Czy księżyc jest hologramem ?

Zostało to zarejestrowane przez niezależnego badacza, który amatorsko zajmuje się obserwacją gwiazd i księżyca. Niezwykłe „fale” rozchodzące się po powierzchni księżyca – jakby ‚hologramowe’, zarejestrował to już kilka razy. Zostało to potwierdzone przez innych badaczy-amatorów z innych części świata. Fala ta ma widoczne „zagięcie”, co sugeruje, że nie jest to błąd technologiczny i nie zostało to sztucznie ‚nałożone’ na obraz, ale związane jest z kulistą powierzchnią globu księżyca. Autor nakłada różnego rodzaju filtry na obraz, aby lepiej zanalizowac to zjawisko – przez co daje się zaobserowować inne ciekawe detale. Każdą ‚falę’ poprzedza inna dziwna ‚pulsacja’. Wydaje się, że ci ludzie rzeczywiście uchwycili coś niezwykłego przy pomocy swych teleskopów.

Proponuję oglądać na dużym ekranie. Czytaj resztę wpisu »

Ciemna strona księżyca – co ukrywają Amerykanie

Lądowanie na Księżycu

W ostatnich latach obserwujemy wręcz wysyp filmów i publikacji poddających w wątpliwość to, że Amerykanie wylądowali na Księżycu. Wykorzystując dobrodziejstwa Internetu postanowiłem dokładniej przyjrzeć się rzekomym zdjęciom z Księżyca, wykorzystując do tego przede wszystkim oficjalne serwisy http://www.apolloarchive.com/apollo_gallery.html oraz http://grin.hq.nasa.gov/. Obydwa serwisy korzystają z tego samego źródła: archiwów Amerykańskiej Agencji Kosmicznej NASA. Dla porządku przy zdjęciach podaję w nawiasach kwadratowych oznaczenia zdjęć. Większość z nich pochodzi z pierwszego źródła, zdjęcia z drugiego źródła mają oznaczenia rozpoczynające się literami GPN.
Niektóre zdjęcia poddawałem niewielkiej obróbce, żeby uwidocznić pewne fakty. Przekształcenia były wykonywane na zdjęciach w wysokich rozdzielczościach, które następnie były poddawane zmniejszaniu rozdzielczości w celu umieszczenia ich na tej stronie. Dlatego też ewentualne przekształcenia wykonane przez Czytelników na zamieszczonych tu zdjęciach wyjściowych mogą dać nieco inny wynik. Wszelkie powiększenia wykonywałem również ze zdjęć wykonanych w wysokich rozdzielczościach. Przekształcenia zdjęć wykonywałem z użyciem funkcji whitepoint oraz blackpoint, ale podobne rezultaty można uzyskać poprzez zmianę jasności i kontrastu zdjęć. Zdjęcia pochodzą z różnych wypraw księżycowych.
Starałem się zachować jak najlepszą jakość zdjęć, przez co ich objętość jest dosyć duża i strona może ładować się przez dłuższy czas.
Opracowanie zaledwie sygnalizuje problem, koncentrując się na najbardziej widocznych i ewidentnych niezgodnościach.

Na wstępie ogólna uwaga do zdjęć. Biorąc pod uwagę dobrą lub bardzo dobrą jakość techniczną tych zdjęć, rozkład oświetlenia, kontrasty, kolory, sposób kadrowania zdjęć, kompozycje kadrów trzeba stwierdzić, że większość tych zdjęć ma jakość studyjną. Ale Księżyc bynajmniej nie jest najlepszym miejscem do robienia tak dobrych zdjęć biorąc pod uwagę ogromne kontrasty jakie tam występują, ekstremalne temperatury oraz fakt, że astronauci nie mieli możliwości dokładnego kadrowania scen.
Na początek przyjrzyjmy się mapie Księżyca z zaznaczonymi miejscami lądowań poszczególnych misji.

Jak widać na zamieszczonej mapce, w przypadku czterech z sześciu misji księżycowych lądowania następowały w okolicach okołorównikowych. Narażałoby to astronautów, jak również lądowniki oraz wszystkie urządzenia, na oddziaływanie ekstremalnych temperatur. Skutkowałoby to również dużymi kątami padania światła słonecznego, ale na prawie wszystkich zdjęciach z powierzchni Księżyca Słońce świeci nisko nad horyzontem. Może to być spowodowane fazami Księżyca.

 

Dnia 16 lipca 1969 roku cały świat patrzył z podziwem na Amerykę, gdzie wraz ze startem rakiety Saturn V rozpoczęło się przedstawienie zatytułowane „Amerykanie lecą na Księżyc”. [KSC-69PC-442]

W czasie podróży na Księżyc amerykańscy astronauci wykonali szereg zdjęć, w tym również zdjęcia Ziemi. [AS12-50-7326]
Ponieważ krzywizna Ziemi zwróciła moją uwagę, postanowiłem opisać na niej okrąg. Niestety, nie udało mi się zrobić tego tak, żeby pokrywał on krzywiznę Ziemi. Zawsze w którymś miejscu okrąg przecinał krzywiznę lub w wyraźnie się od niej oddalał. Oznacza to, że widoczna na zdjęciu Ziemia nie jest okrągła. Oczywiście wiadomo też, że Ziemia jest nieco spłaszczona na biegunach, ale widoczna na zdjęciu różnica jest zbyt duża, jak na spłaszczenie wynoszące około 20 kilometrów.

4 dni później, 20 lipca 1969 roku Amerykanie po raz pierwszy wylądowali na Księżycu.
Pomimo tego, że Księżyc pokryty jest warstwą pyłu, który w miejscu lądowania zostałby uniesiony wysoko ponad powierzchnię Księżyca w wyniku oddziaływania strumienia wylotowego silnika rakietowego lądownika, na podporach lądowników nie ma nawet najmniejszego śladu jakichkolwiek zanieczyszczeń. [AS11-40-5918]

Kolejne zdjęcie przedstawia księżycowy lądownik i wychodzącego z niego jednego z amerykańskich astronautów. [AS11-40-5863-69]
Jeżeli fotografujemy w kierunku mocnego źródła światła lub takie źródło światła znajduje się poza kadrem, ale blisko fotografowanej sceny, na zdjęciu powstaną charakterystyczne ślady wywołane odbiciem światła w soczewkach obiektywu. Na zdjęciu widzimy 4 pary takich odbić, które rozróżniłem kolorami. Proste prostopadłe do odbić wskazują kierunki rozchodzenia się światła. Wzajemne usytuowanie odbić nie pozostawia wątpliwości, że źródłem każdej z par odbić nich jest oddzielne źródło światła. Oznacza to, że widoczna na zdjęciu scena została oświetlona przez co najmniej 4 niezależne, oddzielne źródła światła. Jak możemy się domyślać, źródeł światła musiało być jeszcze więcej, ponieważ konieczne było rozświetlenie części lądownika znajdującego się w cieniu tak, aby wszystko było widoczne.
Strzałką zaznaczyłem kolejne źródło światła. Nie jest to światło odbite, ponieważ jak widać na podstawie wzajemnego usytuowania podpór lądownika, ta część lądownika znajduje się w cieniu. W tym obszarze musiałoby zatem istnieć coś, co samodzielnie wytwarzałoby światło.
Równie ciekawe rzeczy zobaczymy, jeżeli poddamy zdjęcie prostej obróbce poprzez użycie funkcji whitepoint. Uzyskamy rozjaśnienie zdjęcia, a efekt widoczny jest na kolejnym zdjęciu.

Czerwonymi strzałkami zaznaczyłem obszary, na które chcę zwrócić uwagę. Widzimy, że mamy do czynienia z wyraźnym źródłem światła widocznym teraz jako dwa współśrodkowe koła. Widzimy również, że z jakichś przyczyn cień rzucany przez lądownik ma niejednakową strukturę, tak samo jak księżycowe niebo. To co widzimy nie pozostawia wątpliwości, że zdjęcie było retuszowane, że niektóre obszary zdjęcia nie wyglądały tak, jak powinny, więc je „poprawiono”. Na przełomie lat 60-tych i 70-tych XX wieku nie było jeszcze komputerów w takiej formie, w jakiej istnieją one dzisiaj. Wszelkie ulepszenia zdjęć możliwe były do wykonania tylko bezpośrednio na materiale filmowym czy zdjęciowym. I to, co na takim zdjęciu dla laika było czy jest niewidoczne, dzisiaj dzięki prostym przekształceniom komputerowym staje się widoczne. Mimo wszystko zagadką „artystów” z NASA, a może raczej z Hollywood pozostanie to, dlaczego bawili się w taką „wycinankę” na niebie.
Zwracam również uwagę na to, że na większości zdjęć z Księżyca nie jest widoczne ziarno filmu fotograficznego na obszarze nieba. Niebo jest tutaj newralgicznym obszarem, ponieważ księżycowe niebo powinno być jednakowo czarne na całej powierzchni widocznej na zdjęciu z ewentualnymi śladami gwiazd. Na Ziemi spełnienie tego warunku jest bardzo trudne, o czym jeszcze się przekonamy. Tak więc ogromna część zdjęć została w sposób analogowy, jak również zapewne cyfrowy, przetworzona tak, że niebo ma jednakową czerń na całej powierzchni. Ale z kolei zniknęła ze zdjęć podstawa rzecz: ziarno emulsji fotograficznej. Jak wygląda takie ziarno, zobaczymy na jednym z kolejnych zdjęć.

Zobaczmy teraz jedno z najsłynniejszych zdjęć z Księżyca: zdjęcie Edwina „Buzza” Aldrina i przyjrzyjmy mu się dokładniej. [AS11-40-5903]
To, czego nie widać na małych zdjęciach, widać dokładnie na zdjęciach wykonanych w wysokich rozdzielczościach. Na lewej ręce Aldrina widać, że z jego kombinezonu wystają jakieś nici czy też kosmyki materiału. To musiałoby oznaczać, że szczelność takiego kombinezonu podobna jest do szczelności sita. Ale jak widać, w wysokiej, księżycowej próżni, w temperaturze dochodzącej lub przekraczającej +100 stopni Celsjusza i będąc wystawionym na działanie promieniowania słonecznego znacznie bardziej intensywnego, niż promieniowanie powstałe w wyniku eksplozji bomby atomowej, w tym również znacznie bardziej przenikliwego i niszczycielskiego promieniowania gamma, według Amerykanów po powierzchni Księżyca można sobie spokojnie spacerować nawet w prującym się kombinezonie.
Uwagę na tym zdjęciu zwraca również wyraźnie widoczne nierównomierne oświetlenie fotografowanej sceny. Im dalej od kosmonauty, tym scena jest coraz ciemniejsza.
Przy okazji kombinezonu zwróćmy uwagę na pewien historyczny fakt. 18 marca 1965 roku radziecki kosmonauta Aleksiej Leonow odbył kosmiczny spacer jako pierwszy człowiek w historii. Przebywał poza statkiem orbitalnym w otwartej przestrzeni kosmicznej przez 10 minut, będąc przez cały czas przywiązany do statku specjalną liną. Przy powrocie do statku okazało się, że na skutek różnicy ciśnień pomiędzy ciśnieniem w kombinezonie a ciśnieniem otwartej przestrzeni kosmicznej, kombinezon napęczniał do tego stopnia, że Leonow nie mógł zmieścić się do włazu statku Woschod 2. Życie uratowało mu obniżenie ciśnienia w kombinezonie, przez co kombinezon zmniejszył objętość do rozmiarów umożliwiających przejście Leonowa przez śluzę. Takie były problemy z przebywaniem w otwartej przestrzeni kosmicznej, a trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że w tym czasie Rosjanie znacznie wyprzedzali Amerykanów w dziedzinie techniki kosmicznej.
Kilka miesięcy po Leonowie podobnego wyczynu dokonał pierwszy amerykański astronauta, Edward White. A nieco ponad 4 lata później Amerykanie spacerowali sobie po powierzchni Księżyca jak po własnym podwórku… W prujących się kombinezonach.

Amerykańscy astronauci aparaty fotograficzne mieli przymocowane do kombinezonów na wysokości klatki piersiowej. Mogli orientacyjnie ustawiać ostrość na zasadzie „blisko – dalej – daleko” oraz mogli regulować czas naświetlania zdjęcia prawdopodobnie również na zasadzie „ciemno – jasno – bardzo jasno”. Nie mieli możliwości kadrowania scen, ponieważ nie byli w stanie umieścić aparatu na wysokości oczu. Tak więc zdjęcia robili niejako „na wyczucie”. Tymczasem niewiele jest zdjęć, które wyglądają na zrobione w ten sposób. Większość jest dobrze skadrowana i naświetlona. [GPN-2000-001428]
Widzimy również, że astronauci mieli w hełmach ciemne przesłony mające chronić ich oczy przed bardzo intensywnym światłem słonecznym. Tymczasem aparaty fotograficzne nie posiadają żadnych filtrów na obiektywach mających zmniejszyć natężenie światła naświetlającego film, ani też nie mają osłon termicznych mających chronić aparaty, a przede wszystkim filmy, przed oddziaływaniem skrajnych temperatur oraz promieniowania kosmicznego.

Na kolejnym zdjęciu widzimy również lądownik i wychodzącego z niego astronautę. [GPN-2000-001317]
Zobaczmy, jak to samo zdjęcie będzie wyglądać po przekształceniu funkcją whitepoint.

Tutaj również widzimy, że niebo emituje (a raczej odbija) światło w sposób nierównomierny.

Na kolejnym zdjęciu podobno widzimy Słońce oświetlające powierzchnię Księżyca. [AS12-46-6765]
Gdybyśmy zrobili zdjęcie centralnie „pod słońce” z naświetleniem „na słońce”, reszta zdjęcia byłaby czarna lub bardzo ciemna. Na Księżycu ten efekt powinien być jeszcze większy. Jednak na zdjęciu widzimy wyraźnie szczegóły księżycowego gruntu. Ponadto emulsja fotograficzna filmu zapewne zagotowałaby się pod wpływem bardzo wysokiej temperatury.
Zobaczmy, jak będzie wyglądało zdjęcie po zastosowaniu tym razem funkcji blackpoint powodującej „przyciemnienie” zdjęcia.

Nie mam wątpliwości, że widocznym na zdjęciu źródłem światła jest reflektor. Prawdziwe Słońce wytwarza światło o tak wielkim natężeniu, że wszelkie ogólnodostępne aparaty fotograficzne czy kamery rejestrują to światło jako jednakowe na całej powierzchni Słońca. Tutaj widzimy wyraźnie, że tak nie jest.
Na niektórych zdjęciach z Księżyca widać, że znaczniki w postaci krzyżyków są przesłaniane przez różne, z reguły jasne przedmioty. Zwolennicy prawdziwości lotów na Księżyc twierdzą, że jest to spowodowane dużym natężeniem odbitego światła, które prześwietla swoim blaskiem fragment znacznika. Tutaj widzimy, że pomimo tego, że znaczniki znajdowały się w centralnej części źródła światła, to w dalszym ciągu są widoczne. Jednoznacznie świadczy to o stosunkowo małej sile świetlnej widocznego reflektora.

Zobaczmy kolejne zdjęcie. [GPN-2000-001137]
Można się zastanowić, jak możliwe było tak dobre skadrowanie tego ujęcia z aparatu umieszczonego na piersiach.
Na zdjęciu widać wyraźnie, że światło odbijające się na brzegu hełmu kosmonauty oraz rozpraszające się na przedniej osłonie hełmu, pada pod wyraźnie innym kątem, niż światło oświetlające Ziemię. A przecież mogło istnieć tylko jedno źródło światła: Słońce.
Należy tu zwrócić uwagę na rzecz bardzo istotną dla kolorystyki wszystkich zdjęć z Księżyca. Ziemska atmosfera rozprasza dużą część składowych światła słonecznego o krótszych długościach fal, przede wszystkim światło niebieskie. Światło to jest rozpraszane przez ziemską atmosferę, dzięki czemu widzimy właśnie niebieskie niebo. Ponieważ Księżyc nie ma atmosfery, do jego powierzchni dociera całe widmo światła słonecznego. Oznacza to, że zdjęcia z Księżyca powinny być wyraźnie bardziej niebieskie niż analogiczne wykonane na Ziemi. Bardzo dobrym miernikiem tego zjawiska jest amerykańska flaga. Jej barwy w niczym jednak nie różnią się od barw widzianych na Ziemi.
Zobaczmy teraz, jak wygląda to zdjęcie poddane obróbce przy użyciu funkcji whitepoint.

Po raz kolejny widzimy „wycinankę”. Czarny obszar otaczający kosmonautę świadczy o tym, że jego postać została doprawiona do zdjęcia, które jako całość jest ewidentnym fotomontażem.
Wspomniałem wcześniej o ziarnie filmu, które na tym zdjęciu jest znakomicie widoczne, przede wszystkim na obszarze nieba. Samo niebo jednak też w niczym nie przypomina nieba księżycowego. Księżyc nie ma atmosfery, która rozpraszałaby światło. Księżycowe niebo powinno być jednolicie ciemne lub czarne, ewentualnie z niewielkimi odbiciami od przedmiotów znajdujących się w polu widzenia obiektywu. Tu widzimy bardzo dużą część nieba podświetloną rozproszonym światłem.
I kolejna rzecz na którą trzeba zwrócić uwagę: te same zdjęcia znajdujące się w bazach, o których wspomniałem na początku opracowania, różnią się między sobą. Dotyczy to bardzo dużej liczby zdjęć. Również zamieszczone powyżej zdjęcie pobrane z pierwszego źródła i poddane tej samej obróbce wygląda zupełnie inaczej niż zamieszczone tutaj: nie ma na nim czarnej otoczki wokół kosmonauty, a obszar nieba jest jednolicie gładki i ciemny, całkowicie pozbawiony przy tym ziarna na obszarze nieba. Nie mam wątpliwości, że zdjęcia są przeglądane i komputerowo usuwane są wszelkie niezgodności, które mogłyby zostać zauważone.

Przyjrzyjmy się dwóm kolejnym zdjęciom i spróbujmy znaleźć różnice w wyglądzie znajdującej się na zdjęciach drabinki. [AP11-69-HC-73], [AS11-40-5899]


Uwzględniając różnicę w sposobie oświetlenia widać, że obrazy te nie różnią się od siebie jeśli chodzi o kolorystykę, jakość obrazu, kontrasty. Z ich opisu wynika, że pierwsze zdjęcie zostało wykonane na Ziemi przed startem, a drugie na Księżycu. Ale te zdjęcia wyglądają tak, jakby zostały zrobione w tym samym miejscu i w takich samych lub bardzo zbliżonych warunkach oświetleniowych.

Przyjrzyjmy się teraz zdjęciom z Księżyca pochodzącym z innych źródeł.



Zwróćmy uwagę na pojazd księżycowy, a dokładniej na miejsca wskazane strzałkami. Zagadkowy jest sposób, w jaki pojazd znalazł się w tym miejscu, ponieważ w księżycowym gruncie nie ma śladów jego kół, które na pewno byłyby widoczne, gdyby pojazd poruszał się. Co więcej, pojazd ten wydaje się być zupełnie nieważki, ponieważ koła nie zagłębiają się w księżycowy pył pokrywający grunt.

Dwa kolejne zdjęcia to znany nam już efekt whitepoint i jego rezultaty.


Kolejne zdjęcie pokazuje w sposób szczególny, jak łatwo jest oszukać ludzkie zmysły. Zapewne większość osób oglądających to zdjęcie po raz pierwszy weźmie je za prawdziwe. Ale wystarczy dokładniej mu się przyjrzeć. Czerwoną strzałką zaznaczyłem linię, która oddziela źle dopasowane części zdjęcia. Rozjaśnienie zdjęcia odsłania inny świat.


Na drugim zdjęciu widać wyraźne łaty na niebie. Ziemia jest ewidentnie wstawiona do zdjęcia. Niebo pozbawione jest ziarna, a do tego jest bardzo kiepsko zrobione, bo oprócz ewidentnie widocznych łat widać wyraźnie niedoróbki wokół części lądownika znajdującej się na tle nieba.
Zdziwienie może budzić fakt, że nie ma ani jednego zdjęcia księżycowego nieba.
Amerykańscy astronauci mieliby na Księżycu możliwość wykonania setek znakomitej jakości zdjęć gwiazd. Warunki ku temu na Księżycu są idealne. Ale nie ma ani jednego takiego zdjęcia. Nie ma ich głównie z tego powodu, że ich podrobienie było praktycznie niemożliwe, a nawet dzisiaj byłoby bardzo trudne. Przerobienie zdjęć wykonanych z Ziemi nie wchodziło w grę, ponieważ położenie każdej gwiazdy musiałoby zostać skorygowane o odległość Księżyca od Ziemi. A to bez użycia komputerów było niewykonalne.

Kolejne zdjęcie to kiczowata panorama Księżyca z wschodzącą w tle Ziemią.
Pierwszą rzeczą która rzuca się w oczy jest całkowicie płaska powierzchnia Księżyca. Kratery, które widzimy na zdjęciu, nie wystają ponad powierzchnię Księżyca. Z racji tego, że zdjęcie zostało wykonane znad powierzchni Księżyca, powinna być widoczna przynajmniej nieznaczna krzywizna Księżyca. Tutaj jej nie ma, ale za to na innych zdjęciach jest stanowczo przesadzona.
Słońce oświetla Ziemię z prawej strony z góry nieco z tyłu osoby fotografującej. Kiedy spojrzymy na te niby kratery na powierzchni Księżyca zauważymy, że rzucane przez nie cienie musiałyby zostać wywołane oświetleniem padającym dokładnie zza osoby fotografującej, ponieważ kratery rzucają cienie tylko w kierunku na wprost patrząc wgłąb zdjęcia.
Pomimo odległości prawie 400,000 kilometrów oraz istnienia ponad 100 kilometrowej, ruchomej, zróżnicowanej termicznie atmosfery ziemskiej, kontury Afryki są ostre jak brzytwa. Moim zdaniem taki efekt jest nie do uzyskania w tych warunkach.

I jeszcze dwa zdjęcia powierzchni Księżyca pochodzące z oficjalnych źródeł [AS11-40-5844], [AS12-47-6895]

Moją uwagę zwróciły ogromne rozmiary kraterów w stosunku do krzywizny Księżyca. Można to od biedy zaakceptować, ale trudno już zaakceptować to, że na obydwu zdjęciach na powierzchni Księżyca nie ma nawet śladu cienia.
Proszę zwrócić uwagę na sposób oświetlenia Ziemi na drugim zdjęciu. Słońce musiałoby świecić z góry i daleko z przodu (jeśli można użyć takich określeń), żeby mógł powstać widoczny na zdjęciu ostry sierp Ziemi. Oznacza to, że światło słoneczne padałoby na powierzchnię Księżyca pod dosyć ostrym kątem. Ale na powierzchni Księżyca nie ma nawet śladu jakiegokolwiek cienia. Na próżno też szukalibyśmy na Ziemi choćby zarysu kontynentów – nie ma ani oceanów, ani śladów lądu. Ziemia jest biało – szara. Jest niemożliwe, aby tak duży obszar Ziemi był zasnuty chmurami. Ziemia z tego zdjęcia wygląda zupełnie inaczej, niż prezentowana wcześniej i zupełnie nie przypomina „błękitnej planety”.
Polecam obejrzenie serii pięciu zdjęć rozpoczynających się od zdjęcia AS-11-44-6547. Seria ta jest kolejną serią przedstawiającą wschód Ziemi nad powierzchnią Księżyca. Na zdjęciach Ziemi widać oceany, lądy i chmury. Proszę zauważyć, że sekwencja musiałaby zostać wykonana w czasie kilku minut lub dłuższym. Dysponując zdjęciami w najwyższej rozdzielczości widać, że pomimo upływu tego czasu układ chmur na Ziemi jest taki sam, co oznacza, że na wszystkich zdjęciach użyto tego samego obrazu Ziemi.

Czas na powrót, sławę, entuzjazm Amerykanów i podziw całego świata. W asyście władz, reporterów, kamer, mediów i rozentuzjazmowanych tłumów przedstawienie trwa dalej…
[AP11-KSC-69PC-467], [AP11-S69-21365], [AP11-S70-17433], [AP11-69-H-1421], [AP11-69-H-1426]





W opracowaniu przedstawiłem jaskrawe niezgodności, jakie można znaleźć na materiałach fotograficznych dostępnych w oficjalnych źródłach. Oczywiście każdy ma prawo do wyciągania własnych wniosków z tych informacji.
Dla mnie jest sprawą oczywistą, że zdjęcia pochodzące rzekomo z amerykańskich misji księżycowych są fałszywe i że zostały wykonane w specjalnie przygotowanym do tego celu studiu znajdującym się na Ziemi.
Skoro fałszywe są podstawowe dowody amerykańskich lotów księżycowych, moim zdaniem należy uznać, że Amerykanie nigdy na Księżycu nie wylądowali, a cała ta historia jest tylko kolejną iluzją, którą ludzie wzięli za prawdę. Dowodzi to po raz kolejny tego, że Amerykanie doskonale opanowali sposoby manipulowania ludźmi, o czym zapewne jeszcze wiele razy się przekonamy.

http://analizyrynkowe.cal.pl/

Miasta znalezione na Księżycu

Wciąż napotykamy publikacje próbujące znaleźć odpowiedź na następujące pytanie: Czy jesteśmy sami we wszechświecie? W tym samym czasie obecność rozumnych istot została wykryta blisko naszego domu, na Księżycu.

Jednakże to odkrycie zostało natychmiast zaklasyfikowane jako tajne, jako że jest tak niewiarygodne, że mogło by wstrząsnąć istniejącymi obecnie regułami społecznymi, podaje rosyjska gazeta Vecherny Volgograd.

Oto fragment oficjalnego sprawozdania prasowego: „Naukowcy i inżynierowie z NASA biorący udział w eksploracji Marsa i Księżyca przedstawili rezultaty swych odkryć na konferencji w Waszyngtońskim Narodowym Klubie Prasowym 21 marca 1996 r. Zostało po raz pierwszy ogłoszone, że struktury i obiekty stworzone przez człowieka zostały odkryte na Księżycu”. Naukowcy mówili raczej ostrożnie i wymijająco o

tych obiektach, poza wyjątkiem UFO. Zawsze mówili, że obiekty stworzone przez człowieka są możliwe i stwierdzili, że informacja ta jest wciąż badana, a oficjalne rezultaty zostaną opublikowane później.

Na konferencji wspomniano również, że Związek Radziecki posiadał jakieś materiały fotograficzne dowodzące obecności takiej aktywności na Księżycu. Mimo, że nie zdefiniowano o jaki rodzaj aktywności chodzi, tysiące zdjęć i materiałów video ze statków Apollo i stacji kosmicznej Clementine ukazało wiele fragmentów powierzchni księżyca, na których ta aktywność i jej ślady były doskonale widoczne. Na konferencjizostały pokazane filmy video i zdjęcia wykonane przez astronautów amerykańskich podczas programu Apollo. Ludzie byli bardzo zdziwieni dlaczego materiały te nie zostały pokazane opinii publicznej wcześniej. Specjaliści NASA odpowiedzieli: „Trudno było przewidzieć reakcję ludzi na informację, że jakieś stworzenia były lub wciąż są na Księżycu. Dodatkowo, było kilka innych powodów tego, które były poza kontrolą NASA”.

Specjalista nauk o Księżycu Richard Hoagland mówi, że NASA wciąż próbuje zmieniać materiały fotograficzne nim zostają one opublikowane w publicznych katalogach i aktach. Nieco je retuszują i zmieniają ich ostrość podczas kopiowania. Niektórzy badacze, Hoagland pomiędzy nimi, przypuszczają że pozaziemska rasa używała Księżyca jako terminalu podczas swej aktywności na Ziemi. Sugestie te potwierdzają legendy i mity różnych narodów naszej planety.

Ruiny księżycowych miast rozciągają się na wiele kilometrów. Ogromne kopuły na masywnych fundamentach, liczne tunele i inne konstrukcje spowodowały, że naukowcy rozważyli ponownie swoje opinie dotyczące Księżyca. To jak Księżyc się pojawił i zasady jego obrotu dookoła Ziemi, wciąż stanowi wielki problem dla naukowców.

Niektórych częściowo zniszczonych obiektów na powierzchni księżyca nie można umieścić pomiędzy naturalnymi formacjami geologicznymi, jako że mają złożoną organizację i geometryczną strukturę. W górnej części bruzdy Rima Hadley, niedaleko miejsca lądowania Apollo-15, została odkryta konstrukcja otoczona przez wysoką ścianę w kształcie litery D. Na dziś, różne artefakty zostały odkryte w 44 regionach. Centrum Lotów Kosmicznych NASA Goddarda i Instytut Planetarny Houston badają te regiony.Tajemnicze tarasowo ukształtowane wykopy skalne zostały odkryte obok krateru Tiho. Koncentryczne sześcioboczne wykopy ziemne i wejście poprzez tunel na miejsce gdzie znajdują się tarasy, nie może być rezultatem naturalnych geologicznych procesów; wyglądają natomiast bardzo podobnie do kopalni odkrywkowych. Przezroczysta kopuła wzniesiona ponad brzegiem krateru została odkryta niedaleko krateru Kopernika. Kopuła jest niezwykła, gdyż emanuje białą i niebieską poświatą od wewnątrz. Raczej niezwykły obiekt, niezwykły nawet jak na Księżyc, został odkryty w obszarze „Fabryki”. Dysk o średnicy około 50 m, stojący na kwadratowej podstawie otoczony ścianami. Na zdjęciu, nieopodal rombu można zobaczyć też ciemny okrągły otwór w ziemi przypominający wejście do podziemnej kaponiery. Pomiędzy „Fabryką” i kraterem Kopernika znajduje się prostokątny obszar o szerokości 300 m i 400 m długości. Astronauci Apollo-10 zrobili zdjęcie (AS10-32-4822) długiego na milę obiektu zwanego „Zamkiem”, który ma wysokość 14 km i rzuca wyraźny cień na powierzchnię Księżyca. Ten obiekt wydaje się składać z kilku cylindrycznych jednostek i wielkiej jednostki łączącej. Wewnętrzna porowata struktura „Zamku” jest wyraźnie widoczna na jednym ze zdjęć, co daje wrażenie, że niektóre części obiektu są transparentne.

Jak się okazało na konferencji, na której obecnych było wielu naukowców NASA, gdy Richard Hoagland zażądał oryginałów zdjęć „Zamku” po raz drugi, nie znaleziono żadnych zdjęć. Zniknęły nawet z listy zdjęć zrobionych przez załogę Apollo-10. Znaleziono w archiwach tylko pośrednie zdjęcia obiektu, które niestety nie przedstawiają jego wewnętrznej struktury. Kiedy załoga Apollo-12 wylądowała na powierzchni księżyca, widzieli że lądowanie było obserwowane przez na półprzezroczysty obiekt o kształcie piramidy. Unosił się kilka metrów nad powierzchnią Księżyca i mienił się wszystkimi kolorami tęczy na tle czarnego nieba. W 1969, kiedy został pokazany film o astronautach podróżujących do Morza Sztormów (astronauci widzieli dziwny obiekt ponownie, nazwali go później „prążkowanymi okularami”), NASA ostatecznie zrozumiała jakie konsekwencje taki rodzaj kontroli może przynieść. Astronauta Mitchell odpowiedział na pytanie o swoje uczucia po swym udanym powrocie: „Moja szyja wciąż mnie boli, gdyż musiałem nieustannie obracać głowę, gdyż czuliśmy, że nie byliśmy tam sami. Nie mieliśmy wyboru jak tylko się modlić”. Johnston, który pracował w Centrum Kosmicznym Houston i przestudiował zdjęcia i materiały wideo zrobione podczas programu Apollo, przedyskutował te artefakty z Richardem Hoaglandem i powiedział, że kierownik NASA był strasznie poirytowany wielką ilością anomalnych, delikatnie mówiąc, obiektów na Księżycu. Mówiono nawet, że pilotowane loty na Księżyc mogą zostać zakazane. Badacze są szczególnie zainteresowani starożytnymi strukturami przypominającymi częściowo zniszczone miasta.

Zdjęcia ujawniają zdumiewająco regularną geometrię kwadratowych i prostokątnych konstrukcji. Przypominają nasze miasta widziane z wysokości 5-8 km. Specjalista kontrolujący misję skomentował te zdjęcia: „Nasi chłopcy obserwowali ruiny księżycowych miast, przeźroczyste piramidy, kopuły i Bóg wie co jeszcze, które są obecnie głęboko ukryte w sejfach NASA i czuli się jak Robinson Crusoe kiedy nagle natknął się na odciski bosych stóp na piaskach bezludnej wyspy”. Co mówią geologowie i naukowcy po przestudiowaniu obrazów księżycowych miast i innych anomalnych obiektów? Mówią, że obiekty takie nie mogą być naturalnymi formacjami. „Powinniśmy przyznać, że są sztuczne, szczególnie kopuły i piramidy”. Znacząca aktywność obcej cywilizacji ukazała się niespodziewanie blisko nas. Nie byliśmy przygotowani na to psychologicznie, a niektórzy ludzie z trudem mogą w to uwierzyć nawet dziś.

http://www.sekretyameryki.com/

Głowa Daty

Wzdłuż drogi do krateru Shorty, obrzeżonego czarnym halo krateru na obrzeżach materiału lekkiego płaszcza pochodzącego z lawiny Południowego Masywu Schmitt i Cernan zatrzymali się by pobrać próbki wzdłuż krawędzi małego krateru. Przystanek który miał trwać 20 minut został poczyniony by pobrać podwójną próbkę rdzenia, zrobić odczyty grawitometra i by zrobić parę 500 milimetrowych ujęć ogólnego obszaru. Ten posterunek okazał się być katastrofą gdzie astronauci mieli wiele problemów ze sprzętem i Schmitt dokonał spektakularnych rozsypów próbując odzyskać niektóre z toreb z próbkami. Załoga nazwała później swój posterunek “Kraterem Baletu” dla uhonorowania upadku Schmitta i astronauta usiłował później wykonać kilka baletowych ruchów w swoim kombinezonie po tym jak zażartowano, że Fundacja Baletowa w Houston wezwała go na przesłuchanie w sprawie jego usług.

Ukończenie swoich zadań w Kraterze Baletu zajęło astronautom blisko 37 minut i stamtąd udali się prosto do Krateru który był głównym przystankiem dla pojazdu EVA wraz z Nansenem. Przed przybyciem w obszar Shorty’ego astronauci zatroszczyli się o porządki w sprzęcie i wtedy po raz pierwszy spojrzeli do tego krateru.

145:22:22 Schmitt: Shorty jest kraterem w rozmiarze który znasz (około 100 metrów średnicy.) Co oczywiste jest on ciemno obrzeżony chociaż fragmenty skał dla większości pokrywy zdają się nie różnić od reszty płaszcza. Ale wewnątrz…Whoo, whoo, whoo!

145:22:38 Cernan: Człowieku, zrobisz zdjęcie teraz.

145:22:40 Schmitt: O tak.

145:22:41 Parker: Nie możemy się doczekać.

Opis Schmitta zdawał się dowodzić, że podczas gdy Shorty z zewnątrz był relatywnie niespektakularny obszar wewnątrz krateru był co najmniej bardzo interesujący. Na nieszczęście kiedy kamera ruszyła, był on skierowany na łazika i odległy Południowy Masyw. Została ona na tamtej pozycji kiedy Schmitt odsunął się by zrobić panoramę krateru. W ciągu kilku minut podczas tej sekwencji Cernan dziwnie oświadcza “O-kaay! O-kaay.” W tym momencie Schmitt zaczyna omawiać coś dziwnego co zauważył przez swój wizjer. Podnosząc swój filtr nagle staje się zaabsorbowany tym co widzi.

145:26:25 Schmitt: Poczekaj minutę…

145:26:26 Cernan: Co?

145:26:27 Schmitt: Gdzie są refleksy? Już raz dałem się nabrać. Tu jest pomarańczowa gleba!!

145:26:32 Cernan: Więc nie ruszaj jej dopóki jej nie zobaczysz.

145:26:35 Schmitt: (Bardzo podekscytowany) Jest wszędzie!! Pomarańczowa!!!

145:26:38 Cernan: Nie ruszaj się dopóki tego nie zobaczę.

145:26:40 Schmitt: Poruszyłem ja moją stopą.

145:26:42 Cernan: (Również podekscytowany) Hej, tak jest!!! Mogę to stąd zobaczyć!

145:26:44 Schmitt: Jest pomarańczowa!

145:26:46 Cernan: Czekaj minutkę, niech odsunę mój wizjer. Wciąż jest pomarańczowa !

145:26:49 Schmitt: Z pewnością! Szaleństwo!

145:26:53 Cernan: Pomarańczowa!

145:26:54 Schmitt: Muszę wykopać rów, Houston.

Następnie astronauci zaczęli pobierać próbki pomarańczowej gleby która jak później odkryto jest wysoce oksydowana, było to odkrycie które miało poważne implikacje dla późniejszej kolonizacji Księżyca. Ekstrahowanie tlenu z powierzchni Księżyca uczyniłoby pomysł stałej bazy księżycowej bardziej osiągalnym. Po obserwacjach i pobraniu próbek rdzenia Schmitt przesunął się na bok by zrobić kilka ujęć wnętrza krateru. Na tych zdjęciach możemy zobaczyć dziwne obiekty które nie przypominają spękanych skal wulkanicznych których można by oczekiwać w tym miejscu.

Zamiast tego wyglądały one jak kawałki popsutej maszynerii. Na krótko przed opuszczeniem tego miejsca dla następnego posterunku Schmitt zatrzymuje się i wykonuje kilka panoram w wysokiej rozdzielczości wewnątrz krateru Shorty i obszaru wokół niego. Zaintrygowani innymi obrazami szczątków wyglądających na mechaniczne i pomarańczową glebą w tym obszarze zdobyliśmy wczesną generację negatywów tych panoram i poddaliśmy je przetwarzaniu i wzmacnianiu kolorów.

Robiąc tak stało się jasne, że niektóre ze szczątków w kraterze Shorty były delikatnie mówiąc co najmniej niezwykłe. Wzmocnienie kolorów pokazało, że wiele ze tych skał miało wysoce niezwykłe własności widma, odbijały światło bardziej jak kryształy lub wysoce wypolerowane metaliczne pudła niż sugerowałaby to zwykła „skala ogrodowa”.

Dwa najwyraźniej otoczone metalem lub wykute obiekty z krawędzi Krateru Shorty.

Kolejne strzaskane mechaniczne elementy z wnętrza Krateru Shorty( NASA Kadr AS17-132-21000)

Gdy skanowaliśmy centrum Shorty’ego zauważyliśmy bardzo duży i dziwnie wyglądający artefakt który mocno przypominał mechanizm pompujący lub obudowę silnika. Przezwany „indykiem” z powodu swojego dziwnego podobieństwa do tego ziemskiego stworzenia obiekt ten zdaje się posiadać serię rur i mechanicznych elementów wychodzących z geometrycznej, metalicznej obudowy. Jest tam nawet coś co wygląda na przyspawane łączniki lub punkty mocowania na obiekcie.

To przy bliższym badaniu tego szczególnego obiektu Hoagland po raz pierwszy zauważył nawet jeszcze bardziej dziwaczne odkrycie leżące na zboczu krateru za „indykiem”. Jego oczy jak zawsze błądziły po tym co nie należało do tego zdjęcia. Nawet kiedy je badał nie mógł się zdobyć na przyznanie przed samym sobą na co to wyglądało.Wzmocniona kolorystycznie wersja “głowy Daty” w kraterze Shorty’ego.
Czerwony pasek nie jest artefaktem procesu przetwarzania obrazu.

Humanoidalna głowa. W kraterze. Na Księżycu.

Wzmocniona kolorystycznie wersja “głowy Daty” w kraterze Shorty’ego.
Czerwony pasek nie jest artefaktem procesu przetwarzania obrazu.

Po opanowaniu swojego pierwszego szoku gładko założył, że nie może to być ludzka czaszka. W końcu leżała ona w polu szczątków z krateru uderzeniowego w którym wymieszały się wszelkiego rodzaju odpadki i materiały spod warstwy regolitu w podłożu doliny. coś tak kruchego jak skamieniała kość nie mogłaby przetrwać takiego uderzenia. Dalsza ekspozycja na silne promieniowanie słoneczne i kosmiczne już dawno zredukowałoby do tej pory materiał organiczny do postaci proszku. Nie, ten obiekt musiał się odnosić do wszystkiego innego co widział na kadrze co nieomylnie było pochodzenia mechanicznego.

A więc głowa robota?

Gdy jego umysł zmagał się nawet z tą niewiarygodną możliwością wciąż wracał do poprzednich oświadczeń Schmitta i Cernana o tym co widzieli w całym tym obszarze EVA. Jak ujął to Cernan nawet gdy widział to na własne oczy wciąż nie mógł się zmusić by w to uwierzyć. I określił całą tę dolinę „tajemniczo wyglądającym miejscem”. On i Schmitt wpatrując się w otchłań w Nansen widzieli podobne kawałki wyglądających na mechaniczne szczątków, czy odłożyli zdjęcia na potem na późniejszą przerwę? Czy Shorty był po prostu kolejnym przykładem tego rodzaju „niewiarygodnych” rzeczy które widzieli całą drogę w tym drugim obszarze badawczym EVA?

Kolorowa kompozycja z czterech kadrów “głowy Daty”

Wzmocnienie kolorów pokazuje, że “głowa” posiada wyraźny czerwony pasek wokół obszaru gdzie powinna znajdować się górna warga, cecha która wyraźnie zdaje się być namalowana lub anodyzowana na tym obiekcie. Kompozycje z innych kadrów pokazują, że głowa ma dwa oczodoły, czoło, łuki brwiowe, nos wraz z nozdrzami, bliźniacze kości policzkowe i górną połowę szczęki. „Dolna szczęka” wydaje się być zaginiona. Jednak wciąż jest to zdumiewające znalezisko fotograficzne. I podobieństwo do innej, nawet bardziej znanej postaci nie umknęło uwadze autorów…

Tym co było najbardziej uderzające w porównaniu do C3-PO – i mówiło najwięcej – były oczy. Tak jak u C3-PO głowa naszego robota miała zamierzone, stereoskopowe, okrągłe oczy.

Soczewki obiektywów. Zupełnie jak u C3-PO.

Patrząc w kontekście panoramy w której została sfotografowana Hoagland był w stanie potwierdzić, że głowa była w przybliżeniu tej samej wielkości co ludzka co między innymi oznacza, że mogli ją przywieźć z powrotem ze sobą.

Transkrypcje z rozpoznania Shorty EVA wskazują, że astronauci z całą pewnością śpieszyli się na to stanowisko z powodu czasu który zmarnowali w Kraterze Baletu. Jest też możliwe, że Schmitt i Cernan nigdy nie widzieli kwestionowanego obiektu lub zdecydowali, że próba jego odzyskania będzie zbyt ryzykowna. Jednakże z całą pewnością mieli wystarczająco dużo czasu poza kamerą by zejść do krateru i odzyskać ją jeśliby tylko chcieli.
Patrząc na te obrazy autorom przypomniał się jeden odcinków Star Trek: Następne Pokolenie pt. „Strzała Czasu”. W tym odcinku statek Enterprise zostaje wezwany na Ziemię 24 stulecia na wykopaliska archeologiczne pod San Francisco. Podczas tych wykopalisk kapitan Picard Dowódca Data – androidowi – ukazują się zadziwiające artefakty. Pan Data demontuje robotyczną głowę.
W rozwoju tej historii głowa Daty i informacje zawarte w jej „pozytronowym mózgu” są kluczowe dla odkrycia tajemniczej przeszłości Ziemi. Podłączając się do pamięci tego starożytnego i uszkodzonego artefaktu załoga Enterprise jest w stanie powstrzymać ludzką historię przed powtórzeniem się i zagrożeniem jej egzystencji.

Czy był to być może największy sekret Apollo 17? Czy był to powód dla dziwnego zachowania Cernana na ceremonii NASA? Czy przez dziesięciolecia czekał na próżno by NASA ujawniło zawartość „głowy Daty?” Czy był rozgniewany o to, że poproszono go by uczestniczył w kolejnym oszustwie na amerykańskiej opinii publicznej po tym jak już raz uczestniczył w misji 17 tylko po to czekać 31 lat na szansę powrotu i być może naprostować zapisy?

Ostatecznie nie ma to znaczenia czy jest to prawdziwa “głowa Daty,” czy jakiegoś rodzaju inny mechaniczny artefakt który Cernan i Schmitt sprowadzili z doliny Taurus-Littrow. Jak widzieliśmy to na poprzednich stronach było mnóstwo dowodów na to, że znaczące obszary w pobliżu lądownika były sztuczne ale też zrujnowane. Nawet ruiny pozostawią jakieś wskazówki co do majestatu z jakim niegdyś stały. Nic nie pozostaje pogrzebane na zawsze.

Tłumaczył: Łukasz redimix@aol.pl

http://www.enterprisemission.com/datashead.htm

Program Apollo – fakt czy mistyfikacja

Początek nowych gwiezdnych wojen? X-37B na orbicie


W czwartek wieczorem Amerykanie umieszczą swój eksperymentalny wojskowy prom kosmiczny X-37B na orbicie okołoziemskiej. W przyszłości może on umieszczać w kosmosie tajne ładunki wojskowe.
X-37B wyglądem przypomina cztery razy mniejszy prom kosmiczny. Zdaniem specjalistów największą jego zaletą jest to, że może polecieć na orbitę i wrócić na Ziemię sterowany jedynie przez komputer.

Bez kosmonautów będzie mógł pozostać w kosmosie nawet dziewięć miesięcy. – To ewolucyjne rozwinięcie promów kosmicznych NASA, które okazały się drogimi zabawkami i bardzo się już zestarzały. Ponieważ niedługo zostaną wycofane, X-37B pozostanie jedynym amerykańskim pojazdem zdolnym wynieść ładunki na orbitę i powrócić w całości na ziemię – komentuje Piotr Abraszek, redaktor miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”.
Wahadłowiec spóźniony, ale bezpieczny na Ziemi
Spóźniony o dzień powrót promu kosmicznego Discovery przebiegł bez zakłóceń… czytaj więcej »

Projekt wielu właścicieli

Ma ponad 8 m długości i prawie 5 metrów szerokości. Waży około 5 ton. Ma latać do wysokości około 1 tys. km nad ziemią i poruszać się z prędkością 26 Machów (czyli 26 razy szybciej niż dźwięk, dystans z Warszawy na Hel pokona mniej więcej w minutę).

Co więcej? Niewiele, ponieważ większość danych objęto tajemnicą.
To ewolucyjne rozwinięcie promów kosmicznych NASA, które okazały się drogimi zabawkami i bardzo się już zestarzały. Ponieważ niedługo zostaną wycofane, X-37B pozostanie jedynym amerykańskim pojazdem zdolnym wynieść ładunki na orbitę i powrócić w całości na ziemię.
Piotr Abraszek, redaktor miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”

Początkowo X-37B był programem NASA mającym służyć do testowania nowych rozwiązań dla dużych promów kosmicznych. W 2004 roku NASA oddała projekt DARPA (specjalnej agencji rządowej zajmującej się rozwojem futurystycznych technologii na potrzeby wojska), która dwa lata później przekazała go US Air Force.

X-37B był już raz testowany w kwietniu 2006 roku. Wówczas przeszedł próbę, w trakcie której zrzucono go z dużej wysokości i samodzielnie wylądował.

Początek zbrojeń w kosmosie?

W przyszłości głównym zadaniem X-37B będzie wynoszenie na orbitę ziemską satelitów wojskowych, montowanie nowego wyposażenia na starych i ich serwisowanie. Dodatkowo będzie mógł sprowadzać na ziemię eksperymentalne satelity, aby można było je dokładnie obejrzeć i sprawdzić jak przetrwały testy w kosmosie.

– Nie można powiedzieć, że X-37B jest uzbrojeniem i ma zastosowanie militarne, ponieważ – póki co – jest eksperymentem i nie określono dokładnie jego zastosowań, nie łamie więc porozumień o zakazie militaryzacji przestrzeni kosmicznej – mówi Abraszek.

http://www.tvn24.pl/