Przekręty i wałki rządu PO o których milczą media

Media w kraju wybitnie maskują przekręty obecnego rządu nagłaśniając same sukcesy, a urzędasy robią wałki i nikt im nic za to nie zrobi? Wolność i demokracja rządzi. Tym czasem wszystko po cichu drożeje, czynsze, energia, paliwo, potężnie wzrasta zadłużenie kraju i rośnie wskaźnik bezrobocia? to początek problemów w kraju, jeszcze lepsze czasy dopiero nadejdą po 2011 r, ceny pofruną do góry i przyjdzie za wszytko słono płacić . Wiele osób które podczas kampanii wyborczej dało się nabrać na popularne chwyty dobrobytu ( druga Irlandia, aby żyło się lepiej, niższe podatki?) – niebawem przekona się na kogo oddali swój głos.

O tym że jest dobrze czy nawet bardzo dobrze, możemy dowiedzieć się jedynie z telewizji tej niezależnej i zależnej. O gigantycznych wałkach i przekrętach rządowych popleczników cisza jak makiem zasiał ,wolą serwować głodne kawałki i karmić społeczeństwo J.Kaczyńskim, odciągając uwagę do poważnych problemów. O tym jak nasz rząd stara się wypełnić dane obietnice wyborcze dowiesz się z artykułu.

Przekręty rządów PO :

Sprawa nazywana mega przekrętem, polska kupuje gaz od Rosji płacąc 400 dolarów za 1000 m3, Polska sprzedała prawa do gazu łupkowego za 1% wartości za 5,63 złotego za 1000 m3. Szacuje się że straciliśmy na tym 2 biliony złotych. Sprzedaliśmy bo nie mamy obecnie technologii wydobycia. Komorowski o wydobywaniu gazu mówił ?Nie warto, bo mamy dobry kontrakt z Rosją?

- Polska umarza 1,2 miliarda złotych za transfer gazu w zamian Gazprom zmniejszy nam ceny o,1%. Ekonomiści już wyliczyli, że ten 1 jest wart max 15 mln dolarów, a my im umorzymy 1,2 miliarda zł. Winnych nie ma.

- PO zobowiązała nasz kraj do kupowania gazu od Rosji w sytuacji gdy sami możemy być w niedługim czasie potęgą gazową. Nawet niemiecka prasa pisze o kontrowersjach. Transakcja ma wartość ok. 100 miliardów dolarów. Sprawę z gazu Tusk uzgodnił z Putinem w czasie spotkania w Smoleńsku, sami rosyjscy dziennikarzy byli zdziwieni.

- Państwo przeznaczyło 113 milionów złotych na reklamę matematyki ale tych reklam nie zobaczycie w TVP tylko TV4 która w 90% należy do Solorza i w 10% do ITI

- Prywatyzacja gdańskiej ?Energii?. Firma przyniosła w 2009r 900mln zysku. Rząd PO chce ją sprzedać za 4,9mld. Czyli nabywcy wydatek zwróci się po 5 latach, spółkę chce kupić Kulczyk Investments.

- Pierwsza decyzja Tuska i NBP, 182 mln.euro w błoto

- PO zmniejsza składkę przekazywaną z OFE do ZUS, ekonomiści już twierdzą, ze w przyszłości może nam zabraknąć na emerytury! przeczytajcie art. ?Rząd szykuje bombę emerytalną?

- Eureko zostało zwolnione z podatku od 4 miliardów złotych dywidendy.

- Upadek Stoczni. Rząd niezgodnie z prawem faworyzował w przetargu handlarza bronią z Kataru. Wynajął firmie PR do przygotowania upadku stoczni od strony medialnej w czasie gdy sam Tusk dawał jeszcze nadzieje stoczniowcom. UE odrzuciła rządowe plany naprawy stoczni bo rząd ich samodzielnie nie napisał a zlecił Ukraińcom. Polecam artykuł ?Ustawa ułożona pod przekręt?

- Zlikwidowanie polskiej większości w spółce EuRoPol Gaz w porozumieniu z Gazpromem.

- ITI dostaje 456 mln od miasta Warszawy. To najwyższa subwencja sportowa w historii stołecznego samorządu. Ekonomiści zgodnie podkreślają, że państwo na tym traci a drużyna piłkarska wchodzi niedługo na giełdę. Subwencja tylko podniosła jej wartość za która zostanie sprzedana. Wcześniej ITI była jednym ze sponsorów kampanii wyborczej HGW.

- Spółce J&S w której zarządzie zasiada Jacek Dubois, pełnomocnik prawny Platformy Obywatelskiej zmniejszono karę o pół miliarda złotych! Ale to nie wszystko, PO wynajmuje jego kancelarie do obrony swoich ludzi. Ostatnio zasłyną obrona Beaty Sawickiej której bronił za darmo i nawet pożyczył jej 300tyś na kaucję. Dodatkowo kancelaria dostała bez przetargu kontrakt na 600tys zł za pomoc prawną przy budowie stadionu.

- MSWiA pozbyła się resortowego osiedla na warszawskich Kabatach za 10% wartości. To kupił? Swoi, mieszkania służbowe wykupili współpracownicy G.Schetyny z ministerstwa w tym. K.Bondyrak i W.Brochowicz

- Hanna Gronkiewicz-Waltz buduje oczyszczalnie ścieków za 564 mln euro, najdroższą na świecie. To o 265 mln euro drożej niż w najtańszej ofercie. Ta sama firma buduje identyczna oczyszczalnię w Turcji za 108 mln euro. Podobna oczyszczalnia została wybudowana w Budapeszcie za 250mln. euro.

- Mirosław Drzewiecki, czyli słynny „Miro” lobbował za 50 krotnym zmniejszeniem podatku dla pól golfowych. Jan Wejchert, współwłaściciel ?grupy ITI?, telewizji ?TVN? i ?Wejchert Golf Club? nie będzie teraz musiał zapłacić 700 tys. zł a niespełna 13 tys. podatku.

- Karpiniuk: Wybierzecie kandydata PO będą pieniądze na szpital!

- Grupa Eskadra, agencja reklamowa, która była zaangażowana w kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej dostaje zlecenia z rządu. W większości bez przetargu

- Norbert Wojnarowski PO jest jest prywatnie udziałowcem firmy handlującej długami szpitali i wspólnie z żoną ma 48% udziałów w firmie Progres. Zgłosił ustawę w której wierzyciele mogą przejąć szpital za długi.

- NFZ zabrał 80 tyś. obłożnie chorych na domowe pielęgniarki.

- Wielka dziura w ZUS, brak pieniędzy na bieżące wypłaty. Deficyt funduszy ubezpieczeniowych w zeszłym roku przekroczył 9 mld zł. Trzeba było powiadamiać UE. prof. Stanisław Gomułka z BBC twierdzi, ze to wina rządu.

- Europejska Agencja do spraw Leków odrzuca wszystkie argumenty resortu zdrowia, który nie chce kupić szczepionek na nową grypę. A Ewę Kopacz nazywa populistką. Lobbysta firm farmaceutycznych zasiadła w ławach sejmowych podczas debaty o szczepionkach.

- Mirosław Sekuła z PO umorzył długi a następnie sprzedał hutę Zabrze za 750tyś zł. Biznesmen który kupił hutę zaraz sprzedał zarabiając kilkaset razy więcej.

- Resort finansów przygotowuje rewolucyjne zmiany w opłatach za samochody. Najwięcej zapłacą kierowcy jeżdżący motoryzacyjnymi starociami: 3 tys. zł za auto sprzed 1992 r. Właściciele pojazdów, których wiek nie przekracza 9 lat, zapłacą około 500 zł

- Ministrowie naciskali na Urząd Skarbowy aby nie egzekwował 900 milionów zł podatku od Rafinerii Trzebinia której szef zamieszany jest w nielegalny handel i oszukiwanie fiskusa. CBA i prokuratura bada sprawę.

- Narodowy Fundusz Zdrowia zakazał leczenia chemioterapia niestandardową tym szpitalom, w których nie pracują wojewódzcy konsultanci ds. onkologii.liczba placówek w których można uzyskać pomoc gwałtownie się zmniejszyła. Zaprzestanie Leczenia oznacza progresję choroby a to oznacza odmowę NFZ na kontynuacje leczenia.

- Ministerstwo rolnictwa blokowało inwestycje IKEI za 380mln euro jak się później okazało do inwestycji jednak doszło. Minister nie chciał oddać ugorów pod fabrykę nazywając je cenne rolniczo.

- Kolejna restrykcja, aby dostać becikowe matka musi przedstawić dokument, że od 10 tygodnia ciąży jest pod opieka ginekologa. Nie przewidziano tylko, że niektóre kobiety miesiączkują będąc w ciąży lub nie chcą na siłę iść do lekarza.

- Jeśli ktoś płacił w czasie swojego życia częściowo KRUS i ZUS to jeśli będzie chciał np. dostać emeryturę z KRUS to składki wpłacone za ZUS przepadają.

- Ministerstwo Zdrowia zakazuje sklepom zielarsko-medycznym sprzedaży kolejnych podstawowych produktów leczniczych, a to grozi ich likwidacją ? alarmuje Urszula Jarosz z Izby Zielarskiej.

- Od początku rządów koalicji PO-PSL zatrudnienie w administracji wzrosło o 10 procent ? pisze ?Rzeczpospolita?wynagrodzenia dla urzędników doszły do kwoty 25 miliardów złotych.

- Rząd sprzedaje akcje PZU po zaniżonej cenie, kupujący od razu zyskują 231%

- Obecny minister MSWiA Jerzy Miler bez przetargu wybrał system informatyczny za 4 miliony

- Sikorski kupił 76 foteli po 10tys każdy

- Nieoczekiwane odwołanie przez premiera Przemysława Guły z funkcji szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wywołało lawinę rezygnacji. W geście protestu z pracy odeszło 10 osób, w tym wszyscy eksperci z kluczowego wydziału analiz zagrożeń.

-Bruksela zarzuca Polsce, że nie wdrożyła dyrektywy przeciwpowodziowej i mamy co mamy.

- Afera Kudryckiej ? kontrola na UJ w związku z jedną pracą magisterską

- Donald i Grzechu grali w piłkę zamiast głosować. Tego dnia głosowano nad emeryturami dla policjantów

- Ponad 300 naukowców napisało ?List w obronie rozumu? do Minister Jolanty Fedak

- Umorzenie śledztwa Kulczyk ? Ałganow

- Powstała czarna lista działaczy polonijnych którzy krytykują rząd.

- Cofnięcie nakazy aresztowania dla Ryszarda Krauze bo sam się zgłosił, odmówił złożenia zeznań, z powrotem wrócił zagranicę

- Siłowe usuniecie ludzi z KDT

- Podręczniki do polskiej historii tylko te uzgodnione z Niemcami i Rosją.

- Ministerstwo Edukacji chciało aby z jedynkami można było przejść do następnej klasy? nauczyciele w szoku.

- Zespół Elektrowni Wodnych Niedzica ? łup wyborczy Platformy Obywatelskiej. Działacze partii Tuska wzięli wszystkie kluczowe stanowiska w państwowej spółce.

- Ryszard Makowski satyryk z kabaretu OTTO stracił pracę w domu kultury bo naśmiewał się z PO

- Należące do Skarbu Państwa spółki węglowe oraz koncern PKN Orlen finansowały działalność fundacji Instytut Studiów Strategicznych żony Bogdana Klicha.

- Agencja reklamowa Lowe GGK należąca do koncernu, z którym do początku lutego związany był poseł PO Andrzej Halicki, wygrała przetarg na przeprowadzenie kampanii reklamowej dla rządowej agencji.

- ?Chłopcy Drzewieckiego? ze spółki PL.2012 dali sobie premię, 110 tysięcy 846 złotych netto dla każdego członka zarządu.

- Senator Jan Olechaza za ponad 30 metrowe pomieszczenie płaci gminie niecałe dwieście złotych miesięcznie. Co najmniej pięć razy mniej niż przeciętna cena rynkowa,

- Miliony złotych na nagrody, 8 z 17 ministerstw wypłaciło już ponad 30 milionów zł nagród za 2009r.

- Tuska na jego mecze wożą trzy rządowe limuzyny.

- Komisja ?Przyjazne Państwo? zgłosiła projekt ustawy tzw. ?Szczypiorkowej?, w myśl której można by wsadzić do więzienia babcię handlującą na ulicy szczypiorkiem ? ustalił Wprost24. To nie żart.

- Senatorowie PO chcą walczyć z szarą strefą wśród rolników, którzy sprzedają własne sery, dżemy czy wędliny i nie płacą od tego podatków.

- Przekazy dnia aby politycy wiedzieli co mówić.

- Posłanka PO Krystyna Skowrońska głosowała na 4 ręce, ale nie ma afery. Gdy zrobili to politycy SLD skończyło się na odebraniu immunitetów.

- Prezydent Szczecina Piotr Krzystka PO, pozwał do sądu internautów którzy go krytykowali. Teraz pozna ich tożsamość. Komentarze to finał afery mieszkaniowej w którą Krzystek był uwikłany (wyrok sądowy zmusił go do oddania 170-metrowego mieszkania komunalnego, które w 2000 r. bezprawnie otrzymał, a potem za grosze wykupił na własność). W zawiadomieniu do prokuratury cytował wpisy: „kompletny gamoń”, „zakłamany drań i oszust”, „łgarz” czy „nędzny złodziejaszek”.

- Maciej Grabowski doradzał zarówno Platformie, jak i doradzał i pracował dla Casinos Poland Sobiesiaka, największej sieci kasyn w Polsce. Grabowski jest jednym z najbardziej zaufanych ludzi PO, współtwórcą jej sukcesów w wyborach. To on przygotował Donalda Tuska przed ostatnimi wyborami do wygranej debaty telewizyjnej z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

- Ministerstwo Sportu zorganizowało szkolenie dla samorządowców ws. Euro w? hotelu Marriott za 691zl za noc. Oprócz drogich noclegów i posiłków podatnicy ufundowali im salę fitness, basen i saunę. W zawiadomieniu o warsztatach przestrzegano ich uczestników, by ?podczas pakowania podróżnych bagaży? nie zapomnieli slipek. Impreza kosztowała 29 800 a polegała na wysłuchaniu konferencji na której wystąpiła pro-gejowska organizacja.

- Miasto Warszawa hojnie wspiera duże imprezy. Dali dotacje 600tys zł na dofinansowanie koncertu AC/DC, 1,4 miliona na turniej tenisowy.

- Miasto Warszawa wydało prawie 440tyś zł na szkolenia pracowników ratusza z języka angielskiego. Bez przetargu bo urzędnicy zajmują się powodzią i nie mieli na to czasu.

- Miasto Warszawa za sponsorowało spotkanie „integracyjno-rekreacyjne” dla pracowników Metra Warszawskiego i ich rodzin za 200tyś. Firma która je organizowała dostała zlecenie bez przetargu.

- Druga afera pompowania kół. Pierwsza miała miejsce przed rządami PO, wtedy G.Schetyna zapisywał do partii fikcyjnych ludzi i nieboszczyków. Teraz jak PO rządzi znowu robią jaja, politycy PO za jednym zamachem chcieli zapisać do partii 4,5 tys. fikcyjnych członków! Próbę ostatecznie udaremniły władze Platformy. Najwięcej dusz było w Krakowie, Katarzyna Matusik-Lipiec i Łukasz Gibała chcieli zapisać 700 osób. W Gorzowie Wielkopolskim (szefową regionu jest posłanka Bożenna Bukiewicz), doszło do próby dopisania 500 fikcyjnych członków.

- Składka zdrowotna pójdzie w górę w zamian za ulgę podatkową na prywatną polisę medyczną ? ujawnia ?Dziennik Gazeta Prawna? A mówili obniżymy podatki a polisa ma wzrosnąć do 12%. Czy ta prywatna polisa medyczna nie jest początkiem prywatyzacji medycyny?

- Nowe podatki od gazu, prądu i paliwa pod płaszczykiem ochrony środowiska. Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich mówi wprost: rząd chce wprowadzić tylnymi drzwiami kolejne daniny

- PO i PSL wstrzymało się od głosu w sprawie debaty o krzyżach co dało pole do popisu zwolennikom usuwania krzyży ze szkół.

- Szef Szpitala Psychiatrycznego w Żurawicy wygrał w sądzie z Kopacz za niepłacenie za zabiegi. Duża część szpitali myśli nad tym samym. Po przekroczeniu limitu NFZ już nie płaci szpitalom za wykonane zabiegi, które nie ratują życia a pacjenci przychodzą. Szpital w Wolsztynie (Wielkopolska) odwołał ponad 150 operacji ponieważ nie było pewne czy ratują życie.

- Pisarze, tłumacze, redaktorzy, wydawcy i bibliotekarze ? ok. dwustu osób podpisało się pod listem otwartym do premiera Donalda Tuska protestującym przeciwko likwidacji bibliotek w małych miejscowościach. Minister Hall chce likwidować biblioteki ponieważ nie przynoszą zysku.

- Minister zdrowia zmieniło listę leków dostępnych dla punktów aptecznych. Inne leki może sprzedawać apteka w mieście a inne apteka na wsi.

- Rząd PO-PSL przekroczył wszystkie granice, za wyjazdy urzędników za granice płacimy 1 miliard zł. Nasi urzędnicy upodobali sobie kraje egzotyczne na wyjazdy na szkolenia. Nepal, Korea południowa, Wietnam, tam wyjeżdżają urzędnicy z ministerstwa pracy mimo że takie same szkolenia odbywają się w Europie. Ministerstwo Kultury upodobało sobie Senegal, Togo,i Kubę a celem wyjazdu jest? ochrona polskich zabytków i dóbr kultury. Tak ogromne sumy przeznaczane na zagraniczne wyjazdy dowodzą całkowitej nieodpowiedzialności polskich urzędników w gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi ? mówi Andrzej Sadowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ma 516 służbowych aut, ZUS ponad 300 aut. We wszystkich ministerstwach jest ponad 100tyś służbowych telefonów.

- Po raz pierwszy Polska dopłaciła do budżetu Unii, i to 1,5 miliarda. fachowcy z PO-PSL nie wykonali nawet swojego budżetu, pozyskali mniej o 20 miliardów.

- PO, Zbigniew Chlebowski po aferze zabunkrował się w domu na dwa miesiące ale sam sobie napisał usprawiedliwienie i dostał 25tyś poborów z czasu gdy nie pracował.

- Wojewoda PO nie dopuścił do usunięcia pomniku wdzięczności dla armii czerwonej w Legnicy.

- Polityk PO ?W życiu tak już jest, że nie raz planujemy różne rzeczy, a potem natrafiamy na trudności. Dzieciom to nie zaszkodzi (zabranie z domu) nauczy je odporności na podobne problemy w przyszłości?

- Lobbyści z TESCO napisali sobie ustawę w ramach przyjaznego państwa Palikota

- Lobbyści z stowarzyszenia „Bez Dioksyn” napisali sobie projekt nowelizacji ustawy w ramach komisji Palikota.

- Komandosi GROM grali w piłkę z Tuskiem. To niewyobrażalny skandal ? ocenił w Radiu ZET Jerzy Szmajdziński z SLD

- Ministerstwo Środowiska płaciło za sponsorowane artykuły Gazecie Wyborczej. Kosztowało to 61,22 tyś zł. W sumie były to dwa artykuły za 47,8 tys i wyświetlenie na stronie gazety za 13,42 tys. zł.

- Warszawa nie lepsza, HGW daje kontrakt Agorze na 220 tys, mowa nie została opublikowana w Księdze Zamówień Publicznych

- Polska odnotowuje wielka porażkę w UE w czasie gdy Sikorski nie wiedział czy kandyduje na szefa NATO. Chodzi o projekt kształtu służb zewnętrznych UE (EEAS) w której nie be dzie miejsca dla Polaków.

- Senator PO z Wrocławia wynajął pomieszczenie biurowe od magistratu za 300zł gdzie za taka cenę trudno znaleźć studentowi mieszkanie i to w nie najlepszym miejscu. A senator wynajął pomieszczenie na biur w atrakcyjnym miejscu w którym stawka za m2 to min. 50zł

- Afera z PARP, pieniądze nie dostali najlepsi a pierwsi z listy.

- Bronisław Komorowski żądał od byłej szefowej Kancelarii Sejmu przekazywania sprawozdań o wizytach u posłów. Nie ugięła się, więc straciła stanowisko. Ceniona przez posłów wszystkich partii politycznych, Fidelus-Ninkiewicz pracowała w Kancelarii Sejmu 11 lat.

- Bocheńskie starostwo płaciło agencji reklamowej ?Wenecja? za poprawienie wizerunku urzędy, właścicielem agencji jest żona Andrzeja Wyrobca, obecnego skarbnika Platformy Obywatelskiej

- Premier zamiast głosować o dodatku do emerytur grał w piłkę. PO i PSL przegłosowali brak dodatku.

- Pijani ludzie Komorowskiego nad grobem Anny Walentynowicz

Na Damiana Raczkowskiego (szef podlaskiej PO) głosowało więcej osób niż było wyborców. Skandal.

- Naciski na prokuratorów aby oskarżali poprzednia ekipę za czasów PIS ?To mnie za to przeniosą do Gołdapi lub Suwałk? za to, ze prokurator nie chciał oskarżyć Ziobry,

- Odwołano szefową Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie za brak postępów i nie wszczynanie sprawy ?łapówkarskiej? przeciwko Kamińskiemu

- Czuma mianował na prokuratora krajowego Edwarda Zalewskiego, SBeka który szantażem wymuszał współpracę z bezpieką.Trzeci minister sprawiedliwości zanim powołał nowego prokuratora generalnego to obsadził na stanowiskach nowych prokuratorów ludzi Edwarda Zalewskiego.

- W sprawie Olewnika trzech morderców i strażnik więzienny popełniają samobójstwo.

- Samobójstwo popełnia dyrektor generalny Kancelarii Premiera Grzegorz Michniewicz, w trakcie badania przez prokuraturę ewentualnego przecieku z kancelarii premiera ws. afery hazardowej.

- Samobójstwo popełnia ?Iwan? świadek ws. zabójstwa Papały. Media piszą, że bał się o rodzinę.

- Samobójstwo przez głodówkę Rumuna zatrzymanego Claudiu Crulica zatrzymanego za domniemana kradzież, po śmierci znajduje się świadek który dał mu alibi.

- Prokuratura wszczyna postępowania dyscyplinarne dla prokuratorów krytykujących swoich przełożonych. Zarzuty usłyszała Małgorzata Bednarek prezes stowarzyszenia ?Ad Vocem?. Obwinionym jest też prokurator Jarosław Duś. Przed sejmową komisją śledczą powiedział, że jest szykanowany przez swoich przełożonych. Zaś mediom ujawnił, że nie pozwolono mu przesłuchać Stefana Niesiołowskiego z PO. Kłopoty ma też słupski prokurator Marcin Natkaniec, który chciał stawiać zarzuty lokalnemu wójtowi

- Warszawski prokurator zaproponował kobiecie seks w zamian za umorzenie sprawy. Przyłapano go, gdy w swoim gabinecie stał rozebrany do slipów i zamierzał odbyć stosunek ze sklepową złodziejką. Mimo że od tych zdarzeń minęło półtora miesiąca Konrad P. nadal nie ma postawionych zarzutów!!!

- 178 aptekarzy wytoczy proces ministerstwu zdrowia. Chodzi o przepisy pełne wad które mogą świadczyć o niekompetencji urzędników.

- Rodziny ofiar żołnierzy z Afganistanu prowadzą własne śledztwa w sprawie śmierci ich członów rodzin. Robią tak ponieważ wykryli, ze wojsko kręci wałki nt. ich śmierci. Opowiastki wojskowych nie zgadzają się z sekcja zwłok. Jest też wątek w którym ludzie Bogdana Klicha wysłał chorążego aby dowodził oficerami ponieważ chorąży bez doświadczenia nie będzie negował wskazówek dowództwa.

- UE skazała nas na karę 31 799 euro za każdy dzień zwłoki w poprawieniu ustawy regulującej hazard

-Ministerstwo Sprawiedliwości odkryło nieprawidłowości w ochronie tajnych danych w kilku prokuraturach. Zamiast sprawdzić pozostałe, kontrole zawieszono, a kontrolerów wyrzucono z pracy ustalił Dziennik Gazeta Prawna. Szefem resortu był wtedy Zbigniew Ćwiąkalski.

źródła:

http://nwomedia.pl/

http://biznes.onet.pl/

http://astral-projection.blog.onet.pl/

http://miziaforum.wordpress.com

Nadesłane: Rafał

PO wprowadzi dodatkowy podatek od energii elektrycznej?

Platforma Obywatelska rozważa wprowadzenie lokalnego podatku od energii elektrycznej, aby samorządy miały za co remontować sieci energetyczne. Płaciliby go mieszkańcy w rachunkach za prąd.

”Lewiatan nie zgadza się na wprowadzenie lokalnego podatku na remont sieci energetycznych. Uważamy, że modernizacja i rozwój sieci powinny być finansowane w ramach taryfy za przesył i dystrybucję, które ustalane są przez Urząd Regulacji Energetyki w porozumieniu z firmami dystrybucyjnymi.

Za efektywne działanie i rozwój sieci energetycznych odpowiada ich właściciel, a nie odbiorcy i lokalne władze. To nie samorządy, a URE wraz z terenowymi oddziałami ma kompetencje i wiedzę na temat rynku wytwarzania i dystrybucji energii. Urząd został powołany i wyposażony w kompetencje m.in. do efektywnego rozwiązania problemu rozwoju sieci energetycznych. Jeśli stawki za dystrybucję energii są niewystarczające na rozwój sieci, należy rozważyć ich zwiększenie np. poprzez przyspieszenie amortyzacji” – mówi Daria Kulczycka, dyrektorka departamentu Energii i Zmian Klimatu PKPP Lewiatan.

Ponadto, zamiast wprowadzać dodatkowe podatki należy efektywnie wykorzystać środki, które już wpłynęły od odbiorców do kasy państwowej: w 2009 roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska zebrał 1 mld złotych z opłat zastępczych (w 2010 roku będzie to więcej), które powinny być wykorzystywane na poprawę efektywności energetycznej, w tym również na zwiększenie efektywności przesyłu energii.

Ponadto nie zostały wprowadzone regulacje umożliwiające szybkie przeprowadzenie inwestycji liniowych. Od samorządów lokalnych należy oczekiwać opracowania planów zagospodarowania przestrzennego, co przyspieszyłoby wydawanie pozwoleń na budowę linii energetycznych. Warto pamiętać, że rząd proponuje także finansowanie przez odbiorców rozwoju sieci przesyłowych w ramach nowego systemu białych certyfikatów.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

http://www.wirtualnemedia.pl/

Polska nie jest najważniejsza

Ruch Autonomii Śląska wkracza do wielkiej polityki. Razem z Platformą Obywatelską rządzi regionem. Na czym się zatrzyma?

– Zwycięstwo Ruchu Autonomii Śląska i koalicja z PO i PSL w sejmiku to największa sensacja wyborów samorządowych na Śląsku – ocenia dr Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.

– I największy błąd – dodaje jeden z polityków Platformy, który Ruch uważa za niebezpieczny.

Szok był tym większy, że Ruch Autonomii Śląska, stowarzyszenie Ślązaków dążących do decentralizacji państwa i zbudowania regionalnej autonomii z własnym premierem, sejmem do 2020 r., zdobył tam więcej głosów od PSL.

Decyzja o koalicji z RAŚ wywołała burzę. Negatywnie wypowiedział się o niej Jerzy Buzek, szef Parlamentu Europejskiego, i prezydent Bronisław Komorowski. – To się skończy źle dla Platformy i dla państwa. I ja zgadzam się z Buzkiem i Komorowskim – uważa jeden z radnych PO. – Ten sojusz już nam zaszkodził, bo Platforma poinformowała o koalicji, a potem przegrała drugie tury z SLD.

Wstydliwa koalicja?

Adam Matusiewicz, wicewojewoda śląski, szef katowickiej Platformy i nowy marszałek województwa odpowiedzialny za zbudowanie dobrej koalicji, w dniu wyborów samorządowych sugerował, że w sejmiku pozostanie dawny układ Platformy, ludowców i lewicy: – PSL i SLD to nasi naturalni koalicjanci. Rządziliśmy trzy lata, dotarliśmy się. Niespodzianek nie będzie i zmian też nie – mówił.

Ale niespodzianka jest. I to spora. Kilka dni po wyborach zarząd PO na Śląsku oficjalnie poinformował, że tworzy koalicję z PSL i Ruchem Autonomii Śląska.

Kto o tym zdecydował? – Dziś nikt się do tego nie przyznaje, ale przekroczono granicę – mówi jeden ze znanych polityków PO. – Słychać głosy, że to efekt kampanii samorządowej, w której PO z SLD strasznie z sobą konkurowały. Tak było np. w Częstochowie, gdzie Sojusz zgarnął nam stanowisko prezydenta.

Matusiewicz odpowiada dyplomatycznie: – Zdecydował zarząd regionu PO, była dyskusja, ścierały się różne argumenty.

– Ponoć tak zdecydował Tomasz Tomczykiewicz (szef Klubu PO w Sejmie i przewodniczący śląskiej PO – red.), kiedy wrócił z Warszawy – mówi o wyborze RAŚ na koalicjanta jeden ze znanych śląskich polityków.

– Tomek był za, ja zresztą też. Zarząd podjął uchwalę, ale ją głosowaliśmy na radzie regionalnej. I tam ją przegłosowali – zaznacza Matusiewicz.

Rada liczy 125 członków, ale o koalicji decydowały 83 osoby. 77 było za, cztery wstrzymały się od głosu, dwie osoby były przeciw. Kto? Nieoficjalnie wiadomo, że radny wojewódzki Piotr Spyra, oficjalny przeciwnik RAŚ, i senator Antoni Motyczka.

Jerzy Gorzelik, szef RAŚ, w rozmowie z „Rz” ujawnia, że wstępne sondażowe rozmowy z Platformą zaczęły się jeszcze przed wyborami. – Ale bez konkretów – przyznaje Gorzelik, który nie dziwi się niechęci części działaczy z partii Donalda Tuska. – Jestem przyzwyczajony do krytyki – dodaje.

Jak bardzo ta koalicja rodzi podziały nawet w samej Platformie było widać podczas piątkowego głosowania nad wyborem Gorzelika do zarządu województwa. Zgodnie z umową<\f>koalicyjną ma on odpowiadać w nim za kulturę, edukację i współpracę międzynarodową (te zadania dotychczas miało SLD).

Mimo dyscypliny kandydatura szefa RAŚ<\p>przepadła. Wyłamało się czterech radnych PO. Z naszych informacji wynika, że przeciw byli m.in. Spyra i Ludgarda Buzek. Choć dowodów na to nie ma, bo głosowanie było tajne. – Matusiewicz się wściekł – opowiada jeden z radnych Platformy.

Głosowanie nad wyborem Gorzelika do zarządu będzie dziś powtórzone. – I Gorzelik przejdzie – zdradza nam jeden z ważnych polityków Platformy.

Strach przed separatyzmem

Hipotez, po co Platforma wzięła do rządzenia Śląskiem kontrowersyjnych autonomistów, jest kilka. Marek Migalski, europoseł ze Śląska i znajomy Gorzelika: – Są tańszym koalicjantem. Mniej pazernym niż duże partie, jak na przykład SLD.

Zbyszek Zaborowski, szef śląskiego Sojuszu, twierdzi, że to kalkulacja polityczna Platformy. – W przyszłorocznych wyborach parlamentarnych my jesteśmy z PO rywalami, a RAŚ nie –<\f>tłumaczy i straszy, że koalicja z autonomistami to „wypuszczenie dżina z butelki”. – PO musi wziąć pełną odpowiedzialność za to, co się może stać. Ja bym siły RAŚ nie lekceważył – podkreśla.

– Niebezpieczne jest nie tylko to, że RAŚ-owcy mówią wprost, iż nie czują się Polakami, ale fakt, że dla Ruchu polska racja stanu nie jest punktem odniesienia – dodaje jeden z nieprzychylnych autonomistom polityków Platformy. – Gorzelik opanował dyplomatyczny język do perfekcji, ale prawdziwy RAŚ wypowiada się na forach internetowych.

Odbezpieczamy granat…

Ruch od kilku lat prowadzi też swoją politykę na salonach europejskich. Podpisał porozumienie z Wolnym Sojuszem Europejskim. To europejska partia skupiająca ugrupowania reprezentujące regiony i narody bezpaństwowe. – To separatyści. Jak Śląsk zacznie być odbierany w UE? – pyta zdegustowany działacz PO.

Tymczasem w śląskim porozumieniu koalicyjnym RAŚ zadbał o to, by pojawiło się zdanie o takich obowiązkach stron: „opowiadają się za większą decentralizacją państwa i wzmacnianiem pozycji wspólnot regionalnych i lokalnych”. Strony „zobowiązują się wypracowywać i prezentować opinii publicznej wspólne stanowisko w kwestiach związanych z owym procesem”.

– Umowa nie mówi o autonomii, ale decentralizacji, która jest bardzo szerokim pojęciem. Takie nazywanie tych kwestii jest bliskie PO. Osobiście jestem sceptyczny, jeśli chodzi o pomysł autonomii Śląska – zastrzega Matusiewicz.

Zarzuty o separatyzm drażnią RAŚ. Wczoraj Gorzelik poinformował, że Ruch planuje pozwać Grzegorza Napieralskiego, lidera SLD za twierdzenia, że organizacja „dąży do oderwania Śląska od Polski”.

Nowa droga RAŚ

Według szacunków Gorzelika osób czujących się Ślązakami jest dziś co najmniej 300 tysięcy (w 2002 r. dzięki kampanii RAŚ narodowość śląską zadeklarowało 173 tys. osób). Szef Ruchu nie ukrywa, że myśli o tej grupie także jako politycznym elektoracie. Jak takie poparcie może zostać wykorzystane?

Jeszcze w 1998 r. Gorzelik próbował zarejestrować Związek Ludności Narodowości Śląskiej (a w ostatnich latach RAŚ próbował rejestrować Związek Ludności Narodowości Śląskiej – Stowarzyszenie Osób Deklarujących Przynależność do Narodowości Śląskiej). Pomysł do dziś został niezrealizowany. Zajmowały się nim sądy wszystkich instancji i dwukrotnie Sąd Najwyższy (ostatnio trzy lata temu), a także Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

Wszyscy uznali, że nazwa jest sprzeczna z prawem. – RAŚ-owcy chcieli mieć papier, że skoro jest grupa osób czujących się Ślązakami, to wystarczy to, by uznać naród – mówi jedna z osób działająca wtedy w RAŚ.

Sąd Najwyższy przyjął jednak, że „wolność wyboru narodowości może być realizowana tylko w odniesieniu do narodów obiektywnie istniejących, ukształtowanych w procesie historycznym, a narodu śląskiego nie ma”.

Jak twierdzą niektórzy, Gorzelik odpuścił walkę o narodowość śląską i skupił się na hasłach o autonomii i pragmatycznej polityce – wprowadzaniu swoich ludzi do samorządów.

W ubiegłym tygodniu podczas zaprzysiężenia radnych sejmiku działacze RAŚ zasiedli na widowni z mapą i napisem „Oberschlesien”. To historyczna mapa terytorium Górnego Śląska po I wojnie światowej. Z Opolszczyzną, ale bez Częstochowy i Zagłębia. – Aż mnie zmroziło – mówi Zaborowski.

– PO może się na tej koalicji poślizgnąć. Jurek Gorzelik nie jest spolegliwy, on tylko na takiego wygląda. Potrafi świetnie planować i iść do celu – mówi jeden z jego znajomych. – RAŚ ma szansę zyskać na promocji swych idei, a więc śląskiej odrębności – ocenia koalicję w śląskim sejmiku dr Sebastian Kubas, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. – Jeszcze kilka tygodni temu niewielu wiedziało, co to jest Ruch Autonomii Śląska, a dziś mówią o tym lokalnym ugrupowaniu politycznym politycy największej rangi. Nie sądzę jednak, by Platforma uległa ich wizji autonomii. Ale – jak to bywa w polityce – czas pokaże, czy mieliśmy rację.

Silne nastroje śląskich autonomistów przetoczyły się w latach 90. przez Czechosłowację. – Ruch, podobny jak dziś nasz RAŚ spowodował faktycznie rozpad na Czechy i Słowację, ale zaraz po tym wytracił impet i dziś już się nie liczy – przypomina dr Słupik. Prof. Jacek Wódz, socjolog ze Śląska – RAŚ to grupa wyraźnie odrębna, ale ktoś, kto pojmuje demokrację, nie może tego negować! Oni z niej skorzystali.

Ma jednak wątpliwości, czy Ruch dobrze odczytuje potrzeby Ślązaków. – Podkreślanie odrębności, tak. Ale autonomia w sensie proponowanym przez Gorzelika? Nie sądzę, by Ślązacy chcieli samoistnego bytu politycznego.

Rzeczpospolita

Przepis, który zabija 500 osób rocznie

W opublikowanym w maju br. artykule pt. „Świetlny przekręt” (http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/05/14/„swietlny-przekret”/) opisaliśmy jak doszło do wprowadzenia nakazu włączania świateł mijania przez 24 godziny na dobę oraz jakie szkodliwe skutki on powoduje. Ponieważ w efekcie tego artykułu otrzymaliśmy sporo pytań, a nawet zarzutów odnośnie wniosków wynikających z danych statystycznych, w niniejszym artykule prezentujemy analizę statystyczną, która udowadnia, że nakaz ten jest przyczyną śmierci w wypadkach drogowych 500 osób rocznie.

Dla przypomnienia: tak wyglądają wykresy liczby wypadków, zabitych i rannych z estymowanymi ich wielkościami po roku 2006 w sytuacji, gdyby nie wprowadzono nakazu włączania świateł w dzień w 2007 r.:

http://img696.imageshack.us/img696/9019/wykresdadrl.png

Często pada zarzut ze strony osób popierających nakaz jazdy na światłach, że liczba wypadków w 2007 r. wzrosła, ponieważ wzrosła liczba samochodów. Inni z kolei twierdzą, że nie można oszacować liczby wypadków, zabitych i rannych w sytuacji, gdyby nie wprowadzono nakazu. Zdarzają się również tacy, którzy uważają, że spadek liczby wypadków, zabitych i rannych w 2009 r. jest potwierdzeniem pozytywnego wpływu nakazu na bezpieczeństwo. Na szczęście statystyka daje narzędzia, przy pomocy których można obalić te mity, a których zastosowanie postaramy się przedstawić na poniższym przykładzie.

Oto dane liczbowe przedstawiające liczbę wypadków, zabitych i rannych oraz liczbę zarejestrowanych samochodów w latach 1999-2006, a więc przed wprowadzeniem nakazu:

http://img100.imageshack.us/img100/2213/wykres1.jpg

I wykresy:

http://img266.imageshack.us/img266/957/wykres2.jpg

Oczywiście liczba zarejestrowanych pojazdów nie oznacza liczby pojazdów jeżdżących obecnie po drogach, ale w obliczu braku innych danych, takie uproszczenie należy przyjąć do dalszych obliczeń. Jest to jedyna wielkość na wykresie nie zależna od czynników wpływających na bezpieczeństwo ruchu drogowegot, a więc nie podlega ona badaniu (inaczej mówiąc, liczba samochodów nie zależy od tego, czy wprowadzono nakaz jazdy na światłach czy też nie lub czy wprowadzono wyższe kary za przekraczanie dozwolonej prędkości). Natomiast wielkość ta niewątpliwie wpływa na bezpieczeństwo ruchu drogowego (np. na liczbę wypadków), podobnie jak bardzo wiele innych czynników, takich jak: pogoda, stan dróg, liczba fotoradarów, wysokość mandatów itd.

W idealnym świecie, przy założeniu, że czynniki te zmieniają się w sposób ciągły (np. systematycznie wzrasta liczba kilometrów dróg ekspresowych, stale zmniejsza się liczba starych, niesprawnych samochodów, zwiększa się bezpieczeństwo samochodów je zastępujących itp.) oraz założeniu, że w badanym okresie nie pojawił się żaden nowy czynnik, wielkości te powinny dać się opisać prostą funkcją matematyczną – liniową, wykładniczą, logarytmiczną czy potęgową.

Niestety nie żyjemy w świecie idealnym i tak wiele różnych czynników działających jednocześnie powoduje oczywiście pewne odchylenia od spodziewanych wyników w analizowanych latach, np. bardzo surowa zima zmniejsza liczbę wypadków w danym roku, ale przy tym inny czynnik (np. pogodne lato) może spowodować jej zwiększenie. Dlatego też część nietypowych zmian danej wielkości spowodowanych różnymi czynnikami niweluje się i mimo wszystko w analizowanych danych można zaobserwować trend wzrostowy lub malejący, nie dający się jednak opisać prostą funkcją matematyczną. Można jednak stworzyć taką funkcję, która w jak największym przybliżeniu oddaje przebieg zmian danej wielkości w czasie. Metoda ta w statystyce nosi nazwę regresji.

Na poprzednim wykresie możemy zaobserwować, że wielkość „liczba wypadków drogowych na tysiąc pojazdów” jest w pewnym przybliżeniu funkcją liniową. Możemy zatem z dużym prawdopodobieństwem założyć, że w idealnym świecie byłaby to linia prosta, obrazująca systematyczną poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego w analizowanym okresie.

Za pomocą metody regresji liniowej możemy więc wyznaczyć funkcję opisującą „współczynnik bezpieczeństwa” (czyli liczbę wypadków na tysiąc pojazdów) w idealnych warunkach. W obliczeniach bierzemy pod uwagę tylko lata 1999-2006, ponieważ wiemy, że w 2007 r. wprowadzono nakaz jazdy na światłach, który mógł spowodować zaburzenie przebiegu tej funkcji.
Nie będziemy tutaj wyjaśniać szczegółowo metody regresji liniowej, gdyż jest ona dobrze opisana w literaturze dotyczącej statystyki.
Po obliczeniach otrzymujemy funkcję: f(x)=-0,23x+4,41


http://img220.imageshack.us/img220/6225/wykres3.jpg

Następnie za pomocą powyższej funkcji wyznaczamy przewidywaną liczbę wypadków na tysiąc pojazdów w „brakujących” latach 2007-2009. W ten sposób znamy wartość „współczynnika wypadkowości” w całym analizowanym okresie 1999-2009 (w warunkach idealnych).

 

http://img508.imageshack.us/img508/4213/wykres4.jpg

Przedstawiamy go na wykresie, wraz z wykresem liczby wypadków na tysiąc pojazdów wynikającego z rzeczywistych danych o liczbie wypadków i pojazdów:

http://img607.imageshack.us/img607/7324/wykres5.jpg

Znamy również rzeczywiste dane dotyczące liczby zarejestrowanych pojazdów w analizowanych latach, a więc możemy dla nich obliczyć przewidywaną liczbę wypadków w warunkach idealnych, również w latach 2007-2009, jako iloczyn liczby pojazdów i liczby wypadków na tysiąc pojazdów w danym roku w warunkach idealnych, czyli otrzymanej za pomocą metody regresji.

http://img530.imageshack.us/img530/3341/wykres6.jpg

Z wyliczonych danych otrzymujemy wykres. Na tym samym diagramie nanosimy również wykres rzeczywistej, znanej również dla lat 2007-2009, liczby wypadków:

http://img176.imageshack.us/img176/5710/wykres7.jpg

 

Jak widać, wykresy wykonane na podstawie danych idealnych i rzeczywistych znacząco różnią się w latach 2007-2009, natomiast w pozostałym okresie ich przebiegi pokrywają się z pewnym przybliżeniem. Zakładając, że wszystkie czynniki wpływające na bezpieczeństwo ruch drogowego zmieniały się w miarę równomiernie (a nie ma podstaw, aby sądzić inaczej), jedynym wytłumaczeniem takiego stanu rzeczy jest pojawienie się nowego czynnika w 2007 r. Takim czynnikiem był niewątpliwie nakaz jazdy z włączonymi światłami przez całą dobę, wprowadzony właśnie na początku 2007 r.

Z analizy wynika, że tylko w 2007 r. wydarzyło się o prawie 4 tys. wypadków więcej niż wynikałoby to z analizy trendu (nawet z uwzględnieniem wzrostu liczby pojazdów), w których zginęło o prawie 500 osób więcej. Oczywiście cały czas od 2007 r. wielkości te są wyższe niż wynikałoby to z obliczeń dla poszczególnych lat.
Spadek liczby wypadków, zabitych i rannych w 2009 r. jest tylko potwierdzeniem malejącego trendu, który miał miejsce na długo przed wprowadzeniem nakazu, a który został zakłócony w 2007 r. (roku wprowadzenia nakazu). Innymi słowy, bez wprowadzenia nakazu jazdy na światłach liczba wypadków, zabitych i rannych w 2009 r. również by spadła, tylko bardziej.

Z powodu nakazu jazdy na światłach ginie więc około 500 osób rocznie!

W powyższym przykładzie przedstawiono metodę analizy opartą na liczbie wypadków na tysiąc pojazdów, ale podobną analizę można przeprowadzić również dla liczby zabitych i rannych i da ona podobne rezultaty, co zostało przedstawione na pierwszym wykresie.

Niektórzy zwolennicy świecenia w dzień twierdzą, że powinno analizować się tylko dane z miesięcy, w których nie obowiązywał nakaz oraz tylko wypadki w dzień. Nic bardziej mylnego, ponieważ, po pierwsze – nakaz włączania świateł w dzień ma również wpływ zarówno na wypadki w zimie, jak i w nocy (m.in. z powodu efektu Peltzmana, przepalonych żarówek czy zużytych reflektorów), a po drugie – im większa próba statystyczna, tym mniejszy margines błędu.

Należy wyraźnie podkreślić, że podobna analiza nie została przeprowadzona przez Instytut Transportu Samochodowego, któremu rząd zlecił opracowanie raportu na temat wpływu nakazu włączania świateł na bezpieczeństwo. Wnioski ITS ograniczyły się do stwierdzenia, że nakaz jest korzystny, ponieważ w nocy liczba wypadków wzrosła bardziej niż w dzień, a w 2009 r. liczba wypadków spadła w stosunku do 2006 r. Czy to można nazwać rzetelną analizą? To pytanie pozostawiamy bez odpowiedzi.

Więcej informacji można znaleźć na stronie stowarzyszenia Drivers Against Daytime Running Lights – http://dadrl.pl

Wyprzedaż lasów ?!

Po przekazaniu środków społecznego przekazu i banków kapitałowi obcemu, po nieomalże całkowitej likwidacji polskiej armii, blokowaniu polskich zasobów energetycznych pakietem klimatyczno-energetycznym, po likwidacji polskich stoczni i polskiego rybołówstwa na Bałtyku oraz po konsekwentnym niszczeniu polskiej wsi przyszedł czas na destrukcję jednej z ostatnich jeszcze dobrze funkcjonujących ostoi polskiej państwowości, jaką są polskie Lasy Państwowe. Taki będzie skutek inicjatywy ministra finansów rządu PO – PSL polegającej na włączeniu Lasów Państwowych do sektora finansów publicznych.

Lasy w Polsce obejmują 9 milionów hektarów, co stanowi 29 proc. powierzchni kraju. W strukturze własnościowej dominują Lasy Państwowe pozostające w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe i stanowią one 78 proc. wszystkich lasów w Polsce. Zgodnie z ustawą o Lasach z 1991 roku, gospodarka Lasów Państwowych nastawiona jest na:

1. zachowanie lasów i korzystnego ich wpływu na klimat, powietrze, wodę, glebę, warunki życia i zdrowia człowieka,
2. ochronę występujących w lasach wszystkich dziko żyjących gatunków,
3. ochronę gleb,
4. ochronę wód powierzchniowych i głębinowych,
5. produkcję drewna oraz surowców i produktów ubocznego użytkowania lasu.

Lasy Państwowe zarządzają potężnym majątkiem narodowym, a o jego wielkości świadczy fakt, iż same nagromadzone zasoby drzewne szacowane są na ponad 300 mld złotych. Zasoby te powstały dzięki bardzo solidnej i konsekwentnej pracy leśników. Od zarania II RP, mimo że pozyskiwaliśmy cały czas drewno, grzyby, jagody i zwierzynę, wydatnie zwiększyła się lesistość kraju i poprawił się przyrost masy drzewnej. Najlepszym dowodem tego jest wzrost zapasu drewna w Lasach Państwowych od 906 mln m3 w 1945 r. do 1629.3 mln m3 w chwili obecnej. Lasy Państwowe nastawione na pełnienie funkcji ochronnych zabezpieczających potrzeby człowieka są na tyle sprawnie zarządzane, że nie tylko samofinansują swoją działalność, ale dodatkowo płacą podatki na rzecz samorządów gminnych. Z Lasów Państwowych korzystają nieodpłatnie miliony ludzi. O ich roli w okresie dużego bezrobocia, szczególnie na terenach wiejskich, niech świadczą dane o skupie płodów leśnych. Niedawno w jednym roku skupiono 9723 tony jagód, 5339 ton innych owoców leśnych oraz 2378 ton grzybów o łącznej wartości ponad 150 mln złotych. Szacuje się, że niedokumentowane korzyści ludności (potrzeby własne, sprzedaż nieewidencjonowana) były kilkanaście razy wyższe. Lasy Państwowe są więc typowym przykładem realizacji koncepcji zrównoważonego rozwoju. Korzystano z zasobów przyrodniczych, pozyskiwano drewno, służyło ono człowiekowi i mamy go coraz więcej. Zbieraliśmy grzyby, jagody i polowaliśmy zjednoczeni w Polskim Związku Łowieckim i nie straciliśmy ani jednego z dziko żyjących gatunków. Wręcz odwrotnie, mamy ich coraz więcej, a gatunki, które znikły już dawno z mapy „wysoko rozwiniętej Europy”, stają się wręcz pospolite, czego przykładem jest chociażby bocian czarny, żubr, bóbr czy też symbol polskiej państwowości, jakim jest orzeł bielik. Podsumowując – użytkowaliśmy żywe zasoby przyrodnicze, zapewniały one bezpieczeństwo ekologiczne państwa i jego mieszkańców i mamy ich coraz więcej.

Kara za gospodarność

Dzieje się tak, gdyż od ponad 100 lat polskie Lasy Państwowe zagospodarowywane były zgodnie z planami urządzeniowymi lasu niezależnymi od demokracji, protestów i głosowań. Liczyła się konkretna wiedza przyrodnicza reprezentowana przez świetnie do tego przygotowanych wykształconych leśników. Polskie Lasy Państwowe działają w oparciu o zasadę gospodarności podyktowaną ustawowo samowystarczalnością finansową. Jest to ewenement na skalę światową. Dysponując ogromnym, nagromadzonym przez dziesiątki lat majątkiem, zapewniają nam bezpieczeństwo ekologiczne. Są miejscem pracy kilkudziesięciu tysięcy osób i samofinansując się, nie wymagają pomocy państwa, któremu służą. Ten model był szansą na to, że zostawimy lasy przyszłym pokoleniom w jeszcze w lepszym stanie, niż są obecnie. Szansa ta jest poważnie zagrożona, gdyż wielkie sukcesy polskiego leśnictwa stały się jego śmiertelnym zagrożeniem. 300 mld zł zmagazynowane w zasobach drewna podnieca wyobraźnię liberalnych kół gospodarczych. Do tego dochodzi świadomość, że znacznie więcej można pozyskać z pokładów piasku, żwiru, a po wylesieniu – ze zmiany kategorii użytkowania, a więc zamiany lasów na tereny budowlane. Efektem tej świadomości były i są pomysły prywatyzacji Lasów Państwowych. Już trzy lata temu rozpoczęto wyrafinowane działania prawne prowadzące do korozji istniejącego prawa leśnego. Należy podkreślić – prawa, całkowicie zgodnego z dyrektywami Unii Europejskiej. Finałem tej konsekwentnie prowadzonej gry była decyzja rządu PO – PSL zawarta w Wieloletnim Planie Finansowym z 3 sierpnia 2010 r., a w ślad za tym propozycje ministra finansów zawarte w projekcie ustawy o finansach publicznych z 7 września 2010 r. oraz w projekcie rozporządzenia w sprawie określenia wolnych środków przejmowanych w depozyt lub zarządzanie oraz zasad i warunków ich przejmowania od jednostek sektora finansów publicznych z 7 października 2010 r. powodujące włączenie Lasów Państwowych do sektora finansów publicznych. Tak więc minister finansów, ratując – jak twierdził – budżet państwa, postanowił przejąć pieniądze z Lasów, a następnie sam finansować realizację ich celów ochronnych i gospodarczych.

Upadłościowy scenariusz

Według ekspertów, rozwiązanie to nieuchronnie spowoduje najpierw zadłużenie Lasów Państwowych w bankach komercyjnych, a następnie zanik zdolności ekonomicznej Lasów do prowadzenia gospodarki leśnej. Doprowadzi to do kresu misji wypełnianych przez Lasy Państwowe, zaś końcowym efektem będzie ich natychmiastowa destrukcja i prywatyzacja (z wizją opanowania przez kapitał obcy). Będzie to kres misji Lasów Państwowych pod względem bezpieczeństwa ekologicznego państwa i zabezpieczania podstawowych potrzeb jego mieszkańców skutkujący w stosunku do każdego z nas nie tylko zakazem zbioru runa leśnego i grzybów, ale nawet wstępem do lasu. Głębsza analiza zarówno działań rządu, jak i skali dezinformacji w ciągu ostatnich dwóch miesięcy ujawnia, że celem włączenia Lasów Państwowych do sektora finansów publicznych nigdy nie było ratowanie budżetu. Budżet tegoroczny został bowiem ostatnio przyjęty przez Radę Ministrów i nie ma w nim mowy o środkach pozyskanych z Lasów Państwowych. Oczywiste jest również to, że nie mogło to być celem, gdyż 2 mld zł, do których zaoszczędzenia Lasy Państwowe zostały zmuszone w ciągu ostatnich lat, nie wykonując planowych działań, nie może uratować konających finansów publicznych. Cel jest inny i jest nim destabilizacja Lasów Państwowych poprzez zabranie im pieniędzy na działalność, a następnie zmuszenie ich do zadłużenia w bankach komercyjnych. Finał jasny i wielokrotnie przerabiany w czasie rządów PO – PSL. Doprowadzić podmiot gospodarczy do bankructwa, a następnie przejąć go, najlepiej za „symboliczną złotówkę”, i to jeszcze przez kapitał obcy, reprezentowany przez banki komercyjne.

Składajmy podpisy

Zamach na Lasy Państwowe odbywa się przy całkowitej ciszy mediów publicznych. Tysięczna manifestacja umundurowanych leśników pod Radą Ministrów 29 września została oceniona jako nieistotny happening. Protesty świata naukowego, myśliwych i profesjonalnych stowarzyszeń gospodarczych traktowane są jako dane do dyskusji. Złożenie 20 października u marszałka Sejmu ponad 200 tys. podpisów zebranych przez leśników i myśliwych wśród ludzi protestujących przeciw włączeniu Lasów Państwowych do sektora finansów publicznych to dla władzy okazja do poklepania po plecach i deklaracji, że Lasy są niezwykle ważne, bardzo dobrze zarządzane i zrobi się, co tylko w mocy. Moc ujawniła się prawie natychmiast. 29 października. Rada Ministrów, bez żadnych koniecznych uzgodnień, jednogłośnie zgodziła się na włączenie Lasów Państwowych do sektora finansów publicznych. W tej sytuacji, znając złą wolę obecnego rządu i kierując się przekonaniem, że łamane jest prawo, a proponowane rozwiązania dotyczące Lasów Państwowych są zmianami ustrojowymi, posłowie z Prawa i Sprawiedliwość oraz Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski postanowiło ogłosić inicjatywę zbierania podpisów pod wnioskiem o poddanie pod referendum ogólnokrajowe sprawy przyszłości Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe. Chcemy zwrócić się do obywateli z pytaniem: „Czy jesteś za zmianą statusu prawnego Lasów Państwowych poprzez włączenie tego podmiotu do sektora finansów publicznych, zgodnie z propozycją ministra finansów, co w konsekwencji może prowadzić do ich natychmiastowej destrukcji, a w przyszłości prywatyzacji?”. Podobny wniosek został złożony do marszałka Sejmu 15 października przez grupę posłów PiS z sugestią, aby ze względu na obniżenie kosztów referendum odbyło się w dniu zbliżających się wyborów samorządowych. Niestety, marszałek, korzystając z przysługującego mu prawa, włożył powyższy wniosek do przysłowiowej „zamrażarki”, motywując to koniecznością zasięgnięcia opinii prawnych. W tej sytuacji, prosząc o wsparcie inicjatywy referendum, wyrażam nadzieję, że Polacy zdają sobie sprawę z tego, iż zasoby leśne są dobrem narodowym i muszą służyć każdemu z nas. Nikomu nie powinno przysługiwać prawo do wszczynania działań prowadzących do uwłaszczenia kogokolwiek na państwowych zasobach obejmujących ponad 1/4 terytorium kraju. Nie pozwólmy więc zniszczyć naszego dobra narodowego, jakim są polskie Lasy Państwowe, i korzystając z jeszcze istniejących naszych praw, domagajmy się referendum. Złóżmy podpis pod wnioskiem o poddanie pod referendum ogólnokrajowe sprawy przyszłości Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe.

Prof. dr hab. Jan Szyszko

Wniosek o referendum do pobrania na stronie :

http://mypis.pl/aktualnosci/861-co-dalej-z-lasami-panstwowymi

Zmiana czasu to manipulacja

Zmiana czasu nie przynosi żadnych oszczędności. Kiedyś być może przynosiła, ale właścicielom fabryk. Dzisiaj nie przynosi to oszczędności i zostało to wielokrotnie udowodnione.

Uważam że przy naszym położeniu bardziej naturalnym dla nas czasem jest czas letni. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie istotniejsze jest, aby po południu było dłużej widno niż rano. Być może wyda Wam się to niewiarygodne, ale przeczytajcie co o zmianach czasu twierdzi w swojej książce Suworow:

- Zmusić obywateli, żeby maszerowali krokiem defiladowym?
- Niekoniecznie. Mam na myśli treść, a nie formę. Najważniejsze, żeby te ćwiczenia były absurdalne i żeby równocześnie dotyczyły setek milionów ludzi. Najlepiej zmusić ich do wykonywania jakiegoś kretynizmu. Regularnie.
- Masz przykłady takich kretynizmów?
- Można na przykład zmusić całą ludzkość, żeby dwa razy w roku przestawiała wskazówki zegarów.
- Czym to uzasadnić?
- Oszczędnością energii.
- To prawda?
- Skądże znowu! Najważniejszym odbiorcą energii elektrycznej są fabryki. Na drugim miejscu są środki transportu. Przesuniemy wskazówki, czy nie przesuniemy – i tak ilość zużywanej energii nie ulegnie zmianie. Poważnym odbiorcą są kopalnie węgla. Tam zawsze ciemno. Albo oświetlenie ulic. Światło włącza się kiedy jest ciemno, a wyłącza kiedy jest jasno. Co zmieni przestawienie wskazówek?
- Część energii wykorzystują ludzie w swoich mieszkaniach…
- Słusznie. Niecały jeden procent. Ale w ramach tego procentu też nie wszystko idzie na oświetlenie. Niebawem nadejdą takie czasy, że ludzie będą mieć elektryczne żelazka, elektryczne maszynki do mielenia mięsa, telefony na prąd, radia, elektryczne kino domowe. Możesz kręcić wskazówkami zegara w każdą stronę i nie wpłynie to w żaden sposób na zużycie energii. Zresztą z oświetleniem mieszkań to wygląda podobnie: latami tak jest widno i nie ma znaczenia, czy wstajesz o piątej, czy o dziesiątej. Z kolei zimowym rankiem i tak jest ciemno i nie obejdzie się bez oświetlenia. Nieważne, czy jest godzinę wcześniej, czy później.
- Zatem uważasz, że nie będzie żadnego pożytku z przestawiania zegarów?
- Będą tylko kłopoty. Masa kłopotów.
- I nikt nie będzie oponować?
- Tłum nie potrafi myśleć. Tłum przyjmie to jako coś naturalnego. Sam będzie sobie przysparzać nowych problemów. Jeśli tylko narzucimy ludzkości z dziesięć takich idiotycznych zachowań, jeśli sprawimy, że wszyscy podporządkują się bez zastrzeżeń, wtedy zawładniemy światem.

Tomy M.

http://www.twojapogoda.pl/

Napisane w Polska. Tagi: . 9 Comments »

Skok cywilizacyjny młodego pokolenia. Propaganda czy rzeczywistość?

List z Polski

Miażdżący dla Tuska i Platformy Obywatelskiej raport Freedom House

Organizacja Freedom House jest niezależną organizacją wspierającą ekspansję wolności na świecie. Popiera zmiany sprzyjające demokracji i monitoruje jej rozwój jak i przestrzeganie praw człowieka. Swoje obserwacje zamieszcza w raportach. Pozwoliliśmy sobie przetłumaczyć niemalże cały raport za rok 2009 dotyczący Polski.

http://www.freedomhouse.org/template.cfm?page=1

Podsumowanie

Niezależne media: Pomimo szerokiego spektrum mediów prywatnych i publicznych w Polsce, większość z nich uczestniczyła w walce politycznej prezentując poprawne politycznie informacje. Rząd czyni wysiłki by uzależnić nadawców publicznych bezpośrednio od ministra finansów, ograniczyć ich rynek i zwiększyć udział mediów sprzyjającym rządowi. Seria kontrowersyjnych wyroków sądowych pogwałcających wolność debaty publicznej jak i nękanie dziennikarzy przez ABW sprawiły pogorszenie oceny niezależnych mediów z 2.00 do 2.25 (uwaga tutaj wzrost oznacza gorszą ocenę – przypis Blogpress).

Wymiar sprawiedliwości: Pomimo swojego niezależnego budżetu, wymiar sprawiedliwości w Polsce pozostawał w 2009 roku nadzwyczaj powolny i nieefektywny. Przypadkowi porwanego w 2001 i zamordowanego w 2002 roku Krzysztofa Olewnika towarzyszyły niewyjaśnione samobójstwa kluczowych świadków i ofiar. Minister sprawiedliwości, jego zastępca, prokurator generalny, dyrektor regionalnej służby więziennej, jak i dyrektor więzienia w Płocku zostali zdymisjonowani a kryminaliści skierowali swoje siły przeciwko jednemu z oskarżycieli. Dodatkowo, minister sprawiedliwości podał się w październiku do dymisji podczas trwającego skandalu giełdowego. Przypadki te ilustrują obecność licznych problemów w polskim wymiarze sprawiedliwości w roku 2009, czego wynikiem jest pogorszenie punktacji polskiego wymiaru sprawiedliwości z 2.25 do 2.5.

Korupcja: Skandal korupcyjny, który rozpoczął się pod koniec 2009 wydaje się być niczym powrót do okresu dzikiej transformacji z polskim narodem oskarżającym swoich najbardziej zaufanych polityków o załatwianie spraw magnatom półlegalnego przemysłu spekulacyjnego. Zakres skandalu został potwierdzony dymisją czterech ministrów, dwóch sekretarzy stanu, rzecznika rządu, i kłótniami w parlamencie. Konflikt między premierem a poprzednim dyrektorem CBA doprowadził do wyjawienia dodatkowego materiału kompromitującego rząd. W związku z tymi aferami w które uwikłani byli czołowi oficjele rządowi punktacja w rankingu korupcji w Polsce wzrasta od 2.75 do 3.25.

Główny raport (fragmenty)

Od roku 2005 życie publiczne w Polsce zdominowane zostało konfliktem między dwoma centroprawicowymi partiami PO i PIS, wspieranych w sumie przez 72 procent społeczeństwa. Konflikt ten ma swoje źródło w wyborach prezydenckich roku 2005 które zostały przegrane o włos przez Tuska z Lechem Kaczyńskim. W wyniku tego, pomimo wcześniejszych obietnic partie odmówiły utworzenia koalicji w 2005 roku i zaangażowały się w walkę trwającą przez rok 2009. W rzeczywistości współzawodnictwo między premierem Tuskiem a jego zwierzchnikiem Prezydentem Lechem Kaczyńskim w nadchodzących wyborach prezydenckich stało się dominującym tematem politycznym 2009 roku. Konflikt ten obnażył słabość polskiej konstytucji, w której niejednoznaczność języka definiującego prerogatywy prezydenta i premiera stała się narzędziem walki politycznej. Chociaż konstytucja jasno stwierdza że prezydent jest głową państwa nadzorującą rząd i reprezentującą państwo na arenie międzynarodowej, inne paragrafy ograniczają jego rolę tylko do obszarów będących poza kompetencją rządu, włączając w to reprezentację międzynarodową.

Ponieważ żadna z partii będących w parlamencie nie chciała podnieść podatków rząd zwiększył deficyt budżetowy do bezprecedensowego 18,3 miliardów US$ i rozpoczął program sprzedaży pozostałości majątku będącego w rękach państwa. Dodatkowe niepowodzenie związane ze sprzedażą Stoczni w Gdyni inwestorom z Kataru podejrzewanym o powiązania z libańskim handlarzem broni Abdul Rahman El-Assirem ilustruje brak zainteresowania cenionych zagranicznych instytucji finansowym inwestowaniem w regionie i zmniejsza oczekiwania publiczne na uzyskanie satysfakcjonującej ceny za dobra narodowe. Ostatecznie pod koniec roku Polska doświadczyła nadzwyczajnego kryzysu politycznego związanego z prawem dotyczącym automatów do gier, który kosztował rząd zwolnienie czterech kluczowych ministrów, dwóch sekretarzy stanu, rzecznika premiera, i stał się przedmiotem utarczek w parlamencie. W odruchu, który uważany jest za zemstę prywatną, premier Tusk zdymisjonował dyrektora CBA który ujawnił ten skandal. W odpowiedzi zwolniony dyrektor CBA ujawnił dodatkowe bardziej kompromitujące fakty dotyczące przetargu publicznego stoczni Gdyńskiej. Dodatkowo ABW została przyłapana na nielegalnej inwigilacji skierowanej przeciwko znanym dziennikarzom śledczym, co ilustruje nieefektywną kontrolę rządu nad polskimi służbami wywiadowczymi.

Niezależne media (w kontekście wyborów do parlamentu europejskiego). Narosły kontrowersje wokół roli wolnych mediów w polskiej demokracji i w finansowaniu kampanii. Dwa z największych polskich mediów wspierają PO. Jedne duże media katolickie wspierają PiS, podczas gdy przypuszczalnie niepolityczna telewizja publiczna poświęciła nieproporcjonalnie dużo uwagi polskiej kampanii nowej partii europejskiej Libertas, która została ostatecznie zignorowana przez wyborców. Nieufna w obiektywność mediów polska klasa polityczna potraktowała te wybory jako prognozę dla wyborów prezydenckich roku 2010.

Innym problematycznym aspektem tamtych wyborów było unikanie ograniczeń na wydatki kampanijne zarówno przez partie jak i kandydatów. Maksymalny możliwy limit finansowy dla partii określony jest w prawie wyborczym i prawie dotyczącym partii politycznych, a limit ten jest dzielony pomiędzy kandydatów partii. Celem wzmocnienia kampanii na poziomie lokalnym wielu kandydatów jest kuszonych uzupełnieniem swojego przydziału
poprzez niezarejestrowane źródła finansowe lub stosowanie do swojej promocji teoretycznie niezwiązanych z kampanią wydarzeń. Ponieważ ściganie sądowe takich praktyk jest długie i skomplikowane, niektórzy z kandydatów na europarlamentarzystów uciekali się do takich nielegalnych praktyk. Fundacja Stefana Batorego podkreśliła, że tego typu praktyki były widoczne w kampanii roku 2009. Nawet największe partie pozwalały sobie na takie praktyki. Na przykład warszawski kongres EPP zainaugurował kampanię partii i w ten sposób dokonał nieformalnego wsparcia dla PO (PO to członek EPP i techniczny organizator kongresu) i jej kampanii w Polsce. W ten sposób PO ominęło polskie regulacje prawne przeciwko wspieraniu kampanii przez finansowanie zagraniczne.

Instytucje społeczne: W kwietniu 2009 roku Polska doświadczyła próby politycznej ingerencji w niezależność uniwersytetów i wolność badań naukowych. Początkiem była publikacja biografii Lecha Wałęsy, lidera Solidarności i drugiego polskiego prezydenta. Biografia bazowała na pracy magisterskiej Pawła Zyzaka studenta historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Praca magisterska zawierała pewne niepokojące fakty związane ze współpracą Wałęsy z wywiadem komunistycznym w latach 70-tych jak i nadużyciem władzy podczas jego prezydentury, mającego na celu ukrycie jego błędów z przeszłości. Większość tych faktów była wcześniej znana i dyskutowana, jednakże nabrały one nowego znaczenia w świetle powrotu Wałęsy do polityki i wspierania Tuska w walce z braćmi Kaczyńskimi. Książka została natychmiast zaatakowana przez środowisko polityczne Gazety Wyborczej i PO a broniona przez środowisko PiS gotowe kwestionować uczciwość jednego z najbardziej sławnych autorytetów wspierających Tuska. Minister nauki Kudrycka (PO) natychmiast wszczęła śledztwo na wydziale historii UJ w celu wstrzymania akredytacji. Jej akcja została szeroko zinterpretowana jako próba ukarania najstarszego polskiego uniwersytetu za pozwolenie jednemu ze swoich studentów na ujawnienie niewygodnych z życia faktów sprzymierzeńca rządu. Premier początkowo wsparł tę inicjatywę jednakże protesty społeczności akademickiej, dziennikarzy, i polityków opozycji spowodowały że zmienił zdanie potępiając nadgorliwość pani minister. Pomimo tego trzy tygodnie później rząd próbował ściąć 3.4 mln USD środków przeznaczonych na budowę nowego campusu na UJ. Ostatecznie, patronowane przez rząd zmiany w programie wieloletnim budowy trzeciego campusu na rocznicę 600 lecia odnowienia praw UJ zostały odrzucone przez polski senat.

Media niezależne: Przez ostatnie dwie dekady polskie media odgrywały główną role w kształtowaniu społecznej i politycznej rzeczywistości. Z powodu ich znaczącej pozycji media często odgrywały role niezależnych aktorów politycznych czy też były zachęcane przez polityków aby taka rolę odgrywać. W wyniku tego stronniczość polskich mediów pozostawiała bardzo mało miejsca dla niezależnej i rzetelnej informacji. W szczególności
2009 był rokiem walki politycznej dla posiadanej przez państwo telewizji publicznej, naczelnego nadawcy w Polsce w pojęciu dostępności i popularności. TVP jest zarządzana przez osoby wyznaczone z klucza politycznego których kadencja zwykle wkracza w okres kolejnego rządu. W związku z tym zwycięzca wyborów 2007 roku PO napotkało na media publiczne prowadzone przez niektórych oponentów politycznych głównie z PiS a później LPR. W 2009 roku TVP często odgrywała rolę celowego stronnika np. poświęcając wiele czasu kampanii do parlamentu europejskiego polskiego oddziału Libertas i pomijając informacje o zwolnieniu szefa TVP (z LPR) czy też podpisując nieopłacalną umowę współpracy z katolicką TV TRWAM. Przeciwnie w trakcie jak i po kampanii PO otrzymywało entuzjastyczne wparcie od dwóch mediów prywatnych ITI i Agora posiadających jedne z najpopularniejszych mediów TVN, TVN24, i Gazetę Wyborczą.

Nie jest pewne czy prywatne media byłyby tak żarliwe w swoim popieraniu PO jeśli nie otrzymałyby obietnicy odebrania dla siebie podatku na media publiczne, jednego z głównych źródeł finansowania nadawców publicznych głównego konkurenta mediów prywatnych. Takie rozwiązanie ma trzy główne implikacje, pierwsza spowoduje to wszystkie media publiczne bezpośrednio zależnymi od środków przydzielanych przez ministra finansów a zatem podatnymi na bezpośredni wpływ rządzących w danej chwili, po drugie, z malejącym finansowaniem media publiczne stracą cześć rynku ułatwiając ekspansje mediów prywatnych, po trzecie, niektóre z funduszy publicznych są dzielone z mediami prywatnymi w celu finansowania ich programów edukacyjnych czy kulturalnych. Nie mówiąc już że większość mediów prywatnych była zainteresowana w dostrzeżeniu tych zmian i gorliwie wspierała ich orędowników ułatwiając sprzyjający rozwój polityczny zamiast opisując go. Projekt praw dotyczących mediów przygotowany został w sejmie pod przewodnictwem posłanki Śledzińskiej – Katarasińskiej (PO) która w tym samym czasie była formalnie zatrudniona w Gazecie Wyborczej. Ostatecznie, projekt został zawetowany przez Prezydenta i ponieważ PO nie miała większości w parlamencie aby obalić weto, nieprawdopodobnym jest że ten projekt wróci w tamtej postaci.

W 2009 roku wymiar sprawiedliwości wydał wyroki oceniające argumenty używane w debacie publicznej, co za tym idzie zagrażając wolności słowa. Niektóre z najbardziej kontrowersyjnych przypadków dotyczyły doradcy prezydenta i profesora uniwersytetu Andrzeja Zybertowicza i szefa GW Adama Michnika. Zybertowicz został zaskarżony przez Michnika w 2007 za to, że powiedział iż głównym argumentem politycznym Michnika jest jego zniewolenie w czasie komunizmu, i ponownie w 2009 za nazwanie go obrońcą agentów komunistycznych służb specjalnych. W roku 2008 sąd wydał wyrok w pierwszej sprawie, nakazując Zybertowiczowi opublikowanie przeprosin i zapłatę odszkodowania. W odpowiedzi na to ponad 5000 ludzi podpisało otwarty list w obronie wolności słowa który był później zaprezentowany rzecznikowi praw obywatelskich jako argument za odwołaniem wyroku. W 2009 roku sądy znowu zdecydowały na korzyść Adama Michnika co doprowadziło wielu jego adwersarzy do narzekań na legalne naruszenie wolności słowa. Następny przypadek dotyczył Alicji Tysiąc która w 2009 podpisała szkalujący pozew przeciwko tygodnikowi katolickiemu Gość Niedzielny. Tysiąc odmówiono w 2000 roku możliwości wykonania legalnej aborcji na podstawie sprzecznych opinii medycznych. W roku 2007 z poparciem organizacji proaborcyjnych wygrała proces przeciwko Polsce przed trybunałem praw człowieka w Strasburgu z wyrokiem stwierdzającym naruszenie przez Polskę artykułu 8 europejskiej konwencji praw człowieka.
Otrzymała rekompensatę 30 000 US$, jednakże inne roszczenia o odszkodowanie z powodów uszczerbku na zdrowiu zostały odrzucone. Gość Niedzielny, skrytykował trybunał i stwierdził, że Tysiąc otrzymała rekompensatę za to że nie była w stanie zabić swojego dziecka. Artykuł ten doprowadził do procesu w 2009, z pozytywnym wyrokiem dla Tysiąc, stwierdzającym że aborcja jest w rzeczywistości zabijaniem nienarodzonego dziecka, jednakże mówienie o tym w indywidualnych przypadkach może być poniżające dla osób bezpośrednio uwikłanych. Gość Niedzielny został skazany na zapłacenie solidnej rekompensaty. Kościół katolicki i media konserwatywne odebrały wyrok jako atak na wolność słowa i zakazujący wolności wyrażania podstawowych przekonań. Innym problematycznym zagadnieniem w kontekście ochrony wolności słowa jest istnienie artykułu 212 kodeksu karnego przewidujące karę za zniesławienie do 2 lat więzienia. Ponadto pozwala to na realizacje postępowania karnego w którym interesy powoda są automatycznie reprezentowane przez prokuraturę, co stwarza postępowanie łatwiejszym do wygrania, w porównaniu z postępowaniem zgodnie z procedurami prawa cywilnego. W 2009 roku zastosowano to jako legalną podstawę pozwu w którym aktywistka pro aborcyjna Wanda Nowicka pozwała (broniąca życia nienarodzonych) Joannę Najfeld za komentarz tej ostatniej o Nowickiej w programie telewizyjnym. Wyroku oczekuje się w 2010. Polski wymiar sprawiedliwości jest powolny jeśli chodzi o rozwiązanie przypadku dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego, eksperta od post-komunistycznych sił specjalnych. W połowie 2008 roku Sumliński, pracujący nad książką o kryminalnej aktywności WSI (rozwiązanych w 2006), został aresztowany przez ABW i oskarżony o oferowanie łapówek urzędnikom klasyfikującym byłych agentów WSI. Aresztowanie wygląda na zemstę personelu dawnego WSI a obecnie ABW na Sumlińskim, który przez lata obszernie rozpisywał się o ich niezgodnych z prawem zachowaniach.
Jedyną ofiarą w tym przypadku jest były wysoki rangą oficer komunistycznych WSI obecnie zatrudniony w ABW. Aresztowanie i przedłużone śledztwo zapobiegło opublikowaniu książki Sumlińskiego. Manuskrypt jak i wszystkie towarzyszące dokumenty skonfiskowano do odwołania. Pod siłą olbrzymiego nacisku Sumliński przeżył załamanie, próbował popełnić samobójstwo, i ostatecznie stracił środki na utrzymanie rodziny. Rok po aresztowaniu prokuratura ciągle nie wniosła oskarżenia, co sprawiło, że przypadek ten nie został rozpatrywany przez sąd do końca 2009 roku.

Alarmującym odgałęzieniem sprawy Sumlińskiego było odkrycie nielegalnych nagrań ABW rozmów telefonicznych między dziennikarzem śledczym Cezarym Gmyzem a dziennikarzem TVN24 Bogdanem Rymanowskim – obaj przyjaciele Sumlińskiego. Nielegalne nagrania zamiast pozostać zniszczone, zostały przekwalifikowane i stały się dowodem w prywatnym pozwie przeciwko Gryzowi wniesionym przez zastępcę dyrektora ABW.

Sądy i wymiar sprawiedliwości: Raport RPO z roku 2009 skupił uwagę na obszarach problematycznych wymiaru sprawiedliwości,z których niektóre przetrwały od 1989 roku. Najpoważniejszym jest nadmiernie długie trwanie legalnych procedur w Polsce niektóre z nich przekraczają lata a nawet dekady. Raport opisywał to zjawisko jako nowy, pozasądowy sposób karania wiecznego oskarżonego. Powolność procedur powoduje, że ci niesprawiedliwie oskarżeni czekają latami na uniewinnienie. W innych przypadkach prowadzi to do niewymierzenia sprawiedliwości nawet tym, którzy są winni najgorszych zbrodni. Spośród 47 krajów będących pod jurysdykcją europejskiego sądu praw człowieka, Polska zajęła 6 miejsce pod względem skarg na długość legalnych procedur. Dysfunkcja polskiego systemu sprawiedliwości zdaje się mieć źródło w czynnikach innych niż brak sędziów, personelu prawniczego, czy adekwatnych środków na sądownictwo. W raporcie tym polski rzecznik praw obywatelskich cytuje badanie europejskiej komisji badającej sprawność wymiaru sprawiedliwości, która stwierdziła, że Polska ma 26 sędziów na 100 000 obywateli i jest to jednym z najwyższych wskaźników w Europie, np. we Francji 11.9 sędziów na 100 000 obywateli, a w UK tylko 7 (!!). Średnia europejska dla personelu pomocniczego dla sędziów na 100 000 obywateli to 56, podczas gdy w Polsce wynosi 83. Dotacja z budżetu na wymiar sprawiedliwości w stosunku do dochodu narodowego brutto na głowę czyni Polskę liderem w Europie. Te liczby sugerują, że problemy z Polskim wymiarem sprawiedliwości leżą w procedurach i organizacji pracy. Innym problemem strukturalnym dziedziczonym z przeszłości i ciągle widocznym w 2009 jest kolosalna ilość polskich regulacji prawnych. Od 1989 roku parlament przyjął prawie 3 000 ustaw i ponad 20 000 rozporządzeń spośród których 58 procent zostało wprowadzonych w celu poprawy istniejących już regulacji. Wynikiem tego jest fakt, że polski system prawny jest niespójny i trudny do wprowadzania w życie. Przez lata sprzeczność i słabe egzekwowanie polskich praw spowodowało, że tysiące ludzi corocznie szuka sprawiedliwości przez trybunałem europejskim. Ilość przypadków wniesionych w samym 2009 roku wzrosła do 5050, co jest rekordowym wynikiem z ostatnich 5 lat. Statystyki trybunału pokazują, że (za wyjątkiem Włoch) liczba ta jest typowa dla młodych nie w pełni rozwiniętych demokracji. Kryzys polskiego wymiaru sprawiedliwości był zilustrowany w 2009 roku przez ciągle nierozwiązany przypadek Krzysztofa Olewnika syna bogatego biznesmena, który został uprowadzony w 2001, trzymany w niewoli, i następnie zamordowany w 2003 roku. Pierwszy świadek koronny zmarł, rzekomo z przyczyn naturalnych krótko przed terminem ostatecznego osadzenia w 2006. W 2007 roku jeden z już zaaresztowanych morderców popełnił samobójstwo w areszcie. Drugi porywacz popełnił samobójstwo w 2008 roku w najbardziej chronionej celi. W styczniu 2009, trzeci z morderców został uduszony w maksymalnie chronionej celi tego samego więzienia. Jako reakcja na trzecią niewyjaśnioną śmierć premier Tusk zdymisjonował ministra sprawiedliwości i jego zastępcę, prokuratora krajowego i szefa służby więziennej. Jednocześnie w tym samym czasie do dymisji poddali się regionalny szef więziennictwa, oraz dyrektor więzienia. W lipcu włamano się do domu pełnomocniczki policjanta oskarżonego w sprawie i skradziono dokumenty tej sprawy jak i jej pracowniczy komputer. Także w lipcu pracownik służby więziennej podczas którego służby doszło do drugiego samobójstwa popełnił samobójstwo. Po krótkim śledztwie minister sprawiedliwości zadeklarował że samobójstwo popełnione zostało ze względów osobistych. W październiku Rzeczpospolita domniemywała że kluczowy prokurator mógł w tym przypadku mataczyć w śledztwie i mogły wystąpić przecieki do podziemia przestępczego.

Korupcja:
Transformacja w Polsce sprzyjała ugodzie, w której elita komunistyczna wynegocjowała obustronnie satysfakcjonujące porozumienia z liderami Solidarności. Jedną z konsekwencji tego porozumienia była podatność nowego demokratycznego porządku na wpływy nieformalnych grup interesu głównie komunistycznych lub/i przestępczych. Bezprawie wczesnych lat 90-tych spowodowało korupcję – jedno z kluczowych zagadnień debaty publicznej chociaż korupcja wyraźnie spadła w miarę dojrzewania polskiej demokracji. W konserwatywnym polskim społeczeństwie korupcja polityczna jest kosztowna dla partii . Przykładowo centroprawicowy triumf w 2005 roku był znakiem rozczarowania i moralnego rozkładu postkomunistycznej socjaldemokracji. Przedterminowe wybory 2007 roku i zwycięstwo PO nastąpiło głównie w wyniku zmowy korupcyjnej w ministerstwie rolnictwa wykrytej przez nowo utworzone CBA – sztandarowy projekt PiSu.
Krótko po nominacji na premiera Donald Tusk kilkakrotnie negatywnie komentował prace CBA i jego dyrektora Mariusza Kamińskiego obiecując niezwłoczną kontrolę działań CBA.
Wyniki tych dochodzeń nie zostały nigdy opublikowane a krytyka nagle ustała. Spekulowano, że opóźnianie działań CBA wynikało z potrzeby opóźnienia odkrywania nowych afer rządu premiera. Jeden z najgorszych skandali politycznych w historii Polski po 1989 roku rozpoczął się w sierpniu 2009 roku kiedy CBA odkryło kontakty między magnatami przemysłu hazardowego a bliskimi współpracownikami premiera Tuska, Zbigniewem Chlebowskim szefem klubu, Grzegorzem Schetyną ministrem spraw wewnętrznych, i Mirosławem Drzewieckim ministrem sportu.

CBA ustaliło, że magnaci hazardowi nieformalnie naciskali na wprowadzenie
korzystnych zmian podatkowych do nowego prawa hazardowego i że co najmniej jeden z polityków obiecał im pozytywne dla nich rezultaty. Bezzwłocznie po odkryciu CBA poinformowało premiera ostrzegając o spisku pomiędzy czołowymi oficjelami rządowymi. Zaraz po tym stało się jasne, że obserwowane osoby wiedziały o tym, że są pod nadzorem.

Szef CBA został oskarżony dwa tygodnie później o wykroczenia w związku ze
sprawą z 2007 roku co stało się legalnym pretekstem do jego zdymisjonowania. Zakładając, że rząd zdecydował się na ukrycie afery, CBA poinformowało wszystkie znaczące instytucje i media o odkrytej aferze i ujawniło zapisy rozmów telefonicznych między magnatami hazardowymi i politykami. Premier Tusk zdymisjonował ministra sportu wiceministra gospodarki, ministra spraw wewnętrznych i administracji, szefa klubu PO, i dwóch sekretarzy stanu z kancelarii premiera. Dodatkowo, zaledwie po 8 miesiącach urzędowania minister sprawiedliwości Czuma zrezygnował w październiku w związku z tym skandalem, jak i unikaniem spłat pożyczek bankowych w USA. Dla niektórych obciążonych polityków to popadnięcie w niełaskę było korzystne, jak w przypadku ministra spraw wewnętrznych który zastąpił Chlebowskiego na stanowisku szefa klubu w parlamencie, co pozwoliło mu nadzorować śledztwo parlamentarne nad skandalem w którym grał jedną z głównych ról.

Afera hazardowa dawała Tuskowi możliwość pozbycia się nie tylko tych bezpośrednio odpowiedzialnych, ale i tych oczekujących na dymisje za
mniejsze błędy jak rzecznik premiera i poprzedni koordynator tajnych służb, który przez lata w był zakwaterowany za darmo w pałacu niemieckiego przemysłowca.

Bezpośrednio po zaakceptowaniu dymisji i ogłoszeniu niewinności swojego rządu premier Tusk usunął szefa CBA na podstawie wcześniej
wniesionych oskarżeń. Mszcząc się za nieuchronną dymisję dyrektor CBA ujawnił, że zwycięzca zakończonego niepowodzeniem przetargu stoczni w Gdyni katarski fundusz inwestycyjny, był powiązany z libańskim dilerem broni Abdul Rahman El-Assirem wieloletnim partnerem handlowym zarządzanego przez rząd przemysłu zbrojeniowego.

Domniemywał też, że udział El-Assira miał na celu poprawę wyniku wyborczego w wyborach do parlamentu UE w 2009 poprzez stworzenie wrażenia, ze ciągle jest szansa odnowienia polskiego przemysłu stoczniowego i utrzymania zatrudnienia.

Ten domniemany ruch wywołał oburzenie publiczne nad tzw. skandalem stoczniowym. Skandale korupcyjne, przykryte później przez nielegalne operacje ABW przeciwko dziennikarzom śledczym, wyraźnie podważyły zaufanie Polaków do klasy politycznej. Nadzieje odżyły, kiedy komisja parlamentarna zaczęła wyjaśniać co dokładnie stało się z prawem hazardowym, jednakże okazały się one płonne po odwołaniu członków opozycji z komisji. Złamało to zasady wszystkich wcześniejszych komisji w których zawsze obecni byli reprezentanci każdej z frakcji politycznych. Wskazało to także na fakt, że komisja hazardowa nie odegra (w przeciwieństwie do komisji afery Rywina, czy Orlenu) żadnej znaczącej roli w poprawie polskiego życia publicznego.

Nadesłane: vertis

Napisane w Polska. Tagi: , , . 9 Comments »

Czego nie wiesz o mediach

Natalia 07

Napisane w Polska. Tagi: , , , , , . 4 Comments »
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 378 other followers