Po co nam bank centralny?

Słuchanie Wszechświata IV

Słuchanie Wszechświata: to nie tylko wsłuchiwanie się w przestrzenie kosmosu, to nie tylko umiejętność rozpoznawania głosu własnego wnętrza, wskazówek intuicji, ale także dostrzeganie tego co dzieje się na Ziemi.
A ostatnio wszystkie znaki na niebie i ziemi świadczą, że nasz Wszechświat dobija do krańca epoki. Nasza planeta Ziemia jest żywa. Przechodzi gwałtowną transformację. Nagromadzenie kataklizmów, wypadków komunikacyjnych i różnych społecznych wstrząsów trudno uznać za normę. Ona – Ziemia zaczyna zrzucać z siebie wiekowe obarczenia, wywołane ludzką samowolą Planeta swoim zachowaniem wskazuje, że człowiek związany z nią musi zmienić postępowanie, by móc współistnieć z nią
My ludzie coraz częściej artykułujemy hasło: Nowa epoka – wyrażając potrzebę rozstania się z dotychczasową rzeczywistością – oczekujemy na przełom w dziejach.
Nowe – w zależności od nagromadzonej wiedzy, przekonań, czy wyznawanej wiary jawi się różnie. Epoka wolnej woli wykształtowała w nas w doskonałym stopniu indywidualizm – toteż wyobrażenia o przyszłości tworzą się na kanwie jednostkowych teorii, nie zawsze mających odniesienia do rzeczywistości. To co jednak najczęściej powtarza się w koncepcjach NOWEGO, wyraża się pragnieniem, by czasy walki zamienić w trwanie powszechnej miłości. Po wiekach bitewnych trudów, zwyciężania innych, zdobywania przestrzeni, własności, laurów- utrudzona grą, intrygami ludzkość chce odetchnąć. Toteż pojawia się sporo marzycielskich wizji, jak to jacyś kosmici, jakiś zbawca, lub bóg zjawią się, uczynią na Ziemi niebiański porządek i odtąd wszyscy zapałają do siebie miłością.
Odpocząć, by zacząć tworzyć coś nowego nie podobna na gruzach starego, czyli nieuprzątniętych polach walki, niezneutralizowanych koncepcjach niszczenia drugiego człowieka, natury. Nie należy jednak oczekiwać, że ktoś z zewnątrz: kosmita, cudotwórca, bóg za nas to posprząta i Ziemię w raj przemieni. Uświadomienie sobie tego faktu już jest nową jakością w poznaniu człowieka oraz Wszechświata. Nie każdy jednak zechce na taką oczywistość przystać. Lęk przed samodzielnością wielu zatrzyma na poziomie wiary. Wierzący nie przyjmą do wiadomości, że wiekami trwali w iluzji , że z pojęcia bóg, które jest synonimem dochodzenia do doskonałości w jakiejś dziedzinie, uczynili konkret, postać godną czci i stali się bałwochwalcami wyimaginowanej przez ludzki umysł idei.

Z nasłuchu matematyka: Barbary Dudy

12 poziomów Ziemi
Na Ziemi jest 12 poziomów – przestrzeni myślowych. Poziomy różnią się między sobą znacznie – jest w nich miejsce na rządzących i tych, co nie mogą znieść myśli o wzięciu odpowiedzialności za własne życie; kapłanów i tych co są przekonani że są poniżej twórcy; różnej maści przewodników duchowych i tych, co są gotowi zapłacić każde pieniądze za bilet do nieba. Rządzący stanowią odbicie potrzeby bycia rządzonym, bycia prowadzonym, lęku przed samodzielnością.
Ziemia jest kryształem. Poszczególne płaszczyzny kryształu zasilają inne poziomy.
Na każdym poziomie obowiązują różne prawa. Każdy sam wybiera najbliższy mu wibracyjnie poziom i zgadza się na przestrzeganie jego praw. Jeżeli zgodziliśmy się na reguły danego poziomu, i chcemy na nim pozostać, po przekroczeniu reguł sami wibracją lęku przyciągamy „karę”.Lęk przed przekroczeniem reguł jest sygnałem, że sami się na nie zgodziliśmy – ale w każdym momencie możemy zmienić zdanie i wejść wyżej. Wejście wyżej oznacza, że reguły tego poziomu już nas nie dotyczą. To wyjaśnia fenomen Davida Icke – wielu ludzi się dziwi, jak to możliwe, że David rozpowszechnia tak wiele kontrowersyjnych informacji i nic mu się nie dzieje – ale on wszedł poziom wyżej, nie obawia się, więc nikt nie jest w stanie go dotknąć.
Każdy kto chce wejść wyżej, staje się „wybranym”. To słowo oznacza osobę, która sama się wybrała – do wykonania konkretnej pracy lub do wejścia wyżej. W tym procesie dostaje ona wiedzę i energię na wykonanie zadania, dlatego zaczyna wyróżniać się wśród innych, ale nie ma nikogo, kto by nas wybierał, to my sami siebie wybieramy.
W obrębie tych poziomów jest jeszcze wiele podpoziomów, grup i podziałów – tyle ich stworzył ludzki umysł. Każdy w obrębie swojego poziomu tworzy indywidualną rzeczywistość. Poziomy są przestrzenią porozumienia dla ludzi na podobnym poziomie wibracyjnym, myślących podobnie. Nie są to stałe przestrzenie, wciąż ewoluują wraz z rozwojem ludzkiej myśli. Kto nie nadąża, spada niżej, kto szuka nowych dróg, staje się liderem swojego poziomu. Gdy wyrasta ponad niego tak bardzo, że staje się dla innych niezrozumiały, wchodzi wyżej.
Im wyżej, tym więcej wiedzy i energii, ale i mniej ludzi. Równy podział oznaczałby stagnację – nierówność pozwala na ruch. Przypomina to piramidę, choć teraz bardzo zniekształconą – sztucznie próbuje się dociążyć podstawę. Wszystkie poziomy są w chwili transformacji, przemiana zachodzi szczególnie intensywnie na 12 poziomie – od niego idzie fala zmian. Cały poziom zaczyna przechodzić w inną przestrzeń, dla obserwatorów „znika”. Trwa gorączkowa akcja „dociążania” piramidy u podstawy – wywoływanie lęku, agresji, straszenie kryzysem, katastrofami ma za zadanie spowolnić ten proces. Celowo powodowane kataklizmy mają też na celu zmniejszenie populacji, a pozorny kryzys ma skupić myśl ludzką na lęku o przetrwanie.
Najlepszą przysługę można zrobić temu światu, znikając. Zniknąć z przestrzeni nieszczęścia, biedy, lęku, traumy, cierpienia.

* * *

Istnieje takie powiedzenie: Poznaj siebie, a poznasz Wszechświat. Nie mówi się o bogu, bowiem on ma pozostać tajemnicą , enigmą, dzięki temu można manipulować wierzącymi.
Przy poznawaniu siebie nie ma barier, nie istnieją tajemnice – potrzebna jest tylko wola zgłębiania wiedzy i cierpliwość. I oto zaczynasz dostrzegać analogie w budowie i funkcjach ciała ludzkiego i planety. Chociaż pozornie takich podobieństw nie ma, to otwierające się predyspozycje: jasnowidzenia, słyszenia, odczuwania pozwalają wiedzieć, że przestrzeń istoty ludzkiej jest kulą i w zależności od pracy nad sobą i zgromadzonej wiedzy może rozprzestrzeniać się w nieskończoność, wnikać w inne istoty, przenikać różne planety, kosmosy, zmieniać kształty i formy, by dojść poprzez indywidualne doświadczenie do konkluzji, że wszystko jest jednością , a trwanie jest bezkresne i wieczne. Zaciera się funkcja czasu. Przeszłość i przyszłość stają się tożsame. Świat przestaje być podzielony I ważne, że nie jest to kwestią wiary, ale świadomości i doświadczenia.
To jest moment, gdy stwierdzasz, że żyjesz w swoim zwyczajnym świecie, ale że ten świat jest tylko częścią jakiejś większej całości, a być może bezkresnej przestrzeni. Uświadomienie sobie tego faktu jest pierwszym krokiem w Nowe. Jeśli wykonamy drugi i kolejny krok okaże się, że odkrycia myślowe mogą być udziałem człowieka każdego dnia i co oczywiste , zacznie zmieniać się życie zewnętrzne. Nagle odchodzą dotychczasowe upodobania, zastępuje je nowy sposób bycia, kształtują się inne kanony żywieniowe. Znikają fascynacje hołubione przez lata, pojawia się więcej zadumy, refleksji. Atrakcje, zamieszanie życia towarzyskiego ustępuje miejsca poszukiwaniu ustronia i ciszy. To sposób na uchwycenie łącza z kosmosem.

Gdzie szukać sensu?
W stojących drzewach, które nie stoją
Bo rosną, sięgają obłoków,
A każdej nocy wędrują z planetą… wędrują
Czy może w nurtach rzek?
Co nieustannie toczą swe wody do mórz
A może w słońcu, co grzeje?

Czym jesteś złota kulo?
Boć nie planetą, którą rozpalił ktoś.
Możeś zjawiskiem świetlnym?
Co tęczę barwną od innych planet skrada
obraca ją w ciepło i jasność.

Tysiące pytań w utrudzonej głowie.
I zaledwie małych wniosków dosięgasz.
To ci się zdaje, że Ziemia jest płaska,
A w niebie śpiewają anioły
To znowu sądzisz, że dla czarownic
Trzeba zapalić stos.
Racji swojej ciągle dowodzisz.
Chcesz walczyć, zwyciężać.
Innego wyboru nie dano ci.

Gdzie szukać sensu? – Ponawiasz pytanie,
gdy obca ci walka i ludzkie gry
Chciałbyś poznawać… Lecz jak?
Gdy nie pamiętasz, skąd twój początek się wziął.

Na skraju snu i rzeczywistości
Rozsuwa się ściana domostwa.
I oto widzisz na jawie kolory myśli
Z łatwością pojmujesz:
Człowieka,kamień, roślinę, zwierzę.
I będąc nawet z ubogiego domu,
Dotykasz bogactwa Wszechświata.
Pytasz: Czy mogę być księżycem ,
by doznać srebrnej natury istnienia?
Czy mogę padać deszczem,
by wiedzieć: czemu krople okrągłe są?
Tak! – boś cząstką Myśli, z której świat stworzony
Doznawaj więc , odczuwaj, poznawaj!
Wszystko dla Ciebie, choć nigdy nie będzie twoje.

Z bezkresu, z bezczasu myśli
kula wszechświata się wyłoniła.
Sens jej w dwunastce zawarty.
Kulą jest Ziemia, inne planety też
Kulą jest kropla wody i atom .
Kształt ma okrągły aura człowieka
Bo taki plan naszego wszechświata jest
Nie bez przyczyny czas na zegarze 12 godzin ma
A w kalendarzu – 12 miesięcy,
gdy w przestrzeń czas zamienia się,
W układzie też 12 planet krąży,
12 ma wymiarów wszechświat
Przez mędrców świata tego potwierdzony.
Lecz Ty dowodów szukaj sam.

Z podziału kuli – półkule dwie
magnetyczną siłą materii się stały.
Męska- plus, w zapędach „wolno mi” nieposkromiona,
Ludzkość wieść miał do fizyczności bram.
Półkula żeńska- lotny minus:
Pamięci Myśli miała być składnicą.

Symbolem ziemskiego rozwoju-piramidy
Sens ich istnienia niewielu zna.
Lecz na szczyt i tak każdy wspina się,
by bogiem się mienić i pysznić władzą .

Dwunasta, pierwsza, dziewiąta zero trzy…
Kto nam podzielił tak czas?
Sześćdziesiąt minut – sekund
A mgnienie myśli wciąż krótsze jest.
Gdyś bez ciała, wieczność nie męczy Cię.
Nie szukasz bogów, wszystko jednością jest.
Lecz, gdy materii plan rozpoznajesz,
Całości i detalu wiedzę musisz mieć.
Mozolić musisz się z bogami,
By samodzielność i wnioski swoje mieć.
Przez wieki całe więc trudziłeś się.
A dziś wybierasz starej epoki zapomnienie.
Czy to fantazja?
Że niknie: władza, walka, pierwszeństwo.
Prawa dla wszystkich równe są.
Milkną słowa i umysł.
A kobietę z mężczyzną łączy inna więź.
Wpuść tylko słońce w siebie i zobacz :
Nowe już w liściach drzew szeleści.

Kim jesteś złota kulo?
Słońcem żeś ty?
Czy sednem ludzkiego poznania?
Nadzieją tych, co w mrokach tkwią
Czyś mocą i spokojem do przetrwania?
A możeś wszystkim w jednym jest?
Otuchą i ciepłem dla duszy,
Jasnością myśli umysł wspomagasz
sensu pomagasz uchwycić nić.

Czy poetyczną refleksję można urzeczywistniać?
NOWE- to logiczny wniosek – będą wyznaczać odmienne zasady niż te, które obowiązywały dotąd. Wiemy też, że nikt z zewnątrz nowej rzeczywistości nam nie stworzy. W praktyce nie uciekniemy więc od pytań: Czym zamienić indywidualizm? Jak uporać się z przymusem konkurencji i dążenia do władzy? Jak z ludzkich relacji wyeliminować walkę, intrygę, grę? Czy można uwolnić się od własności? Czy męskie może współdziałać z żeńskim? –
Jako ziemska populacja nie nawykliśmy do współpracy, współistnienia. A to w kolejnej fazie rozwoju człowieka okazuje się podstawową koniecznością
Przez całe wieki, w reinkarnacyjnym trybie mozoliliśmy się z innymi i sobą, wyciągaliśmy wnioski z lepszych i gorszych doświadczeń. Tworzyliśmy myślowe syntezy. One nie przepadały. Były zaczynem nowego. Zachowały się w energetycznej formie w przestrzeniach Wszechświata. Można z nich korzystać. Trzeba tylko chcieć sięgać po nie, bez oglądania się na autorytety. Myli się ten, kto sądzi, że progów wiedzy nie można przekraczać bez wszystkowiedzącego przywódcy. Liczy się każdy krok do przodu pojedynczego człowieka. Najmniejsza jakość wypracowana przez jednostkę, a wywołująca zmianę w myśleniu, postępowaniu, wzbogaca świadomość zbiorową i całość, w której funkcjonujemy. Tyle, że dokąd trwa stara epoka – istnienie toczy się według jej zamysłu, a nowe jest jakby w przetrwalnikowych kapsułach, czeka na swoich „odkrywców”i otwarcie, by syntezy tam zgromadzone stały się dobrem ogólnym i zasadami powszechnego stosowania. Im więcej ludzi do nich zagląda i stara się wcielić odkrycia w swoją egzystencję – tym szybszy czas przełomu i bliżsi stajemy się spełnienia marzeń o pożegnaniu epoki walki i niszczenia.
Wchodzenie, wnikanie w przestrzeń nowego jest uwarunkowane przede wszystkim pracą nad sobą, wyciszaniem: myśli, emocji i reakcji starego typu; w wyniku czego neutralizują się dotychczasowe schematy działania i ujawniają nowe możliwości zachowań.
Jak postępować, by to osiągnąć?- Wiele materiałów,na temat pracy nad sobą, metod wyciszania i oraz sporo wiedzy o działaniu myślą, o możliwościach transformacji siebie i świata można znaleźć na blogu: http://www.jedno.wordpress.com .Pomocne mogą być też artykuły Edwarda zamieszczone na: http://www.prawda.xlx.pl
Jakieś 20 lat temu, gdy modny był temat końca świata i związanej z tym zagłady,w trakcie jednej z relaksacji zadałam pytanie: Jak będzie wyglądał czas przełomu? Odpowiedź wówczas wprawiła mnie w osłupienie. Zobaczyłam obraz schodzącego się nieba z ziemią na widnokręgu. Panowała obezwładniająca cisza. Zrobiła się kompletna pustka. Miałam odczucie, że tracę ciało. Po czym cała wtopiłam się w to NIC.- Czy to śmierć? – zapytałam zszokowana? Nie było mnie, a mogłam pytać- chyba jednak istnieje- przemknęło mi – nie wiedziałam wtedy przez co. I pojawiła się bardzo wyraźna odpowiedź. ”Końca świata nie będzie, A trwająca epoka wolnej woli zakończy się tym co widzisz i doznajesz. Etapem pustki i ciszy, bo tylko tak można wymazać z pamięci zapisy walki, manipulacji, chaosu.
Wnioski, które pojawiały się w następnych latach pracy nad sobą potwierdzały, że tylko totalną ciszą psychiczną i umysłową pustką można wniknąć w przestrzenie nowej epoki.
Wielu się to nie spodoba, bo cisza współczesnym zwykle kojarzy z bezmyślnością, brakiem znaczenia w społeczeństwie. A tego człowiek realizujący indywidualne cele, zmierzający na szczyt piramidy nie chce przyjąć do wiadomości. Bo pośrednio oznacza, że trzeba rezygnować z różnych boskich ról, funkcji władzy, którą się sobie przypisało w walce z innymi.
Wiem, że to może budzić sprzeciw, nawet przedstawicieli różnych szkół duchowych, jakoby świadomych czasu transformacji. Mają przecież różne przekazy z kosmosu, channelingi. Prowadząc grupy, korzystają z autorytetu przywódcy, zapewniają „zbawienie” swoim podopiecznym. Mówią dużo o miłości, którą ktoś zniesie na Ziemię. A większość tych przekonań oparta jest nie na wiedzy, a na wierze, że pobożne życzenia spełnią się. W istniejącej rzeczywistości te życzenia nie realizują się
Pojedynczo nikt nie ma patentu, by rzecz – nową epokę- w taki sposób zrealizować. Czy nam się to podoba, czy nie- epoka indywidualizmu dobiega końca, choćby dlatego, że ludzkość już nie ma co doświadczać w tej dziedzinie. Kolejny etap w rozwoju człowieka zapowiada się jako czas otwarcia na drugiego człowieka na Wszechświat. A to oznacza konieczność odrzucenia układów, uwarunkowań starej epoki, rezygnację z intelektualnych ograniczeń umysłu.
Przy założeniu, że już radzimy sobie z wyciszaniem myśli. Potrafimy wstrzymywać automatyczne reakcje. Emocje już nie miotają nami. Analizy i oceny przestają wypełniać nasze umysły –to znak, że możemy praktycznie rozpocząć np. neutralizację indywidualizmu. Tę zasadę można wprowadzać nie tylko na szczytach władzy, ale i w zwyczajny życiu.np zmieniając los zwykłych ludzi. Oto przykład dwóch, trzech samotnych dojrzałych kobiet. Transformacja starego w nowe nie ma ograniczeń wiekowych. Każda z kobiet ma swoje mieszkanie. Z roku na rok są coraz starsze, gorzknieją, narzekają na braki finansowe. Dlaczego nie wpadają na pomysł, by zamieszkać w jednym większym mieszkaniu, mniejsze wynająć? Mogłyby zyskać dodatkowe środki, nie mówiąc o złagodzeniu poczucia samotności i o innych wymiernych korzyściach ze wspólnego bycia razem. W stworzeniu wspólnego domu przeszkadza wklepany do podświadomości automatyzm obronny własności: „ Moje jest mojsze” nie pozwala otworzyć się na drugiego człowieka. A otwarcie zmusza do współpracy, tolerancji upodobań tego drugiego, czasem ogranicza własne racje, koryguje przekonania, przyzwyczajenia- co człowiekowi wolnej woli wydawało się największą zdobyczą. Dawało miraż panowania nad sytuacją, władzy nad innym istnieniem.
Czy władzę można zamienić w opiekę? Nie, bo zobowiązań nawet uczciwych kandydatów, startujących w wyborach niepodobna spełnić. Władza jako pojęcie i definicja zasadza się na podziale i tworzeniu jak największego dystansu między panującym i poddanym. Żywi się więc manipulacją i koniecznością ograniczania praw i środków tych, co znajdują się poza pulą zarządców. Taka formuła organizacji społeczeństw jednak już się przeżyła, nie kwalifikuje się do nowej epoki. Ten wniosek nie stanowi, zachęty do rewolucji. Takie próby, zresztą, nie przynosiły oczekiwanych rezultatów i w przeszłości z prostej przyczyny. Populacja ziemska wówczas nie znała, nie doświadczyła jeszcze wszystkich niezbędnych skutków indywidualizmu. Rewolucje zwyciężały, a przywódcy zamieniali się w jednostkowych tyranów, bo nie było odpowiedniego gruntu w świadomości zbiorowej, by zahamować trend zdobywania władzy. Współzawodnictwo, walka musiały unaocznić ludzkości ostateczne rezultaty funkcjonowania wolnej woli. A człowiek zrozumieć, że do przetrwania i dalszego istnienia niezbędna będzie: zgoda, współpraca, jedność.
Czy dzisiaj jest już taki czas?
Tak, dla bacznego, neutralnego obserwatora to oczywiste. W skali planety żadna opcja polityczna ,mimo ogromnych nakładów finansowych, nie jest w stanie dłużej utrzymać się przy sterze. Nieustające podziały, konflikty w partiach są wskazaniem, że struktura władzy rozsypuje się samoistnie. Nie ma, ani nie można stworzyć charyzmatycznego przywódcy- to znaki, że idea indywidualizmu się wyczerpała.
Z koniecznych, a zachodzących metamorfoz bardzo istotne jest to, że choć opornie, ale konsekwentnie zmieniają się relacje między męskim i żeńskim pierwiastkiem na Ziemi. Dominacja mężczyzny ustępuje miejsca równowadze, a wywołuje ją nie feministyczna rewolucja, a przebijająca się coraz widoczniej żeńska strona życia. Wiekowe udręczenie kobiet nie poszło na marne. Pierwiastek żeński wzmocniony traumatycznymi cierpieniami wnosi swoje wnioski do wspólnego bytu , tworząc silny grunt nowego. A sama natura wspiera nowe, niepostrzeżenie odbierając siłę rozrodu, hamując bezsensowe przeludnianie planety.
Inne przykłady nowego można by mnożyć, ale niech każdy poszuka ich wokół siebie. I przywiedzie własne wnioski. Już sama myśl i wola zmiany starego, nie mówiąc o spokojnym wprowadzeniu nowej koncepcji w życie, może naszą egzystencję przeistoczyć w inne istnienie.
Anna