Pogrzeb „zielonej wyspy”


Przed nami kryzys o jakim rządzącym się nie śniło, nadchodzi prawdziwa jesień bankrutów, polityczna wojna na szczycie i nowa groźna odsłona kryzysu w strefie euro.

Euro to dziś martwa waluta, waluta-zombi i to bez względu na to czy EBC będzie drukować na trzy zmiany wspólną walutę i skupować śmieciowe obligacje Hiszpanii i Włoch. Jesienią rząd ogłosi oficjalny pogrzeb „zielonej wyspy” i zaprosi Polaków na uroczystą stypę. Małe i średnie jeszcze w większości polskie firmy są już pod ścianą, bezrobocie wymyka się spod kontroli, dramatycznie pogarsza się sytuacja na rynku pracy, co miesiąc pracę będzie tracić od 40-50 tys. osób. Nie tylko w małych i średnich firmach panują minorowe nastroje i przeważają pesymistyczne oceny przyszłej koniunktury. Kurczy się produkcja i konsumpcja, rosną zapasy, spadają obroty, przychody, maleją zyski i wpływy podatkowe. MF skutecznie wygasza ostatnie motory wzrostu gospodarczego, stają inwestycje publiczne, zanikają wydatki publiczne, zwłaszcza w infrastrukturze, rosną góry niezapłaconych rachunków i rządowych weksli bez pokrycia. Przyspieszyły wzrost zadłużenia, zatory płatnicze, kredyty i wierzytelności do windykacji. RPP broni jak niepodległości jednych z najwyższych w Europie stóp procentowych.

TVN-CNBC dwoi się i troi, by zaszczepić urzędowy optymizm, bajkową scenerię i iluzje co do stanu polskiej gospodarki jak i finansów publicznych. Gdy kilka miesięcy temu ostrzegałem, że tuż po Euro 2012 zaczną jak muchy padać firmy budowlane, media nie dostrzegły problemu. Teraz idzie nowy kataklizm gospodarczy na „zielonej wyspie” – padać bowiem teraz będą firmy z branży motoryzacyjnej i około – motoryzacyjnej produkującej części, podzespoły, komponenty dla wielkich europejskich firm motoryzacyjnych. A jesteśmy w tym segmencie prawdziwą europejską potęgą z wielu set- tysiącami miejsc pracy. Recesja w Unii i strefie euro, do której dostarczamy większość naszego eksportu, niesłychanie silnie uderzy właśnie w ten sektor produkcyjny w Polsce z bardzo negatywnymi konsekwencjami gospodarczymi i społecznymi. Ostatni przypadek bankructwa firmy Technosystem z Podkarpacia to zapowiedź dramatycznych wydarzeń w tej branży i dopiero wierzchołek góry lodowej. Niewykluczone, że wakacyjne przestoje fabryk motoryzacyjnych Fiata, Volkswagena czy Opla w Polsce przybiorą jeszcze gwałtowniejszy wymiar. Nie można wykluczyć dalszego ograniczania produkcji, zwolnień grupowych, a nawet zamknięcia lub przenosin produkcji z Polski do innych, również macierzystych krajów. Bliższa koszula ciału, 95 proc. tej produkcji szła przecież do Unii Europejskiej. Drogi i drożejący jeszcze złoty dopełni jedynie czarę goryczy, znacząco pogarszając w II-ej połowie roku nasz bilans płatniczy i deficyt w handlu zagranicznym. Jesienne ekspose wycieńczonego przez aferę Amber-Gold premiera rządu być może już w nieco odnowionym składzie będzie dramatyczne. Czarne chmury zawitają ni z tego ni z owego nad mlekiem i miodem płynącą „zieloną wyspą”.

Winni będą wszyscy święci, światowy kryzys, strefa euro, bankrutująca i opuszczająca strefę euro – Grecja, Hiszpania na kolanach proszącą o pomoc finansową, opozycja w kraju, moherowi ekonomiści, wszyscy z wyjątkiem beztrosko rządzących od 5-ciu lat w naszym eldorado nad Wisłą. Nasz słynny pożyczkowy tajfun „Vincent” tak zaszalał sprzedając polskie obligacje jak ciepłe bułeczki, że nowy dług w ciągu 5-ciu lat wzrosło o blisko 400 mld zł. czyli o ok. 70 proc. Dobił już do długu rzędu ok. 860 mld zł., tyle, że dodatkowo pożyczaliśmy horendalnie drogo i obecny koszt obsługi naszego zadłużenia – 5,4 proc. jest najwyższy w Europie po Rumunii. Jest wyższy niż Hiszpanii, Portugalii, Irlandii czy Włoch. Na obsługę naszego zadłużenia w budżecie państwa corocznie idzie całość – wszystkie nasze podatki osobiste i dochody z PIT-u, to już ok. 40 mld zł. Nie da się więc dalej szaleć z zadłużeniem bez podniesienia obywatelom podatków. Czekają nas jesienią smutne nowiny, nie tylko wyższe podatki i opłaty lokalne, droższa żywność, paliwa i gaz, ubezpieczenia, usługi bankowe, ale i załamanie produkcji, spożycia i inwestycji. Żeby nie być malkontentem i Kasandrą trzeba stwierdzić, że mamy też pewne osiągnięcia. Budujemy jako pierwsi na świecie podwodne metro w stolicy, zbudowaliśmy za 2 mld zł. Stadion Narodowy, na którym będą się mogli bawić strażacy z V-premierem na czele. Kasy fiskalne już wkrótce będą mieć u nas babcie klozetowe i szatniarze. Wyemigrowało już z kraju 300 tys. dzieci i ludzi młodych do 14 roku życia i szykują się do odlotu następni mimo braku OLT-Expres. To jednak nie wystarczy by przezwyciężyć kłopoty i potężny kryzys. W przyszłym roku czeka nas prawdziwa zapaść gospodarcza, dopadnie nas prawdziwe ubóstwo i drożyzna. Co bardziej zapobiegliwi już kupują lampy naftowe, konserwy i robią powidła. Rząd się oczywiście wyżywi. Oj, będzie się działo.

Janusz Szewczak Gł. Ekonomista SKOK

tekst przygotowany dla portalu Stefczyk Info i W Polityce

http://dziennikarze.nowyekran.pl/

Napisane w Polska. Tagi: , . 6 Comments »

Odpowiedzi: 6 to “Pogrzeb „zielonej wyspy””

  1. szwarc Says:

    Mam nadzieje ze wylaczasz z tego naszych pseudo politykow.Jesli tak to w porzadku..Bo tak poprawdzie POLSKA nie istnieje politycznie od1939 roku..Kiedy Niemcy w zmowie z zachodnimi Masonami unicestwili nasza Panstwowosc..Nie zachod jest naszym sprzymiezenicem tylko panstwa blogku wschodniego,

    • lejonbruno Says:

      Wreszcie zaczyna KTO MYŚlEĆ poprawnie! Czyli mamy sąsiada który mówi językiem w części nam zrozumiałym. Jak by nie patrzeć to też słowianin czy się to komuś podoba czy nie! Rusofobia to najgorszy scenario jaki w tej szrokości geograficznej mozna sobie wyobrazić, stworzony poniekąd, nie przez nas samych ale pseudopolaków których to mamy pod dostatkiem! FUJ!
      zrobiło się gęsto od padliny, jaką nas karmią.
      Czy to ja jestem rasistą jeśli za wszelką cenę chcę zachować nasze złotowłose panny i marzy mi się kraj miodem i mlekiem płynmący!!!!
      NO CO MOŻE ci się niepodoba mój sen????
      Trudno fora ze dwora!!!!

      A co do długu to go nie mamy !!!!!!!

      Wystarczy jak nam powie WALCZYK, jak odzyskać zdeponowane milardy polskiej krwawicy z lichwiarskich banków od ANGLIKÓW!
      Bowiem nasza gospodahrrrka była na skrhhhaju zapaści finnansowej!!! Jeszcze trhhhoche!!! i ulice by płoneły zapalone pieniędzmi rhhhobotników!!!! Nawet cement by się zaphhhalił płonęli by ludzie w nowych domach, wybudowanych z łatwopalnej waluty!!!!!
      NO więc, pieniądze już urosły jakiś prhhocent, wystarhhhczy naszą powierhhniczkę od finansów przywołać do funkcji, i jesteśmy na nowo
      POLAKAMI!!! Jesteśmy ci wdzięczni nasz złotowłosa żonglerko finansów, nie boimy się krhhhyzysów ani Krhhhezusów.
      Będziesz nam błogosławiona wyniesiem cie na ołtarze!!!!!

      Ja też jestem polakiem, ale nie wypasionym bo brakło ugoru dla mnie!!

      Pozdrawiam orędownivczkę NASZĄ (naszych finansów)

      NIECH CI BÓG WYNAGRODZI !!!!

      Jak jeden kto polak jest z tobą pani!!!!!!!!!

    • Robin Says:

      O ile, bardzo ostrożnie, mogę się zgodzić z postulatem sprzymierzenia z narodami bloku wschodniego, to kategorycznie odmawiałbym wiarygodności państwom (Węgry są tu wyjątkiem), które już nie raz pokazywały, jak bardzo o nas dbają.

  2. mike Says:

    Najpierw potocznie; „nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz”!

    A teraz poważnie: takie artykuły tylko napędzają „spiralę strachu” i pogłębiają/wywołują kryzys.

    Wiecie jak się robi kryzys? Jak kampanię reklamową: zatrudnia się „szpecjalistów”, którzy w wykupionym czasie antenowym (artykułach sponsorowanych) pieprzą bez sensu (nazywa się to fachowo „testymonial”) z mądrą miną, używając terminologii znanej tylko im, o tym, że ” z pełną odpowiedzialnością i całą stanowczością można powiedzieć, że będzie kryzys”. Część ludzi im wierzy od razu w myśl zasady „pewnie wiedzą co mówią, w końcu to szpecjality”, część na „wszelki wypadek” zaczyna ciąć koszty. A przecież rynek to naczynie połączone; (upraszczając) jeżeli producent kostek toaletowych uwierzy w „kryzys” i zmniejszy zamawianie surowców, to firma wytwarzająca/wydobywająca surowce zanotuje mniejsze zyski w danym okresie i też zacznie ciąć koszty np: nie będzie kupować kostek toaletowych. I mamy kryzys.

    A po co kryzys?

    W naszych czasach najwięcej zarabia nie producent, nawet nie handlarz, tylko duży inwestor giełdowy – posiadacz dużej ilości wirtualnej gotówki. A kiedy najwięcej można zarobić na giełdzie? W czasie dużych wahań, a takie występują jak jest wojna, kryzys. Jak jest hossa – wszystko pomału rośnie, to na giełdzie zarabiają wszyscy, ale po kilka procent.

    c.n.u.

    A ja mimo tego co się dzieje w około; łupków, szczepionek, sryzysów, wojen, tusków i kaczyńskich uważam, czuję, że będzie dobrze, że my ludzie poradzimy sobie ze sobą, ze swoimi przywarami i uratujemy ten świat, ludzki świat. Bo wierzę, że ludzie są z gruntu dobrzy, że potrafią wspiąć się ponad wyżyny ego i nauczyć się akceptować/szanować/kochać samych siebie, a później i bliźniego swego.

    • Robin Says:

      Ile to nam zabierze? Czy jeszcze nam?

  3. Piotr Says:

    Swieta Racja Rzeznia dopiero sie zacznie i jeszcze mroz w zime tak przywali zasypie ostro. Zobaczymy jakie cuda beda na wiosne


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: