Przepis, który zabija 500 osób rocznie


W opublikowanym w maju br. artykule pt. „Świetlny przekręt” (https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/05/14/„swietlny-przekret”/) opisaliśmy jak doszło do wprowadzenia nakazu włączania świateł mijania przez 24 godziny na dobę oraz jakie szkodliwe skutki on powoduje. Ponieważ w efekcie tego artykułu otrzymaliśmy sporo pytań, a nawet zarzutów odnośnie wniosków wynikających z danych statystycznych, w niniejszym artykule prezentujemy analizę statystyczną, która udowadnia, że nakaz ten jest przyczyną śmierci w wypadkach drogowych 500 osób rocznie.

Dla przypomnienia: tak wyglądają wykresy liczby wypadków, zabitych i rannych z estymowanymi ich wielkościami po roku 2006 w sytuacji, gdyby nie wprowadzono nakazu włączania świateł w dzień w 2007 r.:

http://img696.imageshack.us/img696/9019/wykresdadrl.png

Często pada zarzut ze strony osób popierających nakaz jazdy na światłach, że liczba wypadków w 2007 r. wzrosła, ponieważ wzrosła liczba samochodów. Inni z kolei twierdzą, że nie można oszacować liczby wypadków, zabitych i rannych w sytuacji, gdyby nie wprowadzono nakazu. Zdarzają się również tacy, którzy uważają, że spadek liczby wypadków, zabitych i rannych w 2009 r. jest potwierdzeniem pozytywnego wpływu nakazu na bezpieczeństwo. Na szczęście statystyka daje narzędzia, przy pomocy których można obalić te mity, a których zastosowanie postaramy się przedstawić na poniższym przykładzie.

Oto dane liczbowe przedstawiające liczbę wypadków, zabitych i rannych oraz liczbę zarejestrowanych samochodów w latach 1999-2006, a więc przed wprowadzeniem nakazu:

http://img100.imageshack.us/img100/2213/wykres1.jpg

I wykresy:

http://img266.imageshack.us/img266/957/wykres2.jpg

Oczywiście liczba zarejestrowanych pojazdów nie oznacza liczby pojazdów jeżdżących obecnie po drogach, ale w obliczu braku innych danych, takie uproszczenie należy przyjąć do dalszych obliczeń. Jest to jedyna wielkość na wykresie nie zależna od czynników wpływających na bezpieczeństwo ruchu drogowegot, a więc nie podlega ona badaniu (inaczej mówiąc, liczba samochodów nie zależy od tego, czy wprowadzono nakaz jazdy na światłach czy też nie lub czy wprowadzono wyższe kary za przekraczanie dozwolonej prędkości). Natomiast wielkość ta niewątpliwie wpływa na bezpieczeństwo ruchu drogowego (np. na liczbę wypadków), podobnie jak bardzo wiele innych czynników, takich jak: pogoda, stan dróg, liczba fotoradarów, wysokość mandatów itd.

W idealnym świecie, przy założeniu, że czynniki te zmieniają się w sposób ciągły (np. systematycznie wzrasta liczba kilometrów dróg ekspresowych, stale zmniejsza się liczba starych, niesprawnych samochodów, zwiększa się bezpieczeństwo samochodów je zastępujących itp.) oraz założeniu, że w badanym okresie nie pojawił się żaden nowy czynnik, wielkości te powinny dać się opisać prostą funkcją matematyczną – liniową, wykładniczą, logarytmiczną czy potęgową.

Niestety nie żyjemy w świecie idealnym i tak wiele różnych czynników działających jednocześnie powoduje oczywiście pewne odchylenia od spodziewanych wyników w analizowanych latach, np. bardzo surowa zima zmniejsza liczbę wypadków w danym roku, ale przy tym inny czynnik (np. pogodne lato) może spowodować jej zwiększenie. Dlatego też część nietypowych zmian danej wielkości spowodowanych różnymi czynnikami niweluje się i mimo wszystko w analizowanych danych można zaobserwować trend wzrostowy lub malejący, nie dający się jednak opisać prostą funkcją matematyczną. Można jednak stworzyć taką funkcję, która w jak największym przybliżeniu oddaje przebieg zmian danej wielkości w czasie. Metoda ta w statystyce nosi nazwę regresji.

Na poprzednim wykresie możemy zaobserwować, że wielkość „liczba wypadków drogowych na tysiąc pojazdów” jest w pewnym przybliżeniu funkcją liniową. Możemy zatem z dużym prawdopodobieństwem założyć, że w idealnym świecie byłaby to linia prosta, obrazująca systematyczną poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego w analizowanym okresie.

Za pomocą metody regresji liniowej możemy więc wyznaczyć funkcję opisującą „współczynnik bezpieczeństwa” (czyli liczbę wypadków na tysiąc pojazdów) w idealnych warunkach. W obliczeniach bierzemy pod uwagę tylko lata 1999-2006, ponieważ wiemy, że w 2007 r. wprowadzono nakaz jazdy na światłach, który mógł spowodować zaburzenie przebiegu tej funkcji.
Nie będziemy tutaj wyjaśniać szczegółowo metody regresji liniowej, gdyż jest ona dobrze opisana w literaturze dotyczącej statystyki.
Po obliczeniach otrzymujemy funkcję: f(x)=-0,23x+4,41


http://img220.imageshack.us/img220/6225/wykres3.jpg

Następnie za pomocą powyższej funkcji wyznaczamy przewidywaną liczbę wypadków na tysiąc pojazdów w „brakujących” latach 2007-2009. W ten sposób znamy wartość „współczynnika wypadkowości” w całym analizowanym okresie 1999-2009 (w warunkach idealnych).

 

http://img508.imageshack.us/img508/4213/wykres4.jpg

Przedstawiamy go na wykresie, wraz z wykresem liczby wypadków na tysiąc pojazdów wynikającego z rzeczywistych danych o liczbie wypadków i pojazdów:

http://img607.imageshack.us/img607/7324/wykres5.jpg

Znamy również rzeczywiste dane dotyczące liczby zarejestrowanych pojazdów w analizowanych latach, a więc możemy dla nich obliczyć przewidywaną liczbę wypadków w warunkach idealnych, również w latach 2007-2009, jako iloczyn liczby pojazdów i liczby wypadków na tysiąc pojazdów w danym roku w warunkach idealnych, czyli otrzymanej za pomocą metody regresji.

http://img530.imageshack.us/img530/3341/wykres6.jpg

Z wyliczonych danych otrzymujemy wykres. Na tym samym diagramie nanosimy również wykres rzeczywistej, znanej również dla lat 2007-2009, liczby wypadków:

http://img176.imageshack.us/img176/5710/wykres7.jpg

 

Jak widać, wykresy wykonane na podstawie danych idealnych i rzeczywistych znacząco różnią się w latach 2007-2009, natomiast w pozostałym okresie ich przebiegi pokrywają się z pewnym przybliżeniem. Zakładając, że wszystkie czynniki wpływające na bezpieczeństwo ruch drogowego zmieniały się w miarę równomiernie (a nie ma podstaw, aby sądzić inaczej), jedynym wytłumaczeniem takiego stanu rzeczy jest pojawienie się nowego czynnika w 2007 r. Takim czynnikiem był niewątpliwie nakaz jazdy z włączonymi światłami przez całą dobę, wprowadzony właśnie na początku 2007 r.

Z analizy wynika, że tylko w 2007 r. wydarzyło się o prawie 4 tys. wypadków więcej niż wynikałoby to z analizy trendu (nawet z uwzględnieniem wzrostu liczby pojazdów), w których zginęło o prawie 500 osób więcej. Oczywiście cały czas od 2007 r. wielkości te są wyższe niż wynikałoby to z obliczeń dla poszczególnych lat.
Spadek liczby wypadków, zabitych i rannych w 2009 r. jest tylko potwierdzeniem malejącego trendu, który miał miejsce na długo przed wprowadzeniem nakazu, a który został zakłócony w 2007 r. (roku wprowadzenia nakazu). Innymi słowy, bez wprowadzenia nakazu jazdy na światłach liczba wypadków, zabitych i rannych w 2009 r. również by spadła, tylko bardziej.

Z powodu nakazu jazdy na światłach ginie więc około 500 osób rocznie!

W powyższym przykładzie przedstawiono metodę analizy opartą na liczbie wypadków na tysiąc pojazdów, ale podobną analizę można przeprowadzić również dla liczby zabitych i rannych i da ona podobne rezultaty, co zostało przedstawione na pierwszym wykresie.

Niektórzy zwolennicy świecenia w dzień twierdzą, że powinno analizować się tylko dane z miesięcy, w których nie obowiązywał nakaz oraz tylko wypadki w dzień. Nic bardziej mylnego, ponieważ, po pierwsze – nakaz włączania świateł w dzień ma również wpływ zarówno na wypadki w zimie, jak i w nocy (m.in. z powodu efektu Peltzmana, przepalonych żarówek czy zużytych reflektorów), a po drugie – im większa próba statystyczna, tym mniejszy margines błędu.

Należy wyraźnie podkreślić, że podobna analiza nie została przeprowadzona przez Instytut Transportu Samochodowego, któremu rząd zlecił opracowanie raportu na temat wpływu nakazu włączania świateł na bezpieczeństwo. Wnioski ITS ograniczyły się do stwierdzenia, że nakaz jest korzystny, ponieważ w nocy liczba wypadków wzrosła bardziej niż w dzień, a w 2009 r. liczba wypadków spadła w stosunku do 2006 r. Czy to można nazwać rzetelną analizą? To pytanie pozostawiamy bez odpowiedzi.

Więcej informacji można znaleźć na stronie stowarzyszenia Drivers Against Daytime Running Lights – http://dadrl.pl

Odpowiedzi: 46 to “Przepis, który zabija 500 osób rocznie”

  1. Tom Says:

    Ja czułbym się jak idiota jadąc w lipcowy, upalny dzień na światłach. A już nie wiem jak to nazwać gdy jadę z rodzinką nad jezioro odcinek po polnej drodze między polem i lasem, a idioci jadący z naprzeciwka mrugają mi żebym włączył światła. Ten naród już kompletnie zidiociał. Takie zachowanie w cywilizowanych krajach jest nie do pomyślenia. U nas debilizm to już widać norma.Na Zachodzie od razu widać,że głupi polaczek jedzie. Ciemny, bo oświetlony.

  2. Szpila Says:

    Ciekawe wywody!!!??? Należy jeszcze dodać krzywe średniorocznych opadów gradu, rocznego przyrostu owadów i trutni oraz krzywą poziomu intelektualnego ustawodawców – a otrzymamy właściwy wynik. Nie rozumiecie, że nie chodzi o bezpieczeństwo obywateli, ale o ich selekcję. Im poziom głupoty większy, tym łatwiej rządzić. Zobaczcie jak to robią DONALDOWIE. Większość narodu jak barany idzie za nimi, a mamy już ok. 3 bln długu. Drogi remontują już 20 lat – i co !!! Prawo usprawniają też 20 lat – i co !!! Hasło OBY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ, dotyczy małego kręgu osób. Dopiero później dodano pozostałą część. Przejrzyjcie w końcu na te swoje oczęta, bo za niedługo (max. kilka lat) będziecie chodzić po śmietnikach – u kogo – zobaczycie. Ja już wiem !!!

  3. Marcin Says:

    Statystyka jest świetnym narzędziem do udowadniania własnych racji. Z wykresu wynika jak wół, że od 2006 roku do 2007 roku liczba wypadków nagle zaczęła rosnąć (efekt przesycenia dróg?) zaś w od roku w którym wprowadzono nakaz świecenia całą dobę, ewidentnie i gwałtownie spada. Nakaz jazdy na światłach wprowadzono od kwietnia 2007. Masz zestawienie jak wyglądały statystyki wypadków pierwszych kwartałach danych lat? Może by się okazało, że i bez świateł mieliśmy tendencję rosnącą i gdyby nie wprowadzony nakaz, było by gorzej? Nałóż na te wykresy warunki pogodowe średniorocznie. Na przełomie 2006/2007 była wyjątkowo ciepła zima, mnóstwo ludzi, którzy zwykle zostawiają auta w garażu, jeździła cały rok. Do tego boom budowlany w tym okresie, zwiększony ruch. Bez tego nie można wysnuć jakichkolwiek sensownych wniosków. Spróbuj może zrobić podobną analizę na bazie wyników średniomiesięcznych, aż do dnia wprowadzenia przepisu włącznie. Wtedy uwzględnisz pierwszy kwartał 2007 roku i nie zafałszujesz wyników. Zrób zestawienie wypadków z pierwszych kwartałów 2000 – 2010. To będzie już bardzo wiarygodne. Bo dowodzenie że w 2007 roku liczba wypadków wzrosła tylko z powodu nakazu jazdy na światłach przeczy nieco logice…
    Poza tym wypadało by podać ile wynosi odchylenie standardowe estymowanych funkcji? Jaki jest współczynnik „r kwadrat”? Nawet z zygzaczka można dostać gładki wykres, ale z ogromnym odchyleniem…

    • Andrzej Says:

      Czy ty jesteś ślepy? Ten wykres prezentuje pełne lata. I wynika z niego, że liczba wypadków wzrosła w 2007 r., wtedy kiedy wprowadzono ten zbrodniczy nakaz.
      I jeszcze jedno – jeżeli rok 2007 był jakiś wyjątkowy np. z powodu pogody, to dlaczego w 2008 r. liczba wypadków nie była niższa niż w 2006?

  4. Odyn Says:

    Dla mnie ten artykuł to jakaś brednia.
    Autor nie zastanawia się nad aspektem maksymalnego obiążenia dróg ruchem ulicznym. Od lat alarmuje się że samochodów przybywa w zastraszającym tępie i osiągnięto granicę ‚przyzwitości’ dla istniejących dróg. W związku z tym ilość wypadków rośnie przyjmując odniesienie do 1000 kierowców.
    Z podanych statystyk można by również wyciągnąć wniski że budowa i ulepszanie istniejących dróg po 2006 nie przyniosła efektu. Wręcz przeciwnie – wypadków jest więcej!
    Dodatkowo statystyki nie mówią o jakiej porze dnia wypadek się zdarzył – w dzień nikt jeszcze nikogo światłami drogowymi nie oślepił a całe szczęście wieczorek m w nocy każdy światła i tak ma włączone.
    Do kolegi piszącego o tym jak zauważył rowerzystę dzięki tem że zarówno on jaki inny uczestnik ruchu nie mieli świateł włączonych – nie byłoby problemu gdyby rowerzysta miał kamizelkę odblaskową ( tak jak mówi prawo drogowe).
    Pozdrawiam rozsądnych

    • Andrzej Says:

      Człowieku, co za brednie wypisujesz? Gdyby tak było, to liczba wypadków w 2009 r. by nie spadła, tylko rosła dalej. A może w 2009 r. nagle obciążenie ruchem spadło?
      Szkoda słów na takich. Ale dodam jeszcze, że nie ma znaczenia, kiedy wypadek się zdarzył, bo ten nakaz zwiększa liczbę wypadków zarówno w nocy jak i w dzień. Ale tego pewnie już twój mały rozumek nie ogranie.

      Aha, nie ma obowiązku zakładania żadnych kamizelek, a jak tak lubisz kamizelki, to sam sobie załóż, zwłaszcza w 30-stopniowym upale.
      Nie pozdrawiam.

    • Kamil Says:

      Naucz się czytać ze zrozumieniem. Drogi są polepszane cały czas i pozytywny efekt tego był i jest nadal. Jest to jednak czynnik niezmieniający się, czyli można powiedzieć stały. Natomiast włączanie swiateł w dzień wprowadzony w 2007 roku jest czynnikiem „dodatkowym”, który zakłócił prawidłową tendecję spadkową. Kumasz?
      Ps. Prawo drogowe nie nakłada obowiązku ubierania kamizelki przez rowerzystów i każdy dobre wie, że 95% takiego rozwiązania też nie stosuje. A poza tym, to kamizelka odblaskowa ma zastosowanie tylko w nocy głąbie, a my mówimy o negatywnych skutkach jazdy na światłach w dzień. W warunkach dziennych elementy odblaskowe nie mają kompletnie żadnego zastosowania, natomiast włączone światła mijania skutecznie mogą odwrócić uwage od czegoś/kogoś co nie posiada oświetlenia. Pieszy, rowerzysta, pies, sarna, dzik, dziecko na rolkach itd. itd.

  5. Jacek: kategoryczne NIE dla swiatel-przez caly rok Says:

    wlasnie kilka dni temu poraz nie wiem ktory przekonalem sie na wlasnej skorze jakie szkodliwe nastepstwa ma ten przepis:Jade sobie spokojnie po kretej lesnej drodze nie wiecej jak 60;nigdzie mi sie nie spieszylo.Akurat weszlem w mocny zakret w prawo a po mojej prawej stronie byl dosc gesty las.Widocznosc w miare przyzwoita jak na listopad.
    A ja jak ZAWSZE BEZ swiatel jechalem.No i wlasnie kiedy podeszlem do tego zakretu zobaczylem jadacego z przeciwka srebrnego terenowego Mercedesa.Musial tez jechac nim ktos ze zdrowym rozsadkiem i pomyslunkiem.I cale szczescie w tym dobrze ze ten Mercedes NIE mial wlaczonych swiatel.A dlaczego dobrze?Nie tylko dobrze ale BARDZO DOBRZE ze jechal bez swiatel bo w tym samym momencie niemal rownoczesnie zauwazylem idaca poboczem starsza pania.I w taki oto sposob czlowiek dostrzega naturalny obraz rzeczywistosci nie zaburzony niepotrzebie zadnymi dodatkowymi zbednymi swiatlami.Nie chce nawet myslec jakie moglybyc skutki tego gdyby ten pojazd mial wlaczone swiatla.On mi sie tak wylonil zza zakretu zebym pierwsze co to dostal centralnego strzala w oczy z wlaczonych swiatel a o zauwazeniu starszej pani idacej poboczem to nawet nie chce myslec.
    Nalezy jak najszybciej wycofac ten idiotyzm i wrecz odwodzic ludzi od wlaczania swiatel tak azeby odsetek podswieconych byl mozliwie jak najmniejszy.Swiatla zabiaja.Wierzcie mi wiem co mowie

  6. deBunk Says:

    Wpływ na przyczyny wypadków ma wiele czynników,jest to m.in. gwałtownie rosnąca pogarda dla kodeksu drogowego,a nawet dla podstawowych zasad kultury i współżycia społecznego.
    Same wykresy nie tłumaczą wszystkiego,obstaję przy swoim poglądzie o lepszej widoczności samochodu ze światłami nazwijmy to pozycyjnymi,niż auta którego kierowca chce być lepiej widoczny tylko wtedy,kiedy uzna to za stosowne,a dokładniej mówiąc,gdy sam już nic nie widzi.
    I to jest chyba największa korzyść z obowiązku włączania świateł 24h – żaden głąb nie może legalnie stwierdzić: ‚ja widzę,więc nie muszę mieć włączonych świateł’ ,a więc zapobieżenie zjawiska mającego miejsce nagminnie np. w Niemczech lub w Polsce w wykonaniu kierowców z Niemiec,często obserwuję gdy w/w porusza się bez świateł w potężnym deszczu czy śniegu będąc niemal niewidocznym.
    Coś podobnego widzieliśmy latem w zadymionej Rosji,auta wyłaniające się nagle z dymu,które można byłoby zauważyć znacznie wcześniej,gdyby miały włączoną sygnalizację pozycji.
    O korzyściach oświetlenia w ruchu miejskim nie będę już wspominał,bo ile można pisać,że przez szyby kilkunastu pojazdów widać tylko światła nadjeżdżającego samochodu,bo to każdy może sam zauważyć,trzeba tylko chcieć.
    Powtórzę po raz setny,że oczywiście producenci żarówek się cieszą,bo ich wadliwe z gruntu wyroby /H7,H1/ przepalają się w tempie zastraszającym,a serwisy koszą coraz więcej za rozmontowanie „połowy” auta w celu „głupiej” wymiany żarówek,co zawdzięczamy polityce producentów samochodów.

    • Mistral Says:

      Czy ty człowieku zdajesz sobie sprawę co napisałeś?
      Jesteś potencjalną zabójcą drogowym.
      A jako przestrogę podam historię mojego kolegi.
      Stał na skrzyżowaniu i chciał jechać prosto. Z lewej na lewoskręcie stała Toyota Hilux z przyciemnianymi szybami.
      Z prawej nic nie jechało, z lewej przez jej szyby nie widział świateł, więc ruszył.
      Pech chciał, że z lewej strony jechał rowerzysta (kolarz), którego zabił.
      Zabił go bo nie widział jego świateł.
      Albo inaczej: zabił go nakaz jazdy na światłach!

    • Odyn Says:

      Hej
      To są odosobnione przypadki – a na porównanie podam Ci opowieść mojego wujka – Jechał z niezapiętymi pasami i uderzył w drzewo w okolicy drzwi kierowcy. Na szczęście (jak sam mówi) miał nie zapięte pasy i ratunkowi mogli go szybko wyciągnąć bo by się wykrwawił. Od tamtej pory nigdy nie zapina pasów …. czy w tym upatrujesz argument do zlikwidowania pasów?

    • Andrzej Says:

      Nie, w tym upatruję argument do zlikwidowania NAKAZU zapinania pasów. Czujesz tę subtelną różnicę UŻYWAĆ-BYĆ ZMUSZONYM DO UŻYWANIA, czy za trudne?

    • Odyn Says:

      powiedz co jest zlego w ‚byciu’ zmuszonym do zapinania pasow?? czujesz tu roznice?
      Ty pewnie powiesz nie chce zapinac. Potencjalnie kazdy z nas moze spowodowac wypadek – w tym momencie bedzie winowajca sie cholera modlil zeby poszkodaowani mieli zapiete pasy bo mozna duzo gozej beknac.

    • Jacolo Says:

      Każdy powinien mieć prawo wyboru a nie jak jest w tej chwili prawo przymusu, często ludzie z zapiętymi pasami giną w samochodzie bo nie mogą się wydostać z zablokowanych pasów np. gdy auto się zapali.

    • swiatla-zludne poczucie bezpieczenstwa Says:

      i to jest wlasnie to tak wam media to wdrukowaly.Wam sie wydaje ze jak macie wlaczone w dzien swiatla to wam NIC sie nie stanie.Wydaje sie wam ze te wasze swiatla od wszystkiego was wybawia uratuja itp.I wlasnie pelno takich jest co jedzie i mysli ze jak ma swiatla wlaczone to mu wszystko wolno- wyprzedzac na podwojnen ciaglej rozmawiac przez telefon komorkowy przekraczac mocno predkosc jechac pod prad itp.Dobija mnie to jak taki bedzie mnie wyprzedzal na podwojnej ciaglej z niedozwolona szybkoscia i bedzie mi wytykal ze nie mam swiatel wlaczonych.I dla takich ludzi wlasnie wiekszym zagrozeniem jest nie miec swiatel anizeli np jechac pod prad czy przekraczac o nie wiem ile dozwolona predkosc

    • Andrzej Says:

      A ja mam niewłączone światła „nielegalnie”.
      I co mi zrobisz?
      Nigdy nie włączę świateł w dzień, bo nie jestem bydłem.

    • garbcio Says:

      nie widze zwiazku miedzy „bydlem” a swiatlami. Czy zechcialbys moze to wyjasnic…?

    • Andrzej Says:

      Bydło włącza bezmyślnie światła, bo tak usłyszeli w RMF i TVN, mediach dla bezmyślnego bydła. Teraz jasniej?

  7. Kasamoto Says:

    Obecnie mamy na to już wiele dowodów, że jest to przepis niekorzystny, że przynosi sam szkody. Większe zatrucie środowiska (na dużą skalę), więcej wypadków i jeszcze kierowcy ponoszą koszty tego absurdu. Tylko nasz obrzydliwy rząd i nieuczciwi politycy ciągle próbują ukrywać te fakty. W tym także duża wina mediów. Jak by tylko dopuścili do głosu przeciwników tego szkodliwego nakazu, to coś by sie dalej ruszyło w tej sprawie. Ostatnio brakowało 22 głosów w sejmie do wycofania tego idiotyzmu, więc było już blisko. Trzeba ostro ruszyć na wiosnę i uświadomić jak najwięcej osób w naszym kraju. Pozdrawiam zdrowo myślących.

  8. Jacek: Cudna Francja cudna Belgia Says:

    Wlasnie w tych krajach spedzilem w tym roku wakacje.Jezdzac po tamtejszych polnocnych wiejskich nadmorskich drogach mialem wrecz wrazenie ze obowiazuje tam ZAKAZ wlaczania swiatel w dzien.Pamietam bylo pochmurno zaczal padac deszcz i nawet nikogo nie ruszylo zeby wlaczyl jakiekolwiek swiatla.I nie widzialem zadnego wypadku zadnych stluczek zadnych trupow na ulicach.Horroru dopiero istnego do znalem po powrocie do Polski- myslalem ze sie po prostu wsciekne po raju jazdy na francuskich i belgijskich drogach

  9. nie da sie wylaczyc? Says:

    to jakie to masz auto ze nie dalo sie wylaczyc swiatel?Dla chcacego nic trudnego.A jesli nawet i tak bylo to taki samochod nie jest zgodny z dyrektywami i wymaganiami UE.Przeciez teraz w kazdym nowym aucie wyposazonym w swiatla dzienne nie mijania musi byc zapewniona taka mozliwosc ze te opcje da sie anulowac i to bez uzycia narzedzi.Sam widzialem w normalnych krajach takie auta ktore mialy dzienne to i tak nie swiecily niczym.A automatyczne swiatla mijania sa niezgodne z prawem w normalnych krajach UE.Sadze ze moze kiedys ktos w nim zalozyl cos takiego jak automatyczny wlacznik ale przeciaz tak jak i dalo sie to zalozyc tak samo da sie tego pozbyc.Kiedys jak jeszcze nie bylo tego chorego przymusu pamietam jak wysmialem i skompromitowalem takiego jednego bo mowil ze ma wlasnie taki wlacznik.Ale coz potem widze go z gazetami patrze niesie same auto swiaty i motory i tak wlasnie stad sie cos takiego bierze……………

    • garbcio Says:

      jezdze Toyota Corolla. Ten samochod ma fabrycznie zainstalowany czujnik natezenia swiatla. Kiedy jest jasno przelacza na swiatla postojowe a kiedy sie sciemnia – na swiatla drogowe…

  10. wypadek z podwodu swiatel Says:

    raz dojechalem do skrzyzowania z zamiarem skretu w lewo.I z naprzeciwka nadjechalo cinquecento z zalozonymi jakimis pseudoksenonami zapewnie made in china albo w lepszym przypadku taiwan.I wlasnie te pseudoksenony tak mnie zmulily tak daly mi po oczach niedobrze mi sie zrobilo i odruchowo wlasnie chcialem jak najszybciej uciec od tego widoku.zaczalem skrecac z zaplanowanym wczesniej zamiarem i przez wlasnie te swiecace sie swiatla malo co bym sie wladowal pod karetke.Ale dobrze sie stalo ze predkosc mialem poczatkowa niewielka takze szybko sie wycofalem.Innym razem w nocy w jadacym z przeciwka Golfie 4 na skrzyzowaniu tez musialem sie dobrze wpatrzec w niego zeby dostrzec wlaczony kierunkowskaz- swiatla mijania skutecznie go zagluszyly.Ja w nocy na dobrze oswietlonych drogach w miescie uzywam takich specjalnych swiatel audi lookow ledowych- w zupelnosci wystarczaja do takiego trybu jazdy.Swiatel mijania uzywam tylko w nocy poza obszarem zabudowanym i w miescie jak nie ma oswietlenia drog.

  11. nie da sie wylaczyc? Says:

    to jest niemozliwe zeby nie dalo sie wylaczyc swiatel.Musi sie tak dac musi byc taka mozliwosc.To w takim razie oznacza to ze twoj samochod jest niezgodny z prawem UE.
    W tych nowych autach z dziennymi musi byc mozilwosc ich dezaktywacji sam sie juz o tym przekonalem w niejednym normalnym kraju.Jak milo popatrzec na takie auta ze mimo to iz sa wyposazone w dzienne to i tak niczym nie swieca.
    Nie bylo nie ma i nie bedzie w moim zyciu przepisu ktorego tak nienawidze jak wlasnie ten, on mi tylko obrzydzil jezdzenie autem a jakbym sie mial stosowac do tego tobym sie czul ponizony.

  12. Kierowca zawodowy Says:

    A ja się pytam – dlaczego w ogóle wprowadzono ten przepis jeżeli od dawna było wiadomo, że nic dobrego nie przynosi.
    Austria się wycofała, Chorwacja się wycofała, a my zawsze jesteśmy najmądrzejsi.
    W jakim kraju ja żyję?

    Andrzej (od dziś bez świateł)

  13. dr Says:

    bardzo dobra analiza!
    to jest straszne, ze dla nich ważniejsza jest kasa niż zdrowie i życie ludzi.

  14. Martka Says:

    Przez włączone światła miałam wypadek na przejściu dla pieszych. Więc nie bredźcie tutaj, że samochód na światłach lepiej widać, bo to nie ma nic do rzeczy.
    Samochód jest tak dużym obiektem, że dobrze go widać i bez świateł. Co innego pieszy, który w powodzi świateł po prostu ginie.
    PRECZ Z NAKAZEM JAZDY NA ŚWIATŁACH

  15. garbcio Says:

    w moim samochodzie nie da sie wylaczyc swiatel nawet gdybym chcial. Jezdze wiec ciagle na swiatlach od 10 lat i jak na razie nikt przez to nie doznal zadnych obrazen…

    • moto Says:

      Jeżeli tak jest, to jest to niezgodne z prawem i powinieneś stracić dowód rejestracyjny.

    • Kamil Says:

      Co nie znaczy, że to jest dobre. To tak jak z jazdą na „podwójnym gazie” 99 razy sie Tobie uda, ale za setnym już się nie uda. Napisane oczywiście w przenośni, ale to mniej więcej działa.

  16. dark Says:

    Robota Partii Okupacyjnej.. zabijać obywateli, dla pieniędzy, pięknie żeś wybrał ciemnogrodzie, pięknie, tak że do słońca świecić musimy. Niedługo coś nowego zafundują, cenę paliwa tak podniosą, że nie pojeździmy sobie.

  17. Kamil Says:

    Nic dodać nic ująć. Oby ustawodawcy tylko raczyli to zrozumieć.

  18. moto Says:

    Jeżdżę bez świateł w dzień i nigdy ich nie włączę w ładną pogodę. Czułbym się jak idiota.

  19. Rowerzysta Says:

    Światła ratują życie? Ja się pytam jak?
    Mnie na pewno nie ratują. Poczytałem trochę i nawet znalazłem identyczną sytuację. Właśnie przez ten nakaz po takiej sytuacji leżałem 3 miesiące w szpitalu, a każda deszczowa pogoda do niewiarygodny ból w kolanie

    http://dadrl.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=884

    To jest to ratowanie życia? Przyjdziesz to mnie i powiesz mi to w twarz?

  20. roman Says:

    Swiatła uratowały ci dupsko? Jak? Konkrety.

  21. Remik Says:

    A ja się tylko zapytam: gdzie jest prokurator?

  22. Jacek Says:

    jak ktos nie widzi jadacego auta w dzien bez swiatel to niech sobie lepiej nie zawraca glowy szoferka.Jakos nigdzie w normalnym cywilizowanym swiecie nie maja takich problemow- caly rok jezdza bez swiatel a wypadkow tam zdecydowanie mniej.A u nas coz ostatni weekend zabitych 90 osob i co pomogly im te wasze swiatla?Taka jest prawda musicie to przyjac ze w takich krajach gdzie odsetek podswieconych jest minimalny wrecz znikomy tam to od razu mozna poznac ze to jakis obcy- to wypadkow jest najmniej.Ze to jest poprawa jakiegos bezpieczenstwa to tylko woda z mozgu i tyle

  23. Jacek Says:

    swiatla uratowaly ci dupsko?Nie pisz takich bzdur bo mi sie niedobrze robi, ja wlasnie nieraz przez wlaczone swiatla o malo co nie mialem wypadku.Jak ktos nie potrafi zauwazyc w dzien samochodu bez swiatel to niech lepiej sobie nie zawraca glowy szoferka.Ten nakaz powinien zostac jak najszybciej wycofany on jest szkodliwy wy sobie nawet sprawy nie zdajecie z tego bo tak was zmanipulowaly peowskie media.

  24. Marcelina Says:

    A ja tam się nie dokońca zgadzam z tymi statystykami.
    Osobiście dla mnie jest lepiej czasem są sytuacje gdzie człowiek musi wiedzieć czy samochód z nad przeciwka stoi czy jedzie kilkakrotnie zapalone światła u kierowcy z przeciwka uratowały mi dupsko.
    Oczywiście są tacy którym to może przeszkadzać mnie łatwiej jest ocenić po światłach nie tylko czy samochód jedzie czy stoi ale również jak szybko się do mnie zbliża.

    • irys Says:

      A jak samochód zaparkowany na poboczu ma włączone światła, to stoi czy jedzie?

    • dark Says:

      tak właśnie giną rowerzyści: http://dadrl.pl/forum/download/file.php?id=383
      Dziewczyno, zapal sobie latarkę czołową, bo jakiś pieszy nie zobaczy że idziesz😉 Ale durny argument. Jak przeżyłaś przed 2007. Prawko zatapetuj w domu, bo stanowisz zagrożenie na drodze. Jak można ocenić prędkość światła w przestrzeni wzrokiem??? Jesteś tak nielogiczna jak rządy Platformy!!!!
      Nie zauważyłaś że przez światła nie widać kiedy samochód ma wbity kierunkowskaz?, nie oślepiają światła? Wg. Ciebie Polska ma świecić, a reszta Świata już nie.. Pewnie jeszcze głosujesz na PO, partię Puste Obietnice.. by im zapewnić 2 mld rocznie kosztem życia rodaków..

    • Mariusz Says:

      a ja nie zgadzam się z Tobą.. Szkoda, że nie widzisz gdzie leży problem.
      Przypuśćmy, że dojeżdżasz do skrzyżowania i co robisz? Szukasz świateł. No OK. A piesi? A rowerzyści?

      Pewnego dnia, dojeżdżając do skrzyżowania nie zauważyłem, nadjeżdżającego auta z prawej.. a wiesz dlaczego? Bo nie miał włączonych świateł. Mój mózg został już zaprogramowany by tylko świateł szukać na drodze, więc jak nic nie świeci to niby bezpiecznie…
      Na szczęście w ostatniej chwili zdążyłem wyhamować, bo prędkość nie była duża..
      Jeżeli nakazu stosowania świateł by nie było, to jestem pewny, że zauważył bym ten samochód od razu, a tak podświadomie myślałem, że stoi a nie jedzie… więc droga wolna… heh

      Jeżeli piesi będą chodzili z latarkami na głowie all day, a rowerzyści będą mieli włączone światła cały dzień, to może będzie OK, chociaż co by zrobić ze zwierzętami, które czasami wybiegają na drogę?

      Może po prostu lepiej znieść przepis..

    • ALICJA Says:

      „Pewnego dnia, dojeżdżając do skrzyżowania nie zauważyłem, nadjeżdżającego auta z prawej.. a wiesz dlaczego? Bo nie miał włączonych świateł. Mój mózg został już zaprogramowany by tylko świateł szukać na drodze, więc jak nic nie świeci to niby bezpiecznie…
      Na szczęście w ostatniej chwili zdążyłem wyhamować, bo prędkość nie była duża..
      Jeżeli nakazu stosowania świateł by nie było, to jestem pewny, że zauważył bym ten samochód od razu, a tak podświadomie myślałem, że stoi a nie jedzie… więc droga wolna… heh”
      to fajnie sobie dałeś mózg zaprogramować EH

  25. swietna robota Says:

    Swietna robota.Ja przez styczen-grudzien jezdze bez swiatel juz od 10 lat bo od tylu mam samochody.Na srodku deski rozdzielczej w swoim autku mam kartonowy okragly znak z przekreslonymi swiatlami mijania zeby od razu bylo wiadome ze celowo tak postepuje. Jest ktos z dluzszym stazem jezdzenia bez swiatel?
    Pozdrowienia dla kolegow jezdzacych tak samo jak i ja.Jacek z zalogi DADRL

    • tadeusz Says:

      No a jak z psiarnią nie było problemów?

    • dark Says:

      Nie ma z nimi żadnych problemów! Wchodzisz na stronę dadrl.pl, czytasz to co tam jest, + ciekawe info z Forum, streszczenie badań Prof. Heiliga drukujesz i inne info. Masz to zawsze w samochodzie i jak zatrzymają, dajesz do poczytania i mówisz, że świadomie jeździsz bez świateł, bo więcej wypadków, zabitych, nakaz wprowadzony dla pieniędzy przez skorumpowanych Okupantów działających na szkodę obywateli.. Nazywam ich ludobójcami.. Jak uparty jest, to mówisz, że nie przyjmiesz mandatu, powołujesz się na Art. 3 i 60 Prawa Ruchu Drogowego.
      Prosisz o wniosek do sądu i piszesz do nas, udzielimy wsparcia. Sędziowie będą przychylni kierowcy, bo jak można nie widzieć samochodu w dzień😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: