Słuchanie Wszechświata III

Słuchanie Wszechświata może być prozą.
Zwyczajne życie, pełne prozaicznych przypadłości. Setki, kłębiących się myśli w głowie. W utrudzonym umyśle: monologi, dialogi, oceny, strategie, splątane z marzeniami i wyobrażeniami. Jedne nakładają się się na drugie. Czy to ja myślę ? Czy odbieram cudze myśli? Gdzie tu miejsce na Wszechświat? No cóż, na to trzeba chwili zatrzymania, wyciszenia, koncentracji na pustce, której nie lubimy. Bo, sądzimy, że w zamieszaniu łatwiej się wypromować, zdobyć znaczącą pozycję- wygrać życie. Tymczasem ono, to prawdziwe życie, gdzieś nam umyka.
Zdarza się,że i w codziennym uwikłaniu, coś tam usłyszymy, zobaczymy, odczujemy, ale nikt nas w szkole, ani na studiach nie nauczył, co z tym począć. Odrzucamy głosy z wyższej półki, by nam „normalni” nie przypięli łatki nawiedzonego świra.
Oto po różnych treningach relaksacyjnych, z jakąś tam umiejętnością zatrzymywania potoków myślowych, nagle, gdzieś między uchem, a okiem zjawia się w głowie dziwne hasło:” Ib hab ik”. Zignorowane, po jakimś czasie znowu się pojawia. Teoretycznie nic nie znaczy. Zero skojarzeń, odniesień do zewnętrznej wiedzy, a niepokoi przez kolejne dni. Myśląc, że to jakaś głupotka, chcąc się jednak uwolnić od Ib hab ik w wyciszeniu pytam: Co to jest?
Ib hab ik
jest nazwą programu totalnego zniewolenia kobiety. Testowany najpierw na planecie o tej samej nazwie, następnie przeniesiony na Ziemię z populacją arabską miał udowodnić, że nawet silne jednostki ( kobiety) można kompletnie okiełznać. Zabić w nich ducha. Wymagało to nieustannej kontroli i wymyślnych zabezpieczeń w postaci ubioru, kryjącego całą zewnętrzność, niewolniczych ograniczeń w kontaktach jej ze światem. Kobietę pozbawiono prawa do samodzielnego poruszania się. A wszystko po to, by cofnąć ją w rozwoju, a wyeksponować pozycję mężczyzny.
Ib Hab Ik to również imię kobiety, która wspomogła dzieło zniewolenia kobiety. by mógł wybrzmieć, niczym nieskrępowany priorytet męski. To Ib hab ik sprawiła, że ucieleśniony przymus, zamienił się w siłę skłaniania, której niepodobna się oprzeć.
To moc rodząca bogów w przestrzeniach kosmosu. – Wystarczy… więcej nie chcę wiedzieć na ten temat. Gdyby opowiedzieć to psychiatrze,- można by zostać jego pacjentem.
* * *
Dziedziczę firmę: „Grysy i tynki szlachetne”. Nie jestem z branży. Ktoś „życzliwy” sprzątnął receptury. Funkcjonuję tylko dzięki pamięci pracownika mojego ojca. Któregoś dnia pojawia się znaczna oferta na tynk perłowy. Tego nie ma w pamięci pracownika, a zamówienie zostało przyjęte. Szukam ratunku u malarzy- nie wychodzi. Zdesperowana, wyciszam się i wołam przed zaśnięciem o pomoc. We śnie nic się nie pojawiło.- Kompletne fiasko – myślę. Lecz oto, gdzieś w mózgu słyszę głos nieżyjącego ojca: „ Ultramaryna, po czym następuje szczegółowe zestawienie składników do uzyskania perłowego tynku. Przez wiele miesięcy był to hit mojej firmy.
Słuchanie Wszechświata może być poezją:
Rzecz o milczeniu Ziemi
Przyszła!
Na kamieniu usiadła.
A przed nią pole!
Jakie tam pole? – rzekł chłop uczony ziemią.
To ugór, zaciągnięty chwastem.
W dwa pługi go nie przeorzesz.
Tyle na nim słów wyrosło!
Ona urodą miejsca zwabiona
Pogróżki uczonego odrzuca.
Choć bywa, waha się.
Bo słów, co żywiołem jej są
W glebie nie znajduje.
Dłonie jej w ziemi trafiają na milczenie,
Skąd biorą się w człowieku?
Słowa spieszne jak wiatr.
Słowa parzące jak ogień,
Czasem płynące jak woda…
Jedne z trudu mięśni zrodzone,
drugie lotem umysłu natchnione,
Inne głosem serca niesione.
Ludzkie dusze zasiedlają.
Wyłaniają się z przeszłości,
splatają z przyszłością.
Zawieszone w głosie człowieka,
Znaczeń tysiące przydają istnieniu.
Kiedyś myśl przenosiła sens
od człowieka do człowieka:
gestem, dźwiękiem, sylabą.
Słowa były nićmi porozumienia
Teraz świat zatłoczony słowami.
Jeden do drugiego nimi strzela, zabija
Ona jego – ani on jej nie rozumie,
choć tym samym mówią językiem.
Znowu przyszła,
Na kamieniu siadła,
Dłonie zagłębia w milczeniu ziemi,
Uwolniona z gwaru słów mnogich,
Już wie:
że słowa ruskie, pruskie, jankeskie
Jedność ludzką na wieży Babel rozbiły.
Miliony słów, racji,
tysiące wież nieustannie wznoszonych
a pożytek nijaki.
Już rozumie:
że wieża Babel w oceanie spokoju zatonie
Jako że sens jest w prostocie ukryty.
Ostanie się tylko to,
co czytać umie w milczeniu.

Słuchanie Wszechświata może być obrazem:
Złoto-żółta kula z wtopionymi kolorowymi kulkami wślizgnęła się pod powieki o poranku. Była malarsko poetyczna. Mimo masywnej budowy zataczała taneczne kręgi, wirowała niczym planeta. – Saturn – usłyszałam. – Bajecznie piękny – pomyślałam, ale ja nie znam takiego Saturna.

(wizję zobrazowała Ewa Węgrzyn)

To wizerunek energetyczny Saturna z enklawami programowymi ras żółtych. Wewnątrz kolorowych kul poszczególne nacje wypracowują nośniki świadomości zbiorowej, które będą przenoszone na inne planety…Po tym zdaniu przekaz informacyjny urwał się, choć moje zaciekawienie rosło. Wielokroć w relaksacjach przywoływałam bajeczną kulę energetycznego Saturna. Wiedziona podpowiedziami intelektu, kombinowałam, że może trzeba przywołać inne planety naszego układu, by coś o nich usłyszeć, a przy okazji może niechby dopełniła się informacja o Saturnie. Niestety wywołany Jowisz milczał, Pluton i pozostałe planety naszego układu – też. Jedynie z Wenus wymknęła się szczątkowa informacja o tym, że pod jej powierzchnią koczują jakieś plemiona arabskie. Natomiast nieprzywoływana coraz częściej pojawiała się w wizjach przezroczysta kula z nazwą Hebra. -ignorowana przeze mnie, bo umysł podpowiadał, że kula pusta w środku nie może być planetą.
Ciąg dalszy nastąpił jakieś dziesięć lat później w najmniej oczekiwanym momencie. Gdy zdawało się, że kosmos już kompletnie zamilkł, najpierw pojawił się Saturn. Wewnątrz wtopionych kolorowych kulek (enklaw) poruszało się mnóstwo postaci o czarnych włosach, usiłowały coś powiedzieć, przekazać . Jednocześnie ukazała się przezroczysta Hebra, Wnętrze jej tym razem wyglądało jak komputerowe laboratorium. Przy pulpitach siedzieli mężczyźni. Na ekranach mieli obrazy z różnych przestrzeni kosmosu. Szefowała im siwiejąca kobieta w czarnej sukni. Hanah, bo takie było jej imię, odczuwając moje zdziwienie wyjaśniła: – Istniejemy wewnątrz planety. Jesteśmy na poły fizyczni, na poły energetyczni, nie musimy się odżywiać, niepotrzebna nam przyroda. Opracowujemy projekt mechanizmów wzbudzających wolną wolę. Efektem ma być podział wspólnoty kosmicznej planet. Zainspirowana tym projektem ludzkość ma dążyć do indywidualnej doskonałości. Rozwijając różne specjalności – wzbogacić dorobek materialny świata.
-To dzieje się teraz, czy kiedyś wcześniej? Na Ziemi przecież już mamy wolną wolę…

• Jesteś teraz zawieszona w czasie, w wykonywaniu tej koncepcji. Stąd odczucie podziału na mnie, na ciebie. W pełnym pojmowaniu Wszechświata nie ma: kiedyś, teraz, później, ani rozróżnienia na osoby. Możesz być sobą, mną, nim. Nikim i wszystkim. Ale wcześniej trzeba do końca odrobić ćwiczenia z wolnej woli.
• Szokujące wieści, jak na pierwsze spotkanie. Jak mam uładzić się ze sobą, nie będąc jednocześnie mną? Nie wiem, czy w ogóle nadążam za tymi treściami?
• Wszystko zdarza się w odpowiednim do tego momencie. Siadaj i opisz, co widzisz!
• Saturna też mam opisać?
• Tak, bo tam się rozegrał istotny epizod dla dziejów Ziemi.
• Lecz postaci tam jakby wierszem mówiły.
• To nie wadzi, by sens myśli skrótem przekazać. Połącz się z Lilith. Ona pieczę nad Azjatami sprawuje.

I popłynęła opowieść:
O tych co teatr życia wiodą na Ziemi
O Słowian posłaniu
O wysłannikach z Hebry przybyłych
O Żółtych co z Saturna się sprowadzili…i
O innych jeszcze bez nudy nijakiej- posłuchaj.
I zobacz, co z tego wynika.
„O Ziemi Pieśń Nowa”
Urywki:
Lilith: Ciemnej księżniczki przypadła mi rola
Na Saturnie 12 żółtych ras uczyć
Wedle prostego schematu:
Jedna rasa- jedną cechę w sobie wyróżnia,
ku doskonałości ją przywodzi.
To porządek myślenia w każdym naruszy.
Jedne narządy wzmocni, inne osłabi.
On, ona w części doskonali, w części ułomni się staną.
To dzieło dla czarownicy lub czarta.
Tyle sprzeczności- przeklęta na wieki zostanę.
Lecz, gdy Saturn wykona zadanie,
Ziemia swoje oblicze zmieni
Saturn z enklawami do kształtowania cech ras Żółtych. Wewnątrz widoczne postaci poszczególnych nacji
Japonia: Intelekt na wyżyny wzniesiony,
Umysł w bezwzględny komputer zamieni.
Precyzją detalu zadziwi.
Wszelkie działanie w sztukę przetworzy.
Chiny: Posłuszeństwo pierwszym nakazem
populacji ziemskiej uczynimy
poddaństwo potomstwu wmusimy.
Narody w niewolę autorytetów oddamy.
Izrael: Na zgody niesienie siły nie stało,
W ciałach wydelikaconych nad miarę.
Skłócanie narodów wzięliśmy na siebie
By nad wszystkimi panować na Ziemi.

* * *

Urywki dialogu nasłuchane na Marsie tuż przed zejściem tzw bogów na Ziemię:
Hermes: Białe piramidy wzmocnią na Ziemi bogów.
Ci sprzeczne idee zasieją.
Umysł, ciało od duszy oddzielą.
Ducha konkurencji wzbudzą w człowieku.
Mars: Widziałem sceny z przyszłości.
Jahve Sumerów przywiódł na Ziemię,
Była z nim jego wybranka:
Inanną zwana w Sumerze,
Wspierali ich inni bogowie.
Miejską cywilizacją mieli zarazić Ziemię
Na wieży Babel poplątano języki
By zniszczyć ludzkie porozumienie.
Lilith: Sądziłam,
że plątanie języków na wieży Babel
ma znamię symbolu.
Jak to możliwe, by zmienić ludzką mowę,
Gdy zebrani w jednym miejscu
Porozumiewają się tym samym językiem?
Mars: Gdy poznałeś konstrukcję mózgu
To wiesz, którego miejsca dotknięcie
Obcą melodię języka wprowadza.
Wieża Babel była żywym dowodem,
Że sprawdzają się nauki na Hebrze pobrane
Wybrany osobnik na mgnienie w śpiączkę zapadał,
By za chwilę bezwolnie powtarzać
Słowa z nowym brzmieniem.
Itd. itd. płynie opowieść, odsłaniając wiele innych zagadek planety Ziemia. Wieńczy ją wizjonerski obraz przyszłości, spisany przez Ewę. Całość układa się w kino lub scenopis – Gdybyż jeszcze znaleźć reżysera z wizjonerską wyobraźnią- mógłby powstać utwór na miarę lub powyżej „Awatara.” Może ktoś zna Twórcę, który nie boi się kosmosu?
Anna