Polska 990 – 2010

W czyich rękach są polskie media?

Kto zarządza polskimi mediami? Jakie osoby mają wpływ na światopogląd Polaków? Czy polskie media są mediami prawdomównymi? Czym są media i do czego służą?

Według definicji środki masowego przekazu (mass media, publikatory) są środkami społecznej komunikacji o szerokim zasięgu. Zalicza się do nich prasę, radio, telewizję, internet a w szerszym znaczeniu także książki, filmy, plakaty i kino. Środki masowego przekazu są elementem kultury masowej.

Światopogląd człowieka kreowany jest na podstawie informacji ponieważ informacje zawsze służą jako argumenty. Kiedy chcemy komuś coś udowodnić, przekazujemy mu informację (argument) która potwierdza naszą tezę. A jeżeli informacja jest nieprawdziwa i zmanipulowana? Argument staje się bzdurą.

Wystarczy obejrzeć jakikolwiek dziennik informacyjny by zauważyć, jaki typ dezinformacji stosuje się w danej stacji. Przeczytać artykuły z pierwszej strony gazety, usłyszeć wiadomości w radiu a następnie porównać je z prawdziwymi informacjami. Człowiek nawet drogą własnej dedukcji często zauważa, gdy poprzez informację narzuca mu się opinię. Jednak każda stacja TV lub radiowa czy gazeta musi bazować na prawdziwych informacjach, ponieważ linia między prawdą a manipulacją jest bardzo cienka i możliwa do zauważenia, gdy polegamy na własnym umyśle. Bardzo dobrą drogą weryfikacji prawdziwości informacji i dostrzeżenia manipulacji jest wiedza, kto odpowiada za ich rozpowszechnianie.

Popularne media w Polsce są ze sobą powiązane dzięki osobom wywodzącym się głównie z lewicy.. Oto przegląd istotnych informacji na temat osób odpowiedzialnych za nie.

TVN – stacja telewizyjna utworzona i sponsorowana przez władzę PRL w celach propagandowych. Pierwszym prezesem oraz właścicielem był Mariusz Walter, członek PZPR, dziennikarz TVP w czasach PRL, rekomendowany przez Jerzego Urbana do zespołu propagandowego PRL. Obecnie stanowisko prezesa obejmuje syn. Mariusz Walter jest współwłaścicielem holdingu ITI, jeden z najbogatszych polaków.

Polsat – ogólnopolska telewizja komercyjna, właściciel Zygmunt Solorz-Żak (pseudonim Zeg). Były agent SB. Współpracował z Departamentem I MSW PRL, jeden z najbogatszych polaków.

KRRiTV – Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Część uprawnień: powoływanie rad nadzorczych TVP, publicznej radiofonii – Polskie Radio S.A oraz 17 spółek regionalnych, udzielanie koncesji na nadawanie sygnału telewizyjnego i radiowego. Członkowie: Jan Dworak (były członek PO, zasiadał przy obradach Okrągłego Stołu, na członka KRRiTV powołany przez Bronisława Komorowskiego, były poseł), Witold Graboś (były członek PZPR, SLD, były senator), Sławomir Rogowski (rekomendowany przez klub poselski Lewica), Krzysztof Luft (rzecznik prasowy rządu Jerzego Buzka, były członek PO, rekomendowany przez Bronisława Komorowskiego) i Stefan Pastuszka (senator, członek PSL, rekomendowany przez PO).

Superstacja – stacja telewizyjna, informacyjno-rozrywkowa. Jej 100% udziałów należy do spółki Ster, której właścicielem jest Zygmunt Solorz-Żak.

TV4 – stacja telewizyjna, należąca do holdingu Polskie Media, większość udziałów należy do telewizji Polsat i w mniejszej części TVN. Dyrektorem programowym jest Adam Stefianik, łączący tą funkcję z prezesurą Superstacji.

Agora S.A. – spółka akcyjna, prowadząca działalność medialną. Właściciel „Gazety Wyborczej”, bezpłatnych dzienników, kilkunastu magazynów „kolorowych”, 29 rozgłośni radiowych (m.in. Radia Złote Przeboje), gazety „Metro” i wielu innych. Redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej” jest Adam Michnik – socjalista, działacz opozycyjny w czasach PRL. Popierany wielokrotnie przez Tadeusza Mazowieckiego (premiera rządu PRL), zasiadał przy obradach Okrągłego Stołu, zgodnie z którymi powstała „Gazeta Wyborcza”. Pochodzi z żydowskiej, komunistycznej rodziny.

„Rzeczpospolita” – ogólnopolski dziennik należący w 51% do Medcom Group, podobnie jak „Życie Warszawy”, „Gazeta Giełdy Parkiet” oraz kilkudziesięciu gazet regionalnych (np. „Echa Dnia”). Redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej” jest Paweł Lisicki, który był przeciwny zwolnieniu Bronisława Wildsteina z „Rzeczpospolitej” (masona, byłego publicysty „Gazety Wyborczej”, pracownika „Wprost”, byłego prezesa TVP). Przygotowywał „Życie Warszawy”, dziennik powstały z inicjatywy socjalistów z PRL.

„Wprost” – polski tygodnik. Redaktorem naczelnym jest Tomasz Lis (dziennikarz Polsatu, TVN, obecnie TVP).

„Fakt” – dziennik, należący do koncernu medialnego Axel Spring AG otwarcie popierającego działania syjonistycznego Izraela. W gazetach koncernu wielokrotnie obozy koncentracyjne były nazywanie „polskimi”. Redaktorem naczelnym jest Grzegorz Jankowski, były pracownik „Życie Warszawy” oraz były zastępca redaktora naczelnego w „Newsweek Polska”, były wydawca „Dziennika”.

„Newsweek Polska” – tygodnik. Wydawany przez Axel Springer Polska. Redaktorem naczelnym jest Wojciech Maziarski, szef serwisu informacyjnego „Solidarności” oraz Wschodnioeuropejskiej Agencji Informacyjnej. Pracował w „Gazecie Wyborczej” oraz w „Przekroju”.

„Polityka” – tygodnik utworzony na polecenie Sekretariatu Centralnego PZPR. Stanowił organ PZPR. Redaktorem naczelnym jest Jerzy Baczyński. Członek Komisji Trójstronnej, Solidarności, były pracownik „Życia Warszawy”.

„Przekrój” – tygodnik. Byli redaktorzy naczelni: Jacek Kowalczyk (w latach 1989-1995 sekretarz redakcji „Gazety Wyborczej”), Mariusz Ziomecki (były redaktor naczelny „Super Expressu”).

RMF FM – rozgłośnia radiowa, należy do Grupy Bauer Media. Jeden z największych wydawców prasy w naszym kraju.

Radio Maryja – katolicka rozgłośnia radiowa, prezesem jest o. Tadeusz Rydzyk, do którego należą takie przedsięwzięcia jak TV Trwam i „Nasz Dziennik”, niektóre związane umowami z TVP.

Opracowanie: Filip K.
Na podstawie: http://www.wikipedia.org
http://wolnemedia.net

Od inkwizycji do psychiatrii – niechciana prawda

„Marzenie o zdrowiu psychicznym usprawiedliwia dzisiaj prawie każdy środek zapobiegawczy, praktycznie tak samo, jak prawdziwa wiara usprawiedliwiała inkwizycję?” (Prof. Thomas S. Szasz, 1963)

„Przecieki” z psychiatrii dziecięcej w Starogardzie Gdańskim o katowaniu przymusowo zamkniętych tam „pacjentów”, które pojawiły się w anonimowym zawiadomieniu kilku osób z personelu medycznego i porządkowego tego szpitala, wstrząsnęły niejedną polską rodziną. Przerażające, że dopiero po takich faktach temat przemocy w psychiatrii pojawił się w mediach publicznych, choć szybko próbuje zepchnąć się go w zapomnienie zapewnieniem, że „kontrola była” i wszystko ma „swój… prawny porządek”.

„- Pierwsze doniesienia o tym, że nieletni pacjenci szpitala są dręczeni otrzymaliśmy w listopadzie – mówił 14 grudnia br. „Gazecie” Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki. – Nasz konsultant wojewódzki ds. psychiatrii dzieci i młodzieży Izabela Łucka zakończyła już kontrolę. Wstępne wyniki potwierdzają, że dochodziło tam do naruszania godności dzieci i młodzieży. A tak wprost: pacjenci byli kopani, szarpani, wstrzykiwano im sól fizjologiczną, szantażowano, poniżano i ośmieszano. To jest po prostu sprawa kryminalna, czekamy na to, co ustali prokuratura.”

Jeżeli taka wypowiedź uspokoiła kogokolwiek, to najwyraźniej nie zrozumiał on jeszcze, czym w rzeczywistości jest psychiatria instytucjonalna i że od początku jej istnienia nikt z poza kręgu wtajemniczonych nie ma do niej tak naprawdę ani wglądu, ani dostępu. Na domiar złego wciąż nie podjęto jeszcze zmian ustawowych, aby znieść wreszcie przymus psychiatryczny, choć, jak wyraźnie potwierdził to Najwyższy Komisariat Praw Człowieka i ogłosił to na Walnym Zgromadzeniu ONZ na wniosek Międzynarodowego Stowarzyszenia Przeciwko Przemocy Psychiatrycznej IAAPA, przymus leczenia w psychiatrii jest nielegalny i powinien być natychmiast zniesiony.

Zastanówmy się przez chwilę, jak to możliwe, skąd wzięła się taka władza psychiatrii i dlaczego „lekarz psychiatra” jednym swoim orzeczeniem o „przymusie leczenia” jest w stanie postawić się ponad wszelkim prawem, łącznie z konstytucją i prawami podstawowymi?

KIEDYŚ INKWIZYCJA – DZISIAJ PSYCHIATRIA

W dyskusjach na temat natychmiastowej potrzeby zakazu przymusu psychiatrycznego oraz stosowanych w psychiatrii „metod leczenia” chętnie przypominam, iż ta „gałąź medycyny” medycyną nie jest, a jest następczynią średniowiecznej inkwizycji kościelnej, która wbrew ogólnie przyjętemu poglądowi wciąż istnieje. Przypomnijmy, że inkwizycja krwawo wpisała się do ksiąg historii świata wymordowaniem wciąż nieokreślonej ilości ludzi; ilu zakatowano, potopiono i spalono na stosach do dziś nie wiadomo, gdyż rozbieżność danych sięga tu od 100 tysięcy do 9 milionów ofiar! Ludzi tych po torturach pozbawiano życia, ponieważ nie chcieli dostosować się do narzuconego przez chrześcijaństwo systemu wiary. Instytucji tej co prawda dla zmyłki dwukrotnie zmieniono już nazwę: w 1908 papież Pius X przekształcił ją w „Kongregację Świętego Oficjum”, zaś w 1965 Paweł VI w „Kongregację Nauki Wiary”, ale sama instytucja nadal istnieje, funkcjonuje i wciąż czyni swoją powinność. Gdyby ktoś pytał o adres? Ależ proszę: Congregatio Pro Doctrina Fidei, Palazzo del Sant Uffizio, 00120 Cittŕ del Vaticano. O szefa inkwizycji oczywiście tam nie pytajcie, bo przez to raczej wylądować można w psychiatryku, a w najlepszym wypadku odpowiedzą, że inkwizytorów już nie ma! I nawet nie będzie to kłamstwo! Inkwizycji też przecież nie ma, nieprawdaż?

Od 1965 roku inkwizy… sorry… kongregacją zarządza nie sam papież, jak miało to miejsce od początku istnienia tej instytucji, czyli od pierwszych lat XIII wieku, a tzw. prefekt… Domyślam się, iż tylko nieliczni wiedzą, że od roku 1981 do 2005 funkcję tą piastował znany w Polsce bardziej ze swojej przynależności do Hitlerjugend, aniżeli do inkwizycji, prof. Joseph Ratzinger. Tak, tak… Ten sam „zastępca Jezusa na ziemi”, którego dzisiaj tytułujemy „Benedykt XVI”, „Ojciec Święty”, „Papież”…

Po przytoczeniu tego faktu moi rozmówcy przez chwilę patrzą z niedowierzaniem i najpierw słyszę: „To nieprawdopodobne!” Po chwili pojawia się oczywiście kontrargument, że przecież poziom wiedzy w tamtych czasach jaki był, jaki był, do czynienia mieliśmy więc z masową ciemnotą, ale dzisiaj jest… na pewno… inaczej: ani dzisiejszego społeczeństwa, ani psychiatrii nie można przecież porównać do „ciemnej masy”, a ci drudzy to wręcz sami „wykształceni” ludzie… Ba! „Naukowcy”! Tylko… skąd ta pewność i na czym ma polegać owa naukowość psychiatrii, nikt oczywiście nie potrafi powiedzieć. „No przecież wiadomo”, słyszę wtedy, „że chodzi tam o jakąś chemię w mózgu czy coś-tam… Chyba wiedzą, co robią, w końcu uczą się tego, studiują, praktykują itd…” Ale kto zastanawia się głębiej nad tą materią? Kto zagląda do tych „naukowych” prac? Kto je weryfikuje i dlaczego powtarza się, że jest tam jakakolwiek wiedza, skoro napisane tam, jak byk, że nie o wiedzę chodzi, a o hipotezy? Słowo ”hipoteza” pochodzi z języka greckiego (hypóthesis) i oznacza przypuszczenie – osąd, który podlega weryfikacji!

O inkwizycji ogólnie niewiele wiadomo. Owszem i tu niby „każdy wie”, że działała ona… kiedyś-tam… w średniowieczu… w imieniu kościoła katolickiego… i z pewnością była czymś złym! Torturowała i w końcu paliła na stosach ludzi, pomawianych o uprawianie jakiejś-tam „czarnej magii”, o „kontakty z diabłem”, produkcję mikstur zielarskich (które określano jako na pewno trujące). Psychiatria z kolei, w ogólnie przyjętym pojęciu, to „coś dobrego”, że to „dział medycyny” i „leczy się tam ludzi chorych psychicznie”, a jej wiedza oparta jest na badaniach naukowych… Tak w wielkim skrócie wygląda stereotyp myślenia w tej kwestii.

Wybitny senior historii medycyny, Henry Ernest Sigerist (1891-1957), wskazując na powiązania historyczne inkwizycji i psychiatrii napisał wyraźnie: „nowoczesna psychiatria jako dziedzina medycyny zrodziła się na gruncie przemian nastawienia do magii”. Podobne wnioski pojawiają się w pracach wielu innych historyków, którzy twierdzą, iż psychiatria rozwinęła się właśnie w czasach, kiedy prześladowanie i mordowanie tzw. czarownic musiało maleć ze względu na coraz większy brak przyzwolenia społecznego, aż w końcu zaprzestano tej barbarzyńskiej metody pozbywania się ludzi niewygodnych dla narzuconego systemu wiary. To właśnie wtedy powołano do życia psychiatrię i zaczęto propagować hasło, że w przypadku czarownic/magów nie mamy do czynienia z heretykami, czy opętanymi przez diabła, a z osobnikami „chorymi psychicznie”… I tak utrwalano, i utrwala się to do dziś w społeczeństwach.

Profesor Thomas Szasz, znany amerykański naukowiec, będący z wykształcenia psychiatrą i psychoanalitykiem, który praktycznie całe swoje życie poświęcił na walkę z psychiatrycznym przymusem, stając się tym samym ikoną ruchu antypsychiatrycznego, w swojej książce ”The Manufacture of Madness: A Comparative Study of the Inquisition and the Mental Health Movement” stwierdził wymownie: „ja powód takiej przemiany widzę w tym, że ideologia teologiczna przekształciła się w naukową. Medycyna zastąpiła teologię, psychiatra inkwizytora, a wariat czarodzieja. W ten sposób masowy ruch medyczny wszedł na miejsce ruchu religijnego i tak nie prześladowano już czarodziejów, a chorych psychicznie.”

ALE… JAK W OGÓLE POWSTAŁA PSYCHIATRIA?

W roku 1656 we Francji otwarto pierwszy psychiatryk – Hóspital Générale Paris. Z okazji jego otwarcia ówczesny król, Ludwik XIII, wydał groźnie brzmiący dekret, który stał się fundamentem dla działalności tego i kolejnych tego rodzaju „szpitali”, rozprzestrzeniających się wszędzie tam, gdzie trwała (i nadal trwa) walka o utrzymanie narzuconego systemu wiary. W dekrecie czytamy:

„Jesteśmy strażnikami i obrońcami niniejszego szpitala, który powołujemy do życia (…), a który w całości nie ma podlegać żadnej kontroli, nie można go odwiedzać, ani obejmować prawem państwowym ogólnej Reformy (…), a urzędnikom zabrania się prawa do jakiejkolwiek informacji i ustawodawstwa, obojętnie na jakiej podstawie by się pojawiło.”

I tak się zaczęło. Wszystkich tych, których do tej pory ścigała, katowała i mordowała inkwizycja, którzy nie chcieli podporządkować się kościelnym dogmatom, którzy chcieli żyć po swojemu, w swoim rodzinnym zaciszu i według własnych norm, którzy nie chcieli płacić „ofiary”, czy też mówili np. o istnieniu światów pozazmysłowych twierdząc, że nie tak wygląda Bóg, jak to sprzedaje nam kościół katolicki, określono już „chorymi psychicznie” i izolowano w więzieniach, nazwanych dla unaukowienia sprawy „szpitalami”… Palić na stosach już się tak łatwo nie dawało, świat szedł i wciąż idzie przecież z postępem, dzisiaj trudno nam sobie wyobrazić stosy pod ratuszem i tłumy, przez które nie można by się było przepchnąć z naszymi pełnymi zakupów, kolorowymi reklamówkami. Ujjj… I jeszcze ten swąd palonych ciał… Być może zabrzmiało to makabrycznie, ale próbuję jakoś obrazowo przebudzić zahipnotyzowane społeczeństwo, które niby już nie wierzy w „zabobony”, ale w to, że psychiatria jest nauką, niestety wciąż tak.

Oczywiście inkwizy… sorry… już psychiatria nie tylko pozbawiała swoją klientelę całych, niejednokrotnie pokaźnych majątków, jak czyniono to do tej pory w przypadku heretyków, ale ze swojej „misji” zaczęła robić dodatkowy, oficjalny biznes. Niepoprawnych… sorry… już „chorych psychicznie” katowano więc dalej pod przykrywką medycyny; za pomocą metod leczenia, bo tak teraz zaczęto nazywać inkwizycyjne tortury, pojmanych maltretowano, aby zaraz po tym wystawiać ich na pokaz i pośmiewisko większej rzeszy „normalnego społeczeństwa”, które po wykupieniu biletu, mogło ich oglądać, jak zwierzęta w zoo… Damy i Panowie z tzw. środowisk burżuazyjnych, bo wtedy tylko ich stać było na „luksus” zakupienia takich biletów wstępu do „szpitala”, nie mogli się nadziwić, jak to możliwe i co to za „straszna, niebezpieczna choroba”, że taki „chory”, pomimo tylu „zabiegów”.. jeszcze żyje!

METODY „LECZENIA” BYŁY JUŻ WTEDY OPISANE…

…więc trudno kogokolwiek posądzić o niewiedzę, jak z „pacjentami” się obchodzono. Przytoczenie tutaj wszystkich owych „sposobów medycznych” jest ze względu na objętość listy niemożliwe (patrz: Der Chemische Knebel. Warum Psychiater Neuroleptika verabreichen, P. Lehmann, 1990, II wyd.).

Metody te podzielono jakże naukowo na tzw. obręby; z każdego podam poniżej pierwsze kilka/kilkanaście przykładów, przy czym szczególną uwagę Czytelnika chciałbym zwrócić na „metody z obrębu psychologii i pedagogiki”, które w wyjątkowy sposób udowadniają inkwizycyjne pochodzenie psychiatrii:

METODY Z OBRĘBU MECHANIKI W ZAKRESIE STATYKI

Zamknięcie w szpitalu psychiatrycznym, a w nim zamknięcie w: łóżku-klatce, w korycie, w skrzyni na tors/tułów, w szafach przymusu, w skrzyniach trumno podobnych, w trumnach, w celi uspokajającej, tzw. klatce na niedźwiedzia, w celach piwnicznych i lochach podziemnych, w barakach, w celach ostrokołowych (z drewnianych, ostro zakończonych pali, wbitych jeden przy drugim), na tzw. wieżach wariackich, na statkach wariackich. Związywanie w pozycji, jak do przewijania niemowląt, stosowanie masek z buciej skóry, ściskanie głowy rzemieniami skórzanymi, nakładanie kamizelek uciskowych, rękawic uciskowych, pasów uciskowych. Stosowanie klatek do stania w pozycji na krzyż, przykucie łańcuchami do muru, do szyny metalowej, do kuli metalowej, do kloców, do podłogi, do ścian celi, do łóżek, do drzew, do ławek w parku… i inne.

METODY Z OBRĘBU MECHANIKI W ZAKRESIE DYNAMIKI

Przymusowe kołysanie, bujanie, spuszczanie i podciąganie (np. zawiniętego w hamaku „pacjenta” wciągano na wysokość kilku metrów i puszczano w dół, hamak nagle zawisał na długości liny i „pacjent” w hamaku był ponownie wciągany do góry, i znowu puszczany w dół). Kręcenie na talerzu („pacjenta” przywiązywano na kole rotacyjnym głową na zewnątrz i kręcono nim ok. 60 obrotów na min. tak, aby… „dokrwić głowę”. „Krzesło Darwina” (na nim tak długo kręcono „pacjentem”, aż krew wydobywała się z nosa, uszu i ust), okręcanie w klatce (ruchoma klatka, w której kręcono pacjentem tym bardziej, im bardziej był w niej niespokojny). Kula rotacyjna („pusta kula”, w której zamykano „pacjenta” na 36 do 48 godzin i maszynami rotacyjnymi obracano, raptownie hamując, lub popychano ją w niespodziewanym kierunku, wpychano do basenu, w którym często związanego „pacjenta” topiono, albo wrzucano ją też do rzeki lub morza z dźwigów, statków lub promów – tzw. łodzie-niespodzianki)… i inne.

METODY Z OBRĘBU AKUSTYKI

Nagłe wybuchy prochu palnego, muzyka składająca się z hałasów, wrzasków, łomotów, huku, łoskotu, chaos akustyczny bębnów, dzwonów, dzwonów i dzwoneczków, krzyków ludzkich i wycia zwierzęcego, strzały z pistoletów, dźwięk wybuchów armatnich, pisków, przerażającego dźwięku instrumentu dętego, monotonne buczenie piszczałki organowej, uderzenia w bęben turecki, a wszystko to w odosobnionym, wysokim, ciemnym i ponurym sklepieniu… i inne.

METODY Z OBRĘBU OPTYKI

Nieprzyjemne światło lub ciemność, zamykanie w „ciemnych pokojach” (szczególnie ciemne pomieszczenia ze ścianami wymalowanymi na czarno).

METODY Z OBRĘBU TERMIKI

Podzielone zarówno na te, w których stosowano nadmiernie wysokie, jak też nadmiernie niskie temperatury. Z „gorących metod” wyróżnijmy: gorące kąpiele z dodatkiem siarki, potasu, urządzenia parowe i gazowe. Upychanie 4 osób w jednym łóżku-klatce (tzw. łóżko chorego), zamykanie przywiązanych „pacjentów” w rozgrzanych klatkach, połączone ze słabym dopływem powietrza, rosnącym pragnieniem i wstrzykiwaniem roztworu soli w ich organizm. Kapanie gorącym lakiem na ręce, jak również przypalanie rozgrzanym metalem karku lub czubka głowy, przywiązywanie do ciała „chorego” tzw. moksów, czyli zwitków materiałów łatwopalnych, które następnie spalano na ciele… Z „zimnych metod” wymieńmy: odbieranie ciepła i powodowanie wymarzania ciała, wrzucanie do lodowatej wody, wlewanie lodowatej wody pod odzież, ustawianie pod lodowatym prysznicem, wylewanie np. 200 wiader wody na głowę „chorego” (czyli jednej „jednostki terapeutycznej”, jak to określano). Lodowaty prysznic kierowany na głowę, czy też wielogodzinne lub wielodniowe unieruchamianie pacjenta (całkowity bezruch) i kropla za kroplą bezustanne kapanie mu na głowę zimną wodą… i inne.

METODY Z OBRĘBU MAGNETYZMU I ELEKTRYCZNOŚCI

Magnetyzowanie (dotykanie „chorego” namagnetyzowanymi przedmiotami), stosowanie prądu galwanicznego oraz indukowanego w ramach tzw. basenów prądowych lub bezpośredniego rażenia prądem rąk, pleców, piersi, ramion, ud, karku, głowy, szyi, szpiku kostnego, albo, w ramach publicznych pokazów metody rażenia prądem, sutków, czy genitaliów… i inne.

METODY Z OBRĘBU CHEMII I BIOLOGII

Tutaj psychiatria znajdowała i znajduje nieograniczoną ilość możliwości wstrzykiwania, wlewania, siłowego podawania doustnie, lub wcierania w ciało: aloe (środka przeczyszczającego), soli rtęciowej, amoniaku, alkoholu w niemałych ilościach, cyjanitu, soli bromu, morfiny, opium, nux vomica (substancji z zawartością strychniny), fosforu, soli kwasu siarkowego… i wielu, wielu innych szkodliwych substancji.

METODY Z OBRĘBU PSYCHOLOGII I PEDAGOGIKI

Groźby, np. straszenie „pacjenta” karą 10-krotnego uderzenia pasem ze skóry woła, albo tym, iż „zostanie spalony, jeżeli nie wyspowiada się ze wszystkich swoich grzechów”, lub też zapowiedzenie, że zostanie on do „gołej kości” opalony rozgrzanym metalem lub utopiony. Szerzenie strachu i lęku poprzez: zamykanie w trumnopodobnych skrzyniach lub w beczkach, wypełnionych węgorzami i to w ciemności, aby „chory” myślał, że zamknięto go z jadowitymi wężami. Wrzucanie do specjalnie do tego celu spreparowanych atrap, np. więzienia, jaskini z lwami, placu egzekucyjnego lub sali operacyjnej; wywoływanie w „chorym” przerażających odczuć, gdzie po zamknięciu w ciemności z niewiadomych kierunków ktoś łapał go za włosy, za brodę, szturchał lub szarpał.
Wpływanie na „chorego” poprzez hipnozę i stosowanie w niej okrutnych sugestii. Poniżanie, wpędzanie w poczucie wstydu, poprzez wystawianie na widok publiczny (gdzie za pieniądze ich oglądano), wyzwiska, absolutną ciszę, zamykanie w izolatce nago i w ciemności, pozbawianie snu, rozkazywanie i żądanie absolutnego podporządkowania się. Przymus wykonywania prac zleconych przez „lekarzy”: w dozorstwie, ogrodnictwie, kuchni, przy porządkach, ale też wykopywanie dołów, które natychmiast kazano zakopywać, ciąganie ciężkich wózków po wyznaczonym torze… i wiele, wiele innych.

Autor: Andrzej Skulski
Nadesłano do „Wolnych Mediów”

Deficyt budżetowy na przestrzeni ostatnich lat

Oto jak kształtował się deficyt budżetowy na przestrzeni ostatnich lat. Proszę zauważyć bardzo ciekawą zależność między rządami PiS-u, a deficytem. Pozostawiam to państwu bez komentarza. Radzę to przemyśleć w kontekście rządów Platformy Obywatelskiej.

http://publicysta.blogspot.com/

Rostowski kończy z gotówką. Chce tylko kart

To koniec gotówki w Polsce. Resort finansów ma plan, jak zmusić Polaków do rezygnacji z monet i banknotów. W urzędach będziemy mogli posługiwać się tylko kartami, a o pocztowych przekazach można będzie zapomnieć.

Ministerstwo Finansów przesłało pod obrady Rady Ministrów projekt programu rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce do roku 2013. Zakłada on, że udział transakcji bezgotówkowych w całości transakcji pieniężnych ma wzrosnąć z obecnych 9 proc. do 51 proc. Chodzi między innymi o zastąpienie płatności gotówką w sklepach rozliczeniami przy pomocy kart, zmniejszenie liczby rachunków za energię czy telefon opłacanych na poczcie czy w kasach na rzecz przelewów internetowych czy redukcję wypłat pensji i świadczeń gotówką na korzyść przelewów bankowych.

„Celem wszystkich tych działań ma być zmniejszenie kosztów związanych z obrotem gotówkowym w kraju” -mówi Dominika Duziak ze Związku Banków Polskich, który brał udział w tworzeniu programu. Jego realizacja ma także ograniczyć koszty wprowadzenia w naszym kraju euro. Resort finansów ma nadzieję, że będzie musiał wydrukować i wybić mniej nowych banknotów i monet.

Ministerstwo chciałoby zdecydowanego zwiększenia liczby punktów handlowo-usługowych akceptujących płatności kartą, zwiększenia liczby Polaków mających konto w banku, rozwoju sieci punktów akceptujących mikropłatności (płacenie kartą za gazetę czy bilet na autobus) oraz podwojenia liczby bankomatów, które miałyby stać nie tylko w centrach handlowych w miastach, lecz także w małych miejscowościach. Koszty większości tych działań mają wziąć na swoje barki uczestnicy obrotu pieniężnego, czyli np. banki, operatorzy bankomatów czy też firmy obsługujące terminale płatnicze.

Sam resort obiecuje, że w większości urzędów skarbowych czy innych instytucji publicznych znajdą się terminale obsługujące płatności kartą, pracownicy administracji publicznej będą musieli założyć sobie konto, na które będą otrzymywać wynagrodzenia, a w kilku ustawach, jak np. o abonamencie RTV, znajdzie się zapis o preferowanej formie dokonywania płatności za pośrednictwem przelewu.
Jacek Uryniuk
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

http://gospodarka.dziennik.pl/

Odświeżacze powietrza szkodliwe dla zdrowia

Związkiem, który osłabia pracę płuc okazał się być 1,4 dichlorobenzen (1,4 DCB), zaliczany do grupy lotnych substancji organicznych, w skrócie VOC (ang volatile organic compound).

VOC ulatniają się w postaci gazowej z tysięcy różnych produktów codziennego użytku, np. podczas palenia papierosów, z farb, środków czyszczących, pestycydów, jak również ze spalin samochodowych. 1,4-dichlorobenzen jest przede wszystkim stosowany w odświeżaczach pomieszczeń, środkach do odkażania urządzeń sanitarnych oraz środek owadobójczy do odstraszania moli.

Naukowcy z National Institute of Environmental Health Sciences wykazali to w badaniach na 953 dorosłych osobach w wieku od 20 do 59 lat. Próbki ich krwi przebadano pod kątem stężenia 11 najczęściej występujących VOC, w tym benzen, styren, toluen i aceton i 1,4 – dichlorobenzen. W badaniach czynności płuc posłużono się aż czterema różnymi testami, w tym pomiarami objętości powietrza usuniętego z płuc w pierwszej sekundzie wydechu (FEV1).

Podczas analizy naukowcy uwzględnili wiele innych czynników środowiskowych, które mogą wpływać na czynność płuc oraz wszelkie możliwe źródła ekspozycji na 1,4-dichlorobeznen. Były to m.in. źródła ogrzewania domu, obecność zwierząt domowych, wykonywany zawód, status społeczno-ekonomiczny, historia palenia i kontakt z dymem papierosowym oraz obecność przewlekłych chorób układu oddechowego – takich jak astma czy rozedma płuc.

Okazało się, że tylko stężenie 1,4- dichlorobenzenu we krwi miało związek z osłabieniem funkcji płuc. Związek ten był wykrywany w próbkach od 96 proc. badanych, a im wyższe było jego stężenie, tym bardziej czynność płuc spadała.

Osłabienie pracy płuc naukowcy określili jako „umiarkowane”. Prowadzącą badania dr Stephanie London podkreśla jednak, że nawet niewielki spadek sprawności tego organu może świadczyć o jakichś jego uszkodzeniach.

Zdaniem badaczki, wyniki te sugerują, że 1,4-dichlorobenzen może zaostrzać choroby układu oddechowego, jak np. astma. Dr London uważa, że najlepszą metodą ochrony siebie i swoich bliskich, zwłaszcza dzieci, przed skutkami działania tego związku, jest ograniczenie stosowania produktów, które go zawierają. (PAP)

http://www.biomedical.pl/

Wyjazd za granicę trzeba będzie zgłosić do urzędu gminy

Obywatel polski, który zamierza wyjechać z kraju, będzie musiał zgłosić ten fakt w urzędzie gminy. W przypadku gdy nie planuje pozostania na stałe za granicą, a wyjazd ten będzie dłuższy niż sześć miesięcy, będzie musiał zgłosić w gminie swój powrót do Polski. Zgłoszenia tego będzie można dokonać w urzędzie lub drogą elektroniczną na formularzu umożliwiającym wprowadzanie danych

Uchwalona przez Sejm 24 września 2010 r. ustawa o ewidencji ludności (nazywana dalej ustawą) określa między innymi zasady wykonywania obowiązku meldunkowego przez obywateli polskich. W tym zakresie treść przyjętej ostatecznie ustawy znacznie się różni od regulacji zaproponowanej we wniesionym przez rząd projekcie.

Przede wszystkim nowa ustawa nie posługuje się proponowanymi pojęciami „podstawowego i czasowego miejsca zamieszkania”. Za ustawą z 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych również w nowym akcie prawnym mowa jest o zameldowaniu na pobyt stały lub czasowy.

Ewidencja ludności

Nowa ustawa określa, że ewidencja ludności polega na rejestracji podstawowych danych identyfikujących tożsamość oraz status administracyjno-prawny osób fizycznych. Dane te będą rejestrowane (tak samo jak obecnie) w rejestrze PESEL, w rejestrach mieszkańców oraz rejestrach zamieszkania cudzoziemców. Zawierać one będą również między innymi informację o adresie zameldowania na pobyt stały lub czasowy. Zgodnie z omawianą regulacją obywatel polski przebywający na terytorium Polski jest zobowiązany wykonywać obowiązek meldunkowy. Polega on na:

● zameldowaniu się w miejscu pobytu stałego lub czasowego;
● wymeldowaniu się z miejsca pobytu stałego lub czasowego;
● zgłoszeniu wyjazdu poza granice RP oraz powrotu z wyjazdu.

Obowiązku zameldowania na pobyt stały lub czasowy należy dokonać najpóźniej w 30 dniu, licząc od dnia przybycia do tego miejsca. Równocześnie możliwe będzie posiadanie jednego miejsca pobytu stałego i jednego miejsca pobytu czasowego.

Za osobę nieposiadającą zdolności do czynności prawnych lub posiadającą ograniczoną zdolność do czynności prawnych obowiązek meldunkowy wykonywać będzie jej przedstawiciel ustawowy, opiekun prawny lub inna osoba sprawująca nad nią faktyczną opiekę w miejscu ich wspólnego pobytu. Obowiązku meldunkowego będzie można dopełnić przez pełnomocnika legitymującego się pełnomocnictwem udzielonym w formie, o której stanowi k.p.a.
Meldunek żołnierza

W przypadku żołnierzy w czynnej służbie wojskowej obowiązek meldunkowy:

● polegający na zameldowaniu się w miejscu pobytu czasowego lub wymeldowaniu się z takiego miejsca będzie wykonywany w miejscu pełnienia tej służby u dowódcy jednostki wojskowej, a w miejscu pobytu czasowego w obiekcie wojskowym u komendanta (kierownika, szefa, dowódcy) obiektu;
● polegający na zgłoszeniu wyjazdu poza granice RP oraz powrotu z tego wyjazdu będzie wykonywany w miejscu pełnienia tej służby u dowódcy jednostki wojskowej.

Wykonanie obowiązku meldunkowego w tych sytuacjach następować będzie poprzez stwierdzenie tego faktu w rozkazie dowódcy jednostki wojskowej lub w książce zameldowań komendanta obiektu wojskowego i nie wymaga zgłoszenia w organie gminy oraz ujęcia w rejestrze PESEL i rejestrach mieszkańców.

Pobyt stały i czasowy

Dla rejestracji miejsca pobytu określono, że pobytem stałym jest zamieszkanie w określonej miejscowości pod oznaczonym adresem z zamiarem stałego przebywania. Natomiast pobytem czasowym jest przebywanie przez okres ponad trzech miesięcy bez zamiaru zmiany miejsca pobytu stałego w innej miejscowości pod oznaczonym adresem lub w tej samej miejscowości, lecz pod innym adresem.

Obywatel polski będzie dokonywał zameldowania na pobyt stały lub czasowy w formie pisemnej na formularzu w organie gminy właściwym ze względu na położenie nieruchomości, w której zamieszkuje.

Będzie musiał przedstawić dowód osobisty lub paszport, potwierdzenie na formularzu zgłoszenia pobytu w lokalu, sporządzone przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu oraz dokument potwierdzający tytuł prawny do tego lokalu. Tym ostatnim dokumentem może być w szczególności umowa cywilno-prawna, wypis z księgi wieczystej, decyzja administracyjna lub orzeczenie sądu. Przy zameldowaniu na pobyt czasowy trzeba będzie wskazać deklarowany okres pobytu w tym miejscu. W ustawie podkreślono, że zameldowanie na pobyt stały lub czasowy służy wyłącznie celom ewidencyjnym i ma na celu potwierdzenie faktu pobytu osoby w miejscu, w którym się zameldowała.

Zameldowania na pobyt stały w stosunku do dzieci obywateli polskich urodzonych na terytorium Polski będzie dokonywać z urzędu kierownik urzędu stanu cywilnego sporządzający akt urodzenia. Zameldowanie na pobyt stały następować będzie z dniem sporządzenia aktu urodzenia, w miejscu stałego albo czasowego pobytu rodziców albo tego z rodziców, u którego dziecko faktycznie przebywa.

Jeżeli dane zgłoszone do zameldowania lub wymeldowania będą budziły wątpliwości, to w tym zakresie organ gminy będzie rozstrzygać w drodze decyzji administracyjnej. Dotyczy to między innymi zastrzeżeń co do deklarowanego adresu pobytu. Z urzędu zameldowanie na pobyt stały będzie potwierdzane przez zaświadczenie o zameldowaniu. W przypadku zameldowania na pobyt czasowy dokument ten będzie wydawany na wniosek strony.

Obowiązek wymeldowania

Obywatel polski, który będzie opuszczać miejsce pobytu stałego albo czasowego przed upływem deklarowanego okresu pobytu, zobowiązany będzie do wymeldowania się. Ustawa określa, że będzie to możliwe w formie:

● pisemnej na formularzu w organie gminy właściwym dla dotychczasowego miejsca pobytu,
● dokumentu elektronicznego na formularzu umożliwiającym wprowadzenie danych do systemu teleinformatycznego organu gminy, pod warunkiem otrzymania przez osobę urzędowego poświadczenia odbioru.

Wymeldowanie będzie również możliwe poprzez zameldowanie się w nowym miejscu pobytu. Organ gminy wydawać będzie z urzędu lub na wniosek właściciela lub podmiotu dysponującego prawem do lokalu decyzję w sprawie wymeldowania obywatela polskiego, który opuścił miejsce pobytu stałego albo opuścił miejsce pobytu czasowego przed upływem deklarowanego okresu pobytu i nie dopełnił obowiązku wymeldowania się.

Na obywatela Polski, który wyjeżdża z kraju z zamiarem stałego pobytu za granicą, ustawodawca nałożył obowiązek zgłoszenia tego faktu organowi gminy. Zgłoszenie to powodować będzie automatyczne wymeldowanie go z miejsca pobytu stałego i czasowego. Taki sam obowiązek nałożono na obywatela w przypadku wyjazdu za granicę na okres dłuższy niż sześć miesięcy. Zgłoszenia te będą musiały zostać dokonane najpóźniej w dniu opuszczenia miejsca pobytu stałego albo czasowego.

Zgłoszenie zgonu dokonane w urzędzie stanu cywilnego, zgodnie z przepisami prawa o aktach stanu cywilnego, zastępować będzie wymeldowanie osoby zmarłej z miejsca pobytu stałego i czasowego.

Nowa ustawa wejdzie w życie 1 sierpnia 2011 r.

Ważne!

Od 1 stycznia 2014 r. znosi się obowiązek meldunkowy. Od tego bowiem momentu nie będą już prowadzone rejestry mieszkańców i rejestry zamieszkania cudzoziemców. Nie będą także gromadzone (również w rejestrze PESEL) dane związane z zameldowaniem oraz wymeldowaniem przez obywatela polskiego i cudzoziemca miejsca pobytu stałego i czasowego, a także dane związane z wyjazdem oraz z powrotem z wyjazdu obywatela polskiego poza granice kraju trwające dłużej niż sześć miesięcy

Treść formularzy zgłoszenia pobytu

Na pobyt stały:

● nazwisko i imię (imiona);
● numer PESEL, o ile został nadany;
● datę i miejsce urodzenia;
● kraj urodzenia;
● adres dotychczasowego miejsca pobytu stałego;
● kraj poprzedniego miejsca zamieszkania;
● adres nowego miejsca pobytu stałego;
● podpis właściciela lokalu lub innego podmiotu dysponującego tytułem prawnym do lokalu;
● nazwisko i imię pełnomocnika, o ile został ustanowiony.

Na pobyt czasowy:

● nazwisko i imię (imiona);
● numer PESEL, o ile został nadany;
● datę i miejsce urodzenia;
● kraj urodzenia;
● adres miejsca pobytu stałego;
● adres miejsca pobytu czasowego;
● deklarowany okres pobytu;
● adres dotychczasowego miejsca pobytu czasowego, o ile go posiadał;
● podpis właściciela lokalu lub innego podmiotu dysponującego tytułem prawnym do lokalu;
● nazwisko i imię pełnomocnika, o ile został ustanowiony.

Podstawa prawna

Art. 2, art. 3, art. 24 – art. 38 ustawy z 24 września 2010 r. o ewidencji ludności (Dz.U. nr 217, poz. 1427).

http://hotnews.pl/

http://prawo.gazetaprawna.pl/