Partie polityczne w Europie na przełomie XX i XXI wieku


Pisałem Ci już w poprzednich listach, że historia kraju nad Wisłą  jest pisana przez osoby albo bardzo niekompetentne, albo wręcz przez dezinformatorów, opłacanych przez ….

            Otóż po tzw. odzyskaniu niepodległości w 1918 roku, pozostawiono na stołkach wyższych uczelni tych samych ludzi, którzy tak dobrze pracowali dla okupantów, tzn. dla Petersburga, Wiednia, czy Berlina. Szczególnie niebezpieczni w dziele dezinoformacji byli tzw. hrabiowie galicyjscy, zajmujący miejsca szlachty polskiej po rzezi galicyjskiej, czyli Wielkim Ludobójstwie Polaków, wykonanym na zlecenie Wiednia, a przeprowadzonym przez starostę w 1846 roku. Pamiętajmy, że żaden urzędnik wiedeński nie został nigdy ukarany za te mordy, a wielu nagrodzono.

            Utrzymując tych starych profesórów na stanowiskach uczelnianych, w prosty sposób zachowano ciągłość edukacji. W wyniku tej prowokacji Rzeczpospolita Krakowska – czyli Wolne Miasto, przestało istnieć, zostało wchłonięte przez Austrię. Również prastary Uniwersytet Krakowski przemianowano na Jagielloński, na cześć prababki miłościwie nam panującego cysorza.

            Podobnie postąpiono po roku 1944, kiedy po wymordowaniu inteligencji polskiej w tzw. Mordach Katyńskich – przypominam, że wymordowano 75%  profesorow, 56% lekarzy, 27% nauczycieli i 28% inżynierów – stanowiska profesorskie obsadzali „uczeni” po 3 miesięcznych kursach, na przykład prawa w Gdańsku uczono w ten sposób na ul. Piastowskiej do chyba 1952 roku, a prawnicy ci pracowali do lat 80.

            I tak samo postąpiono po 1990 roku, czyli po rzekomej zmianie ustroju. Dekomunizacji nie przeprowadzono na żadnej uczelni, a co ciekawsze, najbardziej przed nią bronił się Katolicki Uniwersytet Lubelski. Nawet w seminariach duchownych nie przeprowadzano dekomunizacji. Sam musisz się domyśleć, dlaczego.

            Trudno więc wymagać, aby tzw. poprawna politycznie wersja historii, została zmieniona na bardziej prawdziwą. Mało tego, dzięki internetowi utrwala się tą poprawną politycznie wersję. Takim utrwalaczem jest portal Histmag, czy Racjonalista, nie wspominając o wp.pl, czy wielu innych. Wystarczy sprawdzić piśmiennictwo podawane przez autorów tych portali pod artykułami, przy zupełnym braku krytycznej ceny. W zdecydowanej większości są to pozycje wydawane podczas wszechwładnego działania cenzury sowieckiej. I może nie to jest najistotniejsze. Najistotniejsze jest to, że autorzy tych artykułów bezmyślnie przepisują tamte stronice, na przykład: „Piłsudski pojechał do Japonii”. A skąd miał pieniądze? A jakim cudem wsiadł na statek w porcie kraju toczącego akurat wojnę z Japonią? A jak go przyjęli w Japonii celnicy?

            Oczywiście zapominają podać, że jego brat Bronisław był agentem wywiadu angielskiego i to on wciągnął Ziuka do roboty. Zaowocowało to dotacją do Zamachu Majowego w wysokości 800 000 funtów otrzymanych od Anglii. Ziuk „uczciwy” człowiek, niewykorzystane 200 000 oddał.

            Trudno więc nawet zakładać, aby to była inna, aniżeli poprawna na aktualnym etapie rozwoju, wersja historyczna. Jest to znany sposób otumaniania ludzi.

            Wracając do tematu, czyli początków państwowości polskiej. Według oficjalnej wersji, powtarzanej bez względu na opcje polityczne, historia kraju nad Wisłą zaczyna się od niejakiego Mieszka. Potem to już z górki, Mieszko, jego dzieci, wnuki itd.

Ale każdy jako tako przytomny człowiek zada proste pytanie, a skąd się wziął Mieszko? To zupełnie jak dzisiaj, żaden młody człowiek nie wie, kim był jego dziadek, nie wspominając o pradziadku.

            Przecież jeżeli już był kraj nad Wisłą organizmem państwowym, to musieli być przed Mieszkiem inni.

            Cała teoria socjologiczna, że najpierw była rodzina, potem ród, plemię itd., trąci darwinizmem. Proszę pamiętać, że tego rodzaju zbiorowości społeczne nigdy nie wykształciły pojęć politycznych. Tacy Aborygeni w Australii, czy Pigmeje w Afryce, nadal nie przekroczyli poziomu rodu.

Wyobraźmy sobie prostą historię. Jest kawał ziemi od Odry do Bugu i nie ma ludzi. To przecież zupełnie niemożliwe z punktu widzenia nauki, aby, jak to usiłują obecni utrwalacze wmówić społeczeństwu, przyszedł jakiś chłop i założył rodzinę, bo ziemia była pusta. Przecież gdyby przyszedł sam, to nie byłoby baby. Więc gdzie by ją znalazł?

            A poza tym, jak by to była jedna baba, to potem byłoby kazirodztwo w rodzinie i degeneracja genów. Taki ród musiałby po kilku pokoleniach wymrzeć śmiercią naturalną. Żaden z królewskich rodów nigdy nie przetrwał powyżej 150-200 lat. Proszę zapoznać się ze znakomitą książką Gąsioroskiego – Królobójcy.

            Wracając do historii. Musimy przyjąć, że nie było na tych terenach żadnych samoistnych grup, ale duże wielotysięczne rzesze, od co najmniej 1000 lat wcześniej.

Świadczą o tym nie tylko wykopaliska archeologiczne, ale i księgi okrętowe kapitanów rzymskich.

            Genetycy twierdzą, że tereny te zostały zasiedlone przed co najmniej kilku tysiącami lat.

            W Rzeszowie na przykład wykopano medal rzymski z roku około 160. Medal był nadawany przez cesarza za wyjątkowe zasługi. Więc musiał w tym miejscu w tamtym okresie stacjonować jakiś większy odział rzymski. Trudno zakładać, aby taki medal został przehandlowany. Jeżeli był fort rzymski, to musiały być jakieś podstawy ku temu.

            Z Wolina jeszcze na początku XIX wieku wystawały z morza marmurowe kolumny greckie. Nie da się wytłumaczyć ich istnienia opowiadaniami naszych konfabulantów, robiących za historyków, o drewnianych chatach. A kto i kiedy przywoził na Wolin marmury?

            Najzabawniejsi są tzw. rekonstruktorzy grup historycznych, odziewający się w stroje rodem z Hollywood. Przecież te tzw. wikingowe hełmy powstały dopiero w 1936 roku właśnie w Hollywood. Nigdy i nigdzie w wykopaliskach nie znaleziono czegoś takiego.

            Zauważ Wnuczku, że wykopaliska prowadzone są głównie na polach, wzgórkach, a bardzo rzadko pod zamkami, grodami. A przecież jeżeli budowano zamek, to musiano mieć zasadniczy powód budowy w tym, a nie innym miejscu. Historycy także dziwnie uciekają od badań fizykochemicznych, na przykład zapraw murarskich. A przecież w ten prosty sposób można by dokonać porównania składu chemicznego i zdobyć orientację, kiedy te budowle powstały.

Zamiast tego opowiada się bajki o wrzucaniu jaj do zapraw.

            Dlaczego historycy nie opierają się na dokumentach perskich, chińskich, czy rzymskich, opisując historię Polski, a generalnie tylko na niemieckojęzycznych?

A przecież w podręcznikach do historii, wydawanych po polsku w księstwie poznańskim, wyraźnie pisano, że pierwszym władcą Polski był Leszek 520 – 549.

Dlaczego dezinformuje się społeczeństwo symbolami państwa polskiego? W POLSCE PRZEDSTAWIA się flagę biało-czerwoną i orła, jako godło, od czasów Mieszka. Problem polega na tym, że te same atrybuty państwa ma Frankfurt, miasto założone przez Franków 600 lat wcześniej.

            Czyli według tuziemskich opowiadaczy, Mieszko był tak mądry, że przeznaczył swoje symbole 600 lat przed urodzeniem zupełnie komu innemu i to w dodatku wrogowi? Wrogowi, ponieważ opowiadają, że cały czas walczył z Niemcami.

            Taka historia nie wytrzymuje elementarnej logiki. Frankfurt powstał około 4 wieku. Do dnia dzisiejszego ma biało-czerwoną flagę i orła jako swoje symbole. Proszę pamiętać, że Frankfurt znajdował się w ramach państwa rzymskiego. A więc rządząca tam władza mogła spokojnie czerpać z doświadczenia administracji rzymskiej.

Między bajki należy włożyć dyrdymały, że siedząc w lasach jakiś samouk wymyślił samochód. Każdy wynalazek jest wynikiem nakładania się doświadczeń pokoleń wcześniejszych.

            Podobnie jest z tworzeniem się administracji, podziałem kraju na okręgi, zbieraniem podatków itd. To, co usiłują nam wmówić, jest zupełnie nierealne. Widzimy to nawet obecnie. Tzw. aktorzy sceny politycznej, zmieniani co 4 lata, mają takie małe wyobrażenie o tworzeniu aktów prawnych, że niekiedy zmieniają je nawet kilka razy w okresie jednego roku.

A dodatkowo Trybunał Konstytucyjny jeszcze musi je poprawiać.

            We Frankfurcie opowiadają  bardzo ciekawą legendę, że jakiś rycerz pojechał za Odrę i  założył – zorganizował państwo. Jest to bardzo prawdopodobne, ponieważ po upadku państwa rzymskiego zarówno legiony, ich dowódcy jak i administracja  pozostała, a byli to jedyni ludzie posiadający atrybuty władzy, ludzi do wykonania pracy i wiedzę, jak trzeba organizować urzędy.

            Podobnie zostało założone państwo Samona przez „kupca” frankońskiego, mniej więcej w tym samym okresie.

            Bardzo dobrze powstanie takiego państwa można prześledzić na przykładzie Irlandii, gdzie po rozpadzie imperium rzymskiego, pozostałości Rzymian przekształciły się w rodzime dynastie.

            Dlaczego przypomnienie tych faktów jest tak ważne? Ponieważ żadna partia nie powstaje dlatego, iż jakiś tam facecik, czy grupa ludzików, chce ją założyć. Ażeby jakakolwiek organizacja powstała, to muszą być pieniądze. Żadna organizacja na dłuższą metę nie utrzyma się bez dotacji. Proszę zauważyć, że takie partie jak KD, powstała za pieniądze niemieckie, czy SLD, powstała za pieniądze Sowieckie. Przecież jeszcze w 1991 roku p. Leszek Miller zanosił do agenta KGB milion dolarów w walizce z pominięciem banku, co było przestępstwem ściganym z urzędu, ale w tym przypadku skończyło się bez konsekwencji, jakichkolwiek.

            Podobnie PO zostało założone przez 3 panów, z których co najmniej jeden był agentem wywiadu i był zapraszany do Grupy Bilderberga, o której już wcześniej pisałem.

            Lokalni aktorzy sceny politycznej wiedząc o tym, że bez pieniędzy partia nie może istnieć, zaraz po wyborach uchwalili dofinansowanie partyjek z pieniędzy podatnika. Przynajmniej mieli spokój z funduszami.

            Podobnie trzeba patrzeć na partie zakładane w innych krajach. Trzeb mieć ludzi i pieniądze, aby taka partia mogła się utrzymać przez pierwsze kilka lat.

Poniżej przedstawię kilka partii tzw. prawicowych działających w Europie. Sam musisz wyciągnąć wnioski, kto je tworzy i opłaca.

„Ten, kto pracuje nie dla idei, lecz dla rangi, orderu i złota, wszystko uczyni według rozkazu” – „Listy z okopów”.

We Francji działa, jako prawicowa, partia FRONT NARODOWY.

            Partia ta powstała formalnie już w 1972 roku i została założona przez p. Jeana-Marie Le Pena. Zawodu i wykształcenia tego pana nie mogłem znaleźć. Po około 10 latach działania partia ta otrzymywała od 10 do 16 % głosów wyborców w kolejnych wyborach.

            Hasłami tej partii były: walka z nielegalnymi emigrantami i wystąpienie z Unii Europejskiej. Generalnie partia walczy o dominację ludności rodzimej nad przybyszami.

            Można powiedzieć, że jest to partia rodzinna, ponieważ po ojcu przywództwo partii dzierży jego córka. Po raz pierwszy zdobyła w roku 2014 miejsce w senacie. Generalnie popiera ją 28 % społeczeństwa, o 2 % mniej aniżeli rządzącą partię socjalistyczną.

            W Grecji partia prawicowa nosi nazwę Złoty Świt i została założona w 1980 roku przez Nikolasa Michaloliakosa. Profesja i wykształcenie nieznane. „Partia” o podobnym szyldzie, „Złocisty szlak”, działała w Peru i była zdecydowanie komunistyczna. Jak do tej pory założyciel przez cały czas jest jej przewodniczącym. Czyli podobnie jak we Francji, jest to partia wodzowska.

            W 2012 roku, na skutek doprowadzenia państwa na skraj bankructwa, partia uzyskała 18 miejsce w parlamencie .

            Również zwalcza emigrantów i emigrację, czyli wszelkiego rodzaju multi-kulti zabawy. W 2013 roku, na skutek zabicia jakiegoś rapera, aresztowano przywódcę partii i 16 członków. Przebywają oni nadal w więzieniach. Bez wyroku, co jest co najmniej dziwne w państwie prawa.

            Pomimo pobytu lidera w więzieniu, partia ta w styczniu 2015 roku zdobyła 6.5 % poparcia i 17 miejsce w senacie.

            W Belgii partia prawicowa to Flamandzki Interes. Jej przywódcami są: Filip Dewinter, Gerolf Annemans i Tom van Gricken.

Podobnie partia jest przeciwna masowej emigracji. W 2004 roku próbowano oskarżyć partię o rasizm i zakazać działalności.

Partia nie jest popularna. W ostatnich wyborach utrzymała około 6% głosów,

            W Danii partia prawicowa nosi nazwę nomen omen Duńska Partia Ludowa. Jej przywódcą jest Pia Kjaersgaard. Partia została założona wyjątkowo późno, dopiero w 1995 roku. Bardzo szybko awansowała i już w 2998 roku zdobyła 13 mandatów w Folketingu.

            Partia, podobnie jak poprzednie, jest antyemigracyjnie nastawiona i pragnie doprowadzić do wyjścia Danii z Unii EUROPEJSKIEJ. Udało się jej przeforsować liczne przepisy antyemigracyjne, ograniczajace liczbę emigrantów w latach 2000 – 2011 o 70 %. W ostatnich wyborach partia zdobyła 27% głosów.

            W Holandii partia prawicowa nosi nazwę Partii Wolności. Jej liderem jest Geert Wilden. Partia powstała w 2004 roku z podziału Partii Ludowej. PARTIA UZYSKAŁA ROZGŁOS W ZWIĄZKU Z SILNIE AKCENTOWANYM STANOWISKIEM ANTYISLAMSKIM.

            Stoi na stanowisku, że muzułmańscy przestępcy powinni być deportowani do krajów ojczystych. Może to stanowić pewien problem, ponieważ Unia Europejska zwalcza pojęcie narodowości. Partia ta, w odróżnieniu od Polski, stoi na stanowisku zakazu budowy meczetów w Holandii. Jak wiadomo w Polsce nikomu na razie to nie przeszkadza.

            W Szwecji partia prawicowa nosi nazwę Szwedzcy Demokraci – Sverigedemokraterna, SD – . Partia ta powstała w 1988 roku, a jej przewodniczącym został Jummie Akesson. Pierwotnie była to partia nawiązująca do aryjskich bojowników. Obecnie nastawiona jest głównie na politykę antyemigracyjną, wspierającą tradycyjną kulturę szwedzką.

Co prawda nie podaje się, od którego wieku kulturę zalicza się do tradycyjnej szwedzkiej, ponieważ to właśnie Szwecja była krajem chrześcijańskim znacznie wcześniej, aniżeli Polska. Już w IX wieku na takiej wyspie Gotland było 96 kościołów. O Mieszku jeszcze nie słyszano. Dopiero w XVI wieku Szwecja przeszła na protestantyzm. Za czasów Wazów wchodziła w skład Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Stąd Wazowie jako królowie polscy byli jednocześnie poddanymi Habsburgów i realizowali ich politykę, na przykład walkę z imperium tureckim, zagrażającym właśnie Austrii, a nie Polsce. Polska do czasów Wazów prowadziła bardzo intratny handel z Turcją. To właśnie dzięki Turcji mieliśmy króla Stefana Batorego i pierwsze zwycięskie wojny z Moskwą. Przestawienie polityki na pro austriacką zaowocowało rozbiorami.  W zamian przyklejono nam etykietkę „przedmurza chrześcijańskiego, a arcykatolicki cysorz dokonał  pierwszy rozbioru Polski. Było to oczywiste od samego początku, wystarczyło spojrzeć na mapę. Turcja zajmowała obszar 2.5 miliona km kwadratowych i zamieszkiwana była przez 30 milionów ludzi, a Polska w tym czasie zajmowała obszar 1 miliona km kwadratowych i zamieszkiwana była przez 12-14 milionów ludzi. Ale żaden z tych naszych władców nie dorósł do gospodarowania tak dużym krajem i nie wysilał się na tworzenie szkół wyższych. A jak rządzić za pomocą nieuków? Widzimy to obecnie.

            Przewodniczący tej szwedzkiej partii Jummie Akesson mówi wprost, że islam jest nazizmem i komunizmem obecnych czasów. Zachowanie się muzułmanów w Szwecji w sposób oczywisty sprzyja wzrostowi nastrojów antyislamskich.

Przypomnę, że partia tzw. hitlerowska został założona około 1922 roku przez niemiecki wywiad wojskowy, a opłacana przez bankierów. Po12 latach przejęła władzę za pieniądze otrzymane od USA i Anglii i głosami komunistów kierowanych przez Międzynarodówkę – Komintern, opłacany przez banksterów.

Wniosek.

            Analiza pobieżna historii powstania tych partii i ich programów pozwala na wyciągnięcie pewnych wniosków wspólnych. Wszystkie są antyemigracyjne, czyli przeciwstawiają się zbankrutowanej filozofii multi-kulti. Innymi słowy, potwierdza się w praktyce to, co 100 lat temu udowodnił prof. Feliks Koneczny. Cywilizacje mogą się tylko zwalczać, a nie mieszać. Nie można być cywilizowanym na dwa, lub więcej sposobów. Ale to wyjaśnia problem masowych emigrantów-zamieszanei cywilizacyjne czyli więcej można kraść.

            Po drugie, otwartym pozostaje pytanie, kto finansuje te ugrupowania?

Dotyczy to także partii w Polsce.

            Doświadczenie uczy, że specjalnie się trzyma odpowiednie ugrupowania, aby w dowolnej, a właściwej chwili, napuścić jedne na drugie, w celu wprowadzenia własnych ustaw. Czyli wy się spierajcie, najlepiej przed kamerami, przecież wszyscy muszą to widzieć. Stąd pojęcie „aktorzy sceny politycznej”, ale głosowanie nad ważnymi ustawami ma być zawsze takie, jak być powinno, na przykład pozbycie się samodzielności po wstąpieniu do Unii. Zawsze szukaj przepływu i źródeł pieniądza.

Kto czerpie korzyści? Oto jest pytanie!

dr J. Jaśkowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: