Dziwni Historycy – „Ukraina” – dezinformacja


Od grudnia 2013 roku problem naszego PT Sąsiada zza wschodniej granicy, powołanego do życia układem zabiurkowym w 1991/94 roku, nie schodzi ze szpalt gazet, tygodników, generalnie mass mediów. Wszyscy mniej, lub bardziej oświeceni, starają się „wypowiedzieć”, czyli przepisywać różne wersje tego samego opracowania. Opracowania przygotowanego przez starszych i mądrzejszych.

Generalnie można sprowadzić je do dwóch grup: pierwsza twierdzi, że to sprawa mieszkańców „Ukrainy”. To są wszyscy ci, którzy twierdzą, że istnieje tam jakiś naród, który chce coś sam stanowić, a generalnie popierają  tzw. majdan. Jak wiadomo, jest on finansowany w całości przez CIA, co jednoznacznie powiedziała p. Victoria  po mężu Kogan, alias Nuland, z domu Nudelman. Jak twierdzi p.Victoria Nuland, kosztowało ich to 5 miliardów dolarów, wypłacanych po 200  dolarów dziennie dla osoby i po 2000 dla dowódcy 10 – osobowego oddziału.

Ta pierwsza grupa, skupiona wokoło Gazety Polskiej i jej ‚sióstr” telewizyjnych i radiowych, nazywa siebie Prawicą. Na jakiej podstawie, zupełnie nie wiadomo. Generalnie powtarzają oni hasła, jakie w XIX wieku pojawiły się na uniwersytetach w zaborze austriackim. Nie jest to specjalnie dziwne, ponieważ uniwersytety te były przecież własnością okupanta i okupant opłacał ludzi tam pracujących. Trudno więc wymagać, by wymyślili oni coś prawdziwego. Jak ktoś ma wątpliwości, to proszę sobie przypomnieć okres stanu wojennego. Hunta w latach 1981- 90 także wydawała tylko poprawną politycznie prasę. Proszę poszukać chociaż jednej publikacji akademickiej z zakresu historii, socjologii itd, której autor pisałby prawdę o stanie wojennym i strajkach. Aż żal czytać, jak widzi się wypociny starszych panów, np. mieszkańca Sopotu, w Gazecie Polskiej, który nadziwić się nie może, że prasa Priwisliannego Kraju w 1863-64 roku nie pisała nic o powstaniu, zwanym później styczniowym. Nie przypuszczam, że to demencja, ale przecież przeżył on lata 80-te i z doświadczenia wiedzieć powinien, że w stanie wojennym także prasa nic nie pisała o strajkach itd. I dlatego za 50 lat będą tylko dostępne dla historyków informacje z prasy hunty. I oni także będą takie brednie o stanie wojennym pisali. Ewentualnie oprą się na „pamiętnikach” generałów.

No chyba, że chodzi tylko o tzw. wierszówkę, jako dodatek do emerytury. W takiej sytuacji pisze się, co każą. Ale to usprawiedliwia także dziennikarzy ubiegłego wieku. Ówczesną Gazetę Polską wydawał przecież baron Kronenberg, jeden z namiestników Rotchilda na Polskę, przyjaciel cara moskiewskiego. 

Reasumując, grupa tych tzw. prawicowców, niewiele ma wspólnego z prawdą historyczną, a jedynie usiłuje siać dezinformację w określonym kierunku zachodnim.

Druga grupa, nazywana przez tą pierwszą rusofilami, usiłuje udowodnić, że zamieszki na „Ukrainie” godzą w interes Rosji, a ta ma prawo się bronić. Argumenty tej grupy opierają się na opisach historii, produkowanych w Priwislannym Kraju. Wygląda to tak, jakby grupa ta zapomniała, że po pierwsze, to Moskwicin zabierał te ziemie zbrojnie, począwszy już od 1772 roku. Natomiast od 1863 do 1920 praktycznie w Kraju nad Wisłą istniał stan wojenny. Znacznie dłuższy, aniżeli niedawny, ponieważ  trwał przez dwa pokolenia, a nie 10 lat.

W Priwislannym Kraju za mówienie po polsku w miejscach publicznych, szkołach etc, można było wylądować  na zesłaniu. W tej sytuacji, jakiekolwiek publikacje książkowe, a przypominam, że internetu nie było, bez pieczątki cenzury ukazać się nie mogły.

Wielką naiwnością jest więc opieranie swoich wniosków na tamtejszych książkach.

Przykładowo, taką głupotą jest stałe gloryfikowanie Postania Styczniowego, w wyniku którego straciliśmy kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a ich majątki przejęli starsi i mądrzejsi. Procedura była prosta: majątek dostawał po części donosiciel, a resztę oficer armii, zasłużony dla cara. Nie muszę przypominać, że większość oficerów w armii carskiej była pochodzenia zagranicznego.

A np. taki wychwalany w podręcznikach szkolnych i akademickich „dyktator” Marian Langiewicz, przed udawaniem wodza powstańczego był oficerem pruskim, a po dopuszczeniu do wymordowania swojego oddziału, był przedstawicielem handlowym Kruppa, na sprzedaż broni w Turcji. Turcja po wojnie krymskiej właśnie przestawiała się na nowy rodzaj uzbrojenia. Nie muszę wyjaśniać, jak dochodowe było to stanowisko. Widocznie cesarz niemiecki i austriacki wysoko ocenili jego zasługi w mordowaniu Polaków. A w Polsce chwali się faceta.

Dlatego lubię carycę Katarzynę II, także Niemkę, za jedno stwierdzenie. Na pytanie, dlaczego nie lubi Polaków, odpowiedziała: „Ponieważ zdrajcom i renegatom stawiają pomniki.”

Co prawda nie robią to Polacy, tylko niektórzy mieszkańcy kraju nad Wisłą, ale fakt pozostaje faktem, pomniki się stawia.

Taki obdarowany majątkiem oficer wiedział, że to nie „jego teren” i natychmiast sprzedawał ziemie komuś, kto miał pieniądze. Nie muszę wymieniać, sam musisz się domyśleć, Szanowny Czytelniku, komu te majątki sprzedawano, skąd pochodzą hrabiowie galicyjscy i kto ich obecnie tak na cokoły wciąga?

Obecnie takie „zamulanie świadomości” prowadzone jest nie tylko przez prasę, ale i przez witryny internetowe. Przykładem jest HISTMAG. Na czym polega dezinformacja? Wystarczy zapoznać się z jakimkolwiek artykułem i prześledzić piśmiennictwo, na którym opierał się autor. W większości  są to kompilacje prac wydawanych w latach 60/80-tych ubiegłego wieku, kiedy to Polska była pod całkowitą dominacją sowiecką. Proszę mi pokazać takiego odważnego historyka, który ośmieliłby się źle pisać o naszych sąsiadach z bloku wschodniego, czy RWPG, czy Układu Warszawskiego. Jak zwał tak zwał, ale pisać można było tylko pozytywnie, ponieważ cenzura oficjalna działała i nic bez jej zgody nie mogło zostać opublikowane.

Publikacje natomiast były warunkiem sine qua non dalszego istnienia na uczelni. Koło, bardzo prosto skonstruowane, się zamykało. Od 1991 roku taką zaporą są granty. Jak piszesz coś sprzecznego z aktualną polityką grupy trzymającej władzę, to wylatujesz. Proste?!

I nie w tym tkwi problem. Problemem jest to, że ci, w większości młodzi ludzie, studenci, przepisują te wypociny bez słowa krytyki, bez jednej uwagi odnośnie meritum sprawy.

Proszę zauważyć, że od lat 80-tych w ogóle nie publikuje się materiałów źródłowych, a dostęp do archiwów jest ustawowo ograniczony, nawet w tak prostej sprawie, jak ilość zachorowań na choroby zakaźne, czy inne [Ustawa o Chorobach Zakaźnych z 2008 roku].

W tej sytuacji, ilość publikacji określonej grupy dezinformatorów, powoduje zupełne wyizolowywanie się społeczeństwa z życia publicznego. Jak taki przeciętny czytelnik dostaje raz informację, że ma pomagać majdanowi, a potem dowiaduje się, że majdan strzela nie tylko do policji, ale także do swoich, aby zwiększyć efekt grozy, to normalny człowiek zastanawia się, dlaczego on ma brać udział w tych mordach. W czyim interesie jest manipulowany?

Przechodząc do konkretów, w Wirtualnej Polsce ukazał się artykuł p. Grzegorza Musiała pt. „Idea wielkiej Ukrainy”. Czego w nim nie ma! Artykuł jest długi na siedem stron, więc nie będę wszystkich wątków omawiał.  Skupię się na dwóch fragmentach.

Pierwszy dotyczy „powstania świadomości ukraińskiej” [str.2 akapit 1]. Autor zaczyna: „Przełomowym momentem w odradzaniu się narodowej odrębności, u dosyć dotychczas biernej ludności ruskiej, zamieszkującej dorzecza Donu i Dniepru, aż po Zbrucz i Bug, było wydanie w Budapeszcie w 1837 roku, zbioru pieśni w języku ruskim. Dokonali tego trzej studenci”.

Mamma mia! Odradzanie się, to znaczy, że kiedyś była ta świadomość. Niestety p. Grzegorz Musiał nie był łaskaw powiedzieć, w jakich czasach, wśród ludności zamieszkującej województwa polskie od 500 lat,  odradzała się narodowość ruska. No, może w poprzednim tysiącleciu, ale także brak jakichkolwiek danych pisemnych, aby kiedykolwiek istniała jakakolwiek narodowość ukraińska w organizacji państwowej. W starych księgach –  pamiętnikach zawsze ludzie mieszkający na Polesiu, Wołyniu, czy Podolu mówili, że są albo Polakami albo, że są tutejsi. Tym bardziej, że do XIII wieku głównie zamieszkiwali te tereny Mongołowie, z niewiadomych przyczyn zwani u nas Tatarami oraz Wołosi, tudzież inne nacje.

Nad Donem natomiast mieszkali zbiegli chłopi z cesarstwa moskiewskiego. Zupełnie inna nacja.

Po drugie,  jeszcze w XVIII wieku tereny te należały do Turcji, a po 1772 roku, do Moskwicina.

Tak więc na tereny obecnie nazywane Ukrainą [nazwa geograficzna, obejmująca kilka województw polskich]  znowu przychodziła ludność z całego Sowietu. Policzmy: obecnie ludność Ukrainy to ok. 45 milionów. W ciągu ostatnich 100 lat zginęło:

  • pogromy 1905  kilka milionów
  • 1914-1918        kilka milionów
  • 1920-23            kilka milionów
  • 1933                 8-10 milionów
  • 1940-44            8 – 10 milionów
  • 1946/7               kilka milionów
  • 1954                  kilka milionów
  • 1990                  wyjazdy za chlebem, głównie z Podola i Wołynia, ok. 5 milionów.

W sumie ok. 35 – 40 milionów ludzi zginęło, lub zostali przesiedleni a obecnie jest 45. . Tak więc nie ma rodziny na tych terenach, której 3 pokolenia mieszkałyby w jednym miejscu. Mówienie więc o jakimś narodzie w tej sytuacji jest fikcją. Obecna Ukraina to twór polityczny, z całkowicie pomieszaną ludnością, z całego prawie świata.

Nawiązywanie do tradycji kozackich jest także niczym nieuzasadnione.

Wracając do cytatu. Od kiedy to 3 studenci mają pieniądze na wydanie czegokolwiek? Przypominam, internetu nie było, drukarnie wszelkiej maści obstawione były przez tajne policje. Obowiązywał Traktat Wiedeński, który mówił, że żaden kraj nie będzie robił „pod drugim”. Więc jakim cudem, bez woli rządu, czyli tajnej policji, jacyś studenci mieli forsę na wydawanie nie dochodowej przecież publikacji?

Przyjmując dzisiejsze kryteria, wydanie pamiętników z Sybiru w nakładzie tylko 200 egzemplarzy kosztuje parę tysięcy złotych. Gdyby były zdjęcia, to dużo więcej. Praktycznie żaden emeryt nie dysponuje więc kwotą, która pozwoliłaby wydać własne pamiętniki. Gdyby chciał wydać w większym nakładzie, to kwota musiałaby być wielokrotnie wyższa. Wiem to z autopsji, współpracując w „MUZEUM SYBIR PRO MEMENTO”  z kombatantami.

Czyli musi istnieć wydawca. Wydawca musi, jako oficjalnie istniejący podmiot gospodarczy, płacić podatki, żyć w zgodzie z urzędami. Na 120 % nie pozwoli sobie, bez zgody tajnej policji, na wydanie czegokolwiek. Dla osób z demencją przypomnę, że w stanie wojennym nie tylko konfiskowano wydawnictwa, ale i samochody, w których się znajdowały ulotki. A przecież to nie był okupant, tylko swoi.

Trudno więc przyjąć takie stwierdzenie o „trzech studentach” za normalne. Musiała to być akcja uzgodniona z policją. Musiał być też sponsor. A przecież wiadomo, że to zaczęło się tuż przez Rabacją czyli Ludobójstwem , która z podpuszczenia rządu wiedeńskiego, spowodowała wymordowanie ponad 3000 – 5000 przedstawicieli szlachty.

Załóżmy więc, że studenciaki wydały te pieśni. A kto je kupował? Chłopi? W cesarstwie austriackim analfabetyzm był spory, szczególnie na wsi. A kto te książki rozprowadzał?.

Wiemy coś niecoś na ten temat, ponieważ przez ponad 10 lat wdawaliśmy Forum Ekologiczne. Gazetka wydawana była co 2 – 3 tygodnie, w nakładzie 5000 – 8000 egz. i  była przeznaczona dla nauczycieli i radnych. W pierwszym okresie artykuły historyczne stanowiły nie więcej, aniżeli 1-2 strony. Ale po kilku latach, jak zwiększyliśmy ilość artykułów historycznych i jak PT Autorzy pisali coraz bardziej niepoprawne politycznie treści, nagle okazało się, że szkoły przestały być zainteresowane otrzymywaniem Forum. Nawet zaprzyjaźnione księgarnie powiedziały nam, że niestety nie mogą przyjmować Forum do bezpłatnego rozprowadzania, ponieważ otrzymały z „góry” zakaz. A wszystko to działo się w wolnym państwie, w latach 1992/3 – 2004/5.

Więc jeżeli w dobie komputerów i internetu stosunkowo łatwo było zablokować wydawnictwo, to jaki to był problem 150 lat temu?

Co prawda p. G.M. w kolejnych zdaniach wspomina o Rabacji galicyjskiej – poprawnie w Polsce winnej być nazywaną „Rzezią Małopolską”, lub „Mordami Małopolskimi 1846”, ale wydaje się znowu, że nie bardzo rozumie o czym pisze:

…stał się najkrwawszy bunt chłopski w dziejach Polski, tzw. rabacja galicyjska, za której bezpośredniego sprawcę uważa się starostę Tarnowa, Josepha Breinl von Wallersterna…”, „  …obietnica wypłaty”

Trudno wymyślić  większe pomieszanie z poplątaniem. Od kiedy to jakikolwiek starosta bez zgody rządu cokolwiek zrobił? Może w bajkach znajduje się taki samodzielny starosta, ale nie w życiu. Starosta może tylko i wyłącznie realizować wytyczne otrzymane od rządu. Jeżeli robi coś samodzielnie, to płaci za to co najmniej stanowiskiem. Tutaj nikogo nie zwolniono ze stanowiska.

Czyli, jeżeli starosta zwerbował, czy stworzył bandę Szeli, a proszę sobie przypomnieć, że jeszcze w minionej epoce socjalizmu uczono w szkołach o bohaterskim powstaniu Szeli, ba, nawet dzieci musiały chodzić na specjalne filmy „gloryfikujące” tego bandytę, to taki starosta nie tylko, że musiał mieć zgodę rządu, ale i cała policja i wojsko stacjonujące na tym terenie, musiało być doskonale o tym poinformowane, ponieważ inaczej musiałoby interweniować.

Jak wiemy z historii, nikt nie pomagał mordowanym Polakom – kobietom i dzieciom, a przecież bandyci Szeli nie rozstrzeliwali ludzi, tylko przecinali piłami w poprzek. Do dnia dzisiejszego w tamtych okolicach potomków tych bandytów nazywa się „pilarzami”. Sto lat później to samo robili szkoleni w Wiedniu bandyci z UPA [Mielnik].

Po drugie wiadomo, że za żywego pana dostawali chłopi 5 halerzy, a za martwego 10.

Opisy z tamtych zdarzeń wyraźnie mówią, że mordowali dopiero na dziedzińcu starosty, jak się dowiedzieli, że za zabitego dostaną dwa razy więcej. Mordowali siekierami i kłonicami. Bruk spływał krwią, jak po deszczu wodą.

Ktoś te pieniądze musiał im wypłacać. W jakiś sposób starosta musiał je bilansować. Policzmy: zabito 3000 do 5000 ludzi, po 10 halerzy za głowę, to jest 30 000 do 50,000 halerzy. Jaki starosta wydaje w własnej kieszeni 50 000 halerzy?

Nie tylko nie znam takiego idioty, ale nigdy o takim nie słyszałem. Wręcz odwrotnie, zazwyczaj zdarzają się defraudanci na tych stanowiskach, lub wydający pieniądze na różne wątpliwej jakości zadania „publiczne” np. ścieżki rowerowe.

A panu G. M. przechodzi pisanie takich bzdur bez mrugnięcia oka. Przecież te brednie, łącznie z rzekomym przygotowaniami do postania, kolportowali historycy właśnie uniwersytetów Małopolskich alias Galicyjskich.

Szela i jego bandy dostały nie tylko glejt bezpieczeństwa, ale dostał jeszcze Szela kawał ziemi w nagrodę na Podolu.

Trudno, nawet przy dużej wyobraźni, uwierzyć, że dobry, ale skąpy zazwyczaj cysorz, dał mu te ziemie za nic. Nie mówiąc już o tym, że nigdy w owym czasie żadne bunty chłopskie nie powstawały samoistnie.

Jak takie dyrdymały mogą powstawać w „Wolnej Polsce”?

Natomiast właściwie podkreślonym w pracy p.G.M. jest  fakt, że ani jeden Niemiec, Austriak, czy Żyd, nie został zamordowany, ani dobytek jego spalony.

Stąd powstała tak wielka ilość wolnych miejsc do sprzedaży herbów i majątków dla przyszłych hrabiów galicyjskich.

Celem Mordów Małopolskich 1846 było po pierwsze, zniszczenie warstwy szlacheckiej, jedynej, która posiadała pamięć historyczną oraz napuszczenie jednej warstwy społecznej na drugą. Dziel i rządź, to jest podstawowe hasło wszystkich trzymających władzę, od tysięcy lat.

Podsumowując, nie ma żadnej możliwości, aby jakiekolwiek tzw. oddolne ruchy narodowościowe w XIX wieku mogły samoistnie powstać. Te niczym nie potwierdzone fantazje intelektualne są podobne do np. przypisywania przysłowiowemu Bolkowi napisania konstytucji, czy jakiejkolwiek innej książki.

Zawsze, aby jakakolwiek akcja, większa, aniżeli wypicie pół litra, powstała, muszą być nie tylko duże pieniądze  [no, pół litra też nie jest za darmo], ale musi być organizacja, na tyle dobrze znana policji, by jej nie przeszkadzała.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Victoria_Nuland

http://en.wikipedia.org/wiki/Victoria_Nuland

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/victoria-nuland-podsluchanej-rozmowy-nie-komentuje-jest-prywatna,395762.html

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/victoria-nuland-podsluchanej-rozmowy-nie-komentuje-jest-prywatna,395762.html

http://pl.wikipedia.org/wiki/Leopold_Stanisław_Kronenber

http://wirtualnapolonia.com/2014/03/24/idea-wielkiej-ukrainy-kolejny-tekst-autora-zbanowanego-przez-gp-i-katolickie-sto/

http://www.jewishencyclopedia.com/articles/9529-kronenberg-stanislaw-leopold

http://www.tvn24.pl/gen-marian-langiewicz-dyktator-powstania-styczniowego,301451,s.html

http://www.chroberz.pl/?page_id=158

http://www.prisonplanet.pl/kultura/kozacy_jak_dezinformuja,p1945010710

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rzeź_galicyjska

http://markglogg.eu/?p=755

http://markglogg.eu/?p=733

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=10597&Itemid=119

http://www.polishclub.org/2014/03/10/dr-jerzy-jaskowski-ukrainskie-zamieszanie-czy-brak-elementarnej-wiedzy-czesc-ii/

http://www.polishclub.org/2014/02/24/dr-jerzy-jaskowski-polska-historia-czy-na-pewno-polska-czesc-2/

http://www.polishclub.org/2013/11/16/dr-jerzy-jaskowski-zimna-wojna-co-to-takiego-czesc-2/

 

dr J. Jaśkowski

Odpowiedzi: 2 to “Dziwni Historycy – „Ukraina” – dezinformacja”

  1. Robin Says:

    Nie ma też narodu belgijskiego, panamskiego, amerykańskiego itp.

  2. lejonbruno Says:

    Zmanierowanie klasy ludzi sredniozarabiajacych jest dotkliwe, wszechobecny ped do idealow „boga mamony”
    przeslania skutecznie perspektywe jutra naszych najblizszych. Filantropi R.R.& Spolka maja dylemat, grubego kalibru. Bowiem zadna izolacja nie ma gwarancji!!! W swoich figlach politycznych intelektualisci przewartosciowali
    swoja wiedze, zapominajc sie ze jest jeszcze grupa tych ktorzy posluguja sie inetligencja. No i coz nie wystarczy duzo wiedziec by byc madrym!
    Pozdrawiam serdecznie lejonbruno
    Bronislaw Cichowski lejonbruno@hotmail.com


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: