Polska wieś


Politycy okrągłostołowi zafundowali totalne bezrobocie ponad dwóm milionom obywateli mieszkającym na terenach gdzie dominowały Państwowe Gospodarstwa Rolne.

Ucierpiały ponad 2 miliony obywateli Polski pracownicy PGR-ów i ich rodziny zamieszkałych w 6 tysiącach miejscowości. Państwowe Gospodarstwa Rolne to było bowiem 850 gorzelni, winiarni i browarów, 234 masarnie i rzeźni oraz 124 hotele, restauracje i zajazdy. Na ich rzecz pracowały setki lokalnych firm. Do tego należy dodać 765 przychodni, przedszkoli i stołówek. Wraz z zamknięciem PGR-ów pracownicy stracili nie tylko stałą pracę, nie tylko środki do życia, ale załamał się cały ich dotychczasowy sposób życia. Pozbawieni pracy i odcięci – w sensie dosłownym – od świata wobec braku zakładowego transportu zostali pozostawieni sami sobie… Dawni pracownicy PGR-ów zbierają i wtórnie wykorzystują; stare opony, części samochodowe, plastikowe butelki, puszki po piwie itp.

W PRL-u istniało grubo ponad 1000 PGR-ów licząc tylko te wielozakładowe i drugie tyle „Samopomocy Chłopskiej”.

Wycieczki do miejscowości, gdzie w PRL-u istniały PGR- y, planują etnografowie i naukowcy zajmujący się gospodarką opartą na zbieractwie; z Wielkiej Brytanii, Francji i USA. Wyprawa do Polski jest bowiem tańsza i bezpieczniejsza od tej do Afryki i Ameryki Łacińskiej. Zbieractwem trudnią się kobiety, natomiast ich partnerzy z lubością oddają się degustacji „Siarkopolu”. Dominuje tu wymiana barterowa towar za towar lub usługi za usługi oraz kłusownictwo. Za pieniądze kupuje się tylko energię elektryczną oraz najtańsze podstawowe produkty. Dzieci mówią do wszystkich na osiedlu „ciociu”, a wizyta obcego staje się świętem. Brak jest dostępu do Internetu, prasy i innych niż publiczne kanały TVP. Polska wieś jest przechowalnią bezrobotnych. Nawet milion rolników w rzeczywistości nie pracuje. Trzymają się ziemi, bo mają tanie ubezpieczenie w KRUS oraz dotacje z Unii Europejskiej. Jeżeli do oficjalnych statystyk bezrobocia w Polsce dołączyć dane dotyczące rolników, to stopa bezrobocia przekroczyłaby 15%. Rolnictwo ukrywa ok.1 miliona osób praktycznie bezrobotnych tzn. pracują, ale nie więcej niż 3 miesiące w roku lub mniej niż 3 godziny dziennie albo nie mają żadnego zajęcia.  ( Dane Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej za 2012r.)

Profesor Barbara Fatyga m.in. socjolog wsi, badała ostatnio popegeerowskie tereny na Warmii i Mazurach. Zszokowała ją tam liczba nieletnich matek i ich relacje z dziećmi. Przerażające jest to, że dziewczyny o swoich dzieciach mówiły albo w kategoriach negatywnych, albo obojętnie. Jeśli dziecko było po to, by dostawać zasiłek, to właściwie dlaczego ma je lubić? – mówi tygodnikowi newsweek.pl prof. Barbara Fatyga z Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie.

 

Według GUS średnia powierzchnia gospodarstwa rolnego wyniosła 6,8 ha i zwiększyła się o 18,4% w porównaniu z 2002 rokiem. Przeciętna powierzchnia gospodarstw, które prowadzą działalność rolniczą, wzrosła tyko do 7,92 ha. Wynika z nich, że aż 413 tys. gospodarstw rolnych ma tylko 1 – 2 ha, a kolejne 269 tys. 2 – 3 ha. Tylko 27 tysięcy gospodarstw rolnych ma więcej niż 50 ha. Dlatego, duża część rolników pracuje w „szarej strefie”.

Zgodnie z prawem bezrobotnym nie może być osoba, która posiada nieruchomości rolne o powierzchni do użytków ponad 2 ha. Właściciele niewielkich kawałków ziemi nie chcą się ich pozbyć, mając preferencyjne ubezpieczenie w KRUS i dopłaty z UE, nie rozliczają się w PIT. Rodzice przepisują gospodarstwa na dzieci, a dzieci zarabiają w „szarej strefie”.

Ponad 1,5 miliona osób jest ubezpieczonych w KRUS. Łącznie w rolnictwie pracuje prawie 1,9 mln osób. Rząd pomija zmiany w zasadach finansowania emerytur rolniczych z przyczyn czysto koniunkturalnych i politycznych. Nadal więc będzie budżet państwa dopłacać do składek opłacanych przez wielkich posiadaczy ziemskich i fikcyjnych rolników mieszkających w miastach. Duże bezrobocie jest ukryte w rolnictwie. Na ostatnim spisie więcej młodych osób przyznało się do pracy w rolnictwie niż w poprzednim w 2002 roku. Przede wszystkim dlatego, że rodzice przepisali na nich gospodarstwa, aby otrzymać mogli renty strukturalne czy dodatkowe środki z Unii Europejskiej. Kolejnym paradoksem jest, że przy zwiększającej się liczbie rolników jest coraz mniej gospodarstw rolnych.

 

GUS podał, że w 2010 roku o 12,9% działalność rolniczą prowadziło mniej gospodarstw niż przed 8- laty. I wspomnijmy wzrost poziomu wyposażenia  w porównaniu z konkurentami z UE w różnego rodzaju sprzęt; ciągniki, kombajny zbożowe czy opryskiwacze polowe i sadownicze – nijak tego nie zmienia. Często jest to stary sprzęt sprowadzany z zagranicy. Żyzność gleby się zmniejsza jest 90% słabej gleby, dzieje się tak z powodu braku nawozów organicznych. W efekcie jeszcze daleko do tego, aby uznać, że struktura gospodarstw rolnych w Polsce jest korzystna. Pieniądze z dopłat unijnych zamiast do rolników trafiają do stowarzyszeń łowieckich. W 2010 roku w Polsce 1345 stowarzyszeń łowieckich otrzymało 2,5 mln euro – informuje rmf24.pl. Polscy rolnicy mają mało pracy, w większości nie uzyskali fachowego wykształcenia, a połowa ma 45 lat i więcej. Polskie gospodarstwa rolne są na ogół tak małe, że dla ponad 681 tys. osób wystarcza w nich pracy na nie więcej niż 3 miesiące. Z kolei prawie 300 tys. osób wykonuje ją w okresie 3-6 miesięcy.

Równocześnie 177 tys. ma zajęcie od pół roku do 9 miesięcy, a 196 tys. ma zatrudnienie 9-12 miesięcy – wynika z danych Powszechnego Spisu Rolnego w 2010 roku. Co ważne liczy się pracę wykonywaną przez rolników na pełne etaty (pełny etat to 2120 godzin pracy w roku przez 265 dni roboczych po 8 godzin dziennie), wtedy wystarczyłoby ich tylko dla 980 tys. spośród 1,9 mln zatrudnionych w gospodarstwach indywidualnych. A oznacza to, że jest ich o 900 tysięcy zbędnych osób, bez których produkcja rolna by nie spadła. Jeśli wyeliminuje się z tego rachunku gospodarstwa do 1 ha, wtedy takich osób będzie 600 tys. Tylko 1,9% osób prowadzących gospodarstwo ma wyższe wykształcenie rolnicze, 0,2% ma wykształcenie policealne, 8,3% średnie zawodowe, 10,9% zasadnicze zawodowe, a 10,7% ma tylko kurs rolniczy. Aż 59% nie uzyskało żadnego wykształcenia rolniczego. W tej sytuacji trudno oczekiwać, aby w rolnictwie skurczyło się bezrobocie ukryte. Tym bardziej, że sytuacja na całym rynku pracy jest tragiczna. A na wsi nawet z niewielkiego kawałka ziemi można mieć żywność i dzięki niemu także ubezpieczenie zdrowotne oraz dopłaty z Unii Europejskiej.

Agencja Nieruchomości Rolnych ma na zbyciu 14 milionów ha ziemi rolnej (objętej dopłatami z UE), która jest warta co najmniej 350 miliardów zł. Inwestowanie w grunt to świetny sposób na interes życia. Unijne dopłaty, ubezpieczenie w KRUS, niskie opodatkowanie, odrolnienie oraz chęć odsprzedania z zyskiem to tylko niektóre czynniki decydujące o atrakcyjności ziemi, „tej ziemi”. Ceny ziemi rosną od 2004 roku, kiedy to za ha ziemi z zasobów Skarbu Państwa trzeba było zapłacić 6,5 tys. zł, w 2012 roku – 24 tys. zł za ha w najdroższych województwach np. w wielkopolskim, a w tańszych np. świętokrzyskie 13,5 tys. zł za ha. Państwową ziemią dzieli Agencja Nieruchomości Rolnych.

2014-09-26. Przeciętna ziemia rolna drożeje 29,8 za ha. Stan na 2013-01-26, najwięcej gruntów ANR ma na Zachodnim Pomorzu 359,4 tys. ha, na Dolnym Śląsku 247,5 rys. ha oraz na Warmii i Mazurach 220,5 tys. ha. Brak należytej pieczy polskiego państwa nad obrotem ziemią rolną doprowadzi do tego, że kapitał spekulacyjny będzie rządził tym obrotem. W krótkim czasie doprowadzi do tego, że ziemię rolną będą kupować wszyscy, poza rolnikami, którzy z samej definicji powinni tą ziemią dysponować, gdyż jest ona ich warsztatem pracy.

Z raportu MSW o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców za 2012 rok wynika, że od 1990 roku tylko na podstawie zezwoleń przeszło łącznie w ręce cudzoziemców i obcych spółek 106 tysięcy ha nieruchomości gruntowych w Polsce. Należy jednak zwrócić uwagę na proceder kupowania ziemi przez tzw. słupy, tj. obywateli i firmy polskie ale ze środków zagranicznych, które nie mają pozwolenia na kupno gruntów. Proceder ten trwa nie tylko w ramach obrotu prywatnego, ale także przez Agencję Nieruchomości Rolnych.  Rejestry transakcji z udziałem cudzoziemców są prowadzone przez MSW od 2004 roku, a więc ich zawartość obrazuje procesy z ostatnich 10 lat. Co działo się wcześniej z polska ziemią? Nie wiadomo. 2014-07-30. ANR w Szczecinie ma ponad 300 tysięcy ha i 280 tysięcy ha w umowach dzierżawy. Wśród cudzoziemców, którzy otrzymali zezwolenie na kupno nieruchomości gruntowych najczęściej był obywatel i kapitał: ukraiński – 56 zezwoleń, niemiecki – 36, i holenderski 15. Według nieoficjalnych danych cudzoziemcy w Polsce (bez zezwolenia MSW) zawarli 8574 umów na zakup nieruchomości. W czołówce są Niemcy – 1964 umów, Holendrzy – 645 umowy kupna – sprzedaży i Ukraińcy z 625.

W 2016 roku kończy się okres przejściowy obrotu gruntami rolnymi i leśnymi. Po tej dacie cudzoziemcy z Europejskiego Obszaru Gospodarczego i Szwajcarii będą mogli nabywać grunty bez ograniczeń.

GMO

Rządy Unii Europejskiej i USA będące de facto na usługach gigantycznych korporacji próbują przeforsować Układ tzw. „wolnym handlu” TTIP, który ma celu zniesienie ostatnich barier powstrzymujących wielki kapitał przed wyselekcjonowaniem społeczeństwa do granic.

W efekcie uczynienie nas niewolnikami globalnych korporacji, pozbawienie indywidualnych pragnień i aspiracji w zamian za spektakl władzy i zaspokojenie swoich potrzeb.

Posługują się mainstreamowymi mediami gdzie głosi się wyświechtane neoliberalne pseudoprawdy  o nadchodzącym dobrobycie i przyjaznej biurokracji. Dotychczas wszystkie negocjacje i dokumenty są utajnione przez Komisję Europejską przewodzoną przez Donalda Tuska forsującego jak najszybsze wprowadzenie TTIP. Z wyciekających na ten temat wiemy, o niezwykle niebezpiecznych ustaleniach. Na celowniku znajdują się bariery  pozataryfowe (NTM), których zniesienie oznacza wprowadzenie żywności naszpikowanej hormonami i modyfikowanej genetycznie, bezkarne niszczenie środowiska przez eksploatację złóż gazu łupkowego, prywatyzację usług publicznych, zniesienie praw pracowniczych czy opatentowanie nauki i kultury. Łamania naszych praw pilnować będzie regulacja sporów między korporacjami a rządami ISDS. Mechanizm ten pozwoli zaskarżać wszelkie posunięcia ograniczające zyski. W konsekwencji doprowadzając do korporacyjnego dyktatu we wszystkich dziedzinach życia. Prawo zysku zgładzi ostatnie próby budowania społeczeństwa obywatelskiego i resztki humanitaryzmu. ISDS to kompletny zamach kapitalistów na nasze życie, przy aprobacie państwa. Na całym świecie powstają koalicje przeciw temu zbrodniczemu paktowi, także w Polsce ponad 60 organizacji oprotestowało TTIP. W Europie i USA ludzie wychodzą na ulice, odbywają się demonstracje i blokady. Tymczasem media w Polsce milczą zarówno na temat ustaleń TTIP jak i protestów. Dlaczego? Oczywiste, są na usługach korporacji.

Za GMO kryją się wielkie koncerny i pieniądze. Największym w świecie producentem GMO jest amerykański koncern Monsanto. Przejdźmy na Polskie podwórko gdzie Monsanto praktycznie zmonopolizowało rynek nasienny i paszowy.

 

Na marginesie: Herbicyd „Agent Orange” produkcji firmy Monsanto zrzucali na Wietnam amerykanie z USArmy wlatach 1961 – 1971. Do dziś rodzą się tam zdeformowane dzieci.

Na terenie szpitala Tu Du w mieście Ho Hi Minch stworzono specjalną Wioskę Pokoju, w której zdeformowanymi dziećmi opiekują się specjaliści.

Ocenę związaną z każdą odmianą przeprowadza Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Na podstawie jej werdyktu kraje członkowskie podejmują decyzję o ewentualnym wpuszczeniu produktu na rynek. EFSA powinna to być instytucja całkowicie niezależna, a nie jest, bowiem część byłych członków działa w warunkach jaskrawego konfliktu interesów nap. w czerwcu 2009 roku kiedy dopuszczono na rynek genetycznie zmodyfikowanego ziemniaka Amfora, stworzonego przez niemiecką firmę BASF.

12 z 21 członków grupy ekspertów było ściśle związanych z przemysłem biotechnicznym.

 

7 czerwca 2012 roku grupa 51 naukowców, lekarzy i ekspertów opublikowała list otwarty domagając się utrzymania i egzekwowania ustawowego zakazu stosowania pasz GMO.

 

Jeżeli zasiewy tradycyjne skazimy biologicznie, to w niedalekiej przyszłości położymy kres jakiejkolwiek produkcji rolniczej wolnej od GMO. Przenoszenie cech następuje poprzez pyłek lub w inny sposób (…) i flora naturalnie dziko występująca nabiera cech roślin genetycznie modyfikowanych. Wystarczy, że raz na 5 lat zdarzy się wichura. Całe organizmy żywe wielkości żaby są przenoszone na dziesiątki kilometrów, a miedzy kontynentami są przenoszone zarodniki roślin. GMO nie jest to oferta dla polskiego rolnika, bo nasze rolnictwo jest rozdrobnione, pasy ochronne są nieskuteczne, polskie rolnictwo to rolnictwo rodzinne. W kontekście wojny na Ukrainie i niesprzyjającego klimatu inwestycyjnego w Rosji Polska staje się naturalnym celem zabiegów firmy – koncern Monsanto ma do wydania kilkaset milionów USD tylko w ciągu najbliższej dekady. Koncern Monsanto ma nadzieję, że na podbój – być może polską furtką – europejskiego rynku. Dodatkowo może temu sprzyjać Transatlantyckie Partnerstwo Handlowo-Inwestycyjne. Nasze bezpieczeństwo żywnościowe – zarówno polskie, jak i unijne – nie jest nam dane na zawsze. Już niedługo może się stać podstawową stawką w globalizacyjnej grze. TTIP to poważne konsekwencje dla Europy polegające na możliwości pozwania kraju przez globalne korporacje. Na przykład Filip Morris otrzymał 2 mld USD odszkodowania od rządu w Urugwaju, że Urugwaj wymusił na producentach papierosów wprowadzenie na opakowaniach informacji o szkodliwości palenia.

Niemcy muszą zapłacić 3,7 mld firmie Wattenffal za wycofanie się z elektrowni atomowych. Te mechanizmy dzięki TTIP mogą wkroczyć do Polski. Występujący gościnnie Marcin Wojtalik z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności poinformował, iż Polska jest na 8. miejscu na liście państw najczęściej pozywanych przez zagranicznych inwestorów. Takich spraw Polska miała już 16. Wojtasik doprecyzował również, na czym polega wprowadzony przez TTIP mechanizm rozstrzygania sporów (ISDS) – otóż inwestor, który twierdzi, że poniósł stratę, może pozwać kraj do prywatnego trybunału. Statystyki wskazują, że 1/3 przypadków taki inwestor wygrywa, a w 1/3 dochodzi do ugody co również wiąże się z odszkodowaniami. „Ogromnym beneficjentem tego systemu są korporacje, a tracą kraje które, by ściągnąć kapitał, podpisywały niekorzystne umowy handlowe (które w Polsce nadal obowiązują). Ofiarami tego systemy padły: Argentyna, Boliwia, Kongo czy Wenezuela, które musiały płacić odszkodowania” – poinformował Wojtalik. TTIP zagraża  publicznej służbie zdrowia, gdyż TTIP ma możliwość zwiększyć presję na jej prywatyzację. Prawo unijne zabrania szprycowania hormonami wzrostu  mięsa lub chlorowania kurcząt. Firmy USA chcą, by Unia Europejska zniosła te ograniczenia. TTIP to ryzyko wprowadzenia w UE bardziej restrykcyjnego w USA prawa patentowego i rozszerzenia go np. na leki generyczne – uprzedzał Adam Ostolski, który jest wykładowca socjologii zdrowia na warszawskiej Akademii Medycznej.

 

Targi zwierząt

 

Targi zwierząt jest ich w Polsce wiele: Pajęczno, Bodzentyn, Sochaczew i chyba najgorszy z możliwych – Skaryszew. Targi zwierząt rzeźnych to piekło na ziemi. Zero poszanowania dla zwierząt. Zero poprawnego i humanitarnego zachowania. Zwierzęta traktowane są jak przedmioty. Cielęta ciągnięte na sznurku i za ogon. Konie przerażone. Krowy zrzucane z samochodów. Transporty przygotowane bez żadnych norm. Konie bite i szarpane. To co smuci to fakt, że ci  którzy powinni być sprzymierzeńcami zwierząt, stają się wrogami.

Weterynarze wpuszczają zwierzęta transportowane w karygodnych warunkach, kuce upchnięte w busie, koń z pyskiem owiniętym folią.

 

Żyjemy w kraju niechciejstwa i tumiwisizmu – służbą nie chce się służyć, lekarzom leczyć,

a politykom rządzić. Tylko my możemy na to przestać się zgadzać.

Chłopi lubią Boga, bo on przychodzi w pakiecie z rozgrzeszeniem. Kupują na targu obrazek „Świętej Rodziny”, a potem biją konia kijem i wiążą psa na metalowym łańcuchu.

Skaryszew – miasto bezprawia, przepełnione bólem, męką i krwią niewinnych zwierząt. Sprawdzanie paszportów to fikcja. Stan zdrowia koni to ostatnie, co interesuje inspektora weterynarii. Koń trafie bezpośrednio do tira śmierci. W Skaryszewie prawo nie działa.

To miasto spływa krwią, bólem i brakiem współczucia. Pachnie wódą, śmierdzi ludzkim ściekiem nastawionym tylko na zysk. Konie jadą na śmierć w tragicznych warunkach, są bite, poniewierane. Bez wody i jedzenia. Źrebaki, klacze źrebne i poranione konie, zaniedbane, zagłodzone i odwodnione. Szczegóły na stronach internetowych: http://www.fundacjatara i www.polskitarg.pl

 

Fermy zwierząt futerkowych

W 2012 roku Fundacja „Otwarte klatki” opublikowała filmy i zdjęcia 52 polskich ferm futerkowych. Widać w nich w jakich warunkach żyją hodowlane norki czy lisy. Zwierzęta, które całe życie spędzają w ciasnych pomieszczeniach, popadają w apatię lub szaleńczo miotają się w klatkach i są agresywne. Poodgryzane uszy i ogony to częsty widok w takich fermach. Zdarzają się też przypadki kanibalizmu. Tragiczne życie kończy tragiczna śmierć.

Porażenie prądem czy zatrucie spalinami – żeby nie uszkodzić futra – to tylko niektóre spośród metod uboju. Te wstrząsające materiały można zobaczyć na stronach: www.otwarteklatki.pl i www.antyfutro.pl

Rytualny ubój

Jest to ubój przez podrzynanie gardła i wykrwawienie się zwierzęcia i drobiu (ptactwo) bez pozbawienia świadomości, jest to zadawaniem przedśmiertnych męczarni. Potwierdziły to kolejne raporty z obserwacji grupy eksporterów; raport Rady ds. Dobrostanu Zwierząt Gospodarskich (FAWC), przygotowany przez organizację doradzającą brytyjskiemu Ministerstwu Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich, a także raport Europejskiego Urzędu Bezpieczeństwa Żywności i raport interdyscyplinarnego projektu Diarler (2006-2010), przygotowanego na zlecenie Komisji.

 

Na stronie internetowej rytualny.pl czytamy:„Żadna, nawet najbardziej czcigodna religia, żadna najbogatsza tradycja, żadna najbardziej wyrafinowana idea nie usprawiedliwia cierpienia jakiejkolwiek istoty czującej, tym bardziej, jeśli istnieje możliwość zminimalizowania tego cierpienia”.

Ubój rytualny w polskich rzeźniach przeznaczony jest sprzeczny z polską kulturą narodową. Religijni muzułmanie i Żydzi spożywają tylko przednie części rytualnie ubitych zwierząt i ptaków (drób), a część zadnia jest przeznaczona do sprzedaży na ogólny rynek.

Przemysłowa produkcja mięsa to nie tylko cierpienie zwierząt. To także straty dla środowiska. Przemysłowe fermy trzody to jeszcze gorsze sąsiedztwo.

Dorosła świnia produkuje trzy razy więcej odchodów niż dorosły człowiek.

Partia PSL w szybkim tempie postanowiła zalegalizować w Polsce ubój religijny. Zadecydowało o tym lobby Polskich rzeźników którzy na zabijaniu zwierząt dorobili się majątków. To o nich bije się PSL, bowiem jej posłowie wspierają głównie najbogatszych.

Mniejszości narodowe Żydzi i muzułmanie żyjący w Polsce jak informuje korzystający z produkowanego w „rytualnych rzeźniach” mięsa nie są dla PSL żadną grupą docelową.

A ubój religijny zwierząt i drobiu, które głosu nie mają w parlamencie, daje dużą kasę.

Pod cynicznie wykorzystywanym pretekstem do szacunku religii w Polsce rżną sobie rzeźnie produkujące mięso na rynki islamskie i judajskie, w których nieprawdopodobnie okrutny sposób zabija się zabija się przytomne zwierzęta, oglądające śmierć innych zwierząt, a potem wykrwawiające się przez kilkanaście minut, zanim skonają.

Religia jest maszynką do robienia pieniędzy oraz narzędziem manipulacji społecznej.

Według zasad judaizmu szechita wykonana może być jedynie pod nadzorem rabina, przez rzezaka rytualnego – religijnego Żyda który uzyskał certyfikat rabinacki. Ubijane zwierzę nie może widzieć swego poprzednika i powinno być uśmiercane w taki sposób, aby jak najszybciej traciło przytomność. Wymogi uboju halal obejmują m.in. wyznanie osoby, musi to być muzułmanin posiadający certyfikat oraz konieczność wypowiedzenia formuły religijnej. Jedynym wspólnym punktem procedur religijnych w Polskich rzeźniach była rezygnacja z ogłuszania. Innymi słowy pod osłoną „zasad religijnych” wprowadzono oszczędności czasu i prądu. Na przemysłowych taśmociągach śmierci każdego dnia w całej Polsce powtarza się gehenna tysięcy zwierząt. Bezduszni ludzie którym chciwość zżarła serca i mózgi, tłuką swą krwawą kasę, osłaniani przez partię polityczną istniejącą głównie po to, by przedsiębiorcą rolnym nie stała się żadna krzywda. Przemysłowa podróbka uboju religijnego jest procederem nieludzkim. Tak realnie jednak religia i prawa wiernych są w dzisiejszym sporze wyłącznie tematem zastępczym, mający odciągnąć uwagę od kwestii zasadniczej, której jest dręczenie zwierząt dla zysku. Tych zarzutów nie można wykluczyć, bowiem eksportem mięsa z uboju religijnego zajmowali się tacy giganci jak m.in. certyfikowany przez McDonald’s OSI Poland Food Works oraz znany wszystkim Sokołów.

Więcej informacji na www.rytualny.pl

 

Polska rocznie oddaje na rzeź 100 tysięcy koni. (Źródło: centaurus.org.pl)

 

Ps. Nadal jednak działają maszyny do prasowania świń żywcem, a rok w rok miliony rodaków duszą tony ryb w imię „tradycji”. Rezultat sejmowego głosowania zdecydowanie potępiło izraelskie MSZ. Izraelska dyplomacja ma długie tradycje reprezentowania morderczej polityki państwa zmilitaryzowanego, okupanta łamiącego na masową skalę prawa człowieka. Pytanie jakim prawem rząd Izraela rości sobie prawo do reprezentowania wspólnoty żydowskiej przecież obywateli Polski? Jeżeli jesteśmy skłonni wyznać, że izraelski MSZ zarządzane przez religijnych ekstremistów stanowi reprezentację Żydów obywateli Polskich, to jesteśmy już na prostej drodze do uznania, że Żydzi nie są pełnoprawnymi obywatelami naszego państwa. Rząd Izraela uznał brak zgody polskiego parlamentu na ubój rytualny za „nie do przyjęcia”. Wyszło na to, że polskie prawo ma być „przyjmowane” przez rządy innych państw.

Episkopat Polski wydał oświadczenie, że Judaiści i Islamiści obywatele polscy mają prawo do religijnego uboju. Czy Polska to jakiś religijny poligon?     

 Do refleksji! 

Nadesłane: Zbigniew

Jedna odpowiedź to “Polska wieś”

  1. cwwd Says:

    Solidarnościowską mentalność wyprodukowano po to, by skolonizować głupków.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: