Percy Schmeiser
Rolnictwem zajmuję się od 1947 r., kiedy przejąłem gospodarstwo po ojcu. Moja żona i ja jesteśmy znani na Preriach z produkcji i rozwoju nasion rzepaku oraz zachowywania swojego ziarna do zasiewów. Setki tysięcy rolników zachowują swoje nasiona z roku na rok.
Byłem także członkiem lokalnych władz. Pracowałem w wielu komitetach rolniczych, zarówno na szczeblu prowincjonalnym, jak również reprezentując region na szczeblu federalnym. Byłem burmistrzem i radnym przez ponad 25 lat. Przez całe życie zatem pracowałem na rzecz poprawy sytuacji rolników, a także przepisów, praw i rozporządzeń, które przyniosłyby im korzyść i uczyniły rolnictwo opłacalnym.
Całą dyskusję dotyczącą organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO) można podzielić na trzy główne kategorie. Pierwszą z nich jest kwestia praw własności rolników wobec praw własności intelektualnej ponadnarodowych korporacji, takich jak Monsanto. Kolejną jest zdrowie i zagrożenie naszej żywności, spowodowane wprowadzeniem GMO. Trzecia kategoria to środowisko naturalne.
W ciągu ostatniego roku pojawiły się inne bardzo istotne kwestie. Sprawa genetycznie modyfikowanej pszenicy, a także to, co uważam za najgorsze – genetycznie modyfikowane rośliny farmaceutyczne, wytwarzające leki dostępne tylko na receptę, o czym opowiem później. Chciałbym się skoncentrować na sprawach, które dotyczą także mnie: na prawie własności rolników wobec prawa własności intelektualnej koncernów ponadnarodowych.
W sierpniu 1998 r. otrzymałem pozew od Monsanto. Do tego czasu nie miałem w ogóle do czynienia z genetycznie modyfikowanym rzepakiem tej korporacji. Nigdy nie kupowałem ich nasion ani nie byłem na żadnym spotkaniu. Nie znałem nawet żadnego przedstawiciela Monsanto.
Oto kilka punktów, które znalazły się w pozwie. Po pierwsze, powiedzieli, że w jakiś sposób zdobyłem nasiona genetycznie modyfikowanego rzepaku należącego do Monsanto, zasadziłem go i w ten sposób naruszyłem ich patent. Stwierdzili także, iż w moim rowie przydrożnym skażenie GMO wynosi 80 lub 90%.
Kiedy zostaliśmy pozwani, oboje z żoną natychmiast zrozumieliśmy, że 50 lat naszych badań w celu uzyskania czystych nasion rzepaku, który byłby zdolny do przystosowania się do klimatycznych i glebowych warunków na Preriach i odporny na choroby atakujące rzepak, poszło na marne. Nasz rzepak został skażony przez GMO. Wtedy powiedzieliśmy Monsanto: „Słuchajcie, jeśli wasze GMO dostało się do naszych czystych nasion rzepaku, jesteście odpowiedzialni za zniszczenie naszej własności”. Stawiliśmy im więc czoła.
Straciliśmy 50 lat badań nad naszymi nasionami. Byliśmy przekonani, że jeśli rolnicy kiedykolwiek stracą prawo do używania własnych nasion, przyszły rozwój nowych nasion i roślin przystosowanych do lokalnych warunków klimatycznych i glebowych zostanie zatrzymany. To były dwie główne przyczyny, dla których stawiliśmy czoła koncernowi Monsanto.
Postępowanie przedprocesowe trwało dwa lata i w ciągu tego okresu Monsanto wycofało wszystkie postawione mi zarzuty o nielegalne zdobycie ich nasion. Doszło nawet do tego, iż przyznali, że zarzuty te były fałszywe.
Nadal jednak uważali, że obecność paru genetycznie modyfikowanych roślin rzepaku Monsanto w rowie przy moim polu, nawet nie na samym polu, oznacza, że naruszyłem ich patent . A zatem cała sprawa przekształciła się w proces o naruszenie prawa patentowego. Nie miałem wpływu na to, gdzie będzie się toczył. Prawa patentowe są prawami federalnymi (państwowymi), więc sprawa trafiła natychmiast do kanadyjskiego sądu federalnego, z jednym tylko sędzią. Proces rozpoczął się w czerwcu 2000 r. i trwał dwa i pół tygodnia.
I właśnie orzeczenie kanadyjskiego sądu federalnego przyciągnęło międzynarodową uwagę do mojej sprawy. Oto kilka najważniejszych jego punktów:
1. Nie ma znaczenia, w jaki sposób genetycznie modyfikowany rzepak czy soja Monsanto, albo jakakolwiek inna genetycznie modyfikowana roślina, dostanie się na pole rolnika. W tym miejscu sędzia sprecyzował, jak to się może stać: poprzez zapylanie krzyżowe oraz bezpośrednie przemieszczanie się nasion. Proszę mi wierzyć, to jest podstawowa przyczyna – wiatr, ptaki i pszczoły – ponieważ na preriach często wieją wiatry.
Sędzia powiedział, że nie ma znaczenia, w jaki sposób GMO dostanie się na pole rolnika, niszcząc lub zanieczyszczając jego plony – wszystko staje się od tego momentu własnością Monsanto. Już nie jesteś właścicielem swoich plonów. I właśnie to, jak ekologiczny lub konwencjonalny rolnik może z dnia na dzień stracić swoje plony, nasiona i rośliny, zaalarmowało ludzi na całym świecie. Sędzia powiedział także, iż wszystkie nasze nasiona i rośliny, które moja żona i ja uprawialiśmy i rozwijaliśmy przez ponad pół wieku, przechodzą na własność Monsanto.
2. Ponadto, całe plony z naszych pól rzepakowych z 1998 r. miały przejść na własność Monsanto. Sędzia orzekł też, że nie wolno mi już używać moich nasion ani roślin. Całe nasze wieloletnie badania nad nasionami i ich naturalnym ulepszaniem poszły więc na marne, a Monsanto dostało nasze plony za nic.
Po szeregu orzeczeń federalnych, wydanych na naszą niekorzyść, przyszła kolej na Sąd Najwyższy Kanady. To był dla nas dość przygnębiający okres, ponieważ nie wiedzieliśmy, jakie są szanse, że zechce rozpatrzyć naszą sprawę. Wystąpiliśmy do Sądu w listopadzie 2002 r. i w maju 2003 r. otrzymaliśmy najlepsze wieści w ciągu całej naszej pięcioletniej batalii sądowej. Sąd Najwyższy orzekł, że rozpatrzy tę sprawę. To było dla nas ogromne zwycięstwo.
Chciałbym teraz wymienić główne kwestie, którymi zajął się Sąd Najwyższy. Skoncentruję się na pięciu, choć jest ich więcej.
1. Czy żywe organizmy, nasiona, rośliny, geny i organy ludzkie mogą być posiadane i chronione patentem korporacyjnym opartym na własności intelektualnej?
2. Kto jest odpowiedzialny za genetycznie modyfikowane cechy szkodliwych chwastów, które uodparniają się na środki chwastobójcze? Już teraz mamy te super-chwasty.
3. Czy prawo rolników do upraw konwencjonalnych i ekologicznych może być chronione?
4. Czy rolnicy mogą utrzymać prastare prawo do zachowania swoich własnych nasion?
5. Kto jest właścicielem życia?
Podczas pierwszego procesu sędzia powiedział, że nie ma znaczenia, w jaki sposób GMO dostało się na pole, nawet kiedy sprecyzował, jak to się mogło stać. Myślę, że właśnie to, jak szybko rolnik może stracić prawa do własnych nasion i roślin, naprawdę zaalarmowało farmerów i właścicieli ziemskich w Ameryce Północnej i na całym świecie.
Inną kwestią, o której nigdy się nie mówi w związku z GMO, jest korporacyjna kontrola kontraktów, która istnieje na Preriach Północnej Ameryki. Można by powiedzieć, że to nie może się dziać w wolnym kraju, jakim jest Kanada, ale tak właśnie się działo i dzieje nadal.
Oprócz kwestii środowiska, żywności, zdrowia i zanieczyszczenia, jest jeszcze kwestia kontraktów. Moim zdaniem, są to jedne z najbardziej podstępnych dokumentów pod słońcem, które odbierają rolnikom ich prawa.
Oto kilka podstawowych punktów umowy rolnika z Monsanto:
1. Rolnik nigdy nie może używać własnych nasion.
2. Zawsze musi kupować nasiona od Monsanto.
3. Musi kupować chemikalia (nawozy, pestycydy itp.) wyłącznie od Monsanto.
4. Jeśli w jakiś w sposób złamie tę umowę i zostanie ukarany grzywną przez Monsanto, musi podpisać poufne oświadczenie, że nie będzie o tym rozmawiał z mediami i sąsiadami. Monsanto często powtarza, że to się zdarzyło zaledwie kilka razy, ale nie wiemy tego na pewno, ponieważ rolnicy muszą podpisywać to poufne oświadczenie.
Kolejna sprawa: każdego roku rolnik musi zapłacić Monsanto opłatę licencyjną w wysokości 15 dolarów od akra za przywilej uprawiania GMO, a w 2003 r. w umowach pojawiła się nowa klauzula – bez względu na powód, nie można już zaskarżyć Monsanto. Nigdy nie będziesz mógł pozwać Monsanto do sądu. Inna istotna kwestia: musisz pozwolić detektywom Monsanto wejść na swój teren i zaglądać do magazynów przez trzy lata od podpisania umowy, nawet jeśli uprawiasz GMO tylko przez rok.
Trzeba pamiętać, że po wprowadzaniu GMO nie istnieje coś takiego jak strefa bezpieczeństwa. Jeśli raz wprowadzi się do środowiska pewną formę życia, formę dającą życie, nie ma już odwołania. Nie można powstrzymać wiatru. Nie można powstrzymać przemieszczania się nasion poprzez zapylanie krzyżowe – powstrzymać ptaków, pszczół i innych zwierząt. Nie można tego powstrzymać i GMO rozprzestrzeni się tak samo, jak na Preriach.
Nie ma możliwości współistnienia/sąsiadowania upraw bez GMO z uprawami genetycznie zmodyfikowanymi. Proszę mi wierzyć, jestem rolnikiem od pół wieku i wiem, że jeśli raz wprowadzi się gen GMO do środowiska, do jakiegoś nasienia czy rośliny, jest on genem dominującym. W końcu zawładnie każdym gatunkiem rośliny, do którego się dostanie. Nie można mieć w kraju genetycznie modyfikowanych upraw i jednocześnie ekologicznego, tradycyjnego czy konwencjonalnego rolnictwa. Wszystko to w końcu stanie się GMO. W tym tkwi niebezpieczeństwo. Nie ma już potem wyboru. Proszę mi wierzyć, ekologiczni i tradycyjni rolnicy na Preriach nie mogą już uprawiać soi ani rzepaku. Całe nasze zasoby nasion są w tej chwili zanieczyszczone przez GMO. Wybór został odebrany zarówno rolnikom ekologicznym, jak i konwencjonalnym.
Trzeba przy tym pamiętać, że rzepak pochodzi z rodziny kapustowatych, do której zaliczają się także jego bliscy kuzyni, jak np. rzodkiew, rzepa i kalafior. Teraz dochodzi także do zapylania krzyżowego tych właśnie roślin.
Wiele osób pyta mnie, dlaczego rolnicy w ogóle zaczęli uprawiać GMO, kiedy zostało wprowadzone w 1996. W tym czasie Monsanto mówiło im, między innymi, że będą mieli plony większe, bogatsze w składniki odżywcze, a w dodatku przy zastosowaniu mniejszej ilości chemikaliów.
W ciągu 2-3 lat od wprowadzenia genetycznie modyfikowanego rzepaku na Preriach, nasze zwykłe rośliny, poprzez zapylanie krzyżowe, stały się super-chwastami.
Monsanto nie było wówczas jedyną firmą sprzedającą GMO, więc mieliśmy teraz GMO z trzech różnych firm połączone w jednej roślinie rzepaku, do kontrolowania i zabicia której potrzeba było przynajmniej trzech rodzajów środków chemicznych. Ale Monsanto oznajmiło: „Nie ma problemu. Wymyśliliśmy nowy, super-toksyczny środek chemiczny, który zabije nowy super-chwast”. Czyli wszystko, co mówili o redukcji ilości chemikaliów, okazało się fałszywe. Obecnie plony zmodyfikowanego rzepaku zmniejszyły się o około 6,4%. Amerykański Departament Rolnictwa przyznał, że plony soi GM spadły przynajmniej o 15%. A zatem mamy teraz mniejsze plony.
Trzecią kwestią związaną z żywieniem jest to, czego Monsanto nie mówi, a mianowicie, iż jakość odżywcza roślin i ziaren GM jest o wiele niższa, być może nawet o połowę w stosunku do produktów rolnictwa konwencjonalnego. Nie będę się wdawał w szczegóły, ale chodzi głównie o zawartość kwasu erukowego w częściach zielonych rzepaku, który sprawia, że modyfikowany rzepak jest po obróbce termicznej (gotowanie itp.) bardzo gorzki.
A zatem, mamy teraz w Kanadzie mniejsze plony, zwiększone zużycie chemikaliów, super-chwasty i znacznie gorszą jakość żywności.
Powiedziałbym, że jeśli cokolwiek doprowadzi do klęski głodu, będzie to wprowadzenie GMO na całym świecie!
Nie poruszyłem jeszcze kwestii ekonomicznej. My, Kanadyjczycy, nie możemy sprzedać ani jednego buszla rzepaku do Unii Europejskiej, co oznacza, że straciliśmy jedną trzecią naszych rynków, a nasze ceny spadły. Teraz chcą wprowadzić genetycznie modyfikowaną pszenicę, gdy nawet Canadian Wheat Board (Kanadyjska Agencja Rynku Pszenicy) ostrzega, że stracilibyśmy wówczas ponad 80% naszych rynków zbytu.
Kilka miesięcy temu byłem w Japonii i mam oświadczenie młynarzy, przetwórców i konsumentów Japonii i Południowej Korei, informujące, że kontrakty zostaną zerwane, jeśli wprowadzimy genetycznie modyfikowaną pszenicę. Oto jak poważna jest ta sprawa.
Wspomniałem krótko o roślinach farmaceutycznych. To kolejne nieszczęście, jakie przyszło wraz z wprowadzeniem GMO. Przeżyłem całe 50 lat rozwoju środków chemicznych po II wojnie światowej, a potem rozwój GMO od lat 80-tych XX w. Teraz wprowadzenie leków na receptę z roślin GMO – w ubiegłym roku w Ameryce Północnej było już około 300 upraw testowych.
Obecnie w Stanach Zjednoczonych jest sześć ważnych leków produkowanych przez rośliny. Naukowcy z uniwersytetów w Indianie, Ohio i Nebrasce powiedzieli mi, że już teraz zachodzą procesy zapylania krzyżowego bliskich kuzynów tych gatunków.
Rośliny farmaceutyczne to pierwotnie słoneczniki i kukurydza. Część z dostępnych na receptę leków produkowanych przez rośliny to szczepionki, enzymy przemysłowe, środki przeciwkrzepliwe, hormony wzrostu i leki antykoncepcyjne. To wszystko są leki dostępne na receptę, teraz wytwarzane przez rośliny, uprawiane w naturalnym środowisku!
Nie mówiłem o sprawach środowiska i kwestii bezpieczeństwa żywności, ale w Japonii, Holandii, Niemczech, Szwajcarii i Anglii przeprowadzono na szeroką skalę testy dotyczące zagrożeń zdrowotnych spowodowanych spożywaniem produktów GMO.
Kanadyjska Agencja Inspekcji Żywności (Canadian Food Inspection Agency, CFIA) nie przeprowadziła żadnych testów. Wykorzystała jedynie dane dostarczone przez Monsanto. Rządy Japonii i Holandii mówią teraz, że CFIA wyciągnęła nieuprawnione wnioski.
Mogę podać różnego rodzaju przykłady ze Stanów Zjednoczonych, gdzie świnie karmione genetycznie modyfikowaną soją przestawały się rozmnażać. Zaczynały znowu, kiedy zmieniano im karmę. Mamy prawo wiedzieć, co jemy. Gdyby ludzie byli świadomi, co jedzą, 90% Kanadyjczyków nie jadłoby GMO.
Jednakże, kładę nacisk przede wszystkim na prawa rolników, prawo do używania własnych nasion z roku na rok. Sędzia w mojej pierwszej sprawie orzekł, że chociaż rolnicy w Kanadzie mają gwarancję prawa federalnego do używania własnych nasion, to prawo patentowe Monsanto jest ponad wszystkimi ich prawami. Rolnicy nie mają żadnych praw wobec prawa patentowego. A zatem istnieje prawdopodobieństwo, że rolnik z dnia na dzień straci prawa do swoich nasion, roślin i zwierząt. To dlatego moja sprawa stała się tak dobrze znana na całym świecie. Proszę pamiętać, że oni (ponadnarodowe korporacje) dążą do całkowitej kontroli nad światowymi zasobami nasion, a kto ma nad nimi kontrolę, ten kontroluje także zasoby żywności. A kto kontroluje zasoby żywności – kontroluje naród.
Aby ukazać całą bezwzględność Monsanto, dodam, że około rok temu znów wnieśli skargę przeciwko mnie, w sprawie poniesionych kosztów. Tym razem procesowali się ze mną o milion dolarów, ponieważ stwierdzili, że jestem arogancki, uparty i nie robię tego, czego chcą.
Co tym razem orzekł sędzia? Orzekł, że muszę zapłacić Monsanto 153 tysiące dolarów za poniesione przez nich koszty sądowe.
Na zakończenie: dlaczego stawiliśmy czoła Monsanto? Moja żona ma 72 lata, ja 73. Nie wiemy, ile czasu jeszcze nam pozostało i patrzymy na to w ten sposób: jako dziadek pytam, jakie dziedzictwo chcę pozostawić moim wnukom. Moi dziadkowie i rodzice pozostawili nam dziedzictwo ziemi. Nie chcę zostawiać moim dzieciom dziedzictwa ziemi, powietrza i wody pełnych trucizny. Jestem pewien, że każdy z was czuje dzisiaj to samo. Będziemy zatem kontynuować naszą walkę o prawo rolników na całym świecie do używania swoich własnych nasion.
Percy Schmeiser
Tłum. Agnieszka Stasiewicz
Źródło: http://www.pracownia.org.pl
Fundacja Polska Akcja Obywatelska postawiła sobie za jeden z głównych celów swojego działania informowanie i aktywizowanie obywateli w sprawach szczególnie ważnych dla zdrowia i bezpieczeństwa publicznego. Nasuwa się więc pytanie: dlaczego kwestia dopuszczenia roślin GMO do otwartej uprawy w Polsce stała się sprawą tak wielkiej wagi w naszym mniemaniu? Odpowiedź jest stosunkowo prosta- albowiem w dużej mierze jesteśmy tym, co jemy a w toczącej się w mediach i na łamach różnych czasopism debacie zwolennicy technologii GMO nie zdołali nas przekonać do swojej jednoznacznie optymistycznej wizji wykorzystania tej biotechnologii. Zwłaszcza że, za wprowadzeniem i propagowaniem GMO stoją potężne grupy korporacyjnych interesów zupełnie nie liczące się z uwarunkowaniami ekonomicznymi i społecznymi naszego kraju. Polska ma szansę stać się liderem w produkcji zdrowej żywności tak cenionej i pożądanej na europejskim i światowym rynku. Struktura polskiego rolnictwa posiada wszystkie atuty dla prowadzenia małych, rodzinnych gospodarstw ekologicznych a polscy rolnicy nie muszą podzielić losu producentów przemysłowej żywności, której uprawa niszczy jakąkolwiek bioróżnorodność. Powołując się na wypowiedź biologa Arpada Pusztaja – naukowca prowadzącego badania nad wpływem żywności GMO na zdrowie szczurów: “Nie widzę powodów aby obywatele mieli stać się królikami doświadczalnymi”, PAO także nie widzi powodów aby dopuszczać do upraw, produkcji i obrotu żywność zmodyfikowaną genetycznie , która wywołuje aż tak ogromne kontrowersje w środowisku naukowym. I nawet jeśli nie zawsze jesteśmy kompetentni do oceniania tej debaty w kategoriach czysto naukowych to jako Polska Akcja Obywatelska stoimy na stanowisku, iż nie istnieją żadne wiarygodne badania, przeprowadzone przez niezależne jednostki badawcze, które jasno dowodziłyby neutralnego bądź jednoznacznie pozytywnego wpływu upraw i żywności GMO na zdrowie człowieka oraz jego biologiczne otoczenie. Naszym zdaniem na ten moment technologia GMO powinna pozostać na etapie badań laboratoryjnych a jakiekolwiek jej uwolnienie do środowiska powinno być poprzedzone rzetelnymi a przede wszystkim długofalowymi i niezależnymi badaniami.
Tylko rzetelna debata medialna z udziałem niezależnych publicystów i naukowców może być podstawą do podejmowania decyzji politycznych czy ekonomicznych w tak istotnej dla naszego zdrowia kwestii. Jak twierdzą przeciwnicy uwalniania tej technologii do środowiska: raz rozpoczętego procesu nie będzie można ani zatrzymać ani cofnąć! I już ta sama wątpliwość każe nam na dzień dzisiejszy powiedzieć zdecydowanie: STOP GMO!
Polska Akcja Obywatelska
F u n d a c j a
Podpisz petycję: http://www.greenpeace.org/poland/dzialaj-teraz/1-milion-glosow
Do Przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuel Barroso: Wzywamy do nałożenia moratorium na uprawy genetycznie modyfikowanych roślin na terenie Europy oraz do stworzenia niezależnego zespołu naukowców w celu zbadania wpływu roślin modyfikowanych genetycznie na ludzkie zdrowie i środowisko naturalne i ustanowienie odpowiednich regulacji w kwestii GMO.
Wyślij list do premiera: http://www.gmo-free-regions.org/stop-the-crop-action/pl.html
Szanowny Panie Premierze
Po raz pierwszy od dwunastu lat Unia Europejska zezwoliła na uprawę na swoim terytorium nowej zmodyfikowanej genetycznie rośliny – ziemniaka Amflora firmy BASF, który zawiera gen odporności na antybiotyki. Stało się tak za sprawą decyzji Przewodniczącego Komisji Europejskiej José Manuel Barroso i Komisarza Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności John Dalli. Ich decyzja wystawiła na niebezpieczeństwo nasze zdrowie i środowisko naturalne. Zwracam się więc do Pana z apelem o podjęcie działań mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa spożywanej także przeze mnie żywności.
Niestety Komisja Europejska zdecydowała się zignorować obawy Europejczyków, w tym obywateli Polski, związane z zagrożeniem zdrowia i ich wolę, żeby nasz kontynent stał się wolny od GMO. Ostatnie posuniecie KE pokazuje, że stawia ona zysk koncernów przemysłowych ponad swój najważniejszy obowiązek – ochronę zdrowia obywateli Europy.
Obecny system oceny i kontroli GMO nie jest skuteczny. W grudniu 2008 roku przedstawiciele rządów krajów członkowskich Unii Europejskiej wydali oświadczenie, w którym wyrazili niezadowolenie z faktu, że KE nie przestrzega przepisów prawnych, regulujących kwestię GMO i wezwali ją do naprawy tej sytuacji. Brak właściwej implementacji rzeczonych zapisów sprawia, że KE nie powinna wydawać zezwoleń na obrót kolejnymi produktami przemysłu biotechnologicznego oraz ich uprawę. Apeluję do Pana o aktywne wsparcie inicjatyw na rzecz wprowadzenia na terenie Wspólnoty moratorium na GMO oraz każdorazowy sprzeciw wobec propozycji Komisji Europejskiej wprowadzenia autoryzacji roślin GMO.
Liczne badania potwierdzają, że GMO niesie ze sobą ryzyko dla zdrowia ludzi i zwierząt, a także dla środowiska naturalnego. Długofalowe skutki negatywnego oddziaływania GMO na gospodarkę i sferę społeczną są wciąż ignorowane. Apeluję do Pana o działanie na rzecz przyszłości wolnej od GMO i rolnictwa, którego model opiera się na różnorodności biologicznej, a zatem zapewnia zdrową żywność dla nas wszystkich. Apeluję o działanie, które ochroni konsumentów, rolników i przyrodę przed negatywnymi efektami upraw roślin zmodyfikowanych genetycznie i zagwarantuje, że nasze prawo do żywności i rolnictwa wolnego od GMO jest respektowane przez Komisję Europejską.
http://polskaakcjaobywatelska.pl/
Nadesłane: Pao
Wleję w Wasze serca nieco optymizmu. Kiedy wydaje się, że ludzkość jest bezmyślna i totalnie nieświadoma zagrożeń, jakie wiążą się z potajemnym zaprowadzaniem faszystowskiego Nowego Porządku Świata i rządu światowego, kiedy ręce opadają, bo wydaje się, że ludzie pozostają głusi na wszelkie ostrzeżenia, kiedy wydaje się, że nie ma już ratunku, okazuje się, że nie jest z nami aż tak źle.
Nie mający za grosz sumienia, pociągający za sznurki światowej polityki psychopaci obsadzili wszystkie strategiczne pozycje w polityce i gospodarce, a nawet nauce i nie cofną się przed żadnym, najgorszym nawet bestialstwem, ale – ponieważ stanowią oni zaledwie 6% populacji – muszą korzystać z pracy zwykłych urzędników. A ci psychopatami nie są. Oznacza to, że mają oni zwyczajne, ludzkie sumienie, które nie pozwala im działać na szkodę własnych rodzin, przyjaciół, sąsiadów, narodu czy całej ludzkości. Ci zwykli obywatele są najsłabszym ogniwem w łańcuchu przestępczych knowań dążących do władzy bandytów. Łańcuch jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo, dlatego ten łańcuch rwie się coraz bardziej.
Z tego powodu do sieci przeciekają ściśle tajne plany (szczepienia na świńską grypę), ujawniane są fałszerstwa pseudo-naukowców (szwindel klimatyczny) oraz liczne inne nadużycia i przekręty. Trudno jest rządzić nieświadomymi masami, gdy te są o wszystkim dokładnie poinformowane.
Komisja Europejska próbuje przeforsować obowiązek wprowadzania GMO w Unii, ponieważ mimo straszenia pozywaniem opornych państw do Trybunału nie widać entuzjazmu dla tego cudownego „postępu naukowego”. Ale zamiast sukcesu zalicza koleją klęskę, tym razem bardzo poważną.
Europejski Komisarz ds. Zdrowia i Spraw konsumenckich John Dalli przyznaje, że system bezpieczeństwa żywności w UE musi się zmienić. Komisarz odpowiadał na pytania José Bové, wiceprzewodniczącego Komisji ds. Rolnictwa Parlamentu Europejskiego. Bove wezwał do „drakońskich” reform EFSA
Profesor Andrés E. Carrasco, słynny argentyński embriolog z Uniwersytetu w Buenos Aires zaprezentował szokujące wyniki dotyczące herbicydu Roundup, używanego w 70% wszystkich upraw GMO, który powoduje deformacje twarzy i uszkodzenia systemu nerwowego płodów ludzkich.
Minister Rolnictwa Walonii wezwał do reformy rolnictwa opartej na jakości.
Minister Środowiska Regionu Bruksela ogłosiła, że właśnie dzisiaj rząd regionalny stolicy Unii Europejskiej także podjął decyzję, by być regionem wolnym od GMO.
Batalia przeciw GMO jest czymś więcej niż tylko sprawą technologii. Chodzi tu o różnorodne i ekologiczne rolnictwo oraz rozwój obszarów wiejskich, praktykowane przez niezależnych rolników, produkujących produkty wysokiej jakości, a nie o zorientowany na towary globalny agro-biznes.
Poniżej szczegóły – prosimy o szerokie nagłośnienie!
Jadwiga Łopata, laureatka Nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel)
==========================
ICPPC – International Coalition to Protect the Polish Countryside,
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114 biuro@icppc.pl www.icppc.pl www.gmo.icppc.pl www.eko-cel.pl
Przeczytaj – „Zmieniając kurs na życie. Lokalne rozwiązania globalnych
problemów”, autor: Julian Rose www.renesans21.pl
Brussels, 16/09/2010 – John Dalli, Europejski Komisarz ds. Zdrowia i Spraw Konsumenckich wysłuchał ostrej krytyki od uczestników konferencji „Regiony Wolne od GMO” w Brukseli w dniu 16 września 2010 r. Dalli szczegółowo wyjaśnił propozycję Komisji, dotyczącą przekazania krajom członkowskim prawa do zakazu uprawy roślin genetycznie modyfikowanych, jednak przyznał delegatom, że Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności powinien być zreformowany (EFSA).
Komisarz odpowiadał na pytania José Bové, słynnego znanego rolnika i wiceprzewodniczącego Komisji ds. Rolnictwa Parlamentu Europejskiego. Bove wezwał do „drakońskich” reform EFSA. Jeden z delegatów nazwał EFSA „farsą drzwi obrotowych i kontroli przez korporacje”. Dalli odpowiedział, że jako nie-naukowiec nie jest w stanie ocenić jakości pracy EFSA, ale przyznał, że była krytyka Urzędu w wielu dziedzinach i zaprosił Bové i inne organizacje pozarządowe do uczestniczenia w procesie reform. Dodał, że ostatnie przypadki zanieczyszczenia modyfikowanymi genetycznie ziemniakami ‘Amadea’ firmy BASF w Szwecji umocniły jego przekonanie, że należy wzmocnić monitoring GMO w całym procesie produkcji.
Bové podsumował uczucia delegatów: „Nikt nie może nas zmusić do konsumpcji GMO lub niszczyć naszego rolnictwa dla GMO. To jest wybór polityczny, dla którego dzisiaj tu jesteśmy.”
Benoit Lutgen, Minister Rolnictwa Walonii wezwał do reformy rolnictwa opartej na jakości: „Jest to jeden z powodów, dla którego Walonia jest członkiem sieci regionów wolnych od GMO”.
Evelyn Huytebroeck, Minister Środowiska Regionu Bruksela ogłosiła, że właśnie dzisiaj rząd regionalny stolicy Unii Europejskiej także podjął decyzję, by być regionem wolnym od GMO.
Konferencja, która odbywa się w budynku Parlamentu Europejskiego, zgromadziła 300 przedstawicieli regionów wolnych od GMO, inicjatyw obywatelskich, rolników, organizacji ekologicznych i konsumenckich z wszystkich państw członkowskich oraz członków Parlamentu Europejskiego. Liczba wszystkich regionów wolnych od GMO oraz gmin w UE przekroczyła 4 000 wraz z najnowszym członkiem – Brukselą, stolicą Unii Europejskiej.
Komentując propozycję Komisarza Dalli, by oddać decyzje o dopuszczaniu upraw roślin modyfikowanych genetycznie państwom członkowskim, w imieniu organizatorów konferencji wypowiedział się Benedikt Haerlin: „Doceniamy fakt, że w końcu wydaje się, że Komisja akceptuje, że nie można zmusić do GMO obywateli i rolników europejskich. Jednak, panu Dalli nie udało się odnieść do poważnych spraw, jak zdrowie i zagrożenia środowiskowe, które muszą być uregulowane na poziomie Wspólnoty.”
Profesor Andrés E. Carrasco, słynny argentyński embriolog z Uniwersytetu w Buenos Aires zaprezentował szokujące wyniki dotyczące herbicydu Roundup, używanego w 70% wszystkich upraw GMO, który powoduje deformacje twarzy i uszkodzenia systemu nerwowego płodów ludzkich. Z powodu publikacji badań w sierpniowym wydaniu pisma „Chemical Research in Toxicology” (Badania chemiczne w toksykologii) prof. Carrasco został fizycznie zaatakowany przed prezentacją swoich prac w Ameryce Południowej.
Haerlin dodał „Batalia przeciw GMO jest czymś więcej niż tylko sprawą technologii. Chodzi tu o różnorodne i ekologiczne rolnictwo oraz rozwój obszarów wiejskich, praktykowane przez niezależnych rolników, produkujących produkty wysokiej jakości, a nie o zorientowany na towary globalny agro-biznes. Jest to punkt zwrotny dla następnej reformy Wspólnej Polityki Rolnej”.
GMO – poprawiacze Pana Boga
To podejście zostało poparte przez przedstawicieli największych firm produkujących i sprzedających żywność, włącznie z Grupą Carrefour i EDEKA Nord. Przyrzekli oni utrzymać swoją politykę bez GMO, w stosunku do produktów, które muszą być znakowane zgodnie z aktualnym prawem UE. Delegaci powtórzyli swoje dawne żądania obowiązkowego znakowania produktów od zwierząt żywionych paszami GMO. Dobrowolne systemy znakowania produktów wolnych od GMO: mięsa, mleka i jaj istotnie zwiększyły ich udział na rynku i pokazały potrzebę konsumentów do zagwarantowania przejrzystości i swobody wyboru.
Uczestnicy konferencji ostrzegli Radę Europy i Parlament Europejski przed targowaniem się zdrowiem i bezpieczeństwem środowiskowym w związku z krajowymi zakazami uprawy roślin modyfikowanych genetycznie, które są faktem. Zamiast tego powinno być wprowadzone moratorium na dopuszczenia GMO na poziomie UE, do czasu aż Komisja rozstrzygnie problemy oceny ryzyka, prawa o ścisłej czystości nasion aż do rozważenia społeczno-ekonomicznych skutków dla rolników i producentów żywności.
Więcej informacji na stronie: http://www.gmo-free-regions.org/conference2010/press.html
http://alexirin.wordpress.com/
Film w skrócie nakreśla problem jakim jest monopolizacja światowej żywności. Oznacza to, że żywność może być w rękach jednej prywatnej korporacji. Brzmi to jak teoria spiskowa – kiedyś można było tak to traktować, ale obecnie MONOPOL JEST FAKTEM. W USA firma Monsanto ma monopol na uprawy rolne.
Monsanto jest głównym producentem nasion GMO (genetycznie modyfikowanych) na świecie. Nasiona są opatentowane. Dodatkowo rolnicy są prawnie zmuszeni stosować środki chemiczne Monsanto. Powagi dodaje fakt, że Monsanto jest również największym na świecie dystrybutorem nasion tradycyjnych, czyli tych bez GMO, nieopatentowanych. Firmy nasienne na całym świecie są wykupywane przez wielkie korporacje produkujące GMO. Polska nie jest wyjątkiem.
Problem jest jeszcze bardziej złożony i poważny (np. dochodzi problem pasz dla zwierząt, transportu), ale na początek wystarczy zdać sobie sprawę z podstawowych zagrożeń. Celem wprowadzenia GMO jest monopolizacja żywności. Nie ratowanie świata przed głodem jak twierdzą zwolennicy, czy wytrucie ludzkości jak twierdzą niektórzy przeciwnicy. Mając monopol na żywność można w bardzo łatwy sposób dowolnie manipulować cenami oraz dostępnością żywności. Nie chodzi o potencjalne “przykręcenie kurka” z gazem czy ropą, ale z żywnością.
Można pomyśleć: “Przecież rolnicy mają wybór”. Tak, w Polsce jeszcze mają, ale w USA już nie. Tylko że rolnicy sugerują się reklamami Monsanto, które zapewniają o zmniejszeniu kosztów produkcji, zwiększeniu plonów, itd. W USA rolnicy zaufali Monsanto, a teraz bankrutują (między innymi poprzez brak innych dostawców nasion, podwyżkę cen). Dlaczego w Polsce nie mieli by zaufać, skoro nie mają wiedzy na ten temat?
W Polsce trwają prace nad nową ustawą o GMO. Nie wiadomo, czy ta ustawa zezwoli na uprawy GMO, czy ich zabroni. Ustawa może być w każdej chwili przyjęta. Ten temat jest szerokim łukiem omijany przez media. Ustawa regulująca tak ważną rzecz jest tworzona za plecami Polaków. Już sam fakt milczenia w tej sprawie jest podejrzany. Mało tego, osoby przeciwne GMO są w mediach cenzurowane, filmy o GMO wstrzymywane w telewizji (np. “GMO, genetyczna ruletka” Julia Popławska), książka o GMO wycofywana zanim trafia do księgarń (Stanisław K. Wiąckowski, “Genetycznie modyfikowane organizmy. Obietnice i fakty.”).
ALARM – ZRÓB TO Z NAMI
Jeszcze przed wakacjami może się odbyć w Sejmie głosowanie nad nową ustawą o GMO, która otwiera Polskę na komercyjne uprawy GMO. Nie możemy dopuścić aby ta ustawa została wprowadzona w życie…GMO stwarza zbyt duże zagrożenie dla naszego zdrowia, dla środowiska naturalnego i dla lokalnej ekonomii. Z tych powodów już 8 krajów UE wprowadziło zakazy na uprawy GMO. We wszystkich tych krajach obywatele wytrwale walczyli o takie zakazy aż osiągnęli pozytywny rezultat!
I my musimy zmusić Rząd RP do wprowadzania takich zakazów zanim będzie za późno. Możemy to osiągnąć ale potrzebujemy zaangażowania większej liczby osób. PAMIĘTAJCIE, ŻE ROBICIE TO DLA SIEBIE I SWOICH DZIECI. Nikt nie chce być obiektem doświadczenia, którego skutkami mogą być poważne choroby. Już jesteśmy bardzo schorowanym społeczeństwem; większość dzieci ma alergie, rosną dramatycznie zachorowania na raka, schorzenia płuc i serca. ZADBAJMY O SWOJE ZDROWIE ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO.
Bardzo prosimy o pomoc i zapraszamy do współpracy w działaniach opisanych poniżej.
1. ORGANIZACJA PIKNIKU To łatwe zadanie może być BARDZO skutecznym narzędziem nacisku na polityków jeśli tych PIKNIKÓW będzie dużo w różnych częściach Polski w ramach ogólnopolskiej akcji „WIELKI PIKNIK DLA POLSKI WOLNEJ OD GMO.” Na PIKNIK można zaprosić rodzinę, znajomych a jeśli chcecie to też nieznajomych i VIP-ów.
WAŻNE aby PIKNIK odbył się 24 lub 25 lipca. Na PIKNIK należy przynieść dobrej jakości lokalną żywność.
W miejscu PIKNIKU trzeba powiesić plakaty, które można namalować na płótnie lub kartonie.
!!!Prosimy o zgłoszenia wszystkich osób, które zorganizują taki PIKNIK. Mamy już pierwsze miejsca: Wieprz, Kluczkowo, Sopotnia Wielka, Jeleśnia, Stryszów, Bugaj, Czaniec, Gliwice ale musi ich być dużo więcej. Wszystkie miejsca zostaną umieszczone na mapie, którą robimy na potrzeby tej akcji. Przykładowy scenariusz PIKNIKU.
2. I TY MOŻESZ BYĆ KOORDYNATOREM Serdecznie prosimy osoby, które chcą aktywnie działać na rzecz Polski wolnej od GMO o udział w szkoleniu koordynatorów organizowanym przez Międzynarodową Koalicję dla Ochrony Polskiej Wsi.
!!! W związku z tym, że drugie głosowanie na prezydenta odbędzie się 4 lipca zmieniamy termin spotkania koordynatorów na 2-3 lipca (piątek i sobota).
Miejsce szkolenia: STRYSZÓW. Udział w szkoleniu bezpłatny…ale uczestnicy zobowiązani są do wykonania dwóch działań:
a) zorganizowania PIKNIKU w swoim województwie,
b) lobbowania lokalnych władz (gmin i powiatów) w swoim województwie aby poparły deklaracje strefy wolnej od GMO.
Nowe osoby, prosimy również (to warunek) o przesłanie najpierw krótkiego listu informującego o dotychczasowych działaniach. Na podstawie tego listu podejmiemy decyzję o zakwalifikowaniu /lub nie/ danej osoby do udziału w szkoleniu.
Z poważaniem, Jadwiga Łopata, laureatka nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel) Sir Julian Rose, prezes ICPPC – International Coalition to Protect the Polish Countryside, Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi, 34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114 biuro@icppc.pl
www.icppc.pl www.gmo.icppc.pl www.eko-cel.pl
Korporacje znalazły nowy sposób na miliardowe zyski naszym kosztem. Wszystko to pod hasłem pomocy biednym regionom naszego globu !
WHO opracowuje globalny podatek od internetu aby zasilać kasę koncernów farmaceutycznych a mega-koncern Monsanto chce uczynić z Afryki gigantyczną farmę genetycznie modyfikowanych upraw.

Zeszłoroczna pandemia była pierwszą globalnie skoordynowaną próbą wyciśnięcia wielomiliardowego haraczu od wszystkich krajów członkowskich WHO, którzy płacąc pieniędzmi swoich podatników za setki milionów nikomu niepotrzebnych szczepionek, w praktyce dofinansowywały koncerny farmaceutyczne. Jeszcze nie przebrzmiały echa skandalu dot. pandemii świńskiej grypy a WHO, jako szpica farma-karteli, szykuje następne ataki na globalna kasę. Ich poczynania są coraz bardziej brutalne, ponieważ politycy wyraźnie nie zamierzają im w tym wszystkim przeszkadzać, na co miedzy innymi wskazują ich niemrawe lub praktycznie żadne postępy w prowadzonych śledztwach, dot. afery związanej z pandemią.
Plany opodatkowania internetu
George Russel z FoxNews.com (link) podaje, że Światowa Organizacja Zdrowia pracuje pełną parą nad kontrowersyjnym planem nałożenia wartego miliardy dolarów, globalnego podatku od użytkowania internetu i codziennych internetowych transakcji bankowych. W tym samym czasie ich wydatki są niebotyczne a w ich rozliczeniach finansowych panuje chaos.
Oficjalnym powodem powstawania tego planu jest możliwość pozyskania dziesiątków miliardów dolarów na radykalne zmiany w badaniach, rozwoju produkcji i dystrybucji leków do krajów trzeciego świata, z naciskiem na szczepionki przeciwko chorobom zakaźnym.
Ta sama organizacja, jak na ironię nie może poradzić sobie z własnym kryzysem w zarządzaniu finansami, stojąc bezustannie w ogniu krytyki za nieefektywne planowanie wydatków oraz monstrualne koszty swojego funkcjonowania.
Dodatkowe dziesiątki miliardów dolarów zasilą przede wszystkim kasę farma-karteli, jak i pozwolą samej WHO spokojnie funkcjonować, niezależnie od panującego tam chaosu. Dzięki niemu właśnie nie jest możliwe klarowne rozliczanie finansowe tej organizacji z ponoszonych kosztów, z czego korzystają na równi zasiadający w tej organizacji funkcjonariusze, jak i wielu współpracujących z nią polityków.
Jest też bardzo możliwe, iż przy okazji realizacji planów “pomocy medycznej” krajom trzeciego świata, staną się one gigantycznym polem doświadczalnym dla koncernów farmaceutycznych.
Kraje te najbardziej potrzebują infrastruktury sanitarnej, czystej wody, żywności, najprostszych środków opatrunkowych i podstawowych lekarstw, lecz na to wszystko WHO nie znajduje ani czasu ani pieniędzy.
To właśnie brak podstawowych warunków sanitarnych, brak dostępu do czystej wody oraz niedożywienie, są podstawowymi powodami występowania w tych krajach chorób zakaźnych na dużą skalę. WHO nie chce jednak skupiać się na tego typu działalności prewencyjnej, ponieważ nie jest ona dochodowa.
Jednocześnie w najnowszym wydaniu Nexusa możemy przeczytać (Nexus nr. 2 / 2010), że oddelegowanie przez administrację Obamy – Michaela R. Taylora na zastępcę komisarza w FDA (Food and Drug Administration) nie było przypadkiem. Taylor został mianowany na to stanowisko po podjęciu przez państwa G8 decyzji o wyasygnowaniu 20 miliardów dolarów na pomoc krajom ubogim. Pieniądze te nie zasilą jednak bezpośrednio te ubogie kraje…
Mianowanie Taylora na to stanowisko wzbudziło sprzeciw w środowisko badaczy i aktywistów zajmujących się żywnością i rolnictwem, ponieważ jest to człowiek koncernu Monsanto, przodującego w badaniach i upowszechnianiu upraw genetycznie modyfikowanych roślin.
Taylor jest związany z Monsanto już od ponad 25 lat a przez ponad 3 lata piastował stanowisko wiceprezesa w tym koncernie (1998-2001), będąc odpowiedzialny za tzw. politykę publiczną. Innymi słowy był on w tym czasie przede wszystkim pośrednikiem pomiędzy koncernem Monsanto a amerykańskimi agencjami rządowymi.
Przez ostatnie lata, jedną z głównych działalności Taylora było jego zaangażowanie w aranżowanie polityki USA w sprawie pomocy rolniczej dla Afryki. Działając w zmowie z fundacjami Rockefellera oraz Billa i Melindy Gatesów, Taylor stal się ponownie pośrednikiem pomiędzy Monsanto a rządem USA, tym razem w celu otwarcia afrykańskich rynków na genetycznie modyfikowane nasiona i agrochemię.
Wygląda na to, ze tak jak w przypadku koncernów farmaceutycznych wykorzystujących WHO, tak Monsanto wraz z Gatesami będą rozwijać swoja dość podejrzana działalność w Afryce, na koszt podatników, bez jakichkolwiek konsultacji z nimi.
Tak decyzje WHO jak i w sprawie Afryki zostały podjęte poza systemem demokratycznym (WHO nie jest podmiotem prawnym (sic!) a ustalenia grupy G8 nie są nigdy konsultowane społecznie) oraz wbrew ogólnemu sprzeciwowi społecznemu na całym świecie.
Nie ulega wątpliwości, ze państwa ubogie, w szczególności w Afryce staja się polem doświadczalnym koncernów światowych, za nasze pieniądze. Skutki tych działań mogą okazać się tak samo dla tych państw jak i dla nas wszystkich katastrofalne:
Spożycie żywności genetycznie modyfikowanej stanie się globalna norma oraz nikt nie będzie w stanie już kontrolować jej dystrybucji, a nieograniczone (czytaj – przez nas finansowane) pole działań dla koncernów farmaceutycznych, w krajach trzeciego świata, otworzy im drogę do niekontrolowanej dystrybucji nietestowanych leków i szczepionek. Kraje te staną się tanim i bezpiecznym polem doświadczalnym dla tych koncernów, co może spowodować miliony ofiar tych testów i powstawanie nowych mutacji wirusów.
http://www.globalnaswiadomosc.com/
POLSKA IZBA ZIELARSKO-MEDYCZNA
I DROGERYJNA (PIZMiD)
W KATOWICACH
Katowice, dn. 05.05.2010r.
W wyniku ograniczeń wprowadzonych w drodze rozporządzeń przez Ministerstwo Zdrowia, sklepy zielarsko-medyczne znalazły się w tragicznej sytuacji i stoją na skraju bankructwa. Polska Izba Zielarsko-Medyczna i Drogeryjna podjęła szereg prób mających zapobiec likwidacji sklepów, a co za tym idzie pogorszeniu sytuacji ekonomicznej producentów leków roślinnych , plantatorów ziół i producentów zdrowej żywności.
Nasze starania rozwiązania problemów w drodze dialogu spełzły na niczym. Ministerstwo Zdrowia nie odpowiada na nasze próby porozumienia się i stoi na twardym stanowisku, które nieuchronnie musi doprowadzić do likwidacji sklepów zielarsko-medycznych.
Pragniemy poinformować, że w dniu 19.05.2010r. w Warszawie w kościele Św.Aleksandra na placu Trzech Krzyży o godzinie 11-tej zostanie odprawiona msza św. w intencji Zielarstwa Polskiego. Po mszy planowany jest przemarsz zielarzy przed budynek Sejmu, gdzie będziemy domagać się spotkania i rozmów z premierem Waldemarem Pawlakiem i posłami z Sejmowej Komisji Zdrowia.
Zwracamy się do Państwa o wzięcie udziału we mszy i manifestacji oraz zaznaczenie swojej obecności jako aktu poparcia dla naszych starań w imię wspólnego dobra.
Prezes PIZMiD
Piotr Duda
http://www.stopcodex.pl/