Nina Witoszek alarmuje i wzywa do ważnej debaty


OSLO, 22 lutego (nPortal PRESS) – Integrowanie się społeczeństw i globalizacja sprawiają, że wciąż stajemy przed nowymi wyzwaniami. Dla wielu z nas zmiany wynikające ze zderzenia kultur w nowym kraju są nie do zaakceptowania. Pewne jest, że coraz większe kontrowersje budzi sposób działania urzędu chroniącego praw dzieci w Norwegii – Barnevarnet.

 
Nina Witoszek, polska pisarka i profesor na Uniwersytecie w Oslo UiO zauważa potencjalne zagrożenie w norweskiej demokracji i zwraca uwagę na zbyt silną ingerencję państwa w opiekę nad dziećmi. W kronice z 17 lutego «”Godhetens tyranni -Tyrania dobroci”» dziennika Aftenposten przedstawia niepokojącą sytuację w przypadku polskiej rodziny.

Historia z życia wzięta

Profesor Witoszek przedstawiła historię odebrania w 2009 roku przez organizację chroniącą praw dzieci Barnevernet 6-letnich bliźniaków Mateusza (cierpi na autyzm) i Mariusza. Dzieci odebrano im dlatego, że ktoś zgłosił telefonicznie zaniepokojenie sytuacją w ich rodzinie.

Dwie sprawy z Barnevernet przegrali, a kolejną wygrali. Jednak synów nie odzyskali. Po kolejnym odwołaniu norweskich służb znów przegrali. Bliźniaki zostały rozdzielone i skierowane do różnych rodzin. Rodzice mogą je widywać cztery razy w roku.

Dzieci zostały odebrane rodzicom przez Barnevernet zaledwie po czterech tygodniach pobytu w Norwegii. Od dwóch lat rodziców badają ich psychologowie i psychiatra, jak twierdzą, są normalną rodziną.

„Nie argumentuję za tym, by urząd ochrony dzieci lekceważył takie zgłoszenia i nie przejmował się losem dzieci. Moja krytyka dotyczy dwóch poważnych zaniedbań – pisze prof. Nina Witoszek w kronice Aftenposten.

Pierwszy błąd polegał na tym, że urząd nigdy nawet nie spróbował dać biologicznym rodzicom dzieci szansy, a i sąd również nie wziął takiej możliwości pod uwagę. Aby usprawiedliwić konfiskatę dzieci dobrano selektywną i samo potwierdzającą się argumentację, a poza tym założono klapki na oczy, by nie dopuścić nawet widoku argumentów drugiej strony – pisze w kronice.W drugim zaniedbaniu przesłuchanie autystycznego dziecka – które miało [przesłuchanie] takie tragiczne skutki dla rodziny – odbyło się po norwesku, bez żadnego dodatkowego przygotowania – dodaje.

Regionalny urząd chroniący praw dzieci w Stavanger nie chce komentować sprawy. Jak twierdzą pracownicy tamtejszego Barnevarnet są to informacje poufne dla dobra dzieci i rodziców.

Zderzenie kultur

Witoszek przestawiając sytuację polskiej rodziny zwraca uwagę na zrozumienie zderzenia się dwóch kultur. Aby zapobiec kolejnym ofiarom proponuję, by Barnevarnet na norweskich lotniskach rozmieściło plakaty z poniższymi hasłami:

„Wszyscy imigranci z dziećmi, którzy stawiają stopy na norweskiej ziemi, powinni zapamiętać sobie, co następuje”:

1. Nie myśl, że masz władzę nad swoimi dziećmi. Państwo ma władzę nad tobą.
2. Nie myśl, że dasz swoim dzieciom klapsa na pupę, bo inaczej zostaną skonfiskowane przez Państwo.
3. Zadbaj o to, by dzieci w szkole chodziły uśmiechnięte, jeśli nie mogą zostać zabrane przez Państwo.
4. Nie myśl, że cokolwiek znaczysz.

Gorąca debata

Publikacja prof Niny Witoszek rozbudziła gorącą debatę i krytykę ze strony norweskiej.

Jan Storo wykładowca na Uniwersytecie w Oslo i Akershus (Høgskolen i Oslo og Akershus HiOA) pyta na łamach dziennika Aftenposten pyta: Czy znani uczestnicy życia publicznego nie powinni ponosić większej odpowiedzialności za swe słowa, niż inni? I czy niepoprawna nienawiść, bijąca z wypowiedzi Niny Witoszek, to nie właśnie ta „technika dyskusji”, co do której zgodziliśmy się w ostatnich miesiącach, że lepiej jej w naszym kraju unikać?

Rzecznik praw dziecka Reidar Hjermann uważą, że profesor Witoszek wulgaryzuje debatę na temat opieki nad dziećmi, a jej ocena instytucji i prawomocności działania opiera się na pojedynczej sprawie.

Przyznaje, że debata na temat wyzwań stojących przed dobrobytem dzieci w społeczeństwie wielokulturowym jest bardzo ważna do podjęcia, ale musi być oparta na kilku faktach i widzieć dobro dziecka. Jednocześnie przypomina, że bicie dzieci w Norwegii jest zabronione.

Norwegowie odebrali już niejedno dziecko

Takie przypadki zdarzają się w Norwegii dość często. Wszyscy pamiętamy historię Nikoli, odebranej polskiej rodzinie zamieszkałej w Norwegi, dlatego, że wydawała się „smutna”. Sprawa Nikoli i inne przypadki pokazują jak bardzo bezkarni czują się urzędnicy rządowych agend, mających zajmować się ochroną dzieci.

Jeszcze w latach 90 starali się uzyskiwać bardziej wiarygodne dowody na „zaniedbywanie” dziecka. Dzisiaj wystarczy już tylko, że dziecko jest „smutne”., albo wychowywane zgodnie z obcą Norwegii tradycją”.

Norwegia odebrała indyjskiej rodzinie dwójkę dzieci za to, że rodzice karmili dzieci rękoma i spali z nimi w jednym łóżku. Rodzice wychowywali swoje dzieci tak, jak nakazuje ich kultura.

Urzędnicy Barnevarnet uznali, że to wystarczający powód, by odebrać małżeństwu prawa do opieki nad dziećmi. Mimo interwencji indyjskiego rządu i tłumaczeniom, że spanie z dziećmi jest typowe dla ich kultury urząd praw ochorny nad dziećmi nie zgodza się na oddanie dzieci.

Norwegia rajem dla dzieci

Według rankingu amerykańskiej organizacji Save the Children, która ocenia gdzie najlepiej i najbezpieczniej wychowuje się dzieci, Norwegia zdobyła pierwsze miejsce w ubiegłym roku. Save the Children wzięła pod uwagę wiele czynników: np. opiekę medyczną podczas porodu, śmiertelności noworodków, dostęp matek do kariery zawodowej i nauki.

Reżim dobroci

Po raz pierwszy w 2005 roku ONZ sporządziła raport, w którym już krytykowano Norwegię za to, że zbyt wiele dzieci odbiera się rodzicom. Mówiło się o liczbie 12 500 maluchów, teraz nawet 20 tys.

Sprawa nadużyć norweskich organizacji społecznych znana była już kilkanaście lat wcześniej – w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych Brenda Scott napisała książkę „Poza kontrolą. Kto kontroluje nasze organizacje obrony praw dziecka”. Autorka dowodziła w niej, że owe agendy dopuszczały się już wówczas niesłychanych nadużyć nawet, gdy sprawa wychodziła na jaw,

To, co było dobre i powszechnie akceptowane kilkadziesiąt lat temu w społeczeństwach jednorodnych etnicznie i kulturowo, przestaje się dziś sprawdzać, gdy granice zanikają, a w naszych krajach żyją obok siebie przedstawiciele najróżniejszych kultur, tradycji i systemów wartości. I nawet zamożne społeczeństwa, muszą odrobić swoją lekcję pokory.

Pora do krytycznego namysłu nad tradycyjnymi normami społecznymi i przepisami prawa oraz do debaty o standardach, jakie powinny obowiązywać w wielokulturowej Europie. Czy te standardy powinny przede wszystkim uwzględniać szacunek dla innych kultur, czy ludzie zmieniający kraj powinni przygotować się na podporządkowanie zmianom kraju, do którego się wybierają.

Nina Witoszek (Oslo) – pisarka filozof i wybitna polska intelektualistka. Historyk Sztuki, profesor Uniwersytetu w Oslo. Laureatka Nagrody Wolności Słowa fundacji Fritt Ord”., autorka kilku powieści w języku norweskim i angielskim Szerokiej publiczności znana jest wszakże, jako wnikliwy i kontrowersyjny komentator w środkach masowego przekazu.
W 2011 roku otrzymała nagrodę Wybitny Polak za Granicą (w Norrwegii) Fundacji Teraz Polska w kategorii osobowość.

Autor: Łukasz Jakubów Kędzierski
http://www.nportal.no/news/410/nina-witoszek-alarmuje-i-wzywa-do-waznej-debaty

Napisane w Różne. 6 Comments »

Odpowiedzi: 6 to “Nina Witoszek alarmuje i wzywa do ważnej debaty”

  1. Mieszkanka Norwegii Says:

    Spanie z dziećmi wydaje im się nienormalnością, ale małżeństwa homoseksualne i ich pozyskiwanie dzieci dzięki in vitro jest ok- to jest zupełnie normalne…. Tak zabiegają o dzieci, a nastolatki „skrobią się” na potegę..i to też jest ok..
    Kraj absurdu..

  2. nadgorliwość urzędnicza Says:

    Zgadzam się że Brevik jest nienajlepszym przykładem bo wszędzie tacy psychole występują – co warto zauważyć Brevik trenował najpierw strzelanie w grze. Zdarzało się że dziecko próbowało zabić taksówkarza bo w grze się tego nauczyło więc treści satanistyczne i okultystyczne czyli utajone występują powszechnie . Zauważyłem że telewizja ma ogromny wpływ na opinię nawet największych miłośników pokoju , potrafi tak bardzo zaburzyć prawdziwość sytuacji że stajemy się potworami opowiadając o rzeczach o których nie mamy pojęcia do tego śmiejąc się z ludzi którzy narażają życie dla wspólnego dobra i wyższych wartości. Zgadzam się że dzieci nie wolno bić – przemoc rodzi przemoc. A także nie wolno ich zbytnio rozpieszczać i pozwalać na wszystko zgodnie ze słowami typowo hipisowskimi – róbta co chceta. Najlepsze efekty daje rozmowa i współpraca z dzieckiem , stawianie warunków i przedstawianie sytuacji . Mądrze wychowywane dzieci i pod kontrolą poradzą sobie z problemami . W przypadku pary z Indii to naprawdę przesada i powinna interweniować opinia społeczna. Nie może być taka nadgorliwość urzędników. Sądy również są dziwne.

  3. Julian Says:

    Norwegia ukształtowała Breivika i wielu innych dewiantów, dlatego nie ma prawa pouczać obcych kultur o tym co jest dobre a co złe dla ich dzieci. Ręce precz od naszych dzieci.

  4. AMF Says:

    Dałbym punk5:
    – pomaluj się na czarno to będziesz mógł krzyczeć, że to rasizm – wtedy masz jakieś szanse.

  5. kuzyn_maupy Says:

    sprawa ACTA odsłoniła tylko postępującą degenerację wszystkich sfer życia społecznego spowodowaną, moim zdaniem, postępującymi skutkami mechanizmu złodziejstwa na masową skalę ukrytego w konstrukcji tzw. „własności intelektualnej” forsowanej po cichu w ostatnich latach pod pretekstem ochrony praw autorów, artystów i wszelkiej maści „stwórców”, ponieważ łamie ona odwieczną zasadę prawa, że własność może być wyłącznie materialna, a jej źródłem może być tylko pierwotne posiadanie albo praca – to właśnie tą podstawową zasadę naszego prawa, jak i wszystkie zasady prawa od niej zależne, w ostatnich latach podważyła tzw. „własność intelektualna”, która zupełnie przewrotnie zakłada, że przedmiotem własności może być należąca do wszystkich myśl, o ile uda się własność myśli zastrzec ustawowo – inaczej mówiąc, jeżeli uda się komuś (komu ?) zastrzec jakąś myśl w formie np. patentu lub znaku towarowego, itp., to będzie mógł na tej zasadzie odbierać innym własność materialną, czyli pieniądze, dom, ziemię, itp., i będzie mógł to robić z milionami ludzi miliony razy – ładny pomysł ? czyż nie ? fenomenalny, tylko czemu służy ???

    jeśli w majstacie prawa można okradać już na tak masową skalę, to prawo przestaje być prawem…, i lepiej byłoby gdyby Pan Premier zechciał to szybko zrozumieć…

    • Diaemus Says:

      Sprawa nie jest taka prosta jak się ją maluje. Oto Polska jak ją niestety widzę; Raz; Jakieś 80% ludzi po prostu nie nadaje się do bycia rodzicami bo sami są nadal dziećmi bo ich rodzice byli umysłowymi dziećmi jak oni się urodzili i paranoja trwa kolejne pokolenie bo przecież rok po ślubie TRZEBA mieć już jakieś dziecko bo teściowa pyta a to z „wpadki” „jakoś się wychowa”!! Dwa: Widzę jak bardzo zaniedbane są polskie dzieci (TAK, TAK!!) z powodu złego odżywiania (czipsy, fast syfy, aktimele, nadmiar białka zwierzęcego i chemia, chemia i jeszcze raz chemia wszędzie…) Ludzie nie mają zielonego pojęcia o zdrowym żywieniu!!! Trzy: Widzę jak bardzo dzieci są zubożałe emocjonalnie. To są dzieci komputerowo-telewizyjne, nucące reklamy i kupujące reklamowane w telepudle produkty i mające ubogie telenowelowe słownictwo. Ile razy musiałam takim dzieciom zastępować rodziców, tłumaczyć podstawowe rzeczy lub tak zwyczajnie POROZMAWIAĆ!! A potem: „czego dzieci panią tak lubią jak pani taka bezkompromisowa i surowa?” Ha, zero zastanowienia….Wyć się chce!! Cztery: Niezabieranie dzieci alkoholikom i sadystom i brak reakcji szkoły na oczywiste przypadki znęcania i zaniedbania w Polsce to kolejna patologia, a z drugiej strony ogromne wymagania przy adopcji!!!
      JEST TO WINA GŁÓWNIE TZW. POLSKIEGO APARATU PAŃSTWOWEGO bo to warunki jakie te gady stworzyły każą rodzicom zapier…..pracować po 16 nie raz godzin by mieć chociaż na rachunki, a dzieci to są olane śmieci pozostawione samym sobie bo taki jest gadzi plan dla ludzkości!! I NASZA TO WINA!!! Gdzie mogę nawołuję do buntu i edukuję. I WSZYSCY MUSIMY BO NAS ZNISZCZĄ, ZAMERYKANIZUJĄ, ZEŻRĄ ŻYWCEM!!!
      I wtedy (Już widzę jaki się krzyk tu podniesie na to co napiszę), jak takie polskie rodziny przenoszą „swoje” „polskie” w/w odwiecznie pokutujące obyczaje na grunt np. norweski, gdzie warunki życia są lepsze i można jakoś funkcjonować to wielkie zdziwienie, że dziecko nagle zabrali co nie jest często ich (rodziców) winą „bo tak nas wychowali”!!! A krzyki i oklepywanie czy, nie daj Absolucie, bicie dzieci osobiście uważam za porażkę edukacyjną!! Jak się z dzieckiem rozmawia i ma się dla niej/niego czas, a zasady są jasne i konsekwentne to to jest zwyczajnie niepotrzebne!! Ale niestety mamy prowokowany od lat warunkami rozpad rodziny i z tym trzeba walczyć!!! A Pani Profesor zapewne była wychowana w normalnych czasach gdzie rodzina była rodziną, a nie noclegownią obcych sobie ludzi więc można Ją zrozumieć bo ma swój punkt przyłożenia…A kolejną sprawą może być faktycznie „przeginanie pały” przez norweski aparat państwowy i brak złotego środka…
      Do Juliana: Piszesz „28/02/2012 o 10:24 Norwegia ukształtowała Breivika…”
      Ja tam ma swoje podejrzenia: pewno GDZIEŚ po cichu szkolony, pewno COŚ mu kazało zabijać…Tak jak „zagadka” WTC, Pentagonu itp…a to i tak kiedyś wyjdzie…wszak trzeba zastraszyć spokojne i w miarę otwarte społeczeństwo…a potem po cichutku, „totalitarian tiptoe”, kontrola, no przecież zagrożenie zamachami jest, rząd was kocha…….NIE DAJMY SIĘ IM!!!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: