Krótki filmik pokazujący jak agenci wywołują podczas pokojowych protestów zamieszki. Film jest wprawdzie po angielsku ale nie ma sensu tłumaczyć wszystko jest ładnie pokazane.
Ciekawe zdjęcie wykonane przez satelitę pogodowego dnia 29.05.2011, widać na nim wyraźną powłokę z “chmur” w kształcie kresek, nad zachodnią częścią Polski, które nie wyglądają jak naturalne chmury.
http://sat24.com/
Poniżej zdjęcia nadesłane na pocztę, tak wyglądało niebo nad Poznaniem około godziny 20.30
Mojżesz Goldman
Dług karmiczny to jedno z ważniejszych praw regulujących przestrzeń i modelujących zjawiska rzeczywistości kosmicznych.
Pojęcie karmy pochodzi z filozofii wschodnich i związane jest z reinkarnacją. Oznacza nagrodę lub karę za uczynki, zwykle, popełnione w poprzednich wcieleniach. To jedno ze znaczeń tego terminu.
Tymczasem problem jest bardziej skomplikowany i poważny. Dotyczy, bowiem fizyki przestrzeni. W artykule „Ewolucja człowieka” znajdującym się w dziale ezoteryka/duchowość, pisałam o przestrzeni „Ja”. Zrozumienie działania tej przestrzeni jest punktem wyjścia do zrozumienia rzeczywistości.
Przestrzeń Wszechświata podzielona jest na kawałki przynależne do poszczególnych istnień. Taką przestrzeń „Ja” ma na własność zarówno wielka istota jak i cząstka elementarna. Przestrzeń „Ja” w fizyce przestrzeni pochodzenia pozaziemskiego (Patrz książka „Między chaosem a świadomością – Hiperfizyka”) jest nazwana strefą nulifikacji. Poszczególne strefy nulifikacji wchodzą między sobą w relacje. Jeżeli pomiędzy strefami występuje nierównowaga to przestrzeń napina się w jakimś kierunku.
Nierównowaga powstaje wówczas, gdy jedna strefa oddaje drugiej wartości a druga nie równoważy ich oddaniem własnych. Określenie „wartość” jest tutaj pojęciem uproszczonym. W rzeczywistości chodzi o przepływ algorytmów, czynników kosmicznych, żywiołów i innych relacji przestrzeni trudnych do przedstawienia. Naprężenie powstaje w kierunku strefy, która bierze, nie dając w zamian adekwatnego zwrotu. Kombinacji relacji pomiędzy strefami nulifikacji i rozkładu sił na przestrzeni jest kilkanaście. Nie będziemy tutaj jednak wchodzić w takie szczegóły. Znajdą się one w kolejnej naszej książce.
Te relacje przestrzenne przekładają się na konkretne relacje pomiędzy istotami, środowiskami, ciałami niebieskimi, cywilizacjami i całymi rejonami Wszechświata. Układ zależności jest, tak jak wszystko we Wszechświecie, fraktalny.
Zajmijmy się tutaj wzajemnymi relacjami istot.
Ażeby zachowana była równowaga, istoty wchodzące w relacje powinny tyle samo brać, co dawać. Jeżeli nie zostanie to zachowane, dochodzi do wspomnianego naprężenia. Wynika z tego, że nie istnieje coś takiego jak bezinteresowność. Wyłącznie dawanie nie wychodzi na dobre ani dającemu ani biorącemu. Nic tutaj do rzeczy nie ma również intencja bezinteresowności. Prawa fizyki działają, bez względu na to, co my o nich myślimy. Jeżeli jedna strona relacji będzie dawała więcej niż druga, to dojdzie do dużego naprężenia w kierunku biorcy. Jeżeli biorca nie ma dużego długu wobec dawcy i jest istotą względnie świadomą, to będzie starał się dług zrównoważyć lub przynajmniej go nie powiększać. Wówczas nie przyjmie darów od dawcy, jeżeli nie będzie mógł za nie zapłacić, ponieważ z długiem czuje się niewygodnie.
Reakcja na dług zależy w dużej mierze od świadomości istoty. Im istoty są bardziej świadome, tym mniej chętnie zadłużają się. Dług, bowiem ogranicza możliwość działania. Tak samo niekorzystne jest bycie dłużnikiem jak wierzycielem, szczególnie wtedy, gdy dłużnik ma wysoki dług.
Dlaczego?
I tutaj niespodzianka!
Jeżeli biorca ma bardzo duży dług do spłacenia, co robi? Atakuje dawcę!
Jest to mechanizm często obserwowany w tym świecie. Ludzie, którzy wiele zawdzięczają innym, są wobec nich, co najmniej niesprawiedliwi. Dzieci i młodzież są wredne w stosunku do swoich rodziców, którym zawdzięczają wszystko. Z drugiej strony rodzice żyjący zbyt długo, ponad normę dla środowiska, niepełnosprawni i nie dający swoim dzieciom „rozwinąć skrzydeł”, nie zwalniający przestrzeni i potencjału dla nowego pokolenia, stwarzają naprężenia przestrzeni.
Podwładni okradający szefa, który ich nie „dociska” i nie szykanuje, lub odwrotnie, szef wyciskający „siódme poty” ze swoich dobrych pracowników i niepłacący adekwatnie do wykonywanej pracy. Przykłady moglibyśmy mnożyć w nieskończoność.
Stąd również wzięło się powiedzenie „Jak chcesz stracić przyjaciela, to pożycz mu pieniądze”.
Z powodu nierównowagi pomiędzy braniem i dawaniem powstają irracjonalne i nielogiczne stosunki międzyludzkie, kiedy ten, który zawdzięcza innemu bardzo dużo, często jest wobec niego niesprawiedliwy a nawet agresywny. Stąd bierze się relacja ofiary i agresora.
Jak natomiast czuje się w takich relacjach dawca? Jest osłabiony i obciążony. Nie może osiągnąć tego, co udałoby mu się, gdyby nie było tego naprężenia. Żyjąc permanentnie z nim, wiedzie mu się coraz gorzej. Nie ma możliwości wykorzystania swojego potencjału.
Ten mechanizm wydaje się być nielogiczny i niesprawiedliwy. Ale jest dokładnie odwrotnie. W prawidłowo działających środowiskach zapewnia sprawiedliwość i wyklucza wykorzystywanie jednej istoty przez drugą. Wymaga od wszystkich podobnego wysiłku ewolucyjnego. Nie jest, bowiem możliwe zdobycie wartości cudzym kosztem. Nie uda się ukraść cudzych osiągnięć czy skorzystać z nie swojej zdobyczy ewolucyjnej. Jeśli nawet otrzyma się dużą pomoc, to trzeba za nią w jakiś sposób zapłacić. Zdobycie funduszy, z kolei wymaga wysiłku i kreacji a to jest już pracą własną dla rozwoju.
Przy czym nie należy zależności tych rozpatrywać w prostych układach. W złożonym środowisku często trudno dostrzec prawdziwe relacje.
Te same zależności obowiązują w relacjach pomiędzy cywilizacjami w kosmosie. Nie ma między nimi bezinteresowności i nie należy się jej spodziewać od innych. Wymaganie bezinteresowności lub cudzego poświęcenia jest wielkim afrontem i świadczy o braku elementarnej wiedzy o rzeczywistości. Naiwnym jest również myślenie, że jakaś obca cywilizacja, prawiąca komplementy i mówiąca miłe słówka oraz obiecująca bezinteresowną pomoc, ma rzeczywiście taki zamiar. Jeśli tak obiecuje, to jest to tylko manipulacja i nie należy w żadnym wypadku spodziewać się spełnienia tych obietnic. Jest to fizycznie niemożliwe. Nawet, jeśli zostanie „podarowana” jakaś pomoc, to i tak kiedyś trzeba będzie za nią zapłacić.
W normalnym środowisku istota zadłużona jest atakowana przez to środowisko. Zaczyna wpadać w chaos. Dzieją się jej dziwne i nieprzyjemne rzeczy, choruje, traci poparcie, sympatie itp. Siły przestrzeni, które to powodują, starają się wyeliminować pasożyta. Siły te nazywane są właśnie karmą. Jest to jednak tylko jedno ze znaczeń tego terminu. Właściwe pojęcie karmy jest znacznie szersze i dotyczy, czego innego. Ale to już inny temat.
Tymczasem w naszym świecie oprawcy mają się świetnie. Krwiopijcy różnego autoramentu z powadzeniem wykorzystują swoje ofiary i nic złego z tego powodu im się nie dzieje. Jest tak, gdyż środowisko ludzkie i panujące między ludźmi zależności są całkowicie patologiczne. Nie jest to kosmiczny wzór a jego totalne wypaczenie. Tutaj, te sprawiedliwe relacje są odwrócone. Takie środowisko nie ma prawa przetrwać. Jest to wręcz alternatywna rzeczywistość, którą Wszechświat likwiduje. Ten patologiczny świat w takim układzie już się skończył. Oglądamy ostatnie chwile ziemskiej cywilizacji w tej formie. Przestrzeń już upomniała się o swój dług.
Szczególnie cenna, wartościowa i droga jest świadomość. Jest to zrozumiałe, gdyż świadomość jest celem rozwoju i w końcowej rozgrywce tylko ona się liczy. Żadna forma nie przetrwa. Wieczna jest tylko świadomość a forma (życie) służy do jej stworzenia.
Ludzie zajmujący się tym, co w sposób bezpośredni pomaga w rozwoju świadomości, są dawcami najcenniejszych wartości. Jest tak dlatego, że przestrzeń zaprogramowana jest na rozwój. Wszystko, co dostarcza dodatkowej wartości, jest przez przestrzeń promowane. Z tego powodu nauczyciele duchowi powinni być sowicie wynagradzani. Nie na darmo kiedyś, (kiedy układy były mniej patologiczne) mówiło się, że do mistrza duchowego należy przyjść z garncem złota. Może wydać się to dziwne, dlaczego duchowość ma być opłacona wartościami materialnymi, w tym pieniędzmi. Nie ma w tym jednak niczego dziwnego. W świecie, w którym egzystencja zależy od pieniędzy, stanowią one ekwiwalent dla nauczyciela za włożony wkład w rozwój przestrzeni. Uczeń płacący sowicie nauczycielowi, pozostaje wobec niego bez długu. Jest to wygodna pozycja dla ucznia. Nauczyciel za to zapewnia sobie bezpieczeństwo, ponieważ zadłużone wobec niego środowisko stanowi dla niego śmiertelne zagrożenie. Przykładów na taką sytuację w historii świata mamy aż nadto. Większość ludzi, będących lokomotywami cywilizacji, którym ludzkość zawdzięcza wszystko, rzadko kiedy prowadzili godne życie i umierali śmiercią naturalną. Najczęściej byli potępiani, wyśmiewani, odrzucani, a dawniej nawet torturowani i w okrutny sposób zabijani. Za to wygodnie sobie żyli konsumenci ich osiągnięć. Jednak, jak mówi przysłowie „Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy”. Zapłata zostanie wyegzekwowana. Jeżeli długów sobie narobiła istota z cosupem (patrz artykuł Ewolucja człowieka) to dług ten wejdzie w zasób karmy istoty. Jeśli jest to człowiek z pre-corsupem, to poniesie karę najwyższą. Karę śmierci. Zostanie usunięty z przestrzeni „Ja”, czyli pozbawiony dalszej szansy ewolucyjnej.
Rozwinięte istoty we Wszechświecie doskonale znają te mechanizmy i tam nikt od nikogo nie wymaga poświęceń i bezinteresowności.
Ludzie nie znają tych mechanizmów, ale ci bardziej rozwinięci wiedzą podświadomie, że nie warto się zadłużać. Tacy ludzie rzadko, kiedy są wyzyskiwaczami. Również są zdrowo asertywni. Nie warto, bowiem być ani dłużnikiem ani wierzycielem.
Joanna Rajska
A PRZYBYLI NA ZIEMIĘ JAKIEŚ 445 TYSIĄCE LAT TEMU….
„(…)To jest zapis tego, jak zaczęły się czasy dawne, oraz opis ery, która w annałach nazywana była Złotą Erą i jak z Nibiru na Ziemię wyruszały wyprawy z misją zdobycia złota.
Złoto w Wykutej Bransolecie” /czyli pasem planetoid między orbitami Marsa i Jowisza/
Tak zaczyna się słynna opowieść Enki w księdze Zecharii Sitchina, nieżyjącego już naukowca, pisarza – tłumacza ponad 19 tysięcy sumeryjskich tabliczek o ich przybycia na Ziemię, która wówczas była niczyja. Komputery pokładowe wielkiego statku pokazały wielkie złoża złota w naszej galaktyce.
„(…) Złoto w Wykutej Bransolecie wskazywało na złoto w górnej części Tiamat. Na planetę złota Alalu zwycięsko przybył, wylądował rydwanem z hukiem. Przebadał miejsce promieniem, chcąc ustalić gdzie się znalazł (…) Otworzył pokrywę rydwanu, w otwartym włazie przystanął zdziwiony. Grunt miał ciemną barwę, niebo było błękitno-białe. Cicho było wszędzie, nikt go nie wyszedł powitać. Był sam na obcej planecie.(…)Na zewnątrz była jasność, jasność nie znana na Nibiru.
Alalu wysunął z rydwanu wysięgnik zaopatrzony w próbnik. Próbnik pobrał powietrze, wskazał na zgodność z powietrzem Nibiru!(…) Woda była chłodna, smak miała inny niż na Nibiru. Napił się jeszcze raz , potem ze strachem odskoczył: Usłyszał syczący dźwięk; brzegiem stawu ślizgał się jakiś kształt! Alalu pochwycił broń, uderzający promień skierował w stronę syczenia. Ruch ustał, syczenie umilkło. (…) Czegoś takiego nie widziano na Nibiru, stworzenie z innego świata!(…)
Krótkość dnia zastanowiła Alalu, zdumiał go tak krótki dzień.(…) Próbnik ujawnił zawartość wody, wykazał odkrycie w symbolach i liczbach. A wówczas serce Alalu zamarło; próbnik mówił, że w wodach jest złoto!(…)
Powrócił do rydwanu, zdjął ubiór ryby , zajął miejsce dowódcy. Tabliczki przeznaczenia, które wiedzą o wszystkich orbitach ożywił, by znaleźć kierunek toru Nibiru.
Pobudził Mówcę – Słów, by na Nibiru zawieźć słowa.(…) Wielki Alalu kieruje te słowa do Anu na Nibiru.
Jestem w innym świecie, znalazłem złoto ocalenia;
Los Nibiru trzymam w rękach, musicie uwzględnić moje warunki.”
Tak właśnie zaczęło się cywilizowanie Ziemi jakieś pół miliona lat temu, kiedy dziewicza planeta Tiamat nie miała jeszcze problemów z nadmiarem ludzkości.
Historia zaczęła się od złota jako surowca potrzebnego dla łatania dziury ozonowej na Nibiru /obecnie ludzie robią to również, ale zamiast złota używają sproszkowanego aluminium./
Kto ma wiedzę ten ma władzę, ale nie w każdym przypadku.
Kiedy następna ekspedycja leciała na siódmą planetę zabrakło im wody, która zapewne była im potrzebna dla rozstrzępienia wodoru, to paliwo UFO jak wiemy już dziś. I oto na szóstej planecie komputery pokazały, że tam jest woda. Szósta planeta czyli Lahmu, a po naszemu Mars odbijał wówczas promienie słoneczne, a dlaczego? Bo z opisu wynikało, że ta piękna, wówczas wielobarwna planeta była ośnieżona na biegunach. W środku jej czerwonego pasa połyskiwały jeziora i rzeki! Co dziś z nich pozostało możemy zobaczyć na zdjęciach sond z 2007 /patrz you tube/.
Napełnili tam zbiorniki, okazało się też, że woda nadawała się do picia, ale powietrza brakowało.
I taki był ten pierwszy zapis o planecie, którą po tysiącach lat odwiedzają teraz próbniki ziemskiego wyrobu.
Lahmu, stacja przesiadkowa dla Nibirian /Sumerowie zwali ich Anunnaki/ stała się tez pierwszym więzieniem, dla odkrywcy i pierwszego obcego na planecie Ziemia – Alalu na skutek skomplikowanej sukcesji o władzę. Dziś możemy to określić . Z opisów zwyczajów Nibirian wynikało jasno, że byli to nie bogowie, za jakich się potem po stworzeniu pierwszego człowieka w laboratorium Edin ludzkości objawiali, ale ludzie o nieco innych parametrach wielkości. Świadczą o tym do tej pory pozostałe po nich istniejące na Ziemi w różnych częściach globu gigantyczne budowle, które były ich bazami, a głównie przetwórniami metali i centrami energetycznymi /piramidy/.
Ich walki o sukcesję na planecie Ziemia były przeniesione z własnej planety, która powoli ulegała destrukcji spowodowanej powiększającą się wielką dziurą ozonową. I właśnie sproszkowane złoto mfkt /egipska nazwa/ czyli biały sproszkowany proszek z platynowców jako wysokospinowa, jednoatomowa substancja ORME (Orbitalny Rearranged Monoatomic Element) była rozpylana na całej długości tej powiększającej się dziury jako jedyny ratunek dla ich planety. Złoto i platyna były dla nich najważniejsze tylko i wyłącznie z tego powodu, ale głupi ludzie uczynili z tych metali tysiące lat później złotego cielca, którego jakość miała być wyrażana w wartościach li tylko stricte materialno-zamiennych.
Nie wiemy jaki był system ekonomiczno gospodarczy Nibirian, nie ma żadnej wzmianki o tym, aby Pierwsza cywilizacja sumerska stworzona przez Enki posługiwała się jakąkolwiek jednostką monetarną. Zapewne był to system naszego współczesnego barteru.
PIERWSZA BAZA WYGNAŃCA KRÓLA ALALU NA LAHMU – MARSIE
(…) Potem rydwan wzniósł się do nieba i królewska wizyta dobiegła końca. Okrążyli Księżyc; tym widokiem Anu był oczarowany. Podróżowali w stronę czerwonego Lahmu, okrążyli go dwa razy. Opuścili się niżej nad tą obcą planetą, zobaczyli na powierzchni niebosiężne góry i dziury. (…) Wyhamowani przez sieć przyciągania Lahmu, szykowali niebiańską izbę w rydwanie (jednoosobowa kapsuła).
Anzu, jej pilot wypowiedział wtedy nieoczekiwane słowa do Anu (władcy Nibiru) – Razem z Alalu zejdę na stały grunt Lahmu. Nie chcę wracać z niebiańską izbą do rydwanu! Zostanę z Alalu na obcej planecie, aż do śmierci będę go ochraniał. Kiedy umrze z powodu wewnętrznej trucizny pochowam go, jak przystoi królowi! /Alalu pierwszy król Nibiru, teść Enki pierworodnego syna Anu/. Co się mnie tyczy, okryję się sławą. Anzu – powiedzą – wbrew wszelkim przeciwnościom towarzyszył królowi na wygnaniu.
(…) Łzy zakręciły się w oczach Alalu, sercem Anu targnęło zdumienie.
- Twoje życzenie będzie uszanowane – powiedział Anu do Anzu.
- Pozwól, że w tym miejscu złożę ci pewną obietnicę. Podnosząc rękę, przysięgam ci, co następuje: Przy następnej podróży rydwan okrąży Lahmu, z rydwanu zejdzie do ciebie statek powietrzny. Jeśli znajdzie cię żywym, ogłoszonym będziesz panem Lahmu. Kiedy zostanie założona na Lahmu stacja przesiadkowa, będziesz jej dowódcą!”
I „słowo stało się ciałem” faktycznie założono bazy na wielu planetach naszego systemu słonecznego. (…) Wielkie kamienie ze stoku góry wyrywali bohaterowie i przycinali do właściwego rozmiaru. Statkami powietrznymi je przenosili i umieszczali w odpowiednich miejscach, żeby podtrzymywały platformę.(…)”
A więc nie niewolnicy, nie rolki z drzew były w użyciu! Ludzie współcześni dla swych niecnych celów rządzenia innymi użyją każdego kłamstwa. Do tej pory zadaję sobie pytanie dlaczego tak bardzo /powtórzę tu za autorem tekstu „Anatomia lęku” z numeru kwietniowego – tak bardzo boją się „Zielonych Ludzików” jak określili naszych protoplastów ci, którzy NA PEWNO doskonale znają prawdę. I koło się zamyka. DLA ZŁOTA i WŁADZY! Tego samego złota, które dla Nibirian nadawało się głównie do technologicznego przetwórstwa. Było najcenniejszym kruszcem z racji ratowania własnej planety. Inkowie wiedzieli o tym, dlatego tak bardzo szanowali metal bogów, tworząc w nim Ich podobizny!
(…)Na Nibiru przygotowano nowy rydwan niebiański do dalekich podróży.
Przeznaczony był do transportu nowych rodzajów rakiet, statków powietrznych i tego, co zaprojektował naukowiec Enki. Rydwan zabrał na pokład nową grupę 50 osób. Wśród nich znajdowały się wybrane Nibirianki. Wyszkolone były w udzielaniu pomocy i leczeniu.
(…)Bezpiecznie dotarł do Lahmu, okrążył planetę, powoli opadł na jej powierzchnię. Grupa bohaterów udała się w stronę źródła słabnących sygnałów .(…)
Na brzegu jeziora znaleźli Anzu; sygnały nadawane były z jego hełmu. Anzu leżał bez ruchu, bezwładny, martwy. Ninmah dotknęła jego twarzy, sprawdziła stan jego serca. Z kieszeni wyjęła pulsator, zrobiła Anzu masaż serca. Z kieszeni wyjęła promiennik, życiodajne promienie bijące z kryształów skierowała na jego ciało. Sześćdziesiąt razy włączała pulsator, sześćdziesiąt razy włączała promiennik. Za sześćdziesiątym razem Aniu otworzył oczy, poruszył wargami. Ninmah delikatnie wylała mu na twarz wodę życia (…), ostrożnie włożyła mu do ust chleb życia.
Wtedy wydarzył się cud: Anzu powstał z martwych!
A więc Nibirianie mieli uczucia wyższe, mieli moralność i mimo okrutnych praw sukcesji i walk o władzę potrafili rozróżnić dobro od zła. Ich ciała były takie jak nasze słabe i narażone na ból i wirusy. Ta stara dla nas cywilizacji posiadała własny kodeks moralny, który częściowo jest też i naszym. Czy tego chcemy czy nie mamy ich geny i w pochodzie ewolucji technologicznej również dążymy do takich instrumentów przetrwania jakimi dysponowali Oni już tysiące ziemskich lat temu. Ich duchowość nie ulega wątpliwości, byli /są/ Istotami żyjącymi blisko innych wymiarów.
„(…)Anzu opowiedział im o śmierci Alalu. Zaprowadził ich do wielkiej skały, strzelającej z równiny w niebo. Tam im opowiedział, co się wydarzyło:
- Wkrótce po wylądowaniu Alalu zaczął krzyczeć z bólu, który nie ustawał. Wnętrzności z ust wypluwał, W AGONII WIDZIAŁ CO JEST PO TAMTEJ STRONIE!
(…) – W wielkiej skale znalazłem jaskinię, ukryłem w niej zwłoki Alalu. Wejście do jaskini zamknąłem kamieniami(…) Poszli z nim do tej skały, usunęli kamienie, weszli do jaskini. W środku znaleźli to, co zostało z Alalu: Ten, który był niegdyś królem na Nibiru, stał się kupą kości leżących w jaskini!
- Po raz pierwszy w naszej historii pisanej król umarł nie na Nibiru, nie na Nibiru został pochowany!
Kto mógłby wymyśleć taką historię, której finał jest już widoczny przez ziemskie współczesne sondy! Tak zwana przez Amerykanów West Valley jest właśnie już dokładnie fotografowana od 1972 roku!
„(…) Wejście do jaskini zamknęli na powrót kamieniami; WIZERUNEK ALALU NA WIELKIEJ SKALNEJ GÓRZE PROMIENIAMI /laserem?/ WYRZEŹBILI. UKAZALI GO W HEŁMIE ORŁA /kosmonauty/ NA GŁOWIE, Z ODKRYTĄ TWARZĄ.
- Niech ten wizerunek zawsze spogląda ku Nibiru, gdzie Alalu panował, W stronę Ziemi, gdzie odkrył złoto!”
Stacja kosmiczna ludzi Viking 1 w 1972 ne. po raz pierwszy ukazała gigantyczną ludzką twarz w postaci skalnej płaskorzeźby. Zdjęcie rozpaliło wyobraźnię ludzką. Pytanie czy Zecharii Sitchina też? Gdzie są jego zapiski tłumaczące gliniane sumeryjskie tablice, na których zapisane zostały słowa Enki spisane przez skrybę Endubsara, ludzkiego sługi wielkiego boga.
Wszystko, co opisał ten wielki naukowiec, cała jego praca poświęcona wyjaśnieniu pochodzenia człowieka na Ziemi został zlekceważona przez tak zwane gremium naukowe. Akademicy mają wielki profity za to, że trzymają się utartej ścieżki pojmowania życia. A Złoto jest w łapach tych, którzy tę ścieżkę wytyczają. Ci, którzy z niej zbaczają w poszukiwaniu prawdy są nazywani przez ten „złoty ,zawłaszczony establishment – oszołomami.
Ale Nibirianie powracają.
Informacja z SETI /Search for Extra – Terrestrial Intelligence/ z grudnia 2010, którego zadaniem jest nawiązanie kontaktu z przedstawicielami obcej cywilizacji, poinformowała właśnie, że w stronę Błękitnej Planety nadlatują 3 olbrzymie NOL-e.
Największy z nich ma średnicę 240km(!), a dwa kolejne są nieco mniejsze. Wszystkie statki znajdują się w tej chwili już blisko orbity Plutona. Obiekty udało się wykryć dzięki zaangażowaniu specjalistycznej aparatury znajdującej się w rejonie Alaski. Kiedy zbliżą się do Marsa, będzie je można obserwować również już z amatorskiego sprzętu.
Specjaliści z SETI są przekonani, że tajemnicze obiekty zmierzają właśnie w nasza stronę i jeśli wszystko „pójdzie dobrze”, znajdą się w pobliżu Ziemi ok.2012.
(…)” Czy to, co wydarzyło się na Ziemi, nie było lustrzanym odbiciem tego, co wydarzyło się na Nibiru?
Czy w tej historii przeszłości nie widać zarysów przyszłości?
Czy ludzkość, stworzona na nasz obraz, powtórzy nasze osiągnięcia i błędy?”(…)
Wkrótce ocenimy to sami albo razem z nimi…
CZYM BYŁ EDEN „siedziba prawych”
Epoka jednej ery zodiakalnej została podarowana ludziom, nam Ziemianom aby właśnie Ryby jako ostatni cykl zamykający pełny zodiak uzmysłowić przynależność do strefy boskiej duchowości.
Nadesłane: Ewa Kenig