Tajemnczy obiekt na niebie w Rosji

Ibogaina – wielkie oszustwo mediów, rządów i korporacji

W wielu mediach nie bez powodu słowo spisek próbuje się ośmieszać. Bardzo często sugeruje się przy tym, że w spiski wierzą tylko “ludzie nawiedzeni”, którzy mają problemy z własną psychiką. Dzisiaj jednak mam zamiar zaprezentować Państwu niepodważalny dowód na to, że spiski mediów, rządów i korporacji istnieją. Istnieją wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą naprawdę ogromne pieniądze i gdzie korzyści są obopólne.

Ibogaina jest “organicznym związkiem chemicznym”, który pozyskuje się z “kory afrykańskiej rośliny Tabernanthe Iboga”. “Stwierdzono, że ibogaina jest skuteczna przy leczeniu uzależnień od kokainy, heroiny, etanolu i nikotyny” (wikipedia).

Ibogaina w zwalczaniu uzależnień jest wysoce skuteczna, tak skuteczna, że nic innego nie może się z nią równać! Już podanie niewielkiej dawki powoduje np. “zanik symptomów głodu narkotykowego na czas od kilku dni do nawet kilku tygodni, co znacznie ułatwia przeprowadzenie wstępnej detoksykacji pacjentów” (wikipedia). Nie inaczej jest z uzależnieniem od alkoholu, czy nikotyny. Ibogaina jednak “NIE JEST NIGDZIE ZALEGALIZOWANA JAKO OGÓLNODOSTĘPNY LEK” (sic!). Ba! Handel ibogainą jest nawet zakazany!!! Dlaczego?

Wprowadzenie Ibogainy jako leku de facto oznaczałoby niemal całkowite zlikwidowanie uzależnień. Zniknęliby palacze, alkoholicy i narkomanii. Tyle tylko, że ktoś by na tym stracił i to stracił ogromne pieniądze. Rządy straciłyby wpływy z akcyzy. Korporacje farmaceutyczne straciłyby przychody ze sprzedaży ogromnej masy leków, które kupują przeważnie ludzie chorujący z powodu nadużywania używek. Przemysł tytoniowy i alkoholowy by podupadł. Media straciłyby znaczną część wpływów z reklam alkoholi i lekarstw. Korzyści są obopólne (wielostronne), więc spisek może istnieć!

Ibogainę blokuje się również dlatego, że jest to lekarstwo, które pochodzi z natury, a więc nie można go opatentować i nie można zmaksymalizować zysków ze sprzedaży. Sprzedaż nie leży więc w niczyim interesie, oprócz – rzecz jasna – interesu społeczeństwa, ale kogo on obchodzi? Kogo obchodzi to, że ktoś przypadkiem umrze na raka, albo dostanie marskości wątroby, lub zniszczy własne życie przez narkotyki? Tak naprawdę to nie obchodzi nikogo! Liczą się tylko zyski, zyski i jeszcze raz zyski! Ibogaina jest zakazana!

Wszyscy wierzymy, że rządy i korporacje w swoich działaniach kierują się dobrem ludzi. Nie jest to prawdą. Rządy i korporacja przede wszystkim kierują się interesem własnym, a więc skupiają się na kwestii zysków. Z tego względu przejawiają skłonność do zmowy i oszustwa. Dla wszystkich niestety nie jest to oczywiste. Nie jest, bo cichym wspólnikiem w zmowie jest znaczna część mediów, które pragną uchodzić za niezależne i rzetelne źródła informacji. Niezależne i rzetelne? Mogę się tu tylko uśmiechnąć. Niezależny i rzetelny w znacznej części jest praktycznie tylko internet, no ale ten bez końca pragnie się ocenzurować. Gdy to się uda, to nikt nigdy nie usłyszy o ibogainie i niezliczonej liczbie podobnych spraw. Zatem czy spiski nie istnieją?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ibogaina

PS Musimy zacząć uczyć własne dzieci sceptycyzmu wobec informacji prezentowanych w mediach. Przecież weryfikacja rzetelności informacji nie jest niczym złym. Rozwiązaniem jest również głośne opowiedzenie się obywateli za republiką, czyli za rządami prawa, które będzie stało ponad elitą polityczną i korporacjami. W tym celu powinniśmy zacząć powoływać niezależne fundacje, które będą przyglądały się pracy sądów. Takie fundacje powinny uruchomić stosowne kanały informacyjne, poprzez które będą komunikowały się ze społeczeństwem w sposób niezależny od mediów. Dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie zapisów na informacje w formie biuletynów (newsletter’y) rozsyłanych na e-maile. Gdy tak się stanie, to prawda zacznie zwyciężać, a kłamstwo faktycznie będzie miało krótkie nogi. Teraz jest zgoła inaczej.

http://niepoprawni.pl/

Samochody na sprężone powietrze

W Europie opracowano samochód, który w baku nie ma benzyny, oleju napędowego, wodoru, gazu LPG, ale zwykłe powietrze atmosferyczne, tylko sprężone. Samochód więc nie emituje żadnych zanieczyszczeń, a powietrze, które przy kompresowaniu przechodzi przez filtry, jest po wyjściu z rury wydechowej nawet czystsze od tego atmosferycznego. Ciekawe jest również to, że źródło pomysłu na tego typu pojazd ma polskie korzenie.

Trochę historii

Twórca samochodu i szef francuskiej firmy na początku był wyśmiewany przez francuskich inżynierów i tamtejszą prasę. Na początku chciał zbudować konwencjonalny samochód o możliwie najmniejszej emisji spalin, jednak porzucił ten pomysł, gdy zetknął się m.in. z wynalazkiem z przed 136 lat opracowanym przez polskiego inżyniera – Ludwika Mękarskiego, który był twórcą eksperymentalnych linii tramwajowych.

Polak ten w 1870 r., również we Francji, skonstruował tramwaj zasilany sprężonym powietrzem. Jego silnik był jednosuwem – powietrze przed dotarciem do cylindra przepuszczano przez zbiornik z gorącą wodą, by zwiększyć siłę rozprężania gazu, a po wykonaniu pracy uciekało bezpośrednio do atmosfery.

Zbiorniki powietrza napełniano za pomocą sprężarek zainstalowanych na przystankach. Największa sieć tramwajowa systemu Mękarskiego funkcjonowała w Nantes w 1879 r. – ogółem 39 km linii tramwajowych – w ciągu 34 lat jej funkcjonowania przewiozła ok. 12 milionów pasażerów. Podobna linia została również wybudowana w Paryżu, a w Nowym Yorku funkcjonowały podobne tramwaje, jednak napędzane silnikiem zbudowanym w 1882 r. przez Roberta Hardi’ego i działającym na takich samych zasadach jak silnik polskiego inżyniera. Ponieważ silniki pneumatyczne nie grzały się i nie wytwarzały iskier, to nieco zmodyfikowane były stosowane w lokomotywach amerykańskiej firmy HK Porter Company, które z sukcesem sprzedawano w kopalniach zagrożonych np. wybuchem metanu. Napędy pneumatyczne lokomotyw i tramwajów zniknęły w latach 30-tych dwudziestego wieku wyparte przez udoskonalone silniki spalinowe i elektryczne.

Zasada działania i budowa silnika

Silnik pneumatyczny francuskiego samochodu posiada kilka ulepszeń. Najpierw zobaczmy, jak działa zwykły, typowy silniczek pneumatyczny, stosowany w modelarstwie do modeli samolotów, samochodów itp.

Tłok w górnym położeniu cylindra otwiera zawór kulowy, przez co sprężone powietrze (lub dwutlenek węgla z naboju od syfonu) napływa do cylindra i wywiera ciśnienie na jego denko, co powoduje, że zaczyna poruszać się w dół wprowadzając w obrót wał przenosząc siłę nacisku przez korbowód. Zawór przy ruch w dół tłoka zamyka się, jednak powietrze dalej się rozpręża i wywiera siłę na tłok. W dolnym punkcie tłok odsłania okno wylotowe cylindra wypuszczając powietrze na zewnątrz. Wprawiony w ruch wał siłą bezwładności popycha tłok do góry zamykając okno wylotowe. W cylindrze są tylko niewielkie pozostałości powietrza, więc tłok porusza się, aż ponownie otworzy zawór kulowy i cały cykl się powtórzy.

W silniku samochodu pneumatycznego w stosunku do powyższego opisu zastosowano zmiany mające na celu zwiększenie jego wydajności. Rolę zbiornika paliwa pełni tu butla ze sprężonym powietrzem wykonana z kompozytów. Zasada działania jest podobna do poprzedniego silnika, tylko tu zamiast okna w cylindrze jest dodatkowy zawór. Tłoki poruszają się równie skutecznie i silnie jak te w silniku spalinowym. Aby zwiększyć wydajność zastosowano inny układ korbowy silnika, co przedstawiają poniższe rysunki i animacje. Dzięki dodaniu specjalnego zawiasu w połowie korbowodu tłok w górnym położeniu pozostaje dłużej, dzięki czemu powietrze ma więcej czasu na wypełnienie cylindra. Część “zużytego” powietrza z poprzedniego cyklu pozostaje w cylindrze, dzięki czemu świeża dawka sprężonego może się od niego ogrzać i zwiększyć siłę rozprężania. Ponadto ruch tłoka do góry jest znacznie krótszy od ruchu w dół cylindra, kiedy wykonywana jest praca. Wszystko to powoduje, że sprawność silnika w warunkach miejskich jest dwukrotnie większa od silnika benzynowego. Ponieważ w silniku nie zachodzi spalanie, to pracuje on w niskiej temperaturze. Dzięki temu olej nie trzeba wymieniać częściej niż co 50 tys. km. Ale to jeszcze nie wszystko.

Wykres ruchu tłoka w funkcji czasu.

Animacja przedstawiająca pracę tłoka i ruchy korbowodów.

Widok tłoków i korbowodów w układzie cylindrów typu “bokser”

Widok ogólny silnika

Silnik tak skonstruowano, że może pracować w kierunku odwrotnym, czyli jako sprężarka. Ponieważ przy łączeniu ze skrzynią biegów zamontowano silniko-alternator, to autko można zatankować powietrzem na 2 sposoby: albo ze stacji gdzie mają gotowe sprężone powietrze – tankowanie trwa wtedy ok. 3 minut, albo podłączając samochód do gniazdka z prądem – silniko-alternator pracuje wtedy jako silnik elektryczny i napędza silnik pneumatyczny samochodu, który pracuje wtedy jako sprężarka i napełnia zbiorniki powietrzem z atmosfery. Jednak tutaj tankowanie do pełna trwa 4 godz., ale dzięki temu, że jest, to pojazd nie jest całkowicie uzależniony od stacji ze sprężonym powietrzem.

Silnik wraz ze skrzynią biegów – rysunek.

Silnik wraz ze skrzynią biegów – zdjęcie

Części składowe silnika

Samochód – dane techniczne, zdjęcia, filmy

Auto na sprężone powietrze ma być produkowane w fabrykach w Hiszpanii. Jego różne wersje mają karoserie z włókna szklanego, ABS i poduszkę powietrzną. Poniżej zdjęcia i dane techniczne:

FAMILY: 6-cio osobowy
Wymiary: 3.84m, 1.72m, 1.75m
Waga 750 kg
Prędkość maksymalna: 110 km/h
Zasięg: 200 – 300 km
Ładowność: 500 kg
Czas tankowania: 4 godziny (elektrycznie)
Czas tankowania: 3 minuty (ze stacji spręż. pow.)

*******************************************************************

TAXI: 6-cio osobowy
Wymiary: 3.84m, 1.72m, 1.75m
Waga 750 kg
Prędkość maksymalna: 110 km/h
Zasięg: 200 – 300 km
Ładowność: 500 kg
Czas tankowania: 4 godziny (elektrycznie)
Czas tankowania: 3 minuty (ze stacji spręż. pow.)

*******************************************************************

VAN: dwuosobowy
Wymiary: 3.84m, 1.72m, 1.75m
Waga 750 kg
Prędkość maksymalna: 110 km/h
Zasięg: 200 – 300 km
Ładowność: 500 kg
Czas tankowania: 4 godziny (elektrycznie)
Czas tankowania: 3 minuty (ze stacji spręż. pow.)

*******************************************************************

PICK-UP: dwuosobowy
Wymiary: 3.84m, 1.72m, 1.75m
Waga 750 kg
Prędkość maksymalna: 110 km/h
Zasięg: 200 – 300 km
Ładowność: 500 kg
Czas tankowania: 4 godziny (elektrycznie)
Czas tankowania: 3 minuty (ze stacji spręż. pow.)

*******************************************************************

Zdjęcia wnętrza wyżej przedstawionych modeli:

*******************************************************************

Kilka krótkich filmów przedstawiających pneumatyczny samochód podczas jazdy, aby je obejrzeć należy mieć zainstalowane kodeki divx i xvid, lub program odtwarzający filmy zapisane w ten sposób:

Auto na sprężone powietrze podczas jazdy

Co wylatuje z rury wydechowej?

*******************************************************************

Poniżej miejskie pneumatyczne auto trój osobowe:

MINI CAT’S: trójosobowy
Wymiary: 2.65m, 1.62m, 1.64m
Waga 750 kg
Prędkość maksymalna: 110 km/h
Zasięg: 200 – 300 km
Ładowność: 270 kg
Czas tankowania: 4 godziny (elektrycznie)
Czas tankowania: 3 minuty (ze stacji spręż. pow.)

Trwają też prace nad stworzeniem autobusów zasilanych sprężonym powietrzem, które będą łączyć niskie koszty eksploatacji i brak emitowanych zanieczyszczeń tramwajów z mobilnością (nie trzeba torów) autobusów spalinowych.

Oprócz samochodów omówionych powyżej firma je produkująca znalazła inne zastosowania do silników pneumatycznych. Jednym z nich jest awaryjny generator prądu – gdy mamy prąd w sieci silnik działa jak sprężarka i pompuje zbiornik powietrza do pełna (tzn. do określonego ciśnienia) i wyłącza się. Gdy braknie prądu silnik włącza się i napędza prądnicę wytwarzającą prąd.

Generator prądu – prądnica napędzana silnikiem pneumatycznym – film *.avi 1,71 MB

Generator prądu – informacja z TV RaiUno – film *.avi 1,5 MB

*******************************************************************

Następnym zastosowaniem są różnego rodzaju wózki transportowe, traktorki pracujące w halach przemysłowych, zakładach produkcyjnych itp.

Traktorek przemysłowy na sprężone powietrze – film *.avi 1,22 MB

Gdy pojawiły się informacje na temat aut na sprężone powietrze, często dziennikarze stawiali zarzuty, że wprawdzie nie spalają paliwa, ale i tak energia potrzebna do napędu sprężarki pochodzi z elektrowni spalającej paliwa kopalne, tak jakby nie słyszeli o bateriach słonecznych, wiatrakach i innych niekonwencjonalnych źródłach energii. Firmy, zakłady, które wykorzystywać będą tego typu pojazdy mogą zamontować na dachach swoich budynków baterie słoneczne lub/i postawić wiatrak. Powietrze tak zgromadzone w stacjonarnych zbiornikach ciśnieniowych może być wykorzystywane również w czasie gdy nie ma wiatru lub słońca, tzn. przy bezwietrznej pogodzie lub w nocy. Takie rozwiązanie mogłoby znaleźć zastosowanie w miejskiej komunikacji wykorzystującej autobusy napędzane sprężonym powietrzem. Czyli rozpowszechnienie tego typu pojazdów na pewno sprzyjałoby rozwojowi elektrowni bazujących na alternatywnych źródłach energii. W porównaniu do samochodów elektrycznych (a nawet spalinowych) pojazdy takie są lżejsze (waga akumulatorów). dysponują większym zasięgiem od większości produkowanych aut elektrycznych, tankowanie ze stacji trwa tylko 3 minuty, a z wykorzystaniem gniazdka elektrycznego 4 godziny, co też jest o połowę krócej niż w pojazdach elektrycznych (choć odbywa się nie bezgłośnie). Po wyeksploatowaniu samochodu nie trzeba martwić się o utylizację akumulatorów, w których występują różne niebezpieczne związki ołowiu, elektrolity itp., co przy masowej produkcji pojazdów elektrycznych mogłoby się stać dużym problemem. Wadą jest jednak duże ciśnienie zbiorników z powietrzem, co w przypadku kraksy np. z tirem mogłoby się skończyć ich wybuchem, ale tę samą wadę maj pojazdy na benzynę lub wodór, które są dodatkowo substancjami palnymi. Jednak w pojazdach szczególnie miejskich powyższe rozwiązanie może mieć dobrą przyszłość.

*******************************************************************

http://darmowa-energia.eko.org.pl

Nieuchronność wybuchu społecznego w Polsce

Wiele osób interesujących się życiem społecznym i politycznym czuje, że coś nastąpi. Pojawia się przeświadczenie o bliskim końcu degrengolady politycznej niszczącej Polskę. Czy intuicja znajduje obiektywne potwierdzenie w procesach politycznych i społecznych oraz zjawiskach socjologicznych i psychologicznych?

II Wojna Światowa spowodowała gigantyczne straty demograficzne. Pokój wyzwolił optymizm i nadzieję na lepsze czasy. Szczęście zaowocowało na poły instynktownym wzrostem urodzeń. Zaczęło się rodzić nowe pokolenie. Pokolenie baby boom.

Urodzenia w Polsce (tysiące)

Źródło: Nie rzucim ziemi. Studium wykonalności programu 2012 z 2011.01.

W Polsce proces ten rozpoczął się tuż po zakończeniu wojny, a swoją kulminację osiągnął w latach 1950-1958. Rok w rok rodziło się ponad 750 tys. Polaków ze szczytem 794 tys. w 1955 r. Dzieci wówczas urodzone osiągnęły pełnoletniość (18 lat) w latach 1968-1976. Te z nich, które studiowały skończyły kształcenie (wiek 24 lat) w latach 1974-1982. Generalnie pokolenie baby boom zakładało rodziny mniej więcej od 1968 do 1982 r.

Młodość. Idealizm. Romantyzm. Sprzeciw wobec porządku „starych”. Brak zobowiązań rodzinnych. Brak zobowiązań finansowych np. kredyty na zakup mieszkań. A jednocześnie poszukiwanie pierwszej pracy, poszukiwanie mieszkania, poczucie wykorzystywania, niskie zarobki, niedopuszczanie do awansów. Wielkie aspiracje i marzenia zderzające się z twardą finansową rzeczywistością i dyskryminacją. To zaczyn fermentu.

Socjologicznym symbolem jest, że rocznik 1955 (szczyt baby boom) dominował w Polsce pod względem liczebnym w 1980 r. Na piramidzie według wieku Polaków dla 1980 r. doskonale widać dominację liczebną pokolenia baby boom.

Źródło: GUS, http://www.stat.gov.pl/gus/5840_646_PLK_HTML.htm

Demograficzna fala osób w wieku 18-35 lat przewyższała pokolenie swoich rodziców (roczniki mniej więcej 1920-1940) o ok. 50 %, a dziadków (roczniki 1895-1915) o ok. 100 %. Masa. To ich rękoma przeprowadzono rewolucję Solidarności. Ferment wywołał wybuch w masie.

Ferment plus masa równa się wybuch to prawo uniwersalne. Dokładnie te same podstawy, to samo pokolenie realizowało rewolucję studencką 1968 r. na zachodzie. Rewolucja obyczajowa, lewicowość, uwiedzenie komunizmem, przejmowanie rządu dusz. Nie ma przypadku. Jest demografia i socjologia.

Piramida z 1980 r. dostarcza jeszcze jednej ciekawej obserwacji. Coś działo się u jej podstaw. Pojawiło się relatywnie dużo kilkuletnich dzieci. Pokolenie baby boom zaczęło płodzić swoje dzieci. Od 1973 r. do 1987 r. rodziło się rocznie ponad 600 tys. dzieci ze szczytem 724 tys. w 1983 r. Dzieci z tego wyżu demograficznego osiągnęły pełnoletniość mniej więcej w latach 1991-2005. Kończą kształcenie wyższe w latach 1997-2011 (pierwszy kierunek). Warte podkreślenia jest to, że aż ok. 50 % tego pokolenia zdobywa wyższe wykształcenie. I zderza się z twardą rzeczywistością. Bezrobocie wśród absolwentów jest najwyższe i nadal rośnie.

Piramida wieku dla 2010 r. nie pozostawia wątpliwości. Właśnie teraz w Polsce liczebnie dominuje radykalizujące się pokolenie w wieku ok. 18-40 lat. Dłużej kształcące się. Później zakładające rodziny i później mające pierwsze dzieci.

Źródło: GUS, http://www.stat.gov.pl/gus/5840_646_PLK_HTML.htm

Politycy w Polsce zrobili wszystko aby powstały warunki do wybuchu. Bezrobocie wśród młodych. Traktowanie ich per noga – won za granicę na zmywaki, na pola, na budowy. Nabranie na niskie stopy procentowe i umacniającą się złotówkę w celu pozaciągania kredytów hipotecznych. Krytyczna sytuacja finansów publicznych, która detonuje kryzys zadłużeniowy – osłabienie złotówki i wzrost stóp procentowych (pozapisywana w umowach małymi literkami zmienność stóp procentowych). Pułapka zadłużenia.

Strachy na lachy? Polska już nie jeden taki kryzys przechodziła. Na początku lat 80-tych XX wieku dwukrotny wzrost stóp procentowych na zachodzie rozłożył skredytowaną w zagranicznych bankach wysiłkiem Edwarda Gierka gospodarkę. Obecnie różnica jest taka, że kryzys zadłużeniowy odczuje nie tylko abstrakcyjne państwo, ale każdy z indywidualnych kredytobiorców na własnej skórze. Namiastkę tego przeżyli kredytobiorcy za Leszka Balcerowicza (nota bene już zakładającego ostrogi aby ponowni wbić je w ciało Polaków). A może ze strachu, który jest już wyczuwalny w wypowiedzi Waldemara Pawlaka nie będą podnosić stóp? To też przerabialiśmy. Polacy nie wybaczą galopującej inflacji i rosnącej ceny chleba i mięsa.

Jest ferment. Jest masa. Będzie wybuch. A może to tylko przypadek, co najwyżej teoria? Popatrzmy na Afrykę 2011 r. Główną rolę w zamieszkach odegrali wściekli i dominujący liczebnie w społeczeństwie młodzi. Gdy zobaczyli swoją masę poczuli siłę. Nic ich nie mogło zatrzymać. Nawet zagrożenie życia.

Nie dziwmy się zatem pielgrzymce Donalda Tuska do Izraela i Ziemi Świętej. Tylko wymodlony pod Ścianą Płaczu cud może uratować skórę premiera i polityków z jego pokolenia. Tylko skórę i aż skórę. Ich kariera na naszych oczach definitywnie kończy się.

Nieuchronnie nadchodzi nowe.

“Nasz naród jak lawa

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa

Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi”

Adam Mickiewicz, Dziady, Część III

http://urbas.blog.onet.pl/

Tusk redukuje Polskę

Przedwczoraj Der Spiegel nazwał Polskę krajem cudu gospodarczego. Nie uzgodniono tego chyba do końca z naszym premierem, który przecież ten cud nazwał niedawno zieloną wyspą. Ale mniejsza o to.

Spiegel mówi o nas jak o zacofanym kiedyś kraju, który pod stabilnymi rządami Tuska dziś rozkwita. Na poparcie tej polsko – niemieckiej tezy tylko jedno zestawienie: przed wejście do Unii w Polsce szalało 20- procentowe bezrobocie. Z powodu polskiego cudu jest ono dziś zdaniem Spiegla na poziomie 8 procent.

Wczoraj rodzimy GUS podał dane o sytuacji gospodarczej w Polsce w pierwszym miesiącu bieżącego roku. W rolnictwie nastąpił wzrost cen większości podstawowych produktów. Wzrost cen konsumpcyjnych osiągnął poziom 3,8 procent. Natomiast – uwaga – bezrobocie przekroczyło poziom 13 procent, co w liczbach bezwzględnych oznacza ponad 2.000.000 ludzi bez pracy. Dwa miliony. W warmińsko – mazurskim, co piąty mieszkaniec nie ma pracy.

Ale postęp też jest. W pierwszym miesiącu roku budżet państwa wydał o 2,8 miliarda więcej, niż zarobił.

Polski cukier, zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej zlikwidowaliśmy w Polsce już przed paru laty. Dziś światowe ceny cukru biją ponoć rekordy i na eksporcie można byłoby zarobić krocie.

Polityczni geniusze chwalili się sukcesem dopłat bezpośrednich do rolnictwa. Dziś wiadomo, że wynegocjowanie dopłat do hektara było katastrofalnym błędem. Polski rolnik inkasuje bowiem europejskie pieniądze nie w zależności od produkcji z hektara, ale od ilości posiadanych hektarów ziemi. A posiadając nie musi produkować. Europejską produkcję zboża, mięsa, mleka, kapusty, pomidora zapewnia nam rolnik niemiecki, francuski, czy hiszpański, który nie dość że dostaje trzy razy większe dopłaty, (12 miliardów euro dostają rocznie francuscy rolnicy) to ma zyski ze sprzedaży swoich produktów.

Tak samo było kiedyś z ogłoszeniem w Polsce śmierci konwencjonalnych źródeł energii. Wygaszono (cóż za piękne słowo rodem z piekła) kilka kopalni, które byłyby dziś niemal kopalniami złota w obliczu kryzysu paliw płynnych w związku z burzą polityczną w krajach arabskich.

A co zrobiliśmy w Polsce z produkcją stali?

Czy jest jeszcze w kraju należąca do nas cementowania?

Czy na stoiskach w hipermarkecie można jeszcze znaleźć rybę z Bałtyku?

A Fabryka Samochodów Osobowych, która przy całkowitej bierności rządu traci 1.000 miejsc pracy?

A Bielsko, które na zarządzonej przez Berlusconiego dyslokacji, przy całkowitej bierności polskiego premiera tracą produkcję fiata 500?

Wczoraj mogliśmy się dowiedzieć, że samorządy w Polsce chcą zlikwidować około 500 szkół różnego stopnia. Proszę zwrócić uwagę kto: samorządy. Tusk od czterech lat powtarza, iż jego rząd deleguje wszelkie zadania państwa i jak Lenin oddaje władzę w ręce ludu, samorządom. Szpitale to samorządy, szkoły, to samorządy, bezpieczeństwo, samorządy. Państwo odcina się zdecydowanie od jakichkolwiek zobowiązań względem obywateli. Państwo, aby zapewnić sobie elektorat zapewniło chyba dwa lata temu znaczne podwyżki płac dla nauczycieli. Dziś samorządy likwidują szkoły. Kto więc zapewni naiwnym nauczycielom nie tylko wypłatę podwyżek, ale wypłatę jakiegokolwiek wynagrodzenia, gdy samorządy zlikwidują w Polsce 500 szkół? A jaka to skala tych 500 szkół? Niech każda z nich zatrudnia tylko 20 osób: woźne, sprzątaczki, kadra nauczycieli. Daje to w skali kraju likwidację 10.000 stanowisk pracy.

A ilu młodych ludzi uczy się w takiej szkole. Niech będzie średni setka. Daje to 50.000 zdezorientowanych, sfrustrowanych młodych ludzi, których państwo pozbawia fundamentalnego prawa do nauki. Ale po co mają się oni uczyć? Przecież Polska najwyraźniej zwija interes.

W założeniach Unii Europejskiej mamy stać się krajem z ludnością kilku milionów obywateli, którzy stanowić będą fachową siłę roboczą dla producentów we Francji, Niemczech, Irlandii, Włoch.

http://www.salon24.pl/

Zmiana biegunów? Lepiej spójrzcie w niebo!

W moim poprzednim artykule, „And They March…”, nakreśliłem hipotezę, że masową śmierć kosów w rejonie Beebe w stanie Arkansas spowodowała fala uderzeniowa, pochodząca z eksplodującego bolidu lub fragmentu komety. I choć takie wyjaśnienie zdawało się pasować w tym konkretnym przypadku, to jak się okazało, podobne wymieranie zwierząt stało się zjawiskiem globalnym, a eksplodujące w powietrzu komety nie są przyczyną śmierci wszystkich tych zwierząt. Ponadto, zwierzęta te reprezentują różne gatunki: w odległych od siebie miejscach masowo giną krowy, ośmiornice i świerszcze. Nawet gdyby za część tych przypadków odpowiedzialne były choroby i wirusy, wyraźnie zachodzi tu jakiś większy proces, którego mainstreamowa nauka nie może w pełni rozszyfrować.

Niedługo po opublikowaniu mojego artykułu Kniall napisał „Procession of the Damned…”, gdzie wskazał na możliwość, że masową śmierć zwierząt wywołują zmiany magnetyczne. Zresztą nie tylko jemu zmiany magnetyczne zaprzątają głowę. Otóż na wykresie wyników wyszukiwania dla hasła „przesunięcie biegunów” (pole shift) w trendach Google za ostatnich 12 miesięcy (i nie tylko) widać, że zainteresowanie poszybowało w górę tuż po Nowym Roku.

 

© Sott.net – Wykres z Google Trends dla hasła “przesunięcie biegunów” w okresie ostatnich 12 miesięcy.

 

© Sott.net – Wykres z w Google Trends dla hasła “przesunięcie biegunów” i ostatnich 30 dni

Choć więc pole geomagnetyczne nie uległo jak dotąd znacznemu przesunięciu, zmiana dokonała się w mentalności społeczeństwa, które otworzyło się na taką możliwość. Faktycznie, artykuł, który niedawno zamieściliśmy na SOTT.net, „Shift of Earth’s Magnetic North Pole Impacts Tampa Airport” (Lotnisko w Tampa ofiarą przesunięcia bieguna północnego Ziemi) był według naszego webmastera i ku ogólnemu zaskoczeniu najpopularniejszym artykułem dnia. Dowiadujemy się z niego, że władze lotniska w Tampa [Floryda] muszą przemalować jeden z pasów startowych, ponieważ jego kierunek nie jest już zgodny z magnetyczną północą. Ot, taki drobiazg.

Gdy się nad tym zastanowić, skoro niewielka i najpewniej miejscowa zmiana magnetyczna wystarczyła, by zdezorganizować tamtejszy ruch lotniczy, to wyobraźcie sobie, jaki zapanowałby chaos, gdyby doszło do całkowitego przebiegunowania. Jak zobaczymy poniżej, uziemiony ruch lotniczy będzie prawdopodobnie najmniejszym z naszych zmartwień.

Elektryczna planeta

Chociaż niewiele wiadomo o tym, jak zmiany w ziemskim magnetyzmie wpływają na ludzi i zwierzęta, przypuszczalnie zależność ta jest znacząca i może obejmować nawet zmiany w świadomości czy postrzeganiu. Pamiętamy z artykułu Knialla, że rejony magnetycznych anomalii obfitują w obserwacje UFO oraz innych niewyjaśnionych zjawisk. Ten aspekt szczególnie powinniśmy mieć na uwadze przy rozważaniu zmian, jakie może przynieść przesunięcie biegunów magnetycznych.

Jako poważną hipotezę zaproponowano także, że masowe wymieranie [zwierząt] albo zbiega się ze zmianami w magnetycznej orientacji Ziemi, albo jest skutkiem tych zmian. Bez odpowiedzi jak dotąd pozostaje pytanie, czy wyłączną przyczyną wymierania są zmiany magnetyczne, czy też odpowiedzialna jest za nie jakaś większa katastrofa, a zmiany magnetyczne są tylko jednym z jej skutków. Zdaje się jednak istnieć pewien związek między przebiegunowaniami, epokami lodowcowymi, obniżaniem się poziomu mórz oraz wieloma innymi czynnikami, wskazującymi na zachodzenie jakiegoś katastroficznego procesu (patrz wykres).

Jedna ze znanych teorii głosi, że podczas takich geomagnetycznych przebiegunowań pole magnetyczne Ziemi na pewien czas zanika, co pozwala docierać do jej powierzchni wielkim ilościom promieniowania słonecznego i kosmicznego, wyjaławiającego planetę z wszelkiego życia. Mimo że teoria ta może wyjaśniać zjawisko wymierań, nie rozwiązuje ona kwestii zmiany poziomu mórz, epok lodowcowych, śladów aktywności wulkanicznej ani nawet kometarnych katastrof. Aby poradzić sobie ze wszystkimi tymi czynnikami, należy oddzielić skutki od przyczyny.

Skoro o promieniowaniu mowa, kilka dni przed zdarzeniem w Beebe doszło do otwarcia się wielkiej dziury koronalnej na Słońcu, która wysłała w kierunku Ziemi masę naładowanych cząstek. Mitch Battross z Earth Changes Media tak opisuje zjawisko:

Gdy taka [koronalna dziura otwiera się], pole magnetyczne Słońca także się otwiera, uwalniając wiatr słoneczny (naładowane cząstki). Pierwsze uderzenie pochodzące od tego impulsu mogło dosięgnąć Ziemię w ciągu od 8 minut do 24 godzin. Podążający za otwarciem dziury strumień naładowanych cząstek dotarł do Ziemi wieczorem 2 stycznia 2011 roku.

Ten scenariusz pasuje idealnie do pasma zdarzeń, jakie zaczęły się 1 stycznia, kiedy to w Arkansas padło około 5000 ptaków. Ptaki wędrowne podążają zgodnie z tzw. „magnetycznymi szlakami ley-lines”, które prowadzą je w czasie sezonowych podróży. Podobnie wodne ssaki, takie jak wieloryby i delfiny, także kierują się w swoich wędrówkach magnetyzmem

Ziemskie pole magnetyczne nie jest statyczną cechą planety. Rozciąga się ono w przestrzeni na kilkudziesiąt tysięcy kilometrów, ma strukturę warstwową i jest bardzo czułe na aktywność słoneczną. Podczas intensywnych burz słonecznych, takich jak ostatnia, otaczające Ziemię pole magnetyczne może skurczyć się do niebezpiecznych rozmiarów, umożliwiając dotarcie do powierzchni planety dużym ilościom promieniowania. Zdaniem jednego z naukowców, który opisał takie koronalne wyrzuty masy (CME),

Słońce może również wyrzucić ważące miliard ton chmury plazmy wraz z ich polami magnetycznymi. Przy prędkości ponad półtora miliona km/h część wyrzuconego materiału [...] może dotrzeć do Ziemi już po kilku dniach.

Pod wieloma względami CME są bardziej szkodliwe niż typowe rozbłyski słoneczne. CME obijają ziemskie pole magnetyczne niczym młot kowalski szeroki na ponad 1,5 mln km, naruszając delikatną równowagę cząstek uwięzionych w pasach Van Allena oraz w całym zasięgu pola magnetycznego Ziemi. [...]

Niektóre skutki burz słonecznych okazywały się poważnym problemem, zwłaszcza na wyższych szerokościach geograficznych. Na przykład w czerwcu 1972 roku zmiany w polu magnetycznym wywołały przepięcie 230000-woltowego transformatora w Kolumbii Brytyjskiej, prowadząc do jego eksplozji. Z kolei 13 marca 1989 roku burza [słoneczna] zupełnie pozbawiła elektryczności kilka milionów mieszkańców prowincji Quebec.

Podobne awarie, zależne od cykli słonecznych, od lat skutkują stratami rzędu setek milionów dolarów.

Takie “młoty kowalskie” w postaci naładowanych cząstek spłaszczają ziemskie pole magnetyczne od strony Słońca, wydłużając je po stronie przeciwnej. Następnie strumień ten przedostaje się do ziemskiej atmosfery w rejonach polarnych, wzbudzając cząsteczki gazu w atmosferze, czego efektem są zorze polarne, spektakularne zachody słońca i podobne zjawiska. Jednak w przeszłości, kiedy Ziemia wielokrotnie padała ofiarą takich burz słonecznych, nie towarzyszyło temu masowe wymieranie zwierząt. Wygląda więc na to, że do rozwiązania tej zagadki wciąż czegoś brakuje.

Pomimo problemów, jakie stwarza słoneczne i kosmiczne promieniowanie, pozostaje faktem, że z elektromagnetycznymi rytmami Ziemi w skomplikowany sposób powiązane jest działanie naszego mózgu oraz wiele procesów zachodzących w ciele. Zależność tę odczuli pierwsi astronauci z amerykańskich i sowieckich programów kosmicznych, gdy po powrocie na Ziemię objawiła się u nich nieznana dolegliwość. Jak stwierdzono później, „choroba astronautów była skutkiem braku pól magnetycznych w przestrzeni kosmicznej. W następnych lotach NASA umieściło magnesy w samym statku kosmicznym oraz w skafandrach astronautów”. Jak widać, ludzkie ciało zdaje się być przyzwyczajone do życia w optymalnym środowisku magnetycznym. (Co każe się zastanowić, jak nasza obsesja na punkcie elektronicznych gadżetów wpływa na nasze zdrowie.)

Poza polem magnetycznym Ziemi, ważną rolę [w utrzymaniu życia] odgrywa też pewien rodzaj promieniowania elektromagnetycznego o niskiej częstotliwości. Powstaje ono dzięki piorunom, które między powierzchnią ziemi a jonosferą wytwarzają fale stojące. Zjawisko to określa się mianem rezonansu Schumanna. Częstotliwość tych fal zależy od wysokości wnęki pomiędzy powierzchnią ziemi a jonosferą. Krótkie wideo poniżej powinno wystarczyć do zrozumienia, dlaczego te fale są tak ważne.

Wielu ludzi podejrzewa, że wysokością tej wnęki elektrycznej pomiędzy powierzchnią ziemi i jonosferą można manipulować przy użyciu instalacji HAARP znajdującej się w Fairbanks na Alasce, tworząc tymczasowe i lokalne zmiany w tych falach. Choć teoria ta z pewnością zasługuje na uwagę, burza słoneczna może wywołać praktycznie ten sam efekt, tyle że na znacznie większą skalę. Jak było do przewidzenia, pojawiają się głosy obwiniające HAARP lub podobne technologie o wymieranie zwierząt. Jest to jednak mało prawdopodobne.

HAARP nie może się równać siłą z CME (“młotem kowalskim”), a tym samym jego działanie zostałoby przyćmione dowolną tego typu aktywnością Słońca. Nie należy natomiast negować zdolności HAARP do zmiany fal mózgowych na określonym obszarze – co zresztą może być jego głównym zadaniem. Jak zobaczymy dalej, Słońce ze swoim strumieniem naładowanych cząstek penetrujących Ziemię jest najpewniej czołowym sprawcą wielkich zmian zachodzących obecnie na Ziemi, ze zmianami pogodowymi włącznie. Innymi słowy, zamiast doszukiwać się tu winy człowieka, powinniśmy spojrzeć w górę – w stronę nieba i kosmosu.

Jeśli więc chodzi o wymieranie zwierząt, wciąż wracamy do pytania, co uległo zmianie, i czy ta zmiana ma cokolwiek wspólnego z polem magnetycznym Ziemi, jak wielu podejrzewa?

Czas na nową teorię dynama

Częścią problemu może być wpływ mainstreamowej nauki na nasz sposób myślenia o ziemskim polu magnetycznym. Mówi nam się, że źródło tego pola znajduje się gdzieś głęboko w jądrze Ziemi, gdzie płynne gorące żelazo wytwarza prąd elektryczny, który z kolei ustala magnetyczny dipol, przemieniając zasadniczo Ziemię w duży elektromagnes. Pole to następnie rozciąga się daleko w przestrzeń kosmiczną, wpływając na ruch naładowanych cząstek, i tak dalej. Ta teoria może i pomaga niektórym geologom i astronomom utrzymać posady, jest jednak z nią wiele problemów. Przykładowo, jak się przekonamy, nie wyjaśnia ona w pełni natury pól magnetycznych na gigantycznych gazowych planetach.

W niedawnym artykule na temat komety Elenin Laura Knight-Jadczyk wspomina o pracy Jamesa McCanneya i jego elektrodynamicznej teorii Układu Słonecznego – a w szczególności o elektrodynamicznej naturze komet. W latach 80. ubiegłego wieku McCanney prowadził badania i wykładał na Cornell University, aż poddano go ostracyzmowi i wyrzucono za „heretyckie” – chociaż oparte na solidnych podstawach – poglądy astronomiczne. Idea elektryczności w kosmosie była chyba zbyt nowatorska dla ówczesnego establishmentu i nie wygląda na to, by cokolwiek się w tej kwestii zmieniło. Mam tu na biurku książkę McCanneya Planet-X, Comets & Earth Changes i muszę przyznać, że autor proponuje bardzo interesującą teorię pola magnetycznego Ziemi (między innymi). Oto fragment tego, co ma do powiedzenia na temat pól magnetycznych planet:

Weźmy na przykład kwestię księżyców i pól magnetycznych planet. Już dawno stwierdzono, że tylko planety posiadające księżyce mają wyraźne pola magnetyczne. Teraz można to zrozumieć wychodząc od elektrodynamiki słonecznego kondensatora. Wszystkie planety i księżyce w pewnym stopniu uczestniczą w procesie rozładowywania słonecznego kondensatora. Księżyce nabierają ładunku elektrycznego podobnie jak jądra komet. Prądy elektryczne, podłączone do stowarzyszonej planety, są czynnikiem tworzącym i utrzymującym co najmniej część jej nietrwałego pola magnetycznego. [McCanney 2002, s. 18]

W powyższym fragmencie McCanney twierdzi, że istnieje pewna zależność między księżycami, polami magnetycznymi planet i Słońcem, której nauka głównego nurtu jak dotąd nie zauważała. Po przeczytaniu całej książki przeoczenie to stanie się dość zrozumiałe. Podejrzewamy w SOTT.net, że mainstreamowa astronomia i nauka zostały skorumpowane przez potężne grupy interesu, które nie kierują się dobrem ogółu ludzkości. Trzymanie nas w niewiedzy o prawdziwych pozaziemskich siłach, rządzących cyklami na Ziemi, jest w dużej mierze ich zamysłem.

Wracając do przytoczonych słów McCanneya, bliższego wyjaśnienia wymaga pojęcie „słonecznego kondensatora”. Żeby je zrozumieć, musimy najpierw pojąć istotę zwykłego kondensatora. Kondensator to urządzenie elektryczne z dwiema płytkami wykonanymi z materiału przewodzącego prąd elektryczny (np. metalu) i oddzielonymi dielektrykiem (izolatorem – materiałem, który nie przewodzi prądu, jak choćby mika, szkło, niektóre rodzaje plastiku czy zwykłe powietrze). Kiedy na jednej płytce gromadzi się duża liczba elektronów, druga płytka, dla zachowania równowagi, traci podobną liczbę elektronów. Jest to w zgodzie z tezą, że w każdym układzie elektrycznym ładunek (lub elektrony) pozostaje zachowany.

Odnosząc ten schemat do Układu Słonecznego, wyobraźmy sobie, że Słońce i kraniec jego układu są dwiema płytkami kondensatora o przeciwnych ładunkach, z tą jedynie różnicą , że zamiast składać się z płaskich metalowych płytek, Układ Słoneczny stanowi cylindryczny albo sferyczny kondensator. Powierzchnia Słońca ma ładunek ujemny, zaś gazy i pył otaczające Układ Słoneczny są naładowane dodatnio – dokładnie jak płytki kondensatora.

Podobnie jak każdy rzeczywisty kondensator, jego słoneczny odpowiednik nie jest idealny; ładunek (czy też elektrony) zawsze przecieka to na jedną, to na drugą stronę. Jest to zjawisko zachodzące naturalnie z upływem czasu, jednak w przestrzeni kosmicznej zdarzają się sytuacje, gdy słoneczny kondensator traci ładunek w przyspieszonym tempie. Otóż komety (albo dowolny duży obiekt w przestrzeni), wędrując po mocno ekscentrycznej orbicie, tworzą przewodzące prąd szlaki, które powodują rozładowywanie się słonecznego kondensatora. Gdy kometa formuje warkocz, co nadaje jej tradycyjny i dojrzały wygląd, nie oznacza to, że gubi lód i pył; tym ogonem jest plazma tworzona przez potężne prądy elektryczne przepływające przez kometę, a mające źrodło w Słońcu.

Interesującym elementem tej teorii jest to, że planety również mogą tworzyć przewodzące prąd szlaki, powodujące utratę ładunku przez słoneczny kondensator. Z tego też powodu znaczenia nabiera ustawienie planet względem siebie, czy nawet względem komet. Na taką planetę – przechodzącą przez strefę o dużym przewodnictwie prądu elektrycznego, powstałą w wyniku ustawienia się planet bądź planet i komet w jednej linii – oddziaływałby zatem większy strumień prądu. Innymi słowy, planeta zostanie porażona prądem. Według McCanneya zwiększa to prawdopodobieństwo trzęsień ziemi, wulkanizmu oraz ekstremalnej pogody – co skądinąd daje nam się ostatnio we znaki! Jest to najpewniej oznaka dużego zamieszania „tam na górze”. Istnieje wiele innych niuansów teorii o słonecznym kondensatorze, wykraczają one jednak poza zakres tego artykułu. Książka McCanneya tłumaczy te kwestie w przystępny sposób.

Przekonawszy się, że siły elektryczne pełnią istotną rolę w naszym Układzie Słonecznym, możemy odnieść to do Ziemi i jej pola magnetycznego. W rzeczywistości ziemskie pole magnetyczne okazuje się czymś o wiele bardziej złożonym niż zwykły elektromagnes, stworzony przez ciekłe żelazo pod skorupą planety. McCanney opisuje ziemskie pole magnetyczne jako wielowarstwowe. Koncepcję tę zarysowuje poniższy fragment Planet-X:

Z tego powodu stworzyłem model pola magnetycznego Ziemi, które ma co najmniej 5 warstw lub komponentów. Pierwsza, najbardziej wewnętrzna powłoka jest dosyć mała i znajduje się głęboko w jądrze Ziemi. Tam też spoczywa pierwotne jądro komety, które było pierwotnym „ziarnem” komety, która uformowała Ziemię w bardzo odległej przeszłości (zapewne miliardy lat temu). Z kolei w zewnętrznej powłoce Ziemi znajdują się złoża żelaza i niklu, tworzące kieszenie, czy też rejony pól magnetycznych. Przykładem takich obszarów jest pas wzniesień Mesabi w północnej Minnesocie. Z jakiegoś powodu znajdują się tam bardzo bogate złoża żelaza, które odpowiadają za obecność silnych lokalnych pól magnetycznych. W takich rejonach kompasy są bezużyteczne. [...]

Istnieje jeszcze wiele innych, “zmiennych warstw” ziemskiego pola magnetycznego. Powstają one wskutek złożonych oddziaływań między wiatrem słonecznym a naszym słabym wewnętrznym lub stałym polem magnetycznym, opartych na zasadzie, że pola magnetyczne dążą do wzajemnej współliniowości. Kiedy wiatr słoneczny dociera do Ziemi, jego cząstki oddziałują ze słabym stałym polem magnetycznym. Elektrony zmuszone są odchylić się i obiec Ziemię, poruszając się w jednym kierunku, zaś protony obiegają ją w kierunku przeciwnym. Taki przepływ sprawia, że w ziemskiej jonosferze powstają trzy różne strumienie prądu elektrycznego, które tworzą główne prądy strumieniowe w wyższych partiach atmosfery. Na umiarkowanych szerokościach geograficznych jony dodatnie płyną w kierunku wschodnim, zaś przy równiku występuje elektronowy prąd strumieniowy, który płynie w kierunku zachodnim.

Prądy te tworzą to, co nazywam zmiennym polem magnetycznym, i dopóki wiatr słoneczny będzie stały i spokojny, nasze całościowe pole magnetyczne będzie stabilne i stałe, jeśli chodzi o kierunek północny, będzie także współliniowe ze stałym polem rdzenia magnetycznego [Ziemi]. Istnieje ponadto jeszcze dodatkowy składnik prądów elektrycznych, takich jak prądy w jonosferze, który indukowany jest w powłoce, w skorupie ziemskiej i w lepkich, stopionych warstwach we wnętrzu Ziemi.

Żeby nie komplikować bardziej sprawy, podam tylko, że istnieją dwie zewnętrzne warstwy [pola magnetycznego] znajdujące się dalej od powierzchni Ziemi, w przestrzeni kosmicznej. Pierwszą stanowi para pasów radiacyjnych, znanych jako pasy Van Allena (pierścienie cząstek wysokoenergetycznych, okrążających naszą planetę), natomiast daleko poza pierwszą warstwą jest zewnętrzny prąd samego wiatru słonecznego, który dokłada się do zewnętrzej osłony wielowarstwowego pola magnetycznego [Ziemi]. [McCanney 2002, s. 19-20]

© Unknown – Rysunek ukazujący różne warstwy ziemskiej magnetosfery

 

W jednej ze swoich prac McCanney pisze o wpływie księżyców na pole magnetyczne danej planety:

Empiryczna zależność pomiędzy księżycami i planetarnymi polami magnetycznymi jest znana już od jakiegoś czasu, a jej bezbłędną dokładność potwierdziły dane z sond Voyager I i II. [...]

Uświadomiwszy sobie istnienie w kosmosie naładowanych elektrycznie obiektów, jak i to, że Księżyc, Merkury oraz inne ciała niebieskie zbaczają z keplerowskich orbit, możemy wysunąć następujące uogólnienia. Zasadniczym założeniem jest, że pola magnetyczne indukowane są przez wirowanie danej gwiazdy lub planety wewnątrz orbity lekko naładowanego elektrycznie ciała niebieskiego.

Chodzi więc o to, że układ Ziemia-Księżyc-Słońce jako całość odpowiada za powstanie unikatowego pola magnetycznego Ziemi. Wiatr słoneczny, Księżyc, warstwy jonosfery (tworzące prądy strumieniowe), skorupa ziemska oraz płynna warstwa w jądrze Ziemi – wszystko to razem jest częścią tego układu. Każda warstwa powstaje niezależnie od innych. Najciekawsze jest jednak to, że źródłem pola magnetycznego Ziemi nie jest wyłącznie wnętrze planety, jak przypuszcza większość geologów, układ ten jest bowiem na łasce zewnętrznych sił w Układzie Słonecznym (głównie Słońca i Księżyca). McCanney uważa, że właśnie te siły zewnętrzne są najbardziej prawdopodobną przyczyną okresowych przesunięć w magnetycznej orientacji Ziemi.

Moją uwagę przykuła także rola księżyców w formowaniu pól magnetycznych planet. Robiąc szybki przegląd Układu Słonecznego przekonujemy się, że faktycznie tylko planety z dużymi księżycami mają liczące się pole magnetyczne. Według McCanneya jest tak, ponieważ planetarne pola magnetyczne zasilane są poprzez wirowanie planety wewnątrz orbity naładowanego elektrycznie obiektu (np. księżyca). Tak więc podczas gdy będąca ciałem stałym planeta może posiadać pewien stopień wewnętrznego magnetyzmu, to wielkość i siła jej pola magnetycznego w znacznej mierze zależą od dynamiki zachodzącej pomiędzy tą planetą a jej księżycem (księżycami).

Oznacza to również, że inne obiekty z dużym ładunkiem elektrycznym, takie jak komety, mogłyby istotnie zakłócić magnetyczną równowagę układu Ziemia-Księżyc-Słońce, gdyby pojawiły się zbyt blisko. McCanney uważa takie blisko przelatujące komety za przyczynę odwrócenia biegunów magnetycznych [Ziemi]. Dlatego też zamiast gapić się w ziemię w oczekiwaniu na magiczne przesunięcie biegunów magnetycznych naszej planety, powinniśmy raczej spojrzeć w górę i tam szukać znaków zbliżającego się przebiegunowania.

Aktualna teoria dynama, w wersji prezentowanej przez astronomów i geologów głównego nurtu nauki, zdaje się być poważne wadliwa. Co prawda sprawdza się ona w przypadku Ziemi, jednak całkowicie rozpada się, gdy odnieść ją do innych planet. Na przykład na Uranie i Neptunie osie biegunów magnetycznych znacznie różnią się od osi obrotów tych planet, zarówno pod względem kierunku, jak i nachylenia (patrz ilustracja poniżej). Jeśli mainstreamowi teoretycy mają rację, musi tu wchodzić w grę jakiś proces zachodzący w płynnych rdzeniach faworyzujących jedną stronę każdej z tych planet, a nie proces zachodzący w jądrze znajdującym się w centralnej części. Takie rozumowanie staje się dość absurdalne. Jeśli jednak przyjąć teorię McCanneya, musi istnieć o wiele więcej czynników formujących pola magnetyczne planet, niż głoszą uproszczone poglądy opiniotwórczych astronomów. Znaczący wpływ na kształt pola magnetycznego może mieć ustawienie księżyca [lub księżyców], wiatr słoneczny, a także okres obrotu.

© 2007 Thompson Higher Education – Porównanie osi obrotu i pól magnetycznych większych planet Układu Słonecznego

 

Niedawno na Modern Survival Blog pojawił się artykuł „Pole Shift: North Races, South Crawls” (Zmiana biegunów: Pędząca północ, leniwe południe). Jego autor przytoczył masę danych wskazujących na szybkie przemieszczanie się magnetycznego bieguna północnego Ziemi w kierunku Syberii, przy jednoczesnym spowolnieniu ruchu bieguna południowego. Oznacza to, że oś magnetyczna Ziemi nie przechodzi przez środek planety, faworyzując jedną z jej stron. Autor pisze:

Czy to możliwe, aby jądro zewnętrzne – lub jego część – było przesunięte, powodując przechodzenie osi magnetycznej po jednej stronie planety? Czy nie prowadziłoby to do chybotania się Ziemi?

Czy konsystencja żelaza zmienia się bardziej w jednej z części jądra zewnętrznego?

Jeśli jądro zewnętrzne jest “współśrodkowe” z pozostałą częścią Ziemi, a stop ciekłego żelaza jest, jak się przyjmuje, względnie jednorodny, to czy powyższe obserwacje wskazują, że oś magnetyczna załamuje się lub zakrzywia, przechodząc przez planetę?

© ModernSurvivalBlog.com – Widok z góry i z dołu na oś magnetyczną Ziemi. Widać tu, że bieguny preferują jedną stronę planety.

 

Tu dochodzimy do problematycznej kwestii. Może niekoniecznie trzeba myśleć, że jedna część planety jest w jakiś sposób wyjątkowa, jak sugeruje autor artykułu. Jak wspomniałem wcześniej, dokładnie takie samo zjawisko zachodzi na Uranie i Neptunie, tyle że w bardziej ekstremalnej postaci. W wypadku tych zewnętrznych planet osie magnetyczne nie przechodzą przez ich środki.

Jednak zgodnie z teorią McCanneya przyczyną przesunięcia biegunów nie muszą być wewnętrzne zmiany planety, mogą nią być zmiany w jej zewnętrznym środowisku, obejmującym Księżyc, Słońce oraz inne elektrycznie naładowane obiekty, mijające Ziemię. A gdyby niewielkie nawet zmiany samego tylko Księżyca i jego oddziaływań elektrycznych mogły wystarczyć do powstania zmian magnetycznych u nas? A może to wiatr słoneczny zmienia się i wywołuje te przesunięcia?

Pokarm dla Księżyca (i innych, naładowanych obiektów kometarnych)

Zanim przejdę do konkluzji, chciałbym przytoczyć fragment klasycznej książki P. D. Uspieńskiego, Fragmenty Nieznanego Nauczania. W poszukiwaniu Cudownego, w której Uspieński odtwarza rozmowy z mistykiem i duchowym nauczycielem, Georgijem Iwanowiczem Gurdżijewem, podczas spotkań w Moskwie blisko wiek temu. Gurdżijew, zapewne znany części czytelników, posiadał obszerną wiedzę ezoteryczną, chociaż nie jest jasne, gdzie dokładnie ją zdobył. Ci, którzy studiowali Gurdżijewa, wiedzą, jak niezwykle trafne były jego uwagi na temat psychologii i psychicznego rozwoju. Współczesna psychologia i neurobiologia dopiero teraz zaczynają dochodzić do podobnych koncepcji.

Gurdżijew poczynił także wiele interesujących uwag na temat nauki i miejsca człowieka we Wszechświecie. Jedno z jego najbardziej zagadkowych stwierdzeń odnosi się do zależności między człowiekiem i Księżycem. Zupełnie bez ogródek mówi on, że jesteśmy „pokarmem dla Księżyca”. Wielu sądzi, że ten zwrot kryje jakieś głębokie ezoteryczne znaczenie – i rzeczywiście może tak być – jednak równie dobrze może on mieć naukowe podstawy. Inne interesujące uwagi Gurdżijewa na temat Księżyca także idą w parze z teorią McCanneya. W kwestii możliwej wymiany energii pomiędzy Ziemią i Księżycem, Gurdżijew powiedział:

Energia ta jest zebrana i przechowywana w wielkim akumulatorze znajdującym się na powierzchni Ziemi. Tym akumulatorem jest życie organiczne na Ziemi. Księżyc karmi się życiem organicznym na Ziemi. Wszystko, co żyje na Ziemi – ludzie, zwierzęta, rośliny – stanowi pokarm dla Księżyca. Księżyc jest olbrzymim żywym istnieniem, żywiącym się wszystkim tym, co żyje i rośnie na Ziemi. Księżyc nie mógłby istnieć bez życia organicznego na Ziemi, tak jak i życie organiczne na Ziemi nie mogłoby istnieć bez Księżyca. Ponadto w odniesieniu do życia organicznego Księżyc jest olbrzymim elektromagnesem. Gdyby elektromagnes nagle przestał działać, to życie organiczne rozpadłoby się na kawałki. (Polski przekład: Magda Złotowska)

Powyższe stwierdzenie nabiera sensu, gdy przyjmiemy, że Księżyc może być niezbędny do utrzymania rozległego ziemskiego pola magnetycznego, które chroni ludzi i wszystkie organizmy przed kosmicznym promieniowaniem. Jak życie organiczne na Ziemi mogłoby przetrwać bez tych idealnych warunków magnetycznych? Nie przetrwałoby – a przynajmniej nie na powierzchni. Jeśli teoria McCanneya jest słuszna, Księżyc stanowiłby nierozerwalną część unikatowego środowiska magnetycznego Ziemi. Ponadto Gurdżijew stwierdził, że Księżyc jest „wielkim elektromagnesem” w odniesieniu do życia na Ziemi. Pamiętajmy, że wypowiedział on te słowa na samym początku XX wieku, zanim powstały jakiekolwiek teorie o efektach elektrycznych w Układzie Słonecznym i planetach. Jak widać, Gurdżijew wyprzedzał swoje czasy.

Wracając do przesunięć biegunów i zmian na Ziemi, niedawno na Grenlandii zaobserwowano, że pierwszy wschód słońca w tym roku miał miejsce o dwa dni za wcześnie. Jak dotąd sprawa pozostaje zagadką, co jednak nie powstrzymało niektórych od łączenia tego zjawiska z masowym wymieraniem zwierząt i przesuwaniem się biegunów.

McCanney podkreśla, że skorupa ziemska mimo wszystko posiada stałe rejony magnetyczne, które z grubsza ułożone są w jednej linii, biegnącej w kierunku północnym. Jeśli więc ziemskie pole magnetyczne rzeczywiście zmienia się pod wpływem zewnętrznych sił, te spore magnetyczne rejony skorupy ziemskiej mogą jako ostatnie doświadczyć przesunięcia. Wraz ze zmianami zewnętrznego pola magnetycznego rejony te zostaną pociągnięte w nowym kierunku, co może spowodować falowanie, trzęsienia ziemi, erupcje wulkanów, a być może nawet zmiany w wyniesieniu lądu, dopóki skorupa nie ustabilizuje się w nowym ułożeniu. Hipotetyczne zmiany wysokości lądu mogą wyjaśniać, dlaczego na Grenlandii słońce pojawiło się w tym roku nieco wcześniej. Wydaje się to bardziej logiczne niż obecne wyjaśnienia, mieszające w to jak zwykle globalne ocieplenie.

Wracając do martwych kosów z Beebe w stanie Arkansas, pozostanę przy hipotezie, że ich śmierć mogła być spowodowana podniebnym wybuchem bolidu lub komety. Wygląda też na to, że nie tylko Ziemia została wówczas uderzona obiektem z kosmosu. Chińska sonda sfilmowała niedawno uderzenie meteoru w powierzchnię Księżyca. Bezpośrednio przed tym zdarzeniem zaobserwowano też grupę komet, które znikły na powierzchni Słońca. Jak twierdzi Karl Battams z Naval Research Lab w Waszyngtonie, w ciągu dziesięciu dni, począwszy od 13 grudnia 2010, „sonda SOHO wykryła 25 komet, które trafiły w Słońce”. W swoim artykule Battams dodał, że zdarzenie jest bardzo niezwykłe.

Zdaniem McCanneya kometa przelatująca blisko Ziemi musiałaby mieć znaczny ładunek elektryczny, żeby spowodować zupełne przebiegunowanie pola magnetycznego. Może dane nam jest doświadczać przedsmaku przyszłych wydarzeń? A jeśli kiedykolwiek minie Ziemię duża kometa (rozmiarów planety czy Księżyca), możecie być pewni, że ucierpi na tym nie tylko kilka stad zwierząt. Mało tego, będziemy mieli szczęście, jeśli uda nam się rozpoznać potem powierzchnię Ziemi – zakładając, że ktokolwiek w ogóle przeżyje.

- -

Ten artykuł jest przekładem oryginału zamieszczonego w języku angielskim na stronie:
Pole Shift? Look to the Skies!
dokonanym przez polskich tłumaczy z grupy QFG – edytorów blogu PRACowniA.

Materiał ten został opublikowany przez SOTT.NET – projekt Quantum Future Group, Inc – i jest jego własnością. Zezwala się na kopiowanie i publiczne rozpowszechnianie pod warunkiem podania oryginalnego źródła i autora oraz żródła przekładu.

http://pracownia4.wordpress.com/

Globalna Katrina

W ostatnich latach coraz więcej mówi się o kalendarzu Majów i o roku 2012, kojarząc to najczęściej z jakimś katastroficznym wydarzeniem, które spotka Ziemię niszcząc albo przynajmniej cofając w rozwoju naszą ukochaną cywilizację. Tematyka ta, do tej pory była jednak specjalnością rożnej maści teoretyków konspiracji (takich jak np. ja) i jeśli już pojawiała się w mediach to najwyżej w formie egzotycznej ciekawostki nie mającej wiele wspólnego z rzeczywistością. Był to temat dobry żeby pogadać o czymś interesującym u cioci Zosi na imieninach. Naukowcy z pobłażaniem przymykali na wszystko oko dając do zrozumienia, że starożytne cywilizacje miały tak naprawdę niewielkie pojęcie o astronomi i że ich wiedza ograniczała się najwyżej do zabobonów astrologicznych i szantażowania zjawiskami astronomicznymi władców lub poddanych. Nieoczekiwanie jednak role zaczynają się odwracać i to naukowcy wieszczą plagi i nieszczęścia jakie mogą nawiedzić Ziemię. Największe i najgroźniejsze niebezpieczeństwo nazywane jest globalną Katriną – katastrofą która jest w stanie dotknąć całą kulę ziemską.

Tym zagrożeniem dla Ziemi ma być sztorm sloneczny który zniszczy ziemską infrastrukturę elektryczną i zostawi ludzi bez prądu przez wiele miesięcy. Naukowcy uważają że taki sztorm jest tylko kwestią czasu i jest nie do uniknięcia. Zniszczy on satelity krążące dookoła ziemi, samoloty, które będą miały pecha przebywać wtedy w powietrzu. Zniszczy także komputery i linie telefoniczne i przyniesie straty gospodarcze mierzone w trylionach dolarów. Astronomowie uważają, że ludzie w dzisiejszych czasach są bardziej narażeni na skutki burzy słonecznej niż kiedykolwiek w przeszłości i dlatego powinni przygotować się do globalnej katastrofy o skutkach równie niszczących jak huragan Katrina.

Takie czarnowidztwo jest wielkim zaskoczeniem zwłaszcza, że zdawano sobie sprawę z tego, że potężny sztorm słoneczny jest tylko kwestią czasu. Przez ostatnie 10 lat wydano miliardy dolarów po to by zabezpieczyć satelity na orbicie przed takim scenariuszem. Wszystko wskazuje jednak na to, że sztorm ktory nadciąga jest o wiele bardziej potężny niż przypuszczano i jego niszczycielskiej siły nie powstrzymają żadne zabezpieczenia. Ostatnia poważna burza słoneczna miała miejsce w 1859 r. i była tak intensywna, że np. poszukiwacze złota w Kolorado obudzeni jaskrawą zorzą zaczęli w środku nocy robić śniadanie sądząc, że rozpoczął się dzień. Linie telegraficzne zostały kompletnie zniszczone łącznie z tymi, które były odłączone od prądu. Izolacja na kablach stanęła w płomieniach. W tamtych jednak czasach ludzie nie byli uzależnieni od dostaw prądu elektrycznego. Jeśli podobna burza słoneczna miałaby miejsce teraz – katastrofa miałaby proporcje biblijne..

Teoretycznie nie ma powodu do niepokoju bo Słonce zbliża się do swojego maksimum i jego większa aktywność jest czymś naturalnym. Jednak przed ostatnim maksimum słonecznym, które miało miejsce w 2001 r nikt nie robił teg typu czarnych przewidywań. Można wiec przypuszczać, że astronomowie wiedzą coś wiecej na temat tego co dzieje się obecnie ze Słońcem. Wiadomo, że po przeciwnej do Ziemi stronie Słońca ma miejsce seria intensywnych koronalnych wyrzutów masy. Słonce powoli obraca się wokół własnej osi i za jakieś dwa tygodnie Ziemia będzie bezpośrednio narażona na burzę słoneczną.

http://nowaatlantyda.com/

Zlikwidować Fed

Osłabienie dolara skrywane działaniami Fedu. W mediach brak potępienia Fedu, pomimo katastrofalnych rezultatów jego działalności. Niekontrolowane oszustwa, kradzieże i przestępczość Wall Street. Wzrost cen żywności i paliwa uderzy we wszystkich.

Sądzimy, że główne media, zamiast dokładnie opisywać co robi Fed, zaprzestaną niedługo używać terminu quantitative easing [QE - luzowanie ilościowe, drukowanie pieniędzy - przyp. tłum.], zastępując go czymś w rodzaju “polityki akomodacji”. Z biegiem czasu coraz więcej profesjonalistów zaczyna zdawać sobie sprawę, że masowa kreacja długu i kredytu niszczy dolara i całą strukturę finansową. Inne kraje w różnym stopniu i w różny sposób naśladują działania Fedu, dlatego indeks USDX (relacja dolara do 6 głównych walut) nie zanurkował jeszcze tak nisko jak powinien. Jest nisko, ale nie odzwierciedla prawdziwego stanu rzeczy. Złoto przez ostatnie 2.5 roku rywalizowało z dolarem o supremację pozycji światowej waluty rezerwowej. Ostatecznie dolar przegrał wraz z przyspieszającą ucieczką inwestorów ku wartości złota i srebra. Przez ostatnich 10 lat utrata wartości dolara wynosiła średnio 15.25% rocznie, a względem srebra 20.3%. Jeśli rozszerzyć spektrum do 50 innych walut, utrata ich wartości jest jeszcze większa. Im dłużej Fed i pozostałe banki centralne kontynuują tę farsę, tym gorszy będzie jej ostateczny rezultat. Wszystkie kroki podjęte od 2000 roku, pogorszyły jedynie problem zamiast go naprawić, powodując, że ostateczna depresja deflacyjna będzie bardziej makabryczna.

Fed dokonuje fatalnych rzeczy, podobnie jak inne banki centralne, a społeczeństwo od kilku lat staje się świadome tego faktu. W Stanach Zjednoczonych badania pokazują, że 70% społeczeństwa chce zlikwidowania Fedu. To znaczące, ponieważ zrozumienie tego, co robi Fed nie jest dla większości ludzi łatwe. Od 50 lat staramy się demaskować piramidę finansową Fedu – z ograniczonym sukcesem. Ale około 15 lat temu, pojawił się Internet i talk radio, otwierając wentyl informacji i pozwalając przeciętnym osobom zrozumieć czym jest Fed. W trakcie tego procesu nauki, ludzi wstrząsnęło i oburzyło to, co Fed robi od tylu lat.

Właściciele Fedu zawsze są w posiadaniu poufnych informacji, ponieważ są ich źródłem. Dlatego nigdy nie ponoszą strat. Jako traderzy z 25-letnim doświadczeniem, wiemy, że nie można całymi miesiącami nie mieć ani jednego dnia straty osiągając niewiarygodne zyski, bez dostępu do tego rodzaju informacji. Banki i firmy brokerskie zwyczajnie nigdy nie przegrywają, a rachunek płacisz ty, w ten czy inny sposób. Ludzie zaczynają to rozumieć i jest to jeden z głównych powodów dla którego Ron Paul zdobył 30% głosów poparcia w sondażu kandydatów na prezydenta. Romney, na drugim miejscu, zdobył 24%. Jednym z głównych postulatów Rona Paula jest likwidacja Fedu i jest to silny element jego zwycięstwa. Oligarchowie posiadają na własność zarówno Fed jak i media, dlatego Fed nie ma żadnej złej prasy. Oligarchowie posiadają także na własność 95% członków Kongresu oraz systemu sądowniczego. Obalenie Fedu zlikwidowałoby ich władzę i kontrolę nad Stanami Zjednoczonymi oraz zakończyło działania zmierzające do stworzenia faszystowskiego rządu korporacji. Fed jest na wylocie. Pytanie tylko – kiedy. Oligarchowie planują zmiany, ale im się to nie uda. Fed, bankierzy i Wall Street są pod obstrzałem i zmiana nazwy gry nikogo nie oszuka.

Od czerwca 2003 roku paleta możliwości Fedu jest ograniczona. Teraz nie ma już odwrotu. Kości zostały rzucone w ostatecznej rozgrywce ustanowienia rządu światowego. Fed i inni wiedzą, że stąd nie mają już odwrotu. Będzie albo zwycięstwo, albo katastrofalna przegrana i zdemaskowanie, na którą ta kabała nie może sobie pozwolić. Nie ma absolutnie żadnej drogi ucieczki z pułapki w której się znajdują. Kupili trochę czasu przez zwiększenie emisji długu i kredytu. Najpierw tymczasowo ratując Wall Street [bailout największych banków - przyp. tłum.], a teraz robiąc to samo w przypadku rządu amerykańskiego [QE - skup obligacji skarbowych - przyp.tłum.]. Działania te skalkowały rządy Wielkiej Brytanii, Europy, Chin i wielu innych krajów świata – wszystkie one są jednak skazane są na ten sam ponury koniec.

W istocie Fed utracił kontrolę nad sytuacją, ponieważ jedyną opcją jaką ma jest kreacja długu i kredytu, które ostatecznie prowadzą do jego samodestrukcji. To nie jest rok 1348 i upadek Systemu Lombardowego czy Ligi Hanzeatyckiej w latach 1600-nych. Obecnie istnieje Internet i talk radio, które ujawniają prawdę całemu światu. Jak myślisz, dlaczego wszędzie mają miejsce demonstracje, które jak sądzimy przeniosą się także do USA, Wielkiej Brytanii, Europy i Chin oraz wielu innych krajów. Czas wielkich zmian dopiero się zaczął.

Powoli rośnie realne oprocentowanie na rynkach światowych. W Stanach Zjednoczonych, pomimo wysiłków zahamowania realnych stóp procentowych, Fed powoli traci nad nimi kontrolę. Po krótkiej stronie rynku oprocentowanie wzrosło dwukrotnie, a dla 10-letnich obligacji amerykańskich podskoczyło w ciągu 5 miesięcy z 2.20% do 3.75%. To w żaden sposób nie świadczy o kontroli i pokazuje, że wraz z upływem czasu oprocentowanie będzie dalej rosło. Oznacza to jednocześnie, że problem na rynku nieruchomości może się jedynie pogorszyć z nieustająco spadającymi cenami i sprzedażą. Co gorsza, udział domów przejmowanych przez banki będzie rósł, aż do ich bankructwa, co skończy się nacjonalizacją. W tym samym czasie inflacja cen – rezultat QE1 – obejmuje cały świat. Zaczekaj, aż w ciągu najbliższego roku w świat uderzą efekty QE2. Stawiamy jedynie pytanie – kiedy zacznie się QE3? Przewidujemy, że na początku przyszłego roku.

Zmierzamy ku 14-procentowej inflacji w tym roku, obecnie wynoszącej około 7%. Oznacza to, że rok 2012 może wpędzić gospodarkę w hiperinflację. Jak piszemy od dawna, Fed skończy skupując wszystkie obligacje rządu amerykańskiego, co doprowadzi do ponad 1 biliona dolarów strat wraz ze wzrostem odsetek. Monetyzacja długu idzie pełną parą. System bankowy zmierza ku bankructwu, łącznie z Fedem. Efekty QE będą się manifestować. Wall Street i Waszyngton będą dalej kłamać na ten temat, ale Internet i talk radio odsłaniają społeczeństwu prawdę. Jedyną ochroną dla ciebie przed tymi wydarzeniami jest posiadanie złota, srebra i aktywów powiązanych, takich jak udziały i monety. Żadne cwane sztuczki bankierów nie zadziałają. Gospodarki Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Europy i innych krajów rozlecą się w szwach.

Ekonomiści za kulisami i frontman Bernanke nie są głupcami. Dokładnie wiedzą, co robią. Ich taktyka polega na przedłużaniu agonii systemu i powstrzymywaniu go od całkowitego kolapsu. Z jednej strony widzimy administrację chcącą wyższych podatków dla klasy średniej i wyższej, a z drugiej widzimy niekończące się przedłużanie zasiłków dla bezrobotnych i bonów żywieniowych. Ci “eksperci” wpędzili Amerykę w spiralę śmierci, z której nie ma ucieczki i z czego doskonale zdają sobie sprawę. Jedynym pytaniem jest – kiedy pociągną za ostatni sznurek i jaki będzie tego ostateczny rezultat.

Temu demoralizującemu obrazowi gospodarczo-finansowemu towarzyszą niekontrolowane oszustwa, kradzież i przestępstwa Wall Street. Stosowanie masowej krótkiej sprzedaży, której ścigania SEC kategorycznie odmawia. Śledztwo prokuratorskie dotyczące wykorzystywania w handlu poufnych informacji – nie dotyka wewnętrznego kręgu oligarchów. CFTC odmawia poskromienia wielkich korporacji bankowych, takich jak JPMorgan Chase, HSBC, Goldman Sachs i Citigroup za monopolizowanie rynku srebra i złota. Flash trading, znane lepiej jako front-running trwa w najlepsze bez jakiegokolwiek zakłócenia ze strony SEC. Mamy rząd, który zgładził wolny rynek Rozkazem Wykonawczym powołującym “Prezydencką Grupę Roboczą ds. Rynków Finansowych”. Dalej mamy black-box trading [trading wysokiej częstotliwości - przyp. tłum.] wykorzystywany do manipulacji rynkiem wedle kaprysu Wall Street.

To co się dzieje to nie jakaś szczęśliwa historia, ale rzeczywistość współczesnego świata. Spowoduje ona ostateczny upadek obecnego systemu finansowego. Kiedy jego koniec nadejdzie, będzie bardzo destrukcyjny i pełen przemocy. Twoim jedynym azylem jest złoto i srebro – coś, czego lekcję Amerykanie dopiero odrobią.

http://theinternationalforecaster.com/I … _Good_Idea

http://zezorro.blogspot.com/

Zarys powojennej mapy Nowego Świata


Mapa Gomberga – kolorowa mapa ścienna przedstawiająca, jak informuje napis umieszczony na niej “Zarys powojennej mapy Nowego Świata”. Mapa została wydana w 1942 roku w Filadelfii, jednakże w jej lewym górnym rogu odbito pieczęć z napisem “COMPLETED OCTOBER 1941″. Oznacza to, że inicjatorzy “nowego moralnego porządku świata” ustalili swoje plany jeszcze przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny. Wydawcą mapy, zastrzegającym sobie prawa przedruku, był niejaki Maurice Gomberg. U spodu mapy znalazł się program zawarty w 41 punktach, który zaczyna się od słów “Taka będzie nasza polityka”. (wiki)

“nie chodzi nam tu jednak o to, w jakim stopniu plany polityczne Mapy Gomberga zostały zrealizowane, lecz o sam fakt istnienia owych planów, czyli fakt istnienia konspiracji politycznej i to na tak wielką, bo odnoszącą się prawie do całego świata skalę. Jest to więc dokument wyjątkowej wagi, który zaświadcza istnienie sekretnych ośrodków władzy politycznej, które posługują się publicznymi i znanymi instytucjami, jak obecnie Narody Zjednoczone, czy Unia Europejska itd”.

Fragment MAPY GOMBERGA dotyczący Europy . Szczególnie interesującymi są granice Czechosłowacji, już wtedy podzielone na Czechy i Słowację, Jugosławii (zobacz Albania) i Izraela, nazwanego – Hebrewland, (kolor zielony) . Polska miała istnieć jedynie jako jedna z republik Związku Sowieckiego (Polish SSR). Wtedy także przewidziano utworzenie Unii Europejskiej (United States of Europe). Analizując granice państw i stref okazuje się, że zasadniczo zgadzają się one z graniami powojennymi za wyjątkiem jedynie kilku szczegółów. np. Iranu i Finlandii – które występują jako republiki Związku Sowieckiego.

NASZA LINIA POSTĘPOWANIA BĘDZIE NASTEPUJĄCA:
1. My, USA w kooperacji z naszymi aliantami, dla naszego bezpieczeństwa i dla międzynarodowej moralności, jesteśmy zdecydowani zmiażdżyć i zupełnie zniszczyć militarną moc agresorów Osi i ich satelitów bez względu na koszty, wysiłek i czas potrzebny dla osiągnięcia tego celu.

2. Stary porządek świata, kolonialnej opresji, eksploatacji dominiów, rywalizujących imperializmów i potęgi wyrachowanej dyplomacji – majestatów, dyktatorów, uprzywilejowanych mniejszości, plutokratycznych monopolistów i podobnych socjalnych parasytów; skorumpowany porządek odpowiedzialny za obecny światowy kataklizm narażający nasze bezpieczeństwo i pokojowy postęp, nigdy nie podniesie się.

3. Nowy Światowy Moralny Porządek stałego pokoju i wolności będzie ustanowiony po pomyślnym zakończeniu obecnej wojny.

4. Ze względu na historię, ekonomicznej struktury, korzystnego położenia geograficznego i dobra ludzkości, USA musi altruistycznie przyjąć przewodnictwo w nowo przyjętym demokratycznym światowym porządku.

5. Ażeby zredukować karygodne wydatki na uzbrojenie wszędzie w świecie, USA w kooperacji z Ameryką Łacińską, Brytyjską Wspólnotą Narodów i Stanami Sowieckich Socjalistycznych Republik podejmie się zadania zagwarantowania pokoju narodom które będą trwale rozbrojone i zdemilitaryzowane po zakończeniu obecnej wojny.

6. Ażeby móc wypełnić nasze zobowiązanie i efektywnie zapobiec powtórzeniu się katakliżmu wojny, niepokonalność USA jako militarnej, morskiej i powietrznej siły, będzie głównym warunkiem.

7. Realistycznie rozważając strategię i nasza nie zagrażalną pozycję jest koniecznym ażeby USA uzyskały zrzeczenie się kontroli nad stanem posiadania wszystkich zagranicznych sił na terenie całej Zachodniej Hemisfery, ich otaczających wód i strategicznych wysp-placówek, tak jak to zaznaczono na towarzyszącej mapie.

8. Rozważając sprawę obrony hemisfery oraz w duchu i tradycji nowej Doktryny Manroe hemisferycznej solidarności i polityki “dobrego sąsiada”, USA ze zgodą Republik Ameryki Łacińskiej uzyska kontrolę i prawa protektoratu nad terenami zrzekających się.

9.Dla wzmocnienia naszej pozycji na obszarze Karaibów, który posiada oczywistą wagę dla obronności hemisfery, naszym sąsiadom Ameryki Centralnej i Zachodnim Indiom będą zaoferowane wszystkie możliwe bodźce dla ułatwienia przyłączenia ich do USA jako równorzędne stany.

10. Ażeby wzmocnić ekonomiczno-polityczna spójność Zachodniej hemisfery, USA będą promowały i pomagały w unifikacji Południowej Ameryki w dobrze zorganizowane, demokratyczne, federacyjne USSA – “Zjednoczone Stany Południowej Ameryki”.

11. Wyzwolone brytyjskie, francuskie i holenderskie wyspy Gujana bedą zorganizowane w jako jeden stan “Zjednoczonych Stanów Południowej Ameryki” – USSA.

12. Wszystkie siły zrzekną się kontroli nad ich kolonialnymi mandatami i strategicznymi wyspami w ich posiadaniu na całym świecie.

13. Brytyjska Wspólnota Narodów, druga co do wagi militarnej i morskiej siła, kooperując ściśle z USA jako siłą dla wolności, zatrzyma i obejmie kontrolę nad tymi terytoriami, bazami zabezpieczającymi pokój i wyspami o znaczeniu strategicznym z ich placówkami, istotnymi dla utrzymania światowego pokoju i wolności na oceanach, jak zaznaczono na mapie.

14. USSR (Union of Soviet Socialist Republics.) trzecia co do wagi militarna siła, w kooperacji z USA jako siłą dla wolności i utrzymania światowego pokoju, przejmie kontrole nad wyzwolonymi, zdezorganizowanymi, przylegającymi do jej granic terenami łącznie Niemcami i Austrią, które będą reedukowane i w końcu zostaną dołączone jako równorzędne republiki USSR, jak w przybliżeniu zaznaczono na mapie.

15. Światowa Liga Narodowości pod nadzorem i arbitrażem mocarstw zostanie zorganizowana.

16. Zostanie ustanowiony Światowy Sąd z mocą karną ustanowienia całkowitego bojkotu, blokady, oraz okupacji przez międzynarodową policję łamiących międzynarodową moralność.

17. USA w ścisłej kooperacji ze Zjednoczonymi Stanami Południowej Ameryki, Brytyjskiej Wspólnoty Narodów, USSR i Światowej Ligi Narodowości będą promowały i pomagały w unifikacji oddanych terytoriów i obszarów które są niepewnie podzielone w dobrze zorganizowane, demokratyczne i całkowicie zdemilitaryzowane federalne republiki, jak w przybliżeniu zaznaczono na mapie.

18. Obszary znane jako Holandia, Belgia, Luksemburg, Szwajcaria, Francja, Hiszpania, Portugalia, Korsyka i ostatecznie Italia wraz z Sardynią i Sycylią będą zunifikowane jako zdemilitaryzowane federalne “Zjednoczone Stany Europy”.

19. Obszary znane jako Szwecja, Norwegia, Dania i wyspy Szpitzbergen zostaną zunifikowane jako zdemilitaryzowane federalne “Zjednoczone Stany Skandynawii”.

20. Kontynent Afryki zostanie zreorganizowany i zunifikowany jako zdemilitaryzowana federalna “Unia Afrykańskich Republik”.

21. Obszary znane jako Arabia Saudyjska, Syria, Lebanon, Irak, Hejas, Jemen, Aden i Oman, zostaną zunifikowane jako zdemilitaryzowana unia “Arabskich Federalnych Republik”.

22. Obszary znane jako Indie łącznie z Afganistanem, Baluchistanem, Nepalem, Bhutanem i Burmą, zostaną zunifikowane jako zdemilitaryzowane “Federalne Republiki Indii”.

23. Tereny znane jako Chiny, Mongolia, Tybet, Tailand, Malazia, Indochiny i Korea, zostaną zunifikowane jako zdemilitaryzowane, federalne “Zjednoczone Republiki Chin”.

24. Obszary znane jako Grecja, Macedonia, Albania, Kreta, Dodecanese i przylegające wyspy na Morzu Egiejskim, zostaną zunifikowane jako zdemilitaryzowana “Federalna Republika Grecji”.

25. Obszary znane jako Eire i Północna Irlandia, zostaną zunifikowane jako zdemilitaryzowana, niezależna republika “Eire”.

26. Teren Ziemi Świętej starożytnych Hebrajczyków, obecnie znany jako Palestyna i Transjordania z przynależnymi regionami, jak zaznaczono na mapie, biorąc pod uwagę historię i bezwzględną potrzebę złagodzenia po-wojennego problemu uchodźców, zostanie zunifikowany jako zdemilitaryzowana, niezależna republika “Hebrewland”.

27. Obszar znany jako Europejska Turcja przylegająca do Dardanele, Morza Marmora i Bosforu, biorąc pod uwagę realistyczną pokojową strategię, zostanie oddany pod połączoną kontrolę USSR i Turcji.

28. Teren znany jako Turcja będzie zdemilitaryzowaną, niezależną republiką “Turcja”.

29. Wszystkie problemy wymiany i repatriacji populacji będą administrowane przez Światową Ligę Narodowości.

30. Kryminaliści i ich partnerzy winni tej ohydnej wojny zostaną osądzeni i niemożliwa do zapomnienia karazostanie zastosowana.

31. Wszyscy obywatele japońscy i wszystkie osoby japońskiego pochodzenia o wątpliwej lojalności zostaną na stałe usunięte z Zachodniej Hemisfery, protektoratów USA i strategicznych wysp i ich własność skonfiskowana na rzecz po-wojennych potrzeb rekonstrukcji.

32. Wszyscy obywatele niemieccy i włoscy i wszystkie osoby pochodzenia niemieckiego i włoskiego znane jako wspomagające nazistowską i faszystowską ideologię zostaną potraktowane podobnie.

33. Niemiecka, włoska i japońska imigracja do Zachodniej Hemisfery, jej protektoratów i placówek na strategicznych wyspach będzie zatrzymana na czas nieokreślony.

34. Wszystkie osoby pochodzenia wschodnio-pruskiego i Rhineland zostaną przemieszczone do terytorialnych Niemiec i regionów na stałe zdeprusyfikowanych.

35. Wszystkie osoby pochodzenia niemieckiego, włoskiego i japońskiego zostaną na stałe usunięte z podbitych przez nich teraz terenów i ich mienie skonfiskowane na cele po-wojennej rekonstrukcji.

36. Ażeby oczyścić mieszkańców z pokonanych agresorów Osi zarażonych militarnym szowinizmem, dokonać usunięcia i zniszczenia ich potencjalnej militarnej organizacji, odzyskać ich zgromadzone grabieże i żeby re-edukować ich aby w końcu przyjąć ich do członkostwa rodziny narodów, teren Niemiec i Austrii, Italii i Japoni będzie hermetycznie i na nie określony czas w stanie kwarantanny i będzie administrowany przez powołanych gubernatorów pod nadzorem Światowej Ligi Narodowości.

37. Wszystkie zasoby, przemysłowe i ludzkiej pracy, na obszarach objętych kwarantanną będą użyte dla potrzeb odbudowy i rekonstrukcji.

38. Ażeby zredukować liczbową ilość narodów-agresorów, jako potencjalny element siły militarnej wypracowana będzie i zastosowana Polityka Kontroli Populacji na terenach objętych kwarantanną.

39. W Nowym Światowym Moralnym Porządku, który pragniemy ustanowić, ponad zasadniczą polityczną wolnością następujące podstawowe ekonomiczne zmiany są niezbędne:

(a) Nacjonalizacja wszystkich naturalnych bogactw i sprawiedliwa ich dystrybucja do wszystkich narodów na świecie.
(b) Nacjonalizacja międzynarodowych banków, zagranicznych inwestycji, kolei i elektrowni – wszędzie na świacie.
(c) Nacjonalizacja produkcji uzbrojenia we wszystkich istniejących militarnych potęgach.
(d) Kontrola federalna handlu zagranicznego i transportu.
(e) Ustanowienie światowego systemu monetarnego.
(f) Ograniczenie w skali światowej stopy podatkowej do maksimum 2%.

40. Ażeby zachować zwycięstwo i przewodnictwo naszego zjednoczonego wysiłku, którego celem jest nie zemsta i eksploatacja lecz wolność i bezpieczeństwo wszystkich nacji dla pokojowego postępu, zjednoczone “Najwyższe Dowództwo Wojny Narodów Zjednoczonych” będzie ustanowione na końcu obecnej wojny, które zostanie przetransformowane na stałe w “Najwyższą Wojskową i Ekonomiczną Radę” współdziałającą ze “Światową Ligą Narodowości” w po-wojennej rekonstrukcji i zapewnieniu pokoju.

41. “Najwyższa Wojskowa i Ekonomiczna Rada” powoła Gubernatorów do administracji terenów objętych kwarantanną aż do czasu warunkowego zwolnienia. Dla tego celowego początku musimy walczyć aż do absolutnego zwycięstwa.

“Interesującą jest także mapa opublikowana w ksiażce, “Poland After One Year of War”, dla The Polish Ministry of Information, przez George Allen and Unwin Limited w 1940 roku.
Mapa ta wskazuje dokładnie jak podzielono Polske. Znajdują się na niej 3 protektoraty; Polski, Żydowski i Ukraińiski. Dwie sekcjie sa dane przez Hitlera Słowacji i Litwie. Sowiety swoją cześć mają wcieloną do Ukraińskiej i Białoruskiej Republiki. Protektorat żydowski, na mapie nazwany Jweish Reserve, ma swoją historię sięgającą 1914 roku znaną także pod nazwą JUDEO-POLONIA.”

http://delfin.nowyekran.pl

QE2 to kompletna porażka, a Bernanke ma urojenia co do inflacji

QE2 ma zaciekłych krytyków z uzasadnionych powodów. Mubarak w końcu obalony. Rekordowy deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych z Chinami. Rewolucje na Bliskim Wschodzie ostrzeżeniem przed kryzysem żywnościowym na całym świecie. Bilans zobowiązań Fedu przekroczył 2.5 biliona dolarów.

Niezadowolenie i zalążki rebelii istniały w Egipcie od długiego czasu, podobnie jak w wielu innych krajach. Główne mocarstwa światowe, w szczególności Stany Zjednoczone, były zadowolone z Mubaraka, ofiarowując mu 60 miliardów dolarów w ciągu 30 lat i pozwoliły przetransferować 70 miliardów na zagraniczne konta bankowe w Anglii, Szwajcarii i innych krajach, podczas gdy Egipcjanie w tym czasie głodowali. W historii nie było jeszcze dyktatora, którego nie lubiłyby Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Mubarak był ich dyktatorem, podobnie jak jego poprzednik. Robił dokładnie to co mu kazali, włączając w to wszystko czego żądał Izrael. Mubarak gwarantował stabilność, kosztem morzenia głodem własnych obywateli. Większość pomocy finansowej wysyłanej przez Stany Zjednoczone była używana do podtrzymywania silnego aparatu policyjno-wojskowego, utrzymującego naród w żelaznym uścisku. Stąd rząd Stanów Zjednoczonych był zadowolony, że ma u władzy takiego “umiarkowanego” przywódcę. Pomagał im utrzymywać Egipt i Izrael na morzu spokoju w samym środku pustyni. Modelowy dyktator.

Głód i tyrania trwają tylko przez określony czas, a potem, w ten czy inny sposób, dogorywają. Można by powiedzieć, że rebelia w Tunezji przeciwko kolejnemu dyktatorowi była katalizatorem wydarzeń w Egipcie. Tam wszystko się zaczęło. Byliśmy już świadkami wielu tego rodzaju operacji w ciągu ostatnich 50 lat. W obydwu krajach istniały podwaliny tych wydarzeń – bieda, niedobory żywności i rosnące koszty, nie tylko pożywienia. Agenci zmian byli na miejscu koordynując wywołanie dobrze zaplanowanego powstania. Prezydent i jego kamaryla opuścili kraj, nie zapominając oczywiście zabrać ze sobą 1.5 tony złota. Mubarak w Egipcie lepiej się przygotował. Wywoził z kraju bogactwo głodujących Egipcjan w sposób systematyczny przez lata, dzięki świetnemu wyszkoleniu otrzymanemu od swoich mocodawców z Londynu i Waszyngtonu. To zaplanowane powstanie nie przebiegło jednak w sposób jakiego spodziewali się jego planiści, zwłaszcza w Egipcie. Oczekiwano więcej przemocy. Mubarak został obalony, ale prawdziwym problemem dla planistów jest to, że wybrany przez nich na następcę, Suleiman, nie jest akceptowany przez społeczeństwo. Suleiman prowadził dla CIA operacje przetrzymywania w Egipcie podejrzanych i nadzorował torturowanie niewinnych osób. Nie ma się co dziwić, że Egipcjanie nie chcą być przewodzeni przez taką kreaturę. W Egipcie jest 25 milionów osób poniżej 20 roku życia. Czy wojsko zamierza ich wszystkich powystrzelać? Nie sądzimy. Szanse są niewielkie. Ludność Egiptu ma już dosyć tego wszystkiego i grożenie im śmiercią za demonstrowanie na ulicach to najgorsza rzecz jaką wiceprezydent może zrobić. Rękawica została ludziom rzucona i okazało się, że był to bardzo kiepski pomysł dla tych, którzy wolą stosować siłę od perswazji. Wygląda na to, że obecny rząd zupełnie nie rozumie, że jego zadaniem jest chronienie ludzi, a nie grożenie im.

Jeśli masz wątpliwości kto zaplanował ten epizod historii, przypomnij sobie tajne spotkanie w Waszyngtonie, zwołane aby zdecydować kim zastąpić Mubaraka i jak szybko można to zrobić. Odbyło się ono tydzień temu i rząd Stanów Zjednoczonych nie zrobił w tej kwestii żadnych postępów, ponieważ żaden z wybranych przez niego następców nie jest akceptowany przez egipskie społeczeństwo. Po tym fiasku, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania zdały sobie sprawę, że straciły kontrolę, przynajmniej tymczasowo, nad utrzymaniem Egiptu jako państwa satelickiego. Sądzimy, że ten rozłam będzie wiele kosztował obydwie strony. Zaryzykowali władzę w Egipcie, aby odwrócić uwagę Europejczyków i Amerykanów od własnej tragicznej sytuacji ekonomiczno-gospodarczej. Okazało się, że wybór jest już niewielki i nawet jeśli uda im się znaleźć jakieś rozwiązanie, relacje z Egiptem nigdy nie będą już takie same. Ktokolwiek zaplanował ten wyskok powinien przebadać sobie głowę. Niezadowolenie w USA i Europie jest oczywiste i Stany Zjednoczone postanowiły podjąć działania, które postrzegały jako okazję do odwrócenia uwagi od sytuacji finansowej państwa. Strzelili sobie jednak w stopę. Część amerykańskiego imperium kolonialnego może zostać utracona w wyniku bezmyślnego ryzykanctwa. Wszystko sprowadza się do władzy i niewłaściwego jej użycia w celu ujarzmienia 80 milionowej ludności Egiptu. USA towarzyszą despotyzmowi w Egipcie na długo zanim Mubarak doszedł do władzy 30 lat temu. Dla USA zysk z ryzyka z tej operacji nie miał uzasadnienia. Szanse na przegraną były jak 20 do 1 i wygląda na to, że tak właśnie będzie. Biały dom przyznał, że ich plan wymknął się spod kontroli i co gorsza, świat widzi, że kontrola wymyka im się z rąk, podobnie jak kontrola Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Europy nad katastrofalnym kryzysem finansowym.

Można się zastanawiać, dlaczego wszystko to wydarzyło się akurat w Tunezji i Egipcie. Była to jednak typowa akcja odwrócenia uwagi i to bardzo kosztowna. Oligarchowie za kulisami próbują znaleźć sposób na zapobieżenie nieuniknionemu kolapsowi rynku obligacji municypalnych, podczas którego setki miast zbankrutuje. Newt Gingrich, neokonserwatywny Bilderberger, chce przepchnąć ustawę, która pozwoli bankrutować stanom. Pozwoliłoby to stanom pozbyć się części lub wszystkich swoich zobowiązań emerytalno-rentowych. Iście przerażający pomysł dla ludzi, którzy całe życie pracowali na swoje emerytury.

Fed kontynuuje skupowanie wszystkich nowych obligacji emitowanych przez Departament Skarbu oraz pozostałych, znajdujących się w obiegu. Jest to polityka, która nie może być prowadzona w nieskończoność, ponieważ prowadzi do hiperinflacji. Europa ma podobne problemy. Zdrowsze kraje zagwarantowały 1 bilion dolarów funduszy na ratowanie pozostałych. Jest pewien problem, o którym pisaliśmy już w maju i polega on na tym, że do zapewnienia ratunku potrzebne będą ponad 3 biliony dolarów – suma, która doprowadzi do bankructwa wypłacalne państwa europejskie i sprowadzi depresję na cały region. Chiny i Japonia wsparły ten ratunek próbując pozbyć się obligacji amerykańskich i skupując obligacje greckie, portugalskie i hiszpańskie. To zupełnie daremne wysiłki. Czy Chińczycy i Japończycy zamierzają dostarczyć 2 biliony dolarów? Nie sądzimy, aby tak było, ale nawet gdyby, sprzedając obligacje USA w takiej kwocie, doprowadziliby do upadku dolara. To kolejna chwilowa wyręka skazana na porażkę.

Do maja Kongres musi przegłosować podniesienie limitu długu publicznego. Republikanie nie chcą podniesienia limitu, dopóki nie zostaną dokonane duże cięcia budżetowe. W międzyczasie rozwiązania zaprezentowane Sekretarzowi Skarbu Geithnerowi zostały przez niego uznane za niewykonalne. Sprawy te niedługo wysuną się na czoło w tej grze w cykora. Wall Street i banki chcą podniesienia limitu długu, aby ich gra w łupienie społeczeństwa mogła być kontynuowana. Nie podniesienie limitu oznacza finansowy chaos, który i tak nadejdzie prędzej czy później.

To wszystko powinno było się wydarzyć już 3 lata temu. Wspominaliśmy o problemach przed jakimi stoją Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Europa, ponieważ są to problemy, od których próbuje się odwrócić uwagę przez wydarzenia w Tunezji i Egipcie. Są to skrajnie poważne problemy, ale ryzyko odwrócenia uwagi okazało się zbyt wysokie i jesteśmy teraz świadkami scenariusza, w którym Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Izrael mogą stracić kluczowy element kontroli na Bliskim Wschodzie. Wkrótce dowiemy się kto zwycięży – społeczeństwo czy oligarchowie.

Chiny to kraj z długim doświadczeniem w używaniu wszelkiego rodzaju pieniędzy. Miedź, żelazo, papier – próbowali już wszystkiego. Około tysiąca lat temu rząd przejął kontrolę nad emisją papierowej waluty. Obecnie Chiny nadal lubią kreować pieniądze i zwiększenie podaży pieniądza M2 zbliżyło się w realnie do 20%, co przypomina to, co Fed zrobił kilka lat temu. Stany Zjednoczone i inne kraje zaprzestały tych działań, ale Chiny je kontynuują. Chiny podążają tą drogą od setek lat, podobnie jak Europa. Choć z doświadczenia doskonale wiedzą, że kreacja wielkich ilości pieniędzy i kredytu prowadzi do inflacji, hiperinflacji i gospodarczego oraz politycznego chaosu, wciąż powtarzają to działanie z tym samym tragicznym rezultatem. Naturalnie wielu ludzi w Chinach jest świadomych tej monetarnej historii i w przyspieszającym tempie skupują złoto i srebro.

Obecnie w Chinach szaleje inflacja, choć na różnym poziomie w różnych prowincjach. Niektóre obszary doświadczają 5% inflacji, a niektóre 35%. Subskrybenci The International Forecaster powracający z Chin różnią się w ocenach tego co dzieje się tam pod względem finansowym. Chiny, podobnie jak Stany Zjednoczone, mają negatywną rzeczywistą stopę procentową, w szczególności jeśli uwzględnić rzeczywistą inflację. Rząd twierdzi, że inflacja wynosi 4.6%. Średnio powinna ona wynosić około 12%, i jest to, dodajmy, zgadywanie. Jakkolwiek by nie było – nie wygląda to dobrze.

Trwająca inflacja, taka jakiej doświadczają Chiny, będzie nieustannie prowadzić do przyspieszania zakupów złota i srebra. Kupowanie złota i srebra jest częścią kultury Chin od stuleci – w rezultacie popyt jest niewiarygodny. W tym roku Chiny mogą zaimportować około 1000 ton złota, w co trudno uwierzyć, biorąc pod uwagę fakt, że Chiny są czołowym na świecie producentem tego metalu. Dzieje się tak ponieważ rząd skupuje produkcję krajową od kilku lat i jednocześnie dokonuje zakupów na rynku międzynarodowym. Złoto i srebro nie jest jedynym azylem dla przeciętnego Chińczyka. Akumulują oni także inne fizyczne aktywa, takie jak żywność, surowce i nieruchomości. Brak płynności na obecnym rynku nieruchomości wymusza przepływ pieniędzy ku żywności, złotu i srebru. Chiny, podobnie jak Stany Zjednoczone, stoją w obliczu galopującej inflacji i podobnie jak USA, nie wiedzą co z tym zrobić. Zostali złapani w pułapkę keynesizmu, z której nie ma ucieczki. Ceny żywności przebijają sufit, a to dopiero początek. W obu przypadkach (Chin i USA) zdumiewające jest to, że rządy obydwu tych krajów zdają sobie sprawę jaki będzie końcowy rezultat. To kwestia historii, a mimo to obydwa państwa maszerują ku finansowej otchłani.

Zarówno w Chinach, jak i w USA, obserwujemy indeks cen producentów (PPI) na poziomie ponad 14%. Czy producenci, wytwórcy i dystrybutorzy zamierzają pozwolić temu wzrostowi cen zjeść zyski? Nie sądzimy. Ceny rosną o 8% miesięcznie, choć nie spodziewamy się, aby to długo potrwało.

Jeśli wyższe ceny żywności doprowadziły do rewolty w Tunezji, Egipcie, Jemenie i Jordanii – czy warunki te mogą doprowadzić to ogólnoświatowej rewolty? Jest to nie tylko możliwe, ale i prawdopodobne. Z pewnością w Chinach i przypuszczalnie także w USA. Często jesteśmy pytani w wywiadach radiowych, co ostatecznie sprawi, że ludzie się przebudzą i co zmusi ich do działania? Zawsze odpowiadamy, że puste brzuchy. Dlatego ten klasyczny syndrom rozwija się na całym świecie – syndrom rewolty i obecnie jesteśmy świadkami jego początku. Ceny żywności znacząco wzrosną, z powodu powodzi, suszy i ucieczki od walut ku realnym aktywom, takim jak surowce, złoto i srebro. To co obserwujemy to klasyczna odpowiedź na te zjawiska. Wystarczy poczytać historię – wszystko jest tam napisane, ale niestety jedynie 8% Amerykanów czyta cokolwiek.

W późnych latach 70-tych ceny złota i srebra wystrzeliły w górę w wyniku 14.3%-owej inflacji. Jesteśmy w trakcie doświadczania tego samego. Ucieczka do metali szlachetnych w ostatnich 2.5 latach spowodowana była pędem ku wartości złota i srebra – jedynych prawdziwych walut świata. Obecna faza wzrostu cen złota i srebra zostanie przyspieszona przez inflację. Przy tym lata 70-te będą wyglądały jak dziecinna zabawa. Nie zapominaj, że historia w całości stoi po twojej stronie. Wzrost cen złota i srebra jest pewny.

http://theinternationalforecaster.com/I … _Inflation

http://zezorro.blogspot.com/

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 139 other followers