Dlaczego kobiety muszą chorować?


W celu wyjaśnienia tego zjawiska muszę się cofnąć o „parę” lat wstecz, czyli do XIX wieku. Nagle, ni z gruszki ni z pietruszki, zaczęły wyrastać feministki. Jak do tej pory nikt nie zainteresował się, skąd te biedne kobiety, walczące rzekomo o swoje prawa, nagle miały czas i pieniądze na drukowanie setek ulotek, szycie transparentów itd. To samo zjawisko obserwuje się po I Wojnie Światowej, a w karykaturze socjalistycznej do II wojnie Światowej w Polsce. Te kobietki traktorzystki, murarki itd. Obecnie to samo obserwujemy w postaci dalszego przejmowania zawodów: te żołnierki – markietanki, te setki tysięcy urzędniczek.

        Cała reklama jest nastawiona na równouprawnienie płci, ale swoiście rozumiane. To znaczy, jest w Europie demokracja, czyli wygrywa większość, ale dla kobiet mamy osobne limity. Efekt jest taki, że pomimo przegrania wyborów, to kobieta zostaje posłem, etc.

        Przed wojną mąż zarabiał tyle, że panią domu stać było na zatrudnienie gosposi, jak się rodziły dzieci, czy to do bawienia dzieci, czy do gotowania posiłków. Po 1945 roku „męską” pensję podzielono na 3 części. Jedną cześć otrzymywał mąż, drugą żona, a dodatkowo musieli opłacić urzędniczkę, która dzieliła ich wynagrodzenie. Innymi słowy, starano się po pierwsze, rozbić rodzinę w każdy skuteczny sposób. Stąd wydziały na przykład sądów rodzinnych są obsadzane nawet przez kilkakrotne rozwódki. Przecież taka musi się wykazać.

        Z drugiej strony chodziło o zwiększenie obrotu pieniądza. Wiadomo na podstawie 4-letnich badań prowadzonych przez Hevlet-Pakarda w latach1948/52, że kobiety znacznie łatwiej wydają zarobione pieniądze. Było to pierwsze „zatrudnienie” komputerów na skalę masową. Generalnie facet nie zmieni portek, jak mu nie zaczną spadać, a kobieta potrafi kupić ciuch, ponieważ jej się na wystawie podobał i po powrocie do domu nigdy go nie założyć, ponieważ przestał się podobać. Czyli to kobiety zwiększają obrót handlowy. Proszę popatrzeć krytycznie na te wszelkiej maści drogerie, ciucholandy itd. 90% powierzchni wystawowej dla kobiet i kilka procent dla dzieci i mężczyzn. Stąd właśnie takie nachalne wprowadzanie „filozofii” gender.   Trzeba z chłopa zrobić babę, to więcej barachła kupi. I najciekawsze, że tego nie rozumieją tzw. moraliści.

        Pomimo licznych sloganów, jeszcze do niedawna aż 80 % kobiet kończyło naukę na poziomie szkoły zawodowej. Nowych danych nie znalazłem. Ten niski poziom oświaty sprowadzony został tak naprawdę przez Ministerstwo Oświaty, czy też Edukacji, do poziomu trzech klas szkoły podstawowej. Musimy pamiętać, że po licznych reformach p. Hall, czy Szumilas, w pierwszych 3 klasach nie ma stopni, czyli wszystko jedno, czy dziecko uczy się, czy nie, przechodzi z klasy do klasy. Efekty widzimy w życiu codziennym, o czym poniżej. Czyli osiągnięto poziom edukacji zaplanowany w czasie II Wojny Światowej przez Nimców dla Słowian, a potwierdzony potem w tzw Raporcie Klubu Rzymskiego, Instytucji powołanej przez CIA w 1970 roku. Polacy mają być zapleczem siły roboczej dla zachodu.

        Poza tym, powszechne nauczanie  państwowe jest celowo wprowadzane, jako ułatwienie tresury dzieci. Już znany agent DuPoint w 1790 roku pisał do gen. Waszyngtona, że powszechne nauczanie państwowe spowoduje takie „ustawienie” młodego człowieka, że żadna szkółka parafialna, czy niedzielna, nie zmieni tego. I tak się dzieje do dnia dzisiejszego. Dodatkowo problem edukacji pogorszył się z powodu przejęcia katechezy przez, powiedzmy ogólnie, średnio do tego przygotowane kobiety. Panie te starają się z wiary zrobić naukę, co doprowadza do pomieszania z poplątaniem u dzieci. Nie posiadają bowiem podstawowej wiedzy z fizyki, czy chemii, a usiłują Biblię sprowadzić do podręcznika nauk ścisłych. Problem w edukacji polega na tym, że większość dziewcząt nie dostaje w okresie szkolnym podstawowych informacji dotyczących zarówno higieny osobistej, jak i nazwijmy to, towaroznawstwa, choćby na temat z czego i w jaki sposób są przygotowane produkty do higieny intymnej.

        Przeciętnie dziewczyna po 18. roku życia trafia do pracy na stoisku, albo na kasie, albo w urzędzie i żadna nowa wiedza nie dotrze do niej. Jedynymi źródłami informacji są koleżanki oraz mass media. Większość prasy kobiecej jest finansowana przez koncerny kosmetyczne, reklamujące swoje produkty. Czyli mówiąc prościej, ogłupiające dziewczyny. Wystarczy czasami podsłuchać, o czym rozmawiają w takim Rossmanie [wiem, wiem, że podsłuchiwać jest nieładnie, ale one tak głośno mówią].

        Podstawowa luka w wykształceniu polega na braku jakichkolwiek informacji z zakresu toksykologii. Nie dotyczy to tylko i wyłącznie tych 80% z wykształceniem podstawowym, taka p. prof. T. Jackiewicz także nie ma większego pojęcia o toksykologii, publicznie mówi bowiem, a jest konsultantem z pediatrii, że szczepić należy niemowlęta z niską wagą urodzeniową, czy wcześniaki, a zapomina, że w każdej szczepionce jest aluminium. Dawka dopuszczalna aluminium to około 2-3 mcg/kg masy dziecka, czyli około 10 mcg na dziecko. A w szczepionce, w zależności od firmy i rodzaju, znajduje się od 250 mcg, do 850 mcg. I dla pani Profesor to bez znaczenia, że przekracza dopuszczalną dawkę o 8500 %.

        Po drugie, nie uwzględnia się kumulacji związków toksycznych. Jeszcze w latach 80. można było podawać szczepionki w odstępach co najmniej 12-tygodniowych, ale lepiej było w odstępach 30-tygodniowych. A obecnie obserwujemy radosną twórczość san-epidów i wojewodów, dających nakazy szczepienia 6 szczepionkami w okresie 2 tygodni, pod karą mandatu wysokości rocznego wynagrodzenia. Wiadomo, nie wiedza, ale miejsce siedzenia czyni specjalistę i eksperta z osobnika.

        I najciekawsze, że prokuratura, stojąca rzekomo na straży praworządności, nie widzi nic złego w tym masowym truciu dzieci.

        Po trzecie, nie bierze się w ogóle pod uwagę synergizmu różnych związków toksycznych, czyli nie sprawdza się choćby tego, ile „mleko” w proszku, czy sojowe, zawiera aluminium [Uwaga: mleko w proszku nie jest mlekiem, tylko produktem mlekopodobnym!!!!!!]. A zwiera średnio 10 razy więcej aluminium, aniżeli mleko matki. Mleko matki zawiera średnio 23mcg/l, mleko w proszku 226 mcg/l, a mleko sojowe może zawierać nawet 551mcg/l. Jeszcze większe wartości wykryto w mleku w Turcji z fabryk europejskich, sięgające 10.925 mcg/g. Świadczyć to niestety może o wysyłaniu niedopracowanych preparatów do krajów trzeciego świata. Podobnie jak w Polsce proszki do prania, kawa, czy herbata tych samych firm zachodnich, nie są tymi samymi produktami.  Wyraźnie także widać, że pracownicy służby zdrowia zupełnie zapomnieli o pojęciu INDEKS TOKSYCZNOŚCI.

Jakie to ma znacznie dla zdrowia?

Ano ma, i to duże.

        Po pierwsze, do lat 80. kobiety nie używały żadnych podpasek typu ze skrzydełkami, ale normalne z waty bawełnianej.

        Obecnie wprowadzono modę, że szew w kroku musi się wrzynać, więc takiej dużej podpaski nie udałoby się utrzymać w środku, tylko zsuwałaby się, pozostawiając często ślad na materiale spodni.  Ale proszę mi ujawnić chociaż jedną panią związaną ze służbą zdrowia, która wie, co to jest infinicel? 2-[etyloheksylu i diwinylobenzenu z chlorkiem wapnia] A to jest to właśnie świństwo, które posiada doskonałą chłonność wody, nawet do 10 razy większą, aniżeli własna masa. Proszę wykonać proste doświadczenie, polegające na włożeniu takiej podpaski do słoika z ciepłą wodą i poruszaniu nią. Po 30 minutach woda robi się mleczna. Czyli zwykłe poruszanie tą podpaską wypłukuje z niej ten materiał. Cząsteczki są tak małe, że niewidoczne i przyczepiają się do śluzówki pochwy, powodując, jako ciało obce, stany zapalne.

        Jak obliczono, normalna kobieta zużywa 16 800 takich podpasek w ciągu życia. Niech chociaż troszeczkę z każdej zostanie na śluzówce, to ile tego się zbierze przez te lata? Jakie to jest zakażenie? I jaki zysk dla producenta.

Podpaski są białe. A jak to ociągnięto? Oczywiście, w najtańszy sposób, czyli poprzez chlorowanie. Każda pani wie, że do prania białej pościeli używa sie środków na bazie chloru. A chloru nie da się usunąć w 100 %  z takiego materiału. Pomiędzy nogami w kroczu jest zawsze ciepło, wilgotno i  następuje tarcie. Powoduje to wydostawanie się tego uwięzionego chloru i reagowanie ze śluzówkami pochwy. Oczywiście powstaje stan zapalny, świąd, pieczenie itd. Generalnie może dojść do zapalenia bakteryjnego i zapalenia cewki moczowej. Objawia się to pieczeniem, częstym oddawaniem moczu, bólami w podbrzuszu, upławami. To dziwne, ale bardzo często upławy są lekceważone przez panie po jednej i drugiej stornie medycyny.

        Trzeba brać pod uwagę, że nawet podpaski z bawełny nie są już te same, jakie były 40 lat temu, ponieważ praktycznie 100% bawełny jest pochodzenia GMO. Niestety, włókna bawełny GMO są o wiele gorszej jakości, rwą się i te wszczepione geny mogą się uwalniać, pozostając w pochwie. Poza tym, są przesycone raundapem, czyli środkiem chemicznym, uznanym za potencjalnie rakotwórczy. Co powodują środki rakotwórcze, nie muszę opisywać.

        Wracając do chloru. W pewnych sytuacjach z tego chloru mogą powstawać dioksyny. Dioksyny są to także rakotwórcze substancje, na które nie ma normy. To znaczy dokładniej, są normy, ale nieuwzględniające ani czasu działania, ani wieku osoby. Poza tym, normy WHO i na przykład EPA różnią się o 1000 razy. Opublikowane przez Amerykańską Agencję Środowiska – EPA raporty wskazują, że nawet tzw. śladowe ilości dioksyn mogą być przyczyną:

  1. nieprawidłowego wzrostu tkanek w jamie brzusznej i narządach rodnych
  2. generalnie nieprawidłowego wzrostu tkanek w innych narządach
  3. uszkodzeń systemu odpornościowego
  4.    zaburzeń hormonalnych.

        A u ilu kobiet obecnie stwierdza się mięśniaki i inne zmiany, na przykład torbiele jajników? Te pozostałości tamponów, czy podpasek, ułatwiają zagnieżdżenie się bakterii z rodzaju Staphylococus aureus – słynny gronkowiec złocisty, czy Streptococus. Bakterie te są często odpowiedzialne za zespól wstrząsu toksycznego – TSS. Jeżeli którykolwiek z poniższych objawów pojawi się w okresie używania podpasek czy tamponów w trakcie miesiączki lepiej skontaktować się z lekarzem. Te objawy to: nagła wysoka gorączka, wymioty, biegunka, niskie ciśnienie krwi, wysypka na dłoniach i stopach, bóle mięśni, zaczerwienienie oczu i/lub gardła.

        W celu zminimalizowania skutków lepiej używać specjalnych kubeczków menstruacyjnych, lub starych sposobów z podpaskami z waty.

        To nie wszystkie czynniki chorobotwórcze, jakie PT Panie sobie same podają. Ujawniono w 2015 roku, że wodorotlenek glinu, czyli znowu aluminium, stosowany nie tylko w szczepionkach, ale i dezodorantach, powoduje przeciążenie w miejscu wstrzyknięcia i prowadzi do takich chorób, jak zespół przewlekłego zmęczenia, pesudolymphoma makrofagi. Badania wykazały, że w miejscu wstrzyknięcia może się zgromadzić aluminium w ilości nawet do 768.1 mcg na gram suchej masy, w porównaniu do 5.61 mcg w grupie kontrolnej.

        Nie wiadomo tak naprawdę, dlaczego podaje się aluminium do wszystkich szczepionek. Brak prac naukowych, które sugerowałyby, czy wyjaśniały powody takiego postępowania. Jedynym obecnie wyjaśnieniem jest uszkadzanie centralnego sytemu nerwowego, czyli mózgu. Aluminium powoduje demencję u osób starszych oraz jest odpowiedzialne za chorobę Alzheimera.

        Aluminium powoduje także zwiększenie nadwrażliwości przeciwciał i zaburzenia humoralne układu odpornościowego, czyli powoduje atakowanie własnego organizmu przez jego system odpornościowy. Enigmatycznie nazwano to chorobami z autoimmunoagresji.

        W 2014 roku Raport Current Medicinal Chemistry podał, że pomimo prawie 90 lat stosowania aluminium, nie ma prac udowadniających jego bezpieczeństwo, a także zrozumienie mechanizmów jego działania jest niezwykle niskie. Raport stwierdza: „W naszej opinii, wynika, że ewentualne korzyści ze szczepionek zostały przecenione, a ryzyko potencjalnych negatywnych skutków zlekceważone.”

        Raport, który ukazał się 18 marca 2012 roku pod tytułem: „Metalloestrogeny: nowa klasa rakotwórczych estrogenów”, jeszcze bardziej odkrywa prawdę o bezmyślności podawania małym dzieciom aluminium. Już w 2006 roku stwierdzono, że poniżej wymienione metale, są w stanie wiązać się z receptorami estrogenów komórkowych, naśladując fizjologiczne działania estrogenów. Do tych metali zaliczono: aluminium, antymon, arsen, bar, kadm, chrom, kobalt, miedź, rtęć, nikiel, selen, cynę i wanad.

        Zarówno aluminium jak i rtęć są podawane w szczepionkach. Pozostałe metale są zrzucane z samolotów pod postacią trwałych smug, czyli chemtrailsów. Wystarczy popatrzeć na niebo. Sole aluminium, używane jako antyperspiranty w dezodorantach zostały uznane za przyczyniające się do raka piersi. W komórkach ludzkich nabłonka sutka MCF-10W stężenie aluminium przekraczać może o 100 000 razy występujące w grupie kontrolnej. Czyli znaleziony metal wykazuje działanie rakotwórcze w stężeniu 100 000 razy mniejszym, aniżeli występujące w produktach higieny osobistej!!!

        I wracamy do Naszych Pań. Otóż bezmyślne używanie dezodorantów powoduje samodzielne „wstrzykiwanie” sobie aluminium do ciała. Stosowane aluminium jest wielkości tzw. nanocząsteczek, a skóra ludzka szczególnie, pod pachami i w pachwinach, jest niezwykle cienka, rzędu milimetra – dwu. Łatwo więc całe to świństwo przechodzi do krwioobiegu.

        Przy ocenie toksyczności dla dzieci i młodzieży, nie należy ich traktować jako małych dorosłych, co nagminnie obecnie robią san-epidy. Unikalna fizjologia sprawia, że są o wiele bardziej narażone na toksyczne działanie w przypadku ekspozycji na aluminium, aniżeli dorosłe osoby. Biorąc pod uwagę ilość szczepionek podawanych dziewczynkom w okresie dojrzewania  oraz używanie dezodorantów, także zawierających aluminium, w coraz młodszym wieku może dojść do zaburzeń poznawczych i autoimmunizacji u dorosłych kobiet. Brak jakichkolwiek prac naukowych, które wyjaśniałyby takie sumowanie się toksyczności z różnych źródeł.

        Podam na zakończenie, że to nie jedyne źródła aluminium podawanego przez starszych i mądrzejszych [S. Michalkiewicz] do naszego organizmu. Na przykład średnio porcja pizzy zawiera do 14 mg aluminium. Średnia porcja tzw. śmietanki, pojedynczy pakiet, może zawierać do 600 mg aluminium. Nawet do soli dodają glinokrzemiany, co przekłada się na wzrost zawartości aluminium w naleśnikach, gofrach itd. Powoduje to, że jedzący takie przygotowane, przetworzone potrawy mogą władować w siebie ponad 180 mg aluminium. Tzw. dopuszczalna wielkość aluminium do spożycia poprzez przewód pokarmowy nie powinna wynieść, w zależności od wagi osobnika, więcej aniżeli 3-10 mg dziennie.

        Dotychczasowe badania stwierdzają, że aluminium nie ma żadnych korzystnych funkcji w organizmie człowieka. Natomiast olbrzymi wzrost aluminium w naszym otoczeniu w okresie ostatnich dwóch pokoleń, zarówno z wojskowych działań, jak i gospodarstwa domowego – słynne garnki aluminiowe i sztućce, kosmetyki i szczepionki – spowodowały, że wszelkie granice toksyczności zostały przekroczone. Coraz częściej obserwujemy u kobiet szybkie narastanie demencji w wieku starczym. Udowodniły to także badania kanadyjskie, stwierdzające gwałtowny wzrost demencji po szczepionkach przeciwgrypowych, stosowanych w domach starców.

        I na zakończenie, dlaczego o takich sprawach musi informować Szacowne Panie stary chirurg, a nie mogą wasze koleżanki dietetyczki, kosmetyczki, ginekolożki, dermatolożki  itd.? A w czasopismach tzw. kobiecych całkowity brak podobnych informacji. Sprawę wyjaśnia fakt, że od ponad 20 lat brak polskich czasopism w Kraju, a te sprzedawane reprezentują interesy sprzedawców kosmetyków, czy szczepionek oraz przetworzonych produktów spożywczych, a nie interesy ludności.  A przypominam sobie, że już 25 lat temu walczyliśmy ze sztućcami aluminiowymi w seminariach duchownych.

dr J. Jaśkowski

Napisane w J. Jaśkowski. Tagi: . 2 Comments »

Odpowiedzi: 2 to “Dlaczego kobiety muszą chorować?”

  1. ola3124 Says:

    W 1981 roku bylam jedna z pierwszych kobiet inzynierow w Edmonton, Kanada, nigdy jednak nie popieralam zadnych organizacji dla kobiet, jak Inzynieria dla Kobiet itp. Pierwsze, po przyjezdzie do Kanady rzucilam sie na ksiazki o zywieniu, do dzisiaj stosuje porady z ksiazki Diamonds :Fit for life. Z tego wyksztalcilo sie zainteresowanie mineralami, witaminami i mikroelementami ( polecam ksiazke prof Aleksandrowicz: :Kuchnia i Medycyna”.) Pisze to, zeby pokazac, ze nie bylam leniwa, wiele kobiet ktore znam to lenie zainteresowane paznokciami, ciuchami i fryzjerem. To co ja mowie jest dla nich nieciekawe i wrecz czyms im zagraza. Jedno co wywalczylam, to odmawiajac jedzenia z aluminium, nauczylam je uzywac szkla do pieczenia. Na marginesie, Feminizm byl stworzony przez Wybranych.

  2. gmo zabija Says:

    powolna skryta depopulacja rasy bialej przez zydomongolow na polecenie ich ksiezycowego ET yahwe=allah=biblijny bog, kropka.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: