Konferencja prasowa Donalda Tuska nt. afery taśmowej i działań ABW 19.06.2014 Polsat News

 

Donald Tusk – parę słów prawdy Nigel Farage

Pogrzeb „zielonej wyspy”

Przed nami kryzys o jakim rządzącym się nie śniło, nadchodzi prawdziwa jesień bankrutów, polityczna wojna na szczycie i nowa groźna odsłona kryzysu w strefie euro.

Euro to dziś martwa waluta, waluta-zombi i to bez względu na to czy EBC będzie drukować na trzy zmiany wspólną walutę i skupować śmieciowe obligacje Hiszpanii i Włoch. Jesienią rząd ogłosi oficjalny pogrzeb „zielonej wyspy” i zaprosi Polaków na uroczystą stypę. Małe i średnie jeszcze w większości polskie firmy są już pod ścianą, bezrobocie wymyka się spod kontroli, dramatycznie pogarsza się sytuacja na rynku pracy, co miesiąc pracę będzie tracić od 40-50 tys. osób. Nie tylko w małych i średnich firmach panują minorowe nastroje i przeważają pesymistyczne oceny przyszłej koniunktury. Kurczy się produkcja i konsumpcja, rosną zapasy, spadają obroty, przychody, maleją zyski i wpływy podatkowe. MF skutecznie wygasza ostatnie motory wzrostu gospodarczego, stają inwestycje publiczne, zanikają wydatki publiczne, zwłaszcza w infrastrukturze, rosną góry niezapłaconych rachunków i rządowych weksli bez pokrycia. Przyspieszyły wzrost zadłużenia, zatory płatnicze, kredyty i wierzytelności do windykacji. RPP broni jak niepodległości jednych z najwyższych w Europie stóp procentowych.

TVN-CNBC dwoi się i troi, by zaszczepić urzędowy optymizm, bajkową scenerię i iluzje co do stanu polskiej gospodarki jak i finansów publicznych. Gdy kilka miesięcy temu ostrzegałem, że tuż po Euro 2012 zaczną jak muchy padać firmy budowlane, media nie dostrzegły problemu. Teraz idzie nowy kataklizm gospodarczy na „zielonej wyspie” – padać bowiem teraz będą firmy z branży motoryzacyjnej i około – motoryzacyjnej produkującej części, podzespoły, komponenty dla wielkich europejskich firm motoryzacyjnych. A jesteśmy w tym segmencie prawdziwą europejską potęgą z wielu set- tysiącami miejsc pracy. Recesja w Unii i strefie euro, do której dostarczamy większość naszego eksportu, niesłychanie silnie uderzy właśnie w ten sektor produkcyjny w Polsce z bardzo negatywnymi konsekwencjami gospodarczymi i społecznymi. Ostatni przypadek bankructwa firmy Technosystem z Podkarpacia to zapowiedź dramatycznych wydarzeń w tej branży i dopiero wierzchołek góry lodowej. Niewykluczone, że wakacyjne przestoje fabryk motoryzacyjnych Fiata, Volkswagena czy Opla w Polsce przybiorą jeszcze gwałtowniejszy wymiar. Nie można wykluczyć dalszego ograniczania produkcji, zwolnień grupowych, a nawet zamknięcia lub przenosin produkcji z Polski do innych, również macierzystych krajów. Bliższa koszula ciału, 95 proc. tej produkcji szła przecież do Unii Europejskiej. Drogi i drożejący jeszcze złoty dopełni jedynie czarę goryczy, znacząco pogarszając w II-ej połowie roku nasz bilans płatniczy i deficyt w handlu zagranicznym. Jesienne ekspose wycieńczonego przez aferę Amber-Gold premiera rządu być może już w nieco odnowionym składzie będzie dramatyczne. Czarne chmury zawitają ni z tego ni z owego nad mlekiem i miodem płynącą „zieloną wyspą”.

Winni będą wszyscy święci, światowy kryzys, strefa euro, bankrutująca i opuszczająca strefę euro – Grecja, Hiszpania na kolanach proszącą o pomoc finansową, opozycja w kraju, moherowi ekonomiści, wszyscy z wyjątkiem beztrosko rządzących od 5-ciu lat w naszym eldorado nad Wisłą. Nasz słynny pożyczkowy tajfun „Vincent” tak zaszalał sprzedając polskie obligacje jak ciepłe bułeczki, że nowy dług w ciągu 5-ciu lat wzrosło o blisko 400 mld zł. czyli o ok. 70 proc. Dobił już do długu rzędu ok. 860 mld zł., tyle, że dodatkowo pożyczaliśmy horendalnie drogo i obecny koszt obsługi naszego zadłużenia – 5,4 proc. jest najwyższy w Europie po Rumunii. Jest wyższy niż Hiszpanii, Portugalii, Irlandii czy Włoch. Na obsługę naszego zadłużenia w budżecie państwa corocznie idzie całość – wszystkie nasze podatki osobiste i dochody z PIT-u, to już ok. 40 mld zł. Nie da się więc dalej szaleć z zadłużeniem bez podniesienia obywatelom podatków. Czekają nas jesienią smutne nowiny, nie tylko wyższe podatki i opłaty lokalne, droższa żywność, paliwa i gaz, ubezpieczenia, usługi bankowe, ale i załamanie produkcji, spożycia i inwestycji. Żeby nie być malkontentem i Kasandrą trzeba stwierdzić, że mamy też pewne osiągnięcia. Budujemy jako pierwsi na świecie podwodne metro w stolicy, zbudowaliśmy za 2 mld zł. Stadion Narodowy, na którym będą się mogli bawić strażacy z V-premierem na czele. Kasy fiskalne już wkrótce będą mieć u nas babcie klozetowe i szatniarze. Wyemigrowało już z kraju 300 tys. dzieci i ludzi młodych do 14 roku życia i szykują się do odlotu następni mimo braku OLT-Expres. To jednak nie wystarczy by przezwyciężyć kłopoty i potężny kryzys. W przyszłym roku czeka nas prawdziwa zapaść gospodarcza, dopadnie nas prawdziwe ubóstwo i drożyzna. Co bardziej zapobiegliwi już kupują lampy naftowe, konserwy i robią powidła. Rząd się oczywiście wyżywi. Oj, będzie się działo.

Janusz Szewczak Gł. Ekonomista SKOK

tekst przygotowany dla portalu Stefczyk Info i W Polityce

http://dziennikarze.nowyekran.pl/

Nowy numer Platformy Obywatelskiej – bardziej niebezpieczny niż ACTA

Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz ustawy kodeks cywilny (Projekt został skierowany do rozpatrzenia przez Stały Komitet Rady Ministrów)

„Rozdział 3a
Procedura powiadomienia i blokowania dostępu do bezprawnych informacji

Art. 15a. Osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, która posiada informację o bezprawnych treściach zamieszczonych w sieci Internet, zwana dalej „uprawnionym”, w celu zablokowania takiej informacji może przesłać do usługodawcy wiarygodną wiadomość, zawierającą:

1) dane określające uprawnionego, składającego zawiadomienie o umieszczeniu w
sieci Internet bezprawnych informacji,

2) dane kontaktowe uprawnionego,

3) podpis uprawnionego albo osoby go reprezentującej,

4) jednoznaczne wskazanie informacji, które naruszają prawa lub przedmiot
działalności uprawnionego, do których dostęp powinien zostać zablokowany,
5) uzasadnienie,

6) dane umożliwiające usługodawcy zlokalizowanie bezprawnej treści,

7) kopię pełnomocnictwa,

8) oświadczenie uprawnionego o:

– braku autoryzacji treści zamieszczonych w sieci Internet,
-zgodności z prawdą przedstawionych informacji.

Art. 15b. 1. Usługodawca może umieścić na swojej stronie podmiotowej formularz wiarygodnej wiadomości, zawierający elementy określone w art. 15a ustawy.

źródło:
bip.msw.gov.pl/portal/bip/218/20209/

Polska walczy z cenzurą Platformy

Awantury i dymisje w rządzie. Kłamstwa polityków i cenzura w Kancelarii Premiera. Manifestacje na ulicach, zapowiedzi ataków hakerskich na strony administracji rządowej i postulaty dymisji rządu. Pod naciskiem opinii publicznej premier Donald Tusk wycofuje się z ratyfikacji układu ACTA.

W Warszawie zebrał się wczoraj tłum demonstrantów. – To nasz głos sprzeciwu wobec porozumienia ACTA, tajemnicom pracy nad nim, ciszy w polskiej polityce, braku dialogu społecznego i niechęci wobec referendum – mówią organizatorzy manifestacji. Protestują nie tylko przeciwko przyjęciu ACTA w Polsce, ale w całej Europie.

Demonstracje przeciwko ACTA trwają w Polsce od kilku dni. Wzięło w nich udział ok. 20 tys. osób. Przedwczoraj w Poznaniu demonstranci obrzucili kamieniami siedzibę wielkopolskiej Platformy Obywatelskiej. Prokuratura w Kielcach postawiła zarzuty 18 zatrzymanym, którzy niszczyli samochody, znaki drogowe i przystanki. We Wrocławiu, w Lublinie, Gdańsku i Przemyślu demonstracje przebiegły spokojnie.

Anonymous grozi, w sieci wrze

Spokojnie nie jest w sieci. Internauci ukrywający się pod szyldem Anonymus zapowiedzieli, że są w posiadaniu dużej ilości tajnych informacji i dokumentów świadczących o szkodliwej i niebezpiecznej działalności obecnego rządu. Mają być wśród nich dokumenty dotyczące m.in. agentury SB w MSZ-etu, korupcyjnych praktyk działaczy PO, łamania prawa przez służby specjalne, a także niekorzystnych dla Polski decyzji gospodarczych, m.in. upadłości stoczni, niektórych prywatyzacji, kontraktu gazowego z Rosją itp. Dokumenty mają być publikowane w internecie.

Premier Donald Tusk zapytany przez „Gazetę Polską Codziennie”, czy nie boi się ujawnienia tych dokumentów, odpowiedział: – Gdybym się bał, tobyśmy nie podpisali ACTA w Tokio. Bardzo wyraźnie powiedziałem, że jednym z dodatkowych elementów, z których powodu moja determinacja jest w tej sprawie pełna, są szantaże hakerów i Anonymous. Sprawdzam! Oczekuję od nich dziś, jutro wszystkich dokumentów, jakie są do dyspozycji na temat urzędników w Polsce.

Tymczasem internauci spontanicznie organizują akcje zbierania podpisów przeciwko ratyfikowaniu ACTA przez Polskę, a blogi i fora internetowe kipią od krytycznych wobec rządu i PO komentarzy. Pojawiła się petycja o odwołanie rządu i premiera, a studenci z Wrocławia zebrali już ponad 200 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie ACTA.

Nacisk internautów spowodował, że Kancelaria Premiera oficjalnie przyznała się do usunięcia ze swoich stron internetowych ok. 5 tys. krytycznych wpisów. Urzędnicy KPRM tłumaczyli, że zablokowane komentarze zawierały wulgaryzmy i łamały zasady internetowych dyskusji. Nie przewidzieli jednak, że wpisy te były monitorowane i analizowane przez zespół Fanpage Trader, który zajmuje się marketingiem na Facebooku. Zespół opublikował dane dowodzące, że rząd usunął więcej niż 5 tys. wpisów i cenzurował głównie krytykę podpisania ACTA. Taką treść zawierało ponad 90 proc. usuniętych komentarzy, a niezgodnych z netykietą wulgaryzmów i pogróżek było tylko 38, czyli niecałe 1,5 proc. wpisów. Ponad 900 skasowanych wpisów zawierało maskę Guya Fawkesa, która stała się symbolem ruchu Anonymous i protestujących przeciwko ACTA.

Mnożą się także zapowiedzi blokowania stron prorządowych mediów, głównie TVN24 i „Gazety Wyborczej”.

Awantury i dymisje

Podpisanie ACTA wywołało awanturę na posiedzeniu rządu. Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji, przyznał, że razem z ministrem kultury Bogdanem Zdrojewskim dostał burę od premiera. Niektórzy ministrowie, w tym szef resortu sprawiedliwości Jarosław Gowin, ostro krytykowali decyzję podpisania umowy.

Przeciw niej był także minister Boni, który przyznał, że sam ściąga z sieci filmy oraz muzykę i jest przeciwny karaniu za to. Ujawnił, że już w poniedziałek przedstawił premierowi Donaldowi Tuskowi gotowość do rezygnacji z zajmowanego stanowiska. Premier dymisji Boniego nie przyjął, choć ten zadeklarował nawet, że weźmie udział w antyrządowej demonstracji w Warszawie.

Politycy Platformy odpowiedzialnością za awanturę z ACTA obarczają ministra Zdrojewskiego, który nie konsultował projektu ze środowiskiem internautów. Premier Tusk wezwał Zdrojewskiego na dywanik. Jednak żadnych dymisji nie należy się spodziewać. – Nie przewiduję żadnych dymisji w tej sprawie. Przewiduję szybką informację, będzie ona miała także charakter publiczny – zaprezentuje, jak wyglądały wszystkie etapy konsultacji i co trzeba naprawić w tym kolejnym ich etapie, czyli przed dokonaniem ratyfikacji – powiedział wczoraj w Sejmie premier Tusk.

Ze stanowiska przewodniczącego Rady Informatyzacji zrezygnował prof. Mieczysław Muraszkiewicz. Radę powołał minister Michał Boni przed miesiącem i do tej pory zebrała się tylko raz na posiedzeniu inauguracyjnym. „Rezygnacja jest reakcją na podpisanie przez Pana Premiera upoważnienia do przyjęcia umowy ACTA oraz podpisanie tej umowy w Tokio” – napisał prof. Muraszkiewicz.

O złożenie dymisji przez pozostałych członków rady zaapelował publicznie Piotr Piętak, były wiceminister MSWiA odpowiedzialny za informatyzację. „Idźcie za przykładem profesora. Pozostając członkami Rady Informatyzacji, likwidujecie dorobek swojego życia. Młodzi internauci wyrażają wasze idee, a wy je będziecie zwalczać? Pozostając członkami Rady, czy tego chcecie, czy nie, jesteście po drugiej stronie barykady. Po stronie tych, którzy wolność ograniczają. Składajcie dymisje, jeszcze nie jest za późno!” – napisał na swoim blogu Piotr Piętak.

http://niezalezna.pl

Napisane w ACTA, Polska. Tagi: , , , . 7 Komentarzy »

Masakra tuska i rządu!!! (Debata Smoleńska w Sejmie 19.01.2011)

Miażdżący dla Tuska i Platformy Obywatelskiej raport Freedom House

Organizacja Freedom House jest niezależną organizacją wspierającą ekspansję wolności na świecie. Popiera zmiany sprzyjające demokracji i monitoruje jej rozwój jak i przestrzeganie praw człowieka. Swoje obserwacje zamieszcza w raportach. Pozwoliliśmy sobie przetłumaczyć niemalże cały raport za rok 2009 dotyczący Polski.

http://www.freedomhouse.org/template.cfm?page=1

Podsumowanie

Niezależne media: Pomimo szerokiego spektrum mediów prywatnych i publicznych w Polsce, większość z nich uczestniczyła w walce politycznej prezentując poprawne politycznie informacje. Rząd czyni wysiłki by uzależnić nadawców publicznych bezpośrednio od ministra finansów, ograniczyć ich rynek i zwiększyć udział mediów sprzyjającym rządowi. Seria kontrowersyjnych wyroków sądowych pogwałcających wolność debaty publicznej jak i nękanie dziennikarzy przez ABW sprawiły pogorszenie oceny niezależnych mediów z 2.00 do 2.25 (uwaga tutaj wzrost oznacza gorszą ocenę – przypis Blogpress).

Wymiar sprawiedliwości: Pomimo swojego niezależnego budżetu, wymiar sprawiedliwości w Polsce pozostawał w 2009 roku nadzwyczaj powolny i nieefektywny. Przypadkowi porwanego w 2001 i zamordowanego w 2002 roku Krzysztofa Olewnika towarzyszyły niewyjaśnione samobójstwa kluczowych świadków i ofiar. Minister sprawiedliwości, jego zastępca, prokurator generalny, dyrektor regionalnej służby więziennej, jak i dyrektor więzienia w Płocku zostali zdymisjonowani a kryminaliści skierowali swoje siły przeciwko jednemu z oskarżycieli. Dodatkowo, minister sprawiedliwości podał się w październiku do dymisji podczas trwającego skandalu giełdowego. Przypadki te ilustrują obecność licznych problemów w polskim wymiarze sprawiedliwości w roku 2009, czego wynikiem jest pogorszenie punktacji polskiego wymiaru sprawiedliwości z 2.25 do 2.5.

Korupcja: Skandal korupcyjny, który rozpoczął się pod koniec 2009 wydaje się być niczym powrót do okresu dzikiej transformacji z polskim narodem oskarżającym swoich najbardziej zaufanych polityków o załatwianie spraw magnatom półlegalnego przemysłu spekulacyjnego. Zakres skandalu został potwierdzony dymisją czterech ministrów, dwóch sekretarzy stanu, rzecznika rządu, i kłótniami w parlamencie. Konflikt między premierem a poprzednim dyrektorem CBA doprowadził do wyjawienia dodatkowego materiału kompromitującego rząd. W związku z tymi aferami w które uwikłani byli czołowi oficjele rządowi punktacja w rankingu korupcji w Polsce wzrasta od 2.75 do 3.25.

Główny raport (fragmenty)

Od roku 2005 życie publiczne w Polsce zdominowane zostało konfliktem między dwoma centroprawicowymi partiami PO i PIS, wspieranych w sumie przez 72 procent społeczeństwa. Konflikt ten ma swoje źródło w wyborach prezydenckich roku 2005 które zostały przegrane o włos przez Tuska z Lechem Kaczyńskim. W wyniku tego, pomimo wcześniejszych obietnic partie odmówiły utworzenia koalicji w 2005 roku i zaangażowały się w walkę trwającą przez rok 2009. W rzeczywistości współzawodnictwo między premierem Tuskiem a jego zwierzchnikiem Prezydentem Lechem Kaczyńskim w nadchodzących wyborach prezydenckich stało się dominującym tematem politycznym 2009 roku. Konflikt ten obnażył słabość polskiej konstytucji, w której niejednoznaczność języka definiującego prerogatywy prezydenta i premiera stała się narzędziem walki politycznej. Chociaż konstytucja jasno stwierdza że prezydent jest głową państwa nadzorującą rząd i reprezentującą państwo na arenie międzynarodowej, inne paragrafy ograniczają jego rolę tylko do obszarów będących poza kompetencją rządu, włączając w to reprezentację międzynarodową.

Ponieważ żadna z partii będących w parlamencie nie chciała podnieść podatków rząd zwiększył deficyt budżetowy do bezprecedensowego 18,3 miliardów US$ i rozpoczął program sprzedaży pozostałości majątku będącego w rękach państwa. Dodatkowe niepowodzenie związane ze sprzedażą Stoczni w Gdyni inwestorom z Kataru podejrzewanym o powiązania z libańskim handlarzem broni Abdul Rahman El-Assirem ilustruje brak zainteresowania cenionych zagranicznych instytucji finansowym inwestowaniem w regionie i zmniejsza oczekiwania publiczne na uzyskanie satysfakcjonującej ceny za dobra narodowe. Ostatecznie pod koniec roku Polska doświadczyła nadzwyczajnego kryzysu politycznego związanego z prawem dotyczącym automatów do gier, który kosztował rząd zwolnienie czterech kluczowych ministrów, dwóch sekretarzy stanu, rzecznika premiera, i stał się przedmiotem utarczek w parlamencie. W odruchu, który uważany jest za zemstę prywatną, premier Tusk zdymisjonował dyrektora CBA który ujawnił ten skandal. W odpowiedzi zwolniony dyrektor CBA ujawnił dodatkowe bardziej kompromitujące fakty dotyczące przetargu publicznego stoczni Gdyńskiej. Dodatkowo ABW została przyłapana na nielegalnej inwigilacji skierowanej przeciwko znanym dziennikarzom śledczym, co ilustruje nieefektywną kontrolę rządu nad polskimi służbami wywiadowczymi.

Niezależne media (w kontekście wyborów do parlamentu europejskiego). Narosły kontrowersje wokół roli wolnych mediów w polskiej demokracji i w finansowaniu kampanii. Dwa z największych polskich mediów wspierają PO. Jedne duże media katolickie wspierają PiS, podczas gdy przypuszczalnie niepolityczna telewizja publiczna poświęciła nieproporcjonalnie dużo uwagi polskiej kampanii nowej partii europejskiej Libertas, która została ostatecznie zignorowana przez wyborców. Nieufna w obiektywność mediów polska klasa polityczna potraktowała te wybory jako prognozę dla wyborów prezydenckich roku 2010.

Innym problematycznym aspektem tamtych wyborów było unikanie ograniczeń na wydatki kampanijne zarówno przez partie jak i kandydatów. Maksymalny możliwy limit finansowy dla partii określony jest w prawie wyborczym i prawie dotyczącym partii politycznych, a limit ten jest dzielony pomiędzy kandydatów partii. Celem wzmocnienia kampanii na poziomie lokalnym wielu kandydatów jest kuszonych uzupełnieniem swojego przydziału
poprzez niezarejestrowane źródła finansowe lub stosowanie do swojej promocji teoretycznie niezwiązanych z kampanią wydarzeń. Ponieważ ściganie sądowe takich praktyk jest długie i skomplikowane, niektórzy z kandydatów na europarlamentarzystów uciekali się do takich nielegalnych praktyk. Fundacja Stefana Batorego podkreśliła, że tego typu praktyki były widoczne w kampanii roku 2009. Nawet największe partie pozwalały sobie na takie praktyki. Na przykład warszawski kongres EPP zainaugurował kampanię partii i w ten sposób dokonał nieformalnego wsparcia dla PO (PO to członek EPP i techniczny organizator kongresu) i jej kampanii w Polsce. W ten sposób PO ominęło polskie regulacje prawne przeciwko wspieraniu kampanii przez finansowanie zagraniczne.

Instytucje społeczne: W kwietniu 2009 roku Polska doświadczyła próby politycznej ingerencji w niezależność uniwersytetów i wolność badań naukowych. Początkiem była publikacja biografii Lecha Wałęsy, lidera Solidarności i drugiego polskiego prezydenta. Biografia bazowała na pracy magisterskiej Pawła Zyzaka studenta historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Praca magisterska zawierała pewne niepokojące fakty związane ze współpracą Wałęsy z wywiadem komunistycznym w latach 70-tych jak i nadużyciem władzy podczas jego prezydentury, mającego na celu ukrycie jego błędów z przeszłości. Większość tych faktów była wcześniej znana i dyskutowana, jednakże nabrały one nowego znaczenia w świetle powrotu Wałęsy do polityki i wspierania Tuska w walce z braćmi Kaczyńskimi. Książka została natychmiast zaatakowana przez środowisko polityczne Gazety Wyborczej i PO a broniona przez środowisko PiS gotowe kwestionować uczciwość jednego z najbardziej sławnych autorytetów wspierających Tuska. Minister nauki Kudrycka (PO) natychmiast wszczęła śledztwo na wydziale historii UJ w celu wstrzymania akredytacji. Jej akcja została szeroko zinterpretowana jako próba ukarania najstarszego polskiego uniwersytetu za pozwolenie jednemu ze swoich studentów na ujawnienie niewygodnych z życia faktów sprzymierzeńca rządu. Premier początkowo wsparł tę inicjatywę jednakże protesty społeczności akademickiej, dziennikarzy, i polityków opozycji spowodowały że zmienił zdanie potępiając nadgorliwość pani minister. Pomimo tego trzy tygodnie później rząd próbował ściąć 3.4 mln USD środków przeznaczonych na budowę nowego campusu na UJ. Ostatecznie, patronowane przez rząd zmiany w programie wieloletnim budowy trzeciego campusu na rocznicę 600 lecia odnowienia praw UJ zostały odrzucone przez polski senat.

Media niezależne: Przez ostatnie dwie dekady polskie media odgrywały główną role w kształtowaniu społecznej i politycznej rzeczywistości. Z powodu ich znaczącej pozycji media często odgrywały role niezależnych aktorów politycznych czy też były zachęcane przez polityków aby taka rolę odgrywać. W wyniku tego stronniczość polskich mediów pozostawiała bardzo mało miejsca dla niezależnej i rzetelnej informacji. W szczególności
2009 był rokiem walki politycznej dla posiadanej przez państwo telewizji publicznej, naczelnego nadawcy w Polsce w pojęciu dostępności i popularności. TVP jest zarządzana przez osoby wyznaczone z klucza politycznego których kadencja zwykle wkracza w okres kolejnego rządu. W związku z tym zwycięzca wyborów 2007 roku PO napotkało na media publiczne prowadzone przez niektórych oponentów politycznych głównie z PiS a później LPR. W 2009 roku TVP często odgrywała rolę celowego stronnika np. poświęcając wiele czasu kampanii do parlamentu europejskiego polskiego oddziału Libertas i pomijając informacje o zwolnieniu szefa TVP (z LPR) czy też podpisując nieopłacalną umowę współpracy z katolicką TV TRWAM. Przeciwnie w trakcie jak i po kampanii PO otrzymywało entuzjastyczne wparcie od dwóch mediów prywatnych ITI i Agora posiadających jedne z najpopularniejszych mediów TVN, TVN24, i Gazetę Wyborczą.

Nie jest pewne czy prywatne media byłyby tak żarliwe w swoim popieraniu PO jeśli nie otrzymałyby obietnicy odebrania dla siebie podatku na media publiczne, jednego z głównych źródeł finansowania nadawców publicznych głównego konkurenta mediów prywatnych. Takie rozwiązanie ma trzy główne implikacje, pierwsza spowoduje to wszystkie media publiczne bezpośrednio zależnymi od środków przydzielanych przez ministra finansów a zatem podatnymi na bezpośredni wpływ rządzących w danej chwili, po drugie, z malejącym finansowaniem media publiczne stracą cześć rynku ułatwiając ekspansje mediów prywatnych, po trzecie, niektóre z funduszy publicznych są dzielone z mediami prywatnymi w celu finansowania ich programów edukacyjnych czy kulturalnych. Nie mówiąc już że większość mediów prywatnych była zainteresowana w dostrzeżeniu tych zmian i gorliwie wspierała ich orędowników ułatwiając sprzyjający rozwój polityczny zamiast opisując go. Projekt praw dotyczących mediów przygotowany został w sejmie pod przewodnictwem posłanki Śledzińskiej – Katarasińskiej (PO) która w tym samym czasie była formalnie zatrudniona w Gazecie Wyborczej. Ostatecznie, projekt został zawetowany przez Prezydenta i ponieważ PO nie miała większości w parlamencie aby obalić weto, nieprawdopodobnym jest że ten projekt wróci w tamtej postaci.

W 2009 roku wymiar sprawiedliwości wydał wyroki oceniające argumenty używane w debacie publicznej, co za tym idzie zagrażając wolności słowa. Niektóre z najbardziej kontrowersyjnych przypadków dotyczyły doradcy prezydenta i profesora uniwersytetu Andrzeja Zybertowicza i szefa GW Adama Michnika. Zybertowicz został zaskarżony przez Michnika w 2007 za to, że powiedział iż głównym argumentem politycznym Michnika jest jego zniewolenie w czasie komunizmu, i ponownie w 2009 za nazwanie go obrońcą agentów komunistycznych służb specjalnych. W roku 2008 sąd wydał wyrok w pierwszej sprawie, nakazując Zybertowiczowi opublikowanie przeprosin i zapłatę odszkodowania. W odpowiedzi na to ponad 5000 ludzi podpisało otwarty list w obronie wolności słowa który był później zaprezentowany rzecznikowi praw obywatelskich jako argument za odwołaniem wyroku. W 2009 roku sądy znowu zdecydowały na korzyść Adama Michnika co doprowadziło wielu jego adwersarzy do narzekań na legalne naruszenie wolności słowa. Następny przypadek dotyczył Alicji Tysiąc która w 2009 podpisała szkalujący pozew przeciwko tygodnikowi katolickiemu Gość Niedzielny. Tysiąc odmówiono w 2000 roku możliwości wykonania legalnej aborcji na podstawie sprzecznych opinii medycznych. W roku 2007 z poparciem organizacji proaborcyjnych wygrała proces przeciwko Polsce przed trybunałem praw człowieka w Strasburgu z wyrokiem stwierdzającym naruszenie przez Polskę artykułu 8 europejskiej konwencji praw człowieka.
Otrzymała rekompensatę 30 000 US$, jednakże inne roszczenia o odszkodowanie z powodów uszczerbku na zdrowiu zostały odrzucone. Gość Niedzielny, skrytykował trybunał i stwierdził, że Tysiąc otrzymała rekompensatę za to że nie była w stanie zabić swojego dziecka. Artykuł ten doprowadził do procesu w 2009, z pozytywnym wyrokiem dla Tysiąc, stwierdzającym że aborcja jest w rzeczywistości zabijaniem nienarodzonego dziecka, jednakże mówienie o tym w indywidualnych przypadkach może być poniżające dla osób bezpośrednio uwikłanych. Gość Niedzielny został skazany na zapłacenie solidnej rekompensaty. Kościół katolicki i media konserwatywne odebrały wyrok jako atak na wolność słowa i zakazujący wolności wyrażania podstawowych przekonań. Innym problematycznym zagadnieniem w kontekście ochrony wolności słowa jest istnienie artykułu 212 kodeksu karnego przewidujące karę za zniesławienie do 2 lat więzienia. Ponadto pozwala to na realizacje postępowania karnego w którym interesy powoda są automatycznie reprezentowane przez prokuraturę, co stwarza postępowanie łatwiejszym do wygrania, w porównaniu z postępowaniem zgodnie z procedurami prawa cywilnego. W 2009 roku zastosowano to jako legalną podstawę pozwu w którym aktywistka pro aborcyjna Wanda Nowicka pozwała (broniąca życia nienarodzonych) Joannę Najfeld za komentarz tej ostatniej o Nowickiej w programie telewizyjnym. Wyroku oczekuje się w 2010. Polski wymiar sprawiedliwości jest powolny jeśli chodzi o rozwiązanie przypadku dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, eksperta od post-komunistycznych sił specjalnych. W połowie 2008 roku Sumliński, pracujący nad książką o kryminalnej aktywności WSI (rozwiązanych w 2006), został aresztowany przez ABW i oskarżony o oferowanie łapówek urzędnikom klasyfikującym byłych agentów WSI. Aresztowanie wygląda na zemstę personelu dawnego WSI a obecnie ABW na Sumlińskim, który przez lata obszernie rozpisywał się o ich niezgodnych z prawem zachowaniach.
Jedyną ofiarą w tym przypadku jest były wysoki rangą oficer komunistycznych WSI obecnie zatrudniony w ABW. Aresztowanie i przedłużone śledztwo zapobiegło opublikowaniu książki Sumlińskiego. Manuskrypt jak i wszystkie towarzyszące dokumenty skonfiskowano do odwołania. Pod siłą olbrzymiego nacisku Sumliński przeżył załamanie, próbował popełnić samobójstwo, i ostatecznie stracił środki na utrzymanie rodziny. Rok po aresztowaniu prokuratura ciągle nie wniosła oskarżenia, co sprawiło, że przypadek ten nie został rozpatrywany przez sąd do końca 2009 roku.

Alarmującym odgałęzieniem sprawy Sumlińskiego było odkrycie nielegalnych nagrań ABW rozmów telefonicznych między dziennikarzem śledczym Cezarym Gmyzem a dziennikarzem TVN24 Bogdanem Rymanowskim – obaj przyjaciele Sumlińskiego. Nielegalne nagrania zamiast pozostać zniszczone, zostały przekwalifikowane i stały się dowodem w prywatnym pozwie przeciwko Gryzowi wniesionym przez zastępcę dyrektora ABW.

Sądy i wymiar sprawiedliwości: Raport RPO z roku 2009 skupił uwagę na obszarach problematycznych wymiaru sprawiedliwości,z których niektóre przetrwały od 1989 roku. Najpoważniejszym jest nadmiernie długie trwanie legalnych procedur w Polsce niektóre z nich przekraczają lata a nawet dekady. Raport opisywał to zjawisko jako nowy, pozasądowy sposób karania wiecznego oskarżonego. Powolność procedur powoduje, że ci niesprawiedliwie oskarżeni czekają latami na uniewinnienie. W innych przypadkach prowadzi to do niewymierzenia sprawiedliwości nawet tym, którzy są winni najgorszych zbrodni. Spośród 47 krajów będących pod jurysdykcją europejskiego sądu praw człowieka, Polska zajęła 6 miejsce pod względem skarg na długość legalnych procedur. Dysfunkcja polskiego systemu sprawiedliwości zdaje się mieć źródło w czynnikach innych niż brak sędziów, personelu prawniczego, czy adekwatnych środków na sądownictwo. W raporcie tym polski rzecznik praw obywatelskich cytuje badanie europejskiej komisji badającej sprawność wymiaru sprawiedliwości, która stwierdziła, że Polska ma 26 sędziów na 100 000 obywateli i jest to jednym z najwyższych wskaźników w Europie, np. we Francji 11.9 sędziów na 100 000 obywateli, a w UK tylko 7 (!!). Średnia europejska dla personelu pomocniczego dla sędziów na 100 000 obywateli to 56, podczas gdy w Polsce wynosi 83. Dotacja z budżetu na wymiar sprawiedliwości w stosunku do dochodu narodowego brutto na głowę czyni Polskę liderem w Europie. Te liczby sugerują, że problemy z Polskim wymiarem sprawiedliwości leżą w procedurach i organizacji pracy. Innym problemem strukturalnym dziedziczonym z przeszłości i ciągle widocznym w 2009 jest kolosalna ilość polskich regulacji prawnych. Od 1989 roku parlament przyjął prawie 3 000 ustaw i ponad 20 000 rozporządzeń spośród których 58 procent zostało wprowadzonych w celu poprawy istniejących już regulacji. Wynikiem tego jest fakt, że polski system prawny jest niespójny i trudny do wprowadzania w życie. Przez lata sprzeczność i słabe egzekwowanie polskich praw spowodowało, że tysiące ludzi corocznie szuka sprawiedliwości przez trybunałem europejskim. Ilość przypadków wniesionych w samym 2009 roku wzrosła do 5050, co jest rekordowym wynikiem z ostatnich 5 lat. Statystyki trybunału pokazują, że (za wyjątkiem Włoch) liczba ta jest typowa dla młodych nie w pełni rozwiniętych demokracji. Kryzys polskiego wymiaru sprawiedliwości był zilustrowany w 2009 roku przez ciągle nierozwiązany przypadek Krzysztofa Olewnika syna bogatego biznesmena, który został uprowadzony w 2001, trzymany w niewoli, i następnie zamordowany w 2003 roku. Pierwszy świadek koronny zmarł, rzekomo z przyczyn naturalnych krótko przed terminem ostatecznego osadzenia w 2006. W 2007 roku jeden z już zaaresztowanych morderców popełnił samobójstwo w areszcie. Drugi porywacz popełnił samobójstwo w 2008 roku w najbardziej chronionej celi. W styczniu 2009, trzeci z morderców został uduszony w maksymalnie chronionej celi tego samego więzienia. Jako reakcja na trzecią niewyjaśnioną śmierć premier Tusk zdymisjonował ministra sprawiedliwości i jego zastępcę, prokuratora krajowego i szefa służby więziennej. Jednocześnie w tym samym czasie do dymisji poddali się regionalny szef więziennictwa, oraz dyrektor więzienia. W lipcu włamano się do domu pełnomocniczki policjanta oskarżonego w sprawie i skradziono dokumenty tej sprawy jak i jej pracowniczy komputer. Także w lipcu pracownik służby więziennej podczas którego służby doszło do drugiego samobójstwa popełnił samobójstwo. Po krótkim śledztwie minister sprawiedliwości zadeklarował że samobójstwo popełnione zostało ze względów osobistych. W październiku Rzeczpospolita domniemywała że kluczowy prokurator mógł w tym przypadku mataczyć w śledztwie i mogły wystąpić przecieki do podziemia przestępczego.

Korupcja:
Transformacja w Polsce sprzyjała ugodzie, w której elita komunistyczna wynegocjowała obustronnie satysfakcjonujące porozumienia z liderami Solidarności. Jedną z konsekwencji tego porozumienia była podatność nowego demokratycznego porządku na wpływy nieformalnych grup interesu głównie komunistycznych lub/i przestępczych. Bezprawie wczesnych lat 90-tych spowodowało korupcję – jedno z kluczowych zagadnień debaty publicznej chociaż korupcja wyraźnie spadła w miarę dojrzewania polskiej demokracji. W konserwatywnym polskim społeczeństwie korupcja polityczna jest kosztowna dla partii . Przykładowo centroprawicowy triumf w 2005 roku był znakiem rozczarowania i moralnego rozkładu postkomunistycznej socjaldemokracji. Przedterminowe wybory 2007 roku i zwycięstwo PO nastąpiło głównie w wyniku zmowy korupcyjnej w ministerstwie rolnictwa wykrytej przez nowo utworzone CBA – sztandarowy projekt PiSu.
Krótko po nominacji na premiera Donald Tusk kilkakrotnie negatywnie komentował prace CBA i jego dyrektora Mariusza Kamińskiego obiecując niezwłoczną kontrolę działań CBA.
Wyniki tych dochodzeń nie zostały nigdy opublikowane a krytyka nagle ustała. Spekulowano, że opóźnianie działań CBA wynikało z potrzeby opóźnienia odkrywania nowych afer rządu premiera. Jeden z najgorszych skandali politycznych w historii Polski po 1989 roku rozpoczął się w sierpniu 2009 roku kiedy CBA odkryło kontakty między magnatami przemysłu hazardowego a bliskimi współpracownikami premiera Tuska, Zbigniewem Chlebowskim szefem klubu, Grzegorzem Schetyną ministrem spraw wewnętrznych, i Mirosławem Drzewieckim ministrem sportu.

CBA ustaliło, że magnaci hazardowi nieformalnie naciskali na wprowadzenie
korzystnych zmian podatkowych do nowego prawa hazardowego i że co najmniej jeden z polityków obiecał im pozytywne dla nich rezultaty. Bezzwłocznie po odkryciu CBA poinformowało premiera ostrzegając o spisku pomiędzy czołowymi oficjelami rządowymi. Zaraz po tym stało się jasne, że obserwowane osoby wiedziały o tym, że są pod nadzorem.

Szef CBA został oskarżony dwa tygodnie później o wykroczenia w związku ze
sprawą z 2007 roku co stało się legalnym pretekstem do jego zdymisjonowania. Zakładając, że rząd zdecydował się na ukrycie afery, CBA poinformowało wszystkie znaczące instytucje i media o odkrytej aferze i ujawniło zapisy rozmów telefonicznych między magnatami hazardowymi i politykami. Premier Tusk zdymisjonował ministra sportu wiceministra gospodarki, ministra spraw wewnętrznych i administracji, szefa klubu PO, i dwóch sekretarzy stanu z kancelarii premiera. Dodatkowo, zaledwie po 8 miesiącach urzędowania minister sprawiedliwości Czuma zrezygnował w październiku w związku z tym skandalem, jak i unikaniem spłat pożyczek bankowych w USA. Dla niektórych obciążonych polityków to popadnięcie w niełaskę było korzystne, jak w przypadku ministra spraw wewnętrznych który zastąpił Chlebowskiego na stanowisku szefa klubu w parlamencie, co pozwoliło mu nadzorować śledztwo parlamentarne nad skandalem w którym grał jedną z głównych ról.

Afera hazardowa dawała Tuskowi możliwość pozbycia się nie tylko tych bezpośrednio odpowiedzialnych, ale i tych oczekujących na dymisje za
mniejsze błędy jak rzecznik premiera i poprzedni koordynator tajnych służb, który przez lata w był zakwaterowany za darmo w pałacu niemieckiego przemysłowca.

Bezpośrednio po zaakceptowaniu dymisji i ogłoszeniu niewinności swojego rządu premier Tusk usunął szefa CBA na podstawie wcześniej
wniesionych oskarżeń. Mszcząc się za nieuchronną dymisję dyrektor CBA ujawnił, że zwycięzca zakończonego niepowodzeniem przetargu stoczni w Gdyni katarski fundusz inwestycyjny, był powiązany z libańskim dilerem broni Abdul Rahman El-Assirem wieloletnim partnerem handlowym zarządzanego przez rząd przemysłu zbrojeniowego.

Domniemywał też, że udział El-Assira miał na celu poprawę wyniku wyborczego w wyborach do parlamentu UE w 2009 poprzez stworzenie wrażenia, ze ciągle jest szansa odnowienia polskiego przemysłu stoczniowego i utrzymania zatrudnienia.

Ten domniemany ruch wywołał oburzenie publiczne nad tzw. skandalem stoczniowym. Skandale korupcyjne, przykryte później przez nielegalne operacje ABW przeciwko dziennikarzom śledczym, wyraźnie podważyły zaufanie Polaków do klasy politycznej. Nadzieje odżyły, kiedy komisja parlamentarna zaczęła wyjaśniać co dokładnie stało się z prawem hazardowym, jednakże okazały się one płonne po odwołaniu członków opozycji z komisji. Złamało to zasady wszystkich wcześniejszych komisji w których zawsze obecni byli reprezentanci każdej z frakcji politycznych. Wskazało to także na fakt, że komisja hazardowa nie odegra (w przeciwieństwie do komisji afery Rywina, czy Orlenu) żadnej znaczącej roli w poprawie polskiego życia publicznego.

Nadesłane: vertis

Gruppenführer KAT

“Uderz w stół, a nożyce się odezwą!” Poniższy tekst jest tego najlepszym przykładem. Jego autor, Łażący Łazarz spowodował istne tsunami. Słowa, które za chwilę przeczytacie zostały usunięte z Salonu 24! Mało tego: ów wpis został usunięty z innych miejsc S24, bowiem blogerzy, którzy zdążyli go przeczytać i skopiować, gdy zauważyli jego zniknięcie umieścili go na swoich blogach. Wszystkie te notki zostały usunięte również a konta zablokowane!!! “Szanowny Panie, pana notka została usunięta ze względu na treści procesowe jakie zawierała” – w taki sposób administratorzy S24 tłumaczyli swoją cenzurę. Jakie do cholery treści procesowe? Nie dajcie się nabrać. Ten tekst zawiera całkowicie (podkreślam: całkowicie!!!) jawne i łatwo dostępne materiały. A przecież słowa własne blogera, który nawiasem mówiąc nie ma pojecia o jaki proces chodzi, nie mogą stanowić takich treści! Ale jak to ładnie brzmi! Po tej reakcji możemy się domyślać w jakim kierunku podążać, by poznać prawdę o kwietniowym zamachu. “Łażący Łazarz skonstruował bombkę, na której konstrukcję nie poważyłby się żaden z dziennikarzy i polityków, nawet opozycji. Całość jest tak spójna, że tłumaczy nawet wpadkę Bronka u Monisi, gdzie mu się wypsnęło, że w kampanii prezydenckiej będzie potykał się z JAROSŁAWEM Kaczyńskim” – napisał jeden z Czytelników portalu Niepoprawni.pl w prywatnym liście do Redakcji. Oj tak, Łażący Łazarz, prawdopodobnie mimowolnie, dotknął czułego punktu! Jego tekst jest niesamowicie groźny dla pewnych ludzi, bo jest właśnie spójny, logiczny i solidnie oparty o rzeczowe argumenty w postaci oficjalnych dokumentów i materiałów dziennikarskich. O tym jak bardzo ważne są słowa Łażącego Łazarza niech świadczy fakt, że redakcjom je publikującym grozi się… zgłoszeniem zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa!!! Duża rzecz. Choć oczywiście śmieszności tych zarzutów nie warto nawet komentować… Ktoś próbuje zamknąć nam usta i zwyczajnie nastraszyć! Dlatego apeluję do Was, do każdego komu zależy na prawdzie, wolności słowa i, nie boję się pompatyczności mych słów, na Polsce, niech w miarę możliwości nagłaśnia sprawę, kopiuje tekst i reklamuje go gdzie się da! Do dzieła!!!

Znany wszystkim ostatni odcinek „Stawki większej niż życie” opowiada o poszukiwaniach zbrodniarza Gruppenfuhrera WOLFa. W scenie kulminacyjnej Kapitan Hans Kloss, a w zasadzie już Major NKWD (w polskim mundurze) o imieniu Janek ujawnia, że rozkaz egzekucji tysięcy cywilów wydawali czterej zbrodniarze: Wernitz, Ohlers, Lübow, Fahrenwirst podpisujący się wspólnie jako WOLF.

Jako ciekawostkę należy dodać, że scenariusz tego odcinka napisali wspólnie Andrzej Szypulski (związany później z Unią Wolności) i Zbigniew Safjan (donosiciel NKWD, członek PRON i ojciec Marka Safjana) podpisujący się wspólnie jak Andrzej Zbych.

Ale do rzeczy.

W poprzednim tekście „Głowa Zdrajcy” prowadziłem wraz z moimi komentatorami rozważania dotyczące osoby lub osób, które można uznać za bezpośrednio odpowiedzialne za śmierć Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku.

Podstawą naszej dyskusji stało się następujące spostrzeżenie:

Jeżeli to był zamach, to musiał on być od dawna przygotowywany. Przygotowania musiały być trojakiego rodzaju: techniczne przygotowanie sposobu dokonania zamachu, przygotowanie ukrycia (zatuszowania) faktu zamachu oraz „wystawienie” ofiary. Polem naszych rozważań nie były techniczne sprawy ani sprawy tuszowania, skoncentrowaliśmy się za to na kwestii najważniejszej i najłatwiejszej do zbadania. Kto „wystawił” Lecha Kaczyńskiego i jego otoczenie zamachowcom? Mając bowiem wewnętrzne przekonanie, iż do katastrofy doszło w wyniku zamachu wydało się nam (osobom zaangażowanym w dyskusję) logiczne, że kombinacja operacyjna polegająca na doprowadzeniu do wylotu określonym czasie do Katynia samolotu z Lechem Kaczyńskim ortaz ludźmi niewygodnymi Moskwie na pokładzie musiała zostać dokonana z pomocą osoby, zdrajcy, będącym rosyjskim agentem.

Podczas naszej dyskusji i przeglądu jawnej dzisiaj korespondencji naszym oczom ukazała się następująca prowokacja przeciwko Prezydentowi RP, opozycji i porządkowi konstytucyjnemu Państwa Polskiego. Przy tym prowokacja zawierająca wyraźny podpis kata, który doprowadził do śmierci 96 osób i zagroził suwerenności Polski. Nazwijmy tego zdrajcę: Gruppenführer Kat.

Jest rok 2009, jak co roku, na wysokości grudnia rozpoczęły się przygotowania Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa do organizacji uroczystości w Katyniu w kwietniu przyszłego roku. Ze względu na wyjątkowy charakter planowanych obchodów, w związku z 70 rocznicą ludobójstwa, o wszczętych przygotowaniach Andrzej Przewoźnik informował (wpierw nieoficjalnie) Kancelarię Prezydenta, Kancelarię Premiera oraz szereg instytucji i organizacji pozarządowych.

Prezydent RP Lech Kaczyński był sprawą żywo zainteresowany, świadczą o tym pisma informacyjne o podobnej treści jakie Kancelaria Prezydenta skierowała w dniu 27 stycznia 2010 roku do Andrzeja Przewoźnika, do Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz do Ambasadora Federacji Rosyjskiej

Oto jedno z nich:

Dwa dni później Mariusz Handzlik z Kacelarii Prezydenta zwraca się jeszcze raz do Andrzeja Przewoźnika z prośbą o informację dotyczącą stanu obchodów. Do tego bowiem czasu nie znana jest dokładna data uroczystości organizowanych przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Na powyższe pismo nadeszła zapewne odpowiedź natychmiastowa o dacie 10 kwietnia, która to informacja musiała być przekazana także MSZ-owi.

Od tej pory zaczyna się wspólna akcja grupy zadaniowej Rosyjsko-Polskiej której efektem miało być wystawienie zamachowcom Prezydenta RP, jego brata oraz licznego grona ich współpracowników i osób niewygodnych Rządom Rosji i Polski.

Najpierw Donald Tusk ogłasza, że 3 lutego odebrał telefon od Premiera Władymira Putina z zaproszeniemdo wspólnego uczczenia pamięci ofiar Katynia. Uroczystości miały się odbyć w pierwszej połowie kwietnia 2010 r..

http://wiadomosci.onet.pl/2123308,12,putin_zaprasza_tuska_do_katynia,item.html

Zwróćcie uwagę, że nikt jeszcze wtedy nie mówił o dwóch różnych datach uroczystości. Opinia publiczna, a głównie Prezydent RP miał być przekonany, że chodzi o te same uroczystości, na które on się wybierał.

Prezydent zaskoczony nagłym zaproszeniem personalnym czeka na odpowiedź Rosjan na pismo z 27 stycznia. Rosjanie jednak nie zamierzają niczego potwierdzać i udają głupich. Czekają bowiem, zgodnie z założonym scenariuszem, aż Prezydent RP zadeklaruje swoją obecność dokładnie na 10 kwietnia.

http://www.tvn24.pl/12691,1644335,0,1,rosjanie-zmieniaja-zdanie-list-jest-winni-dziennikarze,wiadomosc.html

Tą grę zauważa Szczygło, nie potrafi jednak wyraźnie zidentyfikować jej celu.

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7584906,Szczyglo_o_slowach_ambasadora_Rosji__To_oczywiscie.html

Tegoż dnia zniecierpliwiony Prezydent zaprasza Ambasadora Rosji na rozmowę o uroczystościach katyńskich, która ma się odbyć w Pałacu Prezydenckim w dniu 23 lutego.

Postawieni w trudnej sytuacji Rosjanie (bo ileż czasu po rozmowie będą mogli milczeć?) naciskają na swoich agentów do pilnego wyduszenia z Prezydenta RP daty jego lotu do Katynia. Klamka musi zapaść zanim przyznają się, że już dawno jest ustalone spotkanie Putin-Tusk na 7 kwietnia.

Prawdopodobnie dlatego, akurat 23 lutego Andrzej Kremer kieruje do Kancelarii Prezydenta pismo gdzie pada pierwszy raz data 10 kwietnia i kategoryczne wymuszenie (ze względów organizacyjnych) potwierdzenia tej daty wylotu.

Pismo to sygnowane osobiście przez Kremera musiało być inspirowane przez Tomasza Arabskiego z Kancelarii Premiera Donalda Tuska (co możemy poznać po liście „do wiadomości”) gdyż to Kancelaria Tuska bezpośrednio wtedy rozmawiała z Kancelarią Putina. Ta inspiracja byłaby niemożliwa bez zgody Radosława Sikorskiego przełożonego Andrzeja Kremera. Możemy sobie wyobrazić, że było to mniej więcej tak: „Słuchaj Andrzej – mówi Sikorski – zgłosi się do ciebie Tomek Arabski w sprawie pisma do Prezydenta, niech się kurde w końcu określą, że polecą dziesiątego. Wierz mi, ważne”.

Zastanawiając się tutaj nad osobą agenta wpływu musimy zdawać sobie sprawę, że;

1. Była to osoba kluczowa w kontaktach zarówno z Rosjanami jak i z innymi resortami, 2. Musiała być to osoba znakomicie zorientowana w przebiegu korespondencji na temat Katynia z Kancelarią Prezydenta RP, 3. musiała być to osoba posiadająca wiedzę na temat celu akcji, inaczej zamiast wywierać presję na zawarcie przez Prezydenta oficjalnego stanowiska (w piśmie) próbowałaby rozegrać sprawę medialnie, 4. Musiała być to osoba, która nie wsiadła do samolotu 10 kwietnia (pkt 3 implikuje pkt 4).

Ze wszystkich osób informowanych oficjalnie o korespondencji MSZ-u z Kancelarią Prezydenta żyje tylko Tomasz Arabski. Co znamienne, w Smoleńsku zginął także Andrzej Kremer – co pozwoliło go wykluczyć z listy.

Tomasz Arabski jest zresztą szczególną postacią, najbliższym zaufanym Premiera Tuska, posiadającym bezpośredni dostęp do najwyższych współpracowników Tuska w Platformie Obywatelskiej (bez względu na ich zajmowane stanowisko), osobą ustalającą i kontrolującą wszelkie rozmowy Premiera, strażnikiem tajemnic Premiera i osobą upoważnioną do udzielania się w mediach. Gdy jednak nacisk i nadzór Arabskiego okazuje się za słaby gdyż na początku marca wciąż nie ma oficjalnej deklaracji Lecha Kaczyńskiego (wyobrażam sobie tę irytację Moskali, którzy naprawdę nie mogą już dłużej czekać) nagle wkracza z ratunkiem kolejna postać. Dnia 2 marca Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski nagle przesyła pismo bezpośrednio na ręce Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, które ma wywołać pożądaną reakcję.


Trudno bowiem odpowiedzieć na tak sformułowaną prośbę bez podania terminu wylotu prezydenckiego samolotu.

Jednak, gdy okazuje się, że Andrzej Przewoźnik niezależnie potwierdza, iż uroczystości w Katyniu które on organizuje odbędą się 10 kwietnia ( http://kresy24.pl/showNews/news_id/10259/ ) i gdy na tej podstawie MON wydaje dyspozycje o udostępnieniu samolotu Prezydentowi w dniu 10 kwietnia – Tomasz Arabski, wiedząc, że Lech Kaczyński został właśnie postawiony pod ścianą, decyduje się na medialne ujawnienie terminu spotkania Putin-Tusk:

„Premier Donald Tusk będzie w Katyniu 7 kwietnia na zaproszenie szefa rosyjskiego rządu Władimira Putina – poinformował szef kancelarii premiera Tomasz Arabski. Arabski zapowiedział, że 7 kwietnia dojdzie do spotkania bilateralnego Tuska i Putina i dyskusji na temat spraw bieżących”

http://dziennik.pl/polityka/article562367/To_juz_pewne_Tusk_jedzie_do_Katynia.html

Prezydent orientuje się wtedy, że Putin z Tuskiem już ustalili, że nie będą na tej samej imprezie i wysyła Bronisławowi Komorowskiemu pierwsze pismo potwierdzające swój udział właśnie 10 kwietnia.

Nie było rady, kto jak kto ale Marszałek Sejmu nie mógł wiecznie czekać na odpowiedź. Zwróćcie uwagę, że pismo jest wprawdzie datowane na 5 marca, ale nie wiemy kiedy tak naprawdę było wysłane. 5 marca to był piątek, mogło być wysłane w poniedziałek (8 marca) albo wtorek (9 marca). Jest jednak faktem, że jeszcze 11 marca (no może 10-tego ze względu na poślizg dziennikarski) Rosjanie informacji o tym piśmie nie mieli. Udawali więc dalej głupich i pomimo, że kilka dni wcześniej Stasiak potwierdził 10 kwietnia w mediach to czekali na oficjalne potwierdzenie. Sprawa była widać zbyt poważna by ufać deklaracjom medialnym:

http://www.tvn24.pl/0,1647227,0,1,lech-kaczynski-w-katyniu-rosjanie-nic-nie-wiedza,wiadomosc.html

To też nastręcza naturalne podejrzenia, że nie chodziło tylko o efekt propagandowy. Gdyby celem operacji „7 kwietnia contra 10 kwietnia” był tylko PR to cała rozgrywka odbyłaby się głównie w mediach i za pomocą komunikatów medialnych. Tu jednak kluczowe były ustalenia oficjalne – te pod pieczątką.

Mamy więc następującą sytuację: przez ponad miesiąc od 27 stycznia 2010 działając wspólnie i w porozumieniu Tomasz Arabski i Bronisław Komorowski (przy zgodzie Sikorskiego na wykorzystanie Kremera) doprowadzają do wystawienia Prezydenta i jego obozu politycznego (niewygodnego zarówno dla Tuska jak i Putina) na osobny przelot, osobnego dnia i w warunkach niemal zerowego zabezpieczenia agencyjnego, dyplomatycznego i technicznego.

Czy tylko jednak te dwie osoby były tak mocno zaangażowane. Czy możliwe by Premier Tusk podobnie jak Prezydent (choć różnica jest bolesna musicie przyznać) był przez Rosjan i ich dwóch poputczików także wykolegowany? Taka interpretacja byłaby możliwa – z korzyścią dla wizerunku Donalda Tuska – gdyby nie jeden znamienny fakt: TUSK KŁAMAŁ mówiąc o telefonie od Premiera Putina w dniu 3 lutego z zaproszeniem na uroczystości Katyńskie i KŁAMAŁ twierdząc, że propozycja udziału w osobnej uroczystości 7 kwietnia nastąpiła ze strony Putina jeszcze później.

Już bowiem 5grudnia 2009 r. Dimitrij Polianski Radca Ambasady Rosyjskiej ogłosił: Na kwiecień planowane jest spotkanie Władimira Putina i Donalda Tuska . Polianski przekazał już wtedy, że szefowie rządów dwóch krajów mają uczestniczyć w posiedzeniu Rady Biznesu Rosji i Polski, i że oprócz forum gospodarczego w Kaliningradzie w kwietniu przyszłego roku Rosję i Polskę czeka inne ważne wydarzenie – wspólne uroczystości upamiętniające rocznicę tragedii w Katyniu.

Dowód:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7334676,Putin_spotka_sie_z_Tuskiem_w_Kaliningradzie.html

A jeśli tak brzmiał komunikat, to znaczy, że już na początku grudnia rozmowy pomiędzy Putinowcami a Tuskoidami na temat wspólnej wizyty w Katyniu w kwietniu 2010 r. były bardzo zaawansowane i trudno przypuszczać by już wtedy nie ustalono dokładnego harmonogramu. Być może ustalano już wtedy nie tylko harmonogram wizyty ale i kombinacji operacyjnej „Prezydent w Smoleńsku”. Na nieszczęście Tuska, widać zapomniał on o tej nieprzemyślanej wrzutce przyjaciół Rosjan z grudnia 2009.

Zresztą, kwestie wciąż toczących się rozmów Putin-Tusk jeszcze w roku 2009 potwierdzał także sam Andrzej Przewoźnik:

„Polski MSZ od dłuższego czasy prowadził z Rosjanami żmudne ustalenia na temat uroczystości. Teraz resort jest zaskoczony, bo prezydent na obchodach zorganizowanych na szczeblu premierów to prawdziwy koszmar dla protokołu dyplomatycznego”

http://www.polityka.pl/kraj/rozmowy/1502899,1,kulisy-planowanego-spotkania-tusk-putin-w-katyniu.read

MSZ to Radosław Sikorski, czy on także brał udział w spisku? Zastanawiałem się nad tym długo i analizowałem jego zachowanie. Jednak doszedłem do wniosku, że mimo wszystko tez był tylko narzędziem. Po pierwsze, gdyby coś wiedział to nigdy by nie krzyknął „Lech Kaczyński – były Prezydent”. Ugryzłby się 20 razy w język zanim by się tak podłożył. Druga sprawa to Tusk nigdy by nie wystawił dwóch spiskowców do prawyborów. Nie mógłby sobie pozwolić na wywołanie konfliktu i niezdrowych ambicji w tak wąskim kręgu zaufania. Musiał wystawić jednego spiskowca i jednego frajera by udać demokrację, a potem ten spiskowiec z frajerem musiał wygrać. I tak się też stało.

A czy nic nie rozgrzesza Komorowskiego? Wręcz przeciwnie, całe zachowanie jego w dniu tragedii i później wskazywały, że jest to osoba cyniczna, zdecydowana i bardzo dobrze (nawet zbyt dobrze) poinformowana. Zresztą bliskie kontakty z WSI-GRU do czegoś zobowiązują. Dzisiaj nawet przestałem patrzeć z lekceważeniem na informacje wiszącego jeszcze przed katastrofą w Smoleńsku orędzia Komorowskiego.

http://www.itv24.com.pl/film/891/oredzie_w_tvp_info_przed_katastrofa_tu-154/

To taka typowa wpadka Pana Marszałka.

Co do Arabskiego, część argumentów na jego temat już przytoczyłem. Ale warto zauważyć, że była to osoba, która bardzo konsekwentnie i umiejętnie wprowadzała w błąd media i obniżała rangę wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu.
http://www.youtube.com/watch?v=DvC2Nbao3tQ

Arabski był też bezpośrednim przełożonym Grzegorza Michniewicza, Dyrektora Generalnego Kancelarii Premiera Donalda Tuska i jego Szefa Kancelarii Tajnej, który zmarł nagle, tajemniczo (podobno popełniając samobójstwo) a poza tym:

„Z ustaleń „Wprost” wynika, że tego wieczoru Michniewicz napisał także kilka SMS-ów do swojego przełożonego, szefa kancelarii Tomasza Arabskiego. Nie wiadomo jednak, czego dotyczyły ani o której godzinie zostały wysłane. Minister nie odpowiedział na nasze pytania w tej sprawie”.

Na to, że Grzegorz Michniewicz, żaden mięczak i jednak niezwykle zaufana osoba Donalda Tuska i Tomasza Arabskiego musiał odkryć coś wyjątkowo przerażającego zwracał uwagę nie tylko WPROST ale i jeden z Blogerów Salonu24:

http://krzystofjaw.salon24.pl/151606,smierc-grzegorza-michniewicza-dlaczego

Co to było? Czy odkrył jakiś szyfrogram od Putina do Tuska, którego nie przechwycił Arabski? Możemy dzisiaj tylko spekulować.

Faktem jest jednak, że Paweł Gutowski wieloletni przyjaciel Michniewicza, który kontaktował się z nim przed sama śmiercią, tak zrelacjonował ostatnią ich rozmowę telefoniczną:

– Był już w fatalnym stanie. Prawie szlochał. W rozmowie z nim użyłem nawet określenia „wisielczy nastrój”, co, niestety, okazało się prorocze.

(sic!)

Czy rozszyfrowaliście już kim może być nasz polski Gruppenführer KAT?

http://lazacylazarz.blogspot.com/

http://blogmedia24.pl/node/31037

http://www.niepoprawni.pl/blog/164/gruppenfuehrer-kat