Mleko, mleko – nowomowa i interes


W ostatnim czasie wiele zamieszania wzbudziła praca szwedzkich „uczonych” pod kierunkiem prof. Karla Michaelsona, opublikowana w BMJ 2014, 349, g6015 dotycząca konsumpcji mleka. Praca rzekomo udowadnia, że picie mleka jest niekorzystne dla naszego ludzkiego organizmu, a wręcz szkodliwe, zwiększając na przykład liczbę złamań u ludzi pijących dużo mleka. Jest to bez wątpienia fenomenalna praca w nowomowie.

            Problem jej rozpowszechniania przez mass media głównego nurtu dezinformacji każe się zastanowić o co chodzi. Jest rzeczą oczywistą, że w Szwecji co najmniej od 30 lat już mleka się nie sprzedaje. Zamiast tego w krajach Europy zachodniej jest sprzedawany produkt o niewiadomym składzie chemicznym z napisem „mleko” na kartonikach. W Polsce w stanie wojennym nazywano to wyrobem mlekopodobnym.

            Artykuł porusza kilka spraw niezupełnie z punktu widzenia nauki i medycyny zbieżnych. I tak  PT Autorzy tej publikacji nie podali jej do druku w szwedzkim czasopiśmie, ale w BMJ, reklamówce przemysłu przetwórczego, czasami zwanego Big Pharm.

            Już przecież w 1992 roku była redaktor naczelna tego pisma opublikowała list otwarty, podając, że prace przedstawiają głownie interesy przemysłu, a nie prawdę obiektywną.

            Po drugie, podała do publicznej wiadomości fakt, że nie można znaleźć niezależnego recenzenta, który byłby zaakceptowany przez przemysł.

            Po trzecie przyznała, że opłaty za reklamy decydują o druku artykułów. Żadnej redakcji nie stać na zlekceważenie reklam za kilkaset tysięcy dolarów.

            Po czwarte, ujawniła, że na świecie głównym monopolistą czasopism medycznych jest wydawnictwo Elsevier [ W Polsce Urban& Partner nomen omen, z Wrocławia] posiadający ponad 2460 tytułów czasopism medycznych i naukowych. Mówienie w tej sytuacji o druku obiektywnej prawdy doświadczalnej jest nieporozumieniem [vide wywiad z G.Braunem].

 Wracając do wymienionej pracy.

            Autorzy podali, że oszacowali ponad 61 433 kobiety i 45 339 mężczyzn, którzy w ankiecie przyznali się do picia mleka. Obserwowano ich przez ponad 20 lat. Z tej grupy ponad 17 252 kobiety uległy jakimś złamaniom. Wśród nich aż 4 259 złamało szyjkę kości udowej. Czyli praktycznie co 3 kobieta uległa wypadkowi, skutkiem którego było złamanie. Muszę powiedzieć, że jest to zaskakujące, ponieważ w mojej ponad 40-letniej praktyce chirurgicznej takiego pokłosia złamań nie mogę potwierdzić. Jak to nauka zmienia nasz punkt widzenia w zależności… Te dorodne Szwedki, okazuje się, że są wyjątkowo kruche.

            U mężczyzn ta sprawa wygląda nieco lepiej, ponieważ tylko 5 066 mężczyzn miało złamania, czyli co 9 facet pękał.

            Oczywiście okazało się, że złamania przeważały wśród kobiet pijących dużo mleka. I ta zależność była liniowa, czym więcej wypitego mleka, tym więcej złamań.

            Oczywiście wszystkiemu była winna osteoporoza. W związku z reklamowaniem mleka, jako środka zapobiegającego osteoporozie, autorzy poprzez swoje ankiety starali się udowodnić, że jest dokładnie odwrotnie i picie mleka jeszcze przyspiesza i pogłębia osteoporozę.

            Co prawda istnieje pewien problem natury technicznej. Autorzy nie podali, w jaki sposób stwierdzali u tych ankietowanych osteoporozę i nie zwrócili uwagi na to, jakie inne leki, czy odżywki ci ludzie przyjmują. Czyli wyszli z prostego rozumowania, że jak złamanie, to osteoporoza? Trudno nie tylko się zgodzić z takim rozumowaniem, ale wręcz jest ono tak infantylne i sprzeczne z podstawami fizyki, że nie zasługuje na analizę.

            Z własnych obserwacji mogę powiedzieć, że w Szwecji prawie wszystko, co można kupić do jedzenia, jest produktem wysoko przetworzonym. Nie widziałem, ani nie słyszałem o możliwości kupowania mleka od krowy. Tak więc ankietowane osoby nie piły mleka, tylko bliżej niezdefiniowany produkt mlekozastępczy.

Zgodnie bowiem z definicją Rozporządzenia WE nr 853/2004 Parlamentu Europejskiego z dnia 29 kwietnia 2004 „pod pojęciem mleka surowego  rozumiemy płyn uzyskiwany  z gruczołów mlecznych zwierząt hodowlanych, które nie zostało podgrzane do temperatury powyżej 40 stopni Celciusza, ani nie zostało poddane żadej innej obróbce o równoważnym skutku

            Problem nasila się, ponieważ  nie tylko w Szwecji, powszechnie stosuje się w hodowli krów rBGH, zwany hormonem wzrostu. Innymi słowy, ten chemiczny związek o nie przebadanym wpływie na ludzi, jest powszechnie stosowany w hodowli, powodując zwiększenie produkcji mleka wśród krów.

            Po drugie, udój mleka jest procesem w pełni zautomatyzowanym, trwa niemal cały rok, a więc bez okresu przerwy na regenerację krów i w związku z tym zawiera masę różnych związków .

            Po trzecie, produkt taki zawiera wiele składników nie występujących w mleku prawdziwym, jak chociażby pozostałości środków dezynfekcyjnych systemu automatycznego dojenia.

            Sprawa podawania rBGH była przedmiotem wielu opracowań i spraw sądowych w krajach takich jak Kanada, czy USA, już od 1997 roku. Znana jest sprawa wyrzucenia z pracy dziennikarzy z Fox News, Jane Akne i Steve Wilsona,

którzy starali się poinformować społeczeństwo o skutkach stosowania rBGH. A w Polsce także cisza na ten temat. Po co ludek nad Wisłą ma coś wiedzieć? Jego rolą jest pracowanie i płacenie podatków, a nie myślenie i kojarzenie!

http://www.wantto/” \t „_blank” www.wantto

http://know.info/massmedia” \l „levine]” \t „_blank” know.info/massmedia#levine],

             Tak więc praca PT Autorów szwedzkich ma liczne, nazwijmy to delikatnie, niedoróbki i nie powinna być przyjęta do druku. Od razu widać, że cel jej był inny.

Generalnie sprawa złamań jest problemem nie tylko w Szwecji. W tym samym czasie  http://medexpress.pl/” \t „_blank” Medexpress.pl  z dnia 20.10.2014, 14.30, opublikował wywiad z panią dr Anną Wawrzyniak z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. A co to nam Pani dochtór nie naopowiadała! A to, że tylko w 2008 roku w samej POlsce doszło do 2 milionów 636 tysięcy złamań osteoporotycznych, z czego tylko 447 tysięcy było u mężczyzn. No i oczywiście straszenie, że w następnych latach będzie jeszcze gorzej.

            Zastanówmy się. W Polsce jest 35 milionów ludzi, po 50 roku życia jest koło 5-9 milionów ludzi. Czyli gdyby to była prawda, a nie babskie gadanie, to praktycznie każdy z nas widziałby wokoło siebie osobę w gipsie albo wcale nie widziałby osób po 50 roku życia.

            Niestety zwykłe doświadczenie życiowe mówi, że tak nie jest. Z moich stosunkowo licznych znajomych ani jedna osoba nie miała złamania w okresie ostatnich 5 lat. Czyli statystycznie powinno być jeszcze gorzej z tymi „staruszkami” połamanymi na ulicy.

            Jeszcze lepsze jest podawanie przyczyn tych złamań. Według naszej dochtórki, do złamań przyczynia się głównie wiek chorego, wywiad rodzinny, czyli częste złamania w rodzinie, wątła budowa ciała i brak aktywności fizycznej, palenie papierosów i picie alkoholu. Niedobór witaminy D-3.

            Jak widzimy palenie papierosów i alkohol jest już wciskany jako przyczyna każdej choroby.

            Nasza pani Dochtór nie zna żadnej przyczyny jatrogennej, jak na przykład zbędne częste stosowanie badań rentgenowskich, zatruwanie fluorem pod postacią past do zębów, czy pożywienie wysoce przetworzone i zupełny brak witaminy K-2

Porównajmy te dane z inną pracą, także jak najbardziej naukową pana prof. E. Czerwińskiego z Krakowskiego Centrum Medycznego [PNM 3/2012,206-212]

Pan Profesor z zespołem podaje, że w całej EUROPIE  było w 2000 roku u osób po 50 roku życia 3 119 000 złamań. A w Polsce w 2010 roku w tej samej grupie było 2 710 000 złamań.

            No i mamy problem. Jeżeli w EUROPIE jest ponad 30 państw, a 90 % tych złamań ma miejsce w Polsce, to dlaczego w innych krajach ludzie nie chcą się łamać, szczególnie ci po 50 roku życia?

            Ja rozumiem, że dobrze odżywiani Niemcy na kiełbaskach i doskonałym piwie chmielowym, a nie chińskim proszkowym,  się nie łamią. Podobnie Francuzi na żabach i ślimakach, zapijanych koniakiem, lub szampanem, także się nie łamią. Ale dlaczego na przykład Rumuni się nie łamią? Albo tacy mieszkańcy dawnej Jugosławii?

Niestety „nasi” dzielni naukowcy takimi drobiazgami się nie zajmują. Po co?

            Co ciekawe, pan Profesor podaje, że częstość złamań u białych kobiet w USA jest o 30 % większa, aniżeli wśród kolorowych mieszkańców tego kraju. A czy najciekawsze nie jest to, że nic mu to nie mówi?!

            A przecież każdy jako tako kojarzący osobnik wie, że Afroamerykanie mają generalnie niższy status ekonomiczny i sami sobie przygotowują żywność, a biali korzystają z wysoce przetworzonej żywności.

            Po tym przydługawym wstępie przystępujemy do naszego mleka. Pojawiają się, co prawda sporadycznie, prace udowadniające, że picie surowego mleka krowiego zdecydowanie obniża ryzyko infekcji u dzieci nawet o 30%. Czyli zmniejsza sprzedaż leków. Fe, nieładnie, trzeba natychmiast ten trend zahamować.

http://medexpress.pl/” \t „_blank” Medexpress.pl. 23.10.2014, 20;33]

             Innymi słowy, te tzw. prace naukowe, opierające się na danych z sufitu, mają tylko jeden cel – straszenie ludzi. Cel ten jest niezbędny w zwiększaniu sprzedaży odpowiednich procedur i preparatów chemicznych, nazywanych lekami.

             Przytoczona praca udowadnia dodatkowo, że picie surowego mleka zmniejsza u dzieci także alergie i astmę. No nie, to natychmiast trzeba wymazać z pamięci ludka nad Wisłą. Jeszcze, nie daj Panie Boże, zaczną to stosować w praktyce. I co my zrobimy z tymi tonami wyprodukowanej chemii?

            Mogą przecież się umówić z gospodarzem i sami przyjeżdżać po mleko. Ba, mogą nawet krowę kupić i trzyma u gospodarza w zamian za dojenie raz w tygodniu, resztę zostawiając na miejscu.

            No nie, tak źle nie będzie. Już mamy swoich użytecznych trolli, zwanych dziennikarzami, którzy napiszą wszystko, co chcemy. A poza tym mamy swoich urzędników. Przecież system edukacji publicznej zawsze używany jest jako narzędzie indoktrynacji dzieci i młodzieży do aktualnie obowiązującej poprawności politycznej.        Przecież to zupełnie nie ma znaczenia, czy dziecko chodzi do prywatnej, czy państwowej szkoły. PROGRAM SZKOLNY jest opracowywany i przygotowywany przez „naszych” urzędników. Urzędnicy, realizując otrzymane odgórnie wytyczne, starają się wyhodować dzieci na tyle sprytne, aby umiały posługiwać się instrukcjami, czy procedurami, ale aby nie zadawały żadnych niepotrzebnych pytań.

            Już w Biblii stoi napisane: „Moi ludzie giną z braku wiedzy” Ozeasz 4,6. Dlatego studia medyczne skrócono o całe 1000 godzin! A pani minister/premier Kopacz zawęziła je do 5 lat. Jak zaczynałem przygodę z medycyną przed pół wiekiem, to było 8 lat studiowania.

            I zobacz Drogi Czytelniku, że to skracanie czasu nauki, czyli ewidentne obniżanie jej poziomu, odbyło się przy całkowitej bierności tzw. Samorządów Lekarskich, Towarzystw Naukowych i innych  ….owych. Nikomu, literalnie i dosłownie nie przeszkadzało to,  że lekarzy sprowadza się do roli sprzedawców procedur. Już w 1994 roku na konferencji w Berlinie, znajomi z Holandii twierdzili, że w Polsce zostanie tylko pierwszy poziom nauczania medycyny tzw. felczerski, a wszelkie specjalistyczne procedury będą wykonywane na zachodzie. Sprawdza się to w każdym calu. Od około 10 lat na normalne zabiegi okulistyczne, czy ortopedyczne, czeka się kilka lat. Medycyna Tropikalna wysoko rozwinięta w latach 70. obecnie jest w zaniku. Lekarzy stomatologów zmieniono na dentystów. Dalsze kształcenie się w tym zawodzie jest możliwe np. w Niemczech. Ale prywatnie i to sporo kosztuje. Dlaczego więc się dziwisz, że Twój lekarz nie zna odpowiedzi na proste pytania?

            Szanowny Czytelniku, jak chcesz sprawdzić swojego lekarza, to zadaj mu poniższe pytanie:

Czym różni się mleko w kartoniku od mleka od krowy?

Po co człowiekowi jest potrzebna witamina K-2?

            Dlaczego NFZ nie refunduje badania 25 OHD tj. poziomu witaminy/hormonu D-3, uaktywniającej niemal aż 3000 genów?

            Dlaczego żaden z lekarzy specjalistów onkologii, ortopedii, tak święcie wierzących w osteoporozę, czyli wydumaną chorobę, nie sprawdzi najpierw poziomu  witaminy D-3 u chorego, zamiast narażać go na promieniowanie rentgenowskie podczas wykonywania densytometrii?

             Dopiero po uzyskaniu odpowiedzi na powyższe pytania możesz ufać swojemu lekarzowi.

             Niestety nic za darmo. Jeżeli społeczeństwo zgodziło się na tak poważne obniżenie poziomu edukacji, nie tylko medycznej, to musi ponieść konsekwencje tego procesu. A konsekwencjami są wielomiesięczne kolejki u lekarzy, czy zamykanie przychodni w połowie roku z powodu wyczerpania procedur limitowanych przez NFZ.

I jeszcze dowiadujemy się, że NFZ ma dochód większy, aniżeli zaplanowano?!?

 P.S. Zdziwienie budzi fakt, że tzw witryny reprezentujące „naturalne, ekologiczne” problemy nagłaśniają  szwedzką pracę. Czyżby były finansowane ze źródeł przemysłowych? czy też jest to  zwykła niewiedza?

http://zootechnika.blog.pl/2012/11/16/sklad-chemiczny-mleka/

http://www.nutrivitality.pl/mleko-i-przetwory-mleczne/sklad-chemiczny-mleka.html

skrypt:Ocena mleka-Katedra Mleczarstwa i Zarządzania Jakością UW -M w Olsztynie

http://www.e-dietetyka.pl/e-porada.html

ŻYWNOSC. Nauka. Technologia. Jako, 2006, 2 (47) Supl., 108 – 115

http://integra.xtr.pl/teksty/PijMleko.htm

http://www.stopcodex.pl/2014/08/pij-mleko-bedziesz-kaleka/#more-731

BMJ 2014; 349 doi: http://dx.doi.org/10.1136/bmj.g6015 (Published 28 October 2014)

http://www.naturalnews.com/cows_milk.html

http://www.osteopenia3.com/Milk-Osteoporosis.html

http://www.naturalnews.com/045654_processed_milk_bone_health_pasteurization.html

http://www.naturalnews.com/045654_processed_milk_bone_health_pasteurization.html

http://www.polishclub.org/2014/05/07/dr-jerzy-jaskowski-medycyna-naturalna-z-czym-to-sie-je-i-dlaczego-czesc-i/

http://www.polishclub.org/2014/09/23/dr-jerzy-jaskowski-jak-dla-zysku-starzenie-przeksztalcono-w-chorobe-czesc-ii/

jerzy.jaskowski@o2.pl

Odpowiedzi: 4 to “Mleko, mleko – nowomowa i interes”

  1. well Says:

    Witam, czy to nie W.Veith przedstawil w swoim wykladzie postac kobiety -wizjonerki ktora mowila o szkodliwosci palenia gdy ono dopiero stawalo sie ”trendy” u tzw.wyzwolonych kobiet i degrengoladzie jedzenia w XXIw m.in. o przeklenstwie picia mleka z maslem i miodem ”do snu” albo ”na katar”, gdyz dla nas maslo jest lepsze smarowane niz zalewane goracym mlekiem z miodem zreszta ten ostatni w wyniku ”takiej” obrobki staje sie tylko slodzikiem.
    ad.D-3 proponuje znalezc naturalne odpowiedniki, dlaczego ? Kiedys ogladalem film norweski o pewnym kraju A.Pd. w ktorym ”zainstalowal sie” koncern ktory produkowal takie wlasnie suplementy omega i inne, oczywiscie z natury i zrobili im w regionie ekokatastrofe mimo ze ”bula” za to odpowiednim wladza, to jednak mieszkancy o ”grinpicu” tam nie slyszeli i nie widzieli. Moze znajdziecie na yt. BTW slyszalo sie ze ryby z baltyku i m.polnocnego maja tyle heavymetal ze lepiej je spozywac raz/tyg

  2. dorota migala Says:

    Jak zawsze wspanialy artykul,dziekuje

  3. Sly Says:

    Syntetyczne witaminy potrafią zaszkodzić (prze witaminizowanie)
    Naturalne zawsze są wydalane jeśli są w nadmiarze.
    Wczuj się w swój organizm i nie przesadzaj z syntetykami.

  4. Londynka Says:

    Czy wskazana jest suplementacja sztuczną witaminą D-3?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: