Nie jesteśmy skazani na GMO

Prawdopodobnie nie uda się w Polsce całkowicie wyeliminować pasz wytwarzanych z importowanej soi, ale mamy warunki do tego, by – przy wsparciu państwa – zwiększyć produkcję pasz na bazie roślin motylkowatych i rzepaku.

Jak informuje „Nasz Dziennik”, w Polsce od kilku lat rolnicy dostają dodatkowe dopłaty bezpośrednie za uprawę roślin motylkowatych, ponadto prowadzone są badania naukowe nad nowymi odmianami i zwiększeniem plonów takich roślin. Głównym ośrodkiem naukowym w tej dziedzinie jest Poznań. Naukowcy z tamtejszego Uniwersytetu Przyrodniczego twierdzą, że polskie rolnictwo może być unijnym potentatem w produkcji roślin motylkowatych (np. bobiku, łubinu żółtego i wąskolistnego, grochu siewnego).

Obecnie Polska importuje aż 75 proc. białka paszowego w postaci soi, głównie z Brazylii, Argentyny i USA. Zazwyczaj jest to soja modyfikowana genetycznie, o wciąż nierozpoznanym oddziaływaniu na zdrowie przy długookresowym spożywaniu produktów powstałych na ich bazie. Ale sprawa ma także wymiar szerszy: „Uzależniliśmy się od zewnętrznych źródeł białka. Suwerenność żywnościowa Polski w zakresie produkcji zwierzęcej zależy od tego, czy kilka amerykańskich globalnych firm sprzeda nam 2,5 mln ton soi, czy też nie. Dostawy mogą zablokować katastrofy przyrodnicze lub spekulacje – i soi może zabraknąć” – ostrzega poseł Jan K. Ardanowski (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Jak przeciwdziałać tej sytuacji? W Polsce nie da się uprawiać wydajnych odmian soi na skalę masową, ze względu na klimat. Jednak naukowcy przekonują, że jednym z istotnych źródeł krajowego białka mogą być właśnie rośliny motylkowate. Co prawda rośliny strączkowe wytwarzają czynniki antyżywieniowe (zmniejszające przyswajalność białka), jednak jak zaznacza prof. Andrzej Rutkowski, dzięki badaniom naukowym można poprawić ich jakość. Ponadto do pasz można dodawać śrutę i makuchy rzepakowe, wywary kukurydziane. – „Łączenie kilku pasz wysokobiałkowych daje dobry efekt, to trzeba badać” – mówi prof. Rutkowski. Jego zdaniem takie badania powinny być prowadzone przede wszystkim w małych gospodarstwach (posiadających do 200 tys. sztuk trzody chlewnej i do 2 mln sztuk drobiu), które nie potrzebują dużych ilości koncentratów, a mogą produkować żywność zdrową, bez GMO.

Warto siać motylkowate również dlatego, że takie uprawy poprawiają środowisko glebowe. – „Rośliny strączkowe to najtańsza fabryka azotu, którego produkcja nic nie kosztuje” – przekonuje prof. Jerzy Szukała. – „Jeden hektar daje 95,9 kg czystego azotu, to tyle, ile powstaje przy 220 kg saletry amonowej” – wyjaśnia.

O ile przekonanie rolników do siania motylkowatych nie wydaje się trudnym zadaniem, problem mogą stanowić wytwórcy pasz – rynek opanowany jest bowiem przez trzy wielkie międzynarodowe koncerny paszowe, które bazują na soi. Posłanka Gabriela Masłowska (PiS) uważa, że w tej sytuacji należy wspierać i zachęcać małe wytwórnie, by kupowały krajowe rośliny strączkowe. Trzeba także wywołać popyt na pasze z roślin motylkowatych wśród producentów mięsa. To może się udać, zważywszy, że – jak zauważa poseł Krzysztof Borkowski (PSL) – paszowi monopoliści windują ceny pasz, przez co drożeje polskie mięso i upada hodowla trzody chlewnej. Z kolei Stanisław Kalemba podkreśla, że powinniśmy dbać o to, aby komponenty do pasz były produkowane w Polsce – tym bardziej, że mamy w tym względzie wsparcie Unii Europejskiej.

Nowy Obywatel

Napisane w Polska. Tagi: , , . 1 Comment »

Prezydent podpisał ustawę o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych

Prezydent Bronisław Komorowski podpisał w czwartek (26 lipca) nowelę ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń oraz chorób zakaźnych. Ma ona m.in. zapewnić bardziej skuteczny nadzór nad danymi osób z podejrzeniem choroby.
Uchwalona przez Sejm w czerwcu nowela ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej zapewnia ochronę danych osób z podejrzeniem zakażenia. Osoby te będą miały obowiązek udzielania sanepidowi szczegółowych informacji dotyczących m.in. miejsc, w których przebywały, oraz spożytych potraw.

Nowelizacja ma zapewnić skuteczny nadzór nad danymi osób dotkniętych chorobami, które są objęte obowiązkiem leczenia i muszą być leczone w warunkach izolacji szpitalnej.

Zmiany obejmują sprawy formalnoprawne i nie nakładają nowych zadań ani nie zmieniają wielkości finansowania inspekcji sanitarnej. Usystematyzowano też zakres obowiązków inspekcji. Zmiany mają rozwiać wątpliwości interpretacyjne i skorelować rozwiązania dotyczące inspekcji sanitarnej z innymi ustawami o ochronie zdrowia i zapewnienia współpracy pomiędzy organami różnych inspekcji.

Główny inspektor sanitarny Przemysław Biliński mówił podczas prac w parlamencie, że państwo musi mieć narzędzia do ochrony zdrowia publicznego. W tym kontekście przypomniał, że obowiązek szczepień nie oznacza przymusowego ich wykonywania. Jak podkreślił, w Polsce notowany jest wysoki odsetek osób poddających się szczepieniom (95-98 proc.), co lokuje Polskę wśród krajów najlepiej zabezpieczonych przed chorobami zakaźnymi.

Biliński zaznaczył, że ogólna sytuacja epidemiologiczna, np. w przypadku chorób wenerycznych, jest w Polsce stabilna, a rosnąca liczba odnotowywanych zakażeń wynika z lepszych możliwości diagnostycznych. Przypadki chorób częściej są też zgłaszane przez lekarzy.

Z przytoczonych przez niego danych wynika, że np. zakażeń HIV w 2009 r. odnotowano 716, w 2010 r. – 765, a w 2011 – 1220. Maleje natomiast liczba stwierdzonych przypadków zakażenia kiłą: w 2009 r. odnotowano ich 1267, w 2010 r. – 932, a w 2011 r. – 841.

http://www.rynekzdrowia.pl/

Czy Państwowa Inspekcja Sanitarna będzie mogła wszystko?

Jacek Żakowski rozmawia z Justyną Sochą i prof. Janem Widackim.

Jacek Żakowski: Witam ponownie Jacek Żakowski, to jest PORANEK RADIA TOK FM, jest 26, no prawie 27 minut po siódmej teraz. I mamy już połączenie z panią Justyną Sochą, sekretarzem zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP. Będziemy rozmawiali o skutkach, czy też o treści ustawy uchwalonej 13 lipca (kurcze, 13! To był piątek 😉 ) Druk nr 416 o rządowym projekcie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej. W tej sprawie Stowarzyszenie STOP NOP wystosowało list otwarty do społeczeństwa, do posłów, do senatorów, do nas wszystkich. Dzień dobry pani Justyno…

Justyna Socha: Dzień dobry, witam.

Jacek Żakowski: Łączenie mamy przez telefon, więc możecie państwo słyszeć nie precyzyjnie, za co bardzo przepraszam. Pani Justyno, co jest takiego strasznego w tej ustawie?

Justyna Socha: No, co jest w ustawie? Przede wszystkim, na pierwszy rzut oka nie ma tutaj nic niepokojącego. Jednak jak te przepisy się porównuje z dotychczasowym brzmieniem ustawy, okazuje się że jest wiele niepokojących zapisów, które dają podejrzenie ograniczenia praw konstytucyjnych obywateli…

Jacek Żakowski: Jakie to są przepisy?

Justyna Socha: Jakie to są przepisy?

Jacek Żakowski: Tak.

Justyna Socha: No, przede wszystkim zmiana definicji choroby zakaźnej na bardziej ogólną, na definicję nie obowiązującą w Europie. W tym momencie jakby daje to narzędzie nacisku ze strony firm produkujących szczepionki, żeby po prostu ogłosić jakąś epidemię błahej choroby i znaleźć zbyt dla szczepionek, nieprzebadanych, niebezpiecznych, które niekoniecznie są potrzebne…

Jacek Żakowski: A firmy będą chciały wprowadzać na rynek takie nieprzebadane szczepionki? To jest przecież ryzyko odszkodowań itd.

Justyna Socha: Przypomnijmy sobie historię ze świńską grypą, przypomnijmy sobie narkolepsję u dzieci. Rząd w Skandynawii 40-stu osobom wypłacił odszkodowanie za narkolepsję u dzieci spowodowaną właśnie…

Jacek Żakowski: Za szczepienia przeciwko narkolepsji…

Justyna Socha: Za szczepienia przeciwko grypie…

Jacek Żakowski: Grypie, przepraszam.

Justyna Socha: … wywołały one narkolepsje u dzieci. Także wracając jakby do zapisów tej ustawy, jest też zapis o zbieraniu danych osobowych bardzo szczegółowych, od adresu po e-mail, a nawet telefon, związany właśnie z nadzorem epidemiologicznym. Jest zapis o tym, że obywatele Polski mają obowiązek poddawania się szczepieniom ochronnym – dotychczas był zapis, że Szczepieniom z Narodowego Programu Szczepień Ochronnych – teraz usunięto ten zapis. Pojawił się też zapis, że Polacy mają obowiązek poddawać się poekspozycyjnemu profilaktycznemu stosowaniu leków…

Jacek Żakowski: Czyli?

Justyna Socha: … czyli wystarczy domniemany bądź rzeczywisty kontakt z chorobą zakaźną, przy czym pamiętajmy o definicji nowej choroby zakaźnej. I wtedy zdrowy obywatel ma obowiązek, a wręcz w momencie ogłoszenia epidemii może być użyty przymus bezpośredni, żeby przyjął te leki. Zdrowa osoba…

Jacek Żakowski: I kto będzie decydował?

Justyna Socha: Jak najbardziej z tych przepisów wynika, że nawet już jest usunięty zapis o organach administracji państwowej, wszędzie w to miejsce jest wstawiany zapis o Inspekcji Sanitarnej.

Jacek Żakowski: Czyli Inspektor Sanitarny będzie, jakiego szczebla te decyzje podejmował?

Justyna Socha: Szczebla albo ogólno krajowego, albo w ramach województwa. Ponieważ zmieniły się już poprzednie przepisy, że tutaj na szczeblu wojewódzkim takie decyzje będą podejmowane…

Jacek Żakowski: Czyli nawet gdyby pani Minister Zdrowia nie chciała kupić, czy Minister Zdrowia nie chciał kupić, tak jak kiedyś pani Minister Zdrowia nie chciała kupić ryzykownych szczepionek, to każdy Wojewódzki Inspektor może taką decyzję podjąć i taki nakaz wydać, tak?

Justyna Socha: Tak, tak…

Jacek Żakowski: …kazać się każdemu szczepić.

Justyna Socha:… w porozumieniu z wojewodą, ale skoro zapisy ustawy dają jakby tutaj pełną kontrolę nad danymi, nad informacjami, Inspekcji Sanitarnej, to jest to jakaś możliwość manipulacji, przedstawiania tego nieprawdziwie wojewodzie, także mówię, wielu…

Jacek Żakowski: Pani Justyno, czy to prawda, że ta ustawa daje Inspekcji Sanitarnej prawo wglądu w nasze bilingi, inwigilowania nas itd.?

Justyna Socha: No jest właśnie zapis o gromadzeniu danych osobowych. Czy faktycznie daje to możliwość prawną aż takiej inwigilacji to powinni sprawdzić prawnicy, ale dotychczas nie było możliwości gromadzenia tak szczegółowych danych osobowych i wręcz , jest tutaj usunięty zapis o definicji informacji, których Inspekcja Sanitarna jest zobowiązana udzielać organom państwa. Była to definicja, że są to dane nie obejmujące danych osobowych, teraz jakby przez tą prośbę o danych można tłumaczyć ochroną danych osobowych i jakby udzielać tylko danych statystycznych, którymi łatwo manipulować, takie jest też tutaj ryzyko… (przyp. do tej pory Inspekcja Sanitarna nie mogła udzielać informacji z danymi osobowymi, natomiast nowy zapis omija prawo o ochronie danych osobowych)

Jacek Żakowski: A czy to prawda, że zniknie rejestr nieprawidłowych odczynów poszczepiennych czyli tych chorób powodowanych przez szczepienia, które dotychczas prowadziła Inspekcja Sanitarna?

Justyna Socha: To znaczy ten rejestr dotychczas musiał być prowadzony również przez lekarzy zgłaszających, oraz szpitale zgłaszające te niepożądane odczyny poszczepienne do Inspekcji Sanitarnej. Teraz tego obowiązku nie będzie, te dane będą wyłącznie też do dyspozycji Inspekcji Sanitarnej.

Jacek Żakowski: Dlaczego?

Justyna Socha: Dlaczego? Tłumaczy się to tym, że po prostu było to zbędne, znika również zapis, a właściwie znika refundacja też kosztów tych zgłoszeń. Jaki cel ma być tego, skoro i tak jest oczywiste, że te dane są znacznie zaniżane – jest to problem nie tylko Polski ale i innych krajów.

Jacek Żakowski: Jakie to ma znaczenie dla prywatnego człowieka, który np. będzie szczepiony i będzie miał powikłania?

Justyna Socha: Uważamy, że to ma takie znaczenie, że jak będzie próbował dochodzić swoich praw i walczyć o odszkodowanie, bo niejednokrotnie te osoby są trwale okaleczone, po prostu nie będzie taka osoba mieć dostępu do dokumentacji medycznej, która dotyczy go, która jest dowodem wystąpienia tego powikłania.

Jacek Żakowski: Czyli o co państwo apelujecie w tym liście, żeby już zakończyć.

Justyna Socha: My apelujemy o to, żeby prezydent nie podpisywał tej ustawy bądź sprawdził ją pod względem zgodności z konstytucją, ponieważ wg nas, powiedzmy sobie szczerze, Polacy nie są głupsi od pozostałych obywateli innych krajów, w których nie ma takich przepisów, w których nie ma przymusu. Po prostu.. zamiast… były zapowiedzi medialne, że przymus zniknie z tych przepisów, a to wszystko idzie w drugą stronę.

Jacek Żakowski: Coraz więcej przymusu. Mamy też połączenie z profesorem Janem Widackim, prawnikiem i byłym posłem. Dzień dobry panie profesorze, jak pan tego słucha to jakie myśli chodzą panu po głowie?

Halo? Mieliśmy połączenie z panem profesorem Widackim, ale chwilowo chyba go nie mamy.

Proszę pani, czy ta ustawa… co jest jej słabością? Że ona będzie gorzej zwalczała zagrożenia epidemiczne, czy ona będzie lepiej je zwalczała… I jest już pan profesor Widacki. Panie profesorze?

Jan Widacki: Dzień dobry.

Jacek Żakowski: Dzień dobry. Jak pan słucha tego co opowiada pani Justyna Socha to jakie myśli chodzą panu po głowie? Wiem, że pan też zapoznał się z tymi projektami…

Jan Widacki: No przede wszystkim, wydaje się, że wiele rzeczy jest nieprzedyskutowanych, nieuzgodnionych wcześniej. W tej chwili rozmawiamy o ustawie, która została już przyjęta przez Senat…

Jacek Żakowski: Przez Sejm nawet, 13-stego została uchwalona już.

Jan Widacki: No więc, w tej sytuacji można się zastanawiać tylko czy proces legislacyjny był właściwy, czy zasięgnięto opinie ekspertów, czy sprawę poddano konsultacji społecznej. No, i jest wiele środowisk, które tutaj mogą pełnić charakter środowisk eksperckich, mogą się wypowiadać. Jak widać to wszystko nie jest do końca przedyskutowane i jest szereg wątpliwości. Wątpliwości np. budzi kwestia stosowania przymusu, to jest sprawa zawsze bardzo delikatna, wymaga rozważenia, bo to jest jednak wkraczanie w sferę praw i wolności obywatelskich. A dyskusji nad tym akurat nie było, może rzeczywiście są jakieś racje po stronie rządowej, które nakazują wprowadzenie w ustawie takiego przymusu, ale tych racji nie znam, nikt tego nie przedstawiał…

Jacek Żakowski: I co pana zdaniem prezydent powinien zrobić w tej sytuacji?

Jan Widacki: W tej sytuacji kiedy te protesty są w tym momencie zgłaszane, w tym momencie zaczyna się dyskusja, powinien ustawę skierować do Trybunału Konstytucyjnego, żeby Trybunał zbadał zgodność tej ustawy z konstytucją. W tym etapie już nic więcej zrobić nie można.

Jacek Żakowski: Bardzo dziękuję, pan prof. Jan Widacki, prawnik, były poseł. I pani Justyna Socha, sekretarz zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP.

http://www.tok.fm

Ustawa działkowa – o co chodzi? o zyski nielicznych

Ogródki działkowe to problem głośny nie tylko w naszym kraju. Na Słowacji nowelizacja prawa w 2011 r. doprowadziła do przejęcia wielu tysięcy działek przez deweloperów, bo użytkowników nie było stać na ich dzierżawienie ani wykupienie.

Jak informuje Polska Agencja Prasowa, powodem nowelizacji było orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W latach 60. w ówczesnej Czechosłowacji pod działki pracownicze zaczęto bowiem przeznaczać tereny wywłaszczone po II wojnie w ramach procesu kolektywizacji. W 1991 r. uchwalono ustawę sankcjonującą taki stan rzeczy, mimo że rodziny wywłaszczonych domagały się usunięcia dzierżawców działek.

Tymczasem obecnie działki przejmują deweloperzy, ponieważ dotychczasowych użytkowników nie stać na ich utrzymanie. Po nowelizacji prawa działkowego muszą bowiem ponosić rynkowe koszty dzierżawy – zbyt wysokie dla emerytów, którzy stanowią aż 90% z 30 tysięcy słowackich działkowiczów.

Do 1 kwietnia 2011 r. użytkownicy działek pod Bratysławą we wsi Devinska Nova Ves płacili symboliczną kwotę około 4 euro rocznie za 700 metrów kwadratowych. Od 1 kwietnia cena wzrosła do 1500 euro. Rynkową cenę musi też zapłacić działkowicz, który chce swój ogródek wykupić. Zanim nowelizacja ustawy weszła w życie, obowiązywał okres przejściowy, w którym można było wykupić swoje działki po cenie regulowanej przez państwo. Teraz grunty przeznaczone pod działki ogrodnicze sprzedają się co najmniej po 45 euro za metr kwadratowy. Większości działkowiczów nie stać na zapłacenie takiej ceny.

http://nowyobywatel.pl/

„Wolność słowa w Polsce jest zagrożona. Grozi nam matriks”

Od kilku lat wolność słowa jest w Polsce ograniczana, zarówno przez władze państwowe i sądy, jak i przez główne media i dziennikarzy sprzyjających władzy – wynika z „Raportu o zagrożeniach wolności słowa w Polsce” przygotowanego przez Stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza. Raport zaprezentowano w Warszawie w siedzibie Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Jego główną autorką jest dziennikarka Teresa Bochwic, zasiadająca w zarządzie głównym Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Dokument liczy 68 stron i zawiera m.in. analizę postępowania władz państwowych i posłów wobec wolności słowa. Znalazły sie w nim także rozdziały dotyczące m.in. „represji organów ścigania” oraz wyroków sądów „za krytykowanie władzy”. Raport omawia też „wojnę rządu z kibicami” oraz „przemilczenia i manipulacje w mediach”, w tym związane z katastrofą smoleńską.

Prezes Stowarzyszenia Jan Żaryn, były dyrektor Biura Edukacji IPN w latach 2006-2009, kandydat PiS do Senatu, podkreślił, że raport zostaje przekazany opinii publicznej na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi, które mają zdecydować, „czy dotychczasowa koalicja ma nadal sprawować władzę w Polsce przez kolejne cztery lata, czy też nowe siły powinny objąć władzę w Polsce”. – Niewątpliwie ten raport wpisuje się w próbę udzielenia przez nas odpowiedzi na to ważne pytanie. Jeżeli nie będziemy dziś w stanie wykrzyczeć tej prawdy o stanie mediów i nie będziemy w stanie powstrzymać tej niepohamowanej tendencji Platformy Obywatelskiej do zawłaszczania całej sfery publicznej, to staniemy się powoli przedmiotem, jako społeczeństwo, w rękach dawców matriksu – ostrzegał.

Według raportu, działania prowadzące do ograniczenia wolności słowa i wypowiadania się opozycji podejmują m.in.”rząd polski, a także posłowie funkcyjni w parlamencie”. „Wyjątkowo widoczne to było podczas niektórych posiedzeń Sejmu i komisji parlamentarnych. Marszałkowie z koalicji zwykle ograniczali wypowiedzi lub czas zadawania pytań przez parlamentarzystów z opozycji do jednej minuty, świadomi, że opcja rządząca dostanie dodatkowy czas podczas wypowiedzi członków rządu” – napisano w dokumencie. W raporcie analizie poddano też wypowiedzi członków rządu, w tym premiera Donalda Tuska. „W marcu 2010 premier Tusk, krytykując opozycję, zapowiedział, że >wyginiecie jak dinozaury<. Trzy tygodnie później doszło do katastrofy samolotu z prezydentem i posłami partii opozycyjnej na pokładzie, co przydało tym słowom nowego, groźnego tonu” – czytamy w raporcie.

Bochwic zwracała uwagę także na działania „organów ścigania i sądzenia”. Przypomniała m.in. sprawę wkroczenia agentów ABW do mieszkania autora strony antykomor.pl w maju 2011 r. Mówiła też o rujnujących finansowo sądowych wyrokach, które nakazują umieszczanie przeprosin w mediach. W raporcie znalazły się też krytyczne opinie o działalności Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, która „swoimi decyzjami hamuje rozwój społecznych mediów religijnych” oraz Telewizji Polskiej, która „zatrudniła znanego satanistę i skandalistę”. Raport stwierdza też, że zmiany w zarządzie TVP doprowadziły do „usunięcia wszystkich dziennikarzy i programów, tzw. pisowskich”. W ocenie autorów raportu, „źle z punktu widzenia ochrony wolności słowa lub zbyt wąsko” działają też organizacje pozarządowe oraz Rada Etyki Mediów, z której składu „praktycznie wyeliminowano przedstawicieli mediów katolickich i związanych z opozycją niekomunistyczną”. Jako „najlepiej działającą organizację” raport wymienia Helsińską Fundację Praw Człowieka. Reprezentująca HFPC Dorota Głowacka z Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce oceniła jednak, że raport stowarzyszenia jest wybiórczy. – Z naszej praktyki wynika, że politycy wszystkich opcji sięgają po te narzędzia, które są groźne dla wolności słowa – zaznaczyła Głowacka. Podkreśliła jednocześnie, że w raporcie zabrakło w nim m.in. informacji o inwigilacji dziennikarzy przez służby specjalne w latach 2005-2007. W odpowiedzi na ten zarzut Bochwic wyjaśniła, że raport dotyczy lat 2010-2011.
Stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza powstało w październiku 2010 r. w Warszawie. W jego skład weszła większość członków Społecznego Warszawskiego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich 2010. W ramach Ruchu im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, stowarzyszenie wspiera w wyborach do parlamentu Prawo i Sprawiedliwość.

PAP, arb

Wiedzieli że uchwalają bubel

Napisane w Polska. Tagi: , , . 1 Comment »

Ustawa o ogródkach działkowych

Napisane w Polska. Tagi: , , , . 1 Comment »