Czy istnieje kraj, który żyje bez długu?

Niewiele jest takich krajów. Na 168 państw, dla których dane zebrał Międzynarodowy Fundusz Walutowy, tylko Libia w ogóle nie miała długu publicznego. Na liście 10 najmniej zadłużonych krajów świata dominują kraje naftowe. Warto jednak zwrócić uwagę np. na Chile, które niemal zerowe zadłużenie zawdzięcza przede wszystkim bardzo dobrej polityce gospodarczej, a nie bogatym złożom miedzi i innych surowców. Dwa pozostałe nienaftowe kraje z bardzo niskim długiem publicznym w relacji do PKB to azjatycki tygrys – Hongkong oraz Estonia. Ten ostatni przykład pokazuje, że kraje postsocjalistyczne z Europy Środkowo-Wschodniej mogą unikać zadłużania sektora finansów publicznych i to nawet w okresie silnego spowolnienia gospodarczego.

10 krajów o najmniejszym zadłużeniu publicznym w 2009 roku

http://www.for.org.pl

Japońskie tsunami zmiecie Amerykę?

Jeśli Japończycy nie znajdą szybko sposobu na schłodzenie basenu czwartego reaktora elektrowni Fukushima może dojść do tragedii na niespotykaną skalę. Niestety, według amerykańskiej Nuclear Regulatory Commission (NRC) pęknięcie bądź dziura w basenie ciągle uniemożliwia schłodzenie wodą bloków zużytego paliwa, które się w nim znajduje. W środku jest 130 ton uranu, który może po prostu wybuchnąć. Jeśli to się znajdzie w atmosferze, dotychczasowe, straszliwe szkody powstałe w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami wydadzą się bardzo ograniczone.

Ale przypuśćmy, że taki czarny scenariusz nie dojdzie do skutku i zatrzymajmy się na dotychczasowych szkodach, które wydają się tak dalekie.

Japonia posiada jedną piątą wszystkich znajdujących się poza Ameryką bonów skarbowych USA (drugie tyle mają Chiny). Teraz, gdy spadło na nią nieszczęście, które będzie kosztować co najmniej kilkaset miliardów dolarów, przestanie finansować Amerykanów (tzn. kupować te bony). Już tylko to odbije się na dolarze. Ale będzie gorzej, bo Japonia będzie musiała zacząć sprzedawać amerykański dług. Już w tej chwili właściwie jednym kupcem na świecie jaki jej pozostał (nikt już nie chce kupować bonów federalnych, gdyż każde pojawienie się ich na rynku obniża ich wartość) jest Bank Rezerwy Federalnej czyli Ben Shalom Bernanke, autor polityki ekonomicznej, która doprowadzi do implozji dolara i puści z torbami setki milionów ludzi. FED już skupuje 95% tych coraz bardziej wątpliwych papierów.

PIMCO, największy na świecie zarządca funduszami obligacji, już pod koniec lutego postanowił pozbyć się fatalnych T-Bonds. Przestali je kupować Chińczycy. Upadek rynku amerykańskich obligacji może być kwestią kilku miesięcy.

Bernanke, drukując setkami miliardów puste dolary, nie ucieknie w tej sytuacji od prawa znanego nawet w szkołach podstawowych: im więcej pieniędzy drukujesz, tym bardziej ich wartość spada. Nawet jeśli nie dojdzie do najgorszego (tzn. wybuchu w Fukushimie i konieczności ewakuowania 35-milionowego Tokio) stoimy u progu wielkich zmian… zaczęło się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie będzie rosło.

http://szygiel.salon24.pl/

Zlikwidować Fed

Osłabienie dolara skrywane działaniami Fedu. W mediach brak potępienia Fedu, pomimo katastrofalnych rezultatów jego działalności. Niekontrolowane oszustwa, kradzieże i przestępczość Wall Street. Wzrost cen żywności i paliwa uderzy we wszystkich.

Sądzimy, że główne media, zamiast dokładnie opisywać co robi Fed, zaprzestaną niedługo używać terminu quantitative easing [QE - luzowanie ilościowe, drukowanie pieniędzy - przyp. tłum.], zastępując go czymś w rodzaju “polityki akomodacji”. Z biegiem czasu coraz więcej profesjonalistów zaczyna zdawać sobie sprawę, że masowa kreacja długu i kredytu niszczy dolara i całą strukturę finansową. Inne kraje w różnym stopniu i w różny sposób naśladują działania Fedu, dlatego indeks USDX (relacja dolara do 6 głównych walut) nie zanurkował jeszcze tak nisko jak powinien. Jest nisko, ale nie odzwierciedla prawdziwego stanu rzeczy. Złoto przez ostatnie 2.5 roku rywalizowało z dolarem o supremację pozycji światowej waluty rezerwowej. Ostatecznie dolar przegrał wraz z przyspieszającą ucieczką inwestorów ku wartości złota i srebra. Przez ostatnich 10 lat utrata wartości dolara wynosiła średnio 15.25% rocznie, a względem srebra 20.3%. Jeśli rozszerzyć spektrum do 50 innych walut, utrata ich wartości jest jeszcze większa. Im dłużej Fed i pozostałe banki centralne kontynuują tę farsę, tym gorszy będzie jej ostateczny rezultat. Wszystkie kroki podjęte od 2000 roku, pogorszyły jedynie problem zamiast go naprawić, powodując, że ostateczna depresja deflacyjna będzie bardziej makabryczna.

Fed dokonuje fatalnych rzeczy, podobnie jak inne banki centralne, a społeczeństwo od kilku lat staje się świadome tego faktu. W Stanach Zjednoczonych badania pokazują, że 70% społeczeństwa chce zlikwidowania Fedu. To znaczące, ponieważ zrozumienie tego, co robi Fed nie jest dla większości ludzi łatwe. Od 50 lat staramy się demaskować piramidę finansową Fedu – z ograniczonym sukcesem. Ale około 15 lat temu, pojawił się Internet i talk radio, otwierając wentyl informacji i pozwalając przeciętnym osobom zrozumieć czym jest Fed. W trakcie tego procesu nauki, ludzi wstrząsnęło i oburzyło to, co Fed robi od tylu lat.

Właściciele Fedu zawsze są w posiadaniu poufnych informacji, ponieważ są ich źródłem. Dlatego nigdy nie ponoszą strat. Jako traderzy z 25-letnim doświadczeniem, wiemy, że nie można całymi miesiącami nie mieć ani jednego dnia straty osiągając niewiarygodne zyski, bez dostępu do tego rodzaju informacji. Banki i firmy brokerskie zwyczajnie nigdy nie przegrywają, a rachunek płacisz ty, w ten czy inny sposób. Ludzie zaczynają to rozumieć i jest to jeden z głównych powodów dla którego Ron Paul zdobył 30% głosów poparcia w sondażu kandydatów na prezydenta. Romney, na drugim miejscu, zdobył 24%. Jednym z głównych postulatów Rona Paula jest likwidacja Fedu i jest to silny element jego zwycięstwa. Oligarchowie posiadają na własność zarówno Fed jak i media, dlatego Fed nie ma żadnej złej prasy. Oligarchowie posiadają także na własność 95% członków Kongresu oraz systemu sądowniczego. Obalenie Fedu zlikwidowałoby ich władzę i kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi oraz zakończyło działania zmierzające do stworzenia faszystowskiego rządu korporacji. Fed jest na wylocie. Pytanie tylko – kiedy. Oligarchowie planują zmiany, ale im się to nie uda. Fed, bankierzy i Wall Street są pod obstrzałem i zmiana nazwy gry nikogo nie oszuka.

Od czerwca 2003 roku paleta możliwości Fedu jest ograniczona. Teraz nie ma już odwrotu. Kości zostały rzucone w ostatecznej rozgrywce ustanowienia rządu światowego. Fed i inni wiedzą, że stąd nie mają już odwrotu. Będzie albo zwycięstwo, albo katastrofalna przegrana i zdemaskowanie, na którą ta kabała nie może sobie pozwolić. Nie ma absolutnie żadnej drogi ucieczki z pułapki w której się znajdują. Kupili trochę czasu przez zwiększenie emisji długu i kredytu. Najpierw tymczasowo ratując Wall Street [bailout największych banków - przyp. tłum.], a teraz robiąc to samo w przypadku rządu amerykańskiego [QE - skup obligacji skarbowych - przyp.tłum.]. Działania te skalkowały rządy Wielkiej Brytanii, Europy, Chin i wielu innych krajów świata – wszystkie one są jednak skazane są na ten sam ponury koniec.

W istocie Fed utracił kontrolę nad sytuacją, ponieważ jedyną opcją jaką ma jest kreacja długu i kredytu, które ostatecznie prowadzą do jego samodestrukcji. To nie jest rok 1348 i upadek Systemu Lombardowego czy Ligi Hanzeatyckiej w latach 1600-nych. Obecnie istnieje Internet i talk radio, które ujawniają prawdę całemu światu. Jak myślisz, dlaczego wszędzie mają miejsce demonstracje, które jak sądzimy przeniosą się także do USA, Wielkiej Brytanii, Europy i Chin oraz wielu innych krajów. Czas wielkich zmian dopiero się zaczął.

Powoli rośnie realne oprocentowanie na rynkach światowych. W Stanach Zjednoczonych, pomimo wysiłków zahamowania realnych stóp procentowych, Fed powoli traci nad nimi kontrolę. Po krótkiej stronie rynku oprocentowanie wzrosło dwukrotnie, a dla 10-letnich obligacji amerykańskich podskoczyło w ciągu 5 miesięcy z 2.20% do 3.75%. To w żaden sposób nie świadczy o kontroli i pokazuje, że wraz z upływem czasu oprocentowanie będzie dalej rosło. Oznacza to jednocześnie, że problem na rynku nieruchomości może się jedynie pogorszyć z nieustająco spadającymi cenami i sprzedażą. Co gorsza, udział domów przejmowanych przez banki będzie rósł, aż do ich bankructwa, co skończy się nacjonalizacją. W tym samym czasie inflacja cen – rezultat QE1 – obejmuje cały świat. Zaczekaj, aż w ciągu najbliższego roku w świat uderzą efekty QE2. Stawiamy jedynie pytanie – kiedy zacznie się QE3? Przewidujemy, że na początku przyszłego roku.

Zmierzamy ku 14-procentowej inflacji w tym roku, obecnie wynoszącej około 7%. Oznacza to, że rok 2012 może wpędzić gospodarkę w hiperinflację. Jak piszemy od dawna, Fed skończy skupując wszystkie obligacje rządu amerykańskiego, co doprowadzi do ponad 1 biliona dolarów strat wraz ze wzrostem odsetek. Monetyzacja długu idzie pełną parą. System bankowy zmierza ku bankructwu, łącznie z Fedem. Efekty QE będą się manifestować. Wall Street i Waszyngton będą dalej kłamać na ten temat, ale Internet i talk radio odsłaniają społeczeństwu prawdę. Jedyną ochroną dla ciebie przed tymi wydarzeniami jest posiadanie złota, srebra i aktywów powiązanych, takich jak udziały i monety. Żadne cwane sztuczki bankierów nie zadziałają. Gospodarki Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Europy i innych krajów rozlecą się w szwach.

Ekonomiści za kulisami i frontman Bernanke nie są głupcami. Dokładnie wiedzą, co robią. Ich taktyka polega na przedłużaniu agonii systemu i powstrzymywaniu go od całkowitego kolapsu. Z jednej strony widzimy administrację chcącą wyższych podatków dla klasy średniej i wyższej, a z drugiej widzimy niekończące się przedłużanie zasiłków dla bezrobotnych i bonów żywieniowych. Ci “eksperci” wpędzili Amerykę w spiralę śmierci, z której nie ma ucieczki i z czego doskonale zdają sobie sprawę. Jedynym pytaniem jest – kiedy pociągną za ostatni sznurek i jaki będzie tego ostateczny rezultat.

Temu demoralizującemu obrazowi gospodarczo-finansowemu towarzyszą niekontrolowane oszustwa, kradzież i przestępstwa Wall Street. Stosowanie masowej krótkiej sprzedaży, której ścigania SEC kategorycznie odmawia. Śledztwo prokuratorskie dotyczące wykorzystywania w handlu poufnych informacji – nie dotyka wewnętrznego kręgu oligarchów. CFTC odmawia poskromienia wielkich korporacji bankowych, takich jak JPMorgan Chase, HSBC, Goldman Sachs i Citigroup za monopolizowanie rynku srebra i złota. Flash trading, znane lepiej jako front-running trwa w najlepsze bez jakiegokolwiek zakłócenia ze strony SEC. Mamy rząd, który zgładził wolny rynek Rozkazem Wykonawczym powołującym “Prezydencką Grupę Roboczą ds. Rynków Finansowych”. Dalej mamy black-box trading [trading wysokiej częstotliwości - przyp. tłum.] wykorzystywany do manipulacji rynkiem wedle kaprysu Wall Street.

To co się dzieje to nie jakaś szczęśliwa historia, ale rzeczywistość współczesnego świata. Spowoduje ona ostateczny upadek obecnego systemu finansowego. Kiedy jego koniec nadejdzie, będzie bardzo destrukcyjny i pełen przemocy. Twoim jedynym azylem jest złoto i srebro – coś, czego lekcję Amerykanie dopiero odrobią.

http://theinternationalforecaster.com/I … _Good_Idea

http://zezorro.blogspot.com/

Szef MFW wzywa do ustanowienia waluty światowej

Kahn ponownie nawołuje do utworzenia dyktatorskiego rządu światowego przez przekształcenie MFW w światowy bank centralny emitujący walutę światową pod postacią specjalnych praw ciągnienia.

Dominique Straus-Kahn, dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wezwał do utworzenia nowej waluty światowej, która podważy dominację dolara i stanowić będzie ochronę przed przyszłą niestabilnością finansową.

Większość niezależnie myślących obserwatorów zdążyła już zauważyć, że obecny kryzys nie jest przypadkowy i został celowo wywołany, aby wykorzystać go do ustanowienia waluty światowej.

“Globalna nierównowaga powróciła, wraz ze sprawami które martwiły nas przed kryzysem – duże i zmienne przepływy kapitałowe, presja na stopy procentowe, szybko rosnące rezerwy – ponownie są one na pierwszej linii wydarzeń” – powiedział Strauss-Kahn. “Pozostawione bez rozwiązania, problemy te mogą zasiać ziarno pod nowy kryzys.”

Rzecz jasna ustanowienie waluty światowej wybawi nas z tych tarapatów. Najpierw powodują kryzys, a kiedy wszyscy domagają się zmian proponują te, których wprowadzenia chcieli od samego początku. Manipulacja ta znana jest pod nazwą: Problem-Reakcja-Rozwiązanie.

“Kiedy martwimy się słabościami międzynarodowego systemu finansowego dotyczy to głównie niestabilności.” – dodał. Istnieje “poczucie, że pieniądze czasami przepływają wokół globu w zbyt szybki i zmienny sposób, a kraje potrzebują bardziej stabilnego i przewidywalnego środowiska zewnętrznego, aby prosperować” – powiedział.

A oto i “rozwiązanie”:

Zasugerował, że włączenie walut krajów rynków wschodzących, takich jak chiński juan, do koszyka walut, którymi administruje IMF (tzw. SDR) zwiększyłoby stabilność globalnego systemu.

Chiny, które trzymają większość swojej góry 2.85 biliona dolarów rezerw w obligacjach rządu amerykańskiego, wielokrotnie wyrażały niepokój o wartość dolara, podczas gdy politycy amerykańscy skarżą się, że Pekin czerpie nieuczciwe korzyści z utrzymywania kursu swojej waluty na niskim poziomie.

Strauss-Kahn widzi z czasem większą rolę dla specjalnych praw ciągnienia Międzynarodowego Funduszu Walutowego, na które składają się obecnie dolar, funt brytyjski, euro i jen, ale zaznaczył, że będzie to wymagało dużej współpracy międzynarodowej, aby do tego doprowadzić.

“Użycie specjalnych praw ciągnienia do określania cen w globalnym handlu i zdominowanie aktywów finansowych zapewniłoby bufor chroniący przed zmiennością kursów wymiany – powiedział Kahn – “podczas gdy emisja obligacji wyrażonych w SDR-ach stworzyłaby potencjalnie nową klasę aktywów rezerwowych”.

Rosyjski Prezydent Dmitrij Miedwiediew powiedział w zeszłym miesiącu, że waluty Brazylii, Rosji, Indii i Chin powinny zostać włączone do koszyka z którego składają się SDR-y. W tym samym miesiącu Sarkozy powiedział, że juan powinien zostać włączony, a administracja Obamy wyraziła poparcie dla takiej zmiany “z czasem”.

Jednakże wadą juana jest fakt, że nie jest on swobodnie wymienialny, a chiński rynek kapitałowy jest w większości niedostępny (zamknięty).

Strauss-Kahn powiedział: “Zwiększenie roli SDR-ów wyraźnie wymagałoby dokonania dużego skoku w koordynacji polityki międzynarodowej. Z tego powodu spodziewam się stopniowej ewolucji globalnego systemu aktywów rezerwowych wraz ze zmianami w światowej gospodarce”.

Wypowiedzi Kahna nastąpiły na tydzień przed spotkaniem w Paryżu ministrów finansów 20 krajów rozwiniętych i rozwijających się, którzy dyskutować będą propozycje francuskiego prezydenta Sarkozyego dotyczące zmian zarządzania globalną gospodarką.

http://www.telegraph.co.uk/

http://zezorro.blogspot.com/

Tłumaczenie: Davidoski

Żywa gotówka może uśmiercić

Od pieniędzy można dostać nie tylko zawrotu głowy. Można nabawić się też zapalenia opon mózgowych. Od czytania tekstów PR-owskich również.

Czego to spece od PR nie wymyślą, żeby w zgrabny sposób sprzedać produkt. Mastercard zlecił badania mikrobiologom z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, aby sprawdzili jakie bakterie żyją sobie na banknotach i bilonie. Okazało się, że pieniądz jest niebezpieczny jak broń biologiczna.

„Morfologia i izolacja z wykorzystaniem czterech różnych podłóż pozwoliły na wyodrębnienie sześciu różnych typów bakterii” – czytamy w komunikacie. Z kolei seria diagnostycznych badań molekularnych wykazała obecność bakterii saprofitycznych jak i chorobotwórczych. „Pojawiły się wśród nich m.in. odpowiedzialne za część infekcji gronkowce, czy niebezpieczne dla osób z obniżoną odpornością paciorkowce, które mogą powodować zapalenie opon mózgowych czy woreczka żółciowego i wiele innych powikłań chorobowych. Wśród wyodrębnionych przez badaczy szczepów pojawiły się też pałeczki okrężnicy E. coli i laseczki z rodzaju Bacillus”.

Mastercard przypomina też wyniki badań z 2007/08 r. nad żywą gotówką badaczy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Genewie oraz uczonych z 10 uniwersytetów pracujący pod kierownictwem kadry z holenderskiego Wageningen University, zleconych przez Narodowy Bank Szwajcarii.

Naukowcy ze szpitala wzięli pieniądz pod lupę w sezonie jesienno-zimowym, by zmierzyć długość życia drobnoustrojów na banknotach i bilonie. Wyniki pokazały, że bakterie grypy, które giną w temperaturze pokojowej po kilku godzinach na pieniądzach były w stanie przetrwać i kilka dni, a nawet dwa tygodnie.

Badacze z 10 uniwersytetów przebadali 1200 banknotów, pobranych w różnych punktach gastronomicznych. Jak czytamy w komunikacie Mastercarda: „wśród wniosków z tego badania znalazły się między innymi tezy dotyczące korelacji ilości bakterii z wiekiem banknotów – im starsze, tym bardziej zaatakowane przez mikroby, czy ilości drobnoustrojów w zależności od składu papieru wykorzystanego do produkcji banknotów. Tu okazało się, że zastosowanie do produkcji banknotów mieszanek polimerowych, takich jak w przypadku euro, znacznie zmniejsza ilość bakterii w porównaniu do tych zamieszkujących banknoty tradycyjnie produkowane na bazie pochodnych bawełny (proporcja 1:4)”.

Jaki z badań płynie wniosek? Najbezpieczniejsze są karty zbliżeniowe pay-pass Mastercarda. Firma nic nie pisze o walorach zdrowotnych kart zbliżeniowych pay-wave konkurencyjnej Visy.

http://pb.pl/

Rybiński: Rząd zaczął panikować

Przepychana “po cichu” ustawa w Sejmie

Przepychana “po cichu” ustawa w Sejmie da rządowi możliwość finansowania państwa z dodrukowanych pieniędzy.

Bank Grozi Katastrofą

Narodowy Bank Polski przestanie obsługiwać konta rządu. Ma się tym zająć BGK, dotychczas cichy pośrednik w przekazywaniu pieniędzy. BGK będzie miał możliwość wydawania instrumentów pochodnych pod kredyty hipoteczne, żeby później tych samych kredytów używać jako zastawu pod pożyczki z NBP.

Państwowy BGK nie powinien sprzedawać produktów do NBP, bo byłoby to kupowaniem długu państwowego…

Zmiana Ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego przeprowadzana jest w Sejmie możliwie najbardziej dyskretnie. Bank, z definicji polski, chce wziąć udział w wolnorynkowej walce o klientów, prowadzić rachunki i stać się marką rozpoznawaną również przez klientów detalicznych sektora w Polsce.
Tylko że zmiany w Ustawie o BGK zmieniają w sektorze tak wiele, że może się to skończyć dla polskiej bankowości dużą zawieruchą. I kryzysem w finansach publicznych.

Jak zapewniają autorzy nowej Ustawy o BGK „projekt ustawy o zmianie został opracowany w szczególności w związku z koniecznością zapewnienia bankowi nowych możliwości zwiększania funduszy własnych, co służy realizacji podstawowych celów działalności BGK, do których należy wspieranie rządowych programów społeczno-gospodarczych oraz programów samorządności lokalnej i rozwoju regionalnego, a także możliwość efektywniejszego wykonywania powierzonych mu zadań. Część zaproponowanych zmian ma charakter doprecyzowujący, a potrzeba ich wprowadzenia wynika z ograniczeń występującymi w ich dotychczasowym stosowaniu”.
Ale uważna lektura ustawy pokazuje, że nie można będzie ogłosić upadłości BGK. A to niepokoi zarówno NBP, jak i Europejski Bank Centralny, bo według obu banków centralnych byłoby to bezprawne uprzywilejowanie jednego z podmiotów na rynku. Według ustawy BGK przejąłby zarządzanie kontami rządowymi, agencji i funduszy. Całą infrastrukturę finansową NBP i BGK należałoby przebudować, co byłoby niezwykle kosztowne – i co de facto i de iure znacznie osłabiłoby Narodowy Bank Polski.

Koniec końców BGK mógłby znaleźć się poza kontrolą nadzoru finansowego, choć jego działalność na rynku miałaby być nie tylko quasi-państwowa, ale obejmować również świadczenie tradycyjnych usług bankowości hipotecznej.

EBC wykazuje w swojej opinii, że proponowana ustawa umożliwi BGK wydawanie instrumentów pochodnych pod kredyty hipoteczne, a następnie użycie tych instrumentów jako zastaw pod pożyczki z NBP. Byłaby to polska wersja luzowania monetarnego, czyli otwarcie furtki na możliwość drukowania pieniądza. Tymczasem jako bank państwowy BGK nie powinien sprzedawać swoich produktów do NBP, bo byłoby to kupowaniem długu państwowego, czyli de facto finansowaniem państwa z pustych pieniędzy.

Jednak zdaniem rządu „wejście w życie ustawy będzie miało pozytywny wpływ na sektor finansów publicznych, w tym budżet państwa i budżety jednostek samorządu terytorialnego. Działania takie mogą bowiem zapewnić konsolidację w jednym podmiocie obsługi rachunków bankowych (choć taka konsolidacja występuje już w przypadku NBP – przyp. red.). Zapewni to jednocześnie niższe koszty poprzez możliwość osiągnięcia efektu skali. Bank Gospodarstwa Krajowego specjalizując się w tym zakresie będzie miał możliwość rozwoju posiadanych instrumentów wprowadzając zróżnicowana ofertę”.

Zdaniem części analityków w najgorszym scenariuszu Ustawa o BGK będzie umożliwiała nieograniczone wsparcie dla deweloperów przy całym ryzyku spoczywającym na BGK, co w prostej linii prowadzi do amerykańskiego scenariusza kryzysu na rynku kredytów hipotecznych.

http://gb.pl/banki/lista/bank-grozi-katastrofa.html

A może dodrukujemy 100.000.000.000 USD miesięcznie…

Sądząc po ostatnich wypowiedziach przedstawicieli amerykańskich władz monetarnych, rosną szanse na wznowienie dodruku pieniądza w Stanach Zjednoczonych. Równocześnie ministrowie finansów państw G20 dyskutują nad rozejmem w trwających „wojnach walutowych”. A tymczasem złoto koryguje ostatnią falę wzrostów. „Jeśli zdecydowalibyśmy się na ilościowe poluzowanie polityki… to myślelibyśmy o kwotach rzędu 100 miliardów dolarów pomiędzy posiedzeniami” – powiedział James Bullard, prezes oddziału Fed z St. Louis. Rynkowi analitycy już wcześniej szacowali, że Rezerwa Federalna może wykreować przynajmniej pół biliona dolarów i przeznaczyć te środki na skup obligacji. Bullard jest kolejnym wchodzącym w skład decyzyjnego Komitetu Otwartego Rynku „ujawnionym” zwolennikiem drukowania dolarów. Ku „ilościowemu poluzowaniu” wyraźnie skłania się też przewodniczący Ben Bernanke, a jedyną opozycję wydaje się stanowić Thomas Hoenig, szefujący oddziałowi z Kansas City. Tymczasem skrajnie ekspansywna polityka Rezerwy Federalnej, która nieustannie usiłuje obniżyć wartość dolara, budzi coraz większy opór na świecie. Przeciwko deprecjonowaniu dolara najostrzej protestuje Brazylia, a także Korea Południowa. Bank Japonii już wyruszył na otwartą wojnę, interweniując na rynku i skupując dolary za jeny. Sytuacja braku porozumienia politycznego w kwestiach monetarnych oznacza wyższe ryzyko wzajemnych dewaluacji walutowych i w konsekwencji groźbę rozpadu obecnego ładu finansowego, opartego na zaufaniu do papierowego pieniądza i płynnych kursów walutowych. Dla złota stanowiłoby to szansę na jeszcze szybsze wzrosty w średnim i dłuższym terminie. Niemniej jednak w krótkim horyzoncie czasowym dało o sobie znać wykupienie rynku i przesadnie szybkie wzrosty z ostatnich trzech miesięcy. W piątek do godziny 14:00 kurs złota spadał o 0,2%, schodząc do poziomu 1.322 dolarów za uncję. Od początku tygodnia cena metalu wyrażona w USD obniżyła się o 3,4%, oddalając się od dolarowo-nominalnego rekordu wszech czasów.

Krzysztof Kolany Bankier.pl

Bloomberg przeciwko Rezerwie Federalnej

Węgrzy postawili się bankom

Węgry pod kierownictwem Victora Orbana nie zamierzają być w dalszym ciągu posłusznym wykonawcą zaleceń Międzynarodowego Funduszu Walutowego i wprowadzać kolejne drastyczne oszczędności, uderzające w społeczeństwo. W związku z tym zawieszone zostały w tym tygodniu rozmowy Budapesztu z MFW i wstrzymana wypłata ostatniej transzy kredytu, jaki w 2008 od MFW otrzymali socjaliści, czyli 5,5 mld z 25 mld euro.

MFW i UE zażądały od Budapesztu, by ustalone wcześniej redukcje deficytu budżetowego pozostały niezmiennie. Deficyt budżetowy w br. powinien się utrzymać na poziomie 3,8 proc. PKB, a w 2011 roku – poniżej 3 proc. Aby cel ten został osiągnięty, Węgry powinny wprowadzić dodatkowe oszczędności. Rząd nie zgodził się jednak na dalsze zaciskanie pasa, więc rozmowy zakończyły się impasem. A to oznacza, że została wstrzymana wypłata ostatniej transzy pomocy z MFW.
Decyzja Węgrów spowodowała frustrację i nieukrywaną złość w siedzibie MFW, Fundusz sktytykował suwerenne państwo (!) za niepoważne podejście do reform.

Co tak rozwścieczyło bankowców? Victor Orban zamiast “doić” obywateli, postanowił sięgnąć po pieniądze banków i z nich ściągnąć dodatkowy miliard euro. Opodatkowanie instytucji finansowych, zdaniem eurobankowców może mieć “zły wpływ na inwestycje i wzrost gospodarczy”, ale dlaczego, tego już nikt nie wyjaśnia, dogmat jest po to by go głosić a nie dowodzić. Węgrzy jednak w dogmaty nie wierzą a jak powiedział w poniedziałek minister finansów György Matolcsy, – Nie ma już miejsca na dalsze oszczędności kosztem ludności.

W całą sprawę wmieszał się także EBC, który zaprotestował, gdy Węgrzy ogłosili pomysł, by najwyżsi urzędnicy nie mogli miesięcznie zarabiać więcej niż 2 mln forintów (9,2 tys. dol.). Oznaczałoby to bowiem obniżenie pensji szefa węgierskiego banku centralnego o 75 proc. EBC uznał, że to narusza niezależność banku.
Jeśli Węgrzy będą odrzucać “światłe” rady banków, muszą się liczyć z odwetem, agencja ratingowa Moody’s już obniżyła rating gospodarki węgierskiej, a giełdy od momentu zerwania rozmów z MFW notują spadki. Póki co banki jeszcze poczekają na przewidziane na 3 października, wybory lokalne, jeśli po nich nie nastąpi korekta polityki prawicowego rządu (czyt: większa uległość wobec MFW), do akcji wkroczy Soros a forint może mieć spore problemy.

http://konservat.pl/

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 139 other followers