Wszystkie Hipotezy w Pigułce(7)

Uwaga na temat wyrażonej przez Phila Schneidera opinii, że generalnie trwa inwazja obcych na Ziemię: jak to możliwe, że nikt nie słyszał ani nie widział choćby fragmentów epizodów tej epickiej kolonizacji, nikt spośród miliardów ludzi tworzących, nazwijmy to w ten sposób, globalną szeroką opinię publiczną – przecież nie wszyscy dziennikarze na świecie wiedzą, że za pieniądze uczestniczą w kantowaniu wielu osób naraz, niektórzy myślą że naprawdę żyją w wolnym świecie, o którym mówią i piszą oni i ich koledzy, w którym poszanowane jest elementarne prawo każdego nowo narodzonego człowieka do życia w świadomości tego, skąd się tu wziął, co nas otacza i jak – chociaż mniej więcej – naprawdę wyglądała historia naszej planety, jak kształtuje się jej teraźniejszość i np. kto ponosi za to polityczną odpowiedzialność, a może nie ponosi. Jak to możliwe, że trwa pewnego rodzaju inwazja czy próba wrogiego przejęcia, a my, miliardy ludzi, niczego o tym nie wiemy, żadna ze stron nie woła nas na pomoc ani nawet nigdy nie spyta o poradę..? Długo nie mogłem tego pojąć, ale w końcu chyba co nieco zaczęło mi świtać na ten temat. Załóżmy, że według nieżyczliwych nam obcych nasza świadomość ich istnienia, bliskiej obecności, „chrapki na nas”, czy w ogóle że ‚ecie pecie, ale na pewno nie jesteśmy sami we wszechświecie’ – zwiększyłaby naszą czujność, statystyczną gotowość obronną jednostek, wykluczyłaby też możliwość przejęcia planety w optymalny sposób, tj. niezauważalny dla szerokich mas jej mieszkańców. Z kolei wyobraźmy sobie nasze władze i tych wszystkich porządnych ludzi, którzy wypłynęli do góry we współczesnych strukturach, gotowych brać na siebie odpowiedzialność za podjęcie decyzji o ujawnieniu informacji, które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa doprowadzą do mniejszego lub większego chaosu i ogólnoświatowych zawirowań, nie mówiąc o pozrzucaniu ich samych ze stołków w myśl haseł „to dlaczego tyle czasu nic nie mówiliście..!?” – czy to pomogłoby w odpieraniu inwazji, utrzymywaniu tajnych międzynarodowych sił, sprzętu i zaopatrzenia, które są do tego potrzebne..? A więc jest możliwe, że to dzieje się teraz i jednocześnie zupełnie o tym „cicho sza” na wszystkich częstotliwościach dostępnych cywilom – ponieważ obydwie strony chcą wygrać w jak najlepszym stylu i celują w wariant najbardziej dla siebie komfortowy, w którym miliony spracowanych ludzi nadal wieczorami piją piwko i śmieją się, jak jest fajnie, a oni sami to już w ogóle są najlepsi i znają się na wszystkim – i dlatego dzień za dniem muszą to udowadniać.
=============================================================================================
Poniżej remix informacji od Plejaran z kontaktów Billy’ego Meiera, za Randolphem Wintersem (który nawet mieszkał przez pewien czas tam u Billy’ego w Szwajcarii, był członkiem wieloosobowej koedukacyjnej grupy złożonej m.in. ze sceptyków, którzy przyjechali niegdyś tylko na moment, żeby zwymyślać gospodarza od oszustów, po serii artykułów o jego przypadku i wykonanych przezeń zdjęciach spodków, jakie zaczęły się ukazywać w zachodniej prasie na przełomie lat ’70 i ’80 – gość potem się z tego wypisał i komentował później z przymrużeniem oka, że dużo było kwasów pomiędzy różnymi członkami grupy zazdrosnymi o „miejsce przy Billym”, jakiekolwiek wzmianki o sobie z ust Plejaran, poza tym momentami trudno się było połapać, kto do kogo „czuje miętę” i z kim chce pracować nad przyrostem naturalnym…)

– religie są niezbyt korzystne, ponieważ ograniczają wolną wolę jednostki, która powinna sama uczyć się praw wszelkiego stworzenia, krocząc własną drogą; taką możliwość blokuje np. chrześcijaństwo, które bardzo zmieniło prawdę od czasów Immanuela

– poważne niebezpieczeństwo dla Ziemian wynika ze zbyt szybkiego rozwoju technologicznego, m.in. podróży kosmicznych, podczas gdy rozwój duchowy idzie nam tak powoli, że możemy się wpakować w konkretne tarapaty np. po nawiązaniu kontaktów z innymi cywilizacjami, kiedy nie będziemy umieli się zachować i wszyscy zobaczą, że np. zaczynamy „nawracać” mieszkańców jakiejś planety na własne religie – stąd już tylko krok, żeby ktoś uznał nas za „zarazę”…

– statystycznie przeciętny wiek mieszkańca Ziemi jako formy duchowej wynosi …ponad sto milionów lat; tym naprawdę jesteśmy – formami duchowymi przechodzącymi przez serię materializacji; osiągnięcie poziomu podstawowej świadomości i racjonalnego myślenia zabiera formie duchowej 10 – 20 milionów lat; ciekawy komentarz R. Wintersa do tej informacji: „tak więc początkowo nie uczymy się zbyt szybko; w sumie można to zrozumieć, jeśli rozejrzeć się po ludziach wokoło – nie wydają się załapywać zbyt wiele, jeżeli chodzi o ewolucję duchową”

– ukończenie etapu, w którym do egzystencji potrzebuje się ciała fizycznego, zabiera miliardy lat, normalnie ok. 70

– mieszkańcy Ziemi genetycznie pochodzą z konstelacji Lutni, gdzie dziś nie ma już życia

– pas asteroid w Układzie Słonecznym był kiedyś planetą o nazwie Melona, pomiędzy Ziemią a Marsem, której mieszkańcy (pochodzący z gwiazdozbioru Lutni) lubili wojnę i w końcu wysadzili ją w powietrze, przy okazji powodując zagładę życia na Marsie, którego orbitę katastrofa przesunęła bliżej Słońca

– za zamachem na Johna F. Kennedy’ego stała sekretna podgrupa w C.I.A. i tak samo było w przypadku zabójstwa jego brata, Roberta F. Kennedy’ego, gdy kandydował

– w najpopularniejszym komercyjnym systemie operacyjnym znajdują się „tylne drzwi” umożliwiające hakerski dostęp do komputera pracownikom pewnych amerykańskich służb

– w roku 2012 można się spodziewać nietuzinkowego apogeum katastrof naturalnych, takich jak powodzie i susze, huragany oraz trzęsienia Ziemi, itp.; Słońce zrobi się trochę niespokojne i na całej kuli ziemskiej mogą występować burze elektromagnetyczne oraz wynikające z nich rozległe awarie sieci energetycznych; będzie działo się też sporo innych ciekawych rzeczy; jednak nie ma co przesadzać z końcem świata, bo go nie będzie, a prawdopodobieństwo przebiegunowania jest bardzo znikome; nie wszystkie informacje na ten temat warto rozpowszechniać, ponieważ katastrofalne ewentualności mogą w ludzkich umysłach zacząć przemieniać się w samospełniające się przepowiednie; owszem, nastąpią zmiany klimatyczne, klęski plonów i niedobory żywności w wielu rejonach, ale według Plejaran, siejąc na ten temat panikę, można zmienić przyszłość raczej na gorsze [źródło]

– w roku 2006 na Marsa przybyli obcy z Syriusza – było to coś w rodzaju policyjnego pościgu, ponieważ trafili tam po śladach innych obcych z Syriusza, którzy wcześniej urządzili sobie tam szemraną bazę w strukturach pozostałych po dawnych kolonizatorach planety; stamtąd dokonywali wrogich manipulacji na Ziemi, dopóki nie zostali w końcu namierzeni i ujęci przez siły bezpieczeństwa własnej cywilizacji; następnie wszystkie budowle i monumenty kiedykolwiek wzniesione na Marsie przez jakichkolwiek ludzi zostały usunięte – cywilizacja z Syriusza ma takie prawo, że kiedy gdzieś zostaje popełnione przestępstwo, to o ile nie ma tam populacji, usuwają wszystko, co jest dziełem człowieka [źródło]

– „katastrofa tunguska” z czerwca 1908 r. polegała na autodestrukcji pojazdu kosmicznego należącego do ludzi przybyłych z odległych światów nazywanych przez nich Bardan (Bardan 1, 2 i 3), położonych w gromadzie galaktyk nazywanej przez ziemskich astronomów Coma; ich wielki statek znalazł się na Ziemi w wyniku błędu koordynatów, uszkodzony nie mógł jej opuścić, a jego załoga nie mogła liczyć na pomoc ze swojego macierzystego świata, ponieważ w ogóle nie wolno im było znaleźć się na Ziemi; w tej sytuacji ukryli pojazd na Syberii i oddali rozrywkom typu seks z mieszkańcami Ziemi, także z dala od tamtego miejsca; w rezultacie nabawili się chorób wenerycznych, które zmutowały w ich nieco odmiennych organizmach i zdziesiątkowały załogę; pozostali przy życiu skonstruowali bombę atomową, unieśli pojazd w powietrze i wywołali detonację, zamieniając się wraz ze swoim statkiem w pył i kurz – śmierć ponieśli wszyscy członkowie załogi, których liczba wynosiła w tamtym momencie 4387 (Plejadanie to wszystko obserwowali, ale nie mogli pomóc ze względu na prawa/zasady). Czyli z tego by wynikało, jeśli zaufać wersji Plejadan, że nie można się odrodzić na innej planecie, niż się umarło – że tych 4387 kosmitów reinkarnuje się odtąd na Ziemi, pewnie nieraz zastanawiając się: „czemu jestem inny/-a niż wszyscy..?”
Tymczasem nowe ciekawe informacje pojawiają się w niedawnym wywiadzie dr Stevena Greera dla „Project Camelot”. Podsumowując swoje 19-letnie doświadczenie w kontaktach z pracownikami tajnych projektów stwierdza on tam (ok. 18 min.), że według przekazywanych mu przez wiele osób informacji, Szarzy i Reptilianie (Gadoidy) generalnie nie są istotami pozaziemskimi, ale biorobotami stworzonymi przez ludzi (ang. PLF – Programmable Life Forms). Przy czym większość osób stykających się z nimi podczas pracy w tajnych projektach nie zdaje sobie z tego sprawy. W tym wszystkim chodzi zaś o zbudowanie strachu opinii publicznej przed tymi „wrogami”, wywołanie negatywnego nastawienia do gości z kosmosu i ustawienie „wojny”, która pomoże rozwiązać problem przeludnienia i przyda się pewnym grupom również do innych celów. Jeżeli to prawda, to Phil Schneider, Al Bielek, Stewart Swerdlow itp. nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, co widzą na własne oczy (a już Alex Collier został kompletnie wkręcony). Pasowałoby to do wersji Plejaran przekazanej Billy’emu Meierowi – wręcz „jak ulał”; również Brianstalin pewnie by temu przyklasnął. Zatem być może Księżyc jednak nie jest obcą bazą, tylko po prostu kawałkiem jakiejś pradawnej planety, zaplątanym na orbitę okołoziemską..? Dr Greer wspomina także o technologii umożliwiającej dostęp zmysłów – nawet osoby, która wcale tego nie chce i/lub o tym nie wie – do tzw. „niższego astralu”, gdzie egzystują sobie pewne byty, znane w tradycji jako demony itp. – dzisiejsza (a nawet „wczorajsza”) technologia według jego źródeł pozwala nie tylko na postrzeganie tych istot, ale nawet na ich materializowanie w naszej fizycznej rzeczywistości, tzn. na oblekanie ich w prawdziwe trójwymiarowe ciało, mięso i kości. Nietrudno skojarzyć, że tłumaczyłoby to wiele rzeczy, o których mówił David Icke. Poza tym, jak relacjonuje dr Greer, wiadomo mu o przypadku finansowania przez kogoś „z jednej z rodzin” badaczy zjawiska abdukcji (uprowadzeń przez obcych) – według niego intencje wyglądają tu w ten sposób, żeby ugruntować strach szerokiej publiki przed przybyszami z kosmosu i odpowiednio urobić ludzi psychicznie przed sfingowaną „wojną” – po której jeszcze ma zostać odegrany „powrót Jezusa” itp. [Przypomnijmy, że również Barry King – były pracownik ochrony w tajnej podziemnej bazie na terenie Wlk. Brytanii – opowiadał, że widział rosłego Reptilianina z ogonem, ale z tego, co udało mu się ustalić, to była sztuczna istota stworzona przez ludzi – choć wyglądała jak rasowy kosmita; także GarySe7en sceptycznie wypowiadał się o alarmujących doniesieniach, że Gadoidy jedzą ludzi w najlepsze.]

Przeczytawszy powyższy akapit, ktoś podobnie nie od dziś zgłębiający te tematy i próbujący upowszechniać różne wiadomości, nie zawsze wesołe, może pomyśleć (o autorze tych słów): „oho, chyba jednak w końcu gościu zaczął iść na łatwiznę, już znużyła go dolina o Reptilianach i zagrożeniu ze strony ich i Szarych, teraz zachciało mu się uwierzyć w pozytywną bajeczkę, że oni w ogóle nie istnieją i jest fajnie, nie ma się czym stresować – a przecież wiadomo, że największym sukcesem diabła jest przekonać ludzi, że nie istnieje; ja tam będę twardy/-a i nadal wytrwam w odwadze wierzenia w Gadoidy i innych „złych obcych”, nie pękam, nie idę na łatwiznę, nie przechodzę do obozu nawiedzonych wymiękaczy”. Na tę okoliczność pozwolę sobie na nieco osobiste wyznanie: nieraz miałem spory rachunek za prąd, bo bałem się w nocy spać po ciemku, tak się pękałem tych Drakonian i innych takich, że wyświetlą się w nocy w moim pokoju. Wiele miesięcy chodziłem też z miną nietęgą, myśląc o złowrogiej potędze Szarych, sprawujących cybernetyczną kontrolę nad znacznym odsetkiem światowych decydentów. I nigdy nie wymiękłem, nie zacząłem sam siebie ściemniać „ojej, a może to nie jest prawda, może wcale nie jest aż tak źle, przecież trzeba być dobrej myśli…” Dopiero w obliczu kolejny raz pojawiających się informacji, że może to wszystko wielka mistyfikacja – i to pochodzących od osoby wielokrotnie dłużej siedzącej w tym tematach – wyjeżdżam z prezentacją powyższej hipotezy, którą dotąd raczej omijałem, uznając za próbę odwrócenia uwagi, a trochę na zasadzie „fajnie, ale lepiej dmuchać na zimne”. Mam wiele wad i na pewno wyraźnie widać to w wielu miejscach na niniejszej witrynie, sam czasem wstydzę się czytać te swoje wypociny, bo nie brak miejsc, gdy aż kłuje w oczy, jak nie udało mi się „zniknąć” ze swoją osobowością i potrzebami ego – ale co do tej jednej rzeczy zapewniam i daję słowo honoru, że nie zabrakło mi odwagi i to nie było tak, że zwyczajnie zmęczył mnie strach i życie wśród obaw / przykrych myśli / smutnych wizji. Po prostu zawsze starałem się możliwie obiektywnie prezentować różne wersje i hipotezy, wiadomo że z akcentem na te, które akurat wydawały mi się najbardziej prawdopodobne – i dalej próbuję to robić, niczego nowego nie wymyśliłem i nie zmieniam taktyki. Pozdrawiam wszystkich rodzimych ufologów, z których 90% uzna mnie pewnie teraz za wykolejeńca, ewentualnie perfidnego dezinformatora lub agenta – ale po prostu nie od dziś staram się postępować przede wszystkim zgodnie z własnym sumieniem, nawet jeżeli wszyscy maszerują inną drogą; i zawsze potem się okazywało, że dobrze robiłem, więc i teraz jestem dobrej myśli.

Wracając do dr Greera – na starość coś chyba najwyraźniej zaczął ciekawie nawijać, bo wcześniej zdaje się raczej przynudzał podczas swych nieco pompatycznych wystąpień – trochę prawdy jednak w tym jest, że „obcy” to obcy, ponieważ do stworzenia wspomnianych biorobotów wykorzystano …tkanki prawdziwych istot pozaziemskich z katastrofy pod Roswell (sklonowano je). Według niego obecnie ponad 90% ruchu ufologicznego podąża szlakiem zaplanowanym w połowie XX wieku przez decydentów planujących „III wojnę światową” (czy raczej międzyświatową). [c.d.n.]

Ponieważ coraz więcej wydaje się wskazywać na to, że najmądrzej byłoby wrócić do wersji rzeczywistości przedstawionej Billy’emu Meierowi przez Plejaran, przypomnijmy jeszcze raz kilka ich kluczowych stwierdzeń/informacji:

– Iluminaci to grupa o znaczeniu lokalnym, nie globalnym

– Szarzy faktycznie przybyli z systemu Zeta Reticuli, ale przeprowadzili tylko trochę uprowadzeń, po czym temat ten został sztucznie rozdmuchany

– Ziemi faktycznie zagraża inwazja z kosmosu, ale w wykonaniu zdegenerowanych ludzi z gwiazd, którzy zniewolili już niejedną planetę

– co jakiś czas nasz świat odwiedzają barbarzyńskie istoty reprezentujące inne formy życia, które porywają przedstawicieli naszego gatunku i uprowadzają ich na swoje planety lub przeprowadzają eksperymenty

– plus minus największymi problemami Ziemian są obecnie przeludnienie i myślenie religijne, które jest błędne i prowadzi na manowce, obojętnie jaką religię się wyznaje; jeżeli ludzkość nie obudzi się na prawdę i nie wkroczy na ścieżkę prawdziwego rozwoju duchowego, naszemu światu grozi upadek i pogrążenie się w moralnej ciemności

– wszelkie myśli, na które pozwalamy sobie w naszych głowach, promieniują daleko poza czaszkę, a następnie (co najmniej po kilku dniach) wracają do nas odbite przez kosmos w kształtach spotykających nas wydarzeń, nieco zmienione czy jakby „poprawione”

– pod koniec II wojny światowej pewna ilość nazistów faktycznie zdołała ewakuować się w okolice Antarktydy i zaprzyjaźnionych krajów Ameryki Południowej; po czym odlecieli w kosmos, uprzednio zmieniwszy trochę ideologię

– Stalin został otruty przez swoje otoczenie; podobnie kilku papieży z II poł. XX wieku: Jan XXIII, Paweł VI (zastąpiony następnie sobowtórem) i Jan Paweł I

– jeżeli dojdzie do wybuchu III wojny światowej (obecnie prawdopodobieństwo zmalało), ogromne spustoszenie siać będą ludzie-maszyny walczący dla USA (uprzednio odpowiednio przygotowane osoby, zabijające w nieświadomym hipnotycznym transie); użyte mogą zostać również bronie zapalające atmosferę; Europa ulegnie podtopieniu i zostanie podbita (Włochy, Wlk. Brytania) – najpierw ze Wschodu, a następnie znajdzie się pod panowaniem fundamentalistów islamskich; we Francji wybuchnie wojna domowa wywołana przez mniejszości etniczne; o Polsce akurat nic nie mówili, jako jednym z nielicznych krajów – tak jakby nas miała ominąć większość tych atrakcji

– około roku 2030 w Ziemię uderzy Czerwony Meteor, co spowoduje katastrofę na skalę globalną

– już co najmniej od lat 70-tych wokół Marsa orbitowały amerykańskie pojazdy załogowe, o których nie wiedziała opinia publiczna

– Atlantyda i Mu istniały naprawdę, mieszkali tam ludzie, którzy przybyli z gwiazd; nie byli jednak aniołami, a na zakończenie działań wojennych ocaleli z pogromu naukowcy Mu skierowali nad Atlantydę asteroidę tak wielką, że rozpadłszy się na kawałki nadal niosła energię ponad 32 tys. bomb wodorowych – pękła skorupa ziemska, a fale sięgnęły 2300 m, podczas gdy niebo zasnuło się pyłem na 40 lat; mimo to z Atlantydy jeszcze coś zostało – wyspy Azory pośrodku Atlantyku; działo się to ok. 11,5 tys. lat temu, potem przetrwała jeszcze miniaturowa Atlantyda na Morzu Śródziemnym (archipelag Santorini) – mniejsza kolonia tej samej społeczności [źródło]

– istnieją miriady miriad wszechświatów, więcej niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić; nasz jest tylko kropelką wśród niezmierzonych oceanów; ale to jeszcze nic – cała fizyczna rzeczywistość jest tylko drobinką, śladowym ułamkiem tego, co istnieje – większość tego, co trwa, ma charakter niematerialny, duchowy, doskonalszy od czegokolwiek, co jesteśmy w stanie dosięgnąć zmysłami i opisać w uczonych książkach

– dusze ludzkie dążą do doskonałości, reinkarnacja po reinkarnacji z wolna wracają do źródła i zjednoczenia z Kreacją, co jest tysiące razy przyjemniejsze niż orgazm (można tego na chwilę doświadczyć podczas podróży międzygwiezdnej, dalekiego „skoku”, kiedy dochodzi do krótkotrwałej dematerializacji); dusze zwierząt nie ewoluują, tylko jak gdyby po prostu „wypełniają swoją naturę”

– panikowanie w sprawie „chemtrails” to przesada; podobnie żywność GMO itp. – nie jest aż tak źle, jak czasem podejrzewają osoby próbujące tropić kłamstwa władz

– oprócz mocarstw takich jak USA, Rosja, Chiny itp., jedną z głównych światowych sił, odpowiedzialną za wiele wojen i ludobójstwa, z czego ludzie nie zdają sobie sprawy, jest sitwa połączonych interesów hierarchów z Watykanu i globalnych ortodoksyjnych syjonistów – oni udają, że wiele ich różni, podczas gdy tak naprawdę od dawna ze sobą współpracują

– olbrzymia większość osób utrzymujących, że skontaktowały się z nimi istoty pozaziemskie, to przypadki nieautentyczne; choć zdarzają się również prawdziwi kontaktowcy, często wybrani przez jakieś pojedyncze istoty/byty, które nieco „przejazdem” czy „z ciekawości” mieszają się w ziemskie sprawy i próbują pomóc, po czym zazwyczaj się zniechęcają i rezygnują, wracając do swoich światów; w licznych przypadkach ludzie ci wszakże decydują się nie pojawiać na scenie publicznej, obawiając się reakcji otoczenia

– „channeling” to ściema; podobnie „kryształowe czaszki”

– wysłanie w kosmos rakiety z płytką opisującą położenie naszej planety było ryzykownym pomysłem

– jedzenie mięsa jest jak najbardziej wskazane i konieczne dla zachowania pełni zdrowia; nasi naukowcy wkrótce mogliby wynaleźć swego rodzaju rośliny dające mięso, dzięki czemu nie trzeba by zabijać zwierząt – tak właśnie rozwiązują to Plejaranie

– osoba znana jako Jezus Chrystus istniała naprawdę, ale miała na imię Immanuel, a „Jesus Christ” to ksywka wymyślona w 186 r. n.e. w podejrzanych intencjach; zostały po nim pisma, które odkopano w XX w. i częściowo odtworzono jako „Talmud of Immanuel”

– w 2279 r. n.e. lepiej nie kupować akcji firm ubezpieczeniowych, ponieważ powróci wtedy kometa powodująca potopy ewentualnie powodzie, ta sama która niegdyś skróciła dobę na Ziemi z 40 do 24 godzin; jej przejście zawsze kosztowało życie wielu istot żywych, powodowało zmiany w topografii łańcuchów górskich i wielkie erupcje lawy; ale też tej „Komecie-Niszczycielowi” (ang. „Destroyer Comet”) zawdzięczamy nasz Księżyc; z kolei Wenus zawdzięcza jej obecną orbitę; wcześniej Wenus była księżycem Urana, a Ziemia drugą planetą od Słońca.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: