Bezsens i skutki okrutnych eksperymentów na zwierzętach

Uwaga drastyczne zdjęcia w filmie i artykule!

Oblicza się ,iż co 6 sekund w laboratoriach ginie w potwornych męczarniach bezbronne zwierzę. Niech chcę zbytnio rozwodzić się na temat rodzajów bestialskich eksperymentów gdyż proceder ten został pokazany w powyższym filmie, natomiast pragnę zwrócić uwagę na bezduszność, oraz całkowity bezsens tych zbrodniczych eksperymentów. Otóż, większość stosowanych przez ludzi substancji, jest dla zwierząt zabójcza i odwrotnie. Np. penicylina zabija świnki morskie a chloroform jest śmiertelnym środkiem dla psów, morfina skutkuje agresją u kotów a aspiryna to dla nich trucizna. Z kolei strychnina, która jest silnie toksyczna i trująca dla człowieka, jest praktycznie obojętna dla świnek morskich. Subtelne różnice biochemiczne miedzy ludźmi a zwierzętami, skutkują dopuszczaniem do obrotu leków i substancji szkodliwych dla ludzi. Należy także zastanowić się ile cudownych leków tracimy z powodu negatywnych wyników badań na zwierzętach. Fakty są takie ,iż testy na zwierzętach niewiele lub w cale nie pomagają rodzajowi ludzkiemu. Przerażające jest iż mimo ,że wyniki wielu eksperymentów są doskonale znane od wielu lat, nie przeszkadza to sadystom w kitlach powtarzać te zbrodnicze działania wciąż i wciąż od nowa, nie zwracając zupełnie uwagi potworne katusze swoich ofiar, oraz fakt iż do wielu testów znacznie lepiej nadają się np. bakterie, które wykazują lepszą zdolność wykrywania substancji rakotwórczych czy trujących w badanym produkcie. Istnieje także test SKINTEX, który pozoruje zachowanie ludzkiej skóry , oraz EYTEX badający oddziaływanie na błonę śluzową, bez konieczności sprawdzenia po jakim czasie oko wypłynie z oczodołu królika

http://www.dailymotion.pl/video/x62n86_test-cywilizacji-peta_animals#from=embed

Całkowita niepraktyczność zbrodniczych eksperymentów jest pierwszym, ale wcale nie najważniejszym powodem konieczności zaprzestania tego zbrodniczego procederu. Znacznie ważniejsza jest tutaj kwestia bezspornego ogromnego, cierpienia czujących istot jakimi niewątpliwie są zwierzęta.

Nie ma żadnej bowiem różnicy między takimi działaniami:

A tymi działaniami: 

Jak również tym procederem: 

 

Wszystkie te sprawy są ze sobą ściśle powiązane i dopóki ludzie będą bestialsko traktować słabsze od siebie istoty, dopóty sami nie zaznają spokoju ginąc z rąk pobratymców jak również bardziej rozwiniętych cywilizacji z kosmosu, wyznających te same filozofie.

Poniżej lista firm czerpiących korzyści z tego barbarzyńskiego procederu, myślę ,że każdy z nas przy odrobinie wysiłku znajdzie zamienniki wielu produktów których używamy na co dzień. Każda zmiana w podjęciu decyzji co wrzucamy do koszyka skutkuje konkretnymi przesunięciami i ma ogromne znaczenie. Wybierajmy świadomie i nie kupujmy produktów okupionych cierpieniem zwierząt.

FIRMY TESTUJĄCE NA ZWIERZĘTACH:
AEG
Agropharm
Beiersdorf: 8×4, Atrix, Eucerin, Florena, Futuro, Hansaplast (Elastoplast, Curad, Curitas), Juvena, La Prairie, Labello, Nivea (Bambino)
Bic Corporation: Bic, Conte, Ballograf, Sheaffer, Wite-out i Tipp-ex, zapalniczki i golarki
Block Drug Co.: Sensodyne, Paradontax
Boots
BP
Chloe
Christian Dior
Clorox
Club Créateurs de Beauté: Agnes B, Corinne Cobson, Cosmence, Maniatis, Marina Marinof, Michel Klein, Tan Giudicelli
Coca Cola: Burn, Cappy, Cherry Coke, Fanta, Kinley Tonic, Kropla Beskidu, illy Caffe, Lift, Multivita, Nestea, Powerade, Sprite
Colgate – Palmolive: ABC, Ajax, Artiic, Caprice, Cleopatra, Colgate, Crystal, Colodent, Dermassage, Dynamo, Fafulosa, Fleecy, Hill’s, Irish Spring, Javex, Lady Speed Stick, Mennen, Murphy, Nutrition, Palmolive, Protex, Softsoap, Suavitel, Teen Spirit, Vel
COTY: Adidas, Astor, Calgon, Celine Dion, David & Victoria Beckham, Davidoff, Dr Scheller Cosmetics AG: (Clear Face, Manhattan, Phyto Solutions), Esprit, Isabella Rossellini, Joop, Masumi, Miss Sixty, Miss Sporty, OPI, Pret a Porter, Rimmel, Pierre Cardin, Playboy, Shiania Twain, Stetson, The Healing Garden
Cussons: Corex, E, Kokosal, Luksja, Morning Fresh
Danone: Actimel, Activia, Danacol, Danio, Danonki, CHOCHO, Fantasia, Gratka, Jogurty, Kefir, Lu Petitki, Śmietana, Zakręcony Mix
DEL LABORATORIES: Arthri Care, CornSilk, Dermatest Psoriaris, Diabet Aid, La Cross, Gentle Naturals, Orajel, Sally Hansen, N.Y.C. New York Color, Miss Kiss, Pronto Plus
Donna Karan New York
Dr Irene Eris: Eris, Lerene
Dr Scholl’s (Schering-Plough)
Drogerie Natura
Ecover
Electrolux
Erno Laszlo
Fitomed
Frito Lay: Lay’s, Cheetos, Twistios, Solinki
Glaxo SmithKline: Aquafresh, Capivit, Lactacyd, Macleans, Sensodyne, Parodontax, Zovirax
Guerlain, Inc. (perfumy)
GUCCI GROUP: Alexander McQueen, Boucheron, Ermenegildo Zegna, Florbath, Oscar de la Renta, Roger&Gallet, Stella McCartney, Yves Saint Laurent
Henkel (Schwarzkopf & Dep): Adhesin, Antica Erboristeria, Aok, Bac, Barnangen, BC Bonacure, Bref, Ceresit, Clin, Creme 21, Denivit, Diadermine, Dial, Dixan, Fa, Frizia, Gliss Kur, Krizia, Hattric, La Perla, La Toja, Lavax, Licor del Polo, Liofol, Loctite, Mont Saint Michel, Neutromed, P3, Palette, Pattex, Persil, Perwoll, Poly, Pritt, Pur, Purex, Rex, Schauma, Scorpio, Seborin,Sergio Tacchini, Silan, Somat, Spee, Taft, Teraxyl, Terra, Teroson, Thermed, Vademecum, Ver nel, Wipp
Herbapol Wrocław
Hershey’s
Hydrience
Johnson & Johnson: Acuvue, Bausch & Lomb, Carefree, Clean & Clear, Compeed Style SOS, Johnsons’Baby, K-Y, Listerine Freshburst, Neutrogena, Nizoral, o.b., Penaten, Piz Buin
Johnson Wax: Brise, Empathy, Fantastik, Glade, Gleid, Mr. Muscle, Pledge, Pliz, Pronto, Raid, OFF!, Scrubbing Bubbles, Toilet Eend, Ziploc
Kimberly-Clark Corp.: A…PSIK, Cottonelle, Depend, GoodNites, Huggies, Kleenex, Kotex, Little Swimmers, Poise, Pull-Ups, Scott, Subtelle, Valvet, Viva
Kao: John Frieda
Kraft Foods: 3Bit, Alpen Gold, Belvita, Cadbury, Carte Noire, Davidoff Cafe, Delicje Szampańskie, Gevalia (kawa), Jacobs, Łakotki (herbatniki San), Maxwell House, Milka, Olza, Prince Polo, Toblerone (czekolada)
L’oreal: Ambre Soolaire, Armani, Biotherm, Cacharel, Carson, Diesel, Essie, Eau Jeune, Fath Jacques, Garnier, Gemey, Giorgio Armani, Guy Laroche, Helena Rubinstein, Kerastase. Inneov, Kerastase, Lancome, La Roche Posay, Lanvin, Matrix, Maybelline, Mixa, Mizani, Narta, O.B.A.O., Ombrelle, Paloma Picasso, Phas, Ralph Lauren, Redken, Sanoflore, Scad, Shu Uemura, Skinceuticals, Soft Sheen, Ultra Doux, Vanderbilt, Vichy, Victor & Rolf, The Body Shop, Ysl Beaute
Lancaster Group: Jennifer Lopez, Lancaster, Jil Sander, Joop, Shopard, Kenneth Cole, Calvin Klein, Sarah Jessica Parker, Vivienne Westwood, Marc Jacobs, Adidas, Davidoff, Cerutti, Vera Wang, Nautica, Baby Phat
Lidl
LVHM: Acqua di Parma, Benefit Cosmetics, eLUXURY, Fresh, Givenchy, Guerlain, Hard Candy, Kenzo, Le Bon Marché, Make Up For Ever, Christian Dior, Givenchy, Sephora, Thomas Pink
MasterFoods: Active, Bounce, Bounty, Catsan, Cesar, Chappie, Dolimo, Dove, Frolic, Greenies, James Wellbeloved, Katkins, Kitekat, M&M’s, Maltesers, Mars, Milky Way, Pal, Pedigree, Royal Canine, Sheba, Skittles, Snickers, Techni-cal, Trill, Twix, Uncle Ben’s, Whiskas, Winergy, Wrigley
Mc Donald’s
Müller
Nestlé:
- Karma dla zwierząt: Alpo, Bonio, Bonzo, Darling, Dog Chow, Felix, Friskies, Go Cat, Gourmet, Matzinger, Omega Complete, Pro Plan, Purina, Spillers, Vital Balance, Winalot
- Kosmetyki: Bubchen
- Kawa i napoje: Aquarel, Caro, Dar Natury, Mazowszanka, Nescafe, Nałęczowianka, Nesquik, Nestea, Ricore, Sanpellegrino, Perrier, Vittel
- Kulinaria: Maggi, Pomysł na…, Winiary (kostki, kisiel, budyń, galaretka…)
- Płatki śniadaniowe: Corn Flakes, Cheerios, Chocapic, Cini Minis, Fitness, Frutina, Kangus, Nesquik
- Dla dzieci: BOBO Frut, Gerber, NAN, Sinlac
- Słodycze: Aero, After Eight, Bon Pari, Haagen-Dazs, Jojo, Lion, KitKat, Manhattan (i inne lody), Movenpick, Nesquik, Noir, Princessa, Scholler (lody), Smarties
NuSkin Personal Care
Oceanic (AA)
Oscar de la Renta
Parfumeurs Createurs: Agnes B, Daniel Hechter, Gloria Vanderbilt, Harley-Davidson, Kookai, Slava Zaitsev
Parker
Pepsico: 7up, Aqua Minerale, Fanta, Gatorade, Lipton Ice Tea, Mirinda, Mountain Dew, Pepsi, Schweppes, Slice, Sprite, Toma
Pfizer/Warner – Lambert: Efferdent, Effergrip, Fresh ‘n Bite, Listerine, Listermint, Lubriderm, Listerine, Plax, Schick, Trident White, Visine
Pharmena
Pierre Fabre: A-Derma, Avene, Ducray, Galenic, Klorane, Physicians Farmula, Rene Furterer
Procter & Gamble: Ace, Alfa, Always, Alldays, Ariel, Anna Sui, Aussie, Baldessarini, Blend-a-med, Bold, Born Blonde, Bounce, Bonux, Boss, Bounty, Braun, Bruno Banani, Camay, Charmin, Christina Aguielera, Clairol, Crest, Daz, Dolce&Gabbana, Cover Girl, Dicsreet, Dreft, Dunhill, Duracell, Escada, Eukanuba, Fairy, Febreze, Fibresure, Fixodent, Flash, Gabriela Sabatini, Gillette, Giorgio Beverly Hills, Glide, Gucci, Head & Shoulders, Herbal Essences, Hugo Boss, Hydrience, Iams, Infacare, Ivory, Jean Patou/Joy, Lacoste, Lasting Care, Laura Bigiotti, Lenor, Loving Care, MAX Factor, Mexx, Montblanc, Mum, Naturella, Nice n Easy, Noami Campbell, Noxema, Olay, Old Spice, Oral B, Pampers, Pantene Pro V, Pringles, Puma, Secret, Silvikrin, SK-II, Shamtu, Shockwaves, Tampax, Tempo, Thermacare, Tom Tailor, Valentino, Viakal, Vicks, Vidal Sassoon, Venus, Vizir, Vortex, Wash n Go, Wella, Zest
Reckitt-Benckiser: AirWick, Brasso, Bryza, Calgon, Calgonit, Cillit, Dettol, Disprin, Dosia, Durex, Finish, Gaviscon, Harpic, Kop, Lemsip, Lovela, Lysol, Mortein, Nurofen, Scholl, Quanto, Tiret, Vanish, Veet, Vitroclen, Woolite (Perła)
Rossmann
Sanofi Aventis
Sara Lee Corporation: Ambi Pur, Brylcream, Catch, Clinomyn, Douwe Egberts, Duschdas, Kiwi, Prima, Prodent, Radox, Sanex, Zwitsal
Sca Hygiene: Libero, Libresse, Tena
Sebamed
Sephora
Shell
Shiseido: Cle de Peau, Joico, NARS, Sea Breeze
Soraya, St. Ives, Pharbio
TATA Enterprise: Tetley, Vitax
Tchibo
Tesco
Tołpa
TOTAL
Unilever:
- Produkty spożywcze: Algida (Carte d’Or), Amino, Brooke Bond, Delma, Flora, Hellmann’s, Kasia, Knorr, Lipton, Planta, Rama, Saga, Slim Fast
- Środki czystości: Cif, Coccolino, Domestos, Omo, Pollena 2000
- Kosmetyki: Axe, Clear, Dove, Lux, Rexona, Signal, Sun Silk, TIGI, Timotei, Vaseline
Yardley
Zanussi

Songohan

http://wizaz.pl/ 

Konferencja Kraków

Zanim przeklną nas dzieci!
Nowa Cywilizacja
wobec
upadku starego porządku

KONFERENCJA
Organizatorzy: Janusz Zagórski i Dionizy Pietroń
15 maja (niedziela) 2011 rok g. 10.00 -17.00

KRAKÓW, Klub Rotunda, ul. Oleandry 1

10.00
Otwarcie konferencji Janusz Zagórski, Dionizy Pietroń

10.10
Czym jest NWO ?– prezentacja Dionizego Pietronia

11.00
Nowy Porządek Świata: finałowa batalia o Ziemię – Mikołaj Rozbicki
Media – wojna o Twój umysł – Filip Blicharczyk

12.10
Negatywne doświadczenia ludzi ze zjawiskiem UFO – Janusz Zagórski

12.40 Smugi chemiczne (chemtrails) i GMO (Genetycznie Modyfikowane Organizmy) – przegląd filmowy z wrocławskich seminariów

13.00
Globalne zagrożenia dla niezależności konsumentów i rolników. Lokalne rozwiązania globalnych problemów – wystąpienie Sir Julian Rose, prezesa Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC

14.00 przerwa

14.40
“TRADYCJA czy NOWOCZESNOŚĆ w drodze do niezależności i samowystarczalności?” – Jadwiga Łopata, laureatka Nagrody Goldmana (ekologiczny Nobel)
15.10
Nowa nauka i nowe alternatywne technologie

15.40
Survival w architekturze – nowoczesne sposoby na przetrwanie
-samowystarczalne budownictwo jako sposób na życie wolne od rachunków
-światowe trendy w niezależnych od systemu budynkach
Barbara Wojtkowska i Bartosz Kurzeja

16.00
Strategia tworzenie wielkiego ruchu społecznego Wolni Ludzie: DOSYĆ
Janusz Zagórski i Dionizy Pietroń

16.30
Dyskusja

17.00 Zakończenie konferencji

Informacje: Janusz Zagórski, 691 558259 lub 71 3278772 e-mail: januszzagorski8@gmail.com .pl oraz januszzagorski.pl
dionizy.pietron@gmail.com

Nowy budynek Sejmu za 55 mln. zł do końca 2015 r.

Nowy budynek ma powstać do końca przyszłej kadencji, czyli do 2015 r. Stanie w pobliżu istniejącego już kompleksu budynków sejmowych, po przeciwnej stronie ulicy Wiejskiej, gdzie obecnie jest parking dla pracowników – informuje rp.pl.

W biurowcu połączonym z resztą Sejmu podziemnym korytarzem będzie się znajdować kilkanaście wielkich sal dla parlamentarnych komisji oraz podziemny parking. Całkowity koszt inwestycji szacowany jest na 50-55 mln złotych.

Zdaniem urzędników Kancelarii Sejmu wzniesienie nowego budynku jest niezbędne, ponieważ dotychczasowy kompleks jest zbyt mało funkcjonalny. Posłom i senatorom brakuje przestrzeni.

Nowy biurowiec projektowany jest od lat, ale jego budowę wstrzymywano ze względu na kiepską sytuację ekonomiczną. Według Kancelarii Sejmu obecnie warunki do rozpoczęcia inwestycji są już odpowiednie

http://cia.bzzz.net/

Film którego Armia USA nie chce żebyś obejrzał

Zagadka Illuminati

Odkryłem coś ciekawego podczas przeglądania netu. Wystarczy wpisać w pasek wyszukiwarki adresowej [używam Firefoxa] wspak słowo illuminati i dodać końcówkę .com

Gdy wpiszecie itanimulli.com  zostaniemy odesłani pod oficjalny adres http://www.nsa.gov/ czyli Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA – NSA [National Security Agency].   Możecie sprawdzić tutaj   http://itanimulli.com lub wpisując adres w pasek przeglądarki.

A gdy wpiszecie itanimulli.us to odeśle was na oficjalną stronę Białego Domu http://www.whitehouse.gov/, możecie sprawdzić tutaj  http://itanimulli.us lub wpisując adres w pasek przeglądarki.

I co ciekawe kiedy wpisujemy http://www.itanimulli.ca http://www.itanimulli.ca/ to odsyła nas pod adres rekrutacyjny kalifornijskiej loży masońskiej http://www.empirelodge63.com/

Jak wpiszecie itanimulli.info http://itanimulli.info to przenosi was na http://australianpolitics.com/ robi się ciekawie.

Rambo

Redmix
Davidicke.pl

Mleczny list: Przesłanie do moich pacjentów

DOKTOR MEDYCYNY M. KRADJIAN
ORDYNATOR ODDZIAŁU CHIRURGII PIERSI DZIAŁU CHIRURGII OGÓLNEJ
OŚRODKA MEDYCZNEGO SETON W DALY
NR 302 – 1800 SULLIVAN AVE.
DAILY CITY, CA 94015 USA

„MLEKO” – samo słowo brzmi pokrzepiająco. „Może wypijesz filiżankę dobrego, gorącego mleka?” Ostatnim razem, kiedy słyszeliśmy to pytanie, pochodziło ono od kogoś, kto troszczył się o nas – a my docenialiśmy jego troskę.
Wszelkie sprawy związane z żywnością, a szczególnie z mlekiem, traktowane są emocjonalnie i posiadają znaczenie kulturowe. Mleko było naszym pierwszym pożywieniem. Jeżeli mieliśmy szczęście, było to mleko naszej matki, przekazywana  i odbierana więź miłości. Była to jedyna droga do przetrwania. Jeżeli nie było to mleko matki, było to mleko krowie albo odpowiednio spreparowane mleko sojowe – rzadko było to mleko kozie, wielbłądzie lub indyjskiego bawołu domowego.

Otóż jesteśmy nacją pijących mleko. Prawie wszyscy z nas. Niemowlęta, dorastające dzieci, młodzież, dorośli, a nawet ludzie w zaawansowanym wieku. Pijemy tuziny, a nawet setki galonów* mleka rocznie i dodajemy do tego wiele funtów** produktów mlecznych, takich jak ser, masło i jogurt .

Czy jest w tym coś niewłaściwego? Oglądamy na naszych ekranach telewizyjnych rozpraszające wątpliwości wizerunki zdrowych, pięknych ludzi i słuchamy komunikatów, które zapewniają nas, że : „Mleko jest dobre dla twego ciała.” Nasi dietetycy uporczywie twierdzą, że: „Trzeba pić mleko, bo gdzie znajdziecie wapń?” Posiłek szkolny zawsze zawiera mleko, do każdego posiłku szpitalnego prawie zawsze będzie dołączone mleko. Nie dość tego, nasi specjaliści żywienia mówili nam przez lata, że produkty mleczne stanowią „zasadniczą grupę pożywienia”. Rzecznicy przemysłu upewniali się, czy kolorowe wykresy, głoszące nieodzowność mleka i innych podstawowych środków odżywczych, były bezpłatnie dostępne w szkołach. Mleko krowie stało się czymś „normalnym”.

Możesz być zaskoczony, kiedy się dowiesz, że większość ludzi, która żyje dzisiaj na planecie Ziemia, nie pije ani nie używa krowiego mleka. Co więcej, większość z nich nie może pić mleka, ponieważ wywołuje ono u nich choroby.

Istnieje grupa badaczy z dziedziny żywienia człowieka, która nie popiera picia mleka przez dorosłych. Oto cytat z „Utne Reader” (marzec / kwiecień 1991 r.):
„Jeżeli naprawdę chcesz postępować bezpiecznie, możesz zdecydować się na dołączenie do coraz liczniejszych szeregów Amerykanów, którzy całkowicie eliminują ze swojej diety produkty mleczne. Chociaż brzmi to radykalnie dla tych z nas, których dieta opiera się na mleku i pięciu podstawowych grupach pożywienia, jest to całkowicie wystarczające do życia. Co więcej, ze wszystkich ssaków jedynie ludzie – a w tym wypadku tylko mniejszość, głównie ludzie białej rasy – kontynuują picie mleka poza okresem niemowlęcym”.
* galon amerykański = 3,785 l
** funt = 453,59 g
Kto ma rację? Po co to całe zamieszanie? Gdzie najlepiej szukać odpowiedzi?
Czy możemy zaufać rzecznikom przemysłu mleczarskiego? Czy możemy mieć zaufanie do jakiegokolwiek rzecznika przemysłu? Czy specjaliści żywienia głoszą aktualne poglądy, czy też po prostu powtarzają to, czego nauczyli ich przed laty profesorowie? A co z pojawiającymi się nowymi informacjami, zalecającymi ostrożność?

Sądzę, że istnieją trzy wiarygodne źródła informacji. Pierwszym i prawdopodobnie najlepszym jest badanie natury. Drugim źródłem jest poznawanie historii naszego własnego gatunku. Powinniśmy zaznajomić się również ze światową literaturą naukową na temat mleka.

Zacznijmy od literatury naukowej. Od roku 1988 do 1993 w archiwach „Medicine” zarejestrowano ponad 2.700 artykułów dotyczących mleka. W 1.500 z nich głównym tematem było mleko. Nie brak na ten temat naukowej informacji. Przejrzałem ponad 500 z 1.500 artykułów, odrzucając artykuły, które dotyczyły wyłącznie zwierząt, dociekań ezoterycznych oraz badań nie zakończonych wnioskami.

W jaki sposób streściłbym te artykuły? Były one prawie zdumiewające.  Przede wszystkim żaden z autorów nie pisał o mleku, jako o znakomitym pożywieniu, nie wywołującym skutków ubocznych oraz jako  o „doskonałym pożywieniu”, tak jak przekonuje nas o tym przemysł. Głównym tematem zainteresowania autorów są: kolka jelitowa, podrażnienie jelitowe, krwawienie jelitowe, anemia, reakcje alergiczne u niemowląt i dzieci, jak również zakażenia, takie jak zakażenie bakterią salmonelli. Bardziej złowieszczy jest strach przed zakażeniem wirusem białaczki bydlęcej, albo wirusem podobnym do wirusa AIDS, jak również niepokój o cukrzycę dziecięcą. Podejmowano także dyskusje na temat zanieczyszczenia mleka krwią i ciałkami ropnymi, jak również rozmaitymi substancjami chemicznymi i środkami owadobójczymi. Wśród dzieci problemami były: alergia, infekcje migdałów i uszu, mimowolne moczenie nocne, astma, krwawienia jelitowe, kolka oraz cukrzyca dziecięca. U dorosłych problemy wydawały się być bardziej związane z chorobami serca oraz zapaleniem stawów, uczuleniami, zapaleniem zatok jak również białaczką, chłoniakiem i innymi nowotworami.

Myślę, że odpowiedź można również znaleźć w rozważaniach nad tym, co pojawia się w naturze – to, co spotyka wolno żyjące ssaki, a co przytrafia się grupom ludzkim żyjącym w zbliżonym do naturalnego stanie jako „łowcy – zbieracze”.

Nasi paleolityczni przodkowie stanowią inną ważną i interesującą grupę
do badań. Ograniczamy się tutaj do spekulacji i pośrednich dowodów, lecz szczątki kości, dostępne dla naszych badań, są godne uwagi. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że te szkieletowe pozostałości odzwierciedlają wielką siłę, muskulaturę (wskazują na to rozmiary przyczepów mięśniowych) oraz całkowitą nieobecność zaawansowanej osteoporozy . Jeśli uważasz, że ludzie ci nie mają znaczenia dla naszych badań, weź pod uwagę to, że nasz kod genetyczny jest prawie taki sam, jak naszych przodków sprzed 50 000 lub 100 000 lat.

CZYM JEST MLEKO?

Mleko jest matczyną wydzieliną okresu laktacyjnego, krótkoterminowym środkiem odżywczym dla noworodków. Niczym mniej, ani więcej. W niezmienny sposób matka każdego ssaka karmi go mlekiem przez krótki okres czasu natychmiast
po narodzinach. Kiedy nadchodzi pora odstawienia od piersi, młody potomek jest zapoznawany z pożywieniem właściwym dla tego gatunku ssaków. Znanym przykładem może być tutaj szczenię. Matka karmi szczenię piersią zaledwie przez kilka tygodni, a następnie odstawia je od niej i uczy spożywania stałego pokarmu. Natura zaprogramowała karmienie piersią tylko najmłodszych ssaków.
Oczywiście zwierzęta żyjące w naturalnych warunkach nie mają możliwości kontynuowania picia mleka po odstawieniu od piersi.

CZY KAŻDY RODZAJ MLEKA JEST TAKI SAM ?

Pojawia się wobec tego pytanie: skąd uzyskać dla nas mleko? Zdecydowaliśmy się na krowę z powodu jej łagodnej natury oraz obfitego dostarczania mleka. Wybór ten wydaje się być w jakiś sposób „normalny” i błogosławiony przez naturę, naszą kulturę i obyczaje. Czy jest to jednak naturalne? Czy picie mleka innych gatunków ssaków jest roztropne?

Wyobraźmy sobie przez chwilę sytuację, w której byłoby możliwe picie mleka innego ssaka aniżeli krowy, np. szczura. A może mleko psa odpowiadałoby bardziej naszej wyobraźni? Ewentualnie mleko konia albo kota? Prawda ? Otóż nie mówię tego poważnie, tylko chcę zasugerować fakt, że mleko ludzkie jest dla niemowląt, mleko psie dla szczeniąt, mleko krowie dla cieląt, mleko kocie dla kociąt itd. Jest to sposób odżywiania wyraźnie przewidziany przez naturę. Kierujmy się tylko własnym rozsądkiem w tej kwestii.

Nie każdy rodzaj mleka jest taki sam. Mleko każdego gatunku ssaka jest wyjątkowe i jest specjalnie dostosowane do wymagań tego zwierzęcia. Na przykład mleko krowie jest trzy do czterech razy bogatsze w białko, aniżeli mleko ludzkie. Posiada ono także pięć do siedmiu razy większą zawartość składników mineralnych. Niemniej jednak, w porównaniu z mlekiem ludzkim, wykazuje ono wyraźny niedobór nienasyconych kwasów tłuszczowych. Mleko ludzkiej matki posiada sześć do dziesięciu razy tyle nienasyconych kwasów tłuszczowych, a zwłaszcza kwasu linolowego. Notabene, odtłuszczone mleko krowie nie posiada kwasu linolowego.
Po prostu nie jest ono przeznaczone dla istot ludzkich.

Nie każdy rodzaj pożywienia jest taki sam i nie każdy rodzaj mleka jest taki sam. Nie tylko właściwa ilość pożywienia ale również odpowiedni skład jakościowy jest decydujący dla najlepszego zdrowia i rozwoju. Programy nauczania dla biochemików i fizjologów – rzadko dla lekarzy medycyny – zaczynają zawierać wiadomości o tym, że skład pożywienia pozwala poszczególnym gatunkom ssaków na rozwój ich charakterystycznych cech.

Bezspornym jest, że charakteryzuje nas zaawansowany rozwój neurologiczny oraz subtelna koordynacja nerwowo-mięśniowa. Nie mamy potrzeby rozwijania masywnego szkieletu albo olbrzymich grup mięśniowych, tak jak np. cielęta. Zastanówmy się tylko nad różnicą pomiędzy wymaganiami związanymi z budową ludzkiej ręki, a dotyczącymi np. krowiego kopyta. Nowo narodzone istoty ludzkie potrzebują w szczególności budulca dla mózgu, rdzenia kręgowego i nerwów.

Czy mleko matki może podwyższyć inteligencję? Wygląda na to, że tak. W godnym uwagi badaniu, opublikowanym w „Lancet” z 1992 r. (tom 339, str. 261- 4), podzielono grupę przedwcześnie urodzonych niemowląt brytyjskich robotników na dwie części (podziału dokonano w sposób przypadkowy). Jedna grupa otrzymywała odpowiednio przyrządzony preparat, natomiast drugiej podawano ludzkie mleko. Obydwa płyny podawano sondą żołądkową. Dziećmi tymi zajmowano się ponad dziesięć lat. Dzieci karmione mlekiem ludzkim osiągały w badaniu ilorazu inteligencji IQ średnio o 10 punktów więcej. No cóż, dlaczego nie? Dlaczego poprawne składanie klocków nie miałoby mieć pozytywnego wpływu na szybko dojrzewający i rozwijający się umysł?

W przeglądzie „American Journal of Clinical Nutrition” (1982) Ralph Holman opisał przypadek niemowlęcia, żywionego jedynie płynami, podawanymi dożylnie, u którego rozwinęła się głęboka choroba neurologiczna. Stosowane płyny zawierały tylko kwas linolowy – zaledwie jeden z niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Kiedy do płynów tych dodano kwas alfa linolowy, zaburzenia neurologiczne ustały.

Pięć lat później, w tym samym przeglądzie, uczeni, pracujący w Norwegii – Bjerve, Mostad i Thoresen – opisali dokładnie ten sam problem u dorosłych pacjentów, żywionych długoterminowo sondą żołądkową.

W roku 1930 dr G.O. Burr z Minesoty, po doświadczeniach przeprowadzonych na szczurach, stwierdził, że braki kwasu linolowego tworzyły syndrom niedoboru. Dlaczego o tym wspominam? Otóż we wczesnych latach 60-tych pediatrzy zaobserwowali patologiczne zmiany skóry u dzieci odżywianych preparatami, pozbawionymi kwasu linolowego. Biorąc pod uwagę te badania, dodanie do preparatu kwasu linolowego rozwiązało problem. Takie jest działanie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, a mleko krowie wykazuje ich wyraźny niedobór w porównaniu z mlekiem ludzkim.

DOBRZE, ŻE PRZYNAJMNIEJ MLEKO KROWIE JEST CZYSTE

Czyżby? Pięćdziesiąt lat temu przeciętna krowa dawała 2.000 funtów mleka rocznie. Czołowi producenci uzyskują dzisiaj 50.000 funtów. W jaki sposób zostało to dokonane? Lekarstwa, antybiotyki, hormony, plany wymuszonego odżywiania oraz wyspecjalizowana hodowla – oto w jaki sposób.

Ostatnim zaciekłym atakiem wyższej technologii na biedną krowę jest bydlęcy hormon wzrostu (BGH). Ten wytworzony przez inżynierię genetyczną środek  ma stymulować produkcję mleka, ale według Monsanto, producenta hormonu, nie ma on wpływu na mleko lub mięso. Są również trzej inni producenci: Upjohn, Eli Lilly i American Cyanamid Company. Oczywiście nie przeprowadzono długofalowych badań nad wpływem hormonu na zdrowie ludzi pijących mleko. Inne kraje zakazały stosowania hormonu BGH z powodu troski o bezpieczeństwo. Jednym z problemów związanych z wprowadzaniem tych molekuł do ciała krów mlecznych jest fakt,  że molekuły te przenikają zwykle do mleka. Nie wiem jakie jest twoje zdanie, lecz ja nie chcę eksperymentować z przyjmowaniem hormonu BGH. Innym problemem jest to, że powoduje on wyraźny wzrost przypadków (50 – 70%) zapalenia sutek i wymion. Wymaga to wówczas terapii antybiotykowej, a pozostałości antybiotyków pojawiają się w mleku. Wygląda na to, że społeczeństwo jest zaniepokojone tą sytuacją, a w jednym z badań 43% badanych uważało, że mleko uzyskiwane z użyciem hormonu BGH stanowi zagrożenie dla zdrowia. Wiceprezes ds. porządku publicznego w Monsanto był przeciwny znakowaniu towaru z tego powodu, ponieważ takie znakowanie wprowadzałoby sztuczne rozróżnienie. Kraj jest „zalany” zwykłym mlekiem, wytwarzamy więcej mleka niż możemy skonsumować.
Nie mnóżmy kosztów składowania i nie obciążajmy płatników podatków tylko dlatego, że USDA domaga się skupowania nadwyżek masła, sera czy odtłuszczonego mleka w proszku po cenach dotowanych przez Kongres ! W roku podatkowym 1991 USDA wydało 757 milionów dolarów na skup nadwyżek masła, a w latach 80-tych średnio rocznie miliard dolarów wydawało na dotacje. ( Sprawozdania konsumenckie, maj 1992, 330-32 ).

Każdy karmiący piersią ssak wydziela poprzez swoje mleko toksyny. Są to antybiotyki, pestycydy, inne środki chemiczne i hormony. Mleko wszystkich krów zawiera również krew! Od kontrolerów wymaga się tylko sprawdzania jej poziomu, który nie może przekroczyć określonych norm. Możesz być przerażony, kiedy się dowiesz, że USDA zezwala na zawartość od jednego do półtora miliona białych komórek krwi w jednym mililitrze mleka (stanowi to 1/30 uncji). Jeżeli jeszcze tego nie wiesz, z przykrością oznajmię ci, że innym sposobem nazywania białych komórek krwi to ciałka ropne.
Powracając do istoty rzeczy, czy mleko jest czyste, czy też jest to chemiczny, biologiczny i bakteryjny koktajl? The United States General Accounting Office (Główne Biuro Rachunkowości USA) informuje, że FDA (Ministerstwo Zarządzania Lekami i Żywnością) oraz niektóre stany USA zaniedbują ochronę społeczeństwa przed pozostałościami środków leczniczych w mleku. Władze przeprowadzają badania wykrywające jedynie 4 z 82 leków podawanych krowom mlecznym.

Jak możesz sobie wyobrazić, rzecznik Fundacji Przemysłu Mleczarskiego twierdzi, że sytuacja jest całkowicie bezpieczna. Jerome Kozak twierdzi: „Nadal uważam, że mleko jest najbezpieczniejszym produktem, jaki posiadamy”.

Inni, chyba mniej stronniczy obserwatorzy stwierdzają rzecz następującą: 38 % próbek mleka w 10 miastach było zanieczyszczonych sulfamidami i innymi antybiotykami. ( Ta informacja pochodzi z Centrum Naukowego Interesu Publicznego oraz The Wall Street Journal, 29 XII 1989 ). Podobne badania prowadzone w Waszyngtonie wykazały zawartość 20 % zanieczyszczeń (Nutrition Action Healthletter, IV 1990 ).

Co zatem się dzieje ? Gdy FDA ( Federalny Departament Rolnictwa ) badał mleko, nie stwierdził wielu problemów, stosował jednak bardzo liberalne normy. Przy zastosowaniu tych samych kryteriów FDA wykazał występowanie 51 % próbek ze śladami leków.

Przyjrzyjmy się temu zjawisku, ponieważ jest ono kluczowe dla zrozumienia tych rozbieżności. FDA stosuje metodę analizy krążkowej, w której można wykryć tylko dwa na około 30 leków mogących znaleźć się w mleku. Ponadto test ten jest skuteczny dopiero przy dość wysokiej zawartości domieszki leku. Przy zastosowaniu dokładniejszego testu „Charm II test” można wykrywać 40 leków w stężeniu nawet 5 części na miliard (0,005 ppm) .

Należy tutaj omówić jeden przykry temat. Wygląda na to, że krowy nieustannie dostają zakażenia w okolicach wymion, co wymaga stosowania maści i antybiotyków. Artykuł z „France” mówi nam, że kiedy krowa otrzymuje penicylinę, pojawia się ona w mleku pomiędzy czwartym, a siódmym udojem. Inne badania z Uniwersytetu w Newadzie mówią o komórkach „mleka mastyksowego”, mleka pochodzącego od krów z zakażonymi wymionami. Prowadzono dokładne badania morfologiczne, hodowlę kultur komórkowych, ciągłą analizę w komorze do liczenia komórek oraz mnóstwo innych badań o zaawansowanej technologii. Czy wiesz, jaka była konkluzja? Jeżeli krowa choruje na zapalenie sutek i wymion, w mleku znajduje się ropa. Przepraszam, ale jest to w wynikach badań, wszystko ukryte w takim słownictwie, jak: „…makrofagi, zawierające wiele wodniczek i sfagocytozowanych cząsteczek itd.”

CORAZ GORZEJ

Dobrze, że przynajmniej mleko ludzkie jest czyste! Przepraszam. Szerokie badania wykazały, że mleko pochodzące z ludzkiej piersi u ponad 14 000 kobiet było skażone pestycydami! Co więcej, wydaje się, że źródłem pestycydów jest mięso  i – no właśnie – produkty mleczne. No cóż, dlaczego nie? Pestycydy te gromadzą się w tłuszczu, który znajduje się właśnie w tych produktach ( ciekawostką jest fakt,  że poziom skażenia mleka podgrupy karmiących piersią matek – wegetarianek był o połowę niższy ).

Jedna z ostatnich relacji wskazała na zwiększoną koncentrację pestycydów w tkance piersi u kobiet chorych na raka piersi w porównaniu z tkanką kobiet chorych na włókniaka torbielowatego. Problem ten przedstawiają szczegółowo inne artykuły w standardowej literaturze medycznej :
1. „Krowie mleko jest przyczyną kolki u niemowląt karmionych piersią” – Lancet 2 (1978): 437.
2. „Kolka u niemowląt karmionych piersią wywołana dietą białkową” – J. Pediatr.
I 01 (1982): 906
3. „ Kwestia eliminacji obcych białek z mleka kobiety” – J. Immunology 19
(1930): 15

Istnieją dziesiątki badań, opisujących natychmiastowe pojawienie się alergii na krowie mleko u dzieci żywionych wyłącznie piersią. Po prostu alergeny mleka krowiego pojawiają się w mleku matki i są przekazywane niemowlęciu.

Komitet żywienia Amerykańskiej Akademii Pediatrii zrelacjonował kwestię spożywania pełnego mleka w okresie niemowlęcym („Pediatrics”, 1983: 72-253). Przedstawiciele tego komitetu nie byli w stanie dostarczyć żadnego przekonywującego powodu, dla którego powinno się pić krowie mleko przed ukończeniem pierwszego roku życia, a mimo to wciąż zalecali jego spożywanie!

Komentując te zalecenia, dr Frank Oski z Wydziału Pediatrii Północnego Ośrodka Medycznego przytoczył problemy utajonych krwawień żołądkowo-jelitowych u niemowląt, braku żelaza, powtarzających się bólów brzucha, infekcji spowodowanych mlekiem i zanieczyszczeniami, i powiedział :

„Dlaczego mielibyśmy w ogóle je podawać – teraz i kiedykolwiek? W obliczu niepewności, związanej z wieloma potencjalnymi niebezpieczeństwami spożywania pełnego mleka bydlęcego, roztropnym byłoby zalecenie zaprzestania jego spożywania, dopóki nie będą znane odpowiedzi. Czyż nie nadszedł czas, aby zakończyć te niekontrolowane eksperymenty, dotyczące żywienia człowieka?”

W tym samym numerze „Pediatrics” komentował on dalej:

„Według mojej opinii niemowlęta w pierwszym roku życia nie powinny być karmione pełnym mlekiem z powodu związku jego spożywania z występowaniem anemii ( mleko jest tak ubogim źródłem żelaza, że niemowlę musiałoby wypić dziennie nieprawdopodobną ilość 31 kwart /35,247 l /, aby pokryć dzienne zapotrzebowanie 15 mg ), utajonych krwawień żołądkowo-jelitowych oraz różnorodnych przejawów uczulenia na pożywienie. Sugeruję, aby nie konsumowano nieprzetworzonego pełnego mleka krowiego po okresie niemowlęcym z powodu problemów, związanych z nietolerancją cukru mlekowego, jego przyczyniania się do powstawania miażdżycy tętnic oraz możliwego związku z innymi chorobami.

Pod koniec 1992 roku dr Benjamin Spock, prawdopodobnie najbardziej znany
w historii pediatra, wywołał wstrząs w kraju, kiedy wyraził tę samą opinię i zalecił, aby unikać podawania mleka dzieciom przez pierwsze dwa lata ich życia. Oto cytat z jego wypowiedzi:

„Chciałbym powiedzieć rodzicom, że podawanie krowiego mleka w opakowaniach kartonowych ma wyraźnie ujemny wpływ na niektóre niemowlęta. Właściwym pożywieniem dla niemowląt jest mleko ludzkie. Bardzo ważne byłoby przeprowadzenie badania, porównującego zakres występowania uczuleń oraz kolki u niemowląt, karmionych przez matki, pozostające na dotychczasowej diecie oraz przez matki – weganki. Osobiście nie spotkałem się z takim badaniem; byłoby to zarówno istotne, jak i mało kosztowne. Prawdopodobnie nigdy nie zostanie ono przeprowadzone. Po prostu nie da to żadnych akademickich czy ekonomicznych korzyści.

INNE PROBLEMY

Przytoczmy tylko problemy związane ze skażeniem bakteryjnym. W mleku można znaleźć bakterie salmonelli, E. Coli oraz gronkowce. Głównym problemem w dawnych czasach była gruźlica, a niektórzy ludzie chcą się cofnąć do tych czasów i domagają się stanowczo mleka surowego, motywując to tym, że jest ono „naturalne”. To szaleństwo! Badania z UCLA wykazały, że ponad jedna trzecia przypadków zakażenia salmonellą w Kalifornii (1980 – 1983) została spowodowana spożyciem surowego mleka. Oto znakomita droga do powrotu do dawniej dobrze znanej brucelozy, a obawiałbym się także i białaczki ( w dalszej części powiemy o tym więcej ). W Anglii i Walii, gdzie nadal konsumuje się surowe mleko, zaobserwowano przypadki chorób powstałych na skutek picia mleka. The Journal of the American Medical Association (251:483, 1984) (Dziennik Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego) doniósł o serii zakażeń, która wystąpiła w kilku stanach USA, spowodowanej przez pałeczki zapalenia jelita cienkiego i okrężnicy, znajdujące się w pełnym, pasteryzowanym mleku. Doszło do tego pomimo zastosowania środków bezpieczeństwa.

Wszyscy rodzice obawiają się, że ich dzieci mogą zachorować na cukrzycę młodzieńczą. Badanie kanadyjskie, zrelacjonowane w American Journal of Clinical Nutrition III’90 (Amerykańskim Dzienniku Odżywiania Klinicznego), opisuje „…istotną pozytywną współzależność pomiędzy konsumpcją niesfermentowanego białka mleka a zasięgiem występowania cukrzycy insulinozależnej na podstawie danych, pochodzących z różnych krajów. „

W innym badaniu, przeprowadzonym w Finlandii, stwierdzono, że dzieci chore na cukrzycę miały wyższy poziom antyciał mleka krowiego w surowicy („Diabetes Research”, marzec 1988). Oto cytat ze sprawozdania z tych badań:

„Wnioskujemy, że albo wzorzec konsumpcyjny mleka krowiego u dzieci chorych na cukrzycę insulinozależną jest zmieniony, albo ich reakcje immunologiczne na białka mleka krowiego są wzmożone, albo też przenikalność ich jelit na białko mleka krowiego jest wyższa niż normalnie”.

18 kwietnia 1992 roku przegląd „British Medical Journal” przedstawił przykuwające uwagę badanie, ukazujące różnicę zasięgu występowania cukrzycy insulinozależnej u pakistańskich dzieci, które wyemigrowały do Anglii. Zasięg ten był około 10 razy większy w grupie pakistańskiej dzieci przebywającej w Anglii, w porównaniu z grupą dzieci pozostających w Pakistanie. Co spowodowało ten bardzo znaczący wzrost? Autorzy badań twierdzili, że dieta w Wielkiej Brytanii pozostała niezmieniona.
Czy można temu wierzyć? Czy tak jest, że dostępność mleka, cukru i tłuszczu jest taka sama w Pakistanie, jak w Anglii, albo że sklep spożywczy w Anglii dysponuje tymi samymi artykułami, co źródła pożywienia w Pakistanie? Osobiście nie dałbym temu wiary nawet przez chwilę. Pamiętajmy, że nie mówimy tutaj o zaatakowaniu cukrzycą wieku dorosłego, typu II, której występowanie jest mocno związane z dietą, jak również genetycznie uwarunkowaną predyspozycją – wszyscy badacze są
co do tego zgodni. Badanie to jest głównym ciosem dla licznych zwolenników postawy, wyrażającej się twierdzeniem :”Wszystko jest w twoich genach”. Cukrzyca typu I była zawsze uważana za chorobę genetyczną lub ewentualnie wirusową,  a teraz takie wyniki badań? Tak bardzo sprzeciwiamy się uznaniu diety jako przyczyny tej choroby, że sami autorzy ostatniego artykułu wywnioskowali, że to chłodniejszy klimat Anglii zmienił wirusy i spowodował rzeczywisty wzrost zachorowań na cukrzycę! Tylko mleko mogło mieć związek z pojawieniem się choroby.

Najświeższą relację z tej szczególnej listy doniesień przedstawiono w artykule „New England Journal of Medicine” (30 lipca 1992) oraz w „Los Angeles Times”. Badanie to pochodzi ze Szpitala dla Dzieci Chorych w Toronto oraz od fińskich badaczy.
W Finlandii jest „…najwyższy na świecie wskaźnik konsumpcji produktów mlecznych oraz najwyższy na świecie wskaźnik zachorowań na cukrzycę insulinozależną.
W kraju tym na każde 1000 dzieci na chorobę tę zapada około 40, w przeciwieństwie do 6 – 8 dzieci na 1000 w Stanach Zjednoczonych… Badacze rozważają możliwość zaistnienia sytuacji, w której wytworzone w okresie pierwszego roku życia antyciała przeciw białku mleka atakują i niszczą trzustkę w tak zwanej reakcji autoimmunologicznej, powodując cukrzycę u ludzi, których genetyczna struktura uczyniła podatnymi na tę chorobę… , …. 142 fińskich dzieci z niedawno rozpoznaną cukrzycą”. Stwierdzono, że każde z nich miało przynajmniej osiem razy tyle antyciał przeciw białku mleka, co dzieci zdrowe, a to stanowi jasny dowód na to, że dzieci te miały intensywne zaburzenia układu autoimmunologicznego. Zespół badaczy rozszerzył badanie na grupę 400 dzieci, a obecnie zaczyna eksperyment, w którym 3 000 dzieci nie będzie otrzymywać do spożycia żadnych produktów mlecznych  w okresie pierwszych dziewięciu miesięcy życia. Jeden z badaczy stwierdził: „Badanie może potrwać 10 lat, ale tak czy inaczej otrzymamy definitywną odpowiedź”. Osobiście ostrzegłbym ich, aby upewnili się, czy karmiące piersią matki nie spożywają mleka krowiego, w przeciwnym razie wyniki będą wypaczone poprzez przenikanie białka mleka krowiego do mleka z piersi matki. A jaka była reakcja ze strony stowarzyszenia ds. cukrzycy ?. Jest to bardzo interesujące! Prezes stowarzyszenia, dr F. Xawier Pi-Sunyer mówi : „Nie oznacza to, że dzieci powinny zaprzestać picia mleka, albo że rodzice diabetyków powinni odsunąć produkty mleczne. Są to bogate źródła dobrego białka.” Mój Boże, czy jest to „dobre białko”, jeśli powoduje problem? Czy możemy podejrzewać, że przemysł mleczarski pomagał w przeszłości Amerykańskiemu Stowarzyszeniu ds. Cukrzycy?

BIAŁACZKA ? CHŁONIAK ? TO MOŻE BYĆ NAJGORSZE – ZBIERZ SIŁY!

Przykro jest mi o tym mówić – trzy na pięć krów w Stanach Zjednoczonych jest zarażonych wirusem białaczki bydlęcej! Obejmuje to 80% trzód mlecznych. Niestety, w czasie zlewania mleka po udoju ogromna większość wyprodukowanego mleka zostaje skażona (90 do 95%). Oczywiście wirus ten ginie w procesie pasteryzacji
- jeżeli proces ten został właściwie przeprowadzony. A jeśli mleko jest surowe ?
W badaniu przypadkowo zebranych próbek surowego mleka, wirus białaczki bydlęcej został znaleziony w jednej trzeciej pobranych próbek. Mam głęboką nadzieję,  że w porównaniu z normalnymi stadami, stada krów mlecznych przeznaczonych do produkcji mleka surowego są dokładniej kontrolowane („Science” 1981; 213:1014).

Jest to problem ogólnoświatowy. W pewnym szczegółowym badaniu, przeprowadzonym w Niemczech, wyrażono ubolewanie z powodu tego problemu i uznano za niemożliwe powstrzymanie wirusa przed rozprzestrzenianiem się na mleko krów nie zakażonych. Kilka krajów europejskich, łącznie z Niemcami i Szwajcarią, podejmowało próby wycofywania zakażonych krów ze swoich stad i ich uboju. Z pewnością Stany Zjednoczone muszą zajmować czołowe miejsce w walce przeciwko białaczce krów mlecznych, czyż nie? Nieprawda! Jest to błędna opinia. Dr med. Virgil Hulse, specjalista w dziedzinie mleka, bakałarz nauk przyrodniczych ze specjalnością „produkcja mleczarska”, magister w zakresie zdrowia społecznego, twierdzi, że wypadamy w tej dziedzinie najgorzej na świecie ( poza Wenezuelą ).

Tak jak już wcześniej zostało to wspomniane, wirus białaczki zostaje inaktywowany w czasie procesu pasteryzacji. Oczywiście. Niemniej jednak może dojść do wypadków typu „Czarnobyl”. Jeden z nich wydarzył się w rejonie Chicago  w kwietniu 1985 roku. W nowoczesnych, dużych zakładach pasteryzacji mleka doszło do „krzyżowego zmieszania” mleka surowego z mlekiem pasteryzowanym. Pociągnęło to za sobą gwałtowny wybuch salmonelozy, na którą zachorowało 150 tysięcy ludzi, 4 osoby w jej efekcie zmarły. Pytanie, które zadałbym teraz ludziom zajmującym się przemysłem mleczarskim, brzmi : „Czy możecie zagwarantować, że ludzie, którzy pili to mleko, nie byli narażeni na przyjmowanie żywych, w pełni aktywnych wirusów białaczki bydlęcej?”. Poza tym interesującym byłoby zbadanie, czy w okresie od 1 do 3 dziesięcioleci po wypadku zanotowano w tym rejonie grupowe przypadki zachorowań na białaczkę. Istnieją doniesienia z innych obszarów o grupowych przypadkach zachorowań na białaczkę; jeden z nich opisano w „San Francisco Chronicle” (10 czerwca 1990).

Co dzieje się z innymi gatunkami ssaków, kiedy zetkną się z wirusem białaczki bydlęcej? Jest to słuszne pytanie, a odpowiedź nie nasuwa wątpliwości. Prawie wszystkie zwierzęta narażone na działanie wirusa zapadają na białaczkę. Obejmuje to owce, kozy, a nawet naczelne grupy ssaków, takie jak małpy rezus,  czy szympanse. Wirus jest przenoszony poprzez spożywanie go wraz z pokarmem  ( również drogą dożylną i domięśniową ) oraz poprzez komórki obecne w mleku. Oczywiście nie ma przykładów prób przenoszenia wirusa na istoty ludzkie,  ale wiemy, że wirus ten może zakazić komórki ludzkie in vitro. Istnieją dowody na tworzenie się ludzkich przeciwciał w reakcji na wirusa białaczki bydlęcej.
Jest to niepokojące. W jaki sposób cząsteczki wirusa białaczki bydlęcej uzyskały dostęp do ludzi i stały się antygenami? Czy były to małe, zdenaturowane cząsteczki ?

Jeżeli wirusy białaczki bydlęcej powodują białaczkę ludzką, można byłoby się spodziewać, że stany rolnicze w USA, w których są liczne stada zakażone białaczką, będą miały większą zapadalność na białaczkę ludzką. Czy tak jest w rzeczywistości? Niestety, wygląda na to, że dokładnie tak. Iowa, Nebraska, Południowa Dakota, Minnesota oraz Wisconsin mają statystycznie większą zachorowalność na białaczkę, aniżeli wypadałoby to ze średniej krajowej. W Rosji i Szwecji obszary z niekontrolowanym wirusem białaczki bydlęcej powiązano ze wzrostem białaczki ludzkiej. Poinformowano mnie również, że wśród weterynarzy stwierdzono wyższy wskaźnik zachorowalności na białaczkę, aniżeli w pozostałej części społeczeństwa. Właściciele gospodarstw mlecznych posiadają również znacznie podwyższony wskaźnik zachorowalności na białaczkę. Ostatnie badania wskazują na to, że limfocyty pochodzące z mleka, którym były karmione nowonarodzone ssaki, uzyskują dostęp do tkanek ciała poprzez bezpośrednie przenikanie przez ściankę jelit.

Optymistyczna wiadomość z Wydziału Nauk Zwierzęcych Uniwersytetu Ubana w Illinois wskazuje na znaczenie perspektywicznego podejścia do zagadnienia.
W związku z tym, że zajmują się oni głównie ekonomią mleczną, a nie aspektami zdrowotnymi, zwrócili uwagę, że wydajność mleka u krów zakażonych wirusem białaczki bydlęcej była większa. Jednakże kiedy białaczka spowodowała trwałą i znaczną limfocytozę ( zwiększoną liczbę niektórych białych komórek krwi ), wydajność spadła. Zasugerowali oni „…potrzebę ponownej oceny ekonomicznego wpływu wirusa białaczki bydlęcej na przemysł mleczarski”. Czy to oznacza, że białaczka jest dobra dla zdobywania zysków, o ile jesteśmy w stanie ją kontrolować? Położyłem zdecydowany nacisk na ten problem i ubliża mi się, że jest to tylko problem ekonomiczny, a nie zdrowia ludzkiego. Nie spodziewajmy się pomocy od Ministerstwa Rolnictwa lub uniwersytetów. Stawki pieniężne oraz presje polityczne są zbyt duże. Pozostaje samotne działanie na własną rękę.

Cóż to wszystko znaczy ? Wiemy, że wirus jest zdolny do wywołania białaczki  u innych zwierząt. Zostało udowodnione, że może się on przyczynić do spowodowania białaczki ludzkiej ( albo spokrewnionego z nią chłoniaka ). Kilka artykułów z dużą ostrością porusza ten problem :

1. ”Epidemiologiczne związki populacji bydlęcej i białaczki ludzkiej w Iowa”.
( The American Journal of Epidemiology, 1980 r.);
2. ”Mleko krów mlecznych często zawiera wirusy białaczkogenne”.
( Science 1981r.);
3. ”Strzeż się krowy” (artykuł wstępny z „Lancet”, 1974 r.);
4. ”Czy mleko bydlęce stanowi ryzyko dla zdrowia?” („Pediatrics”, 1985 r.)

W Norwegii przez 11,5 roku poddawano uważnej obserwacji 1422 osoby. Te z nich, które piły 2 lub więcej szklanek mleka dziennie, posiadały 3,5-krotnie wyższy stopień zachorowań na raka systemu chłonnego ( The Medical Journal, marzec 1990 r. )
Jeden z głębszych w swej treści artykułów na ten temat napisał Allan S. Cunningham of Cooperstown z Nowego Jorku. Jego artykuł, zatytułowany „Chłoniaki a konsumpcja białka zwierzęcego” ukazał się w „Lancet” z 27 listopada 1976 r. Wielu ludzi myśli o mleku, jako o „płynnym mięsie”, a dr Cunningham zgadza się z tym . Przez okres jednego roku ( 1955 – 1956 ) prześledził on w 15 krajach konsumpcję mięsa wołowego i produktów mlecznych w gramach na dzień.
Na najwyższych miejscach w tej grupie znalazły się: Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone i Kanada. Najniższe miejsca zajęły: Japonia, Jugosławia i Francja. Różnica pomiędzy pierwszym i ostatnim krajem była wyraźnie zaznaczona:
43,8 g/dzień dla Nowozelandczyków kontra 1,5 g/dzień dla Japonii. Prawie 30-krotna różnica! ( Nawiasem mówiąc, w ciągu ostatnich 36 lat zanotowano u Japończyków zaskakujący wzrost ilości konsumowanej wołowiny i mleka, a ich wzorce chorobowe to odzwierciedlają, potwierdzając brak „genetycznej ochrony” zauważonej w badaniach migracji. Dawniej wzrost częstotliwości zachorowań na chłoniaka występował jedynie u Japończyków, którzy wyemigrowali do USA! ).

Interesującym szczegółem jest fakt wybudowania pomnika w japońskiej świątyni Gyokusenji w Shimoda. Upamiętnił on miejsce, w którym po raz pierwszy w Japonii zabito krowę dla ludzkiej konsumpcji. Łańcuchy, otaczające ten pomnik, były podarunkiem od Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Jakie można snuć przypuszczenia, skąd u Japończyków wziął się pomysł jedzenia wołowiny ? A było to w 1930 roku.
Cunningham stwierdził, że w 15 analizowanych krajach istnieje istotny, pozytywny związek pomiędzy zgonami, spowodowanymi chłoniakiem a konsumpcją mięsa wołowego. Oto kilka cytatów z jego artykułu :
„W wielu krajach przeciętne spożycie białka o wiele przekracza zalecane normy. Nadmierna konsumpcja białka zwierzęcego może być jednym z czynników przyczyniających się do powstawania chłoniaka, działając w następujący sposób. Spożywanie niektórych rodzajów protein powoduje wchłanianie fragmentów antygenów poprzez błonę śluzową żołądkowo-jelitową.

Powoduje to z kolei chroniczne pobudzenie tkanki limfatycznej, do której fragmenty te uzyskują dostęp… Chroniczne pobudzenie układu immunologicznego powoduje chłoniaka u zwierząt laboratoryjnych i przypuszcza się, że wywołuje go także u ludzi… Żołądkowo-jelitowa błona śluzowa jest jedynie częściową barierą we wchłanianiu antygenów pożywienia, a krążące antyciała dla spożywanych protein są powszechnym zjawiskiem, są one szczególnie silnymi, limfatycznymi czynnikami pobudzającymi. Spożywanie krowiego mleka może wywołać uogólnione powiększenie węzłów chłonnych, powiększenie wątroby i śledziony oraz rozległy, głęboki przerost gruczołów.
Oszacowano, że w czasie trawienia mleka krowiego uwalnia się ponad  100 różnych antygenów, co wywołuje wytwarzanie antyciał wszystkich kategorii ( może to tłumaczyć, dlaczego pasteryzowane, zabite wirusy mogą być przyczyną chorób ).
A oto kolejne fakty. W przeglądzie „The British Journal of Cancer” (marzec 1990) doniesiono o rozległych, perspektywicznych badaniach z Norwegii. Przez 11,5 roku poddano medycznej obserwacji prawie 16 000 osób. W większości przypadków raka nie zaobserwowano związku pomiędzy występowaniem nowotworu a spożywaniem mleka. Jednakże w przypadku chłoniaka istniał bardzo silny, pozytywny związek. Prawdopodobieństwo zachorowania na chłoniaka było 3-4 razy większe u osób pijących dwie lub więcej szklanek mleka dziennie ( lub spożywających równoważną ilość produktów mlecznych ), aniżeli u osób pijących mniej niż jedną szklankę.

Powinieneś być świadomy istnienia dwóch innych chorób, dotyczących krów. Obecnie nie jest pewne, czy są one rozprzestrzeniane poprzez spożywanie produktów mlecznych oraz czy obejmują one człowieka. Pierwsza z nich to bydlęce gąbczaste zapalenie mózgu BSE, drugą natomiast jest bydlęcy wirus deficytu układu immunologicznego BIV. Pierwsza z chorób powoduje powstawanie jam w mózgach zwierząt. Mamy nadzieję, że jej występowanie ogranicza się wyłącznie do obszaru Anglii. Od dawna wiadomo tu o chorobie, która nęka owce, zwanej scrapie*.
Wydaje się, że BSE została zapoczątkowana poprzez żywienie brytyjskich krów skażonymi częściami owiec, zwłaszcza mózgami. Pokierujmy się teraz zdrowym rozsądkiem. Czy krowy wydają się być mięsożerne? Czy powinny one jeść mięso? Nastąpił „przedwczesny zapłon” umotywowanej chęcią zdobycia zysku praktyki, a Wielką Brytanię ogarnęła fala bydlęcego gąbczastego zapalenia mózgu BSE lub też choroby wściekłych krów. Choroba ta wywołuje zupełne otępienie u nieszczęsnego zwierzęcia i jest nieuleczalna w 100%. Zgodnie z brytyjskim prawem spalono do tej pory w Anglii 100 000 krów. Według podawanych informacji miesięcznie zostaje zakażonych od 400-500 krów. Społeczeństwo brytyjskie jest tym zaniepokojone, konsumpcja mięsa wołowego spadła o 25%, a około 2 000 szkół zaprzestało podawania wołowiny dzieciom. U kilku hodowców bydła zaobserwowano syndrom śmiertelnej choroby, która przypomina zarówno bydlęce gąbczaste zapalenie mózgu BSE, jak również chorobę Creutzfeldt’a – Jakob’a CJD. Jednak Brytyjski Związek Weterynaryjny twierdzi, że przeniesienie choroby BSE na ludzi jest mało prawdopodobne. USDA przyznaje, że brytyjska epidemia spowodowana została żywieniem bydła białkiem zwierzęcym oraz suszonymi, mielonymi kośćmi, wyprodukowanymi w zakładach przetwórczych z martwych ciał owiec, zakażonych chorobą ”scrapie”.

*Scrapie – wirusowa choroba owiec i kóz, kończąca się zwykle śmiercią; atakuje ona centralny system nerwowy i powoduje dotkliwe swędzenie lub ospałość.
USDA zakazała importowania żywego bydła oraz zwierząt przeżuwających z ogrodów zoologicznych Wielkiej Brytanii; twierdzi ona, że choroba ta w Stanach Zjednoczonych nie istnieje. Niemniej jednak może pojawić się problem. „Otępiałe krowy” to zwierzęta, które docierają do aukcyjnych zagród lub do rzeźni odrętwiałe, stratowane, okaleczone, odwodnione albo niezdolne do chodzenia z powodu nadmiernego osłabienia, wywołanego chorobami wirusowymi. Znajdują się one zatem w stanie otępienia. Jeśli nie są zdolne chodzić pobudzane elektrycznymi wstrząsami, są zaciągane przy użyciu łańcuchów do metalowych kontenerów i transportowane do zakładów przetwórczych, gdzie, o ile nie są już martwe, zostają zabite. Odmawia się im nawet „humanitarnej” śmierci. Są one wówczas przetwarzane na pożywienie białkowe dla zwierząt, jak również na inne preparaty. Norki, które były żywione tym białkowym pożywieniem zachorowały na zapalenie mózgu, które w pewnym stopniu przypomina chorobę BSE. Utracono w ten sposób całe hodowle norek, głównie w stanie Wisconsin. Istnieje obawa, że zakaźnym czynnikiem jest prion lub też powolnie działający wirus, prawdopodobnie nabyty od chorych „otępiałych krów”.

Przegląd „The British Medical Journal” (11 kwietnia 1992) w artykule wstępnym, fanaberyjnie zatytułowanym „Jak się masz wściekła krowo”, opisuje przypadki pojawienia się choroby BSE u gatunków, u których wcześniej nie zaobserwowano zakażenia, takich jak np. koty. W artykule tym ujawniono, że w Anglii skażone mięso krów chorych na BSE zostało wprowadzone do spożycia dla ludzi pomiędzy 1986 a 1989 rokiem.” Oczekuje się na wynik tego eksperymentu”. Ponieważ okres inkubacji może trwać do trzydziestu lat, musimy czekać.

Bardziej niepokojący jest wirus osłabiający układ immunologiczny, którego obecność zaobserwowano u bydła na terenie Stanów Zjednoczonych. Jego struktura jest bardzo podobna do struktury ludzkiego wirusa HIV. Obecnie nie wiadomo,  czy kontakt żywego wirusa BIV z białkiem może spowodować, że surowica krwi u ludzi stanie się pozytywna dla wirusa HIV. Mówi się, że stopień rozprzestrzeniania wirusa wśród amerykańskich stad jest bardzo duży. USDA odmawia kontroli mięsa i mleka, aby sprawdzić czy są w nich obecne antyciała tego wirusa. Nie posiada ona żadnych planów, aby poddać kwarantannie zakażone zwierzęta. Tak jak w przypadku AIDS u ludzi, tak nie ma lekarstwa na BIV dla krów. Codziennie konsumujemy mięso wołowe oraz produkty mleczne, pochodzące od zakażonych wirusami krów i nie istnieje żadne naukowe zapewnienie, że spożywanie tych produktów jest bezpieczne. Odnoszę wrażenie, że jedzenie surowej wołowiny ( np. befsztyka tatarskiego ) jest bardzo ryzykowne, zwłaszcza po tym, jak doszło do śmiertelnych wypadków zakażenia bakteriami E. Coli w Seattle, w 1993 roku.

Relacje w magazynie „The Canadian Journal of Veterinary Research” (październik 1992) oraz w literaturze rosyjskiej informują o przerażającym rozwoju wypadków. Donoszą one o pierwszym wykryciu w ludzkiej surowicy antyciała bydlęcego wirusa białkowego, osłabiającego układ immunologiczny. Oprócz tego wstrząsającego doniesienia inna relacja z Rosji informuje o obecności wirusa, spokrewnionego z bydlęcym wirusem białaczki, u 5 z 89 kobiet chorych na chorobę piersi („Acta Virologica”, luty 1990). Implikacje takiego rozprzestrzeniania się są obecnie nieznane. Niemniej jednak bezpiecznym byłoby przypuszczenie, że jest mało prawdopodobne, aby te zwierzęce wirusy pozostały w świecie zwierzęcym.

PRZYPADKI RAKA – CZY SYTUACJA SIĘ POGARSZA ?

Niestety tak. Rak jajników – szczególnie złośliwy nowotwór – został skojarzony
z konsumpcją mleka przez pracowników Instytutu „Roswell Park Memorial”
w Buffalo, New York. Picie ponad jednej szklanki pełnego mleka dziennie zwiększało u kobiet trzykrotnie niebezpieczeństwo zachorowania w porównaniu z osobami niepijącymi mleka. Wspomniani naukowcy uważali też, że obniżenie zawartości tłuszczu w produktach mlecznych pomogłoby w zredukowaniu niebezpieczeństwa. Tego rodzaju związek został stwierdzony przez licznych badaczy.

W innym ważnym badaniu, przeprowadzonym w Harwardzkiej Szkole Medycznej, dokonano analizy danych z 27 krajów, głównie z okresu lat 70-tych. Ponownie została ujawniona istotna pozytywna korelacja pomiędzy rakiem jajników, a ilością konsumowanego mleka, przypadająca na jedną osobę. Badacze ci twierdzą, że częściowo odpowiedzialny za to jest składnik cukru mlekowego, którego trawienie jest ułatwione poprzez trwale utrzymującą się zdolność trawienia laktozy (stała laktozowa) – przedstawienie problemu jest nieco odmienne, ale konkluzja ta sama.
O badaniu tym poinformowano w „The American Journal of Epidemiology” (listopad 1989).

Zauważono nawet związek spożywania mleka z występowaniem raka płuc. „The International Journal of Cancer” (15 kwiecień 1989) relacjonuje badania dotyczące nawyków spożywania napojów u 569 pacjentów chorych na raka płuc oraz 569 pracowników z Roswell Park Memorial Institute. Ryzyko zachorowania na raka płuc u osób pijących pełne mleko 3 lub więcej razy dziennie było dwukrotnie większe w porównaniu z osobami, które nigdy nie piły pełnego mleka.

Przez wiele lat obserwowaliśmy wskaźniki występowania raka płuc u Japończyków, którzy palą o wiele więcej papierosów aniżeli Amerykanie, czy Europejczycy, ale o wiele rzadziej chorują na raka płuc. Naukowcy z tego obszaru badawczego twierdza, że różnicę powoduje ogólne spożycie tłuszczu.

Nie istnieje wiele sprawozdań, ukazujących związek pomiędzy spożyciem mleka,  a rakiem prostaty, jakkolwiek jedno jest bardzo interesujące. Pochodzi ono z Roswell Park Memorial Institute i można je znaleźć w przeglądzie „Cancer” (1989). Przeanalizowano dietę 371 pacjentów chorych na raka prostaty oraz dietę kontrolnej grupy porównawczej. Względny stopień zachorowalności u osób pijących 3 lub więcej szklanek mleka dziennie był o 2,49 razy większy, aniżeli u osób nigdy nie pijących pełnego mleka… Waga dowodu wydaje się potwierdzać hipotezę, że spożywanie tłuszczu zwierzęcego związane jest ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka prostaty. Rak prostaty jest obecnie najpowszechniej wykrywanym u Amerykanów rodzajem raka i jest drugą co do ważności przyczyną zgonów, spowodowanych występowaniem raka.

JAKIE SĄ ZATEM KORZYŚCI ?

Czy dla dorosłego człowieka w ogóle istnieje jakikolwiek powód zdrowotny, aby pić krowie mleko ?

Według mnie trudno jest znaleźć chociaż jeden dobry powód poza przyzwyczajeniem. Jednak jeśli się uprzeć, mogłyby to być w najlepszym wypadku dwie przyczyny: mleko jest źródłem wapnia oraz jest źródłem aminokwasów (białek).

Przyjrzyjmy się najpierw sprawie wapnia. Dlaczego w ogóle niepokoimy się
o wapń? Oczywiście chcemy, aby budował on silne kości i ochraniał nas przed osteoporozą. Bez wątpienia w mleku znajduje się mnóstwo wapnia. Jednak czy jest to dobre źródło wapnia dla ludzi ? Sądzę, że nie. A oto uzasadnienie.
W rzeczywistości nadmierna ilość produktów mlecznych utrudnia absorpcję wapnia. Po drugie nadmiar dostarczanego przez mleko białka jest główną przyczyną problemu osteoporozy. Dr Hegsted z Anglii przez wiele lat pisał na temat geograficznego rozmieszczenia występowania osteoporozy. Uważa on, że mleko jest przyczyną osteoporozy.
A oto przedstawione poniżej uzasadnienia.

Liczne badania wykazały, że ilość przyjmowanego wapnia, a zwłaszcza uzupełniających dawek, nie ma jakiegokolwiek wpływu na rozwój osteoporozy. Najbardziej doniosły artykuł na ten temat pojawił się ostatnio w „The British Journal of Medicine” (Brytyjskim Dzienniku Medycyny), gdzie nie może sięgnąć długie ramię naszego (USA) przemysłu mleczarskiego. Inne badania, przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych, faktycznie wykazały pogorszenie się równowagi wapniowej u kobiet po okresie klimakterium, które spożywały trzy szklanki mleka dziennie („The American Journal of Clinical Nutrition” 1985 – Amerykański Dziennik Odżywiania Klinicznego). Inną obserwacją, która może być pomocna w naszej analizie, jest fakt stwierdzenia nieobecności jakichkolwiek udokumentowanych niedoborów wapnia wśród ludzi żyjących na naturalnej diecie bez mleka.

Aby odnaleźć klucz do zagadki osteoporozy, nie patrz na wapń, spójrz na białko. Rozważ te dwie kontrastujące ze sobą grupy. Eskimosi posiadają wyjątkowo wysokie spożycie białka oszacowane na 25% ogólnej ilości kalorii. Mają oni również wysokie spożycie wapnia (2500 mg dziennie). W tej grupie spotyka się najbardziej dotkliwe przypadki osteoporozy na świecie. Drugą badaną grupą były plemiona Bantu z Afryki Południowej. Mają oni w swojej diecie 12% białka, głównie roślinnego oraz zaledwie 200 do 350 mg wapnia dziennie, (około połowa ilości spożywanej przez amerykańskie kobiety). Kobiety plemion Bantu prawie w ogóle nie mają osteoporozy, pomimo rodzenia sześciu lub więcej dzieci i karmienia ich piersią przez długi okres ! Czy kobiety afrykańskie, emigrujące do Stanów Zjednoczonych chorują na osteoporozę ? Odpowiedź na to pytanie brzmi – tak, jednak nie tak często jak kobiety białej rasy albo Azjatki. Tak więc istnieje różnica genetyczna, która może być modyfikowana przez dietę.

Pojawia się oczywiste pytanie :”Gdzie zatem można znaleźć potrzebny nam wapń?”. Odpowiedź brzmi: „Dokładnie tam, gdzie znajdują go krowy, w zielonych roślinach, które rosną w ziemi, głównie w warzywach liściastych”. Ostatecznie słonie i nosorożce rozwijają swoje olbrzymie kości po okresie karmienia piersią, jedząc zielone rośliny liściaste – tak samo zresztą jak konie. Wydaje się, że wszystkie ziemskie ssaki są zdrowe, jeśli żyją w harmonii ze swoim programem genetycznym i odżywiają się naturalnym pożywieniem. Jedynie wśród ludzi żyjących w nadmiernym dostatku szerzy się w sposób nieopanowany osteoporoza.

Jeśli odniesienia do zwierząt nie przekonują cię, pomyśl o kilku miliardach ludzi na tej ziemi, którzy nigdy nie widzieli krowiego mleka. Czy sądzisz, że osteoporoza byłaby rozpowszechniona w tej ogromnej grupie? Zasugerowaliby to zwolennicy spożywania produktów mlecznych ale prawda jest dokładnie przeciwna. Otóż ludzie nie spożywający produktów nabiałowych zapadają na tę chorobę o wiele rzadziej, aniżeli ludzie z krajów, w których są one powszechnie konsumowane.

PROTEINOWY MIT

Z pewnością pamiętamy, kiedy byliśmy dziećmi, jak wszyscy dorośli mówili nam: „upewnij się czy zjadasz dużo dobrego białka”. Kiedy byłem młody, białko było żywieniowym „super produktem”. Oczywiście mleko idealnie pasuje do tego określenia.

Jeśli chodzi o białko, to pamiętajmy o tym, że mleko jest rzeczywiście jego bogatym źródłem – „płynnym mięsem”.
Jednakże nie jest to wcale tym, czego potrzebujemy. W istocie jest to źródło kłopotów. Prawie wszyscy Amerykanie zjadają za dużo protein.

W zakresie tej informacji zdaję się na najbardziej miarodajne źródło, jakie jest mi znane. Jest to ostatnia edycja broszury „Recommended Dietary Allowances” styczeń 1992 (Zalecane Racje Dietetyczne), opracowanej przez National Research Council (Narodową Radę Badań). Dla ciekawości podam, że aktualnym redaktorem tego ważnego opracowania jest dr Richard Havel z Uniwersytetu Kalifornia w San Francisco. Należy najpierw podkreślić, że zalecana ilość białka była obniżana  w kolejnych edycjach tego wydawnictwa. Aktualnym zaleceniem dla osób dorosłych w wieku 19 – 51 lat jest 0,75 g /kg /dzień. Jest to zaledwie 45 gram dziennie dla osoby dorosłej o wadze 60 kg. Powinieneś także wiedzieć, że WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) oszacowała dzienne zapotrzebowanie na białko dla osoby dorosłej na 6 g/kg. Wszystkie obliczenia zalecanych racji dietetycznych są dokonywane z dużą tolerancją bezpieczeństwa na wypadek, gdybyś był typem osoby, która chce zjeść trochę więcej „na wszelki wypadek”.

Otóż 45 gram dziennie jest drobną ilością białka. Rozważ również to, że spożywane białko nie musi być białkiem zwierzęcym. Białko roślinne w praktyce jest równie dobre, nie zawiera cholesterolu, natomiast tłuszcz roślinny jest o wiele mniej nasycony. Nie daj się wprowadzić w błąd przez staroświeckie przekonania, że białka roślinne muszą być starannie zrównoważone, aby uniknąć niedoborów. Nie jest to uzasadniona obawa. Prawie wszyscy Amerykanie, Kanadyjczycy, Brytyjczycy i Europejczycy znajdują się zatem w stanie nadmiernego obciążenia białkiem. Stan taki, jeśli jest utrzymywany latami, ma poważne następstwa. Jest to wcześniej omawiana osteoporoza, jak również arterioskleroza oraz uszkodzenie nerek. Istnieje niewątpliwy dowód na to, że złośliwy charakter pewnych chorób, głównie chorób okrężnicy i odbytu, jest związany z nadmiernym spożyciem mięsa. Barry Brenner był pierwszym, który w pełni wykazał niebezpieczeństwa nadmiaru protein dla układu moczowego. Znane wszystkim są niebezpieczeństwa związane z nadmiarem tłuszczu i cholesterolu. Na zakończenie powinieneś wiedzieć, że porównując mleko ludzkie z mlekiem innych ssaków należy stwierdzić, że zawiera ona najniższą ilość białka (0,9%)

CZY SĄ TO JUŻ WSZYSTKIE ZMARTWIENIA ?

Przepraszam, jest ich więcej. Nie zapomnijmy o cukrze mlekowym. Jest to podstawowy mleczny węglowodan. Wydaje się, że natura dostarcza noworodkom enzymatyczne wyposażenie niezbędne do metabolizmu cukru mlekowego, lecz zdolność ta często wygasa w wieku 4 lub 5 lat.

Na czym polega problem z laktozą, czy też inaczej cukrem mlekowym ? Wydaje się, że ten dwucukier jest zbyt duży, aby mógł być wchłonięty do krwi bez uprzedniego rozłożenia go na monosacharydy, mianowicie na galaktozę i glukozę. Wymaga to enzymu laktazy oraz innych enzymów, aby rozbić galaktozę na glukozę.

Zastanówmy się nad tym przez chwilę. Natura obdarza nas zdolnością metabolizmu laktozy przez kilka lat, a następnie wyłącza mechanizm. Czy Matka Natura próbuje nam dać coś do zrozumienia ? Bezspornie wszystkie niemowlęta muszą pić mleko. Fakt, że tak wiele osób dorosłych nie może pić mleka, wydaje się być związany  z tendencją natury do porzucania mechanizmów, które nie są potrzebne. Przynajmniej połowa dorosłych ludzi na świecie nie toleruje laktozy. Sytuacja taka nie istniała do momentu względnie niedawnego wprowadzenia stad mlecznych i przyswojenia sobie zdolności „pożyczania” mleka od innej grupy ssaków, kiedy to korzyść przetrwania ochronnej laktazy (enzymu, który pozwala nam trawić laktozę) stała się oczywista. Jednak dlaczego picie krowiego mleka ma być korzystne? Mimo wszystko większość ludzi, w historii świata, je piła. Dlaczego tak się stało, że ludzie rasy białej zachowali tę zdolność, podczas gdy u ludzi pozostałych ras wystąpiła skłonność do jej utraty.

Niektórzy badacze ewolucji uważają, że biała skóra jest dość niedawną innowacją, być może mającą nie więcej niż 20.000 lub 30.000 lat. Wyraźnie dotyczy to migracji pierwotnego człowieka w kierunku północnym do zimnych, stosunkowo słabo nasłonecznionych obszarów, gdzie trzeba było używać odzieży i futer. Cera jasna pozwala na łatwiejszą produkcję witaminy D pod wpływem promieni słonecznych, aniżeli cera ciemna. Niemniej jednak, kiedy na działanie promieni słonecznych była wystawiona tylko twarz, ta niewielka powierzchnia jasnej cery nie wystarczała, aby zsyntetyzować witaminę D pod wpływem światła słonecznego. Jeśli trudno dostępne były źródła dietetyczne i słoneczne, pozwoliło to przetrwać jedynie ludziom, którzy mogli trawić mleko. Wydaje się to być jedynym logicznym wyjaśnieniem dla sytuacji ludzi o jasnej karnacji, posiadających w znacznym stopniu zdolność tolerancji laktozy w porównaniu z ludźmi o ciemnym kolorze skóry.

W jakich proporcjach rozkłada się to zjawisko ? Wśród pewnych grup rasowych, takich jak czarnoskórzy, stopień nietolerancji laktozy w odniesieniu do osób dorosłych dochodzi do 90%. Wśród ludzi rasy białej 20 do 40% nie toleruje laktozy. Rasy orientalne znajdują się pomiędzy tymi dwoma grupami. Rezultatami obfitego spożycia mleka u nich są: biegunka, gazy, zaburzenia jelitowe. Większość amerykańskich Indian w ogóle nie toleruje mleka. Przemysł mleczarski przyznaje, że nietolerancja laktozy szerzy jelitowe spustoszenie aż u 50 milionów Amerykanów. Powstał więc przemysł „nietolerowanej laktozy”, który w roku 1992 miał obroty w wysokości 117 milionów dolarów („Time”, 17 maj 1993).

A co zrobić, kiedy nasz organizm nie toleruje laktozy, a my mocno łakniemy produktów mlecznych ? Czy wszystko jest stracone ? Wcale nie. Wydaje się, że laktoza jest trawiona w dużym stopniu przez bakterie i będziemy mogli cieszyć się smakiem swojego ulubionego sera pomimo nietolerancji laktozy. Podobny pod tym względem jest jogurt. Na zakończenie nadmienię, że – nigdy bym sobie tego nawet nie wymarzył – genetycy chcą połączyć geny, aby zmienić skład mleka („The American Journal of Clinical Nutrition” 1993 – Amerykański Dziennik Żywienia Klinicznego).

Można byłoby również dowodzić, że mleko jest całkowicie pozbawione zawartości włókna i że nawykowe spożywanie będzie wytwarzać skłonności do obstrukcji oraz zaburzeń jelitowych.

Związek spożywania mleka z anemią i utajonym krwawieniem jelit u niemowląt jest znany wszystkim lekarzom. Dzieje się tak głównie z powodu braku żelaza w mleku oraz drażniącego działania mleka na błonę śluzową. Literatura pediatryczna obfituje w artykuły opisujące przypadki chorób jelitowych, krwawień jak również kolek, biegunek i wymiotów u dzieci uczulonych na krowie mleko.
Anemia występuje u nich ze zdwojoną siłą zarówno poprzez utratę krwi i żelaza, jak również na skutek niedoboru żelaza w krowim mleku. Mleko jest również główną przyczyną alergii wieku dziecięcego.

MLEKO ODTŁUSZCZONE

Jeszcze jeden temat: kwestia mleka odtłuszczonego. Powszechnym pytaniem jest: „Czyżby mleko odtłuszczone nie było dobre ?”. Odpowiedź na to pytanie brzmi: mleko odtłuszczone wcale dobrym nie jest. Określenie „odtłuszczone” jest określeniem marketingowym, stosowanym w celu wprowadzenia w błąd społeczeństwa. Mleko odtłuszczone zawiera od 24 do 32% tłuszczu jako kalorie ! Liczba 2% jest również zwodnicza. Odnosi się ona do wagi. Nie mówi się o tym, że wagowo mleko jest w 87% wodą.

„No dobrze, człowieku psujący całą przyjemność, z pewnością będziesz musiał zaaprobować mleko całkowicie pozbawione tłuszczu !” Słyszę to dość często. ( Inną stałą troską jest:„Cóż zatem dodajesz do swojej mieszanki zbożowej na śniadanie ? ).
To prawda, w takim mleku jest mało tłuszczu lub nie ma go w ogóle, lecz pojawia się wtedy przeciążenie białkiem i laktozą. Jeżeli jest coś, czego nie potrzebujemy dodawać, to jest to jeszcze jeden cukier – laktoza, składająca się z galaktozy i glukozy. Na dodatek miliony Amerykanów nie tolerują laktozy. Co się tyczy białka, tak jak zostało wcześniej przedstawione, to żyjemy w społeczeństwie, które rutynowo przyjmuje o wiele więcej białka, aniżeli jest to potrzebne. Stanowi to obciążenie dla naszego ciała, a zwłaszcza dla nerek i jest jedną z ważniejszych przyczyn osteoporozy.
Co do suchej mieszanki zbożowej, to zasugerowałbym mleko sojowe, mleko ryżowe lub migdałowe, jako zdrowy środek zastępczy zamiast mleka krowiego.

STRESZCZENIE

Moim zdaniem istnieje tylko jeden ważny powód, aby pić mleko lub spożywać produkty mleczne. Robimy to tylko dlatego, że tego chcemy. Dlatego, że to lubimy i że stało się to częścią naszej kultury. Dlatego, że przyzwyczailiśmy się do jego smaku i wyglądu. Dlatego, że lubimy je przełykać. Dlatego, że nasi rodzice robili dla nas, co tylko mogli i dostarczali mleko od naszych najwcześniejszych lat. Nauczyli nas, żeby je lubić.

Wtedy najlepszym sposobem dostarczania produktów mlecznych były…LODY! Słyszałem w jaki sposób to określano: „…umarłbym dla nich”.

Miałem pacjenta, który dokładnie tak postępował. Nie posiadał on rzucających się w oczy złych nawyków. Nie palił ani nie pił, nie jadł mięsa, jego dieta i styl życia w prawie doskonały sposób sprzyjały zdrowiu, lecz on miał jedną pasję. Nie trudno zgadnąć, uwielbiał zjadać ogromne ilości lodów. Pół kwarty ( 0,47 l ) było dla niego dzienną minimalną porcją. Często zjadał on całą kwartę ( 0,94 l ) i oczywiście do tego również ciastka i inne wyroby cukiernicze. Dobre lody są ostatecznie tego warte. Wydawało się, że był dobrego zdrowia, pomimo przypuszczalnych „chorób wieku średniego”, kiedy to dostał wyniszczającego ataku, który pozostawił go w stanie paraliżu, nieszczęśliwym i bezradnym. Miał on jeszcze kilka dodatkowych ataków; zmarł kilka lat później, do końca już nie opuszczając szpitala lub oddziału rehabilitacji. Czy był stary? Nie sądzę. Miał trochę ponad pięćdziesiątkę.

Nie pijmy więc mleka dla zdrowia. Jestem przekonany, że w świetle dowodów naukowych nie jest ono dobre dla organizmu. Spożywanie mleka zmniejszy tylko wartość odżywczą naszej diety oraz odporność. Większość ludzi na tej planecie żyje bardzo zdrowo bez krowiego mleka. Także i my możemy.

Będzie trudno o zmianę. Od dzieciństwa zostaliśmy uwarunkowani do myślenia o mleku jako o „najdoskonalszym naturalnym pożywieniu”.
Gwarantuję jednak, że zmiana myślenia będzie bezpieczna, polepszy nasze zdrowie i nie będzie nic kosztowała. Co mamy do stracenia ?

Doktor medycyny Julian Whitaker jest założycielem oraz wydawcą najpoczytniejszego przeglądu aktualności z dziedziny zdrowia, zatytułowanego „Zdrowie i uzdrawianie”. W tym miesiącu jego tematem przewodnim jest mleko oraz Komisja Edukacji ds. Mleczarstwa. Poniżej przedstawione są pierwsze cztery strony z przeglądu aktualności dr. Whitaker’a. Serdecznie polecam ci jego prenumeratę.

MLEKO JEST „WYMIONOWYM” NONSENSEM

Czy krowie mleko jest odpowiednim pożywieniem dla istot ludzkich. Odpowiedź „ludu” brzmi : „oczywiście”, lecz odpowiedź „osoby” brzmi : „nie, nie jest ono dobre dla istot ludzkich”. Krowie mleko przeznaczone jest dla cieląt i stanowi specyficzne pożywienie tego gatunku. Picie mleka krów nie jest bardziej właściwe, aniżeli picie mleka innych ssaków. Czynimy to dlatego, ponieważ zawsze tak czyniliśmy. Jest to ludzkim wymysłem, a przy bliższym zbadaniu przekonasz się, że wszystkie nasze wierzenia, dotyczące mleka są „wymionowym” nonsensem.

MLECZNY MIT NR 1: MLEKO POMAGA W BUDOWANIU MOCNYCH KOŚCI

Amerykańscy rodzice przekazują ten mit swoim dzieciom, a wprowadzeni w błąd specjaliści żywienia popierają go. W rzeczywistości mleko i inne produkty mleczne osłabiają kości i przyspieszają osteoporozę. Tak jest faktycznie, konsumpcja mleka wywołuje dokładnie taki stan, o którym głosi się, że można jemu zapobiec właśnie poprzez konsumpcję mleka.

Tak, jak będę to wyjaśniał szczegółowo w kolejnej relacji, osteoporoza jest wynikiem utraty wapnia, jego niewystarczającego spożycia. Natomiast produkty mleczne, z powodu swojej wysokiej zawartości białka, przyczyniają się do utraty wapnia. W badaniach, przedstawiających zakres występowania osteoporozy, stwierdzono, że duża konsumpcja produktów mlecznych jest związana z wysokim wskaźnikiem zachorowalności na osteoporozę. Jeżeli chcesz mieć mocne kości, nie pij mleka.

MLECZNY MIT NR 2: MLEKO JEST PODSTAWOWYM NAPOJEM ZDROWOTNYM

Mniemanie, że mleko służy twojemu zdrowiu, jest ponownie „wymionowym” nonsensem. Podczas gdy spożywanie owoców, warzyw oraz pełnego zboża zostało udokumentowane jako obniżające ryzyko ataku serca, pojawiania się wysokiego ciśnienia krwi oraz zachorowania na raka, szeroko głoszone korzyści zdrowotne konsumpcji produktów mlecznych są w najlepszym razie wątpliwe. W istocie produkty mleczne są najbardziej prawdopodobną przyczyną osteoporozy, choroby serca, otyłości, raka, alergii i cukrzycy. Produkty mleczne są wszystkim, tylko nie zdrowym pożywieniem.

Związek picia mleka oraz spożywania produktów mlecznych z chorobą serca jest szczególnie silny. Podczas gdy zawsze było wiadomo, że produkty mleczne o wysokiej zawartości tłuszczu, takie jak pełne mleko i ser, są istotnym czynnikiem, przyczyniającym się do wysokiego poziomu cholesterolu oraz choroby serca, dr Wiliam B. Grant przedstawia coraz bardziej przekonywujący dowód na to, że mleko pozbawione tłuszczu jest także głównym czynnikiem, doprowadzającym do choroby serca. W jednym ze swoich artykułów, który ukazał się w przeglądzie „Alternative Medicine Review”, dr Grant zaznacza, że mleko pozbawione tłuszczu, zawierające znaczną ilość białka, ma bardzo niską zawartość witamin z grupy B. Metabolizm tej ilości białka, przy braku wystarczającej ilości witamin z grupy B, przyczynia się do tworzenia homocysteiny, wyznacznika choroby serca.

MLECZNY MIT NR 3: MLEKO JEST NIEZBĘDNE DLA ROZWIJAJĄCYCH SIĘ DZIECI

Czyżby ? Oto są trzy powody, dla których nie powinno się podawać dzieciom mleka.
Po pierwsze mleko jest główną przyczyną niedoboru żelaza u dzieci, prowadzącego do anemii.
W rzeczywistości Amerykańska Akademia Pediatrii odradza podawanie mleka dzieciom przed ukończeniem pierwszego roku życia. Po drugie, zostało wykazane, że konsumpcja mleka w okresie dzieciństwa przyczynia się do powstawania cukrzycy typu I. Pewne białka mleka przypominają molekuły komórek beta trzustki, które wydzielają insulinę. W niektórych wypadkach system immunologiczny wytwarza antyciała na białko mleka, które pomyłkowo atakują i niszczą komórki beta.

Po trzecie, wśród dzieci bardzo powszechne są uczulenia na mleko, powodujące problemy z zatokami, biegunkę, zaparcie. Są one główną przyczyną chronicznych infekcji ucha, które trapią ok. 40% wszystkich dzieci w wieku do lat sześciu. Alergie na mleko wiążą się również z problemami zachowania u dzieci oraz niepokojącym wzrostem liczby zachorowań na astmę wieku dziecięcego. Alergie na mleko są równie powszechne u dorosłych i wywołują one podobne symptomy. Nawet tak czcigodny autorytet w sprawach związanych z dziećmi, jak nieżyjący już dr Benjamin Spock, w ostatnich latach swego życia zmienił zalecenia i odradził podawanie mleka dzieciom.

MLECZNY MIT NR 4: MLEKO JEST CZYSTE I ZDROWE

Tak, jakby mleko nie było już dostatecznie złym produktem, chemiczny gigant „Monsanto Company” oraz FDA (Ministerstwo Zarządzania Lekami i Żywnością) przyczyniły się do tego, że stało się ono jeszcze gorsze. W roku 1994 FDA zatwierdziło wprowadzenie do użytku związku rbST ( rekombinowanej bydlęcej somatotropiny ), hormonu wytworzonego przy wykorzystaniu inżynierii genetycznej, który zwiększa u krów produkcję mleka o 10 – 20%. Mleko pochodzące
od krów, którym podano hormon rbST , zawiera podwyższony poziom podobnego do insuliny czynnika wzrostu IGF-I, jednego z najsilniej działających czynników wzrostu, jakie kiedykolwiek rozpoznano.

IGF-I występuje w stanie naturalnym zarówno u krów, jak i u ludzi i trafem natury jest on u tych dwóch gatunków identyczny. Co prawda IGF-I nie powoduje raka, lecz w wyraźny sposób stymuluje jego rozwój. Ostatnie badania wykazały siedmiokrotny wzrost ryzyka zachorowania na raka piersi u kobiet z najwyższym poziomem IGF – I oraz czterokrotny wzrost ryzyka zachorowania na raka prostaty u mężczyzn z najwyższym poziomem IGF-I.
Związek rbST nie tylko podnosi stopień narażenia na działanie czynników wzrostu, zwiększa on także występowanie zapaleń krowich wymion. Zatem krowom, które były poddawane działaniu hormonu rbST, podaje się więcej antybiotyków i stąd też ich mleko zawiera większą ilość tych leków, jak również komórek ropnych i bakteryjnych, pochodzących z zakażonych wymion.

W swojej ostatniej książce „Mleko – śmiertelna trucizna” ( Argus Publishing, Inc. Englewood Cliffs, NJ, 1998 ) wytrwały, dociekliwy dziennikarz Robert Cohen opisuje poziom korupcji pomiędzy „Monsanto Company”, Ministerstwem Zarządzania Lekami i Żywnością (FDA) oraz Ministerstwem Rolnictwa, co według mnie daje podstawę do rozpoczęcia formalnego dochodzenia oraz wytoczenia procesu kilku związanym z tą sprawą osobom. Książka ta zawiera udokumentowane wyjaśnienia okoliczności, w których sfałszowano dane oraz przedstawiono zmyślone badania. Pokazuje ona również jak środowisko naukowe oraz społeczeństwo zostały wprowadzone w błąd odnośnie hormonu rbST, skutków oddziaływania jego na nasze zdrowie oraz ilości tego hormonu znajdującego się w mleku. Ludzie, trudno będzie wam w to uwierzyć. Robert Cohen podaje nazwiska, daty oraz popiera liczby dokumentami, które stanowią niezbity dowód.

Tak, jak można było się tego spodziewać, gra prowadzona przez ludzi zarządzających Monsanto jest brutalna. Na przykład na Florydzie wywarli oni presję na stację telewizyjną „FOX”, która z kolei zwolniła z pracy dwóch nagrodzonych dziennikarzy z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem, za podjęcie próby zrelacjonowania ciemnej strony bydlęcego hormonu wzrostu. Niedawno ci dwaj dziennikarze zaskarżyli sieć telewizyjną do sądu. „Monsanto” mocno zaatakowało tych, którzy zwyczajnie domagają się oznakowania jego punktów mlecznych etykietą z napisem : „nie zawiera hormonów”. Cała ta sprawa jest oburzająca. Nie powinno nas to zdziwić, że cała Europa oraz Kanada publicznie zakazały stosowania tego hormonu, a my jesteśmy jedynym z głównych, uprzemysłowionych krajów, który go stosuje.
Aby otrzymać egzemplarz biuletynu „Sun Coast Eco” z czerwca/lipca 1998, w którym zrelacjonowana jest ta sprawa, należy wysłać czek na sumę 3 dolarów do „Sun Coast Eco Report”, P.o. Box 35500, Sarasota, Fl, 34278. Jeśli mamy dostęp do Internetu, znajdziemy więcej informacji odnośnie procesu pod kodem: http://www.fox BGHsuit. com.

ZALECENIA DLA OGRANICZENIA SPOŻYCIA PRODUKTÓW MLECZNYCH

1. Przede wszystkim całkowicie zaprzestać picia mleka. Płynne mleko jest najprawdopodobniej najbardziej skoncentrowanym, łatwo absorbującym źródłem hormonów wzrostu. Do mieszanek zbożowych lub gotowania można stosować zamiennie mleko sojowe lub ryżowe.

4. Wszystkie produkty mleczne spożywać z umiarkowaniem i ostrożnością, aby uniknąć produktów pochodzących od krów poddanych działaniu hormonu.

7. W celu otrzymania listy badań na które powołujemy się w niniejszym artykule, prosimy o przesłanie zaadresowanej koperty zwrotnej i znaczka pocztowego na adres : CF/Phillips Publishing, 7811 Montrose Road, Potomac, MD 20854.

8. Przed kilkoma miesiącami przyłączyłem się do Roberta Cohena jako członek Zarządu jego nowo utworzonej Rady Edukacyjnej Mleczarstwa. W celu otrzymania dalszych informacji na temat zagrożeń związanych z produktami mleczarskimi zdecydowanie zalecam przeczytanie książki R. Cohena, udostępnionej przez Radę Edukacyjną Mleczarstwa, 1-888-NOTMILK (888-668-6455).

Powyższy tekst przedstawia połowę streszczenia, zamieszczonego w październikowym numerze „Health & Healing”. Dr Whitaker poświęca ten numer swojego przeglądu tematom związanym z osteoporozą oraz chorobą serca. Chciałbym zacytować jedynie część komentarza dr. Whitakera, dotyczącego choroby kości.

„W ciągu życia zaledwie dwóch pokoleń wskaźnik złamań kości biodrowej w Stanach Zjednoczonych zwiększył się czterokrotnie i jest on obecnie jednym z najwyższych wskaźników na świecie. Amerykanie znajdują się także prawie na samym szczycie wykresu konsumpcji produktów mlecznych.

Czy ktokolwiek mógłby mi powiedzieć, dlaczego uporczywie wmawiamy naszym dzieciom, że pożywienie mleczne wzmacnia ich kości?
Nadmierne spożycie białka – pochodzącego nie tylko z mleka, ale także białka zwierzęcego, pochodzącego z innych źródeł – zwiększa zapotrzebowanie na wapń w celu zneutralizowania produktów kwaśnego rozkładu białka, niszcząc kości w trakcie tego procesu. Dieta wysokobiałkowa, stosowana w ciągu całego życia, doprowadza zwykle do wytrawienia kości. Dieta wegetariańska o niskiej zawartości białka powoduje znacznie wyższą gęstość mineralną kości.
Tak więc pierwszym i najważniejszym krokiem w kierunku zmiany sposobu odżywiania jest spożywanie mniejszej ilości białka. Oznacza to zazwyczaj zredukowanie ilości wypijanego mleka…. Pomimo że produkty mleczne zawierają wapń, bardzo mała jego ilość pozostaje w kościach – zamiast tego wapń zostaje zużyty do neutralizacji kwasowości, spowodowanej przez białko mleczne”.

Aby ludzie mogli zrozumieć, co rzeczywiście pomaga w zwalczaniu osteoporozy, istotne jest stwierdzenie, że mleko jest pod tym względem bezużyteczne. Mleko nie zastąpi ćwiczeń fizycznych, unikania spożywania białek zwierzęcych i sodu  oraz innych czynników obniżających zawartość wapnia w organizmie – jak twierdzi dr Neal D. Barnard, prezes PCRM.
„Innym znakomitym źródłem wapnia jest sok pomarańczowy wzbogacony w wapń, warzywa zielonolistne i strączkowe oraz suplementy wapniowe” – stwierdza dr Patricia Bertron, dyrektor ds. żywienia w PCRM.

Melasa jest bardzo bogata w wapń, zawiera ona ponad dwadzieścia razy tyle wapnia, co doskonałe, naturalne pożywienie – mleko ludzkie.

Badania, opublikowane w grudniu 1994, w „The American Journal of Clinical Nutrition” ujawniły, że rozmiar szkieletu oraz masa kości są zaprogramowane genetycznie. Optymalny rozmiar szkieletu człowieka zostaje osiągnięty poprzez spożywanie w okresie młodzieńczym odpowiedniej ilości wapnia. Niemniej jednak nadmiar wapnia wpływa na masę kości. Po wprowadzeniu wapnia do organizmu, jego nadmiar jest wydalany wraz z moczem lub pochłonięty przez nerki, tętnice oraz wątrobę. Taki nadmiar wapnia może wyrządzić duże szkody. Ubytek masy szkieletowej, związany z osteoporozą u kobiet, jest spowodowany głównie przez uzależnione od wieku zmniejszenie hormonalnego wydzielania steroidów przez jajniki. Podczas gdy spożywanie optymalnej ilości wapnia w wieku dziecięcym i dojrzewania jest ważne dla osiągnięcia właściwej gęstości kości, konsumpcja wapnia w wieku dorosłym ma małe znaczenie.

http://www.medserwis.pl/ 

Wikileaks ujawnia film z obcym

Wikileaks ma zamiar ujawnić tajne nagrania UFO, w tym żywego „Obcego” z Zeta Reticuli , który przeżył rzekomą katastrofę w Roswell. 21 godzin tajnych nagrań na 7 rolkach filmowych dokonane były w latach 1942-1969. Zawierają one loty UFO, akcje ratownicze rozbitych statków „Obcych” i badania nad obcymi formami życia.

Jak na razie ujawniono tylko fragmenty:

Lotto to wielka ściema i oszustwo?

Multi Multi to oszustwo jak i Duży Lotek. Komputer po zamknięciu dostępu analizuje wedle programu amerykańskiej firmy G-Tech najkorzystniejsze pod względem finansowym dla Totalizatora rozwiązanie przy zachowaniu parametrów takich jak losowość ,ciąg liczb etc. Przyjęte rozwiązanie dla multi multi to 30% na wypłaty w dużym lotku jest inaczej ponieważ regulamin gry zatwierdzony przez MF daje 50% na wypłaty dla grających a 50% trafia do Totalizatora chociaż tak długo jak się da robi kumulację,
W Muli Multi można teoretycznie wygrać nieograniczoną ilość pieniędzy w praktyce program ustawiony jest na wypłatę 30% wpływów z wygranych .
Samo losowanie to już tylko technika

O sprawie wiedziało przynajmniej 3 oficerów CBŚ i v-ce szef CBŚ

Te maszyny sprawdzał już w USA doktor Derwiszyński z Wojskowej Akademi Technicznej, który zajmuje się min probabilistyką czyli nauką o rachunku prawdopodobieństwa. Wszystko jest ok. Wszystko rozbija się o to ,że gra stworzona notabene przez jednego z Polaków ,który w latach 70 wyemigrował do USA jest po prosu genialna. Daje nieograniczone możliwości generowania “dowolnych układów” przy założeniu celu jakim jest 30% wypłat i zachowaniu parametrów rachunku prawdopodobieństwa.
może kiedyś napisze więcej ale nawet ludzie z CBS choć mieli wszystko pokazane jak na dłoni i kto z kim tak byli za słabi ponieważ kto inny pociąga za sznurki.
Jedyne rozwiązanie to wyciąganie ręczne przez “sierotkę” kulek ale wtedy Muli multi musiałby zniknąć nie tylko u nas ale w 80 krajach świata, a w dużego lotka byłoby kilka szóstek co losowanie.

Komu przeszkadzała kula nr 15?

TAJEMNICZE ZNIKNIĘCIE LICZBY W LOSOWANIU “MULTI MULTI”

- Zgubili 15! – alarmują na Kontakt TVN24 internauci. Chodzi o sobotnie losowanie gry Totalizatora Sportowego “Multi Multi”. Maszyna losująca chwyciła kulę z numerem 15, tej jednak nie wyczytała prowadząca. – O co chodzi? – pytają czujni internauci.
Gracz “Multi Multi” może skreślić 10 liczb. W studiu losowanych jest 20 spośród 80 znajdujących się w maszynie. W zależności od tego ile liczb się trafi, tyle się wygrywa.

W sobotni wieczór zdarzył się jednak mały wypadek. Maszynie udało się wylosować liczb 21. Jako czwarta pojawiła się na ekranie nieszczęsna 15. Prowadząca w studiu z niewiadomych przyczyn jej nie wyczytała. Co więcej Katarzyna Łoska-Ostrowska nie poprawiła się również podczas powtórzenia wyników mimo, że na ekranie wyraźnie widać 15 wśród wylosowanych liczb.

Zawiły los kuli z nr 15

Na antenowej wpadce historia znikającej kuli jednak się nie kończy. W oficjalnym komunikacie Totalizatora Sportowego, przesłanego Polskiej Agencji Prasowej, 15 wraca do łask. Z puli z kolei wypadła 22, która została wylosowana jako ostatnia – 21. liczba. Miejsce “Plusa” (dodatkowa wygrana wypłacana przy trafieniu 10 z 10 liczb) zajęła wylosowana jako przedostatnia 14. Totalizator o antenowej pomyłce nawet się nie zająknął.

Ci gracze, którzy wybrali opcję “Plus” i skreślili 22 mogą poczuć się zawiedzeni. Jak pisze organizator gry, mogli wygrać nawet 2 500 000 zł.

Nawet na antenie eis nie przyznali do błędu i jechali dalej, jakby nic się nie stało i to na oczach wszystkich grających, którzy wierzą w uczciwość tej firmy i myślą, że może tym razem uda się wygrać.

Nikt tak bardzo nie chce zakazu gry online i monopolu dla siebie, jak Totalizator Sportowy!
Dlatego dla większej świadomości społecznej, wyślijcie jeden z powyższych linków do wszystkich znajomych, a oni niech wyślą swoim znajomym. Czas skończyć z przekrętami.

http://www.tvn24.pl/

http://www.dziennik.pl/

Jajka – kilka ciekawostek

Jak co roku w czasie wielkanocnego śniadania wiele osób ma iście hamletowski dylemat – jeść albo nie jeść – a problem dotyczy oczywiście jajek.

Powszechny mit dotyczący jajek głosi, iż nie wolno spożywać więcej niż 3 szt. na tydzień z uwagi na wysoką zawartość cholesterolu. Współczesna wiedza poparta doświadczeniami jest bardzo przychylna jajkom i wkłada do lamusa poglądy wielu cholesterolofobów. Okazuje się, że w jednym jajku jest ok. 180 mg cholesterolu, czyli ok. 10% tego, co jest dziennie produkowane w organizmie. Najnowsze badania wyraźnie potwierdzają, że jajko nie bez powodu uchodzi we wszystkich kulturach za symbol życia.

Nie ma w przyrodzie drugiego bardziej doskonałego surowca spożywczego niż jaja.
Białko jaja zostało uznane przez organizację FAO/WHO za międzynarodowy wzorzec przyswajalności składników odżywczych ( białko jest przyswajalne w 94%, tłuszcz w 95%, węglowodany w 98%, związki mineralne w 76%). Przy całym bogactwie składników dwa duże jaja to tylko 150 kcal !

A jeśli nasze wątpliwości nadal nie zostały rozwiane mamy do wyboru jajka, które cholesterolu praktycznie nie posiadają.

Ojciec Jan Grande, jeden z największych autorytetów w historii polskiego ziołolecznictwa poleca swoim pacjentom spożywanie nawet 12 jaj tygodniowo

Warto wiedzieć, że cholesterol zawarty w jajkach nie jest szkodliwy, gdyż obecna w nich lecytyna i cholina przeciwdziałają miażdżycy cholesterolowej. Ponadto współczesna wiedza i praktyka zootechniczna pozwala wzbogacać jaja w naturalny sposób – poprzez odpowiednie żywienie niosek wprowadzając takie substancje jak: wielonienasycone kwasy tłuszczowe z rodziny omega-3 oraz witaminy A i E, a także mikroelementy (w tym: selen, jod, krzem). Są to zatem substancje niezbędne do funkcji życiowych, sprzyjające zachowaniu młodości.

Szkoda, że bez uzasadnienia często w wielu gabinetach lekarskich zakazuje się spożycia jaj, a przecież jest to przede wszystkim żywność niskokaloryczna i pełnowartościowa.

Jaja zielononóżek

Kury zielononóżki są bardzo odporne na choroby. Nie nadają się do chowu klatkowego a jedynie do hodowli ekologicznej. Bardzo umiejętnie wykorzystują pokarm dostępny na naturalnych pastwiskach, dzięki czemu ich jajka są bardzo smaczne i wartościowe. Jaja zielononóżek z certyfikowanych gospodarstw ekologicznych są doskonałym źródłem cennych aminokwasów, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, witaminy B12 oraz E. Jaja te mają genetycznie obniżoną o około 30% zawartość cholesterolu oraz zwiększoną lecytyny. Można śmiało powiedzieć, że mają one wszelkie prawo do miana żywności funkcjonalnej.

Jaja przepiórek

Jaja przepiórcze mają skład znacznie bogatszy od jaj kurzych. Zawierają mniej tłuszczu oraz więcej cennych aminokwasów egzogennych, co sprawia że mają wyjątkową wartość biologiczną. Jest to też jedno z najlepszych źródeł dobrze przyswajalnego fosforu a także żelaza, miedzi, cynku i witamin z grupy B. Białko jaj przepiórczych zawiera lizozym – czynnik hamujący rozwój drobnoustojów i mikroorganizmów. Dzięki swym właściwościom antybakteryjnym i przeciwzapalnym lizozym podnosi odporność organizmu. Podobnie jak jaja zielononóżek zawierają niewiele cholesterolu. Jaja przepiórcze zwykle są polecane osobom uczulonym na białko jaja kurzego, gdyż są mniej alergizujące.

Autorem artykułu jest Katarzyna Szymańska

http://cholesterolldl.wordpress.com/

Suwerenność energetyczna Polski

SUWERENNOŚĆ ENERGETYCZNA POLSKI – WĘGIEL

Polska jest potencjalnym mocarstwem energetycznym na skalę europejską! Tak, połączenie zasobów węgla kamiennego, gazu, energii geotermalnej, węgla brunatnego i ropy naftowej daje Polsce czołową pozycję w Europie i znaczącą w świecie pod względem zasobności w surowce energetyczne. Polskie przemysłowe zasoby węgla kamiennego są szacowane na ok. 24 mld ton (geologiczne na ok. 61 mld ton) co daje Polsce 1-sze miejsce w Europie (bez krajów b. ZSRR) i 6-te miejsce w świecie. Przemysłowe zasoby węgla brunatnego wynoszą 14 mld ton, co daje również 6-te miejsce na świecie. Polska posiada największe w Europie udokumentowane zasoby gorących wód, pozwalające na korzystanie z wody o temperaturze 60-120oC na obszarze 4/5 powierzchni kraju. W tej chwili istnieje kilka tysięcy gotowych odwiertów i przygotowane plany wykonania dalszych o głębokości do 3.000m. Potencjał energetyczny krajowych zasobów energii geotermalnej wielokrotnie przekracza roczne potrzeby a koszt jednostki energii cieplnej otrzymanej ze źródeł geotermalnych jest o 30-50% niższy niż energii cieplnej otrzymanej ze spalania gazu lub oleju. Energię geotermalną uznaje się za energię całkowicie odnawialną, stąd jej zasoby można traktować jako niewyczerpalne. Potwierdzone krajowe zasoby gazu ziemnego wynoszą w chwili obecnej ok. 160 mld m3 a oszacowane dotąd przez Państwowy Instytut Geologiczny oraz Instytut Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN zasoby prognostyczne gazu ziemnego wynoszą ok. 1.100 mld m3 (prof. J. Sokołowski, 2001), przy czym realnie mogą być jeszcze większe. Przy takich złożach i rocznym zużyciu gazu na poziomie 10-11 mld m3/ rok, Polska ma zasoby wystarczające na pokrycie w całości własnego zapotrzebowania na gaz przez okres 100 lat. Wydobycie rodzimego gazu ziemnego sięgało już w latach 70-tych poziomu ok. 8 mld m3/rok, a więc poziomu obecnego rocznego importu gazu z Rosji, a ciągle jest możliwe zwiększenie wydobycia gazu stosunkowo małym nakładem środków do poziomu 9-10 mld m3/rok, a więc pokrycie prawie w pełni obecnego zapotrzebowania rocznego na gaz wydobyciem krajowym. Do tego bilansu należy też dodać liczące się krajowe zasoby ropy naftowej.
Polska była samowystarczalna energetycznie do lat 70-tych, od tego czasu następuje proceder świadomego obniżania przez siły rządzące stopnia samowystarczalności energetycznej państwa: rok 1960 – 118%, 1975 – 113%, 2000 – 85%, plany na rok 2020 – 60%.
Zaniedbania, zaniechania i celowe działania ograniczające możliwości wydobycia i wykorzystania własnego gazu ziemnego, gorących wód i ropy naftowej spowodowały pewne ubytki organizacyjno-techniczne zaplecza poszukiwawczo-wydobywczego, jednak w skali dającej prawdopodobnie ciągle szansę na szybką poprawę sytuacji. Dużo dramatyczniejsza sytuacja została stworzona w górnictwie węgla kamiennego, podstawie polskiej energetyki i niegdyś czołowej branży eksportowej. Godzącą w polską rację stanu destrukcję górnictwa węgla kamiennego konsekwentnie dokonywano poprzez:
- wywołanie zadłużenia górnictwa na skutek utrzymania w roku 1990 cen administracyjnych na węgiel wyznaczonych poniżej kosztów jego wydobycia i utrzymanie w kolejnych latach mechanizmu sterowania cenami węgla poniżej kosztów wydobycia przez wprowadzenie cen kontrolowanych przez Izby Skarbowe a następnie dopuszczenie do dyktowania cen zaopatrzeniowych węgla dla energetyki przez monopolistyczny sektor energetyczny, co wygenerowało nieuzasadnione straty w górnictwie a nadwyżki dochodu w energetyce,
- sztuczną, niczym nie usprawiedliwioną podwyżkę cen energii elektrycznej o 10% na żądanie Banku Światowego oraz inne tego typu działania uruchamiające spiralę wzrostu kosztów wydobycia, przerobu i transportu węgla,
- politykę nadwartościowości złotego względem dolara i innych walut zachodnich, co wywołało obniżenie o co najmniej 200% opłacalności eksportu polskiego węgla,
- restrykcyjną politykę fiskalną wobec branży górniczej polegającą na bezwzględnym egzekwowaniu wszelkich możliwych należności podatkowych aż do wymierzania podatku od nieruchomości za podziemne wyrobiska górnicze (!) oraz wzrost obciążeń podatkowych, np. wzrost w latach 1996-1998 podatku VAT od sprzedawanego węgla o 15%,
- nałożenie znacznych kar ekologicznych związanych z wydobyciem węgla i ciągłe ich zwiększanie, np. przy karach za odprowadzanie zasolonych wód kopalnianych w latach 1992-2002 wzrost o 2.505% (!) w przypadku zawiesiny ogólnej i o 15.316% (!) w przypadku chlorków i siarczanów,
- dopuszczenie do monopolistycznego narzucania przez PKP zawyżonych stawek za przewozy węgla, co zwłaszcza w przypadku przewozów na trasie Śląsk – porty wpłynęło na obniżenie rentowności eksportu węgla,
- zaniechanie odpowiedniego utrzymania torów wodnych, infrastruktury brzegowej i taboru rzecznego Odry, co doprowadziło do degradacji spławności Odry i zredukowania najtańszego sposobu transportu węgla na odcinku Śląsk – Szczecin jakim jest transport barkami, czym wyeliminowano jedną z możliwości utrzymania rentowności eksportu węgla,
- politykę ograniczania i blokowania eksportu polskiego węgla kamiennego przez tworzenie barier ekonomiczno-administracyjnych jak 80% podatek eksportowy w roku 1990 czy zakaz eksportu w roku 1992, oraz brak wsparcia organizacyjnego dla promocji eksportu węgla,
oraz inne działania będące efektem praktycznej realizacji przez kolejne ekipy rządzące różnych wariantów programu Banku Światowego ze stycznia 1991 dotyczącego tzw. restrukturyzacji polskiego sektora węgla kamiennego czyli docelowej likwidacji do 56 kopalń, zwolnienia ok. 300.000 górników i przejścia na import węgla kamiennego przez Polskę. Ta skandaliczna i nadgorliwa – tak nadgorliwa, że rząd Jerzego Buzka nie omieszkał się pochwalić, że zlikwidował najszybciej i największą część narodowego górnictwa spośród wszystkich krajów – realizacja obcych planów likwidacji podstawowego polskiego sektora przemysłowego nosi wszelkie znamiona zdrady stanu i sabotażu gospodarczego, i tak też będzie musiała być osądzona w stosownym czasie. Likwidacji kopalń dokonywano przy tym bez żadnego głębszego uzasadnienia, w sposób autorytarny i dewastacyjny. Najlepszym tutaj przykładem jest likwidacja kopalni „Morcinek”. Tę bardzo nowoczesną kopalnię posiadającą bogate złoża dobrego gatunkowo węgla zamknięto zasypując szyby i pozostawiając nawet część sprzętu i oporządzenia, główny wyciąg przed ostatecznym zasypaniem zrzucono do szybu, pomimo tego, że wcześniej delegacja miejscowych „złomiarzy” zaproponowała odkupienie go i pocięcie na złom własnym kosztem. Obecnie sąsiadująca czeska kopalnia drąży pod granicą pokłady wydobywcze i zamierza wydobywać węgiel z dawnych złóż kopalni „Morcinek”… Polskie rządy redukują górnictwo w sytuacji kiedy wzrost zużycia węgla jako nośnika energii planują m.in. Chiny, Indie, Australia, RPA, Rosja, USA, Indonezja, Japonia i Korea Południowa a UE przewiduje utrzymanie w najbliższych latach obecnego poziomu udziału węgla w strukturze energii pierwotnej. W przypadku UE oznacza to, że zakłada się zużycie przez kraje uprzedniej „piętnastki” średnio w ciągu roku ok. 250 mln ton węgla energetycznego, z czego import to 170-180 mln ton. Import ten może jeszcze rosnąc ze względu na stopniowe zmniejszanie wydobycia węgla kamiennego przez kraje zachodniej Europy ze względu na wysokie, kilkukrotnie wyższe niż w Polsce, koszty wydobycia (Polska – ok. 30 Euro/t, Niemcy, Hiszpania – 130-140 Euro/t, Francja – 170 Euro/t). Polska mogłaby przejąć znaczną część tego importu. Zamiast tego dąży się do jak największej redukcji wydobycia. Nikt nie zadał pytania po co właściwie redukować górnictwo? Przyjęto za pewnik, że tak ma być i koniec, nie zastanawiając się nad powodami dla których redukcja miałaby być czymś korzystnym dla kraju i co zagraniczna instytucja finansowa ma do polskiego górnictwa. Tak zwany Bank Światowy to przy tym mocno podejrzana organizacja, której prawdziwych celów można się w tej chwili jedynie domyślać ale destrukcyjne skutki jej działalności we wszystkich państwach w których zdobyła ona znaczne wpływy są oczywiste i mówią same za siebie. Jedynym pozytywnym przykładem relacji różnych państw z Bankiem Światowym jest Botswana, kraj który po przeanalizowaniu proponowanych mu programów Banku Światowego zerwał z nim kontakty a jego ekspertów i doradców wyrzucił ze swego terytorium, co zaowocowało utrzymaniem a nawet wzrostem bardzo dobrej, nie tylko w skali afrykańskiej, kondycji gospodarczo-finansowej Botswany. Niestety u nas zaczęto realizować plan Banku Światowego i część sektora węglowego trwale zlikwidowano, dokonując przy tym zamykania kopalń w dewastacyjny sposób poprzez ich zatapianie czy zasypywanie. Jest to przykład rozpasanego wandalizmu gospodarczego, gdyż każda ze zlikwidowanych kopalni mogła i powinna być utrzymywana w stanie umożliwiającym powrót do eksploatacji a nawet z tych kopalni w których ewentualny powrót do wydobycia węgla byłby zupełnie niemożliwy można było czerpać znaczne pożytki, np. z wydobycia wód kopalnianych o temperaturze do 60oC – doskonałego i taniego źródła energii geotermalnej (większość potrzebnych instalacji do czerpania gorących wód już istnieje w każdej kopalni w ramach systemu odwadniania) lub wydobycia metanu. Do dzisiaj przy chętnej pomocy środków masowego przekazu okłamuje się społeczeństwo twierdząc, że górnictwo jest nierentowne, przynosi straty i jest utrzymywane kosztem podatników! Tymczasem nie jest to prawdą! Pomimo wymienionych wyżej działań godzących w kondycję górnictwa, okazuje się, że nadal jest ono rentowną gałęzią przemysłu! Wykonany w 2003 roku w Górniczej Izbie Przemysłowo-Handlowej „Roczny bilans w sektorze górnictwa węgla kamiennego” oparty o dane Ministerstwa Gospodarki za rok 2001, wykazał, że sektor górniczy wpłacił w badanym roku do budżetu państwa, budżetów lokalnych i funduszy publicznych kwotę 6 mld 258,3 mln zł. Wpływy z sektora górniczego stanowiły tutaj 4,6% całości dochodów państwa. Odejmując od tych wpływów wielkość dotacji dla górnictwa, czyli 1 mld 366,7 mln zł oraz wielkość umorzonych przez państwo zobowiązań górnictwa – 1 mld 910,9 mln zł, otrzymujemy kwotę 2 mld 980,7 mln zł zysków dla państwa wygenerowanych przez górnictwo mimo niesprzyjających warunków dla górnictwa tworzonych przez to państwo. Ze stosownych sprawozdań rządowych oraz raportów NIK wynika, że w ostatnich 12 latach do roku 2003 przekazano górnictwu ze środków publicznych kwotę 12 mld 836 mln zł, tj. mniej niż przychody jakie państwo uzyskało od tej branży w ciągu 2 lat. W tym kontekście wszelkie twierdzenia o nierentowności sektora górniczego są zwykłym kłamstwem. Dodatkowo ukrywa się fakt, że w latach 1990-2002 ogromnej poprawie uległy prawie wszystkie górnicze wskaźniki techniczne, w tym dwukrotnie wrosła wydajność pracy i w wielkim stopniu obniżono koszty produkcji! Nie dosyć, że polskie górnictwo przynosi w rzeczywistości wpływy dużo wyższe niż dotacje, to analizy w Niemczech, Anglii, Francji i Hiszpanii wykazały, że w sumie i tak taniej jest dotować górnictwo niż je gwałtownie likwidować! Dodatkowo, wprowadza się w błąd społeczeństwo co do kalkulacji korzyści z eksportu węgla. Wmawia się ludziom, że eksport węgla po cenach niższych niż tzw. jednostkowe koszty produkcji węgla równa się dotowaniu zagranicznych odbiorców. Tymczasem kierowanie na eksport nadwyżek węgla, które nie mogą być sprzedane na rynku krajowym, nawet po cenach niższych niż jednostkowe koszty produkcji węgla, jest korzystne, dlatego, iż kopalnie są przedsiębiorstwami o wysokich kosztach stałych, które trzeba ponosić bez względu na to czy węgiel się produkuje i sprzedaje, czy też nie. Dlatego każda produkcja i sprzedaż węgla po cenach wyższych od kosztów zmiennych kopalń jest bardziej opłacalna niż jej brak. Poza tym, przy eksporcie polskiego węgla, wykonywanym zwyczajowo z gestią transportową eksportera, znaczne wpływy osiąga PKP, krajowi armatorzy statków przewożących węgiel, krajowe porty, firmy obsługujące eksport i firmy ubezpieczające transport. Są to poważne środki które wprowadza na polski rynek importer węgla. Dodatkowo mamy tutaj do czynienia ze znacznym pozyskiem dewiz dla kraju, dużo tańszym od najtańszych zagranicznych kredytów dewizowych, co również daje globalnie wymierne korzyści. W tym świetle, ograniczanie produkcji węgla do poziomu krajowego popytu przez likwidację kopalń jest działaniem szkodliwym i nieusprawiedliwionym a jedynie pozornie i doraźnie polepszającym sytuację finansową sektora górniczego kosztem katastrofalnych skutków społecznych i ekonomicznych w otoczeniu górnictwa. Jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest utrzymywanie produkcji na dotychczasowym poziomie i kierowanie nadmiaru produkowanego węgla na eksport. W swojej konsekwentnej polityce anty-górniczej żaden z kolejnych rządów nie uczynił też nic dla rozszerzenia zakresu wykorzystania węgla gdyż byłoby to sprzeczne z planami likwidacyjnymi. Tymczasem istnieją ogromne możliwości wykorzystania węgla na nowe sposoby, co pozwoliłoby nie tylko na utrzymanie wydobycia węgla na obecnym poziomie ale nawet na jego znaczne ponowne zwiększenie. Należy zapytać, co kolejne rządy zrobiły dla:
- rozwoju zdolności produkcyjnych krajowych koksowni w celu wyjścia naprzeciw stałemu dużemu popytowi na rynku międzynarodowym na koksy dobrej jakości,
- powstania przy części kopalń instalacji do płukania węgla dla otrzymywania poszukiwanych za granicą asortymentów węgla jakościowego,
- budowy przy kopalniach linii do brykietyzacji węgla lub budowy samodzielnych wytwórni brykietów węglowych w rejonach wydobycia węgla w celu wejścia na bardzo szeroki rynek międzynarodowy brykietów węglowych oraz stworzenia potencjalnie dużego popytu na krajowym rynku, zwłaszcza w świetle opracowania przez Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu przyjaznego środowisku węglowego bezdymnego paliwa zbrykietyzowanego, bardzo poszukiwanego za granicą i mogącego znaleźć szeroki zbyt również w kraju,
- wdrożenia technologii gazyfikacji, bezpośredniego upłynnienia węgla i wytwarzania mieszanki wodno-węglowej oraz innych metod przeróbki węgla na potrzeby produkcji węglopochodnych paliw płynnych oraz półproduktów chemicznych?
Do tej pory nie zrobiono nic. I powodem nie był brak możliwości, czy to finansowych czy też naukowo-techniczych, ale brak woli. Polska jest dużym krajem europejskim, stosunkowo silnym gospodarczo i dysponującym znacznymi środkami finansowymi, niestety w ogromnej części marnowanymi i rozkradanymi. Dysponuje też znacznym potencjałem badawczym i technologicznym będącym zapleczem sektora węglowego. Dlatego można było zrobić wiele dla zwiększenia stopnia wykorzystania węgla kamiennego w gospodarce. Przyjrzyjmy się bliżej niektórym z ww zagadnień.

CHEMICZNA PRZERÓBKA WĘGLA I KARBOPALIWA.

W przemyśle od dawna stosowane są liczne technologie przetwarzania węgla jako surowca chemicznego. Należą do nich zwłaszcza: wysokotemperaturowa karbonizacja węgli kamiennych dla produkcji koksu, wytwarzanie węgla aktywnego, węgla dla sit molekularnych, węgla dla produkcji kwasu fosforowego, wytwarzanie specjalnych materiałów węglowych jak grafit, fulereny i diament, piroliza węgla dla produkcji związków aromatycznych, zgazowanie dla wytwarzania gazów syntetycznych i innych związków, użycie smoły ze zgazowania, pirolizy i karbonizacji dla wytwarzania związków aromatycznych i fenolowych, a także innych półproduktów jak włókna węglowe, wytwarzanie kwasów i związków humusowych jako składników nawozów dla rolnictwa, wytwarzanie materiałów polimerowych i kompozytowych. Na szczególną uwagę zasługuje przykład produkcji paliw płynnych z węgla w Republice Południowej Afryki. W okresie apartheidu i związanych z tym międzynarodowych sankcji gospodarczych rząd RPA podjął decyzję o zapewnieniu maksymalnej samowystarczalności. Jedną ze strategicznych decyzji wynikających z takiej polityki było podjęcie produkcji paliw płynnych z węgla na skalę przemysłową w oparciu o znaną od dawna technologię Fischera-Tropscha. Opracowana w roku 1923 przez Franka Fischera i Hansa Tropscha technologia pozwoliła w trakcie II Wojny Światowej na produkcję w Niemczech w warunkach wojennych znacznych ilości syntetycznego paliwa płynnego z węgla. W RPA wdrożenie technologii Fischera-Tropscha powierzono powołanemu parapaństwowemu koncernowi SASOL który dokonał kompleksowego uprzemysłowienia procesu. Proces ten polega na gazyfikacji węgla pod ciśnieniem, w wysokiej temperaturze z udziałem pary wodnej i tlenu. Uzyskuje się gazową mieszankę tlenku węgla i wodoru zwaną gazem syntetycznym. Z uzyskanego gazu przy wykorzystaniu reakcji Fischera-Tropscha produkowane jest paliwo wysokooktanowe o doskonałej jakości oraz liczne inne związki chemiczne. Jako produkty uboczne uzyskuje się związki smoliste, amoniak, siarkę, fenole itp., które są przetwarzane w odrębnych procesach na nawozy sztuczne, materiały wybuchowe, plastyki. Koncern SASOL z własnej inicjatywy próbował zainteresować rząd Leszka Millera swoją technologią, niestety bezskutecznie. W swoim oświadczeniu na 43 posiedzeniu senatu, senator Zbigniew Kruszewski podał, iż wg jego informacji, w II kwartale 2002 roku, przedstawiciele koncernu SASOL spotkali się z reprezentantami Ministerstwa Gospodarki w celu przedyskutowania możliwości wspólnej budowy zakładu przetwarzania węgla kamiennego na paliwa silnikowe na terenie Śląska, lecz niestety ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki nie wyraził zainteresowania. Na pytanie senatora Kruszewskiego o przyczyny takiego stanu rzeczy, Jerzy Hausner, Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej w swojej odpowiedzi z 19 sierpnia 2003 roku, podaje co następuje: „Nie jest wykluczone, że przedstawiciele Ministerstwa Gospodarki spotkali się […] z przedstawicielami koncernu SASOL z Republiki Południowej Afryki”. „Przedstawiciele administracji państwowej nie mają kompetencji do podejmowania decyzji odnośnie warunków, lokalizacji oraz zasadności podejmowania konkretnych przedsięwzięć gospodarczych. W przedsięwzięciach gospodarczych właściwym partnerem do rozmów są firmy polskie oraz przedstawiciele samorządu lokalnego […]”. „Koszt wyprodukowania (nie licząc kosztów inwestycji szacowanych na ok. 3 mld USD) 1 litra benzyny metodą, która była stosowana w RPA, na bazie miałów węglowych kopalń, które wchodziły w skład Nadwiślańskiej Spółki Węglowej, wynosiłby ok. 0,41 USD, podczas gdy obecnie 1 litr benzyn gotowych można kupić za ok. 0,30 USD”. „Z posiadanych informacji wynika, że w RPA aktualnie nie produkuje się paliw płynnych przy użyciu instalacji karbochemicznych”.
Jest to wypowiedź kuriozalna i skandaliczna. Rozpatrzmy to kolejno. Po pierwsze bałagan w Ministerstwie Gospodarki jest taki, że minister nie jest pewien, czy ktoś z jego podwładnych spotkał się z przedstawicielami wielkiego zagranicznego koncernu proponującego współpracę, czy też się nie spotkał. Na spotkanie z przedstawicielami poważnego koncernu oferującego współfinansowanie inwestycji w skali 3 mld USD są przy tym wysyłani średni urzędnicy Ministerstwa… Po drugie, urzędujący wicepremier i minister gospodarki spycha na polskie firmy i samorząd lokalny odpowiedzialność za podejmowanie strategicznych przedsięwzięć gospodarczych a jest to rzecz, za którą on i jego podwładni odpowiadają i biorą pensje. Po trzecie szermuje on kosztami i cenami, w domyśle zbyt wysokimi. Nie wiadomo jakiej wielkości zakład miałby kosztować 3 mld USD i czy jest to wobec tego dużo czy mało. Dla porównania można podać, że w USA, korzystając z federalnego grantu, firma Gilberton`s Waste Management and Processors Inc., buduje (w momencie ukończenia pierwszej wersji niniejszego opracowania w marcu 2004 – obecnie, we wrześniu 2005, być może ukończono już budowę) w hrabstwie Shuylkill w Pennsylvanii, opierający się na technologii koncernu SASOL, pilotażowy zakład przeróbki węgla. Zakład ten będzie przerabiać dziennie 3.400 ton odpadowych miałów węglowych i produkować prąd, parę wodną i 5.038 baryłek wysokogatunkowego, odsiarczonego paliwa dieslowskiego. Zakład ten ma kosztować 612 mln USD, a będzie bardziej skomplikowany niż typowa wytwórnia SASOLu, gdyż będzie pełnił dodatkowe funkcje małej elektrociepłowni. Koszt 0,41 USD za 1 litr benzyny wyprodukowanej w kraju z rodzimego surowca, nawet o ile nie jest tutaj zawyżony, w porównaniu do 0,30 USD za 1 litr benzyny importowanej (w roku 2003, a ile kosztuje obecnie, w roku 2005, 1 litr benzyny importowanej?), nie jest wcale zbyt wysoki i nie musi się przekładać na cenę detaliczną wyższą niż obecnie, gdyż można tu zastosować specjalne, uzasadnione zmniejszenie obciążeń podatkowych, pokryte w całościowym bilansie pozostawieniem wszystkich zysków w kraju oraz innymi korzyściami jak wzrost bezpieczeństwa energetycznego, niewrażliwość cen paliwa na wahania kursów walut itp. Po czwarte, tenże wicepremier i minister kłamie lub wykazuje skrajną niekompetencję, twierdząc, że aktualnie nie produkuje się w RPA karbopaliw. Panie Hausner, w RPA koncern SASOL rocznie przerabia na paliwa płynne i dodatkowe produkty chemiczne 40 mln ton węgla kamiennego! Dziennie produkuje 150.000 baryłek paliwa! Technologia koncernu SASOL opierająca się na procesie Fischera-Tropscha, jest obecnie najszerzej wdrożoną technologią, ale nie jedyną. Okazuje się, ze istnieje jeszcze jedna metoda produkcji paliwa płynnego z węgla, prostsza i tańsza i mogąca przy tym być połączona z procesem Fischera-Tropscha dla uzyskania kompleksowej technologii przeróbki węgla na paliwo płynne. Jest to obecnie mało znana ale sprawdzona w praktyce metoda zwana Niskotemperaturową Karbonizacją. Proces ten, znany od połowy XIX wieku, został udoskonalony w latach 20-tych przez technologa z amerykańskiego US Bureau of Mines, Lewis`a C. Karrick`a. Niskotemperaturowa Karbonizacja jest procesem pirolizy w którym ogrzewa się węgiel do temperatury 426oC (800oF) przy nieobecności tlenu. W efekcie destyluje się z węgla olej węglowy mogący być gotowym paliwem płynnym, uzyskuje półkoks będący stałym paliwem bezdymnym oraz gaz węglowy o kaloryczności większej niż gaz ziemny. Ekonomiczność tego procesu jest taka, że olej i gaz węglowy jest uzyskiwany za darmo! Koszty procesu zwracają się z zyskiem poprzez uzyskanie paliwa bezdymnego będącego wspaniałym zamiennikiem węgla w kotłach przemysłowych i domowych piecach, mającym większą wartość opałową niż surowy węgiel. Co więcej, półkoks ten może być dalej w całości przetworzony na gaz syntetyczny i potem na paliwo płynne we wspomnianym wyżej procesie Fischera-Tropscha! Dodatkowo zarówno proces Niskotemperaturowej Karbonizacji jak i proces Fischera-Tropscha mogą być przy wdrożeniu potanione dzięki możliwości wykorzystywania nadwyżkowej pary z elektrociepłowni. Na skalę przemysłową proces Niskotemperaturowej Karbonizacji był stosowany w Wielkiej Brytanii od lat 40-tych do 80-tych przez firmę National Coal Carbonizing Co., Ltd., która wytwarzała tym sposobem bezdymne paliwo węglowe marki „Rexco” do użytku przemysłowego i domowego w oficjalnych „strefach czystego powietrza”. Firma ta posiadała 5 wytwórni w Szkocji i Anglii, z modelową wytwórnią Snibston w Coalsville, Leicestershire. Wytwórnie te miały po 5 retort o pojemności 35 ton każda w których przerabiały dziennie po 1000 ton węgla, z czego uzyskiwano 750 ton bezdymnego półkoksu, 85.000 m3 gazu węglowego i ok. 650-750 baryłek oleju. Nie był przy tym wydzielany żaden dym lub odór. Odpadowe smoły i fenole były sprzedawane przemysłowi chemicznemu do produkcji plastyków. Niestety firma NCCC stała się ofiarą wdrożenia projektu wydobycia ropy naftowej spod dna Morza Północnego i związanych z tym różnych manipulacji polityczno-ekonomicznych i została zmuszona do zaprzestania przerobu węgla w latach 80-tych. Inne instalacje Niskotemperaturowej Karbonizacji działały w paru innych krajach jak Estonia czy Indie, obecnie, o ile się zachowały, są już mocno przestarzałe i zużyte. Jeszcze całkiem do niedawna zbliżoną technologię wykorzystywano też w Australii do produkcji paliwa płynnego z łupków bitumicznych. Do chwili obecnej wpływy i naciski międzynarodowego kartelu naftowego skutecznie blokowały szersze zainteresowanie tą metodą ale jest ona dostępna. Podsumowując, przy metodzie Niskotemperaturowej Karbonizacji można z 1 tony węgla uzyskać 133-170 litrów oleju węglowego, 56-77 m3 pierwotnego gazu węglowego lub do 170 m3 rozrzedzonego gazu węglowego o kaloryczności 201,6 kcal oraz ok. 750 kg bezdymnego półkoksu. Półkoks ten może być w całości przetworzony w procesie Fischera-Tropscha na gaz syntetyczny i wtedy z 1 tony węgla otrzymuje się 1132 m3 gazu o kaloryczności 75,6-88,2 kcal a z tego 4 baryłki paliwa syntetycznego! Metoda jest prosta i tania, patenty Karricka wygasły i są teraz dostępne dla każdego chętnego w Biurze Patentowym Stanów Zjednoczonych. Patenty te zawierają szczegółowy opis technologii i rysunki wszystkich niezbędnych instalacji. Przy potencjale naukowo-badawczym polskiego sektora węglowego opierającym się na tak silnych placówkach jak Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla, Główny Instytut Górnictwa czy Akademia Górniczo-Hutnicza, wdrożenie w kraju metody Niskotemperaturowej Karbonizacji Karricka w powiązaniu z procesem Fischera-Tropscha, nie nastręczałoby żadnych trudności i mogłoby być wprowadzone bardzo szybko.

PALIWO WODNO-WĘGLOWE.

Paliwo wodno-węglowe to stabilna zawiesina mikrocząsteczek węgla w wodzie. Uzyskuje się ją poprzez sproszkowanie węgla i zmieszanie w wodzie z dodatkami stabilizującymi, jak w technologii opracowanej w Rosji, lub poprzez poddanie sproszkowanego węgla procesowi hydrotermicznemu podobnemu do gotowania pod zwiększonym ciśnieniem, jak w technologii rozwiniętej w USA (podobne technologie są wprowadzane w Chinach, Indonezji i innych krajach). Tak uzyskane paliwo nadaje się do spalania w kotłach przemysłowych i domowych piecach jako zamiennik oleju opałowego oraz dużych silnikach diesla i turbinach jako zamiennik oleju napędowego. Zarówno plany rosyjskie jak i amerykańskie zakładają wykorzystanie tanich węgli niskiej jakości lub wręcz odpadowych miałów i szlamów węglowych składowanych na przykopalnianych hałdach w celu uzyskania taniego paliwa płynnego mogącego konkurować z ropą naftową. Wg ocen rosyjskich cena paliwa wodno-węglowego będzie wynosić 1/3 ceny oleju opałowego. Przewiduje się szerokie wykorzystanie w Rosji paliwa wodno-węglowego dające znaczne oszczędności w wewnętrznym zużyciu ropy naftowej pozwalające na zwiększenie ilości ropy dostępnej na eksport. W Chinach ukończono w tym momencie już prawdopodobnie 6 instalacji do produkcji paliwa wodno-węglowego dla energetyki o łącznej rocznej zdolności produkcyjnej 1 miliona ton paliwa. W USA planuje się pozyskiwanie paliwa wodno-węglowego w cenie ok. 16 USD za baryłkę (przy obecnych cenach ropy naftowej przekraczających we wrześniu 2005 rekordowy poziom 70 USD za baryłkę!). Ostatnio amerykańska firma wydobywcza Silverado Mines Ltd., przy wykorzystaniu technologii produkcji paliwa wodno-węglowego opracowanej w University of North Dakota, buduje na Alasce pilotażową wytwórnię mogącą produkować 300 ton paliwa dziennie. Docelowo zamierza się wykorzystywać wielkie, nie zagospodarowane dotąd złoża węgli subbitumicznych na Alasce i planuje używanie istniejących rurociągów do przesyłu paliwa wodno-węglowego na południe do reszty Stanów Zjednoczonych. Wielką zaletą paliwa wodno-węglowego oprócz niskiej ceny jest właśnie łatwość manipulacji i transportu przy wykorzystaniu istniejących na potrzeby przesyłania ropy rurociągów, zbiorników, przepompowni, cystern kolejowych i samochodowych oraz możliwość spalania go w dotychczasowych, opalanych olejem opałowym kotłach przemysłowych i piecach domowych oraz wielkich silnikach diesla i turbinach spalających dotąd olej napędowy. Jest to szczególnie ważne w polskiej sytuacji, gdzie w ostatnich kilkunastu latach pod pretekstem ochrony środowiska usilnie forsowano likwidację kotłowni węglowych i zastępowanie ich kotłowniami olejowymi i gazowymi oraz promowano na rynku domowe piece olejowe i gazowe sztucznie zwiększając popyt na pochodzące z importu oleje i gaz. Ten niebezpieczny proceder trwa w najlepsze i trzeba go jak najszybciej powstrzymać! Przy wprowadzeniu na rynek polski krajowego paliwa wodno-węglowego, co można dokonać stosunkowo małym nakładem sił, środków i czasu, nie trzeba by wymieniać istniejących już instalacji olejowych.

BRYKIETY WĘGLOWE

W różnych procesach brykietyzacji przerabia się węgiel najczęściej poprzez płukanie węgla, proszkowanie, mieszanie z dodatkami takimi jak np. wosk, wapno, olej i formowanie otrzymanej masy w brykiety. Uzyskane brykiety cechują się przeważnie kompletem takich cennych cech jak: odporność mechaniczna na transport i przeładunek, łatwość zapalania, bezdymność, bezwonność, nietoksyczność, wodoodporność i silny płomień podczas spalania. Brykiety węglowe, zwłaszcza w wersji bezdymnej, są wspaniałym środkiem opałowym dla miejskich i wiejskich kotłowni oraz gospodarstw domowych, zwłaszcza tych uboższych. Mogą być spalane nawet w starych kotłach i piecach pozbawionych jakichkolwiek filtrów i nie powodują zanieczyszczenia powietrza a ze względu na swoją cenę mogą konkurować z olejem opałowym czy skroplonym gazem butlowym od których są tańsze co najmniej o ½ lub więcej. W przypadku polskiego węgla bezdymnego opracowanego w Instytucie Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu, jego emisyjność do atmosfery jest 25-krotnie niższa niż węgla nieprzetworzonego, mamy więc tutaj do czynienia z rzeczywiście czystym, bezdymnym paliwem. Brykiety węglowe są stosunkowo szeroko użytkowane na świecie a popyt na nie wciąż rośnie. W samych Chinach, gdzie brykiety węglowe są od kilkudziesięciu lat tradycyjnym paliwem mieszkańców, używa się ich na potrzeby gospodarstw domowych w ilości 135 mln ton rocznie a planuje się jeszcze docelowe zużycie ok. 440 mln ton brykietów węglowych dla opalania 55.000 przemysłowych i komunalnych kotłowni oraz dla palenisk przemysłowych w przemyśle ciężkim. W Wielkiej Brytanii użytkowanie od ponad 40-tu lat kilku rodzajów bezdymnych brykietów węglowych w oficjalnych „strefach czystego powietrza” przyczyniło się do powrotu czystego powietrza do brytyjskich centrów przemysłowych. W Europie stały duży popyt na brykiety węglowe istnieje w takich krajach jak Austria, Białoruś, Belgia, Cypr, Dania, Francja, Irlandia, Litwa, Niemcy, Norwegia, Rumunia, Szwajcaria, Wielka Brytania i Włochy. Jest to potencjalny olbrzymi rynek importowy polskiego bezdymnego węglowego paliwa zbrykietyzowanego. Mamy już gotową technologię i wstępne możliwości produkcyjne, trzeba jeszcze tylko stworzenia warunków do rozpowszechnienia paliwa bezdymnego na rynku krajowym i wprowadzenia go na rynki zagraniczne.
Rozwój trzech wymienionych technologii w Polsce byłby poważnym krokiem w kierunku odzyskania samowystarczalności energetycznej Polski a dalej ekspansji energetycznej na zewnątrz.
Polska jest ciągle krajem potencjalnie samowystarczalnym energetycznie, mało tego, jest w stanie pełnić rolę głównego dostawcy prądu i węgla dla Europy środkowej i dużej części Europy zachodniej i południowej! W stosunku do najbliższych krajów, korzystając z tzw. renty geograficznej, Polska jest w stanie zaproponować specjalne relacje gospodarczo-polityczne opierające się na gwarancjach energetycznych dla tych państw obejmujących pewne i bezpieczne dostawy prądu i węgla, a w przyszłości, miejmy nadzieję, także węglopochodnych paliw płynnych. Konieczna jest natychmiastowa zmiana polityki energetycznej państwa przeprowadzona w nadzwyczajnym trybie! Nie można już dalej brnąć w narzuconej Polsce przez obce siły wspierane rodzimymi kręgami zdrajców, aferzystów i usłużnych idiotów, polityce likwidacji sektora górniczego i czynienia z Polski trwałego importera nośników energii! Uzależnienie kraju od importu nośników energii to poddanie go w zależność gospodarczo-polityczną od niektórych sąsiadów i pewnych międzynarodowych kręgów polityczno-ekonomicznych. Kosztowny import w wielkiej skali to drenaż finansowy kraju, ubożenie społeczeństwa i wzrost bezrobocia, degeneracja ekonomiczno-społeczna. Z kolei produkcja w kraju na potrzeby własne i eksport nośników energii to tworzenie dochodu i kumulacja zysków w kraju, rozkręcanie koniunktury gospodarczej, tworzenie popytu na rynku, tworzenie miejsc pracy, konkurencyjność całej gospodarki dzięki niskim kosztom energii i w końcu wzrost ogólnego dobrobytu. Oraz pełna niezależność i suwerenność. Kompleksowe wsparcie górnictwa, jego konsolidacja z branżą energetyczną (konieczne jest tutaj porzucenie dotychczasowych kryminalnych w istocie działań prywatyzacyjnych w branży energetycznej), zainicjowanie rozwoju przemysłu przeróbki węgla, pełne wykorzystanie możliwości wydobycia i wykorzystania krajowego gazu ziemnego i gorących wód może zapewnić pomyślny rozwój całej polskiej gospodarki i bezpieczeństwo energetyczne kraju w perspektywie nie dziesiątek ale setek lat.
Skoro natura obdarzyła Polskę takimi a nie innymi zasobami, po prostu trzeba je wykorzystywać z jak największym pożytkiem i powrócić do samowystarczalności i pełnej suwerenności energetycznej w oparciu o model węglowo-gazowo-geotermalny a później węglowo-geotermalny. Postęp technologiczny w ostatnich latach doprowadził do tego, że dzięki nowym generacjom kotłów, filtrów i innych urządzeń oraz węglowym paliwom nisko emisyjnym współczesna energetyka węglowa może być przy tym czysta i nie zagrażająca środowisku.

Źródła:

1. „Możemy być samowystarczalni”, prof. Jacek Zimny, „Nasz Dziennik” 14.01.2002,
2. „Proefektywnościowa strategia ekonomiczna dla górnictwa węgla kamiennego”, Wojciech Błasiak (Stowarzyszenie Polskiej Myśli Strategicznej w Katowicach), Dąbrowa Górnicza, wrzesień 1998, http://www.wzz.org.pl/blasiak/gornictwo.shtml
3. „Racjonalny element polityki sprzedaży – Eksport węgla”, Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa, Biuletyn Górniczy 9-10/2003, http://www.giph.com.pl/bg/2003_09-10/eksport/html#pocz
4. „Bałtyki ciepłej wody pod Polską? Energia tania, choć…” Łukasz Legutko, „GigawatEnergia”7/2003, http://www.gigawat.net.pl/article/artic … /246/1/30/
5. „Energia geotermiczna – Ciepło wprost z kopalni”, Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa, Biuletyn Górniczy 11-12/2002, http://www.giph.com.pl/bg/2002_11-12/cieplo.html#pocz
6. „Węgiel to nasze narodowe bogactwo – Konieczna zmiana polityki wobec górnictwa”, Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa, Biuletyn Górniczy 7-8/2003, http://www.giph.com.pl/bg/2003_07-08/bogactwo.html#pocz
7. Oświadczenie złożone przez senatora Zbigniewa Kruszewskiego, http://www.senat.gov.pl/k5/dok/sten/osw … s/4301/htm Odpowiedź na oświadczenie http://www.gov.pl/dok/sten/oswiad/kruszews/4301o.htm
8. Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej, Wydział Ekonomiczno-Handlowy w Johannesburgu, http://www.brhjhb.org.za/opracowania/RP … hemia.html http://www.brhjhb.org.za/Opracowania/RP … etyka.html
9. „New type of fuel”, Science and Technology – Made in Russia, http://www.vor.ru/science/madeinrus_eng.html
10. “Oil from Coal – Free! The Karrick LTC Process”, http://www.rexresearch.com/karrick/karric%7E1.htm
11. Lewis C. Karrick ~ US Patents: Low Temperature Carbonization of Coal (LTC) http://www.rexresearch.com/karrick2/kltcusp.htm
12. “Wywiad z Zygmuntem Wilkiem”. Kurier Związkowy 22/1998, http://www.kurier.wzz.org.pl/kz/kz22/8.shtml
13. „Hopes renewed for coal-to-oil”, Alaska Oil & Gas Reporter, http://www.oilandgasreporter.com/storie … 0114.shtml
14. Ultra Clean Fuels, http://www.ultracleanfuels.com/main.htm

i inne.”

Wosiu

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 353 other followers