Sens szczepień

Szczepienia profilaktyczne miały sprawić, że choroby trafią do lamusa, i tylko na lekcjach historii będzie się uczyć, że kiedyś coś takiego było, ale tak dawno, że nawet najstarsi ludzie nie pamiętają, czyli że spotka je taki sam los, jak epidemie, które niegdyś gnębiły ludzkość, ale zostały ujarzmione, rzekomo dzięki szczepieniom. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna, ponieważ chorób, jakimś dziwnym trafem… przybyło. Mimo to spirala szczepień wciąż jest nakręcana. Dlaczego mimo ewidentnej porażki nadal poszukuje się nowych szczepionek, a odkrywców nagradza noblem?

Badacze pracujący nad odkryciem nowych szczepionek są niczym średniowieczni alchemicy, poszukujący kamienia filozoficznego, który miał zamieniać zwykłe metale w metale szlachetne, z tą różnicą, że ci współcześni te kamienie znajdują. Wprawdzie nie filozoficzne, ale i tak jest to złoty interes, jeśli zważyć, że średni koszt wyprodukowania jednej szczepionki to 4 centy, zaś jej cena rynkowa to średnio 50 dolarów. Nawet dilerzy narkotykowi ani handlarze bronią nie mogą pochwalić się takimi zyskami, osiąganymi kosztem degradacji gatunku ludzkiego.

Dlaczego szczepienia są szkodliwe

Szczepienia to sztuczne nabywanie odporności, co już samo w sobie jest szkodliwe, bowiem wyklucza nabycie odporności w sposób naturalny, poprzez odchorowanie mających charakter prozdrowotny chorób infekcyjnych. Ale na tym szkody spowodowane szczepieniami wcale się nie kończą. Wprost przeciwnie.

Szczepienie to brutalne wprowadzenie do organizmu niezwykle toksycznej substancji, zwanej szczepionką, w skład której wchodzą zarazki albo ich fragmenty lub wydalane przez nie jady. Nie one są jednak najgroźniejsze. Skład szczepionki to lista substancji skrajnie niekorzystnych dla ludzkiego zdrowia, zdolnych uszkodzić ważne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu tkanki, szczególnie tkankę nabłonkową, a także nerwową.

Skład szczepionki przeciw grypie

W skład szczepionek przeciw grypie wchodzi siedem typowych substancji stosowanych w innych szczepionkach, więc mogą one dać pewien obraz, co zostaje wprowadzone do organizmu w procederze zwanym szczepieniem.

1. Zmiksowana tkanka kurzego embriona, w którym namnożono czynnik zakażający – wirusy.

Fragmenty ciała kurzego embriona, wstrzyknięte do ciała człowieka, są częstą przyczyną uczuleń, a nierzadko także reakcji anafilaktycznej.

Rodzaj zarazków i tym samym rodzaj podłoża używanego do ich hodowli zależy od choroby, przeciw której produkuje się daną szczepionkę, toteż inne szczepionki mogą zawierać wirusy, bakterie albo fragmenty ich ciał i/lub jady bakteryjne, w związku z czym mogą występować w nich różne podłoża – od zwykłej pożywki na bazie agaru albo żelatyny, poprzez pożywki wzbogacone, zawierające baranią krew, do ludzkich komórek macierzystych, pobranych podczas aborcji płodów ludzkich.

2. Żelatyna to naturalna substancja białkowa, pozyskiwana z kości i chrząstek zwierzęcych. Wprowadzona do organizmu może wywołać reakcję alergiczną, natomiast wprowadzana wielokrotnie może wywołać reakcję anafilaktyczną.

3. Tween® 80 to nazwa handlowa monooleinianu polioksyetylenosorbitolu (E 433). Jest to emulgator stosowany w produkcji lodów, zapobiegający obiałczeniu kropelek tłuszczów w mleku. W szczepionkach pełni rolę emulgatora otoczek białkowych wirusów. Wprowadzony do organizmu może wywołać ciężkie reakcje alergiczne, z anafilaksją włącznie.

4. Aldehyd mrówkowy (formaldehyd), lepiej znany jako formalina, to silnie toksyczna ciecz, ścinająca białka, zarówno strukturalne, jak i enzymatyczne. Stężona formalina służy do wypalania brodawek i cyst, zaś po rozcieńczeniu jest używana do konserwacji anatomicznych preparatów zwierzęcych.

5. Triton® X100 to detergent mający zastosowanie w domowych i przemysłowych środkach zmywających, a także w produkcji farb, tekstyliów, papieru, agrochemii.

6. Żywica jest substancją wydzielaną przez niektóre rośliny, głównie drzewa iglaste, w których pełni rolę analogiczną do płytek krwi u człowieka. Żywice są znaną przyczyną alergii.

7. Thiomersal (thimerosal) zawiera rtęć i jest stosowany w wielodawkowych fiolkach ze szczepionkami przeciw grypie.

Oprócz wymienionych siedmiu substancji, w skład szczepionki przeciw grypie wchodzą jeszcze dwie – sacharoza (cukier buraczany) oraz gentamycyna (antybiotyk).

Niepożądane odczyny poszczepienne (NOP)

Niepożądany odczyn poszczepienny (NOP) oznacza każde zaburzenie stanu zdrowia, które wystąpiło w okresie od kilku sekund do czterech tygodni od podania szczepionki. Zaburzenia te mogą wynikać z indywidualnej reakcji organizmu człowieka szczepionego na podanie szczepionki, a także z nieprawidłowego wykonania lub podania szczepionki.

Niepożądane odczyny poszczepienne miewają rozmaity zakres, toteż ze względu na miejsce występowania można podzielić je na trzy grupy:

1. odczyny miejscowe:
odczyny miejscowe po szczepieniu BCG – przyśpieszony odczyn poszczepienny zwany fenomenem Kocha*, owrzodzenie i/lub zmiana ropna w miejscu szczepienia o średnicy przekraczającej 10 mm u noworodka i 20 mm u dziecka starszego, podskórny ropień w miejscu szczepienia, obrzęk, zaczerwienienie i bolesność w miejscu wstrzyknięcia szczepionki, ropień bakteryjny bądź jałowy w miejscu wstrzyknięcia szczepionki, powiększenie okolicznych węzłów chłonnych, ropne zapalenie węzłów chłonnych z wystąpieniem sączącej się, trudnej do wygojenia przetoki,

2. odczyny ze strony ośrodkowego układu nerwowego:
encefalopatia (uszkodzenie mózgu),
drgawki gorączkowe,
drgawki niegorączkowe,
poszczepienna choroba Heinego-Medina (łac. poliomyelitis anterior acuta – wirusowe zapalenie rogów przednich rdzenia kręgowego) wywołana wirusem szczepionkowym, czyli utrzymujące się 60 lub więcej dni porażenie lub niedowład wiotki całego ciała,
zapalenie mózgu,
zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych,
zespół Guillain-Barre (gwałtownie postępujący symetryczny niedowład z zaburzeniami czucia),

3. inne niepożądane odczyny poszczepienne:
bóle stawowe,
reakcje anafilaktyczne,
wstrząs anafilaktyczny (występujący natychmiast po podaniu szczepionki),
gorączka powyżej 39°C,
epizod hipotensyjno-hiporeaktywny – charakterystyczny stan po szczepieniu DTP (skojarzoną szczepionką błonniczo-tężcowo-krztuścową), w którym niemowlę przez pewien czas (10 minut do 36 godzin) ma obniżone ciśnienie tętnicze (stany hipotonii do zapaści naczyniowej włącznie), obniżone napięcie mięśniowe, nie przyjmuje posiłków i nie nawiązuje kontaktów z otoczeniem,
uogólnione zakażenie prątkiem BCG,
zanik płytek krwi (małopłytkowość),
posocznica, w tym wstrząs septyczny,
zapalenie ślinianek,
zapalenie jąder,
krzyk mózgowy – nieutulony ciągły płacz lub krzyk o znacznym nasileniu i wysokim tonie, utrzymujący się od kilku godzin do kilku dni, pojawiający się przeważnie 6 – 18 godzin po szczepieniu).

* Fenomen Kocha występuje między drugim a ósmym dniem od szczepienia. W miejscu szczepienia pojawia się rumień, naciek i grudka szybko ulegająca martwicy. Zmiana goi się w ciągu 2 – 4 miesięcy, niekiedy dłużej. Zmianie tej często towarzyszy powiększenie węzłów chłonnych.

Powikłania poszczepienne

Powikłania poszczepienne to trwałe lub utrzymujące się wiele lat uszkodzenia tkanek lub narządów ważnych dla funkcjonowania organizmu. Najczęściej przytaczanym przykładem powikłań poszczepiennych jest autyzm dziecięcy, spowodowany uszkodzeniem tkanki nerwowej przez zawarte w szczepionkach związki rtęci.

Najbardziej typowym i najczęściej występującym powikłaniem poszczepiennym jest uszkodzenie tkanki nabłonkowej jelit, skutkujące poważnymi problemami zdrowotnymi, najczęściej niekojarzonymi ze szczepieniem, zwłaszcza tym polegającym na wstrzyknięciu szczepionki w tkankę podskórną. Że szczepionka może uszkodzić tkankę nerwową, to nikogo nie dziwi, wszak wnika do organizmu, ale że uszkadza jelita, to już trudniej zrozumieć. Nie każdy bowiem wie, że typową drogą wydalniczą toksycznych substancji zawartych w szczepionce jest przewód pokarmowy.

Powszechnie sądzi się, że układ wydalniczy to układ moczowy. Czasami wspomina się układ oddechowy i skórę, którą niektórzy nazywają nawet trzecią nerką. Abstrahując, że człowiekowi do niczego trzecia nerka nie jest potrzebna, to wymienione układy służą do wydalania produktów przemiany materii, czyli substancji powstałych w organizmie. Drogą wydalniczą substancji wnikających do organizmu jest przewód pokarmowy, gdzie gruczoły śluzowe i surowicze wydalają najgroźniejsze substancje. Dlatego na przykład antybiotyki niszczą florę jelitową także wówczas, gdy są podane drogą pozajelitową, a więc w formie zastrzyku. Tą właśnie drogą są wydalane substancje zawarte w szczepionkach, co szczególne znaczenie ma w przypadku noworodków, których przewód pokarmowy nie jest przystosowany do typowego dla gatunku ludzkiego pożywienia, a co dopiero wydalania niezwykle toksycznych substancji, brutalnie wstrzykiwanych do ciała. Uszkodzenie nabłonka jelitowego we wczesnym dzieciństwie skutkuje zazwyczaj poważnymi komplikacjami zdrowotnymi na wiele lat, często na resztę życia.

Nie może zatem dziwić, że wraz z ilością szczepień wzrasta ilość dzieci i młodzieży uzależnionych od leków i usług medycznych, gdyż o to w gruncie rzeczy w tym procederze chodzi.

Autor: Józef Słonecki

http://www.bioslone.pl/zdrowie-a-medycyna/sens-szczepien

Dr Nancy Banks – o szczepieniach i medycynie

Dr Nancy Banks lekarz ginekologi i położnictwa mówi o niebezpieczeństwach szczepienia małych dzieci i medycynie. Krótki ale bardzo przejrzysty wywiad wyjaśniający całe sedno problemu od podstaw. Rozpowszechniajcie ten materiał.

Gary Null – Przesłuchanie w sprawie szczepionek



Sanepid przegrał w NSA w sprawie szczepień

Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, w którym stwierdza brak podstaw prawnych do wydania decyzji o obowiązku poddawania dzieci szczepieniom.

Odważna, młoda mama z Poznania sprzeciwiła się terrorowi Sanepidu, który nękał ją pismami z groźbami oraz okradał ją bezprawnie (bez wyroku sądowego), ściągając z jej konta bankowego kolejne grzywny, których wysokość i częstotliwość ustalał według własnego widzimisię. Nie ma obowiązku prawnego szczepienia dzieci!
Każda próba zmuszenia nas do szczepień lub dowolnych badań jest niezgodna z Konstytucją! Mamy prawo odmówić i nikt nie może wywierać na nas żadnych nacisków!

A oto relacja tej dzielnej kobiety – bierzmy z niej przykład…

* * *

Historia mojego świadomego podejścia do spraw szczepień zaczęła się od kontaktu z pewną dzielną mamą, której synowie bliźniacy maja autyzm. Opowiadała mi o swoich codziennych zmaganiach i samotności. Zaczęłam dostrzegać całą prawdę, że szczepienia często dają odporność, ale dużym kosztem: zdrowia, czasem nawet życia, codziennej walki o przywrócenie zdrowia dziecku i poczucia nie wynagrodzonej krzywdy… To nie jest decyzja, jaką za rodzica może podjąć państwo w osobie urzędnika nakładającego grzywnę.

Pierwsza córka była zaszczepiona tylko na BCG i WZWB po porodzie w szpitalu. Mimo moich kilkukrotnych pytań, nikt nie potrafił mi udzielić odpowiedzi kiedy będą szczepić moje dziecko. Nie miałam odwagi zaprotestować… na kolejne szczepienia do przychodni już z nią nie poszłam.

WEZWANIE Z SANEPIDU

Na początku otrzymałam z Sanepidu wezwanie do przedstawienia odroczenia szczepień przez lekarza, straszona grzywną za niestawienie się i rozpoczęciem postępowania administracyjnego, gdy nie zaszczepię dziecka. Gorączkowo zaczęłam szukać lekarza, który może mi pomóc, jednak gdy już znalazłam, lekarz wycofał się ze swojej obietnicy. W Sanepidzie powiedziałam, że wstrzymuję się od szczepień do 2 roku życia córki i przez rok nie byłam niepokojona. W przychodni lekarka poprosiła mnie o podpisanie oświadczenia, że poinformowała mnie o obowiązku szczepienia.

DECYZJA ADMINISTRACYJNA

W międzyczasie urodziłam drugą córeczkę. Tym razem przygotowałam wcześniej krótkie oświadczenie, że na razie rezygnuję ze szczepień. Dość szybko odezwał się Sanepid upominając się o szczepienia obu dziewczynek. Po moich wyjaśnieniach, że nadal nie będę ich szczepiła, wystawiono dwie decyzje administracyjne nakazujące zaszczepienie dzieci pod rygorem natychmiastowej wykonalności wszystkimi zaległymi szczepionkami w jednym terminie…

Odwołałam się od nich powołując się na ryzyko jakie ze sobą niosą i wnioskując o wykonanie badań, które pozwolą wykluczyć ryzyko powikłań poszczepiennych. Wojewódzki inspektor sanitarny zupełnie nie odniósł się do tego co napisałam, podtrzymując decyzję inspektora powiatowego. Od tego postanowienia już się nie odwołałam, trzy miesiące później otrzymałam upomnienie, a potem grzywnę w celu przymuszenia 2 x po 550 zł.

GRZYWNA

Przepisy precyzują, że Sanepid może nakładać te grzywny jednorazowo do 10 000 zł, a łącznie do 50 000 zł. W praktyce rodzice dostają grzywny w wysokości od 200 do 600 zł, a w Kielcach nawet do 5000 zł. Są zajmowane konta bankowe lub grzywna jest ściągana z pensji.

SKARGA DO SĄDU

Odwołałam się od tego postanowienia do II instancji, a po podtrzymaniu złożyłam skargę do sądu nie korzystając z pomocy prawnika. W czerwcu tego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny powołując się na orzeczenie NSA orzekł, że brak podstaw prawnych do wydania decyzji o obowiązku poddania się szczepieniom i uchylił decyzje administracyjne i postanowienia o nałożeniu grzywny. Wygrałam, ale kosztowało mnie to cztery lata nerwów, czytania przepisów i pisania pism. Cieszę się jednak, że zmobilizowało mnie to do działania w obronie naturalnego zdrowia dzieci i wolności wyboru.

Mimo tych orzeczeń Sanepidy nie zaprzestały swoich praktyk, a rodzice poszkodowanych po podaniu szczepionki dzieci, nadal nie otrzymali odszkodowań, które pozwoliłyby im chociaż częściowo, dzięki kosztownemu leczeniu i rehabilitacji , wrócić do zdrowia. Rodzice nadal mają problemy z przyjęciem przez lekarzy zgłoszeń podejrzenia niepożądanych odczynów poszczepiennych, a często nawet nie są świadomi, że taki obowiązek ciąży na lekarzu.

PETYCJA

Wszystko to prowadzi do braku zaufania do całego systemu szczepień ochronnych i służby zdrowia w naszym kraju. Dlatego nadal zbieramy podpisy pod petycją dotyczącą poszanowania wolności i praw rodziców rezygnujących ze szczepienia swoich dzieci oraz w sprawie skuteczniejszej ochrony szczepionych dzieci przed niepożądanymi odczynami poszczepiennymi. Proszę o podpisy: www.petycje.pl.

Do kwietnia tego roku decyzje administracyjne i grzywny były uchylane w sądach ze względu na błędy proceduralne. Dopiero w kwietniu 2011 r. pojawiło się decydujące orzeczenie Najwyższego Sądu Administracyjnego, które poruszyło istotę sprawy.

ORZECZENIA WSA I NSA

Pod poniższymi adresami zgromadzone są linki do orzeczeń sądów w podobnych sprawach:

1. II OSK 32/11 – Wyrok NSA z 2011-04-06
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/6F08246C2E
2. IV SA/Po 999/10 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2011-05-12
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/9695CC78C7
3. II SA/Bk 79/11 – Wyrok WSA w Białymstoku z 2011-05-05
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/9202653612
4. IV SA/Po 1009/10 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2011-03-16
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/E368A4642A
5. II SA/Po 803/10 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2011-02-04
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/688BBCD5E6
6. II SA/Bk 723/10 – Wyrok WSA w Białymstoku z 2011-02-01
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/688BBCD5E6
7. II SA/Bd 373/10 – Wyrok WSA w Bydgoszczy z 2010-09-22
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/48C866A1A0
8. IV SA/Po 232/10 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2010-09-01
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/EB7959B2FB
9. II SA/Go 355/10 – Wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. z 2010-06-24
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/5EBAC8BCBE
10. IV SA/Po 425/07 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2008-04-24
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/0BC6E6FAB6
11 IV SA/Po 588/07 – Wyrok WSA w Poznaniu z 2007-12-12
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/D2180FFB4F
2007-06-28 III SA/Lu 76/07 – Wyrok WSA w Lublinie z 2007-06-28
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/0D80B5C8F8
…oraz dwie uznane skargi na decyzję i grzywnę w Poznaniu w maju i w czerwcu br., do których orzeczenia nie są jeszcze dostępne w sieci.

Autor wstępu: Maria Sobolewska
Autor relacji: Mama z Poznania

Źródła: Jestem za, a nawet przeciw i Dzieci są ważne

http://wolnemedia.net/

Petycja ws. zmuszania rodziców i dzieci do szczepień

Do:
Ministerstwa Zdrowia
aktualny Minister Zdrowia
ul. Miodowa 15
00-952 Warszawa

kancelaria@mz.gov.pl

List protestacyjny dotyczący poszanowania wolności i praw rodziców rezygnujących ze szczepienia swoich dzieci oraz w sprawie skuteczniejszej ochrony szczepionych dzieci przed niepożądanymi odczynami poszczepiennymi.

Szanowna Pani Minister,

z wielkim niepokojem obserwujemy działania polskich urzędów wobec rodziców, którzy kierując się dobrem swoich dzieci i uwzględniając wszystkie możliwe konsekwencje zarówno szczepienia, jak i nieszczepienia, podejmują niezależne decyzje odnośnie kwestii, czy, kiedy i jakie szczepionki będą podane ich dzieciom, jak również rodziców dzieci, u których wystąpiły niepożądane odczyny poszczepienne.

Występujemy w imieniu rodziców, którzy do tej pory musieli samotnie bronić się przed represjami ze strony bezdusznych urzędów w obronie praw do nietykalności cielesnej swoich dzieci oraz do samostanowienia i wolności wyboru. Jeszcze do niedawna większość z nas wierzyła w doskonałość szczepionek. Nasza wiedza o szczepieniach była przeciętna: znaliśmy ogólny mechanizm działania i ufaliśmy, że powikłania niemal się nie zdarzają – do czasu, gdy sami spotkaliśmy się z tymi powikłaniami. Właśnie te doświadczenia stoją u podstaw naszych działań na rzecz świadomego podejmowania decyzji o szczepieniach i skłoniły nas do pogłębiania wiedzy, szukania informacji, analizowania danych. Były żywym dowodem na istnienie rozbieżności między informacjami podawanymi do publicznej wiadomości a rzeczywistością.

W związku z tym sygnalizujemy naglącą potrzebę usunięcia następujących nieprawidłowości i przedstawiamy nasze oczekiwania:

1. Brak jasnych zapisów w dokumentach prawnych, z których będzie wynikać uznanie prawa rodziców do odmowy szczepienia swoich dzieci.
Ustawodawca w Ustawie z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych zniósł kary dla rodziców dając im możliwość dokonania wyboru, czy chcą zastosować szczepionkę, która potencjalnie może wywołać skutki wymienione w załączniku nr 1 i 2 do Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2010 r. w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych oraz kryteriów ich rozpoznawania, czy wolą zapobiegać chorobom w inny sposób. Inspektorzy sanitarni nakładają na nieszczepiących rodziców grzywny w celu ich przymuszenia z zastosowaniem przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego, łamiąc prawa konstytucyjne obywateli.
Oczekujemy ustanowienia przepisów wykonawczych do ustawy, z których będzie jasno wynikać prawo rodziców do decydowania o tym, czy, kiedy i jakie szczepionki będą podane ich dzieciom.

2. Represje stosowane przez stacje sanitarno-epidemiologiczne wobec rodziców.
Inspektorzy sanitarni wbrew zapisom ustawy, z której usunięto zapis o karaniu nieszczepiących rodziców, wystawiają decyzje, w których zarządzają niezwłocznie poddać dzieci szczepieniom pod rygorem natychmiastowej wykonalności, bez określenia wskazań i przeciwwskazań do podania danego preparatu w danym terminie, oraz nakładają grzywny w celu przymuszenia jednorazowo do kwoty 10 000 zł pod rygorem nakładania dalszych grzywien w tej samej lub wyższej kwocie łącznie do 50 000 zł, z zastosowaniem przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego i Ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.
Oczekujemy stworzenia jasnych instrukcji dla stacji sanitarno-epidemiologicznych w całej Polsce w zakresie ich uprawnień oraz działań, które mogą podjąć w przypadku, gdy rodzice odmawiają szczepienia swoich dzieci, czyli możliwości udzielania informacji o zakresie i terminach szczepień. Spowoduje to zaprzestanie wydawania przez sanepidy decyzji administracyjnych dotyczących zaszczepienia dziecka oraz nakładania grzywien, ponieważ działania te łamią podstawowe prawa człowieka, obywatela, rodzica i pacjenta oraz nie należą do zadań Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

3. Brak regulacji odnośnie odszkodowania za wystąpienie NOP.
W obecnym stanie prawnym nie jest jasne, kto ponosi odpowiedzialność w przypadku wystąpienia niepożądanego odczynu poszczepiennego. Konieczne jest określenie, kto będzie odpowiadał prawnie za problemy zdrowotne dziecka i ewentualnie występujące dalsze powikłania. Dotychczas to rodzice są zmuszeni sami ponosić koszty dodatkowego leczenia i rehabilitacji oraz rezygnować z życia zawodowego, żeby zapewnić opiekę niepełnosprawnym dzieciom, które ucierpiały po podaniu szczepionki; rodzice ci ponoszą szkody moralne, którym nikt nie zadośćuczynił.
Jednym z rozwiązań tego problemu powinno być utworzenie specjalnego funduszu odszkodowań dla osób dotkniętych trwałym uszczerbkiem zdrowia lub utratą bliskich wskutek wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych.

4. Nieinformowanie rodziców o możliwości wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych i brak dostępu do podstawowych dokumentów, takich jak ulotka dla pacjenta.
Rodzice nie uzyskują pełnej informacji o działaniach niepożądanych oraz nie otrzymują ulotek preparatów szczepionkowych do wglądu od lekarzy przed wykonaniem szczepienia, co łamie prawa pacjentów do pełnej informacji o zabiegach medycznych.
Lekarz wykonujący badanie lekarskie pacjenta powinien przed szczepieniem uzyskać świadomą zgodę opiekuna faktycznego na szczepienie dziecka oraz powinien, zgodnie z najlepszą wiedzą medyczną, poinformować o składzie preparatu szczepionkowego, działaniach szczepienia i mogących wystąpić odczynach poszczepiennych. W praktyce rodzice otrzymują co najwyżej informację o zaczerwienieniu w miejscu wkłucia i możliwej gorączce.
W związku z tym postulujemy, aby przychodnie przed wykonaniem szczepienia były zobowiązane otrzymać pisemną zgodę rodzica i potwierdzenie uzyskania kompletnej informacji o możliwych odczynach poszczepiennych na podstawie przekazanej wcześniej rodzicowi pełnej informacji o danym preparacie szczepionkowym, zapoznania się rodzica z rozporządzeniem w sprawie niepożądanych odczynów poszczepiennych i formularzem NOP, w formie oświadczenia świadomej zgody na szczepienie ochronne.

5. Niezgłaszanie niepożądanych odczynów poszczepiennych przez lekarzy.
Sanepidy i pracownicy służby zdrowia przekonując o bezpieczeństwie szczepionek powołują się na dane statystyczne.
Tymczasem otrzymujemy wystarczająco dużo sygnałów o trudnościach, z którymi spotykają się rodzice usiłujący zgłosić niepokojące objawy po szczepieniu, aby twierdzić, że dane, na które powołują się instytucje państwowe, są nieprawdziwe.
Nierzetelne statystyki nie tylko podważają wiarygodność urzędu, ale przede wszystkim podają w wątpliwość intencję szczepień, którą miało być dobro naszych dzieci. Czy służba zdrowia, która nie przyjmuje do wiadomości powikłań po szczepieniach i urząd, który stosuje represje w stosunku do rodziców na podstawie fałszywego obrazu rzeczywistości, kierują się dobrem?
Tego rodzaju sytuacje mają miejsce pomimo tego, że na podstawie art. 21 Ustawy z dn. 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, lekarz, który podejrzewa lub rozpoznaje wystąpienie niepożądanego odczynu poszczepiennego, ma obowiązek zgłoszenia tego do stacji sanitarno-epidemiologicznej w ciągu 24 godzin od powzięcia podejrzenia lub rozpoznania.
Sugerujemy zatem zwrócenie większej uwagi na ten problem oraz większą dbałość w pouczaniu i wyciąganiu odpowiednich konsekwencji (przewidzianych w obowiązującej Ustawie o zapobieganiu zakażeniom i chorobom zakaźnym u ludzi) od osób, które nie dopełniają tego obowiązku, zafałszowując w ten sposób zarówno indywidualną historię choroby dziecka, jak i państwową statystykę niepożądanych odczynów poszczepiennych. Odmowa zgłoszenia NOP może mieć groźne konsekwencje zdrowotne dla danego dziecka, okazać się niebezpieczne dla dzieci szczepionych preparatem, który wywołał niezgłoszony odczyn, oraz wywołać dalsze konsekwencje zdrowotne dla społeczeństwa, dla którego opracowuje się programy szczepień z uwzględnieniem statystyk niepożądanych odczynów poszczepiennych i informacji zwrotnych o działaniu ubocznym preparatów szczepionkowych. Ponadto zagraża indywidualnej i zbiorowej odporności społeczeństwa.
Przeprowadzający badanie lekarskie powinni również ponosić odpowiedzialność za zakwalifikowanie chorego dziecka do szczepienia, co znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia odczynów poszczepiennych, a mimo to aktualnie takie zdarzenia mają miejsce. W związku z tym oczekujemy również większej staranności lekarskiej w trakcie badania i kwalifikowania dziecka do
szczepienia.

Zaniechanie restrykcji i pozostawienie wolnego wyboru rodzicom pozwoli przeznaczyć zaoszczędzone w ten sposób środki na refundację bezpieczniejszych i skojarzonych szczepionek, także tych, które jak dotąd są płatne, szczepionek nie zawierających rtęci oraz nie produkowanych na bazie komórek zarodków ludzkich, aby rodzice chcący zaszczepić swoje dziecko możliwość wyboru produktu, za który nie będą musieli dodatkowo płacić.

Jako Stowarzyszenie dysponujemy relacjami osób, których dzieci ucierpiały z powodu niepożądanych odczynów poszczepiennych, osób, które spotkały się ze zlekceważeniem i zignorowaniem niepożądanego odczynu poszczepiennego przez przedstawicieli służby zdrowia lub którym wprost odmówiono przyjęcia zgłoszenia niepożądanego odczynu poszczepiennego, jak również ludzi dotkniętych restrykcjami ze strony niektórych stacji sanitarno-epidemiologicznych. Osoby te wyraziły zgodę na upublicznienie tych materiałów i jesteśmy gotowi je udostępnić w razie potrzeby.

Z wyrazami szacunku,

Członkowie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”

Załącznik: listy protestacyjne z podpisami osób popierających inicjatywę Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”, każdy z poniższymi postulatami:

Jako obywatele Rzeczpospolitej Polskiej zbulwersowani informacjami o łamaniu podstawowych praw człowieka do nietykalności cielesnej oraz samostanowienia i wolności wyboru wyrażamy swój stanowczy sprzeciw wobec instytucjonalnego nękania, zastraszania oraz karania wysokimi grzywnami rodziców niewyrażających z różnych powodów zgody na szczepienie swoich dzieci.

MY, NIŻEJ PODPISANI, ŻĄDAMY:

1. Natychmiastowego wstrzymania i uznania za bezprawne wszelkich restrykcji wobec rodziców, którzy kierując się dobrem swoich dzieci podejmują suwerenne decyzje odnośnie tego, czy, kiedy i jakie szczepionki będą podane ich dzieciom.
2. Wprowadzenia jasnych zapisów w dokumentach prawnych, respektujących prawo rodziców do odmowy szczepienia swoich dzieci.
3. Usprawnienia systemu identyfikacji, kontroli i leczenia niepożądanych odczynów poszczepiennych (w skrócie NOP).
4. Utworzenia specjalnego funduszu odszkodowań dla osób dotkniętych trwałym uszczerbkiem zdrowia lub utratą bliskich wskutek wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych.

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”
http://www.stopnop.pl
e-mail: biuro@stopnop.pl

Niżej podpisany/a:
Justyna Socha
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach “STOP NOP”
61-129 Poznań
autor7000@petycje.pl

http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=7000

********************************************************************

Rosyjski aktywista, który ujawniał plan szczepień w Rosji, na Ukrainie i Białorusi zniknął bez śladu

Alexandor Gonharov , rosyjski aktywista który ujawniał globalistyczny program eugeniczny, a konkretnie program szczepień który ma się rozpocząć w 2011 zniknął po otrzymaniu serii pogróżek pod swoim adresem. Ostatnio widziano go 30 października około godziny 22.00 gdy opuszczał swoje biuro. Obiecał ujawnić jak najwięcej szczegółów dotyczących programu egueniki, miedzy innymi plan dotyczący sterylizacji kobiet na terenie Rosji, Ukrainy i Białorusi.

Poniżej znajduje się jego oświadczenie z 22 października 2010 roku

Ja, Alexander Goncharov, Przewodniczący Russian Benevolent Society otrzymałem informacje od lekarzy , którzy nie chcą brać udziału w ludobójstwie. Obecnie przygotowywany jest program masowych szczepień mających na celu depopulację pod przykrywką nowych szczepionek, zaplanowany w 2011 roku.

Nie mogę potwierdzić ani zdementować tych informacji, ani ręczyć za ich wiarygodność. Ale poprosiłem wszystkich aby sprawdzili je na własną rękę. Ktoś odkrył, że posiadam takie informacje i chciał mnie przekupić bym ich nie ujawniał a następnie zagroził pozbawieniem mnie życia. Kontynuowałem rozpowszechnianie informacji o planowanym ludobójstwie,odrzuciłem propozycje łapówki i nigdy nie zaakceptuje faktu ,że ktoś zamierza pozbawić nasze dzieci życia. Mam obowiązek służyć ojczyźnie zgodnie z konstytucją. Obiecałem rozpowszechniać informacje o planowanym ludobójstwie dzieci na terenie Rosji i będę puszczał je w obieg wszelkimi możliwymi sposobami.

W szczególności odwołuję się do ministerstwa Federalnych Służb Bezpieczeństwa, by wysłuchali moich nawoływań i czytali moją korespondencję. Chcą zabić twoje dzieci. Macie wybór, albo pomożecie w ochronie naszego społeczeństwa albo ujrzycie swoje wnuki w trumnach.

Są dwa rodzaje szczepionek.

1. Szczepionki przeznaczone dla dzieci od 12 do 20 roku życia

Szczepienia odbędą się pod przykrywką szczepionek na raka piersi lub innego raka

- Podobne szczepionki zostały użyte do sterylizacji młodych kobiet w Meksyku, Iraku i Nikaragui.

WPŁYW NA ORGANIZM

2. Szczepionki przeznaczone dla kobiet około 45 roku życia.

Składniki:

Immunoglobulina i składniki GMO

WPŁYW NA ORGANIZM

- Pobudzenie seksualne. Zwiększenie odporności na okres około 2 do 5 lat. Po tym czasie odporność organizmu spadnie do zera.

Opracowanie dla NWO, Andre

Na podstawie: http://info-wars.org/2010/11/07/russian-activist-disappears-after-exposing-vaccination-plans-for-russia-ukraine-and-belarus/

Desiree Rover – Szczepionki Broń Masowej Zagłady

Naukowiec z „Big Pharma” przyznaje się do sfałszowania kilkudziesięciu prac badawczych dla Pfizer’a i Merck’a

To jest chyba największe oszustwo naukowe w historii medycyny. Doktor Scott Reuben, były członek biura rzecznika prasowego firmy Pfizer, zgodził się przyznać się do winy sfałszowania [swych] kilkudziesięciu prac badawczych, które zostały opublikowane w czasopismach medycznych.

Główne media podają fakt, że doktor Reuben przyjął od Pfizera 75.000 dolarów dotacji na badania leku Celebrex w 2005 roku. Jego badania, które zostały opublikowane w czasopiśmie medycznym, były od tamtego czasu cytowane przez setki innych lekarzy i naukowców jako “dowód“, że Celebrex pomógł zmniejszyć ból podczas terapii po operacjach chirurgicznych. Jest tylko jeden problem z tym wszystkim: żaden z pacjentów nie był nigdy objęty tymi badaniami!
Okazuje się, że doktor Scott Reuben sfałszował całe badania i pomimo to opublikował je.
To nie pierwsze badania sfałszowane przez doktora Reubena: jak podaje Wall Street Journal on także sfałszował dane z badań leków Bextra i Vioxx.

W wyniku sfałszowanych przez doktora Reubena badań recenzowane czasopismo medyczne “Anesthesia & Analgesia” musiało wycofać 10 “naukowych” artykułów autorstwa Reubena. Londyński The Day podaje, że 21 artykułów napisanych przez doktora Reubena, które pojawiły się w czasopismach medycznych najwyraźniej zostały również sfabrykowane i muszą być wycofane.
Po przyłapaniu na fabrykowaniu badań dla Big Pharmy doktor Reuben – jak podano – podpisał zobowiązanie, które będzie wymagać od niego zwrotu 420.000 dolarów otrzymanych od firm farmaceutycznych. Grozi mu również kara do 10 lat więzienia oraz grzywna 250.000 dolarów.
Został także zwolniony z pracy w Baystate Medical Center w Springfield w stanie Massachusetts, po wewnętrznym audycie, który wykazał, że doktor Reuben fałszował dane z badań przez 13 lat.

Biznesowy standard Big Pharma

Co zasługuje na uwagę w tej historii, to nie fakt, że lekarz sfałszował badania kliniczne dla przemysłu farmaceutycznego. To również nie fakt, że tak zwane “naukowe” czasopisma medyczne opublikowały jego sfabrykowane badania. To nawet nie fakt, że firmy farmaceutyczne wypłaciły temu szarlatanowi blisko pół miliona dolarów, podczas gdy on pompował kolejne sfabrykowane badania.

Sedno sprawy polega bowiem na tym, że jest to biznesowy standard w przemyśle farmaceutycznym.
Tak naprawdę działania doktora Reubena nie są aż tak niezwykłe. Firmy farmaceutyczne rutynowo płacą łapówki naukowcom oraz lekarzom. Czasopisma medyczne regularnie publikują fałszywe, oszukańcze badania. Członkowie paneli certyfikujących FDA (Food and Drug Administration – federalna agencja dopuszczania żywności i lekarstw w USA) regularnie powołują się na sfałszowane badania w procesie podejmowania decyzji. Media w relacjach z badań naukowych też regularnie cytują sfałszowane wyniki.

Innymi słowy – sfałszowane wyniki są szeroko rozpowszechnione we współczesnej medycynie. Właściwie przemysł farmaceutyczny nie może bez tego funkcjonować. To właśnie sfałszowane badania dają mu najskuteczniejsze efekty rynkowe oraz najsilniejsze aprobaty FDA. Tacy szarlatani, jak doktor Scott Reuben, są ważną częścią farmaceutycznego mechanizmu do robienia zysków, ponieważ bez sfałszowanych badań, przekupstwa i korupcji ten sektor przemysłu miałby bardzo niewiele badań.

Zwróćmy szczególną uwagę na fakt, że w Anesthesia & Analgesia (usypianie i znieczulanie) chętnie publikowano sfałszowane badania doktora Reubena nawet pomimo tego, że to medyczne czasopismo twierdzi, iż jest “naukowym” medycznym wydawnictwem recenzowanym (peer review). Doprawdy to śmieszne, że naukowe medyczne czasopismo chętnie publikuje fałszywe badania z danymi, które po prostu wymyślił sobie autor badań. Być może te czasopisma medyczne powinny w uniwersyteckich bibliotekach zostać przeniesione z sekcji non-fiction i umieszczone w działach z literaturą science fiction.

Pamiętajmy też, że wszyscy orędownicy leków, szczepionek i mammografii z ignorancją twierdzą, że ich medycyna konwencjonalna jest oparta na “rzetelnej nauce.” To jest wszystko naukowe i godne zaufania – twierdzą – oskarżając medycynę alternatywną, że jest “umizgiwaniem się” i nienaukowym myśleniem życzeniowym. Powinni teraz spojrzeć w lustro i zdać sobie sprawę, że to ich własny system medycyny szarlatańskiej w dużej mierze jest oparty na fałszywych badaniach naukowych, przekupstwie i korupcji.

Właściwie trzeba się śmiać, gdy słyszymy jak promotorzy szczepionek i leków twierdzą, że ich medycyna jest “naukowa“, podczas kiedy medycyna naturalna jest “niesprawdzona“. Z pewnością to jest naukowe – prawie tak naukowe, jak fabuła w popularnym komiksie, albo tak wiarygodne, jak lekarska licencja sześciolatka, który właśnie wśród podarków pod choinkę otrzymał zestaw “Pobaw się w doktora“. Wielu badaczy-farmakologów miałoby lepsze kariery, gdyby zamiast prac naukowych pisali powieści fiction.
Wszystkim tym, którzy z ignorancją twierdzą, że nowoczesna nauka farmaceutyczna jest oparta na “dowodach naukowych”, trzeba tylko podać te trzy słowa: Doktor Scott Reuben.

Firmy farmaceutyczne wspierają fałszywe badania

Nie zapominajmy, że firmy farmaceutyczne otwarcie wspierały badania doktora Scotta Reubena. Bowiem one płaciły mu za to, ażeby kontynuował fabrykowanie badań.

Firmy farmaceutyczne uważają się za niewinne temu wszystkiemu, ale przecież za kulisami musiały wiedzieć co się faktycznie dzieje. Badania doktora Reubena były po prostu zbyt konsekwentnie korzystne dla interesów firmy farmaceutycznej, aby być naukowo uzasadnione. Jeżeli firma farmaceutyczna chciała “udowodnić”, że ich specyfik był dobry dla nowych zastosowań, wszystko co musieli zrobić, to poprosić doktora Reubena o przeprowadzenie badań, puszczając oko. ‑Oto kolejne pięćdziesiąt tysięcy dolarów na badania, czy nasz lek jest dobry na ból po operacjach chirurgicznych (i znowu mrugnięcie).

I niebawem doktor Reuben magicznie zmaterializuje całkiem nowe badania, które właśnie “udowodnią” to, co dokładnie sponsorująca firma farmaceutyczna chciała udowodnić. Zwolennicy zachodniej medycyny twierdzą, że nie wierzą w magię, ale jeżeli chodzi o badania kliniczne, faktycznie to robią: wszystkie wyniki, które chcą zobaczyć, zaraz pojawiają się magicznie, gdy tylko odpowiedni naukowiec zostaje opłacony za zmaterializowanie wyników z cienkiego powietrza, i jak magik wymachując różdżką czarodziejską zaśpiewa „Abra kadabra … niech się staną DANE NAUKOWE!” Shazam! Dane z badań naukowych materializują się tak po prostu. To wszystko zostaje wpisane do artykułu “naukowego“, który również w magiczny sposób zostaje opublikowany w czasopismach medycznych, które nie zadają choćby jednego pytania, mogącego wykryć oszustwo naukowe. Sądzę, że poza wszystkim ci ludzie wierzą w magię, prawda? W przypadku gdy brakuje nauki, trochę “badawczej magii” wygodnie wypełnia lukę.

Cały ten system to jest kpina z prawdziwej nauki. Jest to system obsługiwany przez przestępców, którzy wytwarzają wszelkie “dowody naukowe” potrzebne, aby je opublikować w czasopismach medycznych i uzyskać dopuszczenie przez FDA dla leków, co do których są w pełni świadomi, że zabijają ludzi.

Czym jest “Medycyna oparta na dowodach”?

Fakt, że taki naukowiec, jak doktor Reuben może z powodzeniem wytwarzać fałszywe wyniki badań, potem je opublikować w recenzowanych czasopismach naukowych, i czynić tak bezkarnie przez 13 lat – rzuca teraz nowe światło na to, co się naprawdę kryje pod pojęciem “Medycyny opartej na dowodach”.

Przepis na medycynę opartą na dowodach jest dość prosty: Sfabrykuj dowód! I opublikuj w jakimkolwiek wiodącym czasopiśmie medycznym. Następnie możesz powoływać sfabrykowany dowód jako “fakt!”.

Gdy promotorzy leków i szczepionek w swojej obronie uciekają się do “Medycyny opartej na dowodach”, należy pamiętać, iż spośród ich tzw. dowodów wiele zostało całkowicie sfabrykowanych. Kiedy twierdzą, że ich dział chemicznej i toksycznej medycyny opiera się na “prawdziwej nauce“, to naprawdę oznacza, że jest oparta na fałszywej nauce, którą oni wszyscy potajemnie zgodzili się nazywać “prawdziwą nauką“. Kiedy twierdzą, że “fakty naukowe” wspierają ich stanowisko, to tak naprawdę oznacza, że owe “fakty” zostały sfabrykowane przez naukowców-kryminalistów za łapówki płacone przez firmy farmaceutyczne.

Okazuje się, że “Medycyna oparta na dowodach” prawie już nie istnieje. A nawet jeśli, to skąd wiesz, które badania są rzetelne, a które sfabrykowano? Jeżeli renomowany, dobrze płatny naukowiec może sfałszowane artykuły publikować przez 13 lat w wiodących czasopismach naukowych – bez przyłapania przez recenzentów – to jaka jest wiarygodność całego recenzowanego procesu wydawniczego w nauce? A to oznacza: “Medycyna naukowa” jest całkowitym oszustwem.

I to oszustwo nie ogranicza się jedynie do doktora Scotta Reubena. Pamiętajmy: on zaangażował się w rutynowe oszustwa badawcze przez 13 lat zanim go przyłapano. Jest prawdopodobnie tysiące innych naukowców zaangażowanych w podobne nadużycia badawcze w tej chwili, którzy nie zostali jeszcze złapani na gorącym uczynku. Ich fałszywe prace badawcze bez wątpienia zostały już opublikowane w “naukowych” czasopismach medycznych. Zostały zacytowane w prasie popularnej. Zostały powołane przez decydentów FDA dla podjęcia decyzji o dopuszczeniu leków jako “bezpiecznych i skutecznych” do powszechnego stosowania.
Czyli jednak pod tym wszystkim nie ma nic więcej, niż oszustwa i szarlataneria. Jasne, że mogą wystąpić jakieś rzetelne badania pomieszane z fałszywymi, ale jak możemy odróżnić jedne od drugich?

Jak mamy mieć zaufanie do tego systemu, który twierdzi, że posiada monopol na prawdę naukową, ale w rzeczywistości jest tylko przykrywką dla bezspornych oszustw naukowych?

Nie ustawaj w dobrej robocie, doktorze Reuben

Dziękuję ci, doktorze Reuben, za pokazanie nam prawdy o przemyśle farmaceutycznym, o szarlatanerii badawczej, o śmiesznych “naukowych” czasopismach, o przekupstwie oraz korupcji, które charakteryzują dzisiejszy przemysł farmaceutyczny. Zrobiłeś więcej, aby rzucić światło na prawdziwą naturę przemysłu farmaceutycznego, niż mogłoby kiedykolwiek dokonać tysiąc artykułów na stronie NaturalNews.com .

Wytrwaj w dobrej robocie. Jestem pewien, że po zapłaceniu grzywny i odsiedzeniu niewielkiego wyroku w więzieniu, na twoje usługi będzie wciąż duże zapotrzebowanie od wszystkich czołowych firm farmaceutycznych, które potrzebują jeszcze więcej “naukowych” badań do sfabrykowania i dostarczenia do czasopism medycznych.

Możesz być nieuczciwą, odrażającą istotą ludzką dla większości tego świata, ale jesteś ogromnym atutem dla przemysłu farmaceutycznego i oni ciebie potrzebują żebyś powrócił! Jest więcej badań, które muszą być sfabrykowane w niedalekiej przyszłości, jest więcej sfałszowanych artykułów, które muszą zostać opublikowane, i jest więcej jeszcze bardziej niebezpiecznych lekarstw, które muszą otrzymać zatwierdzenie przez FDA. Pospiesz się!

Bo jeżeli jest takie miejsce, gdzie skrajna nieuczciwość jest szczodrze nagradzana, to jest to w przemyśle farmaceutycznym, gdzie trucizny są dopuszczane jako leki, a fikcja jest publikowana jako prawda.

Mike Adams, Natural News 18.02.2010

Tłumaczenie Maciej Pokora

Źródła dla tego artykułu:
http://www.nbcconnecticut.com/news/local-beat/Fake-Study-Lands-Doctor-in-Hot-Water-81727667.html
http://blogs.wsj.com/health/2010/02/10/vioxx-lawsuits-whats-been-settled-whats-still-going/
http://www.medpagetoday.com/PublicHealthPolicy/Ethics/17985
http://www.theday.com/article/20100115/NWS01/100119833

http://www.bibula.com/?p=18698

Stop NWO Poznań – Spotkanie 12.02.2010

Film ze spotkania:





Szczepionki – ukrywane fakty

Rozmowa z profesor nauk medycznych Marią Dorotą Majewską, biochemikiem i neurobiologiem, która przez ponad 25 lat pracowała w USA w różnych instytucjach naukowych, m.in. w Uniwersytecie Harvarda oraz w Narodowym Instytucie Zdrowia. W latach 2006-2009 pracowała jako wizytujący profesor, kierownik katedry Marii Curie Unii Europejskiej w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, kierując sponsorowanym przez UE projektem badawczym, w którym badane były powiązania między autyzmem a dodawanym do szczepionek związkiem rtęci
- thimerosalem.

W kalendarzu szczepień obowiązkowych dla dzieci do lat dwóch figuruje 25 pozycji. Czy takie bombardowanie szczepionkami młodego organizmu, choć jak wydaje się w słusznym celu, jest bezpieczne?

Z doświadczeń zarówno polskich, jak i światowych wiemy, że im więcej stosuje się szczepionek i im bardziej są one zagęszczone, tym większa jest liczba powikłań poszczepiennych, a nawet zgonów niemowląt.
Te szczepienia, które w Polsce są obecnie jedynie zalecane, w Stanach Zjednoczonych zaliczane są już do grupy obowiązkowych – na liście tej figuruje aż 36 szczepień. Trzeba jednak zaznaczyć, że większość stanów ma dość liberalne prawo, pozwalające rodzicom odmówić szczepień ich dziecka na podstawie przekonań religijnych czy światopoglądowych. W Stanach Zjednoczonych notuje się bardzo wysoką liczbę powikłań i zgonów poszczepiennych dzieci oraz najwyższą ze wszystkich krajów rozwiniętych umieralność niemowląt, która przekracza siedem na tysiąc zdrowych urodzeń, a w niektórych stanach wynosi nawet 14 na tysiąc zdrowych urodzeń. Moim zdaniem może to wiązać się z przeładowaniem niemowląt szczepieniami. Kombinacja szczepionek i konsekwencje tych kombinacji są nieznane i mogą być groźne. Liczba powikłań i zgonów poszczepiennnych niemowląt w Polsce jest nieznana, bo tych zdarzeń się nie rejestruje. Polscy lekarze szczepiący oraz sanepid notorycznie odmawiają rejestracji ewidentnych przypadków powikłań poszczepiennych. W rezultacie Polska raportuje do Światowej Organizacji Zdrowia zero przypadków takich powikłań, podczas gdy inne kraje europejskie raportują tysiące.

Czy istnieją jakieś publikacje na temat powikłań poszczepiennych?

Do niedawna było bardzo mało publikacji na temat powikłań poszczepiennych i zgonów, dopiero pod naciskiem organizacji rodziców Kongres zmusił amerykańskie Centrum Kontroli Chorób Zakaźnych (CDC) do upublicznienia tych informacji. Obecnie znajdują się one w bazie danych VAERS tej agencji. Przedstawione tam liczby stanowią od 1 do 10 proc. wszystkich przypadków, bo wiadomo z szacunków amerykańskiego Urzędu ds. Żywności i Leków (FDA), że tylko niewielki ich odsetek jest rejestrowany. Z danych tych wynika, że po szczepieniu na żółtaczkę typu B mogło umrzeć w USA w ciągu 19 lat od blisko siedmiu tysięcy do być może 70 tysięcy niemowląt. Jeżeli się zsumuje tylko liczbę szczepień, które są obowiązkowe w Polsce, to w USA mogło z tego powodu umrzeć co najmniej 35 tysięcy dzieci. A jeśli dodamy do tego szczepionki uznane u nas za nieobowiązkowe, to możemy poszerzyć liczbę zgonów o kolejne 15 tysięcy. Tak więc tylko w Stanach Zjednoczonych szczepienia mogły spowodować minimum 50 tysięcy zgonów niemowląt.

Kilka lat temu opublikowano wyniki przeprowadzonego w Niemczech i Austrii badania, które dotyczyło bezpieczeństwa dwóch szczepionek heksawalentnych. Były to szczepionki zawierające te same antygeny, przeciw tym samym sześciu chorobom, tylko produkowane przez dwie różne firmy farmaceutyczne. Okazało się, że obydwie spowodowały wiele poważnych powikłań oraz 19 zgonów niemowląt wkrótce po szczepieniu.
To jeden z dowodów, że im więcej naraz stosuje się szczepionek, tym większe ryzyko powikłań, a nawet zgonu dziecka.

O jakich powikłaniach poszczepiennych można mówić?

Różnych: o powikłaniach natury neurologicznej, chorobach autoimmunologicznych, neurorozwojowych, włączających autyzm i ADHD, opóźnieniach rozwojowych, wręcz niedorozwoju umysłowym; szczepienia mogą wywoływać też choroby nowotworowe i dysfunkcje głównych organów. Do chorób autoimmunologicznych, które uważa się, że mogą być skutkiem nadmiaru szczepień, należą przede wszystkim alergie, astma, choroby reumatyczne, które dziś występują już u dzieci, cukrzyca, szczególnie typu I, pojawiająca się coraz częściej nawet u niemowląt, choroby tarczycy czy choroby demielinizacyjne centralnego układu nerwowego.
A więc są to bardzo poważne choroby okaleczające na całe życie.

W USA przyznano ponad 1300 odszkodowań za uszkodzenia mózgu powstałe w wyniku powikłań poszczepiennych, nie mówiąc o innych pozwach. Kto pokrywa koszty leczenia?

Firmy farmaceutyczne ubezpieczyły się. Dzięki wpływom w Kongresie zapewniły sobie “immunitet”.
Tak że jeśli ktoś wniesie pozew przeciw firmie z powodu poważnego powikłania poszczepiennego i wygra, to odszkodowanie będzie płacić rząd, czyli społeczeństwo, bo mówimy przecież o publicznych pieniądzach
- z podatków.

Czy szczepienia są groźne dla wszystkich?

Nie, jak i nie wszystkie szczepienia muszą być niebezpieczne. Są one szczególnie niebezpieczne dla osób
o osłabionych zdolnościach do samooczyszczania organizmu czy dla tych z nadaktywnym układem odpornościowym. Wtedy może pojawić się reakcja autoimmunologiczna i ustrój zaczyna atakować własne organy, włączając mózg. Szacuje się, że do 30 proc. ludzi może tak reagować na szczepienia, dlatego każde szczepienie jest dużym ryzykiem. Do tego należy dodać zatrucia wywołane dodatkami stosowanymi
w szczepionkach. Jednym z najbardziej znanych, stosowanych od kilkudziesięciu lat, jest organiczny związek rtęci zwany thimerosalem (inna jego nazwa to tiomersal lub metriolat).
Rtęć po jednorazowym podaniu szczepionki z thimerosalem dość szybko znika z krwi i przemieszcza się do innych organów, przede wszystkim do nerek, wątroby i mózgu. Z badań przeprowadzonych przez amerykańskich badaczy na niemowlętach małp wiemy, że drugiego dnia po podaniu szczepionki z thimerosalem stężenie rtęci
w mózgu jest czterokrotnie wyższe niż we krwi i rtęć pozostaje w tym organie na wysokim poziomie całymi miesiącami, a nawet latami. Poprzez nerki i wątrobę organizm oczyszcza się z rtęci, choć może uszkadzać te organy. Natomiast jak pokazały badania, w tym nasze własne, ilości, które przedostaną się do mózgu, mogą wywoływać wiele toksycznych efektów, włączając obumieranie neuronów oraz komórek glejowych, poważnie zaburzając prawidłowy rozwój układu nerwowego. Mózg niemowlęcia jest w trakcie bardzo intensywnego rozwoju i każde zatrucie może powodować jego poważne uszkodzenie. Wiadomo, że bariera krew-mózg, która oddziela mózg od reszty organizmu i zabezpiecza go przed przedostaniem się tam substancji toksycznych, wykształca się u niemowląt dopiero w szóstym tygodniu życia, a mechanizmy oczyszczania się z metali ciężkich stają się wydajne dopiero około trzeciego roku życia. Dlatego thimerosal, jak i inne toksyny zawarte w szczepionkach są ponad tysiąc razy groźniejsze dla niemowląt niż dla osób dorosłych czy starszych dzieci, bowiem przedostają się bezpośrednio do mózgu i mogą spowodować jego nieodwracalne uszkodzenie.

Wydaje się, że te dane naukowe nie są uwzględniane przy planowaniu kalendarza szczepień polskich dzieci.

Niestety nie są i to tyczy nie tylko polskiego kalendarza szczepień. Już sam fakt, że do szczepionek dla niemowląt przez kilkadziesiąt lat dodawano silnie toksyczny thimerosal, który zabija komórki nerwowe już
w bardzo niskich (nanomolarnych) stężeniach, bez przeprowadzenia należytych badań wykazujących jego bezpieczeństwo dla rozwijających się organizmów, wskazuje na karygodne niedopatrzenia lub wręcz nadużycia ze strony zarówno producentów, jak i tzw. ekspertów decydentów. Wiele wskazuje na to, że obowiązujące
w Polsce czy USA kalendarze szczepień – bardzo zagęszczone, bo pierwsze szczepienia podaje się już kilka godzin po urodzeniu dziecka – nie są podyktowane żadnymi względami klinicznymi czy epidemiologicznymi, tylko interesami producentów szczepionek, którzy chcą sprzedać ich jak najwięcej, ignorując kwestie bezpieczeństwa. Bardzo dużo można by zrobić w tym względzie, stosując rozsądniejsze kalendarze szczepień, podobne do tych, jakie mają kraje Europy Zachodniej. W Skandynawii na przykład szczepienia rozpoczynają się od czwartego miesiąca życia, a poza tym stosuje się tam mniej szczepionek. Wiemy, że takie kalendarze są bezpieczniejsze, bo wskaźniki umieralności niemowląt (około trzech zgonów na tysiąc zdrowych urodzeń) są tam dwa lub trzy razy niższe niż w Polsce czy USA. Zresztą w Skandynawii czy Niemczech nawet do połowy rodziców w ogóle nie szczepi swoich niemowląt lub szczepi je tylko wybranymi szczepionkami w wybranym przez siebie czasie i to
w żaden sposób nie zwiększa umieralności niemowląt, bowiem obecnie choroby zakaźne dają się skutecznie leczyć.

Która szczepionka jest dla dziecka największym zagrożeniem?

Z bazy danych VAERS wynika, że szczepionki typu DTP (błonica-tężec-krztusiec), te przeciw bakterii Haemophilus influenzae oraz przeciw pneumokokom spowodowały najwięcej zgonów i ciężkich powikłań poszczepiennych niemowląt. Groźna jest też szczepionka przeciw żółtaczce typu B, którą w Polsce podaje się już noworodkom często już 2-3 godziny po urodzeniu, kiedy bardzo mało jeszcze wiadomo o stanie jego zdrowia.
Ile noworodków w Polsce umiera wskutek powikłań po tej szczepionce? Nie wiadomo, bo te przypadki nie są rejestrowane i nie sposób to ustalić. Szczepionka ta powoduje także wielkie spustoszenie w mózgach dzieci. Przekonaliśmy się o tym niedawno na podstawie publikacji z 2007 roku. Amerykańskie badaczki wykonały analizę, z której wynikało, że dzieci, które otrzymały szczepionkę przeciw żółtaczce B z thimerosalem, dziewięć razy częściej były upośledzone umysłowo niż dzieci, które jej nie dostały. W większości krajów Europy Zachodniej w ogóle nie stosuje się tej szczepionki, podaje się ją dopiero nastolatkom. Szczepi się jedynie noworodki tych matek, u których stwierdzono obecność wirusa żółtaczki B, a tych jest niewiele. Wydaje się, że pomijając tylko tę jedną szczepionkę, można by uratować wiele dzieci. W Polsce wirus żółtaczki B występuje
u około 2 proc. ciężarnych kobiet, a to znaczy, że 98 proc. noworodków nie potrzebuje tej szczepionki. Zaoszczędzone na nich pieniądze można przeznaczyć na testowanie ciężarnych kobiet na obecność tego wirusa.

Inną kwestią jest bezpieczeństwo różnych odmian szczepionek. Jedne zawierają rtęć (czyli thimerosal), inne nie, ale te z rtęcią są tańsze, bo pochodzą zazwyczaj z opakowań wielodawkowych, gdzie rtęć jest stosowana jako środek bakteriobójczy. Można stosować szczepionki bez rtęci, w opakowaniach jednorazowych, które są bezpieczniejsze. Ponadto, programy szczepień powinny być elastyczne. Po pierwszym szczepieniu można badać dzieci na obecność przeciwciał i podawać następną dawkę tylko tym, które nie wytworzyły ich w odpowiedniej ilości. Można też rozdzielać i opóźniać szczepienia, co czyni obecnie wielu rodziców na Zachodzie. W ten sposób radykalnie można zmniejszyć liczby poważnych powikłań poszczepiennych.

Czy sformułowanie “szczepienia obowiązkowe” nie jest manipulacją?

Przyjęta rok temu znowelizowana ustawa o chorobach zakaźnych mówi o obowiązkowych szczepieniach.
Jest to tzw. obowiązek obywatelski, to znaczy, że powinniśmy się poczuwać do pewnej liczby szczepień, żeby rzekomo uchronić społeczeństwo od epidemii (choć kilka chorób, przeciw którym szczepi się dzieci, już dawno wygasło, inne – np. tężec – nie są zakaźne i raczej nie zdarzają się u niemowląt, a jeszcze inne są łagodne lub łatwo dają się leczyć). Nie jest to jednak obowiązek prawny. Konstytucja, jak i prawo unijne chroni nas bowiem przed wszelaką przymusową interwencją medyczną.
Człowiek ma więc prawo odmówić danego szczepienia czy to dla siebie, czy dla swojego dziecka.

W Ameryce jest spora grupa dzieci z woli rodziców nieszczepionych lub zaszczepionych znacznie później, na przykład po ukończeniu przez nie pierwszego roku życia czy nawet dwóch lat. Czy ktoś monitoruje ich stan zdrowia?

Tak, naukowcy i lekarze badają je i porównują ich rozwój z rozwojem dzieci szczepionych rutynowo. Obecnie bada się około 10 tysięcy takich dzieci. Z dotychczasowych obserwacji wynika, że proporcjonalnie notuje się wśród nich znacznie mniej przypadków autyzmu, chorób psychoneurologicznych, opóźnień rozwojowych, upośledzeń umysłowych, astmy, cukrzycy, a co więcej – sprawniej zwalczają one wszelkie infekcje i używają mniej antybiotyków. Informacje te można znaleźć w internecie, na stronie założonej przez rodziców, lekarzy
i naukowców, którzy mieli złe doświadczenia ze szczepieniami i zdecydowali się nie szczepić dzieci lub te szczepienia opóźnić.

Nasuwa się zatem pytanie, czy szczepienia, a przynajmniej w takiej liczbie, są nam w ogóle potrzebne…

O ile w XVIII i XIX wieku, do połowy XX wieku szczepienia rzeczywiście w wielu przypadkach ratowały życie, ponieważ nie było antybiotyków oraz innych metod zwalczania infekcji, to w XXI wieku mamy tak duży arsenał leków do zwalczania chorób zakaźnych, że szczepionki najczęściej nie są do tego konieczne. Społeczność amiszów, którzy żyją w Stanach Zjednoczonych dość blisko natury, nie szczepi się i w ogóle unika zachodniej medycyny. Wiemy, że, owszem, zdarza się im zachorować na różne choroby zakaźne, ale umieralność ich dzieci jest mniejsza niż średnia umieralność dzieci w USA.

No to nasuwa się drugie pytanie: czy nie stoi za tym czyjś interes? Śledztwo duńskich dziennikarzy ujawniło, że tzw. niezależni eksperci WHO figurowali na listach płac gigantów farmaceutycznych. Z kolei dziennikarze Polsatu donieśli, że bliski doradca minister zdrowia Ewy Kopacz jest właścicielem firmy, do której trafiają pieniądze
z koncernów farmaceutycznych. Czy można mówić o związku firm farmaceutycznych z rządami?

Bez wątpienia tak. Wiemy, że firmy farmaceutyczne dają ogromne pieniądze, idące w miliony, a nawet miliardy dolarów czy euro, amerykańskim kongresmanom czy posłom w krajach europejskich i w ten sposób kupują sobie ustawy, które dają im “immunitet”. To znaczy, jeżeli czyjeś zdrowie zostanie uszkodzone przez jakąś szczepionkę, lub ktoś zostanie wręcz przez nią zabity, to odszkodowanie za to zapłaci społeczeństwo
z publicznych pieniędzy, a nie firma, która tę szczepionkę wyprodukowała i wypuściła na rynek.
Wynika to z korupcyjnego systemu, jaki istnieje w większości krajów zachodnich, także w Polsce. Co więcej, wiemy, że to głównie producenci szczepionek naciskają na lekarzy i agencje typu sanepid, żeby wymuszały coraz większą liczbę szczepień i wysoki odsetek wyszczepienia. W Wielkiej Brytanii lekarz dostaje od jednej firmy farmaceutycznej około 8 tysięcy euro “nagrody”, gdy odsetek wyszczepionych dzieci, którymi się opiekuje, przekracza 90 proc., tylko 2,5 tysiąca euro, gdy przekracza 70 proc., a nie dostaje nic, gdy odsetek ten spada poniżej 70 proc. Podobnie jest w innych krajach, choć wysokości nagród mogą być różne. Wiemy też, że na reklamy i apanaże dla lekarzy oraz decydentów medycznych i politycznych firmy farmaceutyczne wydają dziesiątki miliardów – co najmniej dwa razy więcej niż na badania.

We Francji do prasy przeciekły wytyczne o tworzeniu specjalnych centrów szczepień, niektórych zamykanych,
o podwyższonym bezpieczeństwie. W amerykańskim stanie Massachussets osoby odmawiające w razie pandemii szczepień mogą być kierowane na kwarantannę, a przy sprzeciwie karane grzywną w wysokości tysiąca dolarów dziennie. Ludzie protestują. Narzucanie szczepień przeciw świńskiej grypie jest dla wielu niepokojące.

Myślę, że należy się niepokoić w każdym przypadku, gdy coś jest przymusowe. Jeżeli tylko w skali USA obowiązkowe szczepienia dla dzieci powodują już tysiące, dziesiątki tysięcy zgonów, to tym bardziej można oczekiwać, że wprowadzenie przymusowej szczepionki i zaszczepienie większej części ludzkości, paru miliardów, mogłoby spowodować ogromną liczbę powikłań i zgonów. Przymusowych szczepień przeciw świńskiej grypie (H1N1), o której bardzo mało wiemy, należy się bać także z tego względu, że nie wiemy dokładnie, co się w tych szczepionkach znajduje. Wiemy, że może się w nich znajdować kilka toksycznych substancji. Jedną z nich jest thimerosal, związek rtęci. Drugim potencjalnie niebezpiecznym związkiem dodawanym do niektórych szczepionek jest skwalen. To substancja tłuszczowa będąca pośrednikiem w syntezie cholesterolu. Skwalen jest niezbędny do tworzenia się cząsteczek cholesterolu, który z kolei jest niezbędnym składnikiem życia, potrzebnym do prawidłowego funkcjonowania błon komórkowych. Ponadto cholesterol jest używany do produkcji wszystkich hormonów sterydowych, a więc hormonów niezbędnych dla organizmu do zwalczania stresu, hormonów płciowych i mineralokortykoidów. Wiemy z doświadczeń na zwierzętach oraz badań i obserwacji klinicznych, że domięśniowe wstrzyknięcie skwalenu w postaci szczepionki powoduje wytworzenie się przeciwciał przeciw temu związkowi, które atakują potem wszystkie komórki. Istnieją więc uzasadnione obawy, że pojawienie się takich przeciwciał u osób zaszczepionych może spowodować poważne uszkodzenie całego organizmu, ciężkie choroby typu autoimmunologicznego oraz przyspieszyć zgon wielu ludzi. Tego typu reakcje zaobserwowano u żołnierzy amerykańskich, którym podano szczepionki przed wojną w Zatoce Perskiej. Obecny w niektórych z nich skwalen spowodował bardzo poważną chorobę immunologiczną, która trwale uszkodziła ich organizmy, co gorsze, uszkodzenia te są przekazywane następnym pokoleniom. Dzieci tych żołnierzy urodziły się z poważnymi wadami i są upośledzone w podobny sposób jak ich ojcowie, spośród których wielu jest dziś okaleczonych, na wózkach inwalidzkich, choć nie byli zranieni podczas wojny.

Wydaje się więc, że masowe szczepienia przeciw chorobie, która jak wiemy, ma stosunkowo łagodny przebieg, nawet łagodniejszy od zwykłej grypy sezonowej, nie mają żadnego klinicznego czy epidemiologicznego uzasadnienia. Były podyktowane wyłącznie chęcią gigantycznych zysków dla producentów szczepionek i według amerykańskiej bazy danych VAERS spowodowały już w USA od 320 do 3200 zgonów oraz od około 4 tysięcy do 40 tysięcy ciężkich powikłań. Liczba ofiar tych szczepionek stale rośnie. Koncerny farmaceutyczne zapewne przewidziały, że takie będą skutki tych szczepień, dlatego zawczasu zapewniły sobie immunitet od odpowiedzialności za trwałe okaleczenie lub zabicie tysięcy ludzi.

Prowadzone są badania nad wykorzystaniem w szczepionkach nanotechnologii. Ma to przyspieszyć reakcję układu odpornościowego na dany antygen. Ale czy to jest bezpieczne?

Trzeba zacząć od wyjaśnienia, co to są nanocząstki. Otóż są to cząstki jakiegoś związku o bardzo małych rozmiarach – wielkości nanometra. Nanometr to 10-9 metra. Szerokość łańcucha DNA wynosi na przykład około 2,5 nanometra, a białka – od 5 do 50 nm. Nanocząstki są tak małe, że przenikają właściwie wszystkie struktury komórkowe – przedostają się do jądra komórkowego i do materiału genetycznego. Badania naukowe dowiodły, że nanocząstki stosowane w medycynie mogą niszczyć DNA i powodować mutacje, których skutkiem będzie cały szereg chorób, na przykład choroby degeneracyjne albo nowotworowe. Albo inne nieznane nam schorzenia, niewystępujące w sposób naturalny, bo nanocząstki są sztucznie stworzone. Wiemy z publikacji, która ukazała się w ubiegłym roku, a pochodzi z chińskiego uniwersytetu, że część kobiet, które pracowały w fabryce i były narażone na wdychanie nanocząstek – w tym przypadku był to związek poliakrylu – umarła. Jest to bezpośredni dowód na to, że nanocząstki mogą być groźne dla zdrowia ludzi. Gdyby więc ktoś próbował umieścić je w szczepionkach stosowanych na masową skalę, skutki tego eksperymentu byłyby nieobliczalne. W internecie pojawiły się informacje, że nanocząstki znajdują się w szczepionkach przeciw świńskiej grypie. Tego na pewno nie wiemy, ale to jeszcze jeden powód, by obawiać się tych szczepionek. Ich skutki nie muszą być widoczne od razu, objawy niepożądane mogą bowiem wystąpić po paru miesiącach lub latach.

Skąd wziął się wirus świńskiej grypy?

Wydaje się, że obecny szczep grypy A/H1N1 pojawił się nagle, choć inne podobne szczepy są endemiczne dla ludzkich populacji. Istnieją przypuszczenia, a pochodzą one od naukowców, że wirus mógł zostać sztucznie stworzony w laboratoriach. I nie są to podejrzenia do zignorowania. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oraz Amerykańskie Centrum Kontroli Chorób Zakaźnych (CDC), zaczęły mówić o pandemii już w marcu, kwietniu, gdy pojawiły pierwsze zachorowania i praktycznie nic nie wiadomo było jeszcze o tej chorobie. CDC przyznało się też do tego, że jego naukowcy odtworzyli wirusa hiszpanki – grypy, która zabiła w roku 1918 podobno około 50 milionów ludzi. Dlaczego to zrobili, pozostaje znakiem zapytania.

Do połowy grudnia w krajach Unii Europejskiej przeciw świńskiej grypie zaszczepiło się tylko 2 proc. mieszkańców. Szczepionki zalegają z magazynach rządowych. Kto się szczepi, a kto odmawia szczepień?

Wydaje się, że szczepią się głównie ludzie, którzy posiadają małą wiedzę, ludzie biedni, natomiast ludzie świadomi, a więc lekarze, naukowcy, ludzie wykształceni najczęściej odmawiają tych szczepień. Znamienne jest, że w USA w wielu stanach w klinikach lekarze i pielęgniarki nie szczepią ani siebie, ani swoich pacjentów. To samo ma miejsce we Francji, Niemczech czy Skandynawii. Jak widać, wiele zależy od stopnia świadomości danego społeczeństwa, lecz opór przeciw przymusowym szczepieniom rośnie na całym świecie. I słusznie, bo po pierwsze wszelki przymus jest sprzeczny z demokracją, a po drugie zarówno te szczepionki jak i sama “pandemia” świńskiej grypy są wielce podejrzane. Sama uznaję zasadę: nie psuć tego co dobre, czyli im mniej interwencji medycznych w zdrowy organizm, tym dla niego lepiej. Dlatego nie zamierzam się szczepić.

Czy mogą nas zmusić do szczepień?

Jak już wspomniałam, według znowelizowanej ustawy o chorobach zakaźnych, naszej konstytucji oraz prawa UE, nikt nie może stosować wobec nas przymusu medycznego, więc nie można nikogo zmusić do szczepienia ani ukarać za odmowę zaszczepienia siebie lub swego dziecka. I o ile wiem, nigdzie w UE ani w USA nie zastosowano dotąd przymusowych szczepień przeciw tej grypie. Myślę, że politycy zdają sobie sprawę, czym może grozić taki przymus.

Dlaczego z różnych źródeł padają sprzeczne informacje? Jedni zapewniają, że szczepionki są bezpieczne, inni przed nimi ostrzegają.

Wiele czasopism naukowych, szczególnie medycznych, tych, które do niedawna były najbardziej prestiżowe, takimi już być przestały. Stały się bowiem własnością monopolistycznych gigantów wydawniczych sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne lub będących ich współwłasnością, konsorcjów, które produkują szczepionki lub posiadają media również żyjące z reklam firm farmaceutycznych. W dominujących korporacyjnych pismach medycznych najczęściej publikowane są obecnie tzw. infomercials, czyli informacje reklamowe ubrane w formę informacji naukowej. Próżno więc w nich szukać uczciwej wiedzy na temat leków czy szczepionek. Nieskażoną konfliktem interesu prawdę biomedyczną znajdziemy dziś tylko w pracach naukowych niezależnych badaczy, publikowanych w niezależnych (jeszcze) pismach naukowych, często powszechnie dostępnych w internecie. Dobrym źródłem informacji jest baza danych PubMed (tłumacząc na język polski: medycyna publiczna) stworzona przez Narodową Bibliotekę Medyczną w USA. W tej ogromnej bazie danych znajdują się linki do streszczeń, czasem także pełne teksty publikacji biomedycznych z całego świata, zarówno tych sponsorowanych przez korporacje, jak i niezależnych. Po wpisaniu w okienko jakichś haseł można dotrzeć do informacji na temat różnych publikacji. Poza tym w internecie, przez Google’a, można znaleźć sporo publikacji, a także informacji niepublikowanych w oficjalnych czasopismach, ale udokumentowanych.

Właśnie z internetu można się dowiedzieć o pozwie przeciw ONZ i WHO oraz firmie Baxter złożonym przez austriacką dziennikarkę śledczą Jane Burgermeister. Czy zna Pani tę sprawę?

Z mediów mi wiadomo, że Jane Burgermeister przez lata pracowała dla pism medycznych i specjalizowała się
w publikacjach dotyczących szczepionek, więc wydaje się, że ma dużą wiedzę na temat ich składu i zagrożeń związanych z niektórymi ich składnikami. Sądzę, że skoro przygotowała taki pozew, to ma dowody. Sprawa dotyczy m.in. firmy Baxter, która starała się wprowadzić na rynek europejski szczepionkę z zabójczym żywym wirusem ptasiej grypy. Wiemy też, że szczepionka ta zastała przetestowana przez czeskich naukowców, którzy sprawdzili jej bezpieczeństwo na fretkach. Okazało się, że zaszczepione zwierzęta ciężko zachorowały i zmarły lub musiały być uśpione. Nie wiemy, dla jak dużej populacji była przeznaczona ta szczepionka, ale pamiętamy, że w 2007 roku w Polsce kilkunastu bezdomnych, którzy zostali bez ich wiedzy zaszczepieni szczepionką przeciw ptasiej grypie – zmarło. Niewykluczone, że podobny los spotkałby ludzi zaszczepionych szczepionką Baxtera.
Na szczęście czescy naukowcy wykryli to zanieczyszczenie, ratując być może dużą populację europejską.

Oprac. Katarzyna Lewkowicz-Siejka

[Artykuł został opublikowany w "Znakach Czasu" 1/2010. Za udostępnienie materiału dziękujemy Fundacji Natura bez Granic: www.fnbg.org].

Źródło: http://znakiczasu.salon24.pl/148084,szczepionki-ukrywane-fakty

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 139 other followers