Ryszard Sidorowicz, więzień polityczny III RP


Ryszard Sidorowicz, więzień polityczny III RP, czyli prawdziwy obraz „prawa i sprawiedliwości” w Polsce Anno domini 2010.

Wszystko wskazuje na to, że pod rządami „przejrzystego” premiera Donalda Tuska i jego elokwentnego ministra sprawiedliwości łamane są prawa i wolności obywatelskie Polaków i tworzone jest na naszych oczach grono więźniów politycznych III RP. Regionalni, sądowi siepacze z województwa zachodniopomorskiego, a konkretnie z Goleniowa wykonują właśnie samosąd na człowieku z zasadami- Ryszardzie Sidorowiczu.
Póki co bezkarni, sądowi drwale zabrali się za wycinanie „polskiego lasu” w „sprywatyzowanym” i germanizowanym województwie zachodniopomorskim.
Kim jest Ryszard Sidorowicz?
Jest sympatykiem naszego stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej, jest naszym przyjacielem, ale ponad wszystko jest uczciwym, dzielnym Polakiem, który nie pogodził się z lokalną korupcją i szemranymi układami rządzącymi Goleniowem. W historii Ryszarda Sidorowicza mogą przejrzeć się jak w zwierciadle także inni, niezłomni Polacy z każdej części naszej Ojczyzny i dlatego bijemy na alarm.
Zacznijmy od słów samego Ryszarda Sidorowicza opublikowanych przez niego nie tak dawno na łamach internetowej gazety „Kworum”:
„WICI ZACHODNIOPOMORSKIE
Szanowni Państwo !

Nazywam się Ryszard Sidorowicz. Obecnie mam 57 lat. Od roku 1959 mieszkam w 30 parotysięcznym Goleniowie na Pomorzu Zachodnim.
Z zawodu jestem oficerem mechanikiem okrętowym, przez pewną część mojego życia pracowałem na Morzu Bałtyckim przy pracach podwodnych i hydrotechnicznych.
W tym miejscu oświadczam, że moja osoba, moje imię i nazwisko nie mają nic wspólnego z człowiekiem o nazwisku Ryszard Sidorowicz widniejącym w przestrzeni internetowej jako Ryszard Sidorowicz kapitan SB prześladujący w przeszłości w Gorzowie Wielkopolskim opozycję solidarnościową. Nie wiem czy taka osoba fizycznie istnieje, jednak ja, kiedy poszukiwałem w Internecie genealogii mojego nazwiska na takiego, być może wirtualnego osobnika trafiłem.

Korzystając ze szpalt internetowych KWORUM, jak również osobistego zaproszenia ze strony Dr Jana Pyszko, chcę pilotażowo ukazać moje przykre i bolesne doświadczenia z tzw. polskim wymiarem sprawiedliwości, jak również z przestępczymi działaniami goleniowskich funkcjonariuszy państwowych.
Na podstawie moich kilkuletnich, w okresie 2002 do 2009, doświadczeń, oświadczam, że Rzeczpospolita Polska nie jest państwem suwerennym i demokratycznym. W Polsce na masową skalę łamane są prawa obywatelskie i ludzkie, w Polsce nie ma wolnych i niezależnych mediów, nie ma praworządnych sądów.

Z Ligą Polską kontakt nawiązałem w roku 2001. Członkiem Ligi Polskiej zostałem 03.05.2001r. leg. A1 4. Dla Ligi Polskiej był to wówczas bardzo trudny okres. Złożyły się na to m.in. negatywna i wroga presja mediów, żmudna i długotrwała lustracja potencjalnych członków LP, a głównie dywersyjna i prowokacyjna działalność członków LPR. Wszystkie te czynniki zablokowały polityczne nasze zaistnienie jako wiarygodnej organizacji w sferze publicznej. W 2002 roku podczas wyborów samorządowych związałem się z Komitetem Obrony Polskiej Ziemi PLACÓWKA i pod jej szyldem wspólnie ze zorganizowaną przez siebie grupą, wystartowałem w wyborach do Samorządu Goleniowskiego. Startując w wyborach na Urząd Burmistrza Gminy i Miasta uzyskałem duże poparcie Wyborców. Moim przewodnim hasłem było PO BOGU WINNIŚMY MIŁOŚĆ OJCZYŻNIE, KTÓRA JEST RODZINĄ RODZIN. W gronie 8 kandydatów uzyskałem 3 wynik. Lecz dla mnie była to porażka, dlatego, że bezpośrednio po wyborach tzw. SŁUŻBY uruchomiły przeciwko mnie i mojej żonie represje administracyjne. W pierwszym rzędzie uderzyli w firmę mojej żony. Poprzez ustawiane i sterowane ręcznie przetargi spowodowali przejęcie lokalu gastronomicznego prowadzonego przez moja żonę przez tzw. swoich ludzi. Zostaliśmy z żoną jako pracodawcy z firmą, wykwalifikowanym personelem jednak bez miejsca pracy. Straty finansowe, które wówczas ponieśliśmy to około 250 tys. złotych. Tylko dzięki naszej osobistej determinacji udało nam się odbudować firmę w innym miejscu.
Wówczas ci sami przestępczy funkcjonariusze tzw. państwowi związani zarówno z SLD jak również z PLATFORMĄ skupieni wokół obecnego burmistrza Goleniowa ANDRZEJA WOJCIECHOWSKIEGO, notabene byłego aparatczyka PZPR i wg danych IPN członka Plenum Gminno Miejskiego PZPR, uwikłali mnie i moją żonę w ciąg lawinowo uruchamianych przeciwko nam procesów sądowych. Na podstawie fałszywych pozwów i oskarżeń w okresie od 2003 do 2009r. wytoczyli, głównie mnie, szereg postępowań sądowych. Dla zobrazowania trwania tego ciągu niszczenia mnie jako człowieka i niebezpiecznego dla nich polityka, który nie zgadzał się z bezmyślnym, chorobowym trwonieniem przez urzędników pieniędzy publicznych, prywatą urzędników, deprawacją i degradowaniem naszych dzieci w tzw. naszych polskich szkołach, podaję dane postępowań i procesów wytoczonych przeciwko mnie w okresie 2002 do 2009:
1.Wyrok Sądu Rejonowego Wydział II Karny w Goleniowie nr wyroku III K 517|03.
2.Sąd Okręgowy w Szczecinie IV Wydział Karny IV ka 1963|04
3.Sąd Okręgowy w Szczecinie I Wydział Cywilny I Co 1750|03
4.Sąd Rejonowy Wydział I Cywilny w Goleniowie I Co 958|05
5.Sąd Rejonowy w Szczecinie Wydział XIII Gospodarczy XIIIGNc 77|06
6.Sąd Rejonowy w Szczecinie Wydział XIII Gospodarczy XIIIGCupr122|06
7.Sąd Rejonowy w Goleniowie II Wydział Karny Kp 226|04
8.Postanowienie Ko 380|06 i IV Ko 227|06 II K517|03

Jednym z ostatnich jest m.in.
Postanowienie I Co 464|07 Sądu Rejonowego w Goleniowie z dna 12 stycznia 2009 r. Wydział I Cywilny Asesor sądowy Aneta Iglewska Wilczyńska, która za odmowę przeze mnie ujawnienia mojego majątku skazała mnie na 7 dni aresztu. Na to postanowienie złożyłem skargę do Sądu Okręgowego w Szczecinie.

W trakcie kapturowych sfingowanych przeciwko mnie procesów sędziowie dopuszczali się przestępczych orzekań i wyrokowań. Mogę w tym miejscu oświadczyć, że teraz nie jestem już sam. Moje sprawy są przekazane jako priorytetowe do Ministerstwa Sprawiedliwości. Odsyłam w tym miejscu do informacji o proteście głodowym grupy Szczecinian przed Sądem Okręgowym w Szczecinie, a głównie Szlachetnych Pań Grażyny Bobak i Julii Jarosz zawartej na stronie internetowej Bezprawie Afery Bielsko Biała.

Na zakończenie tej części mojego oświadczenia, chcę zacytować fragment wypowiedzi Rzecznika Praw Obywatelskich w artykule Łukasza Warzechy FAKT z dnia 4.04.2008r
TO NIE JEST PAŃSTWO PRAWA, który m.in. mówi, że …”do Rzecznika Praw Obywatelskich w roku 2006 wpłynęło 49 tysięcy skarg, natomiast w 2007 już 57 tysięcy, oraz który między innymi mówi, że my nie mamy jeszcze państwa prawa, który to ideał jest daleki od rzeczywistości. Na razie mamy państwo prawników, którzy zagwarantowali sobie przywileje materialne, rozdali sobie funkcje, a kiedy ktoś chce ich zmusić do obrony prawa, do obrony biednych, do efektywnej pracy albo po prostu do obrony sprawiedliwości, podnoszą krzyk, że to zamach na demokrację”.

Ryszard Sidorowicz
WICI ZACHODNIOPOMORSKIE II
W poprzedniej swojej wypowiedzi WICI ZACHODNIOPOMORSKIE pilotażowo i skrótowo przedstawiłem moje bolesne przeżycia związane z przestępczymi działaniami zarówno goleniowskich jak i szczecińskich funkcjonariuszy państwowych reprezentujących zarówno administrację urzędniczo samorządową, jak i Wymiar Sprawiedliwości.

W tym miejscu chcę rozszerzyć i szczegółowiej przedstawić kulisy tych wydarzeń.
Moja żona Irena Sidorowicz w latach 1996 do 2002 prowadziła restaurację o nazwie ,, Klubo kawiarnia U Żaka ,, zlokalizowaną w pomieszczeniach dzierżawionych od Gminy Goleniów, a dokładniej w budynku Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu. W trakcie swojej działalności obok typowej gastronomicznej organizowała również opracowane przez siebie cykliczne imprezy kulturalno gastronomiczne promujące polską kulturę i zdrowe żywienie. Z własnej inicjatywy wspomagała wiele lokalnych działań charytatywnych.

W 2002 roku w efekcie uruchomionej wcześniej medialno politycznej nagonki na mnie goleniowskie gminne środowiska urzędnicze uderzyły właśnie w firmę mojej żony. Poprzez ustawiane ręcznie przetargi (w rozgrywce przetargowej wykorzystano przedstawicieli szczecińskiej mafii gastronomicznej) lokal żony został przekazany osobom związanym politycznie z burmistrzem Goleniowa Andrzejem Wojciechowskim. Posunięto się wówczas nawet do zawłaszczenia nazwy firmy żony i do blisko dwuletniego, bezprawnego posługiwania się nazwą, pomimo naszych protestów

W 2003 roku, kiedy dowiedziałem się, że burmistrz Andrzej Wojciechowski niezgodnie z prawem obniżył ustaloną na przetargu, nowym dzierżawcom, opłatę dzierżawną, oraz zezwolił na wprowadzenie do sprzedaży alkoholu, wystosowałem do niego LIST OTWARTY, który przesłałem drogą pocztową do kilkunastu osób piastujących funkcje publiczne zarówno w Gminie Goleniów, jak i w Powiecie Goleniów, w którym nazwałem go… łobuzem, pasożytem, łapówkarzem i m. innymi osobą publiczną, której nie wypada publicznie afiszować się z jej skłonnościami do nadużywania alkoholu.
W pierwszej chwili zostałem zaatakowany przez dziennikarskiego przedstawiciela ,,Gazety Goleniowskiej,, i ,,Kuriera Szczecińskiego,, Cezarego Martyniuka, który w swoich artykułach sugerował i wręcz domagał się postawienia mnie przed Sądem.
I tak się stało. Zostałem pozwany prywatnym pozwem i aktem oskarżenia złożonym przez burmistrza Andrzeja Wojciechowskiego w Sądzie Karnym w Goleniowie, jak również w Sądzie Cywilnym w Szczecinie.
W pierwszym, wytoczonym przeciwko mnie procesie, składowi przewodniczył SSR Grzegorz Kołakowski, który m. innymi, swoimi patologicznymi wypowiedziami, na oświadczenie mojej żony, że … burmistrz Wojciechowski zniszczył Jej firmę, stwierdził: ,,To Pani nie wie w jakim kraju Pani żyje”.

Proces Karny prowadzony przez SSR to był zwykły lincz. Świadczą o tym m. innymi protokoły sądowe, np. bez dat i podpisów sędziów. Olbrzymią, negatywną rolę odegrał w trakcie procesu ponownie Cezary Martyniuk, który w trakcie procesu z klauzulą niejawności w swoich artykułach zamieszczanych zarówno w Gazecie Goleniowskiej jak również w Kurierze Szczecińskim sugerował potencjalnym, powoływanym przeze mnie świadkom, moją przegraną pozycję w procesie.

W swojej wcześniejszej wypowiedzi WICI ZACHODNIOPOMORSKIE, wspominałem również o nagonce administracyjno sądowej na moją żonę. W 2006 roku na podstawie prywatnego pozwu sporządzonego przez firmę prawniczą ze Szczecina, a dotyczącą jakoby dzierżawienia przez moją żonę wirtualnego lokalu w miejscowości, w której nigdy takowej działalności nie prowadziła została zaocznie skazana. W trakcie tego przestępczego postępowania, pracownicy Sądu kilkakrotnie zmieniali sygnaturę sprawy. Pani Sędzia SR w Szczecinie Agnieszka Wesołowska w uzasadnieniu wyroku Sygn. akt XIII GCupr 122/06 Sąd Rejonowy w Szczecinie w dniu 02.08.2006r stwierdziła, że w prywatnym pozwie wystąpiła ewidentna pomyłka i ona tę pomyłkę językową naprawia. Nie przeszkodziło to jej jednak w skazaniu mojej żony na karę finansową. To był kolejny lincz.

Gdzie dochodziło jeszcze do łamania prawa przez funkcjonariuszy sądowych?

1. Wielokrotna zmiana sygnowania tego samego postępowania, czy też wyrokowania.
2. Orzekanie i wyrokowanie bez legalnych delegacji sędziowskich.
3. Posługiwanie się odpisami postanowień i wyroków nie mającymi mocy prawno procesowej. Odpisem w rozumieniu prawno procesowym jest dokument wiernie odzwierciadlający treść oryginału, a więc musi to być dokument identyczny z oryginałem (np. ksero)
4. Posługiwanie się odpisami wyroków nie mającymi mocy prawnej przez komorników sądowych podczas egzekwowania należności i to na masową skalę.

Tragizmem jest istnienie w ponoć wolnej Polsce takiego zjawiska, w którym Samorządy Lokalne, Policja, Prokuratura, Sądy, Komornik i Więziennictwo, występują jako typowe Konsorcjum Represji i Zastraszenia, mające przynosić nie tylko dochody, ale również eliminować z życia społecznego wszelkie osoby próbujące w minimalnym chociażby stopniu wytknąć funkcjonariuszom państwowym w Polsce ich przestępcze, patologiczne społecznie zachowania.

W trakcie przestępczych, już po procesowych postępowań egzekucyjnych zajmowano mi hipotekę domu będącego własnością również mojej żony i moich dzieci, blokowano wspólne z zoną konto kredytowe w Banku, zmuszony zostałem do likwidacji swojej działalności gospodarczej. Wszystko to odbywało się na podstawie wcześniejszych przestępczych wyrokowań, a głównie na podstawie nie mających mocy prawno procesowych odpisów postanowień i wyroków.

Internetowe szpalty KWORUM są dla mnie pierwszą i jedyną dotychczas możliwością ukazania przynajmniej w części kulis administracyjno sądowej nagonki na mnie i moją Rodzinę. Powiem w tym miejscu za Panią Danutą Olewnik…

TO NIE JEST MOJA POLSKA, TO NIE JEST PAŃSTWO PRAWA

W ciągu tych minionych 6 lat, oprócz tego, że nie mogłem pozwolić na spowodowanie upadku kolejnej firmy żony to musiałem odpierać administracyjno sądowe postępowania, które proceduralnie cały czas się toczyły. W Sądach, podczas kolejnych wyrokowań traktowany byłem jako osoba w pełni poczytalna, natomiast wszelkie moje wnioski i doniesienia przyjmowane były jak bym był niepoczytalny. Kiedy słyszę w mediach o PRZYJAZNYM PAŃSTWIE lub innych podobnych BZDETACH to ręce same opadają.

Mieszkam i żyję w mieście zdominowanym i opanowanym przez środowiska polityczne SLD i PO. Burmistrz Goleniowa to były niezlustrowany aparatczyk PZPR, z Goleniowa pochodzi niezwykle ostatnio ruchliwa politycznie Pani Poseł PO Magdalena Kochan, która w jednej ze swoich wypowiedzi prasowych oznajmiła: ….”tak rzeczywiście byłam w PZPR, ale to tylko ze względu na mieszkanie”. Oboje są członkami lokalnego, goleniowskiego ugrupowania związanego z PO, cóż za paradoks ,,GMINA DLA OBYWATELA,,

Zastanawiam się skąd biorę siły, aby to udźwignąć. Przyjąłem maksymę, że
PRAWDA NAS WYZWOLI
Tak. O prawdę i wolność musimy cały czas walczyć.

Ryszard Sidorowicz
WICI ZACHODNIOPOMORSKIE III

Zawód pielęgniarki, lekarza jest właściwie powołaniem najbliższym kapłaństwu, przez czynienie miłosierdzia tym, którzy go najbardziej potrzebują, chorym, cierpiącym. Oni właśnie, jak to często podkreślał zmarły Ksiądz Prymas Wyszyński, są najwartościowszą cząstką Kościoła. Przez swoje cierpienia i krzyże stoją najbliżej Chrystusa.

ks. Jerzy Popiełuszko

Poniższą moją publikację proszę potraktować jako kolejny, wiarygodny głos z Polski, przekaz internetowy oparty na moich, osobistych przeżyciach uwarunkowanych aktualnym stanem aspołecznych zachowań części współmieszkańców Polski.

Jak pisałem w pierwszych WICI ZACHODNIOPOMORSKIE, kiedy w 2002 roku tzw. służby uderzyły w firmę mojej żony, z dnia na dzień zostaliśmy w zasadzie pozbawieni zarówno my jak i nasze pracownice środków do życia. Aby ratować firmę próbowałem uzyskać kredyt w jednym z goleniowskich banków. Poznałem wówczas, co znaczy określenie “wilczy bilet” i działania lokalnych, małomiasteczkowych klik. Przedstawicielka banku oznajmiła “i po co to panu było !” tzn mój udział w wyborach na Burmistrza Goleniowa, oświadczając jednocześnie, że kredytu w ich Banku nie otrzymam.

Chciałbym w tym miejscu podziękować Tym Wszystkim, którzy wówczas bardzo nam pomogli. A więc, Celinie Jankowskiej ze Skierniewic, Janeczce Lechowskiej z Goleniowa, Mirkowi Pieńkowskiemu ze Szczecina, Heńkowi Misiurek z Goleniowa, Basi i Waldkowi Prunesti z Goleniowa.
Dziękuję Wam Bardzo!

Jedną z pierwszych osób, która nam pomogła była również moja Siostra Maria Helena Misiurek z domu Sidorowicz, która niestety zmarła w 2005 roku. I tę publikację głównie Jej chcę poświęcić, jako Osobie bliskiej mi z racji więzów krwi i która bardzo przeżywała esbecką nagonkę na mnie.
Kiedy w 2002 roku odbudowaliśmy firmę w innym miejscu Siostra moja Maria Helena Misiurek, w dzieciństwie nazywana Lenką podjęła pracę w naszej rodzinnej firmie, obsługując punkt sprzedaży wyrobów garmażeryjnych “Gościniec Pomorski” w Goleniowie na ulicy Słowackiego. W naszej firmie pracowała w okresie 2002 do 2005. W roku 2005 w wieku 53 lat zmarła. I właśnie okoliczności Jej śmierci chciałbym szczególnie ukazać.
Wg plotek, które krążyły po Goleniowie Siostra moja idąc z pracy w lutym 2005 roku pośliznęła się na śliskiej nawierzchni, uderzając głową o ziemię straciła przytomność, w wyniku czego zmarła.

W związku z tym, że okoliczności śmierci mojej Siostry były inne, chciałbym je w tym miejscu przedstawić.

Pamiętam jak by to było wczoraj. Dzień 15 luty 2005 roku. Około godziny 17,30 otrzymałem informację telefoniczną od żony, że moją Siostrę karetka pogotowia zabrała z jednej z ulic w Goleniowie i przewiozła do goleniowskiego szpitala. Stało się to jak później ustaliliśmy około godziny 17,15. Natychmiast udałem się do szpitala.
Była godzina 17,45. Siostra moja leżała na noszach w izbie przyjęć.
Była przytomna, z pewnym niedowładem lewej części ciała. Nic nie zapowiadało późniejszej tragedii. Cały czas porozumiewaliśmy się z Nią. Lekarz nie umiał mi odpowiedzieć co się właściwie stało, tym bardziej, że jak oświadczył,w goleniowskim szpitalu nie było niezbędnej aparatury potrzebnej do komputerowego badania chorych. Lekarz ograniczył się wówczas tylko do podania kroplówki. Jednocześnie obdzwaniał najbliższe szpitale dokąd można byłoby moją Siostrę przewieźć i poddać szczegółowym badaniom. Niestety najbliższy szpital MSWiA w Szczecinie odpowiedział, że nie dysponuje wolną komorą komputerową.
Poszukiwania niezbędnej aparatury przez lekarza dyżurnego trwały około 1 godziny. Bez rezultatu. Dopiero około godziny 19,30 zgłosił się ponownie szpital MSWiA w Szczecinie z informacją, że można przewieść moją Siostrę do Szczecina tj 40 km. W tym czasie stan zdrowia Siostry zaczął się pogarszać. Zaczęła tracić czucie, chwilami świadomość. Wówczas dopiero zacząłem sobie uświadamiać swoją bezsilność i stan zagrożenia życia mojej Siostry. Transport karetką pogotowia Erką mojej Siostry z Goleniowa do Szczecina trwał około 40 minut. Cały czas jechaliśmy za tą karetką. Zastanowiło mnie wówczas jednak to, że karetka pogotowia ratująca życie mojej Siostry jechała bez sygnału ostrzegawczego. Ciężko chora moja Siostra w szpitalu MSWiA w Szczecinie znalazła się około godziny 20,30 tj po około 3 godzinach od momentu Jej zasłabnięcia. Służby szpitalne przewiozły moją Siostrę na oddział USG gdzie poddana została badaniom. Badania trwały do godziny 22. Siostra moja w tym czasie wg oświadczenia lekarzy żyła i była traktowana jako osoba ratowana. Po około 0,5 godziny od momentu naszego przybycia do szpitala w Szczecinie zaczął krążyć wokół nas jakiś młody pan w kitlu, który przedstawił się jako lekarz mediator, i który zaczął nam delikatnie sugerować, że stan zdrowia mojej Siostry się pogorszył, ale lekarze uczynią wszystko aby Ją uratować. Ponadto oświadczył, że zostanie Ona przewieziona na Oddział Neurologiczny innego szpitala na ulicę Arkońską w Szczecinie, w celu dokonania operacji ratującej życie. Około 22,30 Siostra moja już w stanie nieprzytomnym została przetransportowana do szpitala na ulicę Arkońską. Karetka tym razem również jechała bez sygnału ostrzegawczego. Po naszym przybyciu do tego szpitala przez blisko 40 minut szukaliśmy mojej Siostry. Zarówno na Oddziale Neurologicznym, Chirurgicznym jak i na innych Oddziałach. Nigdzie Jej nie było. Dopiero znaleźliśmy Ją na Intensywnej Terapii. Niestety żadna z pielęgniarek dyżurnych nie chciała nam udzielić żadnych informacji. Dopiero około 22.30 zostaliśmy tzn. ja i mąż mojej Siostry poproszeni do pokoju lekarzy, gdzie przyjęli nas dwaj młodzi panowie. Szokiem dla mnie było to w jaki sposób się przedstawili.
Otóż oświadczyli, że reprezentują Bank Narządów Poltransplant i sugerują nam, że moja Siostra najprawdopodobniej umrze i że oni chcieliby pobrać narządy z ciała mojej Siostry. Wzburzony wówczas im oświadczyłem “To ja przywiozłem moją jedyną Siostrę, która potrzebuje pomocy medycznej do szpitala, nie spodziewałem się, że znajdzie się ona w jakimś banku”.
Oświadczyłem również, że jako brat nie wyrażam zgody na Jej okaleczenie. Powiedziałem im również, że “mieliście ratować życie mojej Siostry, a wy uczyniliście wszystko, aby Ona umarła”.
Panowie ci odpowiedzieli mi, że moja Siostra, kiedy żyła nie zastrzegła sobie odmowy pobrania narządów, a ponadto, ja jako Jej brat nie mam nic do powiedzenia.
Siostra moja zmarła. Nie wiem w jakim momencie. Czy była to tzw. śmierć mózgowa, czy też zmarła w uśpieniu podczas pobierania narządów, a więc Jej okaleczania. Już później z wiarygodnych źródeł medycznych dowiedziałem się. że procedura pobierania narządów z ciała ludzkiego może się tylko odbywać tylko wobec organizmu żyjącego. Określenie stanu tzw. śmierci mózgowej jest płynne i mało przekonujące.
Podejrzewam, że od momentu pierwszego telefonu alarmowego goleniowskiego lekarza do szpitala MSWiA w Szczecinie o godzinie 18,30 Siostra moja była traktowana przez ten krąg lekarzy nie jako potrzebująca pomocy, lecz jako potencjalny dawca narządów.

Po tym bolesnym dla mnie i dla mojej Rodziny przeżyciu jedynym co uważałem za odpowiednie do uczynienia, to pobranie z najbliższej przychodni w Goleniowie przy ulicy Pocztowej, odpowiednich dokumentów o sprzeciwie na pobranie narządów od moich bliskich i przesłanie do Poltransplant do Warszawy.
Zarówno moje, mojej zmarłej Siostry, jak i moich nieżyjących już Rodziców korzenie pochodzeniowe to Przedwojenna Wileńszczyzna i Rody Sidorowicz i Kniaziewicz. To Ziemia Adama Mickiewicza, Elizy Orzeszkowej i Czesława Niemena…..z Jego “Dziwnym Światem”

Ryszard Sidorowicz

WICI ZACHODNIOPOMORSKIE IV
SZYKANY SĘDZIÓW

W jednej ze swoich wcześniejszych publikacji WICI ZACHODNIOPOMORSKIE oświadczyłem, że w Polsce są łamane prawa ludzkie i obywatelskie. W tym miejscu swoje zdanie podtrzymuję.

TAK. W POLSCE NA MASOWĄ SKALĘ SĄ ŁAMANE PRAWA LUDZKIE I OBYWATELSKIE. W POLSCE NIE MA NIEZAWISŁYCH I NIEZALEŻNYCH SĄDÓW.MEDIA PRASOWE I TELEWIZYJNE W WIĘKSZOŚCI NIE SĄ BEZSTRONNE I OBIEKTYWNE !!!!

Dla potwierdzenia moich słów chciałbym przedstawić część mojej korespondencji z Sądem Rejonowym w Goleniowie.

W dniach 12.06.2009 i 30.07.2009 otrzymałem kolejne wezwania abym się stawił w Sądzie Rejonowym w Goleniowie gdzie będę przesłuchiwany w celu wyjawienia mojego majątku. Pozew dotyczy 800 zł tytułem kosztów sądowych. Wezwania podpisała na zarządzenie Sędziego Paulina Flegiel.

W odpowiedzi na wezwanie z dnia 30.07.2009 o sygn. akt ICo464/07, Ryszard Sidorowicz stwierdza, że uprzednie postępowanie zostało prawomocnie orzeczone przez Sąd Okręgowy w Szczecinie w dniu 11 marca 2009r Sygn. akt II Cz224/09 uchylające postępowanie w sprawie o wyjawienie majątku.
Tym samym wzywając ponownie Ryszarda Sidorowicza Sąd Rejonowy w Goleniowie łamie przepisy prawne co do tego, że orzeczenie prawomocne ma powagę rzeczy osądzonej.
Mając powyższe na uwadze Ryszard Sidorowicz odmawia uczestniczenia w sprawie z wyżej wskazanych przyczyn prawnych.
Ryszard Sidorowicz

Do wiadomości:
1.I Prezes Sądu Najwyższego Warszawa
2.Prezes Sądu Apelacyjnego Szczecin
3.Rzecznik Praw Obywatelskich

Goleniów 01.09.2009r

Prezes Sądu Najwyższego
Warszawa
Pierwszy Prezes Prof. dr hab. Lech Gardocki

Ryszard Sidorowicz
72 100 Goleniów
ul. Sadowa 11
Sygn. akt. ICo 464/07

Skarga
na postępowanie Sądu Rejonowego Wydział I Cywilny w Goleniowie w sprawie sygn. akt I Co 464/07 wezwanie z dnia 30.07.2009

Zwracam się do Prezesa Sądu Najwyższego z powyższą skargą, a to dlatego iż czuję się szykanowany przez Sąd Rejonowy Wydział I Cywilny w Goleniowie w związku z zakończonym prawomocnym postanowieniem Sądu Okręgowego w Szczecinie z dnia 11.03.2009r./ksero w załączeniu/
Jednocześnie zwracam się do Pana Prezesa o osobisty nadzór, oraz głęboką analizę akt powyższej sprawy, a w szczególności wezwania z dnia 30.07.2009r /ksero w załączeniu/
Ryszard Sidorowicz

W jednym ze swoich komentarzy do Oświadczenia Przedstawicieli Polonii Szwajcarskiej apelowałem do Dr Jana Pyszko o wystosowanie petycji do Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego o uchwalenie, ustanowienie Dekretu o Amnestii w Polsce. Nie chodzi tutaj o moje sprawy i mój konflikt z przestępczymi funkcjonariuszami Państwowymi .Ja swoje sprawy powoli wygrywam. Chodzi tutaj o dziesiątki, jeżeli nie setki tysięcy Polaków uwikłanych zarówno w absurdalne procesy jak i w przestępcze postępowania egzekucyjne. Nie przypadkiem utworzone w tym celu zostały świetnie zorganizowane całe tabuny firm windykacyjno egzekucyjnych.

I na koniec mojej publikacji chciałbym wspomnieć chociaż myślę, że wymaga to szerszego omówienia, a mianowicie o solidaryzmie społecznym, chrześcijańskim w Polsce. Oboje z żoną jesteśmy katolickimi chrześcijanami. W życiu zawsze staramy się żyć zgodnie z kanonami katolickimi i słowami Jana Pawła II. Dlaczego spotyka nas w teoretycznie chrześcijańskiej wspólnocie mieszkańców Goleniowa tyle zła. Wiem, że ten tekst czytać będzie duża część Goleniowian. Wielu z Nich określa się jako praktykujący Katolicy Dlaczego rzucają nam ciągle kłody pod nogi. Czym zawiniliśmy. Czy tym, że jesteśmy twórczy i kreatywni zawodowo, czy może tym że nie chcieliśmy dawać łapówek gminnym urzędnikom. My chrześcijanie mamy taką piękną i szlachetną Wiarę.
Dlaczego ta Wiara nie przekłada się na życie społeczne w Polsce i SOLIDARYZM SPOŁECZNY!!!

Ryszard Sidorowicz”

W dniu 31 maja 2010r. między godz. 6:30 a 7:00 do domu Ryszarda Sidorowicza w Goleniowie przyszli policjanci i bez podania przyczyny oraz bez powiadomienia najbliższej rodziny, tj. żony, córki i syna dokonali aresztowania i umieszczenia Ryszarda Sidorowicza w więzieniu w Goleniowie, gdzie aktualnie przebywa!!!

Zarówno żona Ryszarda Sidorowicza, jak i my stowarzyszenie Wierni Polsce Suwerennej, zwracaliśmy się do rejonowej prokuratury w Goleniowie, jak i Sądu Rejonowego I Wydział Cywilny z zapytaniem o podstawę prawna aresztowania i osadzenia w więzieniu Ryszarda Sidorowicza. Póki co bezskutecznie. Jedynie kierownictwo więzienia w Goleniowie oraz Urząd Komorniczy w Goleniowie wykazali zrozumienie dla naszych działań i pomoc. Natomiast „sprawca” linczu politycznego, czy też narzędzie w rękach zakulisowych mocodawców, których działań będziemy się domagać – Sad Rejonowy w Goleniowie I Wydział Cywilny odmawia współpracy i brnie w swej robocie drwala.
Oto świadectwo tych działań:
Skany dokumentów:


Jak widać z dokumentów egzekucja komornicza została dawno zakończona, a Sad Rejonowy I Wydział Cywilny nie bacząc na to i traktując najbliższą osobę w rodzinie, czyli żonę Ryszarda Sidorowicza, jako natrętnego petenta odmawia wyjaśnień, i w formie aroganckiej kontynuuje „wyrąb polskiego lasu”
Odbierzmy bezmyślnym drwalom ich niebezpieczne narzędzia wyrębu, odbierzmy im antypolską siekierę!!!
Wszystko o czym pisze wyżej dzieje się w cieniu niemrawej kampanii prezydenckiej, w której łamane są prawa i wolności obywatelskie i przy akompaniamencie bezkarnych, publicznych mediów kandydaci na najwyższy urząd w państwie, czyli prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, bezprawnie dzieleni są na tych „lepszych”( Komorowski, Kaczyński)- pompowanych przez manipulowane sondaże, na tych „gorszych”( Pawlak, Napieralski)- dopuszczanych do łaskawego stołu polityczno-medialnego linczu oraz na tych „najgorszych”( cała pozostała szóstka, wśród której Olechowski pełni jedynie funkcje figowego listka), którzy są przemilczani i deprecjonowani.
Na najwyższym szczeblu też trwa „wyręb polskiego lasu”.
Czy my, Polacy, będziemy biernie na to patrzeć, czy tez może odbierzemy wreszcie siekierę antypolskim drwalom?!

dr Paweł Ziemiński
prezes stowarzyszenia
Wierni Polsce Suwerennej
Łódź, 3 czerwca 2010r.

http://wiernipolsce.wordpress.com/

Komentarzy 6 to “Ryszard Sidorowicz, więzień polityczny III RP”

  1. Ryszard Says:

    “Ryszard Sidorowicz, więzień polityczny III RP”

    14 Czerwiec 2010

    Oświadczenie
    dotyczy wszystkich zdarzeń odnośnie mojego bezprawnego osadzenia w Z.K. w Goleniowie
    w dniu 31.05.2010. Poniższe oświadczenie napisałem podczas mojego osadzenia w Z.K.

    W dniu 31.05.2010 o godzinie 06, 20 rano zostałem obudzony w moim domu w Goleniowie
    przez patrol uzbrojony policjantów, którzy oznajmili mi, że mają nakaz mojego doprowadzenia
    do Z.K. w Goleniowie.Po zapytaniu mnie o te dokumenty przedstawili mi trzymając w swoim
    ręku dokument sądowy o moim doprowadzeniu, do którego było załączone Postanowienie
    Sądu Rejonowego w Goleniowie, nie pamiętam nr, data prawdopodobna 20.02.2010 o moim
    skazaniu na 10 dni aresztu, za odmowę ujawnienia mojego majątku. Jak zauważyłem
    Postanowienie nie miało oryginalnych podpisów Sądu, tj nie było podpisane przez Sąd i było
    nieprawomocne t.j. I Jnstancji. Oświadczyłem policjantom o moich uwagach, Policjanci
    oznajmili mi, że wszystko wyjaśnię na Komendzie Policji w Goleniowie.Pojechałem z nimi
    na Komendę Policji gdzie byłem przetrzymywany około 2 godziny. Na Komendzie również
    oświadczyłem, że moje zatrzymanie jest bezprawne, dlatego, że nie ma oryginalnych podpisów Sądu, nigdy takiego Postanowienia ani nie widziałem, ani nie otrzymywałem pocztą. Na Komendzie zrobił się szum i ruch. Po moich dalszych protestach i domaganiu się kontaktu
    z Komendantem Policji pojawił się gwiazdkowy funkcjonariusz Paweł Wojtyła, który oznajmił mi, że rzeczywiście w Z.K. w Goleniowie po rozmowach telefonicznych stwierdzono, że na
    dokumentach brak podpisów Sądu i że obecnie Sąd Rejonowy przygotowuje i poprawia
    dokumenty tj moje skazanie na areszt.Wszystko trwało około 2 godzin.
    W międzyczasie policjanci z patrolu podsunęli mi do podpisania protokół o moim doprowadzeniu i , że nie mam żadnych zastrzeżeń do formy ich postępowania. Oświadczyłem,
    że nic nie podpiszę, poniważ uważam, że zostałem bezprawnie zatrzymany przez Policję.
    Około godziny 10.00 zostałem przewieziony do Z.,K. w Goleniowie na ulicę Grenadierów 66.
    Odbyły się procedury przyjęcia do Z.K. tj zdjęcia, spisywanie danych, spisywanie osobistych
    rzeczy. W międzyczasie dwukrotnie przedstawiano mi do podpisu protokóły przyjęcia do
    Z.K., również odmówiłem, oświadczjąc, że zostałem bezprawnie aresztowany i osadzony w
    Z.K. Następnym punktem był lekarz, gdzie oświadczyłem o swoich chorobach, które nie
    zrobiły żadnego wrażenia na lekarzu, wręcz oznajmił mi, że będę tutaj tylko 10 dni a po
    porady to mam się udać do lekarza rodzinnego. W gabinecie podpisałem pierwszy
    protokół. Następne miejsce, wydanie więziennej pościeli i innych rzeczy, gdzie również
    podpisałem odbiór rzeczy. Kolejny etap tasa na oddział, gdzie zostałem przyjęty.
    Było jeszcze jedno zdarzenie godne podkreślenia, kiedy na Komisji o przyznaniu grupy
    więziennej oświadczyłem Dyrekcji Z.K. , ze zostałem bezprawnie osadzony, że nie dam się
    sprowokować przez nich do żadnej agresji, oraz że moja Rodzina i moi Przyjaciele na wolności
    uczynią wszystko, abym był wolny.
    Ryszard Sidorowicz pisane dnia 04.06.2010

    Pismo to przekazałem mojej Żonie na widzeniu.

    16 Czerwiec 2010

    Goleniów 16.06.2010
    Dzisiaj zdecydowałem się opisać warunki w jakich byłem przetrzymywany w Z.k. Gpleniów.
    Muszę dodać, że genezą mojego osadzenia w Z.K. było wszystko to, co się wydarzyło po
    2003 roku. A więc mój konflikt ze zdegenerowanym moralnie, kłamcą sądowym, goleniowskim,
    niezlustrowanym samorządowcem Andrzejem Wojciechowskim. Z funkcjonariuszem publicznym
    który administracyjnie zniszczył mojej Żonie jej firmę. Za to, że publicznie nazwałem go łobuzem,
    pasożytem i m.inn. pijakiem w trakcie wytoczonego przez niego procesu zostałem zlinczowany
    przez SSR Grzegorza Kołakowskiego.Następstwem przestępczego wyroku była niewielka grzywna,
    której w formie protestu nie chciałem zapłacić. Dopiero w roku 2009 po rozmowach z Żoną i Dziecmi i uzgodnieniu formy spłaty z komornikiem uiściłem całą należność. Niestety SSR
    Iglewska Wilczyńska nie wiem jakimi kierując się przesłankami skazała mnie zaocznie na 10
    dni aresztu. To było apogeum przestępczej nagonki na mnie przez goleniowskich funkcionariuszy publicznych.
    W Z.K. ul. Grenadierów 66 zostałem osadzony 31 maja 2010r. Zostałem zamknięty w
    siedmioosobowej celi, razem z osobami pierwszy raz karanymi jednak z np 10 letnimi wyrokami. Na spacer wychodziłem również z młodym zabójcą z wyrokiem 25 lat pozbawienia
    wolności.Pobyt w więzieniu dla większości osadzonych to niestety dalsza degeneracja osobowości. Jeden ze współosadzonych pokazał mi swoje dokumenty sądowe, które niestety
    potwierdziły prawnoformalną nieważ ność kopii dokumentów. Na wyrokach i postanowieniach
    podobnie jak i w moim przypadku brak było podpisów sędziów.
    Przez cały okres pobytu domagałem się wizyty lekarza.Niestety przez okres 8 dni lekarza nie
    było.Skończyły mi się leki.Żona na widzeniu nie mogła podać mi leków. Kryzys przyszedł w
    nocy z piątku na sobotę po Bożym Ciele. Brak leków, postępująca moja bezsilność, uczucie, że
    czego oni odemnie chcą około godziny 2 w nocy spowodowały atak. Wg obserwacji współosadzonych na lekarza czekałem około godziny. Pierwszymi słowami lekarza było,
    ,, czego ja właściwie od niego oczekuję,, Powiedziałem mu wówczas, że żle się poczułem i
    dlatego koledzy z celi powiadomili strażnika. Lekarz przebadał mnie, na koniec powiedział, że
    tak właściwie to nie ma dla mnie żadnego leku, a zwracając się do strażników powiedział, że
    czy oni nie mają żadnych leków dla mnie.Jeden ze strażników powiedział, że coś tam ma,
    wymamrotał jakąś nazwę leku i lekarz pogotowia Palicki , którego z widzenia znałem powiedział,
    że to może być. Przyznam, że przez moment poczułem strach i uczucie bezsilności. Po cichu
    modliłem się, żeby łapiduchy z pogotowia mnie nie zabierali.
    Przez całą sobotę przeleżałem w łóżku. W niedzielę przyszła Żona na widzenie. Nie chcąc jej
    martwić nic jej nie mówiłem o chorobie.Udało mi się tylko przekazać moje oświadczenie,
    które wcześniej napisałem. Przez cały okres pobytu w Z.K. w zasadzie nie wiedziałem do
    czego zmierza administracja więzienna, funkcjonariusze więzienni nie chcieli mi pokazać
    dokumentów na podstawie, których zostałem osadzony. Cały czas bałem się jakiejś prowokacji
    i to zarówno ze strony współosadzonych, jak i administracji więziennej. W międzyczasie
    napisałem protest do dyrektora Z.K. , który spowodował działania interwencyjne Sądu
    Goleniowskiego. Okazało się, że rzeczywiście nie mam żadnych obciążeń i na podstawie
    Postanowiena 08.06.2010 zostałem z Z.K. wcześniej zwolniony.

    Ryszard Sidorowicz

  2. Piosem Says:

    czego innego można się spodziewać w kraju kierowanym przez takiego człowieka jak Tusk i PO:
    „Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność – takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzmię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać… Piękniejsza od Polski jest ucieczka z Polski – tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.”

    Donald Tusk
    miesięcznik ZNAK nr.11-12, 1987r.

  3. aszkurewski Says:

    Tak.
    Pora położyć bezprawiu kres.
    Dożyliśmy czasów, w których tajniacy strzelają do bezbronnych handlarzy skarpetkami z powodu koloru skóry !!!
    Żyjemy w piekle.
    Osobiście postawiłem pod sąd glinę, który bez zdania racji dotkliwie mnie pobił na oczach mojego siedmioletniego syna. Nie ma szans – to było na pruszkowskiej ulicy, mam świadków i obdukcję…
    Mieszkałem w Pruszkowie w latach 1993-2008.
    Zaobserwowałem tam tak wysoki stopień korupcji i wszelkiej degrengolady we władzach cywilnych i sądowniczych oraz policji, że nie dziwota, iż to właśnie miasto miało się stać inkubatorem mafii.
    Miastem rządzi trzecią czy czwartą kadencję lamus sięgający pamięcią czasów stalinowskiego aparatu przymusu.
    Pruszkowski sąd rodzinny masowo odbiera dzieci z powodu ubóstwa ich rodzin!!! Oddaje je do „sióstr”, które nie wpuszczają zrozpaczonych, biednych rodziców długimi miesiącami, bo sąd ignoruje skargi na „słynny” sierociniec w Walendowie, gdzie dzieci są bite przez sfrustrowane mniszki… Zgroza!
    CZAS BIĆ NA ALARM
    …za chwilę i do nas przyjdą i „nocą kolbami nam w drzwi załomocą” – za co? …a na przykład za adresy IP, z których łączono się z xlx ?
    Co Wy na to?
    Ja tutaj z premedytacją przejaskrawiłem podany przykład, ale czy ktoś z nas potrafi wykluczyć taką sytuację?
    Wyobrażam ją sobie aż nadto klarownie c:

    • aszkurewski Says:

      …o ile pan Ryszard byłby zainteresowany współpracą „lege artis” w zakresie niszczenia podłego systemu jego własnymi metodami – co udaje mi się nad wyraz skutecznie – podaję adres kontaktowy:
      anarchosyndykalista@gmail.com
      naturalnie zapraszam także pod ten adres wszystkich ludzi dobrej woli c:

    • ochrzczony polski żyd Says:

      niestety tak jest od ponad 60lat..politycy,partie,systemy polityczne sie zmieniają a zasady działania wymiaru „sprawiedliwości” i ludzi go tworzacych przeciez nie…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: