Stawiam na Tolka Banana – wirusa Zachodniego Nilu. Czyli Pranie mózgu samorządowcom

Co prawda nie umiem bawić się we wróżenie, ani stawianie kabały, ale pokuszę sie o udzielenie odpowiedzi na pytanie dotyczące przyszłej epidemii.

Jak wszyscy wiemy, było już kilka podejść do wywołania pandemii światowej i zmuszenia ludzi do przyjmowania masowych szczepień. Pierwszym takim atakiem przemysłu szczepionkarskiego i użytecznych idiotów [hasło Goldman – Lenina] było nagłaśnianie epidemii ptasiej grypy, czyli wirusa A/H5N1. Cała sprawa była szyta bardzo grubymi nićmi. Nie przeszkadzało to jednakże, poprzez spolegliwe mass media [generalnie własność dwu wydawców w Polsce], straszyć ludzi przez kilka lat.

1. Nic to, że nie było ŻADNYCH śladów zdychania dzikich ptaków [na marginesie a jak dogonić takiego wróbla czy gawrona i wstrzyknąć mu wirusa?]
2. Nic to, że chorowały tylko kury w kurnikach. [Najczęściej wybijano ptactwo u konkurencji].
3. Nic to, że nikt nie widział epidemii w zimie kiedy ptaki przebywają na ogół w ciepłych krajach.
4. Nic to, że nie było ŻADNEJ epidemii ptactwa dzikiego.
5. Nic to, że dziwnym trafem ogłoszono epidemię rzekomej ptasiej grypy tuż przed świętami Bożego Narodzenia, ale z dostatecznym dystansem czasowym, aby sprowadzić właściwe ptactwo i ludzie mogli mieć tego kurczaka na stole świątecznym. Oczywiście za wyższe pieniądze. Podobny chwyt zastosował Pit Młodszy, premier Anglii, przed kilkuset lat, w akcji manipulacji zakupami pieprzu.
6. Generalnie jednak suma przeznaczona na walkę z rzekomą ptasią grypą nie była zbyt duża. Raptem jakieś głupie 50 milionów, ściągniętych z kasy państwowej, którymi w dodatku trzeba było się podzielić. Co to jest np. w porównaniu z Amber Gold, gdzie “jeden” facet zagarnął wg. prokuratury 290 milionów.

Reasumując: “Ptasia Grypa” pozwoliła właściwym służbom zebrać odpowiednie doświadczenie; jak reagują ludziska i co można im wcisnąć do głowy, a co wycisnąć z kieszeni, oraz w jaki sposób. Nie znam wyników analiz tej “epidemii”, ale możemy zanotować pewne zmiany w postępowaniu odgórnym.

I tak, z nowości zanotowaliśmy przy kolejnej epidemii, że opierająć sie na zdobytym doświadczeniu, szybko zmieniono nazwę epidemii. Pojęcie “ptasia grypa” funkcjonowało w społeczeństwie od kilku lat i ludziska się przyzwyczaili. Zgodnie z zasadami dezinformacji, zmieniono nazwę pospolitego wirusa A/H1N1 znanego od co najmniej 1976 roku i nadano mu nową- “Świńska Grypa”. Nikt co prawda nie wie dlaczego, ale jak brzmi.

Możemy zaobserwować na wykresie, że ten znany wszystkim lekarzom i specjalistom wirus był sobie takim przeciętnym szkodnikiem. Gdzie mu tam do epidemii z 1972/73.

Mało tego, ujawniono w USA, że ichniejsza instytucja opłacana z podatków społeczeństwa, robi jeszcze większe przekręty aniżeli zmiana nazwy. Po słynnej grypie z Hong – Kongu w 1968 roku, przypominam; alarmistycznie podawano, że zmarło aż 34 000 Amerykanów. A obecnie, rzekomo normalnie, po zwyklej sezonowej grypie umiera 36 000 Amerykanów. I nikt tego nie nagłaśnia. Co ciekawsze od 1976 roku do 1995 roku aż 80% zachorowań powodował ten świński wirus – A/H1N1. Zaskakująca będzie dla Państwa informacja, że na skutek tej strasznej tzw. świńskiej grypy [ten sam wirus A/H1N1] zmarło tylko 18 Amerykanów. To się nazywa przekręt. No ale Amerykanie zawsze lubili wszystko duże; duże samoloty, duże samochody itd., itd.

I co ciekawe, nasi rodzimi epidemiolodzy o tym zdają się nie wiedzą, albo z jakiś tam przyczyn wolą trzymać język za zębami wg. starej komunistycznej zasady “Morda w kubeł”. Natrafiono jednak, w czasie rozpętywania kampanii epidemicznej, na przypadkowy opór czeskiego mikrobiologa, który wykonując rutynowe badania stwierdził, że partia szczepinek firmy Baxter jest skażona. Ciekawe dlaczego takiego rutynowego badania nie przeprowadziła p. prof. Bucholc z Narodowego Instytutu Zdrowia, reklamująca sie w TV jako prowadząca Zakład Kontroli Szczepionek?

Niestety opory p. minister E. Kopacz pokrzyżowały plany epidemiologów. Nie pomogły nawet naciski -Rzecznika Praw [kogo] praw- dr H. Kochańskiego. W DODATKU AKCJA parlamentarzystów, nie, nie polskich, proszę sie nie bać [naszych nie stać na taki wysiłek], Unii Europejskiej obnażającej machinacje przemysłu szczepionkarskiego załamała całą, długo przygotowywaną sprawę.

No, ale do trzech razy sztuka. Szybkość przeforsowania zmian, oczywiście jak najbardziej kosmetycznych, jak twierdzili z trybuny sejmowej posłowie w Warszawie, w Ustawie o Chorobach Zakaźnych wskazuje, że ta trzecia próba wywołania epidemii zbliża się wielkimi krokami. Ustawa pozwala bowiem na:
1. Przymusowe szczepienie całego społeczeństwa na wniosek jednego urzędnika.
2. Ukrywanie danych statystycznych o zachorowaniach.
3. Likwiduje system zbierania danych o powikłaniach.
A więc hulaj dusza, diabla niema, ale są pieniądze.

O tym, że szykuje się grubsza afera widać po poszczególnych posunięciach, różnych instytucji, nie zawsze związanych z medycyną, bardziej z reklamą. Znany reklamowy biuletyn przemysłu farmaceutycznego “Medycyna Praktyczna” rozpoczął wydawanie specjalnego numeru o szczepieniach. Tylko i wyłącznie o szczepieniach, ale oczywiście w sensie dodatnim. Broń Panie Boże; “o żadnych powikłaniach”.

Inna redakcja – “Rynek Zdrowia” , rozpoczyna umieszczanie artykułów o chorobach zakaźnych, kosztach ich leczenia itd. Organizuje się specjalny kongres poświecony chorobom zakaźnym, ale ze szczególnym uwzględnieniem tych niedobrych wirusów. Ba nawet specjalna sesja reklamowa jest poświęcona “szkoleniu samorządowcow”. Jak widać sam temat sympozjum jest jak najbardziej naukowy, a nie handlowy.

Także skład sponsorów tego wybitnie naukowego sympozjum jest jednoznaczny. Jest to bowiem tzw Wielka Czwórka producentów szczepionek.

Poniżej przedstawiam parę wybranych tematów Naukowego, jak najbardziej sympozjum.
„- Sympozjum przedkonferencyjne II: Szczepienia ochronne w samorządowych programach profilaktycznych Przyszłość samorządowych programów szczepień, korzyści i trudności w realizacji programów z punktu widzenia władz samorządowych (moderatorzy: dr med. H. Czajka, prof. L. Szenborn).
– Rola towarzystw naukowych i konsultantów wojewódzkich w inicjowaniu i opiniowaniu działań samorządów w obszarze szczepień ochronnych (prof. A. Radzikowski, WUM, W-wa; dr hab. med. T. Jackowska, CMKP, W-wa).
– Ruchy antyszczepionkowe i jak wyjaśniać zasiewane przez nie wątpliwości.
– Sesja satelitarna firmy GlaxoSmithKline – Szczepienia ochronne u dzieci urodzonych przedwcześnie (sala A) Przewodniczący: prof. dr hab. med. L. Szenborn (Akademia Medyczna, Wrocław), prof. dr hab. med. T. Jackowska (Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego, Warszawa).”

Warto zapamiętać te nazwiska i przypominać sobie w czasie czytania publikacji gazetowych. Z programu konferencji, nazwanej naukową, wyraźnie widoczny jest cel – pranie mózgów. W numerze Rynku Zdrowia z dnia 11 września 2012 roku godz, 14.50 podano wyniki raportu doradczej firmy Ernest&Young wykonanego specjalnie dla debaty “FLU Forum” w dniu 11 września w Warszawie.

Firma doradcza Ernest&Young jest bardzo starym angielskim przedsiębiorstwem, z którym bardzo chętnie współpracowali oficierowie wywiadu np. gen Petelicki.

Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo, że o pieniądze. Drodzy Rodacy musie wiedzieć, w dobie tonięcia “zielonej wyspy”, na jaką to sumę robią skok szczepionkowcy. I tak, wymieniona firma doradcza wylicza straty jakie rzekomo ponosimy jako państwo, w związku z grypą. Co prawda jeszcze przymiotnik tej grypy nie został wymieniony.

I tak, wg. firmy doradczej Ernest&Young, tracimy jako Polska, rocznie ponad 600 milionów jako koszta pośrednie, a w sumie ponad 5 miliardów złotych, z tego aż 286 milionów wynika z absencji chorobowej. Widzicie Drodzy Czytelnicy jaka to dokładność. Z czego 190 milionów to sama grypa, a powikłania jej to dodatkowe 90 milionów.

Jest to z pewnością specyficzne i wysoko fachowe podejście do tematu. Jak bowiem powszechnie wiadomo, powikłania występują głównie u osób starszych będących na emeryturach lub rentach. W jaki sposób rzutuje to na absencje chorobową w pracy? Pozostaje słodką tajemnicą autorów tego wysoce specjalistycznego opracowania. Śmierć i długotrwała nieobecność w pracy, na skutek powikłań, to aż 187 dodatkowych milionów. Tutaj mamy ten sam problem. W jaki sposób emeryci i renciści wpływają na długotrwałą nieobecność w pracy? Autorzy tego profesjonalnego opracowania nie wyjaśniają.
A tak wogóle, to do bardzo ciekawych wniosków dochodzą eksperci tej firmy. Np. twierdzą, że duże epidemie grypy mamy regularnie co pięć lat. Widzicie państwo jaka precyzja. Na wszelki wypadek odsyłam do wykresu przedstawiającego zachorowania na grypę i grypopodobne schorzenia z ostatnich 40 lat [str.2]. Zapewne sami dostrzeżecie te regularne wyskoki zachorowań co 5 lat. A tak na marginesie dziennikarze Rynków Zdrowia zapomnieli podać kto zamówił ten raport i w jakim celu było doradctwo, i za niego zapłacił [Nie będę już nachalnie pytał za ile]. Ale jak podaje autor opracowania amerykańskiego ich firma CDC dysponuje budżetem 10 miliardów dolarów, a za taką kwotę można każdy raport uzyskać. Jak wiadomo z przypowieści o malarzach. Jan malował podobne, a Michał piękniejsze twarze [lub na odwrót]. Który żył lepiej, wiadomo. Otóż w zależności od rodzaju zlecenia i stawianego punktu docelowego, wynik raportu może być różny. Firma i tak zarabia to samo lub więcej. Oczywiście są to tylko moje, autorskie dywagacje, nie mające niczego wspólnego z konkretnym przypadkiem.

Jak wynika z omawianego artykułu, największym zmartwieniem ekspertów szanownej firmy Ernest&Young, jest systematyczny spadek sprzedawanych szczepionek.

Jak wynika z omawianego w części I, artykułu, największym zmartwieniem ekspertów szanownej firmy Ernest&Young, jest systematyczny spadek sprzedawanych szczepionek. Podkreśla to także ekspert i przewodniczący Grupy Roboczej ds Grypy pan profesor Adam Antczak, twierdzeniem: “niechęć Polaków do szczepień przeciwko grypie wynika z tego, że niewiele o nich wiemy i lekceważymy zagrożenie grypą”.

Jest to bardzo ciekawe spostrzeżenie naukowca. Nasuwa się tylko pytanie: kto i dlaczego powołał jakąś grupę ds. grypy. A dlaczego nie powołano grup ds. kiły, podobno wraca, gruźlicy- rozwija się w najlepsze, otyłości- sakrżą sie wszyscy nauczyciele wf, oraz np. Grupy Roboczej do profilaktyki p.nowotworowej i całej masy innych chorób. Poza tym kto finansuje takie grupy, czy nie zachodzi sprzeczność interesów?
Po drugie: każdy przeciętny obywatel , nie raz “przechodził” zakażenie wirusem grypy i grypopodobnymi, a jest ich ok. 200 i doskonale wie, że nagłe zainteresowanie wąskiej grupy ludzi, robieniem na tych chorobach interesu, pojawiło się dopiero w ostatnich latach. Jakoś poprzednio, nawet w podręcznikach akademickich nie poświęcano wiele miejsca tym zakażeniom. Czyżby tamci profesorowie, autorzy tych podręczników, byli analfabetami z chorób zakaźnych? Po trzecie: skąd wiadomo, że przygotowana szczepionka odnosi się do aktualnego wirusa, kiedy czas przygotowywania szczepionki to od 6 do 9 miesięcy?

Dlaczego ludzie mają sie dawać “kłuć” tylko dlatego, aby ktoś inny mógł sie “nachapać”? A tak na marginesie Szanowny panie Profesorze, nie pomyślał Pan, że społeczeństwo otrzymuje informacje nie tylko od handlarzy szczepionkami, ale wyjeżdżając za granicę, a ok. 5 milionów Polaków wyjeżdża rocznie, dowiaduje sie prawdy o zagrożeniu wynikających z bezmyślnych szczepień. Sam jestem świadkiem dezinformacji o świńskiej grypie z Meksyku. W Polsce robiono cyrki na lotniskach, na całe szczęście tylko wtedy, kiedy kamery telewizyjne były w pobliżu, alarmując jakie to zagrożenie w biednym Meksyku. Ja natomiast będąc w tym czasie w Meksyku, nie widziałem nic związanego z grypą, z wyjątkiem paru podartych plakatów.

To, oczywiście były spostrzeżenia turysty, a nie specjalnej Grupy ds. Grypy, czy też odwrotnie. Kolejne fantastyczne zdanie z omawianego artykułu, cyt: “znacznie zwiększyła się liczba zgonów z powodu grypy ze 177 w sezonie 2010/11 do 187 w sezonie 2011/12”. Policzmy, no bo, zasady arytmetyki eksperci firmy doradczej Ernest&Young mają opanowane do perfekcji, na ponad milion zachorowań , jak podają autorzy raportu zmarło 178 osób, daje to wskaźnik 0.01% zgonu w jednym i drugim przypadku. Chyba jest to najmniejsze zagrożenie jakie w Polsce występuje. W dodatku PT Autorzy raportu zapomnieli, na pewno z powodu nawału pracy, podać wieku tych zamarłych. Niestety czyni to ich pracę całkowicie bezwartościową.
A tak na marginesie liczba zgonów z powodu raka wynosi 86444 w 2001 roku a w 2009 roku wzrosła do 93 000 zgonów i żadnej Grupy Roboczej Narodowy oczywiście Instytut Zdrowia do dnia dzisiejszego nie powołał. A dla 186 zgonów tak.

Pozostaje jeszcze jeden problem; skąd PT Autorzy wzięli liczbę miliona zachorowań. Wg p.prof.L.Brydak Liczba 1 060 000 jest sumą zachorowań na grypę i grupopodobne zachorowania. Przypomianm, że wirusow grypy jest ponad 200. I te wszystkie wypociny pojawiają sie w Polsce, po opublikowaniu prac wskazujących, że osoby szczepione w poprzednich latach znacznie gorzej przechodzą nowe zakażenie grypowe.

Tak więc pomimo zmasowanej dezinformacji, podawanej przez pracowników instytucji państwowych, epidemia nie dała zakładanych dochodów, a jak widzieliśmy z opracowania firmy doradczej Ernest&Young tylko z naszego kraju planują ściągnąć ok. 5 miliardów, będzie musiała być kolejna epidemia.
W planie są dwie możliwości ; epidemia Wirusa Zachodniego Nilu lub Hantavirusa. Nie wnikając w szczegóły twierdzę z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że kolejną epidemią będzie epidemia spowodowana przez Wirusa Zachodniego Nilu. Nie dlatego, żeby jeden wirus od drugiego specjalnie się różnił. Ale nazwa Hantavirus jest mdła i nikogo nie straszy. Natomiast Wirus Zachodniego Nilu w wyobraźni przeciętnego obywatela kojarzy się z pustynią, lwami etc. Brzmi więc bardzo groźnie.

Co to jest Hantavirus? Wirus ten należy do grupy RNA wirusów, rodziny Bunyaviridae. Wirus ten może powodować dwa rodzaje chorób: zapalenia płuc HPS i krwotoczne zapalenia u świń z zespołem nerkowym- HFRS. HERS występuje endemicznie we wschodniej Azji, a HPS spotyka się w Ameryce. Generalnie występują tylko u naturalnych gospodarzy, którymi są myszy jelenia i szczur bawełniany, szczur ryżowy itd. Istnieją dziesiątki rodzajów tych wirusów. Większość tych wirusów nie powoduje żadnych chorób u ludzi. Z historii poznania wirusa znamiennym jest fakt “wykrycia“ go w czasie wojny koreańskiej. Należy do tzw. broni biologicznych. Jak donosi Scientific American z 07.09 2012 roku, WHO zaczęło już nagłaśniać i ostrzegać turystów o możliwości zakażenia takim wirusem. Do tej pory “JUŻ 3 OSOBY ZGINĘŁY”. Jest to znamienne i podobne do komunikatów dotyczących świńskiej grypy, czyli poczciwego wirusa A/H1N1. Jak podaje autor tego artykułu, po raz pierwszy w Ameryce rozpoznano go przed 20 laty. Do tej pory zanotowano ok. 600 przypadków choroby wywołanej przez hantavirsa.

Drugim wirusem typowanym do wywołania potencjalnej epidemii jest Wirus Zachodniego Nilu. Jak podaje Rynekzdrowia.pl z dnia 12.09.2012 roku godzina 20.34. powołując się na Centrum Kontroli i Prewencji Chorób, – CDC w USA zamarło na gorączkę Zachodniego Nilu już 31 osób, a od początku roku, aż 118 osób. podano także, że zarażonych już 2626 osób. Najwięcej, bo aż 46% przypadków zachorowań na WZN zanotowano w Texasie. Warto zapamiętać tę informację. Liczba przypadków zachorowań spowodowanych WZN w roku 2012 jest 3 razy wyższa aniżeli w roku 2011. Wirus ten, jest przenoszony wg. CDC przez komary. Wirus pochodzi z Afryki i po raz pierwszy wykryto go w 1999 roku. Burmistrz Nowego Jorku już zarządził spryskiwanie miasta, wysoko toksycznym środkiem fosforoorganicznym niszczącym lęgowiska komarów.

Czyli sytuacja jest następująca:
1. ludzie zaczynają chorować na coś co zostało zidentyfikowane jako infekcja spowodowana przez WZN.
2. WZN JEST PRZENOSZONY PRZEZ KOMARY.
3. Niszcząc komary niszczymy źródło choroby.
4. Komary niszczymy spryskując zbiorniki wodne, wilgotne tereny środkami owadobójczymi.
5. Środki owadobójcze to:
a. PIERTRYNA znana jako ANVIL
b. SUMITHRIN
c. BUTANOL PIPERYNOLU

Anvil jest to środek chemiczny związany z uszkodzeniami wątroby u ludzi, bezpłodnoącią, upośledzeniem funkcji poznawczych, występowaniem zaburzeń endokrynologicznych oraz oskarżonym o powodowanie raka.

Problem polega na tym, że WIRUSA ZACHODNIEGO NILU NIKT NIGDZIE NIE WYHODOWAŁ.

Znany jest tylko w opowieści polityków i dziennikarzy. Od ponad 100 lat, za czynniki chorobotwórczy, uznaje się coś, co można wyizolować od chorego człowieka, następnie to coś trzeba rozmnożyć na odpowiednim podłożu. Po rozmnożeniu podać innemu osobnikowi i wywołać chorobę o takich samych objawach.
Na całe szczęście nikomu do tej pory nie udało się tego przeprowadzić z czymś o nazwie Wirus Zachodniego Nilu. Doskonale opisują to prace dr Stephana Lanka. Dr Lank jest niemieckim wirusologiem od lat zajmjącym się problemami dziwnych zachorowań. Po przeanalizowaniu dostępnych prac naukowych stwierdził, że brak do chwili obecnej, tej jedynej pracy naukowej, potwierdzającej istnienie wirusa.

Powracamy do problemu TEXASU. Dlaczego w Teksasie wystąpiła nagle taka choroba? Jak wiadomo Texas to centrum przemysłu petrochemicznego w USA. Ok. roku 1990 zaczeto dodawać do benzyny MTBE, oczywiście w celu poprawy jej jakości. Niestety MTBE jest substancją wysoce toksyczną. I ludziska mieszkający w pobliżu rafinerii zaczęli chorować.

W celu odwrócenia uwagi od chemii wymyślono wirusa. W tak doskonałym interesie handlowo- legalistycznym:
1. a więc wzroście sprzedaży środków owadobójczych, produkowanych przez ten sam przemysł chemiczny. 2. odwrócenia uwagi od zatruć, poprzez wymyślenie wirusa, a więc uniknięcia płacenia kar za zatrucie środowiska i olbrzymich w warunkach USA odszkodowań.

Powstał jeden, jedyny problem. Od maja 2012 roku cała prasa szaleje z powodu wielkiej suszy. Prasa amerykańska podaje, że ponad 40 % upraw szczególnie w stanach południowych zostało zniszczonych z powodu suszy. W Polsce dziennikarze odkrywają dno Wisły. JAK WIĘC W TYCH WYSCHNIĘTYCH ZBIORNIKACH WODNYCH MIAŁ SIĘ ROZMNAŻAĆ KOMAR?

Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

Nadesłane: Lech

http://www.prisonplanet.pl/

Chcesz zachorować, zaszczep się np. na krztusiec

Od pewnego czasu krąży w internecie “Oświadczenie” na papierze firmowym Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, podpisane przez kierownictwo tego Instytutu pp . prof. Mirosława Wysockiego, Andrzeja Zielińskiego, Lidię Brydak, oraz p.doc Bożenę Bucholc. Pismo nie posiada daty ani żadnych przypisów, które odnosiłyby się do sformułowania jego twierdzeń. Pod tym oświadczeniem brak także jakichkolwiek komentarzy tak gorliwych zazwyczaj blogerów. Jest to bardzo dziwna sytuacja i niespotykana w internecie, tym bardziej, że pismo jest pełne przeinaczeń, zwyczajnych dezinformacji i insynuacji. W celu wyjaśnienia i wyprowadzenia z błędu czytelników, nagłaśnianej i podpieranej autorytetem państwowej instytucji dezinformacji, poniżej ustosunkuję się do kilku poruszanych w piśmie problemów.

Wymienieni autorzy, podają ex-katedram, niczym nie poparte twierdzenie, jakoby szczepionki były najlepiej sprawdzonymi preparatami farmaceutycznymi. Na jakiej podstawie wyciągają taki wniosek, oczywiście nie podają. Przypatrzmy się więc faktom.

Od 1960 roku wiadomo, że szczepionka przeciwko polio jest zanieczyszczona, między innymi, rakotwórczym wirusem SV-40. Została ona zakazana do rozpowszechniania w USA, ale do lat 80, jak to potwierdzają autorzy amerykańscy, była sprzedawana do krajów Europy Wschodniej, czyli także do Polski. Czy Drodzy Czytelnicy słyszeliście, aby ten fakt został kiedykolwiek w krajach Europu Wschodniej podany do wiadomości publicznej?

Nie znam żadnego pisma Państwowego Zakładu Higieny [poprzedniczki Narodowego Instytutu Zdrowia] informującego PT kolegów lekarzy o fakcie skażenia szczepionek (oczywiście nie wspominając o poinformowaniu rodziców zaszczepionych dzieci). Dlaczego państwowa instytucja powołana w celu ochrony społeczeństwa przez 50 lat milczy? Kto podpisał decyzję zakupu tych szczepionek? Jakie Ministerstwo Zdrowia wyciągnęło konsekwencje w stosunku do tych /tej osoby? Twórczyni tej szczepionki, zeznając przed Kongresem USA, podała, że spowoduje to w krajach Europy Wschodniej, epidemię nowotworów za 20-30 lat. Wszystko wskazuje, że właśnie to obserwujemy, przynajmniej w Polsce.

Obecnie, amerykańskie agencje federalne zdrowia przyznają następujące dwa fakty: (1) Salka szczepionka polio dopuszczona do publicznego użytku w latach 1955 i 1963 była zanieczyszczona SV40 co udowodniono, że wirus ten powoduje raka u zwierząt.

Na przełomie lat 1973/4 wybuchła epidemia polio w województwie poznańskim. Czy słyszeliście Drodzy Czytelnicy, aby instytucja państwowa powołana do ochrony społeczeństwa kiedykolwiek informowała społeczeństwo o takim fakcie? Chorowali właśnie tylko szczepieni. Do dnia dzisiejszego poszkodowani, ani ich rodziny nie otrzymali zadośćuczynienia od PZH. Zresztą działa tu sprytny mechanizm. Decyzję o zakupie takiego czy innego preparatu podejmuje przysłowiowy urzędnik- Kowalski, ale skutki negatywne i koszta ponosi społeczeństwo i pojedynczy obywatel. Czy to nie jest wyśmienite wyjście, szczególnie kiedy firmy szczepionkarskie na Zachodzie są skazywane na olbrzymie kary za przekupywanie. Ostatnio np. GSK ukarana została karą w wysokości 3 miliardów dolarów ale jej się to opłaciło. Na jednej szczepionce zarobiła ponad 40 miliardów dolarów. I zazwyczaj konstrukcja kupna jest taka, że zakupu dokonuje przedstawiciel – urzędnik rządowy, a nie obywatel. Czyli uszczupla się fundusz przeznaczony na leczenie konkretnych chorób w “trosce” , właściwie o co?

W 1996 roku sprowadziliśmy, oczywiście pod nadzorem Instytutu, zwanego Narodowym i Zdrowia – szczepionkę z Korei. W związku ze zgonami dzieci szybko ją wycofano. Czy ktoś poniósł konsekwencje? Nie słyszałem. Zwracam się do PT Czytelników z prośbą o ewentualne sprostowanie tej wiadomości i podanie innej informacji.

Gdyby tak było, jak podają wymienieni PT Autorzy, to przecież nie trzeba by było w USA wprowadzać specjalnego prawa zdejmującego odpowiedzialność za skutki uboczne z przemysłu szczepionkarskiego. Wprowadzono je w maju ubiegłego roku. Vide: Konferencja w Kalifornii.

Sprawa wykrycia skażenia partii szczepionek. Przecież to nie Narodowy Instytut Zdrowia, czy p. doc. A. Bucholc, odpowiedzialna za szczepionki, jak sama podała w wywiadzie telewizyjnym, wykryła skażenie, ale mały urzędnik w Czechach. I to on narobił szumu i uratował dziesiątki ludzi od powikłań. W Warszawie nic nie wykryto. A czy w ogóle badano te szczepionki? Jest to bardzo wątpliwe. Pani doc. Bucholc w programie telewizyjnym zapraszała do siebie w celu podania pełnej dokumentacji szczepionek. Gdy telewidzowie zaczęli się umawiać, to p. Docent zakazała ich wpuszczać do Instytutu.

Następnego dnia po programie telewizyjnym z udziałem p. doc A.Bucholc dane odnośnie zawartości rtęci w szczepionkach zniknęły z portalu PZH.

Instytut twierdzi, że szczepionki są najlepiej przebadanymi preparatami farmakologicznymi. Skąd wymienieni pracownicy Instytutu posiadają taką wiedzę? Niestety, jest to ich słodką tajemnicą. Pomimo, że Instytut jest państwowy, czyli pracuje za nasze – podatników pieniądze, i nic sam nie wytwarza, to na jego stronach internetowych brak składu poszczególnych szczepionek. Dlaczego? Całe szczęście istnieją inne instytucje, które nie utajniają problemu i możemy spokojnie zapoznać się z takim składem.
Teraz rodzi się pytanie; czy wymienieni specjaliści, naprawdę nie znają składu szczepionek? Stwierdzam, po wysłuchaniu obrad Sejmowej Komisji Zdrowia, że jest to możliwe, ale być może zachowują tą informację w swoich szufladach, “no bo przecież wiecie, rozumiecie……..[tu wpisać właściwe argumenty]”.

Ta sprawa jest bardziej interesująca. Od ustawy sejmowej z 1964 roku PZH jest zobowiązany do rejestracji wszelkich powikłań po tzw. profilaktycznym stosowaniu szczepionek. Jak PT Czytelnicy możecie się sami zorientować ta ustawa od 55 lat jest martwa. I co ciekawe, żadna instytucja powołana do przestrzegania prawa, nie usiłuje wymusić na biorących społeczne pieniądze pracownikach instytucji państwowej realizacji tej ustawy. Mało tego, przed ok. miesiącem w/w pracownicy jakimś tam sposobem załatwili sobie w Sejmie, że już nie trzeba zgłaszać powikłań. Proszę przeprowadzić samemu prosty test: zadać lekarzowi pytanie: Jak wygląda druk zgłaszania powikłań? Oraz czy widział taki druk, kiedykolwiek na studiach? Wypada także podkreślić, że lekarze z małych miasteczek, po zgłoszeniu powikłań mieli kontrole z Sanepidu z wnioskami: “Oj doktorku, doktorku, tyle macie powikłań, chyba jest tutaj za brudno i trzeba zamknąć gabinet”. Zostawiam to bez komentarza.

A przecież to takie proste, wystarczy opracować ankietę i każdy lekarz, anonimowo, i elektronicznie mógłby podawać powikłanie, z opisem dokładnym zdarzenia i nawet po roku sprawdzić, czy jego ankieta znajduje się w wykazie. Wg obecnej, znowelizowanej ustawy, nawet po opłaceniu kosztów [dlaczego instytucja państwowa ma pobierać opłaty?] PZH może odmówić przekazania danych epidemiologicznych!

Tak więc podane przykłady świadczą jednoznacznie, że wymienieni pracownicy Instytutu wprowadzili co najmniej w błąd społeczeństwo, podając nieprawdziwe informacje odnośnie bezpieczeństwa szczepionek. Po pierwsze: nie realizują uchwał sejmowych, nie posiadają więc danych o powikłaniach.
Po drugie: nie publikują ŻADNYCH prac na temat powikłań.

Bardzo ciekawy jest inny fragment Oświadczenia NIZP str. 2 akapit 2, “ także w Polsce odnotowuje się zachorowania na krztusiec. U dzieci niezaszczepionych w porównaniu z dziećmi prawidłowo zaszczepionymi w przedziale wiekowym 3-10 lat zachorowania na krztusiec są 15 razy większe.”
Mamy tutaj przykład wyjątkowego cudotwórstwa. Po pierwsze; jak podano wyżej, instytucja nie gromadzi takich danych od 55 lat. Skąd więc autorzy posiadają dane liczbowe?
Po drugie; jak instytucja zajmująca się handlem szczepionkami może gromadzić dane o powikłaniach po tych szczepionkach? Po trzecie: jeżeli te dane gdzieś istnieją, to dlaczego nie ma ich na stronach internetowych państwowej instytucji? Czyżby wysoko opłacana tajemnica handlowa wszytko wyjaśniała? A musi być wysoko opłacana, ponieważ w miesiącu kwietniu, jak powszechnie wiadomo, stacje Sanepidu prowadzą sprzedaż rabatową szczepionek o 30% taniej. Czyli to jest zysk. To tak prawie jakby sąd się chwalił zyskami z wyroków. Skutki takich dodatkowych profitów Sanepidu ostatnio bada prokuratura w Szczecinie.

Wracając do tematu, skoro w Polsce brak danych, to poszukajmy ich na Zachodzie. Szczepionka przeciwko krztuścowi została wprowadzona w 1912 roku. Jej szkodliwe działanie na mózg jest bardzo dobrze udokumentowane. W latach czterdziestych dodano do szczepionki aluminium, niby jako środek pomocniczy [do czego?] i połączono z błonicą i tężcem, jako DPT. SZCZEPIONKA TA NIGDY NIE BYŁA BADANA ZGODNIE Z ZASADAMI NAUKOWYMI OBOWIĄZUJĄCYMI W MEDYCYNIE, to nie spowodowało wprowadzenia zakazu jej sprzedaży.

Już w 1933 roku udowodniono jej zdolność do zabijania dzieci. T. Madsen opublikował pracę o śmierci dwojga dzieci w kilka minut po szczepieniu. Kolejne doniesienie zostało opublikowane w 1947 roku przez Matthew Bardy. Autor ten opisał uszkodzenie mózgu u dwojga dzieci i ich śmierć po szczepieniu przeciwko krztuścowi. W 1948 r. Beyers i Moll opisali kolejne przypadki śmierci w 72 godziny po szczepieniu.
Już!!! w 40 lat później FDA opublikował dane udowadniające, że faktycznie szczepionka ta powoduje w co najmniej jednym przypadku na 875 szczepionych dzieci albo konwulsje, albo epizody szoku i zapaści w 48 godzin po szczepieniu.

Autyzm: nowa forma zatrucia rtęcią: LINK, LINK, LINK, LINK

Narodowe Studium Encefalopatii Dziecięcej przeprowadziło w Wielkiej Brytanii badania, które opublikowano w 1981 roku. Raport ten potwierdził statystyczny związek pomiędzy szczepionką przeciwko krztuścowi, a ostrym zapaleniem mózgu prowadzącym do trwałego uszkodzenia. Powtórna analiza problemu związku krztuśca z uszkodzeniem mózgu przeprowadzona w 10 lat później potwierdziła istnienie takiego związku. W 1994 r. kolejny raport, tym razem Instytutu Medycyny Narodowej, potwierdził występowanie powikłań mózgowych w okresie 7 dni po szczepieniu DPT. Związek pomiędzy zespołem nagłej śmierci niemowląt, a szczepieniami przedstawiła ostatnio dr WILLIAM TORCH z zespołem, z Uniwersytetu of Newada School of Medicine w Reno. Naukowcy przebadali zespół nagłej śmierci niemowląt w 103 przypadkach i stwierdzili : 6,5 % dzieci zmarło w 12 godzin po szczepieniu, 13 % zmarło w ciągu 24 godzin po szczepieniu, 26% zmarło w ciągu 72 godzin po, a kolejne 37% w kolejnym tygodniu, reszta zmarła w okresie do 3 tygodnia po szczepieniu.

Journal of the American Medical Asociation przedstawił z kolei pracę w której udowodniono, że dzieci z astmą umierają 8 razy częściej po szczepieniu DPT w ciągu 3 dni. Szczyt zgonów tj. 85% notuje się w okresie od 2 do 4 miesiąca po szczepieniu DPT. No tak, ale wg jednego z autorów tego Oświadczenia prof. A.Zielińskiego-Money.pl, te prace to “Bezwartościowe żonglowanie niepotwierdzonymi nigdzie danymi” [ Andrzej Zwoliński -Money.pl]. nota bene, ten Pan pełni funkcję konsultanta krajowego ds epidemiologii. Ciekawe, jak ta sama osoba może pełnić rolę konsultanta i jednocześnie brać udział w zakupach szczepionek?

W lipcu 1986 Amerykańska Izba Kongresu przedstawiła dane dotyczące wypłaty 16.2 miliona dolarów przez producentów DPT dla 52 dzieci poszkodowanych przez DPT i MMR. Jak Wielce Szanowni Czytelnicy możecie się zorientować podobny Instytut Zdrowia Publicznego w Polsce niczego podobnego nigdy nie opublikował. A więc jak to jest? W krajach wytwarzających szczepionkę DPT są powikłania i firmy produkujące te, “najlepiej przebadane produkty farmaceutyczne” wypłacają olbrzymie odszkodowania rzędu 300 000 dolarów na dziecko, a w Polsce brak powikłań? Mało tego, przeprowadzona ankieta, szczególnie wśród młodych lekarzy, wykazała całkowity brak jakichkolwiek informacji o takich powikłaniach. Wszyscy zasłaniali się, że ani na wykładach z pediatrii, farmakologii, czy też chorób zakaźnych nikt ich o możliwości występowania takich powikłań nie informował. Pozostawiam to także bez komentarza. Sami musicie się domyśleć, dlaczego tak się dzieje. Nie wymagajcie od lekarzy wiedzy na temat powikłań. A skąd oni mają ją zdobyć, jeżeli autorzy podręczników nic nie wspominają o powikłaniach? Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych w których łamach można by wymieniać informacje o powikłaniach.

Ale to nie wszystko. Ostatnio, ruszyła w Polsce ofensywa straszenia społeczeństwa. Czym? No, nie zgadniecie, KOKLUSZEM! Np. Portal Biomedical podaje cyt: ”Koklusz jest bardzo zakaźny i może okazać się śmiertelny w niektórych przypadkach, przede wszystkim u dzieci, które nie były szczepione”. i dalej, “Przynajmniej 26 zgonów i 21 000 zachorowań zanotowano przez FDA w USA” . Dane z USA potwierdzają epidemię kokluszu. Notuje się najwięcej zachorowań od 60 lat. Ale dodają, że 84% chorujących, to dzieci prawidłowo zaszczepione 4 dawkami. Tak więc epidemia wybuchła wśród zaszczepionych!!! Dlaczego polscy eksperci tego nie podają?

Mało tego, okazuje się, że tzw epidemie krztuśca występują sezonowo co 4-5 lat, bez względu na stosowane szczepienia i liczbę zaszczepionych. Tym samym lansowana od 1929 roku teoria odporności stada nie znajduje ŻADNYCH PODSTAW NAUKOWYCH ANI MEDYCZNYCH, ale dla zysku jest systematycznie nagłaśniana. Tutaj także swój udział ma prof. A.Zieliński. W podanym artykule stwierdza, że aby uniknąć epidemii musi być co najmniej zaszczepionych ponad 90% społeczeństwa, a kilka akapitów poniżej podaje z dumą, że w Polsce jest zaszczepianych ok 98% dzieci. Czyli znacznie więcej aniżeli wymagana konieczność. Dlaczego więc atakuje te kilka rodzin nie chcących zaszczepić dzieci? Wg. tegoż Profesora jest to fakt bez znaczenia. Dlaczego więc obserwujemy taką ofensywę sekty szczepionkarskiej? W 2010 roku pomimo zaszczepienia 81% populacji powyżej 3 roku życia, pełną dawką 4 szczepień, w Kalifornii wystąpiła ”epidemia”. W Teksasie zaszczepialność wynosiła 81.5% i także chorowali głownie zaszczepieni. W Waszyngtonie zaszczepialność wynosiła aż 84%, i znowu chorowali głównie szczepieni. Te dane jednoznacznie obalają pojęcie odporności stada. Czyli znowu działania sekty szczepionkarskiej były na zasadzie: “powtarzaj każdą bzdurę dostatecznie długo, a ludziska uwierzą”.

Analiza tych faktów stawia kolejne pytanie: dlaczego kierownictwo Państwowego Instytutu do którego obowiązków należy informacja PT Lekarzy o stanie sanitarnym Polski nie podaje do publicznej wiadomości tych danych? Wyraźnie był widoczny brak rzetelnej informacji w czasie ostatniego posiedzenia zarówno Komisji Senatu jak i posiedzenia Sejmu! Odpowiedz sobie Czytelniku sam na powyższe pytania. Na wszelki wypadek podam, za portalem Rynek Zdrowia z 06.07.2012 roku, że CBA wyjaśnia relacje koncernu z lekarzami. Chodzi nie o kogo innego, ale o koncern GSK, ten sam, który w USA został skazany na karę w wysokości 3 miliardów dolarów. Jest jeszcze jeden problem. Otóż “Zdrowie Publiczne” to przecież nie tylko problem szczepień. Jak pamiętają Starsi, do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku podawano dzieciom w szkołach niedobry tran. No, ale to działo się w czasach niedobrego komunizmu. Po dokładnym zapoznaniu się z danymi astronomicznymi można stwierdzić, że w okresie od 1970 roku do dnia dzisiejszego nie nastąpiła żadna zmiana osi Ziemi w stosunku do Słońca. Innymi słowy nie nastąpiło zwiększone promieniowanie elektromagnetyczne wpływające na tworzenie w naszych organizmach witaminy D. Rozumiem, że w tamtych złych czasach PZH bał się interweniować w sprawie powrotu tranu dla dzieci. Jak wiadomo od 22 lat żyjemy w Polsce “wolnej i niepodległej”. Dlaczego istniejący pod zmienionym szyldem, Narodowy Instytut Zdrowia nie zadbał o tran dla dzieci i młodzieży?

Jest to bardzo ciekawy problem medyczny, ponieważ przeprowadzono odpowiednie prace naukowe w USA , a przecież eksperci zdrowia są na “bieżąco” z wiedzą, wykazujące celowość podawania witaminy D. Konkretnie: doświadczenie przeprowadzono w oczywisty i prosty sposób: w jednej szkole szczepiono dzieci przeciwko grypie a w drugiej szkole podawano tran. Było to w tym samym mieście i warunki ekonomiczne rodzin były podobne. Okazało się, że dzieci szczepione chorowały kilkakrotnie częściej, aniżeli dzieci otrzymujące tran. Poza tym podawanie tranu było znacznie tańsze aniżeli koszt zaszczepienia ponad 500 dzieci.

I kolejny problem bagatelizowany przez ekspertów państwowych, bezmyślne poddawanie dzieci fluoryzacji. Liczne prace na całym świecie udowadniają, że podawanie dzieciom fluoru powoduje uszkodzenie centralnego układu nerwowego, obniża IQ, sprzyja występowaniu cukrzycy u młodocianych. Jednocześnie brak jest jakichkolwiek pozytywnych efektów stosowania fluoru.

Wiadomo o tym od 1940 roku, od rozpoczęcia słynnego programu F w ramach projektu Manhattan. Wiadomo o tym od czasu stosowania fluoru w wodzie w obozach niemieckich i sowieckich łagrach. Jedynymi osobami, które o tym oficjalnie nie wiedzą są eksperci rządowi. Czy w tej sytuacji nie należałoby zmienić nazwy Instytutu z Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego na Instytut Szczepień Toksycznych, ponieważ jak do tej pory, słyszymy tylko i wyłącznie o konieczności szczepień. Wszelkie dokumenty np. kontroli spożywczych są skrzętnie ukrywane pod płaszczykiem tajemnicy handlowej. A na jakiej to podstawie Państwowa Kontrola jest tajemnicą?

Istnieją dwie przyczyny tego, że ludzie kłamią: niektórzy robią to z powodu niewiedzy, niedbalstwa [wstyd się przyznać], inni robią to celowo z pełną świadomością. Jak podałem powyżej, już w 1981 roku Brithish National Study of Encephalopatia Children stwierdził, że szczepionka przeciw krztuścowi, czyli DPT, powoduje ostre zapalenie mózgu i trwałe uszkodzenie mózgu. W 1994 roku potwierdził to Instytut Medycyny w USA. A w Polsce, ponad 20 lat później, bez żadnych badań, Narodowy Instytut Zdrowia zaprzecza tym faktom. Musicie sobie PT Czytelnicy sami odpowiedzieć do której grupy można zaliczyć autorów tego oświadczenia. Od ponad 22 lat mamy Polskę wolną i niepodległą, a sprawy zdrowia, niestety, zamiast się wyjaśniać, coraz bardziej są zamącane. Podkreślam: od ok. 20 lat brak czasopism medycznych uniemożliwia prowadzenie wymiany informacji pomiędzy lekarzami. Zamiast tego, są oni indoktrynowani przez foldery reklamowe przemysłu farmaceutycznego, do czytania których, Ministerstwo Zdrowia przymusza młodych lekarzy punktami edukacyjnymi. Wprowadza indoktrynację medycyny. Jedynym sposobem przedstawiania problemów są niektóre blogi.

Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

P.S. Z ostatniej chwili. Jak podaje dr Laura Hewitson z Uniwersytetu w Pittsburgu w referacie wygłoszonym na Konferencji Międzynarodowej Badań nad Autyzmem IMFAR w Londynie, po podaniu małpom siedmiu standardowych szczepionek, rekomendowanych dla dzieci w pierwszym roku życia przez Amerykańską Akademię Pediatrii AAP oraz Centrum Disease Conrol -USA, u małp wystąpiły objawy, które są podobne do objawów autyzmu stwierdzanych u dzieci. Nieszczepiona, grupa kontrolna nie wykazywała takich objawów. Wyraźnie widać, że dzieci traktuje się gorzej jak przysłowiowe małpy. I “nasi” pediatrzy nic o tym nie wiedzą!?

Nadesłane: Lech

http://www.prisonplanet.pl/