Wywiad Corvo z Eve Lorgen


Jest to spisany wywiad ze mną od mojego włoskiego kolegi, badacza i autora o imieniu Corvo. Oryginalna wersja wywiadu jest po włosku i umieszczona jest na stronie: http://www.corvide.blogspot.ca/2014/il-lato-oscuro-di-cupido-sovrannaturale.html.

Wcześniejszy post w jęz. włoskim na temat mojej pracy i książki „The Love Bite” można również znaleźć na stronie:http://www.corvide.blogspot.ca/2013/alien-love-bite.html

Eve, dziękuję ci za zgodę na ten wywiad. Na początek, możesz przedstawić siebie i swoją pracę?

Dziękuję za chęć przeprowadzenia ze mną wywiadu. A więc, jak może wiele osób już wie, zaczęłam prowadzić badania uprowadzeń przez Obcych w późnych latach 80-tych i kontynuowałam tę pracę, gdy zajmowałam się psycho- i hipnoterapią ludzi, którzy mieli kontakt z Obcymi.

Pracowałam wcześniej w branży biotechnologii w Kalifornii (okolice San Diego), lecz postanowiłam zmienić ścieżkę mojej kariery i w ten sposób rozpoczęłam pracę jako psychoterapeuta. Podczas zdobywania tytułu magistra zainteresowałam się badaniami abdukcji Obcych, a także napotkałam ofiary programu MK Ultra i przemocy rytualnej, a następnie ofiary Milab (uprowadzeń przez wojsko). Początkowo wierzyłam (także w nawiązaniu do moich własnych przeżyć), że Obcy porywający ludzi to dobroczynne istoty pomagające nam we wzroście duchowym itp. Jednak zawsze gdzieś tam w środku kryło się przeczucie, że „coś” jest nie w porządku – to głównie z powodu nocnych koszmarnych stanów, które coraz bardziej mnie gnębiły, a o których teraz wiem, że były rezultatem moich uprowadzeń. Z powodu historii, które poznawałam, wiedziałam że prawie zawsze istnieje tu element stresu potraumatycznego oraz utraty pamięci związanej z większością wizyt Obcych. Tak więc, by streścić to w kilku słowach, moje badania zaczęły się w późnych latach 80-tych i do roku około 2000 napisałam wiele artykułów o prawdziwych historiach i wydałam moją pierwszą książkę „The Love Bite: Alien Interference in Human Love Relationship” (Ukąszenie miłości: ingerencja Obcych w ludzkie związki miłosne). Książka ta traktuje o elementach tabu, które zaobserwowałam w społeczności ofiar uprowadzeń przez Obcych i wojsko (Milab), a inspiracją dla niej nie były tylko moje doświadczenia czy zjawisko „ukąszenia miłości obcych”, ale praca dr. Karli Turner i Barbary Bartholic – przy czym ta druga była moim mentorem przed i po publikacji książki. Obie, Turner i Bartholic, niestety zmarły – i mogę dodać, że w bardzo niezwykłych okolicznościach. To właśnie ciągłe wsparcie Barbary Bartholic, jej współczucie i mądrość nt. fenomenu abdukcji Obcych, pomogły mi zrozumieć moje własne przeżycia i to, jak głęboko ta „królicza nora” naprawdę sięga.
W czasie, gdy wiodłam moje badania, prowadząc psychoterapię osób uprowadzonych i kierując grupą wsparcia dla cierpiących poabdukcyjne traumy, zrozumiałam o wiele więcej, niż było publikowane na tematy z tym związane. Np. zjawisko Milab, anomalie i przeżycia paranormalne doświadczane przez uprowadzonych wskazują, że obecność Obcych to dużo więcej, niż zwykłe porwania dla testów medycznych czy nawet działalność militarna. To sięga w głąb samej psyche na wielowymiarowych poziomach istnienia. Innymi słowy: Obcy mogą oddziaływać i bezpośrednio ingerować w nasze relacje międzyludzkie, mogą aranżować związki, odwiedzać nas w snach i wykorzystywać wszelkie inne sytuacje do badania i eksperymentowania, emocjonalnego testowania, do psychologicznych i duchowych manipulacji. No i, oczywiście, jest też to, co nazwałam „element rozpraszania, zakłócania i duchowej walki” Obcych i Milab. To jest właśnie tym, co skłoniło mnie do pisania na ten temat bardziej, niż cokolwiek innego. Moja pierwsza książka zawiera to wszystko – razem z opisami przypadków ofiar uprowadzeń, które wiedziały, że ich związki miłosne były aranżowane, a nawet często tworzone już we wczesnym dzieciństwie, gdzie następowały spotkania z Obcymi i z ich wybranym „docelowym” partnerem.

Twoja ostatnia książka, „The Dark Side of Cupid: Love Affairs, The Supernatural and Energy Vampirism” (Ciemna strona Erosa: związki miłosne, zjawiska nadprzyrodzone i energetyczny wampiryzm) szerzej analizuje temat „ukąszenia miłości”. Jak odróżnić pozytywny miłosny związek od wampirycznego?

Dobre pytanie. Ktoś może pomyśleć, że jest to coś oczywistego, jednakże musimy rozróżnić realny wampiryzm energetyczny – „miłosne ukąszenie” – od zwykłych problemów psychologicznych, które manifestują się w życiu jako trudności w relacjach międzyludzkich; to różnica pomiędzy oczywistym „ukąszeniem miłości Obcych” i tym, co ja zdefiniowałam jako związki z „ciemnej strony Erosa”. W dramatach dotkniętych „ukąszeniem Obcych” jeden lub oboje partnerów są uprowadzani i często są nawet świadomi tego, jakie typy ET/istot odwiedzają ich regularnie. Mogą mieć dokładne wspomnienia bycia wziętymi przez te istoty w dzieciństwie, następnie bycia osadzonymi razem z innym dzieckiem (czy partnerem) w wyreżyserowanej scenerii, gdzie w ramach „eksperymentu” Obcy mogli ich obserwować i wpływać na sytuację tak, aby dana para zbliżyła się do siebie i przy późniejszym spotkaniu (w dorosłym już życiu) zdołała nawiązać silną więź. W takich aranżowanych związkach najczęściej można zobaczyć „wielkie dramaty” i przewijający się wątek niespełnienia, co jest dokładnie opisane w historiach ofiar w książce „The Love Bite”. Często wyczuwana jest tam obecność wampiryzmu psychicznego, mimo iż obaj partnerzy są zupełnie nieświadomi tego, jak to się wszystko rozgrywa. Żaden z partnerów nie musi wcale być energetycznym wampirem, jednak obaj mogą być kierowani przez ich obcych manipulatorów, którzy – jak wierzę – w jakiś sposób są w stanie pobierać energię tworzoną w tym żywym dramacie. W miarę jak moje badania posuwały się naprzód po wydaniu książki („The Love Bite”), zaczęłam otrzymywać coraz więcej historii przypadków z „ciemnej strony Erosa” – „kąśliwej miłości”. Przypadki, w których dana osoba – często ofiara uprowadzeń przez wojsko (Milab) lub Obcych – wciąż na nowo jest popychana w ramiona partnerów o psychopatycznej naturze. Partner taki zachowuje się jak energetyczny wampir i wydaje się być nawiedzany – całkowicie lub częściowo owładnięty przez reptyliańską istotę czwartego wymiaru. W tak zainfekowanym związku istota taka może być różnego rodzaju i niekoniecznie musi być postrzegana jako ET. W skrócie – czym więcej nierozwiązanych i niewyleczonych spraw, tym większe prawdopodobieństwo problemów na poziomie międzyludzkim, gdzie osoba może albo grać rolę emocjonalnego wampira albo przyciągać psychopatycznych partnerów w ramach związkowego wzorca. W książce więc, daję szczegółowe opisy psycho-emocjonalnych wampirów, drapieżców, przypadki „nawiedzeń” oraz sposobu, jak rozpoznać swoje nieświadome wrażliwe punkty po niezaleczonych ranach. Piszę też o tym, jak rozmawiać i współdziałać między sobą w celu uniknięcia problemów związkowych, by nie pogarszać jeszcze bardziej „miłosnego ukąszenia”.
Naturalnie, związek „wampiryczny” to taki, w którym jeden lub oboje partnerów używa i skupia na sobie uwagę i energię w zachłanny, narcystyczny sposób, a miłość tutaj (jeśli w ogóle istnieje) jest bardziej warunkowa. Przeważnie też w wampirycznym związku można dostrzec pewne formy psychopatii. W normalnej, opartej na miłości relacji panuje obustronny szacunek i świadomość wymiany energii, a partnerzy polegają na swojej własnej boskiej istocie i korzystają z własnych pokładów energii serca – zamiast brać wciąż od drugiej osoby. Jestem przekonana, że istnieją ludzie i istoty – jak Obce pasożyty – którym brak połączenia z boskim pierwiastkiem przez serce-duszę. I w takim przypadku muszą oni czerpać emocjonalną energię i pranę od innych, ponieważ albo odcięli się od własnego duchowego źródła, albo po prostu nie mają duszy. (Lub może dusza jest blokowana przed zdrowym połączeniem z umysłem i duchem w ciele.) W mojej drugiej książce piszę szczegółowo o tym oraz o przyczynie, dla której niektórzy ludzie po przeżytych traumach i nieuleczonych ranach odcinają się od swego serca w celu uniknięcia emocjonalnego bólu – a kiedy to robią, zaczynają wtedy bardzo potrzebować innych osób – łaknąc miłości i ciągłego zainteresowania z ich strony. Nawet jeśli jest to zainteresowanie negatywnej natury, niektórzy tego potrzebują, gdyż nie mają już dostępu do swego własnego źródła duchowej energii. W wampirycznych związkach jest duża możliwość, że do partnera o wampirycznej osobowości jest podłączona inna pasożytująca na nim istota.

Czy możesz opisać jakiś przypadek z twojej książki, który – twoim zdaniem – jest wyjątkowo ciekawy?

W książce „The Love Bite” takim przykładem może być sprawa Johna i Nadine, którzy byli w typowym związku „kąśliwej miłości” zaaranżowanej przez Obcych – wydaje się, że ich celem była sztuczna selekcja (rozród) oraz przygotowanie ich do telepatycznej komunikacji dla przyszłego użytku. Przypadek Janis i Alexa oraz Angeliny i Steve’a to też dobre przykłady. Ten drugi ilustruje udział Milab, reptylian i aspekt „ukąszenia miłości” – co ukazuje bardziej nikczemny wymiar tej historii. W książce „Ciemna strona Erosa” podzieliłam wszystkie przypadki w 4 główne kategorie, od spraw lżejszych po przypadki zupełnie ciężkie – takie, gdzie występuje typ nawiedzanych partnerów – drapieżnych wampirów psychicznych. W ostatniej, najcięższej kategorii jest całkiem widoczne, że związki tutaj są manipulowane, z zauważalnym wpływem czegoś nieludzkiego. Większość przypadków podpada pod trzecią kategorię, gdzie wyczuwalny jest zakłócający wpływ jakiejś istoty z zewnątrz. Myślę, że sprawa Amy i Thomasa jest dobrym przykładem, gdzie można zaobserwować zjawisko energetycznego wampiryzmu i wyraźną obecność jakiegoś pasożytującego bytu, który wręcz „przesłania” prawdziwego partnera. W każdym razie, wszystkie przypadki to dość dobre przykłady ilustrujące to, co dzieje się w realnym życiu. Kategorie [nazwane] Mythic Dramas, Spirit Guides i Emotional Vampirism (Mityczne Dramaty, Duchy Przewodnie i Emocjonalny Wampiryzm) to te, które uznałam za dość odkrywcze, jeśli chodzi o dowody na zwodnicze i oszukańcze aspekty New Age. W tych przypadkach miały miejsce pewne formy channelingu, gdzie tzw. „duchowi przewodnicy” byli źródłem zakłóceń dla związku oraz wampiryzmu energetycznego. W tego typu sprawach osoby niekoniecznie musiały być uprowadzane przez Obcych, ani nie musiały tu występować żadne formy kontaktu z ET.

Po lekturze twych książek staje się jasne, że Obcy zarządzają życiem ofiary w jakiejś „mikro” skali. Jak mamy to rozumieć?

Och, tak, stało się to dla mnie zrozumiałe wcześniej, gdy zaczęłam zagłębiać się w „utajone” życie ofiar wzięć, „kontaktowców” i ofiar uprowadzeń przez wojsko (Milab). Nie wszyscy wydają się tu być złowrodzy – w aspekcie zaangażowania w czyjeś życie. Było też wiele osób, które były naprawdę uduchowione i bardzo wrażliwe oraz tacy, których ludzie nazywają „indygo”, a którzy wydawali się być prowadzeni przez prawdziwie dobroczynne istoty duchowe. Także przypadki negatywnych, niszczących aspektów Milab i negatywnych ET, jak również element walki między pozytywnymi i negatywnymi ET. Ilustruje to przypadek Becky i Cecila z książki „Ciemna strona Erosa”. Jednak ogólnie, w większości przypadków manipulacja życiem ludzi – w czasie, gdy wizyty Obcych wciąż trwają – zdaje się nosić oznaki, iż manipulacja taka trwa już od bardzo młodego wieku. Wierzenia, związki, praca itp… To tak, jakby widziało się tu stosowanie inżynierii społecznej – działającej na dużej grupie społeczności ofiar uprowadzeń. Społeczności, która – moim zdaniem – stała się teraz mieszanką ludzi, którzy pragną odkryć prawdę oraz takich, którzy dalej działają według nieświadomych wzorców i programów kontroli umysłu wszczepionych podczas uprowadzeń. Jest tu sprawą kluczową, aby być tak świadomym i uczciwym z samym sobą, jak to tylko możliwe. Hipnoza regresywna jest pomocna w odkrywaniu prawdziwych źródeł traumatycznych doświadczeń, a także takich, które wydają się być „ok” – a przy bliższym poznaniu ukazują ukryte elementy, które mogły ukształtować głęboko osadzone przekonania lub ważne decyzje, które z kolei negatywnie mogły wpłynąć na ludzkie życie. Myślę, że jeśli ktoś ma taki problem, to jego szczera intencja odkrycia własnej prawdy zrównoważy każde programowanie. W tym wszystkim chodzi o Świadomość. Jak tylko staniemy się świadomi tego, co ma na nas wpływ, zyskujemy wtedy moc: czy działać lub reagować na dany czynnik, czy też wybrać inną drogę. Postąpić inaczej.

Wiele ludzkich związków kończy się źle i z wielkim bólem – jak wiele z nich z powodu manipulacji Obcych?

Myślę, że manipulacje spoza naszego wymiaru działające z ukrycia są częstsze, niż nam się wydaje. A jednak, możliwe jest, że tak było od zawsze i może jest to elementem ludzkiego losu, który musimy przezwyciężyć. W oparciu o sondaż społeczny Roper z wczesnych lat 90-tych oceniono, że ok. 2% populacji [USA] miało niezwykłe doświadczenia, które podchodzą pod kategorie abdukcji Obcych i przeżyć z pogranicza śmierci. Ja osobiście uważam, że jest tego więcej. Chodzi tu o świadomość istnienia innych wymiarów rzeczywistości i form życia, z którymi można się kontaktować. Myślę, że aspekt manipulacji został szczególnie zauważony w społeczności ofiar uprowadzeń przez Obcych i wojsko, a także staje się bardziej widoczny wśród wysoce świadomych ludzi zorientowanych na duchowość. Takim przykładem jest niedawny wywiad, który przeprowadziłam 01/01/13 z hinduskim uzdrowicielem pranicznym Kailasnath (http://www.evelorgen.com/wp/news/twin-flames-liberation-and-enlightenment-from-a-vedic-perspective-interview-with-indian-pranic-healer-and-love-bite-experiencer-kailasnath/).
To, co zaczynam dostrzegać, wiedzą osoby świadome, wrażliwe i zorientowane duchowo – i to często po fakcie: że ich związki zostały zaaranżowane tak, by opóźnić lub zupełnie nie dopuścić do spotkania ich prawdziwych miłości, bratnich dusz czy też miłosnych „bliźniaczych płomieni”. Manipulacje zwyczajnie zdają się mieć na celu nie dopuszczenie do autentycznej miłości i głębokich więzi, które wspierają realną suwerenność, wolność i prawdę. Spotkałam się także z tym, co zdaje się być pozytywną manipulacją ludzi przez ET: niektórzy jawnie służyli zwodniczym planom Obcych i wydaje się, że tak długo, jak pełnili tę służbę, byli nagradzani miłosnym związkiem. Byli także tacy, którzy spotkali właściwego partnera i później zostali rozdzieleni, i mimo tych manipulacji udawało im się podtrzymać miłosną więź na przekór trudnościom. W takich przypadkach w celu podtrzymania uświęconego związku obaj partnerzy musieli być w stałym porozumieniu i całkowitej świadomości „międzywymiarowych” światów, a także aktywnie radzić sobie z ich osobistymi nieuleczonymi ranami, które mogły być przeszkodą dla głębokiej więzi i prawdziwej miłości. W normalnym, nie manipulowanym związku, potrzeba przepracowania swych własnych problemów jest tak samo ważna – po to, by mieć harmonijną i zgodną relację. Jednak, gdy zdarza się manipulacja, to zdajesz sobie z tego sprawę. To znaczy – paranormalne przeżycia, wielkie dramaty, sztucznie aranżowane „zbiegi okoliczności” – staje się tu oczywistym, że dzieje się „coś nie tak”. Generalnie wiesz o tym, jeśli cię to spotyka, a wtedy masz możliwość rozpoznać swoistą „energetyczną pieczęć” [tego fenomenu].
Jednym z interesujących „skutków ubocznych” tego rodzaju związków jest fakt, że jak już się z tym spotkasz, to otwiera ci to taką wrażliwość [percepcję], że stajesz się bardziej świadomy po tym fakcie. Myślę, że powodem tego może być sposób, w jaki nasz system energetyczny jest rozwinięty i otwarty po takim przeżyciu. Plus mądrość zdobyta po doświadczeniu.

Jedną z trudniejszych rzeczy podczas radzenia sobie z tym zjawiskiem jest zdolność oddzielenia duchowych, psychologicznych i materialnych aspektów. Jakie jest twoje podejście?

Wielu badaczy UFO oraz zjawisk uprowadzeń koncentruje się tylko na dowodach materialnych. To jest pożyteczne, gdyż dobrze mieć jakiś punkt odniesienia w stosunku do rodzaju fizycznych dowodów, jakie zdarzają się przy uprowadzeniach i kontaktach z Obcymi, a także w przypadkach Milab. Takie dowody to np. fizyczne ślady lądowań, odnalezione pojazdy i ciała, obce implanty, znaki fluorescencyjne, powikłania i dowody medyczne – takie, jak dziwne „zanikanie” ciąży czy też wydalone płody, które wyglądają jak ludzko-obce hybrydy. We Włoszech np. zdarzył się przypadek poronienia przez uprowadzoną kobietę płodu reptyliańskiej hybrydy. Problemy medyczne, szeroko zgłaszane przez ofiary wzięć, to np. anomalie ginekologiczne, znaki na ciele, blizny, znaki po zastrzykach czy też znamiona przebytych operacji, których ludzie nie pamiętają, żeby kiedykolwiek mieli… Zespół stresu pourazowego, poczucie „brakującego” czasu itp… Są także inne kwestie, takie jak znajomość dziedzin, których człowiek nie pamięta, żeby się kiedykolwiek uczył, np. zaawansowana fizyka, obce języki czy pismo, a także inne, które „skądś” się po prostu „wie”, np. znajomość sztuk walki oraz inne rzeczy, których Obcy nauczają ludzi podczas ich „tajnego życia” – podczas uprowadzeń.
Duchowość nie jest tak łatwa do zdefiniowania, lecz kwestia obcych pasożytów, którą dr. Corrado Malanga odkrył podczas swych badań, wskazuje na istnienie mentalnych i duchowych pasożytów, które wpływają na człowieka „duchowo”. W jednym z moich wcześniejszych wywiadów z „super-żołnierzem” o imieniu Zed (http://www.evelorgen.com/wp/articles/military-abduction-milabs-and-reptilians-interview-with-a-milab-supersoldier-recovered-from-military-and-reptilian-drac-control/) opisał on delikatną różnicę pomiędzy skutkami wojskowego programu kontroli umysłu i czynnikami go wyzwalającymi, a manipulacją Draco i reptylian. Wpływ reptylian i Draco był bardziej subtelny, niewyczuwalny i „duchowy”, wydawał się jakby był jego „naturalną częścią”, lecz oczywiście nie był, [co wyszło na jaw] po rocznym procesie duchowego oczyszczania, intensywnego uzdrawiania, medytacji i życia na łonie natury. Teraz, gdy mamy techniki uwalniające dr. Malangi i wiele innych pojawiających się w kręgach medycyny alternatywnej, jak np. Kinetyka Holograficzna (Holographic Kinetics), metody szamańskie i hipnoterapeutyczne, pozwalają nam one odkryć te manipulacje i likwidować je bez strachu.

W wielu twoich artykułach odnosisz się do włoskiego doktora Corrado Malanga. Które z jego koncepcji są najwartościowsze dla twojej pracy?

Dzieło Malangi jest genialne, niezwykłe. Byłam bardzo szczęśliwa, gdy odkryłam jego prace i jego uczciwość w badaniach. Wykryłam tak wiele podobnych rzeczy i spotkałam się z niezrozumieniem i cenzurą odnośnie aspektów duchowych nawiedzeń, pasożytów, paranormalnych manipulacji, operacji Milab, tworzenia wirtualnych rzeczywistości, no i, oczywiście, największe tabu – temat „ukąszenia miłości”. Malanga był w stanie odkryć sposób, w jaki Obcy działają, poprzez wnikliwe sesje hipnozy i NLP (programowanie neurolingwistyczne), co pozwoliło mu wniknąć w głębsze duchowe poziomy pacjentów. Aspekt duszy określił jako „animę”. To ta część człowieka, która istnieje w „wiecznym teraz”, jest świadoma wszystkiego, co się wydarzyło i ma dostęp do informacji i wspomnień na temat prawdziwych intencji i natury Obcych. Niepokojącym aspektem było odkrycie, jak wpływ i pasożytnictwo Obcych powodowało rozszczepienie i brak wewnętrznej spójności między umysłem, duchem i duszą danego człowieka w jego ciele. Jak tylko spójność została odbudowana, a [duchowe] pasożyty – lub też AAM, Active Alien Memories (czynne obce wspomnienia) – zneutralizowane, wtedy ofiara zyskiwała dużo większą świadomość i połączenie z jej duszą/sercem i mogła odpierać próby wzięcia poprzez czujność i siłę zintegrowanej świadomości i mocy swojej duszy. Stwierdziłam, że badania Malangi w temacie Milab, cyklów życiowych obcych pasożytów i klonowania (czy kopiowania) są niezwykle odkrywcze (http://www.flashmentalsimulation.wordpress.com/2012/01/13/global-picture-of-alien-interferences/ oraz:http://www.flashmentalsimulation.wordpress.com/2012/01/13/the-cloning/).
Wiele ofiar abdukcji i Milab zdaje się pamiętać przeżycia lub „operacje Milab” w innym ciele – w ciele dużo młodszym, niż ich własne – to ujawniło, że doświadczyli oni przeniesienia do sklonowanych czy „skopiowanych” ciał. To coś, co niektóre ofiary abdukcji, jak np. Ted Rice lub inne ofiary Milabów, dobrze pamiętają, choć nigdy im w to nie uwierzono ( o tym np. w książce „Masquerade of Angels” [Maskarada Aniołów] dr. Karli Turner oraz w krótkim streszczeniu w „The Love Bite”). Niektórzy byli też „wyjęci” z ich ludzkiego ciała i „włożeni” do ciała Obcego, by później wykonywać różne zadania w tej obcej tożsamości – tak, jak w przypadku Simona Parkes’a z Wlk. Brytanii.

Jednym z najciekawszych tematów poruszanych przez ciebie jest zjawisko MILAB (uprowadzenia przez wojsko). Zgodnie z twoimi odkryciami – jaki jest związek między Obcymi, a wojskiem?

Milaby są niezwykle fascynujące i wydają się być, według mnie, coraz większą częścią agendy Obcych. Jednak istnieją także kontakty i abdukcje ściśle pozaziemskiej natury i bez udziału wojska. Myślę, że istnieją frakcje pewnych organizacji wojska/tajnego rządu, które zawarły pakty z tym, co wydaje się być różnymi typami obcych gatunków: Szaraki, reptylianie, Draco, pewne typy Nordyków, mantoidy (insektoidy) itp. Z tego powodu wydaje się, że ofiary uprowadzeń są porywane przez wojsko już po tym, jak były wzięte przez Obcych, albo też wzięcia wydarzały się w ich rodzinach na długo przed zaangażowaniem się wojska. Jest teoria, że wojsko posiada aktualne listy osób uprowadzanych przez Obcych i monitoruje te osoby, a nawet wciąga je pod kontrolą umysłu do ich własnych tajnych operacji z powodu ich wrodzonych zdolności. Czym większe masz talenty psychiczne i zdolności, tym bardziej będzie podążać za tobą wojsko, niczym psy gończe. We wcześniej wspomnianym wywiadzie z „super-żołnierzem” Zed zdał sobie sprawę, że wojsko (tajny rząd USA, choć tak naprawdę to skala międzynarodowa) zawarło pakt z reptylianami, którzy mieli trenować żołnierzy nie tylko dla ich własnych celów, ale później mieli być oni przekazywani wojsku właśnie w ramach zawartego paktu. Jednak Obcy, w tym przypadku reptylianie/Draco, górowali na poziomie programowania (umysłów) i to ich programowanie wypierało agendę wojskową bez wiedzy wojska. Zed zdołał zapamiętać pewne typy treningów odbywanych na ciemnej stronie Księżyca, a także w innych miejscach, a nawet pracę w Bazie na Marsie w organizacji, którą nazwał Earth Defence League („Liga Obrony Ziemi”) lub EDL. Ogólnie mówiąc zauważyłam, że ludzie uprowadzeni przez Obcych są wykorzystywani przez wojsko z powodu ich talentów, takich jak zwiększone zdolności psychiczne, ejdetyczna i fotograficzna pamięć, zdolność do bilokacji, znajomość sztuk walki, zdolności telepatyczne, jasnowidzenie itd. Wydaje mi się, że takie umiejętności są genetycznie doskonalone lub co najmniej warunkowane traumą i treningiem w ich „tajnym życiu”. Zed wierzy, że istnieją wojskowe frakcje, które są zaniepokojone co do wrogich i podstępnych działań i planów Obcych i ich celem jest równoważyć niektóre wyrządzane przez nich „szkody” poprzez ćwiczenie żołnierzy zdolnych do neutralizowania bardziej złowrogich aspektów obcej agendy. Nie jest to więc sprawa „czarno-biała”. Jednak do tego, by zajmować się Obcymi człowiek musi być biegły jak jogin, jak szamański wojownik Jedi – po to, by radzić sobie z ich manipulacją i wpływem. Zwalczanie ich bronią i fizyczną walką nie jest tak efektywne, jak wiedza o tym, jak radzić sobie z nimi na mentalnym i duchowym poziomie. [Chodzi tu o] granice świadomości i jej spójność.
W niektórych swych wczesnych pracach Barbara Bartholic zauważyła, że Obcy mają niesamowitą zdolność do tworzenia scenerii wirtualnych rzeczywistości podczas uprowadzeń. Na przykład, mogli narzucić [porwanemu] obraz człowieka lub wojskowego, aby skłonić do myślenia, że ma się do czynienia z żołnierzem, podczas gdy w rzeczywistości był to reptylianin. Ja także mogę opowiedzieć o przeprowadzonych wywiadach z ofiarami Milab, które były w grupie innych uprowadzonych w stanie totalnego transu, gdzie przed nimi jawiła się wycięta z kartonu postać reptoida w celu trzymania ich w kontroli i strachu przed jaszczurczą postacią, podczas gdy tak naprawdę nie było tam żadnego reptylianina. Lub też w innym przypadku Milab – ofiara była na tyle świadoma, by podczas jednego z jej doświadczeń spostrzec, że widziana postać Obcego była zwyczajną kukłą. Wszystkie te rzeczy się zdarzają. W przypadku Janice i Alexa, przedstawionym w książce The Love Bite”, kobieta opisała, jak Obcy mogli stworzyć pokój wirtualnej rzeczywistości, prawie jak holodek ze Star Treka (Pomieszczenie nazywane holodekiem, umożliwiało kreowanie symulowanej, holograficznej rzeczywistości – przyp.tłum.), tak by wyglądało to na część jej własnego domu – podczas gdy w rzeczywistości był to pusty, biały pokój, którego użyto jako szablon dla innych rzeczywistości, które były narzucane jej postrzeganiu. Wiele doświadczeń uprowadzonych są podobne do snów – i myślę też, że Obcy mają zdolność dostępu do naszej pamięci w celu wglądu w wspomnienia z naszego życia osobistego – wykorzystują je [podczas abdukcji] na statkach, w podziemnych bazach, czy też w innym wymiarze. Jedna [ciekawa] rzecz, którą odkryłam, był przypadek, w którym kilku uprowadzonych miało takie same sny, których elementy były podobne – lub wręcz identyczne – co wskazywało, że była to wspólnie doświadczana abdukcja czy też wirtualna rzeczywistość symulowana przez Obcych. Im któryś był bardziej świadomy, tym jaśniej zdawał sobie sprawę z tego, co się dzieje. Derrel Sims kilka lat temu przeżył wspólną [z innymi ludźmi] abdukcję. Odkrył w niej, że ten z uprowadzonych, który był w stanie zachować większą czujność, widział jak inni – pozostający w stanie transu – „widzieli” lub robili różne rzeczy, które zdawały im się „realne”. To zdumiewające, doprawdy.

Wiemy, że Obcy są w stanie tworzyć iluzję, projektować wirtualne rzeczywistości w umysły ludzi. Jak możemy rozpoznać prawdziwe wspomnienia od „pamięci ekranowej”?

To naprawdę „gorący” temat i jest on szeroko dyskutowany w kręgach uprowadzonych. W jednym z moich wywiadów z Maarit, skandynawską ofiarą Milab, opisała ona technologię wirtualnych rzeczywistości oraz to, jak dostrzegała błysk światła tuż zanim „zatapiała się” w symulowanej rzeczywistości. Opisała też różnicę między wirtualnym światem, a postrzeganiem pozazmysłowym. Przy wirtualnej rzeczywistości nie możesz mieć żadnego fizycznego dowodu, naturalnie. Inną ofiarą Milab jest Richard Rogers, „super-żołnierz”, który zaczął mówić o tym publicznie. Opisuje on typowy scenariusz ćwiczeń w symulowanej rzeczywistości (http://www.youtube.com/watch?v=d1aVH39Qac). Jego książkę można znaleźć na Amazon:

Jestem przekonana, że istnieje zaawansowana technologia, która pozwala wciągnąć świadomość danej osoby w wymuszoną scenerię świadomego snu. Niektóre próby abdukcji mogą być wyczuwane [na krótko] przed tym, jak włamią się do naszej rzeczywistości, np. głośne brzęczenie czy odczucie dudnienia jak przy trzęsieniu ziemi – może to być odczuwane przed lub po powrocie [do ciała] z abdukcji. Istnieją także inne rodzaje abdukcji OBE (OBE – wyjście z ciała fizycznego) – tutaj jest to bardzo subtelne. To tak, jakbyś w jednej minucie był w łóżku, odprężony i gotowy do snu, a za moment znalazł się w innej rzeczywistości – uprowadzony wewnątrz „świadomego snu”.

Kiedy czytałam książki Carlosa Castanedy, „Sztuka śnienia”, „Dar orła” i „Wewnętrzny ogień”, ujrzałam opis szamańskiego śnienia i wchodzenia w „drugą uwagę” (co było bardzo podobne do abdukcji typu „z innej rzeczywistości”). [Inaczej], jest to przejście w inną rzeczywistość poprzez zmianę „punktu skupienia”. W niektórych z tych opisów czarownik Nagual potrafił zmienić „punkt skupienia” swojego ucznia tak, że cała rzeczywistość/wymiar zmieniał się i obaj znajdowali się momentalnie w innej rzeczywistości, łącznie z ciałem. Innymi słowy – nie było to tylko mentalne doświadczenie czy „astralna abdukcja”, ale prawdziwe przejście do innych światów. Kiedy rozważam takie praktyki w szamanizmie, to zaczynam wierzyć, że Obcy oraz ludzie w tajnych projektach robią podobne rzeczy, z tą różnicą, że posiłkują się tu zaawansowaną technologią. W tych przypadkach mogłoby to być prawdziwą fizyczną abdukcją, jednak nie zawsze cała pamięć jest tu zachowywana. Jednakże czarownik Nagual, będąc biegłym w częstym zmienianiu swojego „punktu skupienia”, ma zdolność zapamiętania całych doświadczeń. Byłoby dla nas wartościowym umieć wzmacniać naszą świadomość i czujność tak, by móc zrozumieć zjawisko abdukcji i podwyższonych stanów percepcji. Szamańskie i świadome techniki snu to dobry początek.

Jakie są cele Obcych?
Obca agenda jest w dużej mierze taka, jak w hipotezach dr. Corrado Malangi: żyć poprzez nas – istoty z duszą – w celu wiecznego życia poprzez pasożytowanie na naszych ciałach, [fizycznych] „pojemnikach”. Ten rodzaj Obcych to prawdopodobnie typ opisywany przez Malangę – cielesne oraz niematerialne istoty, które nie posiadają elementu duszy. Mogą posiadać umysł, lub umysł i ducha, albo też tylko samego ducha, lecz potrzebują podłączać się pod nasze pole energetyczne duszy, by móc żyć poprzez nas niczym pasożyty. Rozumiejąc to w ten sposób możemy dostrzec, iż takie formy życia, które nie posiadają duszy, to istoty doczesne [śmiertelne i nieduchowe]. Uważam również, że Obcy próbują przekształcić nasze geny w celu zwiększenia naszej podatności na pasożytnictwo, lecz z jednoczesnym zachowaniem ludzkiego DNA – w takiej formie, by ciało mogło przyciągnąć [podczas inkarnacji] esencję duszy – duszy, która będzie więziona przez świadomość całkowicie owładniętą przez pasożyty. Wydaje mi się, że to jest właśnie celem transhumanizmu.

Mogą istnieć też inne rasy, które posiadają duszę i żyją w aspiracji duchowego rozwoju, tak jak my. Niektóre dobre, niektóre złe, inne gdzieś pomiędzy. Moim zdaniem prawdziwy charakter istoty można ocenić poprzez czytanie energii i przez odczuwanie – czy dana istota jest pasożytem czy też energetycznym wampirem. We wcześniejszym wywiadzie z pranicznym uzdrowicielem, Kailasnath, był on w stanie rozróżnić pomiędzy boską energią duszy, a tym, co nazywa „ciemną ograbiającą energią” prawdziwie negatywnych istot.

Czy widzisz jakąś ewolucję w relacji pomiędzy nami a Obcymi, czy jest to może niezmienna sytuacja?
To dobre pytanie. Widzę, że pasożytnictwo nie jest dla nas korzystne, służy tylko im. Być może obecność Obcych pomaga nam uczyć się o sobie samych i może stanowić niejaki nawóz dla naszej duchowej ewolucji. Lecz aby tego dokonać, musimy znaleźć sposób, by móc obronić się przeciw ich agresji. Skoro są pasożytniczym drapieżnikiem, który pragnie pożreć naszą duszę, to oczywiste jest, że nie są dla nas niczym dobrym! Nie wydaje mi się też, żeby to była niezmienna sytuacja. Wiem, że są zdolni do ogromnych manipulacji innymi po to, by realizować swoje cele. Jest tak, jak ostrzegali nas Gnostycy w zbiorach Nag Hammadi: oni – Archonci, zarażają nasze umysły i sprawiają, że tkwimy w błędnych przekonaniach – my następnie żyjemy zgodnie z tymi fałszywymi ideami. Prawdą jest także, że mogą oni władać i pasożytować na umysłach ludzi, a ci następnie stają się ich „żywicielami” – żywicielami, którzy żyją wedle ich niecnych planów, które są przeciw ludzkości, przeciw Życiu, przeciw Ziemi. Transhumanizm to odłączenie się od naszej planetarnej, zwierzęcej Matki Sofii – źródła naszego życia i więzi z mądrością. Jest to program, który ma na celu zwrócenie nas w kierunku pozaziemskich bogów i zerwanie empatycznej więzi z Ziemią i z nami samymi.

W mojej książce „Apocalisse Aliena” (Obca Apokalipsa) poddaję analizie apokaliptyczne wizje przekazane przez owe istoty. Zjawiskiem tym zajmował się także C. Malanga. Co możesz nam powiedzieć o tych przyszłych wydarzeniach?
Myślę, że przyszłe zdarzenia są częściowo zaaranżowane przez – jak ich nazywasz – EME (pozawymiarowe zmaterializowane istoty). Tak, żebyśmy uwierzyli w dany scenariusz, co da temu moc, by naprawdę się to spełniło, np. apokalipsa. Myślę więc, że owe istoty chcą sprawić, abyśmy posłużyli się mocą naszej wyobraźni i wiary, by stworzyć taką rzeczywistość, jaką oni chcą uskutecznić – destrukcyjną i wrogą samemu życiu.

Są też inne istoty, które niekoniecznie muszą być ET/Obcymi, a które są istotami z innych wymiarów i które mogą wiedzieć bardzo dobrze, jakie są możliwe kierunki przyszłości i mogą ostrzec o tym osoby mediumiczne. Takie przewidywania, jak możemy się domyślać, mogą się opierać na znajomości danej epoki, w której żyjemy – jak koniec Kali Yugi. Wydaje się, że jesteśmy w samej końcówce epoki, gdzie niektóre istoty są już gotowe, by ruszyć w kierunku nowych doświadczeń, zamiast być przedmiotem „recyklingu” starego systemu, w którym zdaje się, że tkwimy już bardzo długo. To temat rozważany też przez innych ludzi, takich jak np. Andrew Bartiz, znany jako „Galaktyczny Historyk” (http://www.youtube.com/watch?v=ioGxyeyuHco).

Uważam, że my, jako ludzie, powinniśmy odebrać z powrotem naszą moc i suwerenność. Sytuacja na planecie zmusza nas, by albo stać się naszym prawdziwym potencjałem, albo stracić okazję. To tak, jakbyśmy byli zmuszeni [dokonać wyboru]: albo się obudzić i zacząć żyć naszą najwyższą mocą albo zostać zniszczonym jako rasa w transhumanistycznej wizji Obcych.

*Komentarz Corvo na temat opinii dr. Karli Turner co do przepowiedni Obcych o „końcu świata” itp.:

Mam tu komentarz na temat „końca świata”. Zacytuję słowa Karli Turner, którą wszyscy głęboko szanujemy. W mojej książce jest dodatkowy rozdział zadedykowany jej osobie. Z książki „Taken: Inside the Alien-Human Abduction Agenda” Karli Turner:

I Pat zobaczył scenę powrotu Jezusa, w otoczeniu statków kosmicznych i Obcych, przed „złym czasem na Ziemi”, który unicestwi wielu z tych, którzy nie są ocaleni”.

Amy i Polly powiedziano o Przyjściu

Porywacze Angie powiedzieli, że „zło i zgnilizna” tego świata zostaną zmyte, gdy zostaniemy lekko zmienieni

Tak więc, Karla poprosiła swe Wyższe Ja o wyjaśnienie; oto, co otrzymała w serii snów:

Ezaw, starszy i bardziej owłosiony brat – tłumaczyli – reprezentuje pierwotny gatunek ludzki na planecie. Jakub reprezentuje nowszy rodzaj – produkt manipulacji genetycznej Obcych na starszych gatunkach. Obcy stworzyli tego nowego człowieka i użyli go, by zastąpić pierwotnych ludzi. W obecnej sytuacji Obcy ponownie przeprowadzają genetyczne przeróbki naszego gatunku i kolejny raz próbują uzyskać odmianę, która będzie bardziej użyteczna dla ich celów i która nas wyprze. I ponownie – będzie to zrealizowane poprzez podstęp, tak jak Jakub oszukał Izaaka. Podstęp ten – powiedziano mi – jest realizowany przez Obcych poprzez manipulację i wykorzystanie wydarzeń globalnych, wliczając w to zjawiska pogodowe, tak byśmy uwierzyli, że planeta jest w obliczu bliskich kataklizmów i destrukcji. To jest powodem, dla którego wszczepiają tak wielu uprowadzonym ideę zbliżającej się zagłady, mówiąc im jednocześnie, że będą mieli zadania do wykonania w tym czasie. Chcą, żebyśmy – jako rasa – byli tak przerażeni wizją nadchodzącego kataklizmu, że gdy ukażą nam się jawnie i zaoferują nam jakąś formę pomocy, to przyjmiemy ją otwarcie, nawet kosztem zrzeczenia się naszego dziedzictwa, co jest – powiedzmy – prymatem na tej planecie. Tak, jak głodny Ezaw, powiemy: „Co dobrego da nam nasze dziedzictwo, skoro wszyscy zginiemy razem z planetą? Co mamy do stracenia, jeśli przyjmiemy pomoc Obcych, nawet jeśli to oznacza akceptację obcej kontroli? Lepiej żyć pod jarzmem, niż nie żyć w ogóle.

Corvo: Myślę, że Karla zrobiła świetne podsumowanie sytuacji. Znam wielu ludzi, którzy tak bardzo mają dość obecnych realiów, że chętnie powitają dobrych ET/Jezusa jeśli/kiedy przyjdą nas „wybawić”…Nie jestem jednym z nich, lecz wielu przygotowuje się przez całe życie na to zdarzenie.., najpierw oni, a później wojsko…

© Tłumaczenie: Sati – dla davidicke.pl

źródło:http://evelorgen.com/wp/news/interview-of-eve-lorgen-by-corvo-in-english/

http://davidicke.pl/forum/milosc-uprowadzenia-i-obce-pasozyty-wywiad-z-eve-lorgen-t13252.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: