Przepychana „po cichu” ustawa w Sejmie

Przepychana „po cichu” ustawa w Sejmie da rządowi możliwość finansowania państwa z dodrukowanych pieniędzy.

Bank Grozi Katastrofą

Narodowy Bank Polski przestanie obsługiwać konta rządu. Ma się tym zająć BGK, dotychczas cichy pośrednik w przekazywaniu pieniędzy. BGK będzie miał możliwość wydawania instrumentów pochodnych pod kredyty hipoteczne, żeby później tych samych kredytów używać jako zastawu pod pożyczki z NBP.

Państwowy BGK nie powinien sprzedawać produktów do NBP, bo byłoby to kupowaniem długu państwowego…

Zmiana Ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego przeprowadzana jest w Sejmie możliwie najbardziej dyskretnie. Bank, z definicji polski, chce wziąć udział w wolnorynkowej walce o klientów, prowadzić rachunki i stać się marką rozpoznawaną również przez klientów detalicznych sektora w Polsce.
Tylko że zmiany w Ustawie o BGK zmieniają w sektorze tak wiele, że może się to skończyć dla polskiej bankowości dużą zawieruchą. I kryzysem w finansach publicznych.

Jak zapewniają autorzy nowej Ustawy o BGK „projekt ustawy o zmianie został opracowany w szczególności w związku z koniecznością zapewnienia bankowi nowych możliwości zwiększania funduszy własnych, co służy realizacji podstawowych celów działalności BGK, do których należy wspieranie rządowych programów społeczno-gospodarczych oraz programów samorządności lokalnej i rozwoju regionalnego, a także możliwość efektywniejszego wykonywania powierzonych mu zadań. Część zaproponowanych zmian ma charakter doprecyzowujący, a potrzeba ich wprowadzenia wynika z ograniczeń występującymi w ich dotychczasowym stosowaniu”.
Ale uważna lektura ustawy pokazuje, że nie można będzie ogłosić upadłości BGK. A to niepokoi zarówno NBP, jak i Europejski Bank Centralny, bo według obu banków centralnych byłoby to bezprawne uprzywilejowanie jednego z podmiotów na rynku. Według ustawy BGK przejąłby zarządzanie kontami rządowymi, agencji i funduszy. Całą infrastrukturę finansową NBP i BGK należałoby przebudować, co byłoby niezwykle kosztowne – i co de facto i de iure znacznie osłabiłoby Narodowy Bank Polski.

Koniec końców BGK mógłby znaleźć się poza kontrolą nadzoru finansowego, choć jego działalność na rynku miałaby być nie tylko quasi-państwowa, ale obejmować również świadczenie tradycyjnych usług bankowości hipotecznej.

EBC wykazuje w swojej opinii, że proponowana ustawa umożliwi BGK wydawanie instrumentów pochodnych pod kredyty hipoteczne, a następnie użycie tych instrumentów jako zastaw pod pożyczki z NBP. Byłaby to polska wersja luzowania monetarnego, czyli otwarcie furtki na możliwość drukowania pieniądza. Tymczasem jako bank państwowy BGK nie powinien sprzedawać swoich produktów do NBP, bo byłoby to kupowaniem długu państwowego, czyli de facto finansowaniem państwa z pustych pieniędzy.

Jednak zdaniem rządu „wejście w życie ustawy będzie miało pozytywny wpływ na sektor finansów publicznych, w tym budżet państwa i budżety jednostek samorządu terytorialnego. Działania takie mogą bowiem zapewnić konsolidację w jednym podmiocie obsługi rachunków bankowych (choć taka konsolidacja występuje już w przypadku NBP – przyp. red.). Zapewni to jednocześnie niższe koszty poprzez możliwość osiągnięcia efektu skali. Bank Gospodarstwa Krajowego specjalizując się w tym zakresie będzie miał możliwość rozwoju posiadanych instrumentów wprowadzając zróżnicowana ofertę”.

Zdaniem części analityków w najgorszym scenariuszu Ustawa o BGK będzie umożliwiała nieograniczone wsparcie dla deweloperów przy całym ryzyku spoczywającym na BGK, co w prostej linii prowadzi do amerykańskiego scenariusza kryzysu na rynku kredytów hipotecznych.

http://gb.pl/banki/lista/bank-grozi-katastrofa.html