Nauczanie powszechne, a wojny bankierów


„Nieważne kto rządzi państwem, 

WAŻNE KTO EMITUJE PIENIĄDZ”.

             O tym, że całe to nauczanie powszechne służy tylko i wyłącznie tresurze osobników poprawnych politycznie, wiedział już Albert Hohenzollern, na początku XVI wieku, otwierając na granicy z Polską aż trzy uniwersytety.

            O tym, jaka jest rola takiego nauczania, nie miał natomiast pojęcia żaden z Jagiellonów, bezmyślnie zezwalając swojemu lennikowi na taką wrogą propagandę w strefie swoich wpływów.

            Polska za Jagiellonów, obejmująca obszar koło miliona kilometrów kwadratowych, miała tylko jedną uczelnię wyższą, a małe Prusy aż trzy. Efekt ten uwidocznił się w czasie rozbiorów, kiedy to szlachta oczekiwała, że to król pruski pomoże Polsce. Skutki znamy.

            Jak można było kierować tak olbrzymim terenem bez ludzi wykształconych, trudno sobie wyobrazić. Na przykład pierwsze pomiary geodezyjne państwa wykonane zostały dopiero przez obcokrajowców, na rozkaz także obcokrajowca – królowej Bony ok. 1520r.. Z tego powodu propaganda cudzoziemska starała się ją przedstawić w negatywnym świetle. Piastowie wogóle nie posługiwali się mapami?

            Zygmunt Stary nie miał pojęcia po co są potrzebne mapy. A w szkolnych podręcznikach zachwala się, że wychowawcą dzieci królewskich był niejaki Kallimach, agent kilku krajów i potencjalny morderca papieża, przedstawiany jako wybitny humanista, cokolwiek to znaczy. Dla kogo owi obcokrajowcy pracowali dodatkowo, albo głównie, nie jest tematem tego artykułu.

            Obecnie sytuacja jest dokładnie odwrotna. Mamy jakieś 470 wyższych uczelni, nie posiadając dla nich kadry. Stąd zezwolenia, że jeden profesor może firmować kilka ośrodków. Jakie są tego efekty po ćwierćwieczu, możemy sprawdzić, śledząc liczby patentów zgłaszanych w Polsce. U nas średnio koło 100, a w Niemczech, przy 80 wyższych uczelniach jest 17500 patentów rocznie. W ten sposób, od genseka Jaruzelskiego alias Margules alias Wolski alias Słuckin, deprecjonowano stopnie naukowe. Nie wymaga to żadnego komentarza. Doskonale upadek nauki przedstawił p.prof.Wolniewicz.

             Stąd może wydawać się dziwnym zezwolenie starszych i mądrzejszych na utrzymywanie rozmaitego rodzaju wykładów w internecie. Nie ma obawy, jak mawiano dawniej – ORMO czuwa – i nic, co by naprawdę szkodziło systemowi, długo w internecie nie pożyje.

            Każdy nowy wydawca musi uzyskać aprobatę społeczną, czyli dużą liczbę wejść w internecie. Aby ta liczba dziennych, tygodniowych wejść była odpowiednio duża, tematy muszą być ciekawe i prawdziwe. Zezwala się więc na poruszanie tematów niepoprawnych politycznie. Można mówić i pisać ostro, z tzw. pazurem. Dopiero kiedy to „cenzura” uzna, że oglądalność jest wystarczająca, że ludziska się przyzwyczaili do strony, zaczyna się wpuszczanie dezinformacji. Niedużo, najwyżej 10 % materiału może być czystą propagandą. Inaczej ludzie szybko zrozumieją i się odwrócą, stad znikanie pewnych stron internetowych. Te właściwe trzymają się dobrze.

             Bardzo lubię oglądać tzw. filmy dokumentalne. Oczywiście nie są one żadnymi dokumentami, ponieważ powstają zazwyczaj wiele lat po przedstawianych wydarzeniach i są tworzone przez beneficjentów danych wydarzeń. Jedynym ich walorem jest umieszczanie starych kronik. Te kroniki wiele wyjaśniają, nie tylko o danym wydarzeniu, ale i o życiu w minionym okresie. Stare filmy trzeba tylko oglądać, nie słuchając komentarzy.

            Ciekawe są także wspomnienia, czy pogadanki różnych osób, biorących udział w tych wydarzeniach, czy opisujących pewne mechanizmy powstawania takich, czy innych faktów. Niestety, znając z doświadczenia metody tworzenia – montowania takich programów, podchodzę bardzo sceptycznie do przedstawianego obrazu.

            Ostatnio z przyjemnością  słucham pogadanek pani prof. Ancyparowicz z jakiejś szkoły w Kielcach. Pani Profesor wyjaśnia podstawy ekonomii i zasady, wedle których decyzje ekonomiczne wpływają na obywateli. Naprawdę bardzo jasno i zrozumiale to prezentuje.

             Niestety, z całości wynika jednak, że nie rozumie Ona podstawowych uwarunkowań politycznych takich, a nie innych decyzji podejmowanych na górze.

            Na przykład pani Profesor twierdzi, że banki są w Polsce bezpieczne, ponieważ są odpowiednie ustawy, itd. Pani Profesor namawia do brania udziału w wyborach, bo ludzie będą sami sobie winni, jak nie będą właściwie głosować.

            W moim przekonaniu jest to typowy infantylizm. Broń Panie Boże, nie mówię o celowym działaniu, zamiarem ogłupiania społeczeństwa.

            Już wiele lat temu ludzie mówili, że gdyby wybory miały coś zmieniać ,to dawno by ich nie było. Jestem naprawdę głęboko poruszony, że po ponad 70 latach krętactw wyborczych, ktoś z wykształceniem, nie będę się rozpisywał jakim, może nie rozumieć podstawowych faktów. Od słynnego referendum „3 x tak” praktycznie wszystkie wybory były „robione”. Trudno sobie bowiem wyobrazić frekwencję wyborczą w czasach sowieckich, rzędu 99.9% procenta.

            Także obecnie widzimy, że farsa wyborcza trwa cały czas. Dawniej liczenie ręczne dawało wyniki po najdalej 24 godzinach, a cała zabawa z wyborami kończyła się po 2-3 dniach. A obecnie, w dobie cyfryzacji, heca z liczeniem trwa 4-6 tygodni. I oczywiście wszyscy głoszą wszem i wobec, że fałszowania nie było!

            Przecież cyfryzację w liczeniu wyników wprowadzono nie dlatego, że ma przyspieszyć ogłaszanie wyników wyborów, ale by wyeliminować zbędnych świadków fałszerstw wyborczych. Popatrzmy spokojnie. Koło godziny 24.00 w dniu wyborów, w obwodach są zakończone liczenia. Komisje wojewódzkie najdalej koło 4 rano miałyby zakończone liczenie przesłanych faksami wyników z obwodowych komisji. Dodanie w Komisji Centralnej danych z 20 województw nie powinno zająć więcej, czasu aniżeli 2-3 godziny. Czyli wyniki oficjalne  powinny być podane najdalej koło 10.00 rano dnia następnego. Wszelkie przedłużanie czasu ogłoszenia wyników jest uzasadnione tylko i wyłącznie dogadywaniem się i uzgadnianiem pomiędzy starszymi i mądrzejszymi.

            Dlatego żaden uczciwy obywatel nie powinien firmować swoim nazwiskiem tego przekrętu. Piszę o tym od 20 lat.

            W tej chwili bardziej mnie jednak interesuje zagadnienie wiarygodności banków, tak podkreślane przez ekonomistkę p. prof. Ancyparowicz. Jak może ktoś zajmujący się ekonomią na co dzień, mówić o wiarygodności banków po bankructwie Islandii, po sprawie cypryjskiej.

            Przypomnę, że po nieudanym przejęciu „ekonomii” Islandii, bankierzy lepiej się przygotowali do zagrabienia pieniędzy mieszkańców Cypru. Innymi słowy, kolejny skok na kasę został przeprowadzony z uwzględnieniem doświadczenia zdobytego w Islandii.

            Po prostu wysadzili, na Cyprze, w powietrze, za pomocą 90 kontenerów z materiałami wybuchowymi, jedyną elektrownię, wytwarzającą 60% produkcji energii elektrycznej, będącej podstawą systemu odsalania wody morskiej. Przy ”okazji” likwidując dowództwo obrony. Cypr nie posiada wody pitnej w ilości wystarczającej dla milionów turystów, przyjeżdżających co roku. Turystyka jest głównym źródłem dochodu mieszkańców Cypru. Wysadzenie elektrowni tuż przed sezonem turystycznym zawaliło cały ich świat.

            Musieli się zgodzić na rabunek swoich oszczędności trzymanych w bankach, ponieważ potrzebowali części do naprawy elektrowni, a te produkował Simens i nie chciał dać na kredyt.

            Sprawy polityczne uzgodniono 3 dni wcześniej, poprzez wyjazd prezydenta Cypru do Moskwy. Moskwa miała czas przesunąć swoje depozyty. Jak wiadomo, Cypr jest bazą działalności rosyjskich tajnych służb. Polska na przykład zakupuje ropę z Rosji właśnie poprzez spółki cypryjskie.

            Jak się szacuje, mieszkańcy Cypru stracili ponad 70% swoich oszczędności.

Znając te fakty, a nie są one żadną tajemnicą, jak można mówić o wiarygodności banków?

            Wiedząc, że „ustawa” bankierska, tzw. „Bazylea 3”  mówi, iż z chwilą wpłacenia Twoich, szanowny Czytelniku, pieniędzy do banku, stanowią one majtek banku, a bank może z nimi robić, co chce, wmawiać słuchaczom, że banki są bezpieczne?

            W przypadku nieudanych operacji finansowych, tj. na przykład wypłacenia sobie za dużych pensji, w pierwszej kolejności zabierane są wkłady klientów, a dopiero potem może się zarząd banku zwracać do Funduszu Gwarancyjnego o pomoc.

            Jedyne, co może robić uczciwy ekonomista, to namawiać gorąco współobywateli do natychmiastowej likwidacji kont w bankach.

            Parafrazując Sztaudyngera: „Nie znasz dnia ni godziny, kiedy cię bank oskubie”. W moim życiu zdarzyło się to już kilka razy.

            Nie wspomnę tutaj także o zagwarantowanej nierówności wobec prawa. Uchwalone przez aktorów sceny politycznej prawo obowiązujące w Polsce, tzw. Ustawa Bankowa mówi, że każdy wniosek banku musi być rozpatrzony w sądzie w przeciągu 3 dnia, a Twoja skarga Obywatelu na bank – przy okazji. To się nazywa równość stron wobec prawa i nikomu z prawników  tego kraju nad Wisłą, jak widać, to nie przeszkadza. Dlatego twierdzenie, że państwo istnieje formalnie, zyskuje dodatkowe potwierdzenie.

             Chyba teraz rozumiesz Czytelniku, kto rządzi krajem i po co stworzono twory o nazwie „państwo”. Już zresztą wyjaśniono, że na przykład Niemcy istnieją jako spółka prawa handlowego. Jak wiadomo, każda spółka ma radę nadzorczą. Składu rady nadzorczej w przypadku Niemiec nie ujawniono. A rada nadzorcza w każdej chwili może odwołać zarówno prezesa, jak i zarząd. Podobno także istnieją poważne wątpliwości co do USA. Coś tam opowiadają o tzw. Dystrykcie Kolumbia i własności tego obszaru. Ale kto by w bajki wierzył.

            Kolejne zdziwienie w tym wychwalaniu banków budzi to, że p. Profesor nie wie, kto jest właścicielem banków w Polsce. Przecież wiadomo, że prawie wszystkie banki są zagraniczne.

            Taki na przykład Bank Gospodarki Żywnościowej został przejęty w 2008 roku przez Ratobank International Lolding BV oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Ale już 5 grudnia 2013 roku grupa BNP Paribas [Francja] przejęła od Rabobanku 88.9% akcji.

            Bank Świętokrzyski SA został przejęty także przez Francuzów, Credit Agricole, która to grupa posiada 75% akcji.

            Grupa BNP Paribas, to grupa kapitałowa, powstała w 2000 roku z połączenia Banque Nationale de Paris i Paribas. Jest to największy bank strefy euro pod względem kapitalizacji giełdy.

            Czy wyobrażasz sobie Czytelniku, aby jakiś tam chłopek roztropek wygrał z takim bankiem?

             Wielkopolski Bank Kredytowy przejęła Irlandzka grupa kapitałowa Allied Irish Banks. W 1999 roku, po wykupieniu większości, tj. 80%, akcji, przejęła Bank Zachodni SA. W 2001 roku stworzono Bank Zachodni WBK, w którym AIB posiadła 70.5% udziałów. Ale już 30 marca 2011 hiszpańska grupa Satander wykupiła 69.912 milionów akcji w spółce, przejmując 95,67 % udziałów.

            W 2012 roku, po porozumieniu z belgijskim KBC, zakupiono Kredyt Bank. Czyli Bank Zachodni WBK SA stał się następcą Kredyt Banku.

Rebranding BZ WBK [nowa nazwa Santander] zostanie uznana w 2015 roku.

            Bank Inicjatyw Gospodarczych, założony przez komunistyczne spółki w ramach uwłaszczeń nomenklatury, przejął w 1997 roku Bank Gdański [dawniej Bank Sopocki], tworząc bank Millenium, który z kolei podlega pod Banco Comerciale Portugues [Portugalia]

            Bank Polska Kasa Opieki, tzw. Żubr, założony w 1929 roku, jako bank państwowy, został przejęty przez włoski UniCredit.  PKO SA był DRUGIM CO DO WIELKOŚCI SIECI ODDIAŁÓW BANKIEM W POLSCE, posiadał koło 1000 PLACÓWEK . O tym, że bank matka rządzi, a nie córka, świadczy przekazanie 4.5 miliarda dolarów, przed kilku laty, do central, przez ówczesnego prezesa Krzysztofa Bieleckiego dwojga nazwisk. I jak wiadomo, ten wywóz kapitału w celu ratowania upadającego banku włoskiego, nie spotkał się z żadną reakcją ani tzw. Rządu, ani nadzoru bankowego.

            Bank Śląski, powstały w 1988 roku, już w 1996 roku został przejęty przez holenderską grupę kapitałową ING i od 2001 roku nosi nazwę ING Bank Śląski.

Bank Rozwoju Eksportu powstał w 1986 roku, a już od 1994 roku pakiet większościowy posiada niemiecki Commerzbank, 69.6% akcji.

            Deutche Bank Ag –  jest to niemiecki bank, powstały w 1870 roku w Berlinie.

            Rauffeisen Bank należy do austriackiej grupy Raiffeisen Zentralbank Osterreich AG. W Polsce jest już od 1991 roku. Od 30 kwietnia 2012 roku ten bank jest 100% właścicielem Polbank EFG SA.

            Bank BPH, do 2005 roku większościowy pakiet posiada grupa HVB. W 2005 roku został przejęty przez UniCredito. Już w 2008 roku został przejęty przez GE Money [cześć koncernu General Electric]. 17 lipca 2008 roku GE Money zwiększył swoje posiadanie do 66% akcji Banku BHP. 31 grudnia 2009 roku Bank BHP i GE Money połączyły się, tworząc Bank BHP SA, Grupa kapitałowa GE Capital.

 Już w 2001 roku na skutek fuzji został przejęty Bank Handlowy. Obecna nazwa banku to City Handlowy. Głównym akcjonariuszem jest CityBank USA.

W kwietniu 2008 roku włoska grupa Carlo Tassara założyła Allior Bank.

            Bank Ochrony Środowiska powstały w 1991 roku został przejęty przez szwedzką grupę kapitałową.

            Plus Bank SA powstał w 2001 roku. Głównym udziałowcem jest Karswell LTD zarejestrowany na Cyprze. Jak wiadomo, Cypr jest siedzibą rozmaitej maści tajnych służb, z GRU i KGB na czele. Drugim ważnym udziałowcem jest Delas Holdings LTD zarejestrowany na Malcie. Proszę w żadnym przypadku nie twierdzić, że bank ten jest bankiem wywiadu. Wszelkie insynuacje są niczym nie popartymi dywagacjami.

             Inwestorzy z 17 krajów kontrolują 44 banki i w 2005 roku, a więc przed późniejszymi przejęciam, już kontrolowali około 60 % banków. Do Skarbu Państwa należało w tym czasie tylko 18% banków. To wcale nie znaczyło, że Skarb Państwa mógł kierować tymi bankami. Zawsze decydował udziałowiec posiadający pakiet kontrolny.

            Obecnie nawet Narodowy Bank Polski tylko w 31%  należy do Skarbu Państwa.

Biorąc pod uwagę aktywa, aż 20% należało do Niemców, a około 12% do Włochów, co prawdopodobnie można powiązać z obecnością od 1985 roku pewnego komandora pełniącego rolę atache wojskowego, który sprowadził do Gdyni pana Grausso i telewizje Tele Top, nadającą na falach zastrzeżonych dla wojska przez kilka lat.

Jeżeli tego nie wie profesor ekonomi wyższej kieleckiej uczelni, to co za wiadomości         wyniosą słuchacze tej uczelni?

 Ba, nawet Narodowy z nazwy Bank Polski tylko w 31 % jest Polski. Konsorcjum Rothschilda posiada ponad 36% akcji, kto ma resztę na wszelki wypadek nie podaje się. W tej sytuacji wszelkie dywagacje o roli tego Banku w kreowaniu polityki gospodarczej Polski są iluzją. Wiadomo, kto ma więcej akcji, ten rządzi. I mimo podania do wiadomości tego faktu przed kilku laty, nadal tzw.  lokalni eksperci od ekonomii otumaniają ludek rolą Rady Polityki Pieniężnej i wpływem Narodowego Banku na…..

dr J. Jaśkowski

Napisane w Bankowość. Tagi: , . 1 Comment »

Jedna odpowiedź to “Nauczanie powszechne, a wojny bankierów”

  1. hit Says:

    zamiast w banku trzymajmy oszczednosci w skarpecie – bezpieczniej… (?)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: