Różnice w smugach

Poniżej przedstawię zdjęcia, które przedstawiają samolot zostawiający normalna smugę i samolot który zostawia charakterystyczną smugę utrzymującą się kilka godzin lub „rozpuszczającą” się na niebie w białą maź.

Poniższe dwa zdjęcia  prezentują samoloty zostawiające normalne smugi  kondensacyjne.

Poniższe dwa zdjęcia przedstawiają samoloty które oprócz smugi kondensacyjnej zostawiają smugę chemikali, która jest połączona, gdzie wyraźnie można zauważyć różnicę miedzy zdjęciami górnymi a dolnymi.

Poniższe zdjęcie przedstawia samolot zostawiający klasyczny chemtrails

Zdjęcia pochodzą z serwisu airliners.net

Komorowski i Tusk popełnili przestępstwo?

Oto zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez premiera Donalda Tuska i prezydenta-elekta Bronisława Komorowskiego, złożone do prokuratury przez mecenasa Stefana Hamburę, pełnomocnika prawnego rodzin kilku ofiar katastrofy smoleńskiej.

Prokurator Generalny
Andrzej Seremet
Prokuratura Generalna
ul. Barska 28/30
02-316 Warszawa
Polen

2924/10/Ha/Se Berlin, 27.07.2010 r.

Katastrofa w ruchu powietrznym w dniu 10.04.2010 w pobliżu lotniska wojskowego w Smoleńsku na terytorium Federacji Rosyjskiej

ZAWIADOMIENIE O PRZESTĘPSTWIE

Na podstawie art. 304 kpk zawiadamiam o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez:
1. Premiera RP Pana Donalda Tuska,
2. Prezydenta-Elekta RP Pana Bronisława Komorowskiego
oraz ewentualnie
3. inne osóby ustalone w wyniku przeprowadzania postępowania,
to jest o przestępstwie z art. 129 kk.

U Z A S A D N I E N I E
Strona internetowa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów – Centrum Prasowe – podaje w dniu 10 kwietnia 2010 r. (zobacz załącznik – oraz adres strony internetowej: http://www.kprm.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/id:4471/), że odbyła się rozmowa telefoniczna premiera Donalda Tuska z premierem Władimirem Putinem i prezydentem Dimitrijem Miedwiediewem. Cytat fragmentu tej informacji jest następujący: „(…) Prezydent Miedwiediew zapewnił, że śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy w Smoleńsku będzie prowadzone wspólnie przez prokuratorów polskich i rosyjskich.” Rozmowa ta miała miejsce jeszcze przed odlotem premiera Donalda Tuska na miejsce tragedii, gdzie się spotkał z premierem Władimirem Putinem.

Jednak ze stenogramu podkomisji stałej do spraw transportu lotniczego i gospodarki morskiej Komisji Infrastruktury, obradującej w dniu 6 maja 2010 r. pod przewodnictwem posła Krzysztofa Tchórzewskiego wynika, że tylko przez pierwsze trzy dni po katastrofie w Smoleńsku śledztwo było prowadzone wspólnie przez prokuratorów polskich i rosyjskich. Podkomisja ta przesłuchała pełnomocnika Polski, akredytowanego przy Komisji Badania Wypadków Federacji Rosyjskiej, płk dr Edmunda Klicha.

Edmund Klich relacjonuje podczas obrad podkomisji swój konflikt z Naczelnym Prokuratorem Wojskowym, pułkownikiem Krzysztofem Parulskim: „I wchodzę do tego pomieszczenia, jest pan minister Paruluski i od razu no, powiedziałbym dosyć ostro, powiedział mi, że ja w ogóle nie potrafię działać, ja utrudniam pracę prokuraturze, a w ogóle ja ustawiłem… przyjąłem jako załącznik 13 do procedowania i działam na szkodę Polski.To były bardzo mocne słowa i ja sobie je zapisałem zaraz wieczorem. Więc w tej sytuacji nie wiem, o co chodzi. Ja mówię, ja muszę procedować według załącznika 13 i wymaga tego ode mnie pan Morozow.”

Pełnomocnik Polski, akredytowanego przy Komisji Badania Wypadków Federacji Rosyjskiej, Edmund Klich, stwierdził dalej podczas obrad podkomisji: „Z drugiej strony, jak premier Putin na tej telekonferencji zwracał się dwukrotnie do mnie bezpośrednio, to ja też sądziłem, że tu już jakieś ustalenia były międzynarodowe, bo skąd w ogóle premier Putin znał tam małego Klicha z Polski, prawda? I wzrostem, i funkcją?”

Edmund Klich konkludował wręcz: „Ja to tak odebrałem, że były jakieś ustalenia, że to tylko taka telekonferencja była wynikiem pewnych ustaleń na poziomie międzyrządowym, ale ja nie jestem kompetentny, żeby się wypowiadać.”

Z wypowiedzi Edmunda Klicha wynika, że rząd RP zrezygnował z prowadzenia wspólnego śledztwa przez polskich i rosyjskich prokuratorów.

Zgodnie z Konstytucją RP, a dokładnie z art. 148 Konstytucji Donald Tusk jako Prezes Rady Ministrów reprezentuje Radę Ministrów, która na podstawie art. 146 ust. 1 Konstytucji prowadzi m.in. politykę zagraniczną RP. Podczas rozmowy telefonicznej w dniu 10 kwietnia 2010 r.Władimir Putin poinformował premiera Tuska, że udaje się na miejsce katastrofy samolotu TU-154. Szefowie rządów Polski i Rosji ustalili także, że spotkają się na miejscu tragedii. Z tego wynika, że przez premiera Tuska mogły zostać poczynione międzyrządowe ustalenia w ten sposób, że odstąpił od zapewnienia prezydenta Miedwiediewa, że śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy w Smoleńsku będzie prowadzone wspólnie przez prokuratorów polskich i rosyjskich. Taką samą procedurę przewiduje polsko-rosyjskie Porozumienie w sprawie zasad wzajemnego ruchu lotniczego wojskowych statków powietrznych Rzeczypospolitej Polskiej i Federacji Rosyjskiej w przestrzeni powietrznej obu państw z dnia 14 grudnia 1993 r.

Prezydent-Elekt – a w dniu katastrofy marszałek Sejmu – Bronisław Komorowski przejął pełnienie Wykonującego Obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej około godz. 12.00 dnia 10 kwietnia 2010 r. Z tą chwilą zaczął wypełniać m.in. obowiązki wynikające z art. 134 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 4a ust. 1 pkt 5 i ust. 2 ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej. W wyniku zaistniałej tragedii narodowej stojąc na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa, nienaruszalności i niepodzielności terytorium RP (art. 126 Konstytucji RP) Wykonujący Obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski miał możliwość, a w zaistniałej sytuacji obowiązek nadzorowania i uczestniczenia w decyzji dotyczącej przyjęcia procedury prawnej w związku z katastrofą smoleńską samolotu prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Zapewnienie, że śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy w Smoleńsku będzie prowadzone wspólnie przez prokuratorów polskich i rosyjskich nastąpiło przez prezydenta Rosji Miedwiediewa. Dlatego partnerem po stronie polskiej w sprawie ad hoc ustnie zawartej umowy polsko-rosyjskiej odnośnie wspólnego śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy w Smoleńsku stał się Wykonujący Obowiązki Prezydenta RP Bronisław Komorowski. Istnieje zatem możliwość, że to prezydent-elekt Bronisław Komorowski podjął decyzję o odstąpieniu od zapewnienia prezydenta Miedwiediewa, że śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy w Smoleńsku będzie prowadzone wspólnie przez prokuratorów polskich i rosyjskich.

W czasie katastrofy smoleńskiej Polska była stroną co najmniej dwóch umów międzynarodowych dotyczących zaistniałej sytuacji oraz porozumienia zawartego ustnie drogą telefoniczną w dniu katastrofy z prezydentem Miedwiediewem, od którego premier Tusk przyjął propozycję wspólnego prowadzenia śledztwa. W wykonaniu tej ustnej umowy śledztwo wspólne toczyło się przez pierwsze trzy dni po katastrofie.

Po czym najwyższe władze Polski (Wykonujący Obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski i/lub Premier Donald Tusk) odstąpiły od wspólnego prowadzenia śledztwa bez podania jakiejkolwiek podstawy prawnej lub faktycznej. Takie działanie najwyższych władz(Wykonujący Obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski i/lub Premier Donald Tusk) narusza art. 7 Konstytucji, który mówi: „Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Prawem są zarówno umowy pisane lub zawarte ustnie, jak ta zawarta ustnie z prezydentem Miedwiediewem w dniu katastrofy.

To działanie, o którym mowa w art. 129 kk, wywołało i nadal wywołuje ogromne szkody o charakterze politycznym, dotyczącym również obniżenia autorytetu i prestiżu Polski w stosunkach międzynarodowych oraz osłabienia zaufania obywateli do państwa polskiego w stosunkach wewnętrznych.

Działania najwyższych władz (Wykonujący Obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski i/lub Premier Donald Tusk), o których mowa we wniosku, wywołujące wyżej wymienione szkody, są popełniane umyślnie, gdyż trudno uznać, że sprawcy co najmniej nie rozumieli, że ich działania polegające na odstąpieniu od wspólnego przeprowadzenia śledztwa, będą działaniami na szkodę państwa polskiego. Zarówno Wykonujący Obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski i Premier Donald Tusk są historykami z wykształcenia i zapewne są im znane losy śledztw prowadzonych jednostronnie przez Rosjan np. w sprawie Katynia.

Premier Donald Tusk (zobacz tvn24: http://www.tvn24.pl/12690,1661137,0,1,premier-wniosku-o-przesluchanie-nie-traktuje-serio,wiadomosc.html), jak i prezydent-elekt Bronisław Komorowski (zobacz Rzeczpospolita: http://www.rp.pl/artykul/501943.html), stwierdzili, że będą współpracowali z prokuraturą w celu wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. W świetle powyższego wniosku proszę o podjęcie postępowania przygotowawczego z natychmiastowym skutkiem. W wypadku prezydenta-elekta jest to tym bardziej wskazane, gdyż do momentu złożenia przysięgi (art. 130 Konstytucji RP) nie jest objęty żadnym immunitetem.

Art. 129 kk to występek ścigany z urzędu.

Wnioskuję także o wyjaśnienie, czy nie zostały popełnione inne przestępstwa w związku z katastrofą smoleńską przez premiera Donalda Tuska i/lub prezydenta-elekta Bronisława Komorowskiego i/lub inne osoby ustalone w wyniku przeprowadzania postępowania.

Stefan Hambura
Rechtsanwalt

http://niezalezna.pl

Są nowe dowody na tajne loty CIA do Polski

Dokumenty potwierdzają: w 2002 i 2003 r. Amerykanie przewozili na Mazury pasażerów z zagranicy
Od grudnia 2002 r. do lipca 2003 r. specjalnymi samolotami obsługiwanymi przez CIA przewieziono na Mazury 20 osób – wynika z dokumentu przekazanego Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przez Straż Graniczną.

Kto wysiada, kto wsiada

Najwięcej – ośmiu pasażerów – przyleciało do Polski 5 grudnia 2002 r. z Dubaju na pokładzie samolotu Gulfstream N63MU. Wszyscy wysiedli w Szymanach.
Kolejny gulfstream – N379P – przyleciał na to lotnisko 8 lutego 2003 r. Tym razem przywiózł siedem osób z Rabatu w Maroku. Odlatując do Larnaki, zabrał czterech pasażerów. Później N379P lądował w Szymanach jeszcze w marcu (dwa razy), czerwcu i lipcu. W tych kursach przewiózł w sumie pięć osób.

Ostatni raz amerykański samolot przyleciał do Szyman 22 września 2003 r. Był to boeing 737 N313P. Nikt z niego nie wysiadał. Jak wynika z dokumentu przekazanego Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, wsiadło do niego pięć osób. Boeing z Szyman odleciał na Cypr. To pierwsze oficjalne dokumenty potwierdzające, że w Szymanach w latach 2002 i 2003 z samolotów, z których korzystała CIA, wysiadali pasażerowie.

O dokumenty odpraw paszportowych redakcja „Rz” wystąpiła do Straży Granicznej w 2009 r. O ich istnieniu nie wiedziała wtedy Prokuratura Apelacyjna w Warszawie prowadząca śledztwo w sprawie tajnych więzień CIA w Polsce. Po naszym piśmie straż przekazała dokumentację odpraw śledczym z Warszawy.

Z pogranicznikami o lotach już w 2006 r. chcieli porozmawiać deputowani ze specjalnej komisji Parlamentu Europejskiego, która badała sprawę więzień CIA. Ale na to nie zgodził się ówczesny szef MSWiA Ludwik Dorn.

By ładnie wyglądało w papierach?

Z informacji ze Straży Granicznej przesłanej do HFPC nie wynika, jakiego państwa obywatelami byli tajemniczy pasażerowie. „Rz” widziała dokumenty odpraw z 8 lutego i 22 września 2003 r. Z zapisów wynika tylko, że pasażerami wysiadającymi i wsiadającymi na mazurskim lotnisku byli biznesmeni.

– Nie ma wątpliwości, że te wpisy mają mało wspólnego z prawdą. Wpisywano tak, by ładnie wyglądało w papierach. Jakim bowiem cudem tylu biznesmenów nagle zainteresowało się Mazurami i latało do nas prywatnymi odrzutowcami oznaczonymi w powietrzu jako statki rządowe? – dziwi się pułkownik polskiego kontrwywiadu. – Co więcej, loty te były tuszowane i oficjalnie podawano Europejskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (Eurocontrol – red.), że maszyny lądowały i startowały w Warszawie.

Inny oficer służb dodaje: – Tak naprawdę to tylko ludzie z Agencji Wywiadu i CIA wiedzą, ile osób przewieźli na Mazury.

Nie ma odpowiedzi

Jedynymi, którzy mogą powiedzieć coś więcej o pasażerach, są dwaj wysocy rangą oficerowie Straży Granicznej w Bezledach. Jeden z nich jest już na emeryturze. Drugi pracuje w centralnej Polsce. W 2007 r. dostał awans. Obaj nie chcą nic powiedzieć na temat tych odpraw.

– Byli zaangażowani w odbieranie tych ludzi z lotniska. Mieli też nie zadawać pytań. Teraz mają milczeć – mówi wysoki rangą oficer z ówczesnego kierownictwa Straży Granicznej.

O braki w dokumentacji odpraw zapytaliśmy Komendę Główną Straży Granicznej. – Nie mogę wypowiadać się w sprawie czynności objętych śledztwem – stwierdził jej rzecznik Wojciech Lachowski.

Dokumenty przekazane helsińskiej fundacji nie wyjaśniają też, co się stało z osobami, które przyleciały do Polski, ale już z niej nie wyleciały. Według naszych informacji cztery z nich opuściły Polskę dopiero w lipcu 2005 roku. Zabrał je wtedy z lotniska w Warszawie gulfstream N63MU. Co się stało z pozostałymi? Nie wiadomo.

– Nadal nie ma dowodów, że ci ludzie byli terrorystami pojmanymi przez CIA – mówi „Rz” Konstanty Miodowicz (PO), szef Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych.

– Opinia publiczna powinna poznać więcej informacji na ten temat – uważa Janusz Zemke, były wiceszef MON, obecnie europoseł SLD. – Na razie śledztwo prokuratury jest tajne. Pewne jest jedynie to, że Amerykanie odmówili nam współpracy przy wyjaśnieniu sprawy więzień.

Sprawa amerykańskich więzień

– W 2002 roku CIA „wynajęła” ok. 20 oficerów polskiego wywiadu cywilnego mających dobre kontakty na Bliskim i Środkowym Wschodzie. Grupę formalnie rozwiązano w 2005 r.

– Samoloty Gulfstream i Boeing 737, które latały do Szyman, były traktowane nad Polską jako rządowe.

O taki ich status wnioskowała Kancelaria Premiera. W dokumentach wpisywano, że przewożą sprzęt wojskowy.

– Od 2002 r. CIA miała w Starych Kiejkutach swoją bazę. Zlikwidowano ją w 2003 r.

– Prokuratura Apelacyjna w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie więzień CIA.

Śledczych interesuje sprawa przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych – wydanie decyzji, które mogły doprowadzić do utraty suwerenności przez część terytorium RP. Dotarliśmy do świadka, który opowiedział nam, że z samolotów w Szymanach wyprowadzano ludzi w kajdankach. Podobne zeznania ma prokuratura.

http://www.rp.pl/

Napisane w Polska. 2 Komentarze »

Nowy dowód osobisty od 2011

WARSZAWA. 23 lipca Sejm przyjął ustawę o nowych dowodach osobistych, które będą wydawane od 1 stycznia 2011 roku. Ustawa, która ma wychodzić naprzeciw obywatelom, tak naprawdę doprowadzi do większych wydatków w administracji i raczej straci prawo bytu.

Ustawa przewiduje wydawanie nowego dowodu osobistego z wbudowanym chipem, który zapewni możliwość korzystania z wielu usług. Między innymi, dzięki nowemu dowodowi osobistemu zgodnie z ustawą będzie można w większości urzędach załatwić sprawę przez internet, wykorzystać podpis elektroniczny czy wykorzystać rejestr usług medycznych. Nowy dokument ma być dodatkowo zabezpieczony przed fałszerstwami oraz nie posiadać wpisanego adresu zameldowania co budzi największe kontrowersje wśród wszelkich organów administracji publicznej. Wedle adresu zameldowania wbrew pozorom każdy z nas załatwia liczne sprawy. Od rejestracji stanu cywilnego, po rejestracje samochodu oraz rozstrzyganie spraw sądowych wykonuje się zgodnie z adresem zameldowania osoby. W sytuacji braku zameldowania w dokumencie tożsamości jak urząd ma uznać czynność za zgodną z właściwością zdarzenia? Oczywiście ustawa mówi o chipie, w którym zamontują takie dane. Zapewniam jednak, że żadne czytniki ani żaden inny sprzęt do odczytywania nowych dowodów osobistych nie jest wprowadzany w urzędach. Zapewniam również, że nie ma jak wiele osób uważa jednego centralnego systemu ewidencji ludności wszystkich mieszkańców Polski, który jest dostępny dla każdego podmiotu administracji publicznej, który sobie może sprawdzić wszystko co potrzebuje. Zresztą nie słyszałem jeszcze o takim systemie nawet w skali europejskiej, czy światowej ale być może jestem zbyt słabo poinformowany. Zatem powstaje ustawa, która w rzeczywistości trafi w próżnię, gdyż zakładam, że od 2011 urządzenie do odczytywania nowo wydanego dowodu osobistego będzie posiadać jedynie policja.

Kolejnym ciekawym aspektem ustawy jest kwestia „możliwości” wyrobienia dowodu osobistego w dowolnej gminie, bez względu na adres zameldowania. Zakładając z perspektywy iż ktoś jest zameldowany przykładowo w Grójcu, wniosek o dowód będzie mógł złożyć w urzędzie w Gdańsku lub Warszawie. Oczywiście taki wniosek urząd będzie przekazywał zgodnie z właściwością czyli do miejsca zameldowania obywatela. W konsekwencji będzie należało zwiększyć budżet w celu sprawnej obsługi interesanta, żeby na dowód nie oczekiwać przez kilka miesięcy. Tym samym patrząc na stolicę, która liczy zameldowanych osób ok. 1 miliona 715 tysięcy mieszkańców, stosunek zdarzeń do liczby urzędników będzie adekwatnie większy niż obecny. Każdy zdaje sobie sprawę o dużej liczbie mieszkańców stolicy, którzy przebywają w Warszawie, a zameldowane są poza jej granicami. Automatycznie trzeba przyjąć iż takie osoby z przyjemnością skorzystają na takim rozwiązaniu i zamiast jechać do miejsca zameldowania w celu złożenia wniosku, uczynią to w Warszawie. Zwiększy się zatem liczba etatów w administracji publicznej, powiększając tym samym budżet. Przy takim obrocie spraw stwierdzenie, iż ustawa jest skierowana naprzeciw oczekiwaniom obywateli śmiało mogę stwierdzić, że jest zupełnie odwrotnie. Ponieważ chaos, który powstanie w urzędach w efekcie może doprowadzić do dłuższego oczekiwania przez obywatela w celu załatwienia sprawy w urzędzie.

Ustawa wydaje się być ciekawym pomysłem na usprawnienie i komputeryzację administracji publicznej, lecz jest wprowadzana wbrew wszelkim możliwością logistycznym i technicznym większości jednostek administracji.

Autor: Adrian Jaworski
Źródło: iThink

Jest super. Nic nie musisz robić. My za Ciebie wyrąbiemy las