Jak prof. Andrzej Zieliński otumania ludzi szczepionkami


O tym, że Medycyna Praktyczna jest reklamówką przemysłu szczepionkarskiego, jest powszechnie wiadomo. Na forach internetowych można znaleźć dokładne, dane jaka firma i w jakiej wysokości finansuje ten periodyk. Problem polega na tym, że  Ministerstwo Zdrowia traktuje tą reklamówkę jako czasopismo medyczne i przyznaje lekarzom tzw. punkty edukacyjne za czytanie tego pijaru.

            Typowym przykładem jest artykuł, który ukazał się w MP 18 lutego 2015 roku. Jak to już przedstawiałem, tzw. lokalne czasopisma są podporządkowane jednemu wydawcy. Taki monopol ma w Polsce wydawnictwo Elsevier, wydające około 2500 czasopism, zwanych naukowymi, w Polsce występujące pod nazwą Urban&Partner, lub Medycyna Praktyczna, finansowana przez przemysł: GSK, Novartis etc. Już w 1992 roku były redaktor naczelny BMJ podał, że nie może znaleźć recenzenta, którego by zaaprobował przemysł.

            W tej sytuacji powstały całe rzesze tzw. duchów, czyli niewiadomego pochodzenia pisarzy. Pokazałęm już to kilkakrotnie na przykładzie tłumaczeń rzekomych artykułów. Nazwiska lekarzy są tylko firmowaniem treści. Jak udowodniono podczas reklamy leku o nazwie Coxe, autor tych rewelacji nie przeprowadził żadnego badania, natomiast opublikował aż 16 prac zachwalających ten preparat. Wszystkie zostały wydane w najbardziej renomowanych, recenzowanych czasopismach naukowych. W konsekwencji, przez ponad 12 lat wciskano lek chorym, powodując, według różnych źródeł, od 60 000 do 100 000 zgonów, tylko w USA. Żadne czasopismo „naukowe” nie przyznało się do fałszerstwa i nie wycofało tych wirtualnych prac.

            To wskazuje jaką wartość mają te recenzje. Muszę tutaj przytoczyć także sprawę recenzenta ze Szczecina, który już ponad rok dokonuje recenzji pracy, wskazującej na negatywne skutki działania fluoru. Wyraźnie nie chce jej dopuścić do druku, ponieważ nawet nie odpowiada na listy. Po co się ludziska mają denerwować, że są przewlekle truci fluorem.

            Tańsze i bezpieczniejsze dla takiego lokalnego wydawnictwa jest kopiowanie artykułów, które już zostały opublikowane, aniżeli drukowanie nowych.

Reasumując, o tym, co czytelnik dostaje do czytania, decyduje dział marketingu, a nie na przykład kolejność wpływu prac do wydawnictwa.

            Od prawie ćwierć wieku nie ma polskich czasopism. Są tylko polskojęzyczne. Innymi słowy, za zgodą Ministerstwa ZDROWIA POLSKIM i Izb Lekarskich, LEKARZOM  UNIEMOŻLIWIONO PUBLIKOWANIE SWOICH OSIĄGNIĘĆ.

            W tej sytuacji ratuj się kto może, zamiast własnych prac, zajmują sie tłumaczeniami.

Typowym przykładem jest praca, o której chcę tutaj nieco szerzej napisać.

            Praca jest oczywiście tłumaczeniem  artykułu, który ukazał się w czasopiśmie Pediatres w 2009 r.,123,475.

            Co takiego spowodowało, że praca ta została uznana po latach za tak interesującą, że warta jest przetłumaczenia dla polskiego odbiorcy? Oczywiście, że chodzi o typową dezinformację, co udowodnię poniżej. A jest ona po prostu efektem Raportu WHO po śledzeniu przeciwników szczepień.

            Otóż praca przedstawia badania 3399 dzieci, podzielonych na dwie grupy, z których jedna, 697 dzieci, otrzymało szczepionki zawierające rtęć w sumarycznej dawce 137.5 mikro grama, a druga grupa, 706 dzieci, otrzymała szczepionki w sumarycznej dawce 62.5 mikrograma. Po dziesięciu latach dokonano testów neurologicznych, jednorazowo, starając się znaleźć różnice pomiędzy tymi grupami.

            Wniosek był taki, że zwiększona dawka tiomersalu, czyli rtęci, zawartego w szczepionkach podawanych dzieciom w pierwszych miesiącach życia, może nieznacznie wpłynąć  na sprawność manualną dominującej ręki u dziewczynek. Jednak – co podkreślają NIEKTÓRZY AUTORZY BADANIA, różnica jest niewielka i nie wiadomo, czy ma znacznie kliniczne!!!!

            Tyle praca. Natomiast komentarz p. prof. Andrzeja Zielińskiego jest co najmniej kuriozalny.

            „Pisze bowiem ten PT Pan, że badania przeprowadzono poprawnie. [Zaraz do tego dojdziemy, co p. prof. Zieliński uważa za poprawnie]. Wnioski z pracy stanowią jeszcze jeden przyczynek do argumentacji na rzecz bezpieczeństwa szczepionek zawierających tiomersal. Stosowanie przez autorów różnych dawek narażenia na tiomersal – co pozwala na badanie relacji „dawka – efekt”, potwierdza poprawność wniosków.”

            Tyle  pisze pracownik instytucji państwowej, czyli żyjący z pieniędzy podatnika, publikujący w prywatnym wydawnictwie. Oczywiście tak jak w innych pracach, brak obowiązującej powszechnie w cywilizowanych krajach uwagi, czy istnieje związek pomiędzy piszącym, a producentem. Ale to norma zarówno w pracach MP, jak i w wydawnictwach Państwowego Zakładu Higieny.

Przechodząc do meritum.

            Otóż p. prof. Andrzeja Zielińskiego zupełnie nie zastanowiło, dlaczego z prawie 3400 dzieci do dalszej analizy wzięto wyniki tylko 1400, czyli dwa tysiące dzieci od razu odrzucono?

            Innymi słowy, badanie oparto tylko na 41 % grupy. Jakoś tego Komentator nie zauważył.

            Poza tym, zasada badania posiada szkolne błędy, niedopuszczalne w tego rodzaju eksperymentach. Nie posiada bowiem grupy kontrolnej. Jest to podstawowy błąd dyskwalifikujący tego rodzaju prace od razu przy przyjęciu.

            Badania statystyczne nie były opracowane za pomocą sieci neuronowych. Obecnie jest to standard przy pracach analizujących wiele zmiennych. Czyżby Komentator o tym nie wiedział?

            Grupę kontrolną powinna stanowić gromada dzieci nieszczepionych. Przecież wniosek p. prof. A Zielińskiego jest całkowicie nielogiczny. Nie można mówić o tym, że na podstawie dwóch punktów na krzywej, bez odniesienia do zera ustala się zależność „dawka – efekt”. Od czasów geometrii opisanej przez Euklidesa, a wiec ponad dwa tysiące lat temu, każdy wie, że dwa punkty zawsze można połączyć linią prostą. Niestety, ani w życiu, ani w statystyce badań, wcale tak nie jest. Krzywe mogą mieć przebieg logarytmiczny, wykładniczy etc.  Krzywą kalibracji powinno się robić przed każdym badaniem. To są podstawy toksykologii. To są podstawy statystyki. Czyżby wszystkie prace w PZH były tego typu? I za to płaci podatnik?

            Przecież każdy przeciętny badacz wie, że najpierw musi być punkt wyjściowy, czyli jakie są wyniki grupy nienarażonej na rtęć, czy inną toksynę. A tutaj, zdawałoby się doświadczony naukowiec, dziwnym trafem nie widzi błędu.

            Kolejne zdziwienie budzi przedstawione przez p. prof. Andrzeja Zielińskiego piśmiennictwo, na którym opiera swoje wnioski.

            Nie jest ono za bogate, zawiera 3 pozycje, z tego dwie są od tego samego wydawcy Pediatrics. Co to jest za wydawnictwo? Pediatrics jest wydawany przez Amerykańskie Stowarzyszenie Pediatrów  – AAP. Jest to ta sama organizacja, która jeszcze w 1999 roku doprowadziła do podjęcia decyzji o wycofaniu tiomersalu ze szczepionek. Co się stało po tym roku?

            AAP otrzymała tylko w jednym roku 433 000 dolarów od firmy Merck, za zatwierdzenie szczepionki HPV dla dzieci. Dało to  firmie Merck 1,5 miliarda zysku. Przypomnę, że chodzi o szczepienie dzieci przeciwko rzekomemu rakowi szyjki macicy. Szczepionka ta, według twierdzenia odkrywcy, dr Harrper, nigdy nie była badana w kierunku związku z rakiem. HPV w 98 % ulega samoistnemu wyleczeniu w okresie 6 – 9 miesięcy. Jedynym udowodnionym czynnikiem raka szyjki macicy wg podręcznika dla studentów medycyny, jest częsta zmiana partnerów wśród kobiet.

Ale w dobie swobody seksualnej nie wolno o tym pisać.

            AAP kolejne 342 000 dolarów otrzymała od firmy Wyeth za zaakceptowanie szczepionki przeciw pneumokokom dla dzieci. Zysk firmy wynosi rocznie 2 miliardy rocznie. To chyba wyjaśnia dokładnie filozofię działania tego stowarzyszenia.

            W kolejnej pozycji piśmiennictwa, na którym oparł się komentator tego artykułu, p. prof. Andrzej Zieliński, czytamy:

            „Wśród tych badań na szczególną uwagę, ze względu na jakość metodologiczną i liczebność próby, zasługuje kohorta blisko  pół miliona osób, obserwowana w Danii między 1 stycznia 1990 roku, a 31 grudnia 1996 roku. Wyniki tych badań potwierdziły, że nie ma podstaw do przyjęcia związku przyczynowego między szczepionkami zawierającymi tiomersal, a autyzmem”.

Panie Boże dopomóż.

            Praca ta została opublikowana w JAMA w 2003 roku. Co na temat tej pracy wiadomo środowisku naukowemu od wielu lat?

            Jeśli chodzi o duńskie badania, to udowodniono, że autor tej pracy najnormalniej w świecie fałszował wyniki i kradł. Prokuratura USA postawiła mu zarzuty z aż 11 paragrafów karnych. Zdefraudował facet około 1.5 miliona dolarów. Uczelnia, która to firmowała, nie może się doliczyć dwóch milionów dolarów – Arhus University. Firmował to w Danii dr Kreeten M. Madsen. Łącznik amerykański i główny defraudant, Thorsen, nie jest w ogóle wymieniony w pracy. Wiedział cwaniak co się święci i wolał nie ryzykować. Myślał, że mu sie uda.

            I proszę zauważ, Szanowny Czytelniku, że renomowane czasopismo, pomimo udowodnienia fałszerstwa, nie wycofało pracy, a w przypadku prawdziwych danych o związku szczepień z powikłaniami, na skutek nacisków koncernów szczepionkarskich na dział marketingu, natychmiast wycofuje pracę, kompromitując siebie i swoich recenzentów

            Przecież byli takimi idiotami, że nie zauważyli żadnych niedociągnięć w pracy i dopuścili ją do druku.

            Dopiero handlarze z działu marketingu musieli czujne oczy i uszy czekisty otworzyć, aby wyjaśnić problem.

Tak jak u Hitchcocka, najciekawsze na koniec.

            Otóż dyrektor CDC, pani Jule Gerbering, powiedziała publicznie: „Jeżeli dziecko ma predyspozycje do choroby mitochondrialnej, może z pewnością mieć powikłania. Niektóre z tych objawów powikłań mogą mieć cechy autyzmu”.

I mamy problem.

            Szef Centrum Monitoringu Chorób Zakaźnych stwierdza na podstawie dostępnych z całego 320-milionowego kraju danych, że po szczepionkach może wystąpić choroba zwana autyzmem, a „nasz” rodzimy profesoooor, bez żadnych badań stwierdza, że nie ma związku.

            Sam musisz wyciągnąć wnioski, Szanowny Czytelniku.

            Mało tego, ten człowiek nawet nie stara się logicznie rozumować. Przecież przed wprowadzeniem szczepionki MMR koło1980 roku zapadalność na autyzm wynosiła koło 1: 4000. Przypomnę, że u Amiszów, nie szczepiących swoich dzieci, zapadalność wynosi 1: 10 000 porodów.

            A obecnie w 2014 roku wynosi w USA już 1: 68 porodów. Ale dziecko poprzednio dostawało koło 7 szczepionek w ciągu roku, a obecnie 15 do 21. Pan prof. A. Zieliński to bagatelizuje, podobnie jak znany dr Paweł Offit.

            Możesz po tym fakcie udowodnienia związku rtęci z autyzmem i dacie publikacji fałszerstwa duńskiego od razu postawić sobie pytanie, Szanowny Czytelniku, czy p. prof. A. Zieliński od 10 lat nie czytał żadnej pracy naukowej?

            Czy też wie o tym, tylko z jakichś, sobie tylko wiadomych względów, nie chce o tym pisać?

            Czy może w ogóle nie pamięta już podstaw toksykologii? Wybór należy do Ciebie, PT Czytelniku.

            W celu umożliwienia wyciągnięcia wniosków przypomnę, że dopuszczalne stężenia rtęci w wodzie pitnej wynosi 2 ppb, dopuszczalne stężenie rtęci, nie powodujące zatrucia, jest poniżej 200 ppb. Jeżeli w jeziorze, lub rzece, jest stężenie większe, to uważa się, że jest to odpad niebezpieczny. W szczepionce stężenie rtęci  przewyższa 50 000 ppb.

 

Jak widzisz, różnica stężenia wynosząca 25 000 razy jest bez znaczenia dla eksperta z PZH.

            Także bez znaczenia dla pracownika PZH  jest fakt, że 75% przeciwciał znajduje się w przewodzie pokarmowym, a żaden normalny człowiek nie wstrzykuje sobie wody do żył. A pomimo to, dopuszczalna norma skażenia rtęcią wody jest 25 000 razy niższa.

            Poza tym, każdy student medycyny wie, że dziecko do 3 roku życia ma niewykształconą barierę krew – mózg i to, co jest podane do krwi, przechodzi bezpośrednio do mózgu.

  1. prof. Andrzej Zieliński twierdzi, że rtęć ma działanie stabilizujące [co ma niby stabilizować? ph roztworu?].

            Rtęć ma działanie bakteriobójcze. Jeszcze w latach 1970. stosowaliśmy do odkażania skóry przed operacjami preparat rtęciowy, zwany merkurochromem. Ze względu na toksyczność został ten preparat wycofany z obrotu.

            Tiomersal w stężeniu 11 x mniejszym niszczy w pierwszym rzędzie leukocyty, a nie bakterie. Tiomersal został usunięty przez weterynarzy ze wszystkich szczepionek. Rtęć została przez FDA zakazana w kosmetykach.

            Badania, na których opierają się wakcynolodzy [od vacca – krowa, co zdania nie zmienia] zostały przeprowadzone przez formę Eli Lilly w 1929 roku na 22 chorych z zapaleniem mózgu. Wszyscy chorzy zmarli.

            Większość szczepionek dla krajów trzeciego świata zawiera rtęć. Przypomnę, że w tak reklamowanej przez p. mgr prof. Lidię Bernardetę Brydak szczepionce przeciwko grypie, jest rtęć.

            Badania na myszach wykazały, że podanie rtęci powoduje zdychanie myszy.

Przypomnę, że przez USA jesteśmy traktowanie jak trzeci świat.

            Przypomnę, że reklamą szczepionek zajmują się tacy „uczeni”, jak dr Paweł Offit

Dr Paweł Offit jest znanym celebrytą w USA. To on wsławił się powiedzeniem, że dziecko w pierwszym roku życia może przyjąć nawet 10 000 szczepionek.         Oczywiście, dowodów z jakichkolwiek eksperymentów, uzasadniających takie twierdzenie, nie przedstawił. Jest to typowe dla wszelkiej maści wakcynologów.

Nawet po ogłoszeniu, że każdy, kto przyjmie taką ilość szczepionek, dostanie milion dolarów, dr P. Offit nie wyraził zainteresowania. Podobnie nie słyszałem, aby p. prof. Andrzej Zieliński wyraził zainteresowanie tym milionem.

            Dr P. Offit nie musiał zresztą sięgać po ten milion. Posiada bowiem wart 1.5 miliona dolarów gabinet, finansowany przez głównego producenta szczepionki MMR, firmę Merck. Tą samą, której udowodniono fałszowanie wyników badań tej szczepionki, w celu zdobycia monopolu na terenie USA. Znanej także z ostatniej epidemii odry w Disneylandzie, gdzie zachorowało około 100 osób, spośród dzieci szczepionych w 97 %. Przypomnę, że po pierwszej serii tej szczepionki w latach 60-tych, zachorowało na odrę 6500 dzieci. Sprawę natychmiast wyciszono. A obecnie, jak zachorowało 39 dzieciaków, to nadano temu rangę epidemii. Dzieci, które zachorowały, także były szczepione.

            Dr P. Offit posiada patent na szczepionkę przeciw biegunce, którą produkuje Merck pod nazwą Rota Teg. Patent na szczepionkę sprzedano za 182 miliony dolarów. Procent, jaki dostał dr P. Offit, nie jest znany. Ale teraz wiesz na ile Ciebie, Czytelniku, w najbliższych latach oskubią. Przecież te głupie 182 milionów dolarów ktoś musi zapłacić. Już na pewno znajdą się „eksperci”, którzy uzasadnią konieczność zbiorowego zakupu tej rewelacyjnej szczepionki przez NFZ.

            Dr Offit dosyć często reprezentuje Amerykańska Akademię Pediatrii, tak często przedstawianą polskim lekarzom jako coś och i ach, zapominając dodać, że AAP jest finansowana przez przemysł szczepionkarski.

            Jak podaje p. P. Offit, jego celem jest doprowadzenie w ciągu 6 lat do przymusowego podawania dzieciom w pierwszym roku życia 55 szczepionek. Nie ważne na co.

            Inny celebry ta, dr  Geoffrey Swaine, dostał okrągły milion dolarów za promocję szczepionek. Dziewięćset tysięcy dolarów dostał od państwowej firmy, jaką jest Centrum Kontroli Chorób z Atlanty. Być może dlatego rodzimi celebryci tak często się powołują na tą instytucję. W internecie można znaleźć całą masę wypowiedzi pań prof. mgr L.B. Brydak, czy Bucholc, powołujących się na dane publikowane przez CDC.

Broń Boże, niczego nie sugeruję.

            Wyjaśniają również rolę CDC w handlu szczepionkami tytuły amerykańskiej prasy:

CDC jest jeszcze bardziej patologicznym kłamcą, aniżeli Brian Williams”.

  1. prof. Andrzej Zieliński nigdy nie przeprosił i nie wycofał się z oskarżeń dr Wakefielda, pomimo, że badania te zostały udowodnione przez 17 niezależnych ośrodków. Nawet Anglicy wycofali się z oskarżeń dr Wakefielda.

            A prof. Andrzej Zieliński nigdy sam podobnych badań, jak dr Wakefield, nie przeprowadził.

            Zastanawia także jeszcze jeden problem, dlaczego czym mniej argumentów naukowych podają wakcynolodzy tym bardziej naciskaja na przymus siłowy ?

            Sam musisz wyciągnąć wnioski, Szanowny Rodzicu, co do wartości wypowiedzi niektórych osób. Tak dziwnie się składa, że jedynymi osobami namawiającymi do szczepień są te, ktore posiadają zwiazek z przemysłem szczepionkarskim. Ponizej przykład.

 Dr hab. n. med. Teresa Jackowska

Honoraria od firmy GSK i MSD za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych oraz finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych.

Dr n. med. Jacek Mrukowicz*

W okresie minionych 3 lat otrzymałem:

honoraria od firmy GSK i MSD, producentów szczepionek przeciwko HPV, za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych

finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych od firmy GSK.

Jestem redaktorem naczelnym czasopisma „Medycyna Praktyczna Pediatria” i suplementów „Szczepienia” wydawanych przez wydawnictwo Medycyna Praktyczna, w których pojawiają się m.in. reklamy szczepionek i produktów wytwarzanych przez firmy GSK i MSD.

Jestem etatowym pracownikiem „Medycyny Praktycznej Szkolenia”, która organizuje konferencje i warsztaty szkoleniowe dla lekarzy i pielęgniarek, w tym m.in. sponsorowane przez firmę GSK.

Dr hab. n. med. Leszek Szenborn, prof. nadzw. AM

Honoraria za wykłady/konsultacje, finansowanie w uczestnictwach w konferencjach i kongresach naukowych (MSD i GSK)

Prowadzenie badań klinicznych (GSK)

Prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki

Uczestniczył w badaniach klinicznych, wykładach sponsorowanych oraz korzystał z pomocy finansowej przy wyjazdach na kongresy naukowe od kilku firm produkujących szczepionki.

Musisz sam wyciągnąć wnioski Szanowny Czytelniku.

dr J. Jaśkowski

Odpowiedzi: 2 to “Jak prof. Andrzej Zieliński otumania ludzi szczepionkami”

  1. qrde blade Says:

    Tymczasem już wielu przekonało się, że warto czytać komentarze internautów pod tzw. „Epidemia nadchodzi o la boga !” całymi seriami artykułów jakie masowo pojawiają się w internetowych wydaniach mainstreamowej prasy. Artykuł zapoczątkowujący sianie strachu i paniki z powodu rzekomych nowych, śmiertelnych ofiar Odry, mówiący o takiej właśnie przypadku śmierci chłopca w Niemczech był typową, obrzydliwą manipulacją. Jedna z internautek w swoim komentarzu zamieściła kopię niemieckiego wydania gazety, donoszącą, że chłopczyk ten był właśnie śmiertelną ofiarą powikłania po zaszczepieniu w żłobku dzieci szczepionką na Odrę. Oto ten komentarz i wspomniany odnośnik –>
    ~ja : dziecko było szczepione na odre i dostało odry poszczepiennej,tak wynika z wypowiedzi mamy której syn chodził ze zmarłym chłopcem do żłobka,w którym jest wymóg szczepień,więc ktoś tu wyraźnie pragnie wywołać panikę.

  2. SoS Says:

    Pana Zielinskiego trza odszukac I zaszczepic.Wtedy zrozumie ze inni niechca szczepic dzieci czy nawet siebie.Jak nogi wyciagnie w paru latach.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: