Zdecydowane zwycięstwo prawicy w wyborach na Węgrzech


Od rana w mediach głównego nurtu można usłyszeć liczne utyskiwania lewicowych dziennikarzy i „autorytetów” niezadowolonych z powodu zdecydowanego zwycięstwa uważanych za prawicowe partii politycznych na Węgrzech. Partia Fidesz aktualnego premiera Wiktora Orbana zdobyła aż 44% głosów a skrajnie prawicowy Jobbik aż 18%. W sumie zatem te dwie partie będą miały aż 62% miejsc w węgierskim parlamencie.

Standardowo już przedstawiane jest to jako niezrozumiały rezultat i „pomyłkę” demokracji. Do tego głośno rozważa się czy wybory na Węgrzech były w pełni wolne. Jako dowód przedstawia się fakt, że prawo zabrania tam kupowania drogich reklam wyborczych w prywatnych mediach, a gdy organizuje się debaty zobowiązano do zapraszania wszystkich kandydatów, a nie tylko tych wyznaczonych przez służby i posłuszne im media.

To co tak bardzo przeraża nasze elity w przypadku węgierskim to wszechobecne paralele do sytuacji Polski. To Orban pierwszy wypowiedział wojnę banksterom zaczynając kształtować prawo na Węgrzech, które jest tworzone dla obywateli a nie dla banków. Już tylko ten sam fakt powoduje, że oficjalne merdia zależne od potężnych grup kapitałowych po prostu wyją z niezadowolenia. Jednak ludziom podoba się, że władza w końcu zaczyna tam występować w ich ochronie zwracając banksterom uwagę, że czasy lichwy (mającej się świetnie w Polsce) na Węgrzech już się skończyły.

Poza tym Orban jako pierwszy zlikwidował węgierskie OFE zwracając uwagę na ich złodziejską funkcję. Rząd działa tam po prostu w interesie obywateli. Fidesz osiągnął bezprecedensowy sukces i reelekcja z 44% głosów to oznaka zadowolenia. Co więcej Orban i spółka zmniejszył znacznie bezrobocie w kraju. Adwersarze twierdzą, że robi to poprzez roboty publiczne. Zauważa się, że Węgrzy planują pozostać w kraju i nie obserwuje się tam fal ucieczek na emigrację tak jak w Polsce.

Oficjalna retoryka Orbana jest taka, że czas wstać z kolan i po latach podporządkowania Wiedniowi, potem Moskwie, a obecnie Brukseli, czas na ponowne zdefiniowanie węgierskiego interesu narodowego. Wcześniej działacze Fideszu zarzucali lewicowym partiom z tego kraju, że próbowały rozmywać węgierską tożsamość narodową i usiłowali rozpuścić Węgrów promując koncepcję Europejczyka. Skąd my to znamy?

Interesujący jest też wynik wyborczy partii Jobbik, która uzyskała aż 18% poparcia. To przeraża nasze filosemickie salony, bo partia ta twierdzi, że przyczyną problemów Węgier jest zbyt wielka władza finansowa skupiona w rękach kapitału żydowskiego. Jak wiadomo w dzisiejszych czasach każda krytyka Żydów jest domyślnie piętnowana jako antysemityzm, dlatego trudno się dziwić, że nikt nie dyskutuje na temat tego, czy przywódcy Jobbiku mają rację wskazując na takie zagrożenia, tylko komentujący ten wynik dziennikarze zdobywają się na wydymanie warg i przewracanie oczami w gestach dezaprobaty przed wybieraniem „faszystów”. To zabawne, że podobne opinie formułowane przez ukraińskich neobanderowców są wyciszane i nie wzbudzają już tak powszechnego oburzenia.

Podobieństwa między problemami Węgier i Polski są tak uderzające, że rządzący w Polsce i sprzyjające im media muszą robić co w ich mocy, aby uczynić z Orbana faszystę lub przynajmniej niebezpiecznego wariata. Sukces Fideszu jest nie w smak, bo pokazuje, że są inne pomysły na kraj niż wiernopoddańcze uwielbienie molocha w postaci Unii Europejskej.

Ostatnie bliskie relacje Orbana z Putinem również wskazywane są jak bratanie się z diabłem, podczas gdy jest to wyraz mądrości tego przywódcy, który we właściwych miejscach poszukuje wsparcia i sojuszów, które nie doprowadzą do pauperyzacji społeczeństwa i neokolonizacji powierzonego mu w zarządzanie kraju.

Bardzo zabawnie brzmi gdy apologeci partii rządzącej w Polsce krytykują Wiktora Orbana za brak demokracji w postaci zakazu propagandy za pieniądze podatnika w telewizjach prywatnych. Na dodatek wyrzuca mu się, że wszyscy pracujący w sektorze publicznym i ich rodziny zagłosowali za nim obawiając się utraty posad. Całe szczęście, że polska dwumilionowa armia urzędali nie głosuje na tych, którzy zapewnią im przetrwanie na wygodnych posadach.

Warto posłuchać dzisiaj uważnie wszystkich zarzutów względem Orbana. Wszędzie gdzie będzie jednak mowa o tym co zrobił na Węgrzech można się zastanowić czy podobnego premiera nie należy życzyć Polsce. Niewątpliwie te patologie, które zwalcza Orban są u nas rozpowszechnione w znacznie większym stopniu. Rządzące partie, które finansowane są milionami z naszych podatków to w 100% krajowi odpowiednicy tych z którymi porządek zrobił Orban. Nie widać niestety na horyzoncie polityka zdolnego do dokonania takiej zmiany, brakuje mężów stanu, a nawet jeśli istnieją tacy politycy, to ich możliwość przebicia się jest ograniczona ze względu na dostęp do mediów, czyli to co zapewnił wszystkim partiom Wiktor Orban.

http://zmianynaziemi.pl/

Jedna odpowiedź to “Zdecydowane zwycięstwo prawicy w wyborach na Węgrzech”

  1. Typowy Janusz Says:

    u nas już był lepper i niestety dopadł go seryjny samobójca


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: