Psychologia, seksuologia, szalbiertologia cz. 2


W Polsce po 1990 roku w Gdańsku powstała Wyższa Szkoła Astrobiologii, filia Maskowskowo Uniwersyteta, która w trybie zaocznym w okresie 3 lat, czyli tak naprawdę jednego semestru, produkowała „specjalistów”. Owi specjaliści ,na zasadzie umowy dwustronnej z 1972 roku pomiędzy PRL a Sowietami, dyplomy Maskowskowo Uniwersyteta zamieniali w Polsce  na dyplomy psychologii.      Oczywiście, głównym miejscem pracy było więziennictwo i inne urzędy. Cała reszta zajmuje odpowiedzialne miejsca w kasach hipermarketów. Oczywiście między bajki wrzucam wszelkiego rodzaju sugestie, że był to doskonały sposób na werbunek agenturalny. Wykładowcami byli m.in. naukowcy z Akademii Medycznej i Uniwersytetu.
„Nasze” nowe państwo także potrzebuje seksuologów, przecież wywiady działają cały czas. Nie ma kwartału, aby prasa nie donosiła o jakiś taśmach. A że przy okazji po 1990 roku powstał najpierw czarny, a potem normalny rynek pornografii…To tylko uboczne źródło dochodu. Przecież taki specjalista podpisuje ze służbami umowę – kontrakt na 15 – 25 lat. A co potem? Musi jakoś zagospodarować czas wolny, a w dodatku zarobić.

Przecież nikt nie jest taki naiwny, aby sadził, że naprawdę istnieją jakieś mafie, zajmujące się tymi sprawami. Mnie osobiście pojęcie „mafia wołomińska”, czy  „pruszkowska” kojarzy się z „Sektą Puławian” i „Natolińczyków” z lat 1954/56.

Jeżeli w Polsce mamy 120 000 policjantów, plus 200 000 tzw. strażników ochrony, to nigdy nie uwierzę, że nie potrafią oni zamknąć 20 – 50 bandytów. To, że służby zmieniają się czasem w mafie, lub prowadzą akcje mafijne, udowodniła afera żelazo, czy złoto, z lat 70/8 -tych. Jak podał Suworow, wywiad wojskowy, czyli GRU, w statucie ma podane, że musi sam zdobywać środki na własne utrzymanie. A co jest najlepszym źródłem dochodu, jak nie burdele i narkotyki?

 Na dowód, że przedstawione rozumowanie jest słuszne, przytoczę tylko dwa najbardziej znane przykłady, kiedy to córkę marszałka Kerna, przez podstawionego osobnika [jak wiadomo, ślub finansował J.Urban, prawa ręka genseka Jaruzelskiego  -Informacja Wojskowa- alias Margules, alias Wolski alias Słucki] uprowadzono z domu. Pana Kerna doprowadzono do zawału i wyrzucono z Sejmu. Ani policja, ani wymiar sprawiedliwości nic nie zrobił, aby dziewczę znaleźć.

Drugim przykładem konieczności istnienia seksuologów jest sprawa  pewnego senatora, z powodu jego głupoty nie będę mu robił reklamy, którego przez podstawioną mewkę skompromitowano w sposób klasyczny. A w dodatku tłumaczył się jak „naćpany idiota”.

 To, że cała ta pseudonaukowa otoczka jest robiona na potrzeby tzw. opinii publicznej, nie muszę przypominać. Klasycznym przykładem jest wymyślenie choroby ADHD. Facet, trudno go nazwać naukowcem, czy lekarzem, który to wymyślił, w roku 2009 podał do publicznej wiadomości, że jedynym powodem tego pomysłu była chęć zarobienia. Minęło od tego czasu 6 lat, a w Polsce jest nadal cała masa psychologów zajmująca się leczeniem ADHD, czyli nieistniejącej choroby. Wystarczy w Google wpisać gabinety ADHD,a pojawiają się tysiące linków.    Oczywiście, najwięcej jest ich w dużych, bogatych miastach.  Na „kobiecych” forach aż zatrzęsienie linków. A czym to się różni od zwykłej szarlatanerii? I najważniejsze, że Ministerstwo nic z tym szajsem nie robi. Znaczy się, stoją za tym silniejsze siły, aniżeli formalny rząd [Minister Sienkiewicz].

I czym różni się ta choroba od słynnego zaćmienia słońca z „Faraona” B.Prusa?

http://pl.wikipedia.org/wiki/ADHD

Gabinetów ADHD jest 265 000 [wg liczby linków], mamy nawet Polskie Towarzystwo ADHD i specjalistów od ADHD, czyli nieistniejącej dolegliwości.

 Cała historia seksuologii, poczynając od hochsztaplera Freuda, czy Junga, z ich psychoanalizą, opiera się na fałszu. Freud sam przyznaje się w swoich listach, jak fałszował dane dotyczące chorych, aby udowadniały jego założenia.

 Zupełnie kuriozalne jest też uważanie niejakiego Kisneya za naukowca. Zboczeniec ten, z zawodu znawca owadów, publicznie, za pomocą więziennych psychopatów, gwałcił 3-miesięczne dzieci, a jak one krzyczały, to opisywał to jako orgazm. I proszę zauważyć, chociaż facet nie był lekarzem, ani w żaden inny sposób nie był związany z lecznictwem, żadne stowarzyszenie lekarskie, ani w owym czasie, ani obecnie, nie protestuje. Jak w Polsce jakiś znachor coś zaczyna robić, to prokuratura od razu siada mu na karku. Jeszcze częściej angażuje się w sprawy lekarzy, którzy nie chcą stosować procedur urzędniczych. A tutaj entomolog – znawca owadów – zaczyna eksperymenty z małymi dziećmi na sali wykładowej uniwersytetu i cisza. Widocznie ci od owadów już tak mają. Wiemy to z naszego krajowego doświadczenia.

 Dodatkowym dowodem potwierdzającym fakt, że za tym stoją służby, jest powołanie w tym samym, 1948 roku, Instytutu do badań seksu. Pieniądze wpłynęły z fundacji Rockefellera

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Kinsey_Institute_for_Research_in_Sex,_Gender,_and_Reproduction&action=edit&redlink=1

 „Badania Alfreda Kinseya zostały wymyślone, są ideologicznie i wprowadzają w błąd. Każdy sędzia, ustawodawca, lub inny funkcjonariusz publiczny, który daje wiarę tym badaniom, jest winny nadużycia i zaniedbania obowiązków.” Charles E. Rice, profesor , Notre Dame Law School

 „Kinsey… ankietował niereprezentatywną część więźniów i przestępców seksualnych w sondażu „normalnego” zachowania seksualnego. Przypuszczalnie przynajmniej niektórzy z tych przestępców byli także źródłem informacji na temat stymulacji orgazmu u małych dzieci, [informacji] które mogły pochodzić tylko od pedofilów – tak to należałoby interpretować. Kinsey ….pewne rzeczy zostawił swoim współpracownikom do wyjaśnienia.”

 Jak reklamowany jest ten oszust, świadczy liczba 2 930 000 linków.

Jeśli ktoś ma jakiekolwiek złudzenia co do naukowości tych ludzi, niech sam przeczyta jego raporty. Zostały swego czasu wydane w Polsce. Moje pierwsze wrażenie było takie, że pomimo, iż trochę w życiu już widziałem, nie dotarłem dalej, jak do około 50 strony. Takiej ilości zboczeń i dewiacji, pod płaszczykiem nauki, nie byłem w stanie wchłonąć.

Najciekawsze jest jednak coś zupełnie innego. Mając do czynienia ze studentami, czasami w celu odprężenia próbowałem zmieniać temat, rzucając nazwiskiem i zadając pytanie, kto słyszał, kto zna. Otóż do znajomości nazwiska tego sadysty przyznawało się sporo kobiet. Ale na pytanie, czy czytały jego raport, żadna z zapytanych nie mogła potwierdzić, pomimo faktu, że na wykładach było to omawiane. Moje sugestie poparte podręcznikiem, aby zapoznały się u źródeł, najczęściej kończyły się oddawaniem książki następnego dnia z wypowiedziami, że tego nie daje się czytać. To podobne do opisów więźniów z Auschwitz. Żadna nie dotarła do 20-tej strony. Dlatego m.in. słynna instrukcja NKWD 003 z czerwca 1946 roku zabrania publikowania oryginałów, a zezwala na publikacje omówień dokumentów.

I najdziwniejsze, że pomimo, iż Kisney nie był lekarzem, że pochodził z  tak biednej rodziny, że nie stać ich było na zakup witaminy D, dlatego maił krzywicę, nagle w 1948 roku zakłada instytut seksuologii. Niestety, nie udało mi się znaleźć źródła finansowania tego uniwersytetu. A to podstawa wiedzy i celów powstania tej tuby propagandowej.

 Cała sprawa uznania homoseksualizmu za normalny stan jest tylko i wyłącznie zasługą odpowiednich służb. Mechanizm jest prosty i wielokrotnie opisywany. Zawsze polega na tym samym triku. Właściwi urzędnicy powołują ekspertów. Oczywiście, pod kątem potrzebnych wniosków. Potem już „samodzielnie” owa grupa ekspertów wydaje wytyczne. Nikt się nie pyta, na jakiej podstawie i jakie mają uprawnienia owi eksperci. Typowym przykładem jest Flu Forum mgr profesor Lidii Brydak. Już nie wspomnę, że ustawa z 1995 roku o języku polskim zabraniała używania obcych pojęć w oficjalnym nazewnictwie, to w tej grupie, zajmującej się rzekomo chorobami, było na dwadzieścia kilka osób tylko dwóch lekarzy. Całą resztę stanowili dziennikarze, statystycy, czy elektronicy. Ale potem już swoimi kanałami nagłaśniali gdzie się dało i nie dało, nawet wśród biskupów, zalecenia tego rzekomo naukowego forum.

 Podobnie było w latach 80-tych ubiegłego wieku, kiedy to urzędniczy ONZ wytypowali „ekspertów”, którzy znowu demokratycznie, przez podniesienie ręki, uznali homoseksualizm za normalny stan fizjologiczny, a nie za zboczenie. Ilu z pośród nich było homoseksualistami, na wszelki wypadek nie podano. Wiadomo, jak coś jest normalne, to łatwiej służbom łowić personel.

W postępowaniu WHO nie ma nic dziwnego. Podobnie w 2009 roku uznano pandemię świńskiej grypy, która miała w samych Stanach zabić 90 000 ludzi. Okazało się, że większość z tej grupy „ekspertów” pracowała dla koncernów produkujących szczepionki, o czym pisałem swego czasu. Na świńską grypę zmarło 18 osób w USA, zamiast 90 000. Chodziło po prostu o to, aby w atmosferze strachu wyłudzić pieniądze na szczepionki. Odpowiednie trole, w rodzaju p. Puzony, oczywiście robiły wszystko, aby zaprzeczyć takiemu ludobójstwu, lansowanemu na przykład przez B.Gatesa.

 Podam przykłady prac naukowych takich osobników. Jeden z warszawskich seksuologów wpadł na pomysł masturbacji kobiet z porażeniem połowiczym i te, na ogół starsze, schorowane kobiety, które nie mogły zaprotestować, drażnił w celu, jak mu się wydawało, wywołania orgazmu. W Warszawie nie mógł tego szajsu obronić, to obronił wśród kolesiów w Gdańsku. No a Gdańsk ma odpowiednie umocowania, chociażby w słynnej inaczej umowie 867 z 1947 roku, realizowanej m.in. w Gdańskiej Akademii.

Inny, tym razem poznański ekspert, robił to samo, drażniąc tym razem zdrowe kobiety, osobiście. Niestety dla niego, te już miały możliwość opowiedzenia o tym.

 Tak więc ta silna grupa „naukowców” dorabia sobie na bokach, odpowiednio dla swojego poziomu intelektualnego.

Bardzo dobrze w sposób ironiczny opisuje to środowisko znany film „Analiza”, z Robertem de Niro z 1999 roku.

Aby uspokoić wszelkie panie informuję, że nie wszyscy lekarze są zboczeńcami. Ostatnio Amerykanskie Towarzystwo Lekarskie w swoim biuletynie American College of Physicans, z dnia pierwszego lipca 2014 roku, podało tzw. wytyczne stwierdzająć, że nie ma podstaw medycznych do badań profilaktycznych – ginekologicznych kobiet. Takie badanie ręczne przez pochwę nic nie wnosi do diagnostyki  kobiet, które nie mają dolegliwości, a powoduje nie tylko niepotrzebny stres i złe skojarzenia. Nie ma żadnych badań pozwalających na wykluczenie zboczeńców z tej grupie. Po drugie, badania takie mogą powodować zakażenia dróg rodnych. Badania ACPh były wyjątkowo dokładne, ponieważ zapoznano się z piśmiennictwem medycznym od 1946 roku, do stycznia 2014 roku z bazy Medlline, czyli ponad 70-cio letnimi obserwacjami.  Na podstawie analizy tych prac naukowych stwierdzono jednoznacznie, że:

            Nie stwierdzono, by rutynowe badanie ginekologiczne u kobiet, które nie zgłaszały objawów, było przydatne w wykrywaniu rak jajników”. I dalej: „Z dostępnych danych wynika, że przesiewowe badania ginekologiczne narażają  kobiety na niepotrzebne i możliwe do uniknięcia szkody, nie przynosząc korzyści [zmniejszenia zachorowalności, lub umieralności].

 Zalecenie to wzbudziło oczywiście protest zainteresowanych, pozbawianych w ten sposób dodatkowego dochodu. Podobnie jak protestują radiolodzy, od czasu, kiedy udowodniono, że mammografie przesiewowe przyczyniają się do powstawania raka piersi u kobiet, a nie jego zapobieganiu. Do urzędników NFZ jeszcze to nie dotarło i cały czas przelewają nasze z przymusowych podatników pieniądze do prywatnych kieszeni znajomych króliczka. Że to są znajomi króliczka?     Oczywiście!!! Dowodem bezpośrednim jest atestacja aparatury. Okazało się, że ponad 70 % pracowni miało sprzęt „nie najlepszej jakości”. Ministerstwo utajniło wyniki tych atestów, chociaż były przeprowadzone za pieniądze podatnika. Jest to kolejny dowód, że jesteśmy państwem tylko formalnie.

O tym, że jest to szalbierstwo nie trzeba nikogo znającego temat i mającego jako takie rozeznanie w temacie przekonywać. Dobrze zebrany wywiad od pacjentki doskonale naprowadza na rozpoznanie. Potem badania laboratoryjne wykluczają je, lub potwierdzają. Ginekolodzy natomiast nie stosują żadnej profilaktyki, choćby zakazu stosowania wkładek menstruacyjnych, opartych na sztucznych włóknach i chlorze, co jest bezpośrednim powodem zakażeń dróg rodnych.

 Podobnie zresztą jak psychiatrzy, czy psycholodzy, nie stosują żadnych badań laboratoryjnych na potwierdzenie swoich rozpoznań. Przez ponad 100 lat istnienia tych specjalizacji nie dopracowano się naukowego uzasadnienia rozpoznań.              Pomimo, że objawy takie same jak choroba „psychiczna”  daje na przykład przewlekle zatrucie fluorem, nie spotkałem się w żadnym przypadku, aby pacjent, opuszczając gabinet psychiatry, czy psychologa, miał skierowanie do laboratorium w celu wykonania badań, wskazujących na zatrucie fluorem, ołowiem, itd. Boją się oni jak ognia jakiejkolwiek naukowej metody weryfikacji swoich rozpoznań. Pomimo, że od 70 lat wiadomo, że fluor stosowano w obozach koncentracyjnych i łagrach [cały czas była wymiana informacji pomiędzy NKWD i Gestapo, od 1922 roku i Rapallo], to w Polsce jeszcze w 2010 roku stosowano fluoryzację, pod pretekstem zapobiegania próchnicy, co jest udowodnionym oszustwem. Żadne fluorkowania, czy podawania tabletek, nie tylko nie zapobiegają próchnicy u dzieci, ale uszkadzają rozwijający się mózg. I czy słyszeliście, Szanowni Czytelnicy, aby kiedykolwiek tzw. psycholog szkolny o tym informował rodziców, czy zabraniał stosowania tego ogłupiającego preparatu?

I co najciekawsze, Ministerstwo Zdrowia nawet nie próbuje zakończyć tych niecnych procedur.

Tak więc jest to jeszcze jeden dowód wprost na to, że te specjalizacje nie służą poprawie zdrowia społeczeństwa, ale praniu mózgów, zgodnie z zaleceniami starszych i mądrzejszych, a przy okazji wyciąganiu pieniędzy z kieszeni obywateli. Musicie pamiętać, że VAT na leki i usługi też istnieje. A VAT, to czysty zarobek grupy trzymającej władzę.

Jeszcze jednym koronnym argumentem na to, że to wszystko służy tylko i wyłącznie panowaniu nad społeczeństwem grupy wybranych, są ustawy sejmowe. Jak państwo pamiętacie, pod pretekstem „walki” z przestępcami, wyprodukowano ustawę pozwalającą zamknąć każdego, na dowolnie długi okres czasu. Czyli po 25 latach, od „przemiany ustrojowej”, weszły do naszego Kraju słynne psychuszki i schizofrenia bezobjawowa. Tylko u kogo?

A ćwierć wieku temu śmialiśmy się z sowieckich psychiatrów i ich rozpoznania bezobjawowego.

1. The New Protocol 2008

2. Wichry Kołymy

3. The Manchurian Candidate 1962

4. The Manchurian Candidate 2004

5. The Man Who Stare at the Goats

6. Telefon 1977

7.Sekretnyj eszelon NKVD

http://www.youtube.com/watch?v=DPpLZId6c8o

dr J.Jaśkowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: