Tuż po katastrofie czołowi politycy PO otrzymali SMS-a z instrukcją na temat tego, jak mają się wypowiadać na temat katastrofy. Brzmiał on tak: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. Ten i inne fakty ujawnia w wywiadzie dla tygodnika “Wprost” gen. Sławomir Petelicki, twórca jednostki GROM.
Gen. Petelicki jest współautorem raportu poświęconego przyczynom katastrofy smoleńskiej przygotowanego przez Zespół Eksportów Niezależnych.
Oficer twierdzi, że decyzja o przyjęciu konwencji chicagowskiej jako podstawy prowadzenia badania katastrofy zapadła w trójkącie Donald Tusk-Tomasz Arabski-Paweł Graś. Tuż po katastrofie czołowi politycy PO mieli otrzymać SMS-a z instrukcją na temat tego, jak mają się wypowiadać na temat katastrofy. Petelicki poznał treść tego SMS-a. Brzmiał on: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje kto ich do tego skłonił”.
Zdaniem Petelickiego, lot do Smoleńska miał status wojskowy i nie podlega to wątpliwości, a odpowiedzialnością za katastrofę nie można obarczać pilotów. Winę za przygotowanie lotu ponosi za to – według twórcy GROM – Kancelaria Premiera.
Petelicki zarzuca także rządowi, że przy wyjaśnianiu katastrofy nie poprosił o pomoc NATO. “Tuż po katastrofie tylko Bogdan Klich pamiętał, że Polska jest od 12 lat członkiem Sojuszu i zaproponował, by poprosić NATO o pomoc. Ale premier tego nie chciał, ponieważ gdyby śledztwo toczyło się pod auspicjami NATO raport końcowy byłby miażdżący dla rządu i MON [...] NATO powiedziałoby nam o wiele więcej na temat przyczyn katastrofy niż możemy się dowiedzieć od Rosjan. Rosjanie nie są zainteresowani, by pokazać całą sytuację – np. to, co działo się w baraku na lotnisku smoleńskim, którego nie można nazwać wieżą kontroli lotów. Ale Tusk najwyraźniej też nie jest tym zainteresowany. A przecież zwrócenie się do NATO tuż po katastrofie było obowiązkiem premiera!” – uważa generał.
Według Petelickiego, karygodne zachowanie premiera Tuska po katastrofie smoleńskiej doprowadziło do tego, że Polska straciła w NATO wiarygodność. “Efekt? Tuż po katastrofie USA podjęły decyzję o tym, że – wbrew wcześniejszym ustaleniom – nie przekażą nam uzbrojonych zestawów rakietowych Patriot” – twierdzi Petelicki.
Raport przygotowany przez Zespół Ekspertów Niezależnych kończy się następującą konkluzją: „jeśli po ocenie raportu komisji szefa MSWiA i prokuratury Sejm nie podejmie decyzji o postawieniu Donalda Tuska i Bogdana Klicha przed Trybunałem Stanu będzie to oznaczało, że nawet największa tragedia narodowa w Polsce po II wonie światowej nie jest w stanie nic zmienić, a system bezpieczeństwa państwa będzie ulegał dalszej degradacji”.
www.niezalezna.pl
Jest nas, Polaków, bardzo wielu. Pamiętamy tłumne przyjście Polski sprzed roku. Pamiętamy o wiernych i ofiarnych strażnikach krzyża-pamięci.
Przyjdziemy wszyscy w rok po stracie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego małżonki i 96 osób delegacji katyńskiej ponownie pod Pałac Prezydencki, by zaświadczyć o naszej wiernej pamięci, jaką jesteśmy winni tym, którzy pragnęli wolnej Polski, oraz by domagać się prawdy o przyczynach tej wielkiej straty.
Jesteśmy wstrząśnięci, zasmuceni, ale i zagniewani, ponieważ jeśli w rok po wydarzeniach smoleńskich nie wiemy bez mała nic, jeśli obecnie rządzący oddali dochodzenie Rosjanom, nie bronili honoru ofiar i ich rodzin oraz nie przeszkadzali w poniżaniu Polski przez naszych nieprzyjaciół, a często uczestniczyli w tych haniebnych praktykach, to myślę, że możemy spokojnie wysnuć wniosek oto taki:
Przychodząc na Krakowskie Przedmieście wchodzimy w miejsce, z którego rządzący abdykowali. Rząd, który w obliczu takiej narodowej tragedii zachowywał i zachowuje się w taki sposób, pokazuje, że uciekł.
Nie ma go.
Polska została opuszczona.
Osoby, które winny służyć wiernie Polsce, zdradziły ją i oddały jej sprawy obcym.
Ofiara sprzed roku jest wezwaniem do wejścia w to puste miejsce i do podjęcia zadań, od których rządzący uciekli. Rok temu pokazaliśmy, że nie czekaliśmy ani chwili i stanęliśmy w tym miejscu, aby pokazać gotowość do oddanej służby Ojczyźnie.
Tak się stało, to jest fakt i nikt już nie tego zmieni.
Dlatego przychodząc w dniu 10 kwietnia 2011 roku musimy wiedzieć i przyjąć tą świadomość do wiadomości ze wszystkimi jej konsekwencjami. Przychodząc tam bierzemy sprawy Polski w nasze ręce – po raz pierwszy od wielu, wielu lat. Oddamy więc hołd, ale musimy też zespolić siły, przyjąć na nasze barki odpowiedzialność za los Ojczyzny i po powrocie do domów wiernie trwać w służbie dla Polski – pamiętając o przeszłości i przygotowując się do pracy dla obolałego kraju.

Tymczasem prokuratura wykluczyła tezę zamachu ws. katastrofy samolotu TU 154 M z prezydentem Kaczyńskim. Uczyniła to, chociaż nie dysponuje oryginałami czarnych skrzynek, wrakiem samolotu (którego nawet nie próbowano zestawić w hangarze jak to czyni amerykańska NTSB) i wiele innych dowodów. Ponadto część przesłanych dokumentów przez Rosjan jest w ogóle nieczytelnych. Nie przesłuchano także wielu świadków (choć rodziny smoleńskie, które do sprawy niewiele mogły wnieść – przesłuchano, grożąc im nawet łagrem).
A zatem na jakiej podstawie podjęto decyzję odrzucającą tezę o zamachu nie wiadomo. Całe dochodzenie to zwykła fikcja.
ROZKAZ – ZGASIĆ PAMIĘĆ
http://aferyprawa.eu/
Nadesłane: Falcon
Wiele osób interesujących się życiem społecznym i politycznym czuje, że coś nastąpi. Pojawia się przeświadczenie o bliskim końcu degrengolady politycznej niszczącej Polskę. Czy intuicja znajduje obiektywne potwierdzenie w procesach politycznych i społecznych oraz zjawiskach socjologicznych i psychologicznych?
II Wojna Światowa spowodowała gigantyczne straty demograficzne. Pokój wyzwolił optymizm i nadzieję na lepsze czasy. Szczęście zaowocowało na poły instynktownym wzrostem urodzeń. Zaczęło się rodzić nowe pokolenie. Pokolenie baby boom.
Urodzenia w Polsce (tysiące)

Źródło: Nie rzucim ziemi. Studium wykonalności programu 2012 z 2011.01.
W Polsce proces ten rozpoczął się tuż po zakończeniu wojny, a swoją kulminację osiągnął w latach 1950-1958. Rok w rok rodziło się ponad 750 tys. Polaków ze szczytem 794 tys. w 1955 r. Dzieci wówczas urodzone osiągnęły pełnoletniość (18 lat) w latach 1968-1976. Te z nich, które studiowały skończyły kształcenie (wiek 24 lat) w latach 1974-1982. Generalnie pokolenie baby boom zakładało rodziny mniej więcej od 1968 do 1982 r.
Młodość. Idealizm. Romantyzm. Sprzeciw wobec porządku „starych”. Brak zobowiązań rodzinnych. Brak zobowiązań finansowych np. kredyty na zakup mieszkań. A jednocześnie poszukiwanie pierwszej pracy, poszukiwanie mieszkania, poczucie wykorzystywania, niskie zarobki, niedopuszczanie do awansów. Wielkie aspiracje i marzenia zderzające się z twardą finansową rzeczywistością i dyskryminacją. To zaczyn fermentu.
Socjologicznym symbolem jest, że rocznik 1955 (szczyt baby boom) dominował w Polsce pod względem liczebnym w 1980 r. Na piramidzie według wieku Polaków dla 1980 r. doskonale widać dominację liczebną pokolenia baby boom.

Źródło: GUS, http://www.stat.gov.pl/gus/5840_646_PLK_HTML.htm
Demograficzna fala osób w wieku 18-35 lat przewyższała pokolenie swoich rodziców (roczniki mniej więcej 1920-1940) o ok. 50 %, a dziadków (roczniki 1895-1915) o ok. 100 %. Masa. To ich rękoma przeprowadzono rewolucję Solidarności. Ferment wywołał wybuch w masie.
Ferment plus masa równa się wybuch to prawo uniwersalne. Dokładnie te same podstawy, to samo pokolenie realizowało rewolucję studencką 1968 r. na zachodzie. Rewolucja obyczajowa, lewicowość, uwiedzenie komunizmem, przejmowanie rządu dusz. Nie ma przypadku. Jest demografia i socjologia.
Piramida z 1980 r. dostarcza jeszcze jednej ciekawej obserwacji. Coś działo się u jej podstaw. Pojawiło się relatywnie dużo kilkuletnich dzieci. Pokolenie baby boom zaczęło płodzić swoje dzieci. Od 1973 r. do 1987 r. rodziło się rocznie ponad 600 tys. dzieci ze szczytem 724 tys. w 1983 r. Dzieci z tego wyżu demograficznego osiągnęły pełnoletniość mniej więcej w latach 1991-2005. Kończą kształcenie wyższe w latach 1997-2011 (pierwszy kierunek). Warte podkreślenia jest to, że aż ok. 50 % tego pokolenia zdobywa wyższe wykształcenie. I zderza się z twardą rzeczywistością. Bezrobocie wśród absolwentów jest najwyższe i nadal rośnie.
Piramida wieku dla 2010 r. nie pozostawia wątpliwości. Właśnie teraz w Polsce liczebnie dominuje radykalizujące się pokolenie w wieku ok. 18-40 lat. Dłużej kształcące się. Później zakładające rodziny i później mające pierwsze dzieci.

Źródło: GUS, http://www.stat.gov.pl/gus/5840_646_PLK_HTML.htm
Politycy w Polsce zrobili wszystko aby powstały warunki do wybuchu. Bezrobocie wśród młodych. Traktowanie ich per noga – won za granicę na zmywaki, na pola, na budowy. Nabranie na niskie stopy procentowe i umacniającą się złotówkę w celu pozaciągania kredytów hipotecznych. Krytyczna sytuacja finansów publicznych, która detonuje kryzys zadłużeniowy – osłabienie złotówki i wzrost stóp procentowych (pozapisywana w umowach małymi literkami zmienność stóp procentowych). Pułapka zadłużenia.
Strachy na lachy? Polska już nie jeden taki kryzys przechodziła. Na początku lat 80-tych XX wieku dwukrotny wzrost stóp procentowych na zachodzie rozłożył skredytowaną w zagranicznych bankach wysiłkiem Edwarda Gierka gospodarkę. Obecnie różnica jest taka, że kryzys zadłużeniowy odczuje nie tylko abstrakcyjne państwo, ale każdy z indywidualnych kredytobiorców na własnej skórze. Namiastkę tego przeżyli kredytobiorcy za Leszka Balcerowicza (nota bene już zakładającego ostrogi aby ponowni wbić je w ciało Polaków). A może ze strachu, który jest już wyczuwalny w wypowiedzi Waldemara Pawlaka nie będą podnosić stóp? To też przerabialiśmy. Polacy nie wybaczą galopującej inflacji i rosnącej ceny chleba i mięsa.
Jest ferment. Jest masa. Będzie wybuch. A może to tylko przypadek, co najwyżej teoria? Popatrzmy na Afrykę 2011 r. Główną rolę w zamieszkach odegrali wściekli i dominujący liczebnie w społeczeństwie młodzi. Gdy zobaczyli swoją masę poczuli siłę. Nic ich nie mogło zatrzymać. Nawet zagrożenie życia.
Nie dziwmy się zatem pielgrzymce Donalda Tuska do Izraela i Ziemi Świętej. Tylko wymodlony pod Ścianą Płaczu cud może uratować skórę premiera i polityków z jego pokolenia. Tylko skórę i aż skórę. Ich kariera na naszych oczach definitywnie kończy się.
Nieuchronnie nadchodzi nowe.
“Nasz naród jak lawa
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi”
Adam Mickiewicz, Dziady, Część III
http://urbas.blog.onet.pl/
Przedwczoraj Der Spiegel nazwał Polskę krajem cudu gospodarczego. Nie uzgodniono tego chyba do końca z naszym premierem, który przecież ten cud nazwał niedawno zieloną wyspą. Ale mniejsza o to.
Spiegel mówi o nas jak o zacofanym kiedyś kraju, który pod stabilnymi rządami Tuska dziś rozkwita. Na poparcie tej polsko – niemieckiej tezy tylko jedno zestawienie: przed wejście do Unii w Polsce szalało 20- procentowe bezrobocie. Z powodu polskiego cudu jest ono dziś zdaniem Spiegla na poziomie 8 procent.
Wczoraj rodzimy GUS podał dane o sytuacji gospodarczej w Polsce w pierwszym miesiącu bieżącego roku. W rolnictwie nastąpił wzrost cen większości podstawowych produktów. Wzrost cen konsumpcyjnych osiągnął poziom 3,8 procent. Natomiast – uwaga – bezrobocie przekroczyło poziom 13 procent, co w liczbach bezwzględnych oznacza ponad 2.000.000 ludzi bez pracy. Dwa miliony. W warmińsko – mazurskim, co piąty mieszkaniec nie ma pracy.
Ale postęp też jest. W pierwszym miesiącu roku budżet państwa wydał o 2,8 miliarda więcej, niż zarobił.
Polski cukier, zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej zlikwidowaliśmy w Polsce już przed paru laty. Dziś światowe ceny cukru biją ponoć rekordy i na eksporcie można byłoby zarobić krocie.
Polityczni geniusze chwalili się sukcesem dopłat bezpośrednich do rolnictwa. Dziś wiadomo, że wynegocjowanie dopłat do hektara było katastrofalnym błędem. Polski rolnik inkasuje bowiem europejskie pieniądze nie w zależności od produkcji z hektara, ale od ilości posiadanych hektarów ziemi. A posiadając nie musi produkować. Europejską produkcję zboża, mięsa, mleka, kapusty, pomidora zapewnia nam rolnik niemiecki, francuski, czy hiszpański, który nie dość że dostaje trzy razy większe dopłaty, (12 miliardów euro dostają rocznie francuscy rolnicy) to ma zyski ze sprzedaży swoich produktów.
Tak samo było kiedyś z ogłoszeniem w Polsce śmierci konwencjonalnych źródeł energii. Wygaszono (cóż za piękne słowo rodem z piekła) kilka kopalni, które byłyby dziś niemal kopalniami złota w obliczu kryzysu paliw płynnych w związku z burzą polityczną w krajach arabskich.
A co zrobiliśmy w Polsce z produkcją stali?
Czy jest jeszcze w kraju należąca do nas cementowania?
Czy na stoiskach w hipermarkecie można jeszcze znaleźć rybę z Bałtyku?
A Fabryka Samochodów Osobowych, która przy całkowitej bierności rządu traci 1.000 miejsc pracy?
A Bielsko, które na zarządzonej przez Berlusconiego dyslokacji, przy całkowitej bierności polskiego premiera tracą produkcję fiata 500?
Wczoraj mogliśmy się dowiedzieć, że samorządy w Polsce chcą zlikwidować około 500 szkół różnego stopnia. Proszę zwrócić uwagę kto: samorządy. Tusk od czterech lat powtarza, iż jego rząd deleguje wszelkie zadania państwa i jak Lenin oddaje władzę w ręce ludu, samorządom. Szpitale to samorządy, szkoły, to samorządy, bezpieczeństwo, samorządy. Państwo odcina się zdecydowanie od jakichkolwiek zobowiązań względem obywateli. Państwo, aby zapewnić sobie elektorat zapewniło chyba dwa lata temu znaczne podwyżki płac dla nauczycieli. Dziś samorządy likwidują szkoły. Kto więc zapewni naiwnym nauczycielom nie tylko wypłatę podwyżek, ale wypłatę jakiegokolwiek wynagrodzenia, gdy samorządy zlikwidują w Polsce 500 szkół? A jaka to skala tych 500 szkół? Niech każda z nich zatrudnia tylko 20 osób: woźne, sprzątaczki, kadra nauczycieli. Daje to w skali kraju likwidację 10.000 stanowisk pracy.
A ilu młodych ludzi uczy się w takiej szkole. Niech będzie średni setka. Daje to 50.000 zdezorientowanych, sfrustrowanych młodych ludzi, których państwo pozbawia fundamentalnego prawa do nauki. Ale po co mają się oni uczyć? Przecież Polska najwyraźniej zwija interes.
W założeniach Unii Europejskiej mamy stać się krajem z ludnością kilku milionów obywateli, którzy stanowić będą fachową siłę roboczą dla producentów we Francji, Niemczech, Irlandii, Włoch.
http://www.salon24.pl/