Zamieszki w Służbie Zdrowia – Fałszywa Flaga


Jak do tej pory nikt nie zdobył fortuny na publikacji prawdy.

Kłamstwa są bardziej dochodowe.

Czy ktoś kiedykolwiek słyszał o przekupywaniu świadka, aby mówił prawdę?

            Od ładnych paru dni słyszymy o awanturze, jaką robią urzędnicy Ministerstwa Zdrowia PT Lekarzom, którzy nie chcą zmienić się w roboty wypełniające najczęściej bzdurne ankiety, wymyślane przez przypadkowych ludzi z NFZ, lub ZUS, czy Ministerstwa.

            W pierwszym rzędzie popatrzmy, jak gwałtownie w okresie ostatnich 20 lat wzrosła liczba tych urzędników. ZUS to około 50 000 pracowników, podobnie NFZ. Samych urzędników tzw. Opieki Społecznej jest obecnie ponad 168 000. I to wszystko chce jeść, a nic nie produkuje. Już ten temat analizowałem. Pieniądze wydawane na MOPSy starczyłyby z nadmiarem na zasiłki na dzieci, w wysokości pozwalającej na normalne przeżycie, czyli od 500 do 1000 zł miesięcznie, nawet przez 3 lata.

            Urzędnicy żyją z podatków przymusowo nakładanych przez nich samych. To znaczy wymyślają podatki, a potem poprzez sejmowe uchwały wymuszają ich płacenie.

            Zastanów się, Szanowny Czytelniku, jeżeli co roku Ministerstwo Skarbu wskazuje na wzrost PKB, to biorąc pod uwagę  stosunek liczby ludności do ilości urzędników, proporcje powinny się zmniejszać. Przecież liczba ludności się zmniejsza systematycznie, PKB wzrasta, więc dlaczego co roku musimy płacić większe podatki?       Przypominam, za brzydkiego Hitlera płaciliśmy 33% podatek. Był to najwyższy podatek w Europie. Obecnie w „Wolnej Polsce” podatki wzrosły do niemal 80 %. I żadnej wojny nie prowadzimy!!!

            Średnie wynagrodzenie w Polsce wynosi 3700 zł., a średnie wynagrodzenie urzędnicze wynosi 5700 zł. bez premii i innych ukrytych dodatków.

            Biorąc to pod uwagę, rozumiesz dlaczego Minister zmienia temat i odchodzi od problemu, usiłując zrzucić go w tej chwili na lekarzy.

             Drugim celem działania Ministerstwa nie jest wcale poprawa dostępu chorych do lekarzy, a prywatyzacja. Od co najmniej  10 lat wiadomo, że PO chce sprywatyzować służbę zdrowia. Udowodniała to słynna 40-latka zakochana w agencie Tomku za 100 000 złotych [Swoją drogą – drogo, istnieją tańsze miejsca].

            Już od wielu lat widzimy efekty tej prywatyzacji. Tak się dziwnie składa, że na przykład limity na badanie MRI, czy TK, przyznawane Akademii Medycznej w Gdańsku, obecnie zwanej Uniwersytetem – GUM, kończą się koło sierpnia i kolejki są już w maju 5 miesięczne [wiem to z autopsji, ponieważ nawet jako pracownik musiałem czekać po wypadku pięć miesięcy na MRI kolana. Innymi słowy, zmuszono mnie do prywatnego badania] A prywatne, zagraniczne spółki w Trójmieście mają wolne limity nawet w grudniu. Niestety, jakość ich badań jest „wątpliwa” a sprzęt gorszy. Lepiej więc robić badanie w GUMIE.

            Ministerstwo narzuciło takie rozwiązania dla lekarzy pierwszego kontaktu, aby powstały jeszcze większe zawirowania i część ludzi przeniosła się do tych prywatnych – zagranicznych przychodni. Przecież Minister nawołuje do tego publicznie.

            Rynek prywatny wynosi już obecnie ponad 35 miliardów złotych. Przypomnę, że w stanie wojennym na służbę zdrowia wydawano 10.5 % PKB. Obecnie jest to około 6%. Na świecie wydaje się przecietnie ok. 15-20%.  Jest więc rzeczą oczywistą, że te 4.5% chce zagospodarować sektor prywatny – zagraniczny. Nie mamy bowiem prywatnego sektora polskiego.

            Stąd te nawoływania do dodatkowych ubezpieczeń prywatnych. Stąd nawoływania do stworzenia tego koszyka świadczeń. A jak chcesz więcej, to płać dodatkowo.

            Przypomnę, że jakoś do czasu tzw. przemiany, czyli przefarbowania, kolejek do lekarzy nie było i zadłużenia szpitali także nie było.

            Przypomnę także, że według ustawy to NFZ jest odpowiedzialny za leczenie na danym terenie, a nie lekarze. Taką ustawę uchwalili aktorzy sceny politycznej, kimkolwiek są. Jeżeli więc NFZ jest odpowiedzialny, to dlaczego minister pohukuje na lekarzy? Jego bezpośrednim podwładnym w tym zakresie jest dyrektor NFZ. Dlaczego więc w prasie jego nazwisko nie pojawia się ani razu?

            Dlaczego prokuratura nie reaguje zgodnie z ustawą, że facet nie wypełnia ustawy?

Widzicie więc Szanowni Czytelnicy, że problem jest zupełnie inny.

             Trzecim, moim zdaniem, powodem całej tej awantury, jest konieczność zmuszenia lekarzy do pełnienia roli robotów, bezmyślnie wypełniających procedury, a nie ludzi odpowiedzialnych za zdrowie i życie chorych.

            Proszę zauważyć, że lekarz obecnie nie ma możliwości leczenia. Musi wypełniać zalecania NFZ. Czyli jest tak, że NFZ   wymyśla rozmaitego rodzaju programy i procedury, a lekarz ma bezmyślnie je wypełniać. Wymyślaniem procedur zajmują się najczęściej ludzie zupełnie nieprzygotowani do tego. Miałem kontakty z takimi osobami. Po 3-miesięcznych kursach zajmowały się przygotowywaniem procedur. Proszę zauważyć, że pod żadną procedurą nie ma nazwiska osoby, która ją przygotowała. Są to całkowicie anonimowe pisma, podbijane firmową pieczątką urzędnika. Ale jeżeli choremu coś się stanie, to winien jest lekarz, a nie ten cwaniak, co procedury przygotował. Mało tego, sądy nie sprawdzają merytoryczności postępowania lekarza, tylko porównują do procedur! A oceną zgodności zajmuje się rządowy konsultant. Miałem wielokrotnie do czynienia z ekspertyzami tzw. ośrodków rządowych. Więc wiem z własnego doświadczenia, jakie przekręty robiono.

Uzasadniając moje 3 tezy powołam się na oficjalnie publikowane w Polsce fakty.

1. Oficjalnie publikacje podały, że aż 42% hospitalizowanych dzieci, to te poszkodowane przez szczepionki. Czy p. Minister kiedykolwiek zastanowił się nad tym znanym specjalistom faktem? Czy słyszeliście PT Państwo, aby Ministerstwo przynajmniej zastanowiło się nad bezmyślnością takich masowych szczepień? Cały czas natomiast słyszymy o konieczności dalszych przymusowych szczepień z jednej strony i o kosztach leczenia i braku pieniędzy. A jak może być lepiej, skoro to działania Ministerstwa generują większość kosztów?

2. Kto ponosi koszty leczenia tych powikłań? Do chwili obecnej nawet podległe Ministerstwu instytucje nie podają ani liczby powikłań, ani jakości. Mało tego, PZH nawet nie umie rozróżnić zachorowań na choroby wirusowe od zachorowań na choroby bakteryjne, czy zachorowań od podejrzeń zachorowań, czyli szacunków. Tym bardziej nie umie wydzielić osób szczepionych od nieszczepionych z danej grupy. A może to byłoby niewygodne dla kogoś? Zabezpieczając się przed ewentualnym wyciekiem danych, Ministerstwo przeforsowało ustawę znoszącą obowiązek informowania o powikłaniach.

3. Czy protokoły kontroli Ministerstwa, czy podległych mu jednostek, są jawne? Nie! Ty Podatniku nie masz prawa znać ich wyników. Ustawowo zabezpieczono się i od woli  bliżej niepodanej osoby, po dodatkowym zapłaceniu, możesz dostać takie dane, lub nie, „jak mi się będzie chciało”. Nawet o głupich kontrolach zakładów spożywczych nie masz prawa wiedzieć. Ministerstwo przeprowadziło kontrole zakładów radiologicznych. Okazało się, że aż 75% miało sprzęt niewłaściwej jakości.         Ministerstwo nie tylko nie podało, jakie to zakłady, ale jeszcze tłumaczyło się, że to tajemnica handlowa. Podobnie Ministerstwo nie publikuje kontroli składu artykułów spożywczych wielkich korporacji i odstępstw od deklaracji.

4. Pomimo, że od lat 40. wiadomo, że fluor jest neurotoksyną uszkadzającą mózg, do dnia dzisiejszego przeprowadza się fluoryzację w szkołach, a nawet w przedszkolach i żadnej akcji Ministerstwa przeciw temu jawnemu truciu dzieci nie ma.

5. Pomimo znanego faktu, że coś takiego jak ADHD nie istnieje, w samej Warszawie istnieje kilkadziesiąt poradni rzekomo leczących to coś. I znowu żadnej reakcji Ministerstwa na to jawne hochsztaplerstwo nie ma.

6. Pomimo powszechnie znanego wśród lekarzy faktu, że niedobór witaminy D jest powszechny w Polsce w związku z szerokością geograficzną i tzw. czasem pracy ludzi, Ministerstwo nie wprowadza podawania tranu, ani witaminy D-3 w szkołach. A przecież nawet za komuny to było! Mało tego, lekarzowi pierwszego kontaktu nie wolno wypisać skierowania dla chorego, na to badanie poziomu witaminy D w surowicy, ponieważ NFZ zabrania. Każdy lekarz wie, że niedobór witaminy D – hormonu jest odpowiedzialny za uczynnianie niemal 3000 genów, czyli 10% całej puli genów człowieka.

 Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że niedobór witaminy D ma związek z rakiem piersi u kobiet. Zamiast badań stężenia Vit D-3, czyli 25OHD, u kobiet z podejrzeniem raka, Ministerstwo wprowadza  konieczność badań mammograficznych, które właśnie są rakotwórcze, czyli przyczyniają się do wzrostu zachorowań kobiet na raka piersi!

 Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że niedobór witaminy D-3 jest związany silnie ze zgonem z jakiejkolwiek przyczyny. Udawanie, że o tym nie wiadomo  i przyzwalanie poprzez to, jest cichą eutanazją.

 Niedobór witaminy D -3 jest silnie związany z rakiem jelita grubego-3.

 Niedobór witaminy  D- 3 jest silnie związany z ryzykiem raka pęcherza moczowego.

 Czy kiedykolwiek Ministerstwo podejmowało jakąkolwiek akcję w tej sprawie? A przecież istnieje taki sztuczny twór, jak Zdrowie Publiczne [ Moim zdaniem nie ma czegoś takiego, publiczne to były domy, zdrowie jest zawsze indywidualną sprawą].

 Zamiast tego obserwujemy działania odwrotne.

 1. Poprzednia pani minister E. Kopacz skróciła studia medyczne do lat pięciu, czyli realizuje jakieś dyrektywy, o których ja słyszałem w 1996 roku na zjeździe w Berlinie. Przypomnę, po wejściu do Unii zwanej Europejską, w Polsce ma być realizowany tylko pierwszy stopień medycyny, czyli felczerski.

2. Nie kto inny, ale Ministerstwo, opracowuje ustawy umożliwiające leczenie zagraniczne, czyli wyprowadzanie pieniędzy z Kraju. Nie trzeba nikogo przekonywać, że wyszkolenie odpowiedniego zespołu polskich lekarzy jest wielokrotnie tańsze, aniżeli leczenie zagraniczne. Widocznie o to chodzi, aby „swoi” mogli się leczyć, a reszta….

3. Zamiast akcji uświadamiających lekarzy i społeczeństwo, Ministerstwo zlikwidowało wszelkie niezależne od przemysłu czasopisma medyczne, a uznaje za takowe prospekty reklamowe big farmu, przyznając lekarzom za czytanie ich tzw. punkty edukacyjne.

4. Kolejnym tematem zupełnie lekceważonym przez Ministerstwo jest sprawa samoistnych poronień u kobiet, czy  dziwna sprawa przedwczesnych zgonów w łódzkiem. Dlaczego w tym województwie jest też najwięcej samoistnych poronień?

5. Pomimo ujawnienia przez PT Biskupów w Kenii zawartości  substancji powodujących bezpłodność u kobiet w szczepionkach, w Polsce na wszelki wypadek takich badań się nie przeprowadza. Dlaczego?

6. Pomimo udowodnienia zawartości rakotwórczego wirusa SV-40 w szczepionkach Polio podawanej do lat 80. ubiegłego wieku, Ministerstwo nie poczyniło żadnych  prób wyjaśnienia tej sprawy i wyszukania winnych. Powoduje tym całkowitą bezkarność urzędników zajmujących się szczepionkami. Już w 1996 roku, a więc po przemianach, zakupiono szczepionki koreańskie, które spowodowały kolejne zgony dzieci. Znowu sprawę zamieciono pod dywan.

7. Ministerstwo nie przejmuje się znanym faktem, że szczepienia przeciwko XIX-wiecznej chorobie, jaką są pneumokoki, powodują liczne zgony dzieci. W samej tylko w bazie VARRS zanotowano 1394 zgony, a to jest koło 1-5% wszystkich.  Z tej liczby 752 zgony dotyczyły dzieci poniżej 6 miesiąca życia.

8. Pomimo faktu, znanego specjalistom już od 20 lat, że telefony komórkowe powodują nie tylko raka, ale i na przykład zaćmę, szczególnie u dzieci, do chwili obecnej nie ma żadnych danych Ministerstwa o zakazie używania telefonów komórkowych przez dzieci. A przecież mogłoby wprowadzić taki zakaz w szkołach. Nie wspomnę tutaj o akcji informacyjnej przeprowadzanej przez rzekome Zdrowie Publiczne. Jest to kolejny dowód, że nic takiego jak „zdrowie  publiczne” nie istnieje.

             W czasie obrad tzw. Okrągłego Stołu była poważna dyskusja nad rozwiązaniem Ministerstwa Zdrowia, jako całkowicie zbędnej czapki administracyjnej. Sprawami leczenia miały się zajmować Izby lekarskie, a sprawami sanitarnymi PZH. Jak widać, sytuacja jest dziś zupełnie odwrotna. Leczeniem zajmują się urzędnicy podlegli nie wiadomo komu i realizujący nie wiadomo jakie dyrektywy, ale dysponujący olbrzymią niekontrolowaną kasą. Stąd to zdenerwowanie i wysiłek w celu wymuszenia posłuszeństwa robotów, tj. chciałem napisać, lekarzy.

 Podsumowując:

            Cała awantura sprowadza sie do przemienienia  lekarzy rodzinnych, jako pierwszej specjalizacji, w roboty wykonujące/sprzedające procedury. Lekarze rodzinni stanowią kilkudziesięciotysięczną rzeszę, więc jak się to uda, to przybędzie kilkadziesiąt tysięcy ubezwłasnowolnionych sprzedawców. Jakże to rozszerza rynek!

Z pozostałymi specjalizacjami pójdzie już łatwo.

            Odrzucam całkowicie temat tzw podwyżek. Jeżeli rząd drukuje te karteczki zwane pieniądzem to wydrukowanie paru wiecej nie stanowi problemu. Zabranie ich z rynku pod pretekstem podatku nie stanowi problemu. Tak postępował Balcerowicz, Belka, Vicent R. i nic się nie stalo. Zadnych protestow nie było. Generalnie chodzi o likwidaję tzw klasy średniej.

 J.Am.Geriatr.Soc 2014Dec;62(12) 2327 -32

JAMA  1988 15 kwiernia; 279 (15) 1200-5

Nowotwor Biol 2014.październik 31

Alim.Pharma.Ther 2009, 01 lipca 30, 113-25

J.Eur Acad Derma Vener 2014 grudzien 15

Anticancer Res 2011 Sept.31

Eur J.Cancer 2010 Aug,46 , 2196-205

Br.J.Cancer 2014,27 maj.2772-84

 Rozpowszechnianie wszelkimi sposobami jest bardzo wskazane, szczególnie w Przychodniach Lekarskich.

kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl

Jedna odpowiedź to “Zamieszki w Służbie Zdrowia – Fałszywa Flaga”

  1. bladymamut Says:

    Poniżej fragment z książki „Podstawy nowoczesnej nauki porównawczej o cywilizacjach” Józefa Kosseckiego o ilości urzędników w Polsce, który bezpośrednio nie dotyczy tematu, ale daje pewne odniesienie co do biurokracji w przeszłości:
    „W 1946 roku wydatki na administrację stanowiły 92,8% wydatków budżetowych państwa ogółem4. W tym czasie w administracji publicznej było 152.011 etatów – nie licząc Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, jak również nauczycielstwa5. Istniało w tym czasie 20 ministerstw, z których następujące zajmowały się – w ścisłym sensie – sterowaniem gospodarką: Ministerstwo Przemysłu, Ministerstwo Aprowizacji i Handlu, Ministerstwo Rolnictwa i Reform Rolnych, Ministerstwo Leśnictwa, Ministerstwo Żeglugi i Handlu Zagranicznego, Ministerstwo Komunikacji. W tych sześciu resortach pracowały łącznie (w centralach i agendach terenowych) 58.262 osoby6. Do resortów zajmujących się administrowaniem gospodarką (w szerszym tego słowa znaczeniu) zaliczyć można jeszcze Ministerstwo Odbudowy – które dysponowało 3669 etatami7, a także w pewnym stopniu Ministerstwo Skarbu – dysponujące 17.4308 etatami. W sumie administrowaniem gospodarki polskiej zajmowało się 8 resortów – a więc 40% ogólnej ich liczby, dysponujących łącznie 79.3619 etatami, co stanowiło 52,2% ogółu zatrudnienia w administracji.
    Dla porównania warto podać, że w okresie dwudziestolecia międzywojennego istniało 13 ministerstw, z których 5 (tzn. 38% ogólnej liczby) zajmowało się problematyką gospodarczą w ścisłym tego słowa znaczeniu: Ministerstwo Przemysłu i Handlu, Ministerstwo Rolnictwa, Ministerstwo Komunikacji, Ministerstwo Robót Publicznych i Ministerstwo Reform Rolnych. W szerszym znaczeniu sprawami sterowania gospodarką zajmowało się również Ministerstwo Skarbu. W sumie sterowaniem gospodarki polskiej zajmowało się 6 ministerstw (mniej niż połowa ogólnej ich liczby). Trzeba przy tym stwierdzić, że w 1938 roku administracja cywilna naszego państwa dysponowała 74,4 tysiącami etatów0, przy czym liczba ta obejmuje również funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jak widać liczebność administracji polskiej w 1946 roku była ponad dwukrotnie większa niż w 1939 roku, zaś łączne zatrudnienie w samych tylko ministerstwach zajmujących się gospodarką było w 1946 roku większe niż pełne zatrudnienie w całej administracji państwowej w 1939 roku.
    Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych bardzo silnie rozbudowano biurokrację państwową (zwłaszcza centralną) – w 1953 roku liczba ministerstw wynosiła już 30 (co oznacza wzrost o 50% w stosunku do liczby z 1946 roku, zaś 2,3-krotny wzrost w stosunku do liczby z 1939 roku), przy czym administrowaniem gospodarką zajmowało się 19 z nich: Ministerstwo Budownictwa Miast i Osiedli, Ministerstwo Budownictwa Przemysłowego, Ministerstwo Energetyki, Ministerstwo Gospodarki Komunalnej, Ministerstwo Górnictwa, Ministerstwo Handlu Wewnętrznego, Ministerstwo Handlu Zagranicznego, Ministerstwo Hutnictwa, Ministerstwo Kolei, Ministerstwo Leśnictwa, Ministerstwo Państwowych Gospodarstw Rolnych, Ministerstwo Przemysłu Chemicznego, Ministerstwo Przemysłu Drobnego i Rzemiosła, Ministerstwo Przemysłu Lekkiego, Ministerstwo Przemysłu Maszynowego, Ministerstwo Przemysłu Rolniczego i Spożywczego, Ministerstwo Rolnictwa, Ministerstwo Transportu Drogowego i Lotniczego, Ministerstwo Żeglugi. Oprócz tych 19 resortów, całością gospodarki zajmowała się świeżo utworzona Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego (stanowiąca jakby superresort), którą kierował wiceprezes Rady Ministrów, a ponadto Ministerstwo Finansów. Łącznie więc administrowaniem gospodarką zajmowało się w tym czasie 21 resortów – tzn. ponad dwie trzecie ogólnej ich liczby1. Funkcjonował wówczas w całej pełni biurokratyczny system zarządzania gospodarką i całym życiem społeczeństwa polskiego.
    Znacznie wzrosło też w tym czasie zatrudnienie w administracji państwowej osiągając w 1955 roku 362,4 tys., co stanowiło 5,6% ogólnego zatrudnienia2. Oznaczało to wzrost zatrudnienia w administracji państwowej o 138,4% w stosunku do stanu z 1946 roku, zaś niemal 5-cio krotny wzrost w stosunku do roku 1939.
    W późniejszym okresie liczba osób zatrudnionych w administracji państwowej ulegała pewnym wahaniom: po wstrząsach politycznych 1956 roku spadła ona do 231 tys. w 1960 roku – a więc o 36,3%, następnie znowu wzrosła do 261 tys. w 1965 r. (tzn. o 13%), w okresie protestów i napięć społecznych w 1980 r. znowu spadła do 227,4 tys. (tzn. o około 13%), aby potem wzrosnąć – osiągając w 1986 roku 275,5 tys. (tzn. o 21,2%); w okresie następnych trzech lat nastąpił niewielki spadek do wielkości 260,7 tys. w 1989 r. (tzn. o 5,4%)3. Jak widać w okresach napięć społecznych liczebność biurokracji malała, zaś w okresach stabilizacji znowu rosła – można to interpretować jako odpowiednio spadek i wzrost siły pierwiastków bizantyńskich zarówno w polskiej gospodarce, jak i w innych dziedzinach życia społecznego. Przez cały jednak okres istnienia PRL liczebność biurokracji była znacznie większa niż w okresie przedwojennym – w okresie stalinowskim nawet pięciokrotnie, zaś nawet w okresie po 1956 roku ponad trzykrotnie – co można interpretować jako wyraźne osłabienie w PRL elementów cywilizacji łacińskiej, przy równoczesnym znacznym wzroście roli elementów cywilizacji bizantyńskiej.
    Oprócz biurokracji państwowej w omawianym tu okresie istniała jeszcze biurokracja partyjna PZPR. W 1953 roku w aparacie partyjnym pracowało 13.075 osób, z tego 425 było pracownikami politycznymi KC PZPR4. Liczebność biurokracji partyjnej wynosiła więc zaledwie 3,6% liczebności biurokracji państwowej. Aż do rozwiązania PZPR w 1990 roku, liczebność biurokracji partyjnej niewiele odbiegała od podanej wyżej liczby z 1953 r., oscylując w granicach kilkunastu tysięcy. Mimo jednak swej stosunkowo małej liczebności, rola biurokracji partyjnej PZPR była istotna, gdyż stanowiła ona rezerwuar kadrowy dla biurokracji państwowej, a ściśle mówiąc dla jej kadry kierowniczej, równocześnie kontrolując ją politycznie.
    Cały ten biurokratyczny aparat dominował nad społeczeństwem, w szczególności zaś sterował gospodarką, wydając tysiące aktów prawnych regulujących działania społeczne. Krajowa Rada Narodowa w latach 1944-1946, a następnie kolejne Sejmy PRL w latach 1947-1989, uchwaliły w sumie 1340 ustaw i zatwierdziły 924 dekrety (z tego w okresie 1944-1956 r. 888 dekretów)5. Do tego dochodziły jeszcze liczniejsze rozporządzenia i zarządzenia.
    Ideologizacji i biurokratyzacji uległy też polskie szkolnictwo i nauka, która zarówno w okresie przedwojennym, jak i w pierwszych latach powojennych, rozwijała się w sposób charakterystyczny dla cywilizacji łacińskiej – jako metodyczne dążenie do poznania prawdy.”


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: