Reptilianie

 

Reptilianie, Anunnaki, Istoty Gadzie, Chitauli, Jaszczury na Ziemi

Anunnaki - Istota Gadzia, Jaszczur, Orionid

W starożytności możemy znaleźć wiele śladów jawnej działalności Reptilian, Istot Gadzich, Chitauli na Ziemi. W starożytnym Sumerze jako Annunaki, uznawani byli omyłkowo za bogów (archaniołów), którzy poprzez modyfikację DNA naczelnych stworzyli współczesnego człowieka. Mianowali się panami oraz stwórcami rodzaju ludzkiego. Orionidzi, inaczej raptilianie to są kosmiczne siły zła, które doją z ludzi energię – czerpią siłę do swego istnienia z ludzkiego bólu, cierpienia, upokorzenia, zniewolenia, złych uczuć jak również z ludzkiej energii seksualnej – zrobią więc wszystko żeby rodzaj ludzki wpędzić w stan złych uczuć, w stan cierpienia oraz w stan ciągłych pragnień i niewłaściwych pożądań seksualnych – i robią – w obecnym czasie robią bardzo wiele aby ludzie tkwili w tej matni i jeszcze bardziej w nią brnęli. Siły te to oriońscy okupanci rasy ludzkiej – Orionidzi i ich ziemskie i pozaziemskie sługusy, niewolnicy oraz opętańcy. Celibat – jeśli jest autentyczny i szczerze motywowany duchowo – jest stanem gdy człowiek może uwolnić się chociaż od jednego pragnienia – od seksu – i większość osób żyjących w celibacie jest od tego pragnienia wolnych – można im tylko pogratulować bo często pragnienia duchowe przerosły u nich te cielesne i materialne.

Informacje o tym można znaleźć we współczesnych przekazach od Kasjopejan, Plejadian, RA, z rozmów z Bogiem, itp. Od tysięcy lat ludzie są manipulowani przez ciemne siły i kradnie się ludziom mnóstwo życiowej energii, prany czy many. Już czas aby okupanci ludzkości odeszli i zostawili rasę ludzką w spokoju i pokoju! Człowiek jest Boską Istotą – Pełnię Boga nosi w sobie i gdy ta Pełnia się objawi i obejmie niepodzielne panowanie nad duszami i ciałami ludzi wtedy dokona się cud chwalebnej przemiany zapowiadanej m.in. w Biblii i przez proroków starego Testamentu i przez Św. Pawła w Liście do Koryntian. Ludzie muszą jednak sami wybrać wolność od raptiliańskiego zniewolenia poprzez narzucone ludzkości militarne systemy politycznej okupacji, systemy narzucania władz, które z dobrem ludzi nie mają nic wspólnego, takie jak faszyzm, nazizm czy inkwizycja. Ludzie muszą sami wybrać całkowite odrzucenie zniewalaczy oferowanych przez reptilianów, takich jak tytoń, alkohol czy inne narkotyki.

Ziemianie są eksperymentem genetycznym Plejadan zdeformowanym przez Orionidów. Najpierw byli boscy Plejadanie – przybyli na Ziemię i drogą eksperymentów genetycznych stworzyli Człowieka pełnego błogości, szczęścia, zdrowia, mającego kontakt z Bogiem – Osobową Światłością i Miłością, która w ludziach mieszka i daje im życie – i taki człowiek mógł żyć tysiące lat – ludzkość była wtedy zjednoczona. Ale przybyli następnie Orionidzi jako źli goście, jaszczurze plemię żmijowe z planet w obszarze Oriona, którzy zniszczyli nie tylko swoją ale i inne planety. I stoczyli walkę o Ziemię z Plejadanami, którą czasowo wygrali i narzucili swoje podstępne zasady. Założyli ludziom implanty – kwantowe blokady, które spowodowały, że ludzie stracili kontakt z Bogiem i zaczęło się ciężkie życie ludzkości w bólu, walce i trudzie – ludzie się podzielili i zaczęli ze sobą walczyć i rywalizować. Życie pełne trudu szybko się kończyło. Ten stan skolonizowania i demonicznych wpływów orionidów na Ziemi trwa już ponad 309 tysięcy lat. Federacja Galaktyczna, w której skład wchodzą Plejadianie postanowiła przegnać Orionidów z Ziemi, chociaż technicznie nie jest to wcale łatwe.

Orionidzi w charakterze demonów robią co mogą aby ludzi zamienić w jeszcze większych niewolników bo swym cierpieniem i złymi emocjami dają im paliwo do istnienia – i obecnie intensyfikują swe działania aby ludzi całkowicie zniewolić, zmanipulować i sobie podporządkować, w ramach tzw Konsorcjum, w którego skład wchodzi również grupa ziemskich sprzedawczyków. Na przełomie XIX i XX wieku w wyższym 4-tym wymiarze zaczęła się kosmiczna wojna, walka Federacji z Orionidami, wojna, która z przerwami ulega nasileniu, a jej reperkusje to dwie widzialne wojny światowe czy imperialistyczne wojny amerykanów przeciwko innym państwom na kuli ziemskiej. Pomimo implantów i blokad kwantowych można być wciąż człowiekiem dobrym lub złym – zawsze mamy wybór – jedynie w przypadku opętania ten stan rzeczy nie obowiązuje. A ulubioną bronią Orionidów jest satanizm – czyli wykorzystywanie złych duchów z Ciemności do walki ze swymi przeciwnikami i do generowania jak największych cierpień u ludzi z pomocą broni czy narzędzi orionowych. Orionidzi podsycają u ludzi ateizm, niewiarę, nienawiść do istot oświeconych w Bogu, egotyczne własne ścieżki, demoniczną wiarę w kolejne podawane przez nich końce świata, imperializm i dyktatorstwo polityczne, wspierają zniewalające systemy polityczne. Jedynie Federacja Galaktyczna zwana Duchową Hierarchią dysponująca odpowiednimi technologiami z naszym udziałem może nas od tego uwolnić i przywrócić nam nasz edeniczny stan jaki mieliśmy przed podbiciem Ziemi przez Orionidów.

Powołujemy się na powszechnie dostępne przekazy od Kasjopejan, Plejadian, Ra, Federacji Galaktycznej, Mistrzów Mądrości itp., aby uzmysłowić zagrożenie ze strony oriońskich gadów. Bóg Jest Miłością – Duchem Idealnym, nie jest zatem zły i to nie Bóg sprowadza na ludzi cierpienie, i nie on jest odpowiedzialny za zło jakiego doświadczamy. Odpowiedzialne są ciemne siły o których mówi się od wieków jakoo demonach – złe duchy, źli kosmici oraz podatność ludzi na zło. Jest to wielkie i podstępne działanie reptiliańskiego Konsorcjum. Człowiek dopóki nie doświadczy na sobie potwornego cierpienia lub działania tego zła które kolonizuje Kosmos nie zadaje sobie pytań o ich źródło. Dopiero gdy doświadczy zaczyna dociekać skąd się bierze cierpienie i zło. Wielu światłych ludzi cierpienie dotknęło – potworne duchowe, psychiczne i cielesne cierpienie które przychodziło i przychodzi jak jakiś gwałtowny atak, i widzący postrzegają też wiele zła. I dlatego zaczynają w końcu szukać przyczyn tego cierpienia i zła wiedząc, że to na pewno nie Bóg-Stwórca Kosmosu jest ich przyczyną. Doprowadza to do poznania Absolutu jako Miłości oraz Miłości i Światłości oraz do poznania ciemnej strony mocy jako nienawiści i ciemności. I zaczynają ludzie szukać czym jest Bóg, a czym nie jest. Na pewno nie jest nienawiścią i ciemnością bo one niosą śmierć. Na pewno jest Miłością i Światłością bo one niosą życie. Widząc te dwie odmienne strefy zagłębiają się z studia nad ciemną stroną mocy – a to co poznają przeraża wiedzących – ale to niestety jest fakt. Istnienie złych duchów oraz złych kosmitów tak samo jak i ludzi podatnych na podszepty zła staje się dla badaczy duchowych oczywiste.

Analizując charakter swych cierpień i cierpień wielu ludzi dochodzą słusznie do wniosku, że przekazy z różnych źródeł o demonicznych orionidach mówią prawdę. Prawda o demonach i ich szkodliwych wpływach jest brutalna. Od tysięcy lat ludzie są ich niewolnikami – hodowlą dla złych Kosmitów, którzy dzięki ludzkim cierpieniom i złym uczuciom czerpią psychiczną energię do swego istnienia. Ludzie też tak robią ze zwierzętami i roślinami zabijając je i zjadając, a cierpienie tych zwierząt w rzeźniach karmi demony. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta. Ludzkość oddzieliła się od Światłości i Miłości, a w zasadzie oddzieliły ludzi implanty i kwantowe blokady założone przez złych Kosmitów zwanych asurami i dlatego jest jak jest. Jedyne co jest dla ludzi realne to ich wielkie duchowe, psychiczne i fizyczne cierpienie – cierpienie zadawane przez siły ciemności, a nie przez Boga. Przyczyny wyjaśniają ludzkości przekazy – i w te przekazy można wierzyć bo przecież nie uwierzy nikt normalny, że to dobry i miłując Bóg zsyła je na ludzkość, choć sługusy orionidów tak głoszą. Bóg Stwórca jedynie na to pozwala aby zło mogło działać ale sam nie ma w sobie niczego z tego zła – jest Pełnią Miłości i Miłosierdzia – a w tej Pełni nie ma już nic złego. Dlatego mając taki obraz BOGA starajmy się do tego obrazu upodobnić, aby zabezpieczyć się przed złem. KrysznaZaratusztraBuddhaBabadżiJezus czy Sainatha wskazali nam ten obraz boskości do realizacji. I datego uważamy, że prawdziwa religia gdy kieruje nas ku temu obrazowi robi to co najlepsze. Bóg nie jest złem – złem jest grzech, złem jest cierpienie i złe są te siły, które nas ku cierpieniu i grzechowi pchają. Bardziej szczegółowa wiedza na temat natury tego zła, które zamieniło ludzi w niewolników grzechu i cierpienia jest dostępna w przekazach Mistrzów Duchowych.

Aktualne ciało ludzkie jest wynalazkiem genetycznym pochodzącym z gwiazdozbioru Oriona. Ludzkość żyła z początku w stanie edenicznej rozkoszy, aż do czasu około 309 tysięcy lat temu, gdy istoty z Oriona podstępnie przekonały ludzi do przejścia w ciało, które aktualni ludzie posiadają. Orionidzi wynaleźli te ciała po to, żeby ludzkość produkowała dla nich żywność w postaci energii pochodzącej głównie z negatywnych emocji i wrażeń. Istoty z Oriona kreują tę rzeczywistość na wzór filmu „Martix”, gdzie wydarzenia i sytuacja są tak zamanipulowane, aby mogły stymulować produkcję żywności właśnie dla nich. Do kreacji tej rzeczywistości służy trójszczeblowy podział hierarchiczny. Na samej górze są Orionidzi, którzy posiadają wygląd bardzo podobny do ludzi. O szczebel niżej są tzw. Jaszczury czyli Istoty Gadzie. Na najniższym szczeblu są tzw. Szaraki – cybergenetyczne istoty, mające swoje bazy chociażby w układzie Zeta Reticuli. Szaraki są praktycznie humanoidalnymi robotami sterowanymi przez Jaszczurów. Dla normalnego oka ludzkiego jaszczury i szaraki pozostają niewidzialni. Dopiero w światach eterycznych, astralnych i mentalnych daje się ich wyraźnie zauważyć, szczególnie w kamamanasie.

Władza Obcych nad Ziemią

Reptilianin z Oriona

Oficjalne rządy na ziemi są zwykle tylko marionetkami w rękach tajnego, ogólnoświatowego rządu, który manipuluje oficjalnymi politykami za pomocą technologii dostarczonej przez kosmitów dla obopólnie uzgodnionych celów. Jednak nie oznacza to, że jest to robione dla dobra ludzkości, a wręcz przeciwnie. Obecnie ludzkość jest ukierunkowana filozofią własnej ścieżki i Służenia Sobie, jednak około 309 tysięcy lat temu ludzkość była ukierunkowana na Służenie Innym i ścieżkę Boga, co można spotkać we wspólnotach autentycznej duchowości. Orionidzi nie znoszą energii duchowego wielbienia, bhaktiguru, nie znoszą kultu świętych Bożych ani kultu aniołów, jeśli oparte o pozytywne energie uczuć jak miłość. Zmiana, która powoli nadchodzi ma być kresem panowania nad tą planetą istot, które po stoczonej bitwie ponad 300 tysięcy lat temu zawłaszczyły sobie Ziemię i wprowadziły tyranię trwającą po dziś dzień.

Według anielskich, dewaicznych istot z Plejad, chcąc wygrać tę grę musimy swoje życie zorientować na rozwój duchowy pod kierunkiem prawdziwych mistrzów Światłości. Musimy jako ludzie wyzbyć się lęku i z odwagą nieść dalej promienie światła i miłości. Jesteśmy bezcenni i wyjątkowi, choć nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo duchowy aspekt ludzkiej świadomości został stłumiony przez reptiliańskiego okupanta planety. Emocje i fizyczność są naszymi największymi skarbami, które powinniśmy najbardziej szanować i w pozytywną stronę rozwijać. Ci z ludzi, którzy będą burzyć ten zniewalający system swoimi działaniami, swoim rozwojem, są w swej istocie przedstawicielami Świetlanej Rodziny, którzy inkarnowali się na Ziemi, aby wspomóc zachodzący proces. Mówiąc inaczej, jako Istoty Światła jesteśmy buntownikami, niszczycielami systemów, uśpionymi a właściwie budzącymi się wędrowcami, zwiastunami świtu Nowego Życia w Bogu. Przebudzenie duchowe zostało przez orionidzkie demony ograniczone do niewielkich grup mistyków i ezoteryków zamkniętych we własnym hermetyzmie, jednak w boskim świecie powinno być zjawiskiem masowym, stąd nadchodząca acz przez mrok zwalczana duchowa rewolucja new age – nowego oświecenia.

Podobno według ezoterycznych źródeł jesteśmy ósmą wysoko rozwiniętą cywilizacją techniczną od czasu upadku Edenu – czyli od 309 tysięcy lat gdy Orionidzi podbili Ziemię i ludzkość zniewolili. Wszystkie poprzednie cywilizacje naukowo-techniczne uległy samozagładzie, a kataklizmy dokonały reszty – bo Orionidzi za każdym razem dążą do tego żeby techniczna cywilizacja ziemska cofnęła się w swej ewolucji nie mogąc osiągnąć takiego poziomu rozwoju żeby wyrwać się z hegemonii Orionidów – Jaszczurów i Szarych. Przed podbojem Ziemi byliśmy jako ludzie potężnymi Istotami Ewadamicznymi, które potrafiły mistycznie kontaktować się z całym widzialnym i niewidzialnym Wszechświatem mając w sobie bezwarunkową miłość. Orionidzi podbili ludzkość, skolonizowali planetę Ziemię i założyli na ziemi swe demoniczne bazy w postaci tak zwanych dysków oriońskich, które zdaniem ich sługusów mają pełnic rolę nowych czakramów. Założyli ludziom kwantową blokadę, która powoduje, że nie mają już dawnych zdolności mistycznych a mają w sobie zbyt wiele złych uczuć, które za każdym razem prowadzą szybkiego wyeksploatowania się, a nawet do samozagłady – i to ludzi szybko uśmierca bo przed podbojem Ziemi potrafili ludzie żyć setki, a nawet tysiące lat w szczęściu, pokoju i błogości. O tym okresie duchowej ludzkości wspominają pisma święte.

Ciało ludzkie zaprojektowane zostało przez Boga na długowieczność, a nawet nieśmiertelność. Człowiek po stworzeniu przez Bogów Nieba z Plejad żył wtedy według waszej miary czasu prawie tysiąc a czasem i więcej lat. Ciemna siła zniewalająca to cywilizacja istot gadzich, jaszczurów, która za cel obrała sobie niszczenie dzieł Boga Stwórcy Życia. Posiada wysoką wiedzę i technologię, ale też i inne potrzeby jak żądza podboju i eksploatacji stworzeń Bożych. O ile pierwsza cywilizacja boskich Plejadian, nie chciała wykorzystywać do niczego innego ludzkiego ciała, jak tylko do inkarnacji rozwijających się dusz, to ta druga cywilizacja miała już określone użytkowe zamiary w stosunku do człowieka. Przede wszystkim mafia oriońskich demonów chciała ludzkość wykorzystać jako darmowego niewolnika do wykonywania prac kopalnianych, przy wydobywaniu złota, którego w zasobach naturalnych Ziemi było dość sporo, a którego potrzebowała ona do zasilania swojej asurowej technologii. Do tego celu potrzebny jej był zastraszony i posłuszny niewolnik, który by się nie buntował za życia, które musiało stać się krótkie po to, aby strach przed bliską i nieuniknioną śmiercią uczynił go posłusznym nowym władcom, obiecującym długowieczność, w zamian za ciężką pracę. Dlatego też przebudowano, genetykę człowieka tak, że stał się istotą żyjącą krótko, około kilkadziesiąt ziemskich lat.

Demoniczna cywilizacja jaszczurów z Oriona znalazła sobie inne, bogatsze źródło złota poza Ziemią. W dodatku pewna ilość członków tej rakszasowej cywilizacji asurów, zbuntowała się przeciwko swoim ziomkom i zaczęła nauczać ludzi wiedzy, która była zabroniona przez władców tej gadziej cywilizacji w rozpowszechnianiu wśród ludzi. Człowiek od tego czasu już nie był tak ślepo im posłuszny, chociaż cenzurę wiedzy duchowej i ezoterycznej, zwalczanie duchowości widać we wszystkich mediach w całej historii ludzkości. Jednak gady ludzi nie opuściły, a przykładowo instytucje takie jak inkwizycja w swej cenzurze i terroryzmie pokazują się jako jaszczurze narzędzia zbrodni zniewalania ludzkości. Jaszczury są z ludźmi cały czas, bo odkryli, że człowiek dręczony, będący w złym stanie psychicznym, obciążony zmartwieniami, emanuje specyficznym polem psychicznym, będącym doskonałym źródłem negatywnej energii psychicznej, która w sam raz nadawała się jako źródło ich pożywienia. Dlatego jaszczury są z ludźmi cały czas, kryjąc się w czwartym, nieznanym ludzkości wymiarze przestrzeni, aby ludzi negatywnie stymulować i wykorzystywać energię psychiczną dla swoich mrocznych potrzeb. Pokazują się czasem jako panowie w czerni albo postacie we fraku, przybierają na chwilę postać jakiegoś świętego, aby się uwiarygodnić w oczach oszukiwanych ludzi. Często podszywają się pod wschodnich awatarów aby zwodzić ludzi rozwijających się duchowo ku oświeceniu i wykoleić takie dusze wpychając je w ślepe uliczki na manowce duchowości, w tak zwane własne ścieżki służenie sobie i samozadowalania się.

Sumerowie to był lud żyjący w trakcie prowadzenia upośledzających ludzkość kolejnych prac genetycznych przez Orionidów. Sumerowie byli bezpośrednim ogniwem łączącym człowieka stworzonego przez dewów, boskich Plejadian z człowiekiem zmodyfikowanym przez orionowe gady. To oni stykali się bezpośrednio z ich manifestacją w tej trójwymiarowej gęstości istnienia. To oni byli nauczani przez zbuntowane przeciwko swojej zwierzchności jaszczurze Gady. Można powiedzieć, że mieli kontakt z asurowymi „bogami”, za których uważali Orionidów. Nie cała ich mitologia jest do końca prawdziwa. Mylili się na przykład, co do planety, Nibiru, której nie było i nie ma, a której istnienie zostało im wpojone przez Gady, jednak to nie ich wina, bowiem sumeryjska nauka nie była aż tak bardzo rozbudowana jak się to powszechnie uważa. Wiedzieli tylko tyle, ile dowiedzieli się od Anunnaki, jaką to nazwą określali jaszczurowatych Orionidów. W rzeczywistości Nibiru to jaszczurza stacja kosmiczna na której gady przyleciały na ziemię dokonywać swych zbrodniczych eksperymentów. Z uwagi na działanie portali do podróży międzygwiezdnych z tak zwanym ślizganiem po wyższych wymiarach, statek kosmiczny jaszczorów znany jako Nibiru przybywa na Ziemię raz na 3.600 lat. Nasilają się wtedy wojenne zadymy, zniewolenia, narasta wszelkie zło i cierpienie podsycane przez istoty gadzie. Narasta walka z duchowością i prawdziwymi religiami Boga, a święte osoby bywają perwersyjnie atakowane, jak to współcześnie widać na przykładzie chociażby niewybrednych ataków demonicznych jaszczurów i ich sługusów przeciwko Sai Babie. Inwazja jaszczurów to 500 lat małej kalijugi, upadek moralności, rośnie zepsucie, upada religijność, narasta ateizm, zło, wojny, szerzą się nowe nieznane choroby i epidemie, rośnie korupcja i nepotyzm.

Reptilianie – Czarna Liga Imperium Oriona

Wyobraźmy sobie świat w którym trwa odwieczna wojna pomiędzy siłami Czarnej Ligi Mrogu z siłami Światła Bożego. Istnieje ona tak długo że już nikt nie pamięta z jakiego powodu wybuchła. Dramat Oriona ma swój początek w czasach gdy starożytni kosmiczni Lirianie chcieli doprowadzić do integracji w obrębie układów Wegi i Syriusza. Doszło do konfliktu, który rozszerzył się obejmując planety w systemie Oriona. Konflikt ten jak dotąd o dosyć łagodnym charakterze stał się po dotarciu na Oriona wielką wojną ciemności przeciw światłu, która swym echem odbija się na ziemi. Na przestrzeni wieków siły podziemnego ruchu oporu przeciw Czarnej Loży Imerium Oriona to wzmagały sie to słabły, w miarę jak zmieniały się rytmy ich czerwonego olbrzyma Betelgeuse. Czarne Imperium Oriona bardzo konsekwentnie i systematycznie wychwytywało i wychwytuje członków Ruchu Oporu czyli Świetlanej Rodziny. Na arenę wkroczyła Czarna Liga Imperium, a konflikt przypominał to co teraz ukazują „Gwiezdne Wojny”, na tej wiedzy zresztą wzorowane. Czarna Liga to organizacyjny wzorzec Bezpieki Imperium Oriona, ukształtowany podczas konfliktów w obrębie Oriona w celu przeciwstawieniu sie dążeniom Białej Loży Światła w obrębie Imperium Oriona, które zmierzało i zmierza do fizycznego i duchowego opanowania całego regionu, włącznie z Ziemią i Syriuszem. Przejawem aktywności Czarnej Ligi były nie tylko paramilitarne organizacje Imperium, lecz także filozoficzne i duchowe orientacje przejawiające się w różnych formach odwodzących od prawdziwej duchowości. Celem tych działań było doprowadzenie do zniewolenia w ich systemach planetarnych.

Symbolem walk Czarnej Ligi przeciw Boskiej Światłości stał się czarny smok. W ten sposób konflikt przybrał na sile. Imperium Oriona nie miało już do czynienia z drobnymi grupami podziemnego Ruchu Oporu przeciw Władzy Boga lecz z Wielką Organizacją Czarnej Ligi. Czarna Liga jaszczurów odnosiła niemałe sukcesy w walce z Siłami światłości i Wolności w układach Oriona. Dusze wszystkich tłamszonych przez Imperium Oriona istot ogarnęła wielka rozpacz. Znali bowiem zasięg czarnej władzy Imperium Oriona. Imperium obmyśliło sposoby sprawowania kontroli nad ciałami astralnymi tak, że śmierć nie przynosiła już wyzwolenia od tortur i cierpienia. Niektórym duszom uciskanym będącym pod opieką najlepszych mistrzów Światła, udawało się opuścić demoniczny układ Oriona na zawsze. Dzięki intensywnej koncentracji i uwolnieniu się od zespołu przekonań zbiorowej swiadomości Oriona, niewielkiemu procentowi jednostek udawało sie opuścić swe ciała (umrzeć) i dotrzec bądź zamieszkać w istotach, które uciekły bądź po przybyciu z Oriona wcieliły się na Ziemi. Uciekinierzy wchodzili w ziemski cykl reinkarnacyjny i nadal prawdopodobnie nieświadomie odgrywali zaprojektowany w duszy dramat znany z Oriona. Mogło się tak zdarzyć, że od razu byli wyśledzeni przez Imperium Oriona, którego mroczni wysłannicy również z kolei byli pochwytywani w ziemską świadomosć i musieli wejść w cykl reinkarnacyjny Ziemi. Wraz z nimi wcielało się ich dawne, zrodzone na Orionie pragnienie sprawowania kontroli i żądza cudzej krwi, potrzeba niszczenia duchowości i tego, co święte.

Ludzie w Czerni (LWC) to istoty znane z tego, że zastraszają osoby mające kontakt z UFO. W opisach mówi się że są wysokiego wzrostu, mają lekko orientalne rysy, noszą ciemne ubrania i często ciemne okulary. Zmuszają ludzi mający kontakt z UFO do zachowania milczenia na temat ich przeżyć i wiedzy. Pierwotnie uważano że sa to funkcjonariusze państwowi, członkami armii USA. A tak naprawdę sa to negatywnie zorientowane istoty pozaziemskie z planet w systemie Oriona, a czasami też z planet układu Zeta Reticulum. Jeśli chodzi o tych z Oriona, mówi się że są to przedstawiciele jaszczurzego Imperium Oriona. LWC postrzegają Ziemię jako zagrożenie, bo z ich punktu widzenia ludzkość budząc się i wyzwalając przyciąga ciemiężone istoty z Oriona, by na Ziemi szukały wolności i Boga. Nie chcą aby ich ofiary z układów planetarnych wokół gwiazd Oriona skorzystały z tej szansy, a Ziemię chcą utrzymać w stanie bezsilności, pod całkowitą kontrolą, w totalnym zniewoleniu, ateizmie i moralnym zepsuciu. Istoty, dusze wcielające się na Ziemię są w większości chociaż w różnym stopniu uwikłane w dramat Oriona polegający na agresywnej wojnie sił ciemności przeciw siłom światłości, co dokładnie opisywał już Prorok Boga Spitama Zaratusztra. Orionidzi próbowali opanować planety duchowych cywilizacji w układzie Syriusza oraz w systemie Plejad, ale te ich inwazje zostały skutecznie odparte. Dlatego bezpiecznie jest duchowo praktykować z energią światła Białej Loży Syriusza czy Słodkim Wpływem boskich mieszkańców Plejad.

Raptidzi zwani również Gadami, bądź Jaszczurami są rasą istot demonicznych funkcjonującą obecnie na poziomie 4-tej gęstości (czwórwymiar) podczas gdy ludzkość jest w 3-ciej gęstości (trójwymiar) w polaryzacji Służenia Sobie czyli egotyzmu i choroby własnej ścieżki, samozadowalania. Poprzez swoją aktualną pozycję w drabinie ewolucji, nie są orionidzi widoczni dla ludzkiego oka z wyjątkiem osób wrażliwszych, postrzegających już trochę w czwórwymiarze. Mogą pojawiać się między ludźmi, jednak na bardzo krótki czas, jak robili to w starożytności jako demony czyli asury i rakszasy. Dłuższy pobyt w 3-ciej gęstości prowadzi u nich do wystąpienia wielu chorób i niedogodności. Jest to powód, dla którego używają oni specyficznego rodzaju sond, dzięki którym mogą oddziaływać w innych wymiarach i gęstościach.

Jako istoty gęstości wyższej niż nasza, do życia potrzebują mniejszej ilości materialnego pożywienia, natomiast większej ilości energii, także astralnej, psychicznej. Jako że są istotami STS żywią się energią negatywną jak strach, gniew i nienawiść, prowokowaną u innych istot gęstości swojej i niższych, celem wyżywienia się. Ważne do zaznaczenia w tym momencie jest, abyś czytelniku zrozumiał że jest to pewien proces ewolucyjny. Tak jak rośliny żywią się minerałami, zwierzęta roślinami a ludzie zwierzętami, tak demoniczne, negatywne spolaryzowane istoty 4-tej gęstości żywią się istotami 3-ciej gęstości w charakterze astralnych pasożytów. Problem w przypadku istot STS polega na tym iż prowokują one celowe wytwarzanie potrzebnych do życia składników, zamiast pobierać energię naturalnie. Idealną analogią Gadów tylko w gęstości niższej jest rasa Ludzi, którzy budują fermy, traktując zwierzęta przedmiotowo, jedynie jako źródło pożywienia, a nie żywe istoty, co jest demoniczne samo w sobie. Jaszczury z Oriona są inaczej mowiąc drapieżnikami o wysokim stopniu rozwoju umysłowego i technicznego, są rasą drapieżców, opisywanych jako bestie czy demoniczne zwierzęta o większych możliwościach i mocach przekraczających zdolności przeciętnych ludzi.

Jednak Reptilianie jako istoty wyższej gęstości niż nasza, gdzie różnica między ludźmi a nimi jest taka sama jak między ludźmi a zwierzętami dostrzegają więcej aspektów niż tylko pożywienie. Jako istoty, które zmodyfikowały ludzki kod genetyczny i zniewoliły ludzkość, szczerze uważają że jest to jedyna droga prowadząca do naszego dobra. Jest to charakterystyczna cecha istot STS. Jak mówi w swym przekazie RA: Ta negatywna istota będzie dążyć do tego, by oferować innym jaźniom to rozumienie, najczęściej poprzez proces formowania elity, uczniów oraz nauczania potrzeby i prawości zniewolenia innych jaźni dla ich własnego dobra. Nazwa Gady czy Jaszczury wzięła się od rzeczywistego wyglądu tego gatunku, który w swych niższych, zwierzęcych postaciach ewoluował także na ziemi przed milionami lat w ciałach dinozaurów. Wyprostowane aligatory z pewnymi ludzkimi elementami na twarzy to bardzo rozwinięta w kosmosie postać drapieżnych dinozaurów. Mają zwykle sześć do osiem stóp wysokości, lubią chodzić w garniturach i frakach w których jednak posiadają otwory na swoje gadzie ogony. Chociaż się odżywiają, to jednak w praktyce prawie nie wydalają odpadów w postaci kału czy moczu. Mogą tymczasowo zmieniać swoją postać i przybierać inną formę bytu np. ludzką. Mogą udawać znanych ludziom świętych, aniołów i bogów robiąc fałszywe i zaślepiające objawienia kultyczne odwodzące ludzi od prawdziwej wiary w Boga Stwórcę, odwodzące od autentycznych Mistrzów i Świętych Guru.

Reptilianie pierwszy raz najechali Ziemię mniej więcej 300 tysięcy lat p.e.ch. Jako pierwotni członkowie „zrzeszenia” istot które kreowały życia na naszej planecie, wyłamali się z czasem i jako „Ciemne Koszulki” jak ich nazywają dewaiczni boscy Plejadianie, czyli istoty STS, postanowiły przejąć Ziemie dla swoich celów. Pierwotni duchowi projektanci życia naszej planety ludzi nie chcieli do tego dopuścić. Ziemia została odizolowana, ponieważ istoty, które współdziałały ze światłem przegrały bitwę. Światło nie zawsze wygrywa wszystkie bitwy, nie zawsze jest zwycięzcą takim jak myślicie, ponieważ światło musi się jednoczyć ze wszystkimi swymi cząstkami. Peryferie Galaktyki gdzie znajduje się Układ Słoneczny i Ziemia należą do ciemniejszych miejsc w Galaktyce i nie łatwo utrzymać tu przyczółki boskości oraz oświecenia. Zdarzenie to jest bardzo często przedstawiane jako upadek Edenu czy upadek ludzkości za podszeptem sił zła. Rajem była cała planeta Ziemia, na której żyła ludzkość w swoim pierwotnym stanie jako cywilizacja Służenia Innym. Jednak pokonanie sił Światła przez demony jaszczurze nie było jedyna przeszkodą. Nasza Galaktyka jest strefą wolnej woli, której jaszczury nie mogły łatwo złamać w dziedzinie duchowej, najeżdżając brutalnie planety siłą fizyczną. Użyli więc podstępu czego symboliką jest biblijna Legenda o Ewie zrywającej jabłko z Drzewa Wiadomości Złego i Dobrego. Adam i Ewa symbolizują ludzkość, drzewo zaś źródło nieograniczonej wiedzy w jednym miejscu. Czego symbolem jest wąż, a raczej jaszczurkowaty asmodeusz nie trudno się domyślić.

Według przekazów uduchowionych Plejadan (Plejadian) i Kasjopean, kiedy Reptilianie (Jaszczurowie) uzyskali przyzwolenie na swą obecność od samych ludzi, nie łamiąc ich wolnej woli, do spełnienia swojego celu pozostało im jedynie ograniczenie ludzkich zdolności, tak aby nie byli zagrożeniem dla samych Reptilian. Zmodyfikowali oni pierwotny kod genetyczny usuwając z oryginalnych 12 helis (nici) DNA aż 10, pozostawiając przy tym dużo śmieciowego DNA z którego człowiek nie potrafi korzystać, choć teoretycznie niby jest to możliwe, ale ogromnym wysiłkiem woli, której brak. Człowiekowi pozostały tylko 2 nici DNA odpowiadające ze podstawowe funkcje odżywcze i rozrodcze, konieczne do przetrwania gatunku. Wszystkie inne funkcje naszego organizmu, naszej ludzkiej istoty psychofizycznej zostały dezaktywowane. O manipulacji genetycznej dyskretnie informują badaczy starożytne malowidła i rzeźby. Wielce zastanawiającą rzeczą rzucającą się w oczy, jest odkrycie ludzi zajmujących się naukowo genetyką. Otóż okazuje się że w ludzkim DNA jest wiele dziwnych, nie pasujących do niczego fragmentów kodu genetycznego. Naukowcy nazwali to „odpadkami” czy „śmieciami”. Tylko jak w tak perfekcyjnym tworze jak łańcuch DNA mogły znaleźć się jakieś „odpadki” i dlaczego są one tylko u ludzi? Są to fakty dające dużo do myślenia, ponieważ aktualnie gatunek ludzki przypomina najsilniejszy istniejący komputer świata, który jest wykorzystywany do słuchania muzyki.

Chituali, Imbulu, Jaszczury

Wysoki afrykański szaman Credo Mutwa wspomina, iż uprowadzony został przez istoty, które jego lud zwie Mantindane. Co ciekawe przypominają one wyglądem i zachowaniem znanych mieszkańcom Zachodu Szaraków. Twierdzi, iż istoty te nękają Afrykanów, służąc Chitauli – ludziom-jaszczurom, których ludzie czcili pomyłkowo jako bogów. Według niego zbliża się moment konfrontacji z nimi. Mutwa mówi też o wielu innych sprawach – nieznanej historii, tajemniczych kompleksach, hybrydach i abdukcjach. Pochodzący z Republiki Południowej Afryki sangoma (szaman lub uzdrowiciel) i wysoki sanusi (jasnowidz i znawca tradycji) Vusamazulu Credo Mutwa jest tego typowym przykładem człowieka, który posiadł taką wiedzę i jako jeden z niewielu, podzielił się ją z innymi. Credo uważany jest przez wielu za najbardziej znanego afrykańskiego uzdrowiciela XX wieku. Jest on także liderem duchowym sanusich i sangomów w Południowej Afryce, jak również pisarzem i artystą. Mutwa przyszedł na świat w roku 1921 roku w południowoafrykańskim Natalu. Jego przydomek Vasamazulu nadany mu został w czasie inicjacji na sangomę i oznacza „ten, który budzi Zulusów”. Imię Credo nadane zostało mu przez ojca – chrześcijanina, który odwrócił się jednak od syna, kiedy ten postanowił zostać szamanem. Mutwa otwarcie przyznał się do uprowadzenia przez istoty, które w folklorze Zulusów nazywają się Mantindane. Jednak co więcej, przypominają zdumiewająco swym wyglądem wielkogłowych Szaraków – którzy zadomowili się na dobre w umysłach mieszkańców Zachodu. Istoty te według słów Mutwy oskarża się o częste uprowadzenia ludzi i poddawanie ich pewnym zabiegom, często traumatycznym i bolesnym, czego on sam doświadczył w 1959 roku w górach Zimbabwe.

Ziemia to nie planeta ludzi – przynajmniej nie w całości. Dzielimy ją bowiem z istotami zupełnie materialnymi które wpływając w znaczny sposób na bieg ludzkiej historii, zdają się być owym ukrytym czynnikiem stojącym za wieloma przykrymi i tragicznymi wydarzeniami. Nie chodzi tu tylko o wymienionych już Mantindane, które są częścią tej wielkiej całości, lecz ich zwierzchników – istoty znane przez wiele afrykańskich plemion, zaś przez Zulusów określane jako Chitauli. Mutwa twierdzi, iż starożytne afrykańskie legendy, znane na całym kontynencie, opowiadają o ich przybyciu z gwiazd Oriona na spokojną Ziemię, na której żyjącym w harmonii ludziom zaszczepione i przekazane zostało to, wskutek czego dziś cierpią jej mieszkańcy. Przypominający gady Chitauli, którzy kłamliwie przedstawili się jako bogowie obiecali, iż w pewnym momencie w przyszłości powrócą na Ziemię, która stanie się ich domem. Chitauli, którzy w przeszłości niszczyli niepokorne ziemskie cywilizacje to niewidoczny czynnik kierujący historią i rozwojem ludzkości, swe cele osiągający przy pomocy Mantindane, które są „częścią Ziemi” i nie powinno się ich uważać za obcych. My ludzie i mantindane jesteśmy jedną i tą samą głupią rasą – stwierdził raz Mutwa. Przyglądając się różnym typom tych istot stwierdzić można, że Mantindane są najważniejszą dla Afrykanów rasą, która jednocześnie budzi u nich wielki strach i przerażenie.

Samo słowo „mantindane” tłumaczy się jako „krzywdzący”. Credo opisał je jako szkodliwe i „pasożytnicze” istoty, obok których istnieje jeszcze kilkanaście innych typów. Mutwa twierdzi, iż ludzkość nigdy nie osiągnie prawdziwego postępu, dopóki istoty te – „pasożyty potrzebujące bardziej nas, niż my ich”, postrzegane będą jako nadludzie – niepokonani bogowie. Jest powiedziane w legendach Zulusów, że kiedy Chitauli przybyli na Ziemię, zrobili to w przerażających pojazdach lecących w powietrzu, podobnych do ogromnych naczyń i emitujących straszny huk i ogień. Chitauli powiedzieli ludziom, których zebrali razem, grożąc im porażeniem błyskawicami, że są wielkimi bogami z niebios i że ludzie otrzymają teraz od nich wiele darów. Ci tak zwani bogowie, a w istocie demony byli podobni do ludzi, z tą jednak różnicą, że byli bardzo wysocy oraz mieli długie ogony i przerażające płonące oczy jak węże mamba, pytony czy aligatory. Niektórzy z nich mieli dwoje żółtych jasnych oczu, a inni troje czerwonych i to trzecie wielkie i okrągłe znajdowało się pośrodku czoła. Te stworzenia odebrały ludziom wielkie moce, jakie posiadali: moc przemawiania poprzez umysł, moc przemieszczania obiektów siłą myśli, moc postrzegania przyszłości i przeszłości oraz moc przenoszenia się duchowo do innych światów. Wielu ludzi pamięta lub przeczuwa to swoje rajskie dziedzictwo i dąży do jego chociaż częściowego odtworzenia, regeneracji.

Odebrawszy ludziom te wszystkie moce psychiczne duszy, Chitauli dali ludziom nową umiejętność, zdolność mowy, a raczej wielu języków. Ku swemu przerażeniu ludzie odkryli, że umiejętność mowy, wielojęzyczność podzieliła ich, zamiast zjednoczyć, ponieważ Chitauli utworzyli wiele różnych języków, które stały się przyczyną wielkiej kłótni między ludźmi. Chitauli zrobili coś jeszcze, czego nigdy dotąd nie robiono – dali ludziom innych ludzi, którzy mieli nimi rządzić, i powiedzieli: „Oto wasi królowie, oto wasi wodzowie. Oni maj ą w sobie waszą krew. Oni są naszymi dziećmi i musicie ich słuchać, bo będą mówić w naszym imieniu. Jeśli nie będziecie ich słuchać, ukarzemy was bardzo surowo”. Przed przybyciem Chitauli, przed przybyciem stworzeń Imbulu, ludzie stanowili duchową jedność, ale kiedy pojawili się Chitauli, ludzie podzielili się duchowo i językowo. Zulusi wierzą, że Mantindane („dręczyciele”), Szaraki, są w rzeczywistości sługami Chitaul (Gadów). Jest w nich zimna, wyrachowana, zimnokrwista determinacja i tego, co z ludźmi wyprawiają, nie robią dla siebie. Robią to dla potężniejszych stworzeń niż one same.

Przed przybyciem Chitauli, przed przybyciem Imbulu, ludzie duchowo stanowili jedność. Ale kiedy pojawili się Chitauli, ludzie podzielili się, tak duchowo, jak językowo. Potem Chitauli nadali ludziom nowe nieznane im odczucia. Ci zaczęli czuć się niebezpiecznie i zaczęli budować wioski z silnymi otoczone wokół ogrodzeniem z drewna. Ludzie zaczęli zakładać kraje. Innymi słowy, zaczęli tworzyć plemiona i ich ziemie, które miały granice i których bronili przed wrogiem. Ludzie stali się ambitni i chciwi i chcieli zdobywać bogactwo w formie bydła i muszli. Kolejną rzeczą, do której Chitauli zmusili ludzi było górnictwo. Przygotowali oni ludzkie kobiety i pozwolili im odkryć różne typy minerałów i metali. Kobiety odkryły miedź, złoto i srebro… W końcu Chitauli pokierowały je ku stopieniu tych metali i stworzeniu nowych, jakie nie istniały przedtem w naturze, jak brąz, mosiądz i inne.

Kolejną z rzeczy, o których powiedzieli naszym ludziom Chitauli było to, że ludzie istnieją na Ziemi po to, aby uczynić ją odpowiednim miejscem dla „bogów”, którzy pewnego dnia będą na niej mieszkać. Powiedziano, że ci, którzy pracują by zmienić Ziemię i uczynić ją bezpieczną dla wężowych bogów, Chitauli, którzy przybędą, aby na niej zamieszkać, nagrodzeni zostaną wielką władzą i bogactwem. Czy jest się w Afryce, czy w jakimkolwiek innym miejscu, gdzie istniała przed wiekami starożytna cywilizacja, odkryjemy jedynie pustynie. Dla przykładu, w Południowej Afryce rozciąga się pustynia Kalahari a pod jej piaskami znaleźć można ruiny starożytnych miast, co oznacza, że ludzkie istoty przemieniły tą krainę, niegdyś żyzną i zieloną, w pustynię. Tego dnia, kiedy wraz z innymi ludźmi odwiedzałem Saharę – mówi Vasamazulu Credo Mutwa – natknąłem się na niezwykłe ślady starożytnego ludzkiego osadnictwa w miejscach, gdzie nie ma obecnie nic prócz piachu i posępnych skał. Innymi słowy, Sahara była niegdyś żyzną krainą i to ludzie przemienili ją w pustynię. Dlaczego? Muszę pytać się o to raz za razem, dlaczego ludzie wiedzieni brakiem pewności, chciwością i żądzą władzy zamieniają Ziemię w pustynię, gdzie nie będzie w stanie przeżyć żadna istota ludzka? Dlaczego? Choć wszyscy jesteśmy świadomi przeraźliwych zagrożeń, jakie może to za sobą nieść, dlaczego wycinamy ogromne obszar dżungli w Afryce? Dlaczego na Ziemi wykonujemy niszczycielskie rozkazy, jakie zaszczepli nam Chitauli?

Zgodnie ze starożytnymi przekazami spisanymi przez lud Sumerów na glinianych tabliczkach, rzekomi „bogowie”, a w istocie asury, demony, przybyli z nieba i zmusili ludzi, aby pracowali wspólnie z nimi i wydobywali dla nich złoto. Historia ta znajduje odzwierciedlenie w licznych afrykańskich legendach mówiących, że jaszczurowaci „bogowie” przybyli i uczynili z ludzi niewolników czyniąc to w taki sposób, że sami ludzie nie zdają sobie nigdy sprawy z tego, że nimi są. Z drugiej strony nasi ludzie mówią, iż Chitauli żywią się nami jak sępy. Wywyższają niektórych z nas, napełniając ich wielką złością i ambicją, czyniąc z tych ludzi wielkich wojowników wszczynających okrutne wojny. Kierujący nimi zwykli czynić tak wiele zniszczeń, jak to tylko możliwe, zabić jak najwięcej ludzi – tych, których nazywa wrogami, a na koniec zginąć okropną śmiercią z rąk innych. Zjawisko to powtarzało się wielokrotnie w historii mego ludu. Nasz wielki król, Zulu Czaka, w czasie swego 30-letniego panowania walczył w ponad 200 wojnach, potem zaś zginął brutalną śmiercią.

Poprzednik Czaki uczył go, jak zostać wielkim władcą. Jego imię brzmiało Dingiswayo. Walczył on, aby zjednoczyć Zulusów w jedno plemię. Kiedy ujrzał białych ludzi pomyślał, że będzie w stanie odpędzić niebezpieczeństwo, jakie ze sobą niosą, jednocząc swych ludzi w jeden wielki naród. Ale po wielu wygranych wojnach i zjednoczeniu plemion, Dingiswayo zapadł na chorobę, która niemal spowodowała u niego ślepotę. Skrywał tajemnicę, że nie widzi, ale odkryła ją królowa innego plemiona, Ntombazi. Zwabiając go do swej chaty zabiła go jednym uderzeniem topora. Tak samo rzecz ma się z wielkimi przywódcami Białych: Napoleon – który zmarł w upokorzeniu na niewielkiej wyspie ; Hitler – który zmarł śmiercią samobójczą ; Atylla Hun, który zginął z ręki kobiety i wielu innych, których czekał marny koniec po okresie zabijania i niesienia nieszczęścia innym. Król Czaka został zabity przez swego przyrodniego brata takim samym typem włóczni, jaki ten wynalazł, aby była jak najbardziej śmiercionośna. Juliusza Cezara spotkał podobny los, jak Czakę. Wojenni bohaterowie giną zawsze w sposób, jaki nie powinni. Angielskiego króla Artura po długim okresie rządów zabił jego syn, Mordred. Można wymieniać tak bez końca. Kiedy zebrać to wszystko razem okazuje się, bez względu, czy ludzie śmieją się i szydzą z tego, iż istnieje pewna mroczna siła, która prowadzi ludzi ku mrocznej rzece samounicestwienia. Im prędzej większa grupa uświadomi sobie to, tym lepiej, bo być może będziemy sobie w stanie z tym radzić i przeciwstawić się asurom, demonom wojny i zniszczenia.

Kolejna sprawa dotyczy tego, co Chitauli robią w swych podziemnych jaskiniach, w których pali się zawsze wiele ognisk. Powiedziano nam, że Chitauli chorują i tracą znaczną część skóry – ta choroba, na którą cierpią, powoduje, że z ich ciała odpada skóra, pozostawiając jedynie żywe ciało. Kiedy Chitauli choruje, jego sługa porywa młodą dziewczynę i sprowadza w podziemia. Wiąże się jej następnie ręce i nogi i owija złotym pledem, zmuszając do położenia się obok chorującego Chitauli. Tak tydzień po tygodniu. Jest ona dobrze karmiona i doglądana, lecz cały czas związana (z wyjątkiem wyjścia za potrzebą). Kiedy stan zdrowia Chitauli polepsza się, dziewczyną manipuluje się, starając zmusić do ustawionej ucieczki. Daje się jej złudną nadzieję na wolność. Kiedy ta przemierza długą podziemną drogę, gonią ją metalowe stworzenia. Chwyta się ją, kiedy jej strach i wyczerpanie osiąga apogeum. Dziewczyna umieszczana jest następnie na prostym skalnym ołtarzu, płaskim u góry i potem w brutalny sposób składa w ofierze, zaś jej krew wypija Chitauli, który potem zdrowieje. Jednak przed złożeniem ofiary dziewczyna musi być śmiertelnie przerażona, gdyż jeśli tak nie jest, krew nie uleczy Chitauli. Musi ona, w rzeczy samej, pochodzić od przerażonej istoty ludzkiej. Ten zwyczaj pogoni za ofiarą praktykowali również afrykańscy kanibale. W kraju Zulusów żyli w ubiegłym wieku kanibale, zaś ich dzisiejsi przodkowie powiedzą każdemu, komu zaufają, iż mięso przerażonej ludzkiej istoty, która przemierzy długi dystans smakuje znacznie lepiej niż kogoś zabitego w zwykły sposób.

Kiedy Szaracy chodzą, robią to jakby podskakując, jak gdyby mieli coś z nogami. Chitauli poruszają się jednak z wielką gracją, niczym drzewa delikatnie uginające się na wietrze. Są wysocy i mają duże głowy. Niektórzy z nich mają rogi. Chciałbym wyrazić teraz moje zdziwienie, gdyż zauważyłem, że postać w jednym z filmów z serii „Gwiezdnych Wojen”, jaki pokazał się w RPA, wygląda niemal jak Chitauli. Jest rogata – to wojownicy Chitauli. Królewscy Chitauli nie mają rogów, ale posiadają ciemnego koloru grzebień sięgający od czoła po plecy. Są to bardzo eleganckie istoty. Mówi się, że zamiast małych palców posiadają bardzo ostre szpony, które wsadzają w nosy swych ofiar, aby wypić ich mózgi w czasie niektórych rytuałów. Nie mają różowej skóry, a białą – niemal jak papier, pewne rodzaje tektury. Ich skóra jest pokryta łuskami, jak u gadów. Ich czoła są wysokie, wystające. Wyglądają na bardzo inteligentne. Nastawiają ludzi przeciwko sobie. Lubią opętywać religijnych fanatyków o ciasnych umysłach przez których szerzą nienawiść do innych wiar i wyznań, judzą do inkwizycji. Jabulon jest wodzem Chitauli rezydujących w bazach na ziemi i jest znany jako Szatan ludziom na Zachodzie, a mieszka głęboko pod ziemią, gdzie palą się ogniska, by go ogrzać. Ponieważ po wielkiej bitwie z Bogiem reptilianie stali się zimnokrwiści i nie znoszą chłodnej pogody, potrzebują ludzkiej krwi i wietrznie utrzymywanego ognia dla swej tutaj egzystencji. Mogące zmieniać kształty reptoidy potrzebują krwi, aby utrzymać swój czasowy wizerunek. Powiedzieć można, że na tej planecie toczy się wojna światła z ciemnością i dobrego ze złem.

Bóg istnieje i działa, choć nam wydaje się to powolne. Dziś ludzie na całym świecie powstają, aby walczyć o prawa kobiet i dzieci. Kto zasiał w nas te idee? Nie Chitauli ani nie demoniczne istoty, udające bogów, tylko Bóg działający w ukryciu i wspierający nas w zmaganiach z tymi istotami. W naszych oczach, jak mówi przysłowie, Bóg wydaje się być „nierychliwy”, ponieważ egzystuje on w zupełnie innym czasowym wymiarze. Bóg tu jest i działa i to on pierwszy raz w historii naszej egzystencji, uczula nas na pewne sprawy, w tym także i to, że nie jesteśmy na tym świecie sami i musimy w pełni odpowiadać za swe czyny oraz zneutralizować te istoty, które od wieków wodzą nas za nos. Ludzie nigdy nie zaznają prawdziwego postępu, ponieważ istnieją siły, które odciągają nas od tego celu i osiągnięcia należytej pozycji w kosmosie – chodzi mi o Chitauli, Mandindane, Midzimu. Musimy przestać postrzegać je jako nadludzi, bowiem to pasożyty potrzebujące bardziej nas, niż my ich. Tylko głupiec upierać może się przy stwierdzeniu, że jesteśmy jedyną inteligentną rasą, jaka kiedykolwiek istniała na tej planecie. W całej Afryce odnaleźć można dowody na to, że w epoce dinozaurów po Ziemi stąpały gigantyczne istoty. W granicie zachowały się odciski stóp dorosłego człowieka o długości 1.8 i szerokości 0.9 m. liczące sobie tysiące lub miliony lat. Gdzie podziały się te wielkoludy? Nikt nie wie. Może z dinozaurów wyewoluowała inteligentna rasa, która oszukiwała nas mówiąc, iż pochodzi z gwiazd, a tak naprawdę jest częścią tej planety, na której żyjemy.

Zastanawiające, skąd się wzięły, ale ma to związek z pewnymi gwiazdami i jedna z tych gwiezdnych grup Chitauli znajduje się w Drodze Mlecznej, którą nasi ludzie nazywają lngiyab, co znaczy „Wielki Wąż”. Jest tam czerwona gwiazda, czerwonawa gwiazda, w pobliżu wierzchołka tej ogromnej obręczy gwiazd, którą nasz lud zwie IsoneNkanyamba. Udało się znaleźć angielską nazwę tej gwiazdy. To Alfa Centauri. Jest tu coś, co jest warte sprawdzenia. Dlaczego w ponad 500 plemionach żyjących w częściach Afryki, które odwiedził szaman Zulusów w ciągu ostatnich 40 lub 50 lat XX wieku, wszyscy opisują podobne stworzenia? Mówi się, że te stworzenia wykorzystują ludzi jako źródło pożywienia, że wypowiedziały kiedyś wojnę samemu Bogu Stwórcy, ponieważ chciały zawładnąć całym wszechświatem. Ale Dobry Bóg stawił im czoło i pokonał je w potwornej bitwie, poranił je i zmusił, by ukryły się w podziemnych miastach. Teraz kryją się w ogromnych pieczarach pod ziemią. W tych pieczarach, ich bazach, jak powiadają, płoną wielkie ognie. Ci Zuswazi lub Imbulu, jakkolwiek byśmy jaszczurów nie nazywali, nie są zdolni do spożywania stałych pokarmów. Żywią się ludzką krwią lub spożywają energię psychiczną wytwarzaną w ludzkim organizmie, w czasie gdy ludzie walczą i nawzajem masowo się zabijają. Ludzi, którzy uciekli na początku masakry w Ruandzie, wiele lat temu, pod koniec XX wieku byli przerażeni tym, co się działo w ich kraju. Mówili, że rzeź Hutu przez Watusi i odwrotnie służy w rzeczywistości karmieniu potworów Imanujela, bo Imanujela lubią wdychać energię, która jest generowana przez ludzkie masy, przerażone i mordowane przez innych ludzi.

Chitauli obdarzyli ludzi nowymi dziwnymi uczuciami jakich nie miała rajska ludzkość stworzona przez Boga i aniołów z Plejad. Ludzie zaczęli czuć się niepewnie i zaczęli otaczać wsie bardzo mocnymi plotami z drewna. Ludzkie istoty stały się twórcami krajów i księstw. Inaczej mówiąc, ludzie zaczęli tworzyć plemiona i wyznaczać plemienne ziemie z granicami, które były przez nich bronione przed wszelkimi możliwymi wrogami. Ludzie stali się ambitni i zachłanni i zapragnęli bogactw w postaci bydła i morskich muszli. ludzie wierzyli początkowo, że Bóg jest pod Ziemią i że jest Ona [Bóg] wielką matką, która mieszka pod Ziemią, ponieważ widzieli, jak wszystko co zielone wyrasta spod Ziemi – trawa wyrastała z gruntu, drzewa również i w rezultacie ludzie sądzili, że ci, którzy umierają, udają się pod ziemię. Chitauli spowodowali, że ludzie porzucili wiarę w Boginię Matkę Ziemię i Moc Natury. Chitauli powodują, że ludzie zaczynają żyć nienaturalnie i jeść produkty sztuczne, które ludzi wynaturzają. Jesteśmy jako ludzkość w strasznym niebezpieczeństwie, jeśli do tego dojdzie, że powycinamy olbrzymie połacie dżungli w Afryce i na świecie, podporządkowując się mentalnym instrukcjom, które zaprogramowali w nas, a szczególnie w politykach, demoniczni Chitauli.

Legenda o Księżniczce Jaszczurzycy

Zulusi utrzymują, że wiele, wiele tysięcy lat temu przybyli z nieba ludzie wyglądający jak jaszczury, którzy potrafili zmieniać na życzenie kształt. Ludzie, którzy wydali swoje córki za te istoty, stworzyli potężną rasę królów i plemiennych wodzów. Są, proszę pana, setki podań, w których jaszczur rodzaju żeńskiego przyjmuje postać ludzkiej księżniczki i wychodzi za mąż za króla Zulusów.

Każde dziecko w Południowej Afryce zna, proszę pana, historię o księżniczce Khombecansini, która miała poślubić przystojnego księcia Kakaka, którego imię znaczy „oświecony”. Otóż, pewnego dnia, kiedy Khombecansini zbierała chrust w lesie, spotkała stworzenie zwane Imbulu. Była to jaszczurzyca, która miała ludzkie ciało i kończyny, a także długi ogon. Ta jaszczurzyca, kobieta Imbulu, przemówiła do księżniczki Khombecansini następującymi słowy: „Jakże piękna jesteś, dziewczyno, chciałabym być taka jak ty. Czy mogę zbliżyć się do ciebie?” Księżniczka odrzekła jej: „Tak, możesz”. I kiedy jaszczurzyca, która była wyższa, podeszła bliżej, plunęła w oczy dziewczyny i zaczęła się zmieniać. To znaczy jaszczurzyca nagle zmieniła kształt na ludzki i zaczęła coraz bardziej upodabniać się do dziewczyny, z wyjątkiem jej długiego ostro zakończonego ogona. Następnie, w nagłym wybuchu agresji, kobieta-jaszczur unieruchomiła księżniczkę i zabrała jej wszystkie bransolety, korale i ślubną spódnicę, które włożyła na siebie i w ten sposób stała się księżniczką.

Teraz w buszu znajdowały się dwie identyczne kobiety jaszczurzyca o zmienionym kształcie i prawdziwa kobieta. Kobieta-jaszczur rzekła do prawdziwej kobiety: „Teraz jesteś moją niewolnicą. Będziesz towarzyszyć mi w czasie ślubu. Ja będę tobą, a ty będziesz moją niewolnicą. Chodź!” Podniosła rózgę i zaczęła bić nią biedną księżniczkę. Potem udała się na wesele w towarzystwie innych dziewczyn, które, zgodnie ze zwyczajem Zulusów, były jej druhnami, i przybyła do wsi księcia Kakaka. Ale zanim doszli do wsi, musiała zrobić coś ze swoim ogonem, to znaczy zmieniona w księżniczkę jaszczurzyca, musiała jakoś ukryć swój ogon. W tym celu zmusiła prawdziwa księżniczkę, aby utkała jej siatkę z włókien, upakowała w nią ogon i przywiązała do jej ciała. Teraz wyglądała już jak kobieta Zulusów z bardzo atrakcyjnymi, wielkimi pośladkami, kiedy się na nią z zewnątrz spoglądało.

Potem, kiedy przybyła do wsi i została żoną księcia, stała się dziwna rzecz. Zaczęło znikać mleko, ponieważ każdej nocy zmieniona księżniczka, ta fałszywa, odwiązywała swój ogon i przez znajdujący się na jego końcu otwór wsysała cale kwaśne mleko. No i teściowa zaczęła pytać: „Co jest? Czemu znika mleko?” I w końcu orzekła: „Ano widzę, że jest wśród nas Imbulu”. Teściowa, która była przebiegłą starszą kobietą, powiedziała: „Należy na początku wsi wykopać dół i wypełnić go mlekiem”. Tak też robiono. Wtedy wszystkim dziewczynom, które przyszły z fałszywą księżniczką, kazano przeskoczyć nad dołem. Skakały jedna po drugiej. A kiedy, pod groźbą włóczni, zmuszono do przeskoczenia zmienioną księżniczkę, jej długi ogon wypadł w czasie skoku z siatki i zaczął zasysać mleko z dołu. Wówczas wojownicy zabili ją. Potem prawdziwa księżniczka została żoną króla Kakaki.

Manipulacje Gadów na Ludzkim DNA

Przed najazdem demonicznych jaszczurów z Oriona ludzie rajscy, edeniczni mieli potężne możliwości technologiczne i duchowe. Pierwotny egzemplarz biogenetyczny człowieka posiadał niewiarygodną ilość informacji, był międzywymiarowy i wiele umiał. Kiedy świat najechali udający bogów stwórczych orionidzi, odkryli że miejscowe gatunki wiedzą zbyt dużo wedle ich uznania. Lokalne gatunki miały zdolności, które były zbyt podobne do tych demonów którzy podawali się za Boga. Dokonano na ludziach manipulacji genetycznych i dużego zniszczenia potencjału twórczego. Powstały eksperymentalne wersje gatunku sprowadzone na planetę, w których oryginalna baza danych została rozproszona, ale nie zniszczona. Kiedyś ludzki DNA był nienaruszony. Był jak wspaniała biblioteka gdzie cała informacja jest skatalogowana i opisana, i możecie natychmiast znaleźć wszystko co chcecie. Kiedy dokonano zmiany biogenetycznej w celu odłączenia danych, to było jakby ktoś pochował system katalogów, ściągnął wszystkie książki z półek i zrzucił na stos na podłodze, aby nie było w nich żadnego porządku. Tak właśnie dawno temu ludzki DNA został rozproszony i rozrzucony przez najeźdźców.

Demony, asury wtargnęły do tej rzeczywistości udając bogów – stwórców życia. Zupełnie jak zespołowi najeźdźcy w waszych czasach przybywają i przejmują interes, ponieważ być może są tam obfite fundusze emerytalne. Tak więc fundusze na tej planecie były w wielkiej obfitości w czasach kiedy pojawiły się te demony – najeźdźcy. Aby ludzie wierzyli, że są Bogami przez duże B, przekształcili człowieka genetycznie czyniąc z niego niewolnika. To wtedy Świetlana Rodzina zwana Duchową Hierarchią Mistrzów została czasowo wygnana z planety, a przybyła ciemna drużyna, Czarna Loża, która powodowała się ignorancją. Ludzkie ciała niosą w sobie strach i pamięć walki o wiedzę, którą te demony reprezentowały i zabrali ludzkości. Asury które to zrobiły są potężnymi kosmicznymi istotami związanymi przez siły chaosu, iluzji i mroku. Znają wiele sposobów manipulacji i przekształcają rzeczywistość na wiele różnych sposobów. Ludzie, w swojej ignorancji, zaczęli nazywać te kosmiczne istoty demoniczne Bogiem przez duże B, jednak Bóg przez duże B nigdy nie odwiedził tej planety jako jednostka. Bóg przez duże B jest we wszystkich rzeczach i nie ma postaci osobowej, chociaż posyła na Ziemię swoich Awatarów dla ratowania ludzkości. Ludzie mają do czynienia tylko z bogami przez małe b, którzy nie chcą i nie chcieli być wielbieni a chcieli ludzkość zastraszyć, którzy myśleli o Ziemi jako o księstwie, o miejscu na skraju Galaktyki tego wszechświata wolnej woli, które jest w ich posiadaniu jako kolonia, a której władza jest w rękach gadzinkowatego Księcia Ciemności, który nie lubi oznak czci i kultu ani religii.

Z powodu trudności w przebywaniu w 3-ciej gęstości, w trójwymiarze, Reptilianie zmuszeni byli do skonstruowania zaawansowanego rodzaju sondy, która swobodnie mogłaby przeskakiwać między gęstościami oraz wymiarami, i wykonywać konieczne dla demonów operacje. Owymi sondami – istotami są tak zwane „Szaraki”. Wiadomo że w tym momencie wielu „fanów” czy raczej kolaborantów tej szarawej „rasy” oburzy się i zacznie zastanawiać jak można tak bezdusznie nazywać te istoty, w sumie oba ich rodzaje, które były opisane jako Gadzie istoty, jak i jako Szaracy. To jest konieczne dla ich pokonania w każdym przypadku. Nawet twardzi Szaracy, którzy nie są naturalną częścią krótkiego cyklu falowego, a raczej sztucznym stworzeniem Jaszczurów, mimo wszystko naśladują pokarmowe funkcje. Oni funkcjonują poprzez współdziałanie z duszami Jaszczurów, poprzez mentalne sterowanie przez Gady. Jest to technologia dalece zaawansowana do tego, co jest ludziom znane, forma telepatycznie sterowanego bionicznego robota. Jednak Szaracy nie są jedynie sztucznie zaprojektowani i zbudowani, ale funkcjonują bardziej jako projekcje mentalne i fizyczne Gadzich istot. Są jak czwartowymiarowe próbówki wysłane w kosmos w celach badawczych do świata trójwymiarowego. Ich pojemność i możliwości są takie same jak istot Gadzich, za wyjątkiem tego, że ich wygląd jest całkowicie odmienny, nie mają duszy, i wewnętrzna struktura biologiczna jest zupełnie inna. Ale ich funkcjonowanie jest takie same i pozostają jako projektory Jaszczurów i służą do absorbowania pokarmu, jak to Gady robią normalnie. Szaraki zużywają się p około 300 latach intensywnej eksploatacji takiego zaawansowanego powiedzmy biorobota mającego wbudowany program wrażenia własnego indywidualnego istnienia.

Wydaje się że są dwa zasadnicze cele, dla których istoty Gadzie dokonują porwań ludzi za pomocą Szarych. Pierwszym jest implantowanie w celu utrzymania gatunku w pełnej kontroli, oraz drugi mający na celu wywołanie maksymalnego transferu strachu oraz negatywnych emocji, jakie są dla nich bardzo cenne. Wiele porwanych osób uważa że Szarzy robią to dla poznania rasy ludzkiej przez eksperymentowanie. Grupa Oriona używa badań ciała jako środka do zastraszania jednostek, sprawiając, że odczuwają one uczucia zaawansowanej istoty 2-ej gęstości, takiej jak zwierzę laboratoryjne. Doświadczenia seksualne są podtypem tego doświadczenia. Obecnie istoty Gadzie starają się odciągnąć jak największą liczbę ludzi od poszukiwania prawdy i rozwoju duchowego. Reptilianom rozwój duchowy i oświecenie ludzi jest bardzo nie na rękę ponieważ ludzkość wyewoluuje przez to zdarzenie, stając się równymi w mocy samym Gadom. Oznaczać to będzie koniec możliwości czerpania korzyści z tej populacji, dlatego właśnie wszelkimi środkami istoty Gadzie starają się odciągnąć jak największą liczbę ludzi, od przygotowania się do oświecenia duchowego, które już wieki temu było przez demony kuszeniami zwalczane. Oświecenie jest kolejnym etapem naturalnej ewolucji świadomości i zerwaniem oriońskich pętów, do czego jaszczury nie chcą dopuścić za wszelką cenę.

Pochodzenie Rasy Jaszczurów

Gady są tworem Carians, którzy są ich rasą rodzicielską. Ewoluowali na planecie Alpha Draconi w gwiezdnym systemie konstelacji Oriona. Królewską linią Gadów są Drakoni – uskrzydlone smoki. Gady znane są głównie poprzez dwie ważne rasy: Uskrzydlone Serphants (Węże) oraz Jaszczurki. Gady są o wiele mniej emocjonalne od swoich ludzkich rówieśników. Posiadają za to wysoce wyrafinowaną znajomość uniwersalnej fizyki i praw materii. To właśnie oni są odpowiedzialni za czarnomagiczne Szkoły Wtajemniczonych na Ziemi, a wiedza ich i nauki sięgają korzeniami do wiedzy jaką posiadali ich rodzice – Carians. Wpojono Gadom mit o stworzeniu, który różni się od tego, który posiadają ludzie. Rodzice Gadów powiedzieli im, że mają oni prawo kolonizacji wszystkich planet i systemów gwiezdnych we wszechświecie i po tym jak to zrobią, mają również prawo podbić i zniszczyć każdą cywilizację jaka napotkają na swej drodze. Ten mit był i nadal jest źródłem wielu konfliktów pomiędzy Gadami i ludźmi poprzez wymiary. Tendencje do podbojów i kolonizowania innych narodów mieli w historii jedynie władcy opętani i sterowani przez orionowe jaszczury lub wcielenia gadzich istot.

W miarę jak na planecie zacznie zmniejszać się częstotliwość strachu, rozpowszechni się wiele rodzajów działalności w celu wywołania wzrostu strachu, ponieważ ci, którzy żywią się częstotliwością strachu będą tracić swoje pożywienie, swój pokarm. Będą czynić wysiłki w celu przywrócenia tej częstotliwości, zanim zmienią swoje pożywienie na nową częstotliwość miłości. „Jaszczurki” wyposażyły Ziemię w „urządzenia”, które mogą wysyłać i wzmacniać na tej planecie niepokój emocjonalny. Niepokój ten jest im przesyłany, i podtrzymuje ich w pewien sposób przez tak zwane narzędzia orionowe. W celu przybycia na planetę Ziemię gadzinki muszą mieć portal, czyli drogę którą się na nią dostaną. Mogą latać w przestrzeń kosmiczną, dajmy na to na Jowisza, ale jeśli nie znajdą portalu, który pozwoli im wkroczyć w ramy czasowe istnienia tej planety, mogą wylądować w miejscu, które okaże się pozbawione życia. Portale pozwalają wkroczyć w taki wymiar planety, w którym istnieje na niej życie. Portale otwierają się na korytarze czasu i służą jako strefy wielowymiarowego doświadczania. Na Ziemi istnieją różne portale, które pozwalały różnym gatunkom, bogom stwórcom z kosmosu jak i demonom, dostać się na nią. Jednym z wielkich portali, o które obecnie toczy się walka, jest portal na Bliskim Wschodzie. Jeżeli prześledzicie w myślach historię Ziemi, rozpoznacie, jak wiele dramatów religii i cywilizacji rozegrało się w tym portalu. To olbrzymi portal – o promieniu około tysiąca mil. To dlatego tyle się dzieje na Bliskim Wschodzie. Jest to portal używany przez „Jaszczurki”, a same demoniczne „Jaszczurki”, do pewnego stopnia, kontrolują ten portal. Używają tego obszaru do budowy swoich podziemnych baz i jaskiń, z których prowadzą działania. Starożytna cywilizacja Mezopotamii, pomiędzy Eufratem i Tygrysem, była kolonią kosmiczną, gdzie założono pewną cywilizację. Kuwejt znajduje się u wylotu tego terytorium. Jest to portal, który wiąże się z manipulowaniem populacją ludzką w celu zaspokojenia potrzeb innych istot.

Związek Oriona i Czarna Liga

Kosmiczna organizacja Reptoidów jest bardzo rozległa i nosi nazwę ‚Orion Union’ (Związek Oriona) składająca się z Reptoidów i ich ludzkiej braci, zwanej ‚Consortium’ (Konsorcjum), którą tworzą Ziemianie im poddani i usłużni w satanicznym czarnoksiężnictwie. Intencją Reptoidow jest stworzenie nowej rasy w celu sprawowania nad nią kontroli, jak również nad resztą ludzkości, nie tylko na Ziemi. Istnieją informacje, iż są ludzie w pełni kontrolowani przez Reptoidów, żyjący i nigdy nie wychodzący spod powierzchni ziemi. Reptoidy „żywią się” tylko negatywna energią astralno-mentalną, konsumują strach, gniew, zazdrość. Istoty STS na 3-im poziomie pobierają energie z tych na 1-ym i 2-im poziomie. Dlatego właśnie ludzie stwarzają tyle cierpienia mieszkańcom królestwa zwierząt na 2-im poziomie, jak również sobie nawzajem. Pewne obce istoty porywają Ludzi i poddają ich torturom i cierpieniu aż do śmierci (ciała fizycznego), aby wytworzyć jak największy „transfer energetyczny”. Ekstremalny strach i złość zwiększają pole energetyczne strachu/złości, które ma negatywną naturę, ono właśnie jest paliwem dla tych demoniczncyh istot i pozwala im dalej działać. Tak wygląda eteryczna metoda żywienia energią psychiczną. Jest to realizowane przez zaawansowaną technicznie ekstrakcję energii przez czakrę podstawy lub czakrę seksualną i często jest opisywane jako zabiegi ginekologiczne lub ekstrakcja spermy. Szaraki są cyborgicznymi sondami Reptoidów. Naśladują funkcje pożywiania się i istnieją poprzez interakcje z duszami Reptoidow. Realizowane jest to za pomocą technologii dużo bardziej zaawansowanej niż cokolwiek co ludzie mogliby dziś zrozumieć. Szaraki są nie tylko sztucznie skonstruowanymi istotami, ale także funkcjonują jako fizyczna i mentalna projekcja Reptoidów. Mają wiele możliwości, takich samych jak Reptoidy, natomiast różnią się kompletnie wyglądem. Te istoty nie mają duszy, są tylko rozszerzeniem Reptoidów i jako takie są sterowane za pomocą woli na dowolny dystans. „Krew” tych istot nie jest prawdziwą krwią, jak np. ludzka, jest substancją dającą się łatwo przechowywać, nie infekuje się, jest bardzo wydajna i ma zielony kolor.

Najważniejsi światowi przywódcy jak prezydenci USA, dyktatorzy, generałowie czy papieże mają wyraźne cechy jaszczurzego plemienia na swojej twarzy i skórze, co potwierdza wiedzę, że władza polityczna i wojskowa tego świata jest w mocy ciemności, jak kiedyś mówiono w mocy szatana. Potwierdza to wielu wybitnych znawców tematu i niezależnych badaczy oriońskich reptilian. Warto zapoznać duchową wiedzę jogów, albowiem przekazuje wiele metod rozpoznawania jak wyglądają i jak funkcjonują ludzie sprzymierzeni przeciw całej ludzkości z jaszczurami zdradzając własny rodzaj i Boga. Wiadomo, że to ci, którzy chcą karmić ludzi sztucznymi przetworami zamiast naturalnymi produktami Matki Ziemi, to ci, którzy ubierają ludzi w sztuczne wytwory fabryk chemicznych zamiast w odzież z naturalnego włókna dawanego przez Matkę Naturę. Asura znaczy dosłownie „nienaturalny”, stąd ogólnie wiadomo że wszelka sztuczność idzie niezdrowo w kierunku kolaboracji z cywilizacją reptilianów i powinna być ograniczona. Tylko Bóg i jego archanioły związane w ludzkiej mitologii z Plejadami wspierają rzeczywiście rozwój naukowy i moralno-duchowy ludzkości.

Przykładów jaszczurzej agentury jest sporo także w materii mistyki i ezoteryki, która jest rozkładana i wyprowadzana na manowce przez demonicznych jaszczurów z Oriona. Przykładowo osoby zwalczające świętych awatarów i mistrzów duchowych, cudotwórców takich jak Sathya Sai Baba są zwyrodniałymi sługusami o wyraźnych cechach reptiliańskiej rasy. Osoby, które porzuciły oświeconego mistrza i bez jego zgody prowadzą duchowe nauczanie są zawsze opętane przez jaszczurze plemię i jego czarne smoki. Tacy, co podają się za mesjasza, chrystusa czy Jezusa albo Krysznę, to już od dwóch tysięcy lat wiadomo, że są ciemnymi demonicznymi oszustami i fałszywymi prorokami, a dokładniej zwodzicielami na etacie jaszczurów. Wszyscy pseudoliderzy ich ezobiznesów, którzy twierdzą, że dla rozwoju duchowego żaden Guru czy Mistrz nie jest nikomu potrzebny to zwodzący poszukujących oszuści podstawieni przez mroczne siły krwiopijców z Oriona. Ludzie o niewłaściwej żądzy seksualnej ukierunkowanej na własną płeć i poplecznicy zboczeń, wszyscy oni są stymulowani przez orionidów, aby karmić złą astralną energią jaszczurcze gadziny reptiliańskie. Homoseksualne współżycie wbrew naturze pochodzi z uszkodzenia genów przez oriońskie demony o jaszczurzych kształtach, a wszelka tolerancja dla wynaturzeń jest otwarciem drzwi dla szerzenia zła i zniewolenia rasy ludzkiej przez czterowymiarowe w swym istnieniu kosmiczne bestie rezydujące w swych dyskoidalnych bazach niewidocznych dla oka ludzi na ziemi. Zwolennicy wojny, kary śmierci, modyfikowanej genetycznie żywności, sztucznych upraw oderwanych od przyrody, zatruwacze środowiska naturalnego, poplecznicy seksualnych zboczeń i wynaturzeń, zwolennicy tortur i niewolnictwa, niszczyciele nowych odkryć naukowych wyprowadzający naukę na manowce, wrogowie medytacji i rozwoju duchowego – to jedna mafia sterowana przez jaszczury dla zniszczenia ludzkości.

Największym pseudoduchowym zwodzicielstwem Czarnej Ligi władającej Imperium Oriona jest rozpętywana co kilkanaście średnio licząc lat histeria nadchodzącego już niebawem końca świata i powszechnej zagłady ludzkości. Demoniczne jaszczury potrzebują negatywnych emocji tej histerii zagłady dla efektywnego dokarmiania się na poziomie astralnym czyli czterowymiarowym swojego istnienia. Wszyscy naiwni wierzący w rychły koniec świata, ktory ma nastąpić rzekomo już za kilka czy kilkanaście lat to w swej istocie otumanieni niewolnicy reptilianskiej Czarnej Loży Mroku, słudzy ciemności posłusznie karmiący swoje demoniczne jaszczury które ich chennelingowo opętują taką ideą dla własnej pożywnej korzyści w postaci negatywnych emocji oczekiwania na zagładę, koniec świata, wielki kataklizm i związane z tym sny czy wyobrażenia, emocjonalne dyskusje i podobne zwodzące ludzkość kity. Wiara w rychły koniec świata zawsze otumania, zaślepia, hipnotyzuje i powstrzymuje rozwój duchowy, a przy większym zaangażowaniu powoduje wręcz inwolucję, upadek świadomości na jej niższe szczeble. Ludzie głoszący rychły koniec świata to zahipnotyzowani, bezwolni i półautomatyczni fałszywi prorocy reprezentujący czarnoksiężników z demonicznej Czarnej Loży, ligi sił ciemności Imperium Oriona, często sami posiadający wyraźne fizyczne oznaki jaszczurzego pochodzenia na twarzy i skórze, a także w postaci seksualnych dewiacji i nienaturalnych upodobań. Rok 1975, 1984, 1996, 1999, 2012 czy inna data końca świata to idea demonów mających za zadanie opętanie fałszywą wiedzą jak najwięcej ludzi uniemożliwiając im duchowy rozwój, uniemożliwiając oświecenie i w efekcie wyzwolenie z orionowych więzów niewoli w ciemności i mroku.

http://himalaya-wiki.org/index.php?title=Reptilianie

Dean Warwick-Gdzie znikają dzieci

Anton Parks – wywiad; geneza Anunnaki i innych ras

Anton Parks, francuski samouk, napisał książkę pt. Dark Secret of the Stars (w wolnym tłumaczeniu – Mroczny sekret gwiazd), pierwszą część zaskakującej trylogii, którą trudno zaszufladkować. Epicka, mitologiczna saga łącząca science fiction i fantasy, czy może historyczna książka ujawniająca nam wiele tajemnic, które miały miejsce na Ziemi przed pojawieniem się ludzkości? Co poprzedzało i poprowadziło do nastania cywilizacji ludzkiej? O czym mówią w zasadzie prawie całkiem niezrozumiałe i czasem sprzeczne historie w Biblii oraz innych tekstach, jak Biblia Słowiańska, Zwoje znad Morza Martwego czy Ewangelie z Nag Hammadi? Autorzy tacy jak René Boulay (Latające węże i smoki, wydane przez The Book Tree) czy Zecharia Sitchin (Dwunasta Planeta, wydane przez Louise Courteau Editrice) zdołali rozszyfrować niewielką część niezliczonych tekstów klinowych znalezionych w starożytnych ruinach akadyjskich, sumeryjskich i asyryjskich; zaczęli korzystać z powszechnie dostępnych kluczy, często niewiarygodnych, aby zrozumieć i wyobrazić sobie tą odległą przeszłość. Wydaje się jasne, iż “bogowie”, którzy położyli fundamenty pod ziemską cywilizację, w większości byli istotami gadoidalnymi. Boulay omawia w swojej książce wszystkie teksty, kroniki historyczne i “mity” mówiące, iż pierwszymi istotami, które położyły fundamenty pod inteligentne życie i cywilizację, były smoki. Nie rodzaj dinozaurów czy innych jaszczurów, lecz humanoidalne stworzenia pokryte łuskami, posiadające parę rąk, nóg i czasem skrzydeł. Ich opisy znajdujemy w kronikach chińskich, sumeryjskich, indyjskich (Mahabharata) i egipskich, a także na płaskorzeźbach w Ameryce Środkowej i Południowej.
Często te istoty opisywane są jako zbawienne (szczególnie w Chinach). W starożytnym Sumerze są „bogowie” i dobroczynni kolonizatorzy postrzegani jako obrońcy ludzkości (jak Enki) lub jako okrutni despoci (jak Enlil).

Znaczenie smoków i innych gadów wzrosło w średniowieczu, w którym to historie o rycerzach stawiających czoła smokom w jaskiniach (szczególnie w Anglii) i wieśniakach korzystających ze szczodrości i ochrony tych stworzeń (południe Francji) uważano za prawdziwe. Wielu archeologów i specjalistów od sumeryjskich tekstów jest zakłopotanych dużą liczbą spójnych przekazów mówiących, iż bogowie przybyli z głębi kosmosu na ognistych rydwanach, aby zasiedlić Ziemię. Chcą postrzegać je jako metafory i przypowieści symbolizujące wieczne zmagania pomiędzy destruktywnymi i konstruktywnymi impulsami ludzkości wobec natury. Inni, jak Boulay i Sitchin, zdecydowali się nie interpretować tych tekstów, uznając je za relacje dotyczące rzeczywistych wydarzeń.
Zrozumienie oblicza ludzkości tamtej ery rzuca nowe światło na stan ówczesnego rozwoju technologicznego. Anton Parks kontynuował pracę Sitchina i Boulaya, posuwając ją znacznie do przodu. Pokazuje nam na przykładach, że gadzie pochodzenie jest wszechobecne dzisiaj w wielu animistycznych grupach etnicznych, szczególnie w Afryce (Mali) – poprzez wyraźne odniesienia do obecności tych gadzich istot. Nie chcąc ujawniać zawartości trylogii w wywiadzie, autor, bardzo bliski gnostyckim koncepcjom, wyjaśnia jak i dlaczego systemy autorytetów i wierzeń oraz hierarchia patriarchalna trzymają w ryzach naszą cywilizację. Zabójczy konflikt, z którego zawsze zdawaliśmy sobie sprawę i który zdaje się nasilać oraz nastanie Nowego Porządku Świata (zapowiedziane przez Georga H. W.
Busha 11 sierpnia 1991, 10 lat przed 11 września), mogą być konsekwencjami decyzji podjętych kilka tysięcy lat temu.

Według Parksa, gadzi „bogowie” ze starożytnego Sumeru nie są naszymi twórcami (jak mówi Sitchin), lecz naszymi ponownymi kreatorami. Przywłaszczyli sobie część puli genów, „wzięli zakładników” i odwrócili uwagę od własnych ambicji w dążeniu do władzy.
Jak gromadził te wartościowe informacje tak konsekwentnie? Skąd wzięła się ta wizja? Język i sumeryjskie kroniki tej antycznej cywilizacji pojawiły się dosłownie znikąd, tak jakby nagle nastąpił niewytłumaczalny technologiczny przełom. Temat ten zasługuje na osobną książkę.

Anton podchodzi ostrożnie do pewnych aspektów swojej książki, ale to również żadna tajemnica – odkąd ukończył 14 lat, doznawał wizji światów, galaktyk, cywilizacji i dziwnych istot. Po wątpliwościach dotyczących swojego zdrowia psychicznego, zadał sobie pytanie, czy nie były to wizje nieprawdopodobnej przyszłości. Wiele lat później, zdobywając wiedzę o sumeryjskiej cywilizacji, Anton dostrzegł, że jego wizje korelują z faktami historycznymi.
Niewiarygodne? Być może. Dla tych, dla których ścisła i szczegółowa relacja Antona Parksa jest niewiarygodna, Dark Secrets of the Stars pozostaje epicką sagą, która zadowoli miłośników tajemnic.

WYWIAD Z ANTONEM PARKSEM

Karmaone: Opowiedz nam o swojej podróży. Twoja pierwsza książka, The Dark Secret of The Stars, mówi nam wiele nie tylko o sumeryjskiej cywilizacji, lecz także o gadach i innych międzywymiarowych istotach. Piszesz bardzo ściśle i szczegółowo.
Anton Parks: Odkąd pamiętam, byłem raczej cichym dzieckiem, oprócz tego, że zawsze byłem przemądrzały, co czasem powodowało problemy w relacjach ze światem, szczególnie w dzieciństwie. Wychowałem się w chrześcijańskim środowisku. Jak wielu, przyjmowałem komunię i akceptowałem katechizm. Wszystko zaczęło się w 1981, gdy miałem 14 lat. W maju tamtego roku, z zupełnie nieznanych mi przyczyn, otrzymałem pierwszy przebłysk. Jak to wyjaśnić w prostych słowach…? Powiedziałbym, że to pojawiało się nagle, o dowolnej porze dnia. Nigdy nie miałem kontroli nad tym zjawiskiem. Z tego powodu nie sądzę, że był to channeling, ponieważ, o ile się nie mylę, kanał sam decyduje o otrzymywaniu informacji i nawiązuje kontakt tylko w stanie relaksacji. Zdaję sobie sprawę, że ślepe poleganie na channelingu nie jest zbyt sensowne. Mam z tym problem, ponieważ jest tylu wspaniałych ludzi postrzeganych jako szarlatani w tym środowisku. Jest wielu szczerych ludzi, którzy czasem błędnie interpretują otrzymywane informacje. Na samym początku, pierwszy przebłysk pojawił się niepewnie i z czasem „wizje” wzmocniły się bez mojego przyzwolenia.
Po 5 lub 6 miesiącach, częstotliwość ich pojawiania zwiększyła się, do jednego do trzech zdarzeń dziennie. Jest jedna rzecz, którą muszę wyjaśnić. Światło wydawało się być katalizatorem całego procesu. Kiedykolwiek zjawisko się manifestowało, zawsze było powiązane ze światłem w otoczeniu, w którym się znajdowałem. To oznacza, że kiedy wizja się pojawiała, miała takie same spektrum jak światło w miejscu mojego pobytu. Było to subtelne połączenie, którego do dzisiaj nie potrafię w pełni wyjaśnić. Te przebłyski wyglądały jak strugi światła pochodzące „z góry” i wkraczające we mnie na czubku mojej głowy, tam gdzie umiejscowiona jest siódma czakra. Każde takie zdarzenie odłączało mnie od rzeczywistości i słało wysokiej jakości dźwięk i wizję. Otoczenie wydawało się być „kompletne”, często z tymi samymi postaciami, bez względu na to, gdzie w danym momencie się znajdowałem. Tak jak powiedziałem, to mogło pojawić się kiedykolwiek, niezależnie od gęstości światła. Zjawisko często występowało kiedy byłem w towarzystwie przyjaciół lub znajomych. Czas zatrzymywał się wokół mnie, a ja obserwowałem sceny trwające 2, 5 lub 10 minut! Wydedukowałem, że dla nich musiało to wyglądać co najwyżej na kilkusekundową nieobecność.

Karmaone : Jak reagowałeś wtedy na to wszystko?
Anton Parks : Pierwszy rok był bardzo trudny. Czułem się jak wariat. Obrazy, które otrzymywałem, wyglądały jak czyste science fiction. Czy ja sam sobie to wszystko wysyłałem? Skąd mogłaby pochodzić taka wiedza? Czytałem bardzo niewiele, a już z pewnością żadnego science fiction. Postacie mówiły nieznanym językiem (o którym wiem teraz), ale nie miał on nic wspólnego z francuskim. Dopiero w późnych latach dziewięćdziesiątych, po wielu niezwykłych zdarzeniach, zdałem sobie sprawę, że był to sumeryjski, lub raczej język z którego pochodzi sumeryjski… Minęło kilka miesięcy, zanim zdecydowałem się porozmawiać
z moją matką. No wiesz, czternastolatek otrzymujący tego rodzaju obrazy może sprawiać wrażenie osoby z głębokimi zaburzeniami osobowości. Na szczęście – to prawdopodobnie nie przypadek – miałem bardzo dobrego słuchacza i ogromne wsparcie ze strony matki. To nigdy nie zdarza się przypadkiem w rodzinie. Pewnie nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale taka jest rzeczywistość. Wierzę w reinkarnację. Przed narodzinami, zależnie od tego, czego jeszcze chcemy doświadczyć, wypełniamy „formularz” i wybieramy zarys swojego przeznaczenia. Nikt nie robi tego za nas, nie szukajcie ukrytych władców! Nasi przewodnicy mogą czasem naprowadzić nas na inną ścieżkę, ale każdy z nas, bez wyjątku, wciąż ma wybór. Kiedy jesteśmy „tam”, pomiędzy dwoma żywotami, nasi przewodnicy dają nam rady i nie wahają się powiedzieć nam, jeżeli nasze decyzje były zbyt „zachłanne”. Problem w tym, że jesteśmy bardzo uparci i pełni witalności przed „upadkiem”. Często mówi się: będę w taki czy inny sposób ważny, poznam jakąś szczególną osobę (często już znaną). Wszystko jest możliwe i ujmując to w pojęciach absolutnych – czas pomiędzy dwoma żywotami jest czasem połączenia z naszą totalną jaźnią. Zasłona jest częściowo uchylona, życie i śmierć są jednym i nie wytwarzają żadnego strachu. Idylliczne, nieprawdaż? W każdym bądź razie, nasze pochodzenie jest często zapominane przed „upadkiem”. Osobiście, czuję obecność kogoś
lub czegoś – właśnie to dało mi stabilizację.
Ci, którzy byli wystarczająco cierpliwi, aby przeczytać moją pierwszą książkę, pewnie zauważyli bezwzględność pewnych fragmentów tekstu. Życie, które opisuję, jest całkiem bezlitosne. Nie wiem, czy jestem bezpośrednio związany z tą historią i czy kiedyś byłem postacią zwaną Sa’am, ale kiedykolwiek dochodził do mnie przebłysk, byłem w jego ciele! Muszę o tym opowiedzieć. To jest części historii, w której Sa’am był właścicielem kryształu. Czy miałem bezpośredni kontakt z zawartością kryształu? Relacja Sa’ama mającego wiele wspólnego z tym kryształem (Gírkù) i większością jego filarów – co to oznacza? Zadawałem wtedy wiele pytań i prawie zwariowałem. Moje ego pewnie chętnie powiedziałoby „TAK! Byłem tą istotą.”. Z mojej strony wygląda to bardziej przeciętnie – po prostu nawiązałem kontakt z istotami, które miały kryształ, chociaż te dwie możliwości nie wykluczają się.
Krótko mówiąc, nieistotne czy byłem tą istotą z płetwiastymi rękoma, która miała na imię Sa’am, czy nie. Wszystko to odmieniło moje życie wystarczająco, żeby stwierdzić, że nie był to przypadek. W 2001 czy 2002, kiedy wreszcie podjąłem się opisania tej historii, moje socjalne i emocjonalne życia dosłownie rozpadły się! Odkryłem, że jestem „na krawędzi”, o krok od porzucenia swojej drogi. Mam wielkie szczęście, ponieważ jestem wspierany przez niektórych członków mojej rodziny, wiernych i niezwykłych przyjaciół, a teraz także przez swojego wydawcę, który wierzy w ten projekt. No wiesz, kiedy obieramy taką drogę, jesteśmy
strasznie samotni. Myślę, że jest to konieczność. Mam najwyraźniej wiadomość do przekazania. Robię to wszystko dla swoich czytelników i oczywiście dla siebie samego, ponieważ w ten sposób zrzucam z siebie wielki ciężar. Prawdopodobnie wybrałem otrzymywanie tych informacji i przekazywanie ich dalej tym, którzy chcą usłyszeć. Bez intencji wpływania na kogokolwiek, jestem przekonany całym sobą, że ta historia jest prawdziwa. Mam sumienie i wiem ile kosztuje oszukanie swojego bliźniego, bowiem „u góry” nie ma większej zbrodni! Historia ta zawiera się w trzech tomach i jest ścisłym opisem mojej dziesięcioletniej pracy.

Karmaone : Dlaczego nie otrzymujesz już przekazów? Co się stało?
Anton Parks : Po prostu pochłaniały zbyt wiele mojej przestrzeni życiowej. Żyłem prawie 18 lat z niezwykłą kobietą. To było całkiem „kartezjańskie”, musiałem lawirować pomiędzy przekazami i codziennym życiem. Kilkanaście lat po pierwszych wydarzeniach poczułem, że nie będę mógł „normalnie” żyć, jeżeli pozwolę tym przebłyskom dalej niszczyć swoje życie.
Zacząłem wtedy wreszcie cieszyć się życiem. Tak jak mówiłem, nie doświadczam już tego zjawiska. Wcześniej byłem więźniem. Przemęczenie zmusiło mnie do zaprzestania otrzymywania, więc zrobiłem wszystko, żeby zatrzymać ten proces. Ale mechanizm był tak mocno zakorzeniony, że to nie zniknęło w ciągu jednej nocy. Przez tygodnie i miesiące zjawisko słabło, obrazy stawały się coraz mniej wyraźne, a dźwięk był łatwiejszy do zniwelowania. Porównałbym ten proces do słabnących zakłóceń radiowych. Po czterech lub pięciu miesiącach zjawisko kompletnie zniknęło; to był początek roku 1991, trwała wtedy I wojna w Zatoce Perskiej! Potem próbowałem wieść zwyczajne życie, po cichu porządkując sobie wszystkie informacje i nie wiedząc zbytnio, co z nimi zrobić. Krok po
kroku odkrywałem książki traktujące o podobnych kwestiach. To doprowadziło mnie wprost do sumeryjskich tablic. Prawdziwym szokiem dla mnie i dla moich znajomych było odkrycie tych dokumentów i fakt, że przekazują bardzo podobne treści do tych otrzymywanych przeze mnie. Interesują mnie Sumerowie i to właśnie doprowadziło mnie do odkrycia językowego kodu „bogów”. Bez „przebłysków”, nigdy nie odkryłbym i nie zdekodował tego tak szybko.

Karmaone : Czy byłeś w stanie zweryfikować wiarygodność Twoich informacji konfrontując je z pracą badaczy, którzy pracowali nad wieloma sumeryjskimi tekstami? Jakie były najbardziej zaskakujące zbieżności pomiędzy Twoimi poglądami i analizą tekstów autorów takich jak Sitchin? Czy spotkałeś się z pisarzem bardziej wiarygodnym od innych?
Anton Parks : Tak i nie. Oczywiście kiedy już odkryłem korelacje pomiędzy moimi przekazami i sumeryjskimi tablicami, starałem się zdobyć jak najwięcej dokumentacji.
Zapoznałem się z tłumaczeniami Samuela Kramera, Jeana Bottéro, Marie-Joseph Seux, Thorkilda Jacobsena oraz René i André Labat Caquot. Natychmiast zauważyłem, że często różniły się od siebie. Jednakże, główna zbieżność pozostaje taka sama; moja rodzina i ja dostrzegliśmy zaskakujące podobieństwo pomiędzy moimi wizjami i historią pojawiającą się na glinianych tablicach, z których niektóre miały więcej niż 5 czy 6 tysięcy lat! Z drugiej strony, zrobiłem wszystko, żeby nie zagłębiać się zbytnio w tłumaczenia, ponieważ nie chciałem naruszać historii, którą otrzymałem – wiele nowych elementów nie przystawało do niej. Patrząc na to wszystko przez pryzmat podobieństw, istnieje wiele wspólnych elementów, takich jak klonowanie, które jest szczegółowo opisane w starożytnych tekstach i które zauważyli współcześni pisarze, tacy jak Zacharia Sitchin, R. Boulay i David Icke.
Książka skupia się głównie na wszystkim co otacza głównego bohatera, zwanego Sa’am w pierwszym tomie i występującego pod innymi imionami na Ziemi. Nie mogę obecnie mówić o tym w obawie przed ujawnieniem pewnych istotnych szczegółów dotyczących drugiej pracy, która jeszcze nie została opublikowana.

Karmaone : Wiele uwagi poświęcasz pracy nad językiem, nad dekompozycją sumeryjskich słów, żeby zbadać ich znaczenie i związki z niektórymi słowami języków współczesnych.
Swoją pracę opierasz na intuicji i dokumentacji, czy może pewne elementy tego języka są „zawarte” w Tobie?
Anton Parks : Tak jak mówiłem wcześniej, kiedy otrzymywałem te informacje, zauważyłem, że język ten nie miał nic wspólnego z francuskim, nawet jeżeli chwilowo rozumiałem go, tak jakby był to mój rdzenny język. Kodyfikacja języka była bardzo intensywna z powodu obecności kasty wśród Gina’abul (jaszczur[y] po sumeryjsku). Przez parę lat myślałem, że to
hebrajski, ale kilka moich „bohaterskich” rekonesansów tego języka nie doprowadziło do konsolidacji z jego sylabariuszem (sylabariusz – rodzaj alfabetu, w którym pojedyncze znaki reprezentują całe sylaby, a nie pojedyczne głoski). Dopiero znacznie później, gdy lata dziewięćdziesiąte zmierzały ku końcowi, trop doprowadził mnie do sumeryjskiego. Było już „po wszystkim”. Próbowałem nadać początek i koniec informacjom, które otrzymałem podczas wszystkich tych lat. Kiedy zacząłem pisać swój pierwszy sumeryjski sylabariusz, od razu zdekodowałem pewne biblijne pojęcia – i okazały się one poprawne. Aby zdekodować dane słowo, trzeba znać kontekst, który doprowadził do powstania konkretnego pojęcia.

Weźmy na przykład sumeryjskie słowo Gina’abul –

(jaszczur[y]).

Rozbity na mniejsze części, daje GINA-AB-UL, tudzież „prawdziwy[prawdziwi] przodek[przodkowie] splendor[u]”. Kiedy ktoś zrozumie próżność, jaką opisuję w swoich książkach, taka nazwa przestaje być zaskoczeniem! Rozważmy inny prosty przykład: imię „Adam” nie jest, jak chcielibyśmy wierzyć, hebrajskie i wywodzące się ze słów „Adam” (Glebe) oraz „adom” (czerwony). Wciąż jestem zaskoczony, że żaden autor nie zauważył, iż pojęcie to istnieje w sumeryjskim jako Á-DAM i oznacza „bydło, zwierzęta, stada” lub „zbiór, przygotowanie, instalację lub kolonizację”, tudzież formę słowa „narzucać”! Jeżeli Á-DAM był używany do wyznaczania osób, oznaczał „bydło, zwierzęta, zebrany, elitę władzy, instalacje”, lub „skolonizowanych, okaleczonych”. Idea niewolnika totalnie podległego „bogom” zawiera się w ekwiwalencie pojęcia Á-DAM, akadyjskim Nammaššû, które fonetycznie tłumaczy się na sumeryjskie NAM-MAS-SU. Dosłownie oznacza to – „połowa porcji do zapłaty”. Myślę, że nie możemy być bardziej szczegółowi!

Karmaone : Paul Von Ward, amerykański pisarz specjalizujący się w badaniach nad  starożytnymi cywilizacjami i pracujący nad hipotezą wpływu istot pozaziemskich na owe cywilizacje wierzy, że starożytne języki, jak sanskryt, akadyjski czy sumeryjski, są pozostałościami języków, których nauczyliśmy się od tych obcych przybyszów. Języki te wyposażone są w prawdziwą siłę: kreatywną moc, magiczną i ewokatywną. Według Von Warda, cała ta wiedza została utracona. Co o tym sądzisz?
Anton Parks : Prawdziwa moc, którą jestem w stanie rozpoznać, to głównie konsolidacja władzy, co wyjaśniłem szczegółowo w swojej pierwszej książce. Kluczowe słowa z pierwotnych języków, takich jak chiński, hebrajski, grecki, łaciński, germański i rdzenno-amerykański, mogą zostać rozbite na sumeryjskie i akadyjskie sylaby. To prawdopodobnie będzie spore wyzwanie dla lingwistów, ale myślę, że opisałem tą kwestię bardzo szczegółowo w pierwszym tomie. Ja i mój wydawca zdecydowaliśmy o umieszczeniu wszystkich numerów sylab i akcentów, które rozbiłem, więc każdy głodny wiedzy może skontrolować moją pracę.
Dla tych, którzy nie czytali The Dark Secret of the Stars – sumeryjski sylabariusz (język Emenita [męski]) używany był tylko przez męskich osobników Gina’abul. Kobiety, kreując cały sylabariusz Gina’abul, umiejętnie żonglowały elementami sumeryjskiego i akadyjskiego.
Zestaw ten uformował tzw. Emesa – matrycę językową. Dlaczego język (i sylabariusz) akadyjski w pełni uformował się po sumeryjskim? Odpowiedź na to znajdziecie w tomie trzecim – Rising Nebheru (L’Eveil de Nebheru).

Karmaone : Zecharia Sitchin przedstawił „Anunnaki” jako pojedynczą rasę, monolityczną grupę złożoną z kilku klanów tej samej rodziny, która sprzeciwiła się Enki, Enlilowi, itd. W każdym razie, czytając Twoją książkę zdajemy sobie sprawę, że ta historia jest dużo bardziej skompikowana. Istoty, które przybyły na Ziemię, reprezentują kilka różnych ras, z których
niektóre pochodzą nawet z innych wymiarów – mamy rasę jaszczurów, określanych mianem Gina’abul, mamy także rasy Sutum, Amašutum, Kingú, MusGe, itd. Czy mógłbyś opisać te klany i rasy, oraz wyjaśnic, czy fizjonomia tych stworzeń różni się od naszej i skąd one pochodzą? Jakie jest precyzyjne „położenie” Anunnaki? Dlaczego sumeryjskie tablice odnoszą się w szczególności do tych istot?
Anton Parks : Szanuję Zecharię Sitchina, jest on prekursorem na tym polu. Dzięki niemu wielu ludzi zaznajomiło się ze światem Mezpotamii. Jego duch dedukcji i występy często prowadziły do bardzo ciekawych wniosków. Jednakże, czy on i inni pisarze są zaangażowani w badanie pochodzenia Nungal (planiści naszej rasy; Ci, którzy którzy bez pozwolenia Yahvé współżyli z ludzkimi kobietami) Enkiego (po akadyjsku – Igigi)? Czy są zainteresowani rodowodem Kingú, Imdugud (Anzu) i MusGe? Szybko przekonali się, że to nie jest powiązane z linią rodową Annuna. Inne pojęcia jak Amašutum czy Mìmínu nie pojawiają się na tablicach, jednak w swojej książce poświęcam im również sporo uwagi.
Wszystkie te szczepy, należące do Gina’abul, często różniły się wyglądem zewnętrznym. Na przykład MusGe („wściekły wąż”) to skrzydlate smoki. Znani są również pod asyryjską nazwą „Pazuzu”. Mogą poruszać się bezproblemowo w pierwszych trzech wymiarach.
Mìmínu to pozaziemskie istoty, znane jako „Szaraki”. To pojęcie znane jest pośród Dogonów z Mali i oznacza „mrówkę”. Jeżeli chodzi o Kingú (pojęcie identyfikowane z akadyjskim Quingu), są oni rdzeniem królewskiego szczepu Gina’abul. Tłumaczone na sumeryjski, daje KIN-Gu, „ziemski ład (lub regionalny)”. Kingú byli w stanie wojny z twórcami Anunna, czyli Ušumgal („Wielki Smok”, nazwa przyjęta później przez Sumerów, odnosząca się do ich bogów i władców). Kingú dzielili się na 3 różne typy – białych (wielkich członków rodziny królewskiej), czerwonych (wojowników-czyścicieli) oraz zielonych (ludzie, także wojownicy).
Akadyjskie tablice przedstawiają Quingu jako współwinnych wojny z Anunna razem z Królową Tiamat(a). To wojna, w których szczepy Gina’abul oddzieliły się od siebie. To wojna, która doprowadziła Anunna do Ziemi. Z tego powodu ci wygnańcy zostali określeni mianem Anunnaki („Anunna Ziemi”). Większość sumeryjskich tablic przedstawia przygody Anunna na niebieskiej planecie. To rodzaj ody, mówiący o wojownikach Anunna. Jest długi i szczegółowo opisuje ich własność, skupiając się zwłaszcza na ich genetycznej kontroli nad ludzkością. Stworzyli „stado hodowlane” dla własnej przyjemności, ponieważ Anunnaki są raczej leniwi! W ten sposób postrzegani są jako „bogowie” (lub nawet Bóg) przez ludzkość.
Ale prawdziwy Bóg jest gdzie indziej, a jego „anielscy wysłannicy” nie są daleko..
Zainteresowani aniołami i wysokimi wibracjami nie powinni zapominać, że we Wszechświecie przeciwieństwa zawsze się przyciągają, tworząc jedność.

Karmaone : Dokładnie. W swojej książce wspominasz o istnieniu kasty „planistów”, zwanej Kadištu. Kim oni są? Reprezentują jakąś szczególną rasę, czy raczej społeczność istot pozaziemskich różnego pochodzenia? Jak blisko są Źródła i jaka jest ich rola? Mówiąc o Źródle, masz na myśli uniwersalne źródło wszystkiego, całego Wszechświata?
Anton Parks : Kadištu są wysłannikami Boga, od którego wszyscy pochodzimy. Odnajdujemy to pojęcie w akadyjskim „Qadištu”, które przywołuje kapłankę wysokiego szczebla.
Sumeryjski ekwiwalent tego pojęcia, NU-GIG, oznacza „zdrowy”, tudzież „wizerunek zła”. W oczach mieszkańców Mezopotamii Qadištu oznaczało święta prostytutkę. W pierwszej książce kładę duży nacisk na rolę płci i jej związek z boskością. Trzeba pamiętać o tym, że w mniemaniu Gina’abul kobiety (kapłanki Amašutum) są wysłanniczkami Źródła, a także częścią Kadištu. W związku z tym nie powinno dziwić postrzeganie tych kapłanek
jako „wizerunku zła” (razem z Ewą, która jest cielesną grzesznicą, ponieważ zapoczątkowała rozróżnianie dobra i zła) oraz jako „zdrowych” (ponieważ znały zalety świętej seksualności,
która leczy wszelkie choroby). Akadyjskie Qadištu przetłumaczone na Emesa (język-matryca), daje KAD4-IS7-TU, czyli „starożytne zgromadzenie[zgromadzenia] życia”. Pojęcie to jest także pokrewne łacińskiemu „Caduceus” (Kaduceusz – przedstawiany w postaci kija, oplecionego parą węży, z parą skrzydełek na szczycie; w dniu dzisiejszym używany jako symbol medycyny). Niezależnie od tego, czy mowa tutaj o kapłankach wysokiego szczebla, tradycjach akadyjskiego Qadištu, lub o Kadištu (planistach), występuję tutaj silny związek z sekretną czakrą, symbolizowaną przez kaduceusz. Umiejętne sterowanie wszystkimi czakrami pozwala na wzrost świadomości, która nie chce męskich Gina’abul sterujących tym światem zza kurtyny przez tysiąclecia!
Społeczność Kadištu jest w stanie konfliktu z większością Gina’abul w mojej historii. Lub raczej społeczność różnych pozaziemskich ras. Jej rolą jest zjednoczenie gatunków naszego świata w imię źródła wszystkich rzeczy, które na Ziemi postrzegane jest jako Bóg. Kadištu są bardzo potężni, ale mają podstawową zasadę, którą się kierują – nie mogą ingerować w sprawy istot o niższych wibracjach, które ewoluują. Obecnie ludzkość nie kontaktuje się z takimi istotami, ponieważ radzi sobie z Anunna. Na nieszczęście dla tych, którzy sterują naszym światem z ukrycia, ludzkość przechodzi gwałtowne zmiany i niedługo „wskoczy” do innego wymiaru. To
historyczny moment, niecierpliwie oczekiwany od dawna. Kadištu obserwują nas bardziej niż kiedykolwiek. Wysyłają wiadomości poprzez ludzi, z którymi kontaktują się bezpośrednio (abdukcja), lub pośrednio (kontakt telepatyczny), chociaż pozostają czujni, ponieważ większość ludzi, z którymi kontaktują się w ten sposób, działa w dobrej wierze, ale często interpretuje przekazy w niewłaściwy sposób. Proszę zauważyć, że szaraki również zajmują się abdukcjami, zwykle będąc na usługach Gina’abul. Kadištu są w pewnym sensie Elohim z Biblii, tudzież boskimi aniołami (ze Źródła). Egzystują w wyższych wibracjach i bardzo niewielu z nich może poruszać się w trzecim wymiarze, doprowadzając do bezpośredniego kontaktu i wyjaśnienia celu ich przybycia. Sumerowie nazywali ich „Angal” – proszę zauważyć pokrewieństwo tego pojęcia z angielskim „angel” (anioł).

Karmaone : Mówisz o istnieniu kilku wymiarów, które miałyby być „nałożone” na nasze trzy wymiary, mniej więcej tak jak ciastko francuskie. Czy mógłbyś wyjaśnić na jakich poziomach egzystują jaszczurze rasy i w jakim my jesteśmy położeniu w odniesieniu do nich?
Anton Parks : Żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę wyjaśnić kilka rzeczy. W Adam Genisis napotykamy na schemat opisujący KUR i dodający do niego dwuwymiarowy środek.

To zbytnie uproszczenie Kigali („Grande Terre”), które złożone jest z KI (trzeci wymiar) oraz
KUR, które zawiera w sobie niższe wymiary. KI jest wymiarem, w którym obecnie ewoluuje
ludzkość na Ziemi. KUR jest niewidzialny dla istot ewoluujących w KI, ponieważ znajduje się
poza trójwymiarową percepcją. KUR jest rdzeniem systemu wywodzącego się bezpośrednio z ideologii Gina’abul. Ukryte znaczenie można odczytać rozkładając wyraz KUR na człony KU-UR. W efekcie uzyskujemy „opasany fundament” lub „podstawę fundamentu”. Opisując
KUR, zacznę od góry. Najpierw mamy KUR-GI-A. Bezpośrednie tłumaczenie tego pojęcia ujawnia, że to przejściowy wymiar, w którym pozostają dusze do momentu powrotu do Źródła, lub do Angal (zlokalizowanego na szczycie KI i KUR). Następnie – KUR-GAL (drugi wymiar), to znaczy Grand KUR – równoległy świat, w którym niektórzy Gina’abul budują swój dom na Ziemi. Zaraz poniżej znajduje się kolejny wymiar, czyli KUR-NU-GI (KUR bez powrotu). Rozbicie tego wyrazu na sylaby ujawnia bez cienia wątpliwości, iż jest to podstawowa częstotliwość, w której gubią się dusze. To miejsce, gdzie byty „blokują się” – stamtąd pochodzą duchy. Sumerowie postrzegali KUR-GI-A i KUR-NU-GI jako dwie reprezentacje piekła.
Mamy również KUR-BALA (pierwszy wymiar, najniższy ze wszystkich). Według Sumerów i tablic, to miejsce jest „poza”, ale jego dokładne tłumaczenie to „królestwo lub dynastia KUR”.
Na Ziemi KUR-BALA jest źródłem wielu podziałów i walk pomiędzy Gina’abul. Ten, kto panuje nad KUR-BALA, panuje również nad pozostałymi dwoma wymiarami (KUR-GAL i KI).
Władca KUR-BALA to dosłownie „wszystkowidzące oko na szczycie odwróconej piramidy”, ponieważ posiada bezpośredni wgląd w KUR-GAL i KI! Dlatego na tablicach KUR (lub KUR-BALA) często jest przedstawiany jako „wróg w świecie, w którym panuje wieczny chaos”.
Pierwsze trzy wymiary tworzą rodzaj odwróconej piramidy, w której KI symbolizuje podstawę, a wymiar KUR-BALA szczyt. Z tego szczytu, każdy ma powiększające światło (tak jak szkło powiększające) na wszystkie wymiary aż do KI. Działa to również w drugą stronę, w dokładnie taki sam sposób. Stąd idea, że Bóg (Źródło) wie i widzi wszystko.

Karmaone : W swojej książce piszesz o drzewie życia, jednocześnie odnosząc się do ogrodu Eden i tak zwanego węża kusiciela. Jakie jest prawdziwe znaczenie tej dziwnej, enigmatycznej historii, opisanej w Księdze Rodzaju?
Anton Parks : Nie mogę udzielić wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie, ponieważ ta kwestia zostanie dogłębnie wyjaśniona w drugiej książce, Adam Genisis. Mogę jednak podać kilka ciekawych faktów na temat węża i jego kumpla, z którym Szatan jest często błędnie utożsamiany.
Po wielu perypetiach, Wysoka Rada Anunna jest zobowiązana do genetycznej „produkcji” człowieka, który będzie pracował dla „bogów”. Ci ludzie nie są identyfikowani jako Á-DAM (zwierzęta), lecz raczej jako Lůlů, to znaczy „mieszańcy”. Enki – syn An i Mamítu-Nammu, który przeprowadza przymusowo ową produkcję dla kasty rządzącej, Annuna – nie chce widzieć swoich genetycznych tworów jako Á-DAM (zwierzęta). Stopniowo zmienia więc niewolników w niezależne istoty. Pierwszy „wzorzec” zaprojektowany do pracy był androgeniczny. Enki „przecina” ów wzorzec na pół, tworząc mężczyznę i kobietę. Gliniane tablice przedstawiają tą sytuację następująco:

Co widzimy? Enki pojawia się po lewej stronie. Dookoła niego węże (symbol kreacji i płodności), które trzęsą się rytmicznie. Możemy wysunąć wniosek, że wąż z Biblii to właśnie Enki-genetyk, znany również jako Nudímmud klonujący. Następnie zauważyć można obok niego gwiazdę ze strzałą skierowaną w dół. Gwiazda symbolizuje pojęcie DINGIR (bóg), a strzała „otchłań”, „dno”, co potwierdza, że „bóg” Enki jest dobry, ponieważ dzieli Abzu, podziemie. Amid „budzi” kobietę, która, jak widać, nie powstała z żebra Adama, lecz z czegoś w rodzaju kotła, który może łatwo dostosować się do sztucznej matrycy. Co dziwne, kocioł ten jest podobny do archaicznego sumeryjskiego znaku, który jest powiązany z żeńskim demonem Lilů (Lilith). Lilith symbolizuje choroby i zło. Czy stare, rabiniczne legendy nie
mówią, że pierwszym towarzyszem Lilith był Adam? Poza tym, mężczyzna kieruje w stronę kobiety gałąź drzewa, która kończy się w waginie. Symbolika jest oczywista! Ale najciekawszą rzecz znajdujemy po prawej stronie – wściekły władca wymachujący swoimi podwójnymi widłami. Pośród Sumerów, widły symbolizują władcę połączonego z ziemią (glebą). Możemy bezproblemowo powiązać tą postać z „Satam” (szatanem), czyli z władcą terytorialnym lub władcą państwa. A kto jest „największym” Satam spośród Anunna? Enlil, oponent Enkiego!
Słowiański manuskrypt Adama i Ewy (Biblioteka Narodowa w Sofii, nr 433) wskazuje, że Szatan rościł sobie prawo do posiadania Ziemi(swobodne tłumaczenie – przyp. tłum.):

„Moja jest Ziemia, podzielone są niebo i raj.
Jeżeli staniesz się człowiekiem, który należy do mnie, będziesz pracował na Ziemi…”

Inne biblijne teksty, takie jak Ewangelia wg św.
Mateusza (4,8) lub św. Łukasza (4,6) sugerują dokładnie to samo. Całkiem zabawny jest fakt, że to „Bóg” przyłapuje węża „uczącego” Adama i Ewę w Edenie. Dlaczego nie Szatan?
Innymi słowy – ogród powinien należeć do Szatana, a nie do Boga. Sumerowie kochają symbolizm. Wracając do tablicy – pod Satam znajdujemy Gullum (kota). Kot często uważany był za szkodliwe zwierzę. Na taką ideologię napotykamy również u Sumerów – rozbijając wyraz Gullum na mniejsze człony, uzyskujemy GUL (zniszczyć, unicestwiać) oraz LUM (płodność, obfitość, przynoszący owoce). Oznacza to, że Satam (Enlil) posiada jeden cel –„zniszczenie obfitości” swoich robotników, którzy stali się zbyt wolni i niezależni w jego mniemaniu. Czy jest coś lepszego od kota do wyrażenia tej idei? Historia ta znalazła się również na końcu babilońskich tablic (Atrahasîs), które ukazują Enlila nakazującego Enkiemu skrócenie długości życia ludzi i uczynienie niektórych kobiet bezpłodnymi. Możecie także zauważyć, że Enki ma związane ręce i nogi. To odnosi się do faktu, że Enki nie jest tak wolny, jakby sobie tego życzył, będąc podwładnym Enlila.
Nie pytajcie mnie dlaczego żaden autor nie zauważył połączenia pomiędzy sumeryjskim pojęciem Satam, homofonami słowa „Adam” oraz, co najważniejsze, obserwacją, że sumeryjski „bóg” Enlil pełni rolę Satama („zarządca” lub „władca państwa”) na glinianych tablicach. Nie mam pojęcia! Jednakże, prawda została ponownie odnaleziona. „Zadymiony” Enlil, który symbolizuje „Boga” w Biblii, to nikt inny, tylko Szatan! Co więcej, jego imię – EN-LÍL („władca wiatru”) – może zostać również przetłumaczone z sumeryjskiego jako „władca infekcji”. To nie przypadek, ponieważ Enlil, naczelny władca ziemskich Gina’abul, nie był akceptowany przez Sumerów, którzy postrzegali go jako krwawego i despotycznego władcę!
To jest spójne z gnostycką ideologią, która porównuje wielkiego Archona do Szatana.

Pojęcie SATA jest obecne w Egipcie. Bezpośrednie tłumaczenie oznacza „genialnego węża” oraz „dziecko (lub syna) Ziemi” (po lewej). Kiedy poskładamy egipskie człony, które tworzą wyraz Szatan, uzyskamy jednocześnie „przynoszący Ziemię” i „przynoszący zło”. To interesujące, ponieważ czasownik znajduje się na drugiej pozycji, tak jak u Gina’abul i Sumerów. W dodatku, wizerunki pojawiające się na powyższym schemacie są spójne z mezopotamską i chrześcijańską ideologią, które przedstawiają Satama i Szatana w ten sam sposób. Naprawdę myślicie, że to przypadek? W Adam Genisis możemy zauważyć, że języki egipski oraz ten z Mezpotamii były bardzo istotne w tworzeniu wielu biblijnych pojęć.

Karmaone : Wspominałeś o „Santana” i „Sandan”, obcej istocie, która służyła jako inżynier rolnictwa, ogrodnik i znawca roślin. Czy jest ona również powiązana ze słowem „Szatan”, którego tradycja opisuje jako zbuntowanego anioła? Czy jest powiązana z drzewem życia i z drzewem wiedzy?
Anton Parks : Całkiem słusznie zauważyłeś, że „również”. Pojęcie „Szatan” jest mieszanką „Satam” (zarządcy) oraz „Sandan” lub „Santana” (władca plantacji, ogrodnik) w sumeryjskiej tradycji. Jest pewien szczegół, który odróżnia Satam i Sandan. Satam jest potężny, zarządza całymi regionami lub nawet państwami. Enlil zarządza całym państwem Kalam (Sumer). Robi to jednak poprzez Sandana (Santana), bez których nic nie mógłby zrobić. W świecie Anunna, dominującej kasty, liczyła się jedna rzecz: przetrwanie dzięki rolniczym plantacjom! Ale u Gina’abul Sandan (Santana) to tylko i wyłącznie kobiety.
Na długo przed Sumerami Sandan były tylko kobietami, które pracowały na rozległej, mezopotamskiej równinie, zwanej Eden lub Edin. W Dark Secret of the Stars szczegółowo opisałem bliskie związki pomiędzy kobietami i drzewami w ogrodzie Eden – masz więc odpowiedź na Twoje ostatnie pytanie.

Karmaone : Gadzie cywilizacje, które opisujesz, są bardzo dziwne – oparte na segregacji i oddzieleniu. Segregacji płciowej – rasa kobiet, rasa mężczyzn, bezpłciowi, „roboty” (reprezentowane przez Szarych). Czy jest to spowodowane upadkiem, w którym technologia i inżynieria genetyczna odegrały znaczącą rolę? Czy te kasty i rasy mają wspólne pochodzenie?
Anton Parks : Muszę znowu odnieść się do owej wojny. Mówimy tutaj o Anunna, którzy doprowadzili do wojny na Ziemi. Na początku nie było płciowej separacji pośród Gina’abul. W pewnym momencie Ušumgal MusGe odkryli seksualną moc kobiet. Niektórzy z nich chcieli uwięzić kobiety, ponieważ czuli do nich odrazę. Uwięzione kapłanki powielały tajemnice i rytuały mające chronić mężczyzn. Mniej więcej wtedy utworzyły również elementy, które uformowały język-matrycę EMESA. Językiem tym nie posługiwał się żaden mężczyzna.
Mogły w ten sposób bezpiecznie komunikować się między sobą. Gina’abul mają wspólne pochodzenie, ale poróżniło ich wiele konfliktów, co tłumaczy, dlaczego jedynie część z nich pozostała w Usu (Konstelacja Smoka), ich pierwotnym miejscu pochodzenia. Gina’abul rozprzestrzenili się po świecie. Na przykład Ušumgal i większość Amašutum trafili do Nalulkára (Wielki Wóz), Kingu do Te (Konstelacja Orła), a MusGe Mìmínu (Szarzy) do Urbar’ra (Konstelacja Liry). Niektórzy Amašutum trafili do Mulmul (Plejady), gdzie także Anunna zostali stworzeni, itd.

Karmaone : Opisujesz prawdziwą wojnę pomiędzy kobietami i mężczyznami, pomiędzy gadami i gadami. Mężczyźni są zimni, żądni władzy i skłaniający się ku technologii, podczas gdy kobiety są bardziej zrównoważone, zdolne do empatii i współczucia. Czy takie wyspecjalizowane towarzystwo to celowy zamysł planistów lub męskich jaszczurów? A może to rezultat dekadencji?
Anton Parks : Oczywiście nie powinniśmy generalizować, ale to nie kobiety spowodowały wojny na Ziemi! Postaram się wyjaśnić tą kwestię. Czy historia i aktualne wydarzenia na świecie nie pokazują, że mężczyźni, którzy mają władzę, są zimni, wyrachowani, głodni władzy i skłaniają się ku technologii, podczas gdy kobiety, ogólnie rzecz biorąc, są bardziej wyważone?
Tak jak mówiłem wcześniej, kobiety Gina’abul (Amašutum) były przez mężczyzn więzione poprzez separację. To spowodowało napięcia, które później przerodziły się w krwawe konflikty. Seks został zakazany na długi czas. Gina’abul walczyli, aby prokreować używając genetyki, co spowodowało powstanie całego szeregu okazów i hybryd – na przykład Mìmínu („Szarzy”), którzy są jedynie niewolnikami męskich Gina’abul. Niedługo potem, Amašutum dołączyły do Kadištu, planistów naszego Wszechświata. Zawsze były mądrzejsze od swoich męskich towarzyszy, a to bez wątpliwości była najlepsza droga do naprawy błędów przeszłości.
Dokładnie umiejscowiłem w czasie wydarzenia, do których się odnoszę. Myślę, że z Barbarą Marciniak skontaktowały się Amašutum z Mulmul (Plejady). Przeczytałem jej trzy pierwsze książki i muszę powiedzieć, że jej przekazy są spójne z moją historią. Nasze źródła są prawdopodobnie wspólne. Marciniak skupia się na wydarzeniach, a ja opisuję stare epizody;
pomimo tego, dostrzegam tutaj wiele zbieżności.

Karmaone : Wiele starożytnych religii i kultów szamańskich czci naturę i przekazuje pojęcie „świętej kobiecości”. Gnostycy (teksty z Nag Hammadi) i religie Misteriów także czciły świętą kobiecość i Sofię (wiedzę), źródło wszystkich rzeczy w naszym świecie. Obecnie monoteistyczne religie (np. chrześcijaństwo, judaizm czy islam) są paternalistyczne. Bóg postrzegany jest w kategoriach płci męskiej (YHVH, Jahwe, Jehowa), jako ktoś apodyktyczny i surowy. Są to również redempcyjne i mesjanistyczne religie. Odnośnie chrześcijaństwa – wygląda na to, że miłowanie bliźnich i kult dziewicy są późniejszym dodatkiem, pochodzącym ze starych, pogańskich tradycji. Różni autorzy oraz teksty krytykują tą gnostycką religię i ideę patriarchalnego, podbijającego wojownika, co było w pewnym sensie wirusem zaszczepionym przez istoty pozaziemskie (Archoni). Czy rozsądnie jest myśleć, że Archoni to po prostu gady (Anunna)?
Anton Parks : Tak, ale to tylko moja opinia! Chciałbym przypomnieć, że wiele wysiłków zostało poczynionych w celu ukrycia prawdy o pochodzeniu i wyglądzie „bogów”, którzy zmienili kod genetyczny ludzkości, aby ją zniewolić i zrównać z Á-DAM (zwierzętami).
Chciałbym ukazać dwa różne tłumaczenia tego samego fragmentu tekstu Zwojów znad Morza Martwego. Odpowiedź na pytanie pojawia się w zwoju 4Q544, gdzie odkryć można dwie postacie będące Amramem, ojcem Mojżesza. Oto (swobodne) tłumaczenie pochodzące z książki Roberta Eisenmana i Michaela Wise’a, The Dead Sea Scrolls Uncovered (Element Books, Shaftesbury, Dorset, 1992):

[Zobaczyłem stróżów] w swojej wizji, wizji we śnie. Dwóch (mężczyzn) walczyło o mnie, mówiąc (…) i prowadząc dużą walkę o mnie. Zapytałem: „Kim jesteście, ci, którzy macie władzę nade mną?” Odpowiedzieli mi: „Jesteśmy w stanie rządzić całą ludzkością.” Zapytali mnie: „Którego z nas do rządzenia [wybierasz]?” Odsłoniłem jego oczy i spojrzałem. [Jeden z nich] wyglądał jak przerażający wąż, wielokolorowy, ale bardzo ciemny. [I spojrzałem znowu], a jego wygląd, jego twarz jak żmija, i (…) i zobaczyłem innego, którego wygląd był przyjemny.

(Swobodne) tłumaczenie Edwarda Cooka, pochodzące z książki Michaela Wise’a, Martina Abegga i Edwarda Cooka, The Dead Sea Scrolls (Plon, 2001):

W mojej wizji, wizji marzenia, były dwie postacie kłócące się o mnie, mówiące (…) i ścierające się gwałtownie. Spytałem więc: „Jak to jest, że macie władzę nade mną?” Oni odpowiedzieli: „Jesteśmy panami całej ludzkości i mamy władzę nad nią.” I powiedzieli mi: „Którego z nas (…)” [Odsłoniłem oczy i ujrzałem] jednego z nich, którego wygląd [był przerażający], niczym mrówka; [jego strój był] bardzo ciemny i wielokolorowy (…) i zobaczyłem innego, którego wygląd był przyjemny (…)

Jak pewnie zauważyłeś, tłumaczenie z 2001 całkowicie (negatywnie) przyćmiło urywek z wersji z 1992 roku, który jest dobrym opisem gadziego wyglądu pierwszego „anioła”. W wersji z 2001 roku tylko wyraz „wąż” został zmieniony, a wyraz „żmija” usunięty. Jeżeli to nie jest celowa manipulacja, to o co w takim razie chodzi?!

Karmaone : Według Paula Von Warda, system władzy, którego doświadczamy dzisiaj, jest wynikiem systemu narzuconego przez Anunnaki i Sumerów: patriarchalnego, hierarchicznego i scentralizowanego, będącego sukcesyjną monarchią. Co o tym myślisz?
Anton Parks : Mogę to, niestety, potwierdzić. Zostało to zapisane na sumeryjskich tablicach.
Władza królewska była przekazywana kolejnym „bogom”. Były jednakże dwa rodzaje indukcji.
Więzy krwi, co zresztą wszyscy znamy; władza przekazywana z ojca na syna poprzez dziedziczność. Istniał jednak drugi sposób, bardziej hermetyczny, o czym świadczą zapisy na egipskich papirusach i mezopotamskich tablicach. „Niebiańska Krowa” (starożytna bogini) wybierała kochanka, któremu przekazywała swoją boskość i boskie moce, uprawiając z nim seks. Kochanek dzielił w świętym łożu małżeńskim energię witalną bogini (lub jednej z jej zwolenniczek, znanych jako święte prostytutki), aby uzyskać nieśmiertelność i stać się „Bykiem Nieba”. Na końcu rytuału, mężczyzna przejmował królewskie funkcje. Rytuał ten był praktykowany w Sumerze, w Egipcie i w starożytnej Grecji.
Zauważcie, że Romulus i Remus (założyciele Rzymu) zostali wychowani przez wilczycę, która uratowała ich przed niechybną śmiercią. Symbolizm tej historii jest oczywisty – po łacinie Luma (wilk) oznacza też „prostytutkę”. W starożytności kapłanki były traktowane jak prostytutki, ponieważ przekazywały uświęconą władzę królewską Bogini Matki przyszłym królom i książętom. Wilczyca w rzeczywistości była kapłanką, która wyznawała kult Bogini Matki i przekazywała władzę, nie poprzez dziedzictwo, lecz poprzez swoją pierś.
Tak więc były dwa rodzaje indukcji, które odzwierciedlały różne ideologie. Pierwsza z nich jest czysto patriarchalna, ponieważ ojciec (król), był postrzegany jako ktoś, kto odziedziczył władzę. Druga zaś jest matriarchalna; „królowa” przekazuje swoje moce. Gina’abul byli uwikłani w wojnę pomiędzy pierwiastkiem męskim i żeńskim. Te przeciwieństwa są ewidentne, ma to również związek z zakazanym początkiem Adama i Ewy. Zostali stworzeni przez Enkiego, który wspierał kult Bogini Matki. Przepaść pomiędzy Enkim (wąż-genetyk i „uzdrowiciel”) oraz Enlilem, „Satamem” (zarządca terytorialny) Edenu, staje się oczywista, jeżeli uświadomisz sobie, że Enlil wspierał patriarchalną doktrynę upadłych „bogów” na Ziemi.
Credo Mutwa, zuluski szaman, mówi, że pośród Hutu i Tutsi z Rwandy, bogowie nazywani są „Imanujelá”, co oznacza „gady” i może zostać przetłumaczone jako „Panowie, którzy przybyli”. Pojęcie to można również przetłumaczyć na Emesa (język-matryca). Wiedząc, że litery „o” i „j” nie istnieją w języku bogów, słowo IMANUJELÁ (gady) da: IM (wiatr, burze, chmury), AN (niebo), UH (jad), EL (transport, wysokość, być wysoko) oraz Á (siła, władza, cena). IM-AN-uh-EL-Á, dosłownie „niebiańskie chmury i jad posiadający władzę”.

Karmaone : Według Nag Hammadi, nasz świat jest wynikiem błędu w procesie kreacji, stworzony przez istotę zwaną „Sofia” (Wiedza), o czym wspominasz w rozdziale siódmym.
Czy jest jakiś ekwiwalent tej nazwy w świadomości Gina’abul?
Anton Parks : W gnostyckiej ideologii, Sofia to Eon, kosmiczna boskość, a więc część zorganizowanego zestawu bogów znanych jako Pleroma. Nietrudno się domyślić, że chodzi tutaj o bóstwa pracujące w galaktycznym świetle, Kadištu (planistów). Ci sami Kadištu, którzy nazywani są Elohim w Biblii. Elohim to hebrajskie pojęcie używane w starożytności, aby opisać pierwszych bogów kreacji na Ziemi i ludzkie pochodzenie w Genesis (Gen. 1:26) – Adam (zwierzę-niewolnik), który pojawia się podczas drugiego etapu kreacji (Gen 2.7) z woli Jahwe, jest mieszanką sumeryjskich, męskich bogów – An, Enlila i Enkiego.
Elohim to żeńskie pojęcie, liczba mnoga, oznaczająca „boskość”, co odbija się do dnia dzisiejszego w słowie „Bóg”. Jego rozłożenie na czynniki pierwsze daje: EL (wysokość, być na wysokości), Ú (potężny, silny), HI (mieszanina), IM (glina, błoto), czyli EL-Ú-HI-IM (drugie „i” zaniknęło w hebrajskim). Tak więc prawdziwe, ukryte znaczenie Elohim to: „potężna, wysoka, zmieszana glina” (glina = człowiek).
Kto pośród Kadištu (EL-Ú-HI-IM) był w bliskich relacjach z patriarchalnym porządkiem zwanym Jahwe (An, Enlil i Enki) ? Tiamata i jej córka Nammu, tudzież Sofia i jej córka Zoé (wg gnostyków). Wyraz „Zoé” może zostać rozbity na ZU-E w sumeryjskim.

Karmaone : Gdzie znajdują się dusze, które inkarnowały do ciał Gina’abul? Według Twojego opisu technologia gadów może wpływać nie tylko na ich kształt i wygląd, lecz także na duszę, która reprezentuje dane ciało?
Anton Parks : Można powiedzieć, że Gina’abul są bardzo zaangażowani w wykorzystywanie tej technologii na ludziach, chociaż wątpię, że są w stanie programować ludzi poprzez genetykę. Wiedza Gina’abul o klonowaniu sięga wielu tysiącleci wstecz. Jej ślady możemy odnaleźć na tablicach z Mezopotamii, w kodeksach Majów, lub na rysunkach z Egiptu, jak ten poniżej, pochodzący z grobu Totmesa III, znajdującego się w Dolinie Królów.

Widzimy na nim kapłankę stojącą przy trzech sztucznych matrycach (SI-SI-IN-SAR). Na każdej z nich znajduje się jajko zapładniane przez spermę, a wewnątrz każdej z nich formuje się ciało.
Gina’abul wiedzą jak wpłynąć na wygląd i charakter poprzez genetykę. Mogą z góry określić cały zakres wiedzy posiadany przez dany „okaz”. Używają w tym celu kryształów i różnych rodzajów kwarcu. Nie mogę niestety powiedzieć więcej, ponieważ jestem przeciwny tego typu manipulacjom, które są kompletnie niemoralne. Historia, którą opowiadam, pełna jest takich manipulacji.
Odpowiadając na Twoje pierwsze pytanie, Gina’abul są ucieleśnionymi bytami, tak jak ludzie. Niektórzy ludzie mogą się ucieleśnić w nich i vice versa. Nie ma żadnych zasad poza ewolucją gatunków poprzez karmiczne prawa, których większość męskich Gina’abul nie przyswoiło.

Karmaone : Dlaczego Anunnaki nie stosują się do owych karmicznych praw?
Anton Parks : Uras (Ziemia) jest dualna; koncepcje „dobra” i „zła” są opacznie rozumiane.
Zrozumieć karmę można tylko poprzez doświadczenie. Przed Gina’abul i Anunna, Ziemia była rodzajem „zoo”, w którym Kadištu zostawili całą swoją wiedzę; dlatego też występuje tutaj taka różnorodność. Częstotliwość KI (trzeciego wymiaru) była znacznie wyższa przed wszystkimi gadzimi wojnami.
Tak jak mówi Marciniak, Ziemia to żywa biblioteka. Nasz układ słoneczny znajduje się na skrzyżowaniu głównych dróg używanych przez planistów od zarania dziejów. Wraz z przybyciem Gina’abul to miejsce stało się strefą wolnej woli. Bardzo wielu postrzega inkarnację na Ziemi jako szansę, ponieważ to bardzo nietypowe miejsce. Czego gdzie indziej w naszej galaktyce możesz się nauczyć w ciągu kilku tysiącleci, na Ziemi zajmie Ci dwa lub trzy życia!
Jednakże, sytuacja się zmieni i panowanie Gina’abul będzie niedługo całkowite.. Taki jest porządek rzeczy, o czym bardzo dobrze wiedzą dusze inkarnujące od tysięcy lat na Ziemi i mające problemy z ukończeniem swojej nauki. To tłumaczy fakt coraz większej liczby duszy inkarnujących na Ziemi. Chcą korzystać z sytuacji aż do samego końca!
Gina’abul pomagają w rozwoju wydarzeń. Skrócili ludzki kod genetyczny, aby zamienić ludzi na Á-DAM, zwierzęta w ich służbie. To jest wciąż istotne, szczególnie jeżeli popatrzymy na dziwne i często nieludzkie zachowanie przywódców tego świata w służbie „galaktycznych grabarzy”, zwanych często przez Kadištu „Gílimanna”.
Przepraszam, że muszę się powtarzać, ale dusze, które inkarnowały na Ziemi dobrze wiedziały gdzie się pchają! Bezprawie Gina’abul i ich konflikt z kierunkiem rozwoju naszego wszechświata nie stoją w sprzeczności z karmiczną pracą, która się tutaj odbywa. Wszystko jest kwestią punktu widzenia. Dusza, która doświadczyła wszelkich form negatywizmu na Ziemi, będzie rozumiała „sprawiedliwość” po powrocie „do góry”. Ostatecznie będzie testować kosmiczne prawa służąc bliźniemu i Źródłu, z którego pochodzi i do którego w taki czy inny sposób zmierza. Kręte ścieżki, które trzeba przejść, aby osiągnąć ten cel, często powodują różne formy bólu.

Karmaone : Czy myślisz, że samce gadów żywią się strachem i negatywną energią generowaną przez „kobiety”, które są uwięzione, uzależnione? Religie i kulty starają się dostarczać czczonym bytom energię uwolnioną przez traumy i strach w czasie ofiary. Czy te praktyki wywodzą się z faktu, że owe byty są energetycznie chciwe?
Anton Parks : Prawdopodobnie musiałbyś porozmawiać z osobą taką jak David Icke. Szanuję go bardzo, chociaż oczywistym jest dla mnie, że się boi. Pomimo tego muszę przyznać (napisałem o tym w pierwszym tomie), że Icke ma rację w wielu kwestiach. „Naziemne” gady, takie jak Anunnaki (lub ich bezpośrednie potomstwo) muszą absorbować niską energię, która pojawia się, kiedy ludzie się boją. Powód jest prosty – „ziemska” częstotliwość (KI – trzeci wymiar) jest wyższa na Ziemi niż w innych światach, którymi rządzą. Anunna przybyli na Ziemię przypadkiem. Mieli bardzo duży problem z adaptacją. Od przybycia na Ziemię, Anunna i ich akolici stworzyli wiele rodzajów manipulacji, aby obniżyć wibracje KI. Ludzie, nawet w obecnej „niskiej” formie, stanowią duże zagrożenie dla Gina’abul.
W Dark Secret of the Stars, szeroko opisałem rolę kobiet, w szczególności rolę kapłanek Gina’abul i ich powiązania z planistami. Opisałem siłę kobiecości, którą nazywamy „mocą Bogini”. Męscy Gina’abul, np. niektórzy Ušumgal MusGe, prześladowali kobiety za kradzież ich mocy, poprzez tortury. To stworzyło podziały pomiędzy radykalnymi Gina’abul, gdy kobiety dołączyły do Kadištu.
Jednakże, kiedy niektóre kapłanki pozostały z Anunna na Ziemi, nie zawierały z nimi paktów.
Czy nie odnajdujemy wzmianki o tym w Księdze Rodzaju, gdzie Enki (Wąż) w służbie patriarchalnej ideologii Gina’abul inicjuje (tajną) kolaborację Á-DAM, „hodowlanego stada” z dziwnymi kobietami zwanymi Lilith? Lilith były sojuszniczkami Źródła (prawdziwego Boga) i z tego powodu są „demonizowane” przez religie, które preferują patriarchalny porządek świata.
Gnostycka ideologia odnosi się do tej sytuacji – wg niej dobro i zło zamieniły się miejscami na Ziemi. Początki ludzkości odnajdujemy nie tylko w Księdze Rodzaju. Możemy się o tym przekonać, badając tablicę nr 57 Kodeksu Borgia:

Kapłanka „Ciemniej Gwiazdy” daje człowiekowi wiedzę ze świętego drzewa. Koncepcja  Ciemnej Gwiazdy pojawia się dwukrotnie na tej tablicy – u góry, gdzie wyraźnie można  rozpoznać gwiazdę i jej ciemną stronę, i w ręku kapłanki (pokazującej gwiazdę oraz jaguara  – symbol nocy). Zauważcie symbolikę na księżycowej kapłance, która ewokuje menstrualny  fluid wg świętych rytów indyjskiej Tantry. Pomiędzy dwiema postaciami znajdują się dwa  węże, odnoszące się do Ida i Pingala, dwóch kanałów energetycznych subtelnego Kundalini,  służących do wznoszenia energii wzdłuż spirali. Jak widać na rysunku, wznoszenie owych  energii oferuje możliwość osiągnięcia świata gwiazd. Ruchu przeciwny (w dół) to „mała  śmierć”, reprezentowana przez czaszkę umieszczoną w słoiku lub pucharze, symbolizującym  pierwszą czakrę, zwaną Muladhara w sanskrycie („miejsce korzeni”). To samo słowo po sumeryjski (MUL-AD-HARAS) oznacza „blask rozprzestrzeniający się od przecięcia”.

Karmaone : Nigel Kerner, brytyjski pisarz, który napisał książkę o Szarych, opisuje ich jako roboty, rodzaj zdalnie sterowanych trutniów, zaprogramowanych, aby naprawić wadliwe geny swoich twórców. Te organiczne roboty w świetle dekadencji genetyki stały się w pewien sposób niezależne, przez wieki tracąc kontakt ze swoimi twórcami. Co o tym sądzisz? Nazywasz Szarych Mìmínu?
Anton Parks : Tak, to pojęcie, które otrzymałem. Zaskoczyło mnie odkrycie , iż to słowo funkcjonuje pośród Dogonów z Mali i oznacza „mrówkę”. Rozłożone na sylaby w sumeryjskim (Mi-Mi-NU) oznacza „liderów w niszczeniu nieprzyjaciół”. To tłumaczenie jest nawet bardziej interesujące, ponieważ Credo Mutwa nazwał Szarych Mantindane po zulusku, „oprawcami”. To pojęcie rozbite na sumero-akadyjski oznacza: MAN (partner,  równorzędny), TIN (żywy), DAN (nieszczęście, katastrofa), co daje TIN-MAN-DAN, lub „partner żyjący w katastrofie”.
Z tego co wiem, Szarzy pochodzą z Gwiazdozbioru Lutni, gdzie znajduje się wiele kolonii Gina’abul. Pracują w grupach, jak mrówki. Są siłą roboczą swoich twórców. Istnieje wiele odmian Mìmínu, w zależności od regionu. Ci, którzy zamieszani są w pracę w układzie słonecznym i zostali stworzeni przez Kingu (królewscy Gina’abul) są więksi i posiadają włosy.
Istnieje wiele dowodów świadczących o obecności Szarych w układzie słonecznym, na przykład różne typy abdukcji odnotowywane każdego roku na całej kuli ziemskiej. Szczerze mówiąc, nie wiem czym stali się Mìmínu w dniu dzisiejszym. Ich los prawdopodobnie się zmienił, odkąd posiadają autonomię, której nie mieli kilka tysiącleci temu. Historia, o której opowiadam, kończy się jakieś 2000 lat temu. Moja wiedza również kończy się w tym miejscu.

Tłumaczenie: KE4100000

http://davidicke.pl/

Dziedzictwo Barbary Bartholic – James Bartley

Środowisko badawcze uprowadzeń przez obcych, straciło prawdziwego pioniera, wraz z ze śmiercią Barbary Bartholic. Chociaż prace Barbary przeszły w większości bez rozgłosu (jedynie w środowisku wielu ludzi, którym pomogła) jej dziedzictwo żyje w formie nowatorskich badań pośród swoich podopiecznych i zrozumienia wśród poważnych badaczy tego, jaką rolę odgrywają Gady w uprowadzeniach przez obcych. Barbara utworzyła podwaliny dla głębszego zrozumienia Reptyliańskiego panowania. W rzeczy samej Barbara ukuła frazę „Gadzie panowanie” Barbara sięgała głębiej niż większość badaczy uprowadzeń. Nie odwracała się od konfrontacji lub niepokojących informacji. Jestem dumny, że byłem podopiecznym Barbary Bartholic. Współpracowałem z Barbarą przez wiele lat i byłem w stanie lepiej zrozumieć moje własne doświadczenia uprowadzeń , poprzez bliskie relacje z Barbarą. W ten sposób udało mi się pomóc innym porywanym, którzy odnaleźli mnie, w celu lepszego zrozumienia ich własnych doświadczeń. Jestem tylko jednym z niezliczonych ludzi, którzy w znacznym stopniu skorzystali z mądrych porad Barbary. Pierwszym z protegowanych Barbary była nieżyjącą już wielka dr Karla „Kandy” Turner. Barbara Bartholic i Kandy Turner tworzyły najsilniejszą parę badaczy w historii badań UFO. Barbara pracowała za kulisami a Kandy przekazywała ustalenia Barbary do wiadomości wspólnoty badań UFO. Kandy została wybitną badaczką z uprowadzeń na swój własny sposób. Kandy i jej rodzina, byli uprowadzanymi, którzy uzyskali pomoc od Barbary.

Barbara szybko się zorientowała, że energetyczne żniwa były kluczowym elementem syndromu uprowadzenia przez obcych. Barbara była empatką z wielką intuicją i mocno się natrudziła aby udokumentować każdy aspekt doświadczeń uprowadzonych. Wiedziała że negatywni obcy manipulowali centrami energetycznymi i emocjami uprowadzonych by żywić się ich kosztem. Proces ten rozgrywa się w dużej skali globalno-społecznej. Uprowadzenia przez obcych są atakiem na uprowadzanych ludziach: fizycznym, emocjonalnym, energetycznym i duchowym.

Dramat Obsesji Miłosnej

Aspektem syndromu uprowadzenia przez obcych, który wpłynął na niezliczonych porywanych, jest tym co Barbara określiła jako ” Dramat Miłosnej Obsesji „. Moja koleżanka , Eve Lorgen – sama będąca protegowaną Barbary Bartholic – odnosi się do tego syndromu jako „Ukąszenie miłością obcych”. Dramat Obsesji Miłosnej podkreśla dużo ciemniejszych aspektów syndromu uprowadzenia przez obcych. Uprowadzani są doprowadzani do skrajnych emocji: miłość, nienawiść, zazdrość, żal i wiele innych uczuć zostaje zintensyfikowanych przez obcych w celu wyssania energii i emocji z uprowadzonych. Podczas tego procesu, E.T dążą do programowania zachowania uprowadzanego. Życie uprowadzonych, uwikłanych w miłosną obsesję, jest manipulowane w taki sposób, aby wydobyć maksymalną ilość różnorodnych emocji. Nieodwzajemniona miłość jest jedną z takich emocji. Uprowadzany(on lub ona) czuje jakby był emocjonalnie wyżymany jak mokra szmata, ponieważ nie może spełnić miłości jaką czuje do drugiej docelowej osoby. Czasami to wszystko pochłaniające uczucie miłości nie jest odwzajemniane przez drugą osobę. Nie jest niczym niezwykłym- dla dwóch uprowadzonych – by przechodzić przez to doświadczenie i być oddzielonymi setkami lub tysiącami mil – w ten sposób komplikując swoją sytuację. Często porywani są w stanie emocjonalnego i fizycznego wyczerpania i rozpaczy. Te uczucia są intensyfikowane ze względu na psychiczną i czasami telepatyczną więź między dwoma namierzonymi partnerami. Czują wzajemnie swoje emocje i intuicyjnie wyczuwają myśli drugiego. Często wspominano o Astralnym Seksie pomiędzy uprowadzanymi. Z punktu widzenia emocjonalnego i energetycznego, seks astralny zazwyczaj splata w sieć partnerów nawet bardziej niż fizyczny seks. Dzieje się tak zwłaszcza w przypadku, gdy obu partnerów dzieli odległość, lub jeśli są już w trwałym związku. Szczątkowe uczucia i emocje po astralnym seksie nasilą się, gdy tylko partnerzy wznowią komunikację przez telefon, SMS-y, e-maile, lub czatowanie. Wszystkie z tych form komunikacji są kanałami energii.

W tym stanie uprowadzeni są szczególnie podatni na ataki duchowe. Jest oczywistym wśród obcych badaczy uprowadzeń, że „ET studiują ludzkie emocje”, ale co dokładnie to oznacza w praktyce? W swoich badaniach Barbara zawsze podkreślała jak ważne jest, zrozumienie wpływu porwań na osoby zaangażowane.

Hodowanie „Programu Miłości”

Barbara dowiedziała się od porywanych, że czasem zwykłe dzieci są manipulowane tak, by czuć skrajności emocji. Wykracza to daleko poza poczucie winy jaką istoty pozaziemskie narzucają uprowadzonym poprzez zmanipulowanie ich by myśleli, że wywołali wojnę termojądrową w rzeczywistości sennej i są odpowiedzialni za śmierć niezliczonych ludzi i innych form życia. Po jednej z takich sennych manipulacji uprowadzony może obudzić się szlochając w poduszkę. Już samo to, jest wystarczająco złe a prowadzić może do walk gladiatorów -aranżowanych przez ET -pomiędzy ludzkimi dziećmi. Niechętni uczestnicy są kontrolowani umysłowo by czuć ekstremalną wściekłość wobec swych uprowadzonych kolegów i są stawiani przeciwko sobie w tych scenariuszach. Barbara pracowała z nastolatkami, którzy opisali ten proces. Dzieci i młodzież są w zasadzie wykorzystywane przez istoty pozaziemskie, aby wzbudzić w nich uczucia gniewu, strachu, bólu i wściekłości.

Barbara określała tą formę Modyfikacji Zachowania jako „Wyhodowanie programu miłości” negatywnych istot pozaziemskich. Czy istnieją wątpliwości, że przynajmniej niektóre dzieci dzisiaj wykazują nieprawidłowe a czasem patologiczne skłonności? Gnębienie słabszych jest ciągle popularne. W połączeniu ze straszliwym zwyczajem psychiatrów, przepisujących antydepresyjne i przeciwpsychotyczne leki, oraz zgubne efekty brutalnych gier wideo i filmów, znaczny procent dzieci jest ukierunkowanych do stania się socjopatami i psychopatami. Niektóre dzieci, z powodu przewagi gadziego lub drakońskiego DNA są szczególnie narażone na tego typu programowanie.

Powiązanie Amfetaminy/Cranku/Extasy

Barbara była pionierem badań w zakresie połączeń związków metaamfetaminy. „Crank” jest pochodną metamfetaminy i jest dość powszechny w wielu częściach Ameryki. Poprzez moje badania odkryłem, że Extasy jest kluczowym elementem programu modyfikacji zachowania gadów. Metamfetamina i extasy mogą w końcu doprowadzić do procesu znanego jako „przejęcie”, w którym ludzki porwany, jest częściowo lub w pełni przejęty jako nosiciel – przez jeden lub więcej negatywnych bytów. Metamfetamina ma „sympatyczny rezonans” z różnymi negatywnymi bytami, między innymi- ale nie ogranicza się – z gadami, wężowymi istotami, demonami i niektórymi z Szarych. W swoich osobistych kontaktach z uprowadzonymi, z których niektórzy byli użytkownikami metamfetaminy, negatywne istoty dosłownie przejmowały uprowadzonego i odgrażały się Barbarze. Barbara czasami obserwowała jak u uprowadzonego twarz lub oczy zmieniały wygląd lub kształt w tych obszarach. Odmianą ” metaamfetaminowej agendy” jest wspomniana „agenda extasy”. W przyszłym traktacie omówię tą kwestię obszerniej. Na razie wystarczy powiedzieć, że Ecstasy obniża częstotliwość użytkowników i długotrwałe stosowanie prowadzi do bólu dolnej części pleców, która staje się bramą dla negatywnych bytów- by wejść najpierw przez aurę, a następnie do organizmu. W połączeniu z odpowiednim rodzajem odtwarzanej muzyki, Extasy usuwa zabezpieczenia użytkowników. Prowadzi to do przejmowania „raversów” przez różne byty takie jak szarzy, gady, węże. Lokalizacja tych zasiedlanych osób, staje się kotwicą w tym świecie dla negatywnych istot. Muszę podkreślić, że leki farmaceutyczne także odgrywają rolę w archonto-gadziej agendzie. Niektóre farmaceutyki obniżają bioenergetyczną częstotliwość osoby, a także upośledzają funkcje poznawcze. Oba te „skutki uboczne” same w sobie, otwierają bramy dla negatywnych bytów by manipulować a w wielu przypadkach przejąć kontrolę nad człowiekiem.

Podziemne zakłady przetwórstwa

Pierwszy raz usłyszałem o podziemnych zakładach przetwórstwa na historycznym Międzynarodowym Kongresie UFO w Showboat w Las Vegas w stanie Nevada w 1993 roku. Słuchałem wykładu dr Karli Turner. Podczas tego wykładu „Kandy” omawiała szereg znalezisk opracowanych przez siebie i Barbarę Bartholic. Najbardziej niepokojące informacje dotyczyły zeznań wielu uprowadzonych, którzy opisywali, jak znajdowali się podziemnym obiekcie kontrolowanym przez istoty pozaziemskie, przeważnie szarych i gady. Porywani byli zmuszeni rąbać tasakami ludzkie części ciała z trupów jakie schodziły na dół taśmą produkcyjną. Uprowadzeni byli przerażeni tym, do czego oni i inni zostali zmuszeni. Często byli nadzorowani przez Szarych. Kandy opisała, jak porwani – obserwowani w tych obiektach – byli absolutnie niepocieszeni i przerażeni konsekwencjami tego w czym brali udział. Części ludzkich ciał zbierały się na ogromnych stosach. Informacje te równolegle pokrywały się z niektórymi informacjami jakie przyniósł z Dulce Thomas Costello, Specjalista Bezpieczeństwa Zewnętrznego, który uciekł z „Sekcji D” (podziemnej bazy dulce w północnym Nowym Meksyku) i stał się uciekinierem. Kandy zawsze szybko zaznaczała, iż nadal pozostaje otwartym pytaniem to, czy „zakłady przetwórstwa” były prawdziwe, czy były też Wirtualnymi Scenariuszami rzeczywistości(Virtual Reality Scenario – VRS) implementowanymi porywanym przez obcych. Jeśli to drugie było prawdą, to co było ostatecznym celem Wirtualnych Scenariuszy rzeczywistości(VRS) „zakładów przetwórczych”? Później- po tym jak zostałem bliskim współpracownikiem Barbary – opisała mi ona swoją pracę w „Obszarach Inwazji UFO „. Obszary Inwazji UFO – to były miejsca, gdzie dosłownie setki ludzi, czasami mieszkańcy całych osiedli, byli masowo uprowadzani.

W jednym Obszarze Inwazji UFO, uprowadzeni byli często zabierani do podziemnej reptiliańskiej bazy. W bazie tej uprowadzeni byli świadkami tego jak trzymano ludzi w niewoli, jak również wyżej wspomniane „zakłady przetwórstwa.” Wielu uprowadzonych, którzy obserwowali uwięzionych ludzi w podziemnych gadzich bazach wierzyli, że ludzie ci były źródłem pożywienia dla gadów.

Część prac Barbary w dziedzinie Obszarów Inwazji UFO polegała na infiltracji społeczności prowadzonej przez znanego „guru duchowego”, który czannelingował „życzliwą” duchową istotę. Wszyscy członkowie tej społeczności musieli zrezygnować z wszystkich swoich dóbr doczesnych, aby móc dołączyć. Barbara podkreśliła, że członkowie tej społeczności byli w zasadzie ludźmi zamożnymi – jak adwokaci, lekarze, nauczyciele, właściciele firm i tym podobni. Wielu ludzi z tej społeczności było także porywane przez gady i zabierane pod ziemię. Barbara uważa, że ten powierzchniowy poziom Duchowej Działalności tego Guru, był rzeczywiście zasłoną dla tego, co gady robią pod ziemią. Pewnego razu, Barbara siedziała na widowni, jak Guru polecił członkom umieścić opaski na oczach i siedzieć cicho na widowni, podczas gdy guru chodził w górę i w dół między rzędami. W pewnym momencie, Barbara podciągnęła opaskę odchylając głowę do tyłu i zauważyła guru idącego pobliskim przejściem, lustrującego każdego członka tej społeczności kiedy przechodził. Ku zdumieniu Barbary „Guru” miał świecące czerwone oczy! Barbara szybko założyła opaskę i z powrotem usiadła. Usłyszała przechodzącego guru obok niej. Później odkrył on, że Barbara zinfiltrowała jego grupę. Co więcej, ten Guru dowiedział się, że Barbara przeprowadziła regresje hipnotyczne na wielu ludziach z grupy i dokładnie ich przepytała po wyjściu z regresji. Guru wysłał bandytów by zastraszyć ją i zażądał by Barbara oddała wszystkie kasety wideo z tych regresji hipnotycznych – inaczej Barbara „nigdy nie dotrze do samolotu i wróci do Tulsy.” Barbara opisała tych bandytów jako pochodzących wprost z filmu „Deliverance” Burta Reynoldsa. Barbara została zmuszona do oddania wielu wartościowych godzin taśm VHS z nagraniami uprowadzonych – w czasie i po regresji. Trzymała ręce na szerokości około metra, aby wskazać liczbę kaset wideo jakie musiała oddać, żeby dostać się na samolot i wrócić bezpiecznie do Tulsa, Oklahoma. Barbarze udało się uratować JEDNĄ kasetę wideo z jej podróży do tego „Obszaru Inwazji UFO” i pozwoliła mi ją obejrzeć. Zawarte na niej informacje, prosto z ust uprowadzonych z jakimi pracowała, były co najmniej niepokojące.

Reptiliańskie wagony bydlęce – Fałszywe wniebowzięcie dni ostatecznych?

Pewna ilość uprowadzonych – współpracujących z Barbarą, opisywała że gady pokazywały im hologramy/ i lub zgrywały obrazy do ich umysłów, które pokazywały, jak lądują ogromne statki kosmiczne, wychodzących z nich gadzich wojowników, oraz jak tysiące ludzi – w stanie transu- jest zapędzanych na pokłady pojazdów. Gdy wszystkie osoby zostały załadowane na pokład statku, wzniósł się on z ziemi i odleciał. Te statki zostały przez niektórych z uprowadzonych- którzy mieli doświadczenie wirtualnej rzeczywistości – opisane eufemistycznie jako „bydlęce wagony”. Jedną z metod, jaką gady używają, aby pokazać takie obrazy jest produkcja holograficznego ekranu w salonie lub sypialni uprowadzonego. Uprowadzony ogląda obrazy na ekranie, a następnie wydaje się być wciągany i czuje się tak, jakby był obecny na scenie, która nagle staje się trójwymiarowa. Może czuć grunt pod nogami i może dotykać przedmiotów, które wydają się absolutnie prawdziwe. Sceneria może być wieloma rzeczami, w tym podziemne kompleksy jaskiń- lub inne środowisko wirtualnego scenariusza rzeczywistości.

Scenariusz bydlęcych wagonów został opisany Barbarze i Kandy przez licznych uprowadzonych – z różnych części Ameryki, którzy nie znają się nawzajem. Należy się zastanowić : Czy może to być fałszywy scenariusz wniebowzięcia, ,jaki pewnego dnia gady zaimplementują ? Dni ostateczne/Wniebowstąpienie to stosunkowo nowe pojęcie w chrześcijaństwie. Czy gady użyją fałszywego scenariusza żeby porwać tysiące – jeśli nie miliony ludzi- przed nastąpieniem jakiegoś kataklizmu na powierzchni lub serii kataklizmów? To wszystko jest oczywiście spekulacją, ale jeśli gady nie zamierzają przeprowadzić fałszywego Scenariusza dni ostatecznych- to dlaczego pokazywali ten scenariusza tak wielu uprowadzonym? Jakiemu celowi ma to służyć? Jak wspomniano powyżej, obcy już „angażują” się w „Inwazje UFO” na całej powierzchni planety. Jeśli ten scenariusz miał by się rozegrać, to gdzie gady zabiorą tych wszystkich ludzi? Czy wezmą ich pod ziemię czy poza planetę?

Brama Niebios

Po domniemanym masowym samobójstwie kultu „Bramy Niebios” w zamożnej dzielnicy North County San Diego w Kalifornii, wielu badaczy UFO i znanych uprowadzonych zaczęło pojawiać się w programach informacyjnych w telewizji. Wyrazili oni swe obawy i narzekali, jak grupy, takie jak „Brama Niebios” „dyskredytują” Wspólnotę UFO. Ubolewali nad faktem, że „Brama Niebios” była w jakikolwiek sposób związana z tematem UFO. Pozostaje jeszcze pytanie, czy członkowie „Bram niebios” popełnili zbiorowe samobójstwo, czy tylko tak to miało wyglądać. Programy informacyjne, które przesłuchały główny nurt badaczy UFO i „gwiazdy” uprowadzeń, powinne przeprowadzić wywiad z Barbarą Bartholic – ponieważ Barbara spędziła dwa miesiące z grupą „Bramy Niebios” – zanim zostali powołani pod tą nazwą.

„Bo” i „Peep” (Marshall Applewhite i Bonnie Nettles) pozwolili Barbarze na nieograniczony dostęp do siebie i grupy „Bramy Niebios” na dwa miesiące. Barbara zdała sobie sprawę, że członkowie tej sekty byli niezwykle inteligentnymi ludźmi. Niektórzy z nich byli światowej klasy uczonymi informatyki i matematykami. Barbara uświadomiła sobie też, że „Bo” był wyjątkowo dziwnym człowiekiem, przez którego pracowała jakaś pozaziemska inteligencja. Barbara obserwowała jak „Bo” – wydawałoby się- ma zdolność do wytwarzania małych tornad. Barbara była świadkiem wielu niezwykłych zjawisk w pobliżu osoby „ Bo”. „Bo” zdawał się, posiadać umiejętność czytania w umyśle innej osoby. Barbara doświadczyła tego sama. „Bo” wydawał się przewidywać, co Barbara i inni powiedzą, i często dawał odpowiedzi na pytania –zanim je zadano.

Jest to więc osoba, którą „poważni” badacze UFO odstawili na bok jako wariata i poszukiwacza uwagi. W dokładnie taki sam sposób, w jaki „Kontaktowcy” zostali odstawieni na bok, przez „poważnych naukowców” w przeszłości, dzisiejsi „poważni” naukowcy również odrzucili możliwość, że Kult „Bramy Niebios” -i jego lider Marshall Applewhite aka „Bo” – mógł znajdować się pod kontrolą obcej inteligencji. W rzeczywistości, taka myśl nie przeszła im nawet przez głowę. Jako postscriptum do historii „Bramy Niebios”, powiem co powiedział Rob Baldwin – drugi dyrektor Stowarzyszenia badaczy UFO w San Diego: Rob został poinformowany przez sąsiada z „Bram Niebios” (który chciał pozostać anonimowy), że dzień po zbiorowym samobójstwie (albo pseudo samobójstwie), we wczesnych godzinach porannych, nad majątkiem „ Bram Niebios” unosił się Spodek i przesyłał niebieską wiązkę światła w dół do domu.

Kosmiczny medyk bojowy

Wielu uprowadzonym przez obcych, którzy pracowali z Barbarą udało się zintegrować te doświadczenia w ich życia. Są w stanie prowadzić – określane przez większość standardów- „normalne życie”. Wynika to z faktu, że Barbara – zarówno w czasie, jak i po regresji- była w stanie leczyć i pielęgnować tych ludzi. Jeśli uprowadzony miał szczególnie przerażające i bolesne doświadczenia, to krótka dyskusja z Barbarą przez telefon wystarczyła w większości przypadków, aby doprowadzić uprowadzonego z powrotem do równowagi. Nie bez powodu Barbara była znana jako „Matka Abigail” pośród niektórych uprowadzanych i MILAB-ów. Matka Abigail była bohaterem sagi Stephena Kinga „The Stand”. Barbara prowadziła wieloaspektowe życie : Była wyświęconym kapłanem, który przewodniczył ceremoniom ślubnym motorowerzystów. Była modelką. Ona i jej mąż Bob, byli cenionymi artystami, o których pisano w lokalnych gazetach. Barbara miała własny program telewizyjny poświęcony sztuce. Barbara i Bob, posiadali też własną galerię sztuki.

Kiedy Barbara udzielała jeden z nielicznych wykładów, puszczała filmy z nagraniami rozmów z niektórymi uprowadzonymi z jakimi pracowała. Pozwoliła uprowadzonym odnieść się do swojej historii na swój sposób. Barbara nie stanowiła przewodnika lub trenera uprowadzonych w jakimkolwiek stopniu. Była to bardzo potężna technika. Publiczność słuchała relacji o porwaniach przez kosmitów – niefiltrowane i bez rozwadniania, prosto od ludzi, którzy faktycznie zostali poddani tym doświadczeniom. W przeciwieństwie do wielu „szych” wśród badaczy uprowadzeń, którzy systematycznie cenzurują zeznania uprowadzonych, z którymi pracują, zwłaszcza w odniesieniu do gadzich uprowadzeń i spotkań z wojskowymi, Barbara pozwalała uprowadzanym dojść do własnych wniosków na temat ich doświadczeń. Barbara miała wspaniałe poczucie humoru. Określiła się jako „Lucy Ricardo naukowych porwań.” Maniery i przyzwyczajenia Barbary są częścią tradycji wśród ludzi, którzy znali ją dobrze. „Barbie” wydałaby okrzyk zachwytu w chwili, gdy rozpoznałaby twój głos w telefonie. Kiedy porywany relacjonował doświadczenie lub „sen” Barbarze, wiedzieli oni , że kiedy Barbara z trudem łapała oddech, uprowadzony właśnie powiedział coś bardzo ważnego. Barbara wynajmowała prywatny samolot i latała do miejsc gdzie podejrzewano okaleczenia bydła. Rozmawiała z farmerami i hodowcami, których zwierzęta zostały okaleczone. W tym samym czasie Barbara była asystentem znanego badacza UFO Jacques Vallee.

Pamiętam, kiedy Barbara i ja byliśmy wspólnymi prelegentami na konferencji UFO w Memphis Tennesee. Przybyłem późno na salę wykładową. W chwili, gdy przybyłem, Barbara właśnie wyszła z sali wykładowej do holu. Uniosła obie ręce nad swe centrum serca i powiedziała do mnie. „Ona wypełnia całe audytorium gadzią energią !” „Ona” – oznaczała w tym przypadku dobrze znanego „channellera” bezcielesnej istoty, która nie miała w sobie nic oprócz pogardy dla rodzaju ludzkiego. Odpowiedziałem na to: „Chcę zobaczyć! Chcę zobaczyć! „Więc chwyciliśmy się oboje za łokcie i weszliśmy do sali wykładowej razem. Widownia była rzeczywiście pełen gadziej energii.

Można było poczuć kłującą energię z górnego rzędu. Przebrnęliśmy w dół przejścia – ramie w ramię- aż znaleźliśmy parę miejsc w przednim rzędzie. Nadal trzymając się za ręce, siedzieliśmy i przygotowywaliśmy się na propagandowy gadzi atak, który z całą pewnością miał nadejść. Oboje, świadomie koncentrowaliśmy się na wytworzeniu barier psychicznych by się bronić. Ilekroć channeller mówił coś, co było jawnie propagandowego charakteru, Barbara odwracała do mnie głowę z szeroko otwartymi oczami i ponurym uśmiechem wyznaczonym na jej linii szczęki. Nasze oczy na chwilę się spotykały i wtedy oboje obracaliśmy się twarzą do channellera na scenie. Czasami Barbara chwytała mocniej moje ramię, kiedy przechodziła nad nami fala negatywnej energii. To było niesamowite- ilość negatywnej gadziej energii jaką ten channeller emitował. Aż boję się myśleć, jaki efekt ta negatywna energia miała na niczego nie podejrzewających członków publiczności. Mimo, że nie był to pierwszy raz, gdy byłem narażony na intensywną gadzią energię od mówcy na konferencji UFO, to był to pierwszy raz, gdy czułem go z „Barbie” u boku. Mogę powiedzieć, że to bardzo dodawało otuchy, gdy była przy mnie. Barbara następnie został zaatakowana w czasie konferencji, przez negatywne istoty podczas gdy spała w sypialni. Pokazała mi ogromny niebiesko-fioletowy siniak na swym splocie słonecznym i boku, który zmaterializował się w ciągu nocy. Pomimo rozmiarów siniaków, Barbara nie czuła dyskomfortu w tych obszarach. Vance Davis, mój stary przyjaciel, będący kolejnym prelegentem na tej konferencji, widział ogromny siniak na boku Barbary i w okolicach splotu słonecznego.

Barbara Bartholic była prawdziwym duchowym wojownikiem. Barbara miała kilku równych sobie i żadnych przełożonych nad sobą w dziedzinie badań nad uprowadzeniami przez obcych. Brak miejsca nie pozwala mi wchodzić w szczegóły na temat wszystkich duchowych potyczek jakie Barbara i jej rodzina stoczyła w wyniku jej pracy. Barbara zawsze czuła, że sprowadza zagrożenie dla rodziny grzebiąc w tych tematach. Barbara była często cytowana z powiedzenia, że spędziła ostatnie trzydzieści lat „walcząc z obcymi gadami.” Mimo wszystko, Barbara nigdy nie straciła poczucia humoru i głębokiej, trwałej miłości do ludzkości, a zwłaszcza do uprowadzonych z jakimi pracowała. Jeszcze jedna opowieść o specjalnym statusie Barbary wystarczy, aby dać czytelnikowi pojęcie o wysiłkach jakie gady podejmowały by zrujnować Barbarę i jej rodzinę: Barbara i jej mąż Bob restaurowali jacht. To była praca z miłością – włożyli dużo czasu, pieniędzy i pracy w ten jacht, tak aby był gotowy do żeglugi i oferował pierwszą klasę jeśli chodzi o wygody. Pewnego dnia, gdy Barbara i jej mąż byli w mieście, trzy latające spodki unosiły się nad tym jachtem i podpaliły go. Niektórzy z jej sąsiadów byli świadkiem tego wydarzenia. Stało się to w biały dzień. Barbara i jej mąż Bob był co najmniej załamany . To tylko jeden z licznych przykładów bezpośredniej ingerencji obcych w życie Barbary i jej rodziny.

Przede wszystkim będę pamiętał kochającą naturę Barbary, współczucie, empatię, intuicyjne zdolności i poczucie humoru. Pomogła mi pokonać wiele wyzwań. Ona zapewniała mi mądre porady w odpowiednich momentach oraz zawsze zachęcała mnie co do moich własnych prac badawczych. Barbara ustanowiła standard doskonałości dla badań uprowadzeń przez obcych. Jej odejście było ciężkim ciosem dla tych z nas, którzy ją znali i kochali . Barbara Bartholic pozostawiła spuściznę w postaci dedykowanych pracowitych protegowanych, którzy upamiętniają ją i którzy nadal przekazują wiedzę jaką Barbara zebrała w ciągu trzydziestu lat. Podopieczni Barbary nadal dokonują przełomów w badaniach nad uprowadzeniami przez obcych.

© Tłumaczenie: angelrage – dla davidicke.pl

Źródło: http://theuniversalseduction.com/bartley/21/the-legacy-of-barbara-bartholic

James Barley – Wywiad z Karen – Hybrydowa Infiltracja

James Barley 2007

To będzie wywiad z uprowadzaną kobietą, znaną jako Karen. Miała ona wiele doświadczeń z Szarakami, Szarako-Reptyliańskimi hybrydami i takimi, które wyglądem przypominają ludzi. Karen daje nam obszerny wgląd na działalności obcych, a w szczególności ludzko-podobnych hybryd. Była ona świadkiem wielu różnych form obcej kontroli umysłu, została wielokrotnie pobita i zgwałcona przez ludzko-podobne hybrydy. Obcy wykorzystywali na niej różnorodne urządzenia technologiczne, które opisuje w niniejszym wywiadzie.

W fazie wywiadu tego artykułu, „JB” oznacza James Bartley i „KA” oznacza Karen. Po segmencie wywiadu w tej publikacji, będę analizował i podsumuję informacje udzielone przez Karen.

Karen jest bardzo odważną kobieta, która przetrwała ogromną ilość przemocy fizycznej i psychicznej. W tym wywiadzie opisuje ona tortury, na specjalnie zaprojektowanym do tego krześle przez obcych. Wszyscy mamy dług wdzięczności dla Karen i innych takich jak ona, którzy zdecydowali się ujawnić te informacje.

Wywiad z Karen

KA – Większość moich doświadczeń z szarakami, zarówno wysokimi i niskimi, są dość standardowe. Niscy szarzy wydają się być pracownikami, zabierali mnie , brali na pokład, pomagali pozbyć ubrań, i zabierali gdziekolwiek miałam się udac. Ci wyżsi, których spotkałam, wydają się przeprowadzać większość badań lekarskich i procedur. Słyszałam ze inni opisują ich jako „lekarzy” i myślę, że to chyba sprawiedliwa ocena. Wydają się jednak być pozbawieni jakichkolwiek odczuć wobec „pacjentów”.

Podobnie jak z wieloma uprowadzanymi kobietami, wykonywane zabiegi wydają się mieć silny ginekologiczny aspekt. Poza tym, często Wysocy szarzy przeprowadzają procedurę „wpatrywania” Czasem ma to na celu wywołać określone emocje, czasem przesyłają mi obrazy (zarówno przypadkowe i wyreżyserowane), a czasami wydają się być bardziej zainteresowani albo uzyskaniem informacji od mnie -albo instruują mnie jak mam odczuwać, działać, lub się zachowywać. W ciągu ostatnich kilku lat, kiedy stałam się coraz bardziej świadoma tego zjawiska w moim w życiu, „wpatrywanie” -w celu uzyskania informacji i kontroli – stało się coraz częstsze.

Pierwszy raz widziałem istotę, która wydaje się być skrzyżowaniem wysokiego szaraka z gadem, podczas mojego spotkania z pewną ludzko wyglądająca hybrydą. Ten szarak/reptyl polecił mi czego uczyć ludzką hybrydę, co czuć w stosunku do niego, i żeby nigdy nikomu o nim nie mówić. Wszystko to w rozwlekłej długiej procedurze „wpatrywania” i to było bardzo skuteczne. Później widziałam go wielokrotnie i zawsze w połączeniu z ludzko-wyglądającymi hybrydami. Widziałem go też w interakcji z ludzkimi mieszańcami(hybrydami) w mojej obecności i wydawało się, że oni zawsze wykonywali jego polecenia. Moim przekonaniem jest, że był głównym- albo jednym z głównych dowodzących- programem hybrydowych ludzi.

JB – Kiedy zaczęłaś mieć pierwsze doświadczenia z ludzkimi hybrydami? Jakie są niektóre z rzeczy, do których hybrydy cie zmuszają? Opisałaś że używana byłaś do trenowania niektórych z nich do asymilacji w społeczeństwie ludzkim. Czy możesz to rozwinąć oraz inne aspekty interakcji pomiędzy wami?

KA – Moje pierwsze doświadczenie z ludzką hybrydą miały miejsce gdy miałam 6 lat. Akurat ten jeden był wokoło mnie zawsze, choć wydaje się że znikał na rok lub dwa. Zawsze jednak wracał. Choć wyglądał bardzo ludzko, jego maniery były sztywne i dziwne. Myślę, że większość ludzi, czuła by że coś jest nie tak- gdyby weszła z nim w interakcję świadomie.

Około 2 lat temu, zostałam zapoznana (przez szaracko-reptylianską hybrydę wspomnianą powyżej), z inną hybrydą- która wyglądała bardzo ludzko. Przez około 8 miesięcy, szkoliłam go w różnych sytuacjach społecznych i pomogłam mu dopasować się do ludzkiego społeczeństwa. I nie wierzę, że ktoś byłby w stanie powiedzieć, że różni się od człowieka na jakimkolwiek poziomie, chyba że sam by się przyznał.

Od tego czasu pojawiło się sporo ludzko wyglądających hybryd, które poinstruowałam jak wpasować się w społeczeństwo. W ramach tego, kazali mi robić takie rzeczy, jak chodzenie z nimi do sklepów i wyjaśniając pokazać jak się kupuje różne przedmioty, dlaczego pewne rzeczy trzeba kupić, a dlaczego inne nie są niezbędne, jak korzystać z pieniędzy, jaka jest rola kasjerki, przymierzanie odzieży przed dokonaniem zakupu oraz jak przechowywać żywność poprawnie. Miałam długie sesje wyjaśniania im sytuacji społecznych, od „dzień dobry” poprzez inne pozdrowienia aż do „dowidzenia”. Często zadawali mi telepatycznie pytanie, które zawierało również obraz w moim umyśle. Telepatyczna rozmowa jest bardzo, bardzo odmienna od rozmowy słuchowej. Obraz będzie często przedstawiał jednego z nich, w jakiejś sytuacji społecznej, gdzie działo się coś co zwróciło ich uwagę. W jednym z nich była grupa osób i hybryda była niepewna, czy należy powitać każdą osobę znajdującą się pokoju osobiście. To doprowadziło do długiej rozmowy na temat grup społecznych, i zastosowania odpowiedniej etykiety komunikacyjnej.

Poza pomaganiem im, aby pasowali się do społeczeństwa, zawsze istniał silny związek seksualny z większością z nich. Chcę od razu powiedzieć, że nie podoba mi się zaangażowanie w to zjawisko od tej strony. Jestem w poważnym związku i nie chcę mieć takich powiązań. Jednak nie dano mi tego wyboru. Najczęściej rozpoczyna się to od procedury „wpatrywania” która albo wywołuje określone uczucia, lub czyni mnie bierną. Całe doświadczenie dla nich jest raczej „standardowym interesem”, a oni nie wydają się czerpać z tego takiej przyjemności, jak my. Jednakże, wydaje się to być niezbędnym elementem ich fasady z jakiegoś powodu.

JB – Czy możesz opisać różne rodzaje hybryd z punktu widzenia ich zachowania lub tego co robią aby cię zmusić do różnych rzeczy?

KA – Wszystkie moje odpowiedzi na tym etapie na ogół brały pod uwagę tylko te ludzko wyglądające hybrydy, które wydają się być asymilowane do naszego społeczeństwa. Wydaje się, że należą do jednej grupy i maja podobne zachowania. Ich głównym celem jest, aby zaadoptować się na Ziemi, i nie zwracać uwagi na siebie. Z tego co wiem, oni tylko chcą się wtopić w społeczeństwo. To Czego chcieli abym dla nich zrobiła, odnosi się do tego, o czym już mówiłam w odpowiedzi na ostatnie pytanie. Ich postawa jest zazwyczaj ukierunkowana na naukę/poznawanie, ale nie należy robić sobie iluzji , ich potrzeby są zawsze na pierwszym miejscu. Jeśli jestem zmęczona, obolała, lub w inny sposób niechętna by im pomagać, to i tak nie ma większego znaczenia. I, jeśli nie chcę współżyć z nimi, to również nie ma wpływu na sytuację. Ta grupa jest jednomyślna w tym, co należy wykonać, a wszystko inne jest drugorzędne.

Jest jeszcze inna grupa, z którą się stykam, i ona jest zainteresowana bardziej bezpieczeństwem. Ani razu nikt z niej nie okazał zainteresowania dopasowaniem się do ziemskiego świata. Ich troską jest aby wszystkie sekrety programu pozostały tajemnicą. Ponieważ rozmawiam z ludźmi o moich doświadczeniach, to miałam do czynienia z tymi hybrydami od bezpieczeństwa. Ich celem jest zachowanie całkowitej tajemnicy, posłuszeństwa i zapewnienie ochrony zarówno hybrydom jak i innym obcym.

Kiedy zaufam komuś na tyle aby mu opowiadać o moich doświadczeniach to z reguły mogę liczyć na wizytę jednego- lub paru osobników z „bezpieki”. Cały czas mi wmawiają ze nie mogę o niczym -co jest z nimi związane – opowiadać, i robią to poprzez „wpatrywanie” się we mnie wtłaczając te sugestie w mój umysł. Jest to jakiś rodzaj kontroli moich myśli i jeśli „napierają” wystarczająco mocno, to potem ciężko mi się temu przeciwstawić. Nagle poczuję, że po prostu nie mam ochoty rozmawiać na ten temat albo ustawić kamery żeby ich nagrać, lub jakakolwiek inna sytuacja. Stałam się adeptem wyczuwania tych awersji do rożnych rzeczy i mogę z nimi walczyć . Martwię się jednak tym ze mogły mi zostać wprowadzone pewne sugestie, których nie jestem jednak na tyle świadoma aby z nimi walczyć.Te sugestie które mi wtłaczają są skuteczne z reguły parę miesięcy bez utrwalania. Po tym okresie wygląda na to ze trącą swoją moc oddziaływania na mnie, aczkolwiek pozostają dalej jako formy myślowe. Jeśli te sugestie są ważne, to będą je wzmacniali okresowo – aby nie ustąpił ich efekt oddziaływania.

Inną funkcją hybryd z „bezpieki” jest karanie. Jeśli będę dość usilnie walczyć z ich sugestiami, będą stosowali kary jako kolejny czynnik odstraszający. Kary obejmują wszystko od gwałtu, przemocy fizycznej (z czasami połamanymi kośćmi), do gierek umysłowych, przerażających zdjęć i gróźb wobec bliskich. Te Sesje karania mogą czasami trwać od 6 do 8 godzin i zawierają wiele różnych kar, których używają. Kiedyś, gdy miałam informacje jakich chcieli i opierałam się im je wyjawić, to męczyli mnie tak kilka nocy z rzędu. Byłam wielokrotnie gwałcona i bita, a także moja głowa trzymana pod wodą, aż czułam, że utonę. Ostatecznie, albo im się udawało, albo zmieniali taktykę. Oni nigdy się nie poddają.

JB – Inna porywana osoba opisywała fizyczne i psychiczne tortury jakim była poddawana. Hybrydy zachowywały się tak jakby ona-uprowadzana- była zła i zasługiwała na karę. Ona również była wykorzystywana seksualnie przez gady i hybrydy. Czy to było podobne do tego jak ciebie traktowano?

KA – Myślę ze odpowiedziałam na to poniekąd powyżej, ale tak, traktują mnie w podobny sposób. W ich oczach, jestem „zła”, bo opowiadam o nich innym. Jestem odporna na ich sugestie i bardzo staram się, aby zapobiec pomaganiu im w ich planach. To sprawia, że jestem kimś kogo mogą ukarać wedle ich woli. Posłuszeństwo jest główną grą dla nich, jak ja nie współpracuje, krzywdzą mnie. Jednak dotyczy to tylko hybryd od „bezpieczeństwa”. Hybrydy „adaptacyjne” w ogóle nie są obraźliwe, ale raczej maja „biznesowe” podejście do sytuacji. Miałam przypadki, kiedy nie chciałam współpracować z jednym z nich, a wtedy oni wołali hybrydy od „bezpieki” żeby rozwiązać problem.

JB – Jak powszechne są te hybrydy? Mówi się że zinfiltrowały każdy segment społeczeństwa. Czy ty też to zauważyłaś.

KA – W moim życiu codziennym, nie wchodzę w kontakt z tymi, którzy są w rządzie lub na stanowiskach władzy. Więc nie zauważyłam nikogo z nich w takich rolach, co nie oznacza ze nie pełnią takich funkcji a ja po prostu o tym nie wiem.

Zauważałam Ich w sklepach i innych miejscach publicznych. Czasami, podczas oglądania w telewizji jakiegoś wydarzenia na żywo, zobaczę któregoś z nich. Oczywiście, że nie mogę być całkiem pewna, ale jest coś w sposobie, w jaki patrzą, ich postawie, co uruchamia czerwona lampkę we mnie. Widzę ich w wielu różnych sytuacjach, i to wydarza się coraz częściej . Przypuszczam że po cichu infiltrują wszelkie poziomy życia.

JB – Jakie są psychiczne i metafizyczne zdolności manifestowane przez hybrydy? Opisywałaś, jak nagle pojawiali się w domu- nawet gdy drzwi i okna były zamknięte. Czy możesz to rozwinąć?

KA – Myślę, że ich umiejętności mogą być podzielone na umysłowe i fizyczne zdolności. Psychicznie, mogą rozmawiać za pomocą telepatii, kontrolować myśli i uczucia człowieka w dużym stopniu, wywołać paraliż u ludzi w celu uniknięcia walki fizycznej lub ucieczki, i wymusić reakcje fizjologiczne, takie jak pobudzenie seksualne.

Fizycznie, obserwowałam je jak przechodzą przez ściany i okna- tak jak to robią mali szaracy.
Ja również widziałam ich jak wpływają na urządzenia elektroniczne, takie jak dzwonek (nie mechaniczny, ale elektroniczny) i komputer. Nie jestem pewna, czy to przypadkowe czy celowe. Czasem gdy to widziałam, wyglądało to na przypadki. Jak już wspomniałeś, pojawiali się w moim domu, gdy wszystkie okna i drzwi były zamknięte. Nie zauważyłam, jak oni to robią, ale zakładam, że jest tak samo jak w przypadku małych szaraków, którzy wykorzystują wiązkę światła do tego celu.

JB – Czy możesz rozwinąć kwestię tego co robią gdy wpatrują się w Twoje oczy? Wskazywałaś, że to forma kontroli umysłu, poprzez którą sprawiają, że myślisz i zachowujesz się w określony sposób lub zapominasz o pewnych rzeczach. Wspominałaś ze robią coś co zmienia myśli i wspomnienia określonych wydarzeń. Czy możesz to rozwinąć?

KA – Kiedy patrzą mi w oczy, wiele rzeczy może się wydarzyć w zależności od sytuacji. Kiedy nie byłam posłuszna w jakiś sposób, często pierwszą rzeczą jaką robią- po przybyciu- to wpatrują się we mnie, aby zobaczyć, co zrobiłam, a czego nie. Na przykład, czy rozmawiałam z kimś na zakazany temat? Czy nie zapamiętałam zbyt dużo z ostatniego spotkania? Czy zdobyłam jakieś fizyczne dowody na nich, takie jak zdjęcia lub nagrania? „Wpatrywanie” jest pierwszą rzeczą jaka robią, aby uzyskać odpowiedzi na te i podobne pytania.

Odnosząc się do gromadzenia informacji na temat posłuszeństwa, będą często korzystać z tej samej sesji „wpatrywania” się by zaszczepić „właściwe” zachowanie we mnie. Na przykład, jeśli odkryją, że rozmawiałam o nich z kimś, mogą potem zaszczepić mi pomysł, że ja nie chcę rozmawiać o tej sprawie z tą osobą ponownie. Jeśli znajdą jakieś dowody nieposłuszeństwa, będą prawie zawsze wprowadzali instrukcje mające kontrolować moje zachowanie w jakiś sposób. Okazjonalnie używają podobnych procedur w celu wzmocnienia starych sugestii lub w podobnych sytuacjach.

Innym sposobem wykorzystania procedur „wpatrywania” się, jest uzyskiwanie informacji w kwestiach nauki. To może mieć liniowy charakter, np. jeden z nich patrzy na mnie i zadaje pytanie, a potem odpowiadam. Proces powtarza się z różnymi pytaniami (prawie zawsze dotyczących tej samej kwestii). To jest raczej powolny proces i podobny do normalnej konwersacji. Największą różnicą jest to, że zdjęcia i uczucia mogą być uzupełnione również poprzez słowa, co zwiększa znaczenie rozmowy.

Inny sposób w jaki wykorzystują wpatrywanie się – wymaga bardziej szczegółowego opisu. Hybryda rozpoczyna patrzeć na mnie, a ja jestem świadoma że ona coś robi, ale nie wiem dokładnie co. Bardzo szybko, poczuję połączenie z jej umysłem i usłyszę temat. Nie będzie to jednak wymiana słów ale czystych form myślowych. Błyskawicznie mój umysł wypełni się wszystkim, co wiem na dany temat, nawet drobne i paskudne rzeczy. Wszystko, co kiedykolwiek poznałam na dany temat wyjdzie na wierzch. I wtedy czuję się jak ten cały pakiet wiedzy jest przekazywany do hybrydy. Czasami robią to po cztery lub pięć osób w rzędzie. To doświadczenie sprawia że czuję się wyczerpana.

Innym zastosowaniem wpatrywania się było przekazywanie mi obrazów i pokazywanie różnych rzeczy. Czasami jest to używane do wyjaśnienia mi czegoś, np. tego co mam dla nich zrobić. Innymi razy jest to stosowane w formie kary – kiedy pokazują mi niepokojące obrazy z przyjaciółmi i rodziną -poszkodowaną z powodu moich działań. Obrazy te mogą być bardzo intensywne i wydają się absolutnie realne kiedy je widzę.

Ostatnim sposobem na wykorzystywanie wpatrywania się jest pobudzanie emocji, np. podniecenia seksualnego kiedy chcą stosunku płciowego- lub chcą wykonać mi zabieg ginekologiczny. Mają również zdolność do indukowania emocji w kontekście narzucenia mi opiekuńczości, w stosunku do ludzkich hybryd – wraz z uczuciem miłości i posłuszeństwa.

JB – Czy możesz opisać, jak hybrydy groziły twoim znajomych i bliskim i jak zmusiły niektórych twoich przyjaciół- w kręgu wsparcia- do zerwania z tobą przyjaźni?

KA – Jak pan wie, to jeszcze trochę trudno mi o tym mówić bo straciłam kolejnego przyjaciela. Oni mówili mi wielokrotnie, że jeżeli komukolwiek powiem o moich doświadczeniach, znajdą te osoby i zakończą mój związek z nimi. Po paru razach z rzędu , uwierzyłam w to co mówili.

Wydają się być zaniepokojeni osobami z którymi dzielę informacje na bieżąco, a nie zwykłymi codziennymi kontaktami z osobami. Są jednak skuteczni z tymi, których obiorą za cel- jako potencjalne zagrożenie. Również rutynowo grożą nawet tym osobom z którymi nie rozmawiam, jeśli myślą, że zależy mi wystarczająco mocno na nich, aby mnie groźbami skutecznie zdyscyplinować.
Na przykład, będą grozić moim dzieciom i pokazywać straszne sceny jak ich traktują albo jak umierają.
Rozumiem ze pokazują mi, co się stanie, jeśli nie będę posłuszna.

Mam odczucie, że hybrydy od „bezpieki” postanowiły, że nie powinnam mówić nikomu o moich doświadczeniach. Ponadto podejmuje się wszelkie wysiłki, aby pozbawić mnie jakiegokolwiek wsparcia, które by mi pomogło w stawianiu oporu, a także by zdyskredytować to co przekazuję- gdyby wyszło to publicznie na jaw w pewnym momencie – nikt nie będzie zwracał uwagi na to co mówię. Jak na razie są bardzo skuteczni. Wierzę, że jeśli kiedykolwiek jeszcze jakaś osoba wejdzie ze mną w relacje na tym polu, to zostanie odcięta w ten sam sposób.

JB – Czy możesz opisać niektóre z technologii jakich używali w Twojej obecności i jakie technologie widziałaś w ich bazach.

KA – promień światła, którym przechodzisz do pojazdów i z powrotem na dół jest bardzo powszechną technologią jaką mają. Uważam, że pozwala im również przechodzić przez ściany i okna. Widziałam przedmioty umieszczane w mojej głowie w różnych pozycjach, które wydają się umożliwiać im pełniejszą kontrolę albo komunikację się mną. Są to urządzenia technologiczne i sprawia mi to chwilowy ból, gdy je umieszczają na mojej głowie. Niektóre z nich umieszczane są wzdłuż górnej części czaszki, lub z tyłu albo z przodu wzdłuż czoła. Urządzenia najwyraźniej dają im większy dostęp do mojego umysłu, choć nie jestem pewna, jak to działa. W ostatnich miesiącach, coraz częściej poddawano mnie działaniu tych urządzeń.

W jednym szczególnie strasznym wypadku około rok temu, siedziałam na czymś co wyglądało na fotel dentystyczny. Urządzenie zostało umieszczone z tyłu mojej głowy ,– od jednego do drugiego ucha, jak patrzyłam na swoje ciało, to z góry widziałam elektryczne łuki przebiegające przez urządzenie ale nie mogłam nic z tym zrobić. W środku mojej agonii i strachu, wysoki szarak zaczął się wpatrywać. zatrzymał się tuż przed nim wróciłem do mojego drugiego ucha. Pamiętam, że próbowałam się oprzeć, ale czułam, że jest o wiele potężniejszy niż ja i zakopał moje ego głęboko. Nie byłam w stanie z nim walczyć. Z czasem czułam jak łatwo mój umysł jest manipulowany przez tą istotę. Kiedy było po wszystkim, nie obchodziło mnie już nic zbytnio. Czułam się emocjonalnie odrętwiała, z braku lepszego określenia. Obudziłam się następnego dnia, czując się tak samo otępiona i to uczucie trwa do dziś, choć nie jest teraz tak silne. Wcześniej byłam pasjonatem walki z nimi, ale po tym wydarzeniu, nie obchodziło mnie już- czy stawiam opór czy nie. Czuję się tak, jakbym straciła część mojej duszy w tym doświadczeniu. Żyję w ciągłym strachu, ze wrócę na ten fotel.

Używałam również ich urządzenia nawigacyjnego- mapy.. To było interesujące, ponieważ wydawało się być podłączone do moich myśli. Jeśli chciałam, to widziałam ekran który stawał się mapą 3D. Jeśli pomyślałam o drogach lub zabytkach, to one zostawały wyróżnione na mapie. Drogi zdawały się podnosić, gdy myślałam o nich, punkty orientacyjne, nagle stawały się widoczne, a funkcje stawały się jaśniejsze. Jak myślałam o podróży wzdłuż drogi, to sama droga zdawała się skręcać i obracać, i wydawało się, że poruszam się wzdłuż jej przebiegu.

W nawiązaniu do mapy, widziałam wiele urządzeń, takich jak ekrany, które gdy się na nie spojrzało stawały się 3D reprezentacjami wyświetlanych obrazów. Te nie wydawały się być szczególnie interaktywne, ale kontrolowane przez obcych lub hybrydy, które mi chciały coś pokazać lub mnie czegoś nauczyć. Obrazy wydawały się bardzo realne i trudno je było odróżnić od prawdziwego życia dopóki projekcja się nie skończyła.

JB – Czy możesz opisać, co działo się w niektórych miejscach, do których hybrydy zabierały cię w twoim mieście? Opisałaś magazyn pełen tych hybryd.

KA – Zabierali mnie do wielu miejsc w okolicach, gdzie mieszkam. Istnieje w okolicy kilka opuszczonych budynków, które są preferowanymi miejscami spotkań ze mną i wymianą wiedzy metodą przekazu pakietów informacyjnych, o której to mówiłam w pytaniu o „wpatrywaniu”. Ponieważ budynki te mają często ogromne pomieszczenia, wiele hybryd może się tam zmieścić jednocześnie.

Chodziłam z nimi również do lokalnych sklepów aby nauczyć ich jak się poruszać i kupować przedmioty. Jedna hybryda była zafascynowana telewizorami. Był w pobliżu całodobowy sklep z telewizorami, gdzie miał całą ścianę z włączonymi monitorami. Musiałam go często tam zabierać. Innymi razy zabierałam go do rożnych sklepów, albo rożnych działów i wyjaśniałam różne rodzaje towarów jakie tam były (takie jak leki itd.) Musiałam wtedy wyjaśniać dlaczego ktoś może mieć pod ręką- lub kupić te wszystkie towary. Często, gdy robiłam zakupy dla mojej własnej rodziny, podchodziła hybryda i zadawała pytania. Dlaczego idę do tego sklepu? Jaki był cel tego? Co by się stało, gdybym nie poszła? Pytania często wydawały się nie mieć końca. Niekiedy hybrydy nawet zadawały pytania sprzedawcom, którzy im odpowiadali.

I oczywiście, często bywały u mnie w domu. Byłam również w mieszkaniach, w których żyli. Czasami bywało tak, że mogłam sprawdzić i upewnić się, czy wszystko jest jak należy, i nie przyciąga czyjejś uwagi. Czasami przychodziłam dla „wpatrywania”, karania, lub stosunków seksualnych.

JB – Mogła byś opisać niektóre inne miejsca- takie jak apartamenty w jakich żyją? Nauczyłaś niektóre z tych hybryd jak wtopić się w ludzkie społeczeństwo, jak udekorować swoje domy, aby wyglądały normalnie. Czy możesz rozwinąć tę kwestię?

KA – Z tego, co widziałam, mają standardowe mieszkania, które stanowią cześć kompleksów mieszkalnych. Ludzie mieszkają obok i blisko nich i zakładam, że nie mają pojęcia, kim lub czym są ich sąsiedzi. Widziałam jedną hybrydę żyjącą w jednym mieszkaniu, gdzie wszyscy inni w budynku lub kompleksie mieszkalnym byli ludźmi. Widziałam także kilka hybryd żyjących w wielu mieszkaniach w tym samym budynku lub kompleksie. To wyglądało tak, jakby przejęły one całe kompleksy mieszkalne w tych przypadkach. W większości przypadków na jeden apartament, przypada jedna hybryda, ale raz zaobserwowałam około czterech hybryd tylko w jednym. Wydaje mi się, że to był układ z dwoma sypialniami.

Kwestie, które im korygowałam obejmowały wszystko – od rzeczy bardziej oczywistych i subtelnych. Meble w złym pokoju – sofa w jadalni, na przykład, konserwy w zamrażarce. Garnki i patelnie ułożone na podłodze w salonie. To niesamowite, co wiedzą, ale jeszcze bardziej niesamowite, czego nie wiedzą. Wszystkie sprawy życiowe muszą być wyuczone w nadziei asymilacji. Musiałam nawet dawać jednej lekcje na temat korzystania z telefonu i dlaczego nie chcesz go używać. Przechodziłam kwestie mycia się, kąpania i podstawowych zabiegów higienicznych. Dlaczego chcesz mieć ręcznik w łazience. Gdzie twoje ubranie powinno wisieć, jak gotować proste rzeczy, jakie rzeczy mają się znaleźć w lodówce, żeby nie wyglądało to wszytko dziwnie. Pusta lodówka będzie wyglądać dziwnie, ale tak samo jak zapełniona dziwnymi rzeczami- takimi jak konserwy. Przerabiałam tez kwestię wyrzucania zepsutego jedzenia. Lodówka z mlekiem wygląda dobrze, chyba, że mleko jest 6 miesięcy po terminie.

JB – Jak myślisz, co jest ostatecznym celem pobytu hybryd tutaj ?

KA – Oczywiście, nikt nie może na to odpowiedzieć z całą pewnością, oprócz samych obcych i hybryd. Gdybym miała zgadywać, powiedziałabym, że ich bezpośrednim celem jest infiltracja ludzkości na każdym poziomie społeczeństwa, w każdej społeczności na tej planecie. To z kolei prowadzi mnie do wniosku, że celem jest przejęcie planety. Nie wiem dlaczego. Nie jestem pewna, czy pytanie „dlaczego” ? jest istotne- jeśli mam być szczera. Intelektualnie rzecz biorąc, miło było wiedzieć. Ale z punktu widzenia czysto praktycznego, powinniśmy się skupić na zapobiegnięciu tego, jeśli to możliwe. Dlatego „dlaczego” – nie są potrzebne, aby zająć się bezpośrednim zagrożeniem, a ja wierzę, że to jest zagrożenie dla naszego sposobu życia i istnienia.

Analiza i porównanie

Wnioski, które wyciągam na końcu tego artykułu są wyłącznie moimi własnymi. Karen nie zawsze zgadza się z niektórymi z nich. Karen jest bardzo bystrą obserwatorką i jak widzieliście w części wywiadu tej pracy, jest bardzo elokwentną i dobrze obeznaną osobą. Jest bardzo odważna i przetrwała wiele fizycznej i psychicznej przemocy ze strony szaraków i ludzkich hybryd- nie wspominając już o molestowaniu przez innych uprowadzonych, którzy są pod obcą kontrolą. Karen jest prawdziwą bohaterką w każdym znaczeniu tego słowa.

Istnieją podobieństwa między działalnością hybryd opisywanych przez Karen, przedmiotem tej pracy, a hybrydami związanymi z „PR”, z którym to również robiłem wywiad. Karen nie ma żadnych świadomych wspomnień z reptylianami. Później- po tym jak zaczęliśmy ze sobą rozmawiać- odwiedziła ją dwukrotnie istota, która wydaje mi się była reptylianinem i wyraziła swoje niezadowolenie, że ze mną rozmawiała. Karen powiedziała, że istota kierująca działalnością i treningiem hybryd wyglądała na mieszańca pomiędzy reptylianinem a wysokim szarakiem. Szaraki były istotami, które zazwyczaj ją uprowadzały.

P.R. z drugiej strony, ma wyraźne wspomnienia współpracujących gadów z hybrydami. P.R. uważa, że napotkane przez niego hybrydy, zostały stworzone przez reptylian i pracują dla nich. W rzeczy samej P.R. pamięta ze widział transfer gadziej świadomości do człowieka – lub ludzko wyglądającej hybrydy.

Karen była używana jako trener ludzkich hybryd. Uczyła je, jak wtopić się do ludzkiego społeczeństwa, tak aby nie wyglądać inaczej lub nietypowo. Jak PR, Karen była sadystycznie torturowana i gwałcona przez hybrydy od „bezpieki”. Karen opisywała niektóre z technik psychicznych jakie hybrydy wykorzystywały na niej np. „pushing” („wpatrywanie”), będące narzędziem którym hybrydy siłowo wpychają polecenia, sugestie lub pomysły do głowy- tylko przez wpatrywanie się w oczy Karen. Mogą również manipulować ją by odczuwała konkretne emocje i uczucia wobec danej hybrydy, którą trenowała. Jest to jeszcze jeden z przykładów manipulacji uczuć i emocji uprowadzanych. Zbyt często uprowadzeni biorą za dobrą monetę, zewnętrznie wytworzone uczucia, jakie mają wobec obcych, którzy ich uprowadzali.

Wydaje się, że hybrydy miały bardziej utylitarne zastosowanie dla Karen, choć zabarwione okresami częstej przemocy, niż obcy mieli dla P.R , który nie był wykorzystywany do szkolenia hybrydy. To wydaje się prawie tak, jak gdyby hybrydy i gady torturowały P.R dla czystej przyjemności- podczas gdy hybrydy wyraźnie oczekiwały od Karen, by wprowadziła je w niuanse codziennego życia w ludzkim społeczeństwie. Hybrydy zdawały sobie sprawę, że Karen stanowiła ogromny zasób wiedzy i mądrości o społeczeństwie ludzkim. Hybrydy nie wydają się zdolne do okazania jakiejkolwiek wdzięczności. Jak Karen wskazała, nie miało znaczenia, czy ona była wymęczona, jeśli hybrydy chciał ją gwałcić i torturować całymi godzinami, zawsze osiągali to, co chcieli. Obcy używali krzesła tortur na niej, które zostało opisane przez innych uprowadzonych. Były to urządzenia, począwszy od krzesła do platform metalowych. Czasami obcy będą używać przenośnych urządzeń do torturowania porwanych. (Lata temu mała brązowa istota umieściła „kołnierz” na karku i dała mi nieźle popalić- w czasie tego Obcy śmiał się ze mnie.

Karen szkoliła hybrydy żeńskie, młodsze, a także męskie. Szkoliła hybrydy pojedynczo i w grupach. Szkoliła ich w zupełnie obcym środowisku, lub odwrotnie, w bardziej przyziemnych miejscach- jak magazyn lub mieszkanie. Powiedziała mi, że oni niezwykle szybko się uczą. Zapytałem ją, czy te hybrydy wydają się starzeć-w takim samym tempie jak u normalnych ludzi. Ona stwierdziła, że wydaje się ze starzeją się wolniej niż my, powołując się na czas, kiedy jedna z hybryd, którą lata temu często widywała , powróciła z nieoczekiwaną wizytą. Hybryda ta nie wydawała się by postarzała.

Kto lub co kontroluje te szczególne Hybrydy ?

Od chwili kiedy Karen przekazała mi swą historię, podejrzewałem że gady były odpowiedzialne za hybrydy i kontrolowały ich działalność. Wiara ta nie wynika z jakiejkolwiek stronniczości czy uprzedzeń jakie mam wobec reptilian. Wiem, że gady lubią działać za kulisami. Do czasu kiedy rozmawiałem z Karen, dokładnie wysłuchałem „PR” – o jego doświadczeniach z hybrydami i reptylianami.

Karen nie ma żadnych świadomych wspomnień z gadami. Ona przeżywa okres szykanowania i cyber prześladowania przez innych uprowadzonych, którzy zostali „przestawieni” przeciwko niej. Ci inni uprowadzeni zaprzyjaźnili się z nią, ale w końcu zostali zmanipulowani, by obrócić się przeciwko niej. Wtedy ci łatwo zmanipulowani uprowadzeni (których zawsze określam jako „Muppetów”-„kukiełki”), rozpoczęli kampanię oszczerstw przeciwko niej w internecie. Fałszywie twierdzili, że Karen wymyśla wszystkie opowieści i że byli przez nią nękani!

To jest bardzo typowe dla obcych, w szczególności reptylian że nastawiają innych porwanych przeciwko określonemu uprowadzanemu. ET lubią izolować szczególnie kłopotliwych uprowadzanych którzy wiedzą zbyt wiele. Należy zwrócić uwagę na częste napomnienia, przez wysoką szaro-gadzią hybrydę by nie pamiętała swych doświadczeń i nigdy nie ujawniała, co wie o działalności ET-Hybryd.

Krótko po Karen, zacząłem komunikować się ze następną osobą, Karen została odwiedzona przez wysoką ciemną istotę wraz z niższą. Wysoka istota pozostawała po jednej stronie jej łóżka a niższa po drugiej stronie, skutecznie ją paraliżując. Jej małżonek spał i nie mógł się obudzić. Karen poczuła strasznie negatywną energię emanującą od tego wyższego bytu. To było uczucie i przerażenie, jakiego nigdy nie czuła, mimo wszystkich wcześniejszych doświadczeń jakie miała.

Następnie ten wysoki „cieniowy” byt, ostrzegł ją- przed ujawnianiem czegokolwiek o działaniach Szarych i hybryd. Dwa razy- ostrzegł ją też- przed przemawianiem do mnie w szczególności. Karen czuje, że odwiedzono ją dwa razy tego wieczoru. Na podstawie jej opisu- tego wysokiego „cienia”- i negatywnej energii jaką emitował, byłem zadowolony, że to reptylianin, który odwiedził ją w nocy.

Wielu uprowadzonych, w tym ja, obudziła się, by zobaczyć spoglądający z góry, wysoki ciemny byt, Negatywna energia emitowana przez taką istotę, wraz z potężnymi umiejętnościami psychicznymi, może skutecznie sparaliżować i unieruchomić uprowadzonego. Same słowa nie mogą opisać uczucia przerażenia, jakie taka wizytacja wywołuje u uprowadzonego. (Niektóre zwierzęta, w królestwie zwierząt mają naturalną zdolność by sparaliżować swoje ofiary: przykładowo tygrys może wyemitować ryk, który rozbrzmiewa w piersi człowieka lub zwierzęcia i skutecznie je paraliżuje. Podobnie gady negatywną energią mogą wywołać podobny paraliż u ludzi.)

Karen celowo unikała ze mną kontaktu przez kilka dni, ale w końcu poczuła się zobligowana, aby powiedzieć mi o tym wysokim cieniu i mnie ostrzec przed nim. (To nie był pierwszy raz, że porwani zostali ostrzeżeni przez reptylian, aby nigdy nie mówić lub udostępniać mi informacji).

P.R Również został ostrzeżony przez gady aby trzymać się z dala ode mnie. Inni porwani zostali ostrzeżeni przez reptylian, by nie udostępniać informacji- mi i Barbarze Bartholic.

Karen była bardziej zaniepokojona moim bezpieczeństwem, niż jej własnym. Zapewniłem Karen i obiecałem jej, że nigdy nie odwrócę się plecami do niej – tak jak wszyscy inni porwani to uczynili. Doszło do momentu, kiedy Karen oczekiwała, ze każdy kto się z nią zaprzyjaźni, w końcu się obróci przeciwko niej.

Karen uważa, że ktokolwiek stoi za hybrydami, obojętnie czy to będą szarzy czy reptilianie, ostatecznym celem tej całej tej działalności jest zniewolenie ludzkości. Ona słusznie rozbrzmiewa trąbami oporu.

Najbardziej inspirujący finał każdego filmu- jaki kiedykolwiek widziałem, pokazany został na końcu filmu Stargate, gdy tubylcy z planety Abydos, którzy pierwotnie zostali tam sprowadzeni jako niewolnicy z Ziemi, zbuntowali się przeciw fałszywemu bogowi (obcy) i zyskali wolność z pomocą zespołu Stargate.

Wierzę, że pewnego dnia – w nie tak odległej przyszłości – mały segment populacji ludzkiej w końcu uwolni się od reptyliańskiej kontroli, a potem zniweczy wysiłki negatywnych gadów – nie tylko na tej planecie, ale także gdzie indziej w kosmosie. Naszym przeznaczeniem jest opuścić tę planetę, na własnych warunkach, a nie jako „Sadzonki” – by kiełkować na innej planecie w postaci genetycznie zmodernizowanych hominidów, by reptylianie mogli ponownie rozpocząć ten proces planetarnej kontroli i zniewolenia.

© Tłumaczenie angelrage davidicke.pl

Zródło: http://www.whale.to/b/bartley9.html

Wywiad z Angelią Cardwell – Angielską MILAB

To jest wywiad z Angielską Milab o pseudonimie „Angelia Cardwell”. Jest ona jednym z najważniejszych MILAB-ów, jakie kiedykolwiek się ujawniły. W tym wywiadzie Angelia dostarcza informacji dotyczących różnych zagadnień. Angelia doświadczyła straszliwej przemocy – w tym częstego gangstalkingu(zbiorowe nękanie danej osoby– przyp. tłum), elektromagnetycznych ataków, psychicznych ataków ze strony satanistycznych grup, porwań przez obcych Draco, poniżania psychicznego od wrogich uzurpatorów w społeczności ofiar Kontroli Umysłów.

Mimo tego wszystkiego, Angelia wyłoniła się jako lider w społeczności MILAB. Angelia dodawała innym otuchy oraz potwierdzała prawdomówność wielu innych MILAB-ów. To zaszczyt i przywilej, zostać objętym zaufaniem, takiej wyjątkowej, odważnej i inteligentnej kobiety jak Angelia Cardwell.

W tym wywiadzie inicjały „JB” będą odnosić się do mnie – natomiast „AC” odnosić się będzie do Angeli. „MC” oznacza Mind Control(Kontrola Umysłu- przyp.tłum).

JB – Czy możesz powiedzieć coś o swoim pochodzeniu, genetycznym dziedzictwie i swoim wychowaniu?

AC – Moja przeszłość – w kategoriach mojego wychowania rodzinnego- wydawać się będzie każdemu z zewnątrz całkiem normalna, jest ona jednak daleka od normalności. Jak u większości rodzin wykorzystywanych przez iluminatów, istnieją ukryte głębiny, których nawet niektórzy z członków mojej rodziny mogli nie być świadomi, szczególnie w zakresie umyślnego łączenia ich w pary – by wytworzyli razem potomstwo z potencjalnymi możliwościami genetycznymi niektórych rodów. Moja rodzinna przeszłość w zakresie genetyki jest trochę zróżnicowana: Mam w sobie Niemieckie, Łotewskie, Angielskie i Irlandzkie linii krwi- co czynie mnie mieszanką Nordycko / łotewsko, Germańsko Celtycką w kategoriach rodowych, choć zostałam uświadomiona, że istnieje babilońska linia krwi w mojej rodzinie- również od strony matki. Istnieją nazistowskie powiązania od strony ojca, ale germańskie linie krwi po obu stronach (matka i ojciec) Wychowałam się na dość normalnych przedmieściach, a większość członków rodziny prowadziła własną działalność gospodarczą lub była mocno akademicka, niektórzy wykonywali pewne prace na rzecz chrześcijańskiego kościoła, który był podstawą mojego wychowania. Bóg i Kościół były ogromną częścią mojego dzieciństwa i programowania.

Zawsze dostrzegano moje bardzo dobre wyniki akademickie od najmłodszych lat, co jest jedną z tych rzeczy, na które oni zwracają uwagę, zwłaszcza jeśli wydajesz się dobry w nauce i sztuce wizualnej, ale również dobry w rozwiązywaniu problemów, matematyce itp. Zawsze mnie uczono, że okultyzm jest zły -choć istnieją wskazówki, że nie był on całkowicie odrzucany przez wszystkich członków mojej rodziny. Uważam, że było to na pokaz- aby tworzyć pozory normalności rodziny. Wiem, że jestem trzecim pokoleniem od strony matki, w którym wiem, ze występowały pewne zjawiska, takie jak uprowadzenia UFO.

Moja matka i ojciec byli głęboko religijni, i oboje mieli jakieś kłopoty w swoich rodzinach. Oboje są bardzo inteligentni i moim zdaniem mają naturalne zdolności PSI, chociaż żadne z nich, nie za bardzo próbowało wydobyć je na powierzchnię. Wierzę, że zostali użyci w kategoriach genetycznego połączenia, a także ucierpieli w wyniku emocjonalnych urazów, a to jest kolejna rzecz na jaką oni zwracają uwagę, ponieważ to powoduje, że potomstwo z takiej pary jest potencjalnie łatwiejsze do programowania poprzez dysocjację- zwłaszcza z magicznym dziedzictwem genetycznym. Rodzice byli również przyciągani do mistycznych aspektów duchowości, nawet w ramach wiary kościoła.

Miałam dziwne dzieciństwo. Będąc jednocześnie osobą utalentowaną w szkole, trudno było mi odnaleźć relację z niektórymi innymi dziećmi. Rzeczy jakie one odczuwały i ich działania po prostu nie miały dla mnie sensu( w tym szykanowanie innych) i czasem takie nastawienie czyniło ze mnie cel ataków. W domu oczekiwano abym sprostała rygorystycznym wymaganiom, a także oczekiwano bym zachowywała się w sposób zbyt dorosły dla dziecka, wliczając w to nadużycia seksualne ze strony mojego ojczyma.
W wyniku tego często chowałam się do własnego świata, często czytając książki i wyobrażając sobie w roli różnych bohaterów, co jest bardzo korzystne dla dysocjacji.

Mam wiele dużych luk w mojej pamięci z dzieciństwa- odnoszących się do miejsc, gdzie byłam zabierana w celu programowania i szkolenia – będącymi wspomnieniami ukrytymi w moich alter-osobowościach. Mam alter-osobowości bazujące na niektórych bohaterach z okresu dzieciństwa – z książek i programów telewizyjnych jakie oglądałam.

W mojej pamięci powierzchniowej nie ma niczego, co na pierwszy rzut oka, wskazywało by na okultystyczne wpływy, jednak idąc głębiej, pojawiają się rzeczy, które nie są normalne i wierzę, że moja matka miała również trochę programowania w tym zakresie, a także miała przekazywać pewne formy wizualizacji, a nawet lokalnej wiedzy okultystycznej (z okolic gdzie dorastałam) w odniesieniu do lokalnych bóstw- w tym „Czarnej Agnieszki” stosowanej przez kult.

Moja rodzina ma uzdolnienia parapsychiczne od wielu pokoleń, istnieją w niej historie uzdrowicieli i mediów oraz członków sekretnych stowarzyszeń. Wierzę, że niektórzy członkowie rodziny wiedzieli więcej od innych na temat tego co się dzieje. Niektórzy stali się oddanymi sprawie członkami – inni byli mniej chętni- ale rodząc się w tego typu rodzie, ciężko powiedzieć nie.

Doświadczyłam sporo bólu już tylko ze strony mojej rodziny- a co dopiero od innych członków grupy- a ponieważ zaczęłam wyjawiać prawdę to po prostu nie powrócę do nich. Jako dziecko, często byłam brutalnie karana za najmniejsze wykroczenia, zamykano mnie w szafach, skuloną, z palcami wygiętymi w tył ze zblokowanymi ramionami, pobitą. Seksualna przemoc była najgorsza, a grupa pedofilów, która mnie wykorzystywała, robiła zdjęcia oraz filmy swojej pracy – które jestem pewna były wprowadzone do obiegu i sprzedawane na czarnym rynku. Byłam ofiarowywana seksualnie mojemu ojczymowi i było to często pomijane lub ignorowane, dopóki nie powiedziałam o tym pewnemu członkowi Kościoła, który wziął to na poważnie – oraz przyjaciołom w szkole( i także za to moja rodzina mocno mnie karała przez wiele lat).

Molestowanie seksualne było jednak bardziej ukierunkowane na programowanie, bo pozostawia ofiarę podatną na wykorzystywanie przez przyszłych partnerów w życiu – a to właśnie spotkało mnie. Nieustanne pragnienie miłości, której nigdy w domu nie doświadczyłam, a potem znalezienie się w niewolniczym związku z obecnym partnerem.

Systemy nagrody i kary, często stosowane są w tych kultach, jako forma kontroli – wliczając w to miłość, karierę i przyjaźń.

JB – Kiedy po raz pierwszy zaczęłaś mieć paranormalne doświadczenia, takie jak : obserwacje UFO, uprowadzenia przez obcych, spotkania z demonicznymi i / lub anielskimi istotami oraz zjawiska parapsychiczne? Czy możesz opisać niektóre ze spotkanych istot ?

AC – paranormalne doświadczenia zaczynałam mieć już jako bardzo małe dziecko, w wieku około trzech lat, choć z odzyskanych wspomnień, miałam już takie doświadczenia jak astralna projekcja gdy byłam jeszcze w łonie matki. Moje pierwsze uprowadzenie- wydobyte z mej pamięci- miało miejsce, gdy miałam trzy i pół roku i było związane z obserwacjami i doświadczeniami, jakie miała także moja matka w tym czasie. To było typowe spotkanie z szarakiem z Zeta Reticuli, które początkowo objawiało się jako Sowa, zarówno w moich, jak i oknach sypialni mojej matki , ale w rzeczywistości wcale nie było sową. W tym czasie obserwowaliśmy „istoty cienie”. Ja, moja matka i jej przyjaciele dostrzegaliśmy kątem oczu migoczące cienie poruszające się po domu. O dziwo powiedziano mi ze to moja wyobraźnia.

Często zauważam dziwne plamy energii w domu -ciepłe i zimne- i miałam wiele astralnych wizyt od bytów i od agentów o których teraz wiem(lub przynajmniej czuję), że byli z NSA. Pamiętam wizyty „krewnych” z zaświatów- prababcię lub dziadka- opowiadających mi jako dziecko bajki na dobranoc i wyjaśniających, po co przyszłam na ten świat. Miałam także wizyty obcych – modliszek i szaraków.

Miałam także dużo snów na jawie , o których teraz wiem, że były podróżami astralnymi z różnymi istotami. Podczas jednego spotkania, został otwarty przy ścianie mojej sypialni wir lub portal. Przybyła istota i zaczęła opowiadać mi o trudach jakie będę znosić w tym życiu – co mnie mocno zestresowało i starałam się robić co mogłam, aby „wyłączyć” lub spróbować opuścić swoje ciało i udać się do Boga, do domu. Podczas tych prób wydostania się, portal został otwarty i zabrano mnie do jaskini w głębi ziemi i reptilianin bez ogródek powiedział mi , że „musisz żyć tym życiem”. To było bardzo natarczywe i wymagające stwierdzenie i kiedy byłam już mocno wystraszona , zaprowadził mnie z powrotem do mojej sypialni, gdzie moja matka znalazła mnie krzyczącą z przerażenia i strachu- aczkolwiek dostrzegam, że ten incydent był inną formą programowania, prowadzoną przez te istoty. Jako dziecko miałam wiele spotkań z wróżkami i widziałam dużo martwych ludzi.

JB – Czy od zawsze masz wspomnienia kontroli umysłu i sexualnej przemocy -jakich doświadczałaś od dzieciństwa – czy pamięć tego, była wynikiem stopniowego procesu, który rozpoczął się w pewnym momencie?

AC – Zawsze myślałam, że niektóre z cierpień- przez jakie przeszłam jako dziecko- były normalne, że wszyscy przez to przeszli, więc zajęło mi wiele lat aby odkryć, że tak nie było i naprawdę doświadczyłam różnego rodzaju przemocy. Nie przypominałam sobie niczego innego- oprócz tego co wydarzyło się w domu- aż do 19 rż- kiedy miałam pierwsze przebłyski w pamięci o sekciarskiej grupie spotykającej się w pewnej świątyni, ale zlekceważyłam to jako sen lub życzeniowe myślenie, gdyż po prostu nie utożsamiałam tego z moim życiem w tamtym okresie. Teraz wiem, że to był bardzo ważny przebłysk w pamięci, którego uświadomienie sobie oni próbowali powstrzymać. Po tym, moje życie stawało się powoli coraz bardziej paranormalne (jakie zresztą i tak było), ale powoli sobie zdałam sprawę, że to nie była mi wmawiana dziecięca wyobraźnia, ale że mam zdolności parapsychiczne.

Po tym zaczęło dochodzić do dziwnych zbiegów okoliczności, i moje życie na pewno podlegało obserwacji i było aranżowane, nawet w zakresie edukacji i kariery, miłości i życia społecznego- nic z tego nie było tak naprawdę przypadkowe, lecz wcześniej zaplanowane i zaaranżowane (co uważam za frustrujące) . Moje życie jest bardzo pomieszane w tym zakresie. Zajęło mi wiele lat, aby potwierdzić, że wszystko to co wydawało się być normalne, było częścią nadużyć, a rzeczy o których mówiono mi, że nie miały miejsca- takie jak bicie- wydarzyły się naprawdę. To był powolny proces, począwszy od wieku dwudziestu trzech lat, kiedy odzyskałam wiele wspomnień a inne zaczęły się ukazywać się we właściwym świetle.

JB – Czy w tym procesie odkrywania siebie, byłaś świadoma zwiększonego nadzoru i działań mających na celu przeszkodzenie ci, byś dowiedziała się więcej o swojej przeszłości?

AC – Włożono naprawdę wiele wysiłku, aby powstrzymać mnie przed zrozumieniem tego, co się naprawdę dzieje w moim życiu i kim jestem. Nadzór odbywał się poprzez przyjaciół (związanych z lokalnym kultem w obszarze gdzie dorastałam), członków rodziny, ale brali w tym udział także ludzie, którzy przebywali w miejscu gdzie pracowałam. Po tym jak poznałam mojego ex-męża, stale zalecano mi trzymać się z dala od okultyzmu, mimo że on sam miał sporo paranormalnych doświadczeń- w tym opowiadał mi raz o spotkaniu z demonem, który chciał, aby zaprzyjaźnić się z nim.

Jego rodzina była jednak całkowicie przeciwna wszelkim rozmowom o okultyzmie, rozmawiając ze mną w kategoriach akademickich oraz kariery. Okultyzm rozpatrywany był tylko z filozoficznego punktu widzenia, a nie w praktyce, co znowu odbieram jako częścią szkolenia i programowania- w większym lub mniejszym stopniu. Powiedzieli mi, że nigdy tak naprawdę nie doświadczyłam żadnych nadużyć jako dziecko od strony mojej i jego rodziny, stwierdzenie to było dość bolesne i nadużyciem samym w sobie. Mówili także, że miałam fantazyjną pamięć i powinnam to wykorzystać- może prowadzić jakąś formę kariery artystycznej zamiast patrzeć na bolesną przeszłość u rodziny.

Bardzo próbowali mnie uciszyć w tym zakresie, a także, gdy w wieku dwudziestu trzech lat rozpoczęło się zbiorowe nękanie oraz „Gaslighting” („Gaslighting” odnosi się do psychologicznych działań, w których różne osoby starają się zrobić z kogoś wariata wmawiając mu chorobę psych. –przyp. tłum.) –gdzie wszyscy w mojej rodzinie, przyjaciele i mój partner byli gorliwi, by mi powiedzieć, że jestem potencjalnie chora psychicznie.

Mój partner był bardzo natrętny pod tym względem przez większość czasu, głównie emocjonalnie, ale to doprowadzało do sytuacji społecznych, w którym dołował mnie przed naszymi przyjaciółmi, a kiedy wreszcie udało im się przekonać mnie do brania leków na problemy psychiczne, wybrali taki, który spowodował pewien rodzaj katatonii. Nie mogłam się ruszać ani mówić, wiem, że byłam gwałcona przez mojego partnera w tym okresie, a jego odpowiedź była taka że: „Ja po prostu nie wiem, co w ciebie wstąpiło , że wciąż cię kocham, ale to musi się skończyć ” – poburczał i odszedł, podczas gdy ja byłam głodna, ciepiąca i ledwo byłam stanie się poruszać i mówić.

Kiedy zaczęłam odzyskiwać sprawność (odstawiłam leki bez informowania nikogo), okazało się, że byłam atakowana przez astralnych adeptów z mojej okolicy, a także podmioty demoniczne. Uciekłam do moich przyjaciół – ratując życie przed moim partnerem – ale oni także uważali , że jestem po prostu chora psychicznie i mam załamanie nerwowe. Po kilku tygodniach tam spędzonych, zatrzymałam się u ciotki w innym kraju ale ona także podbudowywała wersję choroby psychicznej, podczas pobytu tam zaszło wiele dziwnych zdarzeń, które miały tam również miejsce. Ta ciocia jest znana z powiązań z okultyzmem , ale o dziwo, wzięła mnie do uzdrowiciela reiki, który powiedział, że sama jestem potencjalnie bardzo utalentowanym uzdrowicielem. Myślę, że to był błąd ze strony mojej rodziny, reiki zrobiła dla mnie więcej niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić. Jak tylko ktoś mi powiedział „Masz parapsychiczne uzdolnienia- jesteś uzdrowicielem” mój wewnętrzny świat się zmienił i znowu mam moc. Przejrzałam poprzez kłamstwa które miały mnie trzymać obezwładnioną i posłuszną. To był ich największy błąd. Ciotka w ten sposób przywróciła mi moją moc i wkrótce opuściłam ją by zając się swoim życiem. Co prawda ciągle jeszcze próbowali kontrolować moją karierę i życie społeczne, ale było im coraz trudniej przełamać to, że powoli ulegałam rozprogramowywaniu i byłam coraz bardziej świadoma siebie- co zresztą prawdziwa duchowość ma powodować z założenia.

Walczyli zębami i pazurami, ale ostatecznie się nie udało. „Handlarze” – przyjaciele rodziny – byli rozstawiani naokoło mnie – a jakiekolwiek oznaki deprogramowania przynosiły silniejsze zbiorowe nękanie.

JB – Czy możesz opisać niektóre z metod wykorzystywanych do uniemożliwienia ci wyrwania się z programowania i uniemożliwiających tworzenie sieci z innymi, którzy przeżyli Kontrolę Umysłu?

AC – Głównym narzędziem był mój były partner. Wkrótce po opuszczeniu ciotki, przekonał mnie, abym do niego wróciła. Był to ogromny błąd, ale w tamtym czasie- po całej huśtawce emocjonalnej- potrzebowałam miłości- i oni to wykorzystali. W rzeczywistości był on moim „handlarzem”, a także uczestniczył w szkoleniu programowana- używając mnie jako królika doświadczalnego, szczególnie dla hipnotycznych sugestii. Nawet po tym, jak go opuściłam wmawiano mi, że tylko leczenie psychiczne jest rozwiązaniem i kiedy uparcie korzystałam z moich umiejętności parapsychicznych i duchowych, wkrótce znaleźli sposoby wykorzystania tego faktu, powodując że moje duchowe kontakty były w kontakcie z kultem i poprzez to mieli nadzieję, że przekonają mnie do ciemniejszych form okultyzmu zamiast reiki. Gdy to dostrzegłam to szybko się wycofałam.

W tym okresie doświadczyłam też ogromnych ilości astralnych ataków, astralnych „włamań”- mających na celu destabilizację mojego duchowego treningu oraz reiki. Osoby o uzdolnieniach okultystycznych z okolicy także wmawiały mi szaleństwo. Tylko jedno medium potraktowało mnie poważnie: Uzdrowicielka Cherokee, która wtedy mieszkała i zwiedzała Anglię. Wiedziała, kim jestem i co się naprawdę dzieje(mimo ze ja sama nie wiedziałam) a ona zachęciła mnie bym zagłębiła się w tematykę ET, obcej agendy i kontroli umysłu. Ze strony innych byłam zniechęcana do interesowania się teoriami spiskowymi- co obecnie znane jest jako „Ruch Prawdy”- a także mówiono mi, że to przecież zbyt straszne i pełne kłamstw. Jednak na tym tez się przejechali gdy jeden czarownik poradził mi przeczytać Jordana Maxwella, co spowodowało, że niektóre rzeczy zaczęły się układać w całość.

Większość ataków astralnych- wcześniejsze i obecne- były natury seksualnej lub demonicznej. Próbowali się do mnie dobrać z sabatów oraz adepci różnych grup rytualnych. Miałam nowych handlarzy, zostawiłam mojego partnera na dobre i wiedzieli, że nie wrócę do niego, więc próby omamienia mnie i trzymania w szeregu zostały ograniczone do paru osób, które pracowały z energią i twierdziły, że mnie uzdrowią choć w rzeczywistości działali na moją szkodę i nawet destabilizowali moje zdolności uziemienia.

Miałam trochę podobne doświadczenia w „ruchu prawdy”, z ludźmi którzy twierdzili, że odprogramowywują i uzdrawiają ludzi- co było dalekie od rzeczywistości- a potem twierdzili, że nie biorę za siebie odpowiedzialności, lub jestem niewdzięczna i spychali niektóre moje doświadczenia w kategorie wariactwa. Najgorsze ataki pochodziły zdecydowanie od masonów, ich magia jest wyjątkowo mocna i sprawiała mi wiele problemów. Mają umiejętności, których nie znajdziemy w żadnych książkach czy też w ogólnych pogańskich i duchowych grupach. Sprawiali mi pewne problemy w przeszłości, które musiałam zwalczyć, aby wyjść z tego.

JB – W niektórych kręgach społeczności ofiar Kontroli Umysłu, modne jest klasyfikowanie wszystkich doniesień o obcych i UFO, jako czegoś, co jest wynikiem kontroli umysłu uprowadzonego i zaaranżowanym pokazem zawansowanej ludzkiej technologii (w tym „Blue Beam”). Jako osoba mająca doświadczenia uprowadzeń przez kosmitów, czy mogła byś podać nam swój punkt widzenia, dlaczego tak naprawdę istnieje pozaziemsko- między wymiarowy aspekt w doświadczeniach Milab? – oraz jakie są implikacje tego obcego elementu?

AC – Pozaziemski czynnik jest bardzo realny. Mimo że biorą w tym udział ludzie- używając rzeczywistości wirtualnej, implantów itp.,- to pracują z nimi realne grupy obcych istot, które wykonują pracę dla własnej agendy, uprowadzając również fizycznie lub astralne ludzi do własnych celów. Niektóre porwania służą temu, co znane jest jako „zbiór jaj”, niektóre są dla eksperymentów kontroli umysłu, niektóre tylko dla implantów, które nie zawsze są zakładane dla celów śledzenia kogoś, ale aby można było się połączyć astralnie z porwanym po fizycznym uprowadzeniu a do tego mają one wpływ na stan umysłu i energii.

Implikacje dla mnie – z mojego własnego punktu widzenia- są takie, że ludzie są używani przez istoty, które nie dbają o ludzką suwerenność – ani człowieka w ogóle. Jesteśmy tak samo dla nich narzędziami lub źródłem żywności, jak konie i krowy dla nas. Uważam że to rozgrywka wzajemnych podchodów i manipulacji, w której każdy stara się wykorzystać innych do własnych niegodziwych celów, które mają związek z całkowitą kontrolą umysłów populacji całej planety- by służyli jako niewolnicy. Jedno, co mogę powiedzieć na temat tego, czy dane doświadczenie było wynikiem kontroli umysłu, wirtualnej rzeczywistości, zaimplantowanej pamięci czy też prawdziwego uprowadzenia, jest to, że te istoty śmierdzą. Mają też pewną specyficzną teksturę skóry a nie można sfałszować pamięci, która ma wszystkie pięć zmysłów, zwłaszcza jeśli podczas jej przywoływania odnajdujemy początek i koniec.

JB – Czy możesz opisać swoje doświadczenia z Draco i swoimi przemyślenia na temat roli, jaką odgrywają oni w ogólnej perspektywie wydarzeń?

AC – Draco podają się za naszych bogów. W taki sam sposób jak adept czy czarnoksiężnik- będą starali się sprawić byś uwierzył, że są wcieleniem boga i boskiej woli – podobnie jak Crowley robi w swych telemicznych naukach. Mają silne uzdolnienia parapsychiczne i naukową wiedzę, są również wyjątkowo brutalni jako gatunek i nie obchodzą ich ludzie. W ogóle nie mają żadnej empatii, ale będą wykorzystywać i manipulować nami poprzez takie siły, które znamy jako miłość i troska o innych( jeśli tylko służy to ich celom).

Z tego co wiem z doświadczenia, Draco są w hierarchii poniżej Skrzydlatych Węzy i powyżej Szarych, ale nawet Skrzydlate Węże mają swoich panów. Jesteśmy źródłem pożywienia w kategoriach energii emocjonalnej, ale również uważam, że mają technologię, która wykorzystuje ludzkie energie do innych celów. Obecnie badam tą kwestię, związaną z okultyzmem i magicznymi praktykami, które uznajemy za coś oczywistego – ale ludzie nie zdają pytań, poprzez kogo i skąd te rytuały się wzięły. Zachęcam wszystkich, aby sprawdzili dwukrotnie dziedzictwo każdej okultystycznej szkoły i z kim są ci ludzie powiązani.

Mam nadzieję, że będę miała więcej do powiedzenia na ten temat w pewnym momencie, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Nigdy nie wiadomo, z jakimi istotami się łączysz, są byty zmieniające kształt(shapeshifting) – ale nie tylko istoty Djinn, pogrywają z nami w astralnych światach i na inne sposoby.
Uważam, że pewne magiczne szkoły znalazły się pod bezpośrednim wpływem takich istot, ponieważ tworzą specyficzne wzorce energetyczne i umysłowe do tworzenia ludzkich agentów dla swych celów. W końcu, ostatecznym celem jest kontrola – kontrola napędza reptilian.

JB – Wiele już napisano na temat roli, jaką „Istoty Cienie” i „Djinn” odgrywają w kontroli i manipulacji rasy ludzkiej. Czy podczas swoich doświadczeń zaobserwowałaś te istoty ?

AC – istoty Cienia ściśle współpracują z Szarymi, Modliszkami, Draconami oraz innymi gadzimi istotami. Mają swój własny program, i uważają Ziemię za swoją- trzeba przeczytać książkę Rosemary Ellen Guilley „Mściwy Djinn” aby lepiej to zrozumieć . Mają żywotny interes w manipulowaniu ludźmi – posuwając się aż do duchowej wojny, która moim zdaniem jest rozgrywana od tysiącleci. Wierzę, że George Kavasillas również ma ogromny wgląd w tą kwestię. Djinn mają formę dymu i są zbudowani z ognia – w kategoriach plazmy. Są bardzo inteligentni i w moim przekonaniu, mają również ogromny wpływ na szkoły magiczne, jak i szkolenie ludzi. Magia Enochiańska i Solomoniczna ma wiele wspólnego z Djinn z innymi siłami.

Z pewnością byli oni używani do szkolenia nas psychicznie- jako dzieci – w MILAB, a także obserwowali nas w warunkach domowych … częściowo zaprzyjaźniali się z nami, a po części byli brutalnymi nauczycielami. Uczono cię zdolności parapsychicznych poprzez scenariusz „walki lub ucieczki” z tymi istotami, które w moim doświadczeniu, tak naprawdę powodują późniejsze problemy z czakrami.

Wierzę, że są ludzie w wojsku, którzy mieli wiele do czynienia z tymi bytami i z własnych wspomnień w tym zakresie wiem, że dzieją się dziwne rzeczy. W ogólnej perspektywie jest to jest to dość przerażające . Technologie portali i technologie Djinn są przedmiotem badań – aż ciarki po plecach przechodzą na myśl o tym.

JB – Kontrolerzy wiedzą, że w pewnych ludzkich rodach hybrydowych, istnieją ukryte metafizyczne zdolności. W kontekście rytualnych i / lub technologicznych aspektów programu Milab, można opisać w jaki sposób energie / częstotliwości z systemu czakr u osób MILAB, zostają podłączane i jak te częstotliwości są wykorzystywane dla agendy kontrolerów?

AC – To bardzo rozległy temat sam w sobie – który badam od jakiegoś czasu- i będę miała więcej do powiedzenia na ten temat w przyszłości. Jesteśmy istotami wielowymiarowymi i jesteśmy używani jako magiczne narzędzia w sposób niezrozumiały dla większości ludzi ze względu na te zdolności. Mówiąc krótko, jesteśmy niczym więcej, niż magicznymi narzędziami do manifestacji życzeń mistrzów, którzy trzymają nas jako niewolników w tych programach- niczym rytualny sztylet lub magiczna różdżka, za pomocą których rozkazują energiom dla osiągania swoich celów.

Ludzie są podłączeni do systemu energetycznej sieci i mamy też możliwość używania jej dla naszego najwyższego dobra, aby uzdrawiać i stać się bogami dla nas samych. Te programy korzystają z tych możliwości dla rządowej i obcej agendy. Duża rolę odgrywają w tym portale i podróże w czasie, oparte częściowo na tym, co znane jest jako magiczna alchemia w odniesieniu do proporcji pomiędzy czasem i energiami wytwarzanymi przez poszczególne czakry, a także związkiem duszy ludzkiej w kategoriach brył platońskich i manifestacji. Energia seksualna jest tu kluczowa . Jest to czysta energia tworzenia, nie służy tylko do płodzenia dzieci, wykorzystana w odpowiedni sposób może pomóc w manifestacji rzeczywistości. Uważa się, że Aleistar Crowley używał tej energii do manipulacji czasem i otwierania portali. To prawdopodobnie wyjaśnia wiele w kwestii seksualnej manipulacji ludzkiego gatunku, zwłaszcza manipulacjami energii Kundalini przez szaraków. Otwieranie Gwiezdnych wrót i portali, ma dużo wspólnego z kontrolą czasu i możliwością manifestowania woli tych między wymiarowych sił, na naszej linii czasu, jak również podróży z wymiaru do wymiaru. Mam alter-osobowości działające tylko w niektórych wymiarach, które są dostosowane poprzez programowanie do działań na innych planetach. To dlatego tak wiele MILABów przechodzi seksualne programowanie- to jest część energii, której potrzebują by mieć moc manifestacji pod własną kontrolą.

JB – W obecności istot pozaziemskich, osoby MILAB często przejawiają metafizyczne zdolności, takie jak przechodzenie przez obiekty stałe, możliwość łączenia się z technologią obcych, telekineza itd. Czy możesz opisać swoje uwagi i spostrzeżenia na temat wielowymiarowych i parapsychicznych możliwości MILABów i ich alter osobowości?

AC – Wiele z naszych pierwotnych zdolności metafizycznych zostało znacznie zwiększonych poprzez wykorzystanie manipulacji genetycznych- w takiej czy innej formie. Na przykład, wiadomo, że niektóre technologie ET będą działać tylko w stosunku do określonej grupy genetycznej lub gatunku i żeby osoba MILAB mogła korzystać z tej technologii, musieli by wprowadzić zmiany genetyczne u tej osoby. Sama mam wprowadzonych kilka takich zmian w DNA, aby móc rozmawiać i pracować z niektórymi grupami ET i ich technologią. Jako rezultat tych modyfikacji genetycznych, możemy mieć znacznie zwiększone możliwości w zakresie telepatii, zdalnego widzenia itp. (co jest bardzo przydatne dla wojska jak i ET). Istnieją również implanty, które mają wpływ na te zdolności i mogą je zablokować kiedy nie są używane przez obcych lub wojskowych, co może być bardzo frustrujące- zwłaszcza jeśli masz wspomnienia lewitacji a okazuje się to niemożliwe w „normalnym” dniu.

Alter-osobowości odgrywają tu taką rolę, że niektóre z nich są implantowane lub stworzone poprzez powiązania czakr ( chodzi o „mieszanie” energii z czakr i stworzenie określonego wzorca osobowości- przyp. tłum) . Na przykład, kiedyś zapytałam wyższą jaźń, gdzie jest struktura genetyczna lub kod dla lewitacji. Moja uwaga Została poprowadzona do splotu słonecznego i przeprowadzona przez szereg kanałów energetycznych, aby znaleźć drogę przez moje ciało, która aktywowałaby tę zdolność. Część problemu wynika z duchowej blokady oraz kontroli umysłu blokującej tą alter-osobowość, poprzez którą mogła bym uzyskać dostępu do tej umiejętności. Kolejną część problemu stanowią implanty blokujące konkretną umiejętność. Będąc w danej alter-osobowości, mam umiejętność lewitacji i nawet pamięć tego, jak mnie jej uczono, ale z zablokowaną alter-osobowością , a także z aktywnym implantem, uaktywnienie tej zdolności wydaje mi się na tą chwilę niewykonalne.

Dlatego też, Rożne alter-osobowości są tworzone poprzez konkretne meridiany, poziomy czakr i kanały- by były w stanie wykonywać poszczególne zadania. W zależności od potrzeb mogą przywołać przed misją więcej niż jedną alter-osobowość, ale całą grupę alterów potrzebnych do wykonania konkretnego zadania.
Dlatego scalanie równych alter-osobowości jest kluczowym czynnikiem w uzyskaniu dostępu do naszych zdolności, jak również przełamania blokad implantów.

JB – Pewna liczba uczestników MILAB donosi, że wojsko ma możliwość instalacji „istot cieni” . Mogła byś to skomentować?

AC – To temat, jakiego dotknęłam podczas mojego wywiadu z Randym Maughans i Mirandą Kelly na stronie „Off Planet Radio”. Wiem, że umieszczono w moich czakrach eteryczne implanty wyglądające jak cylindry. Znacznie zwiększyły niektóre parapsychiczne zdolności poprzez czakry, ale zawierały jakby również alter-osobowości. Kolejną rzeczą która odkryłam, było to, że urządzenia te były zamieszkiwane( lub zawierały) przez pewne byty- w tym istoty cienie- gdy nie były używane. W pewnym sensie było to podobne do dżina czy „istoty cieni” umieszczonego w butelce- aczkolwiek uważam, że nie tylko takie istoty są w ten sposób wykorzystywane.

JB – „Anielski” język – taki jak Enochiański, który został odzyskany przez dr Johna Dee, królewskiego astrologa królowej Elżbiety I, jest często omawiany w kręgach MILAB i „Monarcha”. Czy znasz wykorzystanie Enochiańskiego -i innych języków anielskich lub pozaziemskich – w odniesieniu do programowania oraz operacji MILAB? Wiele MILAB-ów stwierdziło, że posiada alter-osobowości potrafiące mówić jednym lub wieloma językami. Czy możesz to skomentować ?

AC – Wiem, że byłam szkolona w magii od najmłodszych lat i wierzę że dlatego mówiłam w tym języku, bo pewna moja alter-osobowość była go uczona. Wiem, że umiem także kilka innych języków, takich jak „shuraim”, który jest językiem Djinn. Może to po części wynikać ze względu na wiele interakcji jakie miałam z tymi istotami na przestrzeni wielu lat, jak również tego, że jestem podłączona do nich energetycznie. Wiem, że pewne magiczne języki pochodzą pierwotnie od istot z innych światów i wymiarów. Kolejnym aspektem, jaki odkryłam odnośnie używania tych języków, to ich aspekt wibracyjny, szczególnie gdy popatrzymy na Hebrajski dla przykładu i jego magiczny wpływ na DNA. Dlatego wypowiadanie pewnych słów tworzy magiczne efekty- w połączeniu z wolą i koncentracją.

Wczesne prace Noama Chomsky’ego -na temat języka i DNA -są bardzo ważne i warto się im przyjrzeć i zrozumieć, jako część tego procesu. W tym kontekście, język jest inną formą programowania energetycznego, zwłaszcza dla stanów umysłu i dysocjacji. Wiedzą o tym ci, którzy praktykują pewne formy mantr i stanów transowych, wytwarzanych i produkowanych w dużym stopniu przez magów transowych dla inwokacji, w których ja także byłam używana w obrzędach magicznych.

Niektóre osoby MILAB czują, że mają coś co nazywa się „Uniwersalnym Tłumaczem” lub pewnego rodzaju implant lub mikroprocesor, który pomaga im zrozumieć pewne języki ET- miałoby to sens do pewnego momentu-, ale ja sama mam kilka obcych alter-osobowości, które mówią różnymi językami związanymi z odpowiadającym im grupą ET. Uważam że zostają w nas zgrywane informacje o językach , ale też zwyczaje, maniery, zachowanie. W odniesieniu do języków pochodzenia ziemskiego, wierzę, że jesteśmy używani do zadań w tym świecie tam gdzie zajdzie potrzeba. Mam wspomnienia – gdzie byłam wykorzystywana- w zabójstwach w grupach o charakterze mafijnym , gdzie takie umiejętności były jak najbardziej przydatne( a także znajomość wszelkich zwyczajów związanych z konkretną grupą kulturową). Jestem pewna, że uczą nas tych języków, ale także, że są zgrywane w nas dane, które pomagają uzyskać dostęp do tych informacji.

JB – Wydaje się, że istnieje pewna liczba czarnych programów wykorzystujących osoby z programów MILAB i Monarch. Być może niektóre programy się nakładają, ale wygląda na to, że niektóre z nich trwają równolegle w stosunku do innych. Jednak wielu MILABom wydaje się, że to, co obserwowali i sposób, w jaki zostali zaprogramowani jest „Szczytem” doświadczeń MILAB. Ten absolutystyczny i dogmatyczny tok myślenia sieje nasiona rozgoryczenia i dysharmonii. Czy możesz to skomentować?

AC –Uważam że używają nas w połączeniu z tym co widzą w nas energetycznie- z karmicznej perspektywy lub akashy – oceniają użyteczność także poprzez ocenę rodowych linii genetycznych. To są pewne kryteria, które analizują. Zarówno wewnątrz programów – jak i poza nimi – wystawiali nas przeciwko sobie, poprzez wiedzę o naszej źródłowej osobowości. To wszystko jest niczym innym jak rozpoznawaniem źródłowego wzorca osobowości i duszy oraz jak tym manipulować dla określonej agendy.

W Doświadczeniach MILAB nie da się powiedzieć, co jest „szczytem szczytów” kontrolowanych doświadczeń. Tak wielu z nas zostało użytych w tak wielu wymiarach i formach- z różnych powodów- że trzeba to brać pod uwagę. Ze względu na tą różnorodność każda osoba będzie miała unikatową perspektywę, jak i subiektywną interpretację wydarzeń, przez jakie przeszli oni sami i inni.

Ktoś może pamiętać, że pracował z miłymi w obejściu modliszkowatymi obcymi, a ktoś inny powie, że wcale tacy mili nie byli- to zależy od tego, do czego chcieli cię użyć i tego jak masz ich zapamiętać, gdy już odzyskasz pamięć. Znam ludzi, którzy pamiętają mnie z programowania jako straszną sukę i złą jak diabli, ale z kolei ja mam też taką pamięć o innych w stosunku do mnie. Dla mnie osobiście oznacza to nie więcej niż to, ze tak zostaliśmy( ja czy oni) zaprogramowani do funkcjonowania poprzez alter-osobowości w tych konkretnych warunkach i doświadczeniach- aczkolwiek nie jest to tym, CZYM ostatecznie jesteśmy. Akceptuję jednak, że te doświadczenia są traumatyczne i ludzie różnie radzą sobie z tym. W ostatecznym rozrachunku, winowajcami są osoby, które nas programowały. To na nich każdy powinien być zły i się wściekać.

JB –Istnieją aspekty MILAB z których robi się sensację . W szczególności wielu mężczyzn pośród MILABów myśli o sobie, jako „Super Żołnierzach”, zapominając ze sami byli używani jako niewolnicy kontroli umysłu, wspomagając agendę szkodliwą dla przetrwania ludzkości. Takie nastawienie spowodowało wiele wewnętrznych konfliktów wśród „Ruchu wolności” Kontroli Umysłu. Czy mogła byś to skomentować ?

AC – Jestem zdania, że jesteśmy czymś więcej niż programami, czymś więcej niż tylko „Super Żołnierzem”, jednostką bojową „alfa” i „omega” – będącymi określeniami jakich nienawidzę, bo negują aspekt naszego zniewolenia i tego do czego zostaliśmy zaprogramowani. Nikt nie jest sam w sobie „Monarchą”(dotyczy uczestników projektu „MONARCH” przyp. tłum ) lub „Super Żołnierzem”, gdyż wszyscy jesteśmy kontrolowanymi umysłowo zaprogramowanymi osobami. Jesteśmy czymś więcej niż tylko etykietą społecznego lub naukowego określenia dla tego, co się z nami stało i wszystkim by wyszło na dobre gdybyśmy o tym pamiętali. Jesteśmy tak ludźmi, jak i Bogami będącymi częścią świadomości Boskiej świadomości. Patrzenie na siebie, lub innych uczestników tych programów w inny sposób, jest dla mnie osobiście czystą głupotą. Przyklejanie etykiet by kategoryzować osoby, należy bardziej do mentalności „dziel i rządź” , nie promuje jedności , pokoju, lub rozwoju duchowego, a ludzie w moim przekonaniu powinni się z tego stanu otrząsnąć. To jakby powiedzieć, że pacjent z nowotworem jest nowotworem a ofiara gwałtu jest tylko ofiarą gwałtu- to jest po prostu głupota i brak empatii.

Byłam atakowana za tą opinię wiele razy, być może, dlatego, że ludzie odnajdują poczucie siebie i siły poprzez takie archetypy bycia po przeżytej traumie, jednak prawda jest inna i odczuwanie siebie w taki sposób właściwie tylko pogłębia dysocjację –odcinając od własnej esencji bycia. Nie byłam przygotowana na to jak ludzie zareagują na moje opinie. Dla nich cenne są ich identyfikacje i doświadczenia -szczególnie kiedy przez wiele lat nazywani są wariatami- więc doskonale to rozumiem- ale według mnie nie jest to zdrowe. Istnieje też walka duchowa w „ruchu prawdy” – co nie przyczynia się do tego, że sobie pomagamy wzajemnie. Choć „Ruch Prawdy” jest na pewno potrzebny, to są w nim ludzie, którzy na pewno mają swoje własne cele i ustalają priorytety a także granice tego, co jest prawdą, a co nie jest. Uważam, że należy dogłębnie weryfikować czyjekolwiek twierdzenia- nawet moje własne. Trzeba wiedzieć, że ludzie potrzebują pomocy, współczucia i że mimo wszystko mogą się uleczyć.

Nie można od razu wszystkiego odrzucać ale nie można tworzyć ograniczeń, które nie pozwalają ludziom ujawniać swoich doświadczeń. Ci, którzy spławiają innych przypinając im nalepkę „Kontrola Umysłu”, nie uznają, że wszyscy jesteśmy na tej planecie kontrolowani umysłowo, próbujemy się uleczyć a prawda i tak wyjdzie na jaw. „Użyj intuicji” – jest moją odpowiedzią w tym wypadku.

Trafiałam na ludzi, którzy sabotowali moje energetyczne bezpieczeństwo, atakując mnie podczas świąt satanistycznych, celowo drenując moją energię i bezpieczeństwo w tych okresach. Te osoby należały do „Ruchu Prawdy” i innych grup duchowych i myśleli, że nauczą mnie czegoś, podczas gdy w rzeczywistości ,swoją nieuprzejmością i brutalnością pozwolili wygrać iluminatom w mojej opinii. Nie można wyleczyć drugiego poprzez psychiczny atak lub zmienić jego nastawienie, opinie lub przekonania poprzez psychiczną wojnę, która sprawia, że stajesz się bardziej Draco niż sami Draco i pomagasz do tego iluminatom. Możemy ich pokonać, kiedy przynajmniej będziemy się wzajemnie szanować i czasami będziemy się zgadzać, co do tego, że mamy inne zdania. Inne postepowanie przyniesie nam wszystkim problemy i spowoduje większy brak zaufania wobec siebie.

JB – Jak uważasz – co jest „Ostatecznym Celem” Drakońsko / Reptiliańskich panów?

AC – Po części kontrola, eksperymentacja i (dla nich) zabawa ! Chcą absolutnej mocy, która jest ich siłą napędową i motywacją do działania. Czuję, że pod pewnymi względami również zostali zmanipulowani. Jeśli czytasz ich historię lub zeznania z Internetu czy książki, to ci powiedzą to czego sami zostali nauczeni przez istoty, które umieściły ich w Alpha Draconis. Według nich są pierwszymi urodzonymi istotami w fizycznym wszechświecie i są emanacjami prawdziwej boskiej woli oraz mocy (zwróć uwagę na brak miłości), i że są po to by rządzić. Zastanawiałam się, że skoro my mamy pewne genetyczne predyspozycje warunkujące duchowe doświadczenie to to samo mogło stać się z nimi- ale w negatywnym sensie. Manifestują boga w roli opresora. To sprawia, że zastanawiam się, co było motywem istot, które stworzyły rasę Draco i ją tutaj sprowadziły.

Z pewnością starają się jak mogą, nie tylko by kontrolować nas i inne istoty, ale z moich wspomnień i doświadczeń- planety, systemy słoneczne i gwiazdy do pewnego stopnia, poprzez wykorzystanie technologii.

JB – Co ofiary MILAB mogą zrobić, aby odzyskać kontrolę nad własnymi metafizycznymi zdolnościami?

AC – Odprogramować się, Uleczyć. Im bardziej te dwie rzeczy robisz, to tym bardziej scalasz swoje alter-osobowości odzyskując pamięć umiejętności oraz odblokowujesz swoje DNA. Nawet w kwestii implantów, nie ma powodu, dlaczego nie moglibyśmy przełamać ich działania by odzyskać swoje zdolności oraz pozbyć się ich – lub sprawić by stały się bezużyteczne.

JB – Co chciałbyś powiedzieć wszystkim MILABom i „Monarchom”- zwłaszcza tym, którzy rozważają upublicznienie swoich doświadczeń?

AC – Jesteśmy obdarzeni wyjątkowym darem i wybrali nas ze względu na umiejętności. Potrzebowali nas. Bez nas, ich agenda nie mogła by się zrealizować. W związku z tym, mamy to czego im brakuje, a to jest naszym największym narzędziem i obroną- a wiedza w tym zakresie jest mocą jaką można odzyskać.

Odnośnie publicznych zeznań: to kwestia indywidualna- aczkolwiek należy podejść do tego z rozwagą. Wprawdzie potrzebujemy więcej ludzi dających swoje świadectwa ale potrzebujemy także, by byli przygotowani na to, co może nastąpić- zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz” ruchu prawdy”.
W konsekwencji zwiększy się nadzór ET, a także adeptów i agentów. Musisz być na to przygotowany. To duchowa wojna, jaka ma teraz miejsce. Również „Ruch Prawdy” jest pełen osobowości wszystkich form i kształtów, a ludzie nie zawsze zgadzają się z tobą, wierzą ci lub cię szanują. To wstyd, ale tak właśnie było dla niektórych, którzy się ujawnili.

Twoje życie jest bardziej sci-fi niż powieści Sci-Fi lub film, a niektórzy poprzez utarte opinie i przekonania- kategoryzują rzeczy w taki sposób, w jaki czują się bezpiecznie. Faktem jest, że te rzeczy są prawdziwe i były przez wieki a ludzie muszą się obudzić, więc jeśli to rozumiesz i wciąż chcesz wystąpić, to jesteś wojownikiem, pomagającym przełamywać paradygmaty rzeczywistości. Trzeba również wziąć pod uwagę swoją pozycję społeczną i ocenić ją dokładnie. Nie mam nikogo na utrzymaniu, więc nie miałam z tym problemu- ale inni mają i to może być problemem. Możesz stracić swojego pierwotnego przyjaciela i grupy przyjaciół, musisz się liczyć z tym, co pomyśli rodzina, jeśli się dowie. Nie każdy ma wspierające, troszczące się o niego osoby- w rzeczy samej to rzadkość.

Nie chcę nikogo zniechęcać- jestem daleka od tego, ale należy zachować ostrożność i rozważyć swoje stanowisko przed ujawnieniem- dla własnego bezpieczeństwa emocjonalnego, fizycznego i psychicznego. Należy także pamiętać, że ludzie nie zawsze są tak sympatyczni jak myślisz- nawet w „Ruchu Prawdy”- a niektórzy jakby konkurowali z innymi badaczami i doświadczającymi. Twoja historia i doświadczenia są cenne, traktuj je, jako takie i upewnij się by znaleźć kogoś, kto szanuje twoje doświadczenie i zeznania- oraz ceni ciebie jako osobę.

Podsumowanie

Angelia poruszyła kilka kluczowych kwestii w tym wywiadzie. Opisała „rojowy” aspekt, utworzony przez kult, którego jej rodzina i chłopak byli częścią i którego celem było zapewnienie, że pozostanie ona w umysłowo kontrolowanym stanie. Ciągle wmawiano jej chorobę psychiczną („Gaslighting”) poprzez członków rodziny, jej chłopaka, współpracowników i członków „Wspólnoty Wolności Kontroli Umysłu”. („Gaslighting” odnosi się do psychologicznych działań, w których „handlarze”, członkowie sekty albo trolle internetowe starają się unieważnić postrzeganie, uczucia i wspomnienia MILABów i innych ocalałych z projektów Kontroli Umysłu. Termin pochodzi z filmu „Gaslight” z udziałem Charles Boyera.)

Angelia opisała niebezpieczeństwa obcowania z ludźmi, którzy twierdzili, że zajmują się deprogramowaniem – ale w rzeczywistości byli częścią systemu trzymania MILABów i Monarchów pod kontrolą. Osobiście znam przypadki, w których „deprogramatorzy” (świadomie lub nie), wyzwalali programy samobójcze u MILABów i Monarchów. To dzieje się cały czas. Nie dość, że niektórzy „deprogramatorzy” biorą kosmiczne opłaty, ale postępują w sposób gwarantujący, że osoba próbująca odzyskać pamięć zostanie uaktywniona przez coś, co „deprogramator” powiedział lub zrobił. Więc zamiast reintegracji i uzdrawiania, psychika danej osoby rozszczepia się jeszcze bardziej i w niektórych przypadkach aktywuje się autodestrukcyjny program samobójczy. Jest to niezwykle ważne dla MILABów i Monarchów- którzy szukają pomocy terapeutycznej i pragną się odprogramować- by znaleźli wykwalifikowaną osobę, z którą będą pracować.

Jak w przypadku niezliczonych innych MILABów, Angelia miała przez całe życie spotkania i interakcje z nieludzkimi istotami, w tym: Szarymi, Gadami, Draco –oraz Dżinami, które są przez niektórych określane jako „Istoty cienia.” Opisywała jak różne istoty są w niej umieszczane i obserwowała jak te byty- w tym „Istoty Cienia” są „instalowane” u innych MILABów.

Angelia obserwowała kontrolerów manipulujących systemem czakr u MILABów w celu otwarcia portali i wrót. Opisywała, jak kontrolerzy traktują osoby MILAB niczym „Magiczne Narzędzia”. Wynika to z faktu, że ludzie- zwłaszcza ludzie z obcymi genetycznymi markerami- są dynamami elektromagnetycznymi … zasilaniem dla kontrolerów- zarówno ludzkich jak i obcych w tych czarnych projektach. Fakt ten ma głębokie znaczenie. Jeśli osoby MILAB mogą odzyskać kontrolę nad własnymi zdolnościami metafizycznymi i zdobyć praktyczną wiedzę o swych różnych alter-osobowościach, to uważam, że panowanie kontrolerów MILAB i gadzich panów czekał by rychły koniec.

Angelia podkreśliła potrzebę MILABów do uzdrowienia, reintegracji oraz scalania swoich alter-osobowości -a poprzez ten proces, przejęcie kontroli nad własnymi uzdolnieniami metafizycznymi. Angelia również opisała pułapki upubliczniania- przez takie osoby jak ona- swych historii. Wiem, że niektórzy ludzie udający MILABów we „Wspólnocie Prawdy MC” ostro dopiekały Angelii i wypowiadały się na forach publicznych w sposób, który miał na celu wywołanie nie tylko lęku, ale także ataków paniki u Angelii (i innych MILABów lub MONARCHów czytających lub słuchających tych wypowiedzi), oraz aktywacji programów samobójczych. To jest czyste zło. Te aktywujące oświadczenia, przeważnie są związane z graficznymi opisami przemocy w satanistycznych rytuałach.

Jest już wystarczająco źle, gdy „deprogramerzy” lub badacze z dobrymi intencjami(ale niebezpieczną naiwnością), aktywują ataki paniki oraz autodestrukcyjne programy samobójcze u ocalałych z programów Kontroli Umysłu. Inną sprawą jest, gdy ktoś, kto twierdzi, że jest ocalałym z programów MC(Kontrola Umysłu), świadomie wydaje oświadczenia, które niemal gwarantują aktywację u innego ocalałego świadka MC programów samobójczych. Ten rodzaj zachowania jest poza nawiasem, ale to dzieje się cały czas. Takie ataki dotyczą prawie zawsze żeńskiej części ocalałych z MC, MILAB lub projekt Monarch.

Podczas gdy większość trolli i krzykaczy- w Internecie czy Facebooku- to mężczyźni , niektórzy są kobietami będącymi artystami dezinformacji we „Wspólnocie Prawdy MC”, którzy specjalizują się w zwiększaniu urazów jakie wyniosły kobiety z projektów MILAB czy „Monarch”. Dzieje się tak dlatego, bo większość MILABów i „Monarchów”- którzy najwięcej mówią o swoich doświadczeniach- jest kobietami. Natomiast mężczyźni MILAB tylko angażują się w oszczerstwa, rutynowe zniesławienia i obalania racji między sobą, ale nie starają się wywołać u innych programów samobójczych – chyba mają konkretne wytyczne aby tak postąpić.

Strzeż się ludzi, którzy nazywają siebie MILABami lub „Monarchami” i są dobrze zorientowani w „badaniach spisków”, ale milczą o własnych doświadczeniach. Niektórzy z tych osób są artystami dezinformacji i mogą być kontrolowani umysłowo- ale są kontrolowani w celu atakowania i oczerniania tych, którzy przełamują programowanie, odzyskują wspomnienia i co najważniejsze, mówią publicznie o swoich doświadczeniach.

Wszyscy MILABowie i „Monarchowie” , mają u Angelii Cardwell dług wdzięczności za jej odwagę i hart ducha. Ona pozytywnie wpłynęła na życie niezliczonych MILABów i „Monarchów” oraz pomogła rozwinąć bazę wiedzy o tych niecnych operacjach MILAB.

© Tłumaczenie: angelrage – dla davidicke.pl

Źródło: http://theuniversalseduction.com/bartley/22/an-interview-with-angelia-cardwell-a-milab

Channeling o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Ziemi

Najważniejsze fragmenty mało znanego channelingu z 1986 roku opublikowanego w roku 2000 na Węgrzech pod numerem ISBN 978-973-1986-06-07 ARYANA HAVAH „Inuaki”. Obecnie egzemplarz jest bezpłatny.

Channelinguje 7 letnie dziecko, sesje spisane przez terapeutkę.

Oczywiście channeling jest w 100% czysty energetycznie. Niektóre informacje mogą być instrukcją postępowania w nowej świadomości. Wiele treści również skłania ku wnioskom, że channeling mógł posłużyć braciom Wachowski do ułożenia głównego wątku scenariusza wszystkich części Matrixa, ponieważ na przestrzeni całej trylogii pojawiają się informacje w postaci scen i wątków, opisywane również w tym channelingu. Pozwoliłem sobie w kilku miejscach na sprostowania lub przypisy.

Link do oryginalnego pliku: http://ebookbrowse.com/inuaki-aryana-havah-pdf-d44096564.

Aryana: Jak nazywasz się tutaj na ziemi?

David: David.
A: Masz jakieś inne imię?
D: Teraz nie mam. Miałem bezlik imion, ale teraz mam tylko to jedno.
A: Jak byś wolał, żebym się do Ciebie zwracała?

D: David.
A: Dlaczego?
D: Gdyż jest to moje obecne imię.
A: Na początku powiedziałeś, że przybywasz z innej planety poprzez reinkarnację. Wiesz jak się nazywa ta planeta?
D: Nazywa się Inuak i znajduje się blisko Oriona. A: A jej mieszkańcy również nazywają się Inuak? D: Nie, nazywają się Inuaki.
A: Więc ty jesteś Inuaki?
D: Byłem Inauki, teraz jestem Ziemianinem. A: Jaka jest twoja poprzednia planeta?
D: Ładniejsza od Ziemi.
A: Ale podobnie wygląda?
D: Prawie. Jest na niej woda, góry, równiny, ale roślinność jest inna. Drzewa mają mniej więcej taki sam kształt, ale kolor podobny do srebra na ziemi, tylko bardziej świetlisty.
A: Macie również pory roku?
D: Tak, ale nie są takie jak na Ziemi. Tam nigdy nie ma zimy, nie istnieje śnieg. Tylko deszcz. Liście nie opadają z drzew. Nie ma również upałów, jakie są tutaj latem.
A: Macie morza i oceany?
D: Tak, morza nazywamy ‘avata’, a oceany ‘surim’. Mamy również ryby, tylko ich kolor jest inny. W rzeczywistości wszystkie kolory są inne.
A: Jaki mają kolor?
D: Inny, nie wiem jak to powiedzieć. Kolory są takich samych odcieni, ale są trochę jaśniejsze. Czerwony nie jest taki żywy jak tutaj, bardziej czerwono-biały.
A: Różowy?
D: Nie, mniej czerwony, jakby dodać trochę białego koloru.
A: Jacy są Inuaki? Czy mają ludzki kształt?
D: Nie, Inuaki są podobni zarówno do jaszczurek, jak do istot ludzkich.
A: Są więc gadami?
D: Nie, nie są gadami, są Inuaki.
A: Czy możesz opisać jak wygląda jeden Inuaki?
D: Są wysocy jak twój regał na książki (około 2 m), stoją na dwóch nogach, mają dwie ręce tak jak my, ale tylko z trzema palcami. Podobnie chodzą, różnica jest tylko w tym, że mają gruby i mocny ogon. Skórę mają białą, podczas gdy oczy mają fioletowo-złote. Mówią tak jak my.
A: Co rozumiesz przez to: jak my?
D: Telepatycznie, mówią coś w myślach i pozostali to rozumieją.
A: To jest ten rodzaj wiadomości, jak ta którą ty dostajesz?
D: Tak, oczywiście. A: Czy mają zęby? D: Tak.
A: Czym się żywią Inuaki?
D: Jedzą jak my, ale nie mięso. Żywią się jak tutaj wegetarianie. Zieleniną i owocami, oraz nasionami.
A: Te rośliny hoduje się w podobny sposób jak u nas? D: Podobnie, ale nie trwa to tak długo.
A: Co masz na myśli?
D: Kiedy wsadzisz nasiono w ziemię, dodasz trochę wody i pomyślisz, jak szybko potrzebujesz rezultatów, dzieje się to jak na zamówienie.
A: Jeśli będę chciała mieć jutro jabłka, będę mogła je zebrać jutro z drzewa?
D: Nie aż tak szybko. Najkrótszy czas to dwa obroty. A: Jakie obroty?
D: Obrót planety równa się waszym 5 dniom.
D: Tak, jeżeli nie pomyślisz na czas, wtedy możesz poprosić byle kogo, a on da ci jedzenie. Wszyscy są gotowi, żeby pomagać, ale nie zdarza się to często.
A: I jak odbywa się ten cud? W jaki sposób Inuaki dostają wszystko czego zapragną? Czy to planeta za to odpowiada?
D: W pewnym sensie tak. Tam ziemia jest trochę inna niż tutaj. Zawsze jest bardzo czysta. Ale nie myśl, że to wystarczy. Ważna jest intencja. Poprosisz Matrix i rzeczy się dzieją, jeżeli jest ci to potrzebne. Nic więcej. Wszystko jest świeże, nie ma pomysłów, aby przechowywać żywność w zamrażalniku, gdy możesz ją mieć kiedy ją zbierzesz. Nie ma też pomysłów, aby mieć więcej niż potrzebujesz, ponieważ to oznacza marnotrawstwo, a to się nie podoba Matrixowi.
A:Jakie jest postępowanie? Zakopujesz nasiono i prosisz, aby się wyłoniło?
D: Mniej więcej tak. Zakopujesz nasiono w ziemi, polewasz je wodą, otaczasz światłem i miłością, i myślisz, żeby się powiązało z ogólnym Matrixem, z którego otrzyma niezbędne informacje do rozwoju na tyle dni, za ile je zamówiłeś. Wtedy wnętrze napełnia się światłością, z której powstaje cienka nić, która wiąże się z Matrixem i tak rozpoczyna się proces.
A:Kiedy zbierzecie owoce i warzywa, co się dzieje z pozostałymi częściami rośliny?
D:Ona dalej żyje, ale pozostałe płody owoców i zieleniny służą już tylko jako nasiona. Albo po prostu można roślinę zostawić, żeby wyschła i wtedy ją poprosić, żeby się szybko rozłożyła na te elementy z których jest stworzona, aby na planecie pozostała równowaga.
A: Dobrze rozumiem, że wśród was nie ma odpadów?
D: Właściwie nie ma. Nie mają odpadów, bo nie mają materiałów do pakowania i innych pomocniczych środków. Jeżeli trzeba coś wyrzucić, odnoszą to na stałe miejsce, gdzie Inuaki pomagają temu rozłożyć się na części elementarne. W ten sposób wśród nas nie ma wysypisk śmieci, albo porozrzucanych rzeczy.
A: Dobrze, ale jeżeli ktoś nie odniesie na stosowne miejsce, a chce coś wyrzucić teraz i po prostu wyrzuci to na ulicę?
D: Po co robić coś takiego? Nigdy nie słyszałem, żeby ktokolwiek coś takiego zrobił. To nielogiczne.
A: Czy macie samochody i inne środki transportu?
D: Tak, ale są tylko jednego rodzaju. Poza planetą poruszamy się latającymi talerzami, jak to ludzkość nazywa. Na Inuaki korzystamy z podobnych pojazdów, tylko są dużo mniejsze.
A: Jakiego paliwa się używa?
D: Nie ma paliwa. To są samonapędzające się pojazdy. Funkcjonują bez końca, bez paliwa. Mają pewne płyty, umieszczone jedna nad drugą, które są magnesami o przeciwnej polaryzacji. Wytwarzają pole energetyczne, które na ziemi nazywa się Merkaba. Siłą myśli aktywują się dwa czworościany, po środku których są magnesy. Pola magnesów odbierane są przez czworościany, które zaczynają się poruszać. Tworzy to silne pole, umożliwiające ruch pojazdu. Zmiana polaryzacji pojazdu powoduje jego podnoszenie i obniżanie, a zmiana kąta powoduje możliwość skrętu w prawo lub w lewo. Odbywa się to za pomocą kasków, które wkłada się na głowę i które pozostają w bezpośredniej więzi z sercem pojazdu.
A: Czyli steruje się i skręca siłą myśli?
D: Tak, za pomocą myśli, ale bez magnesów pojazd by nie działał.
A: Z czego zbudowane są statki?
D: Z pewnego rodzaju metalu, który istnieje również tutaj na ziemi. Jest to stop pięciu metali. Tą mieszankę tworzy się przy pomocy świetlnych promieni. Te promienie generowane są przez wielkie kryształy.
A: Czy każdy ma taki statek?
D: Tylko wtedy, kiedy go potrzebuje.
A: Kiedy weźmiesz statek, czy on staje się twoją własnością?
D: Nie, statki są wszystkich. Kiedy już nie potrzebujesz go używać, zwracasz go na miejsce, z którego go wziąłeś. Nie ma sensu trzymać statku, ponieważ zawsze możesz go wziąć kiedy jest ci potrzebny.
A: Czy za to się płaci? Istnieją w ogóle pieniądze jako środek płatniczy?
D: Nie, tam nie ma pieniędzy, gdyż nie ma co z nimi zrobić. Wszyscy pracują wtedy kiedy trzeba, kiedy jest to niezbędne. Kiedy poproszą, mają wszystko czego potrzebują.
A: Macie wodzów?
D: Tak, istnieją w pewnym sensie. Po każdych 260 obrotach planety zmienia się wodza i dwunastu członków przywództwa. Podobnie jak tutaj są wasze wybory, ale nikt nie może zostać wybrany drugi raz, więc każdy obywatel nie zostanie wodzem. Ten kogo raz wybraliśmy, nie może już nigdy więcej zostać wybrany. W żaden sposób nie możesz ponownie zostać liderem, jeżeli nie masz 5200 rotacji planety.
A: Myślę, że to dobra rzecz!
D: Tak, ponieważ każdy jest optymistą i jest gotowy do poświęcenia, i kiedy chcesz, żeby wszystko było dobre, na pewno tak się stanie.
A: Czy macie dzieci?
D: Tak, ale system jest całkowicie inny. Kiedy się ustali, że jest potrzeba następnej generacji, szukają się tacy, który chcą mieć dzieci i oni powołują potomka, który dorasta w specjalnym miejscu, które jest optymalnie stworzone, aby rozwój dziecka był doskonały. To jest jak dom dziecka, z tą różnicą, że wszystko mają w nim zapewnione. Uczą się historii planety, zachowania, medytacji, telepatii, hodowli roślin, techniki i wielu innych. Profesorowie to zawsze najmądrzejsi, najstarsi Inuaki. Dzieci mogą się spotykać z rodzicami kiedy tylko zechcą, i na odwrót. Są w stałej łączności telepatycznej, tak że rozdzielenie nie stwarza problemu. Tam odległość nie stanowi problemu.
A: Potomkowie rodzą się żywi, czy lęgną się z jaj?
D: Żywi, ale w rzeczywistości się nie rodzą, ponieważ tworzą się jako embriony i rozwijają się w specjalnym miejscu. Rodzice odchodzą na to miejsce i zostawiają tam swój materiał rozrodczy, który później rozwija się pod nadzorem. Z tego powodu nigdy nie są chorzy, nie istnieją żadne wady genetyczne.
A: Czy potomkowie dziedziczą domy, majątek, czy istnieje takie dziedziczenie?
D: Jeżeli tego pragniesz to tak, ale nie ma to sensu. Każde dorosłe istnienie otrzymuje pomoc w stworzeniu wszystkiego, co jest mu niezbędne. Nie ma potrzeby otrzymywania czegokolwiek od kogokolwiek innego, jeśli możesz mieć wszystko, czego zapragniesz.
A: Ok, a co jeżeli masz klejnoty rodzinne? Istnieje w ogóle coś takiego?
D: Nie, nie jest to potrzebne. My również mamy złoto, ale używa się go przy budowie statków i do tworzenia rozmaitych stopów. Nie ma zupełnie sensu w noszeniu złota czy jakiegokolwiek innego metalu na sobie, gdyż powoduje to zakłócenia pola energetycznego.
A: U nas wysoko się to ceni.
D: Tak, ponieważ u was jest to kwestia statusu, odzwierciedlenie położenia społecznego. U nas nie możesz być nikim innym niż jesteś. Wszyscy wiedzą kto stoi naprzeciw nich, co robisz i jakie masz zdolności.

A: Czy dobrze zrozumiałam, że wszyscy jesteście na jednym poziomie?
D: Nie, istnieją różne doświadczenia. Są Inuaki, którzy mają różne umiejętności, talenty. Niektórzy znają się na budownictwie, inni na roślinach, niektórzy są nauczycielami. Nie oznacza to, że inni nie znają tych prac. Tam wszyscy muszą się uczyć i kiedy już otrzymajsz wszystkie informacje, wtedy decydujesz co cię interesuje i jakie masz zdolności.
A: Czy życie toczy się parami? Są małżeństwa? Dwie różne połowy?
D: Tak, istnieją dwie różne połowy, które mogą żyć w parach, ale nie tak jak tutaj. Tam nic cię nie zobowiązuje do pozostawania w parze, jeżeli sobie tego nie życzysz. Jeżeli jesteś sam, możesz sobie szukać partnera. Dzieci mogą zostać razem z rodzicami, jeżeli tego sobie życzą jak dorosną, ale tak się nie dzieje. Jest to możliwe, ale tak się nie dzieje, gdyż nikt nie czuje takiej potrzeby. Tam wszyscy są przyjaciółmi.
A: Organizujecie uroczystości i imprezy tak, jak u nas?

D: Można to zorganizować w każdej chwili, jeżeli ktoś sobie tego życzy, ale nie widziałem podobnych rzeczy jak tutaj.
A: A co jeżeli ktoś się pokłóci z sąsiadem?
D: Coś takiego nie ma miejsca. Nigdy nie słyszałem, żeby coś takiego się wydarzyło. Jeżeli istnieją jakiekolwiek rozbieżności, wtedy zbiera się rada i pytają Księgi Prawa, ale bardzo dawno nic takiego się nie wydarzyło.
A: Co to jest Księga Prawa?
D: Pewien ogromny kryształ, w którym nasi przodkowie zapisali prawa. W istocie są to ogólne zasady zachowania. Jeżeli masz jakiś problem, kładziesz rękę na krysztale i on wysyła do twojej głowy odpowiedź, dającą ci takie rozwiązanie, które jest w zgodzie z prawem.
A: Jak jest to wysyłane do twojej głowy?
D: Nie wiem dokładnie w jaki sposób, ponieważ nigdy tego nie robiłem. Rozumiem, że w pewien sposób wyświetlane są w twojej głowie obrazy, które pokazują ci, co powinieneś zrobić.
A: I wszyscy się tego trzymają?

D: Oczywiście!
A: Dobrze, ale jeżeli ktoś stwierdzi, że on tak nie chce, że chce zrobić coś innego, bo nie jest zadowolony z odpowiedzi?
D: Nie może. Jak można tak nie zrobić, jeżeli to się zobaczyło? Wszyscy trzymają się prawa.
A: Dobrze, ale przypuśćmy, że nie chce, że postanowi zabić osobę, która uczyniła mu szkodę?
D: (śmieje się na głos) To jest niemożliwe. Zabić kogoś, to tak jakbyś zabił samego siebie. Zabójstwo stwarza zakłócenia w Matrixie, obraca się i wraca do ciebie. Coś takiego nie wydarzyło się od niepamiętnych czasów. Być może w dalekiej przeszłości miało miejsce coś takiego, ale teraz to jest niemożliwe, przezwyciężyli to dawno dawno temu. Nie wiem jak ci to wytłumaczyć, ale oni nie wiedzą jak czynić zło. Nie znają takich rzeczy. Po prostu nic takiego nie istnieje. Pamiętam, że kiedy dowiedziałem się, że istnieją takie myśli, wydawało mi się to aberracją.
A: Ale kiedyś to istniało?
D: Tak, ale bardzo bardzo dawno temu. Uczyliśmy się o takich rzeczach, ale teraz one nie istnieją.
A: Możesz mi to przełożyć na ziemskie lata?
D: (po chwili namysłu) Może około 500.000 lat temu.
A: A więc już od 500.000 lat żyjecie w doskonałej symbiozie?
D: Nie, mniej. Na początku było ciężko, dopóki się nie odłączyliśmy.
A: Myślałam, żebyś opowiedział więcej o tym, jak wygląda życie na Inuaki. Inuaki żyją we wspólnych pomieszczeniach, czy mają swoje domy?
D: Nie, każdy ma swój dom. W istocie nie istnieją domy takie, jak tu na Ziemi, nie istnieją budynki piętrowe.
A: Jakie są te domy?
D: Budowane są w ziemi. Doszli do tego, że nie ma sensu budowanie na powierzchni ziemi, gdyż w ten sposób traci się żyzną ziemię. Z tego powodu, budują pod ziemią. Nad domami hodują rośliny i w ten sposób wszystko jest optymalnie wykorzystane.
A: Z czego są budowane domy?
D: Ściany są z pewnego rodzaju piasku, który jest wymieszany z różnymi kryształami. Przy pomocy fali, mieszanka się topi, tak samo jak przy budowie statków. Z niej tworzone są duże bloki. Każdy szuka części, jakich potrzebuje. Następnie przy pomocy topienia, łączy się je w doskonałe kostki.
A: Macie jakiekolwiek meble?
D: Tak, ale są inne niż te tutaj na Ziemi. Wszystkie tworzone są z materiałów występujących w przyrodzie. Z materiału podobnego zarówno do bambusa, jak i do drewna. Nie nosi się tam odzieży.
A: Więc wszyscy chodzą nago?
D: Tak, jest to zupełnie naturalne. Byłoby to niezwykłe, jeżeli ktoś by się ubrał.
A: I nie jest im zimno?
D: Nie, ponieważ jeżeli jest im zimno, zwracają się do Matrixu o ciepło.

A: Jak?
D: Jeżeli jest mi chłodno, wtedy łączę się z Ogólnym Matrixem i proszę o ciepło. W tej chwili moje ciało natychmiast się ogrzewa i uczucie chłodu znika. To jest tak, jak gdyby mój organizm pomagał mi się ogrzać.
A: Wiesz jak to uczynić również tutaj?
D: Ale nie trwa to długo,gdyż istnieje bardzo dużo zakłóceń.
A: W jaki sposób otrzymujecie światło?
D: W ten sam sposób. Zwracamy się do Ogólnego Matrixu o światło i je dostajemy.
A: Oznacza to, że jeżeli teraz poprosiłabym o światło i połączyła się z Matrixem, wtedy pokój wypełniłby się światłem?

D: Naturalnie, że nie. Tutaj nie jest to jeszcze możliwe, ale z czasem będzie. W tej chwili są silne turbulencje i nie jest możliwe osiągnięcie czegoś takiego. Szczególnie nie na dużą skalę. Można by to osiągnąć przy pomocy koncentracji tylko na moment, ponieważ morfogenetyczne pole Ziemi na to jeszcze nie pozwala.

A: Mówisz, że jeszcze nie, ale tak będzie?
D: Tak, i to szybciej niż myślisz. A: Kiedy?
D: Wkrótce. Wszystko co mogę powiedzieć to, że to zobaczysz.
A: Prawdopodobnie w kolejnym życiu? D: Nie, na pewno jeszcze w tym.
A: Wyjaśnij to trochę szerzej.
D: Wkrótce planeta zmieni swoją wibrację. A: Więc chodzi o słynny rok 2012!
D: Tak. Ziemia wejdzie w piąty wymiar i wtedy…
A: Jak może wejść w piąty wymiar, jeżeli jesteśmy w trzecim? Przeskoczymy czwarty?
D: Jesteśmy już w czwartym wymiarze!
A: Nie, jesteśmy w trzech wymiarach, wszyscy to wiedzą.
D: Wszyscy, którzy nie chcą przyznać, że czas również jest jednym z wymiarów.
A: Czas także jest miarą?
D: Tak samo jak długość, szerokość i wysokość. Wszystko na Ziemi jest mierzalne. Wszystko to wymyślili ludzie.
A: A więc kroczymy wprost ku piątemu wymiarowi?
D: Tak, coś w tym stylu, ale najpierw musimy zrozumieć inne poglądy i stać się świadomymi innych wymiarów.

(…)

D: Jak już powiedziałem, będzie tak, ale nie od razu. Będzie kilka pogmatwanych lat, ale w tym czasie wszystko się zmieni. O wszystkim trzeba będzie pomyśleć na nowo. Mam na myśli religię i naukę.
A: Jak myślisz, jak długo będzie trwał ten okres przejściowy?
D: Pomiędzy trzy do pięciu lat. A: Po 2012 roku, czy przed?
D: Po. Przedtem musimy zrozumieć, że nie jesteśmy sami we wszechświecie.
A: O ile mi wiadomo, w 2012 Ziemia zbliży się do centrum galaktyki, którym jest czarna dziura. Możesz mi wyjaśnić czym jest czarna dziura?
D: Czarna dziura jest miejscem, gdzie nie istnieje żaden wymiar. Jest całkowicie pusta. To jest pewien zerowy punkt wszechświata, gdzie wszelkie stworzenie przestaje istnieć.
A: Skoro nie istnieje nic, do czego to służy?
D: Jest to miejsce, gdzie wszelka materia rozpada się na swoje części składowe za pomocą ogromnej świetlistej siły. Tutaj wpadają zimne planety, asteroidy, komety, kosmiczny pył, wszystko się wchłania. Jeżeli chcesz, możesz to porównać do ogromnego miksera, w którym wszystko rozpada się na części subatomowe i zmienia się w energię, gdyż we wszechświecie nic nie może zginąć.
A: Mówią, że przedostaje się to do innych światów.
D: Nie, jest tak jak powiedziałem. Łącznikami pomiędzy wszechświatami są vortexy (wiry), one istniały zawsze od początku świata. Oczywiście, takie wiry można również stworzyć sztucznie.
A: Jak?
D: Siłą myśli i za pomocą ogromnych kryształów. Emisją myśli do ogromnego kryształu tworzy się myślowe formy, które wprowadzają zakłócenia w Matrixie, i które w fizycznym świecie, we wszechświecie tworzą kanał, jakby podziemny tunel, który jest połączeniem między wszechświatami.
A: A więc musimy zrozumieć, że istnieje więcej wszechświatów?
D: Tak, jest ich dziesięć.
A: I każdy wszechświat jest jak nasz?
D: Nie, on jest unikalny. Tylko na etapie tworzenia są podobne i mają odpowiadające sobie części w Matrixie. Są całkowicie unikatowe i mają swój system.
A: I wszystkim tym steruje Bóg.

D: Zależy o jakim Bogu myślisz?

A: Tym, do którego się modlimy.
D: Tak, wszyscy modlimy się do tego samego Boga, do którego jesteśmy podobni, ale on nie jest Stwórcą. Każdy wszechświat ma swojego Stwórcę i oddzielne istnienia jako liderów. Poza tym, ponad wszystkim tym, istnieje coś wielkiego, nieskończonego, pewna forma energii, która naszym zdaniem jest Bogiem, Źródłem, Bezkresem. Zawiera wszystko, co zostało stworzone. Wszystkie wszechświaty, światy, pozostałych Bogów i istnienia. Wszystko zawiera w sobie.
A: Czy poza nim istnieje jeszcze coś innego?
D: Interesująca myśl, ale Inuaki mają wszystko opisane w Księdze Prawa. Nic podobnego nie słyszałem, ani nie widziałem. Może istnieje, ale nikt jeszcze nie jest na tym poziomie świadomości, aby można było to udowodnić.
A: Niezależnie od tego jak jest, nie jest to ważne. To już i tak przechodzi nasze możliwości pojmowania.

(…)

D: Tak, ponieważ wszystko rozstrzygamy na podstawie ziemskiej nauki i wiedzy, ale są to tylko przeszkody dla nas i naszego poznania. Stwarzanie to coś zupełnie innego. Nie ma to żadnego związku z tym, co znamy lub rozumiemy. Człowiek to nie tylko jakiś mechanizm, ale coś dużo głębszego.
A: O tym wiemy wszyscy! W nas zamknięta jest nieśmiertelna dusza.
D: Nie jest zamknięta!

A: Tylko?
D: Dusza, o której mówisz, nie znajduje się w środku ciała, zupełnie przeciwnie.
A: A więc gdzie się znajduje?
D: Na górze, nad wszystkimi istotami.
A: I w jaki sposób jest tam umiejscowiona?
D: Zaraz ci to wyjaśnię. Nad każdym człowiekiem istnieje coś jakby powietrzny balon. Jest to przejrzysty, białawy twór, w którym mieści się duplikat postaci fizycznej. Pomyśl o tym, jakbyś miała małą kopię siebie. Balon jest przywiązany do ciała grubą skręconą nicią, która odchodzi od niego i łączy się z ciałem w okolicy głowy. Nić ma około 25-30 cm, tyle ma u osoby dorosłej. Po urodzeniu jest bardzo cienka, tylko 1 cm. Jak człowiek się starzeje, staje się coraz grubsza. Przed śmiercią staje się cieńsza, aby umożliwić łatwiejsze odłączenie.
A: Dobrze, ale co jeśli osoba jest młoda i zdarzy się wypadek?
D: To się nie liczy, gdyż grubość nici zawsze odpowiada wiekowi. W przypadku śmierci spowodowanej wypadkiem, dochodzi do zerwania nici i z tego powodu śmierć wiąże się z cierpieniem, gdyż rozerwanie grubej nici jest bolesne.
A: I to wszystko?
D: Nie, oczywiście, że nie. To jest bardzo uproszczony sposób objaśnienia tego aspektu. Jesteśmy związani z tym balonem, ale w miejscu powiązania z ciałem istnieje bezlik nici, które mogą znajdować się nawet bardzo głęboko w ciele. To są jakby korzenie. Mają różnorodne kolory i grubości. Na przykład na poziomie palców są cienkie i niebieskie.
A: Co się dzieje wtedy, kiedy człowiek straci jedną rękę? Czy wtedy nici się wycofują?
D: Nie, zostają na miejscu, jakby ta ręka istniała dalej.

A: Co się dzieje w chwili śmierci?
D: Przed tym zanim nić się zerwie, zaczyna się wycofywać. Najpierw z rąk i nóg, potem z ramion, krzyża, brzucha i głowy, a jako ostatnia wycofuje się z serca.
A: Dokąd się wycofuje?
D: Wszystkie części wycofują się najpierw do pewnego kanału, który znajduje się wzdłuż kręgosłupa. Wtedy są one w sercu i tutaj zostają trzy dni. Dopiero po tym dochodzi do zerwania i balon może odfrunąć.
A: Czy to prawda, że ludzie noszą w sobie swoje czyny?

D: Czyny nie, ale swoje cechy, zdolności, wady, tak.
A: A gdzie pozostają czyny?
D: One zostają w Matrixie. Tam idą, tam się dzieją i tam pozostają.
A: Czy to jest to, co nazywamy Kroniką Akaszy?

D: To jest Ogólny Matrix Stworzenia.
A: To jest jak pewna baza danych, ogromny komputer?
D: Tak, możemy i tak powiedzieć, ale komputer został stworzony, podczas gdy Matrix istniał zawsze.Nie został stworzony, on stworzył nas.
A: Matrixem nazywasz Boga?
D: Nie, Bóg steruje Matrixem. Matrix wciąż istnieje, jak pewna forma energii.
A: Nie rozumiem, możesz to szerzej wyjaśnić?

D: Nie wiem jak.
A: Czy Bóg i Matrix to dwie oddzielne pojęcia.
D: Nie, ale nie są tym samym. Bóg i Matrix zawsze istnieli. Bóg może zajmować się Matrixem, podczas gdy Matrix nie może nic zrobić z Bogiem. Wszelkie stworzenie pochodzi z Matrixu.
A: Opisz Matrix.
D: Matrix jest pierwotną formą energii. Tu znajdują się wszelkie formy myśli, pojęć, koncepcji i energii, które zostały stworzone lub zostaną stworzone. Ze wszystkich wszechświatów.
A: To jest jakby Duch Święty, którego Bóg tchnął w ludzi, w ten sposób ich tworząc?
D: Coś jak to. Ludzi i wszystko, co istnieje, stworzone jest z energii Matrixu, ale Duch jest stworzeniem Boga. Duch jest dziełem Boga.
A: Wiemy, że jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga.
D: Wszystko stworzył Bóg. Rośliny, zwierzęta, a nawet kamienie. Formy, funkcje, cechy pochodzą z Matrixu, gdyż zostały oddzielone od jego energii. Koncepcja jest zatem duplikatem, emanacją Stwarzającego Ja.
A: Czy rośliny również mają taki balon?
D: Tak, wszystko go posiada. Rośliny, zwierzęta, skały, wszystko go posiada. Nawet istoty, których nie widzimy, gdyż nie są we wcieleniu.
A: Dobrze, ale….
D: Wolałbym, żebyśmy przerwali. Czuję się zmęczony. Po jego wyjściu, siedzę w fotelu, w którym przed chwilą on siedział. Próbuję poczuć jego obecność, zidentyfikować się z nim. Myślę, jaka dojrzałość i mądrość w nim jest, w tym małym chłopcu. Próbuję odebrać jego doświadczenia i myśli. Myśli tworzą się w mojej głowie. Wolałabym, żeby mi odpowiedział, ale wiem oczywiście, że byłoby niewłaściwym, przekroczyć granicę.

(…)

D: Tak, balony istnieją przy każdej rzeczy. Wszystko co zostało stworzone, posiada taki balon. Kiedy
człowiek buduje sobie dom, najpierw pojawia się on w postaci balona. Unosi się w pobliżu tego, kto wpadł
na taki pomysł. Kiedy człowiek skończy planować i zakończy proces myślowy tak, że istnieje już jasny
obraz, wtedy może zacząć budować. Balon się pojawi i powiąże z domem, który jest w budowie. Pozostanie
przy tym domu dotąd, dopóki będzie on istniał.
A: A jeśli kupujesz nowe mieszkanie lub dom? Chodzi mi o sytuację kiedy nie budujesz sam domu, ale
kupujesz już gotowy.
D: Wtedy kupujesz go razem z balonem. Ponieważ balon związany jest z rzeczą, a nie z osobą. Złą stroną tego jest to, że kupujesz dom wraz ze wspomnieniami poprzedniego właściciela. Z jego doświadczeniami. Ze smutkiem, szczęściem i całą historią.
A: I to ma na nas wpływ?

D: Tak.
A: Istnieją osoby, które potrafią oczyszczać domy. Energetycznie i na poziomie wibracji. Potrafią odczytać pewne rzeczy, wydarzenia, potrafią oczyścić energię, wibracje i treści, ale nie mogą całkowicie pozbyć się starego i stworzyć nowego.
D: Nie, ponieważ dom jest czyjś. Stworzony jest poprzez budowę i dotąd, dopóki istnieje ta rzecz, tak pozostanie. Takie jest prawo.

Przyp. autora bloga: Ta informacja jest już nieaktualna, ponieważ obecnie istnieje możliwość całkowitej przebudowy pól morfogenetycznych, wraz z całkowitym usunięciem wszelkich informacji w nich zawartych, łącznie z informacjami o twórcy formy. Istnieje też możliwość usunięcia pola i stworzenie w jego miejsce nowego z nowymi definicjami. Operacje te udało się już przeprowadzić z pozytywnym skutkiem i wymiernym wyraźnym wynikiem kilkadziesiąt razy począwszy od roku 2011.Istnieje prawdopodobieństwo i przypuszczenie, że informacja ta po prostu nie wchodzi w zakres wiedzy cywilizacji transmitującej channeling.

A: A więc, Bóg nas stworzył i my także mamy taki balon. My możemy tworzyć i to co wymyślimy,
otrzymuje balon?
D: Nie dokładnie taki sam, ale podobny. My możemy tworzyć, gdyż jesteśmy częścią Boga. Dlatego człowiek może się rozwijać i wymyślać nowe rzeczy. Ten aspekt oznacza rozwój, podstawę postępu.
A: To oznacza, że jesteśmy w stanie współpracować z Matrixem?
D: Tak, my tak czy owak współpracujemy z Matrixem, nawet wtedy kiedy nie wymyślamy nic, ponieważ
wszelkie doświadczenia trafiają do Matrixu.

A: Dlaczego?
D: Gdyż są to formy energetyczne, a Matrix to również forma energetyczna, która przechowuje
energię.
A: A karma, przeznaczenie, również tam dociera?
D: Nie dociera, gdyż już się tam znajduje. Zrobisz jakiś uczynek, powiedzmy pomożesz komuś dojść do zdrowia. W Matrixie pojawia się forma energii, dobra myśl, intencja pomocy drugiej osobie, i pozostawia tam ślad. To jest tam przechowywane i w chwili kiedy tego potrzebujesz, wraca do ciebie.
A: Co się dzieje ze złymi czynami?
D: Złe uczynki, jeżeli możemy je tak nazwać, to w rzeczywistości formy myślowe o negatywnej energii. Nic się z nimi nie dzieje w Matrixie. Osoba, która je stworzyła, musi cierpieć z tego powodu. Kiedy natomiast zajdzie potrzeba, ta energia również wraca do tej osoby. Wiesz, zawsze musi istnieć równowaga. Im więcej masz negatywnych form myślowych, negatywnych czynów, tym łatwiej stajesz się ich celem. Myślę tu o nieszczęściach i wypadkach.
A: Tak, ale czyż dobrego człowieka nie powinny spotykać tylko dobre doświadczenia, dobrobyt
i harmonia?
D: Tak, gdyż Matrix w swojej pierwotnej formie to harmonia, miłość, doskonałość. Dlatego wszelka rzecz, która nie odpowiada jego polaryzacji, musi zostać z niego wyciągnięta i zniszczona. Jak może się to wydarzyć? Musi wrócić do osoby, która to stworzyła, gdyż tylko stwórca może rozłożyć twór na elementy podstawowe i energie składowe.
A: Dobrze, ale czy istnieją anioły dobrej karmy?
D: Tak, tutaj są one znane. Są to istoty, które sterują Matrixem. Są one w doskonałej harmonii z nim
i odpowiadają za utrzymywanie równowagi. Nadzorują, kiedy bierze się ciało, i aby odbyło się to z zachowaniem Prawa. Człowiek otrzymuje z powrotem to, co dał. Oryginalnie Matrix dał człowiekowi zdrowie, spokój, inteligencję, podczas gdy w zamian otrzymał nienawiść, wrogość i pasję, dlatego odbija te wibracje z powrotem.
A: W kolejnym życiu?
D: Tak, ale nie bezwarunkowo. Byłoby najlepiej, gdyby odbywało się to w tym samym życiu. Wtedy
byłoby to dużo prostsze.
A: Wszyscy byliśmy sobie równi? Czyż nie?
D: Jesteśmy, także i teraz, wszyscy sobie równi. Wszystko co istnieje we Wszechświecie i w Matrixie
jest sobie równe. Należymy do jednego segmentu
Matrixu. Inuaki należą do innego segmentu, bez względu na to jednak, jesteśmy powiązani na polu Matrixu. Jesteśmy szczególni, różni, ale należymy gdzieś do jednego miejsca.
A: To oznacza, że Inauki są naszymi braćmi i siostrami?
D: Tak. Należymy do tej samej energii, myśli, planu i stworzenia. W Matrixie mamy pewne odrębne segmenty, z których zostaliśmy stworzeni. Jednak ich energia odpowiada i naszej energii, i wpływa na nas. Podświadomie jesteśmy powiązani. To co dzieje się z jednym, to dzieje się i z pozostałymi. Ponadto, ziemia i system słoneczny są ściśle związane z ludźmi. Czyny jednego człowieka mają wpływ na każdego innego człowieka.

A: Dobrze, dlaczego ja miałabym być odpowiedzialna za to, że ktoś chce zrzucić bombę atomową?
D: Ponieważ się na to po cichu zgodziłaś. Gdyby ci, którzy się na to nie godzą byli zjednoczeni… czy ty tylko myślisz, że to nie jest dobre? Zło trzeba jakoś powstrzymać. Jeżeli chcesz z czystego serca, aby to się nie wydarzyło, wtedy twoja forma myślowa dotrze do Matrixu, zamieni się w falę energetyczną, która może objąć również innych ludzi. Dzisiaj ludzkość niestety żyje w ciężkiej obojętności. Nawet pokój ich nie interesuje. Myślę, że prawdziwe, głębokie pragnienia, które wypływają z duszy, nie są tylko deklaracją, ale czynią dobro.
A: Nie wierzę w to, że samo moje pragnienie pokoju, może doprowadzić do pokoju.
D:Tak. Ty w to nie wierzysz, a inni również nie bardzo. Lepiej nie zajmujmy się tymi sprawami
i pozwólmy, aby rzeczy działy się swoim biegiem. Opierając się na tym przekonaniu, myślimy, że inni,
bardziej zdolni, zrobią coś za nas. Po co coś robić, skoro można się zrelaksować?
A: To nie jest do końca prawda, że nie wiemy tych rzeczy. Coś przeczuwałam, ale nikt w to nie wierzy,
ponieważ nie można tego udowodnić.
D: Można to udowodnić, ale u każdego musi wypłynąć to ze środka, a nie w ten sposób, że
usłyszy to od kogoś innego. Ziemianie są nauczeni realizowania cudzych pomysłów, uprzedzeń, reakcji na podstawie cudzych informacji. Powiedziano nam, że rodzimy się, żyjemy i umieramy. Dlaczego? Kto tak zdecydował?

A: Bóg.
D: Nie. My tak zdecydowaliśmy. My stworzyliśmy myślowo-energetyczną formę w Matrixie, której się wszyscy trzymamy. Nawet nasze dzieci do tego przywiązujemy, naukowo objaśniamy im te rzeczy. My sami je programujemy. Powinnaś mówić, że nie życzysz sobie przyłączać się do tego, że nie przystajesz na to, nie należysz do tej grupy, wolałabyś coś innego!
A: I to miałoby szansę powodzenia?
D: Oczywiście. Co więcej, powinnaś stworzyć nową formę myślowo-energetyczną, za którą staną
wszyscy, którzy chcieliby się tego nauczyć lub to rozumieją.
A: Jak mogę spowodować, żeby zrozumieli?
D: Polecam wszystkim, którzy przeczytali tę książkę, aby w każdą niedzielę o 22:30 przyłączyli się do tej nowej formy myślowo-energetycznej. Teraz stworzyliśmy nową formę myślowo-energetyczną, która mówi, że człowiek jest nieśmiertelny. Rodzi się, dorasta i taki pozostaje. Jest silny, zdrowy i dobrze przysposobiony do życia.
A: Dobrze, ale czyż nie dojdzie do przeludnienia, jeśli będzie się rodziła nieskończona liczba ludzi?
D: Nie musisz się denerwować, wszystko się reguluje. Liczba populacji jest ustalona w Matrixie. Inaczej to by nie działało.
A: Jeżeli nikt nie będzie umierał, czy ktoś może sam chcieć odejść?
D: To się samo reguluje.
A: Dobrze, spróbujmy. Każda niedziela, o 22:30. Co powinniśmy robić?
D: Przez pięć minut powtarzamy, że jesteśmy młodzi,
dojrzali, zdrowi, żywotni, jesteśmy dobrzy, jesteśmy kochani, i że nie ma śmierci. Będziemy żyć wiecznie.

A: Możemy spróbować, czemu nie, ale jeżeli ktoś pomyśli inaczej, albo jeszcze coś do tego doda?
D: Każde słowo uwalnia pewną energię albo pewne pole. Myślowo-energetyczna forma, która jest w Matrixie i którą my stworzyliśmy, będzie dostępna tym, którzy wysyłają podobne wibracje. Nic nie może z tym kolidować, ponieważ posiada ona stałą długość fali i częstotliwość, na bazie której jest utworzona.
A: Dobrze, tak zrobimy.

D: Dokładnie!
A: Powiedziałeś, że wszystko co człowiek czyni jest pewną formą, na początku w postaci balona, a potem
pojawia się na polu materii. Jak jest z tymi rzeczami, które stworzył ktoś inny, a my je kupiliśmy?
D: One również mają swój balon. Na przykład, jeżeli kupisz komputer, jako jego podstawa powstała
koncepcja, która stworzyła myślowo-energetyczną formę, która później się zmaterializowała. Pierwszy
egzemplarz ma swoją formę, z którą powiązane są pozostałe balony.
A: A więc, jeżeli kupisz jakieś ubranie, to ono nie ma swojego balona?
D: Nie, gdyż jest ona kopią oryginału.
A: Dobrze, ale jeżeli wiemy, że istnieją jakieś przeklęte klejnoty, które sprawiają problemy swoim
właścicielom. Co z tym?
D: Mówiłem o rzeczach, które stworzył człowiek. Wszystko w przyrodzie posiada własny balon, jak powiedziałem, balon z Matrixu. Odpowiednio, wszystko co stworzył Bóg, posiada własny, unikalny balon, który jest powiązany z jednym większym. To co stworzył człowiek ma własny balon, ale jest on wspólny, bez względu na liczbę takich samych rzeczy, wszystkie mają jeden, gdyż mają inną energię niż te z Matrixu.
A: A jeśli mój sąsiad udał się do tego samego konstruktora i wybuduje podobny dom?
D: Nie jest to ważne, może być całkowicie taki sam, macie własne balony, gdyż stwórca jest inny.
A: Jak to jest, że odzież otrzymuje odcisk właściciela, który ją nosił? To znaczy, że energia przynależy do
unikalnego balona? Stamtąd ktokolwiek może ją wziąć?
D: Nie, pozostała energia jest jakby odciskiem formy przedmiotu. Na przykład, jeżeli odziedziczysz po kimś
łóżko, będzie w nim udział wszystkich tych, którzy go używali. Jeżeli je oczyścisz, zmienisz obicie,
przemalujesz, ta energia zniknie, a powstanie nowa. Jeżeli odcisk pozostanie w balonie, wtedy nie będzie
mogło się to zmienić.

A: A zwierzęta?
D: One mają własny balon, ale jest on mniejszy i na swój sposób powiązany z jednym większym, który
jest powiązany z charakterystyką gatunku. Tak jest zarówno z roślinami, jak i kamieniami.
A: Rozumiem. Kiedy człowiek umiera, dokąd idzie jego balon?
D: Do Matrixu, do segmentu do którego przynależy.
A: Czy istnieje piekło? Myślę o piekle jako o ogólnym pojęciu?
D: Nie wiem, co rozumiemy pod pojęciem piekło?
Balon odchodzi na miejsce, które odpowiada jego zawartości. Segment Matrixu składa się z większej ilości poziomów. Balony pozostają na poziomie odpowiadającym ich wibracjom.
A: Pozostaje, ale co się tam z nimi dzieje? Po prostu tylko tam są?
D: Nie, wchodzą w więź z tymi, które tam są, tym które im odpowiadają energetycznie.
A: Czyż nie jest to tracenie czasu?
D: Ja również tak twierdzę. Chcemy jak najszybciej dorosnąć, umrzeć i wrócić do Matrixu. Dlaczego? Nie
potrafię tego zrozumieć. Nasze miejsce jest na tej planecie, której jesteśmy integralną częścią. Powinniśmy więcej działać w kierunku dążenia do doskonałości, musimy dążyć do prawdy, do poznania stworzenia, a trafiamy tu i spieszymy się, żeby stąd odejść.
A: Zdajesz sobie sprawę co by się działo, gdyby Hitler i inni dyktatorzy żyli wiecznie?
D: To nie byłoby możliwe. Gdy ludzkość dążyłaby do pokoju, pełni i wieczności, oni nie mogliby już więcej tutaj trafić, dopóki nie staliby się tacy jak pozostali. Byliby wyłączeni z reinkarnacji od strony Matrixu (myślę o lokalnej reinkarnacji). Nie byłoby przyzwolenia na reinkarnację, gdyż ze względu na swoją częstotliwość byliby wyłączeni z ziemskiego segmentu Matrixu. Odeszliby w takie miejsce, które odpowiada ich wibracjom. Musisz zrozumieć, że większość nakreśla kierunek.
A: Byłoby dobrze, gdyby pewna część przywódców została stąd usunięta!
D: Chcecie tego? Każdej niedzieli wieczorem możecie życzyć sobie wszyscy razem, żeby ci, którzy
nie odpowiadają istocie Matrixu, zostali odłączeni, usunięci i odesłani do innego segmentu!
A: Myślę, że to jest kwestia karmy. Dzieje się tak dlatego, że na to zasłużyliśmy.
D: Bzdura! Jeżeli tak mówisz, to znaczy, że się z nimi zgadzasz. Nie mamy żadnej karmy.
W rzeczywistości, człowiek jest w takim momencie, że może zakończyć prawo karmy. Nie jesteśmy
nikomu nic winni, dlatego nie musimy opuszczać głowy. Musimy o tym mówić każdemu. Sąsiadom,
krewnym. Koniec! Wystarczy! Dosyć już tego! Od teraz jesteśmy wolni! Prosimy Matrix, aby zabrał
każdego, kto łamie zasady, kto jest przeciwko prawdzie, kto nas w jakiś sposób tłamsi i używa
przemocy. Ziemskie skarby, jak woda, powietrze, pożywienie, paliwo, bogactwo planety, należą do
wszystkich. Głupotą byłoby wierzyć, że stworzenie Boga ma być w rękach jednostek, jednej rodziny. Dlaczego? Upominajcie się o swoje prawa! Dla siebie samych i dla swoich potomków!

Przyp. autora bloga: Prawda. Prawo karmy obowiązuje do pewnego momentu. Kiedy wykroczymy naszą świadomością i pojmowaniem siebie oraz wszechświata poza bariery ograniczające – czyli uzyskujemy świadomość siebie jako istoty nieograniczonej, oraz potrafimy już to wymiernie wykorzystać – automatycznie wyskakujemy z programu praw karmicznych. Paradoksalnie tę świadomość uzyskuje się dopiero po wszystkich wyrównaniach karmicznych…Dlatego im prędzej czyści się nasza karma, lub pomożemy temu – tym lepiej dla naszego samorozwoju.

A: Jak to ładnie i prosto brzmi! Rozumiesz jednak, że to jest utopia? Ci, którzy są właścicielami planety, od stuleci, od generacji rozporządzają tymi prawami.
D: A kto pierwotnie dał im to prawo? Czy to Bóg tak zdecydował? Mają na to jakiś dokument? Jakieś
porozumienie z Bogiem? Nie, oni sami sobie dali to
prawo. Wzięli to co jest ich, a co gorsze wzięli również to, co należy wszystkich.
A: Dobrze, ale gdyby nie przestrzegać prawa własności, zapanowałby chaos!
D: Nie, nie zapanowałby, gdyż wtedy ludzie zrozumieliby, że wszystko jest ich i brali by tylko to,
co jest im potrzebne, gdyż zawsze mogliby to wziąć. Branie więcej niż się potrzebuje, nie miałoby sensu.
Jeśli ludzie nie próbowaliby prześcigać się z sąsiadami, nie podziwialiby domów, samochodów,
co by się działo? Wiedz, że i ty możesz mieć wszystko, jeżeli tylko sobie tego życzysz i tego
pragniesz.

A: Byłoby miło.
D: Mówię ci tylko, że tak powinno być i na pewno tak będzie. Gdyż ludzie i planeta na to zasługują. Dotarliśmy do momentu, kiedy ludzkość musi wziąć własny los w swoje ręce. Sama będzie decydować. Sama będzie zarządzać i tworzyć to, czego chce. Stworzy własne Prawo i będzie wybierać własnych przywódców. Więcej nie pozwoli, aby prawda i życie były jej odebrane.
A: Jak możemy to osiągnąć?
D: Po pierwsze, uwierzcie w to, że wszystko może się zmienić. Po drugie, zwróćcie się do Matrixu
o oswobodzenie z niewolnictwa i prawo do
sterowania.

(…)

A: Co się będzie działo z nami pozostałymi, którzy nie będziemy dostosowani do nowych parametrów?
D: Oni zostaną przeniesieni do innego segmentu
Matrixu. To może mieć miejsce w każdym czasie. We właściwym czasie, segmenty się oczyszczą. Skupią
się ci, którzy odpowiadają jednemu polu energii i częstotliwości. Oni stworzą nowy segment Matrixu.
A: Coś jak nowe społeczeństwo?
D: Tak, dokładnie tak. Zostaną umieszczeni w tym samym miejscu i tam pozostaną dotąd, dopóki nie rozpocznie się nowy proces oczyszczenia.
A: A więc teraz znajdujemy się w tej sytuacji?
D: Pomyśl, tutaj dotarliśmy z tymi samymi wibracjami. Przez sto tysięcy lat oddalaliśmy się od siebie i teraz nadszedł czas wyrównania.
A: To jest pierwsze wyrównanie?

D: Nie, to jest trzecie.
A: Czy możesz mi opowiedzieć o drugim?
D: Nie, ponieważ ich nie znam.
A: Rozumiem to w ten sposób, że od czasu do czasu
Wszechświat rozdziela istoty na grupy? Dobrzy zostają razem, a źli odchodzą?
D: Nie możemy oddzielić dobra od zła. Matrix decyduje kto zostaje, a kto odchodzi. To jest kwestia
częstotliwości.
A: I tak się zawsze dzieje? Wszystkie istoty segmentu idą na to samo miejsce?
D: Muszą się pokrywać z częstotliwością pola, wtedy
kiedy podejmowana jest decyzja o stworzeniu nowego segmentu.
A: Czyż wszechświaty, planety i rasy nie różnią się?
D: Jak już powiedziałem, na pewnej płaszczyźnie wszyscy jesteśmy powiązani. Poddawani jesteśmy
temu samemu testowi.
A: Tak, ale podlegamy różnym prawom. Gdyby połączyli się Ziemianie i Inuaki, co by się wtedy działo?
D: To jest niemożliwe, ponieważ częstotliwością nie odpowiadają jedni drugim. Inuaki byli kiedyś tacy, jak
my jesteśmy teraz. Nie istnieje już teraz na Inuaki nikt, kto odpowiada nawet najbardziej rozwiniętym tutaj na Ziemi.
A: Więc oni są lepsi, spokojniejsi, mają więcej miłości?
D: Oni już więcej nie kolidują z Matrixem. W żaden sposób. Przeciwnie, pomagają mu się podnosić. Żeby
się pozytywnie wypełniał. A: W jaki sposób to robią?
D: Swoimi czynami, myślami i doświadczeniami. Wiedzą, że muszą się zawsze dostosować, są
powiązani i żyją w harmonii z Matrixem. Nie ma żadnego sensu zmieniać stanu równowagi.
A: Widzę, że zaczynasz się wiercić, chcesz żebyśmy się zatrzymali?
D: Dobrze byłoby, gdybyś najpierw zrozumiała, że wszystko ma swoją logikę. Nic nie istnieje po prostu
i samo z siebie. Za wszystkimi rzeczami, istotami stoi jedna myśl, jedna forma myślo-energetyczna.
A: Tak, ale niektórzy ludzie coś stworzyli. Więc i człowiek wie, jak materializować rzeczy?
D: Tak, ale niestety nie tylko te korzystne i dobre rzeczy.
A: Czy również zwierzęta mogą zakłócać Matrix?
D: Nie, gdyż są one zupełnie inne. Podobne są do
Boga i stworzone na jeden kształt myślowej formy.

(…)

A: A jeżeli jakaś istota przejmie ciało dorosłego człowieka? Czy to jest możliwe?
D:Tak, wtedy dysponuje umiejętnościami dorosłego
człowieka i dużo więcej może zrobić.
A: To znaczy, że może korzystać z jego wiedzy?
D: Nie, również musi przystosować się do ciała, wibracji miejsca, pulsowania Ziemi.
A: Dobrze, ale to znaczy, że jest w nim wielka pustka, amnezja. Nic nie pamięta, nie poznałby rodziny,
przyjaciół?
D: Nie,nie miałby amnezji, ponieważ wraz z przejęciem ciała, przejmuje również informacje. Wspomnienia obecnego życia składowane są w ciele oraz w Matrixie. W Matrixie istnieje kształt myślowo- energetycznej formy. W ciele składowane są wspomnienia, jak również doświadczenie i odczucia.

A: Nie mają one wpływu na Matrix?
D: Tak, tworzą pewne zaburzenia w Matrixie, ale innego rodzaju, wyłącznie w segmencie ‘osobowym’ Matrixu. Ziemskie doświadczenia i odczucia zapewniają normalne funkcjonowanie ciała. Jest to pewien środek ziemskiej komunikacji, który jest zasilany energią pożywienia i ziemskich doświadczeń.
A: Kiedy istota dowie się, że ciało od początku nie było jej?
D: To zależy od jego zdolności przystosowania. Nie jest to żelazne prawo, ale dowiaduje się po tym, kiedy ciało dostosuje się do częstotliwości Ziemi.

(…)

D: W górach Bucegi, jak również w masywie Ceahlau, istnieje pewien informacyjny skarb, o którym mówiłem. Gdyby ludzie się temu przyjrzeli, być może by zobaczyli. W tych miejscach pojawiły się pewne twory energetyczne, coś jakby piramidy. Teraz widoczne są jako hologramy, ale z czasem kiedy zbliżymy się do pewnych wydarzeń, wszystko to będzie bardziej wyraziste.
A: Jaką rolę odgrywają te piramidy?
D: Chronią kraj przed różnymi atakami energetycznymi i emitują pewne myślowo- energetyczne formy, które zapewniają ochronę i rozwój duchowy. Próbują podnieść pole częstotliwości całej Rumunii, zarówno jako miejsca, jak i samych ludzi.
A: Czy czakry te podobne są do centrów energetycznych człowieka?
D: Tak, są z nimi zgodne. Mają tę samą barwę i rolę.

A: Jaki jest ich cel?
D: Konfigurują, nadzorują i optymalizują funkcjonowanie planety. Tak jak czakry żywych istot, które nadzorują funkcjonowanie całego systemu. Ludzie mają takie same centra, gdyż są żywi i muszą dopasować pole częstotliwości do pola Ziemi.

(…)

D: My, tutaj na Ziemi mamy sidem czakr, ale również wokół naszego ciała mamy siedem pól
energetycznych, które mają ten sam kolor, jak czakry. Umieszczone są jedne na drugich, podobnie jak kręgi.
A: Nazywamy to polami bioenergetycznymi.
D: Dobrze, ale te biopola są charakterystyczne tylko dla Ziemi. Na Inuaki nie są one obecne. Istniały
kiedyś dawno, ale kiedy planeta wykonała skok, przetworzyły się one w idealne energetyczne kule. Mają kolor złota.
A: Jaki jest cel tych kul?
D: Pomagają w udoskonalaniu i utrzymywaniu równowagi organizmu. Z ich pomocą można się
komunikować, gdyż kiedy masz takie życzenie, one rosną i dosięgają istoty, z którą chcesz się porozumieć. Z pomocą tych kul aktywuje się również Merkaba. W rzeczywistości z pomocą tych kul, wszystko się odbywa.
A: Czy my też będziemy je mieli po skoku?
D: Tak, ale teraz próbują przeprowadzić pewien eksperyment.
A: Czyli?
D: Próbują przejść przez skok i zatrzymać obecne ciało.
A: Czyli Inuaki nie zatrzymali swojego ciała?
D: Tylko jego formę. Ich ciało stało się lżejsze, bardziej napełnione energią, cała planeta zmieniła się
strukturalnie i energetycznie. Chcą zatrzymać strukturę molekularną. Tylko DNA się zmieni. U ludzi aktualnie aktywna jest tylko ¼ kodów. Pozostałe nie funkcjonują.
A: Co oznacza ich aktywizacja?
D: Wraz z aktywacją wszystkich kodów DNA, człowiek będzie w stanie zatrzymać światło Matrixu w ciele, częstotliwość, głos i informacje. Co oznacza, że będzie w zupełności podłączony do pulsu Wszechświata, do jego oddechu. Będzie żył w harmonii z nim. Powinnaś zobaczyć jak funkcjonuje DNA jako pośrednik w emisji głosu, światłości i informacji.

(…)

A: A dla tych, którzy zostają tutaj, kiedy ich kod w pełni się aktywuje?
D: Tym szybciej, im szybciej odbędzie się skok. Kody zaczynają się aktywować, ale dopiero później
osiągną swoje maksimum. A: Dlaczego?
D: Ponieważ na planecie Ziemia dopiero po skoku będzie dobrze. Obecnie Ziemia cierpi, gdyż jest
przepełniona sprzecznymi energiami.

A: Czyli?
D: Wiesz, że są tylko dwie pojedyncze wibracje, które są ważne: nienawiść i miłość. Pozostałe są tylko
następstwami tych dwóch.
A: Ale człowiek w czasie swego życia doświadcza wszystkich uczuć.
D: Tak, ale przyszedł czas, żeby podjąć decyzję, po
której stronie chcemy być. Nadszedł czas, że doświadczamy tego, co z siebie emitujemy, ponieważ Ziemia już więcej nic od nas nie przejmuje. Co więcej zwraca nam to, czego doświadczaliśmy przez całe życie. Tak również dzieje się z Matrixem. Całkowity proces oczyszczenia jest w toku.

(…)

A: Jak się wyzwolimy z wielu negatywnych emocji?
D: Żeby się wyzwolić od negatywnych odczuć, musimy się nauczyć się poddać, stanąć z nimi twarzą
w twarz i je przeobrazić.

(…)

A: Ale kobiety miały wiodącą rolę w pewnym czasie?

D: Tak, a potem nastali mężczyźni, potem znowu kobiety i znowu mężczyźni. Były cztery podobne cykle i teraz wstępujemy w piąty. W rzeczywistości odpowiada to pewnym zdarzeniom.

A: Jakim zdarzeniom?
D: Najpierw był cykl ognia, potem ziemi, następnie cykl powietrza, a na koniec cykl wody.
A: I co jeszcze pozostało?
D: Pozostał cykl eteru. Teraz w niego wstępujemy. Myślę o eterze jako o jednej z cech Matrixu. Kiedy
w Matrixie wszystko będzie w równowadze, wtedy i tutaj będzie musiało być w równowadze.

(..,)

A: Myślisz o faktach, które nadejdą?
D: Nie, myślę o tym, że ziemianie muszą dowiedzieć się kim są w rzeczywistości, skąd tutaj przyszli, kto ich prowadzi i gdzie jest ich miejsce we Wszechświecie.
A: Kim jesteśmy?
D: (zmienionym głosem) Jestem Aghton i przyszedłem powiedzieć wam, że jesteście istotami światła. Że jesteście dziećmi Matrixu, może najdoskonalszymi, macie w sobie wszystkie elementy Matrixu, zarówno na polu częstotliwości, jak i energii. Wasz wyższy byt, doskonałość, stanowi nieskończoność, i dlatego musicie się w ten sposób manifestować. Jesteście stworzeni z pulsu Wszechświata, z ducha Stworzyciela i z woli boskiej. Jesteście jego dziećmi, dysponujecie jego właściwościami, potencjałem i możliwościami. Teraz macie możliwość stania się aktywnymi, żeby świadomie uczestniczyć we współtworzeniu. Obudźcie się!

(…)

D: Dosyć dawno temu, może przed około ośmioma tysiącami lat – jeżeli liczyć w obecnych latach – Inuaka była planetą podobną do Ziemi. Zasiedlały ją prymitywne istoty, które tylko nieznacznie przypominały dzisiejszych Inuaki. Nie byli inteligentni i nie posiadali właściwości dzisiejszych Inauki. Co godne uwagi, to skład gleby, która była bogata w minerały i kryształy. Szczególnie w krzem. Woda i powietrze były czyste. Z tego powodu planeta stała się celem galaktycznych najeźdźców. W pewnym szczególnym miejscu, pewnego dnia, pojawił się statek kosmiczny. Mały statek kosmiczny, podobny do tych, którymi dzisiaj my posługujemy się dla potrzeb osobistych. Tym statkiem dotarły dwie istoty, niezwykle agresywne, ale rozwinięte. Istoty te pobrały próbki gleby do badań i odjechały. Wzięli ze sobą dwóch chłopców z Inuaki. Część mieszkańców, z którymi nawiązali kontakt, myślała, że zostali nawiedzeni przez istoty nadprzyrodzone. Myśleli tak z powodu statku kosmicznego oraz przedmiotów, które zostawili na Inuaki. Jeżeli teraz by się im przyjrzeć, te przedmioty podobne były do anteny, w kształcie paraboli. Społeczeństwo było za rozwojem wiedzy, więc zaczęli ich doceniać i szanować. Minęło dużo czasu od tego spotkania, może około dwie generacje… Czy cokolwiek jest dla Ciebie niejasne?
A: Jak długo żyli Inauki w tym czasie?
D: Najstarsi na planecie mieli około 45-50 ziemskich lat.
A: Czy Inuaka wyglądała tak samo jak teraz? Myślę tu o górach, klimacie…
D: Inuaka była wtedy narażona na działanie żywiołów. Występowały silne wiatry, ale trwały one krótko. Jak rozumiem, istniała zima i była ona niezwykle chłodna. Istniały góry, wzgórza, doliny i równiny, ale nie znajdowały się one tam, gdzie w tej chwili się znajdują.
A:Czy ludność była narażona na niebezpieczeństwo? Na przykład ze strony istot mięsożernych?
D:Tak, największe niebezpieczeństwo kryło się w wodach. Żyły tam gigantyczne stworzenia podobne do krokodyli, które czasowo opuszczały wodę i dziesiątkowały populację. Dlatego ludzie przywykli mieszkać i spać na wysokich skałach lub na drzewach. Budowali sobie pewien rodzaj domu z winorośli (lian) i grubych gałęzi. Tam nocowali.
A: Mieli zwierzęta domowe?

D: Tak.
A: Jedli je?

D: Tak.
A: Czy gotowali jedzenie, znali ogień?
D: Ale nie tak jak teraz. Nie umieli zapalić ognia zapałkami albo zapalniczką. Istniały miejsca w glebie,
z których pozyskiwali ogień. To było naturalne.
A: Co jeszcze jedli?
D: Rośliny, ale ich nie przetwarzali. Zbierali je i po prostu jedli. Nie mieli garnków do gotowania. Broń
była głównie z kamieni i drewna powiązanych winoroślami.

A: Co pili?
D: Wodę.
A: Morską?
D: Nie, ze źródła. Nie mogli zbliżać się do morza, gdyż bali się ataku, a i sama woda nie była pitna.
A: Dlaczego żyli tak krótko?
D: Najczęściej byli zabijani lub ulegali wypadkom. Przyczyniały się do tego również choroby, jak również
walki między plemionami.
A: Dlaczego walczyli?
D: Ponieważ żyli w zamkniętych grupach, swego rodzaju klanach, i kiedy się spotykali zawsze kończyło się bijatyką albo nawet walką.
A: Czy mieli przywódców?
D: Przywódcą była zawsze najstarsza osoba w plemieniu. Kiedy umierała, przywództwo przejmował kolejny najstarszy.
A: Żyli w stałych związkach, w parach?
D: Nie, każdy był z tym, z kim chciał być, ale tylko wewnątrz grupy.
A: Rozumiem.
D: Jak wspomniałem, minęły dwie generacje od przybycia tamtych istot…
A: Mam jeszcze jedno pytanie. Jak wyglądały te
stworzenia, które przyszły z kosmosu?
D: Byli podobni do dzisiejszych Inuaki, ale ich skóra była ciemnobrązowa, a oczy szare jak popiół. Kiedy
mówię, że byli podobni, chodzi mi o to, że mieli podobny kształt, ale na plecach wzdłuż kręgosłupa mieli szare kolce. Ich skóra była szorstka i mieli szczególny zapach…
A: Jaki zapach?
D: Interesujący, coś jakby wymieszać zapach myszy i siarki.
A: Czy oni byli dobrzy?
D: Na początku byli niezwykle dobrzy. Chcieli pozyskać zaufanie ludzi, dlatego przybyli w towarzystwie podobnych im istot. Inuaki nie zorientowali się, że byli to potomkowie tych Inuaki, których wcześniej zabrali ze sobą. Dzięki temu, spotkanie dwóch ras odbyło się bez problemu. Ci nowi mieszkańcy przyczynili się do rozwoju planety i społeczeństwa. Przywieźli zarówno proste, ale i bardzo skomplikowane maszyny. Nauczyli ich jak posługiwać się ogniem i maszynami. Wybrali kilku z nich, wykształconych, na wodzów i nauczyli jak należy zarządzać narodem. Wkładali im na czoło cienkie pierścienie, mówiąc, że są to jakieś anteny. Pokonali bestie zamieszkujące wodę, aby umożliwić dalsze zasiedlenie i wykorzystanie wody. To, czego Inuaki nie zauważyli, to to, że potomkowie, którzy rodzili się po kolonizacji byli inni. Byli podobni do starych mieszkańców, ale byli bardziej skłonni do poddania i posługiwali się większymi możliwościami.

A: Dlaczego?
D: Ponieważ rasy zostały zmieszane. Ich własne geny pomieszały się z Inuaki. Były to nowe pokolenia,
które zajmowały więcej i więcej miejsca na planecie.
A: Po co to robili?
D: Potrzebowali wykwalifikowanych pracowników, którzy obsługiwaliby przywiezione maszyny.
A: Czego oni tak naprawdę szukali?
D: Złota, kryształów i innych minerałów. A: Co z nimi robili?
D: Większość materiałów wywozili i korzystali z nich głównie do budowy statków, ale również po to, żeby
móc utrzymać gatunek.

A: Kim oni byli?
D: Nazywali się Anunaki i przyszli z innego systemu, z systemu Drakula.
A: Czy ten miks genetyczny był korzystny?
D: W pewien sposób bardzo, ponieważ Inuaki bardzo się rozwinęli. Zaczęli rozumieć pewne rzeczy, spróbowali nowych, zaczęli się rozwijać. Budowali domy nad ziemią i zaczęli organizować coś w rodzaju miast.
A: Czy wszyscy się zmienili?
D: Pozostały pewne osamotnione klany, ale Anunaki się z nimi rozprawili, gdyż byli bardzo agresywni.
A: Czy dzięki tym genetycznym manipulacjom czas życia się wydłużył?
D: Cykl życia Inuaki stał się dłuższy, szczególnie dlatego, że przestały istnieć niebezpieczeństwa. Nie
istniały już wojny i morderstwa. Żywność stała się bardziej różnorodna, gdyż nowo przybyli nauczyli ich
uprawiać ziemię. Pozostały niektóre wypadki, ale były one rzadkie. Jedyny problem był taki, że czasami
jakiś Inuaki znikał. A Anunaki mówili, że został przeniesiony na wyższy poziom. To było niezwykłe.
Zaszczepili w nich ideę o wyższym bogu i wyższych przywódcach.
A: Coś jak pewien rodzaj wiary?
D: Ale to była nieszczera, nie prawdziwa wiara. Ponieważ Inuaki odziedziczyli wiarę od przodków, że
Anunaki przynieśli ze sobą systemy obronne.
A: Jak długo trwała kolonizacja?
D: Około 30 tysięcy lat. Dotąd na planecie żyło się w kryzysie.
A: Co się stało później?
D: Przez przypadek jeden z Inuaki zdjął pierścień z głowy. Na początku zdejmował go tylko wtedy, kiedy nie widzieli go Anunaki. Czyniąc to coraz częściej, poznał cechy swoich władców. Co więcej zaczął odczuwać ich zapach i częstotliwość. Zauważył też kiedyś, że zjedli jednego Inuaki.
A: Jak go zjedli?
D: Po prostu. To był rytuał.

A: Jaki rytuał?
D: Przywiązywali dwie nici do pierścienia, który był w pewien sposób połączony z wielkim kryształem. Kiedy odwracał głowę w dół, po prostu przecinały mu gardło. Krew, która wypływała była zbierana do zbiornika i wszyscy obecni ją pili. Ofiara była potem dzielona na części, a mięso dzielone pomiędzy uczestników. Resztki wyrzucali do morza.
A: To znaczy, że w rzeczywistości byli źli?
D: Bardzo. Dzisiaj wiemy o nich dużo więcej. Byli negatywnymi istotami. Przypominali szarańczę, która
zalewa roślinność i nic po sobie nie zostawia. Przyszli, kolonizowali, zabijali, kradli złoża i minerały, zanieczyścili planetę, a potem odeszli szukać kolejnej.
A: Dlaczego tak robili?
D: Ponieważ ich planeta była już wyczerpana i chwilowo niezamieszkała. Starali się zapewnić przetrwanie swojego gatunku, a do tego potrzebne były im kryształy. Ponieważ ich statki składały się ze stopu złota i krzemu. Nie mogli zabijać siebie nawzajem i dlatego musieli szukać innych planet.
A: Czy żywili się tylko mięsem?
D: Jedli tylko mięso, ale uzupełniali swoje życie emocjami.
A: Co masz na myśli? Jakimi emocjami?
D: Zbierali je od ofiar w kryształach, o których wspomniałem… ponieważ w chwili śmierci uczucie strachu jest bardzo silne… i w chwili śmierci przejmowali te wibracje.
A: Co masz na myśli ‘w chwili śmierci’?
D: Energia, która jest emitowana w chwili śmierci jest bardzo silna. Jest równie silna jak w chwili narodzin.
Zbierali tę energię i w potrzebie z niej korzystali.
A: Dobrze, ale do czego jest dobra ta energia?
D: Oni żyją z pomocą tej energii. Zrozum jedno: nie dysponują żadnymi pozytywnymi uczuciami. Nie
wiedzą czym jest miłość. Nie wiedzą jak ją manifestować, a co więcej trzymają ją daleko od siebie. Są najciemniejszymi istotami Wszechświata. Nie mają wyrzutów sumienia i nie odczuwają poczucia winy. Ich jedynym celem jest przeżycie.
A: Czy dzisiaj też żyją na Inuaki?
D: Nie, już dawno opuścili planetę. W sumie żyli tam około dwieście tysięcy lat.
A: Powiedziałeś, że trzydzieści tysięcy.
D: Trzydzieści tysięcy lat trzymali planetę w niewoli, że tak powiem. Dokładniej, Inuaki się zbuntowali po trzydziestu tysiącach lat. Były to nieprzyjazne spotkania z wielkimi stratami po obu stronach. Sytuacja wyglądała na nie do rozwiązania, ale Anunaki po pewnym czasie zdecydowali się odejść. W rzeczywistości było to oszustwo, ponieważ tylko odegrali rolę, że odchodzą. Z pomocą kilku wiernych Inuaki, zbudowali podziemne bazy, do których się przenieśli. Tam żyli przez prawie dwieście tysięcy lat. Stamtąd sterowali planetą, kontynuując tym samym swoją działalność.
A: I Inuaki się nie zorientowali?
D: Nie. Co więcej, wodzami planety zostali ci Inuaki, którzy byli im wierni. Grali podwójną grę, służąc
Anunaki.
A: Dobrze, ale w pewnym momencie wymarli…
D: Tak, ale moc władzy pozostawili swoim potomkom, którzy byli specjalnie w tym celu wyszkoleni.
A: Czy to oznacza, że na Inuaki istniały pałace podobne do ziemskich, królewskich pałaców?
D: Oczywiście, jest to jedna z wiodących form w Matrixie.
A: I my wszyscy możemy ją wybrać?
D: W pewnym momencie jest to po prostu przyjmowane! Jeżeli przyjmujesz jakąś rzecz, przyłączają się do tego i inne istoty, wtedy wytwarzasz więź z segmentem Matrixu, w którym jest to stworzone i który umożliwia, że ta myśl się materializuje.
A: Jak sprawiliście, żeby odeszli?
D: To się wydarzyło po tym, kiedy już bezlik pokoleń żył w pozycji sługi. W pewnym momencie historii,
wśród Inuaki zmieniła się częstotliwość. Nowy poziom energii nie pozwolił Annunaki, żeby żyli na zajętym przez siebie obszarze. Po prostu nie mogli dłużej przetrwać i sami opuścili planetę.
A: Dokąd odeszli?
D: Na inne planety. Szukali takiej planety, która odpowiada ich warunkom życia, gdzie istnieje powietrze, minerały itd.
A: Ale Inuakom pozostały ich maszyny?
D: W konstrukcji nawet obecnie uczestniczy ich DNA. Po skoku, trzeba było jeszcze tysiąc lat, żebyśmy się
wyzwolili od negatywnych wpływów. Myślę o wszystkich.
A: Ale jak zrozumiałam, oni już dawno przedstawiali się pozytywnie.
D: Tak, to znaczy, że każdy może się zmienić. Tylko
trzeba chcieć.
A: Ale Inuaki już przed skokiem doszli do tego kim są w rzeczywistości?
D:Tylko niektórzy. Ponieważ wszystko było zorganizowane tak, żeby rzeczywistość była niewidoczna. Inuaki byli prowadzeni przez ich sługi. Ci, którzy mieli odwagę wyrazić swoje wątpliwości umierali lub byli poddawani specjalnej obróbce, w której łamano im wolę i wszelki opór. Społeczeństwo jest tak skonstruowane, że nikt nic nie może zrobić.
A: Ale dzisiejsi Inuaki jako gatunek rozwinęli się dzięki genetycznej manipulacji Anunaki i im zawdzięczają, że są tu, gdzie są.
D: Tak, jako gatunek rozwinęli się dzięki wpływom Anunaki.
A: Znaczy, że Anunaki jako gatunek są rozwinięci?
D: Tak, w wielu aspektach byli rozwinięci. Przede wszystkim byli na wyższym poziomie inteligencji,
a więc umieli się porozumiewać telepatycznie. Znali również sposoby dalszej komunikacji, przemiany myśli, jak również posługiwali się wielce rozwiniętą technolgią.
A: Możemy powiedzieć, że byli jak byśmy dzisiaj powiedzieli „paranormalni”?
D: Tak.
A: Ale poprzez skrzyżowanie nie przenieśli swoich cech na Inuaki?
D: Nie, ponieważ byli oni zatruwani substancjami, które były transmitowane do wody, ziemi i powietrza.
A: Jakimi substancjami?
D: Substancjami, które zapobiegały dostępowi do informacji. Te cechy mogły się zamanifestować
dopiero po skoku.
A: Rozumiem, ale to prawda, że Inuaki stali się tak rozwinięci dzięki Anunakom.
D: Tak.
A: Że gdyby ich nie było, Inuaki nie byliby tym czym są.
D: Oczywiście.
A: Czyli to znaczy, że w pewien sposób kolonizacja była wcześniej zaplanowana, żeby planeta się rozwinęła?
D: Tak. I oni muszą być do czegoś przydatni, ponieważ we Wszechświecie nie istnieje nic, co
byłoby nieprzydatne.
A: Czy Anunaki przedstawiają jakąś starą rasę? D: Należą do jednych z pierwszych istnień.
A: Oni również przyszli z Matrixu?
D: Wszystko powstało z Matrixu i wszystko tam wraca.
A: Ale oni mają swoje miejsce, pewien odpowiadający im segment Matrixu? Jeśli istnieją genetycznie
zmodyfikowani Inuaki, czy wracają oni do segmentu Matrixa odpowiadającego Anunaki?
D: Nie, zostają w segmencie odpowiadającym Inuaki. A: A ci Inuaki, którzy zostali uśmierceni przez
genetyczne manipulacje?
D: Oni również trafili do segmentu Inuaki, skąd reinkarnowali i przejęli DNA Anuaki.
A: To znaczy, że nie możesz wyjść z segmentu Matrixu, do którego należysz bez względu na to, jak jesteś rozwinięty?
D: Tak jest. Wszyscy razem, albo nikt.
A: A nasi święci, o których mówią, że odeszli do Boga?
D: Odeszli do segmentu Matrixu dla planety Ziemi, skąd reinkarnują, jeśli tak jest im dane lub zostają tam jako przewodnicy. Tak się dzieje z tymi, którzy odrobili wszystkie swoje lekcje i potwierdzili to swoimi czynami.
A: Żeby dobrze zrozumieć, bez względu na to jak jesteś rozwinięty, tylko wraz z innymi możesz przejść
do innego segmentu Matrixu?
D: Tak. Gdyż wszyscy jesteśmy razem. My i nasza planeta. Tylko razem możemy się rozwijać.
A: Co jeżeli większość się rozwija, a niektórzy nie. Co się z nimi dzieje?
D: Jeżeli weźmiemy pod uwagę konkretnie Ziemię, która jest gotowa do wielkiej przemiany, wtedy sytuacja może być trochę inna. Nie zdarza się często, żeby planeta wykonywała skok, potrzebne jest parę tysięcy lat przygotowania. Przez ten długi czas ludzie przychodzą, reinkarnują, przyjmują różne wibracje przechodzące przez całą planetę i jej wszelkie stany. Teraz przyjmijmy, że jesteśmy gotowi na poziomie Matrixu. Ci, którzy nie odpowiadają temu poziomowi, wracają do Matrixu, gdzie zostają dotąd aż urzeczywistni się skok i wszystko się ustabilizuje. Wtedy zostanie zdecydowane kto dostanie szansę powrotu na Ziemię. Pozostali zostaną usunięci z segmentu i odejdą do segmentu stworzonego specjalnie dla nich. Tam będą dusze z różnych segmentów, ale kompatybilne. Zjednoczą się one i stworzą nowy poziom w Matrixie.

A: Zaczną od początku?
D: Na jakiejś nowej planecie, zaczną od początku. A: Jak na tej, zapominając, że już żyli?
D: Oczywiście. Jak już powiedziałem, takie jest Prawo.
A: Znaczy, że ci, którzy się nie podporządkują większości, opuszczą nas!
D: Mogą być i tacy, którzy się podporządkują mniejszości.
A: Czyli?
D: Planeta wykona skok. Ludzie również muszą to uczynić. To się na pewno wydarzy. Możecie być pewni, że tak będzie. Ci, którzy nie są przygotowani, automatycznie zostaną wystawieni poza segment.

A: Ale powiedziałeś, że decyduje większość!
D: Ale teraz mamy do czynienia ze szczególnym przypadkiem, co się rzadko zdarza. Z tego powodu cała planeta jest ogarnięta cierpieniem, ponieważ pierwszy raz w historii Wszechświata, próbują zachować ciało fizyczne.
A: Czyż Inuaki nie zachowali swojego ciała?
D: Tak, ale tylko jako formę, nie zachowali struktury, gęstości, głowa została zmodyfikowana. Teraz są inni niż byli na początku, bez względu na to czy zachowali swój wygląd.
A: My zostaniemy tacy sami? D: Tak, tak chcą.
A: A jeśli się nie uda?
D: Tego nie wie nikt, oprócz Boga. Jeżeli się nie uda, to znaczy, że tak musiało być.
A: Jeśli się nie uda, co będzie się działo z Ziemią?
D: Nie będzie dłużej istniała. Tak samo jak i system słoneczny. Ale nie wierzę, że nie zakończy się
sukcesem. Ponieważ również planety zaczęły się dostosowywać do naszego systemu słonecznego. Planety i Słońce również się przygotowują. Byłoby to bezużyteczne tracenie energii, na co Matrix na pewno by nie pozwolił. Pomyśl sama, planeta potrzebowała miliony lat, żeby się przygotować. Po co tyle energii marnowałoby się na próżno, jeżeli wszystko miałoby przepaść? We Wszechświecie wszystko ma swoją logikę, nic nie może zostać utracone.
A: Tak, ale istnieje mała szansa, że zdarzy się to, czego sobie nie życzymy.
D: Zawsze istnieje taka możliwość, ale myślę, że wszystko wydarzy się tak jak trzeba.

A: Miejmy nadzieję.
D: Wolałbym teraz się zatrzymać. Następnym razem, chciałbym, żebyśmy porozmawiali o Ziemi.

(…)

A: Powiedziałeś, że dzisiaj chcesz mówić o Ziemi.
D: Tak, chciałbym powiedzieć, że wszystko to, co się działo na Inuaki, myślę tu o kolonizacji, wydarzyło się
również na Ziemi.
A: Kto nas skolonizował?
D: Także Anunaki. Przed mniej więcej pięcioma tysiącami ziemskich lat, przyleciał pewien statek kosmiczny, który pobrał próbki wody i minerałów i odleciał, żeby później wrócić w towarzystwie innych statków i się tu osiedlić. Cel był ten sam jak na Inuaki. Eksploatacja bogactw mineralnych. Wracając przywieźli Inuaki z planety Inuak, ponieważ byłoby zbyt ciężko nauczyć mieszkańców obsługi skomplikowanych maszyn. Pozostawili Inuaki do pracy, ale okazało się, że nie mają oni dosyć siły, a co więcej doszło również do buntu. To zmotywowało Inuaki, aby zmusić ludzi do pracy. Okazało się jednak, że ludzie nie są wystarczająco rozwinięci, żeby dotrzymać kroku w pracy Inuakom. Jedynie się buntowali. W ten sposób doszło do genetycznej manipulacji ludzi, przy czym DNA nie było wzięte bezpośrednio od Anunaki, ale od Inuaki.
A: Chcesz powiedzieć, że jesteśmy rodziną?

D: Tak.
A: Czyli, że posiadamy wasze DNA?
D: Tak, dzięki nam istniejecie jako gatunek. Genetyczny obraz dzisiejszej Ziemi zawiera nasze geny. W ten sposób stworzona została dzisiejsza rasa ludzka.
A: Dlaczego nie jesteśmy do was podobni?
D: Anunaki zawsze zachowują zewnętrzną formę dla danej planety, gdyż jest ona dostosowana do
środowiska życia. Fizyczny wygląd w pełni odpowiada planecie.
A: Istnieje pewna teoria naukowa, według której w pewnym momencie doszło do nagłych zmian w ludzkim DNA. Może i w wymiarze planetarnym, mamy wspólnego przodka, który przed 180-300.000 lat żył w Afryce.
D: Tak jest. Pierwsza genetyczna manipulacja wtedy miała miejsce.
A: Pierwsza?
D: Tak. Ponieważ przed około 40.000 lat Anunaki dodali własny kod genetyczny do DNA.
A: Ale dlaczego?
D: Ponieważ doszli do tego momentu, kiedy ludzie zaczęli się orientować kim są w rzeczywistości. Pomyśleli, że jeżeli ludzie upodobnią się do Anunaki, łatwiej ich przyjmą.
A: Więc jesteśmy mieszaniną Inuaki, Anunaki i prymitywnych ludzkich istot? Kombinacją ich DNA?

D: Tak.
A: Jeżeli dobrze rozumiem, jesteśmy bardziej Anunaki niż cokolwiek innego.
D: Nie, ponieważ druga modyfikacja nie udała się w stosunku do całej populacji i z tego powodu doszło do wymieszania tych, którzy dostali DNA bezpośrednio od Anunaki i pozostałych, którzy posiadali tylko DNA Inuaki. Istnieją jednak linie czystej krwi, które zachowały czystą krew Anunaki.
A: Ale teraz wszyscy jesteśmy tacy sami, czyż nie?
D: Nie, gdyż i teraz mają zastosowanie te same prawa. Wciąż istnieją linie czystej krwi.
A: Chcesz powiedzieć, że istnieją takie rody, które szanują swoje pochodzenie i nie akceptują mieszania
krwi?

D: Tak.
A: Co się działo z Anunaki kiedy odeszli?
D: Oni nie odeszli, tylko się wycofali. Są tutaj między nami.
A: Słyszałam o tej teorii, ale nie wiem czy w nią wierzyć.
D: Nie chcę nikogo przekonywać. Chcę tylko powiedzieć, że oni są tymi, którzy nami rządzą. To prawda, że zarządzają z cienia, ale to oni są władcami świata.
A: Powiedz mi, czy ci Anunaki podobni są do jaszczurek, tyle że na dwóch nogach?
D: Tak.
A: Istnieją i takie historie, według których nie są oni istotami ciepłokrwistymi.
D: Nazywaj to jak chcesz, ale tutejsi Anunaki są bezpośrednimi potomkami tamtych Anunaki.

A: Rozumiem tę teorię, ale jest dla mnie w pełni nie do przyjęcia. Nikt tego nie widział i nie może tego udowodnić. Prawdą jest…
A: Tak, wiemy na pewno, znamy ich, nawet rząd pracuje dla nich. My jesteśmy tylko ich małą częścią. A: Według tego, tylko mała część nas pochodzi od nich.
D: Nie istnieje w głowie nic, co jest odpowiedzialne za negatywne myśli jak i za agresję.
A: Czy mógłbyś nam powiedzieć, jak widzisz ich przywództwo?
D: Od około 6.500 lat z powodu masowych buntów, Anunaki zdecydowali, że odejdą, ale nie w dosłownym sensie, a jedynie że będą rządzić z cienia. Dlatego stworzyli wiele tajnych stowarzyszeń i w ogólnych założeniach zdefiniowali obecne wiary. Przeszkolili kapłanów i umiejscowili ich, żeby im służyli. Stworzyli wiele dogmatów i półprawd, dzięki którym w dużym stopniu osiągnęli sukces, gdyż wiele ludzi zaczęło ich szanować i ich słuchać.
A: W przeszłości rzeczywiście istniały ofiary z ludzi. Ale rytualne zabójstwa były wykonywane na cześć
bogów.
D: Tak. To byli ci sami bogowie. Te rytualne zabójstwa praktykuje się również teraz. Musisz zrozumieć, że oni są od tego uzależnieni, gdyż stanowi to dla nich pożywienie. Pewna tajna organizacja ma za zadanie szerzenie tych nauk. Organizacje okultystyczne można znaleźć na każdym poziomie, stowarzyszenia. Oni są w nich aktywni.
A: Jak to czynią?
D: Są w strukturach własności, w strukturach administracji, w spółkach działających w systemie bankowym, w wojsku, policji, w prawodawstwie, w szkolnictwie, w mediach. Mają dostęp wszędzie, dzięki ludziom, którzy im służą, których wyszkolili, którzy potem dalej szkolą innych itd…. Oni są tymi, którzy aktualnie rządzą światem.
A: Dobrze, ale w jaki sposób im się to udało?
D: Przedstawiają pewną starą rasę. Ich wiedza jest bardzo rozwinięta i pierwotna. Nienawidzą materii, znają wszystkie prawa wszechświata we wszystkich aspektach. Są dobrymi astrologami. Mogą wpływać na ludzki umysł, na pogodę, na energię, spokój, jakąkolwiek rzecz, wszystko mogą uczynić. Wykorzystują wiarę dla interpretacji swoich własnych interesów. Wpoili ludziom błędne, nienaturalne nauki. Ludzie uwierzyli, że astrologia to praktycznie wiedza satanistyczna. Stworzyli w ludziach wrażenie, że sny pochodzą od diabła. Poza tym diabeł, taki jak go wymyśliliśmy, jako taki w ogóle nie istnieje. Sny są w rzeczywistości bramą pomiędzy Wszechświatem i Matrixem. We wszystkich ważnych miejscach na całym świecie, które emitują rozwojową energię, zbudowali pomniki lub inne obiekty, aby wyeliminować pozytywną energię. Nie chcieli, aby w jakikolwiek sposób zakłócane było ogłupianie ludzkości.
A: Ale w jaki sposób zostali przywódcami?
D: Z pomocą wiary, która pewnymi elastycznymi dogmatami i programami miała za cel przeciąć
intuicję. Z pomocą polityki, a w szczególności systemu bankowego. Oni w rzeczywistości są naszym pieniądzem. Dają nam jedzenie, ciepło, mieszkania, szkoły, wolność, ubezpieczenie zdrowotne i zapewniają absolutnie wszystko. Królewskie rody to ich bezpośredni potomkowie. W krwi naszych prezydentów płynie ich krew. Każdy kto jest na wysokiej pozycji jest w jakiejś więzi z nimi i z tymi tajnymi organizacjami.
A: Czy królewskie rody i prezydenci są tego świadomi?
D: Tak. Znają swoje pochodzenie, szanują je i zgadzają się z decyzjami organizacji. Oni nami manipulują, zarządzają i kierują, naszym życiem. W zasadzie rodzimy się, żyjemy i umieramy dla nich.
A: Ale istnieją również jakieś duchowe ruchy, które już o tym wiedzą i mówią nam o tym.
D: Tak, tak jest, ale wiele z nich znajduje się właśnie w ich rękach. Jest w ich interesie, aby były nam dostępne informacje, ale tylko takie które są zniekształcone.
A: To znaczy, że to pewien diabelski krąg? Niezależnie od tego, co czynimy, pozostajemy niewolnikami?
D: Nie. Musimy słuchać własnej duszy. To przede wszystkim. Nikt nie znajduje się ponad stworzeniem.
Wszyscy jesteśmy równi i tacy sami, a więc nikt nie ma prawa mówić nam jak mamy myśleć, w co wierzyć i czego się uczyć.
A: Ale nauka jednak jest korzystna! Dzięki niej nauczyliśmy się niektórych rzeczy i dzięki niej się
rozwinęliśmy.
D: Nauka również jest pod ich kontrolą. W dzisiejszych czasach przejęła rolę wiary. Dzisiejsza
nauka nie ma czego szukać w Matrixie. To jest indukowana nauka, taka nauka, która stworzona jest po to, żeby namieszać nam w głowach, która nie ma żadnego związku z rzeczywistością. W pewnym momencie rozwoju ludzkości pojawiły się wątpliwości co do wiary, co do ich dogmatów. Wtedy Anunaki musieli znaleźć sposób jak rozwiązać ten problem, jak pozostać u władzy, jak pozostać na szyczycie nauczania, ogłupiania, i w ten sposób pojawiła się nauka.
A: Ale czego się obawiali?
D: Tego, że człowiek się przebudzi i zrozumie, że istnieje i poza ciałem, że jest częścią Jednego Istnienia, że jest wolny i bezkresny tak, jak i samo stworzenie.
A: Ale kiedy to zrozumie, to co się wydarzy? Nic.
D: Ludzkość ich pokona i usunie. Ich problem leży w tym, że nie mają już dalej gdzie iść. Ich planeta jest
martwa, a inne planety są dla nich niedostępne.
Doszli do tego punktu w Matrixie, w którym muszą się przeobrazić jako rasa, najpierw zostaną zlikwidowani, a potem przeobrażeni. Nie chcą tego, gdyż się tego boją.
A: Wciąż nie mogę zrozumieć jak mogą robić co chcą! Dlaczego nie możemy ich odkryć?
D: Gdyż oni zarządzają wszystkimi, którzy mogliby ich odkryć. Jeżeli ktokolwiek ich odkryje i spróbuje cokolwiek powiedzieć, od razu ogłoszą go szarlatanem, głupcem lub szaleńcem, powiedzą, że chce zła. Natychmiast go naznaczą. Przywódcy z cienia zbudowali w nas doskonałe programy do manipulacji i zarządzania uczuciami. Mówią nam jak mamy myśleć, w co wierzyć, jak reagować, co jeść, pić, czego słuchać. Bez wyjątku, wszystko jest zaprogramowane. O niczym nie zapomnieli. Pomyśl sama, kiedy naukowiec odkryje coś, co im nie odpowiada, natychmiast znajdzie się setka z nich, którzy to obalą, ale jeżeli odkryje coś co jest im na rękę, zaraz znajdzie się setka „naukowców”, którzy to poprą. W rzeczywistości, od zawsze istnieją tacy ludzie, którzy nie mogą w to uwierzyć, którzy wciąż wierzą w dobro i mają odwagę to pokazać. Ci ludzie albo są izolowani, albo wyśmiewani, naznaczani lub usuwani nieszczęśliwym przypadkiem, nagłą śmiercią lub przy pomocy „samobójstwa”. Wszystko wyliczyli co do najmniejszych szczegółów i nie dopuszczają, żeby wydarzyło się cokolwiek nieprzewidzianego.

A: Dobrze, ale jeżeli istniałaby jakaś większa liczba ludzi, którzy myślą podobnie, wtedy nie mogliby robić,
co chcą. Nie mogą zabić całej ludzkości! Myślę, że istnieją takie osoby, które znają system i czują się na tyle swobodnie, żeby mówić prawdę.
D: Ci, którzy są w systemie, znają prawdę do ostatniego szczegółu, a chcieliby ją przedstawić, są
usuwani. Czyli nie są zagrożeniem, a co się tyczy masy…. Rzeczy przedstawiają się inaczej. Jesteśmy
kontrolowani środkami chemicznymi na poziomie mentalnym. W ten sposób mogą nami sterować.
A: Środkami chemicznymi?
D: Tak. Wszystko, co kupujecie, żywność czy napoje, leki, woda, którą się myjemy, absolutnie wszystko jest
zaprogramowane.
A: Możesz mi to bardziej szczegółowo objaśnić?
D: Wszystkie środki chemiczne, które dodawane są do żywności lub wody, konserwanty, różne dodatki,
leki, stworzone są specjalnie po to, żeby ludzie reagowali na pewne stymulacje lub nie, zależy od tego, co jest potrzebne.

A: Ale leki uratowały tak wiele żyć!
D: Tak, w pewnym stopniu. Podczas gdy inne stworzone są wyłącznie po to, żeby ludzie oddalili się
od swojego Pierwotnego Źródła.
A: Ok, ale bardzo ciężko jest postawić granicę. Co mamy zrobić z antybiotykami, co zrobilibyśmy bez szczepionek….
D: Szczepionki są największym oszustwem. Atakują sytem immunologiczny. Ja sam bardzo źle się czułem
po ostatniej szczepionce, do której zostałem zmuszony. Jasno widziałem jak do mojego organizmu wpuszczone zostały drobnoustroje i jak zaatakowały moje czakry, destabilizując je. Potem całe moje ciało reagowało, drżało, czując negatywny wpływ na system gruczołów wydzielania wewnętrznego i wszystkie systemy.
A: Tak, ale leki działają również korzystnie!
D: Tak, ale możemy żyć i bez nich. Leki w rzeczywistości bardziej szkodzą niż pomagają. Choroba to tylko znak, ostrzeżenie, że coś robimy źle. Być może, żyjesz tam gdzie jest niedobre, zanieczyszczone powietrze, pożywienie ci nie odpowiada, albo masz negatywne myśli i błędne odczucia. Zamiast brać pigułkę, powinieneś rozważyć te czynniki. Tabletki, jak ja to widzę, nie czynią nic innego, jak tylko tłumią objawy, ale nie przenikają do rdzenia, do przyczyny. W chwili kiedy połykasz tabletkę, rozpada się ona w organiźmie i przetwarzana jest w energię. Energia ta różni się od naturalnej i zależy od składowych części tabletki. Jak tylko te substancje dostaną się do organizmu, regulują płyny w organizmie, zwiększają je lub zmniejszają. Organizm dużo dokładniej wiedziałby jak to wyregulować, jeżeli zostałyby usunięte przyczyny choroby.
A: Dobrze, ale odkrycie antybiotyków było fantastyczne.
D: Tak, ale w rzeczywistości w ten sposób steruje się organizmem. Im więcej antybiotyków przyjmiemy,
organizm już się nie broni, dostosowuje się, dosięgając tego momentu, kiedy już nie odpowiada.
Bakterie i wirusy są częścią naszego życia, tak samo jak i samej planety. Od samego początku byliśmy tu
razem z nimi. Musimy je zaakceptować. W rzeczywistości, nasz organizm to wie. Wie, że
wszystko jest wyliczone.
A: Gdzie są teraz Anunaki, o których twierdzisz, że nami sterują?
D: Żyją razem z nami. Ukryci są przed naszym wzrokiem i naszymi odczuciami. Możemy powiedzieć, że żyją w innym wymiarze, ale teraz są tutaj między nami. Są aktywnymi uczestnikami naszego życia. Są między nami i każdego dnia spotykamy się z nimi, ale nie uczestniczymy w ich życiu.
A: Ale konkretnie, gdzie oni są?
D: Mają ogromne podziemne bazy, można by powiedzieć miasta. Żyją tam, ale pozostają również na powierzchni ziemi. Żyją między nami i spotykamy się z nimi, ale ich nie rozpoznajemy.
A: Czyli nie widzimy ich?
D: Nie, nie są niewidzialni, ale mają wokół siebie pole energetyczne, z którego pomocą mają wygląd taki,
jakiego sobie życzą. To jest przyczyna, dla której są dla nas nie do rozpoznania.
A: I tak swobodnie obracają się między nami?
D: Nie tylko się obracają, wręcz nam przewodzą, co więcej możliwe, że żyją z nami w jednym domu. Czasami są naszymi szefami, czy też partnerami życiowymi, przyjaciółmi…
A: Więc możesz się ożenić z Anunaki i nawet o tym nie wiedzieć?
D: To możliwe, ale zwykle jest to wykluczone, gdyż nie mieszają się poza swoją rasą.
A: Nawet z nosicielami własnego DNA?
D: Tylko w określonych przypadkach. Kiedy podejmą decyzję, że linia krwi powinna się odświeżyć, wtedy
akceptują osoby spoza swojej rasy, ale są bardzo ostrożni i dzieje się to dopiero po szczegółowych testach.
A: Jakich testach?

D: Genealogicznych, osobowościowych, symbolach astrologicznych i wielu innych….
A: Symbolach astrologicznych?
D: Tak, przede wszystkim. Wiedzą, że układ planet ma bardzo ważny wpływ na cechy osoby. Astrologia jest najstarszą nauką. W niej ukryta i skupiona jest wiedza Wszechświata.
A: Nie wiedziałam, że jest taka ważna.
D: Nie, nie jest nam dozwolone to wiedzieć. Powiedzieli nam, że astrolodzy to czarownicy, że pochodzą od diabła. Poza tym, jako że nas te etykiety więcej nie dotyczą, wtedy powiedzieli nam, że to strata czasu.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ przy pomocy astrologii, możesz być w zgodzie ze Wszechświatem. Bycie w zgodzie z ciałami niebieskimi oznacza bycie w zgodzie ze stworzeniem. Na poziomie podświadomym, słońce, księżyc i wszystkie planety wpływają na nas wszystkich. Ziemia to ogromny magnes, który obracając się wokół własnej osi wytwarza pole magnetyczne. To pole magnetyczne odgrywa ważną rolę i ma wpływ na życie na Ziemi. Istnieją cykle kosmiczne, pulsowanie słońca, zjawiska elektromagnetyczne, magnetyczne wiatry. Ludzie powinni zwracać uwagę na takie rzeczy. Istnieją różne cykle: zbioru zboża, zbierania winogron, określone prace powinny odbywać się w określonym czasie, czas na rodzenie dzieci. I odwrotnie do tego, istnieją złe cykle na te wszystkie rzeczy. Wszystko ma swoje znaczenie. Nic nie zdarza się przypadkiem.

A: Ale nie rozumiem. Po co by to ukrywali? I dla nich byłoby to korzystne.
D: Nie, nie byłoby korzystne, ponieważ wtedy ludzie zrozumieliby sens życia. Jeżeli żyliby świadomie, wtedy i ludziom byłyby dostępne niewyczerpane zasoby Matrixu. Leczyli by się korzystając z energii kosmicznej. Uprawiali by ziemię w najlepszym czasie, co doprowadziłoby do urodzajnych zbiorów, do bogactwa. Nie korzystaliby z pestycydów, ponieważ łatwiej byłoby unieszkodliwiać szkodniki określonymi roślinami zbieranymi w zgodnie z cyklami miesiąca. Gdyby ludzie śledzili ciała niebieskie, dzieci byłyby zdrowsze, lepiej przystosowane do życia, byłyby lepsze. Nadal przychodziłyby na świat z różnymi zadaniami, ale również ze zdrowszymi ciałami.
A: Jak mogę pozbyć się szkodników za pomocą roślin?
D: Tak, jest to możliwe. W ten sposób, że określony gatunek sadzisz pomiędzy roślinami użytkowymi, jak warzywa i zboża, lub zalewasz je roztworem określonych roślin. Bliżej rzeczywistości jest, że sadzenie roślin niż ich niszczenie.
A: Podaj przykład takiej rośliny.
D: Nagietek albo aksamitka. Chronią ogród warzywny, a także również maliny i truskawki przed szkodnikami. Powiedziałem to również mojej babci, która na początku nie chciała wierzyć, ale później uwierzyła, że miałem rację. Nie mieli więcej problemów z truskawkami.
A: Ale jak działa aksamitka? Jak wpływa na szkodniki?
D: Wydziela substancję, która odstrasza szkodniki. Posiada również szczególną energię, która chroni
roślinę, wchodząc w związek z polem energetycznym szkodników i zmuszając je, żeby opuściły to miejsce. W rzeczywistości, aksamitka sama siebie chroni w ten sposób, ale korzystna jest również dla okolicznych roślin.
A: Istnieje wiele rodzajów takich roślin i kwiatów?
D: Tak, tak naprawdę wszystkie rośliny są do czegoś przydatne. Nic nie jest zbędne. A co więcej, ludzie
mogą sami siebie leczyć. Między innymi, trzeba wziąć pod uwagę dwa czynniki: okres astralny kiedy zbiera się rośliny i osobę, która je zbiera.
A: I to ma znaczenie?
D: Tak, ponieważ w określonych okresach czasu mają maksymalną wartość i bardzo ważny jest stan
psychiczny osoby, która zbiera rośliny. Ponieważ ten, kto pierwszy kładzie rękę na roślinę, przekazuje lub zmienia jej stan energetyczny.
A: Nie wiedziałam o tym!
D: Osoba, która zbiera musi być zdrowa, spokojna i zrównoważona. To jest bardzo ważne.
A: Tak jest, ale te rzeczy nie są znane.
D: Rośliny to również żywe istoty, są magiczne, dobre. Są tutaj po to, żeby nam pomagać i nam pomagają. Niestety my je wyrywamy, niszczymy, zabijamy, żeby potem je wyrzucić, tak samo jak choinkę. Gdybyś tylko słyszała jak krzyczą drzewa kiedy je wycinają! Na darmo! Nikt ich nie słyszy!
A: Ale powiedziałeś, że podoba ci się Gwiazdka!
D: Tak, bardzo mi się podoba, ale jako doświadczenie, uczucie, częstotliwość. Na moje szczęście, mama już wcześniej kupiła sztuczną choinkę. To bardzo dobrze, to bardzo ważna rzecz. Nie wierzę, że mógłbym wytrzymać w domu z martwym drzewem i jeszcze się z tego cieszyć! Ludzie mają możliwość niszczenia planety i jeszcze się z tego cieszą!
A: Czyli?
D: Czyli, zabijamy planetę, zużywamy jej zasoby i jeszcze jesteśmy zadowoleni.

(…)

A: Pomyśl tylko o tym, co by się działo, gdyby drobnoustroje, które żyją w naszym ciele, wzięły kroplę naszej krwi i zaczęły korzystać z niej jak ze swojego pojazdu. Gdyby wzięły kawałek naszej kości i z dumą nosiły go na swojej ręce. Albo odcięły nam trochę włosów, żeby dać je w prezencie, kiedy idą do kogoś z wizytą, a potem po prostu je wyrzuciły. Tak obecnie postępujemy z Ziemią. Torturujemy ją, okaleczamy, tniemy, przeszkadzamy, a wszystko to w imię nauki, rozwoju i dobrego samopoczucia. Przejęliśmy to od Anunaki, że zaprzepaszczamy i zniszczymy Ziemię dla jej bogactw mineralnych. Bardzo dobrze się tego nauczyliśmy.
A: Ale gdybyśmy ich nie wykorzystywali, co byśmy robili, czym byśmy zasilali transport, czym byśmy ogrzewali, co byśmy jedli?
D: Wszystko to można uczynić za pomocą swojego umysłu, po prostu naszą wolą.
A: W porządku, ale nikt nas tego nie uczył. Dlaczego
tego nie uczą w szkołach?
D: Ponieważ szkoły także są pod taką samą kontrolą. Okultystyczne organizacje miały za cel zdestabilizowanie systemu szkolnictwa, co z sukcesem uczyniły. Nauczanie opiera się na racjonalnym i logicznym myśleniu. Informacje ułożone są w taki sposób, żeby zniszczyć wszelkie pozostałości intuicji czy dostęp do Matrixu. Nauczyciele swoimi instrukcjami zmieniają dzieci w roboty, którym nie pozwala się rozporządzać wolną wolą. Nawet rodzice w tym uczestniczą. Ile razy słyszałaś od dorosłych: musisz się uczyć, musisz słuchać nauczycieli, jeżeli tak jest napisane w książce to jest to prawda…. ja nigdy nie nudziłem się w szkole… dzięki nauce zostałem tym, kim jestem… To są slogany, którymi wy dorośli atakujecie nas dzieci. Jak myślisz dlaczego dzisiejsze dzieci się niczym nie interesują, nudzą się na śmierć na placach zabaw, dlaczego nie chcą chodzić do szkoły. Dlaczego muszą się uczyć tego, o czym wiedzą, że nie jest to prawdą?
A: Dobrze, ale nie możemy zostać w domu, ponieważ wtedy bylibyśmy niepiśmienni!
D: Nie ma potrzeby zostawać w domu. Po prostu, wy dorośli powinniście zmienić system. Trzeba tego
chcieć, aby się to wydarzyło, wtedy na pewno będzie to możliwe.
A: Nie mów, że nie ma przydatnych przedmiotów… jak historia, biologia.
D: Byłyby przydatne, gdyby informacje były prawdziwe. Czego się nauczyłem w szkole? Ich
prawdy! Czego wy się uczyliście? Ich prawdy! Czym teraz się zajmujecie? Pracujecie dla nich! Kim zostaniemy i my, jeżeli rzeczy się nie zmienią? Będziemy pracować dla nich. To jest magiczny krąg, z którego my dzieci nie możemy się uwolnić. Czujemy, że nie jest to dobre, ale z waszego powodu
nie możemy z kręgu wyjść. Wy jesteście tymi, którzy to akceptują. Łykacie te historie. Z powodu lenistwa,
ogłupienia. Z powodu strachu lub po prostu dlatego, że jesteście zadowoleni ze swojego życia. Jeżeli
masz wszystko, po co miałbyś chcieć czegoś więcej?

A: To nie jest tak. Przejęliśmy ten system i przekazujemy go dalej…
D: Przejęliście taki system, który nigdy nikomu nie odpowiadał, a jednak forsujecie go dalej. Jesteście
temu winni!
A: Ale co możemy zrobić?
D: Możecie chcieć zmiany. Aktywnie w tym uczestniczyć. Odkryć ich i pokazać całemu światu.
A: Kogo?
D: Anunaki.
A: Zażyczcie sobie ich zobaczyć, a będziecie ich widzieć! W istocie istnieje więcej ludzi, którzy ich widzą, tak jak ja. Oni są między nami, należą do naszego życia. Ja jestem za mały, żeby potraktowali mnie poważnie. Dorośli którzy ich widzą, nic nie mówią, bo boją się innych.
A: I co powinniśmy teraz robić?
D: Ci, którzy widzą, niech przemówią. Niech pokażą ich palcem. Widzenie to dar Stwórcy. Trzeba go wykorzystywać.
A: Dlaczego niektórzy widzą, a inni nie?
D: Ci, którzy widzą, mają silniejszą więź z Matrixem. Dzieje się to przy pomocy więzi wyższego Ja z ciałem i uświadamianiem sobie tej więzi. Kiedy informacja może swobodnie przepływać pomiędzy dwiema strukturami, gdzie możemy świadomie w tym uczestniczyć, wtedy energia na wszystkich poziomach staje się widoczna i nic nie pozostaje w ukryciu.
A: A ci, którzy nie posługują się tą umiejętnością?
D: Oni mogą to aktywować, mogą ćwiczyć komunikację, a wtedy ten dar się pojawi i pozostaniesz świadomy.
A: Jak?
D: Tak jak powiedziałem, wszystko zależy od woli, słów, myśli lub wibracji. Kiedy o czymś pomyślisz, przeobraża się to w myślowo-energetyczną formę i wchodzi w więź z odpowiednim segmentem Matrixu, którzy pozwala temu życzeniu przekształcić się w rzeczywistość. To tak, jak zasadzić ziarno i czekać aż wyrośnie, aż zbierzesz plon. W istocie, ludzkość ma teraz dużo większą moc stwórczą niż miała kiedykolwiek wcześniej.
A: Dobrze, ale konkretnie, jak możemy rozwinąć to wyższe widzenie? Myślę, że myślisz o trzecim oku.
D: Możemy to nazwać i trzecim okiem, ale jest ono pierwsze, a nie trzecie, ponieważ informacje docierające z niego powinny być dla nas podstawą. To co widzimy naszymi fizycznymi oczyma, to odbicie naszej rzeczywistości. To, co pokazują Anunaki i to czym sterują.
A: Konkretnie, czy istnieje jakaś technika lub postępowanie, kroki, które powinniśmy podjąć?
D: Oczywiście. Na początek ludzie muszą ponownie ustanowić więź pomiędzy umysłem a wyższym Ja.

A: Co nazywasz wyższym Ja?
D: To jest prawda. Idealna, pełna świadomość, która jest ukryta głęboko w nas. To bezpośrednia łączność
z Matrixem, którą posiada każda ludzka istota. Która jest bardzo zamazana, niewyraźna ze względu na
istniejące zakłócenia.

A: Jakie zakłócenia?
D: Anunaki nie chcą, żeby ludzkość poznała prawdę. Dlatego oprócz błędnych informacji, trują ludzi
również środkami chemicznymi, których celem jest, żebyśmy pozostali obojętni. Te środki chemiczne
atakują podwzgórze, atakują je i blokują. Podwzgórze jest bardzo ważną częścią ludzkiego organizmu. Na
przykład, grasica jest gruczołem, który jeżeli go świadomie aktywujemy, przedłuża nam życie. Poza
tym każdy gruczoł ma swoje drugie zadanie, które może zostać udoskonalone, gdyby człowiek otrzymał
bezpośrednie informacje z Matrixu, a nie z dolnego pola Ziemi.
A: Co jest w dolnym polu Ziemi?
D: Stamtąd otrzymujemy informacje, dzięki sztucznym blokadom. W dolnym polu Ziemi można naleźć wszystkie niskie formy energetyczne myśli. Anunaki umieścili tu wszystko, co negatywne, strach, nienawiść, panikę, fobie, śmierć i wiele innych. Żywimy się tym wszystkim, ponieważ tylko to jest nam dostępne.
A: Ale mamy i lepsze myśli…
D: Tak, ale one przychodzą z pola Matrixu.

A: Gdzie można znaleźć te dolne pola?
D: Wszędzie. Cała ziemia jest tym przykryta. Wszystkie docierające informacje, dochodzą stamtąd. Bardzo mało informacji dociera z Matrixu.
A: Jak możemy dotrzeć do Matrixu?
D: Ustanówcie więź pomiędzy wyższym Ja i umysłem.
A: Jak?
D: Podam ci jeden przykład. Kiedy chcę otrzymać odpowiedź na jakieś pytanie i kiedy Aghton mi nie odpowiada, stojąc zamykam oczy i myślę o tym, żeby połączyć się z Matrixem, żeby poznać prawdę. Tak robię i ustalam, że jeżeli odpowiedź brzmi tak, niech moje ciało pochyli się do przodu, a jeżeli nie, niech pochyli się do tyłu. Bardzo proste.
A: I odpowiedź jest zawsze prawdziwa?
D: Zawsze. Spróbuj i ty. Możesz zacząć z tymi pytaniami, na które znasz odpowiedzi. Ale musisz
uważać, żebyś sama sobie świadomie nie odpowiedziała. Musisz się zaskoczyć odpowiedzią. Stawiaj pytanie jakbyś niczego nie wiedziała.
A: Podejrzewam, że będę w stanie poradzić sobie z tym zadaniem. Co jeszcze powinnam zrobić?
D: Aghton mówi, żeby pokazać ci pewne postępowanie. Udajesz się na określone miejsce, gdzie nikt cię nie niepokoi, gdzie nikt ci nie przeszkadza. Może to być i łóżko przed snem. Na początek powinnaś powiedzieć ciału, aby w naturalny sposób, bez trudu i bólu, odesłało wszystkie trujące substancje, które są w nim zgromadzone. W rzeczywistości, powinnaś to robić codziennie. Jest to bardzo korzystne. Potem zacznij prosić swoje wyższe Ja, aby wstąpiło w więź z tobą. Pewne podobne myślenie: już bardzo dawno temu, jeszcze przed dobą internetu słyszałem, że kiedyś dawno temu obcy zmniejszyli grasicę po to, aby ograniczyć rozwój zdolności telepatycznych i innych. Uczyniły to te siły, które chciały, aby ludzkość żyła w niewoli.

(…)

A: Konkretnie, powiedzmy, że chciałabym zobaczyć prawdę. O co powinnam pytać?
D: Chciałabym poznać prawdę, tylko tyle, nic więcej. Twoje Ja będzie wiedziało co trzeba zrobić. Poza
tym, będzie przedstawiać ci prawdę jedynie w szczegółach, gdyż ludzki umysł nie mógłby
udźwignąć tak wiele informacji za jednym razem.
A: A jeżeli chciałabym się dobrze czuć, być zdrowa?
D: Chciałabym wyzdrowieć. W związku z chorobą, twoje wyższe Ja pokaże ci dlaczego jesteś chora. Tylko wtedy możesz wyzdrowieć, jeżeli zrozumiesz i usuniesz przyczynę choroby.
A: W jaki sposób mi to pokaże?
D: Być może w jednej chwili, jak film w twojej głowie, lub prześle ci wiadomość do twojego umysłu, albo
będziesz miała sny. Musisz wiedzieć, że jeżeli nie zastosujesz się do tych wskazówek, nie wyzdrowiejesz.
A: Ale jeżeli jest to karmiczna choroba?
D: Wtedy zostanie ci to pokazane w taki sposób, że zrozumiesz. Teraz żyjemy w takim czasie, kiedy
możemy rozwiązać wszystkie problemy z przeszłości. Najważniejsze jest to, że musisz sobie tego życzyć.

A: A jeżeli chciałabym widzieć Anunaki?
D: Mówisz, że chciałabyś widzieć Anunaki. Jak już ci powiedziałem, najpierw musisz oczyścić się z chemikaliów, które sprawiają, że twoje podwzgórze nie działa jak trzeba.
A: Jakie są to toksyny?
D: Jest ich bezlik. Widzę je w napojach odświeżających, w pożywieniu… ale najbardziej trujące są w paście do zębów. Mądrze jest to urządzone, gdyż pilnujecie dzieci, żeby myły zęby przed położeniem się do łóżka. Toksyny pozostają w ciele i całą noc oddziałują.
A: O jakim środku chemicznym myślisz?

D: O fluorze.
A: Ale on jest zdrowy dla zębów!
D: Nie ma żadnego wpływu na zęby. Podają fluor, żeby osłabić działanie podwzgórza. Wiem to na pewno. Ale sam byłem zmuszony, żeby z niego korzystać.
A: I myślisz, że jest trujący?

D: Na sto procent.
A: Ale jaki jest cel w tym masowym truciu?
D: Przede wszystkim, dotyczy to urodzonych po 1960 roku, gdyż wtedy czakra ziemi zaczęła się oczyszczać. Wtedy zaczęły reinkarnować rozwinięte istoty. Działo się to i wcześniej, ale od tamtego okresu masowo, pomiędzy 1960 i 1996. Nowo przybyli mają pewne paranormalne właściwości i je rozwijają. Niech to zostanie między nami, ale nie wiem dlaczego tak to nazywacie, gdyż to są zupełnie normalne rzeczy. Stanowi to wielkie niebezpieczeństwo dla Anunaki, ponieważ nie mogą się przed nimi ukryć. Dlatego zaczęli eksperymentować i doszli do wniosku, że najlepszym sposobem zapobieżenia odkryciu jest posługiwanie się środkami chemicznymi Ponieważ nie udało im się sprawić, żeby całe społeczeństwo przyjmowało leki, musieli wymyślić coś nowego, trucie pożywieniem. To bardzo proste. Czyż nie widzisz, że zawartość tych substancji rośnie z roku na rok?
A: Nie.
D: Ponieważ jesteś przyzwyczajona i ci to nie przeszkadza. Ich nieszczęściem, ale zarazem naszym jest to, że nie mogli nic więcej uczynić tymi chemikaliami i dlatego wymyślili nowe narzędzia. Dużo silniejsze, które tworzą zakłócenia pomiędzy nami a Matrixem.
A: Jakie narzędzia?
D: Przekaźniki, telefony komórkowe, bomby energetyczne i promienie gama.
A: Nie wierzę.

D: Dlaczego?
A: Jeżeli umrzemy, co oni uczynią?
D: Nie umrzemy. Więcej ludzi umrze, ale nigdy cała populacja. Ci, którzy zostaną będą ich niewolnikami.
Jak żywe lalki. Chcieliby, żeby tak było, ale wiem na pewno, że tak się nie wydarzy.

A: Co się wydarzy?
D: Będzie dobrze i pięknie. Ponieważ obecnie Matrix właśnie pracuje nad tym, aby Ziemia się podniosła.
Będziemy mieć problemy, zarówno na powierzchni ziemi, jak i w powietrzu, czy też z powodu przypadków pogodowych lub ekonomicznych.
A: Wiem, już mi o tym mówiłeś. Żeby zdobyć środki do uprawy rolnej, nasiona… domy z ogrodem…
D: Tak, byłoby dobrze.
A: Możemy odłożyć pieniądze na rezerwę i w potrzebie je podjąć.
D: Niedługo padnie system bankowy. Całkowicie. Pieniądz nie będzie miał już wartości.
A: Co masz na myśli ‘niedługo’?
D: Około 2009 lub na początku 2010 roku.

A: Tak szybko?
D: Tak. Im prędzej tym lepiej, gdyż Ziemia musi się oczyścić z tych częstotliwości i od wszystkiego co można nazwać manipulacją ekonomiczną. Przez długi czas byliśmy pod władzą Anunaki.

Przyp autora bloga: Obecnie (maj 2013) wg moich obliczeń i obserwacji wiele oczekiwanych zdarzeń jest opóźnionych. Oczywiście opóźnienia są powodowane świadomie przez struktury którym zależy na utrzymaniu stanu rządzenia na planecie i utrzymania ludzkości w kajdanach. Dobra wiadomość jest taka, że opóźnienie to zmniejsza się wyznacznikowo. Z obliczeń i obserwacji kolejno pojawiających się zdarzeń w roku 2010 mieliśmy około 5 lat opóźnienia, w 2011 tylko 4 lata, w 2012 3 lata, więc podchodząc do sprawy algorytmicznie w roku 2013 możemy uzyskać już tylko kilkanaście miesięcy, lub jeszcze mniej. Na naszą korzyść pracuje masowe przebudzenie planety, wciąż wzrastająca wibracja, ogólnoświatowa bulwersacja fałszowaną rzeczywistością i wzbierające na sile masowe przebudzenia społecznościowe.

A: Co będziemy jeść?
D: To co mamy, to co sami wyprodukujemy. Musimy mieć małe rezerwy żywności. Dobrze o tym wiedzieć.

A: Nie brzmi to dobrze!
D: To jest bardzo dobre. Ja osobiście nie mogę się doczekać nadejścia 2012 roku. W rzeczywistości po
lutym 2013 roku, wszystko zacznie się stabilizować i zapoczątkuje się nowa era. Era Ziemi i jej mieszkańców. Będzie to czas pokoju. Powinnaś wiedzieć, że Ziemianie są dobrzy. Każdy kto posiada DNA Inuaki jest kimś szczególnym. Niedługo wszyscy pójdziemy dalej.
A: Ale ile ich jest?
D: Bardzo dużo. Nie mogę ich policzyć, ale widzę ich na ulicy. Poznaję ich jak swoich rodaków, braci i siostry. (…)
A: Jak ich poznajesz?
D: Tych, których kocham poznaję po ich wibracjach. Patrzę na nich i wiem. Ty też to możesz robić.
A: A negatywnych?
D: Spróbujmy następująco! Popatrz w oczy osoby, z którą rozmawiasz. Tylko w oczy. Nie patrz na uśmiech albo gesty. Patrz i zapytaj, czy to jest Inuaki czy Anunaki. Twoje wyższe Ja ci odpowie.

A: Jeżeli bym się dowiedziała, że to Anunaki, co wtedy mam robić?
D: Poproś swoje wyższe Ja, aby pokazało ci jego naturę i wtedy będziesz wiedzieć co powinnaś zrobić,
żeby uniknąć słuchania ich rad i instrukcji. A: Czy oni wiedzą, że są Anunaki?
D: Niektórzy tak, ale większość z nich nie. Wiedzą tylko ci, którzy są na górze. Im zostało to wyjaśnione
i oni zaakceptowali warunki, albo nawet świadomie uczestniczyli w zdobywaniu planety.
A: Czy możemy pomóc tym, którzy nie wiedzą?
D: Nie. Ponieważ mają oni skłonność ku złu. Wszystko to wypływa skądś ze środka. Jak myślisz dlaczego istnieją te okultystyczne finansowe stowarzyszenia, dlaczego niektórzy zapisują się do tych towarzystw. Dlaczego niektórzy chcą masowo nieść szkodę ludziom?
A: Co się będzie działo z tymi ludźmi?
D: Oni pójdą swoją drogą. Nie możemy mieszać się w plany Matrixu.
A: Ale jeśli jednak istnieją istoty, które wolałyby się zmienić? Dlaczego nie można im pomóc, żeby zostali?

D: Nie można, gdyż nowa energia na to nie pozwala, a oni nie mogą sprostać tym wymaganiom. Są inaczej skonstruowani. Idą swoją drogą.
A: Ja jednak nie mogę uwierzyć, że każdy kto ma krew Anunaki należy do jednej grupy. Muszą istnieć tacy ludzie, którzy nie należą do żadnej grupy.
D: Uwierz mi, że nie istnieją. To jest coś, czego nie można wyjaśnić. Można ich poznać po częstotliwości.
Nawet jeżeli nie są świadomi dlaczego to robią, grupują się w organizacjach.
A: Każda osoba z tych organizacji posiada DNA Anunaki?
D: Nie. Dołączyli również i tacy, którzy nie mają tego DNA. Oni będą mieli możliwość, żeby się zmienić.
A: Ale dlaczego myślisz, że przyłączyli się do tych grup jeśli ich Ja tego nie czuje?
D: Może z ciekawości, strachu, czy też z pragnienia, aby wspiąć się po drabinie społecznej, ponieważ teraz tak jest najlepiej. Może niektórzy przejęli to od rodziców, którzy im przekazali nieprawdziwą rzeczywistość. Istnieje bezlik przyczyn.
A: I co powinni uczynić, żeby się przystosować do nowych częstotliwości?
D: Nic. O tym zdecyduje Matrix. Jeżeli zakłócenia, które niosą ze sobą nie są bardzo niebezpieczne, wtedy będzie im przyzwolone wyjście z segmentu Matrixu dla Anunaki. Jeżeli ich częstotliwości są nieregularne i niebezpieczne, wtedy… taka była ich decyzja i z tym pójdą dalej… niestety!
A: Ale myślałam, że być może będą mogli dostać jeszcze jedną szansę. Nie wiedzą!
D: My im nie możemy pomóc. Tylko oni mogą to zrobić. Mogą pytać Matrix, jeżeli są związani z wyższym Ja. Tylko tak mogą otrzymać odpowiedź. Jeżeli nie mają dostępu, wtedy jest to wielki problem. Nie wiem co jeszcze mógłbym zrobić.
A: Powiedz mi tylko, ci którzy mają powiązania z tymi organizacjami, a nie mają związku z Anunaki… czy ich jest dużo?
D: Tak. Jest ich więcej niż być powinno. A: Także wśród nas?
D: Tak. Rzeczywiście jest ich bardzo dużo. Niestety, tutaj wydarzy się coś niezwykłego.

A: Tak, mówiłeś.

A: Możesz coś powiedzieć o leczeniu raka?
D: Rak powstaje wtedy, kiedy ktoś przeciwstawia się Matrixowi. Jeśli ktoś odrzuci zadanie, z którym został przysłany, jeżeli zejdzie z karmicznej ścieżki, wtedy organizm reaguje i rozwija raka. Może to być przekaz, aby dusza dotarła do problemu. Zawsze istnieje możliwość wyleczenia. Musisz wiedzieć, że to nie jest kara, a wręcz przeciwnie. To wielka pomoc. Ci, którzy otrzymali możliwość oczyszczenia się z tej choroby są bardzo cenieni przez Stworzyciela.
A: To już dla mnie za dużo!
D: Ale dlaczego? Czy nie wolałabyś ustrzec dziecko przed popełnieniem błędu, niż żeby potem czekały je
setki lat męki? Tak właśnie robi Matrix. Wysyła ci wiadomość. Jeżeli człowiek wziąłby pod uwagę tę wiadomość, poprawił się, oczyścił się z myśli, które są sprzeczne z życiem, z określonych zachowań, energii, wtedy by wyzdrowiał. Niestety nie wszyscy o tym wiedzą.
A: Dobrze, ale daj jakiś przykład, jak trzeba postąpić.

D: Powiedz o jakim konkretnie problemie myślisz?
A: Mam jednego chorego, który ma guz w żołądku. Co powinien robić?
D: Przede wszystkim powinien wiedzieć, że guz to także żywa jednostka i ma swoją specyficzną formę
wyrazu. Dostał się do organizmu poprzez program, który stworzył sam chory. To, co trzeba zrobić najpierw, to zacząć się z nim komunikować. Zacząć z nim rozmawiać bez uczucia złości, podziękować za przybycie, za chorobę, powiedzieć, że zrozumiało się znak ostrzegawczy i niebezpieczeństwo. Potem trzeba od podstaw zmienić sposób życia i sposób myślenia. Należy zrezygnować z negatywnych myśli i towarzystwa pesymistów, słuchania smutnych opowieści, oglądania programów i filmów, które posiadają negatywny przekaz. Trzeba odżywiać się świadomie.
A: Jak świadomie?
D: Trzymać się diety. Nie jeść tłuszczy odzwierzęcych oraz żywności przetwarzanej chemicznie. Jedynie rzeczy naturalne. Należy myć się naturalnymi mydłami i unikać chloru i fluoru.
A: Jak długo trzeba tak postępować?

D: Tak długo aż guz nie zniknie.
A: I to wszystko?
D: Nie. Jak już powiedziałem, guz to żywa jednostka. Oprócz tego, że pozdrawiamy go na przybycie, musimy poprosić, żeby odszedł i pożegnać się z nim. Przekazać, że zrozumiało się wiadomość, i że zmieni się sposób życia. Bardzo ważne jest, aby rzeczywiście się zmienić. Ponieważ inaczej nie będziecie mieli szansy na wyzdrowienie. Należy położyć rękę tam gdzie jest guz i rozmawiać z nim. Pomyśleć, że z prawej ręki emitujesz miłość, spokój, ciszę i akceptację. Równolegle z tym, należy szukać przebaczenia w Matrixie i prosić go o usunięcie wszelkich problemów, które się stworzyło. Najczęściej Matrix na to odpowiada. Może przesłać choremu idee, ludzi lub obrazy dotyczące pewnych wydarzeń. Najczęściej oznacza to, że tam leży problem. Wszystko co trzeba uczynić, to zmienić polaryzację myśli i czynów.
A: Możesz mi to wyjaśnić w większych szczegółach?

D: Kiedy połączę się z Matrixem i pojawi się w mojej głowie sąsiad, z którym się pokłóciłem, oznacza to,
że należy się z nim pogodzić. Trzeba spróbować przywrócić harmonię. Najpierw poszukam wybaczenia w Matrixie i poproszę, aby pozwolił mi usunąć ten problem. Potem spróbuję wejść w kontakt z tą osobą i się z nią pogodzić.
A: Dobrze, ale jeżeli ta osoba już tu nie mieszka, przeprowadziła się gdzieś i nie wiem gdzie?
D: Wtedy rozmawiam z Matrixem i całą swoją miłość, harmonię przesyłam w myślach i proszę, aby przekazane było to tej osobie, niezależnie od tego gdzie jest. To jest tak, jak wtedy gdy modlisz się za swoje grzechy, które ci ciążą. Matrix wie, o które chodzi i od razu podejmuje kroki, aby je oczyścić.

A: Jeżeli zwrócę się do Matrixu o wybaczenie, ponieważ kogoś zabiłam, Matrix mi wybaczy?
D: Tak.
A: I mogę znowu to zrobić?
D: Miałem na myśli prośbę o wybaczenie, która płynie z serca. Powtórzenie błędu i proszenie o wybaczenie,
to nic innego niż hipokryzja. Myślisz, że Matrix nie pamięta? To jest tak samo, jakbyś próbowała siebie oszukać.
A: Ale morderstwo to morderstwo. Czy Matrix to wybacza?
D: Czasami czyjaś śmierć nie jest równa morderstwu. Może to być wyrównanie jakiegoś istniejącego konta.
Wtedy człowiek zapłaci utratą wolności na Ziemi, ale w Matrixie może być to wyrównanie jakiegoś uczynku.
A: Ale przypuśćmy, że zabiliśmy kogoś i nie jest to czyn pochodzenia karmicznego. Co się wtedy dzieje,
jeżeli proszę o wybaczenie?
D: Jeżeli prośba pochodzi prosto z serca, jeżeli naprawdę żałujesz, Matrix zapisze to w sobie. Stworzoną nierównowagę możesz wymazać tylko czynem odwrotnym. To znaczy, że ten kogo zabiłeś w jakimś innym życiu zabije ciebie. Jeżeli dotarłaś do poziomu, kiedy musisz zapłacić życiem, wtedy Matrix bierze pod uwagę, że rzeczywiście żałowałaś. Wtedy nie płacisz śmiercią, zmienia się to w jakieś lżejsze nieszczęście lub będziesz miała jakiś problem, ale zostaniesz przy życiu.

A: A więc jeżeli stracę rękę albo nogę, to znaczy, że sama na to zasłużyłam?
D: Na pewno.

Przyp.autora bloga: Jest to dokładny opis praw karmicznych na prostym przykładzie, zwyczajnie dosięga każdą istotę prawo równowagi. W takich przypadkach również bardzo pomaga oczyszczenie karmy, u mnie nazywa się to Oczyszczanie Cylki Inkarnacyjnych, ponieważ obejmuje ono cały galaktyczny cykl inkarnacyjny duszy. W praktyce oznacza to punkt, w którym dusza dotarła w swoim rozwoju do miejsca, w którym stała się istotą podlegająca świadomie prawu równowagi, czyli świadomie podejmowała decyzje o czynach własnych. Nowy cykl galaktyczny rozpoczął się około 11500 lat temu i od tego czasu przybyły nowe zastępy rozwiniętych dusz inkarnujących na ziemi w celu zbierania kolejnych doświadczeń. Od 1960 do 1970 inkarnowały wysoko rozwiniete istoty światła w celu przetarcia szlaku. Nazywa się ich aniołami pierwszej linii. Na dzień dzisiejszy 95% z nich jest potężnie zmęczona obecną inkarnacją, jednak w żaden sposób nie nadają się one do walki. Do tych celów powołano kolejne zastępy istot światła, należą do nich roczniki 1971 – 1977, to właśnie one są główną siłą pomagającą we wzniesieniu planety. Są nieźle wyposażone, posiadają wysoko rozwiniętą świadomość, potrafią użyć wiedzy i własnych możliwości. 90% z nich nie ulega już „gdybaniu” tylko działają pełną parą na rzecz wyzwolenia ludzkości. Po roku 1977 inkarnowały pierwsze istoty nowej ery, z reguły czekają one „aż się w końcu stanie”.Podejmują nieśmiałe i nieznaczne działania w pomocy planecie, ale raczej ogólnie skupiają się na budowaniu spokojnej przyszłości we własnych środowiskach i zasiewaniu pierwszych ziaren nowej świadomości. Nie są one wojownikami światła, raczej istotami do szerzenia miłości i pokoju. Ogólnie Planeta Ziemia jest jedyna planetą na której inkarnowało jednocześnie tak wiele istot o różnych poziomach rozwoju i świadomości. Stało się to tylko na czas wzniesienia planety w wyższy wymiar.

A: A ci, którzy mają transplantację organów?
D: Ich życie ratuje dłużnik z poprzedniego wcielenia lub wielu wcieleń. Niektóre szlachetne dusze wiedzą, że muszą reinkarnować, aby ktoś im drogi nie męczył się i nie cierpiał z jakiegoś powodu. Wtedy wykorzystują swoje prawo powrotu na ziemię, aby umrzeć i uratować tą osobę od cierpienia. Takie związki są bardzo rzadkie. Ponieważ w rzeczywistości jest to powrót jakichś długów. Jakiś człowiek umiera, żeby drugi w ten sposób miał możliwość życia. Więc ten, kto poświęca siebie, wymazuje swój rachunek i może teraz przygotowywać się do życia w kolejnej reinkarnacji.
A: Są i tacy ludzie, którzy przeszli przez transplantację organów i mówią, że mają nowe nawyki, których wcześniej nie mieli. Podczas gdy inni czują obecność kogoś drugiego, obecność osoby, która dała im organ. Jak to wyjaśnisz?
D: Każdy przedmiot, rzecz czy w tym przypadku organ, zatrzymuje cechy osoby, która organ oddała. Dzieje się tak z powodu pamięci komórek, z których zbudowany jest organ.Powinnaś wiedzieć, że komórki to również żywe jednostki, które nie zależą jedne od drugich. Przechowują właściwości lub pragnienia osoby, która oddała organ. Kiedy trafiają do nowego ciała, wtedy nie robią nic innego niż to, czego zostały nauczone. Tak można wyjaśnić, dlaczego osoba zaczyna robić określone rzeczy, których wcześniej nie robiła. Do tego dochodzi jeszcze i to, że dawca w pewien sposób pozostaje dalej związany z tym, komu dał organ. Nie jest to związek na całe życie, ale trwa dotąd, dopóki istota, która odeszła, uważa to za dobre. Wszystko to dotąd, aż organ się w całości zintegruje z ciałem i umysłem człowieka, który go przyjął. Jest to pewna forma pomocy.
A: Ale dlaczego tylko niektórzy to czują?
D: Każdy to czuje, gdyż istota dawcy wciąż jest obecna, ale różnice przejawiają się w świadomości i w akceptacji uczuć. Istnieją osoby, które szukają, chcą poznać prawdę, podczas gdy inni to negują, nie myślą o tym. Stąd biorą się pewne przeszkody, które uniemożliwiają komunikację i nawiązanie więzi. Wszystko zależy od umysłu i chęci poznania Prawdy.

A: Poza tym istnieją jeszcze osoby, które odrzucają przeszczepione organy.
D: Tak. Im przeszczepiono takie organy, które nie są im przeznaczone lub nie udało się stworzyć energetycznej i wibracyjnej więzi i wtedy ciało nie akceptuje organu. Jest jakby narzucony.
A: Co możemy zrobić, żeby organizm zaakceptował organ?
D: Należy z nim rozmawiać. Powitać go w nowym ciele i podziękować za pomoc. Poprosić go o optymalną pracę i aby ciało weszło w pełną harmonię z nowym organem. Trzeba podziękować dawcy za jego ofiarę, poprosić Matrix, aby wyeliminował przyczynę cierpienia. Tyle trzeba zrobić… Wiesz, czego nie rozumiem? Dlaczego w ogóle musi dochodzić do takich sytuacji? Dlaczego niezbędna jest transplantacja organu? Człowiek może wyzdrowieć zanim dojdzie do takiej sytuacji.
A: Ale powiedziałeś, że niektóre problemy są karmicznego pochodzenia…
D: Tak, ale i one można rozwiązać w inny sposób, bez bólu, takimi środkami, które eliminują formy myślowo-energetyczne, które leżą u źródła choroby.
A: Czyli?
D: Jeżeli wiesz, że komuś w innym życiu wyrządziłeś jakąś krzywdę i z tego powodu cierpisz, dlaczego by
nie spróbować sprawić tej osobie coś dobrego. Wyrównać rachunek.
A: To byłoby pięknie, ale nie wiemy komu wyrządziliśmy krzywdę.
D: Możemy się dowiedzieć. Ważne, żeby chcieć i wtedy życie doprowadzi do sytuacji, kiedy możesz zwrócić swoje długi. Szczególnie teraz, w tym okresie, ludzie mają szansę wszystko naprawić. Każda przeszkoda może zostać usunięta, jeżeli życzysz sobie tego z czystego serca. Poza tym najważniejsze jest, abyśmy żyli świadomie. Próbowali więcej nie generalizować takich rzeczy, nie tworzyć więcej takich form myślowo-energetycznych, które są podstawą problemu. Żebyśmy więcej nie czynili zła, żebyśmy zrozumieli, że jesteśmy wszyscy połączeni, że wszystko co nas otacza należy do nas. Musimy pomagać i aktywnie uczestniczyć w tym, aby wszystko wróciło do równowagi, wtedy wszystko będzie doskonałe.
A: Tak, ale czasami nieumyślnie czynimy zło…
D: Nie istnieje coś takiego. Jak możesz nieświadomie czynić zło, kiedy masz możliwość decyzji… możliwość
myślenia. Możesz uczynić wszystko, ale możesz także odmówić, powstrzymać się. Istnieje możliwość decydowania na podstawie swojej oceny. Każdy uczynek, działanie lub myśl, która komuś szkodzi, myślę tu o ludziach, roślinach, zwierzętach, a nawet o Ziemi, lub niszczy cokolwiek, jest uczynkiem przeciwko Matrixowi i stwarza negatywną formę myślowo-energetyczną, która się szerzy, tworzy zakłócenie i w rzeczywistości wraca do ciebie.
A: One nie zostają w Matrixie?
D: Na początku zostają, a potem dostajesz je spowrotem jeszcze w tym samym wcieleniu lub poprzez kolejne wcielenia, zależy od wielkości negatywnego uczynku. Ponieważ Ziemia sugeruje Matrixowi segmenty, które muszą być czystsze, i dlatego stworzone energie wracają. To znaczy, że ludzie muszą się skonfrontować ze stworzoną przez siebie energią, ponieważ Matrix ich nie przyjmuje. Dlatego w życiu pojawiają się różne przeszkody, niezgody lub nieszczęścia. Tym płacimy. Dostajemy z powrotem wszystko, co zrobiliśmy, ponieważ na to zasługujemy.
A: I to jest dobre?
D: Oczywiście. To jest dodatkowa szansa pójścia naprzód, inaczej musielibyśmy czekać na kolejne, nowe życie, aby móc stworzyć harmonię, a na to już nie ma możliwości.
A: To znaczy, że przeżywamy naszą ostatnią inkarnację?
D: Nie. Nie żyjemy ostatniej inkarnacji, tylko inkarnację, w której możemy zmienić karmę. Po skoku, dusze również będą docierały na Ziemię, ale będą to tylko te, które nie pozostawiły wielkich problemów w Matrixie. Czy nie rozumiesz, że Ziemia wchodzi w nową erę… erę duchowości… idzie naprzeciw ery pokoju.

Przyp. Autora bloga: Na podstawie wyników badań (dzięki rodzicom zgłaszających do mnie swoje dzieci na umieszczenie na poziomach pozakarmicznych) miło mi jest podzielić się informacją, że do tej pory żadne z dzieci urodzonych po roku 2000 nie podlegało już prawu karmy, czyli sesja była zbędna. Posiadają one tylko niewielkie „ubytki”, które były niejako biletem na tę planetę w obecnym czasie. Odpracują to samodzielnie poprzez doświadczanie jeszcze przed uzyskaniem pełnoletności. W żaden sposób nie twierdzę, że dotyczy to wszystkich dzieci, jednak do mnie żadne nie trafiło z w/w rocznika i lat późniejszych.

A: Powiedz mi tylko… ile czasu minie aż będzie wszystko tak, jak na Inuaki?
D: Nie wiem jak to oszacować. Zależy od stanu rozwoju ludzi. Ziemia na pewno uczyni skok, to się wydarzy po 2012 roku… ale ile czasu minie aż stworzy się harmonia, nie wiem. W normalnych okolicznościach, powinno się to wydarzyć po lutym 2013, i do końca roku powinno się wszystko ustabilizować.
A: To znaczy, że po 2012 roku, jeszcze rok będzie trwała stabilizacja ludzi i Ziemi?
D: Tak mniej więcej…. ale zależy…

A: Czyli?
D: Planeta Ziemia pod koniec 2012 roku uczyni skok. Ci, którzy zostaną, będą musieli się przekształcić zarówno na poziomie myśli, jak i czynów. Jeżeli nie będą gotowi, wtedy im się nie uda, ponieważ pole Matrixu wyśle impuls oczyszczenia. To znaczy, że będzie się znów działo coś, co spowoduje selekcję populacji. Po tym, nastanie spokój i cisza. Poza tym, kiedy ludzie zrozumieją, wtedy Matrix się uspokoi i wszystko będzie tryskać spokojem.
A: W jaki sposób dokona się selekcja populacji?
D: Z pomocą różnych kataklizmów, chorób i konfliktów… istnieje na to dużo sposobów. Jakkolwiek by się to wydarzyło, nie jest to istotne. Byłoby szkoda, gdyby się nie wydarzyło.

A: A więc, pewne jest, że nastanie pokój, niezależnie od tego co ludzie myślą lub czynią po 2013-tym roku.
D: Tak, jak to widzę, tak.

(…)

A: Będziemy wiedzieli, że jesteśmy inni? Będziemy tego świadomi?
D: Tak. Matrix już zaczął nad tym pracować. Już teraz czasami odbieramy wyższe formy myślowo-energetyczne. Ta wiadomość jest przekazywana w tym celu, żeby podnieść nam poziom częstotliwości i energii. Żebyśmy byli przygotowani na przyjęcie tego niebieskiego oddechu. Niektórzy już to czują i zaczęli pracować nad sobą, podczas gdy inni jeszcze nie zrozumieli dlaczego czują się inaczej, ale bez względu na to, każdy wystawiony jest na działanie tego oddechu i bombardowanie energii o wysokiej częstotliwości. Nawet Anunaki są w tej samej sytuacji, z tą różnicą, że doświadczają tego jako wielkiego niebezpieczeństwa i dlatego trudzą się, żeby podjąć odpowiednie kroki (stąd mamy opóźnienia – przyp. autora bloga). Celem wszystkich tych zmian jest, żebyśmy byli gotowi na przyjęcie wyższego energetycznego ładunku. Ta wyższa energia będzie przekazana w całości i dlatego nasz organizm musi być w pełni z nią zgodny i gotowy na jej przyjęcie. W tej chwili, kiedy otrzymamy tę energię, dowiemy się w czym rzecz i jaki magiczny prezent otrzymaliśmy. To tak, jakby ktoś zapalił światło w naszym umyśle, zaczniemy inaczej rozumieć rzeczy i znowu zrozumiemy Prawdę.
A: Wszyscy po równo otrzymamy tę energię z Matrixu?
D: Tak, ale każdy przyjmie ją na różnym poziomie. Niektórzy w ogóle nie będą na to gotowi.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ są tymi, którzy idą na inne poziomy. Matrix o tym wie i dlatego uniemożliwi, aby im była dostępna. Ponieważ szkoda byłoby, gdyby napełnili się tą energią. Oni są na innym poziomie rozwoju i muszą przejść inną ścieżkę. To by znaczyło, że nie odpowiadaliby nowemu segmentowi Matrixu i byliby odłączeni i stamtąd zostaliby zablokowani w procesie reinkarnacji. Musieliby czekać na nowy proces, kiedy powstaną energie kompatybilne z nimi.
A: I to byłoby złe?
D: Tak, ponieważ wtedy spowolniliby możliwość szybkiego rozwoju. Musieliby zostać w jednym miejscu na nieokreślony czas. Jeżeli idą z grupą, wtedy mogą odnieść sukces i zakończyć proces swoich programów. Mogliby uczynić rzeczy, które by im podniosły poziom częstotliwości.

(…)

D: Chciałbym pomówić jeszcze o Anunaki.

A: Proszę.
D: Doświadczają najcięższego okresu swojego istnienia.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ wiedzą, że niedługo zostaną zdemaskowani. Ich istnienie dobiega końca i chcą zrobić wszystko, żeby temu zapobiec. Wiedzą, że ludzki umysł emituje takie częstotliwości, które zmieniają przestrzeń i czas, wpływają na czas oraz na Matrix. Dlatego wykorzystają wszystko, żeby mieć wpływ na populację i stworzyć takie formy myślowo- energetyczne, które przynajmniej na jakiś czas będą mogły powstrzymać zmianę.
A: Czy oni sami z siebie nie mogą stworzyć tych blokujących energii?
D: Nie, gdyż to jest dar tylko dla rasy ludzkiej. Jesteśmy dziećmi Matrixu i w pełni odpowiadamy naszemu segmentowi. Oni są swego rodzaju pasożytem. Tylko my możemy coś zmienić lub temu zapobiec. Oni mają tylko tę możliwość, żeby wysyłać nam takie energie, które uczynią nas obojętnymi, tępymi na informacje docierające z Matrixu. Mają możliwość wywierania wpływu na nasze myślenie, na jego zmianę, ale w związku z przeznaczeniem Ziemi nie mogą uczynić nic.(mowa o agresjach astralnych, programach w polach morficznych, programowaniu podprogowym, systemie HAARP – przyp.autora boga)
A: Jak będą na nas wpływać?
D: Strachem. To wielcy mistrzowie w tworzeniu paniki, lęku, nienawiści, a wszystko to w świecie materialnym. To wpływa na tok naszych myśli, musimy zacząć stawiać pytania. Zaczynamy szukać, aby znaleźć Prawdę. Istnieją ludzie, którzy już zrozumieli co się dzieje, kim jesteśmy, skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy. Ich głosy zaczynają być słyszalne. Coraz więcej się mówi o 2012 roku, o zmianie polaryzacji, o różnych ekonomicznych kryzysach, o globalnym ociepleniu. Ci, którzy to czynią, przynoszą bardzo poważne potwierdzenia, ale zawsze istnieją i tacy, którzy negują takie informacje. Zaczynają manipulować pojęciami kataklizmów, zniszczenia i śmierci. Wszystko to, co chcę powiedzieć to to, że wszystko to musi wydarzyć się w taki sposób. Ponieważ, żeby się wyzwolić, żeby przejść dalej, musimy zmienić stare nawyki. Musimy się wyzwolić ze znanych ograniczeń i z całego serca przyjąć to, co się wydarzy. Świat musi cierpieć, ale to będzie krótkie cierpienie. Inuakom było potrzebne 100 lat, żeby się przystosować do nowych częstotliwości. Nam będzie potrzebne tylko kilka lat przystosowania. To jest dar Matrixu.
A: Co mamy robić?
D: Chcieć przemiany. Potrzeba, żebyśmy wysyłali w kierunku Matrixu formy myślo-energetyczne, w których prosimy, żeby się to wydarzyło. Im więcej ludzi się zjednoczy w takim myśleniu…
A: Matrix nie dokona tej przemiany, jeżeli nie będziemy aktywnie w tym uczestniczyć?
D: Dokona, ale przemiana będzie bardziej bolesna i trudniejsza, ponieważ Matrix musi wyeliminować wszystkie nieprzyjazne energie, aby mogła zaistnieć równowaga. Tylko po tym, kiedy zakłócenia zostaną wyeliminowane z pola segmentu Matrixu dla Ziemi, może dojść do harmonii. Poza tym, kiedy cała ludzkość współpracuje, wtedy formy myślowo- energetyczne, które docierają do Matrixu pomagają i Matrix bierze to na swój sposób pod uwagę, że nie istnieją nieprzyjazne czynniki i odpowiada zmniejszeniem strat.

A: Rozumiesz, że nie jest możliwe doprowadzenie do jedności w myśleniu całej ludzkości?
D: Nie jest niemożliwe. Każda ludzka istota, która się podporządkuje nowemu wiatrowi Matrixu, dołoży się
do wzrostu siły, powiększy liczbę aktywnych. Jak już ci powiedziałem, nie zapominaj, że decyduje głos
większości.
A: Wciąż jeszcze nie rozumiem, dlaczego Anunaki nie zostawią nas w spokoju. Może i ich zaakceptujemy?
D: Nie możemy ich zaakceptować, ponieważ gdybyśmy ich rzeczywiście poznali, wtedy odrzucilibyśmy ich dawno temu. Jeżeli nawet ich zaakceptujemy, nawet wtedy nie będą mogli zostać, gdyż nie odpowiadają nowej częstotliwości Ziemi. Z drugiej strony ludzie zrozumieli na nowo, że są sobie panami. Że sami mogą zarządzać, że do tej pory byli niewolnikami swoich władców, określonych rodów, że nie zależą od nikogo i od niczego. Teraz jest czas, żebyśmy się przebudzili i zaczęli odczuwać, że koniecznie jest wzięcie swojego życia w swoje ręce. Nie musimy więcej połykać codziennych dawek trucizny, nadszedł nasz czas. Anunaki nie mogą się z tym pogodzić.
A: Co powinniśmy robić?
D: Musimy zrozumieć, że wszyscy jesteśmy równi, że nasze myśli są magiczne i to czego pragniemy, to się
wydarzy. Wszyscy powinni pragnąć przemiany, powinniśmy mentalnie zbliżyć się do tego punktu, w którym Ziemia uczyni skok. Potrzeba naszej pomocy. Żeby zrozumieć świat, musimy pozytywnie myśleć, aktywnie uczestniczyć w tym programie i jego szerzeniu. (…) Przede wszystkim, każdego dnia powinniśmy chcieć być lepsi i mądrzejsi. Po drugie, każdego dnia po przebudzeniu, powinniśmy przeprowadzić krótką medytację w której spróbujemy wstąpić w częstotliwość miłości (Osobom mającym z tym kłopoty proponuję inicjację w Bezwarunkową Miłość – przyp.autora bloga). To nam umożliwi odstąpienie od częstotliwości nienawiści. Co więcej, przed zaśnięciem, poprośmy Matrix, abyśmy w trakcie snu weszli z nim w bezpośrednią więź. W ten sposób sami się połączymy, będziemy wibrować razem z jego pulsowaniem, abyśmy mogli się zmieniać. Nasze ciało i umysł przejdą radykalną przemianę, ale stopniowo, co nas przygotuje na wszystkich polach do nadchodzącej przemiany. W chwili kiedy planeta wykona skok, będziemy tam razem z nim i obudzimy się przygotowani do tego innego świata, gdzie nie będzie już istnieć strach, nienawiść i materializm. Nie będzie już żadnych Anunaki, gdyż oni nie mogą iść z nami w te wyższe częstotliwości. Oni czasowo zostaną na całkiem innym polu, w towarzystwie tych, którzy są do nich podobni. Oni już to widzą i dlatego się boją. To ich zmusza do powiększania swojej energii i informacji, którymi nas atakują.
A: Jak się manifestują te ataki?
D: Na polu fizycznym. Przede wszystkim bombardują nas zmanipulowanym pożywieniem. Najczęściej spożywanym pożywieniem na Ziemi jest chleb, a do mąki najłatwiej jest dorzucić „przydatne” rzeczy. Poza tym wiodą niezwykle interesujące wojny o szczepienia. Przeciwko tak zwanym chorobom. Tych, którzy mówią o tym otwarcie, wyśmiewają, każą ich, dystansują się od nich. Mają bezlik sposobów. Wydają książki, mają swoje programy w telewizji, gdzie udowadniają swoje teorie, a określone teorie, które powinny być publiczne, ogłaszają kłamliwymi. Na poziomie energetycznym, każdego dnia jesteśmy poddani bombardowaniu takimi energiami, które blokują nasze czakry, szczególnie uczucie miłości. To nam uniemożliwia odbiór korzystnych energii wysyłanych z Matrixu.
A: Jak nas bombardują? Nieprzerwanie?
D: Ja odczuwam atak dwa razy dziennie. Jeden około północy i jeden około południa.

(Obecnie (stan na 2013 maj) ataki są o wiele intensywniejsze, ale tez coraz mniej skuteczne. Najbardziej poszkodowane są osoby dopiero przechodzące na nową częstotliwość)
A: Jak długo trwają? D: Około pół godziny. (obecnie (2013 maj) do kilku godzin)
A: To się dzieje globalnie?
D: Tak. Jak ja to widzę, każdemu wysyłają w tym czasie określone informacje. Chcę wam powiedzieć, że jest to wtedy kiedy u nas jest północ i południe.
A: W jaki sposób odbywa się to bombardowanie?
D: Za pomocą urządzeń, podobnych do obelisków. Zbudowane są z granitu, ale wewnątrz są puste. Do
wnętrza dostają się przez podziemne korytarze. Umieszczają tam ogromne kryształy, które mają określone programy. W określonym czasie Anunaki idą tam sprawdzić funkcjonowanie, zmienić program i siłę emisji.
A: Gdzie są te obeliski? Wewnątrz ziemi?
D: Są na powierzchni. Wszyscy je widzimy. Są w Anglii, Ameryce, Egipcie, Francji, są wszędzie. W sumie jest ich siedem.
A: Nie możemy nic zrobić, żeby zapobiec emisji?
D: My nie możemy temu zapobiec, możemy jedynie się bronić.

(Obecnie możemy – wystarczy przeprogramować kryształy służące do wzbudzania ataków, oczywiście czynność tę co jakiś czas trzeba powtarzać – mniej więcej raz na tydzień na chwilę obecną, ponieważ kryształy są formatowane i ponownie używane jako agresja. – przyp. autora bloga)

A: Jak?
D: Najlepszą ochronę daje mosiądz.

A: W jaki sposób się go używa?
D: Powinniśmy zawsze nosić mosiężną bransoletkę. Ważne jest, aby była okrągła lub owalna. W żaden
sposób nie czworokątna.
A: Jaki jest problem z czworokątną?
D: Nie odpowiada polu energetycznemu człowieka. U nas wszystko jest jakby okrągłe. Pomyśl tylko o przekroju tułowia, rąk, głowy, palców, czakrach…. wszystko jest okrągłe. To znak nieskończoności. Moja mama ma pierścień od ślubu w kształcie kwadratu, ktory czasami nosi. Widzę jak to wpływa na jej czakry.
Widzę jasno jak się zmniejszają i jak zmniejszają prędkość obrotów.

A: Czy to wystarczy, jeżeli będziemy nosić coś z mosiądzu?
D: Tak. To bardzo pomoże. Idealnie by było,gdybyśmy chronili również pokój, w którym śpimy.

A: Jak?
D: Otoczmy pokój miedzianą żyłką, albo przynajmniej łóżko. Końce muszą się dotykać. W ten sposób będziemy chronieni. Nic nie może przeniknąć przez to pole, szczególnie jeżeli w momencie kiedy będziemy łączyć końce, wyślemy do Matrixu myśl ochrony. Mosiądz to święty materiał.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ energetycznie, swoją częstotliwością jest bardzo bliski pola miłości.
A: Chyba stąd pochodzi wiara w związek planety Venus i mosiądzu?
D: Mosiądz ma wpływ na rozwój roślin, ma terapeutyczny wpływ na płuca i wkrótce zostanie odkryte, że pozytywnie wpływa na DNA człowieka. Noszenie tego metalu umożliwia ciału wejście w wibracje, które otwierają czakrę miłości. Wraz z otwarciem tej czakry, ciało zacznie bronić się od wszelkich ataków.
A: Dlaczego?
D: Ponieważ duch na tym poziomie ma jednakową wibrację z Matrixem. Wibruje jednakowym głosem,
dlatego ma swój udział w obronie i wsparciu. To znaczy, że człowiek jest na ścieżce wzrostu i Prawdy, i że ta więź w żaden sposób nie może zostać przerwana. Musisz zrozumieć, że jest to powód, dlaczego jesteśmy tu na ziemi, aby przyczynić się do wzrostu i przemiany i w pewien sposób będziemy nagrodzeni za to, jako jej mieszkańcy, tym nowym światem. Będzie świetnie. Będzie całkowicie inaczej niż jest teraz. Możemy się do tego przyczynić, jeżeli będziemy pozytywnie myśleć, życzyć sobie, żeby zakończył się ten stary system, żebyśmy mogli wkroczyć w nową erę. Nie wolno nam zwracać uwagi na ich wyjaśnienia, pozwolić żeby mieli wpływ na nas poprzez strach, musimy słuchać swojego serca. Jeżeli chcemy, aby coś się zmieniło, musimy tego chcieć całą swoją istotą i całym swoim sercem. W każdej chwili musimy chcieć wolności, zmiany, miłości. Musimy mentalnie stworzyć idealny świat, żyć w nim i żywić go nadzieją i wiarą. Teraz nadeszła chwila, że nikt nie ma prawa nas pozbawiać życia, decydować o naszym losie. Dlatego was proszę, przyłączcie się do nas, do tych którzy przyszliśmy po to, żeby przekazać wam te informacje. Prosimy was, żebyście nam pomogli, jak i my chcemy pomóc wam.

A: Spróbujemy, ale nie wiem czy nam się uda?
D: Trzeba tylko chcieć. Nie jest to trudne. Potrzeba tylko, żebyś wysłała myśl, chęć zmiany do Matrixu. On przejmuje tą formę myślo-energetyczną, wzmacnia ją, żeby się spełniła. To wszystko. Wszystko stanie się samo z siebie.

http://whitedevas.eu/