Nieustający triumf mitologii żydowskiej


Wciąż żyjemy w kręgu żydowskiej mitologii. Od najmłodszych lat słuchamy baśni o Adamie i Ewie oraz „drzewie poznania”; wiecznym przeciwniku Boga Ojca i człowieka, czyli Szatanie i jego demonach; o dobrych demonach, czyli aniołach; o Kainie i Ablu; arce Noego; narodzie wybranym przez Boga (jakby żydowski Bóg Ojciec, Jahwe, był zwolennikiem jakiegoś rasizmu i apartheidu pomiędzy ludźmi – z podziałem na wiernych i niewiernych).
Żydowska mitologia i święte pisma żydowskie tak zdominowały nasze życie, że zyskały sobie rację bytu jako mityczna, co prawda, ale jednak rzeczywistość. Dlatego inteligentny i wykształcony człowiek zwykle wierzy w bajkę o fatalnym trójkącie, tj. o Adamie, Ewie i Szatanie – jakby była to prawda, tyle że bardzo odległa w czasie. Ba, ta bajka jest podstawą, fundamentem wierzeń, całych systemów religijnych rozmaitych sekt i kościołów chrześcijańskich (każda sekta to taki nierozrośnięty jeszcze kościół)! Do tych fundamentalnych bajek są dopowiadane kolejne bajki… Tak też powstały i wciąż się tworzą nowe religie oparte na „świętych księgach żydowskich” – Starym i Nowym Testamencie. Wyznawcy tych systemów religijnych święcie wierzą, że Biblia jest… dziełem Boga, że świat czasowo tylko znajduje się pod władzą przeciwnika Pana Boga – Szatana i nadejdzie w końcu czas panowania Boga – Królestwo Boże na Ziemi. Stąd też wszelka dyskusja nad prawdziwością Biblii wydaje się nie na miejscu. Bo jakżesz można poddawać w wątpliwość słowo samego Pana Boga? Tylko Szatan, czy jakiś zły demon, mógłby wpaść na taki pomysł!

Pozorna tylko słabość politeizmu bierze się stąd, że politeizm nie ma żadnej księgi świętej, podyktowanej przez Boga samego, czy jego anioła, jakiemuś „wybranemu” przez tegoż Pana Boga Ziemianinowi z „ludu (także) wybranego”. Religia politeistyczna jest bowiem religią Natury. Nigdy nie stawia się w opozycji do naturalnych skłonności i popędów ludzkich, nie uważa ich bowiem za „pokusy szatańskie”, „pokusy Złego”, ale za dobrodziejstwo – dar Bogów i Natury. Nie zna też pojęcia grzechu pierworodnego, co najwyżej mówi o ludzkiej bucie i głupocie, które prowadzą do nieszczęść na tym świecie. Obcy też jej jest szowinizm gatunkowy charakterystyczny dla „religii księgi”. Stąd też nieśmiertelną duszę wedle tzw. religii objawionych mają tylko ludzie – homo sapiens, ale już nie inne hominidy (np. neandertalczycy, którzy żyli na Ziemi ok. 200 000 lat i wyginęli ok. 24 500 lat temu), tym bardziej inne zwierzęta (np. szympanse, które mają z nami wspólne aż 98% genotypu. Zaledwie 2% innych genów wyznawcom „prawdziwych religii” wystarczy, żeby nie mieć już żadnej duszy!). Dlatego też nasza nacechowana biblijnym antropocentryzmem cywilizacja, nawet w wersji laickiej, zbudowana na fundamencie biblijnych mitów, wpoiła w nas swoisty szowinizm gatunkowy. I jest on tak „wszechobejmujący — jak zauważył angielski biolog Ryszard Dawkins — że aborcja jednej ludzkiej zygoty (których większość i tak ulega spontanicznemu poronieniu) wzbudza więcej niepokoju moralnego i oburzenia niż wiwisekcja dowolnie dużej liczby dorosłych i inteligentnych szympansów!”.

Podczas gdy żydowska mitologia święci triumfy, dominuje niemal na całym świecie: czyta się ją w kościołach i wykłada w zborach; opiera się na niej całe systemy etyczne, a nawet obyczaje seksualne (ponoć Jahwe brzydzi się homoseksualizmem, jak mówi biblia. Ciekawe tylko, że jako Stwórca życia na Ziemi dopuścił w ogóle istnienie w naturze takich homoseksualnych – bo i genetycznie zaprogramowanych – osobników, zarówno wśród ludzi jak i zwierząt. Stwórca z żydowskiego mitu, jak widać, brzydzi się tym, co sam w końcu stworzył). Mity religii politeistycznych – naszych europejskich przodków – zostały sprowadzone wyłącznie do świata bajki i baśni. Nikt już ich bowiem na poważnie nie interpretuje, nie bada z podobnie nabożnym szacunkiem, jak mity i bajki judeochrześcijańskie. Europejska teologia politeistyczna jest tylko reliktem „bajecznej przeszłości”, przetrwała co prawda tu i ówdzie, ale w szczątkowej tylko postaci, np. w pismach teologicznych Proklosa. W najlepsze za to rozkwita teologia oparta na „naukach biblijnych” – mitach i baśniach Starego i Nowego Testamentu.

Choć mity religii naszych przodków tlą się jeszcze w podświadomości i świadomości przeciętnego Europejczyka, nikt jednak po „pogańsku” nie twierdzi, że na początku nie było żadnego boga, ale chaos (co okazuje się być bliższe prawdy naukowej niż owa „prawda biblijna”). Przeciętny zjudaizowany Europejczyk, Amerykanin czy Australijczyk wierzy jednak głęboko, że na początku był Pan Bóg, Jahwe, co w sześć dni stworzył świat, a potem raj dla Adama i Ewy, którzy dopiero za sprawą zbuntowanego anioła – Szatana – popadli w „śmiertelny grzech pierworodny”. W micie o Adamie i Ewie, jabłku i Szatanie w postaci węża, wciąż triumfuje mitologia żydowska, która na 2000 lat zdominowała nie tylko naszą rodzimą mitologię, ale i religię, system etyczny, moralność i obyczaje. Wedle tej żydowskiej mitologii świat znajduje się wciąż pod panowaniem Szatana, jego rozmaitych struktur, złych ludzi i demonów. (Nawet i ja, choć w Szatana w ogóle nie wierzę – jest on bowiem postacią nie z mojej bajki – jestem podobno pod jego wpływem!). Dlatego też wyznawcy „prawdziwej religii” są tylko gośćmi na tym świecie, nie przywiązują większej wagi do rzeczy przemijających (bo przecież „wszystko to marność nad marnościami”), a prawdziwe życie, „wieczne”, zaczyna się dla nich dopiero… po śmierci – w królestwie Pana Boga, jego aniołów i świętych.

Świat naszej cywilizacji – zakorzenionej w przedchrześcijańskiej Grecji i Rzymie – można jednak wyzwolić spod wątpliwego uroku żydowskiej mitologii i biblijnego szowinizmu – w jeden bardzo prosty sposób: oddać Żydom co żydowskie – oczywiście z żydowskim Jehową i Szatanem na czele; jednocześnie powracając do własnego, tj. europejskiego dziedzictwa duchowego, cywilizacyjnego i kulturowego. Chodzi o tę samą postawę wobec bytu, jaka charakteryzowała naszych przodków przed ich niemal całkowitym zjudaizowaniem (w wersji zreformowanego judaizmu – szczegółowo opracowanego przez ex-faryzeusza Szawła – tj. chrześcijaństwa, dla nie-Żydów, nawet sam „jedyny i prawdziwy” Pan Bóg wciela się w Żyda, do tego wciąż jest „Bogiem Izraela – Bogiem zazdrosnym”… Dlatego oddawanie czci innym Bogom – nawet Bogom swoich własnych przodków, a nawet nim samym – odbiera jak największy grzech, bałwochwalstwo, bluźnierstwo i zbrodnię).

autor: Prof. Magdalena Środa

źródło: http://epafroditos.blogspot.com/

Odpowiedzi: 4 to “Nieustający triumf mitologii żydowskiej”

  1. MariuszTLW Says:

    Nie wiem kto pierwszy sobie ubzdurał, że autorem tego tekstu jest prof. Magdalena Środa, ale chciałbym to sprostować. Autorem tego tekstu jest Wojciech Rudny, który prowadził podany pod tekstem blog jak i pisał dla portalu racjonalista.pl.
    Wracając jeszcze do M. Środy, ona jako nie-chrześcijanka może nawet by się zgodziła z tym co tam jest napisane, ale na taki „antysemicki” tekst nigdy by sobie nie pozwiła. Wszyscy przecież wiemy, że w środowisku prof. Środy bycie oskarżonym o antysemityzm itp. to coś okropnego, a różni nadgorliwcy mogliby i w takim tekście coś „antysemickiego” znaleźć.

  2. Agnostyk Says:

    A ja napisalbym ksiazke „1000 dowodow na nieistnienie Boga” (zwlaszcza tego w wersji zydowskiej) i wprowadzilbym do szkol jako lekture obowiazkowa. Co klechy, strach was oblecial? Pani Profesor! Dobry artykul ale niekompletny.Prosze drazyc temat poczynajac od tego,czemu anioly sie zbuntowaly i czemu szli 40 lat zamiast dojsc w miesiac, pozdrawiam i zycze wytrwalosci.

  3. w.red Says:

    Jak się nie wie czegoś z całą pewnością to i nie można się dziwić kreowaniu „teorii chaosu” jako źródła wszelkiego stworzenia. Choć byłoby z pewnością uczciwiej przyznać raczej że „wiem, że nic nie wiem”. Bo taka w istocie jest „naukowa” prawda o poznaniu przez człowieka własnego rodowodu i historii. I trzeba by przyznać chyba że na tym polu Sz. P. prof. nie dołożyła najmniejszego kamyczka by tą wiedzę sobie i nam przybliżyć. Nie mam o to pretensji, ale po cóż to zwodzenie maluczkich o jakowymś „poznaniu”, które tak naprawdę w dalszym ciągu jest poza zasięgiem naszej cywilizacji.Rozumiem też swoistą niechęć do wszelkich znanych religii i brak jakichkolwiek chęci do ich zgłębienia. Bo to nijak nie przystoi „kobiecie wyzwolonej” od wszelkich „przesądów i guseł” (choć nie przeszkadza to jej promować politeizmu jako swego rodzaju „religii”, który na dobrą sprawę wziął swój początek od „ubóstwiania” wszystkich rzeczy i zjawisk nie znajdujących racjonalnego wytłumaczenia u ówczesnych ludzi). Nie przeszkadza to wszystko jednak autorce w ferowaniu osądu co do tego co jest czy nie jest słuszne i jaki wierzenia czy religie są właściwe czy nie.
    Wydawałoby się że z racji wieku i doświadczenia można by oczekiwać w tym temacie więcej pokory, zrozumienia i taktu. Jak widać jednak są to oczekiwania znacznie „na wyrost”. Stąd pozwolę sobie nawet nie cytować stwierdzenia serialowego nieśmiertelnego doktora Sztrosmajera ze „Szpitala na peryferiach” bo jak przypuszczam jest ono wszystkim doskonale znane.

  4. emka Says:

    Dla słabo znających tą problematykę warte przeczytania ku zastanowieniu. Dla lepiej zapoznanych i mających przemyślenia na ten temat godna odnotowania jest myśl autorki wyrażona w końcowym fragmencie artykułu. Jednak lepiej by było , gdyby ta myśl była bardziej rozwinięta i pogłębiona.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: