Pieczęć – czyli jak ukraść człowiekowi duszę


Jest siedem sakramentów tzw. kościoła apostolskiego (są obecnie dwie denominacje kościoła posiadającego rzekomo tzw. sukcesję apostolską: kościół katolicki oraz prawosławny): chrzest, bierzmowanie, komunia, pokuta, małżeństwo, kapłaństwo oraz namaszczenie chorych (zwane również ostatnim namaszczeniem).

Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Jezusa, co jest historycznie rzecz ujmując nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją, gdyż na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne.

Nie będę się rozwodził zbytnio nad tymi kwestiami i zanim przejdę do meritum, wspomnę tylko o rytuałach, które pochodzą z samego Nowego Testamentu aby czytelniej zobrazować problem.

Pierwszym jest chrzest przez zanurzenie w wodzie. W ten sposób chrzcił Jan Chrzciciel i uczniowie Jezusa. Ten obrzęd ma wymowną symbolikę – jest symboliczną śmiercią, powrotem do świata akwatycznego (prapoczątku) – i powrotem w odmienionej świadomości. Jest to klasyczny obrzęd przejścia. Drugim obrzędem opisanym w NT było przekazanie mocy Ducha Świętego przez nałożenie rąk na głowę adepta. Trzecim opisanym rytuałem jest nakładanie rąk na chorego i namaszczanie go olejem oraz zanoszenie zań modłów w intencji uzdrowienia. Czwartym jest obrzęd rytualnego posiłku z użyciem chleba oraz wina na pamiątkę śmierci Jezusa.

Obecnie kościół sprawuje siedem sakramentów, które nie mają nic wspólnego z nowotestamentowymi rytuałami żydowskiej sekty uczniów Jezusa. Mało tego, chrześcijaństwo ma w ogóle niewiele wspólnego z Jezusem gdyż założona przez jego bezpośrednich uczniów gmina jerozolimska, której przewodził rodzony brat Jezusa – Jakub zwany Sprawiedliwym, przestała istnieć w 70 roku n.e. gdy Żydów pogromili Rzymianie. Wtedy to kościół jerozolimski przestał definitywnie istnieć a prawdziwa sukcesja apostolska została przerwana i bezpowrotnie utracona.

Całe znane nam chrześcijaństwo instytucjonalne wywodzi się od Szawła z Tarsu, zwanego Pawłem, który pierwej będąc oprawcą chrześcijan, nawrócił się niespodziewanie podczas rzekomej wizji Jezusa i zaczął głosić jakoby jego naukę (nawet dla niewtajemniczonych nowotestamentowe pisma Pawła, pełne jurydyzmu, mizoginizmu, homofobii, jak i w ogóle fobii wszelakich, pozostają w jawnej sprzeczności z ewangelicznymi naukami Jezusa). Paweł pozostawał w permanentnym sporze z uczniami Jezusa i jego apostolstwo było samozwańcze i nigdy nie uznane przez gminę jerozolimską.

Obecnie kościół katolicki jest organizacją sprawującą magiczną kontrolę nad duszami swoich wiernych. Wierni są tylko owcami które się regularnie strzyże. Jedynym celem tej struktury jest gromadzenie (kradzież) energii i oddawanie się praktykom pieczętowania ludzi. Czynione jest tak od 1700 lat. Sobór nicejski w 325 roku był momentem ostatecznego zawarcia przez kościół paktu z diabłem, poprzez przyjęcie we władanie całej ekumeny, którą oddał kościołowi cesarz Konstantyn. Ta siła której oparł się Jezus, przemogła biskupów i patriarchów czyniąc ich swymi wasalami. (Mat 4.8-9: Jeszcze raz wziął go [Jezusa] diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do niego: Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. ) Tak oto chrześcijaństwo stało się swym cieniem.

Od wieków trwa pieczętowanie ludzi. Odbywa się to poprzez czarnomagiczne rytuały zwane sakramentami. System ten działa tak, że już nowonarodzone dziecko rodzice dobrowolnie przynoszą kapłanom aby ci dokonali pierwszego rytuału – chrztu. Jednak nie ma on nic wspólnego z obrzędem opisanym w Ewangeliach. Przede wszystkim nie jest aktem świadomym, dobrowolnym, pomijając inne kwestie. W czasie chrztu polewa się głowę niemowlęcia, przedtem wzywając szatana… Tak, szatana – już tłumaczę. Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko. Ale dlaczego domniemywa się że to dziecko jest już nawiedzone przez szatana?! Skąd taki pogląd?… Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu to to przychodzi. Kontekst inwokacji jest wtórny. Jeśli cos wypędzasz, a tam tego czegoś w rzeczywistości nie ma, to to przyjdzie, bo usłyszy swe imię. Egzorcyzm przed chrztem jest wskazaniem demonicznym siłom, gdzie mają swoją nową ofiarę. Po egzorcyzmie, inwokacji szatana, kapłan namaszcza dziecko tzw. olejem katechumenów, następnie polewa dziecku wierzch głowy wodą i namaszcza ją tzw. świętym krzyżmem (specjalnym, poświęconym olejem) kreśląc na niej znak krzyża.

W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii, znanego jako czakram sahasrara. Przez ten czakram dusza opuszcza ciało w momencie śmierci lub też w momencie oświecenia przezeń następuje łączność z światem duchowym. Znam świadectwo pewnej osoby, która poddała się regresji hipnotycznej – kiedy doszła do momentu chrztu miała wizję zalewającej ją czarnej, śmierdzącej smoły, która wpływała weń przez czubek głowy…

Według mojego rozeznania kapłani w momencie chrztu kradną duszę dziecka, pieczętują ciało poprzez wykonanie wspomnianych czynności magicznych tak, aby ta dusza nie mogła swobodnie do ciała powrócić. Pisząc dusza mam na myśli szamańską wykładnię tego terminu. Zgodnie z szamańskimi doświadczeniami mamy wiele dusz, w tym jedną najważniejszą, którą można utracić i wtedy trzeba ją odzyskiwać. Po chrzcie człowiek nie ma kontaktu z najważniejszą częścią siebie, pozostając przez resztę życia tworem niekompletnym, niezintegrowanym i pokawałkowanym. Nie ma kontaktu z Jaźnią i jest praktycznie rzecz biorąc martwą istotą. Zdarza się że wskutek różnych doświadczeń życiowych, determinacji, owa pieczęć się poluźnia i można odzyskać częściową łączność ze swą duszą. Ale są to przypadki sporadyczne. Aby w pełni odzyskać duszę i sprowadzić ją do ciała konieczne jest podjęcie trudnego procesu.

Następnym sakramentem, wykonywanym w Polsce ok. 15-16 życia jest bierzmowanie. W starym rycie formuła tego obrzędu wyglądała tak: biskup czynił palcem umoczonym w św. krzyżmie znak krzyża na czole adepta, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego, uderzał adepta w policzek i dmuchał nań. W nowym rycie formuła brzmi: przyjmij znamię daru ducha świętego i biskup dotyka symbolicznie policzka delikwenta. W kościele prawosławnym bierzmuje się zaraz po chrzcie pieczętując czoło, dłonie, pierś, stopy św. krzyżem, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego.

Pomiędzy brwiami znajduje się wg starych tradycji tzw. trzecie oko, zwane czakramem adżnia. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Aktywny umożliwia przeżycie wizji, iluminacji, jasnowidzenie itd. Kapłani zamykają to trzecie oko, przystawiając na nim swą pieczęć, aby adept nie był zdolny do samodzielnego doświadczania wizji. Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła. Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony. Wszyscy mistycy, którzy widzieli tamtą stronę, np. Ojciec Pio, byli szykanowani i dręczeni przez kościelnych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Jeśli udało się tym mistykom otworzyć trzecie oko działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego. Kilka przypadków oficjalnego uznania wizji i objawień, np. we Fatimie, było w praktyce wymuszone przez miliony wiernych i zostawały one uznawane chociażby z tego powodu, że ich uznanie oznaczało kolosalne wpływy do kościelnej kasy.

Zdolność doświadczania wizji jest tym, co odróżnia nas od reszty ożywionej materii. Świadomość człowieka jest tak skonstruowana, że jest ona polem wizyjnym. Umysł człowieka to ocean możliwości. Jeśli adept ma dostęp do swego umysłu, swej Jaźni, jest wolną istotą. Jeśli traci prawo dostępu tam, jest jak martwa maszyna… Jest niekreatywną masą mięsa i ścięgien, zaprzęgniętą do niewolniczej pracy na rzecz systemu i zasilania go swą energią. Taka osoba jest pokawałkowanym tworem policentrycznym – nie ma w nim centrum, nie ma duszy, nie masz nic oprócz tego co zwie się ego, które jest jedynie płytkim i nietrwałym wrażeniem transcendencji swego istnienia, nieustannie zagrożonym możliwością dezintegracji.

Kapłani karmią adepta ciałem i krwią zbawiciela. Rytualny posiłek, zamieniono w kolejny obrzęd magiczny. Najpierw mówią adeptowi że jest winny, że w mistyczny sposób brał udział w mordzie na Mesjaszu. Każą mu jeść jego ciało i pić jego krew. W ten sposób łamane jest tabu kanibalizmu. Eucharystia chrześcijańska, z konsumpcją ciała i krwi Jezusa, ma te same cechy, co rytualny kanibalizm, mimo że została przeniesiona do sfery symbolicznej. W magii coś jest tym, za co to coś uznajesz. Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Jezusa to w magiczny sposób on się nim staje. Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa. [Tzw. Cud w Dubnej, Polska, rok 1867; Cud w Stich, Niemcy, rok 1970. Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego. Znane są 132 udokumentowane przypadki podobnych wydarzeń. przyp. autora].

W ten sposób w miejsce własnej duszy, przyjmuje się jej substytut w postaci swoistego egregora. Mówiąc bardziej obrazowo instalowany jest w ciele i świadomości obcy byt o naturze metafizycznego wirusa, który potrafi przejąć stopniowo władzę nad całym człowiekiem. Egregor ten nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym Jezusem, poza tym że nazwano go podobnym imieniem. Jego macki obejmują wszystkich uczestniczących w łamaniu tabu kanibalizmu podczas przyjmowania chleba i wina zmienionym poprzez dokonanie na nich magicznych operacji.

Kolejne sakramenty to: spowiedź i pokuta, zwana sakramentem pojednania, małżeństwo i kapłaństwo, których w tym tekście szerzej nie opiszę tylko nadmienię, że pokuta związana jest utrzymywaniem adepta w poczuciu winy aby kontrolować jego poczynania. Z kolei małżeństwo i kapłaństwo związane są po pierwsze z kontrolą nad popędem płciowym ale też pilnują ważnej w patriarchalnym społeczeństwie systemu dziedziczenia. Kapłan zachowuje celibat aby zgromadzony przez niego majątek kościelny nie był przez nikogo dziedziczony. Kontrola energii seksualnej daje kościelnemu egregorowi potężną moc. Małżonkowie katoliccy powinni uprawiać seks tylko w dniach niepłodnych kobiety. Wstrzemięźliwość seksualna powoduje że gromadzi się w ciele i świadomości potężna energia, którą karmi się zainstalowany egregor. Brak kontroli urodzin powoduje niekontrolowane płodzenie dzieci – nowych ofiar egregora, nowych źródeł energii.

Ostatnim sakramentem jest tzw. ostatnie namaszczenie, którego pierwowzorem było uzdrawianie przez nakładanie rąk. Dzisiaj nie ma nic wspólnego z uzdrawianiem, wykonuje się je głównie na człowieku w stanie agonii. Kapłan w czasie tego rytuału w praktyce zamyka umierającemu czakrę u podstawy kręgosłupa, gdzie drzemie najsilniejsza z mocy, zwana w sanskrycie jako kundalini. Jest to chtoniczna moc witalności, siły, oświecenia. W prawidłowym procesie w chwili śmierci kundalini powinna się przebudzić i wędrować wzdłuż kręgosłupa aż do czakry korony, na czubku głowy, i doprowadzić adepta do iluminacji. Ale adept ma zapieczętowaną czakrę korony, zapieczętowaną czakrę podstawy i kundalini zostaje przejęta przez kapłana i rytualnie przekazana egregorowi.

W ten sposób od wieków trwa proceder rabowania dusz niczego nie podejrzewającym ludziom. Pozostają one uwięzione i zasilają kościelną organizację, która nieprzerwanie przez 1700 lat pozostaje silna i niezłomna. Opiera się wszystkim wiatrom historii. Gromadzi bogactwa Ziemi i ludów, mając jednocześnie wszystko w pogardzie. Nie boi się ani bogów ani demonów. Ani królów ani rewolucji. Mało kto odważył się podnieść rękę na kościół. Kiedy rozmawiam z ludźmi wielu z nich przyznaje mi rację ale nigdy nie mieliby odwagi otwarcie się do tego przyznać. Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy tego tekstu, o ile dotrą do tego miejsca, wyrażą swoje głębokie oburzenie na fakt targnięcia się na świętości. Im większa ich złość, tym silniej zainstalowany u nich ów egregor, o którym wspominałem. Im silniejszy protest, tym większa pewność, że mam rację. Im żarliwiej będą protestować, tym bardziej potrzebują pomocy.

Wielu przed nami poszło na zatracenie, wielu bezpowrotnie zaginęło w czeluściach mrocznych przestrzeni kościelnego egregora. Wielu już nie da się uratować. Kościół działa jak koń trojański – ludzie biorą go za coś, czym w rzeczywistości nie jest. Myślą, że spotkają tam Jezusa, miłość, przebaczenie i taki jest zewnętrzny pozór. W rzeczywistości jest to jedna z najniebezpieczniejszych organizacji, jakie kiedykolwiek nosiła ziemia. Jedynym sposobem na jej zlikwidowanie jest pozbawienie jej dopływu energii poprzez zaprzestanie chrzczenia ludzi i żerowania na ich energii.

Powyższy tekst jest wynikiem moich kilkuletnich obserwacji oraz przeprowadzonych działań. Zdaję sobie sprawę z tego, że dotykam tutaj materii bardzo delikatnej i (zwłaszcza w naszym kraju) moje poglądy mogą być bardzo kontrowersyjne, z czego zdaję sobie sprawę i na co jestem przygotowany, w tym na ewentualne ataki, ale uważam, że poznawszy ten problem nie mam prawa dłużej milczeć. Z uwagi na sytuację w naszym kraju, który stoi na krawędzi systemu państwa wyznaniowego, publikuję ten tekst anonimowo.

http://www.taraka.pl/


Komentarzy 58 to “Pieczęć – czyli jak ukraść człowiekowi duszę”

  1. Mariola Says:

    Zgadzam sie ze wszystkim co jest opisane w tym artykule i chciałabym aby ktoś otworzył mi zablokowane czarny i tym samym trzecie oko.

  2. sokoleoko Says:

    Jak Ja się cieszę ze miałem mądrych rodziców.Nie zmuszali mnie do chodzenia do kościoła .Teraz dla mnie kościół to moje wnętrze ,a chodzenie do kościoła oznacza wchodzenie w głąb samego siebie czyli zastanawianie się nad sobą.Często to robię .Juz dawno przestałem chodzić do budowli .A jezeli zdarzy mi sie pójśc do koscioła.to tylko po to aby porobić tam zdjecia i czesto aparat pokazuje w róznych miejscach jakies dziwne białe swiatlo .Bardzo czesto zdarzxa sie ze sa to miejsca zamknieta przed dostepem ludzi ,albo zabezpieczone krzyzem który jest dla mnie złym symbolem .

  3. Jadwiga Stochmiałek-Heese Says:

    Odeszliście od tematu, moi drodzy!!! Wiem i czuję, że wielokrotnie zostałam zapieczętowana sakramentami!!! Od lat staram się to zmienić. Byłam na warsztatach, na których w rytualny sposób zdejmowaliśmy te pieczęcie, w niesamowitym miejscu, w prehistorycznych kręgach kamiennych. Potem doświadczaliśmy przepływu własnej pełnej mocy. Kilka lat później spotkałam się z kręgiem kobiet z rdzennych plemion indiańskich. One też pracują nad przywróceniem mocy Indianom, tak ciężko doświadczonym przez kontakt z białymi. Jednak dalej czuję się skrępowana, może mniej, ale jednak. Ciągle czuję, że to jeszcze nie było pełne wyzwolenie. Czy ktoś ma doświadczenie w tym względzie??? Czy mógłby się nim podzielić???

    • Mariola Says:

      Tez bym chciała tego doświadczyć ale niewiem dokąd sie udać.

  4. black fu..ing shaman :P Says:

    Zainteresowal mnie tytul artykulu, niestety tresc pozostawia wiele do zyczenia. Brak konkretow, tylko same nic nie warte domniemania, konkrety pls, konkrety. Potrzebne info jak cofnac te pieczatki lub adres „szamana”, ktory bedzie pomocny. Zreszta, chyba juz w to nie wierze, pozatym, jak nie wierze w KK to chyba mnie to nie dotyczy, right?

  5. dag Says:

    rewelacyjny artykuł… ja odchodziłam od kościoła stopniowo, dostrzegając w nim fałsz i zakłamanie… ale chyba największym „kopniakiem” do odejścia były słowa księdza o kościele: mafia, matrix… po tym przestalam mieć złudzenia, skoro sami tak to określają… zbiegło sie to również z moją potrzebą zbliżenia się do magii świec i magii wogóle… od czasu gdy zaczęłam nosić pentagram i dłoń fatimy dużo zaczęło się zmieniać. Magia świec pozwolila mi otworzyć się na wiele nieznanych dotychczas obszarów, które paradoksalnie sprawiły że moje życie się zmieniło na lepsze:) Fajnie że są ludzie którzy mówią o kościele otwarcie, bez całej otoczki, aby „czarnych panów” nie obrazić 🙂

  6. Adam Says:

    Jacolo, gdzie się podział mój komentarz?
    Nie miałem pojęcia, że pierwszy, który napisałem na tym blogu „wyparuje”?!

    Ten uczynek stawia Ciebie w innym świetle …

    • Jacolo Says:

      Jest tylko jeden a konkretnie ten twój komentarz, chyba że był w spamie to wszystkie wylatują

  7. Łukasz Jasiński Says:

    Muszę przyznać: świetny artykuł, a prostota logiki – zachwycająca! Powyższe punkty (czubek głowy, miejsce pomiędzy brwiami i podstawa kręgosłupa) znane są w psychologii jako świadomość podprogowa, która ze swojej natury jest bardzo niebezpieczna – nieświadomie otwiera duszę* na inne byty duchowe* (demony i anioły). Dlatego też jestem przeciwnikiem jakichkolwiek rytuałów – obok narkotyków i alkoholu deformują duszę* (niszczą energię), a w konsekwencji – umysł (psują szare komórki) i ciało (robią kosz na śmiecie).

    * dusza – duch wewnątrz ciała, którym obdarzone jest każde nowonarodzone dziecko – inaczej wszyscy bylibyśmy tzw: zombie

    * duch – zbłąkana dusza, która nie odeszła na tamtem świat i bez celu wędruje po ziemi w poszukiwaniu swojego miejsca (często przyjmuje postać demonów i aniołów)

    • Wiem Says:

      A może duch to osba której zapieczętowano czakre korony

  8. mira Says:

    Dziękuję za nazwanie po imieniu czegoś co czułam intuicyjnie.

  9. rafal gozdz Says:

    kto zna sztuke snienia z serii o don juanie ten byc moze zwrocil uwage uwage na kuszenie istot nieorganicznych ktore obiecuja wiele by u nich zostac a pomocnym srodkiem ku temu jest zlota obraczka…sam don juan mowi ze to wlasnie ich dzialania przebijaja z opowiesci o paktach z diablem…

  10. ToMeCeK7635 Says:

    Moim zdaniem artykół mówi pradwe.Ja natomiast prawie wogóle nie chodziłem do spowiedzi wręcz uciekałem i chowałem sie żeby nie iść do kościoła na spowiedź.
    Bałem sie.Byłem chyba ze 2 razy w całym życiu a mam teraz 35 lat.
    Co do mojego obrazu Boga to opisze to tak: mialem kiedys sen w którym rozmawiam z Bogiem.Siedzialem w bardzo wygodnym ogromnym fotelu przy stole cos na wzor podobnych w biórach.On siedzial naprzeciwko. Nie widzialem jego twarzy nie wiem nawet o czym byla rozmowa.Ale odczucia jakie mialem podczas tej rozmowy były takie jak sie rozmawia z najlepszym przyjacielem pelnym zaufania i spokoju.Takiemu ktoremu mozna sie wygadac ze wszystkiego na pełnym luzie.Po przebudzeniu odczywalem ogramna radość i spokój.Ten sen mialem prawie 20 lat temu a wciąż o nim pamietam i bede.. 🙂
    Ateraz popatrzcie na obraz Boga który funduje nam kosciół :srogi i każący 😦

  11. Irbis Says:

    Inne narody także mają problemy, kryzysy tylko o nich sie nie mówi tak głosno jak o Polsce … bo w ten sposob tworzy sie egregora porażki i serii nieszczęść …. który wzmocniony ok. 40 milionow razy (tyle nas okolo w Polsce jest) zaczyna życ własnym życiem i wlasnie przyciąga to czego sie boimy i w co wierzymy że nastąpi .. Przeciez juz dawno waidomo że myśl jet energią a jedno z 5 kosmicnzych praw mowi : „Podobne przyciąga podobne” …
    Więc nie odzywiajmy takich egregorów … i wtedy Polska i my jakoś przetrwamy w tym oceanie chaosu i wstrząsów .. politycznych, finansowych, i wielu innych ….

  12. Karolina Says:

    Informacje tego typu o kociele nie sa dla mnie niczym nowym
    Jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci udalo mi sie od niego odlaczyc. Jestem bardzo z tego powodu sczesliwa bo patrze na swiat swoimi oczyma i przez swoje wartosci. Dobrze mi z tym.

  13. kagrami Says:

    Tekst do przemyśleń.
    Moje drugie dziecko które intuicyjnie wybiera dobre jedzenie a osobowość ma dobrą jak nikt kogo wcześniej w życiu spotkałam: był chrzczony w wieku 1 roku. Krzyczał i płakał jak przy szczepieniu – trudno było go uspokoić. Przed chrztem w czasie mszy był spokojny, tylko sam sakrament tak przeżywał.. Myślałam, że może coś w nim siedzi…. A teraz mam nową perspektywę.
    Nie uważam że autor ma rację ale ma jakiś sens to co pisze.

  14. Irbis Says:

    Ten problem został już poruszony wiele lat temu w internecie … Autor tego tekstu miał napisać o tym książkę – ale z jakichś bardzo waznych opowodów nie napisał i zniknął. W internecie pojawila sie tylko krotka otatka ze nie zamierza sie juztym tematem zajmować. COS lub KTOs musiał / musialo go porzadnie prestraszyć … Mam ten tekst w domu, wydrukowany juz kilka lat temu !

  15. Szpila Says:

    Wierzę w siłę wyższą, która może stymulować nasze zachowania. Popularnie nazywana jest Bogiem. Wszystko czego nie rozumiemy do końca jakoś nazywane. Zdaniem znajomych księży Dekalog jest prawdziwy pochodzi od Boga (siły wyższej). Reszta to nadbudowa stworzona dla celów panowania nad ludźmi. Muszę przyznać, że do pewnego czasu mogłem „wędrować” (lewitować) we śnie. Po pewnym czasie to się skończyło. Nie pamiętam ,czy było to po bierzmowaniu. W każdym bądź razie są siły wyższe, które karmią się naszą energią. Ciekawi mnie to, dlaczego akurat cierpienie jest istotą zbawienia. Przecież Bóg (siła wyższa) jest dobry, więc bardzo logicznym byłoby, aby była to radość i miłość. Pewien ksiądz z doktoratem napisał książkę, w której autorytatywnie podkreślił, że po śmierci jesteśmy rozliczani z trzech rzeczy: wiary, miłości i umiejętności przebaczania (najważniejsze). Poza tym reszta się nie liczy. Za to nałożono na niego anatemę. DZIWNE !!! Czyżby te cechy były naganne w oczach kleru ???

  16. AnnaB Says:

    A dlaczego „Pan” Bóg?! Dla mnie jest oczywistym to, iż religia katolicka została „wypromowana” przez mężczyzn, którzy pragnęli władzy i wpływów. Ponoć każdy w coś wierzy, nawet jeśli nie wierzy w „Pana” Boga. Na ogół jest to kwestia tradycji w jakiej się wychowujemy. Czasem się jednak zdarza, że owa tradycja nas nie zadowala, nie wystarcza, nie spełnia oczekiwań jakie pojawiają się w dorosłym życiu. Wtedy zaczynamy poszukiwać. Problem w tym, że jedną doktrynę zamieniamy inną, jedne dogmaty zastępujemy innymi. Czy prowadzi to do poszukiwanej Prawdy? Wątpię. Samo pojęcie prawdy nie jest tak oczywiste jak mogłoby się wydawać. Czy wiara chrześcijańska winna opierać się na wierze w fakty? I jakie fakty? Historyczne? Przecież historię piszą zwycięzcy oraz interpretują historycy reprezentujący różne poglądy. Coraz bardziej dochodzę do przekonania, że najmądrzej jest świadomie podjąć decyzję o tym, w co chcemy wierzyć, co jest nam najbliższe i co wydaje się najbardziej wartościowe, co pomoże przeżyć dobre życie, takie, jakiego dla siebie pragniemy.

  17. vionna Says:

    Osobiscie zaliczam sie do grupy wierzaca nie praktykujaca;)
    Powyzszy artykul jak dla mnie z lekka science fiction.

    • PIK Says:

      Science fiction czy nie, obrzedy istnieja i byc moze maja na celu „cos” o czym nie wiemy, co jest bardzo znaczace w obrzedzie chrztu : prawie wszystkie dzieci, ktore sa chrzcone placza, dalczego?
      Wiekszosc dzieci lubi kontakt z woda nawet zimna, chodzilem z moimi dziecmi, ktore nie mialy roku na basen (tylko dla dzieci z rodzicami) i zadne dziecko nie plakalo, wrecz przciwnie byly bardzo zadowolone, natomiast wszystkie plakaly w czasie chrztu.

  18. Łukasz Says:

    bardzo dobry tekst … chociaż, muszę powiedzieć, że jak dla mnie, bo od paru lat jestem poza religią i pomysłami boga najwyższego, życie jest o wiele bardziej tajemnicze i nieprzeniknione, żeby można było je sobie wytłumaczyć słowami… doświadczenie uczy.

    Moja rada: nie walczcie z tym, jeżeli ten tekst do was przemówił, to rozkmińcie to na wolno i odejdźcie bez słowa od religii…
    pozdrawiam serdecznie

  19. Danuta Says:

    Do anonimowego autora tekstu. Odczuwasz, że ludzie naprawdę zmieniają świadomość, bo ja tak!!! I to jest cudowne. Idzie to trochę wolno, ale w jak najlepszym kierunku i to mnie bardzo, ale to bardzo cieszy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.

  20. tadek Says:

    Dla mnie BÓG jest był i będzie najważniejszy. Mam pewność zbawienia, czyli (że kiedy odejdę pójdę do niego), ale zgadzam się też (choć tylko częściowo) z autorem tekstu że dzisiaj kościół(jako wyznanie) nie ma zbyt wiele wspólnego z tym kościołem który założył Jezus. On mówił o żywej relacji z Bogiem o kościele jako grupie osób mających osobistą więź z Nim. A ludzie dzisiaj mylą relację osobistą z przynależnością do jakiegoś związku wyznaniowego, który to związek z kolei uważa się za jedynego prawdziwego nieomylnego itd. -czyli przypisuje sobie cechy które ma sam Bóg. Niestety jest często tak: (myli się głęboką wiarę Bogu i w Boga z—- głęboką wiarą i relację z jakimś tam wyznaniem ) Niestety ludzie nie czytają Słowa Bożego bo wygodniej jest ślepo wierzyć – w szczególności w Polsce bo większość tak ma i jest jak jest. Z kolei krytycy ponoć chrześcijaństwa najczęściej krytykują nie samego Jezusa i jego zasady a również kościół jako związek wyznaniowy i tak wszyscy mówią niby to o jednym a w gruncie żeczy o różnych sprawach
    Zachęcam do czytania Bibli

  21. tadeusz Says:

    Jakoś nie przemawia do mnie ten tekst chociaż nie jestem jakimś ortodoksem.Autor strasznie wybiórczy,odnosi się do głównego nurtu chrześcijaństwa pomijając chyba świadomie inne wyznania np.protestanckie które coraz śmielej się przyznają do kontaktów z lożami masońskimi.A co z innymi religiami judaizmem,islamem?Owszem nie wszystkie sprawy kościoła idą w dobrym kierunku ale mi się wydaje że obecnie jest „trendy”dokopanie nielubianemu klerowi,taka jakby moda.Chodzę do świątyni nie dla księży czy biskupów lub „bo mi karzą” tylko dla spotkania z Bogiem.A to już w jaki sposób to się odbywa i co zostało przeinaczone za to odpowiedzą przed Bogiem ci którzy się tego dopuścili.Ja stojąc przed obliczem Pana będę sądzony za swoje czyny.Zresztą sam Jezus zapowiedział że piekło zapełnione będzie niewiernymi sługami bożymi.

    • Jacolo Says:

      Tyczy się to wszystkich religii, autor dał za przykład religie katolicką bo jest u nas najbardziej rozpowszechniona w regionie. Wszystkie wyznania jak to nazwałeś, nie współpracują z lożami, a mianowicie loże masońskie wprowadziły na pewne regiony świata największe ze znanych nam religii i sprawują nad nimi kontrole. Loża odpowiedzialna za katolicyzm propaguje na tym terenie ta religie i jest odpowiedzialna za rytuały które mają im służyć a dokładnie lucyferowi, którego oni czczą. Każda religia w swoich rytuałach oddaje cześć szatanowi a wierzący danej religii oddają im nieświadomie swoja energie im jak również szatanowi. Żeby spotkać się z Bogiem nie potrzebne są nam świątynie, tak jak nam zakodowano, niestety przez wprowadzane kody w nas od urodzenia blokuje się nam dostęp do Boga

  22. Anna Says:

    Ja trochę inaczej na to patrzę. Otóż Jezus kiedyś w rozmowie z Samarytanką pod studnią Jakubową, a trzeba pamiętać, że Samarytanie nie rozmawiali z Żydami, powiedział jej, że tylko On może dać wodę żywą, po której nikt nie będzie pragnął. Oczywiście nie powiedział jej tego żaden obecny ksiądz, czy nawet biskup, ale sam Chrystus. Wtedy ta kobieta poprosiła Jezusa, aby jej takiej wody dał… Potem zapytała go, gdzie należy BOGY cześć oddawać. Czy na górze Gerazim ? Czy w Jerozolimie ? Wtedy Jezus powiedział jej znamienne słowa, o których często przemilcza się w kościele. Mianowicie gdzie należy cześć oddawać BOGU.
    ” BÓG JEST DUCHEM , A Ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie.”
    Czczenie jest zewnętrznym manifestowaniem poważania dla świętych rzeczy, które, jeśli jest oddawane we właściwy sposób i z właściwych pobudek, jest Bogu przyjemne. Jest jednak możliwe przyjęcie postawy czci i jednoczesne jej realizowanie w sposób nie akceptowany przez Boga. W rozmowie z Samarytanką nasz Pan JEZUS podał możliwy do przyjęcia przez Boga sposób czczenia. Można czcić i kłaniać się, a mimo to nie być przyjemnym Bogu. Pan JEZUS wyjaśnia tutaj, że właściwym czczeniem jest czczenie Boga w duchu i w prawdzie.
    Nasz Pan odróżnia czczenie w duchu od czczenia w prawdzie. Możemy mieć prawdę i dużo wiedzieć o Panu, lecz jeśli nie przychodzimy do Niego z uczciwym sercem i we właściwym usposobieniu pragnień naszych serc, nasze czczenie, bez względu na zasięg naszej wiedzy, nie będzie przyjemnym. Z drugiej zaś strony ktoś będący poganinem i posiadający ducha głębokiej czci bez znajomości prawdy nie może okazać ducha właściwego czczenia. Tak więc BOGU cześć oddawać można wszędzie, a nie tylko w murach widzialnego kościoła. My wierzący jesteśmy wszyscy kościołem. I o tym też JEZUS nauczał. To nam dał JEZUS obiecanego Pocieszyciela, którym jest Duch Święty. Poza tym Jezus dał obietnicę, że gdy nas dwoje czy troje sie zbierze, to jest pośród nas. I nie zaznaczył ,że jest obecny tylko w kościele…Modlić się zatem można wszędzie. Sama mam tego przykład w swoim życiu. Pan Bóg wysłuchuje naszych modlitw i oczywiście odpowiada na nie. Czasem tylko niektórzy ludzie mówią, że nie odpowiada… Tak jest wtedy kiedy ufnie nie czekamy. Nie czekamy na odpowiedź. Bóg wszak nie ma względu na osobę. I jeszcze jedno. Księża powinni mieć żony. Apostołowi Piotrowi Jezus nie zabraniał mieć żony. Nawet uzdrowił jego Teściową. Paweł nie miał żony i to pewnie stało się powodem… do wprowadzenie do Kościoła Katolickiego celibatu. Już nie wspomnę o podatkach jakie powinien kościół płacić, a nie płaci… Jezus sam dał przykład w płaceniu podatków. Co cesarskie cesarzowi, co Boskie BOGU….Wiele obrzędów w kościele nie jest Biblijnych, ale cóż ? Tu nie raz bazuje się na niewiedzy parafian, co tu kryć nie znających PISMA ŚWIĘTEGO. A sam św. Hieronim powiedział cyt : ” Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa.”

    • PIK Says:

      Anna, myslisz ze Bogu (nie wiem czy to Pan czy Pani, najpewniej ani Pan ani Pani) potrzebne sa wyrazy czci z naszej strony, piszesz „Tak więc BOGU cześć oddawać można wszędzie” zastanawia mnie co Bog robi z naszymi objawami czci?, do czego sa Mu potrzebne?
      Czyz nie jest On „istota najwyzsza” pelna milosci, dobroci, Stworca .
      Czy ktos pelen milosci, dobroci i wielu inny szlachetnych uczuc potrzebuje czci ze strony ludzi.
      Czy wszystko co Bog robi dla ludzi, „robi” z wyrachowania mowiac stworze czlowieka ale ten bedzie zobowiazany mnie czcic, cos mi tutaj nie gra.
      Czcia i „pochwalami” swoich podwladnych lubia sie otaczac najczesciej ludzie, ktorzy na to nie zasluguja, Bog jest ponad to, moge sie mylic, jestem tylko nedzna „kreatura”.

  23. danuta Says:

    Ja zawdzięczam swoją wolność duchową przysposobionej niepełnosprawnej Kasi którą wzięłam od sióstr zakonnych. Karygodne traktowanie dzieci w tym zakładzie doprowadził do zweryfikowania moich poglądów, poszukiwania swojej zaginionej duszy. Ostateczną decyzję podjęłam wówczas kiedy ksiądz kazał mi wyjść z kościoła z Kasią twierdząć, że z takimi dziećmi do domu bożego się nie przychodzi. Jestem wolnym człowiekiem, dziękuję wszechświatowi za Kasię, uratowanie swojej duszy. Nie było łatwo. Dzisiaj jestem inną osobą patrzącą na świat i ludzi z miłością. Pozdrawiam.

    • Jacolo Says:

      Ja też akurat znam pewien zakon „od środka” to co tam się nasłuchałem i naoglądałem to dało mi sporo do myślenia. Hasła typu „kochajmy się jak bracia a liczmy się jak żydzi” to normalne, propozycje od sióstr wyjeżdżających na wakacje do prywatnych ośrodków, były niejednokrotnie bardzie śmiałe niż podpitych dziewczyn na dyskotekach. Jako że wjeżdżałem samochodem na teren zakonu dowoziłem często browarki i to niemałej ilości, zwłaszcza że to był ośrodek wychowawczy dla dziewczyn (alkoholizm, prostytucja, narkotyki).

  24. Denosis Says:

    Witam.

    Artykuł jest cudowny. Pokazuje całą prawde o sekcie. Ja niestety musze na przymus chodzić do kościoła , bo mam rodziców katolików i jak się burze to mam jakieś nieprzyjemności…

    Unikam kościoła ile się da i przyznaje się do tego otwarcie !

    • krystal28 Says:

      Denosis, Twoja dusza może być tylko zniewalana do czasu przez ograniczone przekonania innych. Ostatecznym naszym celem to nigdy nie kończąca się ekspansja i zjednoczenie się z Bogiem w wielkiej miłości i radości.

  25. widz Says:

    bardzo się cieszę , że ktoś też zauważyl to oszustwo. porównując jezusowe tak, ma być tak, a nie , to nie z pokrętną i niezrozumiałą retoryką tzw.św Pawła (naprawdę Saul z Tarsu) widać wyraźnie, że chodziło mu o rozbicie chrześcijan od środka. I MU SIĘ UDAŁO!!! gdyż od wieków obserwujemy odstępstwo od prawdziwych nauk jezusa. nawet świadkowie jehowy opierają się na pismach pawła. a to błąd!!! tak więc, czytajmy i rozumiejmy. sami bez „nauczycieli”

  26. Blog Wolnego Człowieka Says:

    Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Jezusa, co jest historycznie rzecz ujmując nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją, gdyż na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne

    A co z weselem, na które zaproszono Jezusa, Jego Matkę oraz Apostołów? A co z pobłogosławieniem mężczyźnie i kobiecie, kiedy zostali stworzeni przez Boga, o czym czytamy w Księdze Rodzaju?

    • Robin Says:

      …’uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku’… – sam to cytowałeś.

  27. otto Says:

    Cóż, wydaje mi się, że jest w tym sporo racji. Może nawet więcej niż sporo. Od kościoła odszedłem już dawno temu, bo zająłem się duchowością i zrozumiałem, że kościół to system, który w istocie zabiera ludziom wolność. To zwykła sekta, która uzurpuje sobie prawo do monopolu na Boga. Wodzi nieświadomych ludzi na sznureczkach swej manipulacji. Ach, dużo by na ten temat mówić. Są to lata ŚWIADOMEJ obserwacji i zwykłego rozsądku. Zresztą nie chodzi tylko o kościół katolicki. Inne religie niechrześcijańskie działają podobnie. Są to machiny do manipulowania. Jednak wydaje mi się, że z jednej strony mogą przynieść korzyść swemu wyznawcy, jeśli ten uniesiony miłością do Boga napełnia się nią, transformuje swoje ciało i wypromieniowuje te wibracje na innych. Oczywiście ludzie, którzy tego dokonali mają zawsze wielkie problemy z machiną kościelną, bo zwyczajnie poznali Prawdę (podobnie jak wspomniany Ojciec Pio.) Trzeba więc zaznaczyć , że tą, którą opanował szatan to instytucja kościoła, ale człowiek świadomy zawsze może wciąż wyciągnąć z tego kościoła to co najlepsze.

  28. Ewa Says:

    Od dziecka tak czułam! Mimo, że byłam chrzczona to nie odebrali mi duszy. Mając 10 lat stwierdziłam jak dorosła, że więcej na religię nie będę chodziła, bo tam nie ma Boga! Patrzyłam na ten ponury klasztor, szare siostry mniszki, ponuractwo na każdym kroku i myślałam sobie „To oni mają Boga, w takim miejscu? W tej zimnej pustce? Miałam mądrych rodziców, którzy nie mieli nic przeciwko choć nie mieli z partią nic wspólnego. I tak dorastałam samodzielnie. Moje odczuwanie i myślenie zawsze było bardzo głębokie. Poszukiwałam wiedzy na własną rękę. Odnajdywałam księgi mędrców, dzięki którym uwierzyłam, że nie jestem sama w swoich poszukiwaniach. Prześladował mnie też sen od najwcześniejszych lat. Byłam wrzucona do jakiegoś dołu i zrzucano na mnie ogromne kamienie. Ten sen prześladował mnie do 22 roku życia, bałam się zasypiać, a budziłam się mokra w szoku. Dopiero po urodzeniu syna skończyło się. Później dzięki mądremu astrologowi-ezoterykowi i jego regresji dowiedziałam się, że byłam ich wrogiem, templariuszem, który znał prawdę. Zamęczono mnie i moją rodzinę i to właśnie było i jest moim obecnym stosunkiem do tej przestępczej organizacji, która robi biznes na JEZUSIE 1700 lat!

    • widz Says:

      BÓG stworzył człowieka, żeby był szczęśliwy. ja tam moich dzieci nie chrzciłem, bo do chrztu trzeba dorosnąć. a jakie, taki osesek może mieć grzechy, a przecież chrzest jest na odpuszczenie grzechów. a o jakimś pierworodnym nic nie napisano w biblii, bo czytałem i nic podobnego tam nie ma.

    • Anonim Says:

      To ciekawe… Ja też miewałem pewien koszmar prawie każdej nocy, aż do przyjęcia pierwszej komunii. Szedłem przez cmentarz w moim miasteczku i napotykałem ciało leżące w poprzek ścieżki. Właściwie był to szkielet. Kiedy tylko zbliżałem się do niego, on zaczynał ruszać szczęką, jakby coś mówił, ale ja słyszałem tylko głuche kłapnięcia, po których traciłem kontrolę nad sobą i kładłem się tuż obok niego. Z każdą następną osobą, w większości ludźmi mi nieznanymi, działo się dokładnie to samo. Sen był przerażający, ale dziś jakby o nim zapomniałem i nie wywołuje na mnie głębszych emocji.
      Kościoła staram się unikać, ale w tym roku czeka mnie bierzmowanie, właściwie wbrew mojej woli, bo rodzice są katolikami i każde słowo sprzeciwu kończy się wyzywaniem od „Antychrystów”. Czy ktoś ma jakąś radę, jak przejść przez ten rytuał nietkniętym?

    • widz Says:

      lepiej nie przechodzić w ogóle!!! sam nie zauważyłem jakich zmian, to nie znaczy , że nie było. czytałem na jakim forum , że lepiej nie. z resztą to nie ma nic wspólnego z biblią. brak odniesień, to wymysł wspóczesnych (?) chrześcijan.

    • ochrzczony polski żyd Says:

      na początek proponuje wybranie sobie iminia któregoś z archaniołów (Michał,Gabryjel,Rafał)

    • widz Says:

      archanioł jest tylko jeden, to michał. pozostali to aniołowie. może ważniejsi , ale jednak. tak napisane. czytaj uważnie.

    • Irbis Says:

      Moja sytaucja była podobna. Ale nie byłem chrzczony Na leigie chodzilem bo mnie zmuszano ale powiedialem ze nie chce i sie uparłem… Tato powiedział (babce, bo to ona głownie mnie zmuszała) ze me mnie nie zmuszać i jak nie chce to nie mam chodzic. Jakbede dorosly to sam o tym zadeczyduje. No i tak zostało… Nigdy nie nalezałem dotej mafii ponurych kruków i jaszczurów … ;-))

  29. Zbycho Says:

    Ciekawe przemyslenia. Mozna powiedziec, ze jest to bardzo subiektywna interpretacja problemu Kosciola. Ale znow idzie to w kierunku jakies swietej wojny… Znow chce mnie ktos pozyskac w swoje zastepy i manipulowac mna. Ale ja – Katolik chce wlasnie isc do lasu, z synem pojezdzic na rowerze, spedzic swobodnie czas. Ale gdziebym sie nie ruszyl goni mnie jakas banda, ktora chce mnie zaprosic do wyznawania swych egoistycznych przemyslen. Jestes ze mna to musisz zrobic jakies tam minimum. Jesli nie to bede jak wrzod na twoim tylku. Gdziebys sie nie ruszyl bede czekal. Bo jestem tak nakrecony, ze moje egoistyczne brednie to poprostu zajebisty orgazm i ja ci ten orgazm na chama wepcham w gebe i uwierz mi, ze to jest zajebist. Ciekawe przemyslenia. Mozna powiedziec, ze jest to bardzo subiektywna interpretacja problemu Kosciola. Ale znow idzie to w kierunku jakies swietej wojny… Znow chce mnie ktos pozyskac w swoje „zastepy” i manipulowac mna. Ale ja – Katolik chce wlasnie isc do lasu, z synem pojezdzic na rowerze, spedzic swobodnie czas. Ale gdziebym sie nie ruszyl goni mnie jakas ‚banda’, ktora chce mnie zaprosic do wyznawania swych egoistycznych przemyslen. „Jestes ze mna to musisz zrobic jakies tam minimum. Jesli nie to bede jak wrzod na twoim tylku. Gdziebys sie nie ruszyl bede czekal. Bo jestem tak nakrecony, ze moje ‚egoistyczne brednie’ to poprostu zajebisty orgazm i ja ci ten orgazm na chama wepcham w gebe i uwierz mi, ze to jest najbardziej zajebista rzecz na swiecie”. Problem w tym, ze tacy kolesie moga sie mylic. Przy nieskonczonosci wszechswiata prawdopodobienstwo pomylki wynosi az 2:1. Nie zarzucam autorowi zlej woli, ale przeczytanie takiego tekstu zmusza do refleksji i co najwyzej wyjde z jednej skrajnosci popadajac w kolejna (dokladnie taka sama). Ta skrajnosc to zniewolenie.
    Osobiscie wydaje mi sie, ze zasloguje na wolnosc i to jest rozwiazanie waszych i naszych problemow. Wolnosc to rozwiazanie, ktore wypedzi mnie ze skrajnosci ale nie wpedzi w kolejna. W miejsu, w ktorym mieszkam moge jej nico odnalezc i podzielic sie z innymi, bo to jedyne co moge dla ludzi zrobic. Nie bede nikomu wpychac na chama moich teorii i przemyslen, natomiast tego, azeby ludzie obdarowywali mnie wolnoscia wymagam i wymagac bede. To jest istotna sprawa, ktorej nauczyl mnie Jezus Chrystus, a ze uslyszalem o nim od ludzi, ktorzy grzesza to juz inna historia. Bez Kosciola zostaje jedynie totalitaryzm, a tam wolnosci niema. Dlatego, jezeli mam karmic moim ‚egoistycznym gownem’ ludzi, to musze byc na 100% pewny, ze moje ‚gowno’ jest lepsze, ale takiej pewnosci nie mam, i nikt nie powinien zakladac, ze taka pewnosc ma. Tak jak powiedzialem, przy nieskonczonosci wszechswiata nic nie jest pewne…

    • widz Says:

      nie!!! tu ci nikt nie każe robić jakiegoś minimum, ani cię nie wciąga w swoje szeregi. tu ci dają do zastanowienia. sam wybieraj.

  30. Edward Says:

    Nic dodać, nic ująć.
    Można natomiast wiele dodać !
    Podziwiam odwagę !

  31. prawda Says:

    mnie sie wydaje to wszystko jest new ege..iluminatci

    kazdy che toba zawladnac w jakis sposob,,
    kazydy ba czy nawet wszyscy mowia o pokoju .a pokoju niema
    pan jezus powiedzial ze w czasach ostatecznych wyjda rozni
    zwodziciele i beda mowic rzekome nauki czy robic rzekome cuda,,,
    a nawet jesli ten gosciu co pisze te brednie bo dlamnie to brednie..
    to dlaczego tak zajadle chca nam wyrwac jezusa…jesli twierdza ze on
    byl tylko zwyklym czlowiekiem to dlaczego go zydzi go ukzyzowali
    tak im przeszkadzal ze go musieli zabic cos w tym jest…..pomyslcie a zydzi kim sa dzisiaj ….czy to nie sekta okultystow magow talmudzistow… ktora chce teraz za chipowac,,,,takkkk i z tego bedziemy mieli wojne…..czy oni sa ludzimi jak ja popatrze na nich
    to dlamnie od nich idzie cos zlowieszczego… jezus jest mesjaszem
    i zbawicielem swiata

    • aszkurewski Says:

      Prawda leży jak zwykle pośrodku, Prawdo!
      W połowie drogi między powyższą „brednią” a Twoją „prawdą”

    • bzdury Says:

      Bzdury,modlitwa,namaszczenie chorych zawsze pomagała w mojej rodzinie.Bez wiary człowiek żyje jak bydlę.

    • Jacolo Says:

      Typowa odpowiedź wierzącego, współczuję. Skąd w was tyle jadu czyżby rogaty cały czas dolewał oliwy? Prawdziwe bydło to mogłeś zobaczyć w ostatnich dniach pod krzyżem, takie skrajne zachowania wywołują sekty religijne.

    • widz Says:

      nie jest to wypowiedź wierzącego, tylko zwiedzionego. proszę odróżniać wierzących od religiantów i inne maści takich tam. i odróżnić wiarę od wyznania, czy też religii. ja np. nie posiadam wyznania i nie należę do żadnej religii, a jednak wierzący jestem i to zdecydowanie i nieodwołalnie.

    • Jacolo Says:

      Oczywiście, tylko poprzednia wypowiedź dla mnie jest „wierzącego religijnego”, ja również nie mówię żeby żyć bez wiary ale zacząć myśleć samodzielnie i odstawić się od sekt religijnych, które nic nie maja wspólnego z Bogiem

    • ochrzczony polski żyd Says:

      każdy jest wierzący…bo przecież ateiści wierzą ,że nie ma Boga/Jahwe/Allacha:)
      i też jestem zdania że obecny kościół ma niewiele wspólnego z prawdą którą mamy tutaj…
      http://www.biblia-internetowa.pl/Luk/21/1.html

    • Jacolo Says:

      Tylko można to również powiedzieć że są niewierzący bo nie wierzą w Boga 🙂

    • ochrzczony polski żyd Says:

      dokładnie:) to było na rozluźnienie klimatu:) w myśl zasady: „punt widzenia żależy od punku siedzenia”:)

    • bzdury Says:

      To że ludzie modlili się pod krzyżem przeszkadza naszej władzy.Nie chcą aby pamiętać o zamachu i zamordowaniu 96 naszych braci.Nie o krzyż tu idzie,a wiara od zawsze pomagała naszemu narodowi przetrwać.Przetrwaliśmy komunizm,teraz unię i komuna znowu chce wrócić.Komu przeszkadza krzyż?komunistom i żydom.

    • Ewa Says:

      TAK JEST! A JAK BĘDZIE? CZY WYDOSTANIEMY SIĘ Z TEGO BAGNA, KTÓRE WCIĄGA CORAZ GŁĘBIEJ? ONI TERAZ JUŻ MOGĄ WSZYSTKO, SKORO ZABILI NAJWAŻNIEJSZYCH LUDZI W PAŃSTWIE. TERAZ TAKI JEDEN ODGRAŻA SIĘ, ŻE JAROSŁAW KACZYŃSKI W TYM ROKU UMRZE… ZŁO Z WIELKIM NATĘŻENIEM UDERZYŁO, ALE GŁÓWNIE W NAS POLAKÓW, INNE NARODY MAJĄ SPOKÓJ I DOBROBYT. JAK SIĘ TO WSZYSTKO MA DO NASZEGO ŻYCIA? CZY TO JEST TA WIELKA PRÓBA PRZED PRZEJŚCIEM PRZEZ PORTAL 21 GRUDNIA 2012?

    • Irbis Says:

      Ludzie mają tendencje do wrzucania wszystkiego do jednego worka tego, czego nie rozumieją … Najłatwiej jest znależć wspólny mianownik i już …. podsumować, wrzucić ,zaszufladkować, zamknąć i koniec – teamt nie istnieje … Od najmłodszych lat babka zmuszała mnie do chodzenia do kościoła (sam nie byłem chrzczony)choć wzbraniałem sie przed tym rękami i nogami … Balem sie siedzieć w tym kościele … Czulem coś złowrogiego (mialem wtedy 7-8 lat) w atmaosferze tych mrocznych i zimnych krucht … Widząc jak ministranci kadzą a księża robią swojąrobote – chciałem uciec z tego miejsca bo po prostu instynktownie mnie przerażało.. Widzialem tam demony .. choc wówczas tak tego nie nazywalem bo nie wiedziałem że to sie tak nazywa …


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: