Osteoporoza – Ogłupiania lekarzy ciąg dalszy

Jak Szanowny Czytelniku możesz się przekonać sam, aktorzy i aktoreczki sceny politycznej zasypują nas setkami ustaw i uchwał. Wręcz licytują się, która to z kadencji na Wiejskiej więcej tych aktów prawnych wysmaży. Zupełnie nie ma dla nich znaczenia, że nie są wstanie nawet przeczytać tego, co spłodzą. Już do zwyczaju weszło, że  taki „reprezentant narodu” tłumaczy się przed kamerami, że nie czytał tego, na co głosował. Czytaj resztę wpisu »

Kaszka dla dzieci pełna chemii

Codziennie spożywamy kilka posiłków w ogóle nie zastanawiając się z czego to nasze pożywienie jest złożone i co się z nim stanie. Nie jesteśmy świadomi, że na świecie jest ponad 2000 środków chemicznych dodawanych do żywności a codziennie na całym świecie w laboratoriach pracują sztaby naukowców nad nową chemią, po to aby ja dodać do naszego pożywienia ponieważ dla producenta jest to jak najbardziej opłacalne – nakład na jego wytworzenie jest niewielki a może długo przetrwać. Generalnie nie czytamy etykiet. Wchodzimy do sklepu i dajemy się złapać w pułapkę, wybierając Czytaj resztę wpisu »

Jak nieświadomi rodzice psują odporność dziecka? 10 rzeczy, które szkodzą zdrowiu

Wielu lekarzy i rodziców zwraca uwagę na niską odporność dzieci i skłonność do częstego chorowania. Zdaje się, że maluchy chorują dzisiaj częściej i dłużej.

Dlaczego? Odpowiedź nie jest prosta, ale wiemy na ten temat coraz więcej.

Co wpływa na odporność u dzieci?
1. Przegrzewanie

To niestety jeden z podstawowych błędów.
Młodzi rodzice zakładają na malucha więcej warstw niż dziecko jest w stanie „znieść”. Sądzą, że najważniejsze, żeby było mu ciepło. Mają rację, ale tylko częściowo. Czytaj resztę wpisu »

Przemysł spożywczy i uzależniające jedzenie

Świńska grypa – Ebola – kompleks militarny, a farsa medyczna

W związku z tym, że epidemia ebola trwa 24 godziny przez siedem dni w tygodniu, co prawda w wydaniu medialnym, należy przybliżyć PT Czytelnikowi pewne fakty.

             Od czasów cywilizacji greckiej, rzymskiej, zawsze leczenie chorych było sprawą osobistą chorego, lub jego rodziny.

            Dopiero w cywilizacji bizantyjskiej w wydaniu pruskim, mniej więcej od 1871 roku stwierdzono, że na tzw. leczeniu można wspaniale zarabiać. Stworzono więc „specjalizacje”, zwane zdrowiem publicznym. System jest bardzo prosty: okradanie robotnika, pracownika, jest przestępstwem. Ale wmówienie mu, że składka na ubezpieczenie zdrowotne jest jego zabezpieczeniem i doprowadzenie do dobrowolnych ubezpieczeń, już nie jest przestępstwem. Następnym krokiem było wprowadzenie ustawy o przymusie ubezpieczeń, czyli okradaniu w majestacie prawa. Czytaj resztę wpisu »

Sezon ogórkowy z wirusem Ebola

Staram się przedstawiać rozmaite wydarzenia, świadczące o praniu mózgów PT Czytelników, przez media głównego nurtu dezinformacji, które spełniają rolę dawniejszych politruków.

Od 500 lat, z chwilą stworzenia protestantyzmu przez Hohenzolernów, szkoły wyższe postawiły także na indoktrynację społeczeństwa, w wersji poprawnej politycznie. Dotyczy to nie tylko przedmiotów zwanych szumnie humanistycznymi, ale także nauk ścisłych.

Przykładem z dnia dzisiejszego jest sprawa rzekomego zestrzelenia samolotu malezyjskiego nad Ukrainą. Pomimo, iż udowodniono, że środki masowej dezinformacji, przedstawiając rzekome fragmenty zniszczonego samolotu, pokazują części aż 3 różnych samolotów, żaden ekspert od lotnictwa, czy pokrewnych przedmiotów, z 470 wyższych [z nazwy] polskich uczelni, nie zaprotestował. Podobnie było z tzw. katastrofą smoleńską, kiedy także pokazywano części różnych samolotów, jako rzekomego TU 154M. I znowu żaden „ekspert” z prawa, czy lewa, łącznie ze słynnym dr Biniendą, nie widział w tym nic szczególnego i prowadził monolog, jak gdyby nigdy nic. Trudno założyć, aby wszyscy oni cierpieli na logorrhoe.

 Podobnie wygląda sprawa z nagłaśnianymi epidemiami. Kilka takich spraw omówiłem w poprzednich pracach. Obecnie na czoło w gazetach dla mniej wartościowego ludka, nie tylko nad Wisłą, wysuwa się sprawa wirusa Ebola.

 Co to jest i z czym to się je.

Otóż, po raz pierwszy „odkryto” wirusa Ebola w 1976 roku w Afryce. Jak zapewne Państwo pamiętacie, jest to szczególna data w epidemiologii i w chorobach zakaźnych. W tym właśnie roku „odkryto” w Forcie Detrick w stanie Maryland w USA wirusa grypy A1H1, zwanej od 2009 roku świńska grypą. Takie przypadkowe odkrycie dwóch „groźnych” chorób w jednym roku i to w dodatku jedno z odkryć miało miejsce w Afryce, czyli w krajach niespecjalnie zwracających uwagę na higienę, czy naukę, każe spojrzeć szerzej na sprawę. Ale w tym kraju również znajduje sie „instytut” US Army do broni biologicznej.

 Jak wiadomo, internet jest dobrym źródłem wiedzy, ale bieżącej. O tym, co było wcześniej, dużo więcej można się dowiedzieć z podręczników, wydanych sprzed erą big farmu, czyli w Polsce przed ok. 1995- 2000 rokiem. Przypomnę, że koło roku 1995 straciliśmy polskie piśmiennictwo medyczne, na rzecz przemysłu farmaceutycznego. I jak możecie to sami sprawdzić, Szanowni Czytelnicy, odbyło się to bez specjalnych protestów tzw. środowisk naukowych, czy raczej naukawych. Żadna uczelnia nie podniosła larum. A z gabinetów lekarskich zniknęły biuletyny naukowe.

Otóż w podręczniku p.prof. Zdzisława Dziubka [PZWL 1996 rok], na ponad 200 stronach skondensowanej akademickiej wiedzy studenckiej o chorobach zakaźnych, wirus Ebola zajmuje niecałe pół stroniczki. Bardziej jako ciekawostka. Autor podaje, że w okresie tych 20 lat zachorowało z tego powodu, ok. 300 – 400 osób. Liczby te obejmują kraje: Liberia, Sierra Leone, Gwinea. Kraje te mają stopień higieny życia codziennego uznawany za poniżej niedostatecznego. Powszechny brak dostępu do czystej wody i brak kanalizacji. Jedna placówka medyczna oddalona od drugiej o kilkadziesiąt, kilkaset kilometrów. Powszechny brak dróg utwardzanych. O czy tu jeszcze mówić?

I w tych bardzo biednych krajach, u każdego, który zachoruje na katarek, czy kaszelek, typowe objawy zakażenia wirusem,  natychmiast robi się badania w kierunku wirusa Ebola. Takie badanie kosztuje kilkaset złotych. Można to porównać do badania wirusa grypy w Polsce podczas każdego przeziębienia, o co tak zabiegała p.mgr prof.Lidia Brydak z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, podnosząc stawkę za badanie o ponad 50 %.

I musisz uwierzyć, że robi się to oczywiście dla Twojego dobra, za Twoje pieniądze, ponieważ Ty ich nie umiesz wydawać. „My to robimy lepiej”. Tak można kombinować w Polsce w związku z przymusem ubezpieczeń. Ale w biednej Afryce ubezpieczeń nie ma. Kto więc niby ma płacić?

Leczenie choroby wywołanej przez wirusa Ebola sprowadza się do izolacji chorego i uzupełnienia płynów, plus leczenia objawowego. Objawy tego groźnego wirusa to: katar, kaszel, bóle mięśni, stawów. Czyli typowe objawy grypy!

Koniec. Kropka. Ale w takim przypadku dlaczego wydaje się setki dolarów na badanie w kierunki Ebola?

 No to może w innych podręcznikach można znaleźć coś więcej?

Olbrzymie vademecum Medycyny Klinicznej, na 1300 stron trójszpaltowego tekstu, informację o wirusie Ebola skondensowało na 5 cm tekstu.!!!

Książka została wydana w 2006 roku przez wydawnictwo Urban &Partner, czyli Elsevier, znanego monopolistę na rynku „naukowym”.

Jako ciekawostkę mogę zacytować, że do 2006 roku w całej Afryce, czyli na ok.        1 500 000 000 mieszkańców, w okresie 30 lat zachorowało 600 osób! Ja rozumiem, że sprzedaż gazet jest istotna. Ale żeby zaraz robić epidemię ze zgonu  20 osób rocznie na półtora miliarda mieszkańców? Chyba komuś się coś pokręciło. W Kongo najemnicy wymordowali 50 000 w okresie kilku miesięcy i cisza. Słynna rzeź w 1995 roku, dokonana dzięki pomocy żołnierzy belgijskich, także została szybko wyciszona. Zamordowano wtedy maczetami, czyli długimi nożami, których milion zakupiono w Chinach pół roku wcześniej, ponad milion ludzi, w tym w kościołach i pod okiem błękitnych hełmów ONZ.

W Sudanie, w trosce o prawidłowe przeprowadzenie rurociągów, wymordowano ponad 2 000 000 ludzi i  polskojęzyczna prasa nie robiła problemu. A tutaj 20 osób rocznie i prawie codziennie mamy straszenie?

No to może należy poszukać głębiej?

Jak już podałem, „epidemia” gazetowa jest powszechna. New York Times także straszy ludek miejscowy. Tak naprawdę, Ebola zabił ok. 600 ludzi w czterech krajach afrykańskich. Czy to coś komuś mówi? Mnie niewiele,

 Szukamy dalej. Okazuje się, że chorowali i umierali  tylko ludzie leczeni w szpitalach. Mało tego, tylko w tych szpitalach, w których był biały personel, na przykład z organizacji tzw. filantropijnej, takiej jak „Lekarze bez granic” – MSF.

Czarny Ludek jest tak pewien swego i zdeterminowany, że maczetami zagrodził drogę tej organizacji, ponieważ chorowali tylko pacjenci w szpitalach, gdzie oni byli!

Oczywiście „nasi” politrucy wyśmiewali się ze spanikowanej i zabobonnej tubylczej populacji.

Prawda natomiast jest taka, jak do tej pory się podaje, że głównym źródłem zakażenia jest przenoszenie wirusa przez krew, zranienia itd. Inne drogi przenoszenia są nieznane.

Miejscowa, mniej wartościowa ludność z procami i maczetami blokuje drogi ,krzycząc, że nie chcą obcych. Oczywiście, starsi i mądrzejsi zrzucają to na zabobony tubylcze.

W takiej sytuacji powinniśmy przynajmniej przybliżyć tą organizacje, która jest wymieniana w rozpowszechnianiu tego wirusa. Organizacja ta został założona przez p. Bernarda Kouchnera, wymienianego przez „Jeruzalem Post” w roku 2010,  jako 15 najbardziej wpływową osobę  żydowską na świecie. Wiedzieliście o tym Państwo?

Kto to jest Bernard Kouchner?

 Pan B.Kochner ma bardzo ciekawy życiorys, który mógłby być podstawą kilku filmów. Najpierw był członkiem Komunistycznej Partii Francji, potem Partii Socjalistycznej, a następnie centroprawicy Sarkozego.

W 1988 roku został czymś w rodzaju ministra do spraw pomocy humanitarnej. W 1992 roku, u boku Mitteranda, awansował do funkcji ministra zdrowia. W 1997 roku został ministrem zdrowia po raz drugi. W 2007 roku, za Sarkozego, został ministrem spraw zagranicznych.

Jest uznawany za twórcę organizacji o nazwie „Lekarze bez granic” –MSF, w 1971 roku. Organizacja jest zarządzana przez Międzynarodową Radę, która kieruje instytucją ze Szwajcarii. Zaznaczam, że tworzy to człowiek będący w owym czasie członkiem partii komunistycznej i panuje zimna wojna w Europie!

Już w 1999 organizacja ta uzyskuje statut komitetu doradczego ONZ, nomen omen Komisji Gospodarczej ONZ. Widać, jak daleko jest od organizacji ONZ-towskich, przeznaczonych do niesienia pomocy humanitarnej, lub zdrowotnej, do takich jak WHO, czy Unicef.

Jak przystało na komitet doradczy Komisji Gospodarczej, p. Bernard Kouchner walczył o:

1. powszechny dostęp do prezerwatyw, oczywiście pod pretekstem walki z AIDS.            Problem w tym, że prezerwatywy wcale nie zapobiegają zakażeniom płciowym [no, może rzeżączce].

2. powszechny dostęp do leków, szczególnie w krajach tzw. Trzeciego świata. Czyli, jak przystało na komisję gospodarczą, do wzrostu obrotów przemysłu farmaceutycznego.

 Ma pewne osiągnięcia, na przykład szczepionki po epidemii grypy, której nie było w 2009 roku, i zalegały magazyny, sprzedano do Afryki, w której także grypy nie ma. Ale ONZ zapłaciło producentom szczepionek. Jako wybitną zasługę podano, że firmy zgodziły się obniżyć cenę szczepionek do nieco ponad 2 dolary, a wcześniej kosztowały 15 – 20 $. Przypomnę, że koszt produkcji to kilka centów. A więc zamiast wyrzucić i utylizować nikomu do niczego nie potrzebne produkty zwane szczepionkami, co kosztuje znaczne kwoty, zarobiono 70 razy więcej, niż wynosi cena produkcji. Innymi słowy, wyjątkowo świetny interes, pod płaszczykiem dobroczynności.

 Poza tym, jedną z głównych czynności tej organizacji jest właśnie sprawa szczepienia dzieci. Jak udowodniono, w szczepionce  Di-Per-Te, czyli popularnej przeciwko tężcowi, znajdują się przeciwciała przeciwko HCG, powodujące u dziewcząt „samoistne” poronienia. Głównymi sponsorami są panowie M.Strong i Soros. Tak, ten znany z finansowania ruchów demokratycznych w krajach postkomunistycznych, o czym już pisałem.

 MSF działało również efektywnie na Haiti, w czasie, kiedy wybuchła tam przywieziona przez WHO epidemia cholery. Dziwny zbieg okoliczności.

MSF działa również w Syrii, kiedy to rzekomo władze syryjskie użyły gazów, a jak udowodniono, zrobili to najemnicy, grasujący w Syrii w postaci licznych band, opłacanych przez obce wywiady.

Oprócz działalności stricte gospodarczej, jest jeszcze drugie dno. Organizacja ta współpracuje ściśle ze służbami specjalnymi, takimi jak CIA, Mossad etc. Kontakt pana Sorosa z wywiadem datuje się od czasów jego wyjazdu z Węgier, gdzie jego ojciec handlował mieniem rabowanym żydom.

O tym, że współpraca ze służbami specjalnymi układa się dobrze i MSF jest w wielu przypadkach tylko przykrywką dla służb, świadczą dwie sprawy. Wyprodukowano już kilka filmów fabularnych, pokazujących taką współpracę m.in. w Kambodży, czy Afryce.

Po drugie, za wybitne zasługi organizacja ta została uhonorowana Pokojową Nagrodą Nobla w 1996 roku. Podobnie uhonorowany został znany premier Izraela, czy inne wybitne osobistości życia ……. codziennego.

kontakt: jjaskow@wp.pl

Morgelonowa broń masowej zagłady – wyjaśnienie

Morgelony są sztucznie wytworzonymi organizmami żywymi, które pod względem budowy DNA, zbliżone są do pewnego rodzaju mieszanki jednokomórkowców, wielokomórkowców i grzybów. Opisując je, najwygodniej jest mi porównywać je z grzybami, bo rosną jak grzyby, rozmnażają się jak grzyby i maja bardzo wiele podobnych do nich właściwości. Wiemy, że wiele grzybów jakie najprędzej kojarzą się nam z określeniem „grzyba”, składa się z plechy (splotu) i owocnika. Weźmy przykładowo pieczarkę: jej splot jest tą niewidoczna częścią, bo leży w glebie, natomiast widoczne są jedynie owocniki. Takim splotem u Morgelonów są nano-kapilary, czyli cienkie rureczki, które skłonne są przyjmować/ wchłaniać kilka rodzajów nano-cząsteczkowych materiałów… i dokładnie tymi materiałami karmione są z nieba, poprzez znane nam wszystkim „chem-trails”.
Morgelony są krystalicznymi formami życia i składają się z tytanianianu baru i strontu (a wiec z trzech, połączonych ze sobą krystalicznie elementów: z baru, ze strontu i z tlenku tytanu). Ten materiał posiada wiele nadzwyczajnych właściwości, jak np. bardzo wysoka przepuszczalność światła (czterokrotnie wyższa niż u diamentu) i piezo-elektryczność.

Wytłumaczę krótko na czym polega piezo-elektryczność, bo ta właściwość odgrywa grawerującą rolę u Morgelonów: działając na ten piezo-elektryczny tytanian baru i strontu poprzez wytworzenie ciśnienia, zaczyna on emitować fale elektromagnetyczne. W zależności od ciśnienia, fale te mogą leżeć w spektrum niewidzialnym (elektryczność, fale radiowe), lub widzialnym (światło). Mówiąc jaśniej: naciskamy na piezo-kryształ, a on reaguje na to wytwarzaniem światła, albo wyzwala elektrony, albo fale radiowe. Można ten proces także odwrócić, tzn. oddziaływając falami radiowymi, elektrycznością, światłem, można uzyskać zmianę formy tego materiału. Proszę przeczytać wytłumaczenie czym jest zjawisko piezo-elektryczności, kilka razy, bo jest ono podstawa funkcjonowania opisywanej tutaj technologii. (Dla tych z was, którzy znają się na elektronice, nie jest ono czymś obcym.)

Przypomniało mi się w tym miejscu coś o piezo-elektrycznych właściwościach syntetycznego narkotyku LSD; Ktoś w zaciemnionym pomieszczeniu uderzał młotkiem w rozsypane na desce LSD i uzyskiwał różnokolorowe błyski świetlne. Podobne efekty świetlne, LSD wywołuje w ludzkich mózgach i innych komórkach organizmu, przez co zakłócane są zachodzące tam procesy – a jak w dalszej części wytłumaczę, światło odgrywa w tych procesach bardzo ważną rolę. Plecha, czyli splot morgelonów, jest – jak napisałem – cienkimi kapilarami, czyli rureczkami, a „odżywiają” się one nano-cząsteczkami rozpylanymi poprzez „Chem-Trails”. Tą „żywnością” są krystaliczne barwniki w kolorach: niebieskim i czerwonym. Takie wypełnione tymi barwnymi kryształkami nano-rureczki są jak mikro-światłowody, zakłócające, bo przekierowujące sygnały świetlne jakimi komunikują miedzy sobą sploty DNA naszych komórek. Niestety już każdy z nas skażony jest tymi mikro-światłowodami. Cały nasz organizm spowity jest nimi. Co niektórzy z ludzi rozwinęli mechanizmy samoobronne i wydalają je przez skórę, ale to tylko nieliczni z nas.

Sterowanie wzrostem Morgelonów w naszych ciałach – ich rozmnażaniem i kilkoma innymi funkcjami- odbywa się poprzez mikrofale radiowe, które wysyłane są do nas przy użyciu telefonów komórkowych, stacji telefonii komórkowej, oraz anten HAARP. Przykład: jeśli Morgelony otrzymają konkretne komando o odpowiedniej częstotliwości mikrofalowej, z ich splotów (czyli światłowodowych rureczek) wyrastają owocniki, które maja formę heksagonalnych kryształów. Te kryształy są jak lampy w komórkach naszego ciała.

Podsumowując budowę kompletnego grzyba morgelonowego i tłumacząc na język techniczny; mamy już więc SYSTEM SWIATŁOWODOWY spowijający cale nasze ciało (wypełnione niebieskimi i czerwonymi nano-kryształkami kapilary) i LAMPĘ w niemalże każdej komórce naszego ciała.

Komando o konkretnych częstotliwościach może nakazać kryształkom którymi te nano-rureczki są wypełnione, emitować światło niebieskie, albo światło czerwone, czy tez podczerwone. Światło niebieskie jest nakazem, by Morgelony w sposób niemal paniczny rozpoczęły rozmnażać się, natomiast światło czerwone i podczerwone uruchamiają naturalne procesy naszych komórek, które krotko opiszę.

Natura zadbała u nas o to, by przy pomocy wirusów zredukować liczbę ludzi, na wypadek gdyby za bardzo rozmnożyli się i w środowisku jakim żyją, zrobiło się ciasno. Dlatego właśnie tak często w przepełnionych ludźmi miejscach – jak obozy wojskowe itp., wybuchały epidemie. DNA każdej komórki, w naturalny sposób emituje światło czerwone i podczerwone. Dla każdego z nas jest ono specyficzne, czyli nieco inne. Jeśli przez dłuższy czas przebywamy w ciasno zaludnionych miejscach, nasze DNA odbiera to czerwone i podczerwone światło emitowane przez DNA innych osobników ludzkich i daje komórkom sygnał do aktywacji uśpionego w nich wirusa. Jest to inaczej mówiąc – sygnał do redukcji populacji. Przeżywają wtedy tylko te osobniki, których organizmy są najsilniejsze i z wirusem mogą sobie poradzić.

Tenże naturalny mechanizm komórkowy, wykorzystuje się w perfidny sposób w technice Morgelonów. W momencie kiedy kryształki w kapilarach Morgelona dostają przykładowo przez znajdujący się w naszym pobliżu telefon komórkowy komando ze maja świecić na czerwono, w naszych organizmach sztucznie wywołany zostaje naturalny proces samounicestwienia przez aktywowanego w ten sposób wirusa. DNA naszych komórek „myśli”, ze nasza populacja wzrosła za bardzo i ze należy ja drastycznie zredukować.

Kiedy natomiast kryształki w kapilarach Morgelonów znajdujących się w naszych komórkach dostaną rozkaz by świecić na niebiesko, Morgelony zaczynają w paniczny sposób rozmnażać się, co powoduje mechaniczne zniszczenie naszych komórek od wewnątrz. Objawami zewnętrznymi u takich osobników jest krwawienie ze wszystkich otworów w ciele: z nosa, z uszu, z ust, z pupci itd.

Czas umierania ustalony jest przez naszych „szefów” na 10 miesięcy (aby nie wzbudzić podejrzeń), ale technicznie można go skrócić do kilku minut. Morgelonowy projekt broni masowej zagłady, technicznie jest już gotowy i przetestowany. Brak jeszcze tylko politycznych regulacji i ustaleń. Jeżeli ktoś jest zainteresowany dlaczego w ostatnich czasach często słyszeliśmy o masowym umieraniu delfinów, u których stwierdzono krwawienie ze wszystkich otworów w ciele, wielorybów, ptaków, nietoperzy…, to podpowiem ze ma to właśnie związek z tą morgelonową bronią.

Powróćmy do tytanianu baru i strontu, rozpylanego przez wojskowe, latające tankowce; materiał ten absorbuje/pochłania całkowicie światło w ultrafioletowym przedziale, tzn. poniżej 260 nanometrów, widzialne światło jest przez niego natomiast przepuszczane. Właśnie ten ultrafioletowy przedział świetlny jest tym, w obrębie którego komórki komunikują ze sobą. Ta komunikacja potrzebna jest przy podziale komórkowym, czyli regeneracji organizmu i jego wzroście. Jeśli jakaś komórka uległa uszkodzeniu, komórki sąsiadujące wysyłają sygnał świetlny (pojedynczy foton, zwany Bio-fotonem). Wtedy aranżują miedzy sobą załatanie powstałej luki, tzn. jedna z nich dzieli się i w ten sposób jej nowo powstała kopia wypełnia zdegenerowane, czy uszkodzone miejsce. Nie mogę tutaj opisać większej ilości procesów komórkowych, jakie odbywają się na płaszczyźnie świetlnej, bo szkoda mi czasu i pisarzem tez nie chcę zostać, ale uwierzcie mi, że fale elektromagnetyczne odgrywają ogromną rolę w komórkach organizmów żywych – i to zarówno te w postaci światła, jak i w innym przedziale częstotliwościowym.

Jeśli umieści się w komórce wspomniane wyżej piezo-kryształy i weźmie się pod uwagę jak te kryształy reagują na fale elektromagnetyczne – np. fale telefonii komórkowej, nietrudno wyobrazić sobie do jakiej dyskoteki dochodzi w komórkach naszych organizmów (czy komórkach zwierząt, albo tez komórkach roślin). Biorąc pod uwagę, że tak wiele ważnych procesów komórkowych odbywa się na płaszczyźnie świetlnej i teraz urządzimy w nich fotonowe/świetlne zakłócenia, można domyślić się, że na dłuższą metę coś takiego nie może iść dobrze. Kończy sie to często niekontrolowanym wzrostem komórek i ich niekontrolowanym podziałem, co ogólnie nazywa się „rakiem”.

Jak ludzie mogą wymyślić tak perfidne narzędzie zbrodni i pogodzić to ze swoim sumieniem?

Zapewniam ze na samym szczycie tej gównianej piramidy nie stoją ludzie. Ludzkie marionetki maczające w tym palce, same nie wiedzą o co chodzi, bo w strukturach organizacji zajmujących się Morgelonami i podobnymi parszywstwami, wszystkie działania podzielone są na bardzo drobne części i każdy z tych ludzi obsługuje tylko niewielką część tej bestialskiej maszyny. O całokształcie danego planu, dogłębne pojęcie mają głównie stworzenia będące okiem na szczycie piramidy, czyli Anu, Drako, Repto i reszta ich śmietanki. Te stworzenia nie znają pojęcia współczucia i szacunku dla innych istot żywych; Idą po trupach do celu – i czynią to w ten sposób już od długich tysięcy lat.

Grzesiek

http://www.monitor-polski.pl/

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 384 obserwujących.