Opalanie. Reklama strachu

Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał że „komora gazowa” została sfabrykowana

 W bezprecedensowym filmowym wywiadzie z dr. Franciszek Piper – starszy kurator i dyrektor archiwów Państwowego Muzeum w Auschwitz,  przyznał przed kamerą, że „krematorium 1″, rzekoma „mordercza komora gazowa” pokazywana setkom tysięcy turystów każdego roku w obozie w Auschwitz została wybudowana w rzeczywistości po wojnie przez Związek Radziecki na bezpośredni rozkaz Stalina.

Czytaj resztę wpisu »

Chcesz szybciej umrzeć? Oglądaj telewizję!

Jak staram się uświadomić społeczeństwo nad Wisłą, od około ćwierć wieku nie ma polskich czasopism medycznych. Po 1990 roku w „dziwny” sposób znikły rodzime informatory, a pojawiły się polskojęzyczne reklamówki przemysłu farmaceutycznego, preferowane przez władze polityczne tego kraju, ”który istnieje tylko formalnie”. Czytaj resztę wpisu »

Napisane w Pranie mózgu. Tagi: . 1 Comment »

Eksperyment kontroli umysłu w Polsce

Ciekawy wywiad z panią Ewą Pawelą, która przedstawia swoje osobiste doświadczenia z kontrolą umysłu, kiedy stała się jej mimowolnym uczestnikiem będąc mieszkanką Wrocławia. Przeważnie myślimy, że takie rzeczy dzieją się tylko w innych krajach i nie dotyczą zwykłych postronnych osób, przynajmniej w Polsce, a tu niespodzianka. Ktoś przeprowadza eksperymenty i ludzi używa w formie królików doświadczalnych.

Wynajdywacze chorób – jak robi się z nas pacjentów

10 sposobów na manipulację społeczeństwem

Oto, oparta o prace amerykańskiego lingwisty Noama Chomskiego, lista „10 strategii manipulacji” przez establishment:

1 – ODWRÓĆ UWAGĘ
Kluczowym elementem kontroli społeczeństwa jest strategia polegająca na odwróceniu uwagi publicznej od istotnych spraw i zmian dokonywanych przez polityczne i ekonomiczne elity, poprzez technikę ciągłego rozpraszania uwagi i nagromadzenia nieistotnych informacji. Strategia odwrócenia uwagi jest również niezbędna aby zapobiec zainteresowaniu społeczeństwa podstawową wiedzą z zakresu nauki, ekonomii, psychologii, neurobiologii i cybernetyki. „Opinia publiczna odwrócona od realnych problemów społecznych, zniewolona przez nieważne sprawy. Spraw, by społeczeństwo było zajęte, zajęte, zajęte, bez czasu na myślenie, wciąż na roli ze zwierzętami (cyt. tłum. za „Silent Weapons for Quiet Wars”).

2 – STWÓRZ PROBLEMY, PO CZYM ZAPROPONUJ ROZWIĄZANIE
Ta metoda jest również nazywana „problem – reakcja – rozwiązanie”. Tworzy problem, „sytuację”, mającą na celu wywołanie reakcji u odbiorców, którzy będą się domagali podjęcia pewnych kroków zapobiegawczych. Na przykład: pozwól na rozprzestrzenienie się przemocy, lub zaaranżuj krwawe ataki tak, aby społeczeństwo przyjęło zaostrzenie norm prawnych i przepisów za cenę własnej wolności. Lub: wykreuj kryzys ekonomiczny aby usprawiedliwić radykalne cięcia praw społeczeństwa i demontaż świadczeń społecznych.

3 – STOPNIUJ ZMIANY
Akceptacja aż do nieakceptowalnego poziomu. Przesuwaj granicę stopniowo, krok po kroku, przez kolejne lata. W ten sposób przeforsowano radykalnie nowe warunki społeczno-ekonomiczne (neoliberalizm) w latach 80-tych i 90-tych: minimum świadczeń, prywatyzacja, niepewność jutra, elastyczność, masowe bezrobocie, poziom płac, brak gwarancji godnego zarobku – zmiany, które wprowadzone naraz wywołałyby rewolucję.

4 – ODWLEKAJ ZMIANY
Kolejny sposób na wywołanie akceptacji niemile widzianej zmiany to przedstawienie jej jako „bolesnej konieczności” i otrzymanie przyzwolenia społeczeństwa na wprowadzenie jej w życie w przyszłości. Łatwiej zaakceptować przyszłe poświęcenie, niż poddać się mu z miejsca. Do tego społeczeństwo, masy, mają zawsze naiwną tendencję do zakładania, że „wszystko będzie dobrze” i że być może uda się uniknąć poświęcenia. Taka strategia daje społeczeństwu więcej czasu na oswojenie się ze świadomością zmiany, a także na akceptację tej zmiany w atmosferze rezygnacji, kiedy przyjdzie czas.

5 – MÓW DO SPOŁECZEŃSTWA JAK DO MAŁEGO DZIECKA
Większość treści skierowanych do opinii publicznej wykorzystuje sposób wysławiania się, argumentowania czy wręcz tonu protekcjonalnego, jakiego używa się przemawiając do dzieci lub umysłowo chorych. Im bardziej usiłuje się zamglić obraz swojemu rozmówcy, tym chętniej sięga się po taki ton. Dlaczego? „Jeśli będziesz mówić do osoby tak, jakby miała ona 12 lat, to wtedy, z powodu sugestii, osoba ta prawdopodobnie odpowie lub zareaguje bezkrytycznie, tak jakby rzeczywiście miała 12 lub mniej lat” (zob. Silent Weapons for Quiet War).

6 – SKUP SIĘ NA EMOCJACH, NIE NA REFLEKSJI
Wykorzystywanie aspektu emocjonalnego to klasyczna technika mająca na celu obejście racjonalnej analizy i zdrowego rozsądku jednostki. Co więcej, użycie mowy nacechowanej emocjonalnie otwiera drzwi do podświadomego zaszczepienia danych idei, pragnień, lęków i niepokojów, impulsów i wywołania określonych zachowań.

7 – UTRZYMAJ SPOŁECZEŃSTWO W IGNORANCJI I PRZECIĘTNOŚCI
Spraw, aby społeczeństwo było niezdolne do zrozumienia technik oraz metod kontroli i zniewolenia. „Edukacja oferowana niższym klasom musi być na tyle uboga i przeciętna na ile to możliwe, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami była dla niższych klas niezrozumiała (zob. Silent Weapons for Quiet War).

8 – UTWIERDŹ SPOŁECZEŃSTWO W PRZEKONANIU, ŻE DOBRZE JEST BYĆ PRZECIĘTNYM
Spraw, aby społeczeństwo uwierzyło, że to „cool” być głupim, wulgarnym i niewykształconym.

9 – ZAMIEŃ BUNT NA POCZUCIE WINY
Pozwól, aby jednostki uwierzyły, że są jedynymi winnymi swoich niepowodzeń, a to przez niedostatek inteligencji, zdolności, starań. Tak więc, zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, jednostka będzie żyła w poczuciu dewaluacji własnej wartości, winy, co prowadzi do depresji, a ta do zahamowania działań. A bez działań nie ma rewolucji!

10 – POZNAJ LUDZI LEPIEJ NIŻ ONI SAMYCH SIEBIE
Przez ostatnich 50 lat szybki postęp w nauce wygenerował rosnącą przepaść pomiędzy wiedzą dostępną szerokim masom a tą zarezerwowaną dla wąskich elit. Dzięki biologii, neurobiologii i psychologii stosowanej „system” osiągnął zaawansowaną wiedzę na temat istnień ludzkich, zarówno fizyczną jak i psychologiczną. Obecnie system zna lepiej jednostkę niż ona sama siebie. Oznacza to, że w większości przypadków ma on większą kontrolę nad jednostkami, niż jednostki nad sobą.

tłum. za: „Les 10 Stratégies de Manipulation de Noam Chomsky”
http://www.jocelynechoquette.com/article-0-58212003.html

„New Age” jak „teorie spiskowe” – kolejny program umysłu

Hasło „teorie spiskowe” stało się jednym z kluczowych elementów manipulacji masami, jako określenie sugerujące, że jakiekolwiek fakty o spiskach i konspiracjach na najwyższych szczeblach władz to jedynie wymysły niezrównoważonych psychicznie ludzi i zupełnie nie warto się nimi zajmować. Obecnie podobnie działającym hasłem i pułapką jednocześnie stało się określenie „New Age”.

Określenie „teorie spiskowe” ma sugerować, że to tylko jakieś głupie nic nieznaczące teorie ludzi z trądzikiem na twarzy siedzących 24h przed komputerem i snującymi tezy nie mających zupełnie pokrycia w faktach. Zarówno w mediach jak i w debatach publicznych użycie tego terminu ucina jakikolwiek temat – cokolwiek się powie, a ktoś nazwie to „teorią spiskową” w naszych umysłach wyświetla się komunikat: „bzdury, śpij dalej, twój rząd dba o Ciebie!”. To bardzo wygodna szufladka umysłu szczególnie dla kompletnych ignorantów, bowiem nie muszą oni już wcale zbadać tematu, poznawać faktów, obejrzeć filmu czy przeczytać artykułu – oni już wiedzą, że to bzdury, zatem wrzucają to w tą szufladkę i wracają do ukochanego matrixa.

Ale oto na naszych oczach ukształtowało się kolejne złowrogie hasło, kolejna szufladka umysłu, dzięki której ludzie nie myślą o faktach i nie zajmują się meritum sprawy, a tylko pakują do tej szuflady wszystko, co nie pasuje ich wizji świata. To hasło to „New Age”.

Jest spore grono ludzi, którzy wszystko, co nie mieści się w ich materialistycznym pojmowaniu świata i 5 zmysłowej percepcji otaczającej nas rzeczywistości wrzucają do szufladki New Age. Cokolwiek powie się i duchowości. Nikt z nich tak naprawdę nie wie dokładnie czym jest New Age, ale wystarczy im samo to hasło, by wszelkie tematy im nie pasujące spoza świata 5 zmysłów zbywać, atakować i uznawać za największe zagrożenie lub największą możliwą głupotę, jaką ktoś wymyślił. Jakież to proste!

Nawet w definicji New Age z Wikipedii jest wyraźnie zaznaczone, że „ruch” ten – jeśli można go tak w ogóle nazwać, skoro nie ma jednolitej struktury – jest bardzo złożony i niejednorodny oraz, że jest to bardziej kierunek filozoficzny, niż religia:
„New Age (z ang., wymowa: /nju: eɪdʒ/; także Nowa Era, Nowa Epoka, Ruch Nowej Ery) – to nieformalny, wielopostaciowy i wielowymiarowy, alternatywny ruch kulturowy, który narodził się umownie w latach 60. XX wieku w USA, a następnie zdobył liczne grono zwolenników na całym świecie”

Ale są niestety ludzie, którzy wszędzie, gdzie nie sięga ich umysł i wyobraźnia widzą swojego wroga, szatana, diabła Sprawa sprowadza się do tego, że ludziom wychodzącym poza ramy materialistycznej wizji świata (oraz poza ramy religijnej koncepcji duchowości) zarzuca się sprzyjanie NWO i tworzenie podstaw do jednej globalnej religii zarządzanej przez elitę. Tymczasem nie mamy nic wspólnego z jakimkolwiek ruchem religijnym – jest to dla nas kompletnym zaprzeczeniem naszych zasad!

Nie tworzymy jednej wizji świata, nie znamy prawdy ostatecznej i nie wmawiamy nawet ludziom, że jesteśmy jej blisko. Nie tworzymy także stałych nienaruszalnych dogmatów, nie wymyślamy kolejnych 10 przykazań ani zasad „wiary” według jakich nasi „wyznawcy” mają się zachowywać i myśleć- jesteśmy wolnomyślicielami, którzy chcą zgłębiać tajniki życia. Zatem nie kreujemy wcale jakichś ścisłych norm, nie chcemy tworzyć następnego systemu wierzeń i przekonać, bo to właśnie one według nas blokują ludzki umysł i świadomość przed rozwojem! Ludzie, którzy na wieki zamykają się w swoim schemacie wierzeń nie dopuszczają do siebie żadnych informacji, które inaczej opisują świat i życie – to tutaj właśnie tworzy się więzienie dla umysłu, gdzie ścianami i kratami stają nasze poglądy i wierzenia, poza które nigdy nie wychodzimy, bo uznajemy to za zbrodnię. Tak sami sobie ograniczamy możliwość poszerzania naszej wiedzy,

My zwyczajnie idziemy za informacją, tam gdzie nas zaprowadzi. Badamy wszystkie fakty i wszelkie informacje i wciąż układamy te puzzelki wiedzy. Jeśli prowadzi ona w określonym kierunku – nie obrażamy się na fakty, nawet jeśli nie zgadzają się one z naszymi wcześniej utartymi poglądami. Bo oto właśnie chodzi, bo otworzyć swój umysł na wszelkie możliwości, a nie kurczowo trzymać się starych modeli przekonań.

Zatem New Age stało się takim samym workiem, jak „teorie spiskowe”, do którego wrzuca się wszystko, co nie pasuje oficjalnej wersji rzeczywistości i odstaje od standardowego postrzegania świata. A mnie nie obchodzą mnie nazwy i definicje jakiegoś New Age – ja nie wiem tak dokładnie co to jest kto wymyślił definicję oraz w sumie i g… mnie to obchodzi – nie chcę by mnie ktoś tam pakował i przypinał mi łatkę „teoretyk spiskowy” ani „New Age – owiec”…

Ludzie lubią się bać i lubią tworzyć urojonych wrogów ich własnych poglądów i wartości – New Age jest tutaj również przykładem fetyszyzacji pewnych haseł i zjawisk. Cóż bowiem oznacza samo hasło New Age? Nowa Era. Jakież to straszne! Ludzi mówiących o kosmosie, innych cywilizacjach i channelingach, o symbolice roku 2012 i ogólnie o duchowości oskarżą się o sprzyjanie albo bycie nieświadomymi pachołkami elit i Nowego Porządku Świata. Dlaczego? Zapewne dlatego, że oba te hasła mają jedno słowo wspólne: Nowa/Nowy… A przecież Nowy Porządek Świata to tylko fałszywa nazwa planów elit wobec ludzkości, próbująca podszyć się pod nowe nurty i procesy próbując je powstrzymać tak naprawdę i zastąpić swoim STARYM Porządkiem Świata! Ten system władzy panuje na Ziemi od dawien dawna, gdzie elity bądź to jako królowie, cesarze, kapłani, magnaci, oligarchowie dyktowali reszcie ludzkości jak mają żyć, w co wierzyć i utrzymywali ją w niewiedzy, ignorancji – w niewolniczym stanie. Teraz może się to zmienić, bo ludzie przestają się bać, wymieniają się informacjami, zwiększa się świadomość globalna, przestajemy kupować nędzne kłamstwa marionetkowych polityków i wciąż zyskujemy wiedzę o tym, jak wiele faktów, tajemnic a przede wszystkim ultra nowoczesnej technologii, która mogła by zmienić nasze życie w przeciągu kilku lat – jest przed nami ukrywane. Gdy ta tama kłamstw, manipulacji, oszustw i kontroli w końcu zostanie przełamana nadejdzie właśnie NOWE – nowy świat, New Age – jakkolwiek to nazwiemy, będzie to nowa cywilizacja oparta na nowych wartościach, zasadach i technologii oraz wiedzy umożliwiającej zupełnie inne życie – pełne szczęścia, miłości i harmonii – czyli takie jakie powinno być. To powinna być właśnie normą, a to dzisiejszy świat jest chory.

Jeśli natomiast ktoś nazwie nas Ludźmi Nowej Ery – cóż w tym złego? Jeśli faktycznie kierujemy się zarówno zdroworozsądkowym myśleniem, mamy otwarte serca pełne marzeń o lepszej i normalnej ludzkości, a nasz otwarty umysł nie zblokowany kolejnym systemem wierzeń wciąż zbiera nowe fakty i informacje, które pomagają nam zmieniać się wewnętrznie, za zarazem zmieniają cały świat – niech i tak będzie. Jeśli cokolwiek nazwałbym w ogóle „New Agem” w negatywnym aspekcie, to właśnie szerzącą się dulszczyznę i pseudo duchowość, którą krytykowałem nieraz.

Ale nasi „wojownicy” z urojonym „New Agem” robią wiele, by nas cenzurować. Oni chcą tylko mówić o NWO (czasem do tego dochodzi religia, jako – o zgrozo – ratunek i jedyna alternatywa wobec Nowego Porządku Świata) – wszystko co inne, niematerialne, duchowe, sięgające poza naszą percepcję i dotychczasowe utarte schematy cywilizacyjne chcą ocenzurować, a nam zamknąć usta. O ironio! – Walczą z NWO a sami chcą stosować jego metody! Najlepiej zamknąć ludziom usta, zakazać tematów, walczyć z tymi poglądami jako z „zagrożeniem, bałwochwalstwem, pogaństwem, okultyzmem” i Bóg wie co jeszcze… Jednym słowem Ci ludzie (najczęściej związani z Kościołem, ale także i zatwardziali sceptycy i materialiści) chcą pokonać NWO tylko po to, by zamienić go na swój Porządek Świata – zgodny z ich ograniczonym systemem wierzeń i przekonać, narzucający ich „jedynie słuszną” percepcję rzeczywistości. Ale czy to będzie coś nowego? Nie – to jest tylko zastąpienie jednego nacisku na drugi – wcale nie lepszy, tylko bardziej im odpowiadający.

A skoro oni chcą nam narzucać o czym mamy myśleć, pisać, dyskutować to jak sądzę po obaleniu NWO zamierzają stanowić nową grupę „u władzy” decydującą na podstawie ich dogmatów co jest prawdą, a co nie? Piękna perspektywa nie ma co – prawdziwa wolność…

Ale my nie damy się stłamsić, zastraszyć ani podporządkować. Mamy swoje poglądy i przekonania, które wciąż badamy, poszerzamy i szukamy wiedzy nie zamykając się na inne i coraz to nowsze informacje. Jesteśmy za pełną wolnością debaty, przekonań i myśli – za pełną tolerancją zdania innych ludzi i brakiem cenzury. Idziemy po prostu za informacją, jakakolwiek by onanie była. A są rzeczy na tym świecie, jakie nie śniły się naszym filozofom, ani naukowcom…

Bo NWO to nie tylko garstka rządnych władzy globalistów i nie tylko materialistyczny świat pięciu zmysłów nie jest kresem naszej percepcji – to tylko część rzeczywistości i to bardzo malutka. Rzeczywistość jest o wiele bardziej bogata i złożona, a my ledwie zaczynamy jakiś jej fragment rozumieć. I o tym jesteśmy przekonani.

M. Rozbicki

davidicke.pl

Człowiek rodzi się mądry i głupieje przed TV

Rokrocznie wzrasta czas, który statystyczny Polak spędza przed telewizorem. Co roku spada także merytoryczny poziom programów TV. Do czego nas to doprowadzi?

10 lat temu, kiedy w TVN pojawił się program Big Brother, większość ludzi wieściło, że jest to początek końca tego wspaniałego do tej pory medium przekazu – telewizji. Że to, co można w tym programie zobaczyć, to szczyt demoralizacji. Podglądanie, jak ktoś się kąpie pod prysznicem, załatwia potrzeby fizjologiczne w WC czy kopuluje w jacuzzi, miało być najgorszą rzeczą, jaką do tej pory pokazywała telewizja. Minęło 10 lat i prędzej większość nadawców (szczególnie prywatnych) zrównało poziom do poziomu Big Brothera, niż do telewizji „wyższych lotów”.

Z telewizji znika coraz więcej programów dla widza rozumnego, a w miejsce tych programów pojawiają się różnego rodzaju ogłupiacze. Dawniej można było sprawdzić swoją wiedzę oglądając „Wielką grę”, „Miliard w rozumie” czy „Jeden z dziesięciu” (nadawany trzy razy w tygodniu). Wchodzące obecnie w ich miejsce „teledurnieje” obniżyły wymagania stawiane przed uczestnikami i najczęściej poziom tych programów jest dostosowany do widzów, którzy muszą długo się zastanawiać nad odpowiedzią na pytanie: „Co to jest – po stawie pływa i kaczka się nazywa?”.
Kiedyś, w „Miliardzie w Rozumie” należało pokonać piętnastu przeciwników w kilku etapach gry. Całość rozgrywek zajmowała prawie rok i można było wygrać co najwyżej 100 tys.zł. Teraz wystarczy odpowiedzieć na 12 pytań podpierając swoją niewiedzę czterema kołami ratunkowymi i milion złotych zdobyty. Albo nie mając w ogóle żadnej wiedzy odpowiedzieć w innym programie na pytanie, czy zdradzało się żonę, albo czy podglądało się siostrę w sytuacji intymnej i 250 tys.zł ląduje na koncie. Półgłówek przyznający się w programie „Moment prawdy”, że uderzył żonę tak mocno, że ta wylądowała w szpitalu, albo że kiedyś pobił człowieka tak dotkliwie, że bał się, że go zabił – ma szansę w ciągu niespełna godziny wygrać ćwierć miliona złotych, zamiast od razu, wprost z nagrania trafić do aresztu! A człowiek, który gra w „1 z 10” i swoją wiedzą musi pokonać osiemnastu przeciwników, może co najwyżej wygrać 40 tys. zł.

Stanisław Lem powiedział kiedyś: „Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów!”. Podpisuję się pod jego słowami wszystkimi swoimi kończynami. W komentarzach pod każdym z moich artykułów znajdzie się przynajmniej kilka przykładów na potwierdzenie słów Lema. Zawsze pojawi się ktoś (tzw. troll internetowy), kto nawet nie doczyta do końca artykułu, nie zrozumie jego sensu, ale postanowi zabrać głos. Coś tu w komentarzu wybełkocze i swój cyberobywatelski obowiązek uważa za spełniony. Czytanie ze zrozumieniem okazuje się coraz większą sztuką, więc jakże trudną rzeczą staje się pisanie z sensem?

Okazuje się, że dorośli ludzie (nieprzymuszeni koniecznością czytania lektur) czytają coraz mniej książek. Jak już sięgają po coś, co liczy więcej kartek niż instrukcja obsługi nowego urządzenia domowego, jest to najczęściej… książka kucharska albo telefoniczna. Gdy sięgają po gazetę, to najczęściej jest to… program telewizyjny, brukowce, albo plotkarska prasa „kolorowa”. A do Internetu z największą ciekawością wchodzą na pudelka, kozaczka, itp.
Poważne kiedyś portale internetowe, których strony były kolebką polskiego Internetu, zamieniają się obecnie w targowiska próżności – plotki i zdjęcia wypełniają lwią część portalu. Tytuły największą czcionką „krzyczą” o zdradach, romansach, ciążach, operacjach plastycznych, zmarszczkach i cellulicie, a wszystko to okraszone zdjęciami robionymi z zaskoczenia. Nie należy się zatem dziwić, że większość nastolatków potrafi wymienić więcej plotek z życia gwiazd Hollywood, niż wydarzeń z historii Polski.

Nieczytanie książek kończy się dysleksją, której zdiagnozowanie przez przekupionego psychologa okazuje się wybawieniem dla coraz większej grupy młodzieży. Wystarczy jedno zaświadczenie i „jusz beskarnie morzna pisać z buendami”. Dodatkowo, gratis, dostaniemy papierek o tym, że jesteśmy dysortografami oraz dysgrafami i przechodzimy przez gimnazjum, szkołę średnią i studia, bez martwienia się o ortografię i o błędy. Wchodzi się do internetu, takimi właśnie błędami się go wypełnia i tworzy się kolejne pokolenie analfabetów. A używając na wielu portalach społecznościowych prostej opcji KOPIUJ/WKLEJ, możemy egzystować w cyberświecie nie stawiając samodzielnie ani jednego znaku pisanego! Wklejamy znajomym gotowe liściki, e-mailowe i SMS-owe życzenia urodzinowe, świąteczne, taką samą kombinacją Ctrl+C/Ctrl+V odpowiadamy na e-maile od innych. Wszystko robi się takie „słitaśno – pokemonowe”. Wtórność tych ludzi przeraża, bo z wtórności się raczej nie wyrasta i jest ona zaraźliwa!

Polskie media oburzają się, że w Holandii pokazują w telewizji kogoś, kto śmiertelnie chory zgodził się umierać na oczach telewidzów, by śmierć przestała być tabu. Że we Francji robią prowokacyjny teleturniej, w którym za złą odpowiedź prowadzący udaje rażenie gracza prądem. A żadne polskie media nie zastanawiają się, dlaczego polskie telewizje stają się medium dla idiotów. Począwszy od wspomnianych już teleturniejów, przez talk showy, w których 15-letnie notoryczne wagarowiczki wypowiadają się o tym, że z polskich szkół usunęłyby j. polski, matematykę, fizykę, chemię, a najlepiej to wszystkie przedmioty. I zrobiłyby 10 miesięcy wakacji i 2m-ce roku szkolnego. Dając tego typu idiotkom miejsce na antenie, stanowiące doskonałą trybunę publiczną, gloryfikuje się głupotę. Normalna nastolatka, która np. pisze wiersze, książki, jest wirtuozem jakiegoś instrumentu, tworzy inne rodzaje sztuki, czy po prostu robi coś pożytecznego, nigdy nie znajdzie się na antenie TV. Jej intelekt nie zostanie nagrodzony w żaden sposób. Dostanie co najwyżej szóstkę z j. polskiego albo z muzyki i tyle. Intelekt dla dzisiejszych mediów jest po prostu nudny, niezrozumiały dla statystycznego widza. Za to idiotka, która ubiera się w różową sukienkę, bierze pluszowego kucyka i przez pół godziny tłumaczy Ewie Drzyzdze, jak to cudownie być kopią Joli Rutowicz, ma swoje 5, a nawet 25 minut. Totalne dna intelektualne, które wcale nie mądrzejsze od nich media wypychają na wyżyny.

Teleturnieje – teledurniejami, talkShowy – tokSzołami, a co z programami informacyjnymi? Te to dopiero ogłupiają!
Wiadomości karmią się tragediami. Gdy danego dnia nie wydarzyła się żadna katastrofa, w której zginęło dziesiątki ludzi, nie wybuchła nigdzie bomba rozrywająca dziesiątki ciał, nie znaleziono żadnego utopionego dziecka, itp. to media kreują fakty samodzielnie. Wtedy właśnie poznajemy tzw. „newsy z dupy”. Dawniej wysysało się takie informacje „z palca”, ale teraz sięga się głębiej i wyciąga z zakończenia jelita grubego. W Polsce bida aż piszczy, bezrobocie, wielomilionowy exodus za pracą za granicę, afera goni aferę, a media serwują n-tą wiadomość o kolejnej kochance Tigera Woods’a. Przez pierwszy tydzień „afery woodsowej” wśród głównych wiadomości dnia było – czemu żona rozbiła mu samochód, ile kochanek przyznało się do sypiania z nim, do ilu kochanek przyznał się on, jak wielką skruchę wyraził, itd.

Gdy już wieści dotyczą czegoś „mądrzejszego”, to dostaniemy je podane tak, jakbyśmy my, widzowie, byli debilami, którym nie ma co przedstawiać głębi wydarzenia, bo i tak tego nie zrozumiemy. W Kopenhadze zebrał się szczyt klimatyczny. Pojechał prezydent Kaczyński i… m.in. Barack Obama. Wszystkie polskie media będą donosić nie o tym, czego będzie dotyczyła ta konferencja (m.in. problemy z ociepleniem klimatu), co rządy zebranych tam państw zamierzają wprowadzić (np. limity emisji CO2). W Polsce dowiemy się tylko tego, jak blisko prezydenta Stanów Zjednoczonych usiądzie prezydent RP. Ile centymetrów albo cali będzie dzieliło lewy półdupek Baracka Obamy od prawego półdupka naszej głowy państwa. Czy będą mogli zamienić ze sobą kilka słów, co będą jedli na balu pokonferencyjnym. I tyle! To są FAKTY? Prędzej FUCKty!

Prócz podawania faktów, podchodząc do nich od tzw. „pupy strony”, okazuje się, że w Polsce panuje jakiś niepisany zakaz analizowania faktów. Prócz próby analizy wydarzeń przez Jacka Pałasińskiego, wszystkie pozostałe programy informacyjne mają być proste i bez zagłębiania się w istotę sprawy. USA napada na Irak – to jest walka z terroryzmem, do której musimy się przyłączyć. Irak prócz jednej „wycieczki” do Kuwejtu 20 lat temu nikogo więcej napadać nie zamierzał. Pompował ropę, sprzedawał ją m.in. Ameryce i co najwyżej petrodolary zamiast iść na leki dla Irakijczyków szły na kolejne pałace Saddama. To była jedyna zbrodnia Iraku wobec świata. Bush pochodzi z Teksasu, w którym jego ojciec, wujowie, wszyscy przyjaciele mają udziały w firmach wydobywających ropę. Przed wojną w Iraku benzyna w USA była po niespełna 1$ za galon, przez wojnę podrożała 3-4 krotnie – czysty zysk dla Busholandu. A my się daliśmy zrobić Amerykanom w konia i pojechaliśmy tam walczyć niby to z terroryzmem. A pojechaliśmy, bo media tak właśnie „sprzedały” nam fakty.

Nawet rzeczowi wydawałoby się dziennikarze często „dają plamę”. Włączam poranne wiadomości, a Konrad Piasecki pyta, czy to prawda, że większość telefonów na pokładzie Tupolewa była włączona i aktywnie używana (dzwoniono i SMS-owano z nich w trakcie lądowania). Dziennikarz, jakby nie miał pojęcia, że 100 włączonych telefonów, które aktywnie poszukują sygnału, które z maksymalną mocą nadają swoje „Zdrawstwoj, dajtie mnie roaming. – Spasiba!” – może poważnie zakłócać odczyty czujników Tupolewa. Czy ten dziennikarz nigdy nie leciał samolotem i nie wie, że zakaz używania telefonu jest najważniejszym z zakazów panujących na pokładzie statku powietrznego? Dziennikarza interesowało tylko to, czy może jakiś członek rodziny pozostawiony w Polsce rozmawiał ze swoim bliskim w samolocie w chwili jego śmierci. Bo nie ma to jak pójść z kamerą i wydobywać z zapłakanej żony, matki czy dziecka wspomnienia ostatnich słów kogoś bliskiego. Tak właśnie tworzy się FUCKty.

By zobaczyć coś mądrego w TV, trzeba być emerytem lub bezrobotnym, który ma czas siedzieć przed telewizorem po nocach, bo dopiero grubo po północy można zobaczyć np. w TVP2 filmy dokumentalne: „Narodziny Izraela”, „Hitler i Stalin – śmiertelny pojedynek”, film o Antarktydzie, tudzież programy kulturalno – artystyczne. Cały wieczór tylko seriale, „Barwy szczęścia”, chwilę później „Barwy życia”. A co, jeśli mamy już dość tych serialowych barw i chcemy zobaczyć coś, co aktywnie stymuluje nasz mózg? Wkrótce mózg i myślenie będzie rzeczą deficytową.
Wielu ludzi tzw. „starej daty” studiujący zaocznie z młodszymi rocznikami jest przerażona znikomym poziomem wiedzy ogólnej młodego pokolenia. Młodzież dzisiaj nie zna się na niczym. Nie zna podstawowych zagadnień z historii, nie wie, jak działają podstawowe urządzenia. Jak kręci się świat – dosłownie i w przenośni.

Będąc w USA dziwiłem się, że nauczyciele, których tam poznałem, nie mieli pojęcia, że twaróg robi się z mleka, że Azja to kontynent, a nie państwo, że Polska nie leży nad Atlantykiem (bo to jedyny obszar wodny jaki potrafią wymienić!), itd.
Czemu nawet wykształceni, wydawałoby się, Amerykanie są tak durni? Bo oni telewizję z setkami kanałów TV mają już od kilkudziesięciu lat, a my dopiero od niespełna dwudziestu. Ale niestety powoli ich doganiamy – a w tym co najgorsze, najszybciej…

http://interia360.pl/

Manipulacje mediów w sondażach

Kolejny dowód jak media manipulują opinia publiczną. Poniżej przedstawiamy link do strony na której można oddać głos na swoja ulubioną partię lub kandydata na prezydenta i zobaczyć jaka różnica jest miedzy głosującymi ludźmi w internecie a tym co podają w sondażach w mediach.

SONDAŻ to narzędzie służące nie do obrazowania rzeczywistości, lecz do jej kreowania.

Jako ze ludzie nie lubią przegrywać to często tak się zdarza ze glosują na tego kto ma najwięcej szans(skąd wiedzą który to ? – oczywiście z sondaży )…nie tracą swojego głosu na kandydata który wg. nich i tak nie ma szans. Wtedy maja wrażenie ze sami wygrali jeśli ich kandydat wygrał. Smutne to ale prawdziwe. I jeszcze raz powtórzę, sondaże nie służą do obrazowania rzeczywistości lecz do jej kreowania.

Ayerys

Wejdź na poniższą stronę i oddaj swój głos po czym zobacz aktualne sondaże. Na stronie nie trzeba się logować

Na prezydenta: http://polskie-partie-polityczne.appspot.com/president-election

Na partie: http://polskie-partie-polityczne.appspot.com/

Nie daj się więcej manipulować, oddaj głos zgodnie z twoim przekonaniem, a nie na coś co zostało sztucznie wykreowane przez zakłamane media!!!

Telewizja kłamie! Zobacz fakty!