Zwalczanie nowotworów sodą oczyszczoną – przepis.

Patrick H. Bellringer 8.2.2012, tłumaczenie-skrót Ola Gordon, korekta Piotr Bein

Nowotwory mają wpływ na życie coraz większej liczby ludzi, bardziej niż kiedykolwiek. Ich przyczyna i leczenie znane są od wieków, ale “kontrolerzy” celowo ukrywają tę informację przed opinią publiczną, byrealizować swój Program Ludobójstwa. [...] Brak równowagi chemicznej, lub osłabiony system odpornościowy, czynią organizm otwarty na ataki bakterii, wirusów i grzybów. Nieodpowiednie odżywianie, niedobór płynów, brak ruchu i wysoki poziom toksyn i stresu, służą osłabieniu naturalnej zdolności organizmu do obrony przed chorobami. [...]

Należy zrozumieć pewne zasady odnośnie chemii
ludzkiego organizmu. Współczesne odżywianie ze zwiększoną ilością cukru, mięsa, zboża, alkoholu i napojów gazowanych, wytwarza w organizmie odczyn kwasowy, sprzyjający rozwojowi mikrobów i grzybów. Te choroby nie tolerują odczynu alkalicznego. Ponieważ candida nie toleruje środowiska zasadowego, poprzez odpowiednią terapię może zostać łatwo, całkowicie i szybko usunięta z organizmu.

Na skali pH, 1 to wysoka kwasowość (bateria samochodowa), 7 neutralność, a 14 wysoka zasadowość (ług). Układ krwionośny i system limfatyczny są lekko kwasowe (6 do 6,5), ale żeby zniszczyć candidę musi być 7,5 do 8,0. Zmianę pH można zrobić łatwo sodą oczyszczoną. Ponieważ candida kocha cukier i może strawić aż 16 razy większą ilość pożywienia niż potrzebuje jedna komórka, cukier jest nośnikiem sody. Zalecane źródła cukru (glukozy) to miód, melasy lub syrop z trzciny cukrowej (syrop naleśnikowy). [Najlepiej jest stosować proszek do pieczenia wolny od aluminium, dostępny w niektórych sklepach.]

Leczenie

1. Profilaktyka – uniemożliwienie zgromadzenia się candidy w takiej ilości, żeby spowodowała problem raka.

Rozpuścić 1 łyżeczkę sody w filiżance ciepłej wody. Pić 2 razy dziennie przez 3 dni, żeby odkwasić organizm. Dziesięć dni przerwy i powtórzyć 3-dniowy cykl. Ze względu na niezbyt przyjemny smak, można stosować suchą sodę, wstrzymać oddech i popić ciepłą wodą.

2. Zatrzymanie i usunięcie infekcji candidą (cysta lub guz nowotworowy).

Kiedy candida opanowała system odpornościowy do takiego stopnia, że utworzyła się cysta lub guz, grzyb candidy potrzebuje dużą ilość pożywienia. Wtedy do sody dodaje się miód, melasę lub syrop trzcinowy, które candida szybko wchłania razem z sodą.

Rozpuścić 1 łyżeczkę miodu i 1 łyżeczkę sody w filiżance ciepłej wody. Pić 2 razy dziennie co najmniej przez 10 dni, lub zależnie od tolerancji organizmu. Krew i limfa muszą zmienić się na lekko alkaliczne przez taki okres, żeby zniszczyć grzyb candida. Kiedy to się stanie, cysta / guz znika.

W przypadku poważnego problemu nowotworowego, stosować miksturę łyżeczki miodu z łyżeczką sody tak często każdego dnia, żeby organizm mógł zabić ogromną kolonię candidy. nie ma żadnych skutków ubocznych oprócz biegunki. W tym przypadku zmniejszyć częstość stosowania mikstury miód / soda.

Od jakiegoś czasu krąży informacja o syropie klonowym gotowanym z sodą. Dr Simoncini w niedawnym wywiadzie z George Noory powiedział, że terapia syrop klonowy / soda jest oszustwem rozpoczętym w USA i nie działa na candidę. Gotowanie tych składników daje inną substancję i soda nie odnosi skutków w leczeniu candidy.

W celu sprawdzenia alkaliczności śliny stosuje się papierki lakmusowe, do nabycia w aptekach. Papierek przybiera kolor różowy do czerwonego w przypadku odczynu kwasowego, i jasny do ciemnego niebieskiego w środowisku zasadowym.

Na zakończenie: wszystkie nowotwory są infekcjami candidy. Można ją zabić łatwo i tanio. W przypadku zaawansowanego raka, może wystąpić duże zniszczenie organu, czyniąc go nieprawdopodobnym do odzyskania, nawet jeśli usunie się candidę. Niektórzy mówią, że ta terapia nie jest skuteczna w ich przypadku. Możliwym tego powodem jest to, że nie zmienili odczynu organizmu do odpowiedniego poziomu zasadowości, żeby skutecznie zniszczyć candidę, i nie zmienili diety żeby zmniejszyć kwasowość i utrzymać odczyn zasadowy w organizmie.

Jak sprawdzić candidę

1. Wieczorem postaw obok łóżka pół szklanki wody.

2. Po obudzeniu natychmiast wypluj do wody w szklance to co masz w ustach, nie zbieraj śliny, wypluj tylko to co masz, nawet najmniejszą ilość.

3. Pozostaw na 15 min, potem delikatnie zakręć wodą w szklance.

4. Jeśli plwocina zostanie na powierzchni, jesteś OK.

5. Mętna woda znaczy wskaźnik jest pozytywny.

6. Trzymaj szklankę pod światło. Jeśli woda jest mętna i plwocina dostała ‘nogi’ schodzące wodą w dół, masz zaburzoną równowagę candidy. Należy odkwasić organizm.

Źródła:

http://www.fourwinds10.net/siterun_data/bellringers_corner/people_of_the_lie/news.php?q=1328765003

Autor: Tomasz Jankowski

http://naszecialo.blogspot.co.uk/

Lody dla ochłody

Przy takiej pogodzie jak dzisiaj lody są znakomitym jedzeniem. Tak, dobrze czytasz: jedzeniem! Lody mogą stanowić wspaniały posiłek. Oczywiście nie mam na myśli sklepowych lodów, w których obowiązkowo znajdziesz cukier, syrop fruktozowo-glukozowy, utwardzane tłuszcze oraz koktajl chemikaliów mających oszukać twoje zmysły iż oto właśnie jesz coś bardzo zdrowego. Czy lody czekoladowe mają w sobie czekoladę? Niekoniecznie, smak czekoladowy można uzyskać dodając aldehyd C-18. Ale jak zrobić takie zdrowe, kremowe i puszyste lody w domu? Dzisiaj podam przepis, prosty i szybki.

Zgodnie z polskimi przepisami producenci lodów nie mają obowiązku opisywania w składzie na opakowaniu nazw wszystkich dodatków (np. aromatów) użytych do produkcji lodów, wystarczy napisać „aromat”. Inne substancje użyte podczas produkcji lodów też są owiane tajemnicą. Na opakowaniu nie przeczytamy więc m.in. o zastosowaniu propanu, butanu, octanu etylu, etanolu, dwutlenku węgla, acetonu, podtlenku azotu i wielu innych.

Możemy zatem liczyć na to, że w zakupionych w sklepie lodach znajdziemy rozmaite rzeczy, nawet… środek na wszy:

- aldehyd C-17 – używany jest w przemyśle do produkcji barwników i gumy – nadaje lodom smak wiśniowy

- aldehyd C-18 – używany jest do produkcji płynów do mycia naczyń i innych detergentów, nadaje lodom smak czekoladowy

- aldehyd masłowy – stosowany jest do produkcji klejów kauczukowych, nadaje lodom smak orzechowy

- koszenila – E120 – jest naturalnym czerwonym barwnikiem otrzymywanym z mszyc żerujących na kaktusach rosnących w tropikalnych rejonach Ameryki Północnej i Centralnej.

- octan benzylu – rozpuszczalnik azotanów, nadaje lodom smak truskawkowy

- octan etylu – w przemyśle garbarskim jest używany do czyszczenia skór, nadaje lodom smak ananasowy

- piperonal – stosowany w przemyśle perfumeryjnym i jako środek do zwalczania wszy- nadaje lodom smak waniliowy

Najbezpieczniejsze lody to te robione domowym sposobem. Nawet dzieci będące warzywno-owocowymi niejadkami uwielbiać będą domowe lody! Nieświadome niczego będą pochłaniać jednocześnie 100% pełnych witamin i minerałów owoców potrzebnych im do rozwoju, które można przemycić właśnie w lodach.

W domu można zrobić dwa rodzaje lodów:

1. Sorbety – tu nawet nie będę podawać przepisu, po prostu wyciśnij sok z owoców (pomarańcza, jabłko itd.) i zamroź go w foremkach (takich z wyciąganym patyczkiem, ja swoje kupiłam w sklepie Ikea). Nie stoi jednak nic na przeszkodzie by wykorzystać np. puste opakowania po jogurtach.

Można też robić sorbety używając owoców zblendowanych (czyli szejki, gdzie przemycamy np. szpinak czy sałatę, a więc bardzo potrzebne i pełne magnezu zielonolistne, których w szejku w ogóle smakowo nie wyczuwa się).

 

************************************************************

2. Lody kremowe – aby się nimi cieszyć dosłownie w kwadrans należy zawczasu zaopatrzyć się w dojrzałe banany (takie z plamkami brązowymi na skórce), czasem można trafić na przecenione tylko dlatego, że mają plamki. One nie są zepsute, lecz zwyczajnie dojrzałe. Ew. można kupić mniej dojrzałe i niech dojdą w domu.

Potem obieramy je ze skórki, kroimy jak bądź w plasterki ok. 1 cm grubości i wkładamy do zamrażarki (na tacce lub w woreczku). Na drugi dzień możemy przystąpić do roboty. Zawsze trzymajcie w zamrażarce zapas mrożonych bananów w plasterkach! Są świetne gdy przychodzi nam ochota na połasowanie, przyjdą goście albo jako pocieszyciel (nagroda, motywacja, itp. niepotrzebne skreślić) dla naszych milusińskich. Ilościowo można liczyć 1-1,5 banana na osobę, tyle nam zejdzie.

Wrzuć banany do miksera, cierpliwie miksuj na najwyższych obrotach aż zacznie się tworzyć masa, którą są po prostu… lody! Kremowe, puszyste, całkiem jak te ze sklepu

Możesz zmieniać smaki dodając np. nieco karobu w proszku (lub kakao) aby otrzymać lody czekoladowe albo zamroź np. truskawki czy jagody i zmiksuj razem aby mieć lody truskawkowe czy jagodowe, nie dosładzaj, bo są już naturalnie słodkie. Warto zawsze i w każdym przypadku dodać domowej esencji waniliowej do miksowanej masy. Jeśli panuje taki upał, że za bardzo się masa w czasie miksowania rozpuściła, można na jakiś czas włożyć ją jeszcze do zamrażarki.

Takie lody można udekorować dodatkowo zdrowymi orzechami, rodzynkami, jagodami Goji, kawałeczkami owoców, polać syropem karobowym itd. Możliwości ograniczone są tylko naszą fantazją!

http://www.akademiawitalnosci.pl/

Zdrowe żywienie – Jadwiga Kempisty

Ekstrakt z jabłek zabija komórki nowotworowe lepiej niż chemioterapia

Jak donoszą najnowsze badania, zawarte w jabłkach oligosacharydy zabijają do 46% komórek raka okrężnicy w badaniach in vitro.
Wyprzedzają tym samym najczęściej stosowany lek w chemioterapii. W przeciwieństwie jednak do chemioterapii oligosacharydy są naturalne i zdrowe (występują w warzywach i owocach).

Naukowcy skupili się na jabłkach jako naturalnym środku leczenia, jak również zapobiegania rakowi okrężnicy, ponieważ są one jednym z najczęściej spożywanych owoców w wielu krajach. Jednocześnie wykazały już pozytywne działanie w przypadku raka piersi, raka jajnika, raka płuc, raka wątroby oraz raka okrężnicy we wcześniejszych badaniach.

Oligosacharydy zawarte w jabłkach wykazały właściwości przeciwnowotworowe już we wcześniejszych badaniach. Co więcej, w stosunkowo tani sposób można je pozyskać z wytłoków z jabłek, które w przemyśle spożywczym są na dużą skalę odpadem powstającym w produkcji soków z jabłek.

Badania odbyły się na Uniwersytecie w Xi’an (Chiny). Naukowcy wyizolowali polisacharydy (pektynę oraz błonnik) z wytłoków z jabłek i dodając naturalną pektynazę rozbili ich cząsteczki na mniejsze oligosacharydy (które mają tylko 3-10 jednostek cukru na cząsteczkę). Następnie oligosacharydy zostały dodane do ludzkich komórek nowotworowych HT29 (raka okrężnicy) w różnym stężeniu, oraz zostały porównane z najczęściej używanym lekiem w chemioterapii.

Przy każdym zastosowanym stężeniu, które było testowane, oligosacharydy pozyskane z jabłek pokonały wyniki chemioterapii.

Oligosacharydy doprowadzały do apoptozy, czyli do zaprogramowanej śmierci komórek.
Dla przykładu, na 0,9 mikrogramów na ml (około 0,9 PPM) oligosacharydy zabijały 17,6% komórek raka okrężnicy po 36 godzinach, w czasie gdy leki stosowane w ramach chemioterapii zabijały tylko 10,9% (przy wyższym stężeniu – 1,3 mikrogramy na ml).

Oligosacharydy nie są toksyczne dla zdrowych komórek, dlatego też mogą być stosowane w wyższym stężeniu niż jest to możliwe w przypadku chemioterapii. Przy dawce 9.0 PPM, oligosacharydy zabiły 46% komórek raka okrężnicy.

Oligosacharydy, jak pokazały badania, mają również pozytywne właściwości w utrzymywaniu zdrowej flory jelitowej, kontroli poziomu cukru we krwi oraz regulacji systemu immunologicznego.
Tym bardziej pocieszający jest fakt, że występują w wielu roślinach (warzywach i owocach), jak również w miodzie i mleku.

Do pewnego stopnia powyższa reakcja może również nastąpić podczas jedzenia surowego jabłka, ponieważ zawiera on w naturalnej formie ok. 1,5% pektyny oraz enzym zwany pektynaza.
Pamiętajmy jednak, że większość komercyjnych, przetworzonych soków z jabłek nie zawiera pektyny oraz aktywnych enzymów. Co więcej, zazwyczaj takie soki zawierają około 10% dobroczynnych dla zdrowia polifenoli, w porównaniu do surowych jabłek.
Jak zwykle, spożywanie surowych i świeżych warzyw i owoców jest o wiele zdrowsze niż ich przetworzone wersje.

Pozostaje nam mieć nadzieję, że pozyskiwane z popularnego odpadu spożywczego – jakim są wytłoki z jabłek – oligosacharydy, będzie można pozyskiwać przy stosunkowo niskich kosztach, co pozwoli na szerokie zastosowanie w medycynie naturalnej.

Źródła:

http://link.springer.com/

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/

http://faktydlazdrowia.pl/

Po odcięciu glukozy, nowotwór ginie!

Dr Budwig i wielu innych naturopatów od lat twierdzili publicznie, że komórka nowotworowa jest bardzo krucha i łatwo ją zniszczyć. Przekonywali, że w wielu przypadkach wystarczy tylko zmiana diety, aby choroba nowotworowa zaczęła się cofać. Czy tak jest rzeczywiście? Czy nawet bardzo złośliwy nowotwór, który w ciągu kilku tygodni doprowadza chorego do zupełnego wyniszczenia, jest strukturą łatwą do zniszczenia? Okazuje się, że tak. Wreszcie naukowcy zaobserwowali to dokładnie.

Co wspólnego mogą mieć zakwasy z nowotworami?

Zakwasy powstają na skutek niedotlenienia komórek w czasie dużego wysiłku. Gdy intensywnie trenujemy i nie oddychamy przy tym głęboko, komórki cierpią na niedobór tlenu i nie mogą przeprowadzać procesów spalania, które wyzwalają potrzebną energię. Muszą jednak nadal pracować, zatem nadal potrzebują energii. Włączają więc „tryb awaryjny” – pod nieobecność tlenu, zamiast spalać glukozę do dwutlenku węgla i wody, zaczynają ją fermentować beztlenowo. W efekcie powstaje kwas mlekowy, który na parę godzin zakwasza komórki, zalegając w nich. Wówczas właśnie może pojawić się odczuwana przy wysiłku bolesność mięśni.

Taki sam proces fermentacji zachodzi w komórkach nowotworowych. Jednak w przypadku nowotworów nie jest włączonym na chwilę trybem awaryjnym: jest jedynym możliwym sposobem komórki nowotworowej na przetrwanie. Po odcięciu glukozy, komórka nowotworowa musi zginąć… i jak się okazuje, ginie.
Glukoza jedynym paliwem dla nowotworów złośliwych*

Wiadomość z marca 2006 roku: naukowcy z R-Biopharm AG z Niemiec pod wodzą 42-letniego dr. Johannesa Coy’a odkryli niedawno, że nowotwory złośliwe (czyli te, dające przerzuty) nie pozyskują energii z reakcji utleniania, tak jak zdrowe komórki, ale z fermentacji beztlenowej! 80 lat wcześniej, noblista Otto Warburg ogłosił już, że przyczyną nowotworzenia komórek jest zablokowanie procesów oddechowych w komórkach. Teraz naukowcy zidentyfikowali szczegółowo zachodzące procesy metaboliczne i tym samym potwierdzili naukowo słuszność tezy Warburga. Jak piszą: „otworzyli całkowicie nowy wachlarz możliwości diagnostycznych i terapeutycznych.”

Dla osób interesujących się medycyną naturalną odkrycie naukowców z R-Biopharm AG nie jest, aż tak rewolucyjne, jak samym autorom się wydaje. Od dawna już wiemy, że glukoza to podstawowe paliwo dla raka. Takie zdanie mieli przecież wcześniej inni wybitni naukowcy: poczynając od Otto Warburga, przez Thurstena Thunberga, Johannę Budwig, czy Maxa Gersona… Antynowotworowe diety dr Budwig i dr Gersona oparte właśnie na tym założeniu, działały już 50 lat temu i – oczywiście – nadal działają. Odkrycie naukowców z Darmstadt nie zmieniło zatem stanu rzeczy. Ma ono jednak wielkie znaczenie, bo wprowadziło temat fermentacji „na salony” medycyny akademickiej.

Potwierdzono zatem naukowo fakt, że glukoza to JEDYNE paliwo, na jakim komórki złośliwego nowotwora mogą się rozwijać. Odkryciem naukowców z Darmstadt jest wskazanie, iż w przypadku złośliwych nowotworów, fermentacja nie jest „trybem awaryjnym” ze względu na niedobór tlenu. Wykazali oni, że nawet w obecności tlenu komórki złośliwych nowotworów fermentują glukozę, zamiast ją utleniać! Decyduje o tym obecność konkretnych enzymów. Badacze zaobserwowali, że z chwilą odcięcia dostaw glukozy do złośliwego guza, nowotwór ginie! Żadna inna substancja nie może dostarczyć mu energii. Badacze z Biopharm spodziewają się, że odkrycie czynnika blokującego enzym, odpowiedzialny za włączenie trybu fermentacji stanowić będzie przełomowe odkrycie w leczeniu raka.

Konkludują jednak:

„(…) Ale i pacjenci z nowotworami, które fermentują glukozę mogą odegrać aktywną rolę w chronieniu się przed tymi agresywnymi guzami. Na przebieg choroby oraz jakość życia chorego może wpłynąć zmiana diety. Ponieważ nowotwory te są nie tylko zależne od dostaw glukozy, ale do tego nie są w stanie wykorzystać tłuszczów jako źródła energii, stąd niskoglukozowa i niskowęglowodanowa dieta bogata w oleje i proteiny może uczynić życie nowotwora znacznie trudniejszym. ”

Na marginesie

W wielu skutecznych dietach nowotworowych surowo zakazuje się spożywania cukru (zarówno w postaci czystego cukru, jak i słodzonych nim potraw, np. ciastek, słodyczy). Mimo to w dietach tych dostarczane są duże dawki glukozy i fruktozy, np. w diecie dr Budwig chory może słodzić herbaty miodem, a w diecie dr Gersona wypija ponad 10 szklanek soków dziennie. Czy to nie dziwne? Skoro diety te działają leczniczo, jak to jest z owocami, miodem, szampanem itp?  To temat na odrębny artykuł. Dociekliwym jednak zasygnalizuję dwa problemy:

  • pierwszy to fakt, że naukowcy z Darmstadt zaobserwowali obecność enzymu odpowiedzialnego za fermentację (TKTL1, ang. transketolase-like-1), jednak nie odnieśli się do tego, co spowodowało zablokowanie enzymu przeprowadzającego utlenianie; dieta dr Budwig odblokowuje aktywność właśnie tego drugiego („żółty enzym Warburga”), zatem po uruchomieniu utleniania, glukoza nie jest już szkodliwa, jest przecież podstawową substancją służącą do „wymiany energetycznej” w przyrodzie
  • drugi fakt to taki, że ta sama substancja wyekstrahowana z czegoś, a substancja występująca w tym czymś naturalnie (a zatem wraz z jej naturalnymi „towarzyszami” m.in. enzymami, witaminami, minerałami) to dwa zupełnie inne składniki pokarmowe – inaczej metabolizowane, np. biały, oczyszczony ryż może powodować chorobę beri-beri, a nieoczyszczony – leczy z niej

Źródła:

http://www.r-biopharm.com/press.php?id=4&amp

http://www.primanatura.pl/

Napisane w Zdrowie. Tagi: , , . 2 Comments »

„Odkrywca” ADHD wyznaje, że to fikcyjna choroba

ADHD (ang. Attention Deficit Hyperactivity Disorder) tłumaczy się jako zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi. O ADHD słyszymy już od dawna. Nadpobudliwe dziecko, które w nadmiarze energii „skacze po ścianach” doprowadzając tym samym swoich opiekunów do kresu wytrzymałości, szybko otrzymuje etykietkę „ADHD”. Za przyczynę ADHD podaje się uwarunkowania genetyczne (jeśli trudno ustalić wyraźną przyczynę, najłatwiej zrzucić na geny), osoby z ADHD według powszechnej wersji mają specyficzne wzorce pracy mózgu. Jednak czy aby na pewno? Artykuł, który jakiś czas temu wpadł w moje ręce (link do artykułu na końcu tekstu) zburzył moje dotychczasowe wyobrażenie o ADHD – „odkrywca” ADHD, Leon Eisenberg, kilka miesięcy przed śmiercią (2009 r.) wyznał, że ADHD to fikcyjna choroba.

„ADHD to fikcyjna choroba”

głosi cytat z ostatniego wywiadu z „ojcem ADHD” na okładce niemieckiego pisma „Der Spiegel” – wydanie z dnia 2 lutego 2012 roku. Po co „tworzyć” chorobę? Jak pokazuje przykład chociażby nowotworu – na chorobie można całkiem nieźle zarobić. Najpopularniejszym sposobem „leczenia” ADHD jest farmakoterapia z lekiem Ritalin na czele. Tylko w samych Niemczech sprzedaż leków na ADHD wzrosła z 34 kg (w 1993 roku), do 1760 kg (w 2011 roku) – co oznacza 51 krotny wzrost sprzedaży (!). W Stanach Zjednoczonych co dziesiąty chłopiec wśród dziesięciolatków codziennie zażywa leki na ADHD. A jest to tendencja rosnąca.

Szwedzka Narodowa Komisja Doradcza w sprawie Bioetyki* (NEK) skrytykowała użycie Ritalinu. W opinii NEK z 22 listopada 2011 roku czytamy, że środki farmakologiczne zmieniają zachowanie bez żadnego wkładu ze strony dziecka. Doprowadziło to do ingerencji w wolność i prawa człowieka, ponieważ środki farmakologiczne wywołują zmiany w zachowaniu, ale nie uczą dzieci jak samodzielnie osiągnąć te zmiany. W ten sposób dzieci są pozbawiane umiejętności uczenia się na doświadczeniu, ich wolność jest ograniczona, a rozwój zablokowany. Zadaniem psychologów, nauczycieli i lekarzy jest bycie mądrym przewodnikiem dla dziecka w jego naturalnym rozwoju.

Kariera Leon’a Eisenberg’a

Amerykański psychiatra „stworzył” ADHD w 1968 roku. Jego naukowe badania nad ADHD miały niewątpliwie jeden sukces – przyczyniły się do wzrostu sprzedaży leków. Eisenberg zajmował znaczące stanowiska: w latach 2006-2009 zasiadał w Komisji do klasyfikacji chorób DSM V i ICD XII Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, otrzymał nagrodę Ruane Prize za badania psychiatryczne dzieci i nastolatków. A przede wszystkim – był liderem w dziecięcej psychiatrii przez ponad 40 lat.

Może to brzmieć nieprawdopodobnie, ale „stworzyć” chorobę nie jest trudno – wystarczy sięgnąć do źródła, czyli do zespołu decydującego o klasyfikacji chorób (DSM – klasyfikacja zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego lub ICD – Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych). Na takiej klasyfikacji opiera się później reszta świata. Amerykańska psycholog Lisa Cosgrove odkryła finansowe powiązania między przemysłem farmaceutycznym a zespołem członkowskim, który miał decydować o klasyfikacji chorób DSM-IV. Według Lisy i jej współpracowników, 56% zasiadających w zespole członkowskim DSM miała owe powiązania, jeszcze gorzej wyglądała sytuacja w przypadku zespołu do „Zaburzeń Nastroju” i „Schizofrenii i Innych Zaburzeń Psychicznych” – tu 100% członków czerpało korzyści finansowe ze współpracy z przemysłem farmaceutycznym. Powiązania są szczególnie wyraźne, gdy pierwszą „linią leczenia” są leki. W kolejnej edycji (DSM-V) sytuacja jest podobna.

Artykuł, który wpadł w moje ręce odsłania inną twarz ADHD – choć fakt istnienia takiej „choroby” już „wrósł” w naszą świadomość i być może trudno będzie przyjąć inny punkt widzenia, na pewno warto spróbować spojrzeć inaczej. Jeśli jednak ktoś z czytelników ma w rodzinie/szkole/wśród bliskich osobę nadpobudliwą i święcie wierzy w to zaburzenie, gdyż ma na to dowody, proszę pamiętać o trzech rzeczach:

- żyjemy w czasach, gdzie chociażby w żywności znajdują się dodatki, które oddziałują na całe nasze ciało, w tym i układ nerwowy, wywołując zaburzenia zachowania, problemy z koncentracją i szereg innych dolegliwości. Wśród kilku „winowajców” jest cukier rafinowany, nadmiar węglowodanów prostych, barwniki spożywcze;

- system edukacji pozostawia wiele do życzenia – głównym zarzutem jest to, że nie zapewnia odpowiednich warunków do rozwoju osobowości. Tłumiąc rozwój jednostki możemy spodziewać się wszystkiego, tylko nie „normalnego” zachowania;

- istnieje wiele czynników, których wpływ nie jest do końca zbadany, a które weszły na stałe do naszego życia – np. promieniowanie elektromagnetyczne, nanododatki do żywności;

Zainteresowanych odsyłam do oryginalnego artykułu – „Inventor of ADHD: ADHD is a fictitious disease

http://www.samouzdrawianie.pl/

Napisane w 1 - INFO, Zdrowie. Tagi: . 4 Comments »

Marihuana hamuje degradację mózgu i starzenie

Ludzki mózg zawiera szeroką sieć receptorów, które modulują funkcje układu nerwowego jedynie wtedy, gdy są aktywowane przez związki kannabinoidowe, z których sporą część można znaleźć w marihuanie. Badania naukowe nie przestają odkrywać unikatowej roli, którą odgrywają te kannabinoidy dla zachowania funkcji mózgu, co w efekcie oznacza spowolnienie procesu starzenia, a nawet odwrócenie skutków choroby Alzheimera i innych typów demencji.

Jedno z ostatnich odkryć pokazuje, że kannabinoidy działają na mózg jak antyoksydanty. Badanie przeprowadzili niemieccy naukowcy, którzy udowodnili, że kannabinoidowy system mózgowy jest w pełni zdolny do usuwania uszkodzonych komórek z mózgu, jak również do uruchamiania produkcji nowych neuronów mózgowych.

Kannabinoidy również „doładowują” mitochondria, które są komórkowymi elektrowniami, zapewniającymi im energię do właściwego działania.

Artykuł w Philosophical Transactions of the Royal Society B pokazuje, że naturalne kannabinoidy w marihuanie są w stanie zahamować zapalenie w mózgu, które odpowiedzialne jest za spadek poznawczy i degenerację mózgu.

Dostarczanie kannabinoidów do tego narządu może odwrócić chorobę Alzeimera, Parkinsona i Huntingtona, a także jego przedwczesne starzenie, zdaniem niemieckich badaczy.

Prof. Gary Wenk z Ohio State University, który pomagał w najnowszych badaniach, mówi: – Od 25 lat próbuję znaleźć lek, który zredukuje zapalenie w mózgu i przywróci funkcje mózgowe. Kannabinoidy to pierwsza i jedyna klasa leków, która jest naprawdę skuteczna. Uważam, że powinno się zmienić postrzeganie tych narkotyków.

Niestety, marihuana w dalszym ciągu przez wielu postrzegana jest negatywnie.

Po raz pierwszy istnienie receptorów kannabinoidowych w mózgu odkryto w 1988. Kolejne prace badawcze wykazały, w jaki sposób ten system działa, i w jaki sposób kannabinoidy mogą odwracać i zapobiegać chronicznym chorobom, które wynikają z braku tych składników.

- Aktualnie kannabinoidy zaczynają powoli zdobywać należne im uznanie – mówi dr William Courtney z Cannabis International Foundation, który pracuje nad zebraniem w jednym miejscu całej wiedzy na temat marihuany jako leku, aby promować jej używanie na całym świecie.

http://www.biomedical.pl/

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 382 other followers