WTC zostały planowo wyburzone za pomocą super-termitu przewodzącego prąd elektryczny

Dziewięciu naukowców z USA, Danii i Australii: Niels H. Harrit, Wydział Chemii Uniwersytetu w Kopenhadze, Dania Jeffrey Farrer, Wydział Fizyki i Astronomii, Brigham Young University, CA, USA Daniel Farnsworth, Wydział Fizyki i Astronomii, Brigham Young University, CA, USA Steven E. Jones, S&J Scientific Co., Provo, UT, USA Bradley R. Larsen, S&J Scientific Co., Provo, UT, USA Kevin R. Ryan, 9/11 Working Group of Bloomington, IN, USA Frank M. Legge, Logical Systems Consulting, Perth, Australia Gregg Roberts, Architects & Engineers for 9/11 Truth, Berkeley, CA, USA James R. Gourley, International Center for 9/11 Studies, Dallas, USA opublikowało pracę naukową “Aktywny materiał termitowy wykryty w pyle z katastrofy Światowego Centrum Handlu w dniu 11 września 2009“, w której stwierdzają, co następuje:

We wszystkich próbkach pyłu powstałego podczas destrukcji Światowego Centum Handlu [WTC], jakie badaliśmy, stwierdziliśmy wyróżniające się czerwono-szare cząstki. Cząstki te wykazują znaczne podobieństwo we wszystkich czterech próbkach. Jedna próbka została pobrana przez mieszkańca Manhattanu w około dziesięć minut po upadku drugiej wieży WTC, dwie z nich dnia następnego, a czwarta około tygodnia później. Właściwości tych cząstek były analizowane za pomocą mikroskopii optycznej, mikroskopii metodą skaningu elektronowego (SEM), spektroskopii rozpraszania energii promieniowania X (XEDS), oraz kalorymetrii opartej na metodzie skaningu różnicowego (DSC). Czerwony materiał zawiera głównie ziarna tlenku żelaza o wielkości ok. 100 nm, podczas gdy płytkopodobne struktury zawierają aluminium. Oddzielenie składników przy pomocy ketonu metylowo-etylowego wykazało obecność elementarnego aluminium. Tlenek żelaza i aluminium są w czerwonym materiale ściśle ze sobą zmieszane. Podczas zapłonu w aparacie DSC cząstki te wykazywały dużą, lecz wąską egzotermię, występującą przy temperaturze 430 stopni Celsjusza, znacznie poniżej temperatury zapłonu termitu konwencjonalnego. W resztkach powstałych w wyniku zapłonu owych szczególnych czerwonych cząstek często obserwuje się liczne kuliste cząstki, bogate w żelazo. Stwierdzono, że czerwona warstwa owych cząstek jest to wysokoenergetyczny materiał termitowy.

W trakcie badań czerwono-szary materiał wybuchowy typu termit porównany został z materiałami wybuchowymi, stosowanymi powszechnie do wyburzania budynków: TNT, HMX, TATB i wykazał lepsze od nich własności. Nietypowy materiał wybuchowy, wykazujący ponadto nadspodziewanie niską oporność właściwą rzędu 10 omometrów, może mieć związek z “supertermitowymi elektrycznymi zapałkami”, opracowanymi przez Los Alamos National Laboratory, a eksplodującymi od pojedynczego impulsu elektrycznego. Patrz: R&D Awards. super-thermite electric matches.

Źródło: http://www.bentham-open.org/ (Do pobrania)

Napisane w USA. Tagi: , . 1 Comment »

Religia i nauka

Człowiek styka się z autorytetami od pierwszych momentów życia fizycznego. Pierwszym autorytetem jest rodzic, który opisując dziecku rzeczywistość, przekazuje mu swoje wyobrażenia, a wraz z nimi lęki na temat świata. Młody człowiek tworzy jego obraz na wzór i podobieństwo wyobrażeń rodziców, a następnie kolejnych osób mających wpływ na kształtowanie jego świadomości. W ciągu całego życia, po wielu doświadczeniach, umysł przyswaja sobie sposób funkcjonowania oparty na czyichś doświadczeniach i wiedzy. Z czasem jednostka ludzka tak ulega autorytetowi, że nie sprawdza już podawanych zaleceń. Zaczyna postępować według narzuconych schematów. Idee, teorie, dogmaty stają się gotowymi formułami postępowania, schematami do stosowania w życiu. Przez stulecia ludziom kodowano lęk i posłuszeństwo wobec określonego autorytetu, idei, dogmatu. W ten sposób zablokowano człowieka na to, co nowe i nieznane, a co mogłoby poszerzyć jego rozumienie i pogłębić wiedzę.
Otwarcie się na program autorytetu to np. zachwyt nad teorią czy osobą, entuzjazm czy wreszcie lęk przed kimś dodatkowo utrwala siłę kodu. Stąd wszystkie autorytety zabiegają o to, by utrzymywać w psychice stałe napięcie emocjonalne. Samo skupianie emocjonalne uwagi na autorytecie już zasila osobę, instytucję, powiększając jego możliwości oddziaływania na masy ludzkie. Skupienie uwagi – to skupienie energii. Stojący na czele grup ludzkich zawsze działają podobnie według prostego schematu: 1. skupić na sobie uwagę, 2. spowodować otwarcie się człowieka, ludzi, 3. wzbudzić emocje i wprowadzić w nich program lub utrwalić już istniejący.
Przy użyciu sugestii (słowo, symbol, przedmioty kultu) jednostki wprowadzane są w stan uniesienia, podobny do hipnozy. Osoby hipnotyzowane skupiają się na danym przedmiocie, symbolu i jednocześnie ich podświadomość odbiera sugestię. Przy powtórnym hipnotyzowaniu już sam symbol, słowo działa tak jak sugestia i osoba odruchowo popada w trans, nie zdając sobie z tego sprawy.
Świadomość ludzka od wieków kształtowana jest przez dwa nurty programowe: materializm i idealizm, na bazie których powstawały różnorodne ideologie. Największy wpływ na myślenie człowieka miały religia i nauka. Pierwsza głosząca boskie pochodzenie człowieka i świata, druga przypadkowość życia.
Religia, wprowadzając postać stwórcy – odcięła człowieka od wiedzy o nim samym. Równocześnie człowiek dowiedział się, że: jest niedoskonały, ułomny i ograniczony, a cierpienie jest nieodłącznym elementem życia i koniecznym, by uzyskać zbawienie. Człowiek został postawiony przed wyborem: wierzyć, słuchać i być zbawionym lub być świadomym i być potępionym. Systemy religijne rozwinęły w umysłach ludzkich fanatyzm, a walka w imieniu boga stała się przyczyną śmierci milionów niewinnych istot.
Wiara w boga uniemożliwia człowiekowi poznanie rzeczywistości w pełnym wymiarze, bowiem każdego wyznawcę, niezależnie z jaką związany jest religią cechuje automatyzm myślenia i reagowania. Poprzez narzucone normy moralne, przykazania, doktryny został zaprogramowany jak komputer. Wszelkie treści niezgodne z zakodowanym programem natychmiast zostają odrzucane, choćby ich rzeczywistość potwierdzona została faktami. Wierzący skupiając się na wycinku zafałszowanego obrazu świata, odrzucają całość.
Każda religia działa podobnie jak narkotyk, wykorzystując łatwość przyzwyczajania się psychiki i ciała do długotrwałego wprowadzania podobnych bodźców. Gdy bodźca zabraknie pojawia się pustka, „głód”- bezsens życia. Wieloletnie kodowanie wykreowanej przez nieliczną grupę boskiej rzeczywistości spowodowało, że ogół przyjął ją za faktyczną. Uzależnienie od ideologii powoduje całkowite odcięcie się od wiedzy o całości i ograniczenie do jednej słusznej prawdy. Ludzie przestali rozumieć siebie i otoczenie. Ogrom cierpienia, jaki na nich spada traktują jako wolę boga, której muszą się podporządkować. Nie widzą lub nie chcą, że jest to wola garstki manipulatorów, którym oddali swoje umysły i ciała. Dzisiaj uzależnienie od religii, jest tak ogromne, że człowiek nie zastanawia się nawet, że rzeczywistość może wyglądać inaczej. Przyjmuje wszystko na wiarę – choćby były to największe niedorzeczności. Umysły ludzkie zatraciły umiejętność samodzielnego myślenia – utraciły zdolność wyciągania wniosków z toczących się wokół zdarzeń. Każde z nich jest przez intelekt interpretowane zgodnie z zapisami znajdującymi w podświadomości. Jeżeli religia mówi, że człowiek jest bytem jednorazowym, – to utożsamia się on z ciałem i całą swoją energię kieruje na zaspakajaniu jego zachcianek. Jeżeli religia przekonuje, że jedynie ona umożliwia zbawienie – człowiek przestaje zastanawiać się nad własnymi czynami i myślami – bo i tak zostanie zbawiony, jeżeli będzie w to wierzył.
Jeżeli naucza, że dana religia jest jedyną słuszną prawdą – wprowadza się w wyznawców nienawiść wobec inaczej myślących, czy wierzących. Odmienne postrzeganie świata wyzwala agresję i natychmiastową obronę wyznawanych wartości. Każdy z nich broni treści zakodowanych w podświadomości automatycznie, nie zastanawiając się nawet nad argumentami drugiej strony. Rzeczywistość jest taka – jak mu wkodowano. Negacja wyznawanych wartości traktowana jest jako zagrożenie własnego istnienia – bo usunięcie zapisów oznacza pustkę bezsens życia i śmierć.
W średniowieczu autorytety naukowe i kościelne uznały Ziemię za centrum Wszechświata, kobietę za dzieło szatana, a człowieka za jedyną inteligentną żyjącą we Wszechświecie istotę – stworzoną przez boga. Autorytety kościelne czuwały, by nic nie zagroziło sztuczności podanych do wiary dogmatów. Fałszywa teza o płaskiej Ziemi w centrum Wszechświata miała utrzymać „płaskie” myślenie Ziemian w obrębie tylko jednej planety, wzbudzić egocentryzm, zaszczepić w jednostkach ludzkich wyobrażenia. Autorytety tworzyły tysiące “dowodów” na poparcie swoich fałszywych dogmatów. Pozór legł u podstaw rozwoju matematyki, astronomii, filozofii, a nawet literatury. Wszystko było ze sobą powiązane i wspierało fałszywe tezy. Na straży nauk stało „pismo święte” i strażnicy wiary. Kiedy do człowieka docierały myśli inne niż dogmaty, nasuwały się wnioski wyciągane z faktów – określano je jako herezje pochodzące od diabła. Dzięki kolejnym systemom wiar prawdę o istnieniu świata i człowieka zastąpiono fikcją.
Człowiek myślący był zawsze zagrożeniem dla wszelkich ideologii, systemów wiar. Kościół katolicki, jak i inne kościoły od początku swego istnienia zastrzegł dla siebie przestrzenie pozamaterialne – „nieba”. Świat energii stał się obszarem boskim. Dlatego przez wieki ludzie myślący i sprzeciwiający sie obowiązującym dogmatom byli niszczeni. Człowieka, który nie wierzy w dogmaty, nie ulega doktrynom, myśli samodzielnie – nie można podporządkować ani wtłoczyć w ramy sztucznych programów. Toteż metody tępienia wszelkich przejawów samodzielnej myśli tych ludzi były bezkompromisowe. Hasło „bóg” służyło do wzniecania konfliktów, szerzenia nienawiści, składania krwawych ofiar, wojen religijnych, inkwizycji i niszczenia ludzi myślących. Przeciwstawiający się „boskiej koncepcji” nazywani przez urzędników boga wysłannikami szatana, pojawiali się w różnych momentach dziejowych, najczęściej wówczas, gdy myśl ludzka i wnioskowanie zamierały. Byli za to torturowani, ośmieszani, kompromitowani, paleni na stosach, mordowani – czyniono wszystko, by tylko nie rozpowszechnił się odmienny od boskiego kanonu sposób myślenia.
Ideologie, religie służą do wywoływania i podtrzymywania silnych emocji, napięć, instynktów, które często doprowadzają do powstania zbiorowych psychoz. Przy ich wprowadzeniu i kodowaniu do podświadomości zbiorowej wykorzystuje się hasła np. patriotyzm, ojczyzna, bóg, miłość itp. Te z kolei mają wywołać ściśle zaplanowane reakcje: wzruszenie, uniesienie, rozgoryczenie, współczucie. Im więcej niejasności, nielogiczności, tajemniczości, niedomówień, symboli – tym większe ich oddziaływanie na umysł i psychikę, większy chaos myślowy i emocjonalny. Umysły i ciała poddają się bezkrytycznie wierze w wymyślony przez siebie lub innych świat. Następuje unifikacja jednostek, znika indywidualność, pojawia się masa ludzka, która nie myśli, a więc nie weryfikuje „prawd” i którą łatwo sterować. Każdy wprowadzony sztuczny twór myślowy jest przez nią wchłaniany bez sprzeciwu. Bez oporu przyjmowane są nawet coraz bardziej absurdalne treści religijne, groteskowe trendy w modzie, style bycia itp. Od tysięcy lat autorytety ziemskie poprzez dogmaty, „prawdy” religijne utrzymują myślenie większości Ziemian na jednym poziomie energetycznym. W ten sposób uniemożliwiają wyjście myśli zewnętrznej człowieka poza obręb obowiązujących na Ziemi ideologii i trzymają całą ludzkość w ryzach, wyznaczając kierunek jej “rozwoju”. Doprowadziło, to do tego, że człowiek zupełnie nie zdaje sobie sprawy, jaki jest sens jego istnienia, a to, co nazywa życiem jest tylko zlepkiem jego wyobrażeń, wkodowanych schematów myślenia i postępowania, stereotypów, interpretacji, cudzych poglądów i racji.
Nauka tworząc kolejne teorie wprowadziła umysł w labirynt, z którego od wieków nie może sie wydostać. Wybujały ponad potrzebę intelekt wciąż analizuje, porównuje, ocenia, powodując, że człowiek przestał widzieć, słyszeć i myśleć. Narzucone dogmaty, schematy myślowe stale interpretujące rzeczywistość, opisują świat w ograniczony sposób a ludzie to akceptują. Brak wiedzy i rozumienia sprawia, że człowiek przyjmuje wszystko na wiarę, a nie mogąc sprawdzić przekazywanych informacji ślepo im ufa, mimo, że nijak się one mają do świata realnego.
Nauka zawęziła człowieka do organizmu biologicznego. Ogłosiła, że istota ludzka jest dziełem procesu ewolucji, a inteligencja wykształciła się przypadkiem w wyniku zachodzących na planecie przemian. DNA człowieka niewiele różni się od szympansa, a więc na tej podstawie wysnuto wniosek, że przodkiem człowieka jest małpa. Życie według wielu autorytetów naukowych pojawiło się na Ziemi przypadkiem, wraz z meteorytem, który przywędrował z głębin kosmosu – tak wykształcił się w ludzkim myśleniu materializm i utożsamienie człowieka z jednorazowym ciałem.
Odrzucając energetyczną stronę życia, na całe wieki – nauka odcięła umysł ludzki od poznania pozamaterialnych wymiarów istnienia. Zawęziła go do materialnego bytu. Wszystko, co nie dało się udowodnić – uznawano za wytwór fantazji, a osoby widzące i czujące więcej, za chore psychicznie. I choć dzisiaj naukowcy wiedzą i mają dowody na istnienie życia poza Ziemią – to ogół mieszkańców naszej planety – nigdy się z nimi nie zetknął. Poza tym, te dowody, nigdy nie są wystarczająco naukowe, bo to autorytet decyduje które poglądy, odkrycia, wnioski są słuszne. Do świadomości ogółu i tak podawane są tylko te odkrycia, które nie burzą ogólnego obrazu świata, jaki narzuciła nauka. To, co się poza tym obrazem znajduje – znane jest tylko nielicznym.
Podstawową bazą dla istnienia autorytetu jest niewiedza i związany z nią lęk jednostki, grupy, społeczeństwa. Dlatego autorytety zawsze dążyły do utrzymania mas ludzkich w ciemnocie i strachu. By odciąć ludzi od wiedzy tworzyło się i tworzy fikcje, fałszywą wiedzę, dopuszcza setki wzajemnie wykluczających się teorii. Finansuje się pozorne badania naukowe. Nagradza się i wyróżnia twórców takich odkryć. Zachęca do ciągłych interpretacji, ocen, buduje labirynt wyobrażeń. Tymczasem skuteczność wielu dyscyplin: fizyki, astronomii czy medycyny jest niezbyt duża. Ludzie umierają na raka, choć lek na raka juz dawno wynaleziono. Istnieje wiele metod medycyny naturalnej, skutecznie chroniących przed tą, czy innymi chorobami uznawanymi za nieuleczalne, ale ponieważ na zdrowym człowieku nie można zarobić – przemysł farmaceutyczny nie dopuszcza do upowszechniania tych sposobów. Twórcy, często prostych, a skutecznych wynalazków są poniżani i traktowani jak oszuści , czy przestępcy, choć pomogli tysiącom potrzebujących.
Utrzymanie fałszywego obrazu świata umożliwiają trzy kody – klucze, dzięki którym otwiera się dostęp do podświadomości człowieka: wiara, nadzieja, miłość. Od małego człowiek jest uczony wierzyć, a nie myśleć. Zaszczepianie w młode umysły wiary w boga, anioły, niebo, diabła, piekło odrealnia życie. Nieświadomie wnika weń kod, że wiara stanowi właściwą metodę poznawania świata. Zamiast nauki samodzielnego myślenia dziecko uczy się poznawania świata poprzez opieranie się na poglądach i wyobrażeniach innych. To początek sterowania jego świadomością.
Egzystencja ludzka toczy się w teraźniejszości, a nadzieja zawsze dotyczy przyszłości, czyli skutków tego, co robi się teraz. Człowiek ma nadzieję, że będzie lepiej, ale np. nie podejmuje żadnych czynności, które mogłyby zmienić jego sytuację życiową. Ludzie nauczeni żyć nadzieją, zapominają o podstawowym prawie Wszechświata – prawie przyczyny i skutku (co, posiejesz, to zbierzesz). Żyjąc nadzieją na zbawienie – pogrążają się w utopii, bo coś takiego nie istnieje. Człowiek zawsze ponosi konsekwencje swoich czynów, niezależnie, czy jest tego świadomy, czy nie. Każdy czyn pociąga za sobą określone skutki. Kiedy wrzucimy do głębokiej wody człowieka, który nie umie pływać, to delikwent utonie. Możemy się tylko łudzić nadzieją, że przeżyje.
Ściśle z wiarą i nadzieją łączy się miłość. Jest to najsilniejszy ze wszystkich kodów kluczy. Większość mieszkańców Ziemi marzy o wielkiej miłości. Podsycane przez środki masowego przekazu, literaturę, sztukę pragnienie staje się nakazem dla podświadomości, która przymusza człowieka do poszukiwania obiektu westchnień. Osobowość pragnie posiadania drugiej osoby tylko dla siebie, na własność, bo wówczas czuje się dowartościowana i wyjątkowa. Zakodowany wzorzec życia dla kobiety i mężczyzny: ukierunkowuje myślenie miliardów Ziemian. Wszyscy podążają w wyznaczonym kierunku: małżeństwo i wydanie na świat potomstwa, a o to chodzi sterującym, by masa ludzka stale rosła.
Zazdrość, która jest nieodłącznym elementem ziemskiej miłości (wynikająca z prawa własności) – powoduje, konieczność strzeżenia tego, co moje i energetycznego, a często fizycznego izolowania pożądanego obiektu. Człowiek zakochany nasiąka sposobem myślenia partnera, jego widzeniem świata, łatwo poddaje się jego wpływom. Jeśli w związku jedna osobowość jest silniejsza, to bardzo szybko dochodzi do uzależnienia od siebie drugiej osoby, która wówczas staje się bezwolna, przestaje samodzielnie myśleć. Zawłaszczenie drugiej osoby z czasem rodzi konflikt. Dwie osobowości, które się spotkały, gdy minie moment zauroczenia i fascynacji rozpoczynają ze sobą walkę. Jest to stała walka o energię, która na planie fizycznym objawia się jako walka o postawienie na swoim, walka o moją rację. Miłość przeradza się w nienawiść, a chwile uniesień i szczęścia w cierpienie.

**************
– Nie przyjmuj niczego na wiarę. Czas autorytetów i religii, które kształtowały twoją świadomość – dobiegł końca. By być świadomym – myśl samodzielnie i wyciągaj wnioski. Stań się obserwatorem siebie i świata, a nie wykonawcą jednego z programów. Nie utożsamiaj się z żadną teorią, ideologią, religią, drogą rozwoju duchowego. Wszystkie one były dla ciebie jedynie wskazówką, mogły budować twoją świadomość, gdy brałeś z nich, to, co poszerzało twoje rozumienie lub pogłębiać twoją nieświadomość, w przypadku, gdy się z nimi utożsamiłeś i uznałeś, że jest to jedyna słuszna ideologia. Każde utożsamienie odcina cię od całości, zawęża twoją świadomość do bycia wyznawcą. Sam rezygnujesz z poznania.
– Nie broń swojej racji – bo wówczas walczysz, wzmacniasz energię konfliktu na planecie. Walka na poziomie umysłu zawsze przenosi się w wymiar fizyczny i doprowadza do cierpienia.
– Uwolnij swój umysł i podświadomość z pojęć i zapisów: które oddalają cię od rozumienia siebie i całości: bóg, wiara, nadzieja, miłość. Człowiek świadomy zamiast wiary posiada wiedzę, zamiast nadziei odpowiedzialność, zamiast miłości rozumienie.

Edward

Tajemnica Kaplicy Sykstyńskiej

W latach 1471 – 1481 w Pałacu Watykańskim z inspiracji papieża Sykstusa IV zbudowano papieską kaplicę, zwaną Sykstyńską. Jej boczne ściany malowali ówcześni najwięksi malarze toskańscy m.in. S. Botticelli, D. Ghirlandaio, Pinturicchio, Perugino. Freski na sklepieniu kaplicy powstałe w latach 1508 – 1512 są dziełem Michała Anioła Buonarroti. Zleceniodawca ich, papież Juliusz II, przewidując niezwykle trudne warunki pracy poszukiwał twórcy, który sprostałby tym wymaganiom. Uznał, że tylko Michał Anioł może temu podołać. I tak w 1508 roku zaczęła się wielka artystyczna przygoda malarza. Pełno w niej wzlotów i upadków. Artyście przyszło się zmagać z okrucieństwami papieży (a przeżył ich trzynastu), z atakami zawistnych wrogów, z własnym cierpieniem, gniewem i bólem a mimo to udało mu się stworzyć genialne dzieło.
Artysta choć pracował w papieskiej kaplicy na zlecenie samych papieży, nie uległ żadnym kanonom ikonografii, czy doktrynom kościelnym. W obrazach przekazał prawdę o „Genezis” (powstaniu człowieka i Ziemi). Wydobył wiedzę o protoplastach Ziemian odartą z apokryficznych przeinaczeń i ubarwień.
Nazywać Michała Anioła artystycznym geniuszem ostatniej cywilizacji, wyrazicielem piękna i mocy człowieka – to za mało. Artysta swoimi freskami stworzył precedens. Za jego przyczyną w papieskiej kaplicy znalazły się niemal obok siebie malowidła przedstawiające mity doktryny kościelnej (Botticelli, Perugino i inni) oraz obrazy przeczące tym treściom – Michała Anioła. To był oczywisty afront wobec władzy kościelnej. Zadziwiające jest i to, że bluźnierstwo artysty uszło karzącej ręki inkwizycji. Wielokrotnie usiłowano zamalować, czy wręcz zatynkować freski. Lecz nie udało się zniszczyć dzieła. Przetrwanie tych malowideł ma wymiar symbolu. Znak to, że informacja, zawarta w nich, musi ujrzeć światło dzienne.
Michał Anioł wybrał z Księgi Rodzaju dziewięć scen, nie stosując się do chronologii. Ramę dla nich tworzą siedzące na tronach postaci siedmiu żydowskich proroków i pięciu pogańskich Sybilli.
Dwunastka jasnowidzących (sybille: Libijska, Perska, Kumeńska, Erytrejska, Delficka i prorocy: Jeremiasz, Daniel, Ezechiel, Esajasz, Joel, Jonasz, Zachariasz) trzymają w rękach zwoje pergaminów lub księgi, w których spisane są dzieje świata. Jeremiasz ze smutkiem spogląda w dół na trzydziestu dwóch papieży – inicjatorów fałszerstw, „nieomylnych” prawd Kościoła.
Pięć kolejnych scen Genezis z dziewięciu – mówiących o powstaniu człowieka i Ziemi – jest wyraźnie zarysowaną historią ustanowienia dominacji męskiej na Ziemi.
Główny bohater tego cyklu, zwany w ikonografii kościelnej bogiem – to mężczyzna z siwą brodą z zaznaczonym pępkiem, co dowodzi, że jest zrodzony przez kobietę, czyli ma matkę. Obala to mit, jakoby potrafił sam siebie stworzyć. Nie jest też wszechmocny. W przestrzeni Ziemi pojawia się w towarzystwie kilkunastu pomocników. Ludzie ci przybyli spoza Ziemi. Planeta już istnieje, wyraźnie widać słońce i księżyc. Z gestów i wyrazu twarzy mężczyzny wynika, że pojawił się z zamiarem narzucenia swojej woli i podporządkowania Ziemian.
Do tworzenia we Wszechświecie niezbędne są pierwiastki żeńskie i męskie. W pierwszej scenie Genezis (nad ołtarzem) tzw. stwórca jest sam. Jego postać ma przerysowane cechy żeńskie (piersi kobiece). Co oznacza, że przejął możliwości kobiety i odtąd chce niepodzielnie wszystkim zarządzać. Tym samym zapowiada, że na stałe zaburzy równowagę pomiędzy kobietą i mężczyzną. Zamiast tworzenia wprowadzi podziały i chaos. Najbardziej zaś wymowna jest scena, w której mężczyzna wypina tyłek na oglądających go z dołu ludzi. Taki jest jego stosunek do Ziemian.
W scenie czwartej – Stworzenie Adama, młody nagi mężczyzna leży na ziemi. Na jego brzuchu widoczny pępek świadczy, że zrodziła go kobieta, a nie został stworzony. Na tle pustej przestrzeni spotykają się ręce „Pana” zawieszonego w powietrzu i Adama. Nie jest to akt stwarzania Adama, a ustanowienie go boskim namiestnikiem. Adam został obdarzony wolną wolą, a to oznacza ciągłą gotowość do walki, obronę swoich racji, wyobrażeń. Głównym atrybutem mężczyzny stanie się umiejętność wzniecania konfliktów. Adam z nakazu swojego „boga” utrzyma także niepodzielne rządy mężczyzny na Ziemi.
Jaka rola przypadnie kobiecie?
Po wsze dni zostanie służebnicę pańską – I to nazwano: stworzeniem Ewy. Zgięta wpół – przystająca na rozkazy mężczyzny, ma nie prostować grzbietu, aż stwórca z kolan jej nie podniesie. By wkrótce kolejną winą ją obarczyć: grzechem pierworodnym. Ludziom kazano uwierzyć, że to kobieta całe nieszczęście na ród ludzki sprowadza. A czym jest grzech? Naturalną dążnością człowieka do poznania. Drzewo Wiadomości i drzewo Życia – symbole wiedzy o istnieniu, strzeżone były przed Ziemianami, by utrzymać ich w nieświadomości i poddaństwie. Jedyne, co można określić grzechem – to zmuszanie do wiary i odebranie człowiekowi prawa do samodzielnego myślenia. Stąd wynikają wszystkie cierpienia człowieka.
Wraz z obarczeniem kobiety grzechem zakodowano w niej lęk i nieustające poczucie winy. Mężczyzna od grzechu wolny, własne przewiny może ofiarą cudzego życia odkupić. Noe dla boga może zabijać, a nawet chełpić się tym czynem składając dary na ołtarzu Pana. Frasunkiem żadnym nie powinien zajmować głowy, toteż dostanie wino, by nałóg spolegliwszym uczynił go dla Pana. Tak ukształtowanego mężczyznę – stwórca, uratuje od potopu. Opilstwo Noego nie jest grzechem godnym potępienia. Wręcz przeciwnie to zabezpieczy chaos wprowadzony przez boga na Ziemię. Zwaśniona rodzina, skłócone narody, skonfliktowany na zawsze mężczyzna z kobietą. Tak miał wyglądać wieczny porządek rzeczy. Lecz czy na takim nonsensie ma się opierać sens ludzkiego istnienia? Jednak został przewidziany i koniec boskiej sielanki.
W 23 lata po powstaniu Genezis Michał Anioł na zlecenie Pawła III stworzył za ołtarzem Kaplicy Sykstyńskiej epokowy obraz Sądu Ostatecznego.
Dźwięk trąb wraz z podniesioną ręką mężczyzny, zatrzymuje jak w stop klatce cały ruch. Każdy znajduje się w takim miejscu, dokąd doprowadziły go racje, ambicje, dążenia, o które walczył. Tylko nieliczni zdołają uwolnić się od wytworów myśli, lęków, przygniatającej rzeczywistości, którą sami stworzyli. Nikt nie zmartwychwstaje. Nie ma sędziego, obrońców, nikt nie trzyma wagi. W tej jednej chwili sprawiedliwość wypełnia się sama. Dokonuje się rozliczenie. Nie ma boga. Nie ma Jezusa. Mężczyźnie ze wzniesioną dłonią – na polecenie papieża – domalowano rany mające sugerować, że to Jezus. Michał Anioł stygmatów nie malował.
Nad ołtarzem i Sądem Ostatecznym góruje postać Jonasza. Łączy sobą pierwszą scenę tworzenia świata czyli początek epoki materialnej z jej nieodwołalnym końcem. Jonasz uwolniony z paszczy wielkiej ryby symbolizuje ostateczne wyzwolenie ludzkości z jarzma chrześcijaństwa, wyjście z epoki Ryb i wprowadzenie jej w końcowy etap rozliczenia. Prorok ten swoim przykładem pokazuje, że człowiek może zrzucić z siebie odium ofiary. U jego stóp rozgrywa się dramatyczny upadek symbolu religii – krzyża i symbolu nauki – kolumny, co jest równoznaczne z upadkiem wszystkich autorytetów religii i władzy. Jonasz zamyka epokę wolnej woli, w której do szczytu doszły wszystkie szaleństwa umysłu, okrucieństwo, pycha, fanatyzm i chciwość.
Wieki konfliktowano mężczyznę z kobietą – ona już nigdy nie miała się podnieść z poniżenia, a jednak… zwycięża Człowiek. Cały trud epoki materialnej nie poszedł na marne. W centralnej części Sądu Ostatecznego wkraczają oboje. Kobieta i mężczyzna spójni mimo prób podziału, zamykają wielki spektakl epoki materialnej.
Miliony zwiedzających, z zamkniętymi oczami duszy oglądały freski sykstyńskie przez prawie 490 lat. Miliony osób widziało kolorowe albumy z Kaplicy Sykstyńskiej, widząc w nich tylko piękną ilustrację do Biblii. Niewielu przyglądało się jej dociekliwie, toteż nie potrafiono wychwycić niezgodności fresków z doktryną chrześcijańską. Wnikliwego obserwatora teologiczne interpretacje scen Sykstyny zaskakują fałszerstwem komentarza: np. Judyta obcinająca Holofernesowi głowę dla Kościoła jest znakiem triumfu Marii nad grzechem. Walący się krzyż na głowy wyznawców w scenie Sądu Ostatecznego uznany został za triumf krzyża świętego.
Dlaczego niewielu dostrzega niespójność komentarza z faktami przedstawionymi na freskach?
Bo wierzą w słowa autorytetów kościelnych. Większość pozwoliła się uśpić pasterzom, zaprzepaściła zdolność obserwacji i wnioskowania.
Bez stawiania pytań, bez szukania odpowiedzi nie można dojść do poznania wiedzy (zakazanego owocu). Nie podobna stać się w pełni dojrzałym człowiekiem.

UNIWERSALNE PRAWA ZAWARTE W POSZCZEGÓLNYCH OBRAZACH NA SKLEPIENIU KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ

Na sklepieniu sykstyńskim wiedza jest ukryta.
W symbolice obrazów – przez wieki strzeżona,
by człowiek nie odkrył sensu swego istnienia.
W niewolę boga zaklęty,
bezmyślny jak owca na rzeź prowadzona –
takim miał zostać na wieki.
Kapłani boga fałsz za prawdę głosząc,
władzę i świętość na siebie wzięli.
Mistrzami człowieka się mieniąc
myśl jego w dogmatach wiary uwięzili.
Znamię boga głęboko w duszy człowieka wyryli.
To ono myśli nie dopuszcza, że człowiek świat budował.

Myśl – istotę człowieka stanowi,
ciało w kształt ją jedynie przyobleka.
Tak myśl przejawić się może, w materii pracować i tworzyć.
Wszechświat w myśli zanurzony, jak w toni bezkresnej.
Myślą ludzką całość zaopiekowana,
lecz nie tą myślą, co ją mózg jałowo przetacza,
ale tą – co rozumienie bytu wszelkiego zawiera
i tworzy go sobą.
Z niej zamysł wynika jak Wszechświat ma się rozwijać.
Z niej początek istnienia formy się bierze.
Cały Wszechświat z myśli utkany.
Boga nie ma w nim wcale!
Myśl nikomu nie przynależy
Żadna istota bogactwem tym nie rozporządza.

Nie boga – w Sykstynie zobaczysz, a człowieka,
co w rozwoju starszy
broda siwa jego dorobek symbolizuje.
Sens malowideł – nie w treściach biblijnych.
Nie po to freski powstały, by niewiedzę ludzką utwierdzać
ale, by człowieka na tor samodzielnego myślenia sprowadzić.

Z fresków można wyczytać,
jak dzieje człowieka na Ziemi się toczyły
Czego doświadczał, jak samodzielność budował
A czemu ulegał, gdy wolnej woli używał.
Spostrzeżesz, prawdziwą wymowę obrazów
poznając, że człowiek sam wyznaczał losu koleje.

PROROCY I SYBILLE
Konstrukcję Wszechświata
i wszystko w nim dwanaście praw trzyma
uniwersalny ład według ich prostej wymowy się toczy.
Dwunastka całość Wszechświata symbolizuje.
Dwanaście energii budulcem wszystkiego.
Dwanaście kolorów pełną paletę barw tworzy,
które w barwny obraz rzeczywistości się układają.
Rok na dwanaście miesięcy rozłożony.
Każdy innym tchnie powietrzem,
inne w przyrodzie określa zwyczaje.
Dwanaście godzin na pół dobę dzieli.

Informację o prawach dwunastu
dwanaście postaci na sklepieniu sykstyńskim przekazuje.
Mądrości strzegą, twarze skupione,
pisma w ich rękach wiedzę oznaczają.
Ci co prawa uosabiają,
wielkością wszystkie inne postaci przewyższają.

Siedmiu mężczyzn i kobiet pięć w Sykstynie zasiada.
Nieprzypadkowe to cyfry
Siódemka – energie materii symbolizuje
Siedem – to męski znak bycia,
plusem zaznaczony, ciało, materię i siłę przedstawia
Sam plus nie istnieje – minusem na przemian oddzielony
Minus odpowiednikiem jest duszy, którą pięć energii buduje.
Elastycznie z materią się łącząc program do ciała wnosi
W niej zapis możliwości, cech i doświadczeń stale dodawanych.
Z roli kobiety – minusa – łatwość sięgania do wiedzy wynika.
Plus łatwość realizacji sobą znamionuje.

Dwanaście postaci, każda jedno prawo wyraża.
Barwą stroju funkcja prawa zaznaczona.

Prorok Ezechiel konieczności rozwoju strzeże
Prawo to o ruchu wiecznym we Wszechświecie mówi.
Jak oddech w żywym organizmie ani na chwilę nie zamiera.
Nic w miejscu stanąć nie może, bo prawo to – pcha do rozwoju.
Każdy człowiek w swej pracy drugiego za sobą pociąga.
Z każdą chwilą inny układ energii w przestrzeni wynika
wczoraj nowe – dziś stare się staje

Prawo tworzenia przez Ezajasza symbolizowane
potrzebę ciągłej pracy i pomnażania talentów oznacza.
Tworzenie człowiekowi przynależy
Budowanie siebie od nowa każdego dnia wymusza.
Prawo to czuwa, by to, co wznoszone,
współgrało z całością i potrzebne w niej było.

Opiekę dla tego co się rozwija, odrębne prawo zapewnia.
Prawo opieki Joel trzyma.
Uczy ono, że zaopiekować:
znaczy dać podopiecznemu to, co potrzebne –
wszelkie warunki mu stworzyć,
by rozwój indywidualny mógł się toczyć,
samodzielności niczyjej przy tym nie zakłócić.

Każdy element całości inną rolę wypełnia
przestrzeni indywidualnego rozwoju strzec trzeba –
Jonasz prawem neutralności porządek ten wyznacza.
Nie mieszaj się w cudze istnienie, jeśliś nie proszony
Słowem „mój” nie zniewalaj wszystkiego wokoło
Bo ci życie na niczym przeleci
Jeśli ingerencję masz w głowie
Naprawiając wciąż innych sam tępy zostajesz
chaos tylko rozsiewasz, zamiast myśli porządkowanie.

Podstaw współpracy między istotami prawo zgodności uczy –
to prorokini Libijska zapewnia.
Ten co w zgodzie ze sobą jest – zgody drugiego nauczy.
Żaden podział wtedy spójności
we Wszechświecie nie zburzy.
W zgodnym układzie nikt lepszym się mienić nie może,
bo wszyscy sobie potrzebni.

Wzajemną zależność istot we Wszechświecie
i kolejność tego, co ma po sobie nastąpić
prawo hierarchii wyznacza – sybilla Kumeńska je uosabia.
Hierarchii nie da się sztucznie,
raz na zawsze ustawić w żywym organizmie,
gdzie wszystko w ruchu,
zależności płynnie się układają – raz uczniem jesteś, raz nauczycielem.
Działanie wszystkich zgodne z potrzebą w całość się spaja.

Prorokini Erytrejska symbolizuje prawo umiarkowania.
Mówi ono, że wszelką miarę potrzeba wyznacza
różnorodność dopuszczając bez chaosu.
Potrzeba jest planem każdego działania.
Wszystko co ponad miarę powstaje,
drugiemu przestrzeń zabiera.
Nie mogą współżyć ze sobą istoty,
między którymi waśnie się rodzą.

Sybilla Delficka prawo odwzorowania pokazuje.
Mowa w nim o tym, że Wszechświat w każdej swojej cząstce
człowieka odwzorowuje.
Jego budowa, cechy z planetą tożsame.
Wszystkich te same mechanizmy dotyczą,
bo jeden puls życia w nich drga.
Wszystko w łączności ze sobą pozostaje,
więc zmiana w tobie – zmianę do całości wnosi –
także całość na ciebie oddziałuje.

Jeremiasz symbolizuje prawo poznania.
Zawiadamia, że w przestrzeni, w której jesteś,
wszystko do nauki może posłużyć.
Wiedza jest w tobie
czasem tylko nie wiesz, że ona ani odległa,
ni zakazana, ni niedostępna.
Aby ze źródła wiedzy korzystać –
wystarczy, że się przyjrzysz, wsłuchasz w siebie
Wiedza jak woda – spłynie, kiedy masz jej użyć.
Gdy w codzienności z niej nie korzystasz,
gdy nie zechcesz przelać dalej,
zmętnieje, bo w miejscu stać nie może.

Czerpać z niej wciąż trzeba, pomnażać ją w sobie,
aż sam źródłem jej dla innych się staniesz
strzec należy, by nie wyschło ono
a strumień silny i czysty coraz większe połacie opływał
– to zadaniem najpierwszym człowieka
bo i dzban bez wody – nie może się potrzebnym naczyniem nazywać.

Zachariasz przypomina prawo co przyczynę i skutek wiąże.
Ciągłość biegu rzeczy w prawie tym zaznaczona
Podpowiada ono, że świadomie przyczyny należy tworzyć.
Po skutkach patrząc, naukę wyciągniesz, co je sprawiło
Stąd będziesz wiedział jak dalej pracować.

W prawie odbicia przez sybillę Perską wskazanym
ustalone, że co wyślesz, wróci do ciebie.
Każdy czyn, myśl bez potrzeby wysłana, będzie krążyć,
aż powróci, powiedzieć ci o tym.
Prawem odbicia prawda przez każdą zasłonę się przebije,
na twarzy się wypisze lub w działaniu przejawi.

Prawo rozumienia przez Daniela przedstawiane
uczy praw pojmowania
Każda istota, co zna ich wymowę,
świadomością swoją je ogarnia.
Z rozumienia tolerancja wypływa
Każdy przed osądem winien być chroniony.

TROJKĄTY I POŁKOLA
Poniżej proroków i wieszczek pogańskich malowidła
w trójkątnych oprawach widnieją.
Nieprzypadkowy to kształt
Trójkąt symbolizuje rdzeń praw – trzy zasady Wszechświata:
spójność, ważność tego, co się tworzy i wiedzę.
Postaci namalowane w trójkątnych polach
Plus, minus i zero między sobą tworzą
i tego fundamentu porozumienia strzec będą.
Ludzie prawa przestrzegający są blisko siebie,
zgodną stanowią wspólnotę.
Kobieta i mężczyzna zwróceni do siebie
Twarze ich spokojne, miękkie rysy
I ciągłość bytu ludzkiego w potomstwie ich widoczna.

Poniżej w półkolistych niszach widać, co stało się,
gdy pośród ludzi boskie prawo weszło.
Tablice, na których zostało wyryte
klinem pomiędzy ludzi się wbija, niszcząc ich zgodę.
W przestrzeni kuli wszystko się rozgrywa,
jak w ciele planety życie się toczy.
Postaci odwrócone do siebie plecami.
Zagniewane, pełne żalu i zawiści, obce
Kątem oka śledzą drugiego spojrzeniem pustym.
Twarze skrzywione, zastygłe w tępym bólu.
Martwota i nicość bije z obrazów.
Kobiety tulą swoje dzieci, bez wsparcia mężczyzny.
Ci wolą bezczynność – rolę myśliciela, włóczęgi, skryby –
niż być opiekunem.
W księgi swoje patrzą zarozumiale.
Jedyne co ich łączy – to kłótnia
Rodzice z dzieci czynią przedmiot przetargu.
Wszyscy odgrodzeni od siebie, oziębli, a w głębi zazdrośni.
Każdy zajęty sobą, ta gra ich wyczerpuje
Ciała zmęczone osuwają się bezwładnie, jak we śnie pogrążone.
Z ułudy praw boskich nie mogą się przebudzić
Złączeni sztucznym prawem – żyją podzieleni.

By człowiek spójność praw w materii poznał
musiał ich przeciwieństwo zobaczyć.
W myśli plan powstał,
by wolna wola na Ziemi została zbadana.
Człowiek miał się przekonać:
co znaczy od praw odejść, odebrać skutki ich naruszenia,
by więcej spójności, którą stanowią, nie łamać.
Cechy swoje miał do skrajności przywieść,
życia z każdej doświadczyć strony.
Wolna wola – walkę, podziały rozpętała.
Własność i pragnienia, które wniosła
przesłoniły ludziom poczucie pierwotnej jedności.
Człowiek zachłysnął się samowolą,
choć możliwość wyboru mógł wykorzystać
do nauki podejmowania decyzji, do samodzielnego myślenia
Odciął się od zbiornicy myśli,
do której wnioski wszystkich istnień trafiają,
tam i zamysł do realizacji zawarty.
Ze skarbnicy tej każdy może czerpać.
Jeśli tylko impulsy umie odbierać
wie, jak swych umiejętności w pełni używać

GENEZIS
Dziewięć scen na samym szczycie sklepienia
Fałszowanie praw pokazuje.
Dziewięć scen, bo z treści dekalogu wynika,
że dziewiąte i dziesiąte przykazanie
to jedno rozerwane zdanie.
Ci, co fałszerstwa dokonali Ziemianami nie byli
Ze świata energii na Ziemię oddziaływali
Wolną wolę w egzystencję planety wprowadzając
Przewagę pragnienia nad potrzebą ustanowili
A jaka z tego wolność – sam doświadczyłeś.

Ziemianin prawa uniwersalne zaczął łamać.
Coraz częściej od nich odchodzić
aż jego życie – zaprzeczeniem praw się stało.
Przybysze z kosmosu w Ziemianach budzili
nieznane dotąd odczucia: cierpienia, miłości, agresji.
Człowiekiem szarpały żądze, których nie rozumiał.
Z czasem puściły w nim wszystkie zapory.
Obcy bogami kazali się nazywać
i własne przykazania wprowadzili
Tak zamiast praw dekalog powstał.
Człowiek dostał fałszywe,
przeciwne naturze – nakazy.

1. ODDZIELENIE ŚWIATŁA OD CIEMNOŚCI
Na pierwszym fresku:
Ten, co światło od ciemności oddziela
Męski i żeński pierwiastek w sobie zawiera
bo człowiek bez względu na płeć obydwa w sobie ma
Kobieta wnosi sobą program istnienia.
Mężczyzna w realizację go wprowadza.
To połączenie obu aspektów istnienia w jednej żywej formie.
Siłę i lekkość mu to daje tak, że się w przestrzeni swobodnie unosi.
Ciało w ósemkę układa, co symbolem jest nieskończoności.
Przekazuje tym gestem, że istnienie człowieka nie ma początku ani końca.
Ciało jego w ruch spiralny wprawione
przestrzeń porusza i zmiany w niej czyni,
Zaznacza pole, w którym siłą magnesu materia będzie związana.
Wirem się posłużył by plus i minus wyodrębnić
wtedy łatwo dwa stany oddzielić.
W przestrzeń gdzie widno i wiadomo
Ciemność wtrącił – wiedzę w wahanie zamienił.
Pokazane tym, jak z człowieka skrajności wydobyć
Pierwszy raz biel i czerń się pojawiła.
Z tego niebo i piekło kapłani ustalą.
Wybranych i strąconych wyznaczą.
Kobiety w przestrzeni tej nie ma
Znak to, że bez jej wpływu świat ma się toczyć.
że jej talenty mężczyzna przywłaszczył.
Kobietę odciął od wspólnego tworzenia
Mężczyzna bogiem się mieniąc,
sam odtąd o wszystkim będzie stanowić
Tu pokazane jak autorytet się rodzi.

2. STWORZENIE SŁOŃCA I KSIĘŻYCA
Z fresku, co obok – wynika,
że człowiek sam hierarchię ważności ustanowił
Postać, która to przedstawia, z rozpędem dzikim wypada z przestrzeni
gniewem zionie, okrucieństwo ma na twarzy.
W rzeczy samej wysiłku wielkiego trzeba było,
by spójność świata rozerwać.
Dzieła dokonał, pogardy nie kryje
odchodzi skąd przyszedł, wypina się tyłem.
On, człowiek, hierarchię rzeczy ziemskich ustalił.
Hardo to postanowił.
Słońcu pierwszą rolę w hierarchii nadał
Słońce prawicą wyznaczone
Księżyc po lewej w tyle zostaje – nie swoim światłem ma świecić.
Ciemności wielkich nie rozproszy,
tylko zimnym blaskiem srebra ma przyświecać,
grozę i tajemniczość rozsiewać.
Grzech i siły nieczyste na myśl przywodzić
Srebro ma być ponure i zawsze przyćmione blaskiem złota
znaku męskiego panowania na Ziemi.
Wokół fresków potężne postaci nagich mężczyzn,
dzierżące złote pieczęcie suknem przewleczone.
Młodzi, mocarni – za sznurki złotej materii będą pociągać
Siła i przemoc – prawo bytu zyskały.
Słońce królem, dawcą życia, panem ustanowione.
Księżyc zaś niczym wobec niego.
Choć z jednego aktu powstały i jedno bez drugiego nie może istnieć.
Tyle że rola tego drugiego pomniejszona, by złoto mogło błyszczeć.
Aż bogiem się stało.
Pieniądz zawładnął światem.
Władza blaskiem złotego kruszcu się podparła
Żądza bogactwa opanowała najbardziej tych,
co na ołtarzach najwyższych stoją
„Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną!” – krzyczą
Szaty kapłańskie noszą, niby na znak ubóstwa i żałoby
A warownie ich pełne złotych cielców
i człowiekowi kazali złoto ukochać
Rozpoznanie potrzeby już niemożliwe.
Jeden na boga wyniesiony – reszcie prawa odbiera,
Racja Pana – w gorszych miejscach innych stawia.
Z ludzi zwyczajnych czyni sługi
w stado bezwolne przeistacza
tak, że zapomnieć przychodzi kim człowiek jest.
Imię jego sponiewierane.
A kolejność rzeczy wywrócona.
Przebiegli – role pośredników sobie wyznaczają
Walczą o miejsca niby dostojne,
choć wedle praw nie masz miejsc lepszych i godniejszych.

3. ODDZIELENIE WODY OD ZIEMI
Na trzecim fresku
sklepienie niebieskie nad głową, morze i ląd pod stopami
Trzy stany skupienia energii oznaczają,
że egzystencja planety, człowieka
jak w żywym magnesie toczyć się będzie
Ląd – woda – powietrze
Różne energie przenikać się będą
wpływając na Ziemię i wszystkie istoty
miejsca spokoju ale i burz niespodzianych tworząc.
Trzy stany skupienia przy sobie
stanowią obraz żywego magnesu.
Ląd, woda, powietrze –
odpowiadają trzem planom Wszechświata
Czwarty plan: świadomości ludzkiej – ogarnia całość
Nad wszystkim czuwa.
Ląd – to materia najbardziej gęsta, plusem oznaczona.
Woda opływająca ląd – to energia,
co każdą cząstkę materii otacza i w niej się zawiera.
Energia znaczona jest minusem.
Swobodnie, płynnie się przemieszcza.
Jak grudkę ziemi w wodzie rozpuścić można,
tak energią materię rozrzedzić się daje
i cechy jej różnie kształtować.
Powietrze – myśl lotna – to zero w magnesie.
Trzy stany związane ze sobą , tak jak w człowieku
myśl, ciało i dusza.
żadna z nich oddzielnie nie jest człowiekiem.
Istotą człowieka – jest bycie całością.
Fresk taką właśnie wymowę posiada
– człowiek ponad morzem i lądem
swobodnie się unosi w myśli zanurzony.

Gdy środowiska różnorodne na Ziemi powstały
czas był, by inne stworzenia zamieszkały na niej,
w ilości takiej, by nie wadziły sobie nawzajem.
by miejsca, powietrza i pożywienia nie zabrakło nikomu.
A, że wolna wola dopuszczona, to miara szybko została złamana
skrajność osiągnięta we wszystkim.
Z czasem na planecie i w człowieku do dalszych podziałów doprowadziła.
W człowieku walka, odrębność racji, wyobcowanie
Na planecie pustynie, góry, wieczne zmarzliny, niedostępne i dzikie obszary.

4. STWORZENIE ADAMA
Na czwartym fresku Ziemianin – zbliżenie dwóch dłoni
– przeniesienie programu w ciało odwzorowuje.
W akcie tym Ziemianin dorobek istot z innej przestrzeni przejmuje,
by rozwijać go dalej.
Tym samym obcy rolę opiekunów na siebie wzięli,
bo ten, co życie pomaga zawiązać
powinien doglądać jego rozwoju, wskazówką służyć
tak, by myślenie samodzielne w młodszym od siebie pobudzić
do dojrzałości w pracy doprowadzić
Nauczyć wniosków wyciągania
A obserwując doświadczenia młodszego samemu dalej się uczyć.
Jednak „bogowie” blask roli swej dostrzec woleli
W pułapkę własnej wielkości wpadli
Stwarzanie sobie przypisali.
By móc żonglować ludzkim losem
Religią okłamali ludzi, mówiąc, że ci przez boga stworzeni
Że bogu duszę winni, ciało i cały dorobek umysłu.
Człowiek poddany stwórcy, cześć ma mu wiecznie oddawać
Wszystkie swe myśli i błagania do niego kierować.
I odtąd czy to z radości czy też z cierpienia
płynęła żywym strumieniem energia ludzka
do obcych, co bogami kazali się nazywać.
I taka wymowa z fresku płynie:
gdy mocarny w szaty odziany,
przed nagim pojawia się człowiekiem – jest bogiem.
Nie sam przybył na Ziemię, dwanaście postaci mu towarzyszy
W tym kobieta, którą jak małżonkę otacza ramieniem
W szatę odziany – bo musi ukryć prawdę o sobie,
Wie, że jest człowiekiem zrodzony i równy innym
I tylko bogata szata mocy mu dodaje.

Ten co się bogiem ustanowił, różne imiona przyjmował
w człowieku rozłam czyniąc, nakazał miłość do siebie.
Miłością, jak wytrychem otwierał ludzi
energia wtedy żwawiej płynęła, boskość jego utrwalała.
Człowiek, by fałsz ten utrzymać musiał być wiarą spętany
Bólem i cierpieniem karmiony, siłą przykazań przykuty do boga
Wreszcie uwierzył, że sam nic nie wie.
„Nie będziesz wzywał imienia boga swego na daremno”
Kapłan wzywać pomocy zabronił i sensu innego niż boski szukać
błahym powodem nie męczyć Pana.
Strach wpędzono w człowieka.
By bał się samego siebie
i o skarbnicy swego wnętrza zapomniał,
przez które ze wszystkimi istotami połączony.
Na fresku w tle kształt mózgu wyraźnie widoczny.
Bóg chce, by mózg i intelekt
za podstawę zdobywania wiedzy służyły.
A przecież mózg tylko cząstkę rzeczywistości odbiera
Jest jak maszyna
Choć pomocny człowiekowi, tylko niektóre bodźce przyjmuje.
5. STWORZENIE EWY
Na piątym fresku kobieta się pojawia
Niemożliwe jest, by mężczyzna żył sam.
Jeśli z całości wyodrębniony został plus
I minus oddzielnie musiał się przejawić.
Nigdzie nie jest zaznaczone,
by kobieta z żebra mężczyzny powstała.
Kłamstwo wymyślone, by męski priorytet utwierdzić,
a kobietę porównaniem do gnata – poniżyć.
Odmienność płci wynika z roli, jaką ona i on mają wypełniać.
Różnica w budowie obojga jest tego dowodem –
Ciało mężczyzny konstrukcję materii symbolizuje
– w epoce tej przewagę ma nad energią,
którą kobieta uosabia.
Kobieta energetyczną stronę bytu sobą wyrażając
Łatwiej się z wnętrzem niż mężczyzna łączy.
Jej przeczucia są podpowiedzią,
gdy nie sposób dojść sedna,
przy pomocy męskiego rozumu.
Scena rozmowy kobiety z „bogiem”
pokazuje, że tajemnica ich łączy,
do której mężczyzna nie będzie miał dostępu
To znak że przestrzenie energii pozostaną mu obce.
Mężczyzna śpi, nieświadomy tego,
co dzieje się wokół niego
Choć będzie żył z kobietą,
nie wie, jaką wiedzę ona posiada.
Odtąd materialnie wszystko postrzegać będzie
bo pamięć świata energii wymazał
i jako ślepiec po świecie będzie się poruszał.
Obraz również ukazuje jak ten,
co plus od minusa na Ziemi rozdziela
poskramia kobietę,
by wiedzy w pełni przejawić nie mogła.
Zmusza, by zgięta wpół, błagalną pozę przyjęła.
Do służalczych gestów raz przymuszona,
wiecznie o coś prosić będzie.

A oto drzewo, co w tle kikutem sterczy, odcięte ma gałęzie
Bez nich nie wzbije się w górę, skazane jest na wyschnięcie.
Gorzkiej prawdy to symbol
Człowiek odcięty od wiedzy – marnieje
By przeżyć – korzenie wgłąb musi wpuścić
i długo mu przyjdzie szukać życiodajnych soków,
by choć jedna licha gałązka do światła wyrosła.
Lecz nie wszystko stracone
Konar, co został na drzewie trzy wystające ma końce
znaczy to, że rdzeń zasad ocalał.
prawa zatracone
jak gałęzie wypalone w ogniu wolnej woli.
Człowieczeństwo można jednak przywrócić
jest z czego czerpać wiedzę.

6. GRZECH PIERWORODNY I WYGNANIE Z RAJU
Szósty fresk obala kolejny mit człowiekowi wmówiony.
Ziemianin nigdy nie mieszkał w biblijnym raju
Od początku osadzony na twardym gruncie
w trudach doświadczenia i wiedzę zdobywał
Niełatwą przeszedł szkołę.
Martwy kikut drzewa w tle i ziemia sucha jak pustynia
to nie rajski krajobraz.
To znak, że przez ziemię tę
nie jeden już kataklizm dziejowy się przetoczył
I tylko człowiek został, wąż i drzewo.
Ono jest symbolem wiedzy o korzeniach życia i rozwoju
Człowiek z owoców jego może korzystać
Wąż – symbol manipulacji – drzewo oplata
i do kobiety się zwraca – owoc jej podaje –
znaczy wiedza człowiekowi jest dostępna.
Lecz uważaj, gdy nie sam ze źródła czerpiesz
A pośrednik ci ją podaje.
Bacz, byś fałszywej mądrości nie dostał.

Obraz drzewa z wężem znaczy,
że Ziemianie wiedzy ze źródła już nie dostaną.
Mężczyzna wśród liści drzewa owocu nie znajduje
Kobieta może go dostać tylko od węża.
Rolą jej odtąd niewiastą bycie,
A jako niewiedząca zwierzchności mężczyzny poddana.
Na wieczny konflikt i walkę skazani, pójdą przez wieki obcy sobie
W pozorze wielkości jednego z nich
dni swoje spędzać będą
Choć wywyższaniem nic się nie osiąga
To pusta sława mężczyźnie smakuje.
Ołtarze jej wznosi, sztuczny rytuał honoru pana strzeże
by męska ambicja na szczyty się wspięła,
by utwierdziła się pozorna siła mężczyzny – pana świata.

Lecz na obrazie i ciąg dalszy historii zawarty
Miara się przebrała
Poskromiony zostaje ten, co wymogi potrzeby podeptał
Mężczyzna ugodzony w podstawę czaszki,
odcięty od rzeczywistości zostaje
Odtąd tylko pozór i wyobrażenie o wielkości strawą mu będą
Intelekt dyskusją samego z sobą sukcesami będzie go mamił
Sedna życia z tego nie wyciągniesz
Pośród bożków materii tracić będzie swą siłę
i moc ciała wygaszać
By mniemania o sobie nie stracić
kobietę, potomstwo poniżać wciąż musi,
umysłowi, psychice choroby zadawać
by czyste spojrzenie od jaźni odwieść
Skłóceni ze sobą, oddzieleni od wnętrza
Czy zdołają się spotkać na koniec?

Zwątpienie na stałe zagości, spustoszenie we wszystkich czyniąc
Strachem się przejawi
Bez wiedzy, która daje życie – ciało obumiera
Wiara na niewiele wystarcza
Prawa uniwersalne odcina – a wraz z nimi korzenie człowieka
Teraz kaleki, pomiędzy rzeczywistością a wyobrażeniami się miota
Boleśnie rozdarty, choruje, cierpi.
Nie wie, dlaczego.

Fresk ten oddaje sens smutnej prawdy o losie człowieka.
Rozłożyste drzewo dzieli obraz na pół
jest jak oś wagi, na której rozpięte są szale ludzkiego życia
Człowiek przechylił szalę na stronę cierpienia.
Wzbudzone pragnienia w sidła pośredników boskich go zawiodły.
Religie stoczyły na dno przepaści.
Wyrok wydały, którego niczym odwrócić się nie da.
Za nieposłuszeństwo bogu – cierpieć musisz
Nie wolno wkraczać w rejony poznania.

Boskie przestrzenie zakazane
Bo fałszerstwo stwórców skrywają
Ten, który pyszni się,
bo ponoć poznał dobro i zło,
a sam wzorem dobra się mieni
oszukał innych i siebie.
Bo czym jest dobro i zło
– sztucznym rozdziałem całości.
Kim jest więc ten, co dumny,
drzewo poznania dobra i zła
jako zaporę człowiekowi stawia?
To ten, co sprytniejszy
i większość dóbr zagarnął
by odtąd lepszym się mienić
A gorszym zwać tego,
co łupić drugiego nie potrafi
Boski – w istocie – znaczy oszust
Co z przebiegłości sens bycia ustalił
Nie spostrzegł, że gra sam z sobą
Nie zauważa, że los przegrywa własny
W końcu cierpienia nikomu nie sprzeda
Zbawienia nie kupi dla siebie.

7. OFIARA NOEGO
Na siódmym fresku od szczegółów rojno.
Człowiek bogu poddany i jego kapłanom
bezmyślnie ceremoniał odprawia.
Krwawą ofiarę składa z istot ludzkich,
którymi opiekować się winien.
Chełpi się świętością rzezi
Ufając, że tym pomyślność swoją zabezpiecza.
Bóg ofiar żąda
A nikt nie dostrzega sprzeczności
ofiary z przykazaniem „Nie zabijaj!”
Płacz zagubionego człowieka zewsząd się rozlega,
ze strachu przed panem zgięty przed jego ołtarzem
błagał o zdjęcie cierpienia
Znać, że swąd palonego ścierwa ludzkiego
choć miła bogu ofiara – nie wystarczy.
Taką ofiarą pośrednik boski się nie pożywi.
Wymyślił więc,
by kozła ofiarnego na ołtarzu złożyć.
Teraz i on część ofiary (energii)
kierowanej do boga mógł przejąć.
Człowiek sam siebie skrzywdził,
odkąd w tą grę się włączył
Zaczął walczyć, zwyciężać,
by boski rytuał wypełniać
sztucznym przykazaniom hołdować
Nie znajduje wspólnego języka ani zgody
w pracy z drugim
Woli unicestwiać
Cudzą śmierć nazywa swą chlubą,
Dzięki niej potwierdza się jako lepszy.
Ne jako pierwszy kapłan świętej sprawy
za ołtarzem stoi
Jedna z postaci przy nim
właśnie „dolewa oliwy do ognia”
by ołtarz ofiarny nie wygasł.

8. POTOP
Osmy fresk przedstawia losy świata skażonego wolną wolą.
Ludzkość ponad miarę rozmnożona
była dziesiątkowana w kolejnych cyklach ziemskich.
Ongiś potop wielu zaskakiwał.
Choć wybranym „bóg” przestrogi przesyłał
jak przetrwać, życie uratować.
Stąd kapłani sądzą, że na pomoc pańską zawsze liczyć mogą.
W scenie składania ofiar – ludzkość ginie.
Nie zna przyczyn ni sensu wyroków boskich.
I dziś zdarzenia na Ziemi zapowiadają nieuchronne zmiany
tak jak wielokroć na planecie bywało
Ziemia żywą istotą jest i mówi sobą.
Bez wiedzy nie sposób wczuć się w oddech planety
objąć ją myślą, posłuchać co w niej nabrzmiewa.
Ludzie są skazani na „potop” i lawinę zdarzeń,
co krok naprzód może znaczyć
Nową jakość egzystencji zapowiadać.
Fala przemian zalewa wszystko, ogarnia całość i wszędzie wnika.

Jest i druga strona przemian
ludzkie emocje, pragnienia niepohamowanym są żywiołem
Lęki, złości, zawiści jak kwas wypalają ciało
wżerają się w psychikę i umysł
do kogo nurt skażony dotrze – osłabia, pod wodę wciąga.
Rwący nurt jednych pobudzi, rozdrażni
wypruje ostatnie siły.
W innych poruszenie myślenia wywoła
tak, że na oczy przejrzą.
Poznają co zbędne, a co potrzebne w sobie noszą
I rozumienie w sobie wzbudzą.
To szansa, by świadomie zabrać się z silnym nurtem dalej
przepłynąć w inne przestrzenie.
Wysoki poziom fali może unieść człowieka,
oderwać go od starego mułu, pomóc,
by zbędne nawyki zostawił
wnioski wyciągnął i wreszcie ze starego portu wypłynął.

Do nowych przestrzeni dorosnąć trzeba
Wytrwale sposobiąc się podczas całego cyklu.
Szansę na przejście zyskują ci, co wiedzę mają.
Wiedza pozwala na spokój
A i myśleniem łatwiej się steruje,
zmysły, psychikę do odbioru nowych przestrzeni przysposabia
każdą komórkę ciała do odmiennych funkcji przestraja.
Na fali zdarzeń bez lęku i szoku przepływa
Pojęcie arki – jako łódź bezpieczną dojrzy
co nad wzburzonym nurtem
przeniesie go w nowy wymiar – stąd Arka Nowego.
Tylko to przetrwa, co nowego cechy uzyska.
By sens Arki No ego nadto nie wzbudził ludzkiego myślenia,
kapłani podali, że Arka No ego nadzieją jest dla człowieka.
Choć wiedzieli, że łódki z drewna nikt nie budował
bo nie o deski i gwoździe tu chodzi, a o fundament świata.
Tyle nie zdołali zakryć,
że z człowiekiem związane to, co nowe wnosi.
Ci z ludzi co pływać się nie nauczyli,
własnym ciałem i umysłem sterować nie potrafią
W nurtach nowego porwani przez falę być mogą.
Targani nawałnicami będą okrutnie
aż wyjdą z nich najgorsze brudy i w zachowaniach się przejawią.
Lecz gdy wypłuczą już wszystko do czysta, a sił im wystarczy
mogą jeszcze wypłynąć i na wysoki brzeg wspiąć się.
Zaczną życie na wzgórzu, skąd więcej można zobaczyć, ogarnąć
Lecz wysokość więcej uwagi i trudu wymaga.

Człowiek w kolejne cykle Ziemi przechodząc
świadomości siebie nie tracił.
Staraniem własnym pracował na przyszłe miejsce.
Jednych dorobek wiedzy na brzeg wywodził
Inni na cudzych barkach wyniesieni zostali.

9. OPILSTWO NOEGO
Ostatni fresk pokazuje tych,
co z wód potopu kiedyś suchą stopą wyszli.
Wybrańcy boga, synowie No ego podobnie jak ich poprzednicy
Kłótnie i spory toczyć będą.
Trzy postaci na fresku zapowiadają, że zwaśniona rodzina
da początek trzem głównym religiom (islam, judaizm i chrześcijaństwo).
Trzech bogów wpędzi ludzkość w konflikty
Granice oddzielą narody
Wrogami dla siebie ich czyniąc.
Gdy człowiek sporami zajęty, sens pracy zatraca
Ten co z narzędziem na najdalszy plan zostaje zepchnięty.
Praca zaczyna męczyć człowieka
stąd z sił opadłe ciało stale narzeka.
Problemów codziennych udźwignąć nie może
Ucieczka w bezczynność, bezmyślność – grób przybliża.

Jedynym polem działania mężczyzny
Umiłowanie walki się stanie
Rywale lepszość w bojach dowodzą
Po rozumieniu nawet ślad nie zostaje.

Intryga z podstępem się splata
Widzenie rzeczy prawdziwe przesłania
Z czasem już nikt od oceny nie wolny
Matnia fałszywych prawideł go wchłania.
Pokłony nie człowiekowi lecz stanowiskom się składa
Potrzebujący zaś giną bez wsparcia
Im co najwyżej ochłap modlitwy i miłosierdzia
lub obcość zostaje wygnania.

Ten co ma lepszą pozycję
Jak domu własnego będzie jej bronił
W walce utopi wszystkie swe siły
Od rozumienia zupełnie odejdzie.

I tak horyzont poznania ścieśniony
Aż zawężone myślenie go zmiażdży
I niczym pył go pochłonie
Za to, że kiedyś zezwolił prochem się nazwać.

Dalej na fresku winnica widnieje.
Człowiek materię prowadzi do wzrostu
O owoc dorodny zabiega.
Lecz cóż z tego, że plony zbiera
skoro owoce pracy w zwykły ferment zamienia
nad ciałem wówczas nie ma kontroli,
oszołomienie tylko zyskuje
Wino o pewny zawrót głowy go przyprawi.
Odór w ciele rozłoży, z nóg zupełnie powali
Napój ten od szukania wiedzy go oddali
Dostanie za to – wiarę – wino – napój bogów
Wizje, miraże, pozór można wtedy utwierdzać
I tak od rozumu człowiek odcięty,
problemów swych już nie może rozwiązywać
Ma stale cierpieć.
Wiedzy nie może zaczerpnąć, choć ma tę sposobność –
Naczynia: dzban, misa na fresku widoczne
stągiew olbrzymia blisko, lecz tam tylko – wino
Więc głowa jego nie lotnych myśli pełna,
a zwykłego fermentu
Winem zalać troski można, ból niewiedzy znieczulić
odciąć resztki świadomości.
Wiara to pierwszy narkotyk człowieka,
który nadzieja i miłość – utwierdza.
I tak w pozór życie człowieka przekształca.

* * *

Obrazy w czterech narożnikach sklepienia Sekstyny
cykl odrębny stanowią.
To krwawe i pełne udręki sceny.
Cztery świadczy, że treści ich stanowią
ludzkiego działania fundament
jak kwadrat jest podstawą,
na której najprostsza konstrukcja
samodzielnej budowli wyrasta.
Boki kwadratu jak cztery elementy Wszechświata
w jedną rzeczywistość złączone.

JUDYTA I HOLOFERNES
W obrazie, gdzie dwie kobiety głowę mężczyzny niosą,
pokazano, że wbrew głoszonym prawdom o męskiej przewadze
Kobiety męską domenę dźwigają
Odziane w suknię złotą i srebrną
podczas, gdy mężczyzna zupełnie nagi zostaje.
Kobiety wiedzę i możliwości mężczyzny przejmują
Choć mężczyzna wcale nie jest życia pozbawiony
z łoża nie schodzi, miota się na nim jak winem zamroczony
oddał głowę mirażom wielkości.
Odcięta głowa wielokroć większa od ludzkiej,
bo od wyobrażeń nabrzmiała.

UKARANIE AMANA
Fresk z lewej strony nad sądem pokazuje
jak człowiek drugiego może czci pozbawić, uwięzić
A nawet zabić nie przerywając sobie odpoczynku
Mężczyzna leniwie na łożu podparty
wyrok na człowieka wydaje.
Natomiast swojej intymności nikomu naruszyć nie dozwala.
Władca feruje wyroki, na podwyższeniu spoczywa.
Wszyscy wokół toczą intrygi
W ciemnych niszach dworu przysiedli,
w małych gromadkach do knowań się zbierają
Ktoś tam wzdraga się nieco, ale przy stole rozmów siedzi.
Skazaniec zastyga udręczony w pozie, która zdradza,
że wyrwać się chciał z haniebnych układów.
Wznieść ponad to, w czym tkwią inni
Nagi – prawdy o sobie nie kryje
Więc skazać go trzeba
Na suchej gałęzi powiesić tego, co chce odstawać od reszty.
Gałąź, na której człowiek rozdarty został
Jest pod dachem domostwa w ludzkich progach.
Symbolizuje fakt, który wciąż się powtarza
Ludzie jak sępy, szakale szukają bez przerwy ofiary
A strach, by nie zostać złowionym
przyćmiewa niejeden umysł, dławi myśl wolną.
Zalęknieni wzdragają się słuchać wnętrza podpowiedzi.
Po co ginąć za prawdę gdy wygodniej milczeć z kłamstwem.

DAWID I GOLIAT
Z trzeciego fresku widmo śmierci wyziera
krwawa scena całą przestrzeń zajmuje.
Człowiek ma do wyboru katem lub ofiarą zostać
Innych ról życie nie przewiduje.
Ziemia jak pole bitwy, miejsce kaźni, padół cierpienia.
Krwią , krzykiem i łzami każdy jej skrawek nasączony.
Ci, co scenę rzezi obserwują, niczemu się już nie dziwią.
Na najdalszy plan zresztą strąceni
Głowy w kąt wciśnięte, jakby ich wcale nie było.
Walką i tylko walką można ponad tłum się wynieść,
chwalebne pierwsze miejsce zająć.
Kolejne ziemie od krwi podmokłe zajmuje.
Wojownik nigdy nie będzie oraczem
Uprawą roli ni pracą zwyczajną się nie pohańbi
Oto rudy karzeł na fresku olbrzyma powala
Nie siłą fizyczną lecz sprytem zdolnego gracza.
Nie w pojedynku rudowłosy napastnik zgładzi Goliata
Lecz przebiegle w najczulsze miejsce czoła olbrzyma ugodzi
Łatwo domyśleć się co stanie się,
gdy punkt ten („trzecie oko”),
przez który wiedza do człowieka wpływa
jako tarcza do strzału posłuży
Skutek widoczny na fresku
Mocarny siłacz pada jak kłoda.
To żywy trup.
Po zręcznym ciosie pozbierać się nie zdoła

WĄŻ MIEDZIANY
W czwartym narożniku gęsto od ciał stłoczonych.
Mimo zamętu widać tłum na dwa obozy podzielony
Po prawej ludzie splątani z rojowiskiem węży,
zbici w ohydną masę
Zastygły grymas bólu na twarzach mękę potworną zdradza
Z lewej gromada ściśnięta ocalenia oczekuje
Z nadzieją patrzą na wijącego się miedzianego węża.
Jeszcze chcą wierzyć, że ratunek im przyniesie.
Przecież dotąd udawało się „lepszych” na piedestał stawiać.
Lecz teraz zagłady już nie oddalą
i ci co przykazania bogów spełniali
Zawiedzeni, otępiali z bólu sensu nie widzą
W tym, co im wypełniać kazano
Bogom cześć oddawali
W zamian dostali cierpienie
Na koniec czarne węże – gady – człowieka dokładnie oplotły
Religie rozwiązania nie mają, dogmaty ocalenia nie niosą
Człowiek kiedyś bogu zaufał, daleko odszedł od siebie
Teraz z wnętrza swojego korzystać nie umie
Choć pociechy tam wiele
Samotny i udręczony w modlitwie szuka ratunku
Boski przewodnik jest niemy, bo bez pomyślunku
Sam zaczął zbierać żniwo swych czynów
Za całe wieki wodzenia owiec –
Teraz rozliczy swe dzieło jak inni
Bez ulg przed prawem stanie.

SĄD OSTATECZNY
Najpotężniejszy fresk kaplicy sykstyńskiej nad ołtarzem
wszystkich treści podjętych w malowidłach jest zwieńczeniem
Dowodzi, że ludzkość swój kres osiąga
Obraz głosi ostateczne rozliczenie, które rychło nastąpi.
Taki obrót zdarzeń od zarania dziejów był pisany
Niejeden z hierarchów kościelnych znając to przesłanie
tynki chciał zdzierać
Zawsze coś na przeszkodzie stawało
W końcu niewygodne szczegóły zamalować kazano.
Po środku szczytowej partii fresku tabliczka z imieniem Jonasz
przywodzi na myśl czas przełomu.
Jonasz umyka przed ogromną rybą
symbolem kończącej się epoki i chrześcijaństwa.
Ni to sznur ni olbrzymia wskazówka
Wskazuje jakby zegar Wszechświata
do dwunastej godziny się zbliżał.
Dwunastka oznacza, że czas dla materii dopełnia się
a rozliczenie kończącej się epoki
na tle błękitu nieba (myśli) zachodzi.
Fresk składa się z czterech części.
Wszędzie kłębią się ludzie, że nie można mieć złudzeń,
iż są to wysłannicy nieba.
Nagość postaci jest dowodem,
że każdy prawdę musi poznać o sobie
w finale nic ukryć się nie da.
Już nikt nikogo nie oszuka gestem obłudnym,
nie przykryje słowem, ni strojem ohydy myślenia,
Oto człowiek i cały jego dorobek – widoczny się stanie
Nie zdobycze materialne go określą,
a zgromadzona wiedza i czyny.
Za każdy czyn, każdą myśl i ich skutki,
przyjdzie odpowiedzieć przed sobą.
Wtłoczony w stado człowiek zapomniał o tym,
wolał uwierzyć, że winy wszelkie odkupić można cudzą ofiarą
Umysł ludzki przez to stał się kaleki
Wymogom czasu nie może sprostać.

Krzyż i kolumna – atrybuty religii i nauki walą się
Padają autorytety, które myśl ludzką więziły
Fundament manipulacji zburzony,
kruchość jego obnażona
Wokół upadłych symboli
tłoczą się postaci, usiłując je podnieść.
Powalonych posągów podźwignąć się nie da.

Cztery przenikające się pasma
to cztery plany Wszechświata,
w których jednocześnie ten sam proces zachodzi.
Największą przestrzeń zajmuje plan – zamysłu
Tu najgłośniej ostatni akord epoki wybrzmiewa
Wszyscy spotykający się
Zgodnie łączą swoje doświadczenia, talenty
Jedna wielka ludzka rodzina
Ciała ich piękne, mocne
atletyczną budowę mają nawet starcy
Człowiek szlachetną postać przybiera
To odrodzona konstrukcja praw w człowieku sprawia
spójność i harmonię, piękno kształtu całości powoduje
Ludzie potężni są,
bo energie pracą przez wieki gromadzili.
Ostre narzędzia w ich rękach świadczą, że dorobek
często w bolesnych doświadczeniach był zbierany
Teraz narzędzia gotowi złożyć,
bo zręczność i tak w nich zostaje.
Z ich dorobku nowy zamysł dla całości się bierze
Zupełnie nowy człowiek
z samego centrum się wyłoni, gdzie
w największym trudzie, ogniu ciało dla siebie wykuwał.
Nowi ludzie – to mocarny mężczyzna i młoda kobieta
Spójni mądrością, pogodzeni.
Twarz mężczyzny bez emocji i gniewu
Nie walczą już, więc młodość mogą zatrzymać
Ich siła i moc ze zrozumienia wyrasta
Spokojem i dojrzałością się przejawia
świadomi w czym uczestniczą
gotowi na przyszłe zdarzenia
Mężczyzna dłoń otwartą wznosi w górę
A wielu ten gest otwartości podziela
Kobieta jest brzemienna
Wraz z kończącą się starą epoką nowe życie
w kobiety rozwija się łonie
Dla ludzi myślących nie ma końca świata
Mocarny młodzieniec to nie żaden bóg,
zbawca, czy sędzia
Nie jest królem – nie nosi korony
Nie staje jak zwycięzca
Nie jest Jezusem – jest po prostu człowiekiem
Mit religijny ani razu nie pojawił się
w sykstyńskiej opowieści Michała Anioła
Na freskach nigdzie nie znajdziesz
dowodów boskiej męki, ukrzyżowania
– taki incydent w ogóle się nie zdarzył.
Nie ma również śladów ewangelii, którą twórcy Kościoła
dla chęci sprawowania władzy spisali.
Moment rozliczenia epoki
to nie sąd ostateczny boga nad światem
To jest sąd człowieka nad strukturami fałszu
Dla Kościoła, co zna zapowiedź Armagedon – to koniec
Toteż do ostatnich chwil mit boga usiłuje podtrzymać
Strasząc boską karą, wizjami potępienia
trzyma w niewoli ludzkie sumienia.
Złoty i srebrny klucz to symbole wiedzy,
co wszystkie tajemnice otwierają
Klucze do wiedzy w mocnych rękach człowieka,
Postać obok trzyma ludzką skórę
Znaczy, że dotychczasowa powłoka cielesna
jak odzienie do pracy służyła
U progu nowej epoki
wszystko stare razem ze skórą odłożyć trzeba.
W drugiej ręce postać trzyma srebrną przędzę istnienia
Co symbolem jest, że tchnienie życia z powłoki cielesnej
wyjęte być może,
by po oczyszczeniu srebrną nić znów w nowe ciało włożyć.

Poniżej na drugim planie wzmożony ruch panuje.
Z energii tam skupionych formy materialne się tworzy
Widać że wszystko podlega gwałtownym przemianom.
Postaci dmą w długie trąby
donośne, przejmujące dźwięki z instrumentów wydobywają
To sygnał nadchodzących zmian.
Otwarte księgi, trzymane przez stojących obok trębaczy,
do ludzi są skierowane
Znak to, że wiedza z różnych przestrzeni dociera
Stłoczone masy ludzkie na tym planie
symbolizują tych, co ciał fizycznych nie mają
Część próbuje w wyższe rejony się przedrzeć
lecz to się nie udaje.
Inni próbują wejść w ciała, co poniżej
Jeszcze inni pośród potworów
myślokształtów, które sami potworzyli
Własne ich myślenie w dół ściąga
tak, że wznieść się nie mogą i w panikę wpadają.

Teraz dowiadują się, że już za późno,
by ze starego się wyzwolić.
Nie wiedzą nawet, że można było tego dokonać
Wiara zagłuszyła w nich wiedzę.
A więc w dół do samej materii zdążają
Skazani na nieświadomość
już tylko budulcem przyszłego świata mogą zostać.

Najniżej na pierwszym planie – materii
pogrom starego się toczy.
Niektórzy są zaskoczeni.
Tępe, oniemiałe, przestraszone twarze
Kości ich sterczą,
Żywe szkielety z pustymi oczodołami –
martwi za życia. Ciała skręcone bólem
Pół leżąc, bez sił czekają na to, co los im zsyła
Ciała niektórych już z ziemi wystają
Ziemia energię z nich do wnętrza chłonie.
Jednak są w materii i tacy,
co powędrują w wyższe rejony.
Choć teraz pośród najniższych stoją
W znoju i trudzie zebrali potrzebną wiedzę,
Mogą się teraz oderwać od starego świata
Jedyna przeszkoda to ich własne lęki, wahania,
jako demony widoczne na fresku dręczą,
nie pozwalając wyrwać się w inną przestrzeń.

To ostateczne rozliczenie epoki,
wszyscy biorą w nim udział.
I nie można już teraz, jak wcześniej bywało
przepłynąć arką przez wzburzone fale
Ten, kto na łodzi stoi wcale nie pomaga,
nie przewozi garnących się tłumów,
Z rozmachem przepędza wiosłem tych,
którzy starym sposobem
dostać się chcą do bezpiecznej łodzi.
Znak to, że walka, pragnienia, emocje
do Hadesu odchodzą,
wypalone na popiół, tworzywem się staną,
do budowy nowego świata posłużą.

Dla tych, co patrzeć umieją, słuchać potrafią
proste i czytelne są obrazy Sykstyny.
Nie ma tam boga.
Jasnym się staje, że Wszechświat
przez istoty ludzkie był tworzony.
Wszystko co człowiek otrzymywał –
drugiej istocie zawdzięczał
I choć niektórzy wiedzę wykorzystali
do wzniesienia hierarchii, autorytetów.
Skłócili ludzkość, utrwalali niezgodę.
by ściągać dla siebie żywą energię człowieka
To dzisiaj trzeba wiedzieć
że ich kraina mlekiem i miodem płynąca
Wcale boską nie była
Nie bogowie ludzkie losy plątali
Ludzie ludziom „boski” los zgotowali.

Sokratek

Rozwój duchowy, czy rozwój świadomości?

Świadomość człowieka rozwija się od momentu urodzenia. Wpływają na nią rodzice, nauczyciele, całe środowisko, w jakim dojrzewa człowiek. Gdy młody człowiek dorośnie ma szansę, że sam zaczyna kształtować swoją świadomość. Jest to jednak zależne czy podejmie trud samodzielnego myślenia, czy zda się na treści głoszone przez autorytety i wpadnie w tryb automatyzmu ludzkiego życia. Większość ludzi nie wyobraża sobie życia bez wskazań autorytetu. Dlatego też ich świadomość przez większość życia pozostaje na jednym, niezmiennym poziomie. Można tu mówić o nieświadomości, stanie uśpienia, który trwa aż do opuszczenia ciała. Zdając się na gotowe programy, człowiek skazuje siebie na bycie marionetką, sterowaną przez autorytet grupy, z którą się utożsamia, przez cały swój fizyczny żywot. Tym samym rezygnuje z własnego sposobu rozumienia świata, a skazuje się sposób pojmowania rzeczywistości narzucony przez kogoś innego. Niewielu osobom udaje się wyjść poza schematy i tworzyć swoje życie zgodnie z własnymi potrzebami, a nie oczekiwaniami, czy wyobrażeniami innych osób. Gdy człowiek zaczyna myśleć samodzielnie, staje się wówczas świadomy swojego istnienia i zadania, jakie ma do wykonania na Ziemi. Dąży do jego realizacji. Życie zostaje oparte na własnym doświadczeniu, a nie na przekonaniach i pragnieniach innych osób. Poprzez doświadczanie życia bezpośrednio, pozyskuje wiedzę, która poszerza świadomość. Nie porusza się utartymi koleinami myślenia, po których podąża większość, co umożliwia mu poznanie rejonów siebie i Wszechświata dla innych niedostępnych: budowy energetycznej człowieka i mechanizmów, jakim podlegają wszystkie elementy istoty ludzkiej. Wiedza zdobyta w procesie bezpośredniego poznania jest wiedzą żywą, różni się zasadniczo od wiedzy tzw. naukowej, przyswajanej przez intelekt. Zasób wiedzy intelektualnej nie ma nic wspólnego z rozwojem świadomości. Rozwój zdolności intelektualnych może stać się ogromną przeszkodą w jej rozwoju, co często można zaobserwować u tzw. intelektualistów, naukowców, którzy nie dopuszczają innej od naukowo udowodnionej wersji świata. Utożsamienie się z poglądem, dogmatem naukowym sprawia, że umysł odrzuca wszystko, co nie pasuje do obrazu świata, z którym jest utożsamiony. Intelekt, posługując się analizą odrzuca i neguje, to z czym się nie zetknął lub to, co jest sprzeczne z przyswojonymi przez niego informacjami. Dzisiaj świadomość ludzka jest na tak niskim poziomie, bo została ukształtowana z jednej strony przez religie z drugiej przez naukę. Zarówno jedna, jak i druga przekazują zafałszowany obraz rzeczywistości.
Wiele osób twierdzi, że rozwija się duchowo, co to jednak znaczy? Czy ma to związek z poszerzaniem świadomości? Pojęcie rozwoju duchowego zostało wprowadzone wraz z powstaniem religii i miało doprowadzić do przekierowania myślenia człowieka z tego co materialne, na to, co duchowe. Jednak znów zamiast rzetelnej wiedzy, ludzie dostali fikcyjny obraz świata tzw. duchowego, który posłużył do manipulacji masami ludzkimi. Zamiast konkretów o budowie człowieka, Wszechświata, działania energii i ich wpływu na życie ludzkie, człowiek od religii dostał wizję piekła, raju, aniołów, diabłów. Różnego rodzaju dogmaty religijne, wierzenia wytworzyły schematy myślowe, przekonania, wyobrażenia na temat rzeczywistości. Ludzka świadomość zamiast się rozwijać, poszerzać, obejmować sobą coraz to nowe rejony poznania została na wieki uwięziona w klatce wiary: w wyimaginowanego boga, ducha świętego itp. Ten stan nie dotyczy niestety tylko ludzi wierzących – ale także tych, którzy w boga nie i wierzą i odrzucają energetyczną stronę świata. Wielu ateistów twierdzi, że za ateizmem stoi głęboka duchowość. Na czym ona jednak polega? Czym w ogóle jest duchowość, czy rozwój tzw. duchowy.
Od setek lat istnieje wiele szkół rozwoju duchowego, autorytety religijne twierdzą, że ich religia zapewnia wyznawcom rozwój duchowy. Pojawia się coraz więcej szkół, w których adepci rozwijają swojego ducha. Znacząca większość Ziemian to wyznawcy jakiegoś boga, identyfikujący się z którąś z wielu religii, czy szkołą rozwoju duchowego. Wydawało by się, że świat powinien być coraz lepszy. Im więcej ludzi rozwiniętych duchowo tym mniej konfliktu, agresji, nienawiści, głupoty. Czy jednak tak jest? Nadal mamy wojny, konflikty, terroryzm, fanatyzm religijny. Czy bronienie jakichkolwiek dogmatów, swojej racji, walka w obronie swojego boga, czy religii, nawoływanie do nienawiści świadczy w ogóle o jakimkolwiek rozwoju? Czy wyznawcy różnych religii są rozwinięci duchowo? Jeżeli tak, to jak to się przejawia? Czy walka z drugą osobą świadczy o rozwoju człowieka. Czy człowiek rozwinięty duchowo może być siewcą podziału i konfliktu i utrzymywać je w sobie?
Mamy tu do czynienia z dwoma pojęciami z jednej rozwój duchowy, z drugiej rozwój świadomości. Co znaczy: jestem świadomy? – To stan istnienia który nie jest niczym uwarunkowany – człowiek z nikim, ani z niczym się nie utożsamia, co daje mu wolność myślenia, Człowiek poznaje swoje ograniczenia, dzięki temu może świadomie nad nimi pracować
i je neutralizować. Poszerzona świadomość daje człowiekowi możliwość stania się obserwatorem samego siebie, swoich myśli, reakcji, emocji i neutralizować w sobie, to, co uzna, że jest mu zbędne. Istnienie człowieka świadomego nie ogranicza się do fizycznego wymiaru, ale do całości jego przejawu. Wie, że jest częścią Całości ,jaką jest Wszechświat i ma wpływ na jego kształt. Innych traktuje jak siebie, niezależnie, jaką mają fizyczną postać, ponieważ wie, że bez drugiego człowieka nie jest człowiekiem i ze wszystkim co istnieje stanowi jedność.
Wraz z rozwojem świadomości człowiek staje się coraz bardziej neutralny, wychodzi poza wszelką ocenę, znika potrzeba ustosunkowywania się do wszystkiego. Człowiek przestaje walczyć i udowadniać swoje racje. Staje się neutralny do ludzi inaczej myślących, szuka jedynie porozumienia. Nikogo nie przekonuje do zmiany swoich poglądów. By uzyskać stan neutralności, konieczne jest poznanie siebie, zapisów w podświadomości i ich rozkodowanie. Podświadomość jest jak dyskietka. Od początku naszego życia materialnego była zapełniania różnymi programami, które ukształtowały naszą osobowość. Gdy człowiek staje się świadomy, sam może zmieniać oprogramowanie. W zależności od tego, jakie są jego bieżące potrzeby. Poznanie swoich ograniczeń, które wynikają z podświadomych przekonań i ich neutralizacja otwiera drogę do rozwoju świadomości. Impulsem pobudzającym jej rozwój może być wszystko, jeżeli tylko człowiek chce nad sobą pracować. Spotkanie z drugim człowiekiem, wyciąganie wniosków, choćby z błahych pozornie sytuacji, obserwacja swoich myśli, reakcji, obserwacja świata przyrody. Jeżeli w człowieku jest potrzeba poznania, sam przyciąga do siebie doświadczenia, które mu to ułatwią.
Rozwój świadomości ludzkiej nie kończy się nigdy, tak jak życie we Wszechświecie trwa wiecznie. Możemy mówić o etapach, cyklach rozwoju cywilizacji, czy planety, ale nie o końcu rozwoju. Tak jak nie można powiedzieć o końcu życia człowieka. Wprowadzone pojęcie śmierci stało się hamulcem dla rozwoju świadomości. Utożsamienie z ciałem fizycznym, sprowadziło człowieka jedynie do ciała fizycznego i odcięło go od wiedzy o światach pozamaterialnych, a tym samym zapomniał, że po opuszczeniu ciała fizycznego istnieje nadal. Enigmatyczne określenia świata „duchowego” przedstawianego przez wiele religii, nijak ma się do rzeczywistości. Świat energii jest równie konkretny, jak ten który postrzegamy zmysłami. Lęk przed śmiercią i tym, co po niej nastąpi nie ułatwia sprawy. Straszenie piekłem za złe uczynki nie prowadzi do rozwoju świadomości, a tym samym człowieka, jedynie utrwala zapisy w podświadomości i czyni świadomość ludzką jeszcze bardziej ograniczoną i prymitywną. Człowiek zamiast sam poznawać świat energii zdał się na autorytety, którym nigdy nie zależało na samodzielnym myśleniu ludzi, a utrzymaniu ich w podporządkowaniu. Tak było przez wieki. W przeszłości, na Ziemi było wiele jednostek, które przeciwstawiały się autorytetom i obowiązującej wizji świata. Wiele z nich było publicznie torturowanych i zgładzonych. Publiczne tortury służyły do utrwalenia zapisów w duszy: „Nie sprzeciwiaj się obowiązującym dogmatom i autorytetom. To wiąże się z cierpieniem, bólem i śmiercią” (ten kod nadal funkcjonuje u większości Ziemian). Jednak wielu z nich wytrwało w swoich poglądach i nie dało się złamać, mimo potwornych cierpień, przez jakie przechodzili. Dzisiaj nie jesteśmy torturowani, co najwyżej myślący są napiętnowani przez jedyną słuszną religię. Mimo to, na własne życzenie, bez przymusu ulegamy różnej maści autorytetom, dogmatom, tradycji i trwamy w stanie uśpienia. By się obudzić trzeba wyzwolić się z wielowiekowej niewoli, w jakiej przebywały nasze umysły i świadomość. Stać się obserwatorem i zacząć samodzielnie myśleć. Niech dzisiaj każde przemyślenie, każda samodzielna myśl, każda chwila zrozumienia będzie hołdem i zapłatą dla tych, którzy cierpieli i ginęli za wiedzę i wolność myśli.

Sokratek