Oczyszczanie wody w zakładach wodociągowych

1. Dlaczego zakłady wodociągowe nie mogą produkować wody czystej, zdrowej i bezpiecznej?

Pierwsze zakłady wodociągowe zaczęto budować pod koniec XIX wieku niedługo po dokładnym zbadaniu bakterii przez Ludwika Pasteura (1822-1895). Do czasu ich odkrycia na całym świecie wybuchały epidemie przeróżnych chorób (cholera, czerwonka, tyfus, dur brzuszny itd.), które często pochłaniały miliony istnień ludzkich. Ludzkość nie potrafiła bronić się przed tymi epidemiami ponieważ nie znała ich przyczyn.

Ludwik Pasteur odkrył również, że najwięcej bakterii i wirusów spożywał człowiek wraz z wypijaną wodą. To on wykreował słynne w jego czasach zdanie; “90% swoich chorób człowiek wypija z wodą”. Dopiero po dokonaniach Pasteura poczęto czynić pierwsze działania ochronne.

Szybko odkryto tani i skuteczny sposób na bakterie w wodzie – chlor. Trujący gaz (w czasie I wojny światowej używano go jako gazu bojowego), który w odpowiednio małych dawkach miał zabić bakterie, a jednocześnie nie miał szkodzić ludziom. Żeby móc korzystać z chloru w sposób przemysłowy i kontrolowany zaczęto budować zakłady wodociągowe, których zadaniem było zaopatrywać duże aglomeracje w dezynfekowaną wodę.

Wszystkie zakłady wodociągowe pracują od ponad 100 lat według tego samego schematu;

• sedymentacja

• koagulacja

• filtry mechaniczne

• dezynfekcja

Sedymentacja polega na naturalnym opadaniu na dno stawu sedymentacyjnego nierozpuszczonych w wodzie sedymentów jak piasek, iły, muł, humusy itp., które unoszą się łatwo w nurcie rzecznym powodując mętność wody. Ponieważ w wodzie rzecznej znajduje się niemała ilość lżejszych sedymentów, które nie opadają na dno stawu w procesie sedymentacji, dlatego w następnym etapie dodaje się do niej siarczanu żelazowo-aluminiowego, który w procesie koagulacji połączy ze sobą te lżejsze sedymenty tworząc charakterystyczne kłaczki. Kłaczki te łatwiej opadają na dno stawu albo zostają łatwo przechwycone w procesie następnym – na filtrach mechanicznych. Po badaniach przeprowadzonych przed laty w Wielkiej Brytanii wysunięto przypuszczenie, że to siarczan żelazowo-aluminiowy dodawany do wody w zakładach wodociągowych, jest głównym winowajcą choroby Alzheimera .

Woda po sedymentacji oraz koagulacji jest bardziej klarowna (zmniejszona zostaje jej mętność), ale zdecydowanie lepszy wygląd osiągnie ona w kolejnym etapie oczyszczania – na filtrach mechanicznych . Są to filtry żwirowo-piaskowe, przez które przepływa ona swobodnie (filtry powolne) lub pod ciśnieniem w zamkniętych zbiornikach (filtry pośpieszne). Dopiero tak oczyszczona mechanicznie woda poddawana jest na końcu dezynfekcji , która jest naczelnym zadaniem wszystkich zakładów produkcji wody pitnej.

Ale uwaga: żaden z procesów oczyszczania wody w tychże zakładach nie usuwa rozpuszczonych w niej związków chemicznych. Wszystkie związki, również te chorobotwórcze (często rakotwórcze) przechodzą przez wszystkie etapy oczyszczania w 100%. Mało tego, ta woda jest wzbogacana dodatkowo w siarczan żelazowo-aluminiowy oraz chlor, który łącząc się z niektórymi związkami organicznymi tworzy nowe – nierzadko rakotwórcze (trihalometany z chloroformem i bromoformem na czele, kwasy haloorganiczne, chlorofenole itp.).

Kiedy ponad 100 lat temu projektowano pierwsze zakłady wodociągowe, nie było w ogóle mowy o zatruciu środowiska chemią. O chemii nie mówiono jeszcze między I i II wojną światową. Ta chemia, o której dziś tak dużo mówi się i pisze rozpoczęła się stosunkowo niedawno, bo około pół wieku temu. I na chemię tą, która dopada nas ze wszystkich stron, nikt nie znalazł skutecznego sposobu. Jeżeli chemię tą chcemy usunąć z naszej codziennej wody pitnej, to mamy tylko jedno rozwiązanie – urządzenia osmotyczne
Zakłady wodociągowe mają za zadanie dezynfekować wodę aby nie narażać nas na choroby i epidemie powodowane bakteriami i wirusami i nigdy nie były przewidziane do usuwania z niej rozpuszczonych związków chemicznych. Związki te, nierzadko toksyczne i rakotwórcze, przechodzą w 100% przez wszystkie etapy oczyszczania wody w tych zakładach.

Zakłady wodociągowe nigdy nie zdołają oczyścić wodę do picia w sposób dokładny również z powodów ilościowych. W Polsce około 65% produkowanej w tych zakładach wody pitnej jest przeznaczona dla przemysłu. Pozostałe 35% jest wykorzystywane w gospodarstwach domowych, w których tylko 1% jest wypijany. Reszta, to woda zużywana w toaletach, do higieny osobistej, mycia samochodów itp.. W rezultacie aż 99,7% wody opuszczającej polskie zakłady wodociągowe przeznacza się do różnych celów poza konsumpcją (przemysł, podlewanie trawników, ogródków i ulic, toalety, higiena osobista, czyli tzw. woda gospodarcza ), a tylko 0,3% tej wody jest konsumowane ( woda pitna ).

 

Z 300 litrów produkowanej w polskich zakładach wodociągowych wody tylko 1 litr zostanie wypity. Dlatego produkcja czystej i zdrowej wody pitnej przez te zakłady jest niemożliwa i nieopłacalna.
<< Spis treści
2. Dlaczego nasze wody powierzchniowe są bezprawnie przeznaczane do produkcji wody pitnej?

Ustawa Ministra Ochrony Środowiska z 1987 roku (Dz.U. PRL Nr 422 z 1987 r. poz. 248) wyraźnie mówi, że zakładom wodociągowym czerpiącym wody powierzchniowe do ich przerobu na wodę pitną, wolno korzystać wyłącznie z wód I klasy czystości. Okazuje się bowiem, że tylko z tak czystego surowca zakłady te zdołają uzyskać wodę czystą, zdrową i bezpieczną. Problem w tym, że tak czystych wód już w Polsce nie ma i to od wielu lat. Według danych z ostatniego rocznika statystycznego wynika, że w roku 2002 mieliśmy w Polsce;

ok. 2% wód I klasy czystości

ok. 8% wód II klasy czystości

ok. 30% wód III klasy czystości

ok. 60% wód pozaklasowych, czyli niemieszczących się w żadnej z poprzednich klas.

 

Z powodu ewidentnego braku czystego surowca, zakłady te są zmuszone przerabiać ścieki na wodę do picia. Jak zatem uczynić z tych ścieków czystą i zdrową wodę, skoro z 300 wyprodukowanych litrów wody tylko 1 litr zostanie wypity, a reszta stanowić będzie wodę gospodarczą?

Ponadto budowa zakładów wodociągowych oraz stosowana w nich technologia oczyszczania wody w żaden sposób nie pozwalają na usuwanie z niej rozpuszczonych związków chemicznych. W krajach zachodnich, borykających się z podobnymi problemami, już od wielu lat problem wody pitnej jest rozwiązywany przy pomocy nowoczesnych urządzeń działających na zasadzie osmozy odwróconej. Tylko w ten sposób, montując te urządzenia w kuchniach domowych, stołówkach, restauracjach itp. skupiamy się wyłącznie na oczyszczaniu wody do picia, a nie oczyszczamy wody gospodarczej.
Zakłady wodociągowe nie są w stanie zapewnić nam czystej i zdrowej wody, a wody oferowane w handlu mają taką samą jakość co wody kranowe. Ponieważ w typowym domostwie tylko 1% zużywanej wody jest wypijany, stąd pozostaje nam tylko jedno rozwiązanie – oczyszczanie wody do picia jedyną skuteczną metodą – osmozą odwróconą .

3. Jakie są uboczne skutki chlorowania wody?

Chlorowanie wody jest najbardziej powszechną metodą jej dezynfekcji mającej unieszkodliwić bakterie i wirusy i z tego powodu nigdy nie wolno z niej zrezygnować. W związku z rosnącą ilością związków organicznych w chlorowanej wodzie dochodzi nieuchronnie do powstawania tzw. ubocznych produktów chlorowania, których jest obecnie setki (a być może tysiące). Ponieważ związki te są często toksyczne, z tego powodu muszą być badane na ich obecność w wodzie pitnej. Poniżej podajemy najważniejsze grupy substancji chloropochodnych:

1. Trihalometany (chloroform, bromoform).

2. Haloacetonitryle.

3. Kwasy haloorganiczne.

4. Chlorofenole.

5. Inne: chloropikryna, chlorocyjan.

Ponieważ stosunkowo niedawno odkryto w wodzie pitnej nowe związki będące wynikiem jej chlorowania oraz ich wyjątkowo toksyczne działanie producenci wody zmuszeni zostali do badania jej na obecność tych związków. Przepisy w Polsce nakazują badać w wodzie następujące produkty jej dezynfekcji:

1. Bromiany,

2. Bromodichlorometan.

3. Chloraminy.

4. Chlorany.

5. Chloryny.

6. Formaldehyd.

7. Tetrachlorometan.

8. Trichloroaldehyd octowy.

9. 2,4,6 – trichlorofenol.

10. sumę trihalometanów.

Trójhalometany, bromiany oraz bromodichlorometan zaliczane są do związków rakotwórczych!!!

CHLOROWANIE WODY JEST KONIECZNE, ABY ZAPOBIEC EPIDEMIOM CHORÓB POWODOWANYCH BAKTERIAMI. JEDNAK TEN SAM CHLOR TWORZY W WODZIE PITNEJ WIELE NOWYCH ZWIĄZKÓW TOKSYCZNYCH, W TYM RAKOTWÓRCZYCH. OBECNIE MAMY DO CZYNIENIA Z INNĄ EPIDEMIĄ – EPIDEMIĄ RAKA.

4. Dlaczego nie wolno oceniać dzisiaj wody pitnej na podstawie jej wyglądu i smaku?

Przez minione miliony lat człowiek oceniał wartość wody na podstawie jej wyglądu. Jeżeli była mętna, wówczas przecedzał ją przez odpowiednie filtry mechaniczne. Ponieważ nie wiedział, że w nieskazitelnie czystej wodzie mogą znajdować się niewidoczne dla oka bakterie i wirusy, często dochodziło do zachorowań oraz epidemii.

Dzisiaj, gdy poznaliśmy bakterie i wirusy problem wywoływanych przez nie chorób został opanowany. Powstały zakłady wodociągowe, których zadaniem jest wodę pitną dezynfekować. My z kolei wiemy, że wodę pobieraną z kranu należy dodatkowo gotować, bo woda może ulec ponownemu zakażeniu w rurociągach przemysłowych.

Od kilkudziesięciu lat mamy do czynienia z nowym wrogiem w wodzie, którego nie było w niej nigdy wcześniej. Tym wrogiem są tysiące związków chemicznych, które wdarły się do naszego życia. Owszem, związki chemiczne pomagają tworzyć nowe technologie i towary, które pomagają nam w życiu – konserwanty przedłużają trwałość żywności, nawozy sztuczne podnoszą plony płodów rolnych, a pestycydy chronią je przed chwastami i innymi szkodnikami.

Tysiące nowych, nieznanych wcześniej związków chemicznych bierze udział w procesie produkcji nowych towarów. Jednak te same związki chemiczne przedostają się w sposób nieuchronny do środowiska, do wód gruntowych, powierzchniowych i głębinowych i w konsekwencji do naszych kranów i studni oraz wód mineralnych i źródlanych.

Obecnie notuje się na świecie ponad 16 milionów związków, chemicznych z czego 2 miliony wytworzonych jest syntetycznie. Tych syntetycznych związków przybywa nadal, obecnie w tempie 3500 rocznie. Przypominamy, że właśnie wśród tych związków, z którymi ludzkość nie miała wcześniej nigdy do czynienia, ogromną liczbę stanowią związki toksyczne, zatem chorobotwórcze i rakotwórcze.

Ponad 2500 związków chemicznych rozpuszcza się łatwo i szybko w wodzie (podobnie jak sól i cukier), ale tylko 3% z nich oraz przy odpowiednio dużym stężeniu, człowiek potrafi wyczuć w wodzie smakiem, zapachem lub po prostu zobaczyć gołym okiem. Aż 97% związków (ponad 2200!!!) nie spostrzeżemy żadnym z naszych zmysłów. Dlatego nie wolno oceniać wody na podstawie jej wyglądu i smaku. Woda może być smaczna i jednocześnie trująca.

Poniżej podajemy związki chemiczne, które według obecnych przepisów (Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 19.XI.2002 r., Dz.U. Nr 203, poz. 1718) muszą być badane w wodzie przez odpowiednie jednostki kontrolne, ze względu na ich zagrożenie dla zdrowia człowieka. A jednocześnie prosimy o wskazanie takiego pierwiastka lub związku chemicznego z tej listy, którego obecność w wodzie człowiek jest w stanie wyczuć swoimi zmysłami.

 PIERWIASTKI I ZWIĄZKI CHEMICZNE BADANE W POLSCE W WODZIE PITNEJ

A. SUBSTANCJE NIEORGANICZNE

Amoniak, Chrom, Nikiel, Antymon, Cyjanki, Ołów, ,Arsen, Fluorki, Rtęć, Azotany, Glin, Selen, Azotyny, Kadm, Siarczany, Bor, Magnez, Sód, Chlor, wolny Mangan, Żelazo, Chlorki,  Miedź.

B. SUBSTANCJE ORGANICZNE

Akryloamid – Pestycydy
Benzen – suma pestycydów
Benzo(a)piren – Substancje powierzchniowo czynne
Chlorek winylu – suma trichlorobenzenów
1,2-dichloroetan – suma trichloroetanu i tetrachloroetenu
Epichlorohydryna – suma wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych
Ftalan dibutylu – Utlenialność
Mikrocystyna -LR

C. UBOCZNE PRODUKTY DEZYNFEKCJI

Bromiany – Tetrachlorometan (czterochlorek węgla)
Bromodichlorometan – Trichloroaldehyd octowy (wodzian chloralu)
Chloraminy – Trichlorometan (chloroform)
Chlorany – 2,4,6-trichlorofenol
Chloryny – suma THM
Formaldehyd

D. RADIONUKLIDY

Tryt – Całkowita dopuszczalna dawka

 Dodać warto, że na Zachodzie bada się ponad 250 związków na ich obecność w wodzie i wcale nie dlatego, że tam jest ich więcej. Zachód potrafi więcej badać i kontrolować, ponieważ posiada do tych celów drogie przyrządy pomiarowe oraz pieniądze, których my w Polsce nie mamy i długo mieć nie będziemy.

Czy teraz zgodzisz się z tym, że pozostaje Tobie tylko jedno rozwiązanie – domowa stacja do oczyszczania wody pitnej metodą osmozy odwróconej.
Jeśli woda jest czysta i pozbawiona zapachu, to wcale nie oznacza, że jest zdrowa i bezpieczna. Ponad 2 200 związków łatwo rozpuszczalnych w wodzie człowiek nie wyczuwa żadnym ze swoich zmysłów. Czy na liście niebezpiecznych dla naszego zdrowia związków chemicznych, które producenci wody pitnej oraz inspekcje sanitarne mają obowiązek badać w wodzie pitnej, znajdziesz choć jeden taki, który możemy sami wyczuć w wodzie?

5. Dlaczego w bogatych krajach coraz częściej czyści się wodę pitną w domu?

Państwa zachodnie już dawno przyznają się do faktu, że zakłady wodociągowe nie są w stanie zapewnić zdrową, czystą i bezpieczną wodę pitną, jeżeli pochodzi ona z zanieczyszczonych rzek. Wyjątki stanowią te miasta, które posiadają dostęp do czystych źródeł wody pitnej. Dla przykładu Wiedeń posiada od ponad 120 lat najlepszą wodę w kranach, bowiem pochodzi ona ze źródła Kaiserbrunn położonego w pobliskich Alpach. Do tego źródła dopływa woda z topniejącego na wyższych wysokościach lodowca. Na terenie tegoż lodowca oraz w okolicy źródła Kaiserbrunn nie ma żadnego przemysłu, w wysokich Alpach nikt nie uprawia rolnictwa, nie ma tam również wiosek i miast, które zanieczyszczałyby wodę ściekami bytowymi. W ten oto sposób Wiedeńczycy mogą pić wodę prosto z kranu, nawet bez gotowania, a wszyscy mogą im tego zazdrościć.

W naszych polskich miastach, ale również we wioskach, jest niestety zupełnie inaczej. Źródłem wody pitnej dla połowy mieszkańców Polski są rzeki – ścieki. Około 30% rzek zawiera wody III klasy czystości, natomiast 60% – wody pozaklasowe. Tymczasem zakładom wodociągowym wolno czerpać wyłącznie wody I klasy czystości, bo tylko z takich potrafią wyprodukować czystą wodę dla jej konsumentów. Problem w tym, że tak czystych wód już w Polsce po prostu nie ma.

Załóżmy na chwilę, że zakłady wodociągowe znalazłyby sposób na skuteczne oczyszczanie wody rzecznej z chemii. Wówczas i tak nie byłoby to opłacalne, bowiem w Polsce tylko 0,3% wody produkowanej w tych zakładach jest wypijane. Tylko 1/3 tej wody przeznaczona jest do użytku domowego (resztę zużywa przemysł), a w domu tylko 1% wody zużywanej w nim jest wypijany. Efekt jest taki, że na 300 litrów wody produkowanej w polskich zakładach wodociągowych tylko 1 litr zostanie wypity (mówi się wtedy o wodzie pitnej ), a reszta czyli 299 litrów zużyje przemysł, a w domach przeznaczymy ją do toalet, do higieny osobistej, mycia okien, podłóg i naczyń, do podlewania ogródków lub mycia samochodów. O takiej wodzie mówi się gospodarcza. Dlatego w ustawie określającej warunki, jakie ma spełniać woda opuszczająca bramy zakładów wodociągowych czytamy w tytule “… woda pitna oraz na potrzeby gospodarcze …” Super, ustawodawca dzieli tą samą wodę na dwie zupełnie różne. Ale tylko w nazwie, bo to jest ciągle ta sama woda. Rzeczywistość jest taka, że wodę pitną przeznaczamy również do toalety, mycia samochodów lub do przemysłu (tu najwięcej). Ale również odwrotnie – pijemy w domu wodę gospodarczą, która przewidziana jest do wszystkich innych celów, ale nie do picia.

W ostatnich latach rodziły się pomysły, aby w zakładach wodociągowych osobno i jednocześnie dokładniej czyścić wodę pitną, ale rozsyłać ją do domów zupełnie osobną siecią rurociągów, a osobno rozprowadzać wodę gospodarczą, która nie musi być tak bardzo czysta. Ten pomysł okazał się nierealny z dwóch powodów:

• zbyt kosztowny;

• w sieci rurociągów i tak woda ulega ponownemu zanieczyszczeniu, zatem taki system nadal nie daje nam 100% bezpieczeństwa.

Taką gwarancję dają natomiast filtry domowe, ale tylko te skuteczne (na rynku nie brakuje filtrów, które tylko udają, że czyszczą wodę). Najlepsze są tutaj urządzenia działające na zasadzie odwróconej osmozy , które montowane są w szafkach kuchennych. Takie urządzenia czyszczą wyłącznie tą wodę, którą przeznaczymy do picia, czyli 1% wody zużywanej statystycznie w gospo-darstwie domowym.

Na Zachodzie już od wielu lat konsumentów przestrzega się uczciwie, aby unikali picia wody kranowej i jednocześnie podpowiada się im do wyboru:

• kupowanie sprawdzonej wody w sklepie,

• założenie urządzenia osmotycznego w kuchni.

Ponieważ od kilku lat (w Polsce od roku 1992) dopuszcza się w wodach mineralnych i źródlanych te same związki chemiczne co w wodach kranowych i studziennych (pestycydy, detergenty, metale ciężkie itd.), konsumenci na Zachodzie odchodzą od wód oferowanych w sklepach, gdy tylko dowiadują się, że mają one dokładnie tą samą wartość co wody kranowe. Powtarzam; gdy tylko dowiadują się, bo nikogo nie zdziwi, że o tych nowych i wzburzających faktach nie mówi się w żadnej reklamie i nie pisze się na etykietkach tych wód. Zatem co nam pozostało? Tylko jedno – urządzenie osmotyczne do kuchni domowej oraz do kuchni każdego przedszkola, stołówki, restauracji itd., itp..
W OBECNYCH CZASACH TYLKO URZĄDZENIA OSMOTYCZNE MONTOWANE W KUCHNI SĄ W STANIE ZAPEWNIĆ NAM CZYSTĄ, ZDROWĄ I BEZPIECZNĄ WODĘ DO PICIA

http://www.stow-czystawoda.pl/

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 355 other followers