Wszystkie Hipotezy w Pigułce(5)

Jeszcze inny wywiad radiowy S. Swerdlowa dla tego samego programu (którego prowadzący przed laty powołał go do życia aby udowodnić światu, że …Biblia jest prawdziwa i to faktycznie „słowo Boga” – był przodującym chrześcijańsko-konserwatywnym analitykiem, dopóki po 11 IX 2001 coś mu nie przestało pasować): technologie wykorzystywane w „Project Montauk” pochodziły od obcych z Syriusza-A, najbardziej zaawansowanej rasy kontaktującej się z ziemskimi władzami (jak twierdzili, również technologie mieszkańców Atlantydy pochodziły od nich); Trójkąt Bermudzki to pole energetyczne stanowiące pozostałość po tunelu międzywymiarowym stworzonym przez Atlantów jako coś w rodzaju podjazdu dla ich gości przybywających z kosmosu, jeszcze po drugiej stronie globu przebija się jako Morze Diabelskie, również znane z zaginięć obiektów – urządzenie pogrzebane na dnie oceanu czasami jeszcze „styka”; większość ludzi z gwiazd nie uważa mieszkańców Ziemi za „w pełni ludzi”; gadoidy z konstelacji Draco zostały tam w jakimś celu umieszczone lub stworzone przez przezroczystych ludzi (ang. ‚clear people’), nie są naturalnym elementem naszej rzeczywistości; ich atak na konstelację Lutni był totalnym szokiem dla prawie już eterycznych istot, które nie posiadały żadnych broni; 70% populacji Drogi Mlecznej wywodzi się od ludzi, 25% od gadoidów, 5% to inne formy m.in. insektoidalne; podczas formowania się planet w ruchu wirowym siła odśrodkowa powoduje tworzenie się wewnątrz pustej przestrzeni i wyrzucanie materiału przez otwory powstające wówczas na biegunach, a kiedy obydwie powierzchnie z czasem stygną, gorąca materia zostaje uwięziona wewnątrz i dalej znajduje ujście jedynie w procesach wulkanicznych, na każdej planecie najbardziej intensywnych na wysokości geograficznej 19,5 stopnia – innymi słowy, większość planet jest pusta w środku; w charakterze napędu swoich lodowych komet-pocisków gadoidy używają małych czarnych dziur, które umieszczają przed nimi; w biblijnej Księdze Rodzaju, a przynajmniej w jej hebrajskim oryginale, dokładnie wszystkie odniesienia do Boga są w liczbie mnogiej, np. „na nasze podobieństwo” – ponieważ historia ta opowiada tak naprawdę o projekcie genetycznej hybrydyzacji, który był próbą ugruntowania pokoju pomiędzy Atlantydą a Lemurią, pomysłem mediatorów z galaktyki Andromedy zakładającym, że stworzenie gatunku łączącego w sobie cechy obydwu ras uspokoi wojenną zawieruchę; religia to jedno z pierwszych przedsięwzięć kontroli umysłów – podczas gdy Bóg nie wyznaje żadnej religii, bo każda byłaby ograniczeniem i każda stanowi przeszkodę w kontakcie z Boską Świadomością, który jest nam dany naturalnie, a rozmaite religie jedynie go zakłócają; globalną stolicą Nowego Światowego Porządku ma zostać Nowy Jork – gmach ONZ już stoi; w wyniku procesu hybrydyzacji ludzie posiadają jednocześnie nawzajem sprzeczne sekwencje DNA – jesteśmy wewnętrznie skonfliktowani „od podstaw”; krew zawierająca miedź jest bardziej wydajna i z reguły pozwala na znacznie dłuższe życie.

Ciekawostka dla osób znających język angielski – kilkuminutowy filmik nakręcony domową kamerą internetową, na którym anonimowy młody człowiek wyraża swoje uznanie dla dorobku S. Swerdlowa – tutaj.

Krótki fragment wideo promujący prelekcje Stewarta nie udostępnione do darmowego rozpowszechniania: od tysięcy lat nauki o ruchu wirowym ludzkich czakr są zwodnicze i spreparowane, ponieważ ruch wirowy powoduje powstawanie otworów, także w polu energetycznym człowieka (aurze) – innymi słowy dziur, przez które potem „można się do niego dobrać”. Wirowanie czakr należałoby wizualizować sobie jako ich ruch okrężny wokół ciała w poziomie, a same czakry jako kolory, w których nasza sylwetka jest zanurzona. Osobiście póki co nie praktykuję tego typu sztuczek, może jestem zaprogramowany na mądralę zasiedziałego przed ekranem monitora – ale dla zainteresowanych & odważnych & pracowitych & osób w ogóle zdolnych się skupić i wyciszyć – staram się te niuanse możliwie wiernie i obiektywnie relacjonować; choć w materiałach na witrynie expansions.com jest tego dużo więcej, niż można by sądzić po niniejszym wybiórczym streszczeniu/tłumaczeniu, w którym generalnie pomijam tego typu porady – z ciekawszych/najważniejszych rzeczy wypadałoby pewnie tylko wspomnieć, że wymierne działanie ochronne ma według S. Swerdlowa wizualizowanie sobie siebie, innej osoby czy „planety minus czynniki negatywne” – w każdym razie czegoś, co chcemy chronić – wewnątrz bąbla wypełnionego kolorem fioletowym (nie mylić z purpurowym); z kolei kolor różowy odpowiada miłości – wyobraź sobie siebie w takiej otoczce, jeżeli świat narzeka ci, że nikogo nie kochasz; ale może najcenniejsza, o ile prawdziwa, wskazówka Stewarta dotyczy wizualizacji absolutnej ochrony, która może uratować życie nawet w sytuacji apokaliptycznego trzęsienia ziemi, o czym przekonywał nawet prowadzącego „Coast to Coast” podczas audycji na żywo – polega to na wyobrażaniu sobie siebie lub osoby, której chcemy zapewnić bezpieczeństwo, np. podczas medytacji, wewnątrz dość skomplikowanej figury geometrycznej, którą można mam nadzieję zobaczyć na marginesie niniejszego akapitu lub w razie czego tutaj,

a chodzi o fioletowy czworościan foremny wewnątrz fioletowego ośmiościanu foremnego. Trochę to głupie, że jakieś trójkąciki wyobrażane sobie w głowie mogłyby zapewnić nam bezpieczeństwo w wartkim strumieniu niebezpiecznych fizycznych zdarzeń – ale jeżeli nasza rzeczywistość faktycznie jest tak naprawdę wirtualna, to pamięć i postacie tego „świata gry” pewnie są w jakiś sposób zakodowane i raczej niewykluczone jest stosowanie przez system rozmaitych oznaczeń wyręczających konieczność ciągłego powtarzania obliczeń „bilansu uczynków” – np. że dana postać doświadcza stale tego czy tamtego, ma taką czy inną przyporządkowaną przez system po ostatniej komputacji punktów „lekcję” czy emocjonalną barwę przytrafiających się zdarzeń, albo jest chwilowo nietykalna i symbolem tego w języku hiperprzestrzeni jest właśnie specyficzna figura geometryczna w określonym kolorze – tak jak w grze komputerowej byłaby to pewnie wartość określonego bajtu, np. 157; no i może oni tam w tych tajnych projektach „zhakowali” ten niematerialny kod fizycznej rzeczywistości, albo paru szczegółów na jego temat dowiedzieli się od obcych w ten czy inny sposób – no i teraz można tak sobie „oszukiwać”, jeśli „znasz te kody”, ponieważ nasze myśli i wyobrażenia robią jeszcze karierę w strumieniu danych przetwarzanych przez inteligencję kosmosu i jakoś tam na pewno są z nami połączone, a zatem również owe symbole/kolory stanowiące ich przedmiot. Ja tam nie wiem, może ten dziwny, pełen ostrych kątów kod-symbol to jest akurat na przeczyszczenie albo poślizgiwanie na schodach, może to dezinformacja – więc póki co na sobie tego nie ćwiczę, zwłaszcza że nie budzę się co rano z poczuciem zagrożenia ani obserwując na ścianie wesoły taniec czerwonych światełek laserowych celowników – ale Stewart Swerdlow faktycznie żyje i ma się dobrze, choć dużo podróżuje od lat nadając o tym samym, co Phil Schneider i Serge Monast – więc może to jednak jest skuteczne i w razie czego przyda się wypróbować..?

Radiowy wywiad S. Swerdlowa dla wesołej czarnoskórej prowadzącej: to nie przypadek, że się tu znaleźliśmy, że żyjemy właśnie w takich czasach i miejscu – sami podjęliśmy taką decyzję, aby tutaj „przybyć”, z takich czy innych powodów; cały czas jesteśmy podatni na wpływy alternatywnych rzeczywistości. Inny wywiad w tym samym programie: rodzice Stewarta zaprzeczają, że pozwalali wojsku wykorzystywać go jako dziecko w eksperymentach, ale kiedy on sam ich o to wypytuje, jego mamie czasem wymknie się riposta w rodzaju „to nie było co tydzień..!”; śmierć Johna F. Kennedy’ego Juniora (syna JFK, który wedle wszelkiego prawdopodobieństwa zostałby senatorem ze stanu Nowy Jork, a jego niezwykła popularność rodziła spekulacje o jeszcze wyższym fotelu) była podobnie jak katastrofy innych samolotów w tym rejonie – m.in. linii lotniczych TWA, egipskich oraz Swissair – efektem nowych zastosowań bazy w Montauk, polegających na manipulowaniu pogodą i testowaniu nowych broni; dziwna okoliczność dotycząca tej sprawy polegała na tym, że ciało Kennedy’ego Juniora wyciągnięto z wraku, poddano autopsji na pokładzie okrętu, następnie od razu skremowano i z powrotem „oddano morzu” – nigdy nie powróciło na ląd, tak jakby próbowano coś ukryć i nikt niepowołany nie mógł go zobaczyć; marynarze, którzy przeżyli „Eksperyment Filadelfia”, zostali odosobnieni w zamkniętym ośrodku w stanie Nevada, gdzie do końca życia byli poddawani badaniom i obserwacji (struktura molekularna cząsteczek ich ciał uległa zmianom), a ich rodziny powiadomiono, że zginęli; w programie „Montauk” ustalono, że istnieje coś w rodzaju „kosmicznego zabezpieczenia” przed modyfikacją przeszłości lub przyszłości – przesuwając się w czasie i zmieniając coś, tworzy się jedynie nową linię czasu, coś jakby rozgałęzienie, czy może raczej jest to „przestawienie zwrotnicy prawdopodobieństwa” na inną, już istniejącą w nieskończoności wariantów sekwencję wydarzeń; trzeba bardzo uważać na to, co się myśli, ponieważ gdzieś w jakiejś alternatywnej rzeczywistości to dzieje się naprawdę, tzn. inne, równoległe wersje nas czynią to, o czym w tym wymiarze tylko myślimy (np. żeby komuś zrobić coś niemiłego); nie ma czegoś takiego, jak „boska interwencja”, ponieważ „boska dusza” jest neutralna i „zdaje sobie sprawę”, że wszystko ma gdzieś swoje miejsce, tzn. musi się kiedyś gdzieś wydarzyć i właśnie dlatego następuje; podróżowanie w czasie i podróżowanie w przestrzeni międzygwiezdnej odbywa się tak samo, przy wykorzystaniu faktu, że każdy punkt w czasoprzestrzeni posiada unikalne koordynaty częstotliwości wibracyjnej – dostrajając do nich osobę, powoduje się natychmiastowe powstanie połączenia – „korytarza”; „widzenie na odległość” (ang. ‚remote viewing’) to temat zastępczy wysunięty przez władze, zagmatwana sprawa służąca głównie zmyleniu tropów i odwróceniu uwagi od tego, co naprawdę dzieje się w ramach tajnych projektów i eksperymentów – jakkolwiek coś w tym jest i istnieją takie techniki, ale morze dostępnych na ten temat informacji jest bardzo mętne; jedzenie w sklepach generalnie nie ma wartości odżywczych, które organizm mógłby przyswajać – dlatego ciągle jesteśmy głodni.

Informacje z pierwszej części cyklu wykładów Stewarta pt. „Język hiperprzestrzeni” (ang. „Language of Hyperspace”): w Montauk przydzielono mu zadanie mentalnego podróżowania do hiperprzestrzeni w celu ustalenia znaczenia symboli używanych przez obcych – większość ras utrzymujących kontakty z rządem USA nie używała języka podobnego do naszego, lecz składającego się z symboli, tonów i kolorów; hiperprzestrzeń to nie do końca to samo, co w „Star Treku”, gdzie notorycznie „skakali w hiperprzestrzeń” – jeżeli każdą z wielu różnych istniejących rzeczywistości fizycznych wyobrazimy sobie jako zawartość jajka, to płaszczyzny astralne byłyby ich skorupkami, ograniczającymi i spajającymi fizyczny świat – natomiast hiperprzestrzenią będzie wszystko to, co znajduje się poza skorupkami jajek, coś w rodzaju kleju trzymającego to wszytko razem – marka kleju nazywa się „Boska Dusza” i jest to niezwykły klej, dzięki któremu wszystko istnieje, inteligentny i operujący za pomocą archetypów kolorów, tonów i symboli; cała rzeczywistość fizyczna to tylko coś w rodzaju „głupich myśli”, które „nie mieszczą się w głowie” i dlatego emanują na zewnątrz, to zamrożona energia w dość nienaturalnym dla siebie stanie; egzystujemy we wszystkich tych sferach jednocześnie, stąd bierze się też magiczny urok liczby 3 oraz trójfazowość powszechna w przyrodzie; w języku hiperprzestrzeni trójkąt jest symbolem kreacyjnej perfekcji, często spotykanym w logach korporacji; w rządowej terminologii słowa „obcy” i „pozaziemski” mają różne znaczenie – „obcy” (ang. „alien”) odnosi się do istot pochodzących z innych planet w tym samym fizycznym wszechświecie, natomiast „pozaziemski” (ang. „extraterrestrial” – „E.T.”) do istot pochodzących niekoniecznie z tej rzeczywistości, zdolnych do opuszczania jej i powracania w nią wedle własnego widzimisię, do jednoczesnej egzystencji zarówno w wymiarze fizycznym, jak i niematerialnym – podobnie jak elektron może być tak materią, jak i energią; płaszczyzna „pozaziemska” stanowi jak gdyby granicę pomiędzy światem fizycznym a niefizycznym, a w Biblii odniesienia do tej sfery znajdują się tam, gdzie mowa o stanie „wypadnięcia z łaski” – trafiają tam istoty/cząsteczki Boskiej Świadomości, które zaczęły sobie spekulować „może jestem kimś lepszym, niż Bóg”, „może nie potrzebuję Boga”, „może Bóg mnie nie chce” itp. – popadły w negatywne myślenie, czego efektem było natychmiastowe wytworzenie owej bardziej gęstej i bardziej fizycznej sfery, wyemanowanie jej z poprzednich, pierwotnych wobec niej i wszystkiego innego sfer – Boskiej Duszy (1), jej „zastanawiania się nad sobą” (2) oraz „uświadamiania sobie tego zastanawiania” (3); myślenie bez odpowiedzialności powoduje natychmiastową eksternalizację – materializację; następny energetyczny poziom pod „E.T.” („pozaziemskim”) to już „nasz”, gdzie egzystujemy wraz z innymi obcymi; te poziomy są uszeregowane nie tylko pod tym względem, że każdy stwarza następny, ale również pod kątem inteligencji – „pod nami” są zwierzęta oraz insekty, a pod nimi rośliny; na każdym poziomie występują cechy poprzednich, gdyż stanowią one jak gdyby kolejne, coraz mniej doskonałe odbicia; każdy poziom zarazem podtrzymuje ten, który go wytworzył, np. my zjadamy poprzednich i modlimy się do następnych; niektóre grupy obcych/E.T. „podrasowują” zwierzęta i insekty do naszego poziomu, przy czym zachowują one swój wygląd; pod poziomem roślin są jeszcze poziomy minerałów, a następnie cząsteczek, z których zbudowane są atomy; pod tą ostatnią „płaszczyzną” znajduje się już tylko wymiar czystej energii, czyli z powrotem „Boska Dusza” – hierarchia nie kończy się jak drabinka, ale zapętla; wygląda jak okrąg – a jeżeli chodzi o okręgi, to nie ma znaczenia, w którym jego punkcie jesteś; w języku hiperprzestrzeni okrąg jest symbolem przestrzeni, środowiska, istnienia; poziomy energetyczne od „naszego” w dół składają się na świat fizyczny, te powyżej poziomu „pozaziemskiego” to świat niefizyczny; „pozaziemski” to granica – coś jak miedza; w obrębie Boskiej Świadomości wszystkie światy fizyczne mają się do niefizycznych jak pojedyncza molekuła włókna do całej reszty wielkiego dywanu; nie istnieje coś takiego, jak chaos – to tylko kwestia zbyt wąskiej i ograniczonej perspektywy, nie pozwalającej na dostrzeżenie zarysów większego porządku – tak samo dla mrówki wędrującej po dywanie zmieniające się kolory wzorów byłyby totalnie chaotyczne; lewa półkula mózgowa operuje na fizycznej rzeczywistości, natomiast prawa jest odpowiedzialna za wymiary niefizyczne; dokładnie pomiędzy nimi znajduje się szyszynka, w samym centrum głowy; cały wszechświat i nasze ciała są hologramami, dlatego np. możliwe jest klonowanie przy użyciu dowolnego pojedynczego fragmentu DNA, z którego da się odtworzyć całość – tak samo każdy fragment hologramu zawiera fraktalnie zakodowany obraz całości; w 1899 r. Nikola Tesla skonstruował urządzenie pozwalające na przewidywanie wyładowań atmosferycznych w rejonach oddalonych o setki mil, było to coś w rodzaju radaru Dopplerowskiego – za pomocą tego sprzętu zaczął odbierać transmisje oraz kody języka hiperprzestrzeni, które uznał za przejawy działalności obcej rasy usiłującej kontrolować Ziemię – co ogłosił publicznie i pisały o tym gazety, a spotkało się to z wyśmiewaniem oraz zainteresowaniem ze strony rządu, natomiast jego samego nauczyło na przyszłość zachowywać pewne przemyślenia dla siebie; obecnie większość technologii stosowanych do masowej kontroli umysłów za pomocą satelitów, nadajników mikrofal, przekaźników energetycznych itp. bazuje na wynalazkach Tesli – urządzenia te generują fale synchroniczne względem elektromagnetycznych fal ludzkich myśli, jak gdyby „małpują je”, w związku z czym ludzie nie odróżniają tych wpływów od swoich własnych myśli.

Uwaga: układ akapitów powyżej jest tak naprawdę totalnie chaotyczny i tylko upozorowany na mniej więcej uporządkowany. Poniżej rezygnuję już z wysiłków stwarzania tego rodzaju złudzenia, aby nie wstrzymywać dłużej relacjonowania kolejnych informacji tylko z tego powodu, że trudno jest odgadnąć jakąś metodę ich sensownego i zarazem schludnego pod względem redakcyjnym codziennego dodawania w odpowiednie miejsca (dotychczas streszczałem głównie to, czego dowiedziałem się już wcześniej, zanim uruchomiłem tę witrynę; teraz już raczej tylko dodaję na bieżąco nowe szczegóły, w miarę poznawania ich podczas nurkowania w poszczególne źródła). Jednocześnie rzecz jasna zamierzam systematycznie pracować nad poprawianiem porządku na niniejszej podstronie, w związku z czym od czasu do czasu niektóre akapity mogą wykonywać pewne głęboko przemyślane manewry, np. łączyć się lub rozdzielać, albo wręcz rozpryskiwać czy w wyjątkowo uzasadnionych przypadkach, zmieniać kolejność; dopisywanie do akapitów kolejnych informacji nie będzie wiązało się z przenoszeniem ich na koniec tekstu, ale zazwyczaj chodzi tu o pojedyncze zdania (a gdyby nawet pojawiło się coś większego, to jakoś to zaczaruję, żeby bez sprawdzania metodą przewijania ciężko było przegapić). Korzystając z okazji, pozdrawiam wszystkich, którzy tu sobie czytają te różne ciekawe informacje, prawdziwe lub nie, ale w większości chyba tak, w każdym razie bardziej niż newsy przetwarzane jako pasza dla tłumów – albo 2 + 2 = 3,17..?

Info od Ala Bieleka z wywiadu z 1991 r. (tekst – j. ang.): na informacje od Toma Beardena trzeba uważać, ponieważ przemieszane są one z dezinformacją; z prelekcji A. Bieleka z 13 stycznia 1990 r. na konferencji ufologicznej w Dallas (tekst – j. ang.): od ponad wieku lub półtora wieku – gdyż zaczęło się to jeszcze w XIX stuleciu – istnieją dwa tory rozwoju technologicznego, z których jeden jest kompletnie ukryty przed opinią publiczną i kontrolowany przez wąskie elity, właśnie dzięki temu utrzymujące uprzywilejowaną pozycję; innym powodem ukrywania tych cywilizacyjnych zdobyczy w rodzaju alternatywnych źródeł energii jest niebezpieczeństwo załamania się ekonomii opartej na tradycyjnych surowcach i rozwiązaniach, gdyby technologie te zostały ujawnione zbyt nagle.

Uzupełnienie informacji z prelekcji Alexa Colliera z 2008 roku: choć Andromedanie są przed nami 10 tys. lat technologicznie i ok. 50 tys. lat duchowo, nadal popełniają błędy i miewają problemy we własnym społeczeństwie – nie należy więc traktować ich jak bogów, podobnie jak żadnych innych wyżej rozwiniętych istot z kosmosu – to takie same dusze jak nasze, tylko na innym etapie; to tak jakbyśmy wielbili siebie z przyszłości czy rozpływali w zachwycie w obecności naszych dzisiejszych sąsiadów starszych o kilkaset tysięcy czy ileś tam milionów lat. My trwamy w trzeciej gęstości, Andromedanie w piątej, a według ich nauczycieli z dziewiątej gęstości, wiele dusz na Ziemi i 21 innych gwałtownie ewoluujących światach to byty, które przeszły już całą drogę ewolucji duchowej i były na jedenastym poziomie gęstości zwanym „Petale” lub „założyciele” (ang. „founders”) – to one stworzyły tunele podprzestrzenne (ang. „wormhole”) i cały nasz holograficzny wszechświat, ale ponieważ wszechświat ten jak gdyby „utknął” czy „wpadł w zaspę”, tzn. zatrzymał się w procesie rozwoju duchowego, zdecydowały się opuścić wieczność i powrócić w wymiar czasu, zapomnieć kim są, by postarać się jakoś naprawić i rozplątać to od środka. Andromedanie posiadają jasnoniebieską skórę, a w ich rasie występują trzy rodzaje płci: żeńska, męska i obojnacza.

Informacje z wywiadu z Billym Meierem, opublikowanego w lutym roku 1989, streszczone w ciekawym autorskim pisemku ufologicznym „Alien Digest „: (s. 23-24) jednym z celów misji Plejadian jest ostrzeżenie Ziemian przed barbarzyńskimi istotami z kosmosu, planującymi podbój naszej planety, które niejeden raz niszczyły już całe globy; życie ludzkie jest dla nich warte tyle, co nic – aczkolwiek mieszkańcy innych światów tak samo muszą się ich obawiać; wszystkie kraje na Ziemi powinny się zjednoczyć, aby możliwie skutecznie przeciwstawić się temu zagrożeniu (przyp. autora cytowanego artykułu – czyżby chodziło o „New World Order” i jeden globalny rząd..?); tylko ok. 1 na każde 5 tys. rzekomych kontaktów Ziemian z kosmitami lub bytami z innych wymiarów to przypadek autentyczny – znane nieprawdziwe informacje dotyczą np. „grupy z Ummo” albo „Ashtara Sherana” – ten ostatni wprawdzie faktycznie przebywał kiedyś na Ziemi, ale dał się poznać jako kryminalista, w związku z czym został odosobniony w innym wymiarze gdzieś na tyle daleko, że ani on, ani nikt z jego ludzi nie ma możliwości komunikacji z mieszkańcami naszej planety.

W przygotowaniu „recenzja” ostatniej książki Stewarta Swerdlowa „Blue Blood, True Blood” („Błękitna krew, prawdziwa krew”) – której fragmenty i ciekawą przedmowę (w j. ang.) można przeczytać tutaj.

Nieunikniona uwaga odnośnie niezliczonych elementów zbioru informacji pochodzących od Stewarta Swerdlowa: choć przyjaciel Phila Schneidera Al Bielek oraz inni uczestnicy „Project Montauk” Preston Nichols i Duncan Cameron potwierdzają jego uczestnictwo w tym tajnym wojskowym programie, co zasadniczo funduje jego wiarygodność, jednak z drugiej strony on sam często trwoni ją w nietrudny do prześledzenia sposób, sypiąc niesprawdzającymi się przepowiedniami dotyczącymi dat inwazji na Bliskim Wschodzie, wyników wyborów prezydenckich w USA, apokaliptycznych trzęsień ziemi czy znamiennych wydarzeń na skalę globalną. Wprawdzie ogólnie to wszystko, co on od początku lat 90-tych rok po roku zapowiada i stara się nagłaśniać, faktycznie powoli się sprawdza i urealnia w krajobrazie medialnych doniesień – ale raczej nie według podawanego przezeń kalendarza, tylko tak jakby może 2-3 razy wolniej; z tym, że nawet Phil Schneider „miał tak samo”, spodziewał się np. stanu wojennego w USA jeszcze przed końcem lat 90-tych. W każdym razie dla mnie takim wyraźnym znakiem, żeby każdej interpretacji autorstwa S. Swerdlowa nie przyjmować zbyt pokornie i bezkrytycznie, jest jego niedawne stwierdzenie w sekcji odpowiedzi na maile jego witryny internetowej – że wszystkie gry komputerowe zawierają elementy programujące psychikę graczy. Akurat sam kiedyś zrobiłem dwie gry komputerowe i niczego takiego tam nie wkodowałem, a poza tym jeszcze półtora roku temu gościłem w prężnej zachodniej firmie produkującej gry wideo i rozmawiałem tam z normalnymi, wyluzowanymi fajnymi ludźmi takimi jak my, tyle że mają trochę więcej kasy – no i nie zauważyłem na korytarzu żadnych przemykających chyłkiem szpiegów tajnych ezoterycznych stowarzyszeń… Owszem np. plansze tytułowe wyświetlane podczas wczytywania przez grę „America’s Army” robią dziwne wrażenie i w tym akurat coś może być, zwłaszcza że gra jest darmowa i sfinansowana przez wojsko USA – ale ogólnie zdaje się generalnie gry są takie same jak dawniej, 10 – 15 lat temu, w sensie że np. ścigasz się samochodem albo zabijasz wszystkich, śmiało biegając po terenie. Tak że tu moim zdaniem Stewart nie ma racji i pewnie tak samo jest też w wielu innych przypadkach, zwłaszcza że niejeden raz chyba każdemu tak się wydawało, kto przedzierał się przez te jego wiadomości uzyskane w latach pracy dla rządu i służb przemieszane z mogącymi przyprawić o zazdrość samego Nostradamusa śmiałymi przepowiedniami wojen i katastrof oraz godnymi Dalajlamy-supertelepaty objaśnieniami wydarzeń relacjonowanych przez media na antypodach. Cóż, każdy ma swoje wady; ale tak naprawdę w sumie nie wiadomo, ile ten gość ma racji, więc chyba raczej też nie ma za bardzo co krytykować; a jeżeli się sprawdzi z tą sfingowaną inwazją obcych do 2012 r., to pewnie nawet wypadało będzie skasować niniejszy akapit. Podsumowując, być może nienarodzeni jeszcze w tej chwili przyszli historycy naszej pełnej ciekawych dziwactw epoki, którzy miejmy nadzieję będą potem kiedyś mieli okazję uważnie to wszystko prześledzić i przeanalizować, kto dokładnie jak w którą stronę ciągnął tłumy swoimi słowami i hipotezami, osądzą w końcu zgodnie i trafnie, że S. Swerdlow to był taki człowiek, który faktycznie wiedział dużo więcej od większości osób mu współczesnych i to na prawie każdy temat – ale właśnie dlatego potem mu się wydawało, że wie już w ogóle wszystko o plus minus każdej sprawie w dowolnym zakątku świata, a jego moralnym obowiązkiem jest dzielenie się tymi informacjami ze zwykłymi ludźmi, pozbawionymi szans na samodzielne rozpatrywanie wydarzeń we właściwym kontekście i poruszeniu przyczynowo-skutkowym. Ja tam go lubię i wyczuwam, że ma dobre intencje, no i że wiele w swoim życiu przecierpiał – nie trzeba być wielkim psychologiem ani wnikliwym obserwatorem & znawcą ludzi, żeby to dostrzec. Ale kiedy Stewart przepowiada co wydarzy się np. za rok, jest dla mnie jasne, że to może nastąpić równie dobrze jutro, za pięć lat albo wcale – ale jeżeli wydarzy się za rok, to też bynajmniej nie będę zaskoczony i nie zacznę nagle dopiero wtedy bardziej interesować się tym źródłem informacji. Tymczasem jak na razie jakiś gość relacjonuje, że po zastosowaniu wobec nagrań Swerdlowa technik odczytywania „mowy odwrotnej” wychodzi z tego, że Stewart wciąż znajduje się w znacznym stopniu pod wpływem „kontroli umysłu” – czego on sam zresztą nigdy nie ukrywał i zawsze zaznaczał, że cały czas pracuje nad usunięciem własnego programowania i że jest to wysiłek, który będzie trwał całe życie.

Reklamy

Komentarze 2 to “Wszystkie Hipotezy w Pigułce(5)”

  1. M.Jacek Says:

    Zmierzamy do Chwalebnej Przemiany – do zjednoczenia naszych Ciał z Bogiem – Osobową Pełnią Miłości i Światłości – tak jak z Tą Pełnią są zjednoczone nasze Dusze !!! Opisuję to na stronie http://www.przeslanie.info. Gdy nam się to zjednoczenie uda uwolnimy się na zawsze od kontroli jaką narzuciły na nas Gady-Raptoidy. Możliwość tego zjednoczenia jest wpisana w nasz kod DNA. Pozdrawiam. Jacek

  2. Fryteczka Says:

    Czy mozna tez prosic o linki, ktore byly w orginalnym tekscie?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: