Przetargi – Z cyklu: „Państwo polskie istnieje formalnie”


Wnioski z historii cywilizacji bizantyjskiej:

Kiedy zatrudnienie na posadzie urzędniczej staje się celem,

Kraj staje na krawędzi upadku.

Jak łatwo się zorientować, najważniejszym tematem dla polskojęzycznych mediów jest sprawa taśm podsłuchowych. Co to nie mówią rozmaitej maści celebryci, przedstawiani jako wybitni eksperci. Nawet tego słuchać nie wypada. Jak się chce posłuchać kabaretu, to lepiej u zawodowców, na przykład pana Janka Pietrzaka, czy SIARY.

 Skoro jednak Pan Minister coś takiego powiedział, to musi mieć na to twarde dowody. Ja oczywiście żadnych twardych dowodów nie mam. Pośrednim przykładem może być co prawda sprawa trwałych smug na niebie, a właściwie koszty tego opylania mniej wartościowego ludku na Wisłą, rzędu 40 – 60 miliardów rocznie.

Ostatnio poznałem jeszcze jeden przykład, który może świadczyć, że nie wszystko jest różowe na Zielonej Wyspie.

Jeszcze dwa słowa dla niezorientowanych na temat chemtrails – czyli trwałych smugach.

Od 2003 roku rozpoczęto sypanie z polskiego nieba „szajsu”, którego skład jest super tajny dla społeczeństwa. Nawet organa rządowe, stworzone właśnie do ochrony środowiska, sprawiają wrażenie niezupełnie wiedzących, o czym mówią. Wolą się zajmować rzekomą epidemią, czy to ptasią, czy świńską.

Tymczasem od 2009 roku intensywność tych oprysków znacznie wzrosła. Widać to niemal każdego ranka, kiedy 4 do 6 samolotów sypie i sypie tym świństwem, zawierającym zarówno metale ciężkie, jak aluminium, stront, bar, ferromagnetyki, plastik i dużo więcej [vide pojęcie morgellons]. Na youtube jest kilkadziesiąt tysięcy filmów przedstawiających konsekwencje wdychania tego szajsu, a tzw. przedstawiciele polskich instytucji państwowych, typu Główny Inspektor Sanitarny, pracownicy Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, udają , że nic o tym nie wiedzą i dalej siedzą w XIX-wiecznej nauce o bakteriach i wirusach. Na pewno tak jest wygodniej.

http://www.youtube.com/watch?v=_8o4xgSVcyg#t=69

 Biorąc pod uwagę zarówno częstotliwość tych oprysków, jak i powierzchnię naszego kraju, koszt roczny sięga od 40 do 60 miliardów złotych i jak każdy może sprawdzić, nie istnieje w budżecie państwa, czyli oficjalnie wydawanym Dzienniku Ustaw. Jest to bezpośredni dowód na istnienie innego budżetu, dodatkowego, nie kontrolowanego przez ludzi z Wiejskiej.

Ludzie ci nie mają także pojęcia co tam się sypie. Co zresztą nie jest takie dziwne, jak się słucha różnych taśm, czy filmików. Ich zainteresowania odbiegają daleko od tematu trwałych smug.

Nawet oficjalnie powołane do obrony granic, także powietrznych, wojsko nie ma zielonego pojęcia o tym zjawisku.

Najlepiej są zorientowani pszczelarze, którzy właśnie od 2009 roku zaobserwowali, dotychczas nieistniejące w Polsce, zjawisko znikania pszczół CDC. W bieżącym roku, jak donoszą znajomi pszczelarze, znikło nawet 40 procent uli. Opustoszały. Mechanizm tego zjawiska został już opisany. Na pewno nie jest to sprawa pestycydów, nagłaśniana przez gazety. Między bajki należy włożyć te wszelkie dezinformacje na temat zatrucia pestycydami pszczół.

 Dla ciekawskich podam, że smugi te tworzą fantastyczne zjawiska podczas wschodu słońca.

 Innym takim przykładem, potwierdzającym wypowiedź pana Ministra, jest sprawa doręczeń sądowych. Otóż w tym roku Ministerstwo Sprawiedliwości, kosztem 500 000 000 złotych, oddało sprawę doręczania zawiadomień sadowych w prywatne ręce. Nie byłoby to nic dziwnego, ale…

Po pierwsze, Poczta Polska dwukrotnie potwierdzała istnienie przesyłki sadowej w przypadku niezastania adresata tak zwanym avizo. Obecna instytucja dostarcza zawiadomienie tylko jeden raz.

Po drugie, obecna instytucja nie udziela informacji po terminie, o jaką sprawę chodziło – czyli nie podaje nazwy sądu. Uniemożliwia to wezwanemu sprawdzenie o co chodzi.

Już po 3 miesiącach wystąpiły liczne perturbacje z niedoręczaniem przesyłek. Zrobił się szum, który szybko został w prasie wytłumiony. Już to powinno nasunąć refleksje, co się za tym kryje.

No i wyszło szydło z worka. Powtórne doniesienia odwala za wymienioną firmę Policja. Czyli na odpowiednim szczeblu dwie instytucje, prywatna i państwowa dogadały się. Po co policjanci mają siedzieć i pilnować porządku, niech lepiej rozwożą wezwania. Mają zajęcie, nie nudzą się.

A że to obciąża podatnika? Że czy listonosz, czy nowy doręczyciel, byli wynagradzani połową pensji policjanta? A kogo to obchodzi?! Po co Policja ma śledzić złodziei, kiedy i tak potem sądy ich wypuszczają albo prokuratura umarza postępowanie. To już lepiej niech roznoszą listy. Sądy i prokuratura nie muszą tyle pracować.

 Jak zgłosiliśmy złodziejstwo i rozkradanie zabytkowego dworku Fishera w Gdańsku, to prokuratura umorzyła sprawę. Koszt zniszczenia dworku to około 5 milionów złotych. Wiadomo, gdzie znajdują się skradzione materiały. A prokuratura nie widzi problemu!

Jak powiadomiliśmy o fakcie kradzieży materiałów budowlanych, z podaniem nazwisk złodziei, to prokuratura Gdańska także umorzyła sprawę. Jak sąd wznowił postępowanie, to przez 3 kolejne lata nie miała czasu przesłuchać 3 świadków. Tak wiec niech lepiej policjanci rozwożą listy, zamiast zajmować się przestrzeganiem prawa.

Przecież państwo istnieje formalnie.

dr J. Jaśkowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: