Co wybrać: OFE czy ZUS?

Osoby, które chciałyby pozostać w OFE mają czas na złożenie stosownej deklaracji do końca lipca. Co jednak będzie dla nas korzystniejsze? Pozostawienie części środków w otwartych funduszach emerytalnych czy przeniesienie całego kapitału do ZUS.

Nasza decyzja ma największy wpływ na kapitał już zgromadzony na indywidualnych kontach emerytalnych. Po kradzieży środków z OFE sprzed kilku miesięcy na przeciętnym koncie emerytalnym pozostało 19 tys. zł. Nowe składki co roku będą powiększać saldo w OFE o około 700 zł (średnia krajowa). 85% naszej składki emerytalnej trafi tak czy tak do ZUS. My zaś możemy zadecydować o ulokowaniu pozostałych 15% środków „przeznaczanych” na przyszłą emeryturę. Najważniejszy jest zatem los prawie 20 tys. zł zgromadzonych do tej pory.

Nasze środki muszą być jakoś inwestowane. OFE przecież nie trzymają gotówki. Zdecydowana większość naszych aktywów lokowana jest w akcje spółek notowanych na GPW. Niezależnie od funduszu zwroty z inwestycji są bardzo podobne.

Zastanówmy się zatem nad konsekwencjami wyboru.


Konta w ZUS są wyłącznie wirtualnymi zapisami. Niczym więcej. Obecnie świadczenia emerytalne pobiera około 5 mln osób. Są one finansowane  ze składek płaconych przez blisko 14 mln osób. Jest to nic innego jak transfer od płacących składki do pobierających świadczenia i nie ma on nic wspólnego ze składami zapłaconymi przed laty. Oczywiście wysokość emerytury jest zależna od wysokości wcześniejszego wynagrodzenia jak i ilości przepracowanych lat ale sam strumień gotówki jaki otrzymują emeryci nie ma nic wspólnego ze środkami „zaoszczędzonymi” w ZUS.

Obecnie przewaga wypłat świadczeń z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nad wpłaconymi składami wynosi około 40 mld / rocznie. Do roku 2020 ma wzrosnąć wg różnych szacunków do 70-80 mld. ZUS twierdzi, że deficyt za 6 lat wyniesie około 60 mld zł. W dalszych latach dysproporcje pomiędzy wpłaconymi składkami a wypłaconymi świadczeniami będą się tylko zwiększały.

Przyczyn jest kilka, począwszy od starzejącego się społeczeństwa (więcej emerytów, mniej płacących składki) po emigrację. Prawda jest taka, że obecnego poziomu wysokości emerytur nie da się utrzymać i przyszłe emerytury wypłacane z ZUS będą zdecydowanie niższe niż obecnie.

  1. OFE.

Pewną alternatywą dla systemu ZUS miał byś system bazujący na OFE. Po ostatniej jednak reformie z OFE dużo nie pozostało, a zostanie jeszcze mniej. Aby pozostać w OFE należało złożyć stosowną deklarację. Do chwili obecnej złożyło ją nie więcej niż 5% wszystkich płacących składki.

Zakładając nawet, że w ostatnim tygodniu ilość osób pragnących pozostać w OFE się podwoi to i tak raptem 10% pracujących zachowa konta w OFE. Oznacza to, że 90% środków ulokowanych dotychczas w OFE zostanie wystawionych na sprzedaż aby przekazać środki do ZUS.

Aby uczciwie podejść do tematu należy zaznaczyć, że portfel OFE to nie tylko akcje. Obecnie stanowią one po uśrednieniu około 85 % całego portfela. Jakby nie było łączna wartość akcji, która zostanie wystawiona na sprzedaż może sięgnąć 116 mld zł.

Skąd się bierze taka kwota? Łączna wartość środków ulokowanych w OFE na koniec czerwca to 152 mld. Co najmniej 90% z tych środków ma trafić do ZUS. Odpowiada to kwocie 136 mld, z czego 85% stanowią akcje warte właśnie 116 mld zł.

Zważywszy, że łączna kapitalizacja GPW (wartość wszystkich spółek) wynosi 880 mld z czego 610 mld przypada na spółki krajowe sprzedaż akcji będących obecnie w posiadaniu OFE powinna przyczynić się do co najmniej sporej korekty na GPW.

Do tego dochodzi jeszcze drugi czynnik czyli rosnąca groźba zakończenia ponad 5-letniej hossy (najdłuższej od 80 lat). Jeżeli weźmiemy zatem pod uwagę wymuszoną sprzedaż 13 % wszystkich akcji notowanych na GPW oraz nadchodzącą bessę to z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że w perspektywie 2 lat ceny akcji znajdą się na poziomach niższych o 50% niż obecnie.

Dla porównania bessa 2007 – 2009 obniżyła ceny akcji o około 62%, lecz pod koniec poprzedniej hossy (2007r.) akcje na GPW były zdecydowanie droższe niż obecnie, stąd moim zdaniem nadchodząca bessa nie będzie aż tak dotkliwa dla polskich akcji jak ta sprzed 7 lat.

Co zatem wybrać?

Z dwojga złego moim zdaniem wyborem niosącym mniejsze ryzyko jest wybór ZUS już teraz. Celowo piszę już teraz gdyż uważam, że OFE zostaną całkowicie zlikwidowane za 2 lata. Na lipiec 2016 przewidziano okno transferowe dla osób, które obecnie zdecydują się pozostać w OFE, a w ciągu kolejnych 2 lat zmienią zdanie.

Likwidacja OFE w przyszłości będzie dużo prostsza niż zabieg z przesunięciem obligacji z OFE do ZUS. Po pierwsze, w OFE pozostanie maksymalnie 10% obecnych środków. Po drugie, bessa na rynku akcji nasili negatywne nastroje w stosunku do OFE, gdyż kapitał zgromadzony na kontach emerytalnych znacznie się skurczy.

W takich okolicznościach wystarczy raptem mała kampania PR aby niedobitki z OFE zdecydowali się przenieść resztki środków do ZUS, do czego najprawdopodobniej zmusi ich rząd ostateczną nacjonalizacją. Wszystko oczywiście w imię ochrony obywateli przed negatywnymi skutkami inwestowania w akcje za pośrednictwem OFE.

Mówiąc wprost, jeżeli przeciętny Kowalski ma na koncie w OFE 19 tys.zł niech lepiej zamieni je na 19 tys. zapis księgowy do ZUS już dziś niż za 2 lata gdy wartość tego samego portfela spadnie poniżej 10 tys. zł.

Decyzja taka jednak znaczenie wyłącznie wtedy jeżeli nasza przyszła emerytura będzie zależała od zgromadzonych składek. W przyszłości natomiast system emerytalny będzie zreformowany. Innego wyjścia nie ma.

Przyszły system może mieć dwie formy:

  1. Niskie wypłaty świadczeń emerytalnych niezależnie od przepracowanych lat oraz wysokości odprowadzonych składek do ZUS.
  2. Niskie wypłaty świadczeń emerytalnych (podstawowe świadczenie) powiększone o niski dodatek zależny od łącznej sumy odprowadzonych składek.

Moim zdaniem, pójdziemy w kierunku rozwiązania pierwszego. Nie ma oczywiście co do tego pewności. Jeżeli przyszły system zostanie ukształtowany w sposób drugi to wysokość zapisów na koncie będzie miała pewne znaczenie. Skoro dziś możemy w jakiś sposób wpłynąć na ich wysokość to uzasadnione jest dobrze się nad tym zastanowić.

Oczywiście każdy może spierać się, że OFE zapewnia chociaż częściową niezależność od rządu. Zgadzam się z tym. Gdybym uważał, że jest chociaż cień szansy na utrzymanie OFE na przestrzeni 10 lat rekomendowałbym OFE. Chociaż z przekory dla rządu. Ja jednak w to nie wierzę.

Praktycznie bez żadnego echa rząd przejął ponad 150 mld zł zgromadzonych na prywatnych kontach w OFE. To nie były pieniądze rządu lecz nasze. Każdy z nas został ograbiony na około 5 tys. zł. Co dziwne, odbyło się to bez żadnych protestów społecznych.

Skoro taki numer może przejść bez echa, to czymże będzie nacjonalizacja resztek OFE, gdy zostanie w nich kapitał o łącznej sumie nie większej niż 15 mld zł. Dla rządu będzie to chwilowy zastrzyk gotówki. Tymczasem społeczeństwo znowu zadowoli się wyjaśnieniami przygotowanymi na potrzebę chwili.

Najważniejsze w całym zamieszaniu OFE / ZUS jest uświadomienie sobie, że niezależnie od wyboru, wysokość naszych emerytur wypłacanych przez rząd będzie niska i nie pozwoli na godne życie. Jeżeli chcemy w przyszłości żyć chociażby na obecnym poziomie musimy sami zatroszczyć się  o naszą emeryturę.

Trader21

http://independenttrader.pl/

Napisane w 1 - INFO, Polska. Tagi: , . Leave a Comment »

Przekręt OFE, czyli jak oszukano Polaków nawet bardziej niż Cypryjczyków

Wszyscy oburzają się złodziejstwo na Cyprze a tymczasem w Polsce trwa w najlepsze jeszcze większe. Różnica polega tylko na tym, że tam bankrutuje głównie sektor bankowy a w Polsce system emerytalny. Efekt jest jednak ten sam i nie ma znaczenia czy ktoś okrada komuś konto czy rachunek, na którym zbiera na emeryturę.

„Wesołe jest życie staruszka” głosiły reklamy wykupowane za kosmiczne pieniądze w polskich mediach. Jak się teraz okazuje, nie do konca. Pomijając wszelkie konwenanse i nazywanie złodziejstwa w eufemistyczny sposób warto uzmysłowić sobie jak działają te słynne OFE, o których tak usilnie jesteśmy ostatnio dezinformowani w reżimowych mediach.

Politycy zaplanowali w 1999 roku nowy system emerytalny zwany kapitałowym. W związku z tym oddzielono część składki wpłacanej dotychczas do czarnej dziury zwanej ZUSem i przekierowano do prywatnych firm mniej lub bardziej podejrzanych. Oczywiste oszustwo polegało na tym, że po pierwsze ustawowo zmuszono nas do płacenia części swojej wypłaty na prywatną instytucję finansową, która w teorii miała dla nas zarabiać pieniądze a w praktyce zajęła się wyciąganiem naszych ciężko zarobionych złotówek pobierając sobie sowite wynagrodzenie za zarządzanie tymi środkami.

Efekt tego jest taki, że OFE, które miały odciążyć ZUS pogrążyły go i aby moloch mógł jakoś funkcjonować za rządów obecnej ekipy postanowiono ukraść dużą część tych środków zmniejszając wielkość składek rzekomo przesyłanych do OFE. Argumentowano to w ten sposób, że fundusze i tak wykupywały głównie długi ochoczo zaciągane przez niejakiego Vincenta Rostowskiego i większości jego poprzedników.

Doprowadziło to do sytuacji, że Polacy zostali zmuszeni prawem do płacenia na prywatne firmy, które zostały zmuszone prawem do kupowania długu państwa polskiego, długu, który ci sami obywatele, którzy złożyli się na jego wykupienie, będą musieli sami spłacić tak, że tylko instytucje finansowe i rząd na tym nie straci a my wszyscy zapłacimy podwójnie.

I teraz prawie dokładnie w tym samym czasie, gdy trwa w najlepsze awantura cypryjska dowiadujemy się, że te mega oszukane OFE są jeszcze bardziej oszukane i nie ma, co liczyć na emerytury z tego źródła chyba, że niewielkie i przez krótki czas, do 10 lat. Na to wszystko minister Rostowski grzmi, że to niedopuszczalne i wzywa do tego, aby przekazać wszystko na ZUS, czyli aby ostatecznie okraść już dwukrotnie okradzionych obywateli poprzez likwidacje i tak iluzorycznej możliwości zapisania zgromadzonych środków swoim spadkobiercą.

Przypadek z OFE pokazuje nam jak na dłoni, że przekręty mogą być realizowane w granicach prawa. Niestety poziom społecznej świadomości jest tak żenująco niski, że większość nie ma o tym pojęcia, że poważna ekipa dobiera się właśnie do ich portfeli. Otrzeźwienie przyjdzie wtedy, gdy emerytur nie będzie już, z czego wypłacać. No cóż ostatni gasi światło i biada tym, którzy nie mają dzieci gdyż ich na pewno czeka marny los. Ci, którzy wychowali potomków mają jeszcze szanse przetrwać jakoś w świecie, jaki powstanie po bankructwie tego oszukańczego ustroju, w którym żyjemy.

http://zmianynaziemi.pl/

System podatkowy IIIRP jest oszustwem

Obywatele są oszukiwani przez własne państwo. Obecny system podatkowy służy wyłudzaniu pieniędzy od podatników na kwotę rzędu 30% budżetu rocznie.

System podatkowy pozwala politykom oszukiwać i wyłudzać od społeczeństwa ok 1/3 pieniędzy więcej – niż wynika to z potrzeb państwa. W przypadku Polski, której budżet wynosi ok. 300 mld zł – jest to kwota rzędu 100 mld zł. Na tyle jesteśmy oszukiwani i naciągani przez polityczne mafie odpowiedzialne za kształt systemu podatkowego.

I zmiana władzy niczego tu nie zmieni – bo nie chodzi tu o „złe gospodarowanie”, które można poprawić – tylko o samą konstrukcję obecnego systemu podatkowego – która jest wadliwa ponieważ z definicji, matematycznie zawyża fikcyjnie wydatki (budżet), czyli podatki są wyższe niż potrzeby państwa – a ta nadwyżka ukryta w systemie podatkowym jest „po cichu” dzielona między „krewnych i znajomych królika” wewnątrz partyjno-politycznego układu wzajemnych powiązań zagnieżdżonego w strukturach państwa.

Jest to swego rodzaju genetyczne „oszustwo” współczesnego systemu podatkowego – i będzie ono miało miejsce NAWET GDYBY wszyscy politycy i urzędnicy byli uczciwi !!! (bo to oszustwo zawarte jest w samym obecnym systemie podatkowym)

Co więcej nawet gdyby państwo ograniczyło się tylko do niezbędnych wydatków, ilość urzędników i wydatków byłaby minimalna – i wszyscy byliby na wskroś uczciwi – to i tak obecny system podatkowy wygeneruje BŁĄD podwyższający sztucznie podatki/wydatki państwa!

Powtarzam – to jest matematyczny „bug” w systemie podatkowym – a nie wynik takiego czy innego gospodarowania pieniędzmi przez jedną czy drugą ekipę rządzącą.

Ten matematyczny błąd jest w KAŻDYM systemie podatkowym opartym na opodatkowaniu zarobków (PIT, CIT i ZUS’y) i wydatków (VAT, akcyza, itp.) – czyli tam gdzie opodatkowane jest zarówno zarabianie jak i wydawanie pieniędzy.

Nawet przy najlepszych intencjach, przy tak skonstruowanym systemie podatkowym – jeśli rzeczywiste potrzeby podatkowe państwa wynoszą X – to taki wadliwy system podatkowy WYMUSZA i tak zwiększenie podatków grubo powyżej kwoty X – i ta nadwyżka „do podziału” zostająca w budżecie jest powodem, dla którego wszyscy obecni politycy rączka w rączkę stoją na straży tak skonstruowanego systemu podatkowego, mimo że przed kamerami udają przeciwników.

Dowód:

Dla ułatwienia i klarowności obliczeń rozważmy „okrągłe” proporcje czyli np. sytuację, gdzie:

– 1/5 społeczeństwa (20%) stanowi „sektor publiczny” tzn. pobiera pieniądze z budżetu (urzędnicy, politycy, służby, policja, wojsko, itp.),

– a pozostałe 4/5 (czyli 80%) społeczeństwa wkłada pieniądze do budżetu, czyli musi zrzucić się na ten budżet w podatkach.

Sytuacja wygląda więc w rzeczywistości tak (uśredniając zarobki i podatki), że aby ludzie, którzy dostają pensję lub dostają pieniądze z budżetu (1/5 społeczeństwa) zarabiali średnio tyle samo co ci, którzy pracują prywatnie i będą finansować ten budżet płacąc podatki (4/5 społeczeństwa) – wystarczą podatki na poziomie 20%.

Wówczas – jak na rysunku poniżej – średnio z każdych 100 prywaciarze oddają 20 w podatkach, zostaje im 80 na rękę, i te podatki pozwalają wypłacić każdemu z „sektora publicznego” również średnio po 80 na rękę. (20 x 8 = 160, 160 na 2 = 80) Rzeczywiste potrzeby państwa w tym przypadku to 160, powiedzmy że mówimy o miliardach zł.

Ale spójrzmy co się stanie (kolejny rysunek), jeśli wprowadzimy obecny system podatkowy do powyższej sytuacji.
Nasz przykładowy „sektor publiczny”, czyli 1/5 społeczeństwa nie może po prostu dostać 160 mld zł do podziału na rękę, tylko musi dostać więcej, żeby zapłacić fikcyjne podatki.
Musi dostać pensję brutto – a nie netto – oraz co ważniejsze z pensji netto musi zapłacić VAT (i akcyzę) za każdym razem kiedy wydaje pieniądze!!!

Zatem ze 160 mld zł realnych potrzeb państwa – robi się nagle 200 mld, tylko dlatego, że system jest tak skonstruowany, że pobiera ponownie podatki od pensji, które pochodzą już z podatków!!!
„Prywaciarze” płacą podatki nie tyko na pensje „budżetówki”, ale dodatkowo na podatki, które system pobiera również od „budżetówki”!!!

Mało tego, proszę spojrzeć na rysunek poniżej – w takiej sytuacji zwiększają się obciążenia podatkowe aż o 5% !!!(z 20 do 25% – żeby zamiast 160 zebrać 200 mld) – i wszyscy – ŁĄCZNIE z „budżetówką”! – na tym tracą bo dostają teraz do ręki nie 80 – a już tylko 75.

Czyli na rzeczywiste potrzeby państwa – które normalnie wynoszą w naszym przykładzie 160mld zł – wydaje się tylko 150 mld zł– ale zbiera się od prywaciarzy w podatkach nie 150 – a 200 mld zł!

Tylko dlatego, że wprowadziliśmy idiotyczny, głupi i szkodliwy system podatkowy, opodatkowując zarówno zarabianie jak i wydawanie pieniędzy.

I co się okazuje, że z zabranych ludziom 200 mld, wydaliśmy na rzeczywiste potrzeby państwa 150 mld zł – a 50 mld zł wróciło/zostało „po cichu” do podziału „pod stołem”, taka magiczna kieszonka w budżecie, z której premier i prezydent mogą np. wyczarować 45 mln na nagrody dla swoich ludzi, podczas gdy szpital dziecięcy przestaje przyjmować chore dzieci bo ma 5 mln zł długów!!!

Rozumiecie już, Kochani? Widzicie to?

W rzeczywistości zabrano nam, obywatelom 200 mld zł, na potrzeby państwa przeznaczono 150mld zł – a 50 mld można wydać na cokolwiek, np. na odprawy dla prezesów spółek skarbu państwa albo płacąc „krewnym i znajomym królika” 4 razy więcej za budowę stadionu, informatyzację ZUSu, lub inne „inwestycje”.

Ale to jeszcze nie cały przekręt! Bo przecież na papierze, mamy teraz „wpływy” podatkowe 250 mld zł (25% z 100 x 10) – a wydatki 200 mld zł (2 x 100 mld „brutto”). Na papierze oczywiście zatem też mamy te same 50 mld zł magicznej różnicy – z tym, że ta kwota jest już prawdziwa, a nie tylko na papierze. To prawdziwe pieniądze, odebrane nam niepotrzebnie, które politycy „muszą” na coś wydać „skoro już się te pieniądze w budżecie znalazły”

Widzicie już całość obrazu, Drodzy Czytelnicy?

Budżet na papierze wynosi 250 mld zł – mimo, że prawdziwe potrzeby państwa wynoszą tylko 150 mld zł – podczas gdy w podatkach naprawdę zbiera się 50 mld więcej, które trafiają „pod stołem” do dyspozycji „wspaniałomyślnych polityków”, którzy tylko obiecują, obiecują i obiecują…

Podkreślam:
150 mld zł – tyle idzie na rzeczywiste potrzeby państwa,

200 mld zł – tyle jest rzeczywiście zabierane społeczeństwu w podatkach

250 mld zł – taki jest budżet na papierze

250 – 150 = 100 mld zł ROZBIEŻNOŚCI między tym co uchwala sejm a rzeczywistymi wydatkami państwa !!!

Przypominam, że taka wychodzi rozbieżność w przypadku gdy z budżetu czerpie 1/5 społeczeństwa, a na budżet łoży 4/5 społeczeństwa. A jak jest naprawdę dzisiaj w Polsce?

1/3 osób zatrudnionych na umowę o pracę pracuje w sektorze publicznym – czyli ich pensje pochodzą z pieniędzy publicznych.
1/5 społeczeństwa to emeryci, renciści i inni beneficjenci budżetu – czyli również osoby, które obecnie dostają pieniądze od „państwa” – a nie łożą na państwo.
Również 1/5 społeczeństwa to osoby nieletnie, które nie zarabiają jeszcze na siebie, a więc również nie wkładają nic do budżetu.
To kto zostaje do łożenia na państwo? Ok 45% procent społeczeństwa.
45% społeczeństwa płaci podatki, 20% społeczeństwa to nieletni – a 35% społeczeństwa czerpie z pieniędzy publicznych.

(a tak naprawdę z pieniędzy odebranych w podatkach tym pierwszym 45% – które to pieniądze „sprytnie” nazywa się „publicznymi” – ale to taka uwaga na marginesie)

Taka jest mniej więcej proporcja płacących podatki do opłacanych z podatków we współczesnej Polsce w tym wadliwym systemie podatkowym, o którym pisałem powyżej (proporcja nie 4 do 1 (80 do 20 procent społeczeństwa) jak w powyższym przykładzie – tylko 1,3 do 1!!! – (tj. 45 do 35 procent społeczeństwa)

Proszę sobie samemu oszacować na ile w takiej sytuacji oszukują nas politycy na budżecie dzięki oszustwie i hipokryzji systemu podatkowego – który matematycznie generuje FIKCYJNE wydatki państwa, na które płacimy prawdziwe pieniądze w kwocie dziesiątków miliardów zł rocznie…

http://freedom.nowyekran.pl/

Pożyczka dla ZUS

Napisane w 1 - INFO. Tagi: , , . 2 Komentarze »

Plan wprowadzenia wirtualnego pieniądza w Polsce

Zero gotówki tylko karty i przelewy także w urzędach, gdzie płacimy rachunki i podatki. Ministerstwo Finansów nie jest zadowolone z tego, że Polacy nadal za ok. 90 proc. transakcji płacą gotówką i forsuje pieniądz wirtualny. Rewolucji chce dokonać w ciągu trzech lat. Mniej gotówki w obrocie to kolejny krok do budowy e-państwa
Resort finansów przekonuje, że przywiązanie rodaków do gotówki kosztuje rocznie ponad 10 mld zł. To koszty bankowych konwojów, przechowywania pieniędzy w skarbcach, zatrudnienia ochrony, kasjerek i produkcji nowych banknotów. Dziś tylko ZUS na wysyłkę mniej niż połowy rent i emerytur pocztą – reszta idzie przelewem – wydaje ok. 300 mln zł rocznie. Mniej gotówki w portfelach, to więcej pieniędzy w bankach, które będą mogły dać o 50 mld zł więcej kredytów! – tak szacuje ministerstwo. Przygotowało ono program rozwoju obrotu bezgotówkowego do 2013r. Miał go przyjąć rząd, ale sprawę przełożono. Z dokumentu wynika, że rząd chce zakończyć finansową rewolucję w trzy lata i że tam, gdzie trzeba zmieni prawo. Ale zakazu używania gotówki nie będzie. Rząd proponuje żeby:
– renty i emerytury z KRUS i ZUS zamiast przekazem pocztowym trafiały przelewem na konto (odbiorca będzie musiał się jednak na to zgodzić),
– zlikwidować kasy w urzędach, opłaty i podatki zapłacimy przelewem lub kartą płatniczą,
– przelewem zapłacimy też za prąd, wodę, telefon, gaz (niewykluczone, że będzie to jedyna możliwa forma zapłaty),
– stypendia, zapomogi socjalne będą wypłacane tylko na konto lub na kartę przedpłaconą,
– kartą miejską z biletem na komunikację będzie można też płacić za wstęp np. na stadion lub opłacić parkowanie (taka hybrydowa karta – płatnicza z miejską – już działa w stolicy).

Banki, które współpracowały przy pisaniu programu, sfinansują, m.in. instalację nowych terminali do kart, otwieranie nowych placówek, czy zakładanie tzw. kont dla ubogich bez opłat.

Czy to jednak nie są tylko pobożne życzenia? Bo opłaty bankowe są bardzo wysokie, a wiele sklepów od przyjmowania kart odstraszają opłaty za terminale oraz za rachunki telefoniczne? – Banki stworzyły specjalną pulę kilkuset milionów złotych, które przeznaczą na opłacenie terminali tam, gdzie do tej pory było to nieopłacalne. Poza tym jeśli będzie więcej klientów, to tak jak na Zachodzie spadną koszty usług, bo rozłożą się one na większą liczbę osób – przekonuje prof. Remigiusz Kaszubski ze Związku Banków Polskich. Dodaje, że Polska jest w europejskim ogonie, jeśli chodzi o korzystanie z usług bankowych.

A co z emerytami zwłaszcza na wsi, którzy mają daleko do banku lub bankomatu? – Mamy specjalne konto dla emerytów i rencistów. Jego prowadzenie jest za darmo, opłaty są tylko za niektóre transakcje i karty. A na życzenie klienta listonosz za darmo może przynieść gotówkę do domu – mówi Magdalena Ossowska-Krasoń, rzecznik Banku Pocztowego.

Zdaniem ekonomisty Roberta Gwiazdowskiego z Centrum Adama Smitha jest ryzyko, że koszty rządowego programu banki przerzucą na klientów. Jego zdaniem ministerstwo chce ograniczyć gotówkę, również po to, żeby łatwiej kontrolować i opodatkować szarą strefę. – Dla emeryta czekanie na listonosza z przekazem to rytuał. Potem część z nich bierze pieniądze i idzie je wpłacić do PKO BP, bo tam spotyka znajomych. To ich kultura, po co ich na siłę uszczęśliwiać – przekonuje Gwiazdowski, były szef rady nadzorczej ZUS.

http://wyborcza.biz

Skok cywilizacyjny młodego pokolenia. Propaganda czy rzeczywistość?

Koszta Pracy

Napisane w Polska. Tagi: , , , . 3 Komentarze »